Fire Dragon Tattoo Studio – 165 – Erotyczna intryga

Alex właśnie dopijał kieliszek wina, który zamówił sobie do jedzenia. Wydawał się być w dobrym humorze, mimo że jego twarz wydawała się wyglądać tak, jak zawsze. Jego mimika nie była zbyt różnorodna, ale Jason umiał rozpoznać jego nastrój.
— Podobał mi się ten las, był na swój sposób orzeźwiający.
— A teraz mamy się wybrać do Spa… Coś mi tu śmierdzi zdrowym trybem życia — Jason zakpił lekko, nabijając na wykałaczkę maleńką papryczkę nadzianą jakimś serem.
Jak się spodziewał, jedzenie było z najwyższej półki, no i nie musieli się teraz martwić płaceniem, bo wszystko było dopisywane do rachunku za wynajem apartamentu. Był swoisty luksus, do którego Jason nie przywyknął, dlatego wszystkie te formalności zostawiał Alexowi i nawet nie próbował dopytywać, jak to tu działa. Korzystał. W końcu to Alex wszystko zorganizował.
— Powiedziałbym, że raczej miłym odprężeniem, relaksem od pracy i domu. Ja naprawdę, Jason, nie mam ci za złe tego, jak żyjesz. Nie każę ci rzucić palenia. Chcę tylko, abyś jak najdłużej cieszył się dobrym stanem zdrowia.
Jason wywrócił oczami i przełknął papryczkę.
— Pojutrze kończę dwadzieścia dziewięć lat, Alex. Nie pięćdziesiąt.
Blondyn chwilę patrzył na kochanka, a na usta cisnęła mu się jakaś chłodna, wyrachowana odpowiedź, ale spasował dla dobra ich wspólnego wyjazdu.
— Masz rację. Jeśli nie chcesz iść na Spa, możemy wybrać inną opcję.
Jason westchnął ciężko w duchu i nie zważając na to, że znajdują się w dość pełnej restauracji, złapał Alexa za dłoń ponad okrągłym stoliczkiem.
— Możemy iść do Spa. Do cholery, nawet w żadnym nigdy nie byłem. Nie chcę tylko, żebyś mnie uważał za wrak, który trzeba wysłać na rekonwalescencję. Chodzę z Lennym na kosza, nie palę więcej niż paliłem i nawet fizycznie się lepiej czuję, odkąd wróciliście z Anglii. Jest ze mną wszystko okej — zapewnił spokojnie. Z jednej strony irytowało go to, jak Alex mu wypominał wady fizyczne, ale z drugiej naprawdę czuł się dobrze i nie chciał, by to, że jest najstarszy z ekipy, było bardziej widoczne niż jest.
Kochanek mężczyzny zerknął krótko na ich dłonie. Uścisnął szczuplejszą niż swoją dość mocno i położył na niej drugą dłoń, po tym jak odstawił kieliszek.
— Wierzę. I przepraszam, jeśli źle przekazuję moje intencje. Chcę zwyczajnie, aby jak najdłużej tak było. Aby wszystko było… okej. — Uśmiechnął się lekko i dopiero zabrał dłonie, jakoś nie będąc w stanie przedłużać tego kontaktu w miejscu publicznym.
Jason odpowiedział na uśmiech i sam wrócił do wyjadania resztek przekąsek. Dania główne już zjedli, ale zostało im wino i koreczki na kwadratowym talerzu.
— Czasami mam wrażenie, że boisz się, że to wszystko pryśnie — rzucił z lekkim rozbawieniem.
Naprawdę wydawało mu się, jakby Alex chciał teraz na wszelkie sposoby utrzymać obecny stan rzeczy. Jakby to wszystko miało nagle zniknąć, ot tak, bez żadnej przyczyny. O słuszności swoich przypuszczeń przekonał się prawie natychmiast, kiedy kochanek spuścił wzrok na płyn w kieliszku i kiedy skoncentrował swój wzrok, ale nie uwagę, na śladach, jakie wino zostawiało na szkle.
— Mam nadzieję, że tak nie będzie — padło z jego ust suche i bezbarwne pragnienie.
— Kocham cię, Alex, nie ma powodu, by coś się zmieniło.
Nim Alex zdążył unieść wzrok i spojrzeć na jego poważny wyraz twarzy, pomiędzy stolikami podążył w ich kierunku kelner. Jak już Jason zauważył, każdy był niemal identyczny. Wysoki, smukły, w czarno-białym uniformie. I każdy miał przylepiony do ust wyuczony uśmiech.
— Przepraszam, że przeszkadzam państwu w posiłku. Szef kuchni kazał panom przekazać kopertę — powiedział, kładąc przed Alexem to, o czym mówił i równie szybko jak się pojawił, skierował się ponownie w stronę kuchni.
Został odprowadzony zimnymi, szarymi oczami blondyna, których wzrok jednak szybko przeniósł się wraz z uwagą na kopertę. Zwykła, biała, niezalakowana.
— Od szefa kuchni? Ma na myśli Bradleya? — spytał siedzącego naprzeciwko kochanka, jednocześnie otwierając przesyłkę.
— Chyba tak — mruknął Jason z dużą dozą podejrzliwości. — Co pisze?
Gdy tylko Alex otworzył kopertę, ujrzał w środku elegancką karteczkę złożoną na pół. Wyciągnął ją, rozłożył i ujrzał na niej krótką wiadomość.

Dobry wieczór, mam nadzieję, że kolacja Wam smakowała.
Mam dla Was pewną atrakcję, której w przewodniku nie znajdziecie. Wyglądacie na otwartych ludzi, tak jak moi przyjaciele, którzy goszczą u nas od kilku dni. Oni również są parą i dziś mogą zapewnić Wam niezapomnianą noc. Spotkacie się w Spa. Nie pożałujecie.
Miłego i gorącego pobytu,
Bradley.

