Fire Dragon Tattoo Studio – 176 – Prawie jak zaręczyny

Jason właśnie zakładał opatrunek na tatuaż kolejnego dzisiejszego klienta, kiedy usłyszał entuzjastyczny głos Kate z holu studia, po którym od razu poznał, że odwiedził ich szanowny manager, Mike. Jego głos zresztą też po chwili dobiegł do jego uszu, ale tatuażysta nie spieszył się. Zakleił tatuaż i odebrał należność od klienta.
— Wpadnij za dwa tygodnie, by pokazać, czy się ładnie zagoiło. Jak coś będzie nie tak, to zrobimy poprawki — powiedział młodemu, kilkunastoletniemu chłopakowi, któremu dość długo dziarał na ramieniu ryczącego niedźwiedzia polarnego. Podobał mu się ten projekt, bo zazwyczaj, jeśli chodziło o zwierzęta, tatuował wilki albo orły. To był taki standard. Niedźwiedź polarny był więc jakąś nowością, a lubił się rozwijać.
Następnie odprowadził chłopaka do wyjścia i pożegnał się z nim uściskiem dłoni. W holu, dokładnie tak jak się spodziewał, zastał swojego młodego szefa i koleżankę z pracy, rozmawiających przy kontuarze.
Mike, kiedy klient już wyszedł, podał Jasonowi dłoń.
— Siema. Zarabiasz ładnie? — zagadał pogodnie. Ostatnimi czasy, od kiedy częściej odwiedzał siłownię, w której pracował Ryan, wyglądał jeszcze lepiej niż zwykle. Wprawne oko tatuażysty dostrzegało, że wyrobił się w ramionach, zresztą nie tylko.
— Siemka. A zarabiam. A ty, widzę, że ładnie szykujesz się do ślubu — starszy i wyższy mężczyzna chwycił kumpla za ramię i ścisnął je swoimi chudymi palcami.
— Czuć, nie? — Mike od razu popatrzył po sobie z wyraźną dumą w swoich piwnych oczach. — Zobacz brzuch — dodał wymownie i podciągnął kremową koszulę, po czym napiął mięśnie brzucha. Może nie były tak dobrze zarysowane jak te Alexa, ale na pewno lepiej niż kiedyś. Jason bardzo dobrze pamiętał brzuszek swojego managera, kiedy swego czasu go po nim całował. Zresztą, mieszkali w Miami, wypady na plażę nie były rzadkością, a mieszkańcy paradowali po ulicach w samych spodenkach. Mężczyźni oczywiście, bo kobiety, jeśli już, nosiły bikini. Ciałko Mike’a więc znał dość dobrze i potrafił ocenić, kiedy zmieniało się na lepsze.
Nawet Kate wychyliła się ponad kontuarem, żeby zobaczyć. Zaśmiała się, bo przez uśmiech nie mogła ściągnąć ust do gwizdnięcia.
— Wiecie chłopaki, że to strasznie gejowskie? — rzuciła, kierując tę uwagę głównie do Mike’a.
— Nie słuchaj jej. Robiłeś już bardziej gejowskie rzeczy — Jason odpowiedział z wrednym uśmieszkiem i pomacał brzuch swojego szefa zupełnie bez krępacji. Przecież już nie było między nimi ani niezdrowo, ani krępująco, więc mógł trochę podotykać tego wyrzeźbionego brzuszka. — Nieźle. Bylebyś po ślubie tego nie stracił.
Manager najpierw rzucił Kate spojrzenie pełne wyrzutu, a następnie zwrócił się do tatuażysty.
— Postaram się. Będę stałym gościem u Ryana na siłowni. Wiesz, jak się już wdrożyło w to ćwiczenie, to nawet jest to przyjemne. — Obsunął z powrotem koszulę i poprawił ją, żeby nie była nigdzie pomięta. Potem rozejrzał się. — Alex już jest?
— Nie, a miał być? — Jason szczerze się zdziwił. Przecież wczoraj rozmawiał z kochankiem. Ba, nawet rano, przed wyjściem zamienili kilka słów, ale na pewno wśród nich nie było zapowiedzi odwiedzenia ich w studiu.
Mike popatrzył po Kate i Jasonie, ale widział, że nie mieli pojęcia o spotkaniu. Uśmiechnął się pod nosem.
— Tak, mam się z nim tu spotkać, ale jestem za wcześnie — upewnił się w tych słowach, zerkając na zegar wiszący pomiędzy dwoma plakatami z powiększonymi zdjęciami tatuaży Jasona: King Konga i okrętu w trakcie burzy. — Wiesz, Jason… takie biznesowe spotkanie, może dlatego cię w to nie mieszał — dodał, klepiąc mężczyznę po torsie protekcjonalnie i ruszając do czerwonej kanapy, żeby nie stać tu jak kołek.
Jason i tak zrobił wybitnie krzywą minę. Alex mógł mu chociaż wspomnieć jednym słowem o swoich planach, tym bardziej, że dotyczyły jego miejsca pracy. Byłoby miło z jego strony. Takie dowiadywanie się od Mike’a już miłe nie było.
— Jakbyś nie przyjechał za wcześnie, to może byłaby to miła niespodzianka. A tak jest średnio miła, że o tym waszym małym, tajemniczym spotkaniu biznesowym nic nie wiedziałem. Ale, ale, chcesz się czegoś napić?
— Za kawę byłbym wdzięczny — manager poprosił z westchnieniem, siadając na kanapie i odchylając głowę na kark. Jak zwykle w środku tygodnia był zamęczony pracą, ale z drugiej strony, gdyby tego nie lubił, to pewnie by tak ciężko nie pracował. Hm… a może po prostu lubił swoją całkiem wysoką pensję? Tak, to też mogło być powodem jego delikatnego pracoholizmu.
Jason mruknął na zgodę i skinął na obserwującą ich Kate.
— To weź nam zrób, co? Bądź dobra dziewczynką. — Zaśmiał się, puszczając jej przy tym oczko.
