Fanfic by Tigram Ingrow – Uwięziony

Wiedział, że tylko dzięki cierpliwości jest w stanie osiągnąć swój cel. Chris odetchnął głęboko, wyciszając się i czekając na okazję. Wiedział, że nie może tego spieprzyć. Okazje taka jak ta nie nadarzały się często, więc musiał się całkowicie zmobilizować. Chciał Ryana i będzie go miał. W ten czy inny sposób…

Okazja nadarzyła się wcześniej, niż był w stanie sobie to wymarzyć. Ryan wyszedł z pracy później niż zwykle i z tego co zdążył zauważyć o wiele bardziej zmęczony. Wręcz idealnie. Chris przebrał się i ruszył na szpilkach za mężczyzną. Mijając go potknął się i niby niechcący oparł się o ramię Ryana. Ten zauważając chwiejącą się kobietę podtrzymał ją i po usłyszeniu przeprosin, zamyślony ruszył dalej. Dopiero po chwili dotarło do niego, że głos i gesty tej kobiety kogoś mu przypominały. Jednak kiedy się odwrócił było już za późno. Narkotyk wstrzyknięty mu przez chłopaka sparaliżował go i sprawił, że bez świadomości osunął się na ziemię.

Kiedy się ocknął i próbował podnieść z przerażeniem zauważył, że jest przywiązany pasami do łóżka. Skórzane kajdanki obejmowały jego kostki i nadgarstki. Nie był jednak rozkrzyżowany, nogi miał złączone, a ręce przykute do metalowej ramy na wysokości bioder. Uniósł głowę i opuścił ją z powrotem zaciskając mocno powieki. To nie mogła być prawda. Nie mógł być przywiązany do łóżka, nie mógł być nagi, a w progu pokoju nie mógł stać uśmiechnięty Chris. Po prostu nie! Niestety, to nie był sen, tylko ponura i niepokojąca rzeczywistość, a młody chłopak podszedł do niego, szeroko uśmiechnięty. I również nagi, jeśli nie liczyć srebrnej bransoletki na szczupłej kostce.
— Heeeej… — Chris zamruczał entuzjastycznie, przyglądając się nagiemu mężczyźnie. Swojemu ideałowi. Miał go! Tylko dla siebie, do wyłącznej dyspozycji. Aż podskoczył z radości, a jego penis zachybotał nieznacznie.
— Mam cię i jesteśmy w Europie i będziemy tu sami i będzie nam dobrze i … — chłopak wskoczył na łóżku i siadł okrakiem na Ryanie, kładąc się na nim i ocierając.
— W jakiej… kurwa, złaź ze mnie, w… gdzie?! — mężczyzna poczuł się ogłuszony. Jakim trzeba być świrem, żeby wywozić go poza Miami?
— Nnnn… nie zejdę! Jesteś mój, mój, mój! Nareszcie! I żadna czarna dziwka nie stanie nam na drodze. Ryan… Mój, mój, mój – piszczał jak małe zwierzątko, by w końcu wypuścić powietrze z cichym westchnieniem i przywrzeć do Ryana, chowając twarz w zagięciu jego szyi. Zastygł w takiej pozycji, oddychając spokojnie. Skuty mężczyzna zamrugał zaskoczony i zezując spojrzał na pokręconego blondynka. Usnął. Na nim. Nago. Świetnie. Ryan czuł drobnego penisa na swoim biodrze i zastanawiał się w jaki sposób uda mu się uciec. I to jeszcze z Europy.

Chris tracił swój dobry humor. Jego mężczyzna idealny był dla niego bardzo szorstki, okrutny i nie wyrażał najmniejszej chęci współpracy! Musiał go cały czas trzymać w więzach, co spowodowało nieprzyjemne otarcia na nadgarstkach i kostkach. Nie chciał jeść, więc musiał mu podłączyć kroplówkę. Na szczęście wiedział jak. Tą samą drogą podawał mu narkotyki, które wywoływały erekcję i wtedy mógł go ujeżdżać. Często przychodził do niego, całował, pieścił, przytulał się, ale w zamian otrzymywał strasznie dużo nieprzyjemnych słów. A przecież nie robił mu nic złego! Gotował mu najlepiej jak umiał, a Ryan i tak nie chciał jeść. Wchodził na szczyty swoich umiejętności erotycznych, żeby tylko było mu dobrze, a ten wciąż na niego krzyczał, więc w końcu musiał go zakneblować. A to z kolei przyczyniło się do kilku kolejnych powikłań. Chris tupnął nóżką i wlazł na Ryana. Pocałował go w szyję. Uwielbiał go całować! Uwielbiał go wąchać, ale mężczyzna już nie pachniał tak jak kiedyś. Może to przez to, że od kilku miesięcy tkwił związany w piwnicy, z dala od słońca Miami? Chris zsunął się niżej, głaszcząc zapadnięty brzuch i wystające żebra. Przecież kiedyś był takim super ciachem! Teraz się tak bardzo wysuszył i zbrzydł i… i… i już nawet przestał krzyczeć. Może dlatego że gdy to robił knebel kaleczył mu usta i język? Chris zsunął się z coraz chłodniejszego ciała i stanął obok. Rozkapryszony tupnął nóżką. Oczy Ryana były już takie szare i puste. Nie chciał takiego partnera!

