Fanfic by O. – Rynna każdym oddechem

„Every breath you take
Every move you make…”
Ryan położył głowę na ręce zgiętej w łokciu obejmując przy tym nieco poduszkę. Było już dość późno w nocy i mimo zmęczenia tym razem nie chciał zasnąć, choć mógł. Lenny przyjemnie grzał gdy się w niego wtulał, choć zmienił pozycję i leżał na brzuchu obok chłopaka. Ciemnowłosy korzystając z możliwości rejestrował każdy ruch i oddech kochanka odnajdując w tym zarazem i przyjemność i bezpieczeństwo. Dlatego też korzystał ile mógł nie przejmując się Jay’em, który wskoczył na łóżko i ułożył się im w nogach mrucząc głośno, dźwięk ten był zdwojony przez ciszę nocą. Usypiało to powoli Ryana, który kładąc rękę na plecy Mulata walczył z opadającymi powiekami. Jednak mając pod nimi obraz swojego partnera oddał się w ręce Morfeusza.

” Every bond you break
Every step you take…”
Lenny mało mówił. Tak już miał dane z góry i nie próbował tego zmienić. Dlatego też mało mówił o swojej przeszłości. O pozostawionych w tyle miejscach i ludziach. Co było to było i już. Nie zmieniał tego. Nie buntował się przeciwko czemuś na co nie miał wpływu, ale zmieniał to co mógł. Brał to co było mu dawane i sięgał po więcej. Liczyło się tu i teraz. A teraz był Ryan, jego księżniczka. To o niego chciał dbać, to dla niego potrafił się zmienić. By czuć na sobie to spojrzenie czarnych oczu, słyszeć jego oddech, trzymać w swych ramionach. Dlatego gdy wykorzystywał momenty, gdy Ryan odpływał a sam nie był tak bardzo śpiący łapał jego dłoń w swoją i nie żałował, że z pewną częścią siebie i swego życia skończył robiąc krok w przód, do i dla niego.

„Every single day
Every word you say…”
Nienawidzili się kłócić, ale za to uwielbiali aktywnie wykorzystywać tę złość. Ten brak porozumienia werbalnego nadrabiali idealnym porozumieniem cielesnym. Choć tu też musieli się dograć, więc może kiedyś te przydługawe wypowiedzi Ryan’a i zdawkowe wypowiedzi Lenny’ego nie będą za każdym razem prowadziły do jakiejś sprzeczki. Chyba że miała by to być sprzeczka zakończona orgazmem, do takich to chętnie się podjudzali. Byli w związku ale zarazem byli kumplami, czasem potrzebowali zapalnika do igraszek w leniwe dni. Najważniejsze, że „Księżniczka” została zaakceptowana i mogła być wypowiadana o każdej porze gdy byli sam na sam.

„Every game you play
Every night you stay…”
Były rzeczy, których Ryan nie wypowiadał na głos. Mimo że nie pociągnęłyby za sobą jakiejś negatywnej odpowiedzi. Ale za jedno był wdzięczny Lenny’emu.. Za jedno podzielone na kilkanaście nocy, w których cierpiał na bezsenność. Za to że był w nie. Mimo że za dnia młodszy miał ochotę go zabić, uciąć język, wyrzucić na zbity pysk za te wszystkie gierki i traktowanie jakim go raczył. To jednak miło było czuć drugie ciało, a gdy strach i stres zeszły z niego, to mógł się w końcu dobrze wyspać. Jednak wypowiedzenie tego na głos było jego zdaniem nieco uwłaczające. Już wystarczy, że zgodził się na bycie Księżniczką.

„Oh can’t you see
You belong to me
How my poor heart aches
With every step you take…”
Lenny nienawidził gdy Ryan’a zaczepiali inni, w szczególności gdy robili to ciemnoskórzy. Był jego i nikt nie miał prawa go dotykać. A młodszy jakby nieświadom ich zbyt ochoczej uwagi dawał im się zagadywać z szerokim uśmiechem na twarzy. Tego Mulat nie potrafił znieść. Dlaczego jego Księżniczka nie mogła przybrać srogiego wyrazu twarzy i odepchnąć tych napaleńców? Czy on nie widział jak to na niego działa? Jak to go zmusza do pokazania przynależności kochanka do siebie? A później musi siedzieć pod gradobiciem spojrzeń Charliego? To jest takie ciężkie do zauważenia? Złość ta jednak mijała, gdy Lenny brał w posiadanie co jego. Wszystkie jęki, krzyki, wyginanie ciała, szarpanie prześcieradła było miodem dla jego serca. Dlatego nie rezygnował z wychodzenia do klubów z Ryan’em i znad piwa pilnował go swym zielonym spojrzeniem.

„Every move you make
Every vow you break
Every smile you fake
Every claim you stake…”
Kiedyś Ryan za dane słowo, które zostało złamane zrezygnowałby ze znajomości. Ludzi powinno się szanować i nie puszczać ich słów mimo uszu. Ale na wspomnienie drapieżnego uśmieszku nie rościł już pretensji. Na wspomnienie wykonywanego z gracją „wskoku” na siebie czuł dreszcze. O tak, Lenny nigdy nie złamał danej mu obietnicy, bo nigdy nie obiecywał, że nie będzie dobierać się do jego tyłka i Ryan musiał przyznać, że po tych paru miesiącach był za to wdzięczny. Lepsza nie dana taka obietnica, niżeli miałaby być dotrzymana.

„I’ll be watching you”
Nikt by nie pomyślał, że ta para lubiła po prostu leżeć obok siebie i patrzeć sobie w oczy. Sporadycznie się przy tym miziając. A jednak i oni lubili drobne czułostki, szkoda tylko, że Charlie tego nie widział. Może wreszcie dałby im spokój. Choć oni nie potrzebowali jego wiedzy. Ważne było to, że dzięki takim chwilą potrafili w wolnych momentach za dnia przypomnieć swoje twarze, wiedząc, że nie zastąpią ich niczym i nikim innym. Tak samo jak nie poczują chłodu, bo mają swoje objęcia. I w nich zostaną. I pomyśleć, że poznali się w pierdlu.

2 thoughts on “Fanfic by O. – Rynna każdym oddechem

  1. Shivunia pisze:

    jedno wielkie awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww, jakie to słodkie. napaliłam się na nich. Zresztą, jakbym nie była napalona. Nawet nie wiem jaki kawałek najbardziej mi się podobał. To co kat napisała było wielkie, ale też te że nikt nie musi wcale wiedzieć jak to u nich naprawdę jest. Ważne że oni wiedzą. i te wyjścia do klubów i zazdrość Lennego. Zabawne, że on jest zazdrosny tylko o czarnych. O Charliego z którym przecież Ryan miał seks w ogóle nie jest zazdrosny XD
    Oh oh, podobało mi się. Taka urooooocza synteza ich związku i tego co do siebie czują. Jestem oczarowana :D dziękuje :*

  2. Katka pisze:

    „Byli w związku ale zarazem byli kumplami” – to zdanie najbardziej mi się podobało :D Jest takie prawdziwe. Są kochankami i kumplami równocześnie. Kochają się i kumplują. To jest chyba u nich bardzo cenne. W ogóle jakże rozkosznie to ujęłaś! Tak ckliwie momentami, ale w pozytywnym sensie. Normalnie aż się wzruszyłam, szczególnie przy tych momentach o wspólnym spaniu :D Takie słodkie! Och, och, podoba mi się to, jak się na tę parkę napalasz i jak dużo z nią tworzysz :D SO CUTE :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s