Fire Dragon Tattoo Studio – 177 – Bo już kiedyś to robiłeś

Ryan zakładał ciemnoszarą koszulę z krótkim rękawem i patrzył na siebie w odbiciu lustra w łazience. Wczoraj trochę skrócił włosy i uznał, że „trochę” to jednak dużo. Kształt jego szczęki był bardziej widoczny. Wydawało mu się, że wyglądał mniej młodzieżowo, a bardziej dorośle, ale… kazał skrócić tak, aby wciąż dało się chwycić za włosy. Oczywiście nie powiedział tego w ten sposób, ale myślał o tym. Podniecało go, kiedy w łóżku Lenny trzymał go za nie i pieprzył. Przez te myśli nawet na fotelu u fryzjera robiło mu się gorąco i miał ochotę roztrzaskać lustro z gromadzącej się w nim frustracji. Już nie mógł wytrzymać bez seksu. To było gorsze niż przypalanie żywcem, głód, czy bolesny widok pozbawionej piwa lodówki. To było gorsze niż wszystko.
Westchnął ciężko i na chwilę oparł dłonie o umywalkę. Jeszcze tylko kilka dni… Dam radę. Na pewno.
Wyszedł z łazienki z czarnymi niczym jego oczy myślami.
— Jesteś gotowy, Lenny? Chciałbym zauważyć, że byłoby źle, gdybyśmy przyszli po wszystkich kobietach, a jedna z trzech już u Mike’a pomieszkuje, więc mamy trudniejsze zadanie — zawołał w głąb mieszkania.
Mężczyzna był w sypialni i korzystał z jednej z rzadkich okazji, kiedy ich szafa była pełna. Nawet nie zauważył, kiedy przestał dzielić ubrania na swoje i Ryana. Wszystkie były poukładane ze sobą, mimo że nie wszystkim mogli się dzielić. Ale po przywiezieniu ich z pralni nigdy nie miał głowy, żeby rozgraniczać ubrania na dwie kupki. Wkładał je po prostu do szafy.
— Mmm… Tak — odparł, z początku zwlekając, bo zakładał białą koszulkę z fabrycznymi przetarciami w kształcie podobnym do feniksa Charliego. Na to narzucił czerwoną bluzę rozpinaną z przodu. Poza tym założył granatowe, krótkie spodenki i czerwone trampki. — Pożyczyłem bluzę — dodał, już wychodząc do kochanka. Związywał włosy w węzeł.
— Och, to moja? — Ryan popatrzył po nim, bo już sam na tyle się przyzwyczaił do korzystania po prostu z ubrań w szafie, a nie swoich ubrań w szafie, że niektóre przestawał odróżniać. — Bardzo ładnie w niej wyglądasz, więc nie ma sprawy i jedziemy samochodem, bo Mikey gorąco zapewnił, że będziemy mogli w razie czego przekimać się u nich w sypialni gościnnej.
— Jak miło z jego strony — prychnął Lenny, jakby to wcale nie była przysługa, a coś złego. Też brutalnie przeżywał brak seksu. Nawet w więzieniu nie było tak źle jak teraz, o czym zdążył Ryanowi dwa razy napomknąć. Najbardziej irytował go fakt, że zdarzały mu się poranne wzwody, z którymi nie miał co zrobić. Obiecał.
Przetrwali ponad dwadzieścia dni, więc został im zaledwie tydzień. Kolczyk Ryana goił się dobrze, co już stwierdziła Kate, kiedy raz wpadł do niej z wizytą na obserwację. Co prawda oglądała go znacznie dłużej, niż potrwałaby zwykła ocena procesu gojenia się, ale ważne, że było dobrze. Chociaż jak chłopak patrzył na swojego penisa, to naprawdę było mu go żal. Tak dawno nie był w pełnej erekcji, tak dawno nie wystrzelił…
I znowu o tym myślał. Odetchnął po raz kolejny i zabrał kluczyki do samochodu z szafki, nim podążył do wyjścia.
— Przyznam, że będzie to dziwne uczucie, świętować otwarcie studia Fire Dragon, nie będąc jednymi z ekipy, a do tego mając świadomość, że kiedy to cudne studio powstawało, obaj siedzieliśmy w pierdlu — skomentował, kiedy wyszedł z kochankiem z mieszkania i podążył do bordowego pickupa. Lenny za to od razu w stronę miejsca dla pasażera. Nawet nie nalegał, aby prowadzić. Nie było mu to tak potrzebne do szczęścia jak Ryanowi.
— No… Ty i tak jesteś bardziej w ekipie. Mnie twoje kochanie nadal traktuje jako zło konieczne. Ale będzie nowa laska, więc aż tak w tyle chyba nie jesteśmy, nie?
— Charlie nawet zdradził mi, że podobno ma przyprowadzić swojego chłopaka. — Ryan podzielił się z nim informacją, którą dzisiaj rano usłyszał od przyjaciela. Ruszyli z podjazdu. — I podejrzewam, że istnieją duże szanse, że będzie czekoladą.
— Ze mną śpisz na górze — rzucił Lenny trochę od niechcenia, ale miał jednocześnie nadzieję, że facet Nell będzie od niej brzydszy.
Ryan posłał mu krótkie spojrzenie i ruszył w kierunku Coral Gables.
— Hm, czy to, co teraz powiedziałeś, miało jakiś związek z tym, co ja powiedziałem przed tobą, czy może była to nagła zmiana tematu i podkreślenie, że tym razem mamy do czynienia z momentem, w którym niespecjalnie interesuje cię to, o czym mówię?
Lenny chwilę myślał, po czym spojrzał na chłopaka.
— Ryan. Za dużo informacji w jednym zdaniu.
Chłopak uśmiechnął się uprzejmie i darował sobie wyjaśnianie. Przecież tego nie dało się powiedzieć krócej. Zapytał więc wyłącznie o jedną kwestię.
— Brałeś pod uwagę, że Mikey położy mnie do łóżka z czekoladą Nell?
— Nie, jeśli ceni sobie swoje jądra i nie stracił resztek zdrowego poczucia humoru — odparł Lenny i uśmiechnął się sztucznie. — Zresztą, wtedy mnie położyłby z Nell.
— Podejrzewam, że byłoby to dla ciebie ciężkie przeżycie… A słodka Nelly mogłaby być nawet zadowolona, bo coś mi mówi, że cię lubi.
— Czyli co by się nie działo, jestem tym poszkodowanym. — Lenny odetchnął ciężko, zsuwając się niżej w fotelu. — Co z tym kolczykiem?
— Uściślij, proszę. Jeśli chodzi o to, czy dobrze się goi… to dobrze się goi, a przynajmniej tak stwierdziła Katy po dokładnym obejrzeniu go i zmacaniu z każdej strony. Zapewne, gdybym miał zapędy bi, jak nasze blond książątko, podczas takiej procedury mógłby mi stanąć. Więc jestem pewien, że Katy swoimi ostatnimi poczynaniami niezbicie dowiodła, że lecę na kutasy — podsumował Ryan, jadąc dosyć szybko, jak zwykle, ale również bardzo pewnie. Był dobrym kierowcą.
— Ona mogłaby być les — mruknął Lenny do siebie, przyswajając to, co usłyszał. Często to słyszał, ale chciał, by było już po gojeniu. — A coś jeszcze mówiła o użytkowaniu za tydzień?
— Tak. „Nakręćcie pierwszy seks, będzie reklamą naszych usług”. Nie jestem pewien, co miała przez to na myśli, ale zapewne kampanię w stylu „Chcesz kolczyk w kutasie? Zobacz, jak potem będzie ci dobrze! O ile wytrzymasz miesiąc katuszy, nie wykrwawisz się podczas porannego namiociku i nie odetniesz go sobie w momencie kryzysu” — Ryan mocno zironizował, dołączając do tego swój typowy uśmiech.
— Właśnie, a on cię nie drażni, jak ci się ociera o gacie? — spytał Lenny, jakby całej wypowiedzi Ryana nie było. Tak z drugiej strony, nie miał do czego się odnieść po tym, co usłyszał. Propozycja Kate była przecież niedorzeczna, a Ryan ubarwiał.
