Fire Dragon Tattoo Studio – 146 – Ten lepszy dom

— To co? Podwozimy Ryana i do domu — rzucił Jason, gdy czerwony Dodge zniknął im z oczu.
— Tak. I pozwolicie, że poprowadzę? — Alex spojrzał na Ryana, zadając to pytanie. Nie był nawet tak zmęczony. Tylko głodny. Podczas obiadu, który jeszcze długo będzie pamiętał, prawie nic nie zjadł. Jedzenie w samolocie było… może i zapychające, ale typowo samolotowe. Chciał coś „amerykańskiego”.
— To twój samochód, więc nie mogę odmówić — odpowiedział Ryan z lekkim uśmiechem. Czuł się zresztą dość słabo, więc może to nie był taki zły pomysł.
Obszedł auto i zajął miejsce z tyłu, a Jason usiadł obok kierowcy. Zapięli pasy i ruszyli, a tatuażysta zwrócił się do Alexa, nie za bardzo mogąc odwrócić od niego wzrok.
— Mówiłeś, że będziesz chciał burgera, więc jak jeszcze masz ochotę, pokażę ci, którędy pojechać, to kupimy w budce.
— Dobrze. Też zjecie, czy będę odosobniony? — zapytał kierowca. Z parkingu wyjechał spokojnie. O tak późnej porze nie było tu ruchu.
— Na burgera do towarzystwa się chyba skuszę, bo moimi dzisiejszymi głównymi posiłkami były napoje energetyczne — odpowiedział Ryan.
Jason spojrzał na niego w lusterku z konsternacją. To nie była zbyt ciekawa sytuacja.
— Jak wszyscy, to wszyscy. Też zjem — dodał, odwracając spojrzenie na Alexa i wręcz nie mogąc się nacieszyć jego widokiem.
Niby nie było ich tylko cztery dni, a miał wrażenie, jakby trwało to miesiąc. Nawet nie miał za złe kochankowi tego, jak rzadko się z nim komunikował, ani że nie mieli seksu przez kamerkę, który starał się wymęczyć. Cieszył się, że już było po wszystkim. Że Alexander Grey jest jego, że rodzice braci wiedzą o nich i że Jeane nie jest narzeczoną jego faceta. To było odświeżające.
Nigdy nie miał nikogo tak w pełni dla siebie, nie licząc matki, która i tak traktowała go jako źródło finansowe i podporę. Niestety, nie odpowiadała na to w żaden sposób. Nie dawała mu nic z siebie. Jak nauczył się już mieć to w głębokim poważaniu, olał całą swoją przeszłość, odsuwając ją na skraj podświadomości, to teraz fakt, że wreszcie był ktoś, komu na nim zależało, był co najmniej uskrzydlający.
Tak jak dla Ryana moment, kiedy kierowca wyjechał na kawałek prostej i pustej drogi i… mocniej nacisnął pedał gazu. Silnik zamruczał, a wszyscy poczuli to charakterystyczne przyciśnięcie do foteli.
— Mmmm… Brakowało mi tego. Ale… — rzucił Alex, kiedy już gładko pokonał zakręt, mimo dużej prędkości, po czym zwolnił. — Udało mi się załatwić wszystkie sprawy i nawet znalazłem chwilę. Poznasz więc Regenta — zwrócił się do Jasona.
Tatuażysta zupełnie zapomniał o koniu Alexa. Cały wyjazd był tak zdominowany przez przyznanie się starym Greyom do planów, że całkowicie mu to wyleciało z głowy. Podziwiał Alexa, że ten, mimo chaosu i stresu, nie zapomniał.
— No, no, ładnie, czyli wciąż będę się musiał tobą z kimś dzielić…
— Tak. Tym bardziej, że to uczucie nie jest z obowiązku — odpowiedział kierowca i sięgnął dłonią do szczupłego uda Jasona. Ścisnął je krótko. — Nie musisz się jednak tym przejmować. A raczej nie powinieneś, bo nie chcę scen zazdrości o mojego konia — dodał dość pogodnie, chociaż nie sposób było wychwycić, czy mówił poważnie, czy żartował.
Ryan, który dotychczas nie wiedział, o co chodzi, teraz uśmiechnął się lekko. Usiadł wygodniej, zerkając na nich. To było… przyjemne. Na swój sposób. Osobiście bardzo lubił Jasona i widział teraz wyraźnie, że mężczyzna naprawdę się cieszył. Był raczej oszczędny w okazywaniu euforii i nie robił tego tak jak Charlie, ale dało się to wychwycić. Alexa, chociaż nie do końca rozumiał, nie uważał za złego faceta dla Jasona. Nie był jak Charlie, który chyba byłby uradowany, gdyby sam wybrał innego mężczyznę. Ale po swoim przykładzie widział, że nieważne, z kim się było, tylko to, czy się tym kimś dobrze czuło. Jason dobrze czuł się z Alexem. A on sam z Lennym. Którego teraz… nie było.
— Jeśli ci się, uda, Alex, posadzić Jaya na koniu, to chciałbym być pierwszą osobą, która zobaczy zdjęcie — rzucił, by odgonić swoje myśli.
Kierowca zerknął na chłopaka w lusterku wstecznym.
— Postaram się. Na bryczesy też go namówię — dodał i rzucił krótkie spojrzenie na Jasona. Skupiał się głównie na drodze. I co Ryan już dawno zauważył, nie był zwolennikiem majestatycznego wleczenia się swoim Bentleyem. Wręcz przeciwnie. — A ty? Siedziałeś kiedyś w siodle?
— Nie, niestety nie miałem tej możliwości i chyba jednak wciąż preferuję mniejszej wielkości zwierzęta. Najlepiej takie rude, puchate, które grzeją chociaż małą przestrzeń w łóżku, kiedy brakuje tej większej.
Alex zastanowił się nad sensem usłyszanych słów. Zerknął krótko na Jasona, który lekko się skrzywił. Ledwo zauważalnie, więc Ryan nie mógł tego zauważyć.
— Czy to też jest powiązane z tymi różnymi powodami jego dzisiejszej nieobecności? — spytał, trochę lawirując między słowami. Wiedział więcej niż pozostała dwójka, ale był związany obietnicą.
— To dość… nieciekawa historia, która wciąż bardzo mi nie pasuje… hm, nastrojowo jak na taką noc, kiedy wracacie w pełni chwały do Miami…
— Tu skręć — wtrącił Jason, wskazując Alexowi zakręt, by znaleźć się przy całodobowej budce z fast foodami.
Ryan podjął temat, kiedy Alex znalazł się na odpowiedniej ulicy.
— Ale tak, jest to dość mocno powiązane, bo na pewno Lenny byłby w stanie grzać moje łóżko, gdyby nie grzał obecnie pryczy w areszcie z niewiadomych mi powodów.
Alex mruknął na potwierdzenie, po czym przeprosił na chwilę Ryana i zwrócił się do kochanka:
— Kupisz? Oddam ci później pieniądze. Ja poproszę takiego z bekonem, obowiązkowo z dużą ilością sera i bez przesadnie dużej ilości cebuli. Dobierzesz mi coś, dobrze?
— Jasne — mruknął Jason. Kiedy Alex zatrzymał się na placu przed niedużym sklepem, będącym barem z fast foodem, a o tej porze jedynie można było zawitać do szybki, otworzył drzwi. Obejrzał się na Ryana. — Jaki chcesz?
— Podwójny bekon, reszta obojętna, jeśli możesz. I dzięki — odpowiedział Ryan z tylnego siedzenia, a Jason skinął głową i wysiadł, by podejść do ubranej w czerwono-biały mundurek kobiety i zamówić burgery.
Alex odprowadził go wzrokiem i dopiero spojrzał na Ryana.
