Fanfic by O. – Lenny two times, please

Część I opowiadania jest zainspirowana tym zdjęciem: http://r1magicbaltimore.files.wordpress.com/2012/08/buisness—man—dreads—andersen—ross—getty.jpg, które to dała raz Shiv do zobrazowania koku Lenniaka xD Soł endżoj, ostatni raz tak grzeszę ;))

I.
Mulat rozpiął guzik błękitnej koszuli spoglądając wpierw na zegarek a później na monitory. Kamery poustawiane na korytarzach, klatkach schodowych i w windach ukazywały spokój jaki panuje w biurowcu pod koniec dniówki. Uśmiechnął się do siebie na myśl, że już niedługo jego partner przyjedzie po niego i będzie mógł się w końcu rozebrać z tych sztywniackich ciuchów. Jednak pochlebiało mu to jak Ryan na niego patrzył gdy zakładał garniturowe spodnie i koszule do roboty, którą załatwił mu Alex. W jego biurowcu przez osiem godzin siedział na na recepcji, wpuszczał lub nie (w zależności od życzeń Grey’a) petentów, pilnował monitoringu i rządził kolesiami z ochrony. Jedynie trochę w niesmak dla niego był służbowy strój, choć i tak wynegocjował brak marynarki, jak także segregowanie poczty. Miał noce dla Ryana i dobrą wypłatę. Za jakiś czas mogliby kupić drugi samochód, ale lubili na zmianę zawozić i przyjeżdżać po siebie do pracy. Z luźnych rozmyślań wyrwał go telefon:
— Mógłbyś przyjść do mnie i zostać na chwilę?— Mimo że byli w pracy Alexander miał i inne podejście i inny ton do Lenny’ego.
— Jasne, zaraz będę— skinął głową choć rozmówca tego nie widział. Ze swojego telefonu posłał sms do Ryana by ten po niego nie przyjeżdżał. Nie po raz pierwszy Alex miał dla niego plany na następny dzień związanych z załatwianiem spraw na mieście i po ich omówieniu zawoził go do domu.
Odczekał aż pozostali pracownicy wyszli i po zamknięciu drzwi i włączeniu alarmu wszedł na górę. Każdy ruch mu się przyda dlatego skorzystał ze schodów. Wchodząc do biura wyprostował się. Jakoś tak Alexander na niego działał.
— Co mam na jutro?— usiadł na wolnym fotelu.
—Masz nie wpuścić Gregory’ego McQunna ani do mnie ani do Rush’a. Facet jest natrętny, więc uważaj.
— Spoko, spławię go— wzruszył ramionami— ciężki dziś dzień był, co? — nie musiał patrzeć na zmęczoną twarz blondyna, by to wiedzieć. Sam wpuszczał do niego ludzi. Dlatego mimo, że do rozmownych nie należał wstał i po obejściu biurka oparł się o nie, wsuwając dłonie do kieszeni. Zmniejszony dystans uznał za większą zachętę do mówienia niż werbalną prośbę.
— Sam wiesz— Alex westchnął marząc już o powrocie do domu i ciepłym prysznicu. Najlepiej z Jasonem. Mimowolnie zerknął przez to na krocze Mulata.— ale mam jeszcze trochę pracy.
— Co nie przeszkadza ci w ocenie moich walorów.— Len prychnął wchodząc mu w zdanie.
— Nie oceniam.— Anglik wrócił do swojego chłodnego nastawienia unosząc twarz ku rozmówcy.
— Jest w normie dla Czarnych i dużo powyżej przeciętnej Białego.— Nie wiedział po co ciągnie ten temat.
— To— Alex przełknął głośno ślinę, co nie uszło uwadze Lenny’ego— musi być spory— znów zjechał spojrzeniem w dół. Przez pracę wariował.
— Spory i umiejętny — wyciągnął jedną dłoń z kieszeni i przesunął ją po męskości.
— Nie śmiem wątpić, lecz to nie miejsce na takie rzeczy— Grey ściągnął usta w cienką linię.
— Może i nie, ale mogę pokazać.— Przekroczenie granic było kuszące, dlatego nie chował się za żartami tylko parł na przód.
— Jeśli sam się sobą zajmiesz w łazience— rzeczowy ton miał we krwi. A spojrzeć chciał, nawet bardziej niżeli by się przyznał po alkoholu. Patrzył więc jak Mulat samemu się pobudza ciągle jeszcze przez ubrania. Jednak wyraźnie mógł dostrzec, że rysujący się wzwód do średnich nie należy. Aż odczuł jakiś dziwny ścisk w żołądku— chodźmy tam— lubił czuć kontrolę w tych sprawach, choć rosnąca w nim dziwna ekscytacja nie wróżyła mu, że będzie ją mieć.— Tam się rozbierzesz— pierwszy wstał i skierował się do łazienki przy swoim biurze. Stanął plecami do zabudowanego kafelkowego blatu z umywalkami, nie chcąc przeglądać się w lustrze.