— Noszę cały czas te niezwykle seksowne, wzbudzające zachwyt luźne bokserki — odpowiedział jego kochanek z kolejną dawką ironii. Zdecydowanie bielizna, którą nosił od czasu zrobienia kolczyka, nie pokazywała wiele. Ani nie odznaczał się pod nią jego penis, ani nie było widać kształtu jego pośladków. Choć dla Lenny’ego to akurat było plusem, skoro musiał być grzeczny. — Więc nie, nie drażni mnie na szczęście. Drażni mnie za to każde twoje chodzenie pod prysznic, kiedy idziesz obok bez koszulki, kiedy bujasz się podczas chodzenia, kiedy mówisz, siedzisz obok i… och tak, oddychasz. Czy muszę wymieniać dalej? Chyba doskonale mnie rozumiesz.
— Zbyt. — Lenny westchnął z ciężkim sercem. — Jeszcze ty, jak na początku bolało, to chyba nie myślałeś o niczym, nie?
— Tak, ale teraz, kiedy w moim odczuciu wszystko jest już zagojone, a Katy wciąż uważa, że powinniśmy się powstrzymać, jest jednak… trudniej się powstrzymać — przyznał Ryan z krzywym uśmiechem i skręcił do odpowiedniej dzielnicy. Byli już całkiem blisko.
— To pomyśl, że ja mam to o ten twój czas bólu dłużej. I, cholera, zauważyłeś, że prawie non stop tylko o tym gadamy?
Ryan rzucił mu pełne frustracji spojrzenie i przytaknął niechętnie.
— Hm… Może dlatego, że tylko o tym myślimy.
Lenny zaklął.
— Weź se z dwa dni wolnego, co?
— Och i co mam w tym czasie robić? Bo wiesz, że skończy się to na tym, że będę myślał o seksie jeszcze więcej, bo w pracy przynajmniej trochę czasem muszę skupić się na klientach.
— Jak się zagoisz. Ja wezmę se jeden dzień. Drugi odpoczniesz — wyjaśnił Lenny krótko, zerkając na Ryana. Przez to obaj o mało nie przejechali za daleko, bo właśnie byli tuż przy domu Spencerów.
Ryan szybko zwolnił i odetchnął. Odpowiedź kochanka wcale nie pomogła mu w niemyśleniu o seksie. Od razu wręcz zaczął sobie wyobrażać ten obiecany seks. Pozostawił to jednak bez komentarza i kiedy zaparkowali, wysiadł z samochodu. Przy domu Mike’a widział już Bentleya i BMW Cabrio. Wyglądało na to, że byli ostatni. W końcu Jason i Alex mieli skoczyć po Nell.
— A jednak. — Lenny krótko podsumował wcześniejsze słowa kochanka o tym, że nie wypada być po kobietach.
Podeszli do drzwi, ale zanim zdążyli nacisnąć na dzwonek, usłyszeli wołanie z lewej.
— Hej! Chodźcie tędy!
Kiedy obejrzeli się w tamtą stronę, zobaczyli Kate w zielonych szortach i białej, luźnej tunice. Machała w ich stronę i… dało się zobaczyć, że również zmieniła fryzurę. Ryan aż dziwnie się przez to poczuł. Dziewczyna także skróciła włosy, a do tego teraz nie były czarno-fioletowe, a jedynie fioletowe i to w znacznie jaśniejszym odcieniu.
Lenny obejrzał się na kochanka. Nic nie powiedział, ale uśmiechnął się lekko pod nosem. Ruszył w stronę Kate. Kiedy byli już blisko, ta rzuciła mu się na szyję i cmoknęła go. Potem przywitała się z Ryanem. Mniej wylewnie, ale też bardzo przyjacielsko.
Zza jej ramienia, po wyjściu na drugą część ogrodu, ujrzeli prawie wszystkich gości. Na kamiennym podeście znajdował się długi, drewniany stolik z krzesłami, a na krańcu spory, otoczony marmurem i pomarańczową cegłą grill. W środku palił się ogień, a nad wszystkim panował Rush. Mike’a i Marg nie było, choć drzwi od tej strony domu, te prowadzące bezpośrednio do kuchni, były otwarte. Zapewne przygotowywali coś w kuchni. Charliego zresztą też nie było, za to Alex, Jason i Juan debatowali nad butelkami alkoholu, a Nell i nieznajomy, czarnoskóry chłopak rozmawiali z Rushem, stojąc obok.
— Hej, hej, zobaczcie, kto wreszcie przyszedł! Nasze wyposzczone cudeńka — oznajmiła Kate i pociągnęła ich w stronę nowej koleżanki. — Nie znacie jeszcze Theo, chodźcie, chodźcie.
Lenny znowu krótko spojrzał na kochanka. Jakby sprawdzał, czy ten dziwnie nie patrzył na chłopaka nowej pracownicy studia. A Ryan… obejrzał z góry na dół plecy wysokiego, krótko obciętego, bo prawie na zero, mężczyzny.
Lenny przewrócił oczami, już podskórnie czując, że nawet jeśli Theo okazałby się najlepszym kolesiem pod słońcem, to i tak go nie polubi, jeśli czarne oczy jego kochanka będą urządzać sobie takie wędrówki po jego ciele.
— Siema. — Lenny przywitał najpierw Nell.
Ta zetknęła się z nim policzkiem na powitanie. Przy okazji krótko się przytulili.
— Klawo wyglądasz — pochwaliła go zamiast powitania.
Potem uściskała Ryana, a następnie Theo wyciągnął do nich dłoń. Był rzeczywiście wysoki, bo wzrostu Ryana, kolorem skóry przypominający bardziej swoją dziewczynę niż Lenny’ego. Ubrany luzacko, w za duży t-shirt i szerokie spodnie. Uśmiechnął się do nich sympatycznie.
— Joł. Miło poznać. Theo — przedstawił się, ściskając dłoń Ryana.
— Nam także, Ryan. Wygląda na to, że byłaby już nas cała paleta kolorów, gdyby dołączył się jeszcze Indianin, Eskimos i Azjata.
Kate zrobiła mentalnego facepalma, słuchając ich i stojąc obok, a Theo po krótkim śmiechu wyciągnął rękę do Mulata.
— Joł, wy jesteście razem, nie?
— Tak, już trochę czasu — odparł Lenny spokojnie, w myślach kończąc: „więc trzymaj łapy przy sobie i swojej lasce”.
— Luz — odparł mężczyzna, zapewne w wieku bardziej Alexa czy Jasona niż Ryana.
— Pierwszy raz na takiej imprezie? — wtrąciła Kate, zerkając na Theo i Nell. W końcu było tu pół na pół par homo i heteroseksualnych.
Theo zaśmiał się krótko i zerknął na swoją dziewczynę.
— Nom, w sumie tak, ale trzeba wspierać swoją księżniczkę wśród ekipy szefa i współpracowników, nie? — odpowiedział, a Ryan, gdyby coś pił, zakrztusiłby się, słysząc to określenie.
Lenny też czujniej spojrzał na parę, po czym uśmiechnął się niezobowiązująco.
— Dobre podejście.
— Niezłe, nie? Wie, jak mi się podlizać. — Nell uśmiechnęła się bokiem ust, przekładając ciężar ciała na jedną nogę, kiedy odruchowo wypięła biodro.
Kate za to miała ochotę zachichotać i rzucić, że tak ponoć Lenny też nazywa Ryana, ale sobie podarowała. Nie chciała wprowadzać napiętej atmosfery już teraz. Zwróciła się więc do Lenny’ego i Ryana popędzająco:
— To jak jesteście, to przynieście szklanki na alkohol. Mike wam na pewno da, a może w końcu ta trójka zdecyduje, co i jak pijemy.
— Dobra. — Lenny przytaknął jako pierwszy, jak zwykle słuchając się Kate bardziej niż ktokolwiek inny. Pociągnął za sobą kochanka.
Tymczasem Juan położył dłoń na dwóch takich samych butelkach, odstawiając je na bok.
— Czyli teraz, do mięsa czerwone wino. Dopiero jak zjemy, to pójdziemy w drinki, tak? Alex, nie ma dzisiaj piwa, ale chociaż jednego mojego wytworu spróbujesz — powiedział do Greya siedzącego obok swojego kochanka.
