Fire Dragon Tattoo Studio – 170 – Ochota na czekoladę

Z jednej strony powinien czuć się fatalnie, jadąc w poniedziałkowy poranek do pracy po kilkudniowym wyjeździe. Z drugiej jednak był tak wypoczęty tym byczeniem się nad jeziorem Tahoe, że wcale nie czuł się źle. Lot był co prawda trochę męczący i nie poszli spać o specjalnie ludzkiej porze, ale mocna kawa z ekspresu zrobiła swoje i teraz, kiedy prowadził motor, nie zasypiał na siedząco.
Ciekaw był, jak wygląda jego pracownia po przemeblowaniu i czy Kate w ogóle pozwoli mu do niej dotrzeć, a nie zatrzyma go w progu z notatnikiem, by wypytać go o wszystkie szczegóły wyjazdu, a potem opisać je szczegółowo na facebooku.
Alex też rano szybko się urwał, bo podobno miał już umówione spotkanie z bratem w swojej nowej siedzibie, która pod ich nieobecność ewoluowała do bardziej użytkowego stanu. Już niedługo będą mogli zacząć tam pracować.
Zaparkował przed studiem, zauważając już tam Dodge’a Charliego, więc domyślił się, że przynajmniej on już jest w pracy. Z kaskiem pod ręką ruszył więc do drzwi, nie kłopocząc się wyciąganiem kluczy.
Kumpla ujrzał już od progu. Właśnie pochylał się nad laptopem, pisząc coś na klawiaturze. Od razu też uśmiechnął się do niego, kiedy go zobaczył.
— Siema, młody — starszy tatuażysta uniósł dłoń na powitanie. — Nie zaspałeś, ceni się, ceni — zachrypiał z lekkim uśmiechem pod nosem. — Jest Katy?
— Jestem, jestem! — usłyszał pisk z zaplecza i nie czekał nawet trzech sekund, jak dziewczyna wybiegła z małego korytarzyka i rzuciła mu się na szyję. Przy tym dosłownie na nim zawisła, zginając nogi w kolanach. — Jaaaa, nie opaliłeś się w ogóle!
— Pewnie jezioro oglądali jedynie zza szyby. — Charlie uśmiechnął się, przyglądając się im, a raczej Jasonowi. Musiał przyznać, że już od progu zobaczył, że mężczyzna jest w całkiem niezłym stanie i humorze. Żałował, że teraz po jego przyjeździe nie mogą dać mu prezentu, ale wczoraj Mike zamówił grawerunek na wybranym modelu drogiej zapalniczki i do końca tygodnia miała być gotowa. Liczył, że Kate zaraz z tym nie wyskoczy, bo to miała być niespodzianka.
— Nawet zwiedzaliśmy, więc niestety was rozczaruję. Tylko jeden dzień mieliśmy spokojniejszy. — Jason zaśmiał się, pochylając się, aby odstawić Kate. W efekcie musiał aż kucnąć, bo ta puściła go dopiero, jak już była na kolanach. — A wy co? Stęskniliście się?
— Co ty, wiesz, jakie tu balangi pod twoją nieobecność były? — Kate w oczywisty sposób sobie żartowała. — Ale, ale, chodź zobacz, jaki zaczepisty parawan kupiliśmy! I masz nowy fotelik w pracowni! — Pociągnęła go za rękę.
— Byle nie różowy…? — Jason spytał z wątpliwością w głosie, kiedy tylko usłyszał ten entuzjazm w głosie koleżanki.
Kate jedynie zachichotała i pociągnęła go do pracowni. Rzeczywiście była mocno przemeblowana, ale kolorystyki nikt nie zmieniał. Od razu po wejściu można było zobaczyć rozłożony na środku, drewniany parawan. Ramy były ciemne, chyba mahoniowe, za to już ścianki w kolorze khaki z wzorem chińskiego smoka zrobionego za pomocą małych dziurek w materiale. Był wysoki i szeroki, więc oddzielał od siebie dwie części pracowni. Po jednej widział swój stary fotel, za to po drugiej nowy, czarny i oczywiście rozkładany. Dostrzegł też nowe, metalowe półeczki na kółkach oraz więcej sprzętu. Ktoś też musiał się bawić w ozdabianie ścian, bo wisiało na nich więcej oprawionych zdjęć tatuaży. Była też dodatkowa lampka przenośna.
— Ładnie, co? — zagadała dziewczyna dumna z siebie jak paw, co mogło świadczyć jedynie o tym, że miała na przemeblowanie duży wpływ.
— Nieźle, dobrze to wygląda — Jason pochwalił ją, odkładając na nowy fotel swój kask zaraz po tym, jak poczochrał Kate włosy. Usiadł na także nowym taborecie, by sprawdzić, jak wszystko działa. Czy się odpowiednio obniża, czy fotel rozkłada się na prosto. Podobało mu się. — Mike pewnie was przypilnował z kosztami, co?
— Nooo, zamawialiśmy wszystko z nim, ale nie skąpił jakoś specjalnie, więc masz tu same cacuszka. Przy okazji wszystko uzupełniliśmy, tusze, rękawiczki, takie tam wiesz — Katy paplała, opierając się biodrem o futrynę, z kciukami zaczepionymi o szlufki jeansowych szortów.
— Jak zakupy, to po całości. Byłaś w swoi żywiole pewnie? — Jason odkręcił się do niej. — A jak nowa?
— Ten smok na parawanie to był jej pomysł, wiesz, żeby się trzymać „dragon” w nazwie. — Kate zaśmiała się. — A jest ogólnie spoko i tak jak było w planie. Masz ją tutaj tylko w środę, czwartek i piątek. Ale żeby się ładnie zintegrować, idziemy z nią i z Marg na zakupy w piątek po pracy. Tylko ty chyba nie myślisz, że ja ci tu będę zdawać relacje, a ty ani mru mru o swojej romantycznej, słodkiej wycieczce z Alexem, z której zdjęcia chcę dzisiaj dostać na maila?
— Dużo tych zdjęć to nie uświadczysz, bo jak rozumiem, chodzi ci o nasze zdjęcia, a nie widoczków — Jason zachrypiał, po czym wstał i kładąc dziewczynie dłoń na ramieniu, wyprowadził do holu, aby nie zostawiać Charliego samego. — Byliśmy na wycieczce naokoło jeziora, byliśmy w kasynie, gdzie przepuściłem trochę kasy, trafił nam się miejscowy pojeb.
— Miejscowy pojeb? — Charlie popatrzył na niego z zaciekawieniem, a Kate usiadła po turecku na czerwonej kanapie. Na stoliku stała jej szklanka z sokiem, po którą sięgnęła i siorbnęła głośno przez rurkę. — W sensie ktoś się do was dowalał jako do homo?
— W sensie po mieście biegał jakiś czub, który po nocy straszył ludzi. Nam wskoczył na maskę samochodu, jak wracaliśmy do hotelu z kasyna — Jason wytłumaczył, nie wspominając, że na pytanie Charliego można było odpowiedzieć dwojako. Miejscowym pojebem też z chęcią nazywałby kucharza Bradleya.
— Jak to wskoczył na maskę…? — Dziewczyna zrobiła wielkie oczy. — Tak ot tak…?
— Taa…
— Ale po tym, że żyjesz i Alex rano wyciągnął z łóżka Rusha telefonem, to chyba rozumiem, że nie było aż tak groźnie? — dopytał się Charlie, już widząc, że podczas wyjazdu Jason i Alex musieli doznać sporo smaczków. Aż im trochę zazdrościł i miał nadzieję, że kiedy praca braci Grey jakoś się ustabilizuje, będzie mógł wyjechać gdzieś z Rushem.
— Nie był groźny. Znaczy, według policji dnia poprzedniego. Kolejnego ponoć kogoś napadł — Jason zrelacjonował, omijając już fragment o swoim głupim ataku paniki. Potem wspomniał im jeszcze, jak dokładnie wyglądała cała sytuacja.
Obojgu trudno było w to uwierzyć, mimo że wiadome było, że w Miami też kręci się wielu popaprańców. Jason za namowami Kate jeszcze opowiedział o kasynie, o tym, że zrobili sobie wspólne zdjęcie, ale nie dodając o kłótni, jaka temu towarzyszyła. Omijał innymi słowy kłopotliwe szczegóły, dając jednak zaciekawionym słuchającym jakąś pożywkę.
— Ale super brzmi ogólnie… — skomentował Charlie, opierając brodę na dłoni i patrząc na dwójkę na kanapie. — Pewnie gdzie byście nie pojechali, to by fajnie było, bo we dwójkę.
Kate chciała dodać coś od siebie, że jej się też marzy taki wyjazd z Juanem, ale nie zdążyła, bo rozbrzmiała wesoła melodyjka z jej telefonu. Spojrzała więc na ekran, rzuciła coś, co brzmiało jak „O, Ryan” i wyszła do swojej pracowni, by odebrać.
Obaj tatuażyści popatrzyli za nią ze zdziwieniem, ale Charlie był bardziej pochłonięty opowieścią Jasona, żeby zareagować na jej zniknięcie.
— A jak świętowaliście twoje urodziny? — zagadał z uśmieszkiem. — Wpieprzaliście jakiś piętrowy tort, który potem całą noc spalaliście?
Jason uśmiechnął się tak, że po jego odpowiedzi od razu można było się domyślić, co robili.
— Przyjemnie. Lecz bez tortu. Poszliśmy na długi spacer, a potem na dobrą kolację. Bardzo w stylu Alexa, ale dodatkowe atrakcje do tego też mi się podobały.
