No Exit – 6 – Porno na żywo

— Tak na marginesie… — Karl zmierzył ich obu wzrokiem — chociaż pooglądać bym was chciał w trakcie…
Jaz trochę stężał, ale nie było tego po nim widać. Wyłącznie Marvin to poczuł, bo stał przytulony przez niego ramieniem.
— Pooglądać w trakcie? — spytał głupio, mając nadzieje, że chłopakowi chodzi o taniec, a nie o to, o czym pomyślał.
— No, jak się pieprzycie. Choć wolałbym dołączyć… — Karl popatrzył im obu w oczy, jeszcze przysuwając się o kilka centymetrów. Wyglądało na to, że albo nie miał oporów, by zbliżyć się w ten sposób do, jakby nie patrzeć, pary, albo był zbyt podekscytowany wizją wspólnym igraszek, żeby myśleć o takich przeszkodach.
— I stanąć pomiędzy nami…? — zamruczał Marvin, wychylając głowę do szyi Jaza, po której przesunął powoli nosem, równocześnie jednak patrząc prosto w oczy młodszego, jasnowłosego chłopaka. Można było to zrozumieć jako kuszenie lub podkreślenie, że ten duży, seksowny mężczyzna należy tylko do niego.
Jasper cicho wciągnął powietrze nosem, także patrząc na chłopaka, a dłoń samoczynnie przesunął trochę niżej, niemalże na pośladki Marvina. Był to nie tylko bardzo seksowny gest, ale też bardzo zaborczy.
— Zawsze mogę się położyć — Karl wysilił się na żart, przełykając głośno ślinę, gdy tak na nich patrzył. Obaj byli dla niego w pewnym sensie zakazanym owocem. Nie mógł też pozbyć się myśli, że był w tej chwili bliżej nich, niż kiedykolwiek mógłby być jakikolwiek z gości No Exit, który marzył o takiej sytuacji. Jak mógłby nie próbować dostać czegoś więcej? Chyba byłby skończonym frajerem!
Marvin zwilżył wargi językiem i sięgnął dłonią do policzka blondyna, by przesunąć opuszkami palców po jego gładkiej skórze.
— Więc nie miałeś jeszcze okazji dobrać się do Jaza? — zamruczał, chcąc się upewnić, czy jego kochanek mówił prawdę o tym, że Karl mu nie ciągnął.
Blondyn zerknął krótko na swojego aktualnego partnera w tańcu. Przełknął ślinę i pokręcił głową z lekkim żalem. Marzyło mu się to i nieraz już sobie do tej myśli strzepał, ale niestety pozostało to w sferze fantazji.
— Niestety on też do mnie nie. A szkoda.
Marvin zamruczał nisko, jeszcze chwilę lustrując Karla, nim wychylił się do ucha Jaza i szepnął cicho, by tylko ten słyszał:
— Robicie przerwę czy chcesz dalej poćwiczyć?
— Przerwę — odparł ten na tyle głośno, aby i Karl to usłyszał. — Muszę zapalić, a ty — spojrzał na najmłodszego — poćwicz sam — dodał i rzuciwszy jeszcze krótkie, niewiele mówiące spojrzenie Marvinowi, odsunął się od niego. Zabrał papierosy i wyszedł z pokoju.
Karl przełknął ślinę, gdy został w salonie sam na sam z Marvinem. Ten jednak nie zamierzał tu długo z nim być. Podszedł do kanapy, na której leżał pilot i włączył muzykę, po czym gestem wskazał Karlowi parkiet, by ten ćwiczył. Potem sam wyszedł śladem Jaza, by poszukać go w pozostałych pomieszczeniach.
Znalazł go w kuchni, tuż przy otwartym oknie, jak palił zawzięcie. Przywitał Marvina specyficznym spojrzeniem, a ten oparł się biodrem o kwadratowy stolik i odpowiedział podobnym.
— Hmm? Masz mieszane uczucia — ocenił.
Jaz przewrócił oczami i spytał o coś innego, burząc podejrzenia starszego mężczyzny:
— Czemu pytałeś go, czy się do niego dobrałem?
— By się upewnić, czy nie powiedziałeś mi wcześniej, że nie, byle tylko skończyć temat — Marvin odparł szczerze, choć był zaskoczony tym pytaniem.
— Czyli innymi słowy mi nie ufasz?
Marvin delikatnie ściągnął brwi, a jego spojrzenie zbystrzało.
— Nie wyciągałbym z tego takiego wniosku. Każdy czasem rzuca mniejsze czy większe kłamstwo, by kogoś nie skrzywdzić.
Jaz chwilę to rozważał, zaciągając się mocno papierosem. On tak nie uważał, miał inne spojrzenie na te „mniejsze czy większe kłamstwa” i bynajmniej okłamywanie Marvina w tej kwestii nijak nie podchodziłoby pod „mniejsze kłamstwo”.
— Jak chcesz. To jednak, stary, dobrze nie wyglądało. Kiedy pytasz kolesia, czy się z nim bzykałem, czy coś przy mnie i… Zresztą. — Machnął ręką, odwracając się do okna, aby nie dymić za bardzo w pomieszczeniu. Nie chciał robić z siebie znowu głupka, w oczach kochanka.
Marvin przyjrzał się jego plecom, dłuższą chwilę milcząc. Słyszeli przy tym wciąż te same nuty powtarzanego kawałka utworu, do którego ćwiczył Karl.
— Szkoda, że nie mogę z tobą zatańczyć na tym występie — rzucił wreszcie, zbliżając się do kochanka i obejmując go od tyłu w pasie. Otarł się o jego tyłek powoli i delikatnie.
Jaz w końcu odetchnął i nim wyrzucił przez okno papierosa, zgasił go o parapet. Może za mocno się tym wszystkim przejmował?
— Mmm… Uwierz, też żałuję. Byłoby prościej.
— Tylko dlatego?
— Lepiej by też wyszło… Byłoby seksowniej — dodał, sięgając po kolejnego papierosa.
— Za dużo palisz, stary — mruknął Marvin i delikatnie przesunął palcami po jego brzuchu. — I wciąż wydajesz mi się spięty.
