Fire Dragon Tattoo Studio – 151 – Szczęśliwe związki

Gdy tylko Juan został przyparty do lodówki, Kate zrobiła wielkie oczy.
— Ryan! Co ty… — I urwała, kiedy dalsza część zdania do niej dotarła. Zmrużyła oczy, patrząc na swojego chłopaka, a potem na Lenny’ego, który wzruszył ramionami.
— Na mnie nie patrz — mruknął, wsuwając dłonie w kieszenie. — I, Ryan, nie wydurniaj się. Puść go.
„Joker” przełknął ciężko ślinę, wpatrując się w czarne oczy Ryana, który jeszcze chwilę tak go przytrzymywał, po czym rzeczywiście odpuścił. Nie planował tego zrobić, lecz gdy tylko zobaczył Juana i wróciło do niego to wszystko, co ostatnio się wydarzyło, poniosło go.
— Chciałem się tylko upewnić, czy obecny stan, w którym nikomu z nas nie grozi jakiś większy dramat, zostanie utrzymany i nie będę się musiał martwić, czy Juan na coś „cudownego” nie wpadnie — wytłumaczył i wyszedł zza baru. Przysiadł na jednym krzesełku i skinął na Latynosa. — Bylibyśmy z Lennym wdzięczni za piwo.
— A… Si, już wam daję. — Juan odchrząknął i odwrócił się do lodówki, do której chwilę temu został przytrzaśnięty. — I może już do stolika usiądziemy? Wiecie, wygodniej i w ogóle…
— A zdjęcia kiedy? — wypaliła Marg, która już chciała fotki, ale i widziała w tym możliwość zmiany tematu.
Kate za to nadal wpatrywała się w Juana chłodno. Była oburzona, że ona o czymś nie wiedziała. A reakcja Ryana mogła świadczyć tylko o tym, że nie wiedziała o czymś dużym. Bardzo dużym.
— Może teraz? — zasugerował Mike, wiedząc, że później niektóre elementy stroju mogą pójść w niepamięć.
— Może być. — Kate popatrzyła po nich, po czym syknęła na swojego chłopaka: — Zostaw to i chodź. Pogadamy za chwilę — nakazała, kiedy Marg zaczęła ustawiać aparat na blacie baru, aby zrobić im zdjęcie wszystkim z samowyzwalacza.
Juan popatrzył na swoją Harley Quinn z rozpaczą. To wszystko w ogóle miało nie wyjść. Wszystko miało się zakończyć po cichu. A teraz wiedzieli wszyscy. Nie wierzył, że Ryan nie opowiedział Charliemu, że ten nie opowiedział Rushowi. Jason pewnie również wiedział od Alexa. A to, co teraz zrobił Ryan…
Chciał, żeby go lubili. Chciał wdrożyć się w tę ekipę, stać jej częścią. Bo oni wszyscy, mimo że różnych orientacji, byli tacy naprawdę… w porządku. Pracowali uczciwie, byli zżyci, mogli na siebie liczyć. No i był tu Lenny.
Odstawił dwie butelki i wyszedł zza baru, żeby ustawić się przy reszcie. A co, jak mnie przez to odrzucą? Albo uznają, że jestem jakimś wyrzutkiem czy degeneratem…?
— A potem jeszcze parami, okej? I ja bym chciała z Rushem jedno — poprosiła Marg nieśmiało, czekając, aż wszyscy się ustawią.
Mike nie wyglądał na zachwyconego, ale zamaskował to za uśmiechem.
— Spoko, porobimy sobie tyle zdjęć, że będziemy mieli ich dość.
Razem z resztą ustawił się w ładnym szeregu. Lenny z dziewczynami wziął sobie po krześle, żeby na nich usiąść, a Jason, jako najwyższy, stanął z tyłu. Aby wszyscy zmieścili się w kadrze.
Potem poszły kolejne zdjęcia. Temat, który wywlókł Ryan, jeszcze nie wrócił, mimo że wisiał w powietrzu. Kate co raz szturchała Juana, żeby się uśmiechał i zachowywała się, jakby wszystko było okej. Lenny obserwował ich czujnie, ale powstrzymał się przed rzuceniem do kochanka „nie trzeba było”.
Zdjęć powstało naprawdę sporo. Po zbiorowym zrobiono zdjęcia par, potem Marg i Rush jako członkowie Avangers dostali jedno wspólne, podobnie jak Juan, Kate i Alex, którzy byli z kolei z serii o Batmanie. Charlie, Rush i dziewczyny jeszcze powygłupiali się, robiąc kilka śmiesznych scenek, które też zostały uwiecznione, a na samym końcu Marg zrobiła Jasonowi zdjęcie przy jego motorze, na zewnątrz.
Wreszcie Rush mógł pozbyć się tarczy, inni rękawiczek, a Ryan laseczki. Usiedli przy stoliku, w akompaniamencie muzyki filmowej.
— To co? Przyniosę kilka piw, chyba że ktoś do ciasteczek chce słodki likier? — zaproponował Latynos, nie siadając jeszcze, tylko patrząc po nich, miał nadzieję, naturalnym spojrzeniem. Uśmiech jednak miał nerwowy.
— Mi możesz zrobić Krwawą Mery — poprosiła Marg, wczuwając się w drapieżną i seksowną Czarną Wdowę.
Mike obserwował ją z zachwytem i kontrolował swoje podniecenie. Wyjątkowo dziś go rozpalała i miał nadzieję, że ten wieczór skończą w łóżku… aktywnie.
Lenny i Ryan zostali przy piwie, Rush znowu był tym niepijącym, a Alex postanowił potrenować wino. Chwilę jeszcze pomyśleli nad tym, co kto pije, aż w końcu Juan mógł odejść razem z Kate. Ta zaoferowała, że mu pomoże. Cel jednak miała inny. Chciała z nim pogadać na osobności.
Kiedy byli za barem, odwróciła się do wszystkich tyłem, zakładając ręce na klatce piersiowej.
— O czym mówił Ryan? Juan, nie kręć, tylko odpowiedz mi prosto z mostu tak, jak ja cię w tej chwili pytam.
Latynos skrzywił się boleśnie i potarł nasadę swojego zakrzywionego, niegdyś złamanego nosa.
— Słońce, ale nie złość się. Nie dzisiaj. To był straszny syf, wiesz… No, Mauri coś kombinował z kolesiem od prochów, mówiłem, by sobie dał siana, ale nie… No i potem wszystko się rypło, kiedy się zawahałem, czy może jednak… Ale… — Juan zaczął opowiadać jej wszystko półszeptem, wspominając o tym, kim jest Hans, ale szybko dodał, że teraz jest po sprawie, że ten siedzi, a Lenny’emu nie grozi odsiadka. — To był po prostu jeden wielki błąd… — skończył płasko, niemalże z nerwów zlizując szminkę z ust. Smakowała paskudnie.
— I znowu kłamałeś! — syknęła Kate i pchnęła go w klatkę piersiową. — A mówiłeś mi, że już nie będziesz mi kłamać. I ile czasu minęło, nim znowu to robisz? Juan, do cholery, co to ma być?! — fuknęła, czując żal, że dowiedziała się o wszystkim w taki sposób i że jej chłopak wziął ją za idiotkę.
Juan czuł się bardzo źle.
— Przepraszam… Kate, to nie miało wszystko tak być… Ja się nie chcę w tym babrać, tylko to jakoś samo przyszło do mnie. Len nam pomógł, już jest okej. No, słoneczko, no… — Wyciągnął nieśmiało dłoń do dziewczyny, ale ta strzeliła go w nią i fuknęła.
Wskazała na niego palcem, mrużąc oczy. Wyglądała jak komiksowa Harley Quinn.
— Nie przymilaj mi się tu! I nie mydl oczu. Porozmawiamy później. Teraz nie będę psuła wszystkim imprezy — ofukała go i wyszła zza baru, by wrócić do reszty.
Juan za to odwrócił się i uderzył czołem o zimną szybę lodówki, odbijając na niej ślad swojego pomalowanego na biało czoła.
Pięknie… Totalnie zjebałem.
Po kilku minutach wrócił do reszty i podał każdemu po zamówionym napoju. Przyszedł w momencie, kiedy Charlie, przełykając jednego nachosa, gestykulował drugim, wskazując na managera studia Fire Dragon.
— A właśnie, Mike. Bo ostatnio u nas z takim klientem z Jasonem gadaliśmy i sugerował, by znaleźć kogoś od portretów, bo do nas z tym ludzie nie mogą przychodzić. Co myślisz ogólnie?
— Będziecie rozmawiać o pracy? — Alex napił się wina, z każdym łykiem coraz bardziej się rozluźniając. — I Jason wam tego nie wypomina? — dodał kąśliwie jak na siebie.
Nim najstarszy tatuażysta zdążył coś odpowiedzieć na tę jawną zaczepkę, poczuł obijające się o jego udo kolano kochanka. Zastygł więc z rozchylonymi udami i tylko napił się piwa.
— Znaczy… Nie no, spoko, nie musimy. Wiesz, tak mi się przypomniało, a Mike nie bywa codziennie w studiu, to tak jakoś — wytłumaczył Charlie, siedzący obok swojego kochanka, wobec którego nie szczędził pieszczot czy sporadycznych buziaków.
Obaj zachowywali się, jakby nie widzieli się rok, a ktoś właśnie posypał ich złotym proszkiem miłości czy innym tego typu czymś. Jakby świata poza sobą nie widzieli. Może zresztą coś w tym było.
— Jestem, jak muszę. Daj spokój, Charlie, mam też dużo roboty, a wy świetnie sobie radzicie. Jak znajdziecie kogoś, to spoko. Dobrze przecież idą interesy, co nie? — Mike odpowiedział na pierwsze pytanie, co jakiś czas i tak zerkając na Marg, która radośnie konwersowała z Rushem, kiedy ten nie był zajęty Charliem.
— Spoko. Pewnie i tak by ten ktoś raczej nie musiał być codziennie. Wiesz, jakby miał być tylko od portretów, a to się nie robi jakoś masowo jak wróżki czy tribale — dodał Charlie, a Kate, która właśnie podjadała ciasteczko, siedząc obok rozmawiającego z Lennym Juana, przytaknęła żywo.
— Tylko wiesz, Mike, jakbyś chciał z tym kimś coś podpisywać, to najpierw ja muszę potwierdzić. Nie chcę jakiegoś palanta w naszym studiu!
— A będziesz sprawdzać, czy ktoś jest palantem? — Jason-Ghost Rider zaciekawił się, rozbawiony jej słowami.
— No, przeprowadzę z nim oczywiście długą rozmowę wstępną.