Kate, która już szykowała się z „To mi też zrób.”, wykrzywiła usta w grymasie i wyszła zza kontuaru. Pokazała Jasonowi język i jeszcze po drodze zapytała Charliego pracującego w swoim kąciku, czy też ma ochotę, bo ona trzysta razy kursować tam i z powrotem nie będzie. Nie pisała się na rolę kelnerki, a piercerki, a to była znaczna różnica.
Mike za to skinął na tatuażystę pytająco.
— Jak po stłuczce? Doszedłeś już całkiem do siebie?
— Taa, jest spoko. Jeszcze mam urocze strupy to tu, to tam, ale tak poza tym to dobrze. Motor tylko, cholera, bardziej ucierpiał… — tatuażysta wyjaśnił z grymasem, siadając na podłokietniku kanapy. — To boli najbardziej, bo on sam się nie zagoi. Ale mam trochę kasy, więc niedługo mi go zrobią. Z częściami większej fantazji na szczęście nie ma.
Mike pokiwał głową ze zrozumieniem i współczuciem. Motocykl był Jasona, nie jego, a i tak było mu strasznie szkoda maszyny. W końcu nie codziennie dostaje się nowego Triumpha Speedmastera. I do tego nówkę. Teraz na pewno jak nówka nie będzie wyglądać…
— Jak da się naprawić, to dobrze. I tak serio, Jason… Kiedy Charlie mi zadzwonił, że miałeś wypadek na motorze, to o mało się nie zakrztusiłem. A wiesz jaki on jest. Zamiast poprzedzić jakimś uspokajającym „Już jest wszystko w porządku, ale wiesz co się stało?”, to on tak prosto z mostu „Mike, Jason miał wypadek na motorze!”…
Tatuażysta zarechotał, zagłuszając skutecznie szum, jaki wydawała gotująca się woda w czajniku na zapleczu.
— Taa, jest bardzo subtelny jak piła łańcuchowa. Ale potem ci wszystko ładnie wyjaśnił, nie? Zresztą, wtedy wszystko było pod górkę. Telefon słaby, stłuczka, spóźnienie… Wszystko. Klasyczne, jak się jebie, to jak domino — odpowiedział z niezbyt przyjemnymi wspomnieniami.
Mike nie wyglądał na zadowolonego. Jak sobie to wszystko przypomniał, to mu się robiło słabo. Było ledwie po dwudziestych dziewiątych urodzinach Jasona, zbliżała się rocznica otwarcia studia i wszystko zmierzało ku lepszemu. Jakby mężczyźnie się coś stało… Nie chciałby tego. Jason był mu obecnie równie bliski jak Charlie czy Ryan. Mimo słabego początku całkiem nieźle się zakumplowali.
— Taa… Alex też pewnie miał sekundowy zawał.
— No, przejął się. I wymusił na mnie ten krótki urlop. Był bardzo… opiekuńczy. Jeśli nawet nie nadopiekuńczy. Jednak i tak, i tak było to całkiem miłe. — Jason uśmiechnął się do siebie, wspominając zarówno ciepło, jak i gorzko dzień wypadku. Bo jak bardzo się denerwował i jak bardzo przykry był sam incydent, tak późniejsza troska kochanka zrobiła na nim duże wrażenie. Nawet nie tylko jego odebranie go ze szpitala, ale też drugi dzień, kiedy Alex zrobił mu śniadanie, w przerwie w pracy wpadł do domu, żeby upewnić się, czy wszystko jest w porządku, dzwonił w ciągu dnia chyba cztery razy i wrócił do niego wcześniej, a nie późniejszym wieczorem, jak to się często zdarzało. To było niespodziewane i zaskakująco przyjemne.
— Aż ciężko mi go sobie takiego wyobrazić — przyznał Mike, ale to było normalne. Wszyscy widzieli Alexa zawsze w swojej chłodnej odsłonie. Tylko Jason miał szansę zobaczyć inne jego oblicze. Wrażliwsze.
Zanim Jason odpowiedział, do holu ponownie weszła Kate z dwoma kubkami kawy. Postawiła je przed dwójką na kanapie i położyła dłonie na biodrach.
— A niby to laski plotkują o swoich drugich połówkach — skomentowała z wrednym uśmieszkiem. — Jason, powinieneś zmienić płeć. Albo… ooo, zrobimy z ciebie zajebistą drag queen!
— Nie licz na to, mała, nie umiem chodzić na szpilkach. Zresztą, uderzałbym o wszystko głową. — Tatuażysta prychnął z kpiącym uśmieszkiem. — Zaczaj się na Charliego, on przynajmniej nie potrzebuje peruki.
— Ostatnio, jak wpadli do mnie z Rushem, to próbowałam go ubrać w swoją sukienkę. Wiesz, tę błękitną z motylkami na dole i cienkimi ramiączkami. — Katy odpowiedziała żywo, przysiadając na fotelu. — Ale nie zgodził się — dodała smutno. — Nawet nie dał się przekupić ekstra porcją lodów. A przecież nie kazałam mu się malować, ani ubierać obcasów, tylko kieckę założyć nooo…
— Też bym się nie dał przekupić. Nawet obiadem całym. I ani na sukienkę, ani na makijaż — Jason prychnął, już współczując Charliemu. Kate potrafiła być bardzo uparta.
Mike pokręcił głową z niesmakiem.
— Zacznijmy od tego, że to w ogóle straszne, że macie takie pomysły. Jeszcze na wieczór kawalerski wyciągniecie mnie do jakichś transów.
— Aż szkoda, że nie będę mogła być obecna! Ej, a może ja się wtedy przebiorę za faceta i będę mogła popatrzeć! — Kate zaśmiała się z triumfalną miną, jakby wpadła na pomysł stulecia. — W ogóle ciekawe, czemu tak nikogo nie rusza, jak laska ubiera się po męsku, a jak facet ubierze damskie ciuszki to od razu bleeee, co nie?
— Może dlatego, że nasze ciuchy zwyczajnie są wygodniejsze. Albo że… — Jason udał, że się zastanawia. Jednocześnie wybitnie dobrze się bawił. — Faceci zwyczajnie są lepsi i dlatego laski chcą wyglądać jak lepsza płeć? — spytał z wrednym śmiechem. Było to cholernie seksistowskie co mówił, ale był przecież wśród swoich. Każdy tu wiedział, że nie ma tego na serio na myśli.