Alex przestał czytać na głos po drugim zdaniu. Podał kartkę kochankowi z kamienną miną, na której nie było grama uczuć. Wewnętrznie jednak poczuł, jakby ktoś chlusnął mu czymś w twarz. Lepkim i nieznanego mu pochodzenia. Obrzydzało go to.
— Nie spotkałem się jeszcze z czymś takim w całym swoim życiu, ale nie podoba mi się treść tej notatki — skomentował, bo listem tego nie mógł nazwać.
Jason ze ściągniętymi brwiami przemknął wzrokiem po wiadomości i zaklął pod nosem. Uniósł spojrzenie na Alexa, a potem skierował je na wejście do kuchni. Naprawdę nie wierzył, że ktoś się tu bawił w przewodnika turystyki seksualnej. Przecież ten koleś nawet ich nie znał!
— Dalej obstajesz przy tym, że gadka o grasującym wariacie nie była wymówką? — syknął cicho. Co to w ogóle miało być? Facet sugerował mu, że mogli się przespać z jakimiś kolesiami? I może jeszcze to, kurwa, dopiszą do rachunku.
— W tych okolicznościach… nabiera to innego wydźwięku — przyznał Alex i zabrał notatkę od kochanka. Porwał ją na cztery części i wsadził z powrotem do koperty. Położył ją na stoliku, a na niej dłonie. — Co więc proponujesz zamiast Spa?
— Idziemy do Spa. I ktokolwiek tam będzie, powiemy, żeby se powsadzał pomiędzy barierki na balkonie, jak ma dość swojego faceta — odparł Jason z wyrazem głębokiej irytacji na twarzy. Obiecał sobie, że jak następnym razem zobaczy Bradleya, to da mu w pysk.
— Jesteś pewien, Jason? Mięliśmy się tu zrelaksować, a nie wdawać się w konflikty. A niepojawienie się na „spotkaniu” jest chyba dość jednoznaczną odmową.
— Jutro jedziemy do South Lake Tahoe i pewnie z kasyna nie wyjdziemy na tyle wcześnie, by zawinąć wieczorem do Spa. Więc bez stresu, zresztą potem by próbowali znowu — odparł tatuażysta, wykrzywiając usta. Odechciało mu się dojadać te papryczki, kiedy sobie wyobraził, że szef kuchni sam mógł je przygotowywać.
— Jak uważasz — Alex zgodził się z nim i jeszcze krótko skinął głową, nim zabrawszy kopertę w celu wyrzucenia jej, wstał od stolika.