— Chyba przesłuchanie i pewnie pierwsze pytanie to będzie: „Jakiej jesteś orientacji?”. A następne coraz bardziej prywatne? — zażartował Charlie, nie potrafiąc podchodzić do niej poważnie, kiedy miała jeden z najbardziej słodkich, zabawnych i infantylnych strojów.
Kate fuknęła pod nosem.
— Bardzo śmiesznie, Charlie. Ale to ważne, żebyśmy nie musieli pracować z dupkami albo jakimś kłamczuchem — odparła i napiła się słodkiego drinka, który zrobił jej taki jeden „kłamczuch”.
— Jak chcecie, to wrzucę na stronę studia ogłoszenie, a wy zróbcie jakiś plakat czy coś w tym guście, to się zawiesi dodatkowo na drzwi — zaproponował Mike. — Jak będzie trochę chętnych, to ustalimy jakąś sobotę na rozmowy i po sprawie — dodał, opierając się wygodniej o krzesło, ale co chwilę musiał poprawiać długą pelerynę, bo wybitnie mu przeszkadzała. Nie rozumiał, skąd wszyscy superbohaterowie brali sobie za część kostiumu peleryny. No, może nie wszyscy. Był akurat w mniejszości. Ale Ryan miał płaszcz.
— Spoko, Mike, zrobi się — podchwycił Charlie, co rusz pojadając nachosy.
— Ej, ale może jak Alex wcześniej zaproponował, pomówmy o czymś niezwiązanym z pracą? Chociażby, jaki jest wasz ulubiony bohater, chyba że już się za niego przebraliście. — Rush zerknął na Mike’a z szerszym uśmiechem.
Juan uniósł głowę i popatrzył w ich stronę, widząc szansę na wtrącenie się w temat. Nie chciał za bardzo zostać na uboczu, a wolał uchodzić za wyluzowanego w tym towarzystwie. Może Lenny i Kate też by docenili, że stara się o sympatię wśród ich kumpli.
— Ja nie mam ulubionego, ale strasznie lubię X-menów. Wiecie, super sprawa z taką szkołą dla uzdolnionych dzieciaków. Mi tylko matka zawsze mówiła, że się jej to kojarzy z sektą jakąś, ale dla mnie luz.
— To Ryan jako jeden z członków takiej szkoły mógłby się wypowiedzieć — rzucił Lenny, mając nadzieję, że jego facet przejmie temat. Sam, jak zwykle, wolał słuchać i wypowiadać się jedynie, kiedy miał coś konstruktywnego do powiedzenia. Teraz chciał trochę załagodzić sprawę Juana, Ryana i narkotyków.
Ryan, który dotychczas siedział z ręką zarzuconą na szyję kochanka, a w drugiej trzymał piwo, spojrzał na Juana. Widząc, jak ten z napięciem się w niego wpatruje, sam się uśmiechnął.
— Przyznam, że Gambit nie był moim pierwotnym założeniem, bo raczej skłaniałem się do Srebrnego Surfera, ale coś mi mówi, że przynoszenie tu deski tylko po to, żeby się z nią pokazać i sprejowanie całego ciała odsunęły ode mnie te założenia.
— Dlatego wolałeś kanciarza zamiast surfera? Trafnie nawet — wtrącił złośliwie Mike.
— Nie wiem, Mikey, czy wyłapałeś, ale to była kwestia wygody, a nie sympatii, ale cieszę się, że się chociaż Juanowi podoba. Stawiam, że na tobie Katy wymusiła ten strój? — Ryan na koniec spojrzał znowu na Latynosa. Był oczywiście zirytowany zamieszaniem, a widok Juana w tym momencie wyjątkowo go wkurzał, lecz nie chciał tego tutaj roztrząsać. Nie był z tych, którzy wracali do przeszłości i wyciągali brudy na zewnątrz. Gdyby tak było, inaczej by podchodził do swojego bycia z Lennym, skoro ten na samym początku po prostu… brutalnie go brał, bez jego woli. A teraz, z Juanem… przy barze zwyczajnie go poniosło.
— Razem na to wpadliśmy. — Juan uśmiechnął się pod nosem nieśmiało i spojrzał na dziewczynę. Ta nadal wyglądała na obrażoną. — Wiesz, Joker jest popularny, dość znana postać. A Kate bardzo fajnie pasuje na Harley.
— Każdy chyba jest w swoim żywiole — dodał Jason, niespiesznie popijający gin z lodem.
Nie mieli zamiaru specjalnie uchlać, a miło spędzić wieczór. Pominął, że w jego mniemaniu Alex wybitnie dobrze dobrał postać. Na co dzień też miał dwa oblicza. To chłodne, zdystansowane, które pokazywał wszystkim wokół i to gorące, namiętne, które znał tylko on.
— Mhm, ale tak w ogóle… — zaczął Mike i odchrząknął, patrząc po wszystkich.
Zebrani chyba też wyczuli jakąś zmianę w jego głosie, a Marg przytuliła się do niego bardziej. A kiedy już chłopak ściągnął na siebie wszystkie spojrzenia, uśmiechnął się lekko.
— Mam nadzieję, że nasza wiadomość jakoś doda jeszcze temu świętowaniu powrotu Alexa i Rusha więcej… radości. Bo chcieliśmy z Marg ogłosić, że ustaliliśmy już datę ślubu.
— Ale zaproszenia jeszcze dostaniecie — dodała od razu dziewczyna.
— Ale w ogóle chyba dostaniemy? Bo wiecie, i tak się wprosimy, nawet bez nich. — Jason uśmiechnął się szerzej do swojego przyjaciela i Marg. Był pod wrażeniem, że ustalili coś poza tym, że się żenią.
Alex także się zaciekawił. Ślub nie był czymś, co dobrze mu się kojarzyło, jednak ważne, że nie był jego. A kiedy była data, to spokojnie mógł planować prezent ślubny.
Mike tylko prychnął pod nosem na komentarz tatuażysty i dodał:
— Chcemy się pobrać w listopadzie, na początku. Zarezerwowaliśmy już salę i powoli będziemy wszystko dopinać na ostatni guzik. Przy okazji, wiecie, jakieś rozglądanie się za swoim mieszkaniem i tak dalej…
— Masz szczęście, Mikey, że dałeś mi jeszcze te kilka miesięcy na zaplanowanie odpowiedniego wieczoru kawalerskiego — wtrącił Ryan i wychylił się do niego, by poklepać go po plecach.
Mike jakoś odruchowo się skrzywił. Nie była to jednak szczera niechęć, a gra.
— Byle bym nie musiał się bać. Nie chcę striptizerów, Ryan — ostrzegł go.
— Postaram się zapamiętać — zapewnił ten z czarującym uśmiechem, w którym Mike nawet nie musiał doszukiwać się drugiego dna. Miał tylko nadzieję, że Ryan faktycznie uwzględni jego żądanie.
Kiedy każdy już pogratulował im wyboru, a Kate przyciągnęła do siebie Marg, żeby poplotkować z nią o szczegółach wesela, Jason pochylił się do ucha Alexa. Tego „poparzonego”.
— Normalnie bym stawiał, że bardziej Rush jest z tych, co ogarniają takie tematy, ale chyba jednak ty mógłbyś więcej szefuńciowi poradzić w sprawie ślubu, co?
— Jeane w dużej mierze się wszystkim zajmowała, a poza tym zatrudniliśmy organizatorkę wesel — odparł Alex chłodno, wlewając w siebie kolejny kieliszek. Jason już wiedział, że dobrze to na niego podziała… na potem. — Jednak, jakby potrzebowali pomocy, z chęcią jej udzielę.
— Taa… — mruknął tatuażysta, rozglądając się.
Ryan ponownie wrócił do rozmowy z Juanem na temat X-menów, Rush, Marg i Kate rozmawiali o weselu, a Charlie wypytywał Mike’a o jego rodziców i czy dużo będzie gości.
— Nie pamiętam, czy mówiłeś… Jeane wie, że jesteś homo? — Jason ponownie spojrzał na swojego faceta i sięgnął po ciastko.
Alex skinął głową.
— Tak i zapewne już wcześniej się domyślała. Sądząc po jej reakcji. Nasz związek w dużej mierze to była czysta formalność. Chociaż dobrze się dogadywaliśmy, tym bardziej, aż byłem zaskoczony tym, jak przyjemnie się rozmawiało, kiedy już wszystko sobie wyjaśniliśmy. — Alex wytłumaczył wszystko Jasonowi, po czym w jego szklankę z alkoholem własnym kieliszkiem. — Na zdrowie.
Tatuażysta uśmiechnął się znad swojego ginu. Wykorzystując to, że reszta wciąż była zajęta sobą, pochylił się znowu niżej do ucha kochanka. Chwilę się wahał… a raczej długą chwilę, bo nie był pewien, czy to, co robi, nie jest podłe. Uznał jednak, że Alex zdecyduje, jak zakończyć tę sprawę, więc tylko cicho wymruczał mu do ucha:
— Mam w domu smakowe gumki… Jeśli chciałbyś zrobić drugie podejście.
Grey od razu bardziej się spiął i spojrzał na kochanka pytająco. Miał gulę w gardle i od razu musiał ją zapić winem. Może niepotrzebnie ostatnim razem to zasugerował.
— Zobaczymy — mruknął pod nosem bardzo chłodno i zbywczo.
Jason od razu się cofnął i jedynie przytaknął. Okej… Chyba powinienem już wcześniej wiedzieć, że raczej nic z tego nie wyjdzie. Nie chciał, żeby Alex się naginał, więc może to dobrze, że teraz tak to uciął.
W tym czasie Juan skoczył po kolejną partię piw i jeszcze dwie paczki nachosów, by dosypiać do misek, z których szybko znikały.
— Ej, Juan… ale my mamy zrobić jakąś zrzutę na to wszystko, nie? — Mike jako jeden z nielicznych zachował rozsądek, bo widział, jak chłopak bardzo starał się być w porządku i zrobić wrażenie, ale nie chciał go zadłużać. Tym bardziej, że Juan alkoholu i przekąsek im nie szczędził.
„Joker” szybko machnął ręką.
— Nie, spoko, luz, wiesz, tam trochę alkoholu mogę się pozbyć, a to żarcie mam sam za friko. Mama prowadzi swój miejscowy sklep i mi trochę tych przekąsek podrzuciła.
Mike zmrużył oczy, próbując się upewnić, czy chłopak nie ściemniał tylko po to, żeby dobrze przed nimi wypaść, ale w końcu mentalnie machnął na to ręką. Już za często robił za tego rozsądnego, który musiał się o wszystkich martwić.