— Nie było mnie teraz, więc nie wiem, czy nie zrobił czegoś nieodpowiedniego, jednak może mieć to związek z Juanem i jego drobnymi problemami. Przed wyjazdem rozmawiałem z nimi o tym i radziłem, co mają zrobić. Wtedy jeszcze żaden nie był zagrożony prawnie. I nie, nie powinienem ci tego mówić, ale wnioskuję, że Lenny nie zwierzał ci się za bardzo ostatnimi czasy.
Ryan z każdym słowem Alexa bystrzał i wręcz na moment zapomniał o pieczeniu oczu i ogólnym zmęczeniu. Nawet o bekonie, o którym po całym dniu niejedzenia marzył.
— Jeśli mówiąc o zwierzaniu się, masz na myśli te „drobne problemy Juana”, to nie, o niczym takim nie wiem, a tym bardziej w kontekście Lenny’ego… I mam nadzieję, że słowo „drobnymi” użyłeś dlatego, że rzeczywiście są one drobne… O co, kurwa, chodzi? — na koniec już całkiem ściągnął brwi, widząc, że… Alex wiedział więcej od niego. Lenny zwierzał się facetowi, z którym miał tak niewiele wspólnego, że ograniczało się to właściwie wyłącznie do wspólnego spędzania czasu, gdy byli całą paczką. A nie jemu, który z nim był, z nim jadał śniadania, z nim karmił kota i z nim sypiał.
Alex westchnął i bardziej się odwrócił, chociaż nie było to proste. Sprawdził, czy Jason jeszcze nie wraca. Nie wracał.
— Juan razem ze swoim wspólnikiem Maurim wdali się w konflikt z pewnym mężczyzną zajmującym się dystrybucją narkotyków. Lenny poprosił mnie o poradę. Nie wiem, czy tylko prawną, czy także zdroworozsądkową. Niemniej, obiecałem za nich poświadczyć. Na tym kończy się moja wiedza, co dalej się wydarzyło.
Ryan przyswajał to wszystko, mając wrażenie, że znalazł się w środku jakiegoś ciasnego pomieszczenia, którego ściany wirują wokół niego strasznie szybko, a on musi rozpoznać pojawiające się na nich kształty. Narkotyki, Mauri, Juan, pewien mężczyzna, porada, Alex… A Lenny nic mu nie mówił. Wpadł w jakieś gówno i nic mu nie powiedział.
— Skurwysyn. Nie ufa mi, chuj pieprzony. I jak teraz za to pójdzie siedzieć… jak… — Odetchnął, po czym mocno wymusił uśmiech, już sięgając po telefon do kieszeni. — Wybacz na moment, Alex — poprosił uprzejmie i wysiadł z samochodu, żeby zadzwonić do Juana.
Grey przewrócił oczami i wysiadł za nim. Wyjął mu z dłoni telefon, anulując połączenie.
— Najpierw trochę się opanuj i spróbuj podejść do tego ze spokojem. Jeśli chcesz, mogę spróbować się czegoś dowiedzieć na policji, a co do tego zaufania… Lenny widocznie nie chciał… dodatkowo cię martwić — spróbował i na swój sposób trochę rozumiał mężczyznę. Sam nie był zawsze idealnie szczery i otwarty ze wszystkim. A dodatkowo wiedział, że rozmowa w nerwach do niczego dobrego nie prowadzi. — A teraz weź głęboki oddech — poradził na koniec i oddał chłopakowi telefon.
— Jeśli Juan może wiedzieć, czy mój facet ma spędzić kilka kolejnych, bardzo twórczych lat za kratkami, to jednak wołałbym się dowiedzieć, nawet jeśli miałbym mu przerwać namiętny seks z Katy, mokry sen czy imprezę w knajpie — odpowiedział Ryan z przesyconym wściekłością i irytacją głosem. Aż mu ręce drżały i nawet nie wiedział, czy bardziej się uspokoił tym, że teraz w końcu coś wiedział, czy bardziej zaczął martwić, że chodziło o pieprzone narkotyki.
Alex już nie miał zamiaru mu przerywać. Miał nadzieję, że jego wcześniejsza pomoc nie okaże się daremna.
— W takim razie poczekam w samochodzie.
Ryan tylko skinął głową i odszedł kawałek, znowu przykładając telefon do ucha.
W tym czasie Jason już szedł z trzema dużymi burgerami w kierunku samochodu. Widząc, że kawałek dalej Ryan rozmawia przez telefon, ściągnął brwi. Alex stał przy aucie, więc do niego podszedł.
— Co jest? — zapytał i podał mu jednego burgera w papierowym opakowaniu, wraz z serwetką.
Alex aż zapatrzył się na burgera. Był… wielki. I jak zwykle nie jadał takich rzeczy, tak teraz miał na to ochotę. Właściwie to marzył o tym już w Anglii, bo w jakiś pokrętny sposób kojarzyło mu się to z Jasonem, ale nawet jeśli w Londynie by taki zamówił, nie byłby idealny. Tylko w Miami i z tym wysokim, chudym tatuażystą miało to swój odpowiedni, indywidualny klimat.
— Rozmawia. Daj mu chwilę i… Ten cały jest dla mnie? Chyba się przeceniłem — zakomunikował. Mimo to, jedzenie pachniało na tyle dobrze, że chciał zjeść całe. Tłusto, mięsnie i nie tak jak na co dzień jadał. Ale dobrze.
— Jak nie dasz rady, Ryan na pewno zje twoje resztki — odparł Jason z lekkim uśmiechem. Najchętniej objąłby Alexa, ale w jednej dłoni miał swoje jedzenie, a w drugiej to dla Ryana. Na razie więc tylko ugryzł swojego burgera, ani na moment nie spuszczając spojrzenia z kochanka. — Nie będę cię dzisiaj męczył wypytywaniem, ale jutro mi opowiesz, jak to dokładnie wyszło, co?
— Nie ma za bardzo co opowiadać, co najwyżej zrelacjonować ogólne efekty postanowienia. Do rozmowy z ojcem i histerii matki wolałbym za dokładnie nie wracać — stwierdził Alex, zastanawiając się, jak ugryźć grubego, napakowanego mięsem, bekonem, serem i zieleniną burgera. Nie było opcji, aby zmieścił mu się w ustach. Ugryzł więc na razie kawałek bułki, starając się przy okazji nie zachlapać. Nie było to proste. Odłożył więc jedzenie na chwilę na dach auta i zdjął marynarkę. — Wezmę więcej serwetek — dodał i wyminął kochanka.
Jason pokręcił głową, rozbawiony zachowaniem Alexa. Oczywiście mężczyzna mógłby się później zwyczajnie umyć i dać ubrania do prania, ale… to był Alex. I takiego go kochał.
Poczekał przy samochodzie, jedząc niespiesznie i patrząc, jak kawałek dalej Ryan żywo, na ile mógł w swoim stanie, rozmawiał przez telefon. Nie wyglądał na spokojnego i nawet z tej odległości Jason widział, jaki był podenerwowany, jak nie mógł ustać w miejscu i jak co chwilę rozluźniał i zaciskał palce.
— Nie przyglądaj się tak. Powiedz lepiej, co się u was działo. — Alex zbliżył się do kochanka i oparł o samochód, wracając do jedzenia. W jednej dłoni miał burgera, a w drugiej stosik serwetek.
— Szczerze? W sumie nic. Mówiłem ci, że byliśmy z Ryanem, Charliem i Lennym na koszu raz. Potem już tylko robota i wyczekiwanie, aż zadzwonicie. — Jason wykrzywił usta i oblizał je z musztardy. — Charlie coś tam mówił, że był u Ryana dwa razy wieczorem. Mike wpadł raz do studia. U was więcej atrakcji.