*

Uznali, że masaż zostawią sobie na czas po wyjściu z sauny. Oczywiście przed wejściem do całego Spa Jason uważnie przejrzał ulotkę. Były na niej zdjęcia kobiet z położonymi wzdłuż kręgosłupa płaskimi kamieniami. Skrzywił się na myśl, że coś takiego i na nim położą. Nie był pewien, czy nie odniesie to przeciwnego do oczekiwanego skutku, skoro był tak kościsty. Bo w jego przypadku te kamienie spoczną na kręgach. Ale liczył, że olejki i sprawne dłonie masażystek jednak uczynią z tego przyjemne doznanie.
Na razie rozbierali się w szatni, żeby przejść do sauny z jedną ścianą otwartą na zewnątrz. Sam fakt, że jego kochanek miał na sobie już tylko biały, puchaty ręcznik, zakrywający stosunkowo mało ciała, był bardziej rozgrzewający niż obiecywana ciepła para.
— Nie będziemy raczej długo siedzieć w środku, skoro wcześniej nie byłeś.
— Z drugiej strony, jestem z Miami. Upały nie są mi obce — odparł Jason i sięgnął po ręcznik, by się zasłonić.
— Też racja. Gotowy? — spytał Alex, kiedy już tatuażysta przewiązywał ręcznik wokół pasa.
Jason przytaknął i wszedł za Alexem do korytarzyka za drewnianymi drzwiami. Tam z kolei były przejścia do dwóch pomieszczeń stanowiących saunę. Z jednego nadchodziły kobiece rozmowy, więc oni skierowali się do tego drugiego i jak się okazało, było ono puste. Cóż, na pewno więcej kobiet niż mężczyzn korzystało z takich atrakcji.
Wnętrze w całości wykończone było naturalnym drewnem. Podłoga miała przerwy, aby nie zalegała na niej woda. Na ścianach wisiały haczyki, w rogu znajdował się szeroki regał z dodatkowymi ręcznikami ułożony w staranną kosteczkę, a pod ścianami stały ławy. Na środku za to znajdował się piec z rozgrzanymi kamieniami. Para z gorącej wody i dodatkowego ogrzewania sprawiała, że widok na ogród zza szklanej ściany był znikomy.
— Często bywasz w takich miejscach? — zapytał tatuażysta, podchodząc do małego zbiornika z zimną wodą, w którym znajdowała się chochla do nabierania jej i polewania kamieni, aby wywołać parę. Sprawdził jej temperaturę. Była lodowata w porównaniu do zaduchu i gorąca, jaki panował w pomieszczeniu.
— Jeśli mam okazję i czuję się wyjątkowo napięty. To przyjemnie rozgrzewa i rozluźnia mięśnie. A i potem przyjemniej mi się oddycha — wyjaśnił Alex, siadając na jednej z ław i wyciągając nogi przed siebie. Ręcznik uprzednio zdjął i tylko zakrył nim krocze.
Jason poszedł za jego przykładem i po chwili już siedział obok, wygodnie oparty, z wyciągniętymi przed siebie nogami. Czuł, jak powoli kropelki potu zbierają mu się na skórze. Było naprawdę gorąco.
— Nigdy w saunie żaden facet cię nie zarywał? — zagadał, przekrzywiając lekko głowę, by na niego spojrzeć.
— Nie, nie przypominam sobie. Sam też tego nie robiłem. Możliwe, że częściej w takie miejsca chodzą starsi panowie niż osoby takie jak ty. — Alex oparł się łokciami o wyższy segment drewnianych ławek.
— A nie biznesmeni, którzy zaraz po wyjściu, chowają swój seksowny negliż pod garniturem? — Jason zamruczał nisko przy jego uchu i liznął je.
Blondyn od razu lekko go odepchnął. Nie ze złością, ale uprzejmym upomnieniem.
— Ktoś może zaraz tu przyjść.
— Kto… —Jason zaczął w momencie, kiedy drzwi się otworzyły.
Wyprostował się więc i udawał, że po prostu relaksuje się, a nie myśli o tym, co Alex chowa pod białym ręcznikiem.
— Wooow, ale patelnia, co? — usłyszeli basowy głos jakiegoś zgolonego na zero, dość postawnego mężczyzny o przyjemnej aparycji i dużych, łagodnych oczach.
Drugi tylko pokiwał głową na potwierdzenie i wchodząc głębiej, rzucił długie spojrzenie na Jasona i Alexa.
— Dobry wieczór — zwrócił się do nich.
— Dobry wieczór — odparł młodszy z pary z Miami, a potem spojrzał na swojego kochanka wymownie. Jakby mówił: „A nie mówiłem”.
Jason tylko wywrócił oczami i przez zmrużone powieki obserwował dwójkę facetów. Jeden z nich właśnie podlał rozgrzane kamienie, a w powietrzu zrobiło się jeszcze gęściej od pary. Drugi za to podszedł do niego i szepnął mu coś do ucha.
Mimo że tatuażysta udawał, że się im nie przygląda, to cały czas się na nich gapił. Jakby tylko czekał na jakiś niewłaściwy ruch. Alex w tym czasie poprawił się na ławeczce, odprężając się, a raczej z wprawą ignorując obcych.
Okazało się, że oni mieli inne plany. Zgolony na zero mężczyzna usiadł tuż obok Alexa, za to ten drugi, niski i ciemnowłosy usiadł tuż przy swoim partnerze i jako pierwszy znowu się odezwał. Wyciągnął przy tym ponad kolanem swojego towarzysza dłoń do Alexa.
— Jestem Martin, a to Zack. Miło was poznać. Wczoraj przyjechaliście? — Uśmiechnął się przy tym lekko, przyjaźnie i chyba uwodzicielsko.
Blondyn odruchowo podał dłoń, ale szybko tego pożałował. Już chwilę tu siedzieli, był cały spocony, a w kontakcie z obcą skórą bardziej to odczuł.
— Alexander — przedstawił się, nie podając imienia kochanka, aby jeszcze bardziej nie upewniać mężczyzn, że są razem. Chociaż to i tak było widać. Nikt przychodzący sam do sauny nie usiadłby tak blisko obcego.
— Jason. — Tatuażysta też podał dłoń i podobnie jak kochanek już widział, że to o tej parze mówiła notatka, którą dziś dostali po kolacji. — I tak, to nasz drugi dzień.
Zack wreszcie zabrał głos, przekręcając się lekko bokiem, co sprawiło, że jego kolano zetknęło się z udem Alexa.
— My już prawie tydzień. Miła okolica, ale dotychczas nie było tak ciekawych gości…
— Polecacie jakieś miejsca godne zobaczenia? — Alex zmienił temat, jednocześnie zabierając własną nogę, aby nie dotykać kogoś obcego. — I przepraszam, ale mógłby się pan trochę odsunąć?
Jason od razu nabrał większej czujności, patrząc wrogo na nogę tego faceta. Domyślał się, jak nieprzyjemne musiało to być dla Alexa, a sama atmosfera była dość napięta, bo obaj wiedzieli, czego ci faceci oczekują. A nawet nie byli w jego typie. No, może ten cały Martin miał fajną fryzurę i ładnie odstające kości policzkowe, ale do Alexa się nie umywał.
— O… Sorry — odmruknął Zack, wyraźnie zaskoczony taką prośbą.
— Ale polecić możemy nasz apartament. Jest bardzo godny zobaczenia, szczególnie sypialnia — dodał Martin, kładąc dłoń na kolanie swojego faceta, który z kolei objął go w pasie. Nie byli specjalnie subtelni, więc Jason uznał, że Bradley musiał ich powiadomić, jak to oni są chętni i ciekawi innej gejowskiej pary w tym hotelu.
— Mhm, Bradley mówił, że macie ten większy, ale nasz jest… no, całkiem przytulny — zamruczał z uśmiechem Zack, po czym sięgnął palcami do włosów Alexa i delikatnie odsunął mu jeden kosmyk za ucho.
W Jasonie aż zawrzało na ten widok. Co innego świadomość, że ktoś może fantazjować o seksie z jego kochankiem, a co innego widzieć, jak się fizycznie do niego zaleca. Nie chciał widzieć ręki tego kolesia w pobliżu twarzy Alexa!
Poderwał się, zupełnie ignorując ręcznik, który mu przy tym upadł. Dopadł do mężczyzny i mimo że ten był od niego bardziej postawny, udało mu się wykręcić jego rękę do tyłu za nadgarstek. Przez to mężczyzna znalazł się w dość… ciekawej pozycji. Wciąż siedział na ławie, ale teraz był mocno pochylony do swoich kolan, rękę mając wykręconą na plecach i gdy ze stęknięciem spróbował zadrzeć głowę, centralnie przed oczami miał nagie, wydepilowane krocze Jasona.
Wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Alex, jak i partner unieruchomionego mężczyzny zrobili wielkie oczy. Pierwszy zareagował kochanek tatuażysty. Wstał ze swojego miejsca i odciągnął go od oniemiałego na taki atak Zacka.
— To chyba wystarczająco mówi, że nie jesteśmy zainteresowani. Jednocześnie przepraszamy za tę sytuację i żegnamy — wycedził, rzucając obu mężczyznom jedno ze swoich paraliżujących chłodem spojrzeń. Czuł do nich obrzydzenie, ale też widział, że nie należy tak się zachowywać. Naruszenie, jakiego dokonał Jason, było bardziej rażące w świetle prawa niż fakt, że obcy mężczyzna dotknął jego włosów.
— Ale… Bradley był pewien, że będziecie… — zaczął Martin, trzymajac dłoń na ramieniu dyszącego i poczerwieniałego na twarzy Zacka, ale Jason mu przerwał.
— To, kurwa, nie jesteśmy. I najpierw się pyta, a potem maca cudzego faceta! — warknął, wyrywając się Alexowi i sięgając po swój ręcznik. Irytowało go cholernie to, co się stało! I teraz bardzo się cieszył, że Alex wcześniej powiedział, że nikt go w saunie nie zarywał. Aż mu ciśnienie skakało na myśl, że jakiś fagas by go tak macał.
— Mimo nieciekawego wyjaśnienia tej sprawy, mamy nadzieję, że wszystko teraz jest jasne. Żegnamy i miłego pobytu. — Alex znowu chwycił kochanka, tym razem za łokieć i już nie chcąc się ani kłócić, ani być dłużej w tej saunie, wyciągnął z niej Jasona.
Tatuażysta zatrzasnął za sobą drzwi i spojrzał na Alexa mocno rozdrażnionym wzrokiem.
— Mogłeś się trochę odsunąć…!
Alex ściągnął brwi i zupełnie niespodziewanie pchnął kochanka w klatkę piersiową. Nadmiar negatywnych i nieprzyjemnych emocji, które skumulowały się w nim w trakcie tej krótkiej chwili, teraz zaczęły dawać o sobie znać.
— Teraz to jeszcze może będzie moja wina?! — krzyknął, nie panując nad sobą tak, jak zwykle.
Jason zmarszczył nos i rozłożył ramiona, w jednej dłoni wciąż trzymając ten przeklęty ręcznik.
— Usiadł, kurwa, milimetr od ciebie!
— Poprosiłem go, aby się odsunął. Miałem uciekać? — Alex zmroził kochanka spojrzeniem. — Jak wpierw zaproponowałem, aby w ogóle tu nie przychodzić, to odmówiłeś!
Jason zaklął szpetnie pod nosem i bardzo pożałował, że nie ma przy sobie papierosów. Ciśnienie mu skoczyło jak dawno.
— Bo nie będziemy rezygnować z tego, co postanowiliśmy, bo jakiś zjeb uznał, że pobawi się w pośrednika usług seksualnych!
— W takim razie to moja wina?! — Alex fuknął pod nosem i odwrócił się, aby udać się pod prysznic. Lepił się od potu, co jeszcze bardziej podsycało jego irytację.
Jason zacisnął zęby i podążył za nim, Złapał go za nadgarstek, zatrzymując go już przy wejściu do prysznicy i popatrzył mu w oczy.
— Alex…
Ten wyszarpnął mu rękę. Nie chciał być teraz dotykany.
— Co?
Tatuażysta skrzywił się i pokręcił głową.
— Nic. Idź pod swój prysznic — burknął, samemu zresztą też idąc w tamtym kierunku. Był mocno rozdrażniony i ciśnienie na papierosa wręcz całego go ogarniało.
Blondyn jeszcze zerknął na kochanka z niepewnością, czy nie powinien czegoś dodać, ale w końcu tylko poszedł się umyć. Był zły, że Jason odbierał jego zachowanie jako zachęcające, skoro wcale takie nie było. A nawet jeśli widział to inaczej, to nie miał prawa się na nim wyżywać.
Kiedy już po dobrych kilkunastu minutach wyszedł spod orzeźwiającego prysznica znowu wyłącznie w białym ręczniku, Jasona znalazł w ogródku za budynkiem. Nie ujrzałby go, gdyby nie duże, kwadratowe okno w korytarzyku. Mężczyzna siedział na podwieszonej na łańcuchach ławce i palił. Był już ubrany w swoje spodnie, a na ramiona miał zarzuconą czarną koszulę, w której tu przyszedł. Zwrócony był w kierunku gór, więc Alex nie widział jego twarzy.
Jeszcze nim wyszedł na zewnątrz do Jasona, zabrał jeden z hotelowych, ciepłych szlafroków i jednorazowych kapci. Przeszedł wąską alejką z kamiennymi płytkami i usiadł obok kochanka.
Jason zerknął na niego krótko i wypuścił dym z płuc.
Było ciepło, mimo dość późnej pory. Ale tutaj, z dala od miasta, a blisko gór i jeziora, niebo wydawało się wyjątkowo czyste. Podobnie gwiazd wydawało się być od groma więcej niż na nieboskłonie widzianym z Miami. Nie wspominając już o powietrzu, które przesycone było świeżością. No, przynajmniej zanim Jason nie zaczął palić.
— Sorry — mruknął po dobrej chwili, patrząc w górę, na niebo.
— Nie musisz przepraszać — Alex odparł dość cicho, samemu od momentu, kiedy tu usiadł, nie wiedząc, co powiedzieć. Zwyczajnie nie wiedział, jak powinien się zachować w tamtej sytuacji i później, kiedy wyszli z sauny. Komplikacje interpersonalne w związku były dla niego zagadką.
Chwilę znowu panowała pomiędzy nimi nieprzyjemna cisza przerywana krótkim skrzypieniem ławki, na której lekko bujali się w przód i w tył. Jason miał gdzieś, że ktoś mógł ich zobaczyć.
— Nie… Zachowałem się jak debil, serio. — Pokręcił głową i nie zważając na to, czy wolno, czy nie, rzucił niedopałek na ziemię i zdeptał.
Alex spojrzał na niego i że kochanek miał już wolną dłoń, sięgnął do niej.
— A ty miałeś rację, że mogłem się odsunąć. Nie umiem postępować w każdej sytuacji, chociaż staram się robić takie wrażenie — zaczął i przełożył jego rękę na swoje udo. — Tylko ty możesz mnie dotykać — dodał jeszcze ciszej.
Spojrzenie szarych, zmrużonych oczu Jasona utkwiło w jego przystojnej i teraz tak niespotykanie niepewnej twarzy. Mężczyzna pocałował delikatnie Alexa w policzek i pomasował jego udo.
— Żaden z tych kretynów już cię nie dotknie.
Blondyn spojrzał na kochanka, po czym przysunął się bliżej i przechylił stykając się z nim ramieniem.
— Przepraszam za mój wybuch.
Szczupłe ramię tatuażysty objęło go i lekko przycisnęło do jego boku. Jason znowu chwilę myślał nad tym, co się stało. Wiedział, że zareagował zbyt gwałtownie. W końcu facet tylko dotknął Alexa… ale…
— Gdybym miał innego faceta niż ty… — zaczął, chcąc to jakoś wytłumaczyć, ale w końcu znowu zaklął i przejechał palcami po swoim irokezie. Potarł ramię Alexa. — Nauczyłeś mnie być ostrożnym. Dystansować się do ciebie. Serio, łapię dlaczego. Ale ten facet tego nie wiedział i… Po prostu wkurwia mnie, że cię dotknął — mruknął na koniec.
Alex pokiwał głową, siedząc w ramionach kochanka wyczuwalnie sztywniej niż chwilę temu. Nie odsuwał się jednak, wiedząc, że tak zachowuje się jego ciało, cokolwiek by mu jego mózg nie podpowiadał.
— Rozumiem. Też się zdenerwowałem, tym bardziej, że obaj znaliśmy ich zamiary. I do czego chcieli doprowadzić. Jednak… — urwał i westchnął głębiej. — Pozostaje nam liczyć, że żaden z nich nie lubuje się w pozwach sądowych.
— Wątpię. Sami by sobie narobili kłopotów i temu całemu Bradleyowi — syknął Jason. — I wiesz co?
— Hm?
— Chyba się nawet cieszę na ten masaż — mruknął, czując, jak Alex jest spięty i jak sam siedzi, jakby miał sztywne mięśnie.
Ten spojrzał na niego pytająco, po czym wyciągnął dłoń do jego twarzy i nienachalnie przyciągnął ją do siebie. Pocałunek był spokojny, rozluźniający i, jak na miejsce publiczne i Alexa, długi.
Jason nie skomentował tego w żaden sposób, jeśli nie liczyć lekkiego uśmiechu. To było lepsze niż masaż, który na nich czekał. Irytacja wywołana tym, co zaszło w saunie, jeszcze nie całkiem go opuściła, ale i tak było lepiej. I żaden niedoruchany fagas nie mógł dotykać Alexa. Tylko on.

