Fire Dragon Tattoo Studio – 169 – Z tobą mogę się starzeć codziennie

W dzień swoich urodzin Jason spał wyjątkowo długo. Budzik nie był nastawiony, a skoro nie mieli żadnych planów, a przynajmniej takich, o których by wiedział, nie musieli zrywać się wcześnie z łóżka.
Tatuażysta przeciągnął się i w końcu rozchylił powieki, by spojrzeć za okno, na słoneczny krajobraz i góry w oddali. Mimowolnie uśmiechnął się do siebie i skierował spojrzenie na lewo, gdzie powinien być jego kochanek. Nie było go. Nie przejął się tym teraz specjalnie, uznając, że może zszedł po kawę albo do łazienki i tylko przez chwilę pożałował, że Alex nie był pierwszym widokiem, jaki ujrzał, będąc w teoretyczny, abstrakcyjny sposób rok starszy niż wczoraj. Nie bolało go jakoś specjalnie. Może zaboli za rok, gdy będzie kończył trzydziestkę. Na razie czuł się nawet młodo, choć to głównie za sprawą Alexa i ich paczki. Paradoksalnie, zanim ich poznał rok temu, czuł się dużo starszy i bardziej zmęczony niż dzisiaj.
Po kilku minutach zdecydował się wstać. Zarzucił na ramiona biały, hotelowy szlafrok, który sięgał mu zaledwie połowy ud i ze szklanką wody wyszedł na taras. Zapalił papierosa i przy okazji palenia bawił się telefonem w oczekiwaniu na powrót Alexa. Rześkość poranka panowała w powietrzu, jakiej w Miami nie miał szans poczuć. Tam było inaczej, pachniało oceanem, a w centrum… miastem. Tutaj było tak niesamowicie świeżo.
Połączył się w końcu z hotelową siecią i wszedł na stronę lokalnych newsów, by zobaczyć, czy może są jeszcze jakieś atrakcje, których nie zwiedzili, a powinni. Zatrzymał się jednak nagle przy jakiejś informacji, w której kluczowe słowo „tutejszy wariat” przykuło jego uwagę. Momentalnie ściągnął brwi, czytając i zdając sobie sprawę, że mowa była o tym samym dziwaku, który wczoraj zaatakował ich samochód. Jak głosił news, tym razem skończyło się gorzej. Autor tego krótkiego artykułu z dzisiejszego poranka wspominał, że owy mężczyzna tym razem zaatakował z użyciem noża i ranił kilku miejscowych oraz turystów w okolicy. Nie było jeszcze danych co do ilości rannych oraz ich stanu, ale Jason nawet nie miał głowy, by na to narzekać. Poderwał się nagle z bardzo nieprzyjemnym i bolesnym ukłuciem w sercu i upuściwszy niedopałek na podłogę tarasu, dosłownie wybiegł z niego, a potem z apartamentu. Gdzie był, do diabła, Alex?!
Ubrany tylko w szlafrok i kapcie zabrał do kieszeni telefon i kartę-klucz do drzwi pokoju hotelowego. Po drodze do windy jeszcze zadzwonił do kochanka. Nie odbierał.
To nie napawało Jasona optymizmem, a wręcz przeciwnie. Nawet nie myślał zbyt trzeźwo, jak duże było prawdopodobieństwo, że tamten szajbus uwziął się na Alexa. Ważne było, że Alexa nie było w pokoju i nie odbierał tego cholernego telefonu. Jason próbował dodzwonić się do niego przez całą drogę windą na dół, ale już na parterze wcisnął komórkę do kieszeni szlafroka i dosłownie pobiegł w stronę restauracji. W ogóle nie zważał na wzrok innych gości, którzy patrzyli z konsternacją na tak wysokiego, wytatuowanego mężczyznę w samym szlafroku przemierzającego hotel jakby zobaczył ducha.
Rozejrzał się po restauracji, ale przy stolikach zobaczył tylko jedną parę i jakąś kobietę, jedzących śniadanie. Żadnego śladu Alexa. Nic. Niewiele myśląc i czując, jak krew nieprzyjemnie szybko płynie w jego żyłach, przedostał się do wejścia dla personelu, do kuchni. Tam, pośród wszelkich sprzętów i oparów gotowanego jedzenia, zobaczył kucharzy i… tak, szefa kuchni, tego jebanego Bradleya, który chciał ich spiknąć z jakąś gejowską parką. Dotarł do niego i nie bacząc na to, że mężczyzna trzyma nóż i kroi chleb, odwrócił go do siebie za ramię.
— Widziałeś mojego partnera? — syknął.
Ten zmierzył go wzrokiem. Miał przy tym zszokowaną minę, widząc tu obcego.
— Co tu, do diabła, robisz?! Tu nie wolno wchodzić gościom, chyba wyraźnie jest napisane na drzwiach. I nie, nie widziałem faceta, kazaliście się odpierdolić przecież, to nie śledzę go! — odparł wrogo i odepchnął jego rękę. — A teraz wyjdź stąd, tu się pracuje.
Jason fuknął przez nos, jeszcze moment mierzył groźnym spojrzeniem twarz mężczyzny i wreszcie przeklinając pod nosem, zawrócił do wyjścia. Miał ochotę przy okazji przywalić tym wszystkim kucharzom, którzy obserwowali go z niedowierzaniem.
Po wyjściu do części dla gości znowu zadzwonił do Alexa, ale odpowiedź była taka sama. Czując, że kropelki potu i coraz większy strach wręcz pojawiają się na jego obliczu, pobiegł w końcu do recepcji. Jeśli Alex wychodził, ktoś na pewno to wiedział, do cholery!
Stanął przy wysokiej ladzie i pochyliwszy się nad nią nieco, zwrócił się do młodego mężczyzny w hotelowym uniformie.
— Cześć, mam tu z partnerem apartament na nazwisko Grey. Czy widziałeś, żeby on dzisiaj wychodził z hotelu? Mówił, dokąd jedzie?
— Och, nie wspominał nam o tym, ale czy mógłby pan sprecyzować, jak wyglądał? Proszę wybaczyć, ale nie pamiętam wszystkich naszych gości — recepcjonista uprzejmie przejął się sytuacją, przykładając wszelkich starań, aby klient był zadowolony.
— Jasne. Alex ma z metr osiemdziesiąt, bardzo elegancki, przystojny i nie mówię tego, bo tak uważam, tylko to się rzuca w oczy — mruknął, chociaż głos z podenerwowania miał mocniej zachrypnięty niż zwykle. — Blond włosy, pewnie by był w garniturze i… — urwał, bo nagle telefon w kieszeni jego szlafroka się rozdzwonił. Niemalże się poderwał, ale bez wahania sięgnął i błyskawicznie odebrał, nim zdążył rozbrzmieć drugi dzwonek. — Halo.
— Dzwoniłeś, więcej niż raz. Co się stało? — w słuchawce usłyszał głos kochanka. Zaniepokojony i trochę zdziwiony.
— O kurwa… — to były pierwsze słowa, które wydobyły się z ust Jasona, gdy usłyszał Alexa. Przetarł twarz dłonią, ale zdenerwowanie całkiem z niego nie zeszło. — Gdzie jesteś? Nie było cię w pokoju.
— Byłem na basenie, dlatego nie mogłem odebrać. Coś się stało, że tak wydzwaniałeś?
„Basenie” pobrzmiało w głowie Jasona. Kurwa… jak mógł być tak głupi? Machnął przepraszająco recepcjoniście, dodając bezgłośnie „znalazł się” i ruszył przez hol do windy.
— Zaraz ci wyjaśnię… — Westchnął ciężko. Czuł, że zachował się jak kretyn. — Wracasz do apartamentu?
— Tak. Zaraz będę, tylko wezmę prysznic i się ubiorę. Czy to coś pilnego? — blondyn dopytywał, a Jason słyszał, że był zaniepokojony. W końcu kilka połączeń naraz były podejrzane.
— Nie, spoko, już nic. Martwiłem się, bo widziałem na necie, że ten szajbus z wczoraj pokroił kilku miejscowych i turystów… A ciebie nie było — skończył z grymasem, zdając sobie sprawę z tego, jak idiotycznie brzmi to, co mówi. Wcisnął przy tym guzik zwołujący windę i stał jak debil w tym głupim szlafroku, w klapkach na środku holu.
Jedynym pocieszeniem był fakt, że w ogóle coś na sobie miał, a ludzie często tak schodzili nawet na śniadanie, oraz że kochanek się znalazł. W hotelu, na basenie. I tak czuł się jak idiota.
— I pomyślałeś, że mnie zaatakował? Ale jak, skoro nie miałbym po co wychodzić? Zresztą nieważne, porozmawiamy, kiedy wrócę do pokoju.
— Ta, spoko — odmruknął, nie mając nawet racjonalnego argumentu, żeby to wyjaśnić. Po prostu się przestraszył, a wspomnienie twarzy tamtego faceta, który wskoczył im na maskę samochodu, pozostało mu w pamięci i budziło silny niepokój. Chyba jednak się starzał. Teraz odczuł to dużo mocniej, bo gdy jeszcze pracował w nielegalnych interesach miał więcej opanowania i zimnej krwi. Chociaż… może teraz po prostu miał coś do stracenia?