— I co? Ile razy się w nim spuściłeś? — Charlie dopytał z jeszcze szerszym uśmiechem, trochę wychylając się nad kontuarem i znowu udowadniając, że nie jest najgrzeczniejszym chłopcem pod słońcem.
— A co cię to tak ciekawi, mały diable? Chyba nie musisz wyobrażać sobie naszego seksu, aby mieć do czego sobie trzepać?
— Ja w ogóle nie muszę sobie trzepać, bo z Rushem tyle się pieprzymy, że by mi spermy brakło, jakbym jeszcze na ręcznym jechał. No, ale weź… — Charlie wyszedł w końcu zza kontuaru i przysiadł się obok Jasona. Objął go za szyję i zagryzł wargę, popatrując na jego twarz. — Rzuć chociaż jednym szczegółem.
— Jakim niby? — Jason zachrypiał, patrząc na kumpla z cieniem rozbawienia na ustach. Mógł go jeszcze pomęczyć, nim mu coś powie. A potem wymusi na nim obietnicę trzymania gęby na kłodkę.
— Czy robiliście coś innego niż zawsze albo gdzie, albo czy jakoś się dla ciebie ubrał… No Jason, na pewno było jakoś… „specjalnie”.
— Aż taki pewny jesteś? — dręczył go dalej, ku swojej zgubie coraz bardziej się uśmiechając. W końcu prychnął i dodał, pochylając się do ucha chłopaka: — Może ci powiem, jak nie wygadasz. Inaczej będę przypominał Rushowi na każdym spotkaniu, jak mi ciągnąłeś za kontuarem.
Charlie poczuł przyjemne gorąco w podbrzuszu na samo wspomnienie tamtego obciągania, mimo że miało miejsce w dość ciężkim dla niego czasie. Był zdradzony przez Rusha, szukał ujścia w seksie z Jasonem, ale i tak było dziwnie podniecająco. Chociaż… nie chciał, żeby Rush się dowiedział. I tak miał dość nerwów, kiedy Ryan go przytulał. Byłoby już przesadą, gdyby musiał być zazdrosny przez drugiego z członków ich ekipy.
— To mocny argument… — prychnął i ponaglił go spojrzeniem. — Nie wygadam, nie jestem Katy. Dajesz.
Jason jeszcze na wspomnienie dziewczyny zerknął, czy ta nie wraca i dopiero podzielił się swoim małym sekretem.
— Dostałem loda i bardzo, bardzo dużo inicjatywy.
Charlie powoli wypuścił powietrze spomiędzy warg, a na koniec je zagryzł. Alex i seks oralny? Nie, to zdecydowanie nie mieściło mu się w głowie. Kiedyś nawet spekulował i opowiadał o tym Rushowi, jak nie pojmuje, że Alex w ogóle mógłby robić komuś laskę z jego fobiami. Był więc zaskoczony i w duchu stwierdził, że… chciałby to zobaczyć.
— Udane urodziny… — skomentował, uśmiechając się, aż go policzki bolały.
— Też tak uważam. Cały wyjazd, sporo zabawy i przepuszczania kasy w kasynie, a do tego kilka dobrych numerków. Niemalże czuję się jak bardzo zdolny utrzymanek. — Zaśmiał się jak kruk.
— Weź z tym utrzymankiem… To trochę siara, mi aż głupio czasem, jak się tak czuję — zauważył Charlie, wydymając policzek językiem z zamyślenia. — Bo serio, Alex płacił za cały wyjazd, nie?
— Niby że z okazji urodzin. Ale tak — Jason potwierdził i widząc, że Kate nie dopiła soku, poczęstował się.
Charlie mruknął coś na potwierdzenie, myśląc o tym. Po tym jak ostatnio musiał oddać samochód do mechanika, Rush proponował mu, że „pożyczy” mu na nowy samochód, by gratem nie jeździł, ale on stanowczo odmówił. Nie chciał być utrzymankiem, głupio by się czuł, ale miał wrażenie, że obaj z Jasonem byli na to trochę skazani. Oczywiście miało to swoje plusy i przyjemne było dostawanie czekoladek za kosmiczne ceny, ale wciąż nie umiał przywyknąć.
— Ryan nas odwiedzi we czwartek — oznajmiła nagle Kate, która wróciła do holu z jakimś podejrzanie szerokim uśmiechem i nawet lekkimi wypiekami na policzkach. Dodatkowo dosłownie wcisnęła się pomiędzy Charliego i Jasona i objęła ich obu za szyję.
— Z jakiej to okazji? Zamawiasz dodatkową porcję żarcia? Jest promocja gdzieś niedaleko na mrożonki, czy to inny zaszczyt? — Jason spytał i jeszcze szczypnął ją w policzek. — Wyglądasz, jakby ci się oświadczył.
— Praaaawie! — Dziewczyna roześmiała się, zacisnęła wargi i niemal podskoczyła na siedzeniu. — Ale nie mogę wam powiedzieć! — pisnęła. — Bo to tajemnica. Zresztą, niedługo sami się przekonacie. Pewnie też Lenny wpadnie, ale głowy nie dam.
— Super… — mruknął Charlie, obserwując ją podejrzliwie. Miał podobne przypuszczenia jak Jason. — Spraszasz Juana i zorganizujecie dla nich na zapleczu warsztaty robienia drinków?
— Nie, no mówię ci, Charlie, głuptasie, że to tajemnica. Nie mogę się wygadać. A Ryan pewnie sam ci powie. — Katy dalej obstawała przy swoim, chociaż niemożliwie się kręciła.
— Ja ci mówię, to coś z żarciem — wtrącił Jason.
— Pewnie tak. Obiecała im nutellę, to może nawet z własnym chlebem przyjdą — dodał Charlie, a Katy wydęła policzki, urażona, że tak sobie żartują.
— Myślcie sobie, co chcecie, ale i tak ja wiedziałam pierwsza. Żebyście potem o tym pamiętali — dodała wymownie, jakby to była teraz najważniejsza rzecz na świecie.
— Tylko ciekawe, gdzie my się wszyscy pomieścimy. Jak się nasza ekipa rozrośnie jeszcze bardziej. — Charlie zaśmiał się i w końcu wstał z kanapy, żeby skończyć odpisywać na maile na ich oficjalnej poczcie. — Dobrze, że Nell nie sprasza tu swojego chłopaka, bo byśmy nie mieli gdzie sadzać klientów.
— By zrobiło się tu jak w poczekalni u fryzjera. Banda gejów, szalona laska i plotkujące tłumy. Akurat pasuje. Tylko nikt nie umie strzyc — odpowiedział wyjątkowo rozbawiony przez swoje skojarzenie Jason. — Ale to serio, Katy? Juan też ma wpaść?
— Nie! — pisnęła dziewczyna i dźgnęła go palcem w żebra. — W ogóle mnie nie słuchacie! Nawet nie wiem, czy Lenny będzie na sto procent. A Ryan wpadnie jakoś koło piątej, po pracy od razu.
— Akurat na obiad. — Starszy tatuażysta zaśmiał się, odsuwając od dłoni dziewczyny.
Charlie wybuchnął śmiechem, a Kate znowu zrobiła urażoną minę.
— Nie odzywaj się, wiesz? Nawet mi pewnie nie przywiozłeś żadnej pamiątki z jeziora.
— Kamyki? Zdjęcia przecież ci obiecałem pokazać.
— Ale kartki mi nie wysłałeś…
— Kto teraz kartki wysyła? Zresztą pewnie doszłaby, jak już Jason by wrócił — wtrącił się Charlie, otwierając kolejnego maila i uśmiechnął się pod nosem. — A właśnie jakiś klient o ciebie pytał, Jason. Bo było tu trochę takich, co chcieli tatuaże w twoim stylu. Masz tu z tyłu napisane numery, to mógłbyś w sumie podzwonić — dodał, stukając w notatnik.
— Od razu czuję, że wolne się skończyło. Spoko, daj to — odparł, ignorując Katy, skoro Charlie już dobrze jej odpowiedział. Podszedł do chłopaka, aby zająć się pracą. W końcu po to tu był.
— Podkreśliłem ci tych, którzy są na którąś z kolei sesję, bo chyba ich by lepiej wziąć na pierwszy ogień — dodał młodszy tatuażysta, podając mu notes ponad kontuarem.
Mężczyzna mruknął na znak aprobaty, przeszedł do niego, usiadł na drugim, wysokim taborecie i rozłożył zeszyt, aby podzwonić. Zapowiadał się intensywny dzień w pracy. Nie przeszkadzało mu to, lubił to, co robił. Katy była jak zwykle trochę urażona, ale po pierwszej przerwie na śniadanie jej przeszło.
Potem wpadł Mike i trochę czasu spędził z nim na papierosie za murkiem studia, opowiadając mu co nieco o wyjeździe. Nawet zwierzył się dokładniej z akcji ze swatką-Bradleyem i obaj uznali, że koleś miał nierówno pod sufitem. Potem udało mu się dodzwonić do Lenny’ego i umówić z nim na sobotę na mecz, ale dzień nie minął mu na niczym bardziej skomplikowanym i niezwykłym. Wakacji bynajmniej nie miał dość i czuł, że długo będzie jeszcze wspominał niektóre atrakcje. Począwszy od parki gejów w saunie, przez ćpunkę w kasynie, skończywszy na szaleńcu skaczącym po maskach samochodów.
Pod koniec dnia, kiedy już siedział sam w studiu i miał niedługo zamykać, napisał smsa do kochanka. „Czuję się wypoczęty jak nigdy. Kocham cię. I nie wracaj później niż o dziesiątej.”
Uśmiechnął się do siebie, zamknął ich służbowego laptopa i wyszedł za zaplecze po swoje rzeczy.