— Tak jest proszę pana— Mulat prychnął naśladując pozostałych pracowników, gdy wszedł za nim do pomieszczenia. Posłusznie zsunął z siebie spodnie wraz z bielizną nie omieszkując odpiąć paru guzików u dołu koszuli. Rumieńce jakie powstały na twarzy Anglika połechtały jego drapieżna część i podjudziły do dalszego pieszczenia siebie, by pokazać pełną okazałość— Zmieściłbyś go?— zerknął na Alexa zielonym, hipnotyzującym spojrzeniem, aż ten głośno wciągnął powietrze robiąc parę kroków po łazience. Mimo wykonywanych ruchów spiął parokrotnie pośladki spoglądając na krocze Mężczyzny.
— Nie wiem— pokręcił głową. Był to największy i najgrubszy penis jaki widział na oczy. I go miałby mieć w sobie? Penis Jasona był długi, choć nieco krótszy od Lenny’ego i o wiele smuklejszy. Wypełniał go idealnie, a ten?
— Jak popieścimy to się da— wiedział, że nie może postąpić jak z Ryanem, ale wierzył, że wrażliwa dupcia blondyna mu to wynagrodzi. Trochę o niej słyszał od tatuażysty.
—Ja..—Alex bił się ze swoimi myślami. Ale pulsowanie w tyłku było już nieznośnie, musiał coś w nim poczuć. — Nie mamy lubrykantu—oparł się dłońmi o kant blatu spuszczając głowę, by nie patrzeć w swoje odbicie.
— Mamy mydło— Lenny jak gdyby nigdy nic rozbierał się, Alex skinął powoli głową i sam również zaczął pozbywać się swojego odzienia. Nie wiedział w co bardziej nie umie uwierzyć, czy w to, że zrobi TO w łazience w miejscu publicznym, czy że zrobi TO z Lenny’m. Myśli te odegnał jednak mężczyzna, który klepnął go w tyłek. Anglik zdusił nieco jęk, ponieważ zaraz po klapsie poczuł palce nawilżone mydłem. Obaj mogli zarejestrować to jak jego pośladki zadrżały. Rozstawił nieco szerzej nogi, gdy Lenny wsunął w niego od razu dwa palce, od razu również zaczął nimi poruszać, chcąc go jak najmocniej rozluźnić. Alex musiał mu przyznać, że zna się na rzeczy i mimo agresywności ruchów odczuwa przyjemność.
—Nnnn—zajęczał wypinając pośladki co drugi mężczyzna uznał za zachętę i pozwolenie na dodanie kolejnego palca. Dłońmi ślizgał się już nieco na kafelkach.
— Spójrz jaki piękny jesteś— Lenny zamruczał koło jego ucha trzymając go drugą dłonią za biodro. Patrzył ciągle w lustro więc gdy Blondyn w nie zerknął mógł ujrzeć jego drapieżne spojrzenie pod którym ugięły mu się kolana. Przez to spojrzenie nie mógł też już spuścić głowy dlatego patrzył na swoją zaczerwienioną twarz, rozchylone usta, z których co chwilę wydobywały się jęki.— A teraz zobaczysz jak ci będzie to twarzy z moim penisem— Anglik choćby chciał to nie umiałby mu na to nijak odpowiedzieć. Czując główkę przy wejściu spiął się odruchowo czując, że i ona jest o wiele większa od tych, które w sobie gościł. Lenny wchodził w niego powoli, za powoli. Obaj czuli każdy milimetr, który znikał między pośladkami Młodszego. Tafla lustra była już nieco zaparowana gdy Starszy w końcu cały wszedł, Alex musiał złapać swoją męskość u nasady, bo od samego już wypełnienia o mały włos nie doszedł. Lenny widząc to, tylko uśmiechnął się drapieżniej zaczynając posuwać mężczyznę. Brak możliwości gryzienia, ściskania czy drapania nadrabiał swoimi ruchami, które wprawiały całego Alexa w ruch, wydobywając przy tym z niego nie tylko jęki ale też i krzyki, które Mulat tak bardzo uwielbiał słuchać skierowanych pod swoim adresem. Mimo rozciągania wnętrze Chłopaka było wypełnione nim w zupełności. Ścianki ochoczo go ściskały gdy odnalazł prostatę a Alex stanął aż na palcach mimo swego pochylenia. — Otwórz oczy— Dredziarz czerpał przyjemność nie tylko z ciasnego i wrażliwego wnętrza ale również z odbicia lustra. Młodszy posłuchał się go, czując się już na skraju. Dawno nie miał tak mocnego seksu, nie umiał długo wytrzymać przez tą grubość i długość penisa. Czuł się zapchany, ale tak przyjemnie zapchany. Dlatego też zacisnął się parokrotnie na męskości dochodząc ze zduszonym krzykiem. —Wy…wysuń—nie umiał dokończyć słowa, zsunął się nieco z męskości, mimo że zawsze lubił po orgazmie sobie jeszcze trochę poużywać. Jednak takiego orgazmu jeszcze nie miał. Takiego, którego poczuł w każdym zakamarku ciała niczym jakiś wybuch. Lenny jeszcze trochę sobie pozwolił, na parę ruchów przez które Młodszy przodem ciała położył się na umywalce, nim wysunął się z niego cały. Złapał swoją męskość by dojść w dłoń. Nie miał sił na czyszczenie podłogi.
— Nie musisz mi premii dawać— czystą dłonią ponownie klepnął pośladek Blondyna.