*

Kolejny poranek w mieścinie nad jeziorem Tahoe polegał na oglądaniu przez Jasona, jeszcze z łóżka, jak jego kochanek wstaje, idzie do łazienki na poranny prysznic, a potem wraca. Kładzie się jeszcze na chwilę, całuje go i obwieszcza, aby poszli na śniadanie, bo ma ochotę na kawę. Jason, mimo że chętnie by jeszcze chwilę pospał, czuł się przyjemnie, kiedy był tak całowany i zganiany na śniadanie.
Tutejsze śniadania polubił głównie ze względu na miejsce, w którym je jedli. Bynajmniej nie w czterech ścianach hotelowej restauracji, a na wielkim tarasie wychodzącym na jezioro. Niesamowitym doznaniem było nawet zwyczajne smarowanie świeżego rogala dżemem, gdy można było przy tym patrzeć na ogrom Tahoe, góry po drugiej stronie i czuć tę specyficzną świeżość.
Do tego jedli we względnym spokoju. Alex mimo wolnego i tak wstał o strasznie wczesnej godzinie. Jego pracoholizmu nie dało się ot tak odłożyć na półkę i zapomnieć o nim na kilka dni. Czego dziś kochanek dał wyraz właśnie przy śniadaniu.
— Miałbyś coś przeciwko, jakbym sprawdził pocztę?
— Po co? — Jason wzmógł czujność, a kawa, którą miał właśnie siorbnąć, znikła chwilowo z jego świadomości.
— Aby wiedzieć, czy nic nie przyszło.
— I nie może to zaczekać do niedzieli?
— Byłbym spokojniejszy. To zajęłoby chwilę i nie mówię, że w tym momencie.
Jason skrzywił się i wreszcie przytknął usta do małej filiżanki z espresso.
— Mm… Spoko. Jak mi to wynagrodzisz — dodał z uśmiechem chochlika.
Alex nieznacznie ściągnął brwi. Był to ledwo widoczny grymas, polegający na sekundowym ruszeniu mięśniami.
— Wynagrodzę? Jak niby?
— Hm… Na przykład zrobisz sobie ze mną zdjęcie przed kasynem, do którego dzisiaj jedziemy? Całując się — odparł Jason, czerpiąc z tego najwyraźniej jakąś wredną satysfakcję.
Alex chwilę to analizował i coraz mniej mu się to podobało. Miałby zrobić sobie publiczne zdjęcie z kochankiem?
— Po co ci ono?
— Chcę. I to zajęłoby tylko chwilę — Jason odpowiedział jego słowami.
— A nie… mogłoby to być gdzieś indziej?
— Nie.
Blondyn rzucił kochankowi chłodne spojrzenie.
— Więc poczekam z tą pocztą do niedzieli.
Jason od razu ściągnął brwi, a uśmiech spłynął mu z twarzy.
— To po cholerę wziąłeś ten aparat? — Pokręcił głową i podsunął sobie miseczkę z pokrojonymi owocami, którą dawali tu jako swoisty deser.
Alex był trochę zagubiony i nieprzekonany, bo pytanie Jasona było słuszne.
— Bo chcę, abyśmy mieli zdjęcia z tego wyjazdu. Ale czemu akurat jak się całujemy przed kasynem? Ktoś musiałby nam to zdjęcie zrobić. A to dość… niezręczne.
— Alex. Nie bylibyśmy pierwszą parą, która tam robi sobie zdjęcia. Gejowską na pewno też nie — odmruknął Jason, a jedna kobieta siedząca dwa stoliki dalej z zaciekawieniem się do nich odwróciła. Uśmiechnęła się nawet.
Nie umknęło to uwadze blondyna, ale i tak nie pokwapiło do tego, aby prosić kogoś, by robił mu zdjęcia podczas całowania się z Jasonem.
— Jednak… — zaczął, ale nie skończył. Nie podobał mu się ten pomysł. Nie tak publicznie. — To dość niezręczna sytuacja by była dla… kogoś — spróbował z tej strony.
— Nigdy tego kogoś później nie spotkamy. I serio, traumą to dla niego nie będzie. Ale jak nie chcesz, spoko. Zrobimy zdjęcia widoczkom…
— Nie muszą być wyłącznie „widoczki”… Jason?
— Nie chcesz wspólnych zdjęć. Na każdym takim będziemy wyglądać jak para. No, chyba że chcesz stać metr od siebie. — Tatuażysta wreszcie olał sałatkę owocową na rzecz spojrzenia w oczy Alexa.
Ten chwilę odpowiadał hardo na jego spojrzenie, ale w końcu spuścił wzrok.
— Masz rację. Wezmę aparat i zrobimy sobie wspólne zdjęcie przed kasynem. Wybacz za mój opór. Nie chciałem znowu cię rozczarowywać.
Tym razem to Jason poczuł się dość głupio. I nawet nie wiedział, co odpowiedzieć na tak jawną kapitulację, do tego połączoną ze spuszczeniem wzroku. Miał ochotę teraz powiedzieć coś w stylu „nie uginaj się, kurwa, tak łatwo, tylko bądź pewien swego”, ale przecież sam naciskał na to zdjęcie. Szlag by to.
— Hej… Co za, kurwa, „znowu cię rozczarować”? — zapytał zamiast tego, bo nie zrozumiał. I trochę się zaniepokoił, musiał przyznać przed sobą.
Blondyn zdjął serwetę ze stołu i na własnym udzie zaczął ja składać.
— Kiedy tu lecieliśmy, chciałem, aby wszystko było, może nie idealnie, ale dobrze. Obiecałem sobie, że będę się bardziej starać. A jest drugi dzień i już drugi raz… poszło nie tak jak powinno z mojej winy.
Nie słyszał żadnej odpowiedzi przez dobrą chwilę. A pierwsze bynajmniej nie były słowa tylko łydka Jasona, która delikatnie dotknęła jego własnej.
— Wczoraj to nie była twoja wina, tylko tych dwóch napaleńców i jebanego szefa kuchni. I mojej… — Jason skrzywił się — zazdrości. Wkurwiłem się i na ciebie wydarłem, ale, Alex… Myśl racjonalnie, jak zawsze. Gdzie niby w tym była twoja wina?
— Nie odsunąłem się, mimo że wiedziałem o ich zamiarach. Ty musiałeś zareagować i pokazać, że jesteśmy razem. A teraz jesteś zirytowany, bo nie jestem dość otwarty, aby… — skończył płasko, już czując, że ten dzień będzie należał do tych gorszych. A miało być tak dobrze. Myślał, że da radę, ale okazało się, że jest jeszcze bardzo w tyle.
Jason zaklął pod nosem cicho, czując, że traci nad nim kontrolę. I znowu pożałował swojego durnego pomysłu ze zdjęciem. Znowu przeciął tę granicę, która jemu wydawała się błaha, a dla Alexa była czymś wielkich rozmiarów. Czasem miał problem z wyczuciem tego momentu, a potem… Potem kończyło się tym, że nie wiedział, jak ratować sytuację.