— O co ci chodziło z tym, że mam mieszane uczucia? — Jaz spytał, zamiast odnieść się do uwagi kochanka.
— Co do seksu z Karlem. Że… nie wiesz, czy chcesz…
— A ty?
— Nie kręci mnie tak bardzo — przyznał starszy mężczyzna, wciąż głaszcząc swojego faceta i co raz przesuwając nosem po jego karku. — Ale nie skreślam tego pomysłu…
— A to z patrzeniem? — dopytywał się Jaz, samemu nie wiedząc, czego chce. Nie uważał, aby Karl był jakiś niepociągający. Sam kiedyś przecież twierdził, że ma fajny tyłeczek, ale jakoś nie czuł potrzeby eksperymentów na tym etapie związku, w jakim był z Marvinem. Już chyba prędzej wolałby tylko się z nim przespać, ale to tylko i wyłącznie, nim zaczął być z Marvinem. Teraz to było coś innego. Teraz byli razem, a i tak wiedział, że nie on jeden widział prężące się podczas seksu ciało kochanka. To mu zgrzytało chyba tylko odrobinę mniej niż fakt, że ten miał trójkąt już kiedy zaczęli ze sobą sypiać.
Tym razem nie usłyszał odpowiedzi od razu. Marvin zamyślił się na moment, przytykając twarz do jego barku. Myślał, jak to rozwiązać w taki sposób, żeby cała trójka była usatysfakcjonowana, a Jasper nie poczuł się skrzywdzony.
— Chciałbyś mnie pieprzyć na jego oczach?
— Chyba nie. Widziałby cię — odparł Jaz, uzasadniając to w dość oczywisty sposób… i trochę głupi przy tym, udowadniając, jak zaborczym był facetem.
— Chyba w tym cała zabawa… — zamruczał Marvin z lekkim rozbawieniem i sięgnął ponad jego ramieniem po papierosa, by się zaciągnąć.
Jaz podał mu go, odwracając się do niego przodem i zerkając w stronę drzwi do kuchni.
— Czyli jak? Tak, nie, nie wiesz? — spytał z racji, że sam się już ustosunkował.
— Mógłby popatrzeć — stwierdził Marvin, zanim zaciągnął się, zamykając przy tym oczy. Dym wydmuchał na wargi kochanka, po czym pocałował go delikatnie. — Dużo ma tu miejsca.
Jaz oddał pocałunek, po czym zabrał mu szluga i go skończył.
— To jak chcesz. Inicjatywa zależy od ciebie. A miejsca ma sporo. Dobrze, że nam nie trzeba takiego lustra do ćwiczeń, bo byłbym zazdrosny — dodał już w formie żartu.
Marvin tylko uśmiechnął się do niego, po czym odsunął się i rzuciwszy mu zmysłowe spojrzenie, wyszedł z kuchni.
Jaz jeszcze odetchnął ciężko. Przetarł twarz, aby się rozluźnić i też wrócił do salonu. Jego samego aż zadziwiało, jak dopasowywał się do tego związku, do tego faceta.
— Jak idzie? — rzucił od progu.
— Powiedzmy, że chyba łapię — odparł od razu Karl.
Marvin siedział na kanapie, już w samych spodniach i bez skarpetek. Chłopak za to przewinął muzykę i pokazał starszemu mężczyźnie ruch, jaki wcześniej nie mógł mu wyjść. Teraz już wyglądało lepiej.
— Jest okej, co? Pojebane, ale jak poćwiczę, to mi chyba wyjdzie.
— Mhm, chyba lepiej — zgodził się Jaz. — Ale jeszcze skup się bardziej na nogach, wiesz, aby to płynniej wychodziło. Ręce są spoko, co nie, Marvin? — Zerknął na niego.
— Mmm… Biodra też falują odpowiednio — najstarszy z tancerzy pochwalił chłopaka, równocześnie zsuwając się na kanapie na bok, aż w końcu położył się na niej na plecach. Mebel był z tych narożnych, pozbawionych podłokietników, o dość twardym siedzeniu.
Marvin, leżąc na nim, wzrokiem przekazał Jazowi, by się zbliżył. Ten jeszcze się zawahał, ale w końcu podszedł do kochanka i położył mu dłoń na brzuchu.
Karl momentalnie zatrzymał się w ruchu, ale muzyki bynajmniej nie wyłączył. Tylko zapatrzył się na nich, jak Marvin wyciąga ręce nad głowę i pręży się, unosząc w górę ciało.
Jazowi przemknęło przez myśl, że chyba właśnie mu odbiło, że robi coś, a raczej zamierza zrobić coś, co sięgnie dalej niż to, co robią na scenie. Niczym przesłuchanie do filmu porno. A to wszystko dlatego, że Marvin chciał. I nawet nie, że nalegał, po prostu zachciał.
Przezwyciężając te szalone myśli, pochylił się do kochanka i pocałował go w usta z pasją. Gdzieś z boku usłyszeli głośniejsze westchnienie Karla, a Marvin objął od razu Jaza za szyję i odpowiedział na pocałunek równie namiętnie. Nie stresowała go obecność osoby trzeciej. Nie raz już robił to z więcej niż jednym partnerem i zdarzało się, że ktoś był tylko po to, by obserwować. Skupiał się więc całkowicie na całowaniu ze swoim kochankiem. Nawet nie mógł myśleć o Karlu, kiedy delektował się tymi ustami, będącymi jak ulubiony smak lodów albo jak najlepszy utwór na płycie, który jednak nigdy się nie znudzi, choćby przesłuchało się go miliony razy.
— Ściągnij mi spodnie — zamruczał w pewnym momencie do ucha Jasper.
Jaz chwilę się wahał, ale w końcu schował mu nos w zgięciu szyi i wsunął się jednym kolanem na kanapę. Dla niego była to nowość, więc starał się skupić wyłącznie na Marvinie, by dodatkowo się nie stresować. Na jego cieple, zapachu i na tym, jaki był seksowny.