Nawet nie zauważył, kiedy przestało mu przeszkadzać przebywanie wśród par homoseksualnych. Kiedyś na siedzących tak blisko mężczyzn, a do tego obejmujących się, patrzyłby krzywo i może nawet rzuciłby jakiś niechlubny komentarz, ale po „terapii”, jaką zaserwowało mu towarzystwo jego dziewczyny i kumpla, zaczął zauważać, że to go zupełnie nie drażniło. Był jeszcze czasem niepewny i skrępowany, kiedy ci całowali się w jego towarzystwie, lecz nauczył się na to nie zważać i przynajmniej udawać, że nie widzi.
— To pytanie czy stwierdzenie? — Starszy z braci Grey uniósł wysoko brwi, patrząc na rozentuzjazmowaną minę Juana. Czasami nie umiał pojąć, jak można było tak beztrosko i bez konkretnego powodu się cieszyć. Z drugiej strony, trochę mu tego zazdrościł.
— Stwierdzenie. Zawsze pijesz tylko wino, a jestem pewien, że dam radę zrobić coś, co ci zasmakuje. Wziąłem dzisiaj dużo butelek, więc możemy uderzyć w Martini, gin, mam nawet sake i… — Juan wymieniał różne trunki, a Jason uśmiechnął się pod nosem. Trzymał cały czas dłoń na pasie kochanka.
— No tylko bez przesadnego mieszania. Po jedzeniu zrobimy se z tym przerwę i dopiero zaczniesz szaleć, co? Wcześnie się zebraliśmy, jest sporo czasu.
— Tym bardziej, że chyba żadne z nas nie chce być tym, który będzie opiekować się resztą, jeśli za bardzo „zaszalejecie”. — Alex użył słowa wypowiedzianego przez kochanka. Brzmiało bardzo egzotycznie w jego ustach.
Jason wręcz uśmiechnął się kącikiem ust i skierował wzrok na wejście od kuchni, bo właśnie stamtąd wyszła reszta ekipy. Mike i Marg nieśli mięso oraz pieczone ziemniaki, Charlie wielką michę z sałatką, a Lenny i Ryan szkło na alkohol.
— Dobra, Rush, to pomożesz mi z grillowaniem, co? — Mike, który dzisiaj wyjątkowo ubrał się bardzo luzacko, bo zaledwie w podkoszulek i krótkie spodnie, zbliżył się do mężczyzny przy grillu.
— Jasne. Ale mam ci asystować, czy przejąć władzę nad ogniem i mięsem? — Rush zaśmiał się przyjacielsko. Był w kwitnącym nastroju, co nie było aż takie dziwne w jego przypadku. Przy nim jego brat wyglądał na jeszcze bardziej chłodnego i spokojnego.
Obaj byli dumni ze swoich partnerów i ich rozwijającego się, tatuażowego biznesu.
— Dwaj grill-mistrzowie! — krzyknęła Kate, słysząc rozmowę. Z Ryanem i Lennym podeszła do swojego chłopaka. — Wiesz, co chcę prawda? — spytała go retoryczne.
— Wiem, słoneczko, ale najpierw pijemy wino — odpowiedział Juan i chwyciwszy jej dłoń, cmoknął jej wierzch. — Taka padła decyzja. Potem będziemy „szaleć”.
— Uuu, wino. Wygląda na to, że na dziesięciolecie otwarcia uderzymy w whisky. Piwem to wstyd świętować taką rocznicę, hm? — rzucił Ryan do całej ekipy z kpiącym uśmieszkiem, kiedy stawiał wszystko na stoliku.
— Nieważne która, ważne, że nasza — podsumował Charlie i usiadł po drugiej stronie Jasona. — W ogóle nieźle się to otwarcie udało wczoraj, wiecie? — zagadał do jedynej pary, z której żadna osoba nie była pracownikiem studia. — Była masa ludzi i mamy pozajmowane prawie wszystkie terminy do końca lata.
— To może dobrze, że nigdzie już na nic nie utkniecie Ryana — mruknął Lenny trochę pod nosem, a Kate szturchnęła go z łokcia.
— Oj, co? Nie chcesz, żeby coś jeszcze mu się goiło? — Zachichotała, a Lenny pożałował, że się odezwał. Albo on był dziwny, albo wszystko przez ostatni miesiąc sprowadzało się do jednego. Do seksu.
— Właśnie. — Jason pochylił się nad stolikiem w ich stronę. — Jak tam? Wciąż nie widziałem kolczyka.
Ryan uśmiechnął się do niego czarująco.
— Masz sporo swoich, na pewno wiesz, jak wyglądają.
— Nie mam takiego jak ty. Jak nie wierzysz mi na słowo, Alex może potwierdzić. — Zaśmiał się, nieskrępowany tym, że Juan aż dziwniej na nich wszystkich popatrzył, jakby pytał „Serio będziemy tak pedalsko rozmawiać o kolczykach w penisach?”.
— Pocieszę cię, Ryan, ja nie chcę oglądać tego konkretnego kolczyka — wtrącił Alex z chłodnym spokojem i obojętnością.
Kate za to zachichotała.
— Jak nie chcesz? Ładny jest. I Jay takiego nie ma. Nie chcesz się edukować?
— Droga Katy, wystarczy mi edukacji, żebym mógł wyobrazić sobie, jak taki kolczyk wygląda. Nie muszę go oglądać. Nie jestem jak niewierny Tomasz, wierzę na słowo — odparł starszy Grey z wprowadzającą w zakłopotanie powagą.
Ryan uśmiechnął się do niego w podzięce, popatrując nad ramionami Alexa i Jasona, jak Rush z gospodarzem i jego dziewczyną pracowali nad grillowaniem mięsa, a Nell i Theo zabawiali ich rozmową.
— Dziękuję, Alex, przynajmniej ty i Juan nie chcecie zobaczyć na własne oczy powodu mojego cierpienia. I nie martw się, Juan, Lenny też nie pragnie go oglądać, ale z zupełnie innego powodu niż ty — rzucił do Latynosa.
Juan zaśmiał się wymuszenie i wstał.
— Spoko, spoko. A ja skoczę po, ten… otwieracz do wina, bo nie przynieśliście — zaproponował, uznając to za najlepszą wymówkę, by stąd teraz zwiać.
Charlie odprowadził go wzrokiem i rzucił do swojego szwagra:
— Wy też otworzyliście Grey Tower w czerwcu, więc za rok zrobimy podwójne świętowanie.
— Ciekawe, czy do tego czasu zostaniemy w tym gronie, czy to jakoś się zmodyfikuje. Przez ten rok wiele się zmieniło — zauważył Jason, automatycznie pocierając ramię kochanka. Ten jak zwykle był ubrany najporządniej ze wszystkich. Biała koszulka polo, skórzane półbuty i płócienne spodnie z brązowym paskiem. Wyglądał, jakby dopiero co wyszedł z ekskluzywnego klubu golfowego.
— Ale oby na lepsze, nie? Jedyne co, to może się ekipa powiększyć, jeśli w firmie Rusha i Alexa się jakieś bardziej zsocjalizowane osoby znajdą — zasugerował Charlie, chociaż wydawało mu się, że w firmie zajmującej się nieruchomościami, w której każdy był wręcz odizolowany ścianką działową i skazany na towarzystwo komputera oraz szafek z zabezpieczeniami, nie było szans na bliższe relacje.
— Właśnie, jeśli o firmie mowa… Charlie, Rush opowiada ci, co się u nich dzieje? Streszcza ci czasami dzień? — spytał Jason kumpla, jednocześnie pijąc do Alexa, bo ten zawsze odpowiadał to samo.
— A co jest ciekawego do opowiadania dla ciebie? — Grey westchnął. — Dla ciebie nie dzieje się tam nic ciekawego. Jeśli jest inaczej, to ci ewentualnie nadmieniam przy okazji.
— Znaczy Rush, jak coś mówi o pracy, to raczej gdzie był na lunchu i się chwali, jak udaje się sfinalizować jakąś większą umowę. Ale tak, to twierdzi, że to za nudne dla mnie — odpowiedział Charlie z lekkim uśmiechem. Wcale się temu nie dziwił, ale to sprawiało, że niewiele wiedział na temat pracy kochanka. Uważał, że nie pojąłby zbyt wiele z tego, co Rush by mu powiedział, a jednak nie chciał wyjść na niewykształconego idiotę. Dlatego nie dopytywał.
— A opowiada ci coś o tym, z kim pracuje? — Jason zadał Charliemu kolejne pytanie, chociaż i tym razem był to pocisk do kochanka.
