Fanfic by O.

Noc była pogodna, choć trochę zimna. Do tego powietrze napływające znad oceanu do doków potęgowało to, sprawiając, że na skórze pojawiała się gęsia skórka. Mężczyznom przerzucającym towar wcale to nie przeszkadzało. Byli raczej skupieni na dodatkowej kasie, którą otrzymywali niżeli tym, że temperatura była tu chłodniejsza. Najważniejsze, by ich żony nie marudziły, że nie mają w co się ubrać, albo co dzieciakom do garnka włożyć. Właściwie to można było rzec, że połowa z nich właśnie w ten sposób uciekała od zrzędzących żon, hałaśliwych dzieciaków i innych kłopotów dnia codziennego. Tu mogli poczuć się niezależnymi super mężczyznami.
Towarzystwo na nocnych zmianach było roześmiane, lubili pożartować i czuli się rozluźnieni dzięki temu, że rzadko rozmawiali o jakiś intymnych sprawach. Lenny’emu odpowiadała taka relacja, nikt nie pytał o to, kto mu w nocy grzeje wyrko, ani za co siedział. Nie musiał się nawet wysilać podczas rozmów. „Mhm, jasne, a to głupia zołza” zupełnie wystarczało, niezależnie od tego czy słuchał czy nie. Czasem ożywiał się podczas gadek dotyczących samochodów, mógł się pochwalić kupnem swojego, lub o innej pracy, w której można by zarobić a noce spędzać z Ryanem. Niestety, jego zapał szybko się zawsze studził, gdyż okazywało się, że były to nielegalne rozwiązania.
Mając chwilę przerwy, którą inni wykorzystali na drzemkę lub jedzenie, Mulat poszedł pobiegać. Odkąd zaczął grać w kosza z Jasonem bardziej się przykładał do swojego wyglądu, jego chłopak miał się prościej, jako trener personalny Ryan codziennie ćwiczył.
— Kurwa — zaklął pod nosem mając wrażenie, że widzi chłopaka przed sobą. Nie wiedział, czy zwidy są spowodowane nadmiarem seksu, czy też własnie częściej powinni go uprawiać. A przecież przed wyjściem zrobił mu lodzika. Pobiegł w stronę, gdzie śmignęła mu postać, w końcu mógł być to jakiś złodziej, którego Fred, stary, spijaczony ochroniarz nie zauważył. Im był bliżej, tym dziwny dreszcz przelatywał mu po ciele. — Nie, niemożliwe — kręcił głową, a widząc podobną sylwetkę przy przy budynkach na końcu aż wciągnął powietrze. Naprawdę poczuł się jak myśliwy.
Ryan nie wiedział dlaczego przyjechał do pracy Lenny’ego. Zwalał to w myślach na swoje problemy z bezsennością, nie chcąc przyznać się, że chce seksu. Mocnego seksu. A taki może mu zaoferować tylko Dredziarz. Więc cóż. Gdy Mahomet nie przyszedł do góry, to góra przyszła do Mahometa. Licząc na mocne trzęsienie. Teraz zawstydzony próbował znaleźć drogę do wyjścia, mając nadzieję na bycie niezauważonym. Wpadł między stare magazyny, ciśnienie mu się podniosło, gdy zauważył, że to ślepa uliczka. Usłyszał, że ktoś biegnie w tym kierunku więc bez namysłu wcisnął się między stare skrzynki. Niby jak miałby się wytłumaczyć z tego co tu robi? „O cześć,wpadłem poszukać kumpla, który jest zarówno moim partnerem, licząc na wymłucenie od serca. Ale wy nie wiecie, że jest homo, więc sobie lepiej pójdę.” — Tym by sobie i Lenny’emu bardzo zaszkodził.
— Kogo my tu mamy? — serce łupnęło mu na dźwięk głosu kochanka. Zamiast wyjść bardziej wcisnął się między skrzynki. Jakaś niezdrowa ekscytacja była dla niego niczym słodka obietnica.— Widziałem jak tu wbiegłeś, nie wyjdziesz do mnie? — Lenny zamruczał nisko, jednak uderzył pięścią w skrzynkę na co Ryan wstrzymał oddech. — Nie ładnie tak się ukrywać — stanął przed chłopakiem, który miał wrażenie, że oczy mu błysnęły w ciemności — zawsze cię znajdę — pogroził palcem kołysząc się na lekko zgiętych kolanach gotowy do skoku.
— Jak myśliwy są zwierzynę? — Ryan oblizał usta nie wierząc, że penis już mu się wybudzał, od samego patrzenia na Mulata.
— Jak książę księżniczkę — nie pozwolił, by chłopak cokolwiek na to odpowiedział przyszpilając go całym swoim ciałem do ściany. Wpił się w jego usta, nie szczędząc im kąsnięć, uwielbiał jak były mocno zaczerwienione. Ku jego uldze jak i lekkiemu zawodowi Ryan ochoczo poddawał się jego dotykowi. Pozwalał mu się kąsać i pocierać swoją męskość przez spodnie. Już mu wcale nie przeszkadzało, że tak szybko był gotowy. Przecież po to przyszedł, na szybki numerek, choć nie wierzył do końca, że go dostanie. Lenny wiedział, że pozostało mu niespełna 30 minut przerwy, więc od razu zabrał się do aktu drugiego. Szybko rozpiął pasek, z rozporkiem też się nie trudził— wyrwał po prostu guzik. Takim sposobem, mógł klęknąć przed Ryan’em, opuścić mu spodnie wraz z bielizną i lizać po całej długości penisa. Jak najlepszego lizaka, jakiego w życiu jadł.