— Tak. I więcej pracy. Ale kupiłem sobie dwa nowe garnitury. Bardzo się z nich cieszę, bo zdążyli je uszyć na czas. — Alex mówił, nie skupiając się tak na rozmowie, jak na jedzeniu. Nadal nie rozgryzł, jak to jeść. Lecz i tak czekali, aż Ryan skończy rozmawiać.
— Mam nadzieję, że jeszcze masz ten apartament w hotelu, bo u mnie już się więcej nie zmieści. Chyba że kilka wywalisz… — dodał Jason z lekkim grymasem, bo nie wyobrażał sobie wyrzucenia ot tak kilku drogich garniturów.
Zanim Alex zdążył odpowiedzieć, przez plac, wyminąwszy wysoką palmę, wrócił do nich Ryan. Jason od razu wyciągnął do niego jedzenie.
— Dzięki, Jay. — Ryan przyjął składaną kanapkę i ugryzł ją z westchnieniem, nim zwrócił się do Alexa. — Niestety, Juan również nie ma pojęcia, co się stało z Lennym. Był przesłuchiwany, twoje alibi skutecznie wybroniło go przed odsiadką, ale… nie ma pojęcia, dlaczego Lenny wykupił sobie miejsce w areszcie — skończył z wymuszonym uśmiechem.
Czuł się coraz bardziej zdenerwowany i już marzył o tym, by minęło te cholerne czterdzieści osiem godzin. A jeśli po nich Lenny nie wróci… W tej chwili chyba wolał o tym nie myśleć. Spodziewał się, że co najmniej kilka scenariuszy kontynuacji dopadnie go, gdy będzie usiłował zasnąć.
— Jutro postaram się czegoś dowiedzieć, jeśli to nie problem, że dopiero jutro. Nie wiem, czy w nocy chcieliby mi odpowiadać na jakiekolwiek pytania — odpowiedział Grey.
— Będę wdzięczny, ale jakkolwiek by mnie to nie trapiło, to Jay by mnie zabił, gdybym ledwo po twoim powrocie do Miami cisnął cię o dzwonienie na policję. W każdym razie, mój telefon znasz, więc jeśli się coś uda, postaram się później odwdzięczyć — odpowiedział Ryan. Jemu jedzenie szło dużo sprawniej i szybciej. Miał w tym wprawę i burger znikał błyskawicznie.
— Jutro mam wolne, więc jutro się tym zajmę. Jason musi iść do pracy, więc nie powinien mieć mi tego za złe, że zajmę się swoimi sprawami.
— Nie będę miał. Dobrze by było, jakby się to wyjaśniło — wtrącił tatuażysta, a Ryan skinął głową z wdzięcznością.
Kilkanaście minut później mogli ponownie wsiąść do samochodu i ruszyć do Olympia Heights, dzielnicy, w której mieszkał Ryan. Było naprawdę późno. Ulice były zupełnie opustoszałe, szczególnie w tej części Miami. Cisza wręcz przytłaczała, a przynajmniej Ryana.
Po odstawieniu go pod dom, ruszyli dalej, na Coral Way. Zaparkowali, a Jason zabrał bagaże Alexa z samochodu. Poprosił kochanka, by otworzył drzwi, a sam wtaszczył torby do salonu. Walizkę z nowymi garniturami zostawił w Bentleyu, skoro Alex miał je zawieźć do biura.
Anglik na moment przystanął w drzwiach wejściowych do domu Jasona, po czym uśmiechnął się do siebie i wszedł głębiej.
— Zdecydowanie wolę ten „dom” — rzucił, odwieszając marynarkę i powoli się rozbierając. Musiał się odświeżyć po podróży oraz pozbyć zapachu jedzenia z ust i dłoni.
— Taa, taki bez służących, bez fontanny w ogródku, kominka i metrażowo jak pewnie twoja sypialnia w Anglii? — rzucił Jason z lekko kpiącym uśmieszkiem, wychodząc z sypialni, w której zostawił walizki.
Alex rozejrzał się, starając się porównać.
— Tak. Będzie dość podobnej wielkości. Ale zdecydowanie lepiej czuję się w tym domu. Tutaj nie czuję się jak w pracy — odparł swoim typowym, rzeczowym tonem, nawet nie zastanawiając się nad tym, że uwaga o wielkości mogła urazić Jasona. — Wezmę prysznic — zakomunikował, idąc w stronę łazienki.
— Poczekaj. — Jason szybko podszedł do niego i załapał go za dłoń, po czym odwrócił go do siebie. — Poczekaj — powtórzył, patrząc na przystojną twarz kochanka, która teraz wydawała mu się rozluźniona i pogodna w porównaniu do tego, jak kiedy go żegnał.
Pochylił się i wpierw delikatnie musnął jego usta suchymi wargami, a potem pocałował go nieco mocniej i dłużej.
Alex odetchnął nisko. Aż go przyjemnie ścisnęło w środku, a sama bliskość sprawiła, że poczuł się zupełnie oderwany od rzeczywistości, od zmęczenia, od wszystkiego co przeszedł przez ostatnie dni…
— Mm… — Oddał pocałunek i objął Jasona za kark. — Chodź ze mną.
Mężczyzna zgodził się i cmoknął go jeszcze w policzek. Był na tyle rozbudzony powrotem Alexa, że w ogóle nie odczuwał późnej pory. Nie wiedział co prawda, w jakim stanie jutro, a właściwie już dzisiaj wstanie do pracy, ale nie zważał na to.
— Chodź. — Pociągnął kochanka do łazienki.
Ten przy okazji zlustrował całą sylwetkę tatuażysty. Może sam nie był najlepszym kochankiem pod słońcem, ale teraz niewiele go to obchodziło. Jason wytrzymywał z nim, kiedy wszystko mogło się rozpaść z powodów od nich niezależnych. Więc teraz nie mogło być gorzej.
— Wybacz — zwrócił się do tatuażysty, kiedy tylko zamknął za sobą drzwi. Od razu zbliżył się do niego i wsunął dłonie pod jego ubranie.
Jason najpierw spojrzał na jego ręce z lekko uniesionymi brwiami. Spodziewał się raczej, że Alex po tak stresującym dniu i długim locie będzie tylko marzył o tym, aby się umyć i pójść spać.
Uśmiechnął się kątem ust.
— Chcesz sprawdzić, czy nie usunąłem „twojego” tatuażu ze strachu, że nie wrócisz? — zamruczał nieco prowokująco, sięgając do jego szyi i muskając ją opuszkami.
— Nie zrobiłbyś tego. — W głosie Greya nie było krztyny zawahania czy niepewności. — Nie usunąłbyś żadnego tatuażu, nawet tego starego, zupełnie niepasującego do reszty, który masz z tyłu na udzie — dodał, podciągając koszulkę kochanka i schylając się, chcąc pocałować jego brzuch. Był taki chudy.
— Z tyłu na udzie? — Jason przyjrzał mu się czujniej. Mówił o piłce do kosza? — A co ja tam takiego mam, hmm? — dodał sondująco, głaszcząc go po karku.
— Nie sprawdzaj mnie, Jason. — Alex uniósł wzrok na twarz kochanka. — Dłoń trzymającą piłkę do kosza. Czarnobiały tatuaż dodatkowo z płomykami — dodał i podciągnął jeszcze wyżej koszulkę, dalej całując ciało pokryte w większości kolorowymi tatuażami.
Jason był pod wrażeniem, Ten tatuaż rzeczywiście był na tyle stary i nierzucający się w oczy, że nie spodziewał się, by Alex go zapamiętał.
Ściągnął koszulkę przez głowę i rzucił do kosza na brudne ubrania, który stał kawałek dalej pod ścianą.