— Ee… — Młodszy tatuażysta wykrzywił usta, bo w sumie zdał sobie sprawę z tego, że nie miał o tym pojęcia. A kiedy Kate popatrzyła na niego wyczekująco, w sumie doszedł do wniosku, że chyba powinien. — Nie… Teraz byli skupieni na budowie firmy, więc więcej z nim gadałem o remoncie i aranżacji niż pracownikach. A dużo ich już macie? — ostatnie pytanie skierował do Alexa.
— Nie. To nie jest firma wymagająca dużych nakładów ludzkich. Księgowy, sekretarki, jedna wspólna, główna, odpowiedzialna za koordynację. Kilku podrzędnych pracowników oraz pośrednicy. Dużo pracy wykonujemy samodzielnie. Ja zresztą tak wolę. Mieć wgląd w każdy etap transakcji — wyjaśnił Alex, wahając się, czy wspomnieć Charliemu o sekretarce Richarda. — Ale porozmawiaj o tym w wolnej chwili z moim bratem. On ma z nimi lepszy kontakt, jeśli chcesz wiedzieć coś konkretniejszego o tych ludziach.
— Użyję niezbyt fortunnego w mojej historii określenia, ale zapewne książę Rush jest tym dobrym gliną, a ty tym złym. — Ryan wtrącił się do rozmowy, bo chociaż reszta przy stoliku milczała, nie mając co dodać i nie będąc w temacie, on po prostu czuł potrzebę mówienia. — Nie umniejszam jednak żadnemu z was, bo zakładam, że zarówno twoja zdolność do wzbudzania respektu — zwrócił się do Alexa — jest bardzo istotna w tym, aby wasza firma działała dobrze, a nawet lepiej niż ta rodzinna, to też podejście księcia do ludzi jest niemniej istotne. Hm… chyba dopiero zaczynam dostrzegać, że dzięki swoim różnicom możecie być doskonałymi partnerami w pracy. Chyba że się mylę i olewactwo Rusha jest większe niż jego bycie duszą towarzystwa — skończył z uśmiechem.
Alex przytaknął, nadal siedząc z ramieniem Jasona w pasie. Wyglądali jak para, przeciwnie do Ryana i Lenny’ego, którzy trzymali się od siebie stosowne kilka centymetrów.
— Dobrze to ująłeś, Ryan. I ku naszemu szczęściu Richard świetnie zjednuje sobie ludzi. Chociaż pracować mógłby ciężej, a nie tylko liczyć na swoje szczęście.
Charlie uśmiechnął się trochę do siebie, kodując w myślach to, co powiedział Alex o bracie. Chciał to potem powtórzyć Rushowi, bo wiedział, że ten nie raz czuł się niedoceniony przez brata. Takie słowa mogły go upewnić w tym, że jednak widzi w nim potencjał i dobrego partnera w interesach.
— To może za jego sprawą za rok świętować będziemy nie tylko ekipą naszego studia, tylko zaprosicie kogoś bliższego od was — rzucił i przeprosił, po czym wstał, aby sprawdzić, jak się miewało grillowanie.
W tym czasie do stolika dosiadła się Nell ze swoim chłopakiem.
— No, jeszcze kilka minut i będą pierwsze mięska. Ktoś tu jest wegetarianinem poza mną? — zagadała.
— Jesteś wegetarianką? — spytał szczerze zaskoczony Lenny. Nie spodziewał się. On sam nie byłby w stanie zrezygnować z mięsa.
— To co będziesz jeść w zamian? — dopytała Kate, której coś już się obiło o uszy, jak podsłuchiwała, ale nie miała okazji o tym rozmawiać.
— Sałatkę i pieczone ziemniaczki. Marg mi pozwoliła zrobić je trochę po swojemu, skoro wy macie tyle swojego mięsnego cuda. Ale zapewniam, że jest super, bo przyprawy specjalnie od babci wzięłam. A Mike wcześniej wpadł z Marg i je zabrali ode mnie — wyjaśniła dziewczyna, a jej chłopak włączył się z pochwałą.
— Nom, kiepsko czasem razem wyskoczyć na żarcie, jak się chce jakiegoś burgera, ale to jej zielone i inne takie są świetne. Polecam.
— Trochę mi cię jednak żal, Theo, bo gdy wyobrażam sobie listę najbardziej niezbędnych produktów spożywczych, to na drugim miejscu jest właśnie mięso — wtrącił Ryan, a kiedy Juan, który chwilę temu wrócił z korkociągiem, dopytał, co jest na pierwszym, wyjaśnił: — Piwo.
— Dobrze, że seks nie jest „produktem spożywczym”. — Kate zaśmiała się, trącając Ryana w bok i akurat przepychając się do Juana, żeby go popędzić. Chciała, by w końcu było coś do picia. Była spragniona.
Charlie, który to usłyszał, aż pokręcił głową. Popatrzył przez ramię swojego kochanka na piekące się mięso. Chociaż nie było wcale bardziej apetyczne niż sam Rush. Jak zwykle wyglądał idealnie. Przed lustrem spędził na pewno więcej czasu niż Kate, ale opłaciło się. Włosy cudownie ułożone, na nich ciemne okulary i starannie wyprasowana, kremowa koszula. Mógłby mieć jeszcze krótkie szorty zamiast długich, prostych spodni, ale Charlie nie wtrącał się w jego dobór garderoby, bo wiedział, że Rush lepiej się na tym znał.
— Pachnie. Prawie tak dobrze jak ty.
Rush posłał chłopakowi firmowy uśmiech.
— Mam nadzieję, że nie kojarzę ci się tylko z jedzeniem. — Zaśmiał się, a wspomnienie ich niedawnego seksu z jedzeniem w trakcie samoistnie zmaterializowało się w jego głowie. Charlie był apetyczny ze śmietaną na sztywnych, różowiutkich sutkach.
— Nie tylko! — odpowiedział śmiechem i pogłaskał Rusha po plecach. Nie chciał go obejmować i mu tym przeszkadzać, bo mężczyzna miał w rękach narzędzia do grillowania i pilnował mięsa wraz z gospodarzami, którzy dyskretnie migdalili się obok. — Gadaliśmy w ogóle, że za rok może w większym gronie będziemy świętować rocznicę. Z waszymi pracownikami.
Rush zerknął na kochanka krótko i wzruszył ramionami.
— Wiesz, jeszcze nie wiadomo za bardzo, jacy to ludzie. Ale może… — Pozostawił wolną drogę dla tego tematu i rozmyślań o nim. Niczego nie skreślał od razu. Podszedł do tego z jedynie rezerwą, bo był świadom, że ekipa Fire Dragon po prostu różniła się znacznie swobodą i bliskością kontaktu niż pracownicy ich firmy.
— Mhm… I będziesz musiał dla większej ilości osób robić za mistrza ognia… — zamruczał Charlie i w końcu wbił ręce w kieszenie, bo jakoś nie mógł się opanować przed dotykaniem Rusha, a to utrudniało grillowanie. — Znaczy wiesz… chyba że nie chcecie być out przed pracownikami.
— Nie no, to raczej nie byłby problem, gdyby ci okazali się na tyle spoko, żeby z nimi świętować rocznicę. Chociaż nie wiem, czy Alex by się na to zgodził. On mógłby nie chcieć. — Rush znowu spojrzał na kochanka, po czym nagle się uśmiechnął, złapał go za brodę i pocałował. — Kocham cię. To tak, gdybyś zapomniał. — Zaśmiał się i wrócił do grilla, aby przewrócić mięso na drugą stronę.
Marg, która zobaczyła to znad ramienia obejmującego ją Mike’a, zachichotała, a sam Charlie uśmiechnął się szerzej.
— Nooo, dziwnie by się mogli czasem poczuć, gdyby zobaczyli swojego szefa tak słodko gruchającego do drugiego faceta. W ogóle jest już ktoś spoko? Alex mówił, że to ty bardziej się socjalizujesz z pracownikami.
Rush potwierdził, sprawdzając przy okazji, czy wszystko dobrze się piekło. Dopiero po tym odwrócił się bardziej do Charliego. Objął go w pasie jednym ramieniem.