Pogładził najpierw jego boki i dopiero pociągnął spodnie w dół. Mężczyzna ułatwił mu to, unosząc przy tym biodra. Był pewien, że Karl właśnie wpatruje się w tamto miejsce. W to, jak jego ciało zostaje pozbawione w pełni ubrań i za moment będzie całe nagie leżało na jego kanapie. Na pewno też zostawi na niej swój zapach, a w głowie Karla cały ten obraz, którym ten później, podczas samotnych wieczór będzie się mógł delektować.
— Pokaż mu, jakim jesteś samcem — zamruczał Marvin, głaszcząc po włosach kochanka.
Jaz nie odpowiedział, tylko zaburczał i pociągnął Marvina za biodra w górę, aby być jeszcze bliżej. Jednocześnie ugryzł go lekko w szyję. Nie mógł jeszcze w pełni się podniecić albo nawet nakręcić. Czuł nietypowe skrępowanie. Podobne do tego, jakie czuł na samym początku, kiedy miał swoje pierwsze występy w No Exit. Męczył go niepokój związany z tym, że wszyscy się na niego tak dziwnie gapią, jak teraz Karl. Długo nie umiał znaleźć w tym przyjemności ani swobody, jaką czuł obecnie, tak obłapiany spojrzeniami tłumu. Liczył więc, że i teraz, po kilku chwilach będzie lepiej.
Marvin wyczuł to, znając już dość dobrze swojego faceta. Przylgnął więc do niego mocniej, uniósł się z nim i przekręcił, przygniatając Jaspera do kanapy. Wszedł od razu na jego biodra, uprzednio do końca skopując z siebie spodnie wraz z bielizną. Wygiął kręgosłup i położył dłonie na torsie kochanka, patrząc mu z góry w oczy. Otarł się o niego kroczem do rytmu muzyki, która wciąż leciała w tle.
Młodszy mężczyzna westchnął z zaskoczenia, ale i tak wzrok uciekł mu w bok, w stronę Karla. Był zarówno ciekawy, na kogo ten patrzy, jak i spięty tym, że w ogóle patrzy.
Przesunął zupełnie odruchowo dłońmi po biodrach kochanka z czystą przyjemnością.
Obserwujący ich blondyn oddychał już bardzo płytko i jak Jaz spostrzegł, usiadł, nie wiedzieć kiedy, na fotelu nieopodal. I teraz przesuwał spojrzeniem po obu mężczyznach na kanapie, dotykając się po kroczu przez bojówki.
Marvin nie patrzył w tamtą stronę. Skupiony był całkowicie na zapewnieniu swojemu facetowi erekcji, dlatego poruszał się nad nim płynnie, zgrywając się idealnie z muzyką. Nie przejmował się swoją nagością. Nie miał się czego wstydzić. Jego ciało było elastyczne, silne i teraz wyprężało się tak, jak powinno, żeby pobudzić Jaspera.
Wygiął mocno kręgosłup, a swoją męską dłonią przesunął po włosach, odchylając głowę na kark i prężąc się mocno. Rozchylił przy tym usta i wydobył z nich ciche stęknięcie.
Po chwili poczuł, jak ręce kochanka ściskają jego pośladki umiejętnie, lecz nie natarczywie, jak czasami się zdarzało. Jaz był dużo bardziej delikatny, a do tego teraz sam poruszył biodrami pod kochankiem. Wrócił też spojrzeniem na jego twarz.
— Pochyl się — wymruczał po dobrej chwili.
Marvin zagryzł delikatnie wargę i pochylił się nisko nad kochankiem. Przesunął nosem po jego policzku, zamruczał cicho i wypiął mocniej tyłek do jego dłoni.
Jasper złapał go za kark, po czym wykręcił się tak, aby liznąć wpierw szyję kochanka, a następnie jego sutek. Marvin westchnął głośniej, podpierając się o siedzenie kanapy jedną dłonią.
— Chcę cię ujeżdżać… — wymruczał, na co od strony fotela usłyszeli ciche „o kurwa”.
Jaz też westchnął głośniej i nie odpowiedział, ale zmusił Marvina do pocałunku. Dopiero po tym wyszeptał mu w usta tak, aby obserwujący ich chłopak nie słyszał:
— Jesteś pewien?
— Tak — sapnął Marvin, wpatrując się w niego intensywnie i z podnieceniem. — Zapomnij o nim. Myśl tylko o mnie — dodał, obcałowując jego twarz. — Tak jak ja o tobie.
Młodszy mężczyzna poczuł przyjemny ścisk w żołądku, słysząc takie zapewnienie. Znowu chwycił go za twarz i wcałował się z nową energią w jego cudne usta. Biodra też wyrwały się w górę, a Marvin poczuł, że kochanek staje się twardszy niż chwilę temu.
Sięgnął na ślepo do jego rozporka i szybko uwolnił penisa. Przesunął po nim gorącą dłonią, całując się z Jazem w tym czasie i coraz bardziej się na niego napalając. Nawet nie zauważył, jak Karl pstryknął im kilka zdjęć na swojej komórce. Był zupełnie pochłonięty swoim dużym, seksownym facetem, na którego już chciał się nabić. Trzymanie w dłoni tego dużego członka było niczym w porównaniu do posiadania go w sobie i pulsowania na nim, gdy ten się poruszał.
— Wsadź mi palce, tygrysie. Zrób mi nimi dobrze — zamruczał z rozgorączkowaniem, patrząc prosto w orzechowe oczy kochanka.
Jaz zaburczał nisko i jeszcze liznął jego wargi, nim przesunął po nich palcami.
— Liż — polecił, samemu w tym czasie mocno napinając mięśnie brzucha i sięgając wargami do jego ramienia, aby je obcałować. Przy tym starał się nie zwracać uwagi na Karla, bardzo się starał, ale już mimowolnie układał sobie w głowie plan roztrzaskania mu komórki za te zdjęcia.