*

Lenny zatrzasnął drzwi pickupa, po czym poszedł otworzyć pakę i wyjął z niej dwie, wielkie reklamówy pełne ciuchów, które odebrał z pralni. Cholera, chyba nigdy się nie nauczą robić prania. Plusem jednak było to, że Ryan nauczył się po długim czasie robić poza jajecznicą jeszcze spaghetti. Oczywiście daleko temu było do dania zrobionego przez włoskiego szefa kuchni i często makaron wręcz rozpadał się na widelcu, ale dało się zjeść.
Po wejściu do domu Lenny jednak nie poczuł zapachu sosu pomidorowego a zapach kurczaka. Prawdopodobnie z KFC.
— Jestem! — krzyknął za progiem i nie puszczając prania, zrzucił buty w korytarzu. Wszedł w głąb mieszkania, minął salon i kanapę, żeby zostawić ciuchy w sypialni.
— Mam obiad — odparł siedzący na kanapie Ryan i podniósł duży kubełek opanierowanych, pikantnych skrzydełek z kurczaka.
— Mhm, już, tylko wezmę prysznic — rzucił mężczyzna, wchodząc do sypialni i po chwili z niej wychodząc już bez podkoszulki. Zaplątał w drodze do łazienki swoje długie dredy w jako taki kok.
Ryan tymczasem sięgnął po butelkę coli, popijając skrzydełko, które obgryzał skrupulatnie z panierki i dopiero potem dobierał się do mięsa. Myślał o tym, kiedy powiedzieć Lenny’emu, że w czwartek idzie do Katy i zrobi u niej kolczyk. Powinien powiedzieć wcześniej, by mężczyzna przygotował się na to jakoś… psychicznie. Ale jeszcze były trzy dni. Miał czas.
Po jakichś dziesięciu minutach z łazienki wyszedł jego kochanek. Miał na sobie jedynie jaskrawozielony ręcznik owinięty wokół bioder. Ostatnio przywiózł ze sklepu ten i jeszcze dwa równie niepasujące do niczego. Ponoć była promocja. Nie było się co dziwić, jeśli dostępne były tylko takie kolory.
Zwalił się obok kochanka na kanapie.
— Dawaj — wyciągnął się w jego stronę i cmoknął w policzek, jednocześnie zabierając mu kubełek KFC.
— Coli mi nie ukradniesz. — Ryan zaśmiał się, popijając z butelki i dojadłszy do końca swoje skrzydełko, rzucił kostki na stolik.
— A jest jeszcze? Nie przyniesiesz mi też? — Lenny spytał trochę niewyraźnie, bo już miał kęs w ustach.
Ryan myślał chwilę, czy mu się chce.
— Służę — odparł wreszcie i wyszedł do kuchni. Powinny być jeszcze dwie butelki w lodówce.
Lenny kiwnął głową i wpakował sobie kolejny kęs do ust. Przy tym włączył telewizor i podciągnął jedną nogę do siebie jak po turecku.
Po chwili wrócił Ryan i postawił przed nim na stoliku butelkę zimnej coli, samemu zwalając się obok. Lenny sięgnął po nią i otworzył sobie o pilota, przytrzymując kawałek kurczaka w zębach.
Ryan gapił się na telewizor, myśląc głównie o tym, jak wykorzystać czas przed zrobieniem kolczyka. Potem czekał ich długi okres abstynencji, a on… miał ciśnienie już teraz. Głównie na tyłek Lenny’ego, bo kiedy tylko docierało do niego, że tak długo nie będą uprawiać seksu, żałował, że i tak dawno temu w ogóle był na górze. Chciał… więcej.
Położył dłoń na udzie kochanka i przesunął ją na jego wnętrze. Mężczyzna oderwał zielone ślepia od ekranu i spojrzał na chłopaka, a następnie na jego rękę.
— Hmm? — spytał leniwie, skupiając się bardziej na zapełnieniu żołądka niż próbie stworzenia rozbudowanego zdania.
Ryan zerknął na niego, a głównie na jego tłuste od kurczaka wargi. Pochylił się i polizał go w nie, co od razu sprawiło, że Lenny uśmiechnął się kącikiem ust.
— Chcesz jeszcze? — spytał, samemu sięgając po kolejny kawałek ich obiadu.
— Nie, dziękuję — odparł Ryan i ścisnął wnętrze jego uda. — Hm… chyba mam ochotę na czekoladę.
Lenny oblizał kostkę, po czym wrzucił ją do kubełka.
— Tak?
— Tak — potwierdził Ryan ze zdecydowaniem w głosie, czując, że bardzo nie chce stracić tej okazji, skoro nie miał pojęcia, kiedy znowu się pojawi. Przesunął dłonią po jego udzie. — Dzisiaj do siłowni jakimś trafem zwalali się sami wysportowani faceci. I jak pomyślałem o twoim ciele — zamruczał przy jego szyi — to nabrałem ochotę na twoją jędrną dupcię — skończył i zassał się na jego ciemnej, wilgotnej skórze.
Lenny zaśmiał się pod nosem, odchylając głowę.
— Że też jakiegoś w szatni sobie nie przydybałeś — zakpił. Nie miał nic przeciwko przejmowaniu przez Ryana inicjatywy, ale nie był to jego fetysz. Nie umiał zbyt przekonywająco okazywać na to podekscytowania. Tym bardziej podczas jedzenia.
— Postanowiłem, że zachowam wszystkie siły dla ciebie — odparł chłopak z lekkim uśmiechem, kładąc mu dłoń na kroczu i ścisnął je przez ręcznik.
— Łaskawca — zakpił mężczyzna, spinając pośladki i wypinając biodra do przodu. — Może też oszczędzisz siły na gadanie i zajmiesz się nim ustami? Hmm? — zasugerował i uśmiechnął się. Skoro Ryan chciał seksu, do tego z nim w uległej roli, to sam mógł też czegoś chcieć.
Ryan spojrzał na niego w zastanowieniu. Czyżby fakt, że ostatnio, po alkoholu się na to skusił, jakoś bardziej zachęcił Lenny’ego do proponowania mu orala?
— Dobrze, niech będzie — odparł po dość długim namyśle i odsunąwszy mu z krocza ręcznik, chwycił jego penisa w dłoń. Nie miał na to specjalnej ochoty, chociaż tak naprawdę nie miał jej nigdy, ale przecież skoro chciał dziś dobrać się do tego seksownego mężczyzny, to dobrze by było, gdyby dał mu coś w zamian. Może to sprawi, że Lenny będzie miał większe opory, by potem odmówić.
Lenny uśmiechnął się do niego i wziąwszy ostatni kawałek kurczaka, odstawił puste opakowanie, by zrobić mu miejsce. Musiał przyznać, że nie spodziewał się zgody. Odwodzić od tego kochanka jednak nie zamierzał.
Chłopak zszedł z kanapy i uklęknął przed mężczyzną, nachylając się do jego krocza. Odsunąwszy ręcznik, chwycił penisa w dłoń i polizał z boku, przymykając oczy. Odgarnął przy tym włosy z czoła, a Lenny rozsunął zachęcająco uda, pogryzając kurczaka. Tak, lubił jego usteczka. Nie tylko podczas całowania. Chociaż całował dużo lepiej niż ssał.
Ryan pieścił go językiem jeszcze chwilę, by wreszcie objąć wargami główkę jego penisa. Zassał się na niej i spojrzał w górę na mężczyznę, który akurat skończył jeść i oblizywał tłuste od jedzenia palce. Uśmiechał się przy tym z zadowoleniem wypisanym na twarzy.
Chłopak wypuścił powoli powietrze przez nos i zaczął poruszać głową, przyjmując go coraz głębiej, chociaż daleko temu było do wzięcia chociażby połowy. Przesuwał więc po nasadzie penisa dłonią. Chciał, żeby Lenny’emu się podobało.
Lenny odetchnął głębiej i pogłaskał kochanka czule po włosach.
— Ta… Dobrze. Poliż czubek — poprosił, wycierając tłuste palce o rozsunięty już na boki ręcznik.
Ryan rzucił mu krótkie spojrzenie, jak zwykle niezbyt pewne, kiedy znajdował się w tej sytuacji. Wysunął część penisa z ust, pozostawiając w nich tylko główkę i podrażnił językiem czubek. Mulat odchylił głowę do tyłu, przymykając oczy.
— Mhm… Jeszcze.
Ryan więc kontynuował, pobudzając go przy tym ręką, czasami zjeżdżając nią na jądra i uda Lenny’ego. Robił to wszystko w zupełnej ciszy, oddychając powoli przez nos. W pewnym momencie Lenny ścisnął mocniej palce na jego włosach.
— Daj tu te swoje cudne usteczka, księżniczko. — Zaśmiał się nisko i pochylił się do kochanka.
Ryan popatrzył mu w oczy i wypuścił jego kutasa z ust. Przełknął ślinę i otarł ręką kącik ust, z którego podczas obciągania mu trochę spłynęło, po czym wychylił się i pocałował mocno kochanka. Ten wsunął mu język do ust, smakując je. Zamruczał przy tym, jakby jadł coś wyjątkowo smakowitego.
