Fire Dragon Tattoo Studio – 177 – Bo już kiedyś to robiłeś

Ryan właśnie zakładał na siebie ciemnoszarą koszulę z krótkim rękawem i patrzył przy tym na siebie w odbiciu lustra w łazience. Wczoraj trochę skrócił włosy i uznał, że „trochę” to jednak dużo. Kształt jego szczęki był bardziej widoczny, no i wydawało mu się, że ogólnie wygląda mniej młodzieżowo, a bardziej dorośle, ale… kazał skrócić tak, aby dało się wciąż za włosy chwycić. Oczywiście nie powiedział tego w ten sposób, ale myślał o tym. Podniecało go w łóżku, kiedy Lenny trzymał go za włosy i pieprzył. Cholera… przez te myśli nawet na fotelu u fryzjera robiło mu się gorąco i miał ochotę roztrzaskać lustro z gromadzącej się w nim frustracji. Już nie mógł wytrzymać bez seksu! To było gorsze niż przypalanie żywcem, głód, czy bolesny widok pozbawionej piwa lodówki. To było gorsze niż wszystko.
Westchnął ciężej i na chwilę oparł dłonie o umywalkę. Jeszcze tylko kilka dni… Da radę. Na pewno…
W końcu wyszedł z łazienki z czarnymi niczym jego oczy myślami.
— Jesteś gotowy, Lenny? Chciałbym zauważyć, że byłoby źle, gdybyśmy przyszli po wszystkich kobietach, a jedna z trzech już u Mike’a pomieszkuje, więc mamy trudniejsze zadanie — zawołał w głąb mieszkania.
Mulat akurat był w sypialni i korzystał z jednej z rzadkich okazji, kiedy ich szafa była pełna. Nawet nie zauważył, kiedy przestał dzielić ubrania na swoje i Ryana. Wszystkie były poukładane ze sobą, nawet mimo tego, że nie wszystkim mogli się zamieniać. Ale po tym, jak przywoził wszystko z pralni, nigdy nie miał głowy, aby dzielić je na dwie kupki. Wstawiał po prostu ubrania do szafy.
— Mmm… Tak — odparł, z początku zwlekając, bo właśnie zakładał białą koszulkę z fabrycznymi przetarciami w kształcie podobnym do feniksa Charliego. Na to zarzucił jeszcze czerwoną bluzę rozpinaną z przodu. Poza tym założył granatowe, krótkie spodenki i czerwone trampki. — Pożyczyłem bluzę — dodał, już wychodząc do kochanka. Przy okazji związywał włosy w węzeł.
— Och, to moja? — Ryan popatrzył po nim, bo już sam na tyle się przyzwyczaił do korzystania z po prostu ubrań w szafie, a nie swoich ubrań w szafie, że niektóre ciuchy przestawał odróżniać. — Bardzo ładnie w niej wyglądasz, więc nie ma sprawy i jedziemy samochodem, bo Mikey gorąco zapewnił, że będziemy mogli w razie czego przekimać się u nich w sypialni gościnnej.
— Jak miło z jego strony — Lenny prychnął, jakby to wcale nie była przysługa, a coś złego. Też brutalnie przeżywał brak seksu. Nawet w więzieniu nie było tak źle jak teraz, o czym zdążył Ryanowi z dwa razy napomknąć. Najbardziej irytował go fakt, że zdarzały mu się poranne wzwody, z którymi nie miał co zrobić.
Przetrwali już ponad dwadzieścia dni, więc został im zaledwie tydzień. Kolczyk Ryana goił się dobrze, co już stwierdziła Kate, kiedy raz wpadł do niej z wizytą na obserwację. Co prawda oglądała go znacznie dłużej niż potrwałaby zwykła ocena procesu gojenia się, ale ważne, że było dobrze. Chociaż jak chłopak patrzył na swojego penisa, to naprawdę było mu go żal. Tak dawno nie był w pełnej erekcji, tak dawno nie wystrzelił…
Szlag, i znowu o tym myślał! Odetchnął po raz kolejny i jeszcze zabrał kluczyki do samochodu z szafki, nim podążył do wyjścia.
— Przyznam, że będzie to dziwne uczucie, świętować otwarcie studia Fire Dragon, nie będąc jednymi z ekipy, a do tego mając świadomość, że kiedy to cudne studio powstawało, siedzieliśmy obaj w pierdlu — skomentował, kiedy wyszedł z kochankiem z mieszkania i podążył do bordowego pickupa. Lenny za to od razu w stronę miejsca dla pasażera. Nawet nie nalegał, aby prowadzić. Nie było mu to tak potrzebne do szczęścia jak Ryanowi.
— No… Ty i tak jesteś bardziej w ekipie. Mnie twoje kochanie nadal traktuje jako zło konieczne. Ale będzie nowa laska, więc aż tak w tyle chyba nie jesteśmy, nie?
— Charlie nawet zdradził mi, że podobno ma przyprowadzić swojego chłopaka — Ryan podzielił się z nim informacją, którą dzisiaj rano usłyszał od przyjaciela, a kiedy usiadł w samochodzie i ruszyli z podjazdu, dodał: — i podejrzewam, że istnieją duże szanse, że będzie czekoladą.
— Ze mną śpisz na górze — Lenny rzucił trochę od niechcenia, ale miał jednocześnie nadzieję, że facet Nell będzie od niej brzydszy.
Ryan posłał mu krótkie spojrzenie i ruszył w kierunku Coral Gables.
— Hm, czy to, co teraz powiedziałeś, miało jakiś związek z tym, co ja powiedziałem przed tobą, czy może była to nagła zmiana tematu i podkreślenie, że tym razem mamy do czynienia z momentem, w którym niespecjalnie interesuje cię to, o czym mówię?
Lenny chwilę myślał, po czym spojrzał na chłopaka.
— Ryan. Za dużo informacji w jednym zdaniu.
Chłopak uśmiechnął się uprzejmie i darował sobie wyjaśnianie. Przecież tego nie dało się powiedzieć krócej. Zapytał więc jedynie o jedną kwestię:
— Brałeś pod uwagę, że Mikey położy mnie do łóżka z czekoladą Nell?
— Nie, jeśli ceni sobie swoje jądra i nie stracił resztek poczucia humoru — Lenny odparł i uśmiechnął się sztucznie. — Zresztą, wtedy by mnie położył z Nell.
— Podejrzewam, że byłoby to dla ciebie ciężkie przeżycie… A słodka Nelly mogłaby być nawet zadowolona, bo coś mi mówi, że cię lubi.
— Czyli co by się nie działo, jestem tym poszkodowanym. — Lenny odetchnął ciężko, zsuwając się niżej w fotelu. — Co z tym kolczykiem?
— Uściślij, proszę. Jeśli chodzi o to, czy dobrze się goi… to dobrze się goi, a przynajmniej tak stwierdziła Katy po dokładnym obejrzeniu go i zmacaniu z każdej strony. Zapewne, gdybym miał zapędy bi, jak nasze blond książątko, podczas takiej procedury mógłby mi stanąć. Więc jestem pewien, że Katy swoimi ostatnimi poczynaniami niezbicie dowiodła, że lecę na kutasy — Ryan podsumował, jadąc dosyć szybko, jak zwykle, ale również bardzo pewnie. Był dobrym kierowcą.
— Ona mogłaby być les tylko — Lenny mruknął do siebie, przyswajając to, co usłyszał. Często to słyszał, ale chciał, by było już po gojeniu. — A coś mówiła jeszcze o użytkowaniu za tydzień?
— Tak. „Nakręćcie pierwszy seks, będzie reklamą naszych usług”. Nie jestem pewien, co miała przez to na myśli, ale zapewne kampanię w stylu „Chcesz kolczyk w kutasie? Zobacz, jak potem będzie ci dobrze! O ile wytrzymasz miesiąc katuszy, nie wykrwawisz się podczas porannego namiociku i nie odetniesz go sobie w momencie kryzysu” — Ryan mocno zironizował z tym swoim typowym uśmiechem.
— Właśnie, a on cię nie drażni, jak ci się pociera o gacie? — Lenny spytał, jakby całej wypowiedzi Ryana nie było. Tak z drugiej strony, do czego miał się odnosić po tym, co usłyszał? Propozycja Kate była przecież niedorzeczna, a Ryan ubarwiał.