— Mhm, trochę lepiej mi to idzie niż Alexowi, ale obaj mamy bardzo dużo pracy, więc nie siedzę i nie plotkuję przy kawie. Ale jest kilkoro fajnych ludzi. I w ogóle, jaka głupia sytuacja. Moja sekretarka, zgadnij, jak ma na imię.
— Eem… nie wiem… — Charlie był zaskoczony pytaniem i wskazał na dziewczynę przyjaciela dwa kroki obok. — Marg?
— Nie. — Rush zaśmiał się cicho i cmoknął Charliego w policzek. — Charlie.
Chłopak zamrugał i dziwnie się zaniepokoił. Skupił wzrok całkowicie na kochanku i oblizał wargi.
— Sekretarka Charlie? A jak wygląda?
— Taka typowa, ładna blondynka — wyjaśnił Rush bardzo oględnie. — Ale zabawnie z tym imieniem, co nie?
— No… Ale ja chyba ją kojarzę… — Chłopak przestąpił z nogi na nogę, nagle przypominając sobie tę ładną, młodą kobietę, na którą wpadł na schodach po swojej „rozmowie kwalifikacyjnej” w Grey Tower. — Miałeś z nią rozmowę po tym, jak ci ciągnąłem?
Rush ściągnął brwi, po czym przytaknął.
— Chyba tak. Widziałeś ją? Całkiem inteligentna dziewczyna. Alex rzucił swego czasu komentarz, że pasuje na moją sekretarkę, bo oboje jesteśmy wyszczerzeni i blond. Oczywiście innymi słowami, bardziej snobistycznymi, ale wiesz.
— No… wiem… — mruknął Charlie z małym entuzjazmem, czując się bardzo nieprzyjemnie. Od razu dziewczyna ze wspomnienia wydała mu się jeszcze bardziej atrakcyjna. Miała też całkiem niezłe kształty… a Rush leciał na kobiety. — Ale weź, zatrudniasz dziewczynę, która się nazywa jak ja i jest… no… To dziwne…
— Ale też dziwne by było, gdybym jej nie zatrudnił tylko przez imię. To byłoby dyskryminujące. Chociaż, masz rację… to dziwne. — Rush pocałował kochanka w policzek, nim go puścił, żeby zająć się mięsem. — Mm… Chyba już będzie dobre. Pomożesz mi z nakładaniem na talerzyki?
— Mhm…
— My też pomożemy! — Marg od razu do nich podeszła, kiedy usłyszała słowa kumpla. Trąciła przy tym Mike’a w ramię. — Rozłóż sztućce, kochanie.
Mike popatrzył tęsknie po całej jej postaci. Była piękna w zielonej, lekkiej sukience i szkoda było mu ją puszczać, ale był gospodarzem. Wykonał więc polecenie, kiedy Charlie i Marg zaczęli roznosić mięso na talerzykach. I jak widać, tatuażysta zupełnie nie zapomniał o rozmowie sprzed chwili. Męczyła go i to bardzo, dlatego kiedy tak kursował w tę i we w tę, zapytał Rusha:
— Podoba ci się?
— Co? — Ten z początku nie zrozumiał. — Impreza? Jest fajnie, co nie? — Uśmiechnął się szeroko, patrząc po wszystkich zgromadzonych.
— Nie, mówię o sekretarce — odpowiedział Charlie z naciskiem i powędrował z talerzykiem do Lenny’ego. Uśmiechnął się do niego wymuszenie. — Smacznego. Będzie więcej potem — dodał, bo wiedział, że on i Ryan zjadali zawsze najwięcej.
— Dzięki — odpowiedział Lenny, bez zwłoki zabierając się za jedzenie.
Nell, która siedziała obok niego, trąciła go w ramię.
— Łakomczuch? — zapytała z rozbawieniem i trochę uszczypliwie.
— Mam szybką przemianę materii — wyjaśnił, nim wziął kęs do ust.
Ryan, który już dostał jedzenie, też się nim zapychał, aż dziewczyna zaśmiała się i zagadała Lenny’ego:
— A dużo się przy tym ruszasz?
— Bo na pewno nie ruchasz — wtrąciła Kate błyskawicznie z szatańskim sucharem, a Charlie powędrował do Rusha po kolejny talerzyk i uzyskanie odpowiedzi na pytanie. Za swoimi plecami słyszał śmiechy, przedrzeźnianie się i dobrą zabawę.
Rush za to popatrzył czujnie na kochanka.
— Czemu o nią pytasz? Razem pracujemy, nie ukrywam, że jest ładną, młodą kobietą, ale… nie rozumiem.
— Bo ma na imię Charlie, jest ładną blondynką z dużymi cyckami, a ty lecisz na laski — odmruknął chłopak i zabrał od niego ostatnie dwa talerzyki. Dla nich samych. — Chodź jeść — dodał z krzywą miną i wrócił z jedzeniem do stołu. Wolne miejsce było obok Juana, więc tam postawił talerze.
Rush obejrzał się na grill, ale poszedł za swoim chłopakiem do stolika.
— Charlie, ale… przecież to nie jej wina, jak ma na imię. Zresztą, przecież codziennie spotykam jakieś dziewczyny, a… — Rush przeczesał palcami swoje jasne włosy, gdy już zawiesił okulary na kołnierzyku koszuli. Poczuł się dziwnie niepewnie w obliczu podejrzeń swojego chłopaka. Szczególnie że był niewinny. — Nie wiem, co ci powiedzieć.
Kiedy usiedli, tatuażysta odpowiedział półgłosem:
— Nie chcę, żebyś ją dymał na boku.
A Juan o mało się nie zakrztusił. Szybko poklepał się po klatce piersiowej i udał, że nie słyszał.
— Może porozmawiamy o tym… sami? Chociaż nie wiem naprawdę, dlaczego tak myślisz. Że to będę robił. Bo co? Ma piersi, czy że jest… sekretarką? — dodał Rush na koniec z krótkim chrząknięciem. W końcu Charlie też „ubiegał się” o pracę sekretarki podczas rozdziewiczania biura.
— Bo… — Charliemu na usta cisnęło się „bo już kiedyś to robiłeś”, ale powstrzymał to. Skupił się na mięsie i sałatce, którą zaczął sobie nakładać na talerzyk. — Dobra, nieważne. Nie gadajmy o tym tutaj.
— Porozmawiamy o tym w domu? Czy później? — Rush nie ustępował. Nie chciał, żeby w ich związek wkradły się niezdrowe podejrzenia, które mogły coś popsuć. Nie chciał też, żeby Charlie się martwił.
— No, może — odmruknął. I tak już widział, że co raz ktoś zerkał w ich stronę. Zwykle byli tymi błyszczącymi szczęściem i wesołością. Musiał się rzucić w oczy brak czułostek.
Rush niestety nie zdążył odpowiedzieć, chociaż bardzo chciał jakoś to rozwiązać, bo nagle nastało poruszenie przy stole, kiedy Mike przyniósł schłodzone w lodówce wino. Ponoć Alex i Juan razem je wybrali.
— Ooo, będzie toaścik! Za mój cudowny pomysł, żeby w ogóle założyć studio! — zawołała Kate, a Mike prychnął, otwierając butelkę. Wziął dwie, wiedząc, że jedna na pewno na nich nie wystarczy.
— No nie żeby coś, ale był to nasz wspólny pomysł — odparł, wskazując także Charliego.
— To za wasze studio i za to, że mnie młody do niego ściągnął? — zachrypiał Jason ze swojego miejsca.
— Może być — zgodził się gospodarz i zaczął otwierać drugie wino, a Juan w tym czasie polewał to otwarte. — I za Nell oczywiście, że do nas dołączyła — dodał, wskazując na dziewczynę, która otrząsnęła się, bo przed chwilą podejrzanie długo patrzyła, jak Lenny mimo rozmowy o toaście skupiał się na krojeniu mięsa.
— No! Jasne, dzięki, szefie! — zawołała, śmiejąc się.
Latynos uwijał się jak w ukropie, polewając każdemu do kieliszka, nawet jeśli ktoś preferował coś innego. Chociażby piwo czy drinki. Każdy musiał wypić honorowy toast, bo przecież w takim celu spotkali się tego dnia na grillu. Mieli świętować.
— To za nas — powiedział Mike, kiedy wszyscy zgodnie podnieśli pełne kieliszki.
— Za nas! — odparł całkiem spory tłumek.