Pozostawił te myśli i rozłączywszy się z kochankiem, wszedł do windy, a następnie do apartamentu. Tam już na tarasie ponownie odpalił papierosa, czując, że nie będzie ostatnim w tej chwili.
Kiedy już prawie kończył drugiego, usłyszał, jak drzwi do ich pokoju się otwierają, a do środka wchodzi jego kochanek. Miał ze sobą tylko ręcznik, w który zawinięte były mokre kąpielówki, a na sobie dresowe spodnie i bluzę. Wszystko w szarym kolorze. Włosy były jeszcze wilgotne, a stopy wsunięte w klapki.
Jason widział z tarasu, jak zawija na moment do łazienki, aby zostawić tam rzeczy, po czym podchodzi do niego. Miał jak zwykle poważną minę, z której ciężko było coś wyczytać.
Tatuażysta odruchowo zlustrował go z góry na dół spojrzeniem, po czym pokręcił głową z politowaniem dla samego siebie.
— Nie komentuj — poprosił i zaciągnął się ostatni raz.
— Nie będę, jeśli mi wytłumaczysz, co podsyciło ci umysł takimi myślami. Wczorajsze wydarzenie, gdy wracaliśmy do hotelu? — Alex zapytał, stając tuż przed kochankiem i kładąc mu dłoń na biodrze.
— Ta, chyba trochę tak. Myślałem, że może cię zapamiętał i chciał… — Jason wzruszył ramionami i w końcu objął w pasie kochanka. — Latałem jak debil w szlafroku po hotelu. To na pewno nie będzie coś, co Katy wyciągnie ze mnie o wyjeździe — dodał z lekkim przekąsem.
— Miło, że się martwiłeś, ale zbytecznie. Nic mi nie jest, jak widzisz. Nie budziłem cię, gdy wstałem, nie widziałem w tym sensu.
Tatuażysta odetchnął ciężko i pocałował go z boku w szyję, mocniej przytulając. Dobra, wiedział, że to było głupie, ale teraz poczuł naprawdę sporą ulgę. Pogłaskał Alexa nisko po plecach.
— Jak się pływało? — zmienił temat, ale nie cofnął się.
— Dobrze. A jak tobie spało? — Alex odparł ze spokojem, obejmując w talii kochanka. Czuł się dość dziwnie z tym, że tak spanikował, ale nie mógł go za to karcić czy wyśmiewać. W końcu zrobił to, bo się martwił.
— Długo — odparł Jason z lekkim uśmiechem. Nawet w weekendy, kiedy miał wolne, nie spał do tak późna. — Jadłeś już śniadanie?
— Nie, planowałem po basenie cię obudzić i zjeść razem.
— Zamówmy do pokoju. Bradley mnie otruje, jak mnie zobaczy w restauracji.
— Dlaczego?
— Bo go napadłem… A tak serio, to chciałem sprawdzić, czy jesteś w restauracji, więc zawinąłem do kuchni, czy cię nie widział — Jason mruknął i w końcu się odsunął, bo czuł, że im więcej opowiada o swojej porannej panice, tym gorzej to brzmi.
— Wtargnąłeś do kuchni? — Alex swoimi słowami jeszcze bardziej go w tym utwierdzał.
Jason spojrzał w kierunku jeziora i kilka razy przejechał zębami po dolnej wardze. Milczał chwilę, w końcu zacmokał i przytaknął niechętnie.
— Jason… — Alex chwycił go za dłoń i delikatnie ścisnął. — Naprawdę, musisz się trochę uspokoić. Ta sytuacja z wczoraj też mnie zszokowała, sam wiedziałeś, ale dziś jest już dziś, nie możesz się tak martwić. Chodź, zamówimy śniadanie — dodał na koniec i pociągnął kochanka do środka.
Jason wzniósł oczy ku niebu i podążył za nim. Czuł się jak idiota, tym bardziej po tych słowach Alexa, które upewniły go, że zachował się niedorzecznie. Jednak nie umiał nic poradzić na to, że teraz, kiedy miał się o kogo martwić, to takie pojebane sytuacje jak wczorajsza sprawiały, że był bardziej czujny i spięty. I może teraz był chujem, myśląc w ten sposób, ale cieszył się, że ten szajbus posiekał kogoś innego niż jego kochanka.
— Zamówisz? Ubiorę się za ten czas — mruknął w końcu.
— Nie musisz, możesz zostać w szlafroku — blondyn zastopował go, jednocześnie biorąc ze stoliczka w salonie kartę dań i telefon. — Co chcesz?
— Te rogale z dżemem co wczoraj i kawę. To nigdzie nie wychodzimy? — Jason dopytał się, w końcu przysiadając na kremowej kanapie nieopodal.
— Na razie nie — odparł jego kochanek i wybrał numer, aby złożyć zamówienie. Poza tym co zażyczył sobie Jason, poprosił jeszcze o sok porzeczkowy i jajecznicę z tostami.
Kiedy wrócił do Jasona, ten gestem poprosił, żeby się przysiadł i zapytał:
— O której jutro mamy lot? — Musiał przyznać, że niewiele myślał o powrocie i nawet nie wiedział, czy będą się jutro z samego rana zbierać, czy później. A teraz, będąc w tym apartamencie, nieopodal wielkiego jeziora, bez konieczności trzymania ołówka lub maszynki do tatuowania w ręce, wyłączył się zupełnie od tego, co było w Miami.
— O pierwszej piętnaście popołudniu mamy wylot, a wiesz, że musimy być trochę wcześniej na lotnisku, aby zdać bagaże — Alex wyjaśnił swoim naturalnie spokojnym i, jakby nie patrzeć, chłodnym tonem, siadając tuż obok kochanka. Położył mu dłoń na udzie i pocałował w policzek, lekko się przy tym wyciągając.
Jason zamruczał potakująco i przyjrzał się jego twarzy.
— Nie siedziałeś przy laptopie — rzucił ni stąd, ni zowąd. — No… Albo siedziałeś jak spałem.
— Rozmawialiśmy o tym już. Chociaż martwi mnie, że po powrocie czeka mnie dużo pracy.
— Nie myśl o tym teraz — odparł od razu Jason, chcąc jak najluźniej wykorzystać ostatni dzień i chyba nawet cieszył się, że na razie nigdzie nie będą wychodzić. Alex zawsze był oszczędny w dotyku, gdy byli wśród ludzi. A tutaj… tutaj mógł go całować, ile chciał, więc teraz pochylił się do niego i wcałował mu się w usta niespiesznie, choć intensywnie.
Jego kochanek nie opierał się przed tym, a wręcz przeciwnie. Spokojnie odpowiedział na pocałunek, trochę silniej ściskając udo kochanka. Był przy nim blisko i dzięki temu czuć było jaki jest gorący i… jak dobrze pachnie. Jason więc mocniej wciągnął powietrze przez nos i nieznacznie się nad nim pochylił. Nie za mocno jednak, żeby go sobą nie przytłoczyć. Było mu przyjemnie, gdy splatał swój zakolczykowany język z językiem Alexa.
— Mmm…
— Mhm…. Tylko, nie rozkręcajmy się za bardzo. Śniadanie zaraz będzie — Alex przystopował go, nie odsuwając się jednak drastycznie.
— Rozkręcajmy? — Jason udał lekkie zdziwienie. — Kto mówi o rozkręcaniu się? Ja cię tylko całuję. Mój język tak cię jara, że coś się tam dzieje? — zapytał z uśmiechem chochlika, powoli wyciągając dłoń do jego krocza.
Alex drgnął na to znane sobie uczucie, jednak nadal przyprawiające go o gęsią skórkę. Przyjemną, jednak nadal zaskakującą.
— Nie tylko on. Dlatego proszę, poczekaj, aż zjemy.
Jason uśmiechnął się i cmoknął go w policzek, nim zabrał dłoń. Akurat na czas, bo naraz rozbrzmiał dzwonek oznajmiający, że obsługa przybyła z ich śniadaniem. Pozwolili pokojówce rozłożyć wszystko na niskim stoliku przy kanapie, a kiedy zabrała przy okazji pościel do prania, wreszcie przysiedli do śniadania.
Jason był głodny, ale odczuł to dopiero, kiedy spojrzał na rogaliki. Zabrał się więc za nie z zapałem, popijając kawą i patrząc na swojego kochanka. Bawiło go to, jak uważał, by okruszki nie wylądowały mu na ubraniu. Miał do tego rozłożoną na kolanach serwetkę. Ta elegancja była na swój sposób też podniecająca, ale darował sobie komentowanie tego na głos. Zamiast tego zapytał o coś, nad czym zastanawiał się dłuższą chwilę.
— To jakie mamy w końcu na dzisiaj plany?
— Będziemy świętować twoje urodziny. Po śniadaniu zobaczysz — jego kochanek uciął temat, po czym na widok zaciekawionej miny Jasona postanowił dodać: — A co chciałbyś robić?
Tatuażysta wzruszył ramionami.