Na razie poczuł wilgoć na swoich palcach. Ciepły język kochanka, który przesuwał się po nich, a potem wnętrze jego ust, gdy Marvin wziął je między wargi, ssąc lekko i nawilżając śliną. Do tego jego wytrenowane, sprężyste i odpowiednio umięśnione ciało prężyło się wciąż nad nim, a sztywny penis trącał jego członek co chwilę.
To było sprzyjające dla Jaspera, bo gdyby nie te drobne zabiegi, pieszczoty ot tak, po prostu nie miałby pełnej erekcji w tej dziwnej dla niego sytuacji. Teraz na szczęście bez obaw, że będzie za miękki, aby wejść, wilgotnymi palcami sięgnął pomiędzy pośladki Marvina. Ze spokojem i wyczuciem popieścił go i wsunął w niego jeden palec.
Marvin przymknął oczy i jęknął ledwo słyszalnie. Jego dziurka delikatnie zacisnęła się na palcu Jaza, a mężczyzna pochylił się niżej.
— Kocham cię — szepnął mu cicho do ucha, ocierając się o bok jego twarzy swoim lekko zarośniętym policzkiem. Wiedział, że musi rozluźnić Jaza, sprawić, by ten poczuł się pewnie i dobrze. Poza tym to, jak ten wręcz ostrożnie się z nim teraz obchodził, było niemożliwie… słodkie.
— O… — jęknął mężczyzna leżący na plecach i sięgnął trochę głębiej, szukając najczulszych miejsc kochanka. — Dobrze ci? — upewnił się jeszcze tak samo cicho, aby chociaż ich rozmowa była prywatna. — Podoba ci się?
— Kręcisz mnie jak diabli… — odpowiedział Marvin na wydechu i nagle stęknął, niemalże zamierając w bezruchu. — Och, tam, Jaz, tam…!
Karl, widząc całą tę grę wstępną, miał już pełen wzwód i właśnie nakręcił krótki filmik, jak Jaz robi palcówę Marvinowi. Nawet w najbardziej mokrych snach nie widział tego w ten sposób, nie umiał sobie tak wyobrazić ich umięśnionych ciał splecionych w miłosnym uścisku, z drżącymi mięśniami i poruszających się w tak zmysłowy sposób. Byłby głupi, jakby nie chciał tego uwiecznić na… dłużej.
— Mhm, tak, kochany — Jasper szepnął do Marvina, starając się jak najbardziej ignorować to, co robi gospodarz. Popieścił go we wskazanym miejscu, po chwili wsuwając do jego ciasnej szparki drugi palec. Wolną dłonią ściągnął sobie twarz kochanka znowu do pocałunku i… trochę przekręcił się na bok. Niedużo, ale odrobinę, bardziej plecami do Karla. Podświadomie chciał ich w ten sposób zakryć przez chciwym wzrokiem gospodarza.
Chłopak w tym czasie macał się po kroczu przez bojówki i wgapiał się w nich. Jak Marvin pręży się, najwyraźniej czując palce w swoim najbardziej wrażliwym punkcie. Jak stęka co raz i jak porusza szybko dłonią po członku swojego kochanka. To wszystko wydawało się blondynowi wręcz nierealnie podniecające. Jakby… jakby oglądał porno na żywo i to z ulubionymi aktorami! Dlatego nie mógł się powstrzymać i wysłał szybko kilka zdjęć oraz filmik do swojego nieco cioteksowatego przyjaciela, z dopiskiem: „PATRZ, suko, co mi się trafiło! Gejowskie niebo!”.
W tym czasie niczego nieświadomy Jaz, a przynajmniej nieświadomy do tego stopnia, ruszał co rusz biodrami w górę, ocierając się sztywnym penisem o dłoń kochanka i trochę też o jego uda. Ich usta przy okazji pieściły się nawzajem oraz wszystkie miejsca, do których sięgały.
— Mmm… Marvin… powiedz jak… jak będziesz gotowy…
— Już — wysypał mężczyzna, nim Jaz zdążył skończyć zdanie. — Już go w sobie chcę… Pragnę… — Spojrzał przy tym na przystojną, męską twarz swojego faceta, kręcąc na boki biodrami. Jego dziurka była rozgrzana, a masaż prostaty sprawił, że cały płonął z pożądania do kochanka.
— Szybko — skomentował Jaz, wyciągając z niego palce i od razu obejmując jeden z jego pośladków palcami. Wypchnął biodra w górę, celując na ślepo penisem, aby zagłębić w kochanku chociaż główkę.
Udało mu się to nawet i usłyszał od razu pomruk aprobaty z rozchylonych ust Marvina. Ten jeszcze odpowiednio się dopasował, prostując się przy tym bardziej i podpierając dłońmi o brzuch Jaspera. Popatrzył mu prosto w oczy namiętnym, seksownym spojrzeniem i zaczął powoli na niego opadać.
Karl już najwyraźniej nie potrafił się powstrzymać, bo miał penisa wyciągniętego ze spodni i trzepał sobie, wpatrując się w nich jak zahipnotyzowany.
Jasper też już skupił się wyłącznie na swoim kochanku, na najprzystojniejszym mężczyźnie nie tylko w tym pokoju, ale i w ogóle. Nawet więcej niż w mieście czy stanie. W ogóle najprzystojniejszym i najbardziej seksownym! Uważał, że tak jest nie tylko dlatego, że był w nim po uszy zakochany. Aż musiał głośno stęknąć, kiedy ten zupełnie opadł na jego uda pośladkami.
Klatka piersiowa Marvina co raz powiększała się, gdy brał głębokie oddechy. Podobało mu się też wyraźnie to, że wciąż pobrzmiewała muzyka, dość cyrkowa, z dużą liczbą dźwięków perkusyjnych.
Poruszył biodrami najpierw w okrężnych ruchach, dopasowując się i wreszcie zaczął się unosić i opadać. Wpierw powoli, ale z czasem coraz żywiej i pełniej, masując się od środka penisem kochanka i dając mu dużo przyjemności ściskaniem oraz tymi wszystkimi ruchami. Wnętrze miał ciepłe i ciasne i co chwilę zaciskał palce na bokach Jaza, który za to gładził go po klatce piersiowej, bawił się jego sutkami, czy też ugniatał z finezją jego zgrabne pośladki. Uwielbiał ciało Marvina, więc korzystał z możliwości obmacywania go, jak tylko się dało.