Mike i Kate równocześnie prychnęli. Mike ze szczerym rozbawieniem, a dziewczyna teatralnym oburzeniem.
— Wiesz, żałuję, że ci tę kawę zrobiłam — odparła ze zmrużonymi oczami, jakby chciała z nich wypluć na niego jad. — W czym ty niby jesteś lepszy ode mnie? Ja mam cycuszki, a ty nie — rzuciła jako asa w rękawie.
— Ta rozmowa jest głupia. — Mike zaśmiał się znad kubka kawy, którą sączył z przyjemnością. — Katy, Jason jest homo, więc to, że masz biust, to dla niego żaden atut. Zakład, że bardziej mu się podobał mój brzuch?
— Właśnie, wolę twarde niż miękkie. I wielu rzeczy się to tyczy, tych związanych z seksem także. — Jason zarechotał, sącząc kawę. Nawet w tej całej rozmowie od razu nie zauważyli, jak pod studio podjechał biały Bentley.
— Dzień dobry — Alex przywitał się z nimi, kiedy przekroczył granice szklanych drzwi.
Kate uśmiechnęła się do niego, Mike wstał, by podać mu dłoń, a Jason popatrzył na niego ze swojego miejsca. Przystojny, zadbany blondyn, ubrany w szary garnitur i wyposażony w przyprawiające dreszcze na plecach spojrzenie. A równocześnie na tyle ignorancki, by słowem nie wspomnieć o wizycie w studiu.
— O, Alex. Co tu robisz? — udał zdziwienie.
Przybyły mężczyzna uniósł nieznacznie brwi, ale i tak odpowiedział z niezachwianym spokojem zaraz po tym, jak przywitał się z Katy i managerem studia.
— Byłem umówiony z Michaelem, mamy kilka spraw do załatwienia.
— A, no tak… W studiu, w którym sam pracuję. — Jason pokiwał głową z udawanym zrozumieniem. — Rzeczywiście nie było najmniejszego sensu mnie informować, że wpadniesz.
Mike i Kate popatrzyli po parze niepewnie, nie wiedząc, czy to zalążek jakiejś większej kłótni i czy powinni się jakoś wtrącić. I tak nie bardzo wiedzieli jak. Jakoś w przypadku innych znajomych nie było to takie trudne, a Alex sprawiał, że mało kto w ogóle chciał próbować wchodzić mu w słowo.
— Jason, powiedz mi, co by zmieniło, jakbyś wiedział, że przyjadę? — Alex spytał uprzejmie, odstawiając teczkę na stoliczek i siadając obok Mike’a, który przez to znalazł się pomiędzy parą mężczyzn. Nie było to dla niego komfortowe.
— Nie wiem, byłoby miło — mruknął Jason, unosząc się i bez dodatkowego słowa wychodząc ze studia. Nie trzeba się było domyślać, że na papierosa.
Mike popatrzył za nim z krzywą miną i zwrócił się do Kate:
— Zrobiłabyś jeszcze Alexowi kawę? Chwilę pewnie nad tym posiedzimy.
— Mhm, jak już robię za gosposię… — Katy przewróciła oczami. Tak naprawdę po prostu już nie chciała uczestniczyć w tej dziwnej atmosferze. Była jakaś… wisielcza.
Mike westchnął ciężko i spojrzał w końcu na Alexa.
— Najpierw w ogóle powinienem podziękować, że chcesz się w to włączyć. Na pewno rozumiesz, każda pomoc w takim przedsięwzięciu się przyda, a myślałem o jakiejś większej reklamie, żeby nie przyjechali na promocję studia tylko stali, znający nas klienci, tylko żeby jakoś tym zyskać nowych. Chyba tylko taki byłby sens, bo to nie ma być dzień atrakcji z super promocjami, tylko możliwość popchnięcia dalej naszej pracy i rozwoju studia.
Blondyn skinął głową uprzejmie.
— Naprawdę, nie masz za co dziękować. Na swój sposób jestem związany z tym miejscem. Głównie emocjonalnie, poprzez Jasona i mojego brata, ale to już dużo. Masz jakieś wstępne pomysły?
— Najważniejsza jest reklama — stwierdził Mike, sięgając po swój kubek z kawą. — Chciałbym jakieś plakaty rozwiesić w mieście. Mam namiary na poleconą drukarnię, ale nie mam jeszcze pomysłu, w jakim nakładzie to zrobić i czy tylko w centrum, czy też wziąć przedmieścia…
Alex spokojnie wysłuchał managera studia, po czym przedstawił swoje pomysły, nad którymi już myślał kilka dni, od kiedy Mike poprosił go o spotkanie i wyjaśnił jego cel. Mike znowu coś zaproponował i pytał, a Alex odpowiadał i także zadawał pytania. Dzielili się wspólnie swoimi koncepcjami, pozostawiając jedynie kwestię grafiki w plakatach czy ogłoszeniach w gestii tatuażystów. Jason mignął im w trakcie tej rozmowy jeszcze ze dwa razy. Raz, kiedy wrócił z papierosa, drugi raz, kiedy poszedł do łazienki. Kate też usiadła sobie za kontuarem, nie mając nic do roboty, a rozmowa nie ciekawiła jej na tyle, aby się wtrącać.
Tak minęła prawie godzina, ale sfinalizowana konkretnym pomysłem na reklamę dla studia z okazji jego rocznicy oraz organizacji samego wydarzenia.
— W takim razie zadzwoń do nich jeszcze dzisiaj, aby wszystko na sto procent było na czas — Alex poinstruował Mike’a, chociaż wiedział, że ten jest świadomy swoich obowiązków. Akurat z nim z całej ekipy dogadywał się najlepiej, jeśli chodziło o interesy i cenił w tej paczce, że ktoś taki jest. W końcu czasami podczas luźnych, nieformalnych spotkań też miło było porozmawiać chociażby o giełdzie bądź polityce. A nawet Rush nie był do tego taki chętny jak właśnie Mike.