— Noszę cały czas te niezwykle seksowne, wzbudzające zachwyt luźne bokserki — jego kochanek odpowiedział z kolejną dawką ironii. Tak, zdecydowanie bielizna, którą nosił od czasu zrobienia kolczyka, nie pokazywała wiele. Ani nie oznaczał się pod nią jego penis, ani nie było widać kształtu jego pośladków. Ale dla Lenny’ego to akurat było plusem, skoro miał być grzeczny. — Więc nie, nie drażni mnie na szczęście. Drażni mnie za to każde twoje wyjście pod prysznic, kiedy chodzisz obok bez koszulki, kiedy bujasz się podczas chodzenia, kiedy mówisz, siedzisz obok i… och tak, oddychasz. Czy muszę wymieniać dalej? Chyba doskonale mnie rozumiesz.
— Zbyt. — Lenny westchnął z ciężkim sercem. — Jeszcze ty, jak na początku bolało, to chociaż nie myślałeś chyba o niczym, nie?
— Tak, ale teraz, kiedy w moim odczuciu wszystko jest już zagojone, a Katy wciąż uważa, że powinniśmy się powstrzymać, jest jednak… trudniej się powstrzymać — Ryan przyznał z krzywym uśmiechem i skręcił do odpowiedniej dzielnicy. Byli już całkiem blisko.
— To pomyśl, że ja mam to o ten twój czas bólu dłużej. I, cholera, zauważyłeś, że prawie non stop tylko o tym gadamy?
Ryan rzucił mu pełne frustracji spojrzenie i przytaknął niechętnie.
— Hm… może dlatego, że tylko o tym myślimy.
Lenny zaklął i pokręcił głową.
— Weź se z dwa dni wolnego, co?
— Och i co mam w tym czasie robić? Bo wiesz, że skończy się to na tym, że będę myślał o seksie jeszcze więcej, bo w pracy przynajmniej trochę czasem muszę skupić się na klientach.
— Po tym jak się zagoisz. Ja wezmę se jeden dzień. Drugi odpoczniesz — Lenny wyjaśnił krótko, zerkając na Ryana. Przez to obaj o mało nie przejechali za daleko, bo właśnie byli tuż przy domu Spencerów.
Ryan więc szybko zwolnił i odetchnął. Wcale nie pomogła mu odpowiedź kochanka w niemyśleniu o seksie. Od razu wręcz zaczął sobie wyobrażać ten obiecany seks. Pozostawił to jednak bez komentarza i kiedy zaparkowali, wysiadł z samochodu. Przy domu Mike’a widział już Bentleya i BMW Cabrio, więc wyglądało na to, że byli ostatni. W końcu Jason i Alex mieli skoczyć po Nell.
— A jednak — Lenny krótko podsumował wcześniejsze słowa kochanka o tym, że nie wypada być po kobietach.
Obaj podeszli do drzwi domu, ale zanim zdążyli nacisnąć na dzwonek, usłyszeli wołanie z lewej.
— Hej! Chodźcie tędy!
Kiedy obejrzeli się w tamtą stronę, zobaczyli Kate w zielonych szortach i białej, luźnej tunice. Machała w ich stronę i… też dało się zobaczyć, że zmieniła fryzurę. Ryan aż się dziwnie przez to poczuł. Dziewczyna również skróciła włosy, a do tego teraz nie były czarno-fioletowe, a jedynie fioletowe i to w znacznie jaśniejszym odcieniu.
Lenny obejrzał się jeszcze na kochanka. Nic nie powiedział, ale uśmiechnął się lekko pod nosem. Ruszył w stronę Kate. Kiedy byli już blisko, ta rzuciła mu się na szyję i cmoknęła go. Potem przywitała się z Ryanem. Mniej wylewnie, ale też bardzo przyjacielsko.
Zza jej ramienia, po wyjściu na drugą część ogrodu, ujrzeli już prawie wszystkich gości. Na kamiennym podeście znajdował się długi, drewniany stolik z krzesełkami, a na krańcu spory, otoczony marmurem i pomarańczową cegłą grill. W środku już palił się ogień, a nad wszystkim panował Rush. Mike’a i Marg nie było, ale drzwi od tej strony domu, te które prowadziły bezpośrednio do kuchni, były otwarte, więc pewnie przygotowywali coś w kuchni. Charliego zresztą też nie było, za to Alex, Jason i Juan debatowali nad butelkami alkoholu, a Nell i nieznajomy, czarnoskóry chłopak rozmawiali z Rushem, stojąc obok.
— Hej, hej, zobaczcie, kto wreszcie przyszedł! Nasze wyposzczone cudeńka — oznajmiła Kate i pociągnęła ich w stronę nowej koleżanki. — Nie znacie jeszcze Theo, chodźcie, chodźcie.
Lenny znowu krótko spojrzał na kochanka. Jakby sprawdzał, czy ten dziwnie nie patrzy na chłopaka nowej pracownicy studia. I cóż, obejrzał z góry na dół plecy wysokiego, krótko obciętego, bo prawie na zero, mężczyzny.
Lenny przewrócił oczami, już podskórnie czując, że nawet jeśli Theo okazałby się najlepszym kolesiem pod słońcem, to i tak go nie polubi, jeśli czarne oczy jego kochanka będą urządzać sobie takie wędrówki po ciele tego.
— Siema — Lenny najpierw przywitał się z Nell.
Ta zetknęła się z nim policzkiem na powitanie. Przy okazji krótko się przytulili.
— Klawo wyglądasz — pochwaliła go zamiast powitania.
Potem przywitała się z Ryanem, a następnie Theo wyciągnął do nich dłoń. Był rzeczywiście wysoki, bo wzrostu Ryana, kolorem skóry przypominający bardziej swoją dziewczynę niż Lenny’ego. Ubrany luzacko, w za duży t-shirt i szerokie spodnie. Uśmiechnął się do nich sympatycznie.
— Yo. Miło poznać. Theo — przedstawił się, ściskając dłoń Ryana.
— Nam także, Ryan. Wygląda na to, że byłaby już nas cała paleta kolorów, gdyby dołączył się jeszcze Indianin, Eskimos i Azjata.
Katy zrobiła mentalnego facepalma, słuchając ich i stojąc obok, a Theo po krótkim śmiechu wyciągnął rękę do Mulata.
— Yo, wy jesteście razem, nie?
— Tak, już trochę czasu — Lenny odparł spokojnie, w myślach kończąc: „więc trzymaj łapy przy sobie i swojej lasce”.
— Luz — odparł mężczyzna, zapewne w wieku bardziej Alexa czy Jasona niż Ryana.
Nell w tym czasie uśmiechała się szeroko do Mulata i swojego chłopaka.
— Pierwszy raz na takiej imprezie? — Kate wtrąciła się, zerkając na Theo i Nell. W końcu było tu pół na pół par homo i heteroseksualnych.
Theo zaśmiał się krótko i zerknął na swoją dziewczynę.
— Nom, w sumie tak, ale trzeba wspierać swoją księżniczkę wśród szefa i współpracowników, nie? — odpowiedział, a Ryan, gdyby coś pił, zakrztusiłby się, słysząc to określenie.
Lenny też czujniej spojrzał na parę, po czym uśmiechnął się niezobowiązująco.
— Dobre podejście.
— Niezłe, nie? Wie, jak mi się podlizać. — Nell uśmiechnęła się bokiem ust, przekładając ciężar ciała na jedną nogę, kiedy odruchowo wypięła biodro.
Kate za to miała ochotę zachichotać i rzucić, że tak ponoć Lenny też nazywa Ryana, ale sobie podarowała. Nie chciała mimo wszystko wprowadzać napiętej atmosfery już teraz. Zwróciła się więc do Lenny’ego i Ryana popędzająco:
— To jak jesteście, to przynieście szklanki na alkohol. Mike wam na pewno da, a może w końcu ta trójka zdecyduje, co i jak pijemy.
— Dobra — Lenny przytaknął jako pierwszy, jak zwykle słuchając się Kate bardziej niż ktokolwiek inny. Pociągnął za sobą kochanka.
Tymczasem Juan położył dłoń na dwóch takich samych butelkach, odstawiając je na bok.
— Czyli teraz, do mięsa czerwone wino. Jak zjemy, to dopiero potem pójdziemy w drinki, tak? Ale, Alex, nie ma dzisiaj piwa, ale chociaż jednego mojego wytworu spróbujesz! — powiedział do blondyna siedzącego obok swojego kochanka. Nawet nie zauważył, kiedy przestało mu przeszkadzać przebywanie wśród par homoseksualnych. Kiedyś na siedzących tak blisko mężczyzn, a do tego obejmujących się, patrzyłby krzywo i może nawet rzuciłby jakiś niechlubny komentarz, ale po „terapii”, jaką zaserwowało mu towarzystwo jego dziewczyny i kumpla, zaczął zauważać, że to go zupełnie nie drażni. Oczywiście był jeszcze czasem niepewny i skrępowany, kiedy ci całowali się w jego towarzystwie, ale nauczył się na to nie zważać i przynajmniej udawać, że nie widzi.