Ryan nie był w stanie zrozumieć, co kierowało tym pojebanym szajbusem, żeby go więzić. Był na jego całkowitej łasce i niełasce. Związany, z odleżynami i odparzeniami, wykorzystywany seksualnie i absolutnie zniewolony. Kiedy przestał otwierać usta do karmienia, ten świr po prostu podpiął go do kroplówki. Odpinał ją tylko wtedy, gdy przewoził go do łazienki, gdzie serwował mu zimny prysznic. Miał tego dosyć. Był pewien, że to tylko jakiś chory żart, że Chris w końcu się opamięta, że zostawi go w spokoju. Ale tak się nie stało. Nie miał już siły z nim walczyć. Chciał już tylko odpocząć, bo na to, że będzie znów z Lennym nie było najmniejszych szans. Tak samo jak na ucieczkę. Coś w nim pękło. Spod zamkniętej powieki wypłynęła pojedyncza łza.

I. Chris podśpiewując pod nosem zszedł do piwnicy. Ubrał seksowną bieliznę, więc liczył, że Ryan w końcu zareaguje na niego pozytywnie. W sumie nie miał wyjścia! Chłopak roześmiał się radośnie. Ryan był jego i tylko jego! Po krótkiej walce z wielką kłódką i metalowymi, przesuwnymi drzwiami znalazł się w środku.
— Cześć, pysiaku! Zgadnij kto przyszedł? — zachichotał z udanego żartu.
— Pysiaczku…? — spytał raz jeszcze, włączając światło. Cisza panująca w pomieszczeniu była aż przytłaczająca. Chris podszedł do łóżka i wydął wargi. Trącił paluszkiem zimne ciało i sfrustrowany jęknął z zawodem. Czemu oni wszyscy zawsze umierali…?

II. Samochody podjechały niemalże bez najmniejszego hałasu. Grupa antyterrorystów otoczyła budynek, aby grupami przedostać się do środka. Był z nimi Lenny, który zupełnie nie przypominał samego siebie. Po tym jak stracił swoją księżniczkę poruszył niebo i ziemię, aż w końcu gruntowne przeszukanie mieszkania Chrisa dało wskazówkę, gdzie może być przechowywany. Jednak cała akcja, łącznie ze zwiadem i upewnieniem się, że Ryan jest przetrzymywany właśnie tam, a nie gdzie indziej zajęła dużo czasu. Zbyt dużo! Nikt nie był w stanie zagwarantować mu tego, czy jego partner w ogóle żyje. A ta myśl doprowadzała go do obłędu. Utrzymując się w bezpiecznej odległości za ubranymi w czarne kamizelki, bojówki i kominiarki wyszkolonymi agentami, patrzył jak unieszkodliwiają oni blond chłopaczka, który akurat schodził po schodach. Kiedy jeden z żołnierzy odebrał mu pęk kluczy ruszyli w dół. Atmosfera była coraz bardziej przytłaczająca. Kiedy metalowe drzwi z głośnym zgrzytem zostały otwarte, a światło zapalone wszyscy mężczyźni niemalże stanęli jak wryci. Ryan leżał nagi na wysokim łóżku, skrępowany i … bliski śmierci. Pierwszy ocknął się Lenny, podbiegając do leżącego.
— Ja pierdolę… Ryan? Ryan! — drżącą ręką odsunął splątane włosy z jego policzka i poczuł na nim wilgoć. Obtarł łzę i pocałował kochanka delikatnie w skroń, patrząc jak ten otwiera powieki. Żył!
— Księżniczko… — głos mu się załamał, gdy patrzył na pokiereszowane ciało kochanka. Nie chciał sobie nawet wyobrażać, przez co ten musiał przechodzić. Najważniejsze, że w końcu go odnalazł!