— Serio… powinienem przestać się dziwić, że cię jaram, co? — zachrypiał, sięgając długimi palcami do koszuli kochanka, żeby i ten nie pozostał zbyt długo w opakowaniu.
Alex pocałował Jasona w klatkę piersiową, a dłonią przesunął po jego żebrach, aż na biodro. Patrzył mu w oczy, kiedy mówił.
— Mam dobrą pamięć i musiałem przecież sprawdzić, czy w żadnej pięknej sentencji, którą masz na skórze, nie ma błędów. Zasmuciłoby mnie to.
— Czyli co? Wszystkie zatwierdziłeś i nie wyślesz mnie do Emmy na poprawki? — Jason schylił się, chcąc znowu zasmakować jego ust. Sukcesywnie przy tym rozpinał kolejne guziki koszuli.
— Mmm… — Alex jęknął i mocniej ścisnął kościste biodra tatuażysty. — Hmm… Chyba nie. Nie poprawia się artysty — dodał i uśmiechnął się kącikiem ust, za to Jason nie powstrzymał się przed śmiechem.
— Dobrze rozumujesz — pochwalił i zdjął mu koszulę. — Już, ściągaj dół i wskakuj pod prysznic — dodał, po czym trzepnął go pieszczotliwie w tę seksowną, kształtną dupcię, za którą strasznie tęsknił.
Alex obejrzał się na niego i fuknął na takie traktowanie.
— Uważaj — pogroził mu, ale i tak wszedł pod prysznic.
Jason tylko zachichotał i kiedy sam się rozebrał, wszedł za Alexem do kabiny. Ta na szczęście nie była na tyle wąska, by czuli ścisk. Ale i tak przylgnął do kochanka, kiedy ciepła woda uderzyła w ich ciała. Wiedział, że pod prysznicem Alex zawsze był bardziej dotykalski i postanowił to wykorzystać. Szczególnie że przez kilka dni w ogóle nie mógł go przy sobie poczuć.
— Alex… — rzucił, wsuwając palce w jego włosy i patrząc na jego twarz nieco poważniej. — Wybacz, że… nie byłem pewien, czy nie stchórzysz.
Alex zrobił odrobinę większe oczy, po czym uśmiechnął się specyficznie pod nosem. Objął Jasona za szyję i zdecydowanie przyciągnął do siebie.
— Nie mam czego wybaczać. Sam nie byłem pewny — odpowiedział i pocałował kochanka z pasją. Był go spragniony. Może też dlatego, że ze strachu odmawiał sobie i częstego telefonowania do niego, i tego nieszczęsnego seksu przez kamerkę internetową. Albo zwyczajnie uważał, że to debilizm i, jak każdy zakochany człowiek, tęsknił.
Jason odetchnął głębiej i już nic nie dodał, tylko całował się z Alexem. Jego dłonie przesunęły się w dół, po ciele kochanka, jakby na nowo przypominając sobie wszystkie zagłębienia w jego ciele, zarys mięśni pod skórą. Gładkość pośladków, ich drżenie na dotyk, a nawet zapach i miękkość włosów. Uwielbiał każdy centymetr ciała Alexa, jego reakcje, zachowanie i ten seksowny chłód w oczach, który potrafił zmienić się w wielki płomień namiętności.
Ale co jeszcze bardziej go dziś cieszyło, to fakt, że kochanek nie był bierny. Wręcz przeciwnie. Przyciągał do siebie Jasona, masował jego ciało. A nawet co raz chwytał go za pośladki. Jak na osobę po prawie całym dniu w podróży, burzliwym coming oucie przed rodzicami, był bardzo pobudzony. Jason doskonale to czuł na swoim udzie.
Rozpalało go to i wywoływało coraz większą żądzę. Jego dłonie coraz namiętniej, chaotyczniej błądziły po ciele Alexa, a usta badały każdy, wilgotny od wody skrawek skóry.
— Chcę cię od przodu — wydyszał w pewnym momencie, patrząc poprzez parę z wody i chyba z ich ciał na rozgrzane oblicze kochanka. Nie chciał, żeby ten się odwracał.
— Będziesz musiał mnie trzymać — sapnął Alex, wsuwając dłoń we włosy Jasona.
— Mhm — odmruknął mężczyzna i sięgnął po delikatny żel Alexa, który nie powodował żadnych podrażnień. Nie chciał mu na dzień dobry zrobić żadnej krzywdy, szczególnie że nie robili tego kilka dni.
Wylał trochę żelu na dłoń i ponownie złączywszy usta w namiętnym pocałunku, przesunął dwoma palcami po całym rowku Greya. Mocniej nacisnął na szparkę, pocierając ją.
Alex zadrżał w jego ramionach i uniósł jedną nogę, trąc nią o udo kochanka. Nadal przy tym trzymał się jego karku i zachłannie całował. Usta przez to zaczynały go powoli boleć, ale tak, chciał tego bardzo.
Niedługo potem poczuł delikatnie wsuwające się w niego palce. Były chude, długie i robiły mu dokładnie tak, jak lubił. Nie tylko rozciągały jego wejście, ale też masowały prostatę. Jason drugą dłonią ściskał jego pośladek, a sztywny penis co raz trącał Alexa w brzuch.
Grey powoli roztapiał się w jego ramionach. Albo od ciepła wody, która w nich uderzała, albo od dotyku tatuażysty. Miał wrażenie, że stał za tym właśnie jego kochanek.
— Jason…! — jęknął i liznął jego usta. — Pospiesz się.
Tatuażysta zawarczał i mocniej ścisnął jego pośladek. Był tak cholernie nakręcony na tego faceta, że mógłby się w nim spuścić ze trzy razy z rzędu, równie obficie.
— Złap się mnie — wydyszał, wysuwając z niego palce i łapiąc go pod pośladki.
Alex pocałował Jason krótko, nim chwycił się go mocno. Obejmując jego kark, pociągnął go bliżej ściany. Oparł się o nią plecami i wyżej zadarł jedną z nóg. Już chciał go w sobie. Chciał, aby mężczyzna go przy sobie przytrzymał, całował i prawdziwie kochał.
Jason, chwyciwszy swojego penisa, nakierował się na szparkę Alexa trochę na ślepo. Popatrzył w jego oczy i najpierw naparł, wsuwając główkę, a gdy ta znalazła się w środku tego gorącego, ciepłego wnętrza, objął się w pasie obiema nogami kochanka i zaczął wchodzić głębiej.
— Ooo… Jasoo… — Alex na moment przymknął oczy, ale szybko je otworzył, samemu nie podciągając się w górę, tylko opadając nisko. Chciał już poczuć to przyjemne wypełnienie. — Będzie… będzie ci ciężko — wymruczał, patrząc z wypiekami na twarzy na kochanka.
— Będzie głębiej — odparował mężczyzna, pochłaniając wzrokiem te wszystkie emocje Alexa, które widać było w jego błyszczących się oczach, zaróżowionych policzkach i rozchylonych ustach. Brakowało mu tego.
Woda wciąż lała się na nich z góry, a w tej wilgoci ciało Alexa wydawało mu się jeszcze piękniejsze. Szczególnie brzuch i uda, które przy tej pozycji spinały się. Chciał zobaczyć więcej, dlatego trzymając go mocno przy sobie, poruszył biodrami.
Jego jasnowłosy kochanek stęknął, wyprężając się i na chwilę się zaciskając. Nie było mu źle. Było wręcz przeciwnie. Mocno i oszałamiająco. Dobrze.
Przycisnął do siebie głowę Jasona i wcałował się w jego usta. Bawił się językiem, jego kolczykami i sam zakręcił biodrami, domagając się więcej, co wywołało mimowolny uśmiech tatuażysty. Od razu jego biodra poruszyły się żywiej, a penis zaczął masować wnętrze Alexa. Był długi, a pozycja sprawiała, że czuł się na niego nabity.