— W zeszłe urodziny chlałem z dawnym kumplem z kosza, ale nie dotrzymał tempa, więc w sumie cały wieczór trzymałem mu głowę nad kiblem.
— Mam nadzieję, że w tym roku nie chcesz tego powtórzyć. Nie dam się upić
— Nie… Spoko. To były chujowe urodziny.
— A w inne? Wszystkie nie mogły być takie — blondyn dociekał dalej, jedząc powoli puszystą jajecznicę i chrupiące, mocno się kruszące, tosty.
Jason musiał się zamyślić. Tak naprawdę nigdy nikomu nie zawracał głowy swoimi urodzinami. Nie pamiętał ich jakoś szczególnie, więc musiał trochę wysilić pamięć.
— Raz, chyba jak kończyłem dwadzieścia cztery czy pięć… Emma wyciągnęła mnie na rejs jeszcze z jej wcześniejszym facetem — mówił, jedząc kolejnego rogalika i suto maczając go w miseczce truskawkowego dżemu. — Było spoko, choć też mu się coś przytrafiło i przeleżał w kajucie większość czasu, a my siedzieliśmy na górze. A… dwa lata temu, jak jeszcze z Charliem pracowałem w innym studiu… młody chyba nawet nie wie, że to były moje urodziny. Ale po godzinach jeszcze z jednym kolesiem piliśmy na plaży i chyba skończyło się w sypialni młodego.
— Richard wolałby zapewne tego nie wiedzieć — młodszy mężczyzna podsumował, notując sobie w głowie te wspomnienia. Sam nie spędzał co prawda w ten sposób swoich urodzin, ale też należały one do tych nudniejszych w jego mniemaniu.
— A ty? — Jason spojrzał na niego znad filiżanki kawy. — Co myślisz o tym… że się z nim pieprzyłem? — zapytał, bo „pieprzyłem z facetem twojego brata” brzmiało w jego głowie znacznie gorzej.
— Ani ty, ani on z nikim wtedy nie byliście? — Alex bardziej spytał niż stwierdził, licząc na jakiś znak, że tak faktycznie było.
— Ja nigdy z nikim nie byłem, jeśli masz na myśli dłuższy związek — zauważył Jason. — A młody z tego co wiem, też nie, bo wtedy jeszcze bujał się w Mike’u.
— Więc co mam o tym myśleć? Co prawda wolałbym, abyś nie wiedział, jaki jest w łóżku Charlie, a to z powodu tego, że jest z Richardem w związku, jednak trudno mieć mi o to pretensje, skoro obaj byliście wtedy samotni.
— Jak zwykle poprawny — zamruczał Jason i odchylił się lekko na oparcie kanapy, bo skończył już jeść i została mu tylko kawa.
Alex właśnie popijał ostatniego tosta sokiem.
— A nie powinienem tak do tego podchodzić? Co ty byś czuł w mojej sytuacji?
— Pewnie zastanawiałbym się, czy patrzy ci tylko na twarz, gdy rozmawiacie, czy na twarz i krocze.
— Ty na pewno nie patrzysz Charliemu na krocze — Alex dodał bardzo obojętnym tonem jak na słowa, które wypowiadał. — Weźmiemy kąpiel?
— Mhm — zgodził się Jason, choć pewnie gdyby nie znał Alexa, zdziwiłby się, że ten po prysznicu, jaki uskutecznił po basenie, znowu chce się pakować do wody. Ale to był Alex, jemu chyba moczenia się nigdy nie było za wiele.
— To dopij kawę, napuszczę wodę. — Alex wstał i od razu poszedł do łazienki.
Jasonowi się nie spieszyło. Rozleniwił się po tych porannych ekscesach. Chociaż samotne wgapianie się w czarny płyn na dnie filiżanki sprawiało, że rozpamiętywał, jakiego głupka z siebie zrobił, goniąc za zaginionym kochankiem po całym hotelu, więc w końcu wstał i poszedł do łazienki. Już nago, zostawiwszy szlafrok i bieliznę w pokoju.
Alex, który kucał przy wannie, mocząc już w wodzie dłoń, spojrzał na niego, gdy tylko go usłyszał. Lekki uśmiech pojawił mu się na ustach.
— Chodź do mnie — poprosił, nie podnosząc się ze swojego miejsca.
Jason zbliżył się i dotknął palcami jego jasnych włosów.
— Co ty byś zrobił, jakby nam w domu wodę odcięli z jakiegoś powodu? — rzucił z lekkim rozbawieniem, gdy ujrzawszy tu Alexa, stwierdził, że poza biurem łazienka wydaje się być jego naturalnym środowiskiem.
— Wynająłbym pokój w hotelu i przeniósł się tam na czas, aż nie naprawią usterki. A ty przeniósłbyś się ze mną — odpowiedział, sięgając dłonią do jego podbrzusza. Było wygolone. Wczoraj wieczorem Jason musiał to robić, sądząc po tym, jaka była skóra. — Golisz się — dodał, jakby nie wiedział. Chciał zaznaczyć, że to mu się podoba i że nie była to jednorazowa fanaberia.
Skóra była gładka i Jason najwyraźniej robił to bardzo dokładnie, bo nigdzie wokół genitaliów nie było włosków.
— Dla mnie to mały wysiłek, a nawet nie jest źle, więc… — Wzruszył ramionami i zwilżył wargę językiem. Nie miałby nic przeciwko, żeby Alex jeszcze trochę go tam podotykał. — Skoro ci się podoba.
— Wydaje się jeszcze dłuższy — skomentował Alex, wręcz łaskocząc kochanka opuszkami palców, kiedy przesuwał nimi po jego ciele. Po całym kroczu, włącznie z jądrami.
Jason przymknął na moment powieki. Czasami przy Alexie czuł się jak nastolatek, kiedy reagował na tak delikatne pieszczoty.
— Mhm… Teraz i tak nie jest tak długi, jak może być…
— Wiem — blondyn odparł z typowym sobie opanowaniem i chłodem w głosie, po czym spojrzał z dołu na jego twarz. Przeszył Jasona spojrzeniem i powoli się wyprostował. Objął go jedną ręką za kark i przyciągnął do pocałunku. — Rozbierz mnie.
Intensywne i bardziej uważne spojrzenie tatuażysty spoczęło na jego twarzy.
— To nie wygląda na przygotowania jedynie do kąpieli — zamruczał, sięgając do górnej części jego ubrania i zaczął go niespiesznie rozbierać. Nie spuszczał z niego wzroku i napawał się tym, że byli tu sami, blisko, a jemu wystarczyło pokonanie kilku centymetrów, by znowu pocałować tego przystojnego mężczyznę.
— A czy mówiłem, że to jedynie przygotowanie do kąpieli? — Alex uśmiechnął się samym kącikiem warg, przez co jego twarz wydawała się wręcz zawadiacka i trochę groźna.
Jason powoli wypuścił powietrze z płuc, mając wrażenie, że para w łazience była gęstsza i gorętsza niż naprawdę. Po pozbyciu się góry ubrania kochanka, przesunął powoli dłonią po jego ciele. Od szyi, przez lewy obojczyk, sutek, żebra, aż na biodro.
— Nie mógłbym przeżyć, jakby cię zaszlachtował — rzucił cicho, odnosząc się do sytuacji z rana i owiał gorącym powietrzem szyję Alexa, gdy pochylił się do niej, by musnąć ją wargami.
— Snujesz zbyt ciemne scenariusze. Wolę twoje pozytywne nastawienie, wiesz przecież — Alex odparł, odchylając głowę i luźno kładąc dłonie na ramionach kochanka. Pozwalał mu się dotykać i rozbierać z dresu, relaksując się.
Jason jedynie zamruczał coś w odpowiedzi i obcałowując go delikatnie, zsunął mu spodnie w dół. Przy tym nie podarował sobie pogładzenia jego nagich pośladków. Mógłby się nimi delektować bez przerwy. Ich krągłością, jędrnością… Tym jakie były gładkie i przyjemne w dotyku. Uwielbiał je.
— Nagi i piękny — rzucił w końcu, gdy Alex wreszcie stał przed nim w swojej całej okazałości.
— To chodź. — Ten chwycił go za dłoń i pierwszy wszedł do wanny pełnej ciepłej, wręcz gorącej wody.
Dawała bardzo relaksujące wrażenie i bynajmniej nie zadziałała ochładzająco na delikatnie pobudzonego penisa Jasona. Na szczęście ten nie musiał z tym nic robić, a wręcz przeciwnie. Zachowanie Alexa jasno wskazywało na to, że skończy się na czymś więcej, więc gdy tylko obaj się zanurzyli, pokierował dłoń do jego ciała.
Blondyn znowu lekko się uśmiechnął i jak z pozoru mogło to wyglądać na zdawkowy uśmieszek, tak Jason już się na uczył, że kochanek po prostu tak miał.
Teraz Alex zbliżył się do niego i pocałował w wąskie usta.
— Cieszę się, że mogliśmy razem tu przyjechać, że jesteśmy tu sami. A dzisiejszy dzień mamy tylko dla siebie.
— Te kilka minut w łazience już zdążyło przebić wszystkie moje urodziny, więc może być tylko lepiej, co? — Jason skubnął wargami jego podbródek, trzymając go przy sobie w talii.