— Dobrze, odezwę się do ciebie, kiedy już wszystko będzie ustalone — potwierdził manager, unosząc się z kanapy. Było już po szóstej, a mieli z Charliem wyskoczyć na piwo do Sunset. Młody tatuażysta zresztą już czekał na parkingu przy swoim samochodzie. — Dzięki jeszcze raz. Mam nadzieję, że rocznica otwarcia dzięki temu będzie dużym wydarzeniem i jakoś zadziała na rozwój studia. Dobrze by było, żeby to się rozkręcało, finansowo też, od kiedy mamy jeszcze jednego pracownika w ekipie — przyznał i uścisnął na pożegnanie dłoń Alexa.
Ten odpowiedział tym samym gestem.
— Na pewno będzie. Nie możemy w to wątpić — odparł z cieniem uśmiechu na ustach. — Miłego wieczoru.
— Dzięki i tobie też. — Mike uśmiechnął się szerzej, jeszcze zaszedł kontuar, żeby cmoknąć Kate w policzek i dopiero wyszedł ze studia.
W środku więc została tylko dziewczyna strzegąca holu, Alex oraz Jason czyszczący swoje sprzęty w pracowni. Nie pokazywał się im za bardzo i ciężko było powiedzieć, czy dalej jest zły o kwestię odwiedzin swojego faceta.
— Mam nadzieję, że nie będziesz miała mi za złe, jeśli na chwilę cię opuszczę? — Alex zwrócił się uprzejmie do siedzącej przy laptopie Kate, a kiedy ta wzruszyła ramionami obojętnie, zajrzał do kącika Jasona.
Mężczyzna akurat pochylał się nad metalową, piętrową szafką i czyścił ją chusteczką mocno pachnącą między innymi alkoholem. Robił to ze skupieniem, dokładnie. Nie usłyszał nadejścia kochanka.
— Masz jeszcze dzisiaj kogoś zapisanego na wizytę? — głos Alexa wyrwał go jednak momentalnie z zamyślenia.
Jason uniósł na niego spojrzenie i wyprostował się na okrągłym, małym taborecie. Wyglądał na nim na jeszcze większego niż w rzeczywistości, bo taborecik był naprawdę niewielki.
— Nie, dzisiaj już nie. A ty? Jakieś spotkanie biznesowe?
— Nie, to było ostatnim na dziś. Można więc powiedzieć, że skończyłem wyjątkowo wcześnie jak na siebie — Alex odpowiedział i zbliżył się do kochanka. Obszedł go tak, że mógł stanąć między jego udami i też wysoko na nich położyć dłonie. — Masz ochotę wybrać się na jakąś kolację?
Jason zamyślił się, obejmując go przy tym w pasie. Dobra, to było miłe, że Alex nawet w miejscu publicznym tak się do niego zbliżył. Nieważne, że nikogo nie było wokół. Sam gest się liczył.
— Gdzieś, gdzie stać mnie na zapłacenie rachunku? — zapytał z lekkim uśmieszkiem. Po rozwaleniu się na motorze wolał trochę przyoszczędzić, bo już wiedział, że na naprawę mało nie pójdzie.
— Czyli nie chcesz dać się zaprosić? — blondyn pytał dalej i lekko się przy tym uśmiechał. Nie czuł się winny, że nie powiedział kochankowi, że wpadnie, jednak chciał zrekompensować mu jakoś żal, jaki ten ewidentnie czuł do niego.
Jego uśmiech już jakoś automatycznie ostudzał niechęć Jasona. Ten prychnął cicho i cmoknął go w środek klatki piersiowej. Niestety przez warstwę koszuli i kamizelki, ale zawsze coś. Po Alexie bynajmniej nie spodziewał się ochoty na numerek w magazynie jak z Charliem swego czasu. Czasami bawiła go ta różnica w jego życiu erotycznym pomiędzy kiedyś i teraz.
— No… niech będzie. I tak Katy dzisiaj odwala siedzenie do ósmej, a ja nie mam transportu. Ostatnio Charlie mnie podwoził.
— Dziś ktoś inny cię podwiezie. Charlie zresztą już nawet nie mógłby tego zrobić, bo wyszli z Michaelem — Alex odpowiedział, lustrując swoimi przeszywającymi, jasnymi oczami całą postać Jasona. — Dobrze dziś wyglądasz — dodał mimochodem.
Jason spojrzał po sobie. Ciemnozielony bezrękawnik z dużymi dziurami pod ramionami i czarne, wąskie spodnie. No i jak zwykle wysokie buty. Do tego pofarbował dzisiaj rano irokeza, bo już miał rude odrosty.
— Czyli nadaję się, żeby się gdzieś dzisiaj z tobą pokazać? — zamruczał, już niemal zupełnie udobruchany zachowaniem kochanka.
— Nie. Przydałoby się, jakbyś zmienił koszulkę. Ale i tak dobrze wyglądasz — Alex przyznał szczerze. To, że Jason w tej chwili mu się bardzo podobał, nie znaczyło, że ktoś inny, na przykład z obsługi restauracji, miał się z nim zgodzić albo jedynie pozwolić mu na wejście do lokalu. Normy w każdym miejscu były inne, a Jason do wielu z nich nie pasował, chociaż jemu akurat taki się podobał.
Jason skrzywił się i oparł czoło o tors swojego faceta. Jak zwykle świeżo pachnący i ubogacony jakimiś męskimi perfumami. Na tyle delikatnymi jednak, że nie gryzły w nos.
— Czyli musimy jechać do domu? — jęknął.
— Nie, możemy pójść na kompromis. Ja zdejmę marynarkę, ty wybierzesz najbardziej przyzwoite miejsce, jakie znasz, a ja zapłacę, udając, że to ja zdecydowałem w kwestii lokalu. Pasowałby ci taki układ?
Jason zaśmiał się chrapliwie i spojrzał na niego.
— Mój pieprzony biznesmen. Umiesz prowadzić negocjacje, co?