Jasonowi, podczas tego wymagającego wysiłku, a przez to wyjątkowo intensywnego seksu, przez myśl przeszło, czy teraz stary Grey, wiedząc, że jego syn jest z mężczyzną, zastanawiał się, jak wygląda jego życie erotyczne. A raczej… jak go to wkurwiało. Niby było to dość podłe, ale miał nadzieję, że ten stary chuj miał głębokie poczucie porażki i przegranej. Że jego syn, którym starał się dyrygować jak szmacianą lalką, zaczął wreszcie żyć własnym życiem… po swojemu. Tak, jak chciał.
W przeciwieństwie do niego, Alex miał wyprany z przemyśleń mózg. Dość ich miał ostatnio. Nawet w samolocie. Zadręczał się rozbieraniem całej tej rozmowy na czynniki pierwsze. Nachodziły go pytania, czy ojciec jeszcze się odezwie. Nie jako ojciec, a jako wspólnik. A potem doszła sprawa Ryana.
Teraz na szczęście nie musiał się nad niczym zastanawiać. Wystarczyło brać, korzystać, czuć.
— A… aa…! Jason… Jest… Oo! — wyjęczał, chcąc przekazać kochankowi, jak za nim tęsknił, jak bardzo go potrzebował i jak było mu dobrze w jego ramionach. Nawet takim przyciśniętym do ściany, zdanym na jego siłę. Nigdy wcześniej tego nie lubił, nie tolerował, a teraz… Było dobrze. Czuł, że mógł mu zaufać. Na tyle, na ile pozwalała mu jego skrzywiona psychika.
— Dobrze, mm? — zamruczał Jason blisko jego ust, posuwając go z rozkoszą. Nie było nic lepszego niż trzymanie Alexa tak blisko, dotykanie się z nim i świadomość tego, jak wiele ten dla niego poświęcił, zmienił i jak oddał mu się cały. Chyba nawet nie było tak dobrych fajek na świecie, które by to przebiły.
— Dobrze — przyznał Alex. Z twarzy, włosów i nosa ściekała mu woda. Do tego ściskał Jasona udami, kiedy tylko kochanek mocniej się w niego wsuwał. — Ale… Poczekaj… Poczekaj. Stanę jedną nogą. Chcę, abyś… szybciej — wydyszał, jak na siebie bardzo nieskładnie.
Jason nie zamierzał mu tego utrudniać. Wręcz przeciwnie, też ciągnęło go do szybszego posuwania tego gorącego faceta, dlatego puścił jego prawą nogę i pomógł mu stanąć stabilniej. Przytrzymał go w pasie, jedną ręką wciąż trzymając za udo. Cmoknął czerwony, rozgrzany policzek.
— Moja królowa — wydyszał chrapliwie, po czym zaczął już dużo szybciej i mocniej wsuwać się w tyłek Alexa. Co prawda trochę płycej, ale przecież nie miał małego. Tak też było dobrze, o czym świadczyły pokrzykiwania Alexa i jego palce wbijające mu się w plecy. Był rozgrzany do czerwoności, z rozchylonymi ustami, wilgotnymi od wody. A do tego włosami w zupełnym nieładzie i podrygującym według pchnięć penisem.
Jason w pewnym momencie mocniej przytulił do siebie kochanka, palce jednej dłoni wsuwając mu we włosy i niemalże zagarniając go do siebie. Ten seks, mimo potwornie późnej pory, był dobrym pomysłem. Czuł, że znowu go ma.
— Nie hamuj się — wydyszał, poruszając się coraz szybciej. Mógł go nawet osobiście wypłukać, ale nie chciał się wysuwać. Chciał dojść w nim i przytrzymać mocniej.
Alex skinął głową i sięgnął dłonią do własnego penisa. Zaczął się dodatkowo pieścić i przy tym patrzył wyzywająco w oczy kochanka. Jakby mówił mu: „Patrz na mnie, tylko na mnie!”. Już drżał z przyjemności.
I po chwili nie tylko poczuł w sobie drżenie penisa, gorączkowe ruchy i wilgoć, ale i ujrzał na twarzy Jasona wyraz intensywnej rozkoszy. Jego nos się zmarszczył, z ust wydobyło się głośniejsze syknięcie, a w oczach widać było chwilowe odpłynięcie dzięki orgazmowi.
Na szczęście, Jason szybko się opanował i jeszcze korzystając ze sztywnego penisa, poruszył się w Alexie, by dać mu więcej dobrej stymulacji. Takiej, jaką kochanek najbardziej lubił.
Alex stęknął nisko i wyciągnął głowę. Polizał wargi tatuażysty i zakręcił biodrami, w końcu odrzucając głowę nieznacznie do tyłu. Tak, by nie uderzyć w ścianę. Spiął się i dosłownie po chwili sam doszedł.
Jason dał mu moment oddechu i przygarnął go mocniej do siebie, obejmując długimi ramionami. Przy jasnej skórze Alexa, jego własne ręce, kolorowe przez tatuaże, wydawały się dziwnie niepasujące. A może przeciwnie, właśnie takie ręce, takie ciało i tak inny od Alexa facet jak Jason powinien go trzymać. Z jakiegoś powodu Alex wybrał jego i do niego dzisiaj wrócił z domu, w którym się wychował. Jeszcze niedawno Jason widział w tym coś naprawdę dziwnego. Nie rozumiał wręcz, że Alex naprawdę wybrał jego. Teraz jednak zaczęło być to faktem, oczywistością i po prostu bardziej skupiał się na tym, by być dobrym w roli faceta tego seksownego Anglika oraz udowodnić, że ten dobrze zrobił, wracając do niego.
— I jak się czujesz na tym kontynencie? — zamruczał mu do ucha, gdy wysunął się z jego tyłka.
— Dobrze — przyznał Grey i kiedy już stanął na obu nogach, sięgnął za siebie. Wsunął sobie palce, aby się umyć. — Chociaż jeszcze lepiej konkretnie tu, z tobą. Kontynent jest mniej ważny.
— Mhm — odmruknął Jason, nie pospieszając go, tylko głaszcząc delikatnie po gorących pośladkach. — Jutro, mam nadzieję, nie masz genialnego planu, by pójść do pracy, hm? — upewnił się, czy to, co Alex mówił przy Ryanie, było prawdą.
— Planuję się w końcu wyspać. A poza tym, zmiana czasowa jest dość uciążliwa. Nie wiem jednak, ile bezczynności wytrzymam — odparł zgodnie z prawdą. Nigdy nie rozumiał, jak można było spędzać dni na samotnym nicnierobieniu.
— Jakby ci się bardzo nudziło, wpadnij do studia — zaproponował Jason. — Najwyżej pogadamy, a jak bym tatuował, to pogadasz z szefuńciem, bo miał wpaść. Trzeba będzie pomyśleć o jakimś dniu na imprezkę u Juana w knajpie.
— Najpierw niech sprawy u Ryana i Lenny’ego się rozwiążą. Wtedy pomyśli się o przyjemnościach — stwierdził Alex. Sięgnąwszy po żel, zaczął się namydlać. — I co do jutra, a raczej już dziś, to obiecuję dać ci znać. Na razie nie chcę planować, jakkolwiek czuję się dziwnie, mówiąc to.
Jason uśmiechnął się pod nosem i sam zaczął się myć.
— Taa, spoko — odpowiedział jedynie. I wręcz bojąc się, w jakim stanie zwlecze się z łóżka, przyspieszył namydlanie się. Choćby miał przespać tylko dwie czy trzy godziny, to z Alexem będzie zupełnie inaczej niż samemu.