20 myśli w temacie “Fire Dragon Tattoo Studio – 177 – Bo już kiedyś to robiłeś

  1. Katka pisze:

    Tigram, nooo, będzie się działo. Już się pisze i na razie jest ciekawie, więc mamy nadzieję, że i Wam się spodoba ;)

  2. TigramIngrow pisze:

    „tatuażsysta odpowiedział półgłosem”
    Ciekawa jestem jak Jason i Alex beda kupowac mieszkanie. I czy Katy zajdzie w ciaze. I by Rose mogla podrzucic Rynnie Scotta do zaopiekowania sie.

  3. Katka pisze:

    Basia, noom, u Ryana długie wypowiedzi to jeden z największych atutów XD Chociaż Lenny mógłby się pewnie kłócić… i na pewno w ich sypialni wiele się będzie działo XD Pozdrawiamy cieplutko :)

  4. Basia pisze:

    Witam,
    och jak ja uwielbiam Rayana i te jego długie wypowiedzi ;] Charli no dość mocno zareagował na wieść jak na imię ma sekretarka Rusha, no chyba teraz Rayan i Lenny to przez miesiąc nie opuszcza sypialni…
    pomysłów i weny….
    Pozdrawiam serdecznie

  5. Shivunia pisze:

    Saki >> Bo czasami nie trzeba dużo robić aby coś zmącić ;)I wystarczy tylko imię aby być zaczątkiem małej schizy Charliego. Pytanie czy schizy, czy czuje w kościach i dlatego tak sie zachowuje. Ale bardzo ogóle mi się podoba to co piszesz. Trochę przeszli razem, więc Rush spokojnie miał czas aby się zmienić. Chooociaż, co by powiało troche grozą, mawia się, że po ślubie się facet zmienia, a on się nie zmienia tylko pokazuje jaki jest na prawdę. Chociaaaaż (moje ulubione słowo na dziś), Rush już pokazał jaki jest na prawdę i to dla Charliątka nie było przyjemne. Więc może, teraz faktycznie się zmienił i jest grzecznym ksiażątkiem które nie słodzi i nie łże tylko po to aby podbijać niewinne serduszka. I zamiast kraść serduszka, to jemu jedna taka ptaszyna ukradła serduszko. Byle ptaszyna, a nie szarlotka XD (aaaaa ciasto ukradło mi serce, lol)
    Wariuje z lekka, wybacz…
    Rynna cierpi. Rdzewieje i niemalże przecieka od tego co ją wypełnia i ie ma odpływu. To ich wykończy. To tak jak bycie w cukierni kiedy jest się na diecie. Dramat.”nie myśl o ciastku, nie myśl o ciastku, nie myśl o ciastku. Jak mam nie myśleć o ciastku jak non stop myślę aby nie myśleć o ciastku!”. Szczerze im współczuje i sama nie wiem jak nie skuszą się na to ciastko. Eh, nawet mistrz opanowania Alex, też czasami myśli o ciastku, a co dopiero Rynna, która lubi ciasta zawsze i wszędzie. Nawet po kłótni XD
    I Alex z Jasonem. Cóż, Królowa się socjalizuje, powoli po powoli, ale zaręczam, że na koniec FDTS, nie będzie swoim bratem XD
    A następny rozdział będzie… cóż, nie mogę zdradzić o czym, ale taka okazja jak w tym świętowali, nie może przeminąć zbyt szybko.
    Dzięki za błędy i także pozdrawiamy ;)

    Tigram >> Cóż… ma się ten talent XD

  6. saki2709 pisze:

    „Drażni mnie za to każde twoje wyjścia pod prysznic, kiedy chodzi obok bez koszulki, kiedy bujasz się podczas chodzenia, kiedy mówisz, siedzisz obok i… och tak, oddychasz.” – „wyjście” i „chodzisz”.
    „Obaj podeszli do drzwi domu, ale zanim zdążyli zadzwonić na dzwonek, usłyszeli wołanie z lewej.” – a nie np „nacisnąć na dzwonek”?
    „— Pierwszy raz na takiej imprezie? — Kate wtrącił się, zerkając na Theo i Nell.” – „wtrąciła”.
    „Przy nim jego brat wyglądał jeszcze na bardziej chłodnego i spokojnego.” – a nie „na jeszcze bardziej”?
    „Charlie odprowadził go wzrokiem i rzucił swojego szwagra:” – „do swojego szwagra” chyba.
    „— Taka typowa, ładna blondynka — Rush wyjaśnił bardzo oglądnie.” – „oględnie”.

    Szarlotka jeszcze nic nie zrobiła, a już namieszała XD Czyżby szykował się kryzys u Gołąbków? A może Rushowi uda się przekonać swoją ptaszynę, że nie ma absolutnie nic do swojej sekretarki? Bo Charlie strasznie się zazdrosny zrobił, jak tylko się dowiedział o tym dość nietypowym fakcie. Gdyby nie to, że Rush już to kiedyś robił, tak jak to Charlie powiedział w myślach, to miałby większe zaufanie do blondyna. No ale w sumie są już razem kawał czasu i tatuażysta powinien chyba mieć do kochanka trochę większe zaufanie – zwłaszcza że ten na każdym kroku powtarza mu, jak go kocha. Dobra, wiem, słowa to nie wszystko, a ten sobie w nich nie szczędzi pod względem słodkości i komplementów, ale przecież przez czyny też jakoś okazuje swoje uczucia. Tak jak już wcześniej mówiłam, nie wyobrażam sobie, żeby Rush zdradził swoją ptaszynę. Wcześniej, owszem, miał takie zapędy, jakie miał i zdarzyło mu się zdradzić Charliego, ale teraz, po tym wszystkim co przeszli… Rush się zmienił, kocha tatuażystę całym swoim serduszkiem i chyba ostatnie o czym by pomyślał, to zdrada. A Charlie nie powinien się tak fochać, tylko dać mu się wytłumaczyć – w sumie, co tu tłumaczyć? Zwykły zbieg okoliczności. Dobra, wiem, łatwo mi mówić, bo nie jestem na jego miejscu… No ale… Tak jakoś się dziwnie zrobiło, kiedy między Gołąbkami takim chłodem wieje.
    Dobra, koniec o Gołąbkach.
    Jakoś wyjątkowo wredna była Katy w tym rozdziale dla Rynny XD Swoją drogą, ciekawe czy Juan wie o tym, z jaką to uwagą jego dziewczyna oglądała penisa Ryana. Chyba nie, bo na pewno dałby to po sobie poznać XD
    Rynna na skraju, hehe XD Biedni. Ta abstynencja ich wykończy. No, ale jak już tyle wytrzymali, to może jakoś uda im się przetrwać ten tydzień. Ale jak już teraz każda ich myśl sprowadza się do jednego, to ja nie wiem, jak im się uda nie rzucić na siebie jeszcze przez całe siedem dni. Jak wytrzymają tą próbę, to już chyba ze wszystkim dadzą radę XD Nie mogę się doczekać tego ich seksu pokolczykowego. Ciekawe, czy Ryan zrobił tą listę życzeń co do tego wyczekiwanego z wielką niecierpliwością zdarzenia.
    W następnym odcinku będzie kontynuacja tego grilla czy coś innego?
    Rozwalił mnie tekst Theo o księżniczce. Z tym się chyba w pełni zgadza z Lennym.
    Uwielbiam te drobne czułostki między Jasonem i Alexem. Jeszcze całkiem niedawno blondyn nie dałby się dotknąć nawet przy znajomych, a teraz nie potrzebuje nawet alkoholu, żeby się ze swoim smokiem poprzytulać <3
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.

    Pozdrawiam i życzę weny :)

  7. Katka pisze:

    O., jaki pojazd po Rushu XD A o mniejszym i większym wybuchu już nic nie powiem! XD

    Ewciak, cóż, Charlie już się raz przekonał, że istnieje zagrożenie, że Rush jest do tego zdolny, to reaguje znacznie mocniej niż gdyby nie miało to miejsca. Ale i tak nie mogę się nie zgodzić, że to PRZEreagowanie. Mógłby podejść do tego chłodniej, ale… to Charlie. Taki już jest :) Hehe i jak widzę, nie tylko Alexik mięknie i się rozpuszcza, ale i Wy, czytając o nim :) Słodko :)

    Tigram, Theo ogólnie rzecz ujmując jest skrótem nie tylko od tych trzech imion, które podałaś, ale ogólnie od niemal wszystkich zaczynających się od „Theo” :) Ale jeśli chodzi o tego konkretnego Theo to od Theodore :)

  8. Ewciak pisze:

    Bez urazy dla czyichś uczuć ale Charlie to taka ”baba”. Rush pewnie nawet nie pomyślał o tym by go zdradzić, a ten już wpada w popłoch, strzela fochy. Gdzie tu zaufanie? Są ze sobą już dość długo a przy pierwszej panience na horyzoncie on traci pewność ehh…
    A Alex i Jason choć było ich mało to i tak słodziutko. Aż serducho mięknie jak się czyta jak Alex coraz bardziej wychodzi ze swojej skorupy :)