Najchętniej przyciągnąłby do siebie Alexa i objął go, ale byli w cholernym miejscu publicznym. Dlatego zamiast tego zaczął dojadać w milczeniu swoją sałatkę, żeby już wyjść z Alexem do samochodu i tam go dotknąć.
Chłodne, szare oczy na chwilę na niego spojrzały, ale potem zwróciły się w stronę jeziora. Alex odłożył złożoną w stożek, materiałową serwetę na stolik i nie pośpieszając kochanka, czekał, aż ten skończy jeść.
Płaceniem jak zwykle nie musieli się przejmować. Dlatego, kiedy tylko zjedli i wypili wszystko, co im podano, wyszli z tarasu. Nie kłopotali się już wracaniem do pokoju, bo wyszli z niego gotowi do drogi. Dlatego od razu podążyli w stronę parkingu.
Jason po drodze wyciągnął papierosa i pół kroku przed Alexem, paląc i myśląc. Ten jednak, kiedy już byli tuż przed samochodem, zatrzymał się i wyjął z kieszeni spodni kluczyki.
— Otwórz i poczekaj na mnie. Zapomniałem czegoś z pokoju — przeprosił, wciskając kochankowi klucze w dłoń.
Jason spojrzał za nim z konsternacją, ale przytaknął i otworzył samochód. Uprzednio jednak dopalił papierosa i dopiero usiadł na miejscu kierowcy. Czekał cierpliwie, chociaż na wspomnienie tego, jak Alex spuścił wzrok przy stoliku i wyraźnie zgasł, aż go coś w środku ściskało za wnętrzności, żeby go dotknąć. W końcu więc zaczął stukać palcami o kierownicę, niecierpliwiąc się.
Po kilku minutach zobaczył kochanka idącego w jego stronę. Miał ze sobą coś małego, czarnego i prostokątnego. Ujrzawszy kochanka na miejscu kierowcy, zajął to pasażera.
— Wybacz. Poszedłem po aparat — wyjaśnił, kładąc opakowanie na swoich udach.
Jason od razu ściągnął brwi i znowu poczuł się głupio.
— Nie musiałeś po to lecieć… — Wyciągnął dłoń i położył mu ją delikatnie na karku. — W ogóle… Kurwa, Alex, wyjaśnijmy coś sobie.
— Mam zachowywać się jak twój partner. Jesteśmy na wspólnym wyjeździe, z daleka od pracy i ludzi, którzy mogą mnie znać. Mam „wrzucić na luz”.
— Masz być sobą — warknął Jason i zaklął pod nosem. — Alex… nie naginaj się bardziej, niż czujesz, że chcesz, bo ten wyjazd nie jest tylko mój. Mamy obaj się dobrze czuć. Jak się mam, kurwa, cieszyć, jak się obwiniasz?
— A jak masz się cieszyć, jak się denerwujesz o to, co idzie nie tak? — blondyn odparł chłodno, poprawiając się na swoim miejscu. Odłożył aparat do podłokietnika.
— To pierdoły, Alex. Dla mnie pierdoły, a dla ciebie coś trudnego — Jason odpowiedział twardo i zupełnie, nawet dla siebie, niespodziewanie, przyciągnął go do siebie za kark i pocałował bardzo mocno i dominująco.
Zaskoczony Alex stężał na chwilę i tylko chwycił Jasona za ramię. Pozwolił mu się całować, ale wyjątkowo chętnie nie odpowiadał. Miał mętlik w głowie. Znowu chciał, aby było dobrze, a wychodziło jak zawsze.
Czuł, jak język Jasona ubogacony w kolczyki drażni jego wargi, jak następnie zagłębia się w jego ustach, a palce mężczyzny masują go po ramieniu. Ale równie nagle, jak tatuażysta zaczął go całować, przestał.
— Alex, do cholery, nie obwiniaj się! — syknął cicho, nie odsuwając się zanadto, tylko patrząc mu twardo w oczy. — Samym tym wyjazdem dajesz mi coś zajebistego.
— Jednak i tak jesteś rozdrażniony, że nie jestem bardziej otwarty. Dlatego też doszedłem do wniosku, że zrobimy sobie wspólne zdjęcie przed tym kasynem. Bez pocałunku, ale i tak razem — Alex zadecydował, już czując szybsze łomotanie serca we własnej klatce piersiowej. I było w tym sporo zdenerwowania.
Jason chwilę analizował jego twarz i w tym momencie wyjątkowo irytowało go, że tak mało może na niej wyczytać.
— Mm, okej — zgodził się w końcu, niepewien, czy sprawa jest wyjaśniona. Ale już nie ciągnął tematu, pocałował tylko Alexa w policzek i odpalił samochód.
Jego partner bardzo słabo się uśmiechnął, wiedząc, że musi odpocząć, że to mu pomoże się uspokoić i do wieczora odzyska psychiczny spokój.
— Rozmawiaj ze mną, jeśli coś ci nie pasuje. Wiele rzeczy zaplanowałem, ale chcę, abyś dobrze wspominał ten wyjazd.
— Spoko. Plan na dzisiaj mi pasuje. Zobaczę, jak sobie radzisz w kasynie. — Jason rzucił mu w miarę pogodne spojrzenie.
Jego myśli podążały w podobnym kierunku co te kochanka. Liczył, że dzisiejszy wypad do miasta ich obu zrelaksuje. W końcu mieli w planach trochę je pozwiedzać, spróbować bardziej lokalnego jedzenia, a późnym popołudniem zawinąć do kasyna. Czuł, że wrócą zmęczeni, ale liczył, że w pozytywny sposób. Z nowymi wrażeniami i… może tym przeklętym zdjęciem. Na którym w tym momencie dla Jasona wystarczyłoby, aby byli po prostu razem.
— Liczę, że też chociaż raz spróbujesz zagrać. W cokolwiek.
— Liczy się maszyna, w której wystarczy pociągnąć za dźwignię?
Alex prychnął pod nosem z cieniem rozbawienia.
— Nie.
Jason cmoknął między zębami i wyjechał na niemal pustą drogę, kierując się w stronę South Lake Tahoe.
— Kurwa, a już myślałem. To znajdziesz mi coś prostego. Ruletka?
— Na pewno coś się znajdzie dla początkujących, ale jeśli tylko coś cię zaciekawi, to z chęcią ci to wytłumaczę. Ruletka chociażby… — Alex zaczął specyficznym dla siebie tonem. Pełnym precyzyjnych zdań, bogatych w słownictwo i takich, w których zawsze dbał o wymowę. Przyjemnie się tego słuchało.
Jason nawet podejrzewał, że Charlie mógłby się najarać tłumaczeniem zasad, wsłuchując się w brytyjski akcent Alexa. Bo jak Rush często mówił po „amerykańsku”, tak słuchając Alexa, od razu można było stwierdzić, że jest Anglikiem. Jason lubił jego głos, chociaż nie miał takiego fioła na punkcie akcentu. Ale teraz chętnie słuchał spostrzeżeń kochanka na temat gier, które mogą ich czekać w kasynie. Może mu się któraś z tych wskazówek przyda…