— To już było — chłopak jęknął, choć widząc głowę Mulata przy swoim kroczu aż miał ochotę wbić się w jego usta i spuścić. Jednak wolał trochę inną wersję tego wydarzenia.
— Skarżysz się? — starszy oderwał usta od penisa unosząc spojrzenie na kochanka. Przecież obaj uwielbiali gdy to robił. Widząc sugestywne spojrzenie Ryan’a nie mógł oponować krótkiego śmiechu.— Więc po to przyszedłeś — wstał szybko i nim obrócił chłopaka przodem do ściany zagarnął jego usta w namiętny pocałunek. Wysunął swojego penisa z bokserek i spodni poruszając lekko zwilżoną główką między pośladkami kochanka, które ten uroczo spiął i rozluźnił. Słysząc cichy jęk nic więcej nie skomentował tylko przyklęknął i językiem przejechał parę razy wzdłuż rowka. Nie mieli innego nawilżenia, a czas naglił, więc nawilżał jego wejście śliną, wiedząc, że i tak będzie bolało. Ryan chciał sobie zacząć trzepać czując to gorąco w całym ciele, które czuł tylko przy Lenny’m, ale ten mu na to nie pozwolił. Wykręcił mu ręce na plecy ocierając się o jego tyłek penisem — No, to teraz sam się nabij. — Ryan niemal zawył na te słowa. Cholerny skurczybyk, zawsze umiał go podejść. Jednak nie miał czasu się o to teraz kłócić, jak już znajdą się w domu z pewnością do tego wróci.
— Może być tak dopomógł, w końcu to będzie wzajemna przyjemność, więc mógłbyś trochę współpracować — wyjęczał marszcząc czoło, gdy wypinając pośladki próbował się sam nabić na penisa Lenny’ego. Chciał go już w sobie. Mulat tylko uśmiechnął się pod nosem i jedną dłonią przytrzymał swoją męskość, która mimo słabego nawilżenia dość szybko zniknęła we wnętrzu chłopaka.
— Czyżbyś zrobił sobie palcówkę, beze mnie? — zamruczał mu do ucha przygryzając je zaraz.
— Ci….cho…—Ryan jęknął chcąc teraz tylko odczuwać całym sobą. Wiedział, że to będzie szybki numerek, a w pracy chciał chodzić prosto, więc musiał jakoś na to zaradzić zawczasu. Jego kochanek tylko zaśmiał się lekko, o dziwo po raz drugi tej ich „randki”. Jednak nie trwało to długo, gdyż Mulat sam miał ochotę na jego dupcię, więc widząc, że może to wbijał się mocno, po same jądra. Złapał Ryana za kark i pochylając go, zmusił do mocniejszego wypięcia. Skrzynki w razie czego ich zasłaniały. Jednak nic nie tłumiło pokrzykiwań młodszego, co tylko wzmagało pracę bioder Lenny’ego. Nie czekając dłużej złapał szybko penisa Ryana i trzepał mu szybko, tak jak go brał. Chłopak miał wrażenie, że starszy zawłaszcza go sobie całego i wcale nie było mu z tym źle. Wręcz przeciwnie jęczał i wił się pod nim czując jak za parę chwil dojdzie. Mulat czując pulsowanie mięśni wokół swojego penisa przygryzł wargę i odrzucając głowę do tyłu wszedł parę razy mocno i spuścił się w gorącym wnętrzu. Gdyby nie trzymał wciąż Ryana, to ten z pewnością podczas własnego orgazmu padłby na brudny beton, który znaczył nasieniem.
— Miło, że wpadłeś — stojąc wciąż za chłopakiem Lenny zamruczał i połasił się policzkiem o jego. — Tylko niestety dłużej nie mogę przy tobie zostać. Zaraz mnie zaczną szukać — westchnął mrużąc oczy. Właściwie to miał jeszcze czas na drobne pocałunki, podczas których poprawił swoje ciuchy i Kochanka. Ryan nie musi jeszcze wiedzieć, że pozbawił go guzika.
— Wiem, ale za bardzo chciałem. — Chłopak wpił się w jego usta w ten sposób chcąc zakończyć swoje zdanie. — Tylko musisz mi powiedzieć, którędy stąd wyjść bez konieczności tłumaczenia się skąd i na co się tu znalazło. — Zawsze po seksie miał potrzebę jakiś pieszczot, a już się musiał zbierać.
— Właściwie to jak stąd wyjdziemy to skręcić w lewo i znajdziesz się na ulicy. — z gorąca, które go jeszcze nie uchodziło musiał spiąć swoje dredy w kitkę. Ścisnął jeszcze jego dłoń i po wyjściu z ich kryjówki rozejrzał się, czy nikt nie patrzy. Nie widząc w pobliżu skinął na Ryana, który ze słabym uśmiechem poszedł we wskazanym kierunku. Serio wolałby stąd pójść z Lennym, który jeszcze poczekał aż znajdzie się przy wyjściu, by samemu pobiec w drugim kierunku.