II.
Jason cały już mokry oparł dłonie o lekko zgięte kolana. Mimo, że ostatnio czuł się o wiele lepiej ze swoją kondycją to tego dnia miał się gorzej. Przegrywał grubo z Lenny’m, który posyłał mu raz po raz rozbawione, jak na niego, spojrzenie. Też był spocony, jednak potrafił jeszcze łapać normalnie dech, gdyby wiedział, że tak będą wyglądać ich sparingi to już wcześniej by się na nie umawiał. Taką rozrywkę mógł mieć często.
— Gorzej niż dziadek— rzucił piłkę w stronę tatuażysty by ten zaczął grę.
— Nie widziałem jeszcze dziadków grających w kosza, więc na pewno lepiej niż oni— otarł pot z czoła jedną ręką a drugą kozłował.— Nie mam dziś weny coś— pokręcił głową, może gdyby Miami było nieco chłodniejsze to może by jeszcze coś z siebie wykrzesał.
— To może się o coś założymy?— Mulat poszedł do niego lekkim krokiem. — Albo gdy pochwalisz się swej królowej ona zrobi ci loda?— Ryan pewnie nie uwierzyłby, że Len potrafi z kimś tak pożartować, jednak z Jasonem trochę potu przelał i wiedział na co może sobie pozwolić.
— Jasne…—tatuażysta prychnął— Królowa nie lubi— oddał piłkę starszemu. — Nie zrobi mi choćbym wygrał i pięćset zakładów. — może nie powinien tak rozpowiadać o pewnych pożyciach w ich pożyciu seksualnym, ale Lenny nie był w stylu Katy i nie rozpowiadał dalej, nawet Ryan’owi. Jednak gdy ich spojrzenia się skrzyżowały w powietrzu zapadło niewypowiedziane „Ale ja mógłbym”. Z niedowierzaniem przekręcił głowę nieco w bok, a gdy Mulat z drobnym jakby prześmiewczym uśmieszkiem skinął głową zabawił się swoim kolczykiem w wardze. No cóż, propozycja była kusząca. Jednak doskonale wiedział, że to są żarty dlatego ze śmiechem odkiwał głową— Dobra, jak ja wygram, mam ciebie u swych stóp, jak ty to ja będę u twych. — śmiejąc się pod nosem zajął miejsce na środku boiska. Lenny kozłował piłką patrząc na niego jakby chciał go przeszyć spojrzeniem i gdy Jason zaczął się zastanawiać nad prawdziwością ich zakładu ruszył na jego kosz gładko zdobywając punkt.
— Orientuj się— podbiegł tyłem w stronę własnego kosza, gdy Jason sięgnął po piłkę. Tym upewnił tatuażystę, że nic nie brał sobie na poważnie a dzięki tym żartom był coraz bliżej wygranej.
Po kolejnej intensywnej pół godzinie Jason odpuścił. Z uniesionymi dłońmi podszedł do Lenny’ego, choćby mógł to już nie miał sił by nadrobić straty do niego.
—Poddaje się— strzepnął parę razy nogi. Chciał usiąść, ale wiedział, że to mogłoby go zapędzić w zakwasy dlatego starał się nieco porozciągać na koniec i rozluźnić ciało. Nie robił tego sam, Lenny też już wykonywał jakieś skłony. — Dziś wygrałeś ale za tydzień się odegram.
— Chciałbyś— starszy rozejrzał się po otoczeniu jakoś tak robił to z przyzwyczajenia. Wolał wiedzieć co się dzieje wkoło. — Cola?— spytał skupiając już wzrok na chłopaku przed sobą. Chciał się spytać o piwo jednak nie po to ze sobą grali, by teraz głupio nadrabiać stracone kalorie. Cola też nie była dobrym rozwiązaniem, ale była już lepsza. Oczywiście gdyby byli z nimi pozostali z paczki poszliby na piwo. — Czy może sok ananasowy?— zaśmiał się prześmiewczo.
—Dla ciebie oczywiście, że sok, musisz być przecież smaczny— tatuażysta pozwolił sobie na dalsze żartowanie, co wciąż uważał za osobliwe z Lenny’m.
—Chodź— Mulat schował do plecaka ręcznik, którym pobieżnie się otarł.
Ruszyli do baru, gdzie zajęli stolik w kącie sali, zaraz koło łazienki, ale nie ona była głównym powodem wybrania tego miejsca a klimatyzacja nad ich głowami. Przyjemnie było czuć chłodny powiew pijąc colę z lodem. Nie rozmawiali ze sobą odpływając gdzieś myślami.
—Idę do kibla— Lenny wstał od stolika zostawiając w pół pełną szklankę na stoliku. Musiał przemyć twarz bo mimo przetarcia ręcznikiem czuł się dość nieświeżo.