9 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 165 – Erotyczna intryga

  1. Shivunia pisze:

    Sharon >> Analiza psychologiczna YEY. A teraz poza tym, że jej gorąco przyklaskuje jeszcze dorzucę swoje 5 groszy. Alex się streeeeeeesi. Dlatego też jest nietypowo Alexowy. Dawno go nie pamiętam tak się starającego. I nie o prace, czy inne takie rzeczy, które są dla niego naturalne. On się stresi i stara aby być „normalnym chłopakiem” swojego faceta. Jak na załączonym obrazku, widać jak mu to wychodzi XD Dlatego też jak fajnie zauważyłaś tak „odpuszcza”. Bo w końcu nie ma negocjować jakiejś umowy, tylko rozmawiać z Jasonem o ich wspólnych uczuciach. A Jasona też uważa za tego który się bardziej zna… bo sam jest jak wiemy lekko upośledzony jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie. Dlatego Alex cały ten wyjazd traktuje trochę jak taki test dla siebie „czy nadaje się na normalnego partnera”. I nie wiem aż czy nie za mało to podkreśliłam w jego myślach. Mam nadzieje, że jednak nie, bo jednak zauważyłaś że blondyn stara się zmienić. A tu że nie ma pracy na głowie… to skupi uwagę na życiu prywatnym. Oh, Alex ma czasami takie słodkie problemy z głową. Chociaż „rudy” też najbystrzejszy nie jest, jak znowu zauważyłaś, bo zapomina co kochanek z siebie wycisnął o tym że ten powinien stawiać się na pierwszy miejscu. Ah te małe ułomności. A niby tacy „idealni”.
    Dzięeeeeki wielkie za komentarz. Lubie takie analizy ;)

  2. Sharon d'Arc pisze:

    To na taki Alexowo-pokręcony sposób słodkie, że tak się troszczy o Jasona. To takie… Alexowe, że blondyn zwraca uwagę na tryb życia kochanka zamiast o jakąś potencjalnie złą pierdołę. To wydaje mi się być takie… dorosłe, chłodne i w 100% w jego stylu. Takie troszkę oziębłe, ale z masą gorących, skrywanych uczuć pod spodem. No po prostu Alex pełną gębą.
    Awwwww :3 pierwsza kłótnia Alexa i Jasona. Lubię kłótnie. Co prawda szybko coś im przeszło. Alex wydawał się taki mało Alexowaty. No ale w końcu ja jestem przyzwyczajona do tej oziębłej Królowej Lodu, która żyła przeszłością i była cały czas pod presją rodziców. A przecież blondyn stara się zmienić. Powiedział rodzicom, że „kocha inaczej” (nienawidzę tego zwrotu), stara się polubić Charliego i resztę paczki no i oczywiście stara się zadowolić Jasona. Podejrzewam, że nie ma dużego doświadczenia w związkach, boi się, że coś spapra i Jason będzie niezadowolony i, nie daj boże, go zostawi, dlatego tak szybko spasował podczas kłótni. Smok też chyba nie bardzo zdaje sobie sprawę, wie, że jest ważny, bo blondyn dla niego pojechał do Anglii, pokazał rodzicom takieeeego wała i wrócił.Może i dobrze analizuje kochanka, ale myli się co do pozycji jaką zajmuje w ich związku. Sam Alex nawet powiedział w którymś rozdziale, że jak Jason chce go do czegoś przekonać to nie powinien stawiać siebie na ostatnim miejscu. Wg mnie to było jedno z ważniejszych wyznań, Ale rudemu się chyba zapomniało… Ale kłótnie w związkach też są dobre, czasem w złości powie się, coś czego normalnie człowiek boi się powiedzieć i sprawa się prostuje. Przydała by im się taka porządna burza z wyznaniami. Z drugiej strony, taki niealexowaty Alex oznacza, że terapia smoka działa i powinniśmy się cieszyć, bo chyba o to chodzi w aktualnej historii ich związku. A jak już królowa „znormalnieje” i upewni się, że Jason go nie rzuci,a w ręcz przeciwnie, to upewni się co do ich związku i wróci jego stary charakter tylko bez fobii. No, ale jeszcze daleka droga przed nimi. Kompromis w postaci zdjęcia już jest, mają przykład tego jak powinni rozwiązywać wspólne problemy. No i ta rozmowa na końcu. Myślę, że to było dobre wydarzenie i jeżeli tylko wyciągną odpowiednie wnioski,to wszystko pójdzie gładko jak pantofle po zamarzniętej górce, na którą dzieciaki wylały wodę, żeby mieć ślizgawkę -.-
    No i nie wytrzymałam i zrobiłam analizę psychologiczną. Chyba minęłam się z powołaniem…