23 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 146 – Ten lepszy dom

  1. Katka pisze:

    Nisha, „Nie sądziłam, że Alex serio zje tego burgera xD Nawraca się xD” – haha, nawraca się. Ładnie określone XD Ale udało mu się, udało! Choć nie sądzę, żeby szybko znowu podjął się tego wysiłku XD I ja osobiście lubię te momenty, kiedy czytelnik rozumie obie strony. A widzę, że rozumiesz i Ryana i Lenny’ego. Zaaaawsze są dwie strony medalu i nie da się powiedzieć, że tylko jedna strona spierdoliła. Można jedynie gdybać, która bardziej XD I muszę to powiedzieć – łączę się z Tobą w bólu, jeśli chodzi o odpięty internet XD My dzisiaj wróciłyśmy do domu i wreeeszcie mamy swój XD

  2. Nisha pisze:

    Nisha powróciła! Odpięli mi internet, dopiero teraz się dorwałam. Tyle tu nowości.. Od początku. Nie sądziłam, że Alex serio zje tego burgera xD Nawraca się xD Dalej. Ryan. Jego złość jest az nad uzasadniona. Choć rozumiem też pobudki Lenny’ego, powinien bardziej ufac partnerowi. Są razem o wgl.. A tu taka chujnia.. Uh. Przykre bardzo, mam nadzieje, że to sobie jakoś wytłumaczą. Bardzo ich lubię osobiście, mega szkoda by było, jakby się rozstali przez głupote Lenny’ego. Next. Jason i Alex. Takiego powitania oczekiwałam :D To ich opanowanie jest godne podziwu. Choć.. Opanowany jest Alex. A Jason.. Taki jest i tyle. Ale to, jak się dobrali pod tym względem jest imponujące. Przynajmniej dla mnie xD Hasam do reszty nowości :)