Muzyka skutecznie zagłuszała posapywanie Karla i lekko plaszczące dźwięki, kiedy ten szybko sobie trzepał. Jego wzrok był za to wręcz przewiercający. Chłopak pstryknął im jeszcze jedno zdjęcie, akurat w momencie, kiedy Marvin wydał z siebie głośniejszy dźwięk i wygiął kręgosłup, opadając na sztywnego penisa.
— Chcę więcej… seksu przy muzyce… — wydyszał, patrząc w dół na kochanka i oblizując lubieżnie usta. Ścisnął przy tym z wyczuciem jego członek.
Jaz jęknął i uniósł się do pozycji siedzącej. Objął kochanka w talii i mocno wbił mu się w usta. Jednocześnie sam spiął pośladki i dobił w nim. Zakręcił samym Marvinem na swoim penisie, przesuwając go w przód i w tył, tak aby główka masowała jego prostatę. To była jego twierdząca odpowiedź na prośbę kochanka.
Starszy mężczyzna objął go mocno za szyję i jęknął głośno, czując bardzo silne i intensywne prądy przyjemności na całym ciele, choć głównie skumulowane w tyłku. Było mu tam tak dobrze, że aż nierealnie. I nawet niespodziewanie dla siebie, spuścił się nagle pomiędzy ich ciała, cały podrygując w ramionach kochanka.
— O ja pierdolę…! — wyrwało się przy tym Karlowi, który momentalnie przyspieszył ruchy na swoim członku. Chciał podejść bliżej, wręcz spić spojrzeniem to, co się działo na jego kanapie. Żałował, że nie widział dokładnie, jak penis Marvina drżał i tryskał, tak desperacko ocierając się o brzuch drugiego mężczyzny.
Jaz za to miał ochotę zawarczeć na Karla, aby zamknął mordę, bo nie chciał go teraz słyszeć, ale jedyne co zrobił, to mocniej przechylił się na Marvina. Odchylił go do tyłu, całując zachłannie jego szyję i tors. Jednocześnie nabijał go sobie na penisa, czując na nim to cholernie seksowne i dobre zaciskanie, które po kilku kolejnych pchnięciach wycisnęło z niego orgazm.
Nawet nie zauważyli, kiedy i siedzący nieopodal chłopak również doszedł. Skupieni byli zupełnie na sobie. Marvin właśnie odzyskiwał oddech i przytulał się mocno do kochanka, wciąż pełen jego penisa, a Jasper całował go po szyi i po linii szczęki, z przyjemnością czując na wargach jego zarost.
— Mmmm… — zamruczał nisko.
— Mmmm… — odpowiedział Marvin, uśmiechając się lekko. — Uwielbiam twoje obfite wystrzały — dodał mu cicho do ucha, czując się tak przyjemnie wypompowany.
Jaz zaśmiał się krótko pod nosem. Nie uszczypliwie, tylko z zadowoleniem na to, co usłyszał.
— Uch, podniecasz mnie, ale — wyciągnął szyję, aby Karl na pewno nie słyszał — musisz wstać, abym mógł rozjebać mu ten telefon za robienie zdjęć.
Marvin aż zesztywniał w jego objęciach i spojrzał na dochodzącego do siebie Karla, który właśnie powoli zapinał spodnie. Miał silne wypieki na swoich jasnych policzkach, a niebieskie oczy delikatnie zaszklone. Znał niejednego, starego perwersa z klubu, który spuściłby się na sam widok blondyna w takim stanie. Dla nich jednak w tej chwili nie był w ogóle pociągający.
— Zdjęć? Robił nam zdjęcia? — dopytał się, a gospodarz spojrzał na nich dość głupio.
Marvin od razu zsunął się z członka Jaza i szybko wstał, by podejść do Karla, ale zachwiał się krótko, jeszcze czując mocne zmęczenie w udach od długiego unoszenia się i to specyficzne rozluźnienie w tyłku.
Jaz nie zdążył wstać, ale zaasekurował kochanka, aby ten nie wywrócił się na podłogę. Zaraz po tym też sam się uniósł i podszedł razem z Marvinem do Karla. Wyciągnął od razu rękę w jego stronę ze srogą miną. Nie zareagował w trakcie tylko dlatego, aby nie psuć atmosfery, ale nie myślał odpuszczać.
— Dawaj telefon.
Karl zamrugał, patrząc to na nagiego Marvina, to na drugiego mężczyznę i wreszcie z wahaniem sięgnął po komórkę, którą zdążył schować już do kieszeni.
— Chyba mi tego nie skasujesz? — jęknął z zawodem, podając ją Jasperowi.
— Oczywiście, że skasuję! — odwarknął ten od razu. — Pozwolił ci kto, kurwa, robić zd… — urwał, widząc już w telefonie, że nie tylko zdjęcia im zrobił. — No, ja pierdolę, jeszcze nagrywałeś! Nie mogłeś po prostu se, kurwa, zwalić? Z jakiegoś powodu występów na scenie też się nie nagrywa.
Karl przewrócił oczami, już widząc, że nie warto nawet dodawać, że część zdążył wysłać do kumpla. Jasper byłby jeszcze gotów mu przywalić, bo teraz i tak wyglądał jak tykająca bomba zegarowa. Ale przecież… Uch, no, poniosło go… To był taki seksowny spektakl, że był pewien, że jakby ci goście chcieli, to by zarobili fortunę na filmach dla dorosłych.
— No, weź, taki seks się widzi raz w życiu. Lepsze niż porno… — dodał, oblizując się na widok ciała Marvina, który tylko prychnął, kręcąc głową i spojrzał Jazowi przez ramię, czy ten kasuje to wszystko, co zdążył zrobić Karl.