Ryan uniósł się na kolanach, nie przerywając przy tym pocałunku i naparł na niego, zmuszając do opadnięcia na oparcie kanapy. Lenny jęknął, pozwalając mu na to, ale nie puścił jego włosów. Drugą dłonią przejechał mu mocno po plecach. W reakcji na to jego kochanek odetchnął ciężko, patrząc mu prosto w oczy. Pochylał się nad Lennym z jednym kolanem na kanapie i sięgnął dłońmi pod jego ciało, na pośladki.
Mulat odciągnął jego głowę mało delikatnie.
— Bezpośrednio — prychnął przewrotnie. Nie był zupełnie na nie, ale wolałby inaczej spędzić wieczór z kochankiem. — A może jakoś mnie urobisz, żebym się zgodził, co?
— Obciągnąłem ci. Więc powinieneś być sprawiedliwy i dać mi swoją dziurkę — zamruczał Ryan z lekkim uśmieszkiem i spróbował wyrwać głowę z jego uścisku.
Lenny wydął wargi, zastanawiając się.
— Jeszcze może jakieś miłe słowo, księżniczko? — Przyciągnął sobie jego głowę i liznął po policzku. Nie umiał bezpośrednio powiedzieć, że nie chce i ot tak się zgodzić. Miał wrażenie, że nie byłoby to w jego stylu. Z drugiej strony…
— Hm… — Ryan zamyślił się, ściskając lekko jego pośladki. Już na tyle przywyknął do określenia „księżniczka”, że przestało go to aż tak irytować. Przynajmniej w zaciszu ich mieszkania, bo wciąż czuł się niespokojnie na myśl, że mogłoby się to Lenny’emu wymsknąć w towarzystwie. — Masz taką jędrną i smakowitą dupcię, na którą mam niesamowitą ochotę. I kocham cię i ładnie proszę — odparł z lekko ironicznym uśmiechem, lecz w jego oczach poza pożądaniem Lenny mógł dostrzec dużo czułości. — Wystarczająco miłe?
Lenny zastanowił się chwilę, ale w końcu uścisk na włosach chłopaka zelżał.
— Głównie ostatnie zdanie — stwierdził z uśmieszkiem. Dobrze, w końcu w ostateczności mógł się przecież zgodzić. — Chcesz tu?
— Nie, chodź do sypialni, proszę — odpowiedział Ryan, wstając z kanapy i od razu zdejmując z siebie koszulkę.
Lenny skinął głową i też wstał. Zostawił ręcznik na kanapie, więc był już nagi, kiedy poszedł do sypialni i usiadł na środku łóżka. Przyniósł dzisiaj też wypraną, świeżą pościel, więc nie miał skrupułów, by teraz tę pobrudzić.
Ryan stanął przed łóżkiem i rozpiął swoje jeansy.
— Mmm… Kiedy to ostatnio mi się oddałeś…? — zadumał się z wymownym uśmiechem, zsuwając spodnie wraz z bielizną. Pochłaniał przy tym ciało mężczyzny wzrokiem, delektując się każdym jego fragmentem. Uwielbiał tę jego ciemną skórę i jej sprężystość. Nawet, a może głównie w momencie, kiedy była lekko zroszona kropelkami potu, wprawiała go w szybsze bicie serca.
Lenny odetchnął, zastanawiając się.
— Kurcze, dawno. Ze dwa miesiące będą, co?
Chłopak rzucił mu dość niepocieszone spojrzenie, wchodząc na kolanach na łóżko.
— Hm… nie uważasz, że to… odrobinę… dawno? A wyobraź sobie, że miewam dużo częściej ochotę cię przelecieć niż raz na kilka miesięcy. Niesamowite, co? — zironizował, kładąc mu rękę na ramieniu i spychając na plecy.
Lenny wydął usta zabawnie, po czym uśmiechnął się bardzo, bardzo wrednie.
— Według mnie starczy — odparł w pełni poważnie. Myślał, że ten temat był już między nimi dość jasny…
— Ależ oczywiście — zgodził się Ryan, zawisając nad nim i otarł się o jego penisa swoim. — Według ciebie.
Lenny westchnął ciężko i chwycił go za kark, mocno całując. Czy Ryan zawsze musiał tyle gadać? Chyba tak, bo nawet teraz musiał mu to wszystko wypominać, niemalże jakby winił go za to, że nie jest chętnym, dupodajnym gejkiem.
— Bierzesz się do rzeczy, czy dalej smęcisz nad swoim losem?
Ryan spojrzał mu w oczy, milcząc chwilę.
— Dobrze, zostawię omawianie mojego marnego losu bottoma na później — odparł z przekąsem i sięgnął na ślepo do szafki po lubrykant. Pochłaniał przy tym agresywnie jego usta, penetrując je językiem. Tak naprawdę nie bardzo wiedział, jak się obchodzić z kochankiem w tej roli, bo nigdy nie rozmawiali na temat tego, jak ten lubił być traktowany, co go kręciło w takim seksie. A Ryan nie chciał pytać i drążyć, by nie usłyszeć, że nic. Że to mu zupełnie nie leży.
Lenny oparł się rękoma za sobą, oddając chłopakowi kontrolę. Lubił się z nim całować, nawet bardzo, ale… Dobra. Musiał się wczuć albo skończy się to kretyńską kłótnią. I to w najgorszym momencie, jaki tylko był możliwy. A przecież nie będzie go instruował. Nie leżało to ani w jego naturze, ani w granicach jego wyobraźni.
Ryan w tym czasie całował go namiętnie, po chwili zsuwając się ustami po jego szyi w dół, aż na lewy sutek, który zaczął pieścić językiem. Przy tym Lenny poczuł, jak nawilżone palce wsuwają mu się między pośladki. Mruknął pod nosem, pochylając się bardziej do tyłu i rozsuwając nogi, aby dać mu lepszy dostęp. Było nawet przyjemnie. Bez sensacji, ale okej.
Zadowolony Ryan, przesunął palcami po jego rowku, by wreszcie zrobić kółeczko wokół jego wejścia i wsunąć w niego powoli dwa palce. Lenny syknął i cofnął biodra.
— Hola, spokojnie! — warknął, kładąc mu jedną rękę na karku. — Po kolei — upomniał go, chociaż, jak się nad tym dłużej zastanowił, nic go nie zabolało. Był tylko spięty i… nieprzekonany. Wolał być po drugiej stronie, po tej, po której wiedział, co ma robić.
Ryan wysunął jeden palec, pozostawiając drugi. Niezbyt lubił, jak go tak Lenny gasił, kiedy był na górze. Mimo to wolał się posłuchać, żeby mężczyźnie było dobrze. Tym bardziej, że skoro sam był na górze dosłownie od święta, aktualnie drugi raz, to nie chciał, żeby było to jakieś… słabe. Chyba to ciśnienie, aby się sprawić, nie działało na jego działa zbyt dobrze.
Całował tors mężczyzny, kręcąc lekko palcem, a Lenny odetchnął niskim głosem i cmoknął go w policzek.
— Co robisz taką minkę?
Ryan zerknął na niego i pokręcił głową, zbywając pytanie. Zamiast tego pocałował go mocno, wsuwając palec głębiej w jego ciasne wnętrze. Było takie gorące i kuszące, więc nie chciał przerywać, nie chciał, żeby Lenny chciał przerwać. Miało być dobrze.
Mulat jęknął w jego usta. Nie miał serca psuć mu nastroju, mimo że palec w tyłku średnio go kręcił, tak samo oddawanie komuś kontroli nad swoim ciałem w tak uległy sposób. Odpowiedział jednak na pocałunek ochoczo, zarzucając mu ręce na kark. Całować się lubił.
— Drugi wsuń — przypomniał mu, kładąc mu łydkę na biodrze. Co za porażka. Najgorsze było to, że czuł, że Ryan, choć strasznie leciał na jego dupę, dość widocznie robił się coraz bardziej niepewny, kiedy czuł, że Lenny jest mało zafascynowany takim seksem, a on sam gasł dodatkowo, czując się winnym i nie mogąc nic z tym zrobić.
Tymczasem Ryan wsunął w niego drugi palec, starając się rozciągać go wprawnie, ale szybko, żeby nie przeciągać gry wstępnej, bo czuł, że jest dziwnie ciężko i krępująco. Zsunął przy tym dłoń na penisa Lenny’ego.
Mężczyzna odetchnął, przymykając lekko oczy. Dobra, wiedział, że teraz będzie pewnie problem… ponieważ nie był już tak sztywny jak zaraz po obciąganiu.
— Może obrócę się na brzuch? — zasugerował z dość przepraszającą miną jak na siebie. Z drugiej strony, czemu niby czuł się winny? Mógł przecież inaczej reagować. A jednak czuł podskórnie, że kochanek nie będzie wniebowzięty.
Ryan spojrzał na niego z mocną frustracją. Trzymając jego miękkiego penisa, tylko utwierdził się w przekonaniu, że jest słabo. Bardzo słabo. Puścił go, tak samo jak wyciągnął z niego palce.
— A może po prostu sobie odpuścimy? — mruknął. Nie tylko czuł, że jego facet po prostu nie jest i nigdy nie będzie na to nastawiony pozytywnie, ale że sam nie umiał się odpowiednio w tym sprawdzić, jakby mu czegoś… brakowało. Czy już tak bardzo wszedł w rolę dającego dupy, że nawet nie umiał zrobić dobrze palcówki?
Lenny odetchnął ciężko i pocałował go delikatnie w usta.