  3. Katka pisze:

    Margo, Jay też uważa, że Alex jest hot i intryguje i te dwa aspekty były tymi powodami, dla których w to szedł, więc na pewno dobrze go rozumiesz XD

  4. Margo pisze:

    Totalnie solidaryzuje z Jayem. Rush to gorący facet, ale Alex poza tym, że jest hot – intryguje :)

  5. Katka pisze:

    Margo, yey, fajnie Cię znowu czytać :) Faktycznie, trochę minęło, ale fajowo, że dajesz o sobie znać. Grono zwolenników Alexa zawsze mile widziane XD Zapewne Charlie by uważał, że młodszy Grey jest lepszy, Jason że starszy, ale każdy ma swoje zdanie i widzę, że Ty solidaryzujesz z Jayem XD

  6. Margo pisze:

    Alex to mój faworyt, po prostu ubóstwiam faceta. Cieszy, że gołąbki są razem, ale bardziej zadowolona jestem z tego, że Alex już wrócił do Jasona i to jego zachowanie mhhh.! :) Alex i Jason są mniej przewidywalni i się nie nudzą, gołąbki też się nie nudzą, ale jakoś wolę tych starszych gości. Dawno nie komentowałam to aż się za to zganiłam i musiał chociaż słowo dorzucić. Bye:)

  7. Shivunia pisze:

    Floo >> „Jestem usatysfakcjonowana” – zawsze lubię to „słyszeć” ;) wtedy czuje się człowiek, że jego misja została spełniona XD
    Burger faktycznie był takim, posmakiem tego że znalazł się we właściwym miejscu. Dowodem, że je amerykańskiego burgera na amerykańskiej ziemi. Bo gdzie indziej. A do tego z kim innym niż Jasonem ;) Co nie zmienia faktu ze burger do Alexa TAK pasuje XD
    „Jestem z niego taka dumna” :D cieszy to co mówisz. W końcu facet dużo „wycierpiał” i teraz sobie odbija. Chociaż, bardzo po swojemu. Też mi się wydaje, że w tym rozdziale trochę odreagował to wszystko. Dlatego był aż taki.
    Taaaa, możecie zbierać na wieniec XD I nowego chłopaka dla Katy hahaha. No nie wiem czy będzie tak źle, ale bff z Juanem przez najbliższy czas Ryan nie będzie ;p
    Oh, czekanie na Rynne. To takie mniej spotykane niż czekanie na JA. Ile to radości w mym sercu wywołuje ;)

  8. Floo pisze:

    O taaaaaaaaaaak….. Jestem usatysfakcjonowana :P
    Alex w pewien sposób się przełamywał w tym odcinku. Najpierw burger (hiehiehie tu już będzie epicka scena „jak to zjeść?”) był po prostu rozkoszny, ale żeby smakował musiało być w Miami i z Jasonem, no wtedy smakuje najlepiej :D
    A potem jeszcze ten sex pod prysznicem. Oj widać że Alex strasznie tęsknił skoro jak tylko zostali sami był taki dotykalski, i nawet zgodził się żeby było od przodu, tylko patrzeć kiedy6 będzie pod Jasonem leżał na plecach :D. Jestem z niego taka dumna :D
    No to teraz Ryan się czegoś dowiedział…. ciekawe czy można kogoś zabić rozmawiając z nim przez telefon…hmm… czy trzeba zacząć zbierać na wieniec?
    No tylko co biedakowi dała ta wiedza? Nic. No może tylko więcej pytań. Ja już naprawdę chcę żeby Lenny wrócił do domu… i już chcę zobaczyć ten powrót ]:3

  9. Shivunia pisze:

    Saki >> Bo Alex jest zapobiegawczy. Jakby mógł to pewnie by nawet sobie taki specjalny śliniaczek założył, aby tylko nie ubrudzić koszuli. Jak niektórzy aktorzy, jak są już w strojach a jednak muszą zjeść. Niemniej, posiłek był bardzo „hamerykański” ;) A o to chodziło.
    Ryannem też się strasznie martwię. On jest TAKI bidny. Najbardziej tym, że nie może spać. ja bym chyba umarła bez snu, a on jest tym karany :( Biedaczysko. I też tak jak zauważyłaś, dodatkowo musiał być zraniony ze Alex wie więcej niż on. Biedny. Ale już niedługo. Te 48 nie może trwać wiecznie ;)
    Alexik jest bardzo dotykalski pod wodą. Dlatego to wykorzystuje. A do tego jest obdarzony dobrą pamięcią, którą zresztą długo szkolił. Więc zapamiętanie tatuaży nie jest AŻ tak trudne jak np dla mnie XD Co do domu, to przecież trochę tak jest. Że to nie zawsze miejsce gdzie się wychowaliśmy czy żyjemy, ale często takie miejsce gdzie czujemy się najlepiej. Tak mi się przynajmniej wydaje.
    W ogóle dzięki za komentarz. Jak zawsze dobrze się czytało ;)i oczywiście powodzenia na egzaminie ;)

  10. saki pisze:

    Alex jedzący burgera… cudo. Zdjął marynarkę… bardzo mądre posunięcie. Nie mam pojęcia, jak można zjeść coś takiego i się nie upaprać. No i zapas serwetek… na pewno się przyda :)
    Nie wiem szczerze co myśleć o tym, że Alex powiedział Ryan’owi co wie na temat Lenny’ego… Niby powinno go to trochę uspokoić, że nie chodzi o jakieś morderstwo… ale przecież nie wie o co dokładnie z tymi narkotykami chodzi i jak bardzo jest w tę sprawę wplątany. W dodatku było mu przykro, że jego facet mu nie ufa i woli się zwierzać ze swoich problemów komuś, kogo ledwo zna. Chociaż z drugiej strony Lenny nie chciał martwić niepotrzebnie swojej księżniczki… Ale może Alex’owi może uda się czegoś dowiedzieć i Ryan się trochę uspokoi. Ale wątpię, żeby tej nocy zmrużył oko. Raczej będzie rozmyślał nad tym, jak bardzo poważna jest sprawa i czy może jednak wypuszczą go po tych 48 czy będzie mu dane oglądać kraty od wewnątrz…
    Seks pod prysznicem… mrrrrrau gorąco :)
    Alex jest taki dotykalski jak jest pod prysznicem :) I do tego jeszcze ta długa rozłąka sprawiła, że był łasy na dotyk Jasona jeszcze bardziej niż zwykle.
    Alex zna każdy najdrobniejszy tatuaż Jasona? No podziwiam. W końcu tyle ich tam ma… Nawet Jason się zdziwił. Nie przypuszczał chyba nawet, że Alex taką aż uwagę zwraca na jego tatuaże hehe
    I „-Zdecydowanie wolę ten „dom”” Alexa było takie słodkie ;) Mimo, że nie ma służby itp i że jest kilka razy mniejszy niż ten dom w Anglii, to jednak nie czuł się tam jak w domu… Raczej jak w pracy… No i najważniejsze- nie było tam Jasona :)
    Mam nadzieję, że w następnym rozdziale wypuszczą Lena. Już nie mogę patrzeć, jak biedak cierpi i zamartwia się o swojego faceta.