—Potowarzyszyć ci?— Jason zarechotał nieco chrapliwie mając ochotę na papierosa. Ale zapali jak będzie wracać do domu, przy Lenny’m nie chciał tego robić.
—Co usta swędzą?— spojrzał na niego z dystansem znikając za drzwiami łazienki. Jason odczekał parę chwil i poszedł za nim, nikt w barze tego nie zauważył.
— A jeśli tak— odezwał się do Mulata, gdy ten mył akurat dłonie.
— Nie uwierzę, gdy cię nie zobaczę na klęczkach. — rzucił na odczepnego, przelał jeszcze raz twarz wodą, gdy poczuł jak młodszy zaciąga go w stronę kabin. Zaraz włączył mu się instynkt obrończy i gdy już miał mu odwinąć poczuł jego usta na swoich. I gdyby nie te kolczyki w wardze i w języku przywaliłby mu dwa razy, za zaciągniecie i próbę pocałowania. Jednak nie całować się nigdy z kimś, kto miał piercing w tych miejscach. Dlatego z czystej ciekawości przejął inicjatywę w pocałunku. Jak coś miało się dziać to tylko na jego warunkach. Jason nie oponował, Lenny dobrze jego zdaniem całował, a gdy poczuł jak ten zaczyna dominować w pocałunku nie dziwił się Ryanowi, że tak przystał na swą rolę w ich związku. Ale nie miał zamiaru o nim rozmyślać. Nachylił się bardziej do Dredziarza sięgając dłonią do jego krocza, liczył na jakiś szybki obciąg ale gdy wyczuł wielkość penisa wiedział, że prędko ze sobą nie skończą. Jak za mgłą przeleciał mu we wspomnieniach Tony, ale on nie miał tak okazałego penisa. Mruknął cicho sięgając palcami do jąder co spotkało się z aprobatą Lena. Zassał się na jego języku trącając kolczyk swoim, może i na takiego namówi Ryana? Sobie nie miał zamiaru nic przekłuwać. Jednak to nie był czas na jakieś czułostki, dlatego sięgnął dłońmi do ramion Tatuażysty, by ściągnąć go na kolana.
— Już tak śpieszno?— Jason przejechał językiem po swoich wargach, nie pogardziłby nieco dłuższym pocałunkiem.
— Jak nagroda to nagroda— pod wpływem zielonego spojrzenia szybko wyłuskał z ciuchów penisa. Nie bawił się w żadne rozbieranki i by nie przeciągać dłużej przejechał językiem po całej długości. Lenny zamruczał odchylając głowę do tyłu, kolczyk w języku to naprawdę fajna sprawa, może gdyby sobie zrobił taki to Ryan by był głośniejszy? Czują metal na swoim przyrodzeniu żałował, że wcześniej nie wpadli na taki chory pomysł. I musiał przyznać, że Jason był dobry w tym co robi. Ssał go jakby był nieco wygłodniały, ale nie wnikał skąd takie odczucie. Sprawy łóżkowe Tatuażysty go nie interesowały. Pochylił głowę do przodu patrząc jak znika w ustach młodszego, a ten widząc to specjalnie raczył go dodatkową zabawą z językiem, by kolczyk był jak najbardziej wyczuwalny. Choć tego z boku wargi też dało się poczuć. Młodszy nie dawał rady brać do buzi całej męskości dlatego częściej skupiał się na główce wodząc dłonią po trzonie. Drugą chciał z początku sobie strzepać, ale skoro to miała być nagroda za wygraną to sięgnął nią do jąder. Był też wdzięczny, że Mulat poruszał biodrami rytmicznie, ale nie narwanie. Przyjemność więc była obustronna. Przez to, że Lenny sam często nie zaznawał pieszczenia oralnego poruszył biodrami nieco mocniej niż wcześniej, ale tylko po to by po tych pchnięciach szarpnąć Jasona za ramiona do góry.
— Niech będzie dziś remis.— Gdy chłopak wyprostował się na tyle, by mogli znów się całować sięgnął dłonią do jego spodenek, w które wsunął dłoń. Ich nieobecność w barze, jeśli została zauważona, trwała już długo dlatego nie przedłużali niczego. Szybko się pieszcząc ścierali usta i języki w pocałunku. Dziwnie im było czuć inne ciało podczas orgazmu niż ciała ich partnerów, ale nie był to dla nich jakiś wielki problem. Dyszeli sobie lekko w usta, gdy Jason podzielił ich papierem by mogli się oczyścić. Z kabiny do umywalki pierwszy poszedł Lenny, szybko się zapiął i przemył ręce.
— Za tydzień inna stawka— rzucił swoim zwyczajowym tonem i wyszedł z łazienki.