— To pytanie czy stwierdzenie? — Starszy z braci Grey uniósł wysoko brwi, patrząc na rozentuzjazmowaną minę Juana. Czasami nie umiał pojąć, jak można było tak się beztrosko i bez konkretnego powodu cieszyć. Z drugiej strony, trochę mu tego zazdrościł.
— Stwierdzenie. Zawsze pijesz tylko wino, a jestem pewien, że dam radę zrobić coś, co ci zasmakuje. Wziąłem dzisiaj dużo butelek, możemy więc uderzyć w Martini, gin, mam nawet sake i… — Juan wymieniał dalej różne trunki, a Jason uśmiechnął się pod nosem. Trzymał cały czas dłoń na talii kochanka.
— No tylko bez przesadnego mieszania. Po jedzeniu zrobimy se z tym przerwę i dopiero zaczniesz szaleć, co? Wcześnie się zebraliśmy, jest sporo czasu.
— Tym bardziej, że chyba żadne z nas nie chce być tym, który będzie opiekować się resztą, jeśli za bardzo „zaszalejecie” — Alex użył słowa wypowiedzianego przez kochanka. Brzmiało bardzo egzotycznie w jego ustach.
Jason wręcz uśmiechnął się kącikiem ust i skierował wzrok na wejście od kuchni, bo właśnie stamtąd wyszła reszta ekipy. Mike i Marg nieśli mięso i pieczone ziemniaki, Charlie wielką michę z sałatką, a Lenny i Ryan szklanki i kieliszki na alkohol.
— Dobra, Rush, to pomożesz mi z grillowaniem, co? — Mike, który dzisiaj wyjątkowo ubrał się bardzo luzacko, bo zaledwie w podkoszulek i krótkie spodnie, zbliżył się do blondyna przy grillu. Wczoraj, w studiu dostatecznie sztywniacko się ubrał. Musiał jakoś prezentować swoje stanowisko managerskie, mimo że pozostała część ekipy była ubrana raczej luzacko. W końcu było to studio tatuażu, a nie kongres, jednak on sam poczuł się do tego, żeby wyglądać bardziej reprezentatywnie niż na co dzień.
— Jasne. Ale mam ci asystować czy przejąć władzę nad ogniem i mięsem? — Blondyn zaśmiał się przyjacielsko. Był w kwitnącym nastroju, co nie było aż takie dziwne w jego przypadku. Przy nim jego brat wyglądał na jeszcze bardziej chłodnego i spokojnego. Obaj jednak byli dumni ze swoich partnerów i ich rozwijającego się, tatuażowego biznesu.
— Dwaj grill-mistrzowie! — Katy krzyknęła, słysząc rozmowę i z Ryanem i Lennym podeszła do swojego chłopaka. — Wiesz, co chcę prawda? — spytała go retoryczne.
— Wiem, słoneczko, ale najpierw pijemy wino — Juan odpowiedział i chwyciwszy jej dłoń, cmoknął jej wierzch. — Taka padła decyzja. Potem będziemy „szaleć”.
— Uuu, wino. Wygląda na to, że na dziesięciolecie otwarcia uderzymy w whisky. Piwem to wstyd świętować taką rocznicę, hm? — Ryan rzucił do Katy i reszty ekipy z kpiącym uśmieszkiem, kiedy stawiał wszystko na stoliku.
— Nieważne która, ważne, że nasza — podsumował Charlie i usiadł po drugiej stronie Jasona. — W ogóle nieźle się to otwarcie udało wczoraj, wiecie? — zagadał do jedynej pary, z której żaden nie był pracownikiem studia. — Była masa ludzi i mamy pozajmowane prawie wszystkie terminy do końca lata.
— To może dobrze, że nigdzie już na nic nie utkniecie Ryana — Lenny mruknął trochę pod nosem, a Kate szturchnęła go z łokcia.
— Oj, co? Nie chcesz, aby jeszcze coś mu się goiło? — Zachichotała, a Lenny pożałował, że się odezwał. Albo on był dziwny, albo wszystko przez ostatni miesiąc sprowadzało się do jednego. Do seksu.
— Właśnie. — Jason pochylił się nad stolikiem w ich stronę. — Jak tam? Wciąż nie widziałem kolczyka.
Ryan uśmiechnął się do niego czarująco.
— Masz sporo swoich, na pewno wiesz, jak wyglądają.
— Nie mam jednak takiego jak ty. Jak nie wierzysz mi na słowo, Alex może potwierdzić. — Zaśmiał się, nieskrępowany tym, że Juan aż dziwniej na nich wszystkich popatrzył, jakby pytał „Serio będziemy tak pedalsko rozmawiać o kolczykach w penisach?”.
— Pocieszę cię, Ryan, ja nie chcę oglądać tego konkretnego kolczyka — Alex wtrącił się z chłodnym spokojem i obojętnością.
Katy za to zachichotała.
— Jak nie chcesz? Ładny jest. I Jay takiego nie ma. Nie chcesz się edukować?
— Droga Katy, wystarczy mi edukacji, abym mógł wyobrazić sobie, jak taki kolczyk wygląda. Nie muszę go oglądać. Nie jestem jak niewierny Tomasz, wierzę na słowo — starszy z braci Grey odparł z wprowadzającą w zakłopotanie powagą.
Ryan uśmiechnął się do niego w podzięce, popatrując nad ramionami Alexa i Jasona, jak Rush z gospodarzem i jego dziewczyną pracują nad grillowaniem mięsa, a Nell i Theo zabawiają ich rozmową.
— Dziękuję, Alex, przynajmniej ty i Juan nie chcecie zobaczyć na własne oczy powodu mojego cierpienia. I nie martw się, Juan, Lenny też nie pragnie go oglądać, ale z zupełnie innego powodu niż ty — rzucił do Latynosa.
Juan zaśmiał się wymuszenie i wstał.
— Spoko, spoko. A ja skoczę po, ten… otwieracz do wina, bo nie przynieśliście — zaproponował, uznając to za najlepszą wymówkę, by stąd teraz zwiać.
Charlie odprowadził go wzrokiem i rzucił do swojego szwagra:
— Wy też otworzyliście Grey Tower w czerwcu, więc za rok zrobimy podwójne świętowanie.
— Ciekawe, czy do tego czasu zostaniemy w tym gronie, czy to jakoś się zmodyfikuje. Przez ten rok wiele się w końcu zmieniło — Jason zachrypiał, automatycznie pocierając ramię kochanka. Ten jak zwykle był ubrany najporządniej ze wszystkich. Biała koszulka polo, skórzane półbuty i płócienne spodnie na brązowym pasku. Wyglądał, jakby wyszedł dopiero co z ekskluzywnego klubu golfowego.
— Ale oby na lepsze, nie? Jedyne co, to może się ekipa powiększyć, jak w firmie Rusha i Alexa się jakieś bardziej zsocjalizowane osoby znajdą — Charlie zasugerował, chociaż wydawało mu się, że raczej w firmie zajmującej się nieruchomościami, w których każdy był wręcz odizolowany ścianką działową i skazany na towarzystwo jedynie komputera oraz szafek z zabezpieczeniami, nie było szans na bliższe relacje.
— Właśnie, jeśli o firmie mowa, Charlie, Rush opowiada ci, co się u nich dzieje? Streszcza ci czasami dzień? — Jason spytał kumpla, jednocześnie pijąc do Alexa, bo ten zawsze odpowiadał to samo.
— A co jest ciekawego do opowiadania dla ciebie? — Blondyn westchnął ciężko. — Dla ciebie nie dzieje się tam nic ciekawego. Jeśli jest inaczej, to ci ewentualnie nadmieniam przy okazji.
— Znaczy Rush, jak coś mówi o pracy, to raczej gdzie był na lunchu i się chwali, jak udaje się sfinalizować jakąś większą umowę, ale tak, to twierdzi, że to za nudne dla mnie — Charlie odpowiedział z lekkim uśmiechem. Wcale się temu nie dziwił, ale też to sprawiało, że niewiele wiedział na temat pracy kochanka. Uważał, że nie pojąłby zbyt wiele z tego, co Rush by mu powiedział, a jednak nie chciał wyjść na niewykształconego idiotę, więc nie dopytywał.