— To się chociaż, kurwa, prosi! — syknął Jaz, kręcąc głową i kasują każde zdjęcie i filmik. Po kolei. Aby przy okazji je przejrzeć. Jakoś nie mógł się powstrzymać.
— Dobra, sorka, nie powinienem. — Karl westchnął, a Marvin, widząc, że Jasper sobie radzi, podążył do swoich ubrań rzuconych na podłogę. Zabrał je wszystkie i zapytał:
— Gdzie masz łazienkę?
— Drzwi naprzeciwko kuchni — wyjaśnił gospodarz, aż przekręcając głowę, by spojrzeć na wilgoć wyciekającą z tyłka Marvina i jak ten był zaczerwieniony od ściskania.
Mężczyzna nie przejął się tym specjalnie, ale też nie ociągał się i wyszedł z pokoju, więc blondyn tylko westchnął i spojrzał na drugiego tancerza. Dobra, Marvin rzeczywiście miał aparycję seksownego drapieżnika, ale jeśli chodziło o budowę ciała, to Jasper bardziej mu pasował. Był większy, więc dawał to wrażenie dominacji, siły i zdecydowania. A to było bardzo, bardzo podniecające nawet mimo jego zwykle łagodnej i przyjaznej, kwadratowej twarzy. Nie dziwił się, że Marvin poleciał właśnie na niego.
— Myślałem, że będziesz chciał sobie jakieś zgrać — rzucił z uśmieszkiem.
Ten spojrzał na niego jak na niesfornego dzieciaka, który podeptał rabatki w ogrodzie sąsiada. Nie zważał przy tym na to, że nie był od Karla znowu zbyt wiele starszy. To Marvin był najstarszy z całej trojki.
— Nie. Mam na co dzień i w rzeczywistości, myślę, że obejdę się bez zdjęć.
— Zazdroszczę… Kurwa mać, kto by pomyślał, że wasza dwójka… — Gospodarz zagwizdał z podziwem. — I że on jest pasywem… Jaką ma dupę? — dopytał się bezczelnie, wciąż z uciechą na twarzy.
— Dobrą — Jaz odparł od razu, bardzo lakonicznie, nadal wpatrując się w ekranik komórki. Dopiero po sekundzie zreflektował i spojrzał na blondyna. — I jak to? Skąd to zdziwienie, że jest pasywem?
— No, bo niby babę udaje, ale, kurwa, zawsze po występach ubiera się tak męsko i jest jakiś taki, wiesz… no, sprawia wrażenie jednak męskiego faceta, a nie zniewieściałego transa. — Karl wzruszył ramionami i uniósł się. — Wiesz, wyobrażałem go sobie na górze. I przyniosę piwo, co? Czy lemoniada?
— Piwo. Ale to co, kurwa? Widzisz, jak ja niby daję dupy? — wypalił Jasper, mimo że ostatnio sam nawet prosił Marvina o to, aby mu włożył i go mocno przejebał. Swoje zachowanie w tej chwili mógł zwalić wyłącznie na jakąś chorą, męską dumę i mniejszy luz w tych sprawach niż miał jego kochanek.
— Nie no, przecież nie wiedziałem, że jesteście parą. Teraz też bym powiedział, że jak coś, to ty go jebiesz, nie odwrotnie. — Karl zaśmiał się, już idąc do kuchni.
— Kolejne genialne refleksje w twoim wykonaniu, jak widzę — burknął Jaz, nie rozumiejąc, skąd się w ogóle brały takie podziały. Dobra, sam wolał być bardziej stroną aktywną, ale nie umiał wytłumaczyć, czemu w tej chwili irytowały go insynuacje, że którykolwiek z nich daje dupy. Tak samo te czy Marvin nie jest jednak transem, jak ostatnio też chłopak zasugerował.
— Podziwiam was, to o was fantazjuję! — Karl wciąż śmiał się wesoło i zniknął wreszcie za rogiem.
Zanim zdążył wrócić, do salonu ponownie wszedł Marvin. Już ubrany i prawdopodobnie umyty ze spermy tu i tam. Podszedł do Jaza i wskazał brodą na komórkę, wciskając ręce do kieszeni spodni.
— Skasowałeś?
Młodszy z tancerzy znowu spojrzał na telefon, nadal stojąc nago na środku salonu z zasychającą spermą na ciele.
— Ta, i patrz… — Pokazał mu ekran telefonu. Zmienił mu ustawienia i teraz, nie dość, że motyw był wściekle różowy, to jeszcze znaki były chińskie. — Mała zemsta.
Marvin nie potrafił powstrzymać się przed krótkim śmiechem.
— Mój rozkoszny, przyjazny, uroczy facet… — zamruczał i pocałował Jaza w kącik ust. — Piękna zemsta — pochwalił i usiadł ciężko na fotelu, a do salonu wkroczył Karl z trzema puszkami piwa.
— To co, napijemy się i potem jeszcze ze dwa razy całość tego pojebanego układu przećwiczymy, pasuje? — rzucił w stronę Jaza.
— Może być — zgodził się z wyraźną łaską w głosie. Rzucił jeszcze Marvinowi telefon. — Idę się umyć, macie być… — Spojrzał po nich. — Nieważne, zaraz wracam — mruknął pod nosem, rezygnując ze swojego ostrzeżenia. Zebrał ubrania i wyszedł, aby się obmyć.
Marvin tylko odprowadził go spojrzeniem i odłożył telefon Karla na stoliczku. Potem przyjął od niego jedną puszkę i napił się, chłodząc gardło. Seks był dobry i czuł się dość rozleniwiony, więc nie miał nic przeciwko, by jeszcze chwilę tu posiedzieć, odpocząć i pooglądać swojego seksownego faceta prężącego się na parkiecie. Co prawda wolałby prężyć się z nim zamiast Karla, ale na to nic nie mógł poradzić.
Spojrzał na swoją opatrzoną dłoń i pokręcił do siebie głową. Nawet specjalnie nie wysilał się, by nawiązać z Karlem jakiś temat. Wolał poczekać na powrót swojego faceta, by chociaż objąć go za szyję, napić się i popatrzeć na jego, zawsze dziwnie wprawiającą go w dobry nastrój, przystojną twarz.