— Hej, chciałeś przecież — zamruczał, nie wierząc, że go namawia. Może to był kolejny powód, dla którego nawet nie chciał dawać szansy Ryanowi? Czuł się cholernie nie na miejscu i do tego jak dupek, kiedy widział reakcje chłopaka.
— Bardzo trafnie to ująłeś, Lenny. „Chciałem”. Czas przeszły. — Chłopak uśmiechnął się, ale bardzo przelotnie, bo wciąż miał na twarzy niepocieszony wyraz. Zszedł z niego i położył się obok. Nie potrafił czerpać z tego przyjemności, kiedy czuł, że kochankowi to średnio w smak. To zupełnie niwelowało to przyjemne napięcie, które powinni czuć podczas seksu.
Lenny zaklął pod nosem i przytulił się do niego ciasno. Też robiło mu sie przykro, kiedy widział jego niepocieszoną minę i wycofaną postawę.
— Ryan… — mruknął tuż przy jego uchu. — No… Cholera.
Chłopak odwrócił do niego głowę, a jego niepewne spojrzenie czarnych oczu spoczęło na zielonych ślepiach mężczyzny, jakby miało tam nagle dostrzec odpowiedź na pytanie: „Co zrobiłem nie tak?”. Niestety, nic takiego tam nie było.
— Nieważne, Lenny. Przeżyłem dwa miesiące bez twojego tyłka, więc myślę, że przeżyję i dzisiaj — mruknął. Strasznie go chciał, tym bardziej przed tym, nim zostanie zakolczykowany, ale nie lubił tego nieprzyjemnego napięcia, kiedy obaj czuli, że nie idzie dobrze. Wolał odpuścić.
Mulat wydął wargi, myśląc usilnie. W pewnym sensie obiecał mu, a przez swoje zachowanie zniechęcił go i był tego świadom. Nieważne, że nie miał na to żadnego wpływu.
— Ale nadal chcesz? — upewnił się. — Tylko szczerze — dodał z twardym spojrzeniem, zastanawiając się automatycznie nad tym, ile byłby w stanie zrobić dla tego chłopaka.
Ryan zmarszczył brwi i po chwili skinął twierdząco głową, a Lenny odetchnął ciężej.
— I zrobisz jutro śniadanie i obiad?
— Lenny… proponuję przejść do rzeczy — odparł Ryan, patrząc na niego dziwnie, bo nie bardzo rozumiał tej zmiany w głosie i na twarzy kochanka. — Mogę zrobić, jeśli chcesz.
— Dobrze, bo ja jutro się z łóżka nie ruszę — wyjaśnił mężczyzna, po czym obrócił go mocno do siebie i pochylił się nad jego kroczem. Od razu wziął do ust jego penisa.
Chłopak głośno wypuścił z ust powietrze i popatrzył na niego w dół z dużym szokiem wymalowanym na twarzy. Mulat ssał i lizał jego penisa wprawnie, jednocześnie masując jego uda i brzuch, a Ryan mruknął cicho z przyjemności. Jego penis na nowo zaczął się budzić do życia po uprzednim oklapnięciu. Język Lenny’ego był dużo bardziej sprawny niż jego i umiał go doprowadzić do pełnego wzwodu w kilka chwil.
— Mmm… I jak? — mruknął starszy mężczyzna, oblizując się i patrząc na kochanka jak łowca.
— Nie da się zaprzeczyć, że twoje usta są nieziemskie — sapnął Ryan, choć w podświadomości coś zaszeptało mu, że jego są w kontekście Lenny’ego dosłownie beznadziejne. Nie mówiąc już o tym, że nie umie się sprawdzić jako top. Takie myśli może nie zaatakowałyby go, gdyby nie ta porażka sprzed chwili.
Lennu uśmiechnął się i liznął sam czubek jeszcze raz, po czym podniósł się i pochylił nad twarzą kochanka, klękając nad jego biodrami. Chciał sprawić Ryanowi przyjemność, dotrzymać słowa i… coś przy okazji sprawdzić. Coś czego siłą nawet Ryan by z niego nie wydusił, coś czego nie próbował od bardzo, bardzo dawna. Inaczej powinno do tego dojść, ale że Ryan chciał być delikatny, a on był w niektórych momentach niemową… Trudno.
— I teraz pieprz to, co mówiłem, żeby powoli. Rozumiesz? — niemal warknął mu w twarz.
Chłopak patrzył mu w oczy chwilę w milczeniu, po czym złapał go za kark, przyciągając do agresywnego, niemal zwierzęcego pocałunku. Drugą ręką równocześnie złapał go za tyłek i ścisnął mocno. Lenny jęknął mu w usta i sięgnął między nogami do jego penisa. Szarpnął się, uwalniając się od jego ręki na karku i opadając równocześnie na jego krocze. Nabił się przy tym bardzo gwałtownie i od razu głęboko.
— Kurwaaa! — krzyknął, łapiąc szybko powietrze, gdy poczuł, jak wszystko go pali z bólu. — Kurwa… och… cholera… — sapał, czując dziwny dreszcz przebiegający mu po plecach. Na swój bardzo specyficzny sposób przyjemny.
Ryan najpierw stęknął, kiedy poczuł nagle tę ciasnotę, która przez moment wydawała się wręcz wyciskać z niego wszelkie siły. Zasysać i robić mu dobrze. Gdy opanował się w miarę, spojrzał na kochanka z wręcz lekkim przestrachem.
— Kurwa… Żyjesz? — wydusił, a jego klatka piersiowa falowała w szybkich oddechach.
Lenny spojrzał na niego w dół i uśmiechnął się głupio. Było mu dość słabo, ale przy tym dziwnie błogo. Oblizał wargi.
— Nie… — Zaśmiał się. — Zjeb mnie, żebym się już w ogóle nie mógł ruszyć — zachrypiał, a przez głowę przeleciała mu myśl, czy krwawi. Jakoś chciało mu się z tego powodu bardziej śmiać, a przez głowę przeleciały mu bardzo niewyraźne obrazy z przeszłości. Jak go bolało za pierwszym razem, kiedy miał kutasa w tyłku i jak jednocześnie czuł szumiącą satysfakcję w uszach. Jak teraz.
Chłopak nie miał pojęcia, jak się z tym czuć. Przełknął ciężko ślinę. Jego penis pulsował w tyłku mężczyzny, ale Ryan nie potrafił się ustosunkować do tego, czego chciał Lenny. Postanowił jednak działać, myślenie zostawiając na później.
Położył dłonie na biodrach kochanka i, nie wysuwając się, przewrócił go na plecy, zaraz potem unosząc jego nogi i przyciskając się do niego całym ciałem.
Lenny zaśmiał się ochryple, wyciągając dłonie nad głowę. Czuł tylko chorą satysfakcję ze swojego kretyńskiego pomysłu, ból i coś jeszcze. Coś przyjemnego, co jednak nie dawało widocznego podniecenia.
— Tak… Pieprz mnie — zażądał, prężąc się pod nim. Zaciskał dłonie na pościeli i mierzył Ryana wyzywającym spojrzeniem. Jakby go podjudzał.
Ryan odetchnął, zaczynając poruszać biodrami w równym rytmie. Całował mocno jego szyję i usta, oddychając coraz bardziej urywanie.
Kurwa, jak ciasno… Przez jego ciało przechodziły dreszcze rozkoszy, gdy jego penis był zasysany przez to gorące wnętrze. Jedyne czego brakowało, to ocierający się o jego podbrzusze członek, ale Lenny’emu wydawało się to nie przeszkadzać. Mimo bólu jaki czuł, kiedy kochanek się w nim poruszał, uśmiechał się w pełni z siebie zadowolony. Miał przy tym przymrużone oczy, jakby było mu naprawdę dobrze. Co z tego, że co jakiś czas się marszczył?
Ryan spojrzał na jego uśmiech niepewnie, ale nie zaprzestał wchodzenia w niego raz za razem do samego końca.
— Ja… Uch, kurwa… Zaraz — stęknął w jego ucho, składając bardziej w pół i poruszając się coraz szybciej.
Lenny liznął go w policzek.
— Mhm… Uch… — syknął, zaciskając uda na jego talii. Chciał go blisko.
Ryan wbił się w niego jeszcze kilka razy i doszedł nagle, opadając zupełnie na jego ciało. Sam mocno drżał, czując, że to trwało krótko, ale było bardzo, bardzo intensywne. Może nawet… za bardzo.
Szybko się uniósł, podpierając ręką i spojrzał w oczy kochanka, dysząc jak po maratonie. Sam nie wiedział, czy bardziej zmęczyło go tempo tego seksu czy towarzyszące temu, silne i dziwne emocje.
Lenny wyciągnął do niego głowę i pocałował go w usta delikatnie, kładąc przy tym dłoń na jego policzku.
— Dobrze? — zamruczał, nadal z zadowoleniem na twarzy.
Ryan nie wiedział, co odpowiedzieć. Przełknął ciężko ślinę, patrząc na niego jakimś dziwnym wzrokiem. Czuł się… Kurwa, nie wiedział, jak się czuł! Po prostu nie potrafił nic powiedzieć. Lenny wyczuł to i zmarszczył brwi w konsternacji.
— Co jest?
Ryan ponownie przełknął ślinę i wysunął się z niego. Od razu zszedł z łóżka i spojrzał na niego z jawnym zagubieniem w oczach.
— Nigdy więcej nie proś o coś takiego — odparł przez ściśnięte gardło.