  9. O. pisze:

    Rush to by kijem trącał z hasłem: „Łeeeeeee tylko nie krew! Zapłaciłem za tą koszulę 1000 dolców! A masz, Ty kreaturo, a masz *macha kijem uważając na swoje markowe ciuchh*” xD Ale wiatr w dredach jest obowiązkowy!
    Mniejszy i większy wybuch? Ale później się je jeszcze tak z 8 razy powtórzy, by się upewnić? xD Mniejszy to zwalenie sobie konia myśląc o Lennym, większy to Lenny pieprzący go od serca? *.* <3333333
    Ważne, że mają własne szczoteczki, reszta niech będzie wspólna xD
    Oj…A szkoda…Mógłby się przekonać, co jego idol wyprawiać lubi w łóżku xD

  10. Katka pisze:

    O., hahaha, Twój opis morderstwa w wykonaniu Lena – so cute XD Myślę, że było to bardziej brutalne i tak sexy dziko, a nie rushowato-kiczowato, ale spoko XD uch, aż czuję presję co do seksu pokolczykowego. Tym bardziej, że koniec abstynencji będzie miało swój mniejszy i większy w swojej spektakularności wybuch (och, jestę enigmatycznę). Zresztą, co ja będę mówić, sama się przekonasz XD A z ciuchami różnie bywa, więc też uważam, że ich wspólna szafa to nawet dobra inwestycja. Co się będą za przeproszeniem pierdolić z dzieleniem ubrań :) A Juan i gejowski pornos – nie no, myślę, że taka terapia szokowa jednak nie przejdzie XD

  11. O. pisze:

    Oczywiście, że Lenny robi wszystko seksownie! On pewnie zabił z gracją! Ja to sobie wyobrażam w wersji zwolnionego tempa, wiatr wiejący mu w dredy, a on po zabiciu zarzuca nimi niczym grzywą <3 Oczywiście do tego firmowy uśmieszek gwiazd Hollywood <3 A tak serio, to Nell pewnie go będzie sobie idealizować tylko w mocniejszy sposób niżeli robił to Juan.. Ale jak wspominałam – Lenny robi wszystko seksownie, ale najseksowniej wychodzi mu bycie z Ryanem <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333 Naprawdę trudne zadanie przed Wami! Seks po wyposzczeniu i to zgrywający się z datą urodzin…<3333333333333333333333333333333333 Nie wiem czy Wam współczuć, bo w sumie wszystko przyjmę z radością…Jednak nie powiem, poprzeczka poszła wysoko….. <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
    Ciuchy ogarnęłam z doświadczenia xD Sąsiadka niby jest wyższa ode mnie, ale to w torsie…Trochę to dziwnie wygląda jak ma strój dwuczęściowy, bo raczej mówimy że są nogi do nieba a w jej przypadku szukasz pępka xD A w wczoraj pożyczałam sukienkę koleżance, która jest niższa ode mnie, ale ma więęęęęększe cycki, na nich sukienka się opięła i wydaje się ciut krótsza niżeli ja ją noszę xD Więc jedna szafa u chłopaków jest bardziej niż możliwa xD <333333333
    To może niech Juaonowi Kate puści jakiś pornol? Niech się poedukuje xD
    I spójrz, powiedziałam coś co jest urocze o Gołąbkach xD Hahahahaha xD Ale oni są wciąż poza obrazkiem z moim podium xD, haha xD

  12. Katka pisze:

    O., pobijasz samą siebie tymi komentarzami XD Lenny zauważył zmianę fryzurki u Ryana – dlatego się uśmiechnął, gdy zobaczył, że i Katy coś zrobiła z włosami. Rozbawiło go, że się tak zgrali. No a sam Ryan pokwaśniał nie dlatego, że uwagę odebrała mu Kate, ale dlatego, że tak się zgrał podświadomie z kobietą, jeśli chodzi o taką zmianę i… takie… „shit, jeszcze mnie do niej porównają”. I bardzo mi się podoba Twoja rozkmina na temat ubrań :D Fajnie ogarnęłaś, no i co do zapachu – mmm, na pewno na bluzie Ryana Lenny czuł jego zapach, więc same plusy z takiego noszenia czyichś ciuchów XD „”Tak dawno nie był w pełnej erekcji, tak dawno nie wystrzelił…” uczcijmy to minutą ciszy….” – roześmiałam się głośno XD Właśnie tak pseudo dramatycznie to miało zabrzmieć XD Co do wyczekiwanego seksu – hehe, no Ryan też się nastawia na to, że będzie taki wooow i nie może się doczekać. To takie fizyczne i psychiczne cierpienie, ale tym lepsze powinno być samo wydarzenie zakończenia abstynencji :D Och, a co do zazdrości Ryana – faktycznie, nie było tego, chociaż nie miał tak właściwie okazji do bycia zazdrosnym. Co innego Lenny, on je widzi wszędzie. Ale teraz pojawia się Nell i jej zauroczenie Lenny’m, więc kto wie. Może to jakoś zakłuje Ryana. Zobaczymy rozwój wydarzeń, w końcu Nell nie wygląda, jakby jej miało szybko przejść ;) Oooj, a nie wiem, czy powinniśmy tak Juana żałować, niech się przyzwyczaja! Gadanie o kolczykach w penisie to nic przy gadaniu już stricte o wsadzaniu przez faceta facetowi, więc wg mnie nie ma na co narzekać XD Niech nabiera dystansu, ot co! „Podejrzewam że Lenny seksowanie kroi mięso…” – haha, wg Ciebie Lenny chyba wszystko robi seksownie XD Och, a co do gołąbków i „Tu kłótnia, kłótnia, nagle podłoga i seks xD” – urocze! :D Podoba mi się :D Charliemu też pewnie by się podobało XD Chociaż to brzmi bardziej jak seks w wykonaniu Rynny. Dzięki za wenę i czas i cieplutko pozdrawiamy :D

    Lord Kurak, hehehe, dawno nie komentowałaś, ale od razu, jak zobaczyłam Twój nick, to sobie przypomniałam, że lubisz gołąbki i pewnie komentarz będzie pozytywny :D Co do Rusha – no właśnie, trochę to do niego wróciło jak bumerang i może gdyby wcześniej nie zdradził Charliego, teraz ten by się tak nie zachowywał i nie podejrzewał niczego, ale… za błędy przeszłości się płaci. Karma. Ooch, a Alexiątko cały czas ewoluuje, jeszcze wiele przed nim! I dzięki za literówkę ;) Mykam poprawiać.

    Marta, nom, chyba za nimi trochę część z Was tęskniła :)

  13. LordKurak pisze:

    Nawet się cieszę że moje kochane gołąbki mają problemy w rodzinie, może przez to częściej będą :D a poza tym to było do przewidzenia że kiedyś sprawa zdrady wróci do Rusha (i dobrze mu tak, niech trochę pocierpi, niech go zjadają wyrzuty sumienia i niech się trochę boi, że to im związek rozwali, kiedy już się zaangażował i mu zależy)
    Ciekawi mnie też jak Ryan by zareagował jakby się dowiedział (mam nadzieję że jeszcze nie wie, bo czytam pobieżnie poza wątkami gdzie są gołąbki :P i mogło mi coś umknąć)
    Aż trudno uwierzyć jak bardzo Alex się zmienił w kontaktach z całą paczką

    „Charlie uśmiechnął się trochę do siebie, kodując w myślach to, co powiedział Alex o bratu.” nie jestem pewna ale chyba powinno być bracie

  14. O. pisze:

    Miałam pisać wieczorem, ale złamałam swoje postanowienie i wlazłam z rana na laptopa! xD Co Wy ze mną robicie? <333333

    Mmm ja też lubię jak Ryana za włosy ciągnie Lenny <3 A on wgl zauważył zmianę fryzurki u Księżniczki? Czy jak to facet nie wie co się dzieje? xD I to co mówiłam Tig tj pisałam xD Ryan ogl może być wysoki z powodu długich nóg, długość torsu może mieć jak Len albo nieco dłuższy. Stąd to co on ma na styk luźno i lajtowo wygląda na Lenie, dodatkowo jeśli mają podobne obwody, to te cichy nie muszą na Mulatku wisieć, a przy okazji mogą się wymieniać i szortami xD <333 Ciekawi mnie, czy gdy jeden nosi koszulkę a drugi ją ubiera np następnego dnia, to czy czują na niej swoje zapachy? <333333333333333 No i nie wstydzą się możliwości, że ktoś z ekipy przyuważy to, że ubierają te same ciuchy <3 Słodko <3
    Coś czuję, że skoro Ryan uważa iż Lenny dobrze wygląda w jego bluzie, to ten częściej ją będzie nosić xD <3
    "Tak dawno nie był w pełnej erekcji, tak dawno nie wystrzelił…" uczcijmy to minutą ciszy….