— Dobra, ale proponuję przenieść się z tym chociaż na chwilę przed knajpę na plażę — rzucił Jason, który bynajmniej nie kierował się pięknem wieczornego widoku oceanu, a potrzebą zapalenia.
Mimo motywów, jego pomysł został żywo zaaprobowany i każdy zabrał swoją butelkę czy drinka. Nie zapomnieli też o przekąskach i wyszli przez tylne wyjście w knajpce, które wiodło prosto na plażę. Tam Rush z pomocą Juana i Lenny’ego rozstawił kilka wiklinowych foteli skierowanych w stronę oceanu, a Jason i Mike udali się na krótki spacer, żeby zapalić.
Widok był naprawdę przyjemny, a pogoda dopisywała. A kiedy tylko Ryan zobaczył, że Lenny nawiązał luźną rozmowę z Alexem na temat ostatnich wydarzeń, ogólnie dziękując mu za pomoc, skinął na Charliego i wskazał mu brzeg w przeciwnym kierunku niż tamten, w którym ruszyli Jason i Mike.
— Przejdziemy się, kochanie?
Charlie, który już miał ze swoim piwem usiąść obok Rusha, zawahał się i w końcu tylko cmoknął go w policzek, szepcząc mu do ucha, że zaraz wróci. Potem już podążył za „Gambitem” po piasku, blisko skraju wody.
— Co tam? Niezłą akcję odstawiłeś — zagadał, zerkając na kumpla spod płomiennych włosów.
Ryan wykrzywił usta i obejrzał się na całą grupkę zgromadzoną w jednym miejscu. Dojrzał Juana rozmawiającego z Rushem.
— Chyba jestem w stanie przyznać, że była niekonieczna, ale jednak Juana „wpakuję się w handel narkotykami i sprawię, że może Lenny trochę ze mną odsiedzi” wypada gorzej w obliczu mojego „ostrzegę go, by nie próbował mieszać w życiu mojego faceta”.
— Taa… Niby tak. Choć teraz Juan będzie miał trochę zjebane u Katy…
— Wierzę, że swoim cudownym, latynoskim uśmiechem będzie w stanie zjednać ponownie jej serce.
— A Lenny? Co zrobił, że nie jesteś wściekły, że się w to wpakował? — Charlie z większym zaciekawieniem spojrzał na kumpla.
Nie był pewien, jak interpretować tę coraz wyraźniejszą w obserwacji zażyłość Ryana z Lennym. Może i zachowywali się jak typowi kumple, kiedy byli w grupie, pomijając oczywiście to Ryanowe głaskanie mężczyzny po szyi czy obejmowanie. Ale i tak czuł podskórnie, że było między nimi coś… silnego. I jak się przekonał, kiedy Ryan wypowiedział następne zdania, miał rację.
— Po prostu jest, kochanie. — Uśmiechnął się do tatuażysty wymownie. — Hm… nie wiem, jak ciężko jest ci to zrozumieć przez to, jak go postrzegasz, ale… Lenny nie kończy się na „morderca”. I oczywiście, jak zapewne sam się domyślasz, sam nie znam go do końca, bo co by nie mówić, przy mnie Lenny wcale nie mówi dużo więcej niż przy was. Wiesz… ujmując w subtelny sposób, to dość oszczędny w słowach człowiek…
— No to się w tym chyba nieźle dopełniacie. — Charlie nie mógł powstrzymać się przed krótkim śmiechem.
Ryan napił się piwa z butelki, którą ze sobą zabrał na ten krótki spacer. Spojrzał na ocean z zamyśleniem.
— Bingo. Ale zapewniam cię, Charlie, że to, co o nim wiem i taki, jakiego go znam, jest na ten moment wszystkim, czego oczekuję od związku.
Charlie aż pokręcił głową, słuchając go. Wcześniej, znając Ryana przed odsiadką, nigdy by nie powiedział, że ten będzie mówił mu coś takiego. Że w ogóle będzie szukał związku, że będzie o tym tak poważnie myślał.
— W takich chwilach dochodzę do wniosku, że serio się zmieniłeś — prychnął cicho i z zastanowieniem podmuchał w szyjkę butelki. — Wiesz… na plus w sumie. Chcesz się jakoś ustatkować.
— Nie jestem pewien, czy podawałbym to jako główny argument tego, dlaczego wszedłem w związek z Lennym i dla którego akurat w nim tkwię.
— Nie? A jaki?
— Hm… — Ryan zamyślił się i zrobił łuk na brzegu, obejmując przy tym przyjaciela za szyję.
Zawrócili z powrotem w kierunku reszty przy knajpce. Na szczęście z okien paliło się światło, księżyc też dawał jasny poblask, więc nie szli na ślepo. Zresztą widać też było nieopodal przejeżdżające samochody i latarnie rzadko poustawiane przy drodze.
— Obawiam się, kochanie, że to już zbytnie wkraczanie w te wszystkie psychologiczne, idiotyczne zawiłości. Więc chyba najlepszą odpowiedzią będzie, że to powstało dość… spontanicznie. — Ryan uśmiechnął się krzywo. — I kiedy mam to, co mam, nie chcę, by cokolwiek sprawiło, żeby to znikło. Tym bardziej, że kocham tego faceta.
Po tych słowach z ust Ryana, Charlie momentalnie zastygł i zatrzymał się w pół kroku, tym samym zatrzymując obejmującego go kumpla.
— Co…? Serio…? — wydusił.
Kąciki ust Ryana znowu uniosły się w górę, kiedy ten tak patrzył na w pełni osłupiałą twarz kumpla. Widział, że Charlie nie mógł pojąć, jak można kochać takiego mężczyznę jak Lenny albo po prostu nie wierzył, że to zaszło tak daleko. Sam był w szoku, kiedy dochodził do wniosku, jak bardzo był już od Lenny’ego… uzależniony.
— Tak. Kocham — potwierdził krótko.
Charlie za to bardzo powoli i głęboko wciągnął powietrze do płuc, uwydatniając przy tym swoją klatkę piersiową, teraz podobnie rozbudowaną jak piankowe ramiona Mike’a-Supermana.
— Jestem… w szoku — wyznał, po czym okręcił się i przytulił Ryana mocno. Uważał przy tym, żeby nie rozlać piwa, ale musiał to zrobić.
Ryan zamrugał, nie spodziewając się takiego gestu. Odpowiedział na objęcie i dodatkowo przesunął dłonią po włosach Charliego.
— Hm? Co ci się zebrało na czułości?
— Oż, zamknij się. Cieszę się — wyznał tatuażysta, co jeszcze bardziej zaskoczyło Ryana. — I nie dziw się. Serio… Wiesz, sam mam teraz Rusha i wiem, jakie to zajebiste uczucie, mieć blisko tak ważną dla siebie osobę — mówił w szyję kumpla, przypominając sobie te ciężkie cztery dni, kiedy nie miał stuprocentowej pewności, że jego ukochany wróci. — I jeśli ty też to czujesz… To chyba jesteś szczęśliwy, co?
Ryan uśmiechnął się lekko i cmoknął Charliego w bok głowy.
— Chyba nie ma innej odpowiedzi niż „tak”.
— No. To widzisz, jak mam się, cholera, nie cieszyć? Tylko… No, mam nadzieję, że Lenny to… naprawdę odpowiedni dla ciebie facet. I nie skończysz w jakimś syfie z nim.
— Na pewno będzie nam lepiej, jak moi kumple go zaakceptują, Charlie, więc chyba mogę śmiało powiedzieć, że masz też wpływ na to, jak będzie między nami.
Charlie uśmiechnął się i wreszcie odsunął od Ryana. Uniósł butelkę i westchnął ciężko.
— To za to, żeby się wam wiodło?
Uśmiech na twarzy jego starszego kumpla momentalnie się poszerzył, a butelka stuknęła o jego szkło.
— I tobie z księciem również. Na raz — podkreślił, a Charlie od razu odpowiedział na wyzwanie i zaczął duszkiem pić swoje piwo.
Ryan zrobił to samo i kiedy udało im się wysuszyć butelki niemalże co do ostatniej kropli, roześmiali się głośno.
— Okej, wracamy, bo Rush cię zabije, że mnie spijasz na boku i obmacujesz! — Tatuażysta śmiał się, kierując się na powrót w stronę reszty.
— Chciałbym uprzejmie zauważyć, że to ty mnie objąłeś pierwszy, kochanie.
— Oj, szczegóły! — prychnął Charlie i kilka ostatnich kroków dosłownie przebiegł, wskakując na koniec swojemu „Kapitanowi” na kolana. Od razu złożył na jego ustach soczysty pocałunek.
Ten zamrugał powiekami, zaskoczony, ale szybko objął kochanka i oddał pocałunek.
— Co tam, mój płomyczku? — spytał i zerknął na Ryana. — Co się tak tulaliście? — dopytał z dozą podejrzliwości.
Ryan, który właśnie odstawił butelki, swoją i Charliego, pod ścianę knajpki oraz usiadł po lewej stronie Lenny’ego, a po prawej Rusha, uśmiechnął się do tego drugiego.
— Wiesz, Rush… granatowe niebo, blask gwiazd, szum oceanu…
— Nie prowokuj! — Charlie zaśmiał się. Najchętniej rzuciłby czymś w Ryana, ale nie miał czym, dlatego tylko objął mocniej Rusha. — Wiesz, taka chwila szczerości, polegająca na wymianie wrażeń ze szczęśliwych związków — prychnął cicho, ale spojrzał na Mulata siedzącego dalej i spróbował rzucić mu bardziej… przyjazne spojrzenie. Mimo że wciąż miał ciarki, gdy na niego patrzył.
Ten akurat oblizywał palce po posypce z nachosów. Zobaczywszy jego spojrzenie, uniósł brwi w pytającej minie. Nie wyjmując palca z ust, jeszcze zerknął na Ryana, niemo pytając, czy coś go ominęło. Wydawał się trochę rozkojarzony i skupiony na nachosach, a nie na tym, co się działo.
Rush w tym czasie przycisnął Charliego bardziej dosadnie. Chciał go mieć przy sobie, a nie przy Ryanie.
— Właśnie. Szczęśliwych związków. Nie ma żadnych aluzji o gwiazdkach na niebie.
— Mhm… Nie ma — zgodził się z nim Charlie… po czym stopili się w leniwym, ale bardzo namiętnym pocałunku.
Po tej długiej w ich mniemaniu rozłące zupełnie nie potrafili się od siebie odlepić i teraz wszystko nadrabiali, aż siedzący nieopodal Juan mógł tylko zamrugać powiekami w szoku.