23 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 170 – Ochota na czekoladę

  1. Katka pisze:

    Nate, yey, dzięki wielkie za te słowa uznania. Szczególnie miło, że te „niewypały” w seksie wydają się faktycznie prawdziwe, z prawdziwych przyczyn. Rzeczywiście nie może być przecież zawsze idealnie, każdy ma swoje granice i nie zawsze da się idealnie zgrać z partnerem na każdej płaszczyźnie. Strasznie fajnie oczywiście napisać seks, którym się potem każdy jara, który ma w sobie „co coś”, ale przyznam, że i dziwna satysfakcja jest w takich przypadkach, kiedy postacie muszą się z czymś zmagać. O dziwo bardzo dobrze mi się pisało, jak Ryan za pierwszym razem robił Lenny’emu loda i umiał wziąć do ust tylko główkę XD Nie każdy w końcu ma „deep throat” XD Jeszcze raz dzięki za docenienie!

  2. Nate pisze:

    O właśnie, jest jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałam wspomnieć. Jest coś, co cholernie podoba mi się w waszych opowiadaniach, a w tym odcinku wyjątkowo to widać. Nie zawsze jest tak zajebiscie i teczowo, a seks może się nie udać!! często mnie to w opowiadaniach czy fanfickach wkurza, że zawsze wszystko się udaje i jest słodkie do porzygu. Ładnie wprowadzacie takie urocze scenki, jak wyjazd Alexa i Jasona, czy akcje Gołąbków. Ale nic na siłę! I za to ogromny plus :) i seks u was też nie jest tylko i wyłącznie magiczny i niewyobrażalnie dobry! Są sytuacje, gdy coś się nie udaje lub nie podoba. Jak na przykład fobie Alexa czy niechęć Lenny’ego do bottomowania. I też nie są to wydumane dramy wypacykowanych gejuchów, tylko normalne (lub mniej ;) ) problemy!
    I za to dziękuję :) No, to wszystko, co miałam do powiedzenia. Dobranoc ;)

  3. Shivunia pisze:

    Nate >> „chciał dobrze, a wyszło jak zwykle” Piękne słowa, takie pasujące po całości do tej ich sytuacji. Ale wracając do początku. Podoba mi się spojrzenie na Jasona i Charliego jak na szwagrów. To urocze. Najpierw się jebali, a teraz są prawie rodziną. „Szwagier, to były czasy co?” lol XD Wielka szczęśliwa familia. Normalnie Moda na Sukces XD
    Co do tego fika, to jaaa z chęcią bym go przeczytała. Lenny na pewno nie. Charlie by po tym nie pożył długo jako brunet. Osiwiałby jak gołąbek XD
    Chyba też nie ma sensu, abym teraz jakoś tłumaczyła Lennego. Ale… on jest facetem. Faceci nie rozumieją kobiet, czasami jednak myślę, że dumy, ambicji, postanowień faceta też się nie da zrozumieć XD Ale też mi obu szkoda… potrzebują tłumacza z ludzkiego na ludzki.

    Yaoistka >> Oj, po co od razu płakać. Lenny jest w miarę cały XD Nic mu nie jest, nie ma co nad nim płać XD I Ryan też jest cały XD
    Dzięki za wenę ;)

    Another >> Widzisz! HA, jeszcze się czasami da, nie jesteśmy aż taką geriatrią, potrafimy uczyć się nowych sztuczek i nadal zaskakiwać. Bosh, to brzmi jakbym pisała o starych psach…. Niemniej cieszę się, że pozytywnie zaskoczyłyśmy. A i wiesz, że uwielbiamy takie psychoanalizy postaci? Odzyskuje wiarę, że nie pisze aż tak pokracznie logiki Lennego i coooś się da z niego wyczytać mimo że jest tak otwarty jak zamek bez klucza. Trzeba być dobrym złodziejem aby go otworzyć ;) If you know what i mean ;)
    Nie, na pewno nie skrzywdziło go to psychicznie. Len nie jest masochistą takim aby się psychicznie dręczyć i karać za coś. To raczej kwestia tego jak podchodzi do takiego seksu i że nie uważa że wytrysk równa się satysfakcja.
    Ryan natomiast… nie wiem jakby miał go skrzywdzić, skoro on cały czas był grzeczny. Nie zachował się przecież nagle tak jak Lenny zachowywał się na samym początku i go se zwyczajnie nie wziął. To raczej Lenny znowu to zrobił… tylko inaczej XD Lenny jest kobietą, albo ja jestem kobietą i zbyt pokrętnie tłumacze jego pokrętne myśli XD
    Co do tego krwawienia mam wrażenie, że jeśli dobrze pamiętam, to miałam opory czy tam powinno być aby kogoś nie zniesmaczyć. A nikt o tym nie wspomniał, a tobie się podobało. Jestem chyba zbyt opiekuńcza względem psychik czytelników XD
    W ogóle co do tego jak Ryan to odbiera to jeszcze się trochę dowiecie. W kolejnym rozdziale.
    I tak, oni potrzebują rozmowy. Ale np Lenny ma problemy z komunikacją nawet w mojej głowie, wiec czasami przez to nawet w narracji ciężko coś z niego wycisnąć ;/
    A co do tego za co Lenny siedział. Gadał o tym z Ryanem trochę w 84 rozdziale. A na resztę… cóż, mamy plan. Ale musimy znaleźć życie aby go zrealizować. Więc jak pewnie się domyślasz, nie, nie będzie to zbyt szybko :/

    Marta >> Hahahaha, da się jeszcze zaskoczyć. Uf, jest dla nas nadzieja XD Ale ich zrozumieć? Cieeeeżko, całkiem się zgadzam. Lenny nie wie czego chce, bo dawnoooo nie był na dole. Plus nie mówi mówić co chce. Ryan, nie wie czego chce… bo nie wie czego chce i za dużo myśli XD

  4. marta696 pisze:

    Nie myślałam ,że coś mnie jeszcze zaskoczy.Nie rozumiem ani jednego ,ani drugiego.Lenniego bo najpierw mówi żeby było delikatnie,a potem daje się przerznąć,a Ryana bo jak Lenny daje to ten wyskakuje z takim tekstem.Masakra jest z nimi.

  5. Another69 pisze:

    Czas na moje trzy grosze!
    Powinnam napisać coś w stylu, że mi smutno, że jakiś problem jest i ogólnie, żebyście nie robiły im tego… Ale ja tak cholernie się cieszę *,* Bo już się bałam, że niczym mnie nie zaskoczycie i tak to będzie lecieć… I martwiło mnie to, że mogłam przewidzieć łatwo dalszy ciąg. A tego nie przewidziałam :D
    Było smutno, żal mi było Ryana i ogólnie było to dziwne, ale ten rozdział był najlepszym od jakiegoś czasu. Jeny, jak ja piszę, jak potłuczona xD
    Były emocje, a rozdział bez nich nigdy nie jest tak dobry.

    A co myślę o tej sytuacji?
    Czytałam bonus z byłym i pierwszym Lenny`ego i myślę, że on tego potrzebował i nie skrzywdziło go to w sensie psychicznym czy cuś. Mu się to podobało, a Ryan ma pewnie wielkie wyrzuty sumienia, bo myśli, że go skrzywdził, zrobił coś na przekór kochankowi, albo, że potraktował Lennego w sposób przedmiotowy, podobnie jak Mulat go kiedyś.Czyżby odwrócenie stron?
    Nie powiem, że ten seks był za ostry, oj nie. Gdyby Ryan był na dole, może zareagowałabym inaczej. Ale Ryan jest jakiś taki delikatniejszy. A Lenny… To ten Lenny, który go zgwałcił na początku. Taki silny, męski itp. I w tym rozdziale naprawdę mi się podobał. Trochę mnie przeraziło to, że podobała mi się bardzo wzmianka o tym, że może krwawić xD Straszna psychika.
    Lenny nie potrzebuje spokojnego, milusińskiego seksu, tylko ostrego. Nie ważne kto jest na dole xD Gdy robił to ze swoim pierwszym, bolało i było ostro, a on to lubił. Tu jest tak samo.
    A biedny Ryan może też np. być przerażony, że może być taki, jaki był w tym rozdziale *,* Nie wiem xD
    Majaczę trochę :P
    Żałuję tylko, że seks trwał tak krótko :/ Oby był następny raz.
    I rozmowa, oni potrzebują rozmowy. I kiedy wreszcie dowiemy się kogo Lenny zabił? Za co? Kiedy coś ruszy z jego matką? On ma swoje lata, jego mama musi kiedyś się dowiedzieć…
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, ten przeczytam chętnie znowu.
    W ogóle, Ryan jest przesłodki jak robi loda. Niech Lenny go poduczy! xD Trening czyni mistrza.
    To moja ulubiona parka, więc mam nadzieje na jakiś przełom, cokolwiek. Żeby Lenny chociaż o swoim byłym powiedział. Albo siostrze.
    Heh, za rzadko komentuje ostatnio xD
    Dobry rozdział, oby kolejny też był taki :D

  6. Yaoistka^^ pisze:

    … Jestem bliska płaczu… Kurde Lenny! Ty cholerny kocie! Jak ty tak możesz? ;(

    Weny dziewczyny i… już płaczę. ;(

    Rozdział świetny chociaż smutny. buuuu :(

  7. Nate pisze:

    Ok, zaczynając od początku… To urocze, jak Jason i Charlie sobie tak opowiadają swoje doświadczenia :) Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakty, że sypiali ze sobą, i że teraz ich faceci to bracia. Są prawie jak szwagry :D!
    No a co do końca… Kurcze. No nawet nie wiem, co w takiej sytuacji można powiedzieć, skoro nadal nie wiemy (i nie dowiemy się jeszcze trochę!) dlaczego Lenny tak zareagował. Z jednej strony, ok, chciał mimo wszystko dopieścić Ryana ale… Widać, nie wyszło mu to za dobrze. Taki seks po prostu go nie jara… Oh, i aż kusi na jakiś fanfick, gdzie załamany Ryan żali się Charliemu, że już nie umie toppować, a Charlie chcąc mu pomóc, pieprzy się z nim, żeby podbudować jego samcze ego! :D Ahhh! No, ale to tylko moja wyobraźnia… a może….?!
    Ale w każdym razie… Mam nadzieje, że w następnym odcinku naprawdę wszystko się wyjaśni, bo aż mi żal Ryana, taka zagubiona sierotka… No i Lennego w sumie też. Chciał dobrze, a wyszło jak zwykle.
    Życzę powodzenia ;)