16 thoughts on “No Exit – 6 – Porno na żywo

  1. Katka pisze:

    Yuu, och uwierz, nie jesteś jedyną, która by ich zobaczyła! :D Mrał, nie ma się w sumie co dziwić Karlowi, że też miał na to ochotę XD Karl rzeczywiście może przypominać Shane’a pod względem słownictwa, no i też ubiera się dość ciężko. Poza tym jednak jest chyba raczej inny i może Shane’a bardziej tego nastoletniego przypomina. Ja się osobiście zgadzam, ze seks to intymna sprawa, chociaż z drugiej strony wolne związki wydają się mieć coś w sobie… Ale to chyba wszystko zależy od osoby, podejścia itp. Jak obie tego chcą, ufają sobie, to w sumie czemu nie… no ale sądzę, ze to jednak wyjątkowe przypadki i wiele osób by jednak tego nie zdzierżyło. A Jasper jest chyba jedną z takich osób. Och i to super, ze chcesz przeczytać całe In Out In! :D Trzymamy mocno kciuki, by się spodobało! Mamy nadzieję, że zdasz nam relacje, jak było :D Pozdrawiamy cieplutko ;)

  2. Yuu. pisze:

    Hejo :D
    Tak na wstępie chciałam powiedzieć że z dwóch ostatnich rozdziałów (5, 6) wyłapałam 3 literóweczki, w tym dwie w 6. Wybaczcie ale nie mam siły szukać .__.
    a co do rozdziału, no no… To mu się trafiło, ile ja bym dała, żeby zobaczyć takich dwóch seksiaków :Q__ w sumie zawsze lepiej na żywo niż na ekranie XD
    Troszeczkę trudno jest mi wyobrazić sobie Karla, bo… Strasznie przypomina mi Shane’a z ‚Never be the same’ XD serio, Może nawet nie z zachowanie czy wyglądu ale charakteru i sposobu mówienia. No tak czy tak, zaprzeczyć nie można że Shane cały czas klął, czasami nawet ‚kurwa’ było jego przecinkiem, ale w końcu każdy jest inny (w postaciach) i to mi sie podoba, nie jest monotonnie.
    Hm, nie wiem czy to im dobrze wyjdzie… No zdjęcia zdjęciami, filmiki filmikami, ale smski… no tutaj przesadził. W sumie sama nie wiem co zrobiłabym w ich sytuacji (coś czuję, że zbyt przyjemnie to tutaj nie będzie, jednak mam nadzieję że będą razem i rozwiążą problem! :)). Ale ogólnie uważam, że seks to prywatna sprawai ludzie powinni zachowywać to dla siebie. Nie przepadam też za ‚trójkącikami’ no cóż, jeśli spotka się takich trzech w klubie, to czemu nie, ale jeśli jakaś para zamówi sobie chłopca/dziewczynkę do domu, to jedna osoba zawsze będzie w pewnym sensie odtrącona, a to nie działa zbyt dobrze na związek… :/
    Uu, ale się rozpisałam…
    A jeszcze tak zupełnie zmieniając temat to niedługo znów zniknę, ale spokojnie zabieram się też do nowego opka. Moja dziewczyna strasznie dużo czyta ‚In out In’, czytałam czasami od niej urywki i stwierdziłam, że jednak przeczytam całe. Pdf’a już mam, więc powinno pójść gładko, choć nie lubię czytać na telefonie. Z ‚No Exit’ poczekam aż wyjdzie całe ;)
    Dobra, kończę, bo chyba już zanudzam XD Pozdrowionka dziewczyny, powodzenia w dalszym pisaniu :*

  3. Katka pisze:

    Basia, nom, Karl niewątpliwie przesadził, a takie rzeczy nigdy nie kończą się dobrze… więc pozostaje czekać, by zobaczyć, kto na tym ucierpi najbardziej…