— Mam taką nadzieję, ponieważ z tego żyję — Alex stwierdził i wychylił się, aby pocałować kochanka w usta. — Zbieraj się. I umyj dłonie. Pachniesz detergentem. Porozmawiam i pożegnam się z Kate i zaczekam w samochodzie.
Jason stęknął i przyciągnął kochanka znowu bliżej siebie. Przytulił go i powąchał przez ubranie.
— No już, już… Potem publicznie mi się nie dasz dotknąć…
— Widzisz, jak dobrze mnie znasz? — Alex uśmiechnął się subtelnie, ale nie zaprotestował na zaloty Jasona. — Pamiętasz też, że jeszcze mamy całą noc? Wspólne mieszkanie? Nie tylko tutaj masz szanse mnie dotykać.
— Ta… — Jason uśmiechnął się, ale widocznie nie chciał go puścić zbyt szybko. Posadził go sobie bezceremonialnie na udzie i zagadał: — Pamiętasz, jak kiedyś mówiłeś, że chciałbyś może jakieś większe jacuzzi u nas na dole w piwnicy? Myślałem, czy by trochę gratów, które tam leżą, nie powywalać i spróbować może jakoś ogarnąć dół. Wstępnie, żeby zobaczyć, czy byłoby to tam możliwe, ale akurat sporo jest tam miejsca.
Alex skinął głową i objął kochanka za kark jednym ramieniem. Czasami dziwnie się czuł, tak siedząc na nim jak… Charlie na udzie Richarda. Wydawała mu się to szczególnie kobieca pozycja, ale może po prostu miał tak wbite do głowy i wcale nie musiała to być prawda. Było przecież przyjemnie.
— Jeśli by to się nie udało, moglibyśmy ewentualnie poszukać innego mieszkania. Z większym metrażem czy ogrodzonym ogrodem. Zwykle zajmuję się większymi inwestycjami, jednak znam rynek nieruchomości, ostatnio w Miami szczególnie, a także konkurencję. Można by było poszukać.
Jason zamyślił się i przytaknął.
— Spoko, też jakaś opcja. Postarałbyś się, żeby to nasze obecne dobrze sprzedać, co? Żeby za dużo nie trzeba było dokładać.
— Oczywiście.
— Wiesz, dobrze by było jak już jakiś garaż zorganizować na twój samochód i mój motor — dodał, coraz bardziej uważając opcję ze zmianą mieszkania za bardziej słuszną niż ogarnięcie zagraconej piwnicy. Niby kiedy mieszkał sam, nie miał pojazdu i nie potrzebował szczególnie dużej przestrzeni, nie wydawało mu się to ani konieczne, ani przydatne. Alex miał jednak znacznie większe standardy i wymagania, a on sam zawsze niepewnie się czuł, kiedy takie maszyny stały luzem na podjeździe. Nie mieszkał w złej dzielnicy, ale przestępcy byli wszędzie. Już i tak szkoda mu było, że tyle kasy musi włożyć w naprawę motoru, więc chyba by go coś trafiło, jakby musiał kupować nowy.
— W takim razie może od razu pominiemy etap sprzątania twojej piwnicy i instalowanie jacuzzi i zwyczajnie poszukam czegoś nowego, co by już miało nie tylko garaż, ale także jacuzzi? — Alex zasugerował, nieświadom myśli kochanka i tego, jak te są zgodne z jego własnymi w tej chwili. Również uważał, że lepiej byłoby skupić się na każdym szczególe, zadbać o wszystko na raz, a nie etapowo. Bo kiedy z czasem uznają, że jeszcze coś by się przydało, a nie ma na to miejsca, musieliby zmienić mieszkanie tak czy tak. Byłoby to marnotrawstwo pieniędzy. Dobrze wiedział, jak to wszystko działa i skoro mieli fundusze do tego, aby od razu się wszystkim zająć, nie było sensu się rozdrabniać. Wolał jednak zadecydować o tym wspólnie, a nie narzucać opinię, bo w końcu Jason musiałby sprzedać swoje mieszkanie.
Jason cmoknął z zamyśleniem i pogłaskał kochanka po boku. Czasami nawet nie zauważał, że zupełnie odruchowo kierował do kochanka takie delikatne czułości, kiedy wcześniej był raczej w nich oszczędny.
— No… może to i mądre. Jakby nowe mieszkanie miało większy metraż, mógłbyś se zrobić jakąś garderobę na swoje garniaki i nie cisnęłyby się tak jak teraz. Kurwa, niby same w tym plusy, nie?
— Mhm — Alex potwierdził i pocałował kochanka w policzek. — Same. Wspólna hipoteka, Jason, to niemal jak zaręczyny — dodał mu do ucha, wiedząc, że uderzy we wrażliwą strunę. Dla niego samego przynajmniej taka była. Bo wprowadzenie się do Jasona, a posiadanie wspólnego domu jednak było wyższym poziomem wtajemniczenia.
Tatuażysta od razu spojrzał mu inaczej w oczy. Alex nawet nie musiał pytać, żeby być pewnym, że go to poruszyło.
— Mhm… Poszukaj czegoś. Trzeba jeszcze pomyśleć, co by się nam tam przydało, ale… Dobra, nie ma żadnych „ale”. To chyba dobra decyzja — stwierdził z westchnieniem i cmoknął swojego faceta w usta. — Okej, to idę umyć ręce i już się zbieramy.
Alex zsunął się z uda kochanka i poprawił garnitur.
— Będę czekał w samochodzie.
— Okej — Jason zgodził się, a kiedy blondyn wyszedł, pochował wszystkie detergenty i udał się na zaplecze.
Cały czas myślał przy tym o tym impulsywnym pomyśle na zmianę mieszkania. Podobało mu się to. Cholera, i to bardzo. Tym bardziej po tym, jak określił to Alex. Niemal jak zaręczyny. Jego życie dzięki temu mężczyźnie coraz bardziej się zmieniało i to na lepsze. Miał nadzieję, że znajdą coś fajnego i będzie się im obu podobało.
Jedno było pewne… Łazienka będzie duża.