4 thoughts on “Fanfic by O.

  1. Gordon pisze:

    Zajebisty fanfik. Wszystko co czytam o Ryanie i jego panterze zawsze jest maksymalnie gorace ;p Nawet w fanfikach. Jak Ryana cisnie na wiecej ale glupio mu powiedziec to takie w jego stylu a Lenny musi byc w takich chwilach milo zaskoczony. Tez bym byl xD

  2. Shivunia pisze:

    Mrrrr…. Bardzo podobało mi się to polowanie na Ryana. I to uderzenie w kontenery. Wyobrażałam sobie że Ryan schował się gdzieś w jakiejś wąskiej szczelinie i Lenny wiedział ze to on i go jeszcze tak „straszył” a potem go stamtąd wywlekł. Hahahaha jak scena z Jurasic Park z kuchni, co drapieżnik był, a oni się chowali. Wybitnie podniecające, tak samo jak Ryan który mówi, ze nie chce lodzika… a coś innego. Lennemu bardzo bardzo się ta akcja podobała. Że jego księżniczka sie zakradła do jego pracy, tylko po to aby być przerzniętym ;3 i fajnie, że dodałaś o tym bieganiu, że dba o sylwetkę ;) Super, wielkie dzięki za takiego fajnego fika.

  3. Katka pisze:

    Ooooch tak!!! :DDD Teraz ja mam ochotę zaserduszkować XD Ryan jaki napalony! Że aż sam przybył na mocne ruchanie :D Szczególnie to: “O cześć,wpadłem poszukać kumpla, który jest zarówno moim partnerem, licząc na wymłucenie od serca. Ale wy nie wiecie, że jest homo, więc sobie lepiej pójdę.” – było genialne XD Och, niezaspokojona księżniczka przybyła i została upolowana. Strasznie podobało mi się to, jak Lenny tak za nim pobiegł i dopadł go między tymi skrzyniami! To tak pasuje do nich. Takie polowanie. Mrrr. Rozleniwiłam się, bardzo przyjemnie mi się czytało. I mega hot :D Super też był fragment, kiedy Lenny chciał mu zrobić laskę, a Ryanowi wcaaale o to nie chodziło, hehehe. Słodycz. A Lenny taki podły, że kazał mu się nabić! Genialne, strrrasznie mi się podobało :D Tylko mi tytułu brakuje XD Dzięki wielkie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s