Gdy Ryan z wysiłkiem uniósł powieki, pierwsze co zauważył to otwarte okno i ciepłe promienie słońca, które grzały mu dłoń.
— Obudziłeś się… — usłyszał i odwrócił twarz w stronę z której dobiegał głos. Lenny siedział przy nim i wpatrywał się w niego z ulgą.
— Wróciłeś… Jesteś już w Miami – powiedział szybko, widząc, że kochanek otwiera usta.
Mężczyzna bez słowa opadł na poduszki i oblizał spierzchnięte wargi. Nie wierzył. Udało mu się przeżyć. Znów był z Lennym.
— Kocham cię – zdążył tylko powiedzieć, zanim znów zapadł w sen.

8 thoughts on “Fanfic by Tigram Ingrow – Uwięziony

  1. Shivunia pisze:

    Zdecydowanie jestem psychiczna bo…. jakkolwiek szczerze nienawidzę Chrisa (tak sama go pisałam, pomińmy ten fakt) i jak podczas czytania wyobrażałam sobie metalowy pręt wbijający się w mózgownicę tego blond świra i przybijające jego wątłe ciałko do ściany, a potem Lennego dyszącego ze złości i satysfakcji, że raz na zawsze zlikwidował zagrożenie swojej księżniczki… tak bardziej podoba mi się pierwsze zakończenie. Jest bardziej…. cholera… klimatyczne. Chociaż po nim napisała bym 3 alternatywne zakończenie, jak Chris wraca do Miami… i kończy po kilku dniach jako dziwka w meksykańskim więzieniu. Ot, tak przez przypadek, bo ktoś zaginął, a ktoś go zobaczył samego po takim czasie. I ktoś też mógł mu przeszukać mieszkanie. Jeśli Ryana dało się przetransportować do Europy, to jego tym bardziej do jakiegoś więzienia gdzie robił by za kobieta, aż jego dupa przypominała by… ok, powstrzymam się prze obrazowymi opisami naderwanych i luźnych tkanek.
    Ogólnie więc bardzo fajny fik ;) Bardzo creepy i bardzo Chrisowy, co chyba jest synonimem. Dobrze, że jest fikiem XD

  2. TigramIngrow pisze:

    Matsuyuki, nawet nie wiesz jak się cieszę, że uważasz, że dobrze piszę :) A co do mojego okrucieństwa.. cóż. Winna zarzucanym oskarżeniom, nigdy się tego nie wypierałam. :D

  3. Matsuyuki pisze:

    Wiesz że to było okrutne? Ten moment w którym ta głupia różowa &*^#(R^&(# ekhem, panienka mówi że oni wszyscy umierają? Serce mi stanęło na chwile. Ale. Jak dobrze że jest Lenny! Chip chip hurra!
    Tigram, piszesz naprawdę niezłe ff :)

  4. TigramIngrow pisze:

    Agata, ja też byłam za tym, żeby Ryan umarł, ale muszę liczyć się z tym, że nie każdemu by się to spodobało, dlatego są dwa alternatywne zakończenia. W życiu nie ma szczęśliwych zakończeń, c’nie? No ale fikcja literacka rządzi się swoimi prawami. Ciekawa jestem Twojego fika, mam nadzieję, że też niedługo się pojawi, trzymam za to kciuki :)
    O., to już zależy od tego co ktoś uznaje za happy end :D
    Kat, jesteś okrutna. Jak można zostawić kogoś na pastwę insektów? Chris się chociaż opiekował Ryanem, w miarę możliwości. Karmił, mył… dotrzymywał towarzystwa.

  5. Agata pisze:

    Podoba mi się twój fik, ej xd Jednak wydaje mi się, że zakończenie o śmierci jest bardziej prawdopodobnie niż o magicznym przybyciu Lenny’ego. Ale dobra, można sobie trochę pomarzyć, nie? XD

  6. O. pisze:

    W oba zakończenia są dla mnie happy endem..Ryan umarł, ale uwolnił się od Chrisa! A w drugiej<33333333333333333333333 Lenny Wybawca I <33333333333333333333 Szkoda, że jego nie ubrałaś w strój antyterrorysty, do twarzy by mu było <3333333333

    "W jakiej… kurwa, złaź ze mnie, w… gdzie?!" Zdanie roku xD

  7. Katka pisze:

    Chris jest creepy i bałabym się, gdybym zobaczyła podobnego kolesia na ulicy. Cóż, biedny Ryan… Byłam zaskoczona, że tak długo go tam trzymał, a Ryan… szkoda, że się nie wyrwał i nie przypiął Chrisa do tego łóżka, a potem nie zostawił go z chmarą jakichś insektów i sobie poszedł. Tak, zdecydowanie tak powinien był zrobić. I zdecydowanie bardziej podoba mi się druga wersja, w której rycerz Lenny ratuje swoją księżniczkę XD Była bardziej cute i chyba wole jednak happy endy XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s