— A opowiada ci coś o tym, z kim pracuje? — Jason znowu spytał Charliego, chociaż i tym razem był to pocisk do kochanka.
— Ee… — Charlie znowu wykrzywił usta, bo w sumie zdał sobie sprawę z tego, że nie ma o tym pojęcia. A kiedy Kate popatrzyła na niego wyczekująco, w sumie doszedł do wniosku, że chyba powinien. — Nie… Teraz byli skupieni na budowie firmy, więc więcej z nim gadałem o remoncie i aranżacji niż pracownikach. A dużo ich już macie? — ostatnie pytanie skierował do Alexa.
— Nie. To nie jest firma wymagająca dużych nakładów ludzkich. Księgowy, sekretarki, jedna wspólna, główna, odpowiedzialna za koordynację. I jeszcze trzech pracowników oraz pośrednicy. Dużo pracy wykonujemy samodzielnie. Ja zresztą tak wolę. Mieć wgląd w każdy etap pracy — Alex wyjaśnił, wahając się, czy wspomnieć Charliemu o sekretarce Richarda. — Ale porozmawiaj w wolnej chwili o tym z moim bratem. On ma z nimi lepszy kontakt, jeśli chcesz wiedzieć coś bardziej konkretnie o tych ludziach.
— Użyję niezbyt fortunnego w mojej historii określenia, ale zapewne książę Rush jest tym dobrym gliną, a ty tym złym — Ryan wtrącił się do rozmowy, bo mimo że reszta przy stoliku milczała, nie mając co dodać i nie będąc w temacie, on po prostu czuł potrzebę mówienia. — Nie umniejszam jednak żadnemu z was, bo zakładam, że zarówno twoja zdolność do wzbudzania respektu — zwrócił się do Alexa — jest bardzo istotna w tym, aby wasza firma działała dobrze, a nawet lepiej niż ta rodzinna, to też podejście księcia do ludzi jest niemniej istotne. Hm… chyba dopiero zaczynam dostrzegać, że dzięki swoim różnicom możecie być doskonałymi partnerami w pracy. Chyba że się mylę i olewactwo Rusha jest większe niż jego bycie duszą towarzystwa — skończył z uśmiechem.
Alex przytaknął, nadal siedząc z ramieniem Jasona w pasie. Wyglądali jak para, nie to co Ryan i Lenny, którzy trzymali się od siebie stosowne pół metra.
— Dobrze to ująłeś, Ryan. I ku naszemu szczęściu Richard świetnie zjednuje sobie ludzi. Chociaż pracować mógłby ciężej, a nie tylko liczyć na swoje szczęście.
Charlie uśmiechnął się trochę do siebie, kodując w myślach to, co powiedział Alex o bracie. Chciał to potem powtórzyć Rushowi, bo wiedział, że ten nie raz czuł się niedoceniony przez brata, więc takie słowa mogły go upewnić w tym, że jednak widzi w nim potencjał i dobrego partnera w interesach.
— To może za jego sprawą za rok świętować nie będziemy tylko ekipą naszego studia, tylko zaprosicie kogoś bliższego od was — rzucił i przeprosił, po czym wstał, aby zajrzeć, jak się miewa grillowanie.
W tym czasie do stolika dosiadła się Nell ze swoim chłopakiem.
— No, jeszcze kilka minut i będą pierwsze mięska. Ktoś tu jest wegetarianinem poza mną? — zagadała.
— Jesteś wegetarianką? —spytał szczerze zaskoczony Lenny. Nie spodziewał się. On sam chyba nie byłby w stanie zrezygnować z mięsa.
— To co będziesz jeść w zamian? — dopytała Kate, której coś już się obiło o uszy, jak podsłuchiwała, ale nie miała okazji o tym rozmawiać.
— Sałatkę i pieczone ziemniaczki. Marg mi pozwoliła zrobić je trochę po swojemu, skoro wy macie tyle swojego mięsnego cuda. Ale zapewniam, że jest super, bo przyprawy specjalnie od babci wzięłam. A Mike wcześniej wpadł z Marg i je zabrali ode mnie — dziewczyna szybko wyjaśniła, a jej chłopak się włączył z pochwałą.
— Nom, kiepsko czasem razem wyskoczyć na żarcie, jak się chce jakiegoś burgera, ale to jej zielone i inne takie są świetne. Polecam.
— Trochę mi cię jednak żal, Theo, bo gdy wyobrażam sobie listę najbardziej niezbędnych produktów spożywczych, to na drugim miejscu jest właśnie mięso — wtrącił Ryan, a kiedy Juan, który chwilę temu wrócił z korkociągiem, dopytał, co jest na pierwszym, wyjaśnił: — Piwo.
— Dobrze, że seks nie jest „produktem spożywczym”. — Kate zaśmiała się, trącając Ryana w bok i akurat przepychając się do Juana, aby go popędzić. Chciała, żeby w końcu było coś do picia. Była spragniona.
Charlie, który to usłyszał, aż pokręcił głową i w końcu popatrzył przez ramię swojego kochanka na piekące się mięso. Chociaż nie było wcale bardziej apetyczne niż sam Rush. Jak zwykle wyglądał idealnie, przed lustrem chyba spędził więcej czasu niż Kate, ale opłaciło się. Włosy cudownie ułożone, na nich ciemne okulary i starannie wyprasowana, kremowa koszula. Mógłby mieć jeszcze krótkie szorty zamiast długich, prostych spodni, ale Charlie nie wtrącał się w jego dobór garderoby, bo wiedział, że Rush się jednak na tym zna lepiej.
— Pachnie. Prawie tak dobrze jak ty.
Rush posłał długowłosemu tatuażyście firmowy uśmiech.
— Mam nadzieję, że jednak nie kojarzę ci się tylko z jedzeniem. — Zaśmiał się, a wspomnienie ich niedawnego seksu z jedzeniem w trakcie samoistnie mu się zmaterializowało w głowie. Charlie był taki apetyczny ze śmietaną na sztywnych, różowiutkich sutkach.
— Nie tylko! — chłopak odpowiedział śmiechem i pogłaskał Rusha po plecach. Nie chciał go obejmować i mu tym przeszkadzać, bo mężczyzna miał w rękach narzędzia do grillowania i pilnował mięsa wraz z Mikiem i Marg, którzy właśnie dyskretnie migdalili się obok. — Gadaliśmy w ogóle, że za rok może w większej liczbie będziemy świętować rocznicę. Z waszymi pracownikami.
Rush zerknął na kochanka krótko i wzruszył ramionami.
— Może. Wiesz, jeszcze nie wiadomo za bardzo, jacy to ludzie. Ale może… — pozostawił wolną drogę dla tego tematu i rozmyślań o tym. Niczego nie skreślał od razu. Podszedł do tego z rezerwą.
— Mhm… I będziesz musiał dla większej ilości osób robić za mistrza ognia… — Charlie zamruczał i w końcu wbił ręce w kieszenie, bo jakoś nie mógł się opanować przed dotykaniem Rusha, a to utrudniało grillowanie. — Znaczy wiesz… chyba, że nie chcecie być out przed pracownikami.
— Nie no, to raczej nie problem by był, jakby ci okazali się na tyle spoko, aby z nimi świętować rocznicę. Chociaż nie wiem, czy Alex by się na to zgodził. On mógłby nie chcieć. — Rush znowu spojrzał na kochanka, po czym nagle się uśmiechnął, złapał go za brodę i pocałował. — Kocham cię. To tak, jakbyś zapomniał. — Zaśmiał się i wrócił do grilla, aby przewrócić mięso na drugą stronę.
Marg, która zobaczyła to znad ramienia obejmującego ją Mike’a, zachichotała, a sam Charlie uśmiechnął się szerzej.
— Nooo, dziwnie by się mogli czasem poczuć, jakby zobaczyli swojego szefa tak słodko gruchającego do drugiego faceta. — Zaśmiał się. — W ogóle jest już ktoś spoko? Alex mówił, że to ty bardziej się socjalizujesz z pracownikami.
Blondyn potwierdził, sprawdzając przy okazji, czy wszystko się dobrze piecze i dopiero odwrócił się bardziej do Charliego. Objął go w pasie jednym ramieniem.