30 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 151 – Szczęśliwe związki

  1. Katka pisze:

    Tigram, normalnie aż zaczynam czuć presję, haha. No ale nie mówię „nie”, a nuż coś nas kiedyś do tego pchnie :D

  2. TigramIngrow pisze:

    Chyba w tej grupce czekającej na heterycki seks nie może zabraknąć mnie.:)
    Ale ja już o tym mówiłam przy Annie i Eliocie i przy Katy Juanie, więc już się nie chciałam narzucać. Ale skoro ten temat sam wypłyną… :D

  3. Shivunia pisze:

    Sei >> spoko spoko ;) jesli nie bede pisać faceta to możeeee sie uda. Zawsze coś innego XD a pozatym ciut mi się pokielbasily posty ale to szczegół

  4. Seiridis pisze:

    Miałam na myśli, że jak będzie, to spoko, jak nie będzie to też spoko. xD Jestem w stanie zrozumieć niechęć do pisania heteryckiego seksu, bo sama próbowałam (i nie mogłam). XD

  5. Shivunia pisze:

    Floo >> najbardziej rozwalil mnie 3) punkt XD jest taki prawdziwy, chociaz zmieniła bym kolejność. Najpierw Ryan potem żarcie. No chyba ze na równi kiedy chłopak ma rozrywkę w postaci znajomych ;)
    Reszta punktow tez slodka. 1) jest mrrr Lenny chociaz nie wie to sie cieszy XD a 2) jak bedzie taka scena to ja opiszemy. Spoko, domyslamy sie ze nie tylko ty bys nas zabiła XD

  6. Floo pisze:

    Rozdział cudowny! Ale najbardziej zapamiętałam 3 rzeczy 1) Ryan powiedział Charliemu że Kocha Lennego i jestem z niego dumna! 2) nie wybaczę wam jak pominiecie rozdział ze smakowymi gumkami i wypitym Alexem. Normalnie pozabijam jak tego nie będzie! i 3) Lenny zainteresowany TYLKO nachosami XD. Dla niego chyba istnieje tylko jedzenie i potem Ryan a potem cała reszta :D
    Weny dziewczyny :D

  7. Katka pisze:

    Sei, hehe, to może kiedyś taki seks z Mikiem powstanie. Choć z nas obu, Shiv jest bardziej oporna na pisanie heteryckiego seksu, ale jak to się mówi „nigdy nie mów nigdy” :)

  8. Seiridis pisze:

    Jak mam być szczera, to też chętnie bym się dowiedziała jaki jest Mike w łóżku, tak dla zaspokojenia ciekawości xD

    Juan – wiem, że miał… dobre intencje, ale jakoś wielce go to w moich oczach nie wybiela xp

  9. Katka pisze:

    Sei, bo to Katy jest, ona przecież MUSI wszystko wiedzieć, nawet jeśli to nie jest jej sprawa i jeśli wtyka się w coś bardzo prywatnego. Po prostu musi XD Och, co do Juana, to przyznam, że nawet mi było go odrobinkę żal, kiedy pisałyśmy tę scenę, ale to na pewno chwilowe XD W końcu „to przymuł”. Nie no, chłopak ma dobre intencje, tylko nie zawsze wychodzi. Każdy popełnia błędy. A co do Mike’a, cóż… przyznam, że aż bym poczytała, jaki on jest w łóżku XD Bo na pewno bardzo aktywny, hehe…

  10. Seiridis pisze:

    „Kate za to nadal wpatrywała się w Juana chłodno. Była oburzona, że ona o czymś nie wiedziała!” – nie żebym się dziwiła, ona zawsze musi wiedzieć o wszystkim xp w tym przypadku akurat jest usprawiedliwiona, ale tak to zdanie ułożyłyście, że nie mogłam powstrzymać tej myśli. Katy lubi wtykać nos we wszystki sprawy xp

    Zrobiło mi się Juana przez chwilę żał, bo jego myśli były jak myśli nieakceptowanego nastolatka i naprawdę chciałam go przytulić. Chwilowo zawieszam swoją złoźć na niego i nawet chcę go pocieszyć, ale w ciągu dalszym twierdzę, że to przymuł. xp „Pracowali uczciwie, byli zżyci, mogli na siebie liczyć. ” Dokładnie. Nie tak jak co poniektórzy. xp