Alex przełożył nogi przez uda kochanka, siedząc naprzeciwko niego, że byli bardzo blisko.
— Jeśli będzie tak, jak zaplanowałem, to tak. Nie chcę cię dziś szczególnie rozczarować.
— Kto mówi o rozczarowaniu? Też wolę, jak myślisz pozytywnie. — Jason uśmiechnął się lekko i zsunął dłonie w dół, by wyczuć jego pośladki. — I co tam zaplanowałeś, hm?
— Nie wiem, czy wolisz być zaskoczony, czy chcesz teraz wiedzieć.
— Zależy, jak długo musiałbym czekać.
— Niedługo. Aż się umyjemy i przejdziemy do sypialni.
— To poczekam — stwierdził Jason, sięgając do półeczki przy wannie i wylewając na miękką gąbkę trochę żelu do mycia. Zaczął niespiesznie masować nią ciało Alexa.
Podobała mu się ta łazienka, jej przestronność i zapachy. Musiał tu gdzieś być jakiś mały sprzęcik, który się włączał co jakiś czas i rozpylał przyjemną woń. Ogólnie te drewniane, jasne półeczki na tle kremowych kafelek były całkiem niezłe. Może uderzy za zgodą Alexa w ten ton, kiedy będzie robił jakiś remont.
Alex objął go ramionami za szyję i pocałował go w usta.
— Podoba ci się tu? Ten wyjazd cały? Bo mam nadzieję, że dobrze się tu czujesz. Podczas zwiedzania miasta, kolacji w restauracji. Nie chciałbym cię jakoś ograniczać swoimi gustami.
— Za dużo się przejmujesz, królowo. — Jason zaśmiał się, w sumie nieprzyzwyczajony do tego, że ktoś chciał się z nim tak obchodzić. Przy Alexie jednak ostatnimi czasy coraz bardziej to odczuwał i było to wyjątkowo miłe, choć dziwne uczucie. — Jak szanuję to, że nie jesteś ze Stanów i na pewno u siebie też macie niezłe widoczki, tak cieszę się, że zabrałeś mnie tutaj. Jezioro jest genialne, miasto też niczego sobie. A kasyno tak wciągnęło, że gdybyśmy tu przesiedzieli jeszcze kilka dni, przebuliłbym cały twój majątek — dodał z uśmieszkiem.
— Musiałbym się więc bardzo starać, aby go odegrać — Alex odpowiedział trochę złośliwie, ale po chwili odetchnął z ulgą. — Cieszę się, że tak do tego podchodzisz. Bo wiesz, że nie jestem moim bratem. Lepiej wychodzą mi gesty niż słowa.
— Rush w pierwszej kolejności nie zabrałby Charliego tutaj, tylko do serduszkolandii, gdzie zamiast słońca codziennie wschodzi jebiąca po oczach tęcza — prychnął Jason i pomasował pośladki Alexa gąbką.
— To straszna wizja.
— Taa… Dlatego chyba się cieszę, że nie jesteś swoim bratem. Ten wyjazd to naprawdę dobry prezent — powiedział szczerze i pocałował go krótko.
— Cieszę się, że się nie przeliczyłem. — Alex wsunął obie dłonie pod wodę, między ich ciała. Objął zarówno jądra Jasona, jak i jego penisa, spokojnie zaczynając je pocierać.
Z ust tatuażysty wydobyło się zduszone westchnienie z zaskoczenia. Zostawił w spokoju gąbkę i ścisnął pośladki Alexa.
— Podoba mi się twoja dzisiejsza inicjatywa…
— Nie jest chyba aż taka wielka? Chociaż, jak tak mówisz, to się zastanawiam, czy na co dzień w ogóle nie wychodzę z inicjatywą? — Blondyn spiął pośladki, czując na nich palce, po czym je rozluźnił, jednocześnie odciągając napletek z penisa kochanka. Masował go po każdym milimetrze.
— Zdarza ci się. Kiedy przejmujesz kontrolę nad pozycją i na mnie wskakujesz… — Jason zamruczał z rozbawieniem, podniecając się coraz bardziej. Tak, ten dotyk na dole był przyjemny.
— To chyba lepsze, niż jakbym leżał jak kłoda.
— Mmm… Alex?
— Tak?
— Co ty na to, żeby już się przenieść do sypialni?
— Już chcesz? — Alex spytał pozornie naturalnie, ale przy okazji przełknął ślinę, jakby nerwowo.
— Mhm — odmruknął starszy mężczyzna i delikatnie poruszył biodrami, a Alex dobrze czuł, że jego penis zesztywniał.
Spojrzał na niego przez taflę wody i odsunął dłoń, podtrzymując palcami jego jądra.
— Naprawdę jest dłuższy — ocenił, pocałował kochanka i jeszcze się opłukał w wodzie, nim wyszedł z cieplej kąpieli.
Zadowolony i podbudowany tym komentarzem Jason wyszedł za nim i wytarł się jednym z tych miękkich, hotelowych ręczników, które wyglądały, jakby dziś rano przyszły z fabryki. Nie miał pojęcia, co Alex planuje, ale ta doza niepewności podsycała w nim podniecenie. Gdy się wytarł, sięgnął do swojego penisa i poruszył po nim kilka razy dłonią, obserwując swojego kochanka.
Ten nic nie powiedział, tylko zmierzył go spojrzeniem, kiedy także się w miarę wysuszył i… wyszedł nago z łazienki. Po drodze, obejrzał się jeszcze na kochanka. Jakby się upewniał, czy za nim idzie.
Jason kroczył za nim ze wzrokiem, który wręcz go zjadał. Przesuwał się po jego apetycznych plecach, na dłużej zatrzymując się na pośladkach, jakby chciał za nie złapać. Po wejściu do sypialni cudem powstrzymał się przed dopadnięciem Alexa. Skoro ten już miał jakieś plany, to nie chciał mu ich zakłócać, a jedynie poddać się im. Chociaż, nie marudziłby też, gdyby zwyczajnie poszli na spontan i pieprzyli się cały dzień. Nie musiało być planów w jego opinii.
— Usiądziesz? — Alex poprosił kochanka, samemu podchodząc do wezgłowia łóżka. Rano, kiedy Jason jeszcze spał, schował tam pewien drobiazg, który zabrał z domu.
— Ale nie będziemy się bawić w jakieś fetyszowe cudo? — upewnił się Jason, siadając na łóżku i oglądając się na kochanka.
Blondyn uśmiechnął się lekko, ale i tak spytał:
— Jakie na przykład? Obawiasz się czegoś?
— Hm… Nie przebrałeś się w mundur i nie widzę szpicruty, więc chyba nie mam się czego bać… — Jason uśmiechnął się znowu i zacmokał. — Chyba że zaraz wyciągniesz różowe, koronkowe stringi i każesz mi je ubrać.
— Nie wyglądałbyś w nich dobrze. To do ciebie nie pasuje — Alex odpowiedział ze spokojem, po czym, zamykając w dłoni coś, co wyjął spod poduszki, zbliżył się do kochanka. Kolanem rozsunął mu uda na boki. — Bądź tak uprzejmy teraz nie mówić nic zbytecznego — poprosił i pocałował kochanka. Następnie ściągnął z łóżka poduszkę, położył ją na podłodze i klęknął na niej, tuż przed kroczem tatuażysty.
Jason zrobił dość głupią minę i nawet jakby chciał, to by nie miał pojęcia, co powiedzieć. Nawet nie wiedział co zrobić z dłońmi, czy w ogóle się poruszyć, cokolwiek. Dopiero po dłuższej chwili zaczęło do niego docierać, co Alex może chcieć zrobić. Z twarzą tak blisko jego penisa.
— A… Alex? — wydusił w końcu.
— Wiem, co robię. Jeśli nie masz nic do powiedzenia w innym tonie, to nic nie mów — zawyrokował, po czym położył między swoimi nogami prezerwatywę, którą przywiózł z Miami, schował w swoim bagażu, a rano pod poduszką. Objął penisa kochanka dłonią, subtelnie, z wyczuciem go pieszcząc.
Jason wypuścił głośno powietrze i w końcu jedną dłoń zacisnął na pościeli. Okej… Tego się nie spodziewał. Myślał, że będą mieli normalny seks, ewentualnie z jakimiś bonusowymi olejkami czy większą inicjatywą Alexa… ale nie taką! Nawet mu nie przyszło do głowy, że jego kochanek będzie chciał zrobić… to. Już nawet sam o tym zapomniał. Choć nie… ochota na seks oralny go nie opuszczała, ale nie myślał już o tym, by przekonywać Alexa na siłę. Dlatego teraz był w szoku, choć ten szok wcale nie przeszkadzał mu w szybkim osiąganiu wzwodu. Cóż, nie widywał Alexa na klęczkach przed swoim penisem. To był bardzo, bardzo podniecający widok.
Ten nie patrzył na kochanka, tylko skupił się na jego kroczu. I kiedy już był gotowy, zarówno on, jak i członek Jasona, założył na niego smakową prezerwatywę. Niby miała pachnieć truskawkami, a w opinii Alexa pachniała jak tania guma balonowa dla dzieci. Za słodko, aby naprawdę pachnieć jak owoc. Trudno. W tym przedsięwzięciu zapach był najmniejszym problemem.