  8. Shivunia pisze:

    Kaczucha >> Z tego co się orientuje, faktycznie masz jeszcze „przyspieszacz” ;) Oszczędnie nimi gospodarujecie, nie ma co XD
    Reakcja Ryana była mocna. Nie mówię, że się z nim nie zgadzam, ale jednak pisze Lennego i była dla mnie mimo wszystko zaskoczeniem. Co do zachowania Lena… cóż, ciężko to wyjaśnić, czasami mam wrażenie, że on sam nie zawsze się rozumie, ale jak już gdzieś wcześniej wspominałam, odsyłam do jego pierwszego razu, co by sobie pogdybać i posnuć teorię XD Plus słowo klucz – duma!
    „może się nie pokłócą”. Może. To słowo klucz XD A że się dobrze układa to się cieszymy :D Tylko ile w takim układaniu trzeba wzlotów a ile upadków?
    Dzięki dzięki ;)

    Gordon >> Ryan musiał się czuć zażenowany, ale Lenny też musiał nieźle się czuć zażenowany, że nie napala się wystarczająco i jest „kochanie, nie dziś, mam migrenę”… no porażka totalna, to też raczej nie rozweselało go. No a jak człowiek coś musi na szybko wymyślić, to potem są takie… efekty. Niezbyt ciekawa sytuacja, chociaż też z Lennym uważam, że nie mogło być AŻ tak źle skoro Ryanowi zebrało się na „zrzędzenie” dopiero po fakcie.
    I bardzo podoba mi się to co napisałeś ” teraz bedzie wojna albo to jakos sobie wytlumacza ale oni i tlumaczenie to rzadki scenariusz”. Właśnie. Oni i spokojne tłumaczenie sobie swoich racji? Ok, nigdy nie można tracić nadziei XD
    Co do studia, to ja nie tylko bym chciała zobaczyć ale też skorzystać XD

  9. Gordon pisze:

    Ja pieprze ale sie porobilo xD Myslalem ze u nich z takim seksem problemu nie bedzie mimo ze czesto tak nie robia ale sie zajebiscie mylilem. Domyslam sie jak sie Ryan musial zazenowany czuc ze nie umie doprowadzic swojego faceta do wzwodu ;p Cios ponizej pasa. Tez by mi sie glupio zrobilo i odechcialo. Ale to co Lenny wyczynil, nie spodziewalem sie tego po nim, pojechal po bandzie. To bylo nawet calkiem gorace jak sie na niego nabil ;p teraz bedzie wojna albo to jakos sobie wytlumacza ale oni i tlumaczenie to rzadki scenariusz. Nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu, ten byl zajebisty. A scena pierwsza byla spoko rozluznieniem przed tym co bylo dalej. Opis studia po przerobce taki spox ze bym chcial sam na wlasne oczy zobaczyc ;p

  10. kaczuch_A pisze:

    Kurczaczek, już się następnego rozdziału nie mogę doczekać. Może by wykorzystać kupon przyspieszenia (bo chyba mi to cudo jeszcze zostało, z konkursu fanartowego, o ile mnie pamięć nie myli). Podoba mi się reakcja Ryana, nie dziwię mu się, że tak zareagował. Lenny, to cholero było dziwne, strasznie, aż się obawiam co było w przeszłości. Szkoda mi w ogóle ich relacji. Chociaż są takie uczucia między nimi teraz, że może się nie pokłócą. Nie widzę ich kłótni przy takiej sytuacji. I byłabym szczęśliwa jakby się to nie zakończyło awanturą. Tak im się teraz dobrze układało, a tu takie coś. Ale zamęt wprowadziłyście drogie Panie~!
    Weny~! Weny~!

  11. Katka pisze:

    Seiridis, naprawdę coś czuję, że tu się pojawią obozy – jedni będą po stronie Ryana, a inni Lenny’ego XD Nie wiem, czego to kwestia, może sympatyzowania z daną postacią, może utożsamiania się z nią albo zwyczajnie obiektywnie na to patrzycie, chociaż ja zawsze mam ten problem, że bardziej rozumiem moją postać, więc jestem stronnicza XD No ale masz rację, Lenny ewidentnie zrobił do dla niego. Ryan tylko chyba uważa, że sposób wybrał beznadziejny XD Co do następnego rozdziału, to mogę jedynie zapewnić, że będzie ciąg dalszy tej sceny, ale jak się ona rozwinie, to już niestety musicie odkryć sami :) Dzięki za komentarzyk :D

  12. Seiridis pisze:

    Ja pierdolę… ._.
    Ta końcówka była smutna. Jak im nie wyszło, a potem jeszcze ta cała akcja. Smutna, bo współczułam najpierw Ryanowi, a potem Lenny’emu. No serio, stara się człowiek, daje przerżnąć nawet na brutala, żeby jego chłopak był zadowolony, a ten co? Przeruchał go, a potem „nigdy więcej mnie o coś takiego nie proś”… No jeeeeez… Świetna zachęta na przyszłość, gratuluję, Ryan.
    Jakby nie mógł z tym odczekać trochę, tylko jak zwykle co mu ślina na język przyniesie. ._. Na pewno Lenny’emu się zrobi przykro, albo się zamknie sobie albo się pokłócą, na pewno… A nawet nie wiadomo, czy to będzie w następnym rozdziale. A jeśli tak, to nie wiadomo czy się w tym samym rozdziale pogodzą. A jeśli nie, to nie wiadomo czy w następnym to robią… Przy złych wiatrach będę musiała czekać ponad półtora miesiąca… x”D

    Ale i tak ich kocham. <3

  13. Katka pisze:

    Luinlos, zaczynam mieć coraz większą satysfakcję, że jesteście tacy zaskoczeni. To przyjemne, że po 170 rozdziałach udaje się jeszcze od czasu do czasu zaskoczyć :) I tak, na pewno będzie to ich kosztowało wiele nerwów, szczególnie, jeśli znowu nie będą mogli dojść do porozumienia. Zobaczymy za 9 dni. Z nimi to różnie bywa… Och, a Jasonek plotkujący z Charliem… taaa, nie dość, że ma na Charliego haka, to jeszcze wie, że z kim jak z kim, ale z Charliem o seksie da się rozmawiać bardzo swobodnie XD Jestem wręcz skłonna stwierdzić, że najbardziej z całej paczki. Pozdrawiamy także i cieszymy się strasznie z komentarza! ;)

    Saki, widzę, że podobnie jak Tigram z początku zareagowałaś. Że kiedy im nie wyszło, to tak… dziwnie, smutno. Tę scenę pisałyśmy… Em… no z ponad 2 lata temu, haha, ale pamiętam dobrze, jak Ryan się czuł zgaszony i skrępowany. Smutno :( Cóż, czy Lenny przesadził, Ryan na pewno się z Tobą zgadza. Lenny z kolei, jak się da zauważyć, ma z tego satysfakcję. Wyraźnie zapowiada się na spięcie.
    Co do praktyki – hehe, coś czuję, że Charliego nie dogonią, bo musieliby ćwiczyć bardzo dużo, a przecież sam Charlie nie oszczędza sobie na takich zabawach XD Charlie Mistrz Loda XD A Katy sobie baaaardzo dobrze radzi, jeszcze nikt nie wie, co tak naprawdę Ryan u nich będzie robił :D Reakcja na pewno będzie nie do zapomnienia, hehe. A niedosyt od czasu do czasu jest zdrowy ;) Liczę, że czekanie się opłaci. Za literówki bardzo dziękujemy! :)

  14. saki2709 pisze:

    To było… dziwne. Bo inaczej nie potrafię tego nazwać. Jak im to wszystko nie wyszło, to tak mi się smutno zrobiło, że prawie się poryczałam… A potem smutek zastąpił szok. Lenny. Serio? Najpierw mówi, żeby po kolei mu te palce wkładał, a potem praktycznie na sucho się nabija. Można lubić ostry seks, ale Mulat z deka chyba przesadził…
    Praktyka czyni mistrza, jak to mówią, a Ryan z coraz mniejszym oporem podchodzi do obciągania, więc może wkrótce dorówna umiejętnościom… nie wiem, Rushowi? Bo Charlie to wyższy level, a z Alexem jest raczej na równym poziomie XD
    Ryanowi, jak rzadko kiedy, zabrakło słów. A Wy, okrutne, przerwałyście w takim momencie. Nienawidzę cliffhangerów.
    Co do akcji w studiu… Przez całą scenkę miałam banana na twarzy. Nie żartuję. Genialne to było. Katy + tajemnica = ? To musi być dla niej męczące, tak trzymać język za zębami XD Ale ogólnie jakie zdziwienie, że Ryan dzwoni do Katy. No bo po co niby miałby do niej dzwonić? XD Rozbawiło mnie to całe dochodzenie, po co Ryan ma ich odwiedzić.
    Ogólnie studio fajnie odnowione. Nie mogę się doczekać miny ludków, jak wyjdzie, w jakim celu przychodzi do nich Ryan tego konkretnego dnia. No i reakcji Jaysona na prezent.
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Po tym mam straszny niedosyt.