    „Mike obserwował ją z zachwytem i kontrolował swoje podniecenie. Wyjątkowo dziś go rozpalała i miał nadzieję, że ten wieczór skończą w łóżku… aktywnie.” Naszła mnie taka refleksja, że Miki to w sumie jeszcze młody facet, a ja go sobie w łóżku wyobrażałam od czasu, kiedy odrzucił Charliego, jako starucha, który robi to tylko pod kołdrą, przy zgaszonym świetle, na misjonarza xp

    „Ten zamrugał powiekami” wiem, że to zwykła drobnostka, ale strasznie zachciało mi się śmiać xp

  11. Katka pisze:

    Marta, dla jednych najlepsza scena, to jak Ryan gadał z Charliem, dla innych jak Lenniak gapił się z ogłupiałą miną i palcem w ustach, a dla innych gumki Jasona XD Ach, jak ja lubię, jak każdy jest kontant :D A Hans już wiele do powiedzenia nie ma, hehe, koleś ma przejebane w pierdlu XD

    O., taaa, Lenny nie ma zupełnie oporów, by pozwalać Ryanowi na takie gesty. A co, niech ma. Zresztą, na pewno sam czuje się przez to rozpieszczony :) No i Ryan mimo wszystko ma dość dominujący charakter, więc… no, chyba im obu taki układ pasuje. A czy mógłby tak z Lenny’m… Pewnie jakby byli w takim zaciszu jak teraz, to tak. Totalnie out jednak nie są :<

  12. O. pisze:

    <33333333333 Uwielbiam czytać o tym, jak Ryan trzyma rękę na szyi Lenniaka, to taki władczy gest :D A Panterka mu na to pozwala zadowolona i jakoś nie przejmuje się tym, co mogą inni na ten widok pomyśleć :D Mam nadzieję,że tak jak Ryan szedł przytulony z Charliem to może by mógł tak z Lennym? *.*
    Pięknie!

  13. Marta696 pisze:

    Najlepsze była cena jak Jason wsponiał o tych gumkach,trzeba mieć nadzieję że już niedługo zostaną użyte.
    Nie wiem czemu ale spodziewałam się ż imprezę przerwie jakiś człek od Hansa.i zrobi rzeźnie ehh szkoda.

  14. Katka pisze:

    Saki, och, kolejny wielki komentarz! Ale Was dzisiaj wzięło, hehehe, podoba mi się to :D No i widzę, że jesteś kolejną osobą, która ma rozkminę pomiędzy „Juanowi się należało” a „trochę Juanowi współczuję”. Przyznam, że ja mu bardziej współczuję Katy. Tym bardziej, jeśli ma świadomość, że ją zawiódł, to nigdy nie jest fajne uczucie. A czym się Katy bardziej oburzyła? Chyba wszystkim po równo. Choć to, że dowiedziała się jako ostatnia, musiało napraaaawdę ją zaboleć XD
    No i uroczo, że reagujesz na Ryanowe zwierzenie się podobnie jak Lenniak na jego „kocham cię”. Też w końcu jest tym urzeczony, hehe. I trafnie mówisz, że ptaszyna powinna zaakceptować, skoro zależy jej na szczęściu Ryana – a właśnie Ryan tym powiedzeniem Charliemu, że kocha Lenniaka, właśnie chciał mu przekazać, że z nim jest szczęśliwy. Więc chyba też uważa podobnie jak Ty. Czy się uda… się okaże, Charlie potrafi być uparty XD
    Och, rozdziały z całą paczką zdecydowanie mają „to coś” :D Każda para osobno rzeczywiście ma swój odrębny klimat, ale jak się zbierają wszyscy razem to to się wszystko miesza i faktycznie każdy ma tu coś dla siebie. Przynajmniej nie ma miejsca na marudzenie, że tego a tego dawno nie było XD
    „Oral to nie wszystko, prawda?” – dokładnie. Jason ma tego świadomość. Ciśnie go bardzo, bo to najwyraźniej jedna z jego ulubionych rzeczy w łóżko, ale myślę, że już przywyknął do tego, że w związku z Alexem jest sporo zgrzytów. Ale przecież nie kocha go za usta i dupcię tylko całokształt. Potrzeba by dużo więcej, żeby to jakoś mocniej uszkodziło ich związek.
    Jak rodzice Mike’a mają się do homoseksualizmu – tak, z tego co wiem, nie było powiedziane. Ale pewne jest, że nie mają za bardzo pojęcia, w jakim towarzystwie się Mikey obraca XD Oj, szok na pewno będzie, hehehe i mam z tego straszny ubaw XD
    „Serio będzie nowa postać, czy jest już napisana, czy to tylko plany?” – hm… zależy czy ekipie uda się zwerbować kogoś godnego ich towarzystwa… XD
    Dzięki za wenę, przyda się :D

  15. saki pisze:

    Komentuję z lekkim opóźnieniem, bo rozdział czytałam rano.
    Od czego tu zacząć… chyba najlepiej od początku… ale nie koniecznie po kolei :)

    Marg dostała swoje zdjęcie Jay’a na motorze, yay. I w bonusie kilka innych :)

    Nie będę oryginalna, jak powiem, że się Juanowi należało, no bo cóż, taka prawda. Ale z drugiej strony trochę mi go szkoda. Katy się nieźle wkurzyła… Oj chyba ciche dni będą :) Chociaż nie jestem pewna, czy Katy potrafi długo milczeć… A co tam. Będzie miał chłopak nauczkę, żeby się nie pchać w żadne gówno, nawet jeśli to głównie wina Mauriego. Mógł temu zapobiec. Wyraźnie widać, że ma za słabą wolę.
    Hehe. Nie wiem, czy Katy bardziej oburzyła się tym, że o czymś nie wie, czy że to coś dotyczyło jej chłopaka i łączyło się z brudnymi sprawami przestępczego światka.

    Co tam jeszcze… Ok. Będzie nie po kolei. Najpierw to co istotne (przynajmniej dla mnie).
    Rozmowa dwóch kumpli przechadzających się brzegiem oceanu (podczas której uśmiech nie znikał z moich ust)… Tak szczerze, to tylko czekałam na moment, kiedy Ryan zwierzy się Charliemu, że kocha Lena.
    „-Po prostu jest, kochanie.”- to było taaakie słodkie i sprawiło, że jeszcze niecierpliwiej wyczekiwałam tych słów. No i po toczącej się w nieskończoność rozmowie (nie była taka długa, ale dla mnie ciągnęła się strasznie- chyba przez te długaśne wypowiedzi Ryana) padły wreszcie słowa „Tym bardziej, że kocham tego faceta.” a moje serduszko podskoczyło z radości. Serio chcę- domyślam się, że Ryan i Lenny też- żeby ptaszynka wreszcie zaakceptowała w pełni ten związek no i Lena, a nie było to coś w stylu „to facet mojego najlepszego kumpla i muszę to jakoś przecierpieć”. Ryan jest szczęśliwy, to i Charlie powinien taki być, powinien cieszyć się szczęściem kumpla.

    Nie wiem czy to mówiłam, jeśli tak, to najwyżej się powtórzę. Uwielbiam te ich spotkania całą paczką. Zawsze się coś dzieje i jak to mówią: dla każdego coś dobrego :) Oby więcej takich spotkań. Rozdziały poświęcone wybranej parze mają w sobie „to coś”, ale jak jest cała paczka… to ma w sobie taki klimat… zawsze jest wesoło (no, może poza tym, że poniosło trochę księżniczkę i rzuciła się z pazurkami na niegrzecznego Juana, który wciągnął jego ukochaną panterę w tą sprawę z prochami i przyprawił o bezsenne noce ww księżniczkę :))

    Uwielbiam podpitego Alexa. Jest wtedy bardziej wyluzowany i bardziej dotykalski… to stykanie się udem…
    Uwaga Jasona o smakowych gumkach sprawiła, że atmosfera między nimi stała się trochę niezręczna. Alexa strasznie musi męczyć ten temat. Wie, jak Jasonowi na tym zależy, ale ma wewnętrzne opory. Każdy ma gdzieś swoje granice… co nie znaczy, że tej granicy nie da się zmienić, przesunąć. Jasonowi udało się to już kilkakrotnie, w przypadku Alexa. Może i tym razem się uda? Nie pozostaje nic innego jak tylko czekać. Jak nie, to trudno. Oral to nie wszystko, prawda? A jeśli Jay tak bardzo chce, to on może ciągnąć :D Mi tam nie przeszkadza, a może i Aleksik polubi?

    Rush jest taki zazdrosny o swoją ptaszynkę… Jeśli by tylko wiedział, że w główce i serduszku Ryana nie ma miejsca na nikogo oprócz Lena, z pewnością troczę by wyluzował. W końcu to takie niewinne kumpelskie przytulanki- nic więcej :)

    Gołąbeczki się nie mogą od siebie odkleić hehe. Chyba nigdy się sobą nie nacieszą :)

    Nie mogę sie doczekać ślubu Mike’a i Marg, no i reakcji rodziców chłopaka na to, jakich to przyjaciół ma ich syn, że większość z nich to homo. Ciekawe, jakie mają nastawienie do homoseksualizmu, chyba nie było wspominane? No i przy okazji wieczoru kawalerskiego. Umieram z ciekawości, co też wymyśli Ryan i męska część paczki. To na pewno będzie niezapomniany dla Mike’a wieczór :) Ale co na nim się wydarzy… trzeba będzie cierpliwie poczekać… Cierpliwość nie jest moją mocną stroną… ale jak trzeba, to poczekam (choć niecierpliwie).