Przełknął ślinę i dopiero zdał sobie sprawę, że ta mogłaby mu się przydać w ustach. Po jeszcze chwili, która w głowie Alexa ciągnęła się w nieskończoność i toczył w niej walkę pomiędzy niechęcią do dotyku wargami członka a sprawieniem kochankowi przyjemności, w końcu przysunął się twarzą bliżej jego krocza i polizał penisa przez kondom.
— O kurwa… — wyrwało się Jasonowi, który nie wiedział na początku, jak się zachować. Czy powinien go zastopować, żeby się nie wydurniał i nie robił czegoś, czego nie chce, tylko dlatego, że jego kochanek zestarzał się o kolejny rok. Czy powinien pociągnąć go do góry, pocałować i zapewnić, że wcale tego nie potrzebuje. Ale z drugiej strony, Alex wyglądał na pewnego siebie, zdecydowanego… a jego język był taki gorący!
Jason zaklął pod nosem i w końcu darował sobie jakikolwiek opór, tylko wbijając w niego spojrzenie. Czuł przy tym silne i coraz szybsze dudnienie serca w klatce piersiowej.
Blondyn w tym czasie ujął członek kochanka w jedną dłoń, a w drugą jego jądra, by masować go opuszkami palców pod nimi. Jego usta powoli obejmowały boki penisa, a potem też i jego główkę. Jasne oczy Alexa przy tym wszystkim były przymknięte, a na całej twarzy był mocno czerwony. Jason badał spojrzeniem każdy jej skrawek. Sam nie wiedział, czy bardziej po to, żeby delektować się tym wyjątkowo seksownym widokiem, czy by uchwycić moment, kiedy będzie źle i Alex będzie wyglądał, jakby potrzebował szybko znaleźć się w łazience.
Przełknął nadmiar śliny, która zgromadziła mu się w ustach i powoli odetchnął. Musiał nad sobą panować, bo właśnie członek dosłownie mu podrygnął w odpowiedzi na to, co się działo.
Alex cofnął na chwilę głowę, jakby na moment spłoszony tym „atakiem”. Oblizał usta, czując na nich ten dziwny smak prezerwatywy. Sam nie wiedział, który jest gorszy. Znaczy, smak gumy był gorszy, ale zabijał w jego głowie świadomość tego, co bierze do ust. Czasami przerażał go jego własny umysł i to jak bardzo go ograniczał. Przecież większość ludzi nie miała z tym problemów. Dlaczego on był… gorszy?
Wziął głębszy oddech i znowu polizał penisa, tym razem przytrzymując go z drugiej strony dłonią. Na koniec objął żołądź wargami i lekko ją nimi ścisnął.
— Ha… Alex… — Jason sięgnął dłonią do jego ramienia. — Mam nadzieję, że nie jest ci z tym jakoś kurewsko źle, bo jak tak, to masz, skurczybyku, przestać — wydyszał, wbijając w niego intensywne spojrzenie, chociaż jego słowom wcale nie pomogły wypieki i to, jak szybko penis mu zesztywniał.
Blondyn spojrzał na niego w górę. Mimo intensywnego koloru na policzkach, czerwieńszych niż zwykle wargi, które przy okazji oblizał, jego spojrzenie nadal było tak przeszywające.
— Prosiłem cię, abyś nie mówił nic zbędnego.
Jason zacisnął zęby, przez chwilę mając mu wręcz za złe to nagłe postawienie w niespodziewanej sytuacji. Uczucie jednak trwało bardzo krótko, stłumione przez resztę emocji, wśród których było oczywiste podniecenie, napięcie, czujność, poczucie jeszcze większej bliskości z kochankiem, jak i masa innych.
Pochylił się szybko do Alexa i pocałował go mocno w usta. Nic nie powiedział, bo nie wiedział co, a i tak pewnie zostałby za każde słowo zganiony. Zamiast tego więc ponownie się wyprostował i odetchnął głębiej, postanawiając poddać się całkowicie we władanie ust kochanka.
Ten chwilę jeszcze na niego patrzył, po czym krótko i lekko skinął głową.
— Właśnie. Kocham cię, więc zamilcz — zażądał, po czym znowu pochylił się do jego penisa. Powoli go lizał i co chwilę ssał, tak naprawdę tylko główkę i może o centymetr czy dwa dalej. Resztę pracy wykonywał dłonią. I sam widział, jaki jest w tym beznadziejny, jednocześnie będąc z siebie dumnym, że jeszcze nie zrobiło mu się niekomfortowo i nie zmartwił kochanka nagłym przerwaniem.
Ten miał wrażenie, że może się tego spodziewać w każdej chwili, dlatego zaskakiwało go, jak nieźle idzie Alexowi. Oczywiście daleko mu było do mistrza obciągu i przykładowo Charlie robił to dużo, dużo lepiej. Zapewne kwestia doświadczenia. Ale nikt nie podniecał go tak, jak ten konkretny mężczyzna u jego stóp, który właśnie dotykał go i poświęcał się, by ten dzień rzeczywiście był wyjątkowy i godny zapamiętania.
Obecność gumek przy tym całym przedsięwzięciu była dla Jasona dość zbawienna. W przeciwnym razie cały czas by się spinał, żeby przypadkiem nie wystrzelić nagle, bo to już by było dla Alexa najpewniej zgubne. Wolał nie dochodzić mu w usta, a ten zapewne miał podobne odczucia, skoro normalnie miał problemy, żeby oralnie popieścić partnera. W tym wszystkim też było dobre, że Alex wiedział, gdzie dotknąć, aby kochankowi było przyjemnie. Uciskał więc umiejętnie jego krocze i przesuwał dłonią po penisie, kiedy wargami obejmował główkę i przesuwał nimi po niej.
Z jednej strony Jason chciał przedłużyć tę chwilę w nieskończoność, bo było mu wyjątkowo błogo. Z drugiej jednak nie chciał nadwyrężać samokontroli Alexa i męczyć go tym. I tak czuł, że spełnienie zbliża się dużo szybciej niż zwykle. Dla jego związku z Alexem nie było to zbytnim plusem, ale naprawdę lubił oralne zabawy, a że tak dawno ich nie doświadczył, teraz się czuł, jakby wyszedł na słońce po miesiącu siedzenia w piwnicy.
— Alex… Jeszcze… uch, chwila i… dojdę… — uprzedził pomiędzy głębokimi wdechami, by ten mógł się odsunąć w razie czego.
Kochanek posłuchał go, tak jak Jason przewidział i teraz tylko usiadł na swoich piętach. Pieścił go dłonią i patrzył to na jego twarz, to na penisa. Nie okazywał tego, ale coś wręcz w nim łopotało z radości i dumy, że udało mu się, naprawdę mu się udało oralnie doprowadzić Jasona na szczyt. Jeszcze wczoraj miał masę wątpliwości, nie wiedział, czy się przełamie i czy nie zaliczy kolejnej, żałosnej wpadki. Jednak kiedy rano ujrzał śpiącego Jasona, pomyślał o tym wszystkim, co przeszli i jak bardzo ten mężczyzna się dla niego zmienił, jak się nim… opiekował i uznał, że po prostu musi to zrobić. Nie żałował.
— Zdjąć ci prezerwatywę?
— Nie… Może cię pobrudzić. — Jason zaśmiał się krótko, od razu marszcząc nos i wpatrując się w niego. Całe jego ciało mówiło, że jest mu dobrze.
Alex tylko skinął głową, patrząc już teraz głównie na twarz kochanka i masturbując go bardziej automatycznie. Czuł pod palcami, jak ten drży, jak pulsuje mu w dłoni, aż w końcu wypręża się i tryska spermą w kondom.
Przy tym całe, szczupłe ciało Jasona napięło się, a z jego gardła wydobyło się stęknięcie. Chwilę więc mógł obserwować, jak ogarnia go rozkosz, jak delektuje się tym przez moment i zaciska palce na pościeli. Potem ujrzał, że oddycha coraz głębiej, ale już nie tak urywanie i w końcu jego chwilę temu przymknięte powieki uchylają się.
— Muszę… cię pocałować… — wydyszał i oblizał usta. — Chodź tu.
Alex przytaknął, uniósł się i usiadł na jego udach. I kiedy już Jason wychylał się, aby go objąć i pocałować, ten pchnął go w ramiona, powalając na materac. Sam też pochylił się nad nim i pocałował mocno i zdecydowanie.
Jason zamrugał, kolejny raz w szoku. Sapnął nawet głośniej, ale bynajmniej nie zaoponował. Złapał Alexa z boku za twarz i głośnym pomrukiem odpowiedział na pocałunek. O tak… Te słodkie usta, które chwilę temu ściskały jego członek. Może miał jakiś fetysz, o którym nie wiedział? Bo teraz, czując jego wargi na swoich, a wiedząc, że przed momentem robiły mu dobrze oralnie, poczuł większy dreszcz w ciele niż przy innych, pozornie bardziej stymulujących pieszczotach.