— Mhm, trochę lepiej mi to idzie niż Alexowi, ale obaj mamy bardzo dużo pracy, więc nie siedzę i nie plotkuję przy kawie. Ale jest kilkoro fajnych ludzi. I w ogóle, jaka głupia sytuacja. Moja sekretarka, zgadnij jak ma na imię.
— Eem… nie wiem… — Charlie był zaskoczony pytaniem i wskazał na dziewczynę przyjaciela dwa kroki obok. — Marg?
— Nie. — Rush zaśmiał się cicho i cmoknął Charliego w policzek. — Charlie.
Chłopak zamrugał i dziwnie się zaniepokoił. Skupił wzrok całkowicie na kochanku i oblizał wargi.
— Sekretarka Charlie? A jak wygląda?
— Taka typowa, ładna blondynka — Rush wyjaśnił bardzo oględnie. — Ale zabawnie z tym imieniem, co nie?
— No… Ale ja chyba ją kojarzę … — Chłopak przestąpił z nogi na nogę, nagle przypominając sobie tę ładną, młodą kobietę, na którą wpadł na schodach po swojej „rozmowie kwalifikacyjnej” w Grey Tower. — Miałeś z nią rozmowę po tym, jak ci ciągnąłem?
Rush ściągnął brwi, po czym przytaknął.
— Chyba tak. Widziałeś ją? Całkiem inteligentna dziewczyna. Alex rzucił swego czasu komentarz, że pasuje na moją sekretarkę, bo oboje jesteśmy wyszczerzeni i blond. Oczywiście innymi słowami, bardziej snobistycznymi, ale wiesz.
— No… wiem… — Charlie mruknął z małym entuzjazmem, czując się bardzo nieprzyjemnie. Od razu dziewczyna ze wspomnienia wydawała mu się jeszcze bardziej atrakcyjna. No i miała całkiem niezłe kształty… A Rush leciał na kobiety. Cholera i to imię… — Ale weź, zatrudniasz dziewczynę, co się nazywa jak ja i jest… no… To dziwne…
— Ale też dziwne by było, jakbym jej nie zatrudnił tylko przez imię. To by było dyskryminujące. Chociaż, masz rację… to dziwne — Rush przyznał rację kochankowi i pocałował go w policzek, nim puścił jego talię, aby zająć się mięsem. — Mm… chyba już będzie zaraz dobre. — Pomożesz mi z nakładaniem na talerzyki?
— Mhm…
— My też pomożemy! — Marg od razu do nich podeszła, kiedy usłyszała słowa kumpla. Trąciła przy tym Mike’a w ramię. — Rozłóż sztućce, kochanie.
Mike westchnął i popatrzył tęsknie po całej jej postaci. Była taka ładna w zielonej, lekkiej sukience i szkoda było mu ją puszczać, ale w końcu był gospodarzem. Wykonał więc polecenie, a Charlie i Marg zaczęli roznosić mięso na talerzykach. I jak widać, tatuażysta zupełnie nie zapomniał o rozmowie sprzed chwili. Męczyła go i to bardzo, więc kiedy tak kursował w tę i we w tę, zapytał Rusha:
— Podoba ci się?
— Co? — Ten z początku nie zrozumiał. — Impreza? Jest fajnie, co nie? — Uśmiechnął się szeroko, patrząc po wszystkich zgromadzonych.
— Nie, mówię o sekretarce — Charlie odpowiedział z naciskiem i powędrował z talerzykiem do Lenny’ego. Uśmiechnął się do niego wymuszenie. — Smacznego. Będzie więcej potem — dodał, bo wiedział, że on i Ryan zjadali zawsze najwięcej.
— Dzięki — Lenny odpowiedział, zabierając się za jedzenie bez specjalnej zwłoki.
Nell, która siedziała obok niego, trąciła go lekko w ramię.
— Łakomczuch? — zapytała z rozbawieniem i trochę uszczypliwie.
— Mam szybką przemianę materii — Mulat wyjaśnił, nim wziął kęs do ust.
Ryan obok, który już dostał jedzenie, też się zapychał, a dziewczyna zaśmiała się i zagadała Lenny’ego:
— A dużo się przy tym ruszasz?
— Bo na pewno nie ruchasz — Kate wtrąciła się błyskawicznie z szatańskim sucharem, a Charlie powędrował do Rusha po kolejny talerzyk i uzyskanie odpowiedzi na swoje pytanie. Za swoimi plecami słyszał jeszcze śmiechy, przedrzeźnianie się i ogólnie dobrą zabawę.
Rush za to popatrzył czujnie na kochanka.
— Czemu o nią pytasz? Razem pracujemy, nie ukrywam, że jest ładną, młodą dziewczyną, ale… nie rozumiem.
— Bo ma na imię Charlie, jest ładną blondynką z dużymi cyckami, a ty lecisz na laski — odmruknął chłopak i zabrał od niego ostatnie dwa talerzyki. Dla nich samych. — Chodź jeść — dodał z krzywą miną i wrócił się z jedzeniem do stołu. Wolne miejsce było obok Juana, więc tam postawił talerze.
Rush obejrzał się jeszcze na grill, ale poszedł za swoim chłopakiem do stolika.
— Charlie, ale… przecież to nie jej wina, jak ma na imię. Zresztą, przecież codziennie spotykam jakieś dziewczyny, a… — Rush przeczesał palcami swoje jasne włosy, gdy już zawiesił okulary na kołnierzyku koszuli. Poczuł się dziwnie niepewnie w obliczu podejrzeń swojego chłopaka. — Nie wiem, co ci powiedzieć.
Kiedy usiedli, tatuażysta odpowiedział półgłosem:
— Nie chcę, żebyś ją dymał na boku.
A Juan o mało się nie zakrztusił. Szybko poklepał się po klatce piersiowej i udał, że nie słyszał. Rush jednak spojrzał na niego, a potem na Charliego.
— Może porozmawiamy o tym… sami? Chociaż nie wiem naprawdę, dlaczego tak myślisz. Że to będę robił. Bo co? Ma piersi, czy że jest… sekretarką? — dodał na koniec z krótkim chrząknięciem. W końcu Charlie też „ubiegał się” o pracę sekretarki podczas rozdziewiczania biura Rusha.
— Bo… — Charliemu na usta cisnęło się „bo już kiedyś to robiłeś”, ale powstrzymał to. W końcu więc skupił się na mięsie i sałatce, którą zaczął sobie nakładać na talerzyk. — Dobra, nieważne. Nie gadajmy o tym tutaj.
— Porozmawiamy o tym w domu? Czy później? — Rush jednak nie ustępował. Nie chciał, żeby w ich związek wkradły się jakieś niezdrowe podejrzenia, które mogły coś popsuć. No i nie chciał, żeby Charlie się martwił…
— No, może — odmruknął Charlie. I tak już widział, że co raz ktoś zerkał w ich stronę. Zwykle byli przecież tymi błyszczącymi szczęściem i wesołością. Musiał się rzucić w oczy brak ich czułostek.
Rush niestety już nie zdążył odpowiedzieć, chociaż bardzo chciał jakoś to rozwiązać, bo nagle nastało poruszenie przy stole, kiedy Mike przyniósł schłodzone w lodówce wino. Ponoć Alex i Juan razem je wybrali.
— Ooo, będzie toaścik! Za mój cudowny pomysł, żeby w ogóle założyć studio! — zawołała Kate, a Mike prychnął, już otwierając butelkę. Wziął dwie, bo jedna na pewno na nich nie wystarczy.
— No nie żeby coś, ale był to nasz wspólny pomysł — odparł, wskazując także na Charliego.
— To za wasze studio i za to, że mnie młody do niego ściągnął? — Jason zachrypiał ze swojego miejsca.
— Może być — zgodził się gospodarz i zaczął otwierać drugie wino, a Juan w tym czasie polewał to już otwarte. — I za Nell oczywiście, że do nas dołączyła — dodał, wskazując na dziewczynę, która otrząsnęła się, bo przed chwilą podejrzanie długo patrzyła, jak Lenny mimo rozmowy o toaście właśnie skupiał się całkowicie na krojeniu mięsa.
— No! Jasne, dzięki, szefie! — zawołała, śmiejąc się.
Latynos uwijał się jak w ukropie, polewając każdemu do kieliszka, nawet jeśli ktoś preferował coś innego. Chociażby piwo czy drinki. Każdy musiał wypić honorowy toast.
— To za nas — Mike dodał jeszcze, kiedy wszyscy zgodnie podnieśli pełne kieliszki.
— Za nas — odparł całkiem spory tłumek.