    Serio będzie nowa postać, czy jest już napisana, czy to tylko plany?

    To chyba tyle. Weny życzę :)

  16. Katka pisze:

    Sharon d’Arc, bardzo się cieszę, że masz chęci na takie komentarze i że wchodzisz w dyskusję! Lubię, jak czytelnicy to robią i faktycznie można rozwlec jakiś z dupy szczegół na dłuższą rozkminę. W końcu sedno tkwi w szczegółach, więc ich zauważanie jest wręcz bardzo pożądane :D No ale też nie dziwię się, jak ktoś nie pisze tysiąca komentarzy, bo czasu można nie mieć na takie rzeczy, a nas i tak megaśnie cieszy, że ktoś zdecydował się zostawić po sobie jakikolwiek ślad i znak, że faktycznie przeczytał. Ale, ale! Od nas bana nie dostaniesz i chętnie wysłuchamy każdej analizy XD A nuż ktoś podłapie!
    Co do Lenny’ego – on bardzo lubi skrótowe odpowiedzi, więc… haha, no cóż, chyba nie ma się co dziwić. Ryan by pewnie to „puść go” rozwlekł na „czy to może niespecjalnie odpowiedni moment, żebym mógł zauważyć, że takie przytrzaskiwanie do lodówki, co nadmienię, wyraźnie przestraszonego, ale nie tak niewinnego barmana nie jest specjalnie na miejscu w obliczu takiej grupy ludzi, jaką są wszyscy nasi znajomi, w tym jego dziewczyna, która już, jak widzę, planuje jakiejś wyjątkowo bolesne tortury?”. Dobra, przesadzam XD Ale ich to najbardziej różni, więc… możemy tylko uspokoić się tym, że Lenny na pewno więcej myśli niż mówi, zatem coś tam może w nim drgnęło XD
    „ co cieszyło mnie jak Stalina pakt w Jałcie…” – zabiłaś mnie tym porównaniem XD Ale mam z tego zaciesz, hahaha. I cudnie, że Alex powalił! XD Jason też był zauroczony jego postacią, hehe.

  17. Sharon d'Arc pisze:

    Mogę was cały czas raczyć przydługimi komentarzami, to dla mnie nie problem. Moja rodzina z dziada pradziada to humaniści, nie jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę, czytam średnio 100 stron książek dziennie i wszystko co przeczytam analizuję na co najmniej 2-3 płaszczyznach. Czasem nawet autorzy są zdziwieni co ja potrafię tam znaleźć XD Od Kkohaku cały czas oczekuję zakazu pojawiania się na blogach i dA z powodu nękania komentarzami XD
    Ja po prostu uwielbiam tworzyć zdania o zawiłej strukturze :D Takie hobby jak wymyślanie 18h/24h fanficków.
    Ale naprawdę nie ogarnęłam Lennego, no. Po tym jak się ucieszył, jak Rayan wyznał mu uczucia to myślałam, że teraz też będzie się cieszył jak głupi do sera a tu takie „puść go”. To prawie równoważnik zdania T.T
    Ja tam lubię Alexa, bo jest blondynem, ma problemy psychiczne i jest z Jasonem XD Nigdy nie zapomnę wrażenia jakie na mnie zrobił, pierwszy rozdział jaki ever przeczytałam to był 129 i wtedy stwierdziłam, że Alex to jakiś niedoświadczony nastolatek. Więc jak pojawił się jako postrach Richarda… Także dlatego go lubię, jest idealnie wykreowany, muszę przyznać, ze polowałam na jego „diametralną zmianę” i nie mogłam znaleźć takiego super-przełomowego momentu, co cieszyło mnie jak Stalina pakt w Jałcie…
    Ba, ja pamiętam jak Jason przystawiał się do Mike’a! Wiedząc jak to się dalej potoczy, niezły ubaw miałam czytając to ponownie. A za 100 rozdziałów to chyba będzie już o dzieciach Mike’a i Marg, może się jakaś rodzina Jasona znajdzie… mogę tylko spekulować ale mam co najmniej 25 pomysłów XD Ale mam nadzieję, że ekipa się jakoś strasznie nie rozrośnie, dla mnie dobrze jest jak jest ^^
    Znowu zaczynam wciągać siebie i innych w dyskusje, robi się trochę straszne, zwłaszcza jak większość zadowala się jednym komentarzem opisującym wydarzenia z ich perspektywy a ja w zanadrzu mam jeszcze moje spostrzeżenia co do formy i budowy. Jestę alienę. Bo tak jak czytałam sobie komentarze to w sumie Tigram ewentualnie prowadzi jakieś konwersacje XD

  18. Katka pisze:

    Sharon d’Arc, hehe, tak właśnie rozkminiałyśmy, czy reakcja Lenny’ego zawiedzie XD No ale cóż, to Lenny. Niemniej zirytowany tym, że Ryan to zrobił, aż tak bardzo nie był, więc można mieć nadzieję, że nawet miło mu się zrobiło.
    „Nie, żebym nie lubiła Juana… no dobra, nie lubię” – lubię takie zdania XD Człowiek najpierw stara się pozytywnie podejść do życia, a potem jednak zdaje sobie sprawę, jaka jest rzeczywistość. Mam tak odnośnie pogody – wyglądam za okno i „wcale nie jest tak brzydko… tylko strasznie wieje, zaraz pewnie będzie lać, no i zimno coś… no dobra, jest brzydko” XD Matko, jak zeszłam z tematu… W ogóle a propos Twojego, że jesteś jak Ryana – to zdanie „no dobra, nie lubię go po tym jak bezmyślnie wpakował Lena w swoje g*wno (mimo, że to Mauri wszystko zaczął), narażając biedaczka na więzienie, gdyby nie wpadł na pomysł współpracy z glinami, co z kolei spowodowało, że mógł dostać pomieszania zmysłów spowodowaną współpracą z ojcem Rayana.” Czytałam baaardzo powoli, by się nie pogubić, więc tak, jesteś jak Ryan XD
    Alexa rzeczywiście jednak lepiej za mocno nie ściskać. Biedny, jeszcze by się w sobie zamknął (jakby już i tak skorupką nie był). Ale fajnie, że w miarę wyluzowany też wzbudza sympatię. Bo podejrzewam, że wielu polubiło go właśnie za to, jaki był nieprzystępny, trudny i w ogóle, a przecież zaczyna nam się całkiem nieźle socjalizować.
    „Omg, a pamiętam jak była ich 4 XD” – co nie? XD Weź, w ogóle pomyśl, co w takim razie będzie za kolejne 100 rozdziałów XD Trzeba będzie dzielić opowiadanie na side story, by ogarnąć. Nie no, mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale i tak sama jestem tym ciutkę przerażona. Przydałoby się kilka śmierci… XD
    Ślub faktycznie zbliża się wielkimi krokami, chociaż sama zastanawiam się, jak szybko nastąpi w tekście. Skoro Mike i Marg chcą się hajtać w listopadzie, a akcja aktualna dzieje się w maju… coś czuję, że jednak możemy trochę poczekać XD Czas tu podejrzanie wolno płynie…
    Och, w ogóle widzę, że masz ciśnienie na lekki angst w FDTS. Wiesz, nie mówię ‘nie’, w końcu wszystko się może zdarzyć. Sporo angstu było, jak braciszkowie mieli przed sobą coming out, ale cóż, na pewno ich życie tęczowe nie zawsze będzie. Ale na wszystko musi nadejść czas.
    A jeśli chodzi o urodzinki – hehe, spoko, coś się szykuje ;) I dzięki za wielkiego komenta :D