Wsunął w nie język i wolną dłonią ścisnął pośladek kochanka, a ten stęknął i wypiął biodra w górę, bardziej do jego dłoni. Jednocześnie chętnie odpowiedział na pocałunek. Wolał zdecydowanie bardziej ssać jego język niż penisa, ale głośno tego nie powiedział.
Niedługo potem poczuł, jak i druga dłoń ląduje na jego tyłku, a Jason dosłownie przyparł go do siebie zdecydowanie. Masował jego pośladki, a opuszki długich palców co jakiś czas sięgały do szparki i drażniły ją, jakby podjudzał Alexa do głośniejszych reakcji. Ten jednak był nieugięty i tylko nadstawiał się do pieszczot, nie przerywając przez ten czas pocałunku. Bardzo długiego pocałunku, po którym obaj mieli bardziej zaczerwienione usta.
— Jak chcesz? — blondyn spytał w końcu, kiedy się wyprostował, opierając o szczupłą, wytatuowaną klatkę piersiową.
Jason wpatrzył się w jego oczy i przesunął nosem po jego policzku. Pocałował go w niego.
— Tak, żebym cię mógł objąć w trakcie. Nie musi być na plecach, może być na boku — dodał, nie chcąc przeginać. Alex i tak się dzisiaj dość nagiął, żeby sprawić mu przyjemność.
— Dobrze — młodszy mężczyzna zgodził się i jeszcze raz go pocałował, nim zsunął się na bok. Przesunął się bardziej w górę łóżka, aby nie wystawały im nogi.
Tatuażysta najpierw pozbył się zużytego kondoma i postanowił użyć kolejnego. Wziął porzuconą paczkę i po wytarciu członka chusteczką, nałożył sobie truskawkową gumkę. Na szczęście lubrykant mieli pod ręką, bo kochali się już w łóżku i tubka leżała schowana w szufladce obok. Jason więc wziął ją stamtąd i nawilżywszy prezerwatywę, ponownie przylgnął do kochanka. Pocałował go mocno, zarzucił sobie jego nogę na biodro i sięgnął wilgotną dłonią do jego szparki. Lubił być tak blisko niego, kiedy robił mu palcówkę, bo czuł całym swoim ciałem, jak blondyn reaguje.
Alex nie utrudniał mu, trzymał nogę odpowiednio wysoko, aby kochanek miał dobry dostęp. Chciał, aby miał dobry dostęp. Lubił jego palce i jego penisa, ale teraz czując znowu świeższy zapach truskawkowej gumy balonowej, poczuł, że albo będą musieli zmieniać często smaki, bo od tej konkretnej słodyczy aż go mdliło, albo będzie musiał się przemóc i iść ze swoim problemem do specjalisty.
Nie mówili nic długi czas, ale bynajmniej ich usta nieruchome nie były. Jason nie pozwalał się Alexowi odsunąć i całował go z uczuciem, czerpiąc z tej bliskości jak najwięcej. Nie zamierzał narzekać na ich zwykły seks, bo był cudowny, ale, jakby nie patrzeć, w pozycji na jeźdźca nie miał możliwości takiego dotykania kochanka. Teraz więc trzymał go blisko przy sobie i bawił się jego ustami i językiem, aż nie poczuł, że ten był odpowiednio rozluźniony. Miał gdzieś, że prawdopodobnie minęła już pora lunchu, a zwykli turyści zamiast siedzieć cały dzień w pokoju, zwiedzali okolice. On zamierzał właśnie zawitać do tyłeczka Alexa, więc podciągnął mu nogę trochę wyżej i zaczął się na ślepo nakierowywać.
— Już się nie możesz doczekać, co? — zamruczał w usta kochanka, gdy wreszcie wyczuł jego szparkę czubkiem.
— Mhm — Alex przyznał z krótkim mruknięciem i sam sięgnął za siebie, aby nakierować lepiej jego penisa. Chciał go już w sobie. Bo jak Jason lubił głównie zajmowanie się jego penisem, tak on lubił być pieszczony po i w tyłku.
Tatuażysta uśmiechnął się i lekko zmarszczył nos, kiedy zaczął wsuwać się w blondyna. Czuł, jak otaczają go ciepłe i wilgotne od lubrykantu ścianki i im głębiej był, tym było mu lepiej. Tak nieziemsko ciasno i przyjemnie.
— Jak tak mają wyglądać każde moje urodziny… to z tobą mogę się starzeć codziennie — wydyszał, gdy znalazł się w nim cały i zaczął ruszać biodrami.
Alex spojrzał mu w oczy, przyciągnął go do siebie za kark i pocałował mocno.
— Jeśli… codziennie miałbyś się starzeć o rok… to krótko bym się tobą nacieszył.
— Pewnie i tak nie dożyję pięćdziesiątki — prychnął rozbawiony Jason i ścisnął jego jędrny pośladek. Och, jak on je uwielbiał!
— Nie uważasz… — Alex oblizał wargi i stęknął, kiedy kochanek mocniej się w niego wsunął — że to nie najlepszy moment, aby mówić o tym, ile lat… dożyjesz?
— Może… — Jason przyznał mu rację z chrapliwym, a wręcz ochrypłym przez podniecenie śmiechem. Pocałował go mocniej i posuwał go w stałym rytmie.
— Bo… nie chcę, aby to był twój ostatni urodzinowy… ooch… seks ze mną. — Alex wyprężył się i przygryzł dolną wargę, ale i tak popatrzył groźnie na kochanka, aby ten przyznał mu rację.
Jason cudem powstrzymał się przed kolejnym śmiechem i jedynie cmoknął kochanka w rozgrzany policzek.
— Robię, co mogę, żeby nie był — zapewnił. W końcu wziął się za siebie i wypluwał sobie flaki podczas sparingów z Lenny’m. Nie pakował się też w żadne nielegalne gówno i starał się żyć tak, żeby jednak pożyć dłużej, niż zakładał, że będzie żył jeszcze rok temu. — Będzie ich jeszcze dużo — dodał na wydechu.
Blondyn zamruczał na zgodę, przymykając na chwilę oczy i w końcu samemu łapiąc się pod kolanem, aby Jason mógł się w niego mocniej wsunąć. Było mu tak dobrze, nawet mimo tego mdłego zapachu przesłodzonych truskawek, jaki miał wrażenie, że go otacza zewsząd.
Poczuł, że jego kochanek od razu skorzystał z takiego dostępu i członek nie dość, że wchodził w niego głębiej, to do tego szybciej. Najwyraźniej też dlatego, że Jasonowi było coraz przyjemniej. Byli bardzo blisko siebie, a pościel na pewno będzie wymagała wyprania zanim położą się wieczorem spać. Już teraz była cała pokołtuniona.
Jeszcze dość długo się kochali, bo Jason miał okazję już raz skończyć. Alex też nie dotykał się, trzymając wyłącznie kochanka i pościeli. Ale i tak, mimo chęci przedłużenia tego jak najdłużej, to on pierwszy skończył, uprzednio informując o tym Jasona i chwaląc go, że jest mu dobrze.
Jak zwykle jego reakcje działały na tatuażystę wyjątkowo pobudzająco. Szczególnie te, kiedy dochodził i całe jego rozgrzane ciało drżało w spazmach. Jason czerpał z tego, nie tylko obserwując go, ale też szybciej wsuwając się w pulsujące wnętrze. Aż w końcu i on się spuścił, przytulając mocno Alexa do siebie.
— Ale mnie ściskałeś… — wydyszał po dłuższej chwili i pocałował go w szyję.
— Mhm…. — tylko na tyle w tej chwili było stać blondyna. Był rozgrzany i zmęczony, ale pozytywnie. Czuł to charakterystyczne pulsowanie w tyłku i gdyby tylko nie był pokryty kropelkami potu, które teraz stygły na jego skórze, to mógłby się nie ruszać. Ale może wytrzyma jeszcze chwilę. Dla Jasona.
— Co przewidują dalsze plany? — usłyszał cichy pomruk przy swoim ramieniu.
— Kolejną kąpiel, alkohol, dobrą kolację, spacer i, jeśli wystarczy nam sił, to powtórkę.
Jason uśmiechnął się i cmoknął go po raz ostatni.
— Brzmi cacy. To idź do tej swojej setnej dziś kąpieli. Pójdę się obmyć po tobie. Jeszcze nie mam tak zajebistej kondycji, żeby po dwóch spustach wybiegać z łóżka — zamruczał.
— Dobrze — Alex zgodził się z nim bez protestu, bo już czuł, że ma dziwną skórę. I skoro Jason nie szedł z nim, to mógł poświecić w łazience kilka chwil dla siebie. — Jak chcesz, to zamów coś do jedzenia czy picia. Niedługo wrócę.
— Mhm — odmruknął Jason, chociaż jedli śniadanie niedawno i chyba jeszcze nie chciało mu się jeść. Ale alkohol zamierzał zamówić. Postanowił jednak wpierw odwalić swój rytuał i zapalić po seksie.