20 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 177 – Bo już kiedyś to robiłeś

  1. Katka pisze:

    Tigram, nooo, będzie się działo. Już się pisze i na razie jest ciekawie, więc mamy nadzieję, że i Wam się spodoba ;)

  2. TigramIngrow pisze:

    „tatuażsysta odpowiedział półgłosem”
    Ciekawa jestem jak Jason i Alex beda kupowac mieszkanie. I czy Katy zajdzie w ciaze. I by Rose mogla podrzucic Rynnie Scotta do zaopiekowania sie.

  3. Katka pisze:

    Basia, noom, u Ryana długie wypowiedzi to jeden z największych atutów XD Chociaż Lenny mógłby się pewnie kłócić… i na pewno w ich sypialni wiele się będzie działo XD Pozdrawiamy cieplutko :)

  4. Basia pisze:

    Witam,
    och jak ja uwielbiam Rayana i te jego długie wypowiedzi ;] Charli no dość mocno zareagował na wieść jak na imię ma sekretarka Rusha, no chyba teraz Rayan i Lenny to przez miesiąc nie opuszcza sypialni…
    pomysłów i weny….
    Pozdrawiam serdecznie

  5. Shivunia pisze:

    Saki >> Bo czasami nie trzeba dużo robić aby coś zmącić ;)I wystarczy tylko imię aby być zaczątkiem małej schizy Charliego. Pytanie czy schizy, czy czuje w kościach i dlatego tak sie zachowuje. Ale bardzo ogóle mi się podoba to co piszesz. Trochę przeszli razem, więc Rush spokojnie miał czas aby się zmienić. Chooociaż, co by powiało troche grozą, mawia się, że po ślubie się facet zmienia, a on się nie zmienia tylko pokazuje jaki jest na prawdę. Chociaaaaż (moje ulubione słowo na dziś), Rush już pokazał jaki jest na prawdę i to dla Charliątka nie było przyjemne. Więc może, teraz faktycznie się zmienił i jest grzecznym ksiażątkiem które nie słodzi i nie łże tylko po to aby podbijać niewinne serduszka. I zamiast kraść serduszka, to jemu jedna taka ptaszyna ukradła serduszko. Byle ptaszyna, a nie szarlotka XD (aaaaa ciasto ukradło mi serce, lol)
    Wariuje z lekka, wybacz…
    Rynna cierpi. Rdzewieje i niemalże przecieka od tego co ją wypełnia i ie ma odpływu. To ich wykończy. To tak jak bycie w cukierni kiedy jest się na diecie. Dramat.”nie myśl o ciastku, nie myśl o ciastku, nie myśl o ciastku. Jak mam nie myśleć o ciastku jak non stop myślę aby nie myśleć o ciastku!”. Szczerze im współczuje i sama nie wiem jak nie skuszą się na to ciastko. Eh, nawet mistrz opanowania Alex, też czasami myśli o ciastku, a co dopiero Rynna, która lubi ciasta zawsze i wszędzie. Nawet po kłótni XD
    I Alex z Jasonem. Cóż, Królowa się socjalizuje, powoli po powoli, ale zaręczam, że na koniec FDTS, nie będzie swoim bratem XD
    A następny rozdział będzie… cóż, nie mogę zdradzić o czym, ale taka okazja jak w tym świętowali, nie może przeminąć zbyt szybko.
    Dzięki za błędy i także pozdrawiamy ;)

    Tigram >> Cóż… ma się ten talent XD

  6. saki2709 pisze:

    „Drażni mnie za to każde twoje wyjścia pod prysznic, kiedy chodzi obok bez koszulki, kiedy bujasz się podczas chodzenia, kiedy mówisz, siedzisz obok i… och tak, oddychasz.” – „wyjście” i „chodzisz”.
    „Obaj podeszli do drzwi domu, ale zanim zdążyli zadzwonić na dzwonek, usłyszeli wołanie z lewej.” – a nie np „nacisnąć na dzwonek”?
    „— Pierwszy raz na takiej imprezie? — Kate wtrącił się, zerkając na Theo i Nell.” – „wtrąciła”.
    „Przy nim jego brat wyglądał jeszcze na bardziej chłodnego i spokojnego.” – a nie „na jeszcze bardziej”?
    „Charlie odprowadził go wzrokiem i rzucił swojego szwagra:” – „do swojego szwagra” chyba.
    „— Taka typowa, ładna blondynka — Rush wyjaśnił bardzo oglądnie.” – „oględnie”.

    Szarlotka jeszcze nic nie zrobiła, a już namieszała XD Czyżby szykował się kryzys u Gołąbków? A może Rushowi uda się przekonać swoją ptaszynę, że nie ma absolutnie nic do swojej sekretarki? Bo Charlie strasznie się zazdrosny zrobił, jak tylko się dowiedział o tym dość nietypowym fakcie. Gdyby nie to, że Rush już to kiedyś robił, tak jak to Charlie powiedział w myślach, to miałby większe zaufanie do blondyna. No ale w sumie są już razem kawał czasu i tatuażysta powinien chyba mieć do kochanka trochę większe zaufanie – zwłaszcza że ten na każdym kroku powtarza mu, jak go kocha. Dobra, wiem, słowa to nie wszystko, a ten sobie w nich nie szczędzi pod względem słodkości i komplementów, ale przecież przez czyny też jakoś okazuje swoje uczucia. Tak jak już wcześniej mówiłam, nie wyobrażam sobie, żeby Rush zdradził swoją ptaszynę. Wcześniej, owszem, miał takie zapędy, jakie miał i zdarzyło mu się zdradzić Charliego, ale teraz, po tym wszystkim co przeszli… Rush się zmienił, kocha tatuażystę całym swoim serduszkiem i chyba ostatnie o czym by pomyślał, to zdrada. A Charlie nie powinien się tak fochać, tylko dać mu się wytłumaczyć – w sumie, co tu tłumaczyć? Zwykły zbieg okoliczności. Dobra, wiem, łatwo mi mówić, bo nie jestem na jego miejscu… No ale… Tak jakoś się dziwnie zrobiło, kiedy między Gołąbkami takim chłodem wieje.
    Dobra, koniec o Gołąbkach.
    Jakoś wyjątkowo wredna była Katy w tym rozdziale dla Rynny XD Swoją drogą, ciekawe czy Juan wie o tym, z jaką to uwagą jego dziewczyna oglądała penisa Ryana. Chyba nie, bo na pewno dałby to po sobie poznać XD
    Rynna na skraju, hehe XD Biedni. Ta abstynencja ich wykończy. No, ale jak już tyle wytrzymali, to może jakoś uda im się przetrwać ten tydzień. Ale jak już teraz każda ich myśl sprowadza się do jednego, to ja nie wiem, jak im się uda nie rzucić na siebie jeszcze przez całe siedem dni. Jak wytrzymają tą próbę, to już chyba ze wszystkim dadzą radę XD Nie mogę się doczekać tego ich seksu pokolczykowego. Ciekawe, czy Ryan zrobił tą listę życzeń co do tego wyczekiwanego z wielką niecierpliwością zdarzenia.
    W następnym odcinku będzie kontynuacja tego grilla czy coś innego?
    Rozwalił mnie tekst Theo o księżniczce. Z tym się chyba w pełni zgadza z Lennym.
    Uwielbiam te drobne czułostki między Jasonem i Alexem. Jeszcze całkiem niedawno blondyn nie dałby się dotknąć nawet przy znajomych, a teraz nie potrzebuje nawet alkoholu, żeby się ze swoim smokiem poprzytulać <3
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.