    Oj Kate, nawet gdyby Rynna ośmieliłaby się nakręcić swój seks, to będzie to najbardziej chronione nagranie na całym świecie. Lenny się już o to by postarał, a najwyżej słodka Katy próbując ją wykraść zniknęłaby niczym statek we mgle xD Jakoś szkoda by mi jej nie było, jeszcze bym pomachała xD

    Obiecany seks musi być naprawdę meeeeegaaaaaa <333333 Nie tylko z racji ich poszczenia, ale i z racji obietnicy Lenny'ego… On słów na wiatr nie puszcza (bo skoro tak mówi to inaczej być nie może) więc jeśli powiedział, że Ryan będzie musiał wypoczywać, to zrobi wszystko by tak było <3333 I ja to "wszystko" chcę poczytać <33333333333333333

    Czyżby Ryan chciał mieć jakąś uwagę ekipy na sobie przez to że zmienił fryzurkę? A jego minutę "błyszczenia" odebrała Kate? xD Mówią, że gdy kobieta zmienia fryzurę to coś ważnego się w jej życiu dzieje/działo… Kate wpadła? Po uszy w Juanie? xD

    "Lenny przewrócił oczami, już podskórnie czując, że nawet jeśli Theo okazałby się najlepszym kolesiem pod słońcem, to i tak go nie polubi, jeśli czarne oczy jego kochanka będą urządzać sobie takie wędrówki po ciele tego." I nie poratuje Theo jego podejście do Nell… Oj biedaku, biedaku, wzrok mordercy czai się w tle xD Poza tym to lekkie "zauroczenie" Nell Lenny'm mnie bawi xD Ale dowodzi to tego, że nawet gdy znamy inną orientację jakiejś osoby to mimo wszystko jesteśmy zdolni się w niej zadurzyć wiedząc, że szans nie mamy xD Ja tylko czekam na jakąś werbalną i niewerbalną zazdrość Ryana <3333333 To zawsze okazuje Lenny… Raz mogą się role odwrócić xD A Theo może nie kręcić obecność par homoseksualnych ale Nell mogła mu "zagrozić" zerwaniem jeśli by nie zachowywał się jak trzeba.. Ale to może jeszcze gdzieś wyjść na światło dzienne w jakiś drobnych szczegółach.. Chyba że Theo chcąc zrobić na złość Nell "zainteresuje" się Ryanem, co jej by to szło na rękę, ale Lenny uznałby że to jej wina, bo ona wprowadziła Theo do towarzystwa xD Więc jakiś punkt dla Theo by był xD

    Czyżby Alex chciałby aby słowo "zaszaleć" padło z ust Jasona w innej porze dnia? <3 "Chodź zaszaleć"- I Alex zrobi się twardy? xD Haha xD
    Biedy Juan….Rozmowy o penisach są nie na jego nerwy, w szczególności jeśli do tego dodamy kolczyk xD A Jason już pooglądać by chciał, nonono… Niech idzie w ślady Alexa w tym temacie xD
    Ryan ma zmysł obserwatora xD Dobrze ujął braci xD Tylko szkoda, że nie siedzi tak blisko z Lennym na imprezkach w gronie zamkniętym jak Blondyni z partnerami.

    "ale to jej zielone i inne takie są świetne. Polecam" wypowiedź Theo bardziej mi reklamuje narkotyki xD

    Uuu myślałam, że w inny sposób Charlie dowie się o istnieniu Charlie no2… A tu Rush sam się przyznał, ale to może jest objawem jego szczerości i tego, że ona go nie kręci? I biedy Lenny, dostał wymuszony uśmiech…Pewnie znowu sobie pomyślał, że tatuażysta coś ma do niego, a ten bardziej w tym momencie przejmował się ponętną blondynką w myślach… Więc słowa które Lenny wypowiedział na początku są świętą racją, nie ważne w jakim położeniu się znajdzie, zawsze będzie stratny xD Aż mam ochotę go przytulić <3
    Kate wystrzeliła niby z sucharem, ale na bank to miała na myśli Nell z dodatkiem "moglibyśmy razem pospalać kalorie" na co ja mam ochotę powiedzieć- paszoł won!
    Drugim pokrzywdzonym na imprezie jest Juan..Najpierw penisy zakolczykowane, później dymanie laski na boku xD Jego uszy są biedne xD Zawału serca jeszcze przy nich dostanie xD

    "I za Nell oczywiście, że do nas dołączyła — dodał, wskazując na dziewczynę, która otrząsnęła się, bo przed chwilą podejrzanie długo patrzyła, jak Lenny mimo rozmowy o toaście właśnie skupiał się całkowicie na krojeniu mięsa." Podejrzewam że Lenny seksowanie kroi mięso… Ale seksownie jest mu z Ryanem… Coś czuję, że nie tylko u Gołąbków płeć żeńska doprowadzi do kłótni. Pewnie Charlie nie wytrzyma i na osobności dopowie to co uciął w wypowiedzi do Rush'a.

    Ja za nich sobie też wypiję trochę winka, jeszcze mi zostało <3 I za Was Autoreczki <3333
    No i nie mogę się serio doczekać, jakby to powiedziała Milagros a pewien premier się lubował- bunga bunga w wykonaniu Rynny <3333 Mrau!! Sama czuję się wyposzczona !
    No i Gołąbki też jakiś numerek na zgodę mogliby zaliczyć, czemu nie? Pewnie Rush by to w jakiejś romantycznej scenerii by chciał zrobić aby podkreślić siłę słów swoich o uczuciach…Ale wolałabym u nich coś takiego bardziej spontanicznego xD Tu kłótnia, kłótnia, nagle podłoga i seks xD tak co by się sami nie zorientowali kiedy przeszli do aktu II xD

    Weny i czasu <333

  15. Katka pisze:

    Tigram, nooo, Ryanek też lubi, ale to chyba było już wiadome dużo wcześniej :) Niemniej w tym wypadku rozumie Lenniaka, hehe. „Dziwna jest Nell w stosunku do Lenny’ego, ciekawa jestem o co może chodzić.” – no jak to o co? XD Leci na niego. Widzą to wszyscy wokół, włącznie z nieszczęsnym Theo, hehe, więc nie byłabym taka pewna, czy będzie tolerancyjny ;) Oooch, a Charlie na kanapie u Rynny na pewno nie wyląduje, w końcu mieszka w swoim domu, więc jak coś to Rush papa. Ale nic nie jest powiedziane, zobaczymy, jak się to rozkręci. A co do Lenny’ego – Tiiiigram, Lenny jest czarny. Oni non stop noszą ciuchy oversize. Więc skoro na Ryana bluza jest w sam raz, to Lenniak nie ma żadnych problemów, by ją założyć i wyglądać dobrze :)

    Alegz, no nie możesz zaprzeczyć, że byli XD Spoko, ich wąteczek będzie się rozkręcał, więc myślę, że będą częściej niż byli ;)

  16. TigramIngrow pisze:

    Była mowa o włosach i ich pociąganiu u Lenny’ego, a tu okazuje się, że i Ryna to kręci. Hmm…. dziwne.
    Miałam nadzieję, że to może już ten czas na seks pokolczykowy, no ale niestety. Się poczeka.
    Dziwna jest Nell w stosunku do Lenny’ego, ciekawa jestem o co może chodzić. Dobrze, że jej chłopak jest tolerancyjny. Chociaż tam wszyscy wszystkich lubią, mógłby się trafić ktoś negatywnie nastawiony, żeby nie rzec homofob. Wykluczając rzecz jasna Rogera.
    Rozmowa gołąbków… daje do myślenia. Może będą ciche dni i Rush wróci do Tides? Bo raczej wątpię, żeby Charlie kimał na kanapie u Rynny.
    A tak btw to nie jestem w stanie wyobrazić sobie tych czerwonych trampek, krótkich spodenek i bluzy u Lenny’ego. Szczególnie, że to bluza Ryana, który jest przecież wyższy od Mulata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.