    „- Byle nie różowy…?-Jason spytał z wątpliwością w głowie”-nie jestem pewna, ale nie powinno być „w głosie”?
    „Począwszy od parki gejów w saunie, przez ćpunkę w kasynie, skończywszy na szaleńcy skaczącym po maskach samochodów.”-„szaleńcu”
    „Po jakiś dziesięciu minutach z łazienki wyszedł jego kochanek.”- „jakichś”
    „- Bierzesz się do rzeczy, czy dalej smęcisz nad swoi losem?”- „swoim”
    „Lubił się z nimi całować, nawet bardzo, ale…”- a nie „z nim”?
    „Odpowiedział jednak pocałunek ochoczo, zarzucając mu ręce na kark.”- a nie „na pocałunek”?
    „Jak go bolało za pierwszy razem, kiedy miał kutasa w tyłku”- „pierwszym”
    „Sam nie wiedział, czy bardziej zmęczyło to tempo tego seksu czy towarzyszące temu silne i dziwne emocje.”- „go” nie „to”

    Pozdrawiam i życzę weny :)

  15. luinlos pisze:

    O, żesz kurka.
    Takiego obrotu sprawy totalnie się nie spodziewałam…
    No kto by pomyślał, że Lenny… tak jakby… ma w sobie jakąś odrobinę (?) masochisty? Bo nie wiem jak to inaczej nazwać. Biedny Rayan, nie mam pojęcia jak on sobie z tą sytuacją poradzi, chociaż podejrzewam, że będzie go to kosztowało całkiem sporo nerwów… Biedny :(
    Jason plotkujący z Charliem byli ujmujący :D A ponieważ Smok ma sporo haków na Charliego, to może wymusić na nim milczenie :D I miło, że wspomniałyście o Szefuńciu, jakoś ostatnimi czasy zupełnie sobie o nim zapomniałam.
    Pozdro,
    Luinlos

  16. Shivunia pisze:

    Basia >> Katy pierwszy paparazzi własnych znajomych ;)Dobrze, że nie ma aparatu XD
    A Lenny faktycznie nie jest fanem bycia na dole. Jakoś nie jest to… po jego myśli XD Ale też jak fajnie zauważyłaś, dla Ryana się nagina… tylko to wychodzi jak wychodzi.
    I nie wiem czy tak samo Lenny broni się przed byciem na dole jak Ryan. Ale… sama nie wiem. Coś w tym jest, ale też pod głębszą dyskusje też się nadaje XD
    Dzięki

    Kruha >> Bo jesteśmy właśnie kobietami XD Nie możemy cały czas być za dobre ;)

    O. >> Oj, nie będzie tak źle ;) A fajność urodzin chyba nie zależy od fajności rozdziału. Ważne jest co będziesz tego dnia robić ;) Poza tym, chłopcy mają już dłuższy staż, może nie będą się jak coś kłócić tak… intensywnie. Chociaż też nie mogę mówić jak to się potoczy ;)
    Co do chorej satysfakcji Lennego i tego jak on się zachowuje i czemu tak… to może trochę szukać usprawiedliwienia w tym dodatku gdzie miał swój pierwszy raz. Nie wiem tylko czy to coś wyjaśni w jego pokrętnej logice XD
    A rozmowa… O.? Serio? Im tak idzie rozmawianie jak… no źle. Oni nie umieją rozmawiać XD To chyba ogólnie wiadoma wiedza. A tym bardziej o czymś wstydliwym czy związanym z ich uczuciami hahaha, jasne. Marzenia XD Nie byli by sobą jakby rozmawiali. Nie oszukujmy się.
    A Charlie… cóż to Charlie, nic dodać nic ująć.

  17. O. pisze:

    Złamałyście mi serce. W zeszłym roku miałam popsute urodziny przez ich kłótnię, w tym roku czuję, że będzie tak samo…
    Nie wiem w ogóle co mam powiedzieć… Ta chora satysfakcja Lenny’ego mnie przeraziła..Okey, można było się domyślić, że skoro sam drapieżnie bierze się za tyłek Ryana to może chcieć w drugą stronę tak samo.. NO ALE O TYM TO SIĘ ROZMAWIA. Raz przecież mieli rozmowę na temat swoich preferencji, krótką, no ale mogliby ją powtórzyć…
    Niby to było super jak tak prężył się pod Ryan’em, zarówno Księżniczka jak i my czekaliśmy na taki przebieg sprawy… I to tak.. Ja nie mogę.
    „Lenny wyciągnął do niego głowę i pocałował go w usta delikatnie, kładąc przy tym dłoń na jego policzku.” Choć tyle czułości..
    Zazwyczaj skaczę z radości jak o nich czytam, co jest już pewnie nudne, ale tym razem to zaryłam banią o podłogę. Dywan też był choć trochę czuły.

    Hah, czyżby Charlie chętnie schowałby się za kontuarem, by sprawdzić kto jest lepszy w oralu? My wiemy, że dziesiątkę to by i Tyszkiewiczka mu dała, ale on nie wie i nie musi wiedzieć, że Alexowi duuużo brakuje,więcej niż się domyśla.
    A może grawerunek będzie brzmieć tak- „Nieosmolony Smok” ? ;))

  18. Basia pisze:

    Hej,
    no i Jason wraca z wakacji…. och spodziewałam się, po Kate że będzie czekała na parkingu przed studiem z notatnikiem w ręku czekając na relacje… Lenny nie za bardzo czuje się w roli pasywa, ale dla Rayana zrobi wszystko, choć w pewnym momencie przeszło mi przez myśl, że Rayan powie o tym kolczyku, i że za parę dni idzie go zrobić dlatego chce być na dole… och Rayan bronił swojego tyłka przed Charliem, więc tak samo postępuje teraz Lenny….
    weny multum….
    Pozdrawiam serdecznie

  19. Katka pisze:

    Tigram, jak widzę, scena wywołała bardzo różne odczucia. Skoro z jednej strony łzy, z drugiej, że było hot, a potem, że dziwnie XD Całe spectrum emocji. Faktycznie było “dziwne i niezdrowe”, z tym się zgodzę w 100%. Och, a zakończenie to taki cliffhanger, ale już niebawem nowy rozdział :)

    Adela, nie, Lenny nie został zgwałcony i tym bardziej nie jest masochistą XD Ale mam nadzieję, że następny rozdział, który, jak się można domyślić, będzie kontynuacją owej sceny, rozjaśni jego spojrzenie na sprawę.

    Sharon, grawerunek na pewno wybiorą taki, żeby miał jakieś znaczenie. Kto wie, może to będzie smok… ”jeżeli książę myślał, że jego brat wróci z wycieczki bardziej wyluzowany to się baaaaaaaaaardzo mylił” – so true. Alex ma niesamowitą zdolność szybkiego włączania w sobie trybu “pracuj”. Haha, a co do utrzymanków i tego tematu u JA… mam wrażenie, że nieważny dla Ciebie, ważne, by Alexik zapewniał Jasona o swojej miłości XD Co do analizy psychologicznej Rynny – myślę, że w przypadku tej sceny jest ona dla Was (bo widzę, że nie tylko dla Ciebie, ale i Adeli i Tigram) trudna, bo przecież nie znacie tak naprawdę Lenny’ego w roli “bottoma”. Jego zachowanie więc może wydawać się dziwne i niezrozumiałe, bo nie było wiele okazji do takich scen, Lenny baaaaardzo skutecznie tego unikał, a także rozmawiania na ten temat, więc to jest chyba płaszczyzna, która jest jeszcze dla Was dość tajemnicza. Ale bardzo mi się podoba, że chcesz przeczytać wszystko od zera i raczyć nas komentarzami :DDD Nie możemy się doczekać!

  20. Sharon d'Arc pisze:

    Ooo, dopieścili smoka, nie powiem, nowy sprzęcik… Ciekawa jestem jaki to będzie grawerunek… smok? :D I wyobrażam sobie wkurzonego, a nie przepraszam, on się nie wkurza, zirytowanego Alexa jak musiał Rusha wyciągać go z wyrka. A to przecież królowa miała większy powód, żeby zaspać. Cóż, jeżeli książę myślał, że jego brat wróci z wycieczki bardziej wyluzowany to się baaaaaaaaaardzo mylił :D No i gołąbki w podróży? Wszyscy w promieniu 3 km rzygaliby tęczą i cukrem… No i ten temat z utrzymankiem.. można by było go poruszyć u JA i doprowadzić do następnej cudownej i romantycznej sytuacji, w której Alex będzie mówił Jasonowi jak mu na nim zależy *.*
    No i zbliża się kolczykowanie, na które wszystkie fanki Rynny czekają z niecierpliwością. Te żarty o jedzeniu wymiatały.
    Cóż analizy psychoanalitycznej Rynny nie jestem w stanie zrobić, bo musiałabym przeczytać wszystkie rozdziały z nimi a zbliża się sesja.. Ale po sesji mam 1,5 miesiąca ferii semestralnych, więc sobie przeczytam WSZYSTKIE rozdziały od deski do deski i będę wam tak sypać przydługimi komentarzami, że zaczniecie je kasować… albo Tusk je opodatkuje -.-‚
    Ale nie bardzo ogarniam co się wydarzyło między Rayanem i Lennym… Przecież już raz zamienili się pozycjami i nie było to taką porażką jak TO. I to sadomasochistyczne zachowanie… Z drugiej strony, Ray też nie miał łatwo jak mu się Lenny na samym początku wtrynił do domu i wykorzystywał…
    No i plan księżniczki na porównanie seksu przed i po kolczykowaniu z sobą jako topem chyba nie wypali…

  21. TigramIngrow pisze:

    Popłakałam się jak im nie wyszło… ;(
    Dobra, a potem poszłam szukać swojej rozsypanej szczęki jak mi żuchwa ze zdumienia wzięła i opadła. To było hot.
    Tzn… było. Do momentu tej Ryanowej reakcji. O kurwa. O kurwa.
    Ja jebię. To jest dziiiiiwne. Tak bardzo dziwne i niezdrowe że aż mi się podoba.
    Ale zakończenie żeście dały chujowe. I nic więcej nie powiem, żeby nie trzeba było mojego komentarza kasować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s