21 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 169 – Z tobą mogę się starzeć codziennie

  1. Katka pisze:

    Sharon, kolejne trafne spostrzeżenie wśród czytelników dostrzegam. Mianowicie to, że przy Jasonie Alex rzeczywiście jest rozluźniony, ale przy innych wciąż nie potrafi do końca wrzucić na luz. Przy Rushu rzeczywiście często zdarza mu się wpadać w taki formalny ton, bardziej jak rodzica albo pracodawcy. Stara się to przełamywać, ale rzeczywiście pytanie, czy wpierw nie powinien nauczyć się być otwartym wobec przyjaciół, a dopiero potem próbować wobec kogoś obcego? Chociaż wspólna terapia… to brzmi jak coś bardziej w jego stylu. W sensie na pewno lepiej by się czuł, kiedy Jason by był obok niego. Ale łóżko i Jason to też dobra terapia chyba XD

  2. Sharon d'Arc pisze:

    Uff, w końcu w domu. Obalamy mity, że studenci nie potrafią się dobrze bawić bez alkoholu XD
    Wiecie, jeżeli ludzie przebywają ze mną za długo w jednym pomieszczeniu, albo za dużo czytają tego, co piszę, to potem mają mindfuck… No, ale w końcu wszyscy jesteśmy szaleni, części z nas po prostu nie zdiagnozowano :D
    A Alex u specjalisty… to takie… mało realne.Teraz cały czas Alex pojawia się w rozdziałach w towarzystwie Jasona, więc jest trochę bardziej wyluzowany i rozmawia z nim normalnie. Ale wystarczy ogarnąć pierwszy lepszy, w którym jest z ekipą i już widać, że ma problemy z komunikacją międzyludzką wykraczającą poza pracę. On nawet z bratem nie rozmawia No i musiałby otwarcie porozmawiać z kimś o problemie a z tego co ja pamiętam to on nawet z Jasonem stara się o tym nie mówić i tatuażysta większości się sam domyśla. I ciągle pozostaje sprawa jego homoseksualizmu. Ekipie i rodzinie się przyznał, bo Jason. No i w sumie to była ucieczka z Londynu. Ale wejść do gabinetu i powiedzieć zupełnie obcej osobie „Jestem gejem i mam problemy w łóżku ze swoim aktualnym facetem, bo rodzice wychowali mnie na kosmitę a w przeszłości praktycznie zgwałcił mnie jakiś oblech” to już zupełnie inny level. No i jak już wcześniej wspominałam, wątpię, żeby Jason ( i może fani) byli zadowoleni, że Alex zwierza się ze swoich problemów komuś obcemu, chyba, że miałaby to być jakaś wspólna terapia… Ale nope, nope, nope, nope. Nie podoba mi się ten pomysł, liczę na więcej rehabilitacyjnych momentów z udziałem łóżka i tatuażysty :3

  3. Katka pisze:

    Nate, hehehe, taaa, bo Wy wszyscy już takie teorie, że na pewno obciągnie, że inaczej być nie może i w ogóle, to przecież musiało być XD Nikt by takiego parcia nie wytrzymał, nawet Alex XD I w sumie dobrze, że miałaś wątpliwości, czy wytrwa, bo jakoś przynajmniej było czuć, że jest to jednak dla niego pewne wyzwanie. Ale w ogóle „ale zrobił to, jak prawdziwy mężczyzna!” hahaha masa heteryków kazałaby Ci się puknąć w głowę XD Ale mi się te słowa bardzo podobają :D I tak, Alex jest świadom, że Jay wiele jego dziwactw znosi, więc sam też musi znosić jego palenie. By było fair :) Dziękujemy bardzo za wenę i czas :)

  4. Nate pisze:

    Cóż, bądźmy szczerzy. TYLKO Jason się tego nie spodziewał :D Bo chyba my wszyscy tutaj wiedzieliśmy, że taki będzie prezent Alexa. No, ale z drugiej strony…. To i tak miła niespodzianka, że tak dobrze to zniósł. Pod czas czytania miałam wątpliwości, czy wytrwa do końca, ale zrobił to, jak prawdziwy mężczyzna! Jestem dumna :D Wchodzą na taki etap związku, gdzie poświęca się bardzo dużo. Niech jeszcze tylko Jay rzuci fajki, to będzie to można nazwać MIŁOŚCIĄ! … Nie, żartuje :) Alex kocha Jasona tak bardzo, że nie kazałby mu zrezygnować z dymka, jestem pewna :)
    Ahh, mam nadzieje, że będzie dobrze :)
    Pozdrawiam i życzę weny, Dziewczyny, czasu, i wszystkiego, co sobie tylko zażyczycie :)

  5. Katka pisze:

    kaczuch_A, może się kiedyś jeszcze trafi. To już nie byłby zbieg okoliczności a przeznaczenie XD

    Yaoistka, spoko, ja nic nie sugerowałam, jedynie zabawnie to zabrzmiało obok siebie :D A co do koników, ja bardzo lubię, ale… obawiam się, że mam sesję XD Likwiduję bodźce rozpraszające do minimum.

  6. Yaoistka^^ pisze:

    Katko, nie jestem grubaskiem, ale wiesz pulchna jestem. ;) A mc donalda jak pisałam odwiedziłam z powodu głodu po ponad godzinnej bieganinie po sklepach. ;)

    PS: WENY <3
    PSPS: Dziewczyny lubicie koniki? ^^ Nie takie zboczuchy!! ///./// Ja ostatnio mam problemy (dość wielkie) ze zdrowiem i zaczęłam maniakalnie grać w jedna grę. ;)

  7. kaczuch_A pisze:

    Dziękuję, dziękuję bardzo~! Bardzo fajnie to wpływa~! Więcej takich zbiegów okoliczności, taki pozytyw z rańca na cały dzień daje kopa motywującego, serio, serio~!

    Dzięki raz jeszcze ;)

  8. Katka pisze:

    kaczuch_A, oooooooch, ale fajnie! Mega, że się tak złożyło! I rzeczywiście, małe znaczenie ma, że Jason obchodzi urodziny kiedy indziej, jak i tak świętowaliście je oboje dzisiaj :D Hehe, zbiegi okoliczności są zabawne. I mogę sobie jedynie wyobrazić, jak fajnie musiało to wpłynąć na przyjemność czytania :D No i pozostaje mi życzyć sto lat, duuuużo zdrówka i świętowania kolejnych urodzin właśnie bardzo spektakularnie i przyjemnie :)

    Yaoistka, haha jakoś zabawnie zabrzmiało mi „ciuchy na szkielety” zaraz obok „odwiedziłam mc donalda” XD Fajnie, że jako tako się wypad udał :) Ja zakupów nie cierpię, ale to ja XD Pozdrowionka ;)

  9. Yaoistka^^ pisze:

    Katko, zakupy były fajne ^^ Mimo wszystko w europiecentralnej są same ciuchy na szkielety ;( Ale odwiedziałam mc donalda xd z mamą i siostrą :) Hehe, wolę KFC ;pp

    POZDRO I WENY <3

  10. kaczuch_A pisze:

    O mamo, o mamo, o mamo to jest najlepszy prezent urodzinowy jaki mogłam sobie zażyczyć xD

    Kij, że Jason ma urodziny kiedy indziej, ale przeżywanie ich w tym samym dniu czytając ten rozdział to po prostu cudo. Nie sądziłam, że tak się podjaram tym rozdziałem, był bardzo, bardzo uroczy, cudowny i takie JA mi się podoba.
    Sama tak spektakularnie urodzin nie obchodziłam jak Jason, ale miło się w czasie złożyło, że taki rozdział i ja też.
    I już z tej radości nawet składnie nie potrafię pisać~!

    Dziękuję~!

  11. Katka pisze:

    O., „Alex dojrzewa, Jason się starzeje” – z jednej strony wydaje się to… smutne XD Bo och, no ja nie lubię przemijania, a teraz mam wrażenie, że panowie niedługo na emeryturę XD Ale w ich przypadku to chyba na duży plus. W końcu do tego cały czas dążyli, by się zmienić na lepsze. Och, a Alexik na górze z własnej inicjatywy? Hehe, wciąż jednak woli dawać dupci. A i ciekawe z tym namawianiem do udawania się do seksuologa. Nawet nie wiedziałam. Chociaż dla mnie to trochę przesada, mimo że na pewno wielu osobom się to przydaje. I zgadzam się, jeśli Alex miałby pójść do specjalisty, to Jason na pewno chciałby o tym wiedzieć.