3 thoughts on “Fanfic by O. – Lenny two times, please

  1. Shivunia pisze:

    Rynna forever. Bo nawet podczas zdrady Ryan się przewijał XDA to o kolczyczku, a to tu… mrrrr :3
    W ogóle też popieram zdanie Katki, że jakoś łatwiej sobie wyobrazić Kuszenie penisem Alexa niż Jasona i Lenna liżących się. Lenny powinien na kiblu stanąć, aby było im wygodniej hahahaha – jaki pojazd po Lennym XD
    Niemniej, Len poparł pewną rzecz którą napisałaś. Że sam by nie chciał się kolczykować… ale mooooże by to porozważał, jakby wiedział że Ryan będzie się jeszcze głośniej darł podczas kolczykowego rima XD
    W ogóle, lol Jay i Lenny to tacy kumple od kosza i… braku orala XD ale suchar XD
    Mogliby se na zmianę robić bo „mój chłopak mi w domu nie robi” XD Mam głópawkę . Super fik. Super abstrakcyjny, a przez to serio dający dużo radości. Dziękujemy :*

  2. O. pisze:

    Ten ficzek podkreśla Wasze zdanie, którego użyłyście w 171 odcinku na temat Rynny – „Spierali się jak durnie, a przecież, do diabła, obaj wiedzieli, że są dla siebie jedynymi!” Ich nie da się już rozłączyć i połączyć z kimkolwiek innym xD W szczególności Lenny’ego, ale to ta ich magia <333333333333333333333333333
    Rynna forever !!!!!!!!! <333333333333333333333333333333333333333333333 hahaha xD

  3. Katka pisze:

    Tego się nie spodziewałam! Lenny z Alexem i Lenny z Jasonem XD Sama nie wiem, które było bardziej abstrakcyjne, ale chyba z Jasonem XD Jak się lizali, to widziałam, jak Jay się musiał pochylać, a Lenny wyciągać na paluszkach, so cute! Oni są fajni jako kumple, chociaż ten obciąg… haha, no cóż, Lenniaczek nie ma często takich atrakcji w domu, więc na pewno zdolności Jasona były dla niego czymś faaaajnym. No a z Alexem, haha, tak to mi się jakoś abstrakcyjnie bardziej realne wydało, mimo że Len z Jasonem częściej gada. Ale ogólnie słodko, że Alex taki ciekawski mrał :D I że mu pracę załatwił! Na szczęście bardzo łatwo było się zdystansować do tych zdrad, więc tak ich nie odczułam i czytało się bardzo przyjemnie :D Dzięki!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s