    Pozdrawiam i życzę weny :)

  7. Katka pisze:

    O., jaki pojazd po Rushu XD A o mniejszym i większym wybuchu już nic nie powiem! XD

    Ewciak, cóż, Charlie już się raz przekonał, że istnieje zagrożenie, że Rush jest do tego zdolny, to reaguje znacznie mocniej niż gdyby nie miało to miejsca. Ale i tak nie mogę się nie zgodzić, że to PRZEreagowanie. Mógłby podejść do tego chłodniej, ale… to Charlie. Taki już jest :) Hehe i jak widzę, nie tylko Alexik mięknie i się rozpuszcza, ale i Wy, czytając o nim :) Słodko :)

    Tigram, Theo ogólnie rzecz ujmując jest skrótem nie tylko od tych trzech imion, które podałaś, ale ogólnie od niemal wszystkich zaczynających się od „Theo” :) Ale jeśli chodzi o tego konkretnego Theo to od Theodore :)

  8. Ewciak pisze:

    Bez urazy dla czyichś uczuć ale Charlie to taka ”baba”. Rush pewnie nawet nie pomyślał o tym by go zdradzić, a ten już wpada w popłoch, strzela fochy. Gdzie tu zaufanie? Są ze sobą już dość długo a przy pierwszej panience na horyzoncie on traci pewność ehh…
    A Alex i Jason choć było ich mało to i tak słodziutko. Aż serducho mięknie jak się czyta jak Alex coraz bardziej wychodzi ze swojej skorupy :)

  9. O. pisze:

    Rush to by kijem trącał z hasłem: „Łeeeeeee tylko nie krew! Zapłaciłem za tą koszulę 1000 dolców! A masz, Ty kreaturo, a masz *macha kijem uważając na swoje markowe ciuchh*” xD Ale wiatr w dredach jest obowiązkowy!
    Mniejszy i większy wybuch? Ale później się je jeszcze tak z 8 razy powtórzy, by się upewnić? xD Mniejszy to zwalenie sobie konia myśląc o Lennym, większy to Lenny pieprzący go od serca? *.* <3333333
    Ważne, że mają własne szczoteczki, reszta niech będzie wspólna xD
    Oj…A szkoda…Mógłby się przekonać, co jego idol wyprawiać lubi w łóżku xD

  10. Katka pisze:

    O., hahaha, Twój opis morderstwa w wykonaniu Lena – so cute XD Myślę, że było to bardziej brutalne i tak sexy dziko, a nie rushowato-kiczowato, ale spoko XD uch, aż czuję presję co do seksu pokolczykowego. Tym bardziej, że koniec abstynencji będzie miało swój mniejszy i większy w swojej spektakularności wybuch (och, jestę enigmatycznę). Zresztą, co ja będę mówić, sama się przekonasz XD A z ciuchami różnie bywa, więc też uważam, że ich wspólna szafa to nawet dobra inwestycja. Co się będą za przeproszeniem pierdolić z dzieleniem ubrań :) A Juan i gejowski pornos – nie no, myślę, że taka terapia szokowa jednak nie przejdzie XD

  11. O. pisze:

    Oczywiście, że Lenny robi wszystko seksownie! On pewnie zabił z gracją! Ja to sobie wyobrażam w wersji zwolnionego tempa, wiatr wiejący mu w dredy, a on po zabiciu zarzuca nimi niczym grzywą <3 Oczywiście do tego firmowy uśmieszek gwiazd Hollywood <3 A tak serio, to Nell pewnie go będzie sobie idealizować tylko w mocniejszy sposób niżeli robił to Juan.. Ale jak wspominałam – Lenny robi wszystko seksownie, ale najseksowniej wychodzi mu bycie z Ryanem <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333 Naprawdę trudne zadanie przed Wami! Seks po wyposzczeniu i to zgrywający się z datą urodzin…<3333333333333333333333333333333333 Nie wiem czy Wam współczuć, bo w sumie wszystko przyjmę z radością…Jednak nie powiem, poprzeczka poszła wysoko….. <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
    Ciuchy ogarnęłam z doświadczenia xD Sąsiadka niby jest wyższa ode mnie, ale to w torsie…Trochę to dziwnie wygląda jak ma strój dwuczęściowy, bo raczej mówimy że są nogi do nieba a w jej przypadku szukasz pępka xD A w wczoraj pożyczałam sukienkę koleżance, która jest niższa ode mnie, ale ma więęęęęększe cycki, na nich sukienka się opięła i wydaje się ciut krótsza niżeli ja ją noszę xD Więc jedna szafa u chłopaków jest bardziej niż możliwa xD <333333333
    To może niech Juaonowi Kate puści jakiś pornol? Niech się poedukuje xD
    I spójrz, powiedziałam coś co jest urocze o Gołąbkach xD Hahahahaha xD Ale oni są wciąż poza obrazkiem z moim podium xD, haha xD

  12. Katka pisze:

    O., pobijasz samą siebie tymi komentarzami XD Lenny zauważył zmianę fryzurki u Ryana – dlatego się uśmiechnął, gdy zobaczył, że i Katy coś zrobiła z włosami. Rozbawiło go, że się tak zgrali. No a sam Ryan pokwaśniał nie dlatego, że uwagę odebrała mu Kate, ale dlatego, że tak się zgrał podświadomie z kobietą, jeśli chodzi o taką zmianę i… takie… „shit, jeszcze mnie do niej porównają”. I bardzo mi się podoba Twoja rozkmina na temat ubrań :D Fajnie ogarnęłaś, no i co do zapachu – mmm, na pewno na bluzie Ryana Lenny czuł jego zapach, więc same plusy z takiego noszenia czyichś ciuchów XD „”Tak dawno nie był w pełnej erekcji, tak dawno nie wystrzelił…” uczcijmy to minutą ciszy….” – roześmiałam się głośno XD Właśnie tak pseudo dramatycznie to miało zabrzmieć XD Co do wyczekiwanego seksu – hehe, no Ryan też się nastawia na to, że będzie taki wooow i nie może się doczekać. To takie fizyczne i psychiczne cierpienie, ale tym lepsze powinno być samo wydarzenie zakończenia abstynencji :D Och, a co do zazdrości Ryana – faktycznie, nie było tego, chociaż nie miał tak właściwie okazji do bycia zazdrosnym. Co innego Lenny, on je widzi wszędzie. Ale teraz pojawia się Nell i jej zauroczenie Lenny’m, więc kto wie. Może to jakoś zakłuje Ryana. Zobaczymy rozwój wydarzeń, w końcu Nell nie wygląda, jakby jej miało szybko przejść ;) Oooj, a nie wiem, czy powinniśmy tak Juana żałować, niech się przyzwyczaja! Gadanie o kolczykach w penisie to nic przy gadaniu już stricte o wsadzaniu przez faceta facetowi, więc wg mnie nie ma na co narzekać XD Niech nabiera dystansu, ot co! „Podejrzewam że Lenny seksowanie kroi mięso…” – haha, wg Ciebie Lenny chyba wszystko robi seksownie XD Och, a co do gołąbków i „Tu kłótnia, kłótnia, nagle podłoga i seks xD” – urocze! :D Podoba mi się :D Charliemu też pewnie by się podobało XD Chociaż to brzmi bardziej jak seks w wykonaniu Rynny. Dzięki za wenę i czas i cieplutko pozdrawiamy :D

    Lord Kurak, hehehe, dawno nie komentowałaś, ale od razu, jak zobaczyłam Twój nick, to sobie przypomniałam, że lubisz gołąbki i pewnie komentarz będzie pozytywny :D Co do Rusha – no właśnie, trochę to do niego wróciło jak bumerang i może gdyby wcześniej nie zdradził Charliego, teraz ten by się tak nie zachowywał i nie podejrzewał niczego, ale… za błędy przeszłości się płaci. Karma. Ooch, a Alexiątko cały czas ewoluuje, jeszcze wiele przed nim! I dzięki za literówkę ;) Mykam poprawiać.

    Marta, nom, chyba za nimi trochę część z Was tęskniła :)

  13. LordKurak pisze:

    Nawet się cieszę że moje kochane gołąbki mają problemy w rodzinie, może przez to częściej będą :D a poza tym to było do przewidzenia że kiedyś sprawa zdrady wróci do Rusha (i dobrze mu tak, niech trochę pocierpi, niech go zjadają wyrzuty sumienia i niech się trochę boi, że to im związek rozwali, kiedy już się zaangażował i mu zależy)
    Ciekawi mnie też jak Ryan by zareagował jakby się dowiedział (mam nadzieję że jeszcze nie wie, bo czytam pobieżnie poza wątkami gdzie są gołąbki :P i mogło mi coś umknąć)
    Aż trudno uwierzyć jak bardzo Alex się zmienił w kontaktach z całą paczką

    „Charlie uśmiechnął się trochę do siebie, kodując w myślach to, co powiedział Alex o bratu.” nie jestem pewna ale chyba powinno być bracie

  14. O. pisze:

    Miałam pisać wieczorem, ale złamałam swoje postanowienie i wlazłam z rana na laptopa! xD Co Wy ze mną robicie? <333333

    Mmm ja też lubię jak Ryana za włosy ciągnie Lenny <3 A on wgl zauważył zmianę fryzurki u Księżniczki? Czy jak to facet nie wie co się dzieje? xD I to co mówiłam Tig tj pisałam xD Ryan ogl może być wysoki z powodu długich nóg, długość torsu może mieć jak Len albo nieco dłuższy. Stąd to co on ma na styk luźno i lajtowo wygląda na Lenie, dodatkowo jeśli mają podobne obwody, to te cichy nie muszą na Mulatku wisieć, a przy okazji mogą się wymieniać i szortami xD <333 Ciekawi mnie, czy gdy jeden nosi koszulkę a drugi ją ubiera np następnego dnia, to czy czują na niej swoje zapachy? <333333333333333 No i nie wstydzą się możliwości, że ktoś z ekipy przyuważy to, że ubierają te same ciuchy <3 Słodko <3
    Coś czuję, że skoro Ryan uważa iż Lenny dobrze wygląda w jego bluzie, to ten częściej ją będzie nosić xD <3
    "Tak dawno nie był w pełnej erekcji, tak dawno nie wystrzelił…" uczcijmy to minutą ciszy….