    Another, haha, nie wiem, czy Juan jest najbardziej „pedalski”, ale na pewno ma dość uległy charakter. Taki pantofelek z niego troszkę, który ceni sobie opinię innych bardziej niż swoją. Zapewne stąd taki Twój wniosek. W ogóle, haha, Juan z Lenny’m… XD Moja pierwsza myśl – Lenny szybko by się znudził. Chociaż wizualnie w łóżku mogliby ciekawie wyglądać – obaj dość ciemna skóra… Ryan, gdyby nie był facetem Lenny’ego, to by chętnie popatrzył XD
    „I czy “Len” nie powinno mieć dwóch “n”?” – przyznam, że z „Len” się spotkałam, ale z „Lenn” nie, więc piszemy właśnie tak. Z drugiej strony, to zdrobnienie, a po własnym przykładzie zauważyłam, że zdrobnienia to bardzo… względna rzecz. Praktycznie każde jest poprawne. W ogóle fajnie, że lubisz Juana :D Jest mało takich osóbek, haha, ale to urocze :D
    Za ich fanarty z tej imprezki też bym wiele dała…! Och, gdybym sama umiała ich tak narysować, pewnie bym to zrobił, ale niestety :/ Może ktoś się skusi :D Oby, oby!
    „No i by mogli mnie wziąć do studia to portretów, nie pogniewałabym się” – haha, myślę, że jakby takie ogłoszenie od nich pojawiło się w sieci, to połowa z nas odkryłaby w sobie talent do portretowania XD Ja osobiście bym mogła nawet robić im za laskę od przynoszenie kawy XD Ech, te marzenia, takie ambitne XD
    Co do Wieczorka kawalerskiego – do niego jeszcze trochę czasu, ale spoko, nie poskąpimy go Wam na pewno XD Coś mi mówi, że może być wręcz ciekawszy niż sam ślub, ale to takie gdybanie.
    W ogóle mam wrażenie, że część z Was bardziej wyczekuje loda od Alexa niż sam Jason XD Boże, biedny Alex! Taki nacisk zewsząd! Dobrze, że nie czyta tych komentarzy, bo pewnie bardziej zajęty jest śledzeniem akcji na giełdzie. (ale dzisiaj sucharami walę XD)
    „W ogóle, to ja bym ich wszystkich w realu chciała xD” – spoko, znam ten ból. Ale można sobie jedynie wyobrażać jakąś równoległą rzeczywistość, w której istnieją, ot co.
    Dzięki za komenta i również pozdrawiam :D

  19. another69 pisze:

    Jeny, czy tylko ja mam wrażenie, że Juan jest bardziej „pedalski” niż większość chłopaków z ekipy? xD Szczególnie w porównaniu z takim Lennym czy Ryanem, albo Jasonem, Alexem, Rushem… Dobra, serio z większością xD Ah te stereotypy. I Katy jest świetna jak się wkurza. Niby taki piszczący kłębuszek szczęścia z niej, ale jak się wkurzy to pokazuje pazurki i swojego faceta krótko trzyma ;p I wydaje mi się, że takiej dziewczyny Juan potrzebuje. Ale nie chcę zagłębiać się w życie miłosne heteryków xD

    „No i był tu Len…” – Juan naprawdę go uwielbia, aż dziwne to. Taka mocna zażyłość. Chociaż wiem, widzę wokół siebie, że naprawdę są takie „przyjaźnie” i nie mają żadnego podtekstu, miłości czy czegoś. Juan po prostu go podziwia. Ale i tak zabawnie się to czyta. Wyobraziłam sobie nawet ich razem, ale jakoś tak… Nieee… Lenny jest tylko dla Ryana i na odwrót. Koniec, kropka. I czy „Len” nie powinno mieć dwóch „n”? A może właśnie z jednym się pisze… Nie ogarniam zagranicznych imion xD
    To też urocze, że Juan chce żeby go lubili. Zresztą, kto by nie chciał być częścią takiej grupki xD Przypomina mi teraz biegającego dookoła szczeniaka piszczącego „HUG ME!”. Nie wiem czemu… Nic nie poradzę, że go lubię, mimo wszystko.

    Przez te zdjęcia mam mase pomysłów na rysunki ich wszystkich poprzebieranych xD W ogóle jestem ciekawa jak Jason wyglądałby na żywo tak umalowany… I domyślam się, że Alexa też malował. Z takim talentem musiało super wyjść *,* Niestety cokolwiek ja rysuje wychodzi tragicznie xD Mam nadzieje, że pojawią się jakieś fanarty :D

    No i Marg i Rush serio podobni są xD Na miejscu Mike`a też bym była zazdrosna. W końcu Rush jest bi. Ale ja tam nie wierzę, że by mógł zdradzić drugiego gołąbka ;p Już nie.

    No i by mogli mnie wziąć do studia to portretów, nie pogniewałabym się *,* Ciekawe kogo wreszcie przyjmą i czy ta postać coś wniesie do opka czy może będzie byle jaka.Tak czy siak, uwielbiam czytać jak jakaś postać, nie znająca wcześniej paczki, poznaje ich i dowiaduje się o ich orientacjach xD Zawsze mnie to kręciło xD Lubię też sceny gdy Mike zaczyna pojmować, jak wiele homo jest wokół niego i jak niewiele hetero xD I na koniec stwierdza, że jest mniejszością :P

    I ciekawe jak będzie wyglądał wieczór kawalerski Mike`a. Większość jego kumpli to geje, więc będzie ciekawie xD Ale powinna być też jakaś rodzina, może kuzyni czy cuś, a może nie? Ja tam chcę striptizera… Niech zamówią striptizera i striptizerke (jak to się źle pisze…), wtedy będzie po równo!

    W ogóle to nie tylko Jason będzie musiał przyjść w garniaku, ale i Lenny z Ryanem xD Ja muszę to zobaczyć, noo…

    I ja chcę tego loda w wykonaniu Alexa *,*
    No błagam! Niech będzie w następnym rozdziale, oby, oby, oby… To będzie pięęęęękne… Z gumkami może być lepiej, chociaż ja sobie tego nie wyobrażam. To guma jeednak, dziiiwne… Trza raz spróbować jak to smakuje. Jak coś to Was poinformuje xD

    Scena z Ryanem i Charliem na plaży… Słooodko :D Tak sobie to właśnie wyobrażałam. Dobrze, że Charlie wie… Nadal może i nie lubi Lennego, ale wie teraz, że ten związek jest jednak na poważnie. Ciekawe czy kiedyś polubi mulata…

    No i mina Lennego, gdy tak patrzał z dekoncentracją i palcem z buzi musiała być nieziemska xD Wyobraziłam sobie to i te jego duże, rozszerzone trochę, zielone oczy i podniesione brwi. Chce takiego Lenna.

    Uwielbiam rozdziały z całą paczką :D Fajnie, że dałyście teraz, bo ostatnio były same rozdziały z parami. To tak rozluźniło atmosfere, mimo tej pierwszej sceny z Ryanem i Juanem ;p

    Aj no i chciałabym widzieć Juana tak zszokowanego tym, jak się gołąbki całują xD
    W ogóle, to ja bym ich wszystkich w realu chciała xD

    Pozdrawiam :D

  20. Sharon d'Arc pisze:

    Mwahaha, uwielbiam Rayana :D jest taki bezpośredni. Przyznam, że po Lennym spodziewałam się czegoś więcej niż „puść go”. To było takie… płaskie. Myślałam, że się jakoś ucieszy, szczególnie po wcześniejszym wyznaniu,że jego facet aż tak się denerwował jego zniknięciem i jakby nie patrzeć – martwił. A tu takie zwykłe „puść go”. Cóż, niezbadane są wyroki autorek XD
    No, Katy się wszystkiego dowiedziała, więc teraz Juana czeka kampania wrześniowa w wykonaniu jego dziewczyny. Nie, żebym nie lubiła Juana… no dobra, nie lubię go po tym jak bezmyślnie wpakował Lena w swoje g*wno (mimo, że to Mauri wszystko zaczął), narażając biedaczka na więzienie, gdyby nie wpadł na pomysł współpracy z glinami, co z kolei spowodowało, że mógł dostać pomieszania zmysłów spowodowaną współpracą z ojcem Rayana. No debil po prostu i tyle. I jeszcze myślał, że reszta się nie dowie. Alex może faktycznie trzymałby buzię na kłódkę, ale już widzę tłumaczenia Lennego, że go 2 dni nie było. Niby mógł coś tam plątać z matką i pracą, ale już widzę jak Rayan by uwierzył. Tak więc niniejszym skazuję Juana za swoją głupotę i zwalanie jej skutków na innych, na pozostanie sam na sam z wściekłą Kate. Dokop mu, Kate!!
    Rozumiem frustracje dziewczyny, w końcu jest plotkarą, a tu nie dość, że dowiaduje się ostatnia to jeszcze o czymś, co dotyczy jej chłopaka. TO musiał być szok. Już sobie wyobrażam tą rozmowę… *wredny śmiech*
    No i fajnie, że Juan się jednak przejął (trochę za późno), co ekipa teraz będzie o nim myśleć, znaczy się, że się przyzwyczaja i wchodzi w nieznany mu do tej pory tęczowy świat (serio, wybuchnęłam śmiechem na ten tekst, że gołąbki się całują, a Juan taki szok XD a, że było już po północy, więc…)
    Uuu… zaczynam lubić takiego normalnego, wyluzowanego Alexa. Normalnie wyściskałabym go, gdybym wiedziała, że nie skończy się to dla niego urazem psychicznym i biedny Jason będzie musiał prawie, że od nowa zaczynać swoją pracę. No i to smyranie smoka po udzie *.*
    Skoro zastanawiają się nad kimś od portretów, to znaczy, że dojdzie nowa postać i grupka się znowu powiększy…? Omg, a pamiętam jak była ich 4 XD
    „Nie mieli chyba ogólnie zamiaru się specjalnie uchlać, a miło spędzić wieczór.” Cóż, w tej ekipie to rzadkość, poza tym… jedno nie wyklucza drugiego XD
    No i ślub Mike’a i Marg zbliża się wielkimi krokami. Ciekawe jak zareagują rodzice chłopaka, jak ogarną, że jego przyjaciele przyszli z partnerami zamiast partnerkami. No i co z rodziną Marg? Jakoś nie pamiętam, żeby ktoś coś o niej wspominał… Ale szykuje się impreza :D Ciekawe co wymyślą na wieczór kawalerski dla managera. Aż strach się bać XD No i rozwalił mnie Alex „Ślub nie był czymś, co dobrze mu się kojarzyło, jednak ważne, że nie był jego”. Spróbowałbyś się chajtnąć z kimś innym niz Jason… Oj, popamiętałbyś smoka XD Ale zdziwiłabym się, gdyby chociaż raz Alex postanowił czegoś nie planować… nawet głupi prezent ślubny… przy nim czuję się jakbym leciała na żywioł ze swoim życiem XD
    No i Jason musiał wyskoczyć z tymi smakowymi gumkami. Zastanawiałam się, kiedy to zrobi. Uczepił się jak rzep psiego ogona, Alex chyba żałuje tego, co zasugerował przy ostatnim niewypale. Ciekawe jak to wszystko się dalej potoczy
    No i Charlie, gdy dowiedział się, że Rayan kocha „tego kryminaliste”, słodkie to było. Ale może dzięki temu zacznie patrzeć na Lennego przychylniejszym okiem. Lenny na pewno się zdziwi. No i taki mały pokaz zazdrości Rusha… Awww :3
    Nie, żebym była sadystką, w końcu dopiero co ich życie wkroczyło na sielankową ścieżkę tęczy (po za Juanem, dobrze mu tak), ale mogłoby się coś stać, np. Jason by miał wypadek na motorze, i Alex by się obwiniał, że to jego wina *.* uwielbiam takie sceny XD
    No i jakieś urodziny by się przydały, co by ekipa miała ponowny pretekst do urządzenia imprezy i w ogóle, żeby miło i radośnie było… Bo z tego, co kojarzę to przedstawione były urodziny Katy i to jeżeli się nie mylę to w fanficku…
    P.S. Sądząc po moim gadulstwie to chyba jestem spokrewniona z Rayanem… ale nie chce mi się teraz przetrzebiać komentarza XD