  4. Basia pisze:

    Witam,
    bardzo gorący rozdział, choć chyba Karl przesadził z robieniem tych zdjęć i nagrywaniem filmików, mam nadzieję, ze to co przesłał do kumpla nie wypłynie, bo może być kiepsko…
    Dużo weny życzę….
    Pozdrawiam serdecznie

  5. Katka pisze:

    Saki, noo, Karl nie miał zamiaru być jakimś kutasem za przeproszeniem i na pewno tych zdjęć w złej wierze nie zrobił, ale to wie, czy Wasze podejrzenia, że będą mieli przez to problemy, się nie sprawdzi. Widzę ogólnie, że te zdjęcia ogólnie bardziej Was zaintrygowały niż sam ten seks XD I w sumie mnie to cieszy, bo to takie urocze, że jednak zwracacie uwagę też na fabułę, a nie samo „porno” XD Pozdrawiamy również cieplutko ;)

  6. saki2709 pisze:

    Niby powinnam się cieszyć, że nie było tego trójkąta, ale ten Karl cały czas mi zawadzał. Dobra, wiem, Marvin to… Marvin, ale i tak… No i jeszcze te zdjęcia i filmiki, jakby samo patrzenie mu nie wystarczyło. Żeby jeszcze zachował to dla siebie, ale nie. Musiał to powysyłać jakiemuś tam znajomemu. Stracił u mnie bardzo dużo punktów i nie wiem czy uda mu się je odzyskać. I mam jakieś dziwne wrażenie, że chłopcy będą mieć jakieś problemy przez te zdjęcia. Karl może nie miał zamiaru nic szczególnego z nimi robić, ale ten jego znajomuy… mógłby je na przykład wrzucić do sieci i… nawet nie chcę sobie wyobrażać. A może jednak nic się poważnego nie stanie, a ja dramatyzuję? Tylko nie mogę się oprzeć wrażeniu, że te nieszczęsne zdjęcia coś wniosą do fabuły, a wydarzenia wcale nie będą szczęśliwe.

    Pozdrawiam i życzę weny.

  7. Katka pisze:

    Hoshii, oooch, jaki pojazd po Karlątku XD ale tak jak mówiłam, zdrooowe podejście macie, zdrowe, Marvin niestety już nie, a Karl… Karl korzysta, skoro się trafia.

  8. Hoshii. pisze:

    intymność nie powinna wychodzić poza ramy sypialni. no dobra – poza ramy dwóch osób, nieważne gdzie. i nie powinna dotyczyć takiej cipy jak Karl…

  9. Katka pisze:

    O., widzisz, jak zdrowo reagujesz XD Bo ja się ogólnie zgadzam, ze seks raczej powinien pozostać pomiędzy partnerami i tak dalej, więc masz oczywistą rację. tu jest kwestia tego, że to zupełnie inne środowisko, inne nawyki, wychowanie, otoczenie i caaała reszta, która wpływa na zmodyfikowanie się ich postrzegania sprawy cielesności. Jaz i tak jest niezłym tradycjonalistą, jak na takie życie. Och, och, a Lenniak na pewno z cukierka się ucieszy XD Trochę słodkości w tych mrocznych czasach abstynencji.

  10. O. pisze:

    Powiedziałabym, że ten seks był nieziemski… ale był do bani. Super, że Marvin potraktował sprawę jak seks ze swoim klientem. Naprawdę dziwię się Jazowi, że się na to zgodził… Dla mnie seks to intymność pomiędzy mną a partnerem i między nami zostaje… A to było jak oglądanie człowieka podczas wizyty w kiblu i nie mam na myśli dziewczęcego stadnego chodzenia do łazienki podczas imprez.-> Zero intymności. Zero magii.
    Za głupotę się płaci, więc wykorzystanie tego filmiku czy zdjęć jest jak najbardziej zrozumiałe.
    Łuhuhuhu czyżby mieli nakręcić pornosa? Skoro zdjęcia to zdjęcia i jednak kamerka ma pójść w ruch?
    O fuck. Coś czuję pominięty rozdział. W sensie i tak pewnie go przeczytam, ale jednak…Nie wiem..Może jestem za zaborcza… Może nie jestem światła… Idę chyba dać Lenny’emu cukierka. Z urodzin mamy. I kota pogłaszczę, o tak..

  11. Katka pisze:

    Tigram, dum, dum, dum, nadchodzą złe czasy XD

    Arashaya, hahaha, co nie? Też bym nie pogardziła XD

    Gordon, to urocze XD W sensie, że nie oparłbyś się urokowi Marvina. Słodkie, chociaż zgubne – ten mężczyzna sprowadza problemy XD Taki diabełek w szpilkach. Co do zdjęć, się okaże, a co do zazdrości… osobiście, jak wizualnie wolę Marvina chyba, tak Jaz… mmmm… No ale kłócić się bynajmniej nie zamierzam, bo rozumiem XD

    Marta, bardzo dobrze, że gorące i myślę, że Karl może się z Tobą zgodzić XD A zdjęcia… no cóż, zależy, co się z nimi stało/stanie.

    Kaczuch_A, widzę, że zdjęcia przykuły Waszą uwagę. Dobrze, że zwracacie uwagę na szczegóły :)

  12. Gordon pisze:

    Za kazdym razem jak czytam to opo to jestem coraz bardziej pewien ze bym pewnie dolaczyl do tego szarego tlumu ktory sie slini na widok Marvina ;p Nie musialby mnie dlugo do czegos przekonywac ;p Ale czuje w kosciach jakis przewrot! Bo w trailerze bylo to krecenie pornucha, stawiam ze ma to wieksze znaczenie. A Karlowi zazdroszcze. Dobra, bardziej Jazowi xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s