21 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 176 – Prawie jak zaręczyny

  1. Katka pisze:

    Basia, oczywiście, że przejście na wyższy poziom związku :) Wspólne mieszkanie, to już jest coś! Takie podkreślenie tego, że faktycznie chcą spędzić ze sobą przyszłość. A Charlie i Rush… cóż, Rush najwyraźniej tyle miejsca na ciuchy nie potrzebuje XD Ani jaccuzzi, sauny czy basenu XD Więc póki co im się nie spieszy, ale może kiedyś :)

  2. Basia pisze:

    Witam,
    hmm w zasadzie tak naprawdę Alex powinien powiedzieć, ze wpadnie do studia, spotkać się z Maikiem, no ale Jason dość szybko dał się udobruchać, a to wspólne kupienie domu to naprawdę przejście na wyższy poziom związku, ciekawe czy Charlie i Rush zdecydują się na taki krok…
    Dużo weny życzę…
    Pozdrawiam serdecznie i cieplutko

  3. Alegz pisze:

    ale nie ma ich tak na stałe ;__; raz tam wspomniane, to prawie jak nic :c

  4. Katka pisze:

    Alegz, hmmm… były lesbijki w FDTS! wtedy na imprezie u Ryana zdaje się, koleżanki Marg były parą! XD

  5. Alegz pisze:

    spalić wiedźmę sekretarkę TT Albo niech okaże się lesbijką ;-; w tym opowiadaniu w ogóle nie ma lesbijek ;_;

  6. Katka pisze:

    Alegz, spoko, my się zaaawsze staramy jakoś to wszystko wypośrodkować, ale czasem wychodzi… wręcz podświadomie inaczej. Mamy tylko nadzieję, że fakt, że gołąbki mają sekretarkowy problem na głowie, to się to troszkę u nich rozwinie :)

  7. Alegz pisze:

    No bo nic już o nich praktycznie nie ma a jak już coś jest to zaraz znikają D:
    Ale i tak Alex i Jason są moją ulubioną parą <3 A ICH TEŻ MIMO WSZYSTKO JEST MAŁO! Najwięcej było Ryana i Lenny'ego ostatnimi czasy ;_;

  8. Katka pisze:

    Saki, właśnie! Alex jak coś mówi, to ma to na myśli i nie są to czcze obietnice. Podszedł do tematu delikatnie, by wspólnie podjąć decyzję, ale skoro ją potwierdził, to można być pewnym, że tak się stanie. No… chyba że się rozejdą XD Och i widzę, że raczej to Alexa widzicie na kolanach (bez skojarzeń!). Słooodko. Cóż, na pewno Jason jest ostatnim, który by się oburzył za stawianie go w pozycji „kobiety” w takiej sytuacji ;) Dziękuję bardzo za literówki! :D

    Rehab-e, haha, foszek Jasona jak widać jest zaskoczeniem. Cóż, nawet jemu się to zdarza XD Oj, każdemu z nas się zdarza irytować z byle powodu, nawet błahego. Nie odmawiajmy tego prawa Jasonowi. I w sumie to ciekawe, że każdy z nich pasuje na tego, który się oświadcza. Och, jakich męskich mężczyzn tu mamy XD Co do wieczoru – ważne, że sam zainteresowany jest hetero, a chłopcy na pewno coś ciekawego wymyślą XD

    O., właśnie! Nie było przytupu nóżką! :( Smuteczek. Ale śmiechowo, przez to wyobraziłam sobie tę scenę w takiej komiksowej wersji. Głupiutki Jasonek. Matko, a sentymentalna rozmowa o tym, co się u nich w łóżkach zmieniło… Mam wrażenie, że najwięcej o tym mógłby powiedzieć Jason i Ryan XD Charlie nie bardzo, Rush pewnie też nie… Lenny rypał ostro i rypie ostro XD A Alex… Alex w sumie też się rozwinął erotycznie XD I Alexik zaskakuje… no popacz, popacz. Jak widać jednak nie ma traumy wielkiej, jeśli chodzi o narzeczeństwo z Jeane, a przynajmniej jeśli chodzi o kwestie formalne. I zgadzam się, Marg też by się ktoś przydał. Może nie trenerka, a po prostu towarzyszka w ćwiczeniach czy joggingu ;) Czas! Och tak, pragniemy czasu!