  3. Katka pisze:

    Tigram, powinni, ale nie zrobili ;) Kwestia do rozpatrzenia na fika ;)

    Marta, Rynna podnosi poprzeczkę najwyraźniej XD Ale cóż, każdy kłóci się na swój sposób. Jason i Alex nie mają takich temperamentów jak Ryan i Lenny (na szczęście XD).

    Yaoistka, caaały rozdział to smoczątko i królowa ;) Na to chyba czekała większość z Was XD Pozdrawiamy i życzymy dużo zdrówka!

    kaczuch_A, Alex ewoluuje i im szybciej się z tym pogodzicie, tym lepiej XD Nie no, tak serio to trzeba wziąć pod uwagę, że to oschłe „ja” Alex jest/było w dużej mierze jego murem obronnym, a teraz, kiedy nie czuje się przy Jasonie zagrożony, nie ma podstaw, by tak się zachowywać ;) A wyjazd… cóż, na razie było faktycznie dość niefajnie, ale jeszcze wiele atrakcji ich czeka i chyba wyjazd da się uratować… zobaczymy :D

    Saki, jakby Jason zareagował, jakby ktoś na poważnie dobierał się do Alexa? Wolę sobie tego nie wyobrażać XD Czuję, że mogłoby go nieeeeźle ponieść… A może kiedyś się dowiemy? W końcu Alex to niezłe ciacho i przykuwa uwagę. I fajnie, że zauważasz, ze nie tylko Alex tutaj przechodzi transformację. W końcu Jason też był zupełnie inny na początku – chodzący diabeł wylewający swoje frustracje na innych w różnych, nietajnych postaciach XD Co do kasyna – nie mogę powiedziec, jak zwykle hehe, ale na pewno będzie więcej niż tylko o tym wspomniane ;) Dzięki za literówkę i wenę i pozdrawiam serdecznie ;)

  4. saki2709 pisze:

    Ten Bradley mnie wkurza, nawet jak nie pojawia się osobiście. Jak Jason jest taki zazdrosny, jak ktoś tylko dotknie Alexa, to ja sobie nie wyobrażam, jakby zareagował, gdyby było to coś więcej. Podejrzewam, że skończyłoby się na poważniejszych rękoczynach. Bradley zbiera minusy i chyba Zackowi i Martinowi też podpadł. Przez niego Alex i Jason się pokłócili. No ale cóż, w każdych, nawet idealnych związkach zdarzają się kłótnie. A jak nie ten dziwny pomysł Bradleya, to znalazłby się inny powód.
    „— Tylko ty możesz mnie dotykać”- a to było takie słodkie… Jak sobie przypomnę, jak Alex w ogóle nie chciał być dotykany i porównuję do tego co teraz, to… widać wyraźną różnicę. Jason też się zmienił. Kiedyś nawet nie wyobrażał sobie, że może być w takim związku- związku. A teraz zapewne za nic nie wróciłby do tego, jaki był, zanim poznał Alexa.
    Mam nadzieję, że uda się jeszcze uratować ten wyjazd, bo zdecydowanie atmosfera się trochę popsuła…
    Ciekawa jestem tego kasyna. Będzie to opisane, czy tylko wspomniane, że byli?
    No i z niecierpliwością czekam na Rynnę :) Nie mogę się doczekać tego kolczykowania.
    To chyba tyle…

    „— Pozostaje nam liczyć, że żaden z nich nie lubuje się w pozwach sadowych.”- „sądowych”.

    Pozdrawiam i życzę weny :)

  5. kaczuch_A pisze:

    Wszystko fajnie cały rozdział o smokach i królowej, ale jednak….czuję niedosyt.
    Tak w zasadzie pierwsza taka głębsza sprzeczka między nimi, ale coś mi zgrzyta, to nie ten twardy charakter Alexa. Tu się stara przypodobać Jasonowi, ale robi się z niego taka ciepła klucha (seksowna, no ale nie zmieniajmy tematu). Zgadzam się Tigram, że ten wyjazd może się okazać niewypałem.

  6. Yaoistka^^ pisze:

    … po prostu świetnie. Moje kochane smoczątko i królowa. Mrrr ^^
    Pozdrawiam i życzę weny. A ja dalej idę spać po lekach. ;( Kurde mam dość swojego zdrowia. :(
    Papa :)

  7. marta696 pisze:

    Wow extra,i to mi się podoba ,lubię kłótnie.Chociaż pomyślałam to już koniec,już po kłótni?Chyba za bardzo przyzwyczaiłam się awantur w stylu Rynny.Pełen atrakcji ten wyjazd.

  8. TigramIngrow pisze:

    Ale żeby nie było, że ciągle narzekam, to jednak powiem, że cały rozdział poświęcony opisowi relacji Jason Alex jest czymś co tygryski lubią najbardziej. Mrau!

  9. TigramIngrow pisze:

    No nie wiem. Niby JA, niby razem ,ale jakiś niedosyt jest. powinni zrobić sobie większą awanturę, a nie jeden kapituluje a drugiemu jest przykro i stara się przeprosić za to, że podniósł głos. Niech się wydrą na siebie raz a dobrze, rzucą talerzem, zafundują porządny cios, może nawet krótka separacja w mieszkaniu, ale później niech będzie jasna sytuacja. A nie takie zaczynanie i wycofywanie się. Bo to pierdolca można dostać. Alex już bardzie wyluzowany bywał w Miami, więc coś czuję, że ten wyjazd to już w ogóle będzie niewypał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s