  21. Katka pisze:

    Tigram, och, Wy tak bardzo kochacie Juana… XD Biedactwo. Ale nie sposób się nie zgodzić, że mu się przecież należało. Spieprzył po całości. Hehe no i chyba od Katy mu się bardziej dostało niż od Ryana mimo wszystko XD
    Haha, a to że „Jason sączył jad” do ucha Alexa… XD Jay by się zapierał, że to wcale nie było tak! On mu tylko przypomniał o tych gumkach… XD Ale cóż, co zasiane, to zasiane, więc pytanie, czy Alexik wyprze ten temat ze świadomości, czy jednak nie da mu on spokoju. W ogóle z tym dobrym miesiącem, od razu mi się skojarzyło z Heroes. „Nadszedł nowy miesiąc. Populacja FDTS zwiększa się” XD
    Rozmowy Charliego i Ryana zawsze są zacne! Nie no, może nie zawsze, ale fajnie, że podobało ;)

    Tess, no właśnie, wyskok Ryana rozszedł się po kościach, ale Katy chyba tak szybko spokoju Juanowi nie dała XD Niestety, z nią mu będzie trudniej i musi sobie ładnie zapracować na jej przychylność. O nowym tatuażyście nic nie wspomnę, hehe, no jak sama widzisz, to ledwie zalążek pomysłu, więc nie wiadomo, czy to wejdzie w życie.
    Ryan będący inicjatorem wieczoru kawalerskiego – taaaak, strach jest jak najbardziej na miejscu. Mike powinien już sikać po gaciach na myśl, co jego kumpel jest w stanie wymyślić XD Ale do tego jeszcze troszkę czasu.
    Co do gumek – zauważyłam, że nam się często zdarza o czymś wspomnieć w tekście, nawet bohaterowie coś planują, a potem dłuuugi czas nie ma o tym mowy, by nagle w dziwnym momencie wyjść na światło dzienne XD
    „Przecież Lenny i Ryan tak strasznie do siebie pasują :D!” – co nie? Och, głupiutkie Charliątko!
    Najpierw na Twoje PS miałam ochotę napisać „oooch, ja też chcę”! Ale potem takie… Boże, Mason stojący bez słowa… patrzący… z tym swoim mrokiem w oczach… Nie, chyba bym nie chciała XD Jednak śmiechowo, że Tobie się śnił! Mnie się bardzo rzadko śnią nasze postacie, ale dzisiaj miałam jedną z tych nielicznych nocy, kiedy to nastało i śnił mi się Albert, który na mszę w kościele zaprosił AC DC.

    Gordon, haha, czyli rozumiem, że Tobie się nie należało? XD Więc tym bardziej współczuję. Kobieca złość jest… zła XD Cóż, przynajmniej częściowo możesz się zbratać z Juanem. A czy Alex się złamie? Kto wie, chyba wszyscy już zauważyliśmy, że to dość uparty człowiek… Ale Jason nie mniej, hehe. Lenny niewinne kocię – <333 Och, słodko!

    Och, a ja tęsknię do pisania! Shiv jest od piątku na działce (czyt. nie ma neta), a do tego się spaliła i pisała mi, że rozumie Ryana i brakuje jej kefiru…

  22. Gordon pisze:

    Troche mi sie zrobilo zal Juana bo wiem jak to jest jak laska jest na ciebie wkurwiona, moja kumpela kiedys przypominala Katy w takim stanie ;p Tylko ze Juanowi sie nalezalo xD Jasona dalej cisnie na oral buahaha chyba zal mi go jeszcze bardziej niz Juana. Widac ze gosc ma na to parcie, ciekawe czy sie Alex w koncu zlamie. A Lenny niby twardziel a czasami wyglada jak niewinne kocie ;p Lubie rozdzialy z cala paczka, sa zajebiste.

  23. Tess pisze:

    Och, to może od początku.
    Spodziewałam się po zakończeniu poprzedniego rozdziału dużo większej afery, ale w sumie dobrze, że rozeszło się to po kościach. Tak czy inaczej opieprz od Kate należał się Juanowi w stu procentach i wcale mu nie współczuje. Za głupotę trzeba płacić. W każdym razie… Cieszę się, że zabawa na tym nie ucierpiała.
    Hmm, czyżbyście planowały jakąś nową postać? Bo ten tatuażysta od portretów… Ciekawe by to było, ale na razie się nie napalam skoro jeszcze nic nie jest pewne w tej kwestii.
    Kiedy został wspomniany wieczór kawalerski organizowany przez Ryana momentalnie pojawiły mi się diabliki w oczach. Aż się boję, serio. Chociaż to taki bardziej pozytywny strach, z domieszką ciekawości i ekscytacji. Mieszanka wybuchowa. Ślub też na pewno będzie wspaniały.
    Przyznam szczerze, że zapomniałam o tych całych gumkach Jasona i byłam mocno zaskoczona, kiedy o nich wspomniał. Może coś z tego wyjdzie…?
    „— Wiesz, Rush… granatowe niebo, blask gwiazd, szum oceanu…” – Uwielbiam Ryana. No i dziwie się zdziwieniu Charliego w wiadomej sprawie. Przecież Lenny i Ryan tak strasznie do siebie pasują :D!

    PS. MATKO! Mason mi się ostatnio śnił. I to było takie dziwne i straszne jednocześnie, bo on tylko stał i się patrzył na mnie z góry. Nigdy więcej ;q

  24. TigramIngrow pisze:

    <3 Oczywista oczywistość, że moim ulubionym momenten był ten jak Jason sączył Alexowi do uszka swój jad :) Ahhhh… Nigdy tego nie robię, ale aż przewinęłam dalej czy coś będzie w tym temacie, ale jednak nie. No cóż, nie zaryzykuję talonu na kolejny odcinek, bo coś się boję że może nie być poświęcony JA. Na szczęście nie rozpaliłyście za bardzo mojej niecierpliwości i jakoś przeczekam te półtora tygodnia. Ogólnie ten miesiąc jest dobrym miesiacem bo FDTS pojawi się aż 4 razy, a w ciągu porzednich dwóch miesięcy były tylko 3 odcinki w miesiącu.

    Ale, ale… wracając do akcji. Rozmowa Charliego z Ryanem bardzo zacna. Przytulenie słodkie. I ten palec w ustach Lenny'ego jak się patrzył na nich z dezorientacją w ślepkach :)

    Więcej JA poproszę! I ciekawa jestem kupowania garnituru w wykoniu Jasona pod bacznym okiem Alexa! Oby się działo. :D

  25. TigramIngrow pisze:

    Tłusty uśmiech zadowolenia i satysfakcji pojawił mi się na ustach jak Katy gadała z don Juanem. (mina coś a’la ten zielony ludek http://kwejk.pl/obrazek/1760613) Oj taaaak, zjebał. Totalnie. I bardzo dobrze, że ma tego świadomość i że go to boli. Cierp, chamie!

    Och Alex! I to jak Jason rozchylił nogi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s