  9. O. pisze:

    Jason a gdzie przytup nóżką? Inaczej się foszków nie robi! xD Haha ciekawi mnie, czy gdyby kiedyś Mike miał taki brzuszek, to czy by go nasze Smoczysko bardziej i więcej całowało? ^^ ” Czasami bawiła go ta różnica w jego życiu erotycznym pomiędzy kiedyś i teraz.” nie tylko go to bawi, ale to nie jest czasem tylko śmieszne, czasem jest to słodkie, czy rozczulające…I właściwie można by tak powiedzieć o każdej postaci xD Może sobie zrobią kiedyś jakąś sentymentalną rozmowę? xD
    Szkoda, że Alex jest kasiasty…Wspólny kredyt jest trwalszy niż małżeństwo… Ale jeśli im wystarczy być prawie zaręczonym to lajcik xD Choć, nie powiem, nie spodziewałam się takiego porównania z ust Alexa, myślałam, że się prędzej wzdrygnie mając gdzieś echo swojego wcześniejszego narzeczeństwa, a tu miła niespodzianka xD
    I bardzo dobrze, że Ryan nie odpuści Mike’owi..Ale dla Marg jakaś trenerka też by się przydała, gdzieś ostatnio czytałam, że w pierwsze lata po ślubie się tyje xD Taka mała „groźba” dla nich xD

    Wennyyyy! I czasu na pisanie co by się większy zapas tekstu zrobił <333

  10. rehab-e pisze:

    dobra, ten rozdział był po prostu UROCZY ^^
    ale zacznijmy od najważniejszego:
    Jason się fochnął, bosz, aż rozdziawiłam usta, jak to przeczytałam xDD
    i tak szczerze powiedziawszy…nie mam pojęcia czemu się tak zirytował *wywraca oczyma*
    Alex jest taki suodki, tylko go tulić <3
    już dawno nie mówił Jasonowi, że mu się podoba, soł był lekki szok.
    no i to porównanie hipoteki do zaręczyn…on jest najlepszy xDD
    ahh, chciałabym ich zaręczyn…ale zastanawiam się kto by był wtedy na kolanach i się oświadczał…z jednej strony Jason, bo to on od początku walczył o ten związek, ale z drugiej strony (nie mam pojęcia czemu) widzę tam Alexa..
    kurczę, mam dylemat :/
    zastanawiam się, jak będzie wyglądał wieczór kawalerski, gdzie prawie wszyscy goście to homo xD
    i ciągle się zastanawiam, co tam Jason nawywija, żeby Królowa była zazdrosna..
    a poza tym to za krótko :c
    czekam na więcej :D

  11. saki2709 pisze:

    Jeeeeeeeej. Jason strzelił focha XD Trochę krótko było, ale co tam. I tak było słodko. Fajnie, że zaczęli myśleć o nowym mieszkanku i to nie są takie myśli „o, może kiedyś coś zrobimy”. Jak Alex coś mówi, to nie rzuca słów na wiatr, więc w najbliższej przyszłości możemy się chyba spodziewać, że JA będą mieli wspólne gniazdko. Rozwaliło mnie to porównanie wspólnej hipoteki do zaręczyn. No ale cóż… To przecież Alex. Na swój sposób było to romantyczne i nie mogę się doczekać, aż się doczekają tego wspólnego gniazdka. I oczywiście musi być parapetówa. Koniecznie.
    A jakby miało dojść do zaręczyn, to ja widzę Alexa klęczącego z obrączką. Nie pytajcie czemu. Po prostu tak jakoś mi do niego pasuje XD To musiałby być cudowny widok :)
    Nie mogę się doczekać tego wieczoru kawalerskiego. Umieram z ciekawości, co chłopcy wymyślą.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.

    „— Tak, mam się z nim tu spotkać, ale jestem za wcześnie — upewnił się w tych słowach, zerkając na zegar widzący pomiędzy dwoma plakatami z powiększonymi zdjęciami tatuaży Jasona: King Konga i okrętu w trakcie burzy.” – a nie „wiszący”?
    „Teraz na pewno jak nówka nie będzie wygląda…” – „wyglądał” albo „wyglądać”.
    „Kiedy Charlie mi zadzwonił, że miałeś wypadek na motorze, to o mało się zakrztusiłem.” – brakuje chyba „nie”.
    „A wiesz jak on jest.” – „jaki”.
    „Mimo słabego początku całkiem nieźle się zakumulowali.” – a nie „zakumplowali”?
    „— W takim razie zadzwoń do nich jeszcze dzisiaj, aby wszystko na sto procent było na czas — Alex poinstruował Mike’a, chociaż wiedział, że ten jest tego świadomy swoich obowiązków.” – bez „tego” chyba.
    „Wyglądał na niego na jeszcze większego niż w rzeczywistości, bo taborecik był naprawdę niewielki.” – „nim”.
    „Masz ochotę wybrać się na jakaś kolację?” – „jakąś”.
    „Nie czuł winny, że nie powiedział kochankowi, że wpadnie, jednak chciał zrekompensować mu jakoś żal, jaki ten ewidentnie czuł do niego.” – „się” brakuje.

    Pozdrawiam i życzę weny :)

  12. Katka pisze:

    Kaczuch_A, Alexik jak chce, to potrafi być nie tylko zimny, ale też słodki i uroczy, jak widać XD No a myślenie o sobie na dłużej – pokonali tyle przeszkód, że raczej są pewni siebie i tego, że chcą być razem już do końca, więc takie decyzje dalekosiężne jak najbardziej mają miejsce. Haha, a brzuszek Mike’a to jednak za mało dla Alexa, racja. Tym bardziej, że Alex ma ładniejszy i pewnie jest tego świadom XD Dziękujemy i cieplutko pozdrawiamy ;) Miłego weekendu życzymy ;)

    Tigram, tak, tym razem przyznaję, że rzeczywiście rozdział krótszy XD Kwestia małego zapasu oraz tego, że następnej sceny nie dało się niestety urwać, więc byłoby z kolei za długo XD No ale czułostki były ;)