    Oj Kate, nawet gdyby Rynna ośmieliłaby się nakręcić swój seks, to będzie to najbardziej chronione nagranie na całym świecie. Lenny się już o to by postarał, a najwyżej słodka Katy próbując ją wykraść zniknęłaby niczym statek we mgle xD Jakoś szkoda by mi jej nie było, jeszcze bym pomachała xD

    Obiecany seks musi być naprawdę meeeeegaaaaaa <333333 Nie tylko z racji ich poszczenia, ale i z racji obietnicy Lenny'ego… On słów na wiatr nie puszcza (bo skoro tak mówi to inaczej być nie może) więc jeśli powiedział, że Ryan będzie musiał wypoczywać, to zrobi wszystko by tak było <3333 I ja to "wszystko" chcę poczytać <33333333333333333

    Czyżby Ryan chciał mieć jakąś uwagę ekipy na sobie przez to że zmienił fryzurkę? A jego minutę "błyszczenia" odebrała Kate? xD Mówią, że gdy kobieta zmienia fryzurę to coś ważnego się w jej życiu dzieje/działo… Kate wpadła? Po uszy w Juanie? xD

    "Lenny przewrócił oczami, już podskórnie czując, że nawet jeśli Theo okazałby się najlepszym kolesiem pod słońcem, to i tak go nie polubi, jeśli czarne oczy jego kochanka będą urządzać sobie takie wędrówki po ciele tego." I nie poratuje Theo jego podejście do Nell… Oj biedaku, biedaku, wzrok mordercy czai się w tle xD Poza tym to lekkie "zauroczenie" Nell Lenny'm mnie bawi xD Ale dowodzi to tego, że nawet gdy znamy inną orientację jakiejś osoby to mimo wszystko jesteśmy zdolni się w niej zadurzyć wiedząc, że szans nie mamy xD Ja tylko czekam na jakąś werbalną i niewerbalną zazdrość Ryana <3333333 To zawsze okazuje Lenny… Raz mogą się role odwrócić xD A Theo może nie kręcić obecność par homoseksualnych ale Nell mogła mu "zagrozić" zerwaniem jeśli by nie zachowywał się jak trzeba.. Ale to może jeszcze gdzieś wyjść na światło dzienne w jakiś drobnych szczegółach.. Chyba że Theo chcąc zrobić na złość Nell "zainteresuje" się Ryanem, co jej by to szło na rękę, ale Lenny uznałby że to jej wina, bo ona wprowadziła Theo do towarzystwa xD Więc jakiś punkt dla Theo by był xD

    Czyżby Alex chciałby aby słowo "zaszaleć" padło z ust Jasona w innej porze dnia? <3 "Chodź zaszaleć"- I Alex zrobi się twardy? xD Haha xD
    Biedy Juan….Rozmowy o penisach są nie na jego nerwy, w szczególności jeśli do tego dodamy kolczyk xD A Jason już pooglądać by chciał, nonono… Niech idzie w ślady Alexa w tym temacie xD
    Ryan ma zmysł obserwatora xD Dobrze ujął braci xD Tylko szkoda, że nie siedzi tak blisko z Lennym na imprezkach w gronie zamkniętym jak Blondyni z partnerami.

    "ale to jej zielone i inne takie są świetne. Polecam" wypowiedź Theo bardziej mi reklamuje narkotyki xD

    Uuu myślałam, że w inny sposób Charlie dowie się o istnieniu Charlie no2… A tu Rush sam się przyznał, ale to może jest objawem jego szczerości i tego, że ona go nie kręci? I biedy Lenny, dostał wymuszony uśmiech…Pewnie znowu sobie pomyślał, że tatuażysta coś ma do niego, a ten bardziej w tym momencie przejmował się ponętną blondynką w myślach… Więc słowa które Lenny wypowiedział na początku są świętą racją, nie ważne w jakim położeniu się znajdzie, zawsze będzie stratny xD Aż mam ochotę go przytulić <3
    Kate wystrzeliła niby z sucharem, ale na bank to miała na myśli Nell z dodatkiem "moglibyśmy razem pospalać kalorie" na co ja mam ochotę powiedzieć- paszoł won!
    Drugim pokrzywdzonym na imprezie jest Juan..Najpierw penisy zakolczykowane, później dymanie laski na boku xD Jego uszy są biedne xD Zawału serca jeszcze przy nich dostanie xD

    "I za Nell oczywiście, że do nas dołączyła — dodał, wskazując na dziewczynę, która otrząsnęła się, bo przed chwilą podejrzanie długo patrzyła, jak Lenny mimo rozmowy o toaście właśnie skupiał się całkowicie na krojeniu mięsa." Podejrzewam że Lenny seksowanie kroi mięso… Ale seksownie jest mu z Ryanem… Coś czuję, że nie tylko u Gołąbków płeć żeńska doprowadzi do kłótni. Pewnie Charlie nie wytrzyma i na osobności dopowie to co uciął w wypowiedzi do Rush'a.

    Ja za nich sobie też wypiję trochę winka, jeszcze mi zostało <3 I za Was Autoreczki <3333
    No i nie mogę się serio doczekać, jakby to powiedziała Milagros a pewien premier się lubował- bunga bunga w wykonaniu Rynny <3333 Mrau!! Sama czuję się wyposzczona !
    No i Gołąbki też jakiś numerek na zgodę mogliby zaliczyć, czemu nie? Pewnie Rush by to w jakiejś romantycznej scenerii by chciał zrobić aby podkreślić siłę słów swoich o uczuciach…Ale wolałabym u nich coś takiego bardziej spontanicznego xD Tu kłótnia, kłótnia, nagle podłoga i seks xD tak co by się sami nie zorientowali kiedy przeszli do aktu II xD

    Weny i czasu <333

  15. Katka pisze:

    Tigram, nooo, Ryanek też lubi, ale to chyba było już wiadome dużo wcześniej :) Niemniej w tym wypadku rozumie Lenniaka, hehe. „Dziwna jest Nell w stosunku do Lenny’ego, ciekawa jestem o co może chodzić.” – no jak to o co? XD Leci na niego. Widzą to wszyscy wokół, włącznie z nieszczęsnym Theo, hehe, więc nie byłabym taka pewna, czy będzie tolerancyjny ;) Oooch, a Charlie na kanapie u Rynny na pewno nie wyląduje, w końcu mieszka w swoim domu, więc jak coś to Rush papa. Ale nic nie jest powiedziane, zobaczymy, jak się to rozkręci. A co do Lenny’ego – Tiiiigram, Lenny jest czarny. Oni non stop noszą ciuchy oversize. Więc skoro na Ryana bluza jest w sam raz, to Lenniak nie ma żadnych problemów, by ją założyć i wyglądać dobrze :)

    Alegz, no nie możesz zaprzeczyć, że byli XD Spoko, ich wąteczek będzie się rozkręcał, więc myślę, że będą częściej niż byli ;)

  16. TigramIngrow pisze:

    Była mowa o włosach i ich pociąganiu u Lenny’ego, a tu okazuje się, że i Ryna to kręci. Hmm…. dziwne.
    Miałam nadzieję, że to może już ten czas na seks pokolczykowy, no ale niestety. Się poczeka.
    Dziwna jest Nell w stosunku do Lenny’ego, ciekawa jestem o co może chodzić. Dobrze, że jej chłopak jest tolerancyjny. Chociaż tam wszyscy wszystkich lubią, mógłby się trafić ktoś negatywnie nastawiony, żeby nie rzec homofob. Wykluczając rzecz jasna Rogera.
    Rozmowa gołąbków… daje do myślenia. Może będą ciche dni i Rush wróci do Tides? Bo raczej wątpię, żeby Charlie kimał na kanapie u Rynny.
    A tak btw to nie jestem w stanie wyobrazić sobie tych czerwonych trampek, krótkich spodenek i bluzy u Lenny’ego. Szczególnie, że to bluza Ryana, który jest przecież wyższy od Mulata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s