    Basia, och na pewno by się szczerzyła, a Jason jest tego świadom, więc nie zamierza nic o tym pisnąć XD Potem jeszcze by mógł o tym poczytać we wszystkich brukowcach na Florydzie, hehe. Jason martwi się o swojego faceta, Alex sprawia mu cudne przyjemności… rzeczywiście sama słodycz ;)

    Saki, hehehe, widzę, że nie tylko Jason uważa, że przegiął w swoim dramatyzowaniu i wyglądał bardziej komicznie, niż poważnie. Cóż, emocje robią swoje XD „A jak Alex się przełamie, to może fundnie mu lodzika więcej niż raz do roku?” – kto wie? Jason na pewno by tego chciał, ale Alex wciąż uważa, że woli stykać usta z jego ustami a nie członkiem. Ale masz rację, przełamuje się, więc może kiedyś będzie zdolny robić to z większą przyjemnością. W ogóle fajnie zwróciłaś uwagę na to, że Alex jest zamknięty, jeśli chodzi o swoją seksualność, a miałby się zwierzać z problemów z oralem obcemu człowiekowi. Mógłby mieć z tym duży problem, choć i nie mnie oceniać, bo nie jest moją postacią. Ale myślę, że to duży minus pójścia do specjalisty. Sama bym miała problemy, a co dopiero taki Alex XD Jak zwykle dzięki wielkie za literówki ;) Pozdrowionka :)

  12. saki2709 pisze:

    Jak słodko, że Jason tak się przejął tym, czy jego królowej nic się nie stało. Może trochę za bardzo dramatyzował, ale serio było słodko. Musiał wyglądać komicznie w tym szlafroczku, latający jak nawiedzony po korytarzach hotelowych. No i musiał być strasznie zdesperowany, skoro zawitał do jaskini Bradleya. Swoją drogą gość był dzisiaj strasznie nieprzyjemny. No, ale może miał swoje powody… No nic.
    Gratki dla Alexa. Wreszcie się odważył i jak widać, nie wyszło najgorzej. To był chyba najlepszy prezent urodzinowy, jaki Jason dostał w całym swoim życiu :) A jak Alex się przełamie, to może fundnie mu lodzika więcej niż raz do roku? Dobra, zaczyna mi odwalać. Te egzaminy nie służą na mój mózg XD Wydaje mi się, czy Aleksik wykazał dzisiaj dużo większą inicjatywę niż zwykle? To było takie inne… i chyba mi się podoba. A co do tego czy Alex ma się udać do specjalisty ze swoim problemem… Sama nie wiem, co o tym myśleć. Czy Alex, który wstydzi się mówić otwarcie o swojej seksualności zdoła zwierzyć się z tego, że się brzydzi wziąć do ust penisa swojego faceta? Myślę, że najpierw może jeszcze spróbować ze swoim „osobistym terapeutą”, a jak to nie zda rezultatu, to może rzeczywiście mógłby spróbować udać się z tym do specjalisty. Chociaż i tak nie jest powiedziane, że to coś da.
    Alex jakby mógł, to by chyba w łazience zamieszkał XD Facet jest na maksa hydrofilowy XD
    Alex i Jason level up w kategorii słodkości. Tylko patrzeć jak dogonią gołąbki XD

    „— Rush w pierwszej kolejności nie zabrałby Charliego tutaj, tylko do serduszkolandii, gdzie zamiast słońca codziennie wschodzi jebiąca po oczach tęcza”- rozwalił mnie ten tekst. Padłam normalnie XD

    „— Mhm — zgodził się Jason, choć pewnie gdyby nie znał Alexa, zdziwiłby się, że ten po prysznicu, jaki uskutecznił po basenie, znowu chce się pakować go wody. „- „do” nie „go”
    „— Musiałbym się więc bardzo starać, aby go odegrać — Akex odpowiedział trochę złośliwie, ale po chwili odetchnął z ulgą. „- „Alex”.
    „Całego jego ciało mówiło, że jest mu dobrze.”- chyba „Całe”.

    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
    Pozdrawiam i życzę weny :)

  13. Basia pisze:

    Hej,
    oj już wyobrażam sobie Kate jak wypytuje Jasona o ten wyjazd , no i jak by się szczerzyła o wzmiance o jego lataniu w szlafroku po hotelu ;] ta scena wypadła wręcz uroczo…. jak widać Jasonowi bardzo zależy, no i martwi się o swojego partnera… Alex bardzo się postarał… jak widać za sprawą Jasona zmienia się
    Masę weny wam życzę…
    Pozdrawiam serdecznie i cieplutko

  14. O. pisze:

    Ah te prezenty <3
    Alex dojrzewa,a Jason się starzeje, ot taka kolej losu <3
    Muszę przyznać, że myślałam iż to Alex będzie górować, gdy tak pchnął Jasona na łóżko i nie mam na myśli, że znowu zrobią to na jeźdźca ;D
    Ostatnio w telewizji namawiali żeby chodzić do seksuologa, że ponoć do niego powinni i lekarze pierwszego kontaktu wysyłać, a nie np w przypadku kobiet ginekolog. Niby z jednej strony pomogłoby to Alexowi ale z drugiej czy to by nie zburzyło za bardzo jego świata? W którym i tak odnajduje się Jason i wnosi zmiany ;)) Sądzę jednak, że to chyba kwestia, którą obaj powinni uzgodnić, Smok z pewnością wolałby o tym wiedzieć xD

  15. Katka pisze:

    Tigram, też sądzę, że było to do przewidzenia XD Widzę, że już są dwie inne opinie o Alexie u specjalisty ;)

    Marta, level Gołąbków… a kiedyś Jason tak się wkurwiał, kiedy ci sobie słodzili ;) Jak widać, sam tak potrafi. Fajnie, że lodzik się podobał, Jasonowi też XD

    Yaoistka, to, że widać, że się kochają, jest chyba najważniejsze. Słowa nie są w końcu wszystkim i czasami mogą być złudne. A jeśli to czuć… to bardzo dobrze ;) Również życzymy miłego dnia i mam nadzieję, że zakupy będą owocne.

    Susan-Kate, och, żeby tylko Alex wiedział, jakie ma wsparcie duchowe ze strony czytelników :D

    Sharon, „Teraz mogę umrzeć w spokoju…. żartowałam, nadal będę was dręczyć :P” – damn, a już miałyśmy nadzieję, że się od Was uwolnimy po tym przełomowym momencie XD Jason jest fajny jak panikuje, zgadzam się XD Zrobił z siebie niezłego głupka. Co ta miłość robi z ludźmi. Oooch, a ta zmiana z gbura dobierającego się do Mike’a do tego, kim jest teraz… taaa, coś czuję, że nie tylko Alex jest tym, który się diametralnie zmienił od początku pojawienia się w opowiadaniu. „No i blondyn wreszcie się przełamał *w tle fanfary*” – w tym momencie wyobraziłam sobie, jak Alex tak ze skupieniem godnym człowieka stojącego na wąskim palu nad hektolitrami płynącej lawy liże penisa Jasona, ostrożnie łapie go między wargi i ssie mu i w ogóle, Jason też podjadany, ale cały napięty. Alex daje radę, Jason dochodzi… i nagle z szaf, szuflad, z balkonu i kominka wyskakują wszystkie fanki i wszyscy fani tej parki i zaczynają klaskać i puszczać sztuczne ognie XD Mózgu! I to wszystko przez Ciebie, Sharon XD Oooch, a to że Jason jest jego specjalistą… słodkie ;) Ale coś w tym jest, bo jak na razie nieźle się w tej roli spełniał. Więcej o młodości Jasona myślę, że będzie można się kiedyś dowiedzieć, ale niestety nie jestem w stanie teraz powiedzieć, kiedy to nadejdzie. Więc dobrze, że jeszcze nie umierasz jednak XD I narobiłaś mi smaka tym PS. Damn…

  16. Sharon d'Arc pisze:

    Teraz mogę umrzeć w spokoju…. żartowałam, nadal będę was dręczyć :P
    Jason po prostu wymiatał jak wyparował tak z pokoju, w szlafroku i szukał Alexa. Normalnie rozpływałam się przy tym jak śnieg na chodniku przed moim domem… A Grey jak zwykle, poważny, ogarnięty…No, ale za to go kochamy… i za jego fobie i bycie trochę… dziwnym :3
    Studio jest dla Jasona jak normalnie zbawienie. Jak sobie przypomnę tego gbura dobierającego się do Mike’a i porówna z Jasonem, który tak dba o Alexa to po prostu zadaję sobie pytanie co się z nim stało… No i Pan Poważny ciągle taki trochę zestresowany czy wszystko jest dobrze, czy Smokowi pasuje… po prostu cud, miód i orzeszki. No i blondyn wreszcie się przełamał *w tle fanfary* może od dzisiaj Jason będzie mógł liczyć na więcej tego rodzaju przyjemności, na pewno byłby szczęśliwszy… I jakoś nie podoba mi się myśl Alexa o pójściu do specjalisty… Jason jest jego specjalistą, no, i tak ma pozostać.
    Ach, i te dziecinne zagrywki tatuażysty, żeby wywołać zazdrość :3 A Alex się nie daje, niech żyje logiczne myślenie! No i chciałabym się dowiedzieć więcej o młodości, że się tak wyrażę, Jasona. A w niebie to bym była jakby jakimś cudem jego tatuś się pojawił… Albo ojciec Alexa by im wbił na chatę. Ooooo, to by dopiero było.

    P.S. Rano poleciałam po francuskie rogaliki i dżem… dieta wg FDTS XD
    P.S. 2 Coś bardziej sensownego napiszę jak wrócę z klausury XD

  17. Yaoistka^^ pisze:

    …. co ja mogę napisać?? Aż mi ślinka do ust napłynęła, i nie powiem co jeszcze! XD Moje skarby! Jak ja ich kocham! :) Mimo, że nie mówią sobie cały czas kocham, to widać to! <3

    Weny dziewczyny i miłego dnia! <3 A ja jadę na zakupy! <3

  18. marta696 pisze:

    awwww JA osiągneli dzisiaj chyba level Gołąbków w słodkości.Lodzik no po prostu cudo i seksik też.I to jak Jason na początku się martwił gdzie jest Alex,rozpływam się po prostu

  19. TigramIngrow pisze:

    Wiedziałam, że to się dzisiaj stanie :) W sumie to… umh. Nie wiem.
    Nietypowo. Podoba mi się myśl o pójściu Alexa do specjalisty.
    Dłuższy komentarz po jutrzejszym egzaminie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s