    Marta, hehe, ich zaręczyny na pewno nie miałyby miejsca w studiu, ale ciekawa jestem, czy w Twojej wizji to Jason się oświadczał, czy Alex :)

    Sharon, spoko, Ryan mu nie odpuści po ślubie, będzie musiał o siebie dbać XD Jest na to skazany, skoro ma kumpla trenera. A gdyby Jasona nie było… cóż, na pewno przychód by mocno spadł, chyba że by znaleźli jakiegoś genialnego tatuażystę. Ale Charlie stara się, ma mistrza w studiu w końcu, to ma się od kogo uczyć. Co do wieczoru kawalerskiego – na peeeewno wszyscy się postarają, żeby był niezapomniany XD Mike już pewnie sra w gacie, co to będzie XD Noo, a Jasonek rzeczywiście nie ma co marudzić, podoba się swojemu facetowi, będą kupować mieszkanko… wszystko zmierza ku lepszemu. A i fajnie, że zwróciłaś uwagę na podejście Alexa takie biznesowe, hehe, on już to ma mocno we krwi i to nie tylko dlatego, że ma taką pracę, a nie inną, ale głównie dlatego, że jego młodość i wychowanie były ukierunkowane raczej na edukację, wykształcenie, więc pewnie od dawien dawna rodzice wpajali mu takie podejście. To wszystko dominowało nad resztą i nie oszukujmy się, miał więcej życia biznesowego/edukacyjnego niż towarzyskiego, więc nie ma się co dziwić. A Jasona to w jakiś sposób kręci XD Takiego poważnego faceta ma, sam seks XD

    Ewciak, matko, serio czasami jak czytam, jak ktoś z Was przeczytał już kilka razy całe FDTS to mam takie „Jak Wy to robicie?!” XD Podziw XD Ale cieszę się, że jest na tyle lubiane, że wracacie do wcześniejszych rozdziałów :)

  13. Ewciak pisze:

    Uwielbiam!!! Czekając na nowe rozdziały przeczytałam juz wszystkie dwa razy i chyba skusze się na trzeci:)
    Jason i Alex bywają tak uroczo zgodni> Miodzio-lodzio:D

  14. Sharon d'Arc pisze:

    Wow, szefuńcio się pojawił. Widać, ćwiczy przed ślubem, oby tylko po ślubie nie wrócił do poprzedniej formy, Mag w końcu dobrze gotuje :D I fochnięty Jason, epic po prostu. Ale to „małe tajemnicze spotkanie” w ustach Jasona zabrzmiało mi podejrzanie jak „spotykamy się na potajemny seks”. Chyba mam skrzywioną psychikę… Studio by miało przekichane jakby Jasonowi stało się coś straszniejszego niż kilka siniaków i zadrapań. Nie chodzi o samą rocznicę otwarcia studia, on jest po prostu najlepszy z nich wszystkich i na początku ludzie przychodzili głównie do niego. Charlie oczywiście też wymiata, ale rudzielec wyprzedza go sławą…
    Wspomnienie Jasona jak Alex się nim opiekował nie wystarczy. Ja chcę scenkę T.T
    I naprawdę jestem ciekawa jaki wieczór kawalerski zorganizują Mike’owi. Striptizerka miałaby ciężką robotę i jeszcze mogłaby wpaść w kompleksy XD Pewnie u Juana, który znowu będzie pracował robiąc drinki…
    No i jeszcze raz fochnięty Jason, no nie mogę :D Ale to podejście Alexa mnie irytuje. Głównie dlatego, że ma trochę racji. Jakby powiedział kochankowi, że przyjdzie, to faktycznie niewiele by to zmieniło w ich życiu… No ale…! No… XD (nikt nie pobije mojej argumentacji) Ale blondyn pochwalił wygląd Jasona o.O Nie pamiętam kiedy ostatnio coś takiego się zdarzyło. No i nie rozumiem czemu tatuażysta marudzi. Mizia się ze swoim facetem w pracy, planują kupić wspólne mieszkanie… Za dobrze mu chyba XD Te negocjacje mnie rozbawiły. Grey chyba postrzega związek jako jakąś inwestycję, układ… Niby cechą udanego związku są kompromisy ale w tym przypadku to wszystko wydaje mi się bardziej.. biurowe, związane z pracą (Nie, Alex, to wcale nie twoja wina). Ale to porównanie hipoteki do zaręczyn mnie rozwaliło. Aż się oplułam moim cappuccino o smaku wafelkowym (Niemcy mają dziwne produkty) i obrus znowu do prania T.T Ale to jest po prostu romantyzm w stylu Alexa, nic dodać nic ująć. Ale naprawdę, rozwalił mnie ten tekst. To chyba jeden z lepszych wypowiedzianych przez Alexiątko. I podejrzewam, że łazienka będzie jednym z większych pomieszczeń, jeżeli nie największych. Ale wystrój niech lepiej zostawią Jasonowi…

  15. TigramIngrow pisze:

    Łeeeeee… jakie to krótkie! I tylko jedna scena w studio. Bu!
    Tyle dobrze, że były czułostki między Jasonem i Alexem.
    Ale i tak jakoś tak krótko, snif.

  16. kaczuch_A pisze:

    Albo mi się wydaje, albo ten rozdział był krótki, za krótki xD

    Alex, Alex jak Ty człowieka potrafisz zaskoczyć, kurczę ten tekst był uroczy i taki kochany. To takie przyjemne, że myślą o sobie tak na dłużej, by mieszkać ze sobą. I czekam na moment kiedy Jason będzie chciał w Alexie zazdrość wzbudzić. Myślałam, że z tym brzuchem Mikea będzie się działo, ale to za mało dla Alexa. Imoł sama bym sobie szefuńcia po brzuszku pomacała :D

    Weny drogie Panie~!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s