    Przepraszam za nieskładny komentarz, ale jakoś nie mogę się skupić i pozbierać myśli przez ten jutrzejszy egzamin… Mam nadzieję, że chociaż w połowie przekazałam, to co chciałam.
    Nie mogę się doczekać next :)

  11. Katka pisze:

    Tess, to takie urocze, że gdy nie ma Jasona i Alexa, to każdy by chciał Jasona i Alexa, a jak nie ma Ryana i Lenny’ego, to wszyscy chcą ich XD Ale przywykłyśmy, hehe. Spoko, mogę zapewnić, że bardzo niedługo ich sprawa zostanie rozwiązana.

    Another, ogólnie widzę, że jedzenie burgera w wykonaniu Alexa zrobiło furorę XD Można by zrobić taki seksowny spot reklamowy jakiejś siedzi restauracji z burgerami, w której taki Alex w koszuli białej je i co chwilę oblizuje z sosu palce, czy dłoń, czy wyciera podbródek, a to wszystko w zwolnionym tempie… Chyba się zapędziłam XD Ale to przez Was, tak się na tym skupiacie XD Nawiązanie w myślach Jasona do matki chyba dość istotne. Starałyśmy się jakoś pokazać, jak duże znaczenie ma Alex w jego życiu, skoro faktycznie jest taką serio pierwszą osobą JEGO.
    Haha, a że gołąbki działają jak na etapie zauroczenia – nie sposób się nie zgodzić XD Oni w ogóle żyją w innym, tęczowym świecie XD „ I czy w tym całym amoku ktoś pamięta by karmić biednego Jay`a?!” – och, a to takie urocze, że ktoś pamięta o małym Jayu <3 Ale spoko, Ryan jest dobrym panem, nie zaniedbałby swojego pieszczocha. „Chociaż myślę, że zapowiada się jakiś duży przełom w ich związku…” – dum, dum, dum… oj tak :D

    Shin, awww, jak ja lubię te momenty, kiedy głos zabiera zwolennik gołąbków XD Bo w takich momentach czuję się uświadomiona, że rzeczywiście są jeszcze na świecie ci, którzy chcą czegoś innego niż Jason i Alex XD Nie no, oczywiście wyolbrzymiam, ale przyznam szczerze, że w obliczu tak licznych komentarzy, które skupiają się na JA, czasami zdarza mi się obierać taki kierunek „to trzeba zadbać o to, by było ich jak najwięcej”. A przecież są też ci, którzy chcą czegoś zupełnie innego ;)

    Vicious, też się z Tobą zgodzę, że jedzenie burgerów to sport ekstremalny! W ogóle ostatnio jak byłyśmy z Shiv na kebabie, jadłyśmy sobie jak porządni ludzie, na menelowskiej ławeczce i dosłownie do samego końca ślicznie czyściutko miałam, nic mi się nie poplamiło. Do momentu, kiedy już miałam złożyć papierek i serwetkę i wyrzucić… Wtedy sos wylał się nie wiadomo którą stroną i miałam go na spodniach :( Także łączę się z Tobą w bólu, ale… czego to się nie robi dla smakowych rozkoszy XD A Rynna… hehehe, już bardzo tuż tuż :D

    Oshi, romantyzm w wykonaniu Jasona – porównanie kochanka do fajek XD Taaa, a i tak rozczulające, co nie? To na swój sposób zabawne. Ale nie wyobrażam sobie Jasona gruchającego jak Rush, więc chyba pozostanie przy takich kwiecistych porównaniach ;) Zaś co do ojca Ryana – tu już chyba trzeba by wejść na wyższy stopień, a raczej zniżyć się do jego poziomu, żeby to ogarnąć. I oooch, gołąbki na swój sposób upragnione :D Słodko :D Ciekawe, czy to się zmieni, jak już faktycznie będą w większej ilości i zaleją lukrem XD

  12. Oshi pisze:

    „Nie było chyba nic lepszego niż trzymanie Alexa tak blisko, dotykanie się z nim i świadomość tego, jak wiele ten dla niego poświęcił, zmienił i jak mu się cały oddał. Chyba nawet nie było tak dobrych fajek na świecie, które by to przebiły.” – sądzę, ze to, jak do tej pory, najbardziej rozczulajace słowa w całej historii <3 . To było takie prawdziwe, tak pasujące do Jasona, ze.. Oslodkijezu.
    Szkoda mi Ryan'a. Biedy chłopak się zamartwia i zachodzi w głowę co mogło.stac się z jego partnerem. Być homofobem a mieć taki stosunek do własnego dziecka to jednak różnica. I to ogromna.
    Tak sobie myślę co do golabkow, ze chętnie przeczytalabym ich seks i wizytę rodziców Charliego :D.

  13. vvicious pisze:

    Cóż, mogę powiedzieć, że doskonale rozumiem Alexa i jego problemy z jedzeniem burgera. Sama nigdy nie wiem, jak się za takie cholerstwo zabrać i zwykle połowa ląduje na moich spodniach [*] co nie zmienia faktu, że czytając zrobił mi się smak coby sobie takiego wsunąć ;D
    A tak ogólnie to fajno, że wrócili itd, ale jako największa fanka Ryana i Lennego tudzież RYNNY <3 czekam głównie na rozwiązanie tej sytuacji. Mam ogromną nadzieję, ze następny rozdział będzie o nich :)

  14. shin97 pisze:

    To ja teraz czekam na nastepny rozdzial ;D Mam nadzieje ze sex golabkow bedzie bardzo dlugi i satysfakcjonujacy xD Rozumiem ze wiekszosc czytelnikow bardzo lubi sex Alexa i Jasona ale to nie znaczy ze Charliego i Rusha ma byc tak malo :/ Szczerze to ja juz nie pamietam kiedy oni byli a ich lubie najbardziej xD

  15. another69 pisze:

    No nie wierzę, tyle ostatnio się u mnie działo, że całkiem zapomniałam o Waszej stronce ;_; Dopiero teraz tak sobie myślę „ejj… Kiedy wychodzi nowy rozdział…? O kurde, wyszły już 2 przecież!!!”. No więc oczywiście zaczęłam od tego, a NM przeczytam za chwilę ;p

    A&J uh… Cudny seks. I całość.
    Uwielbiam gdy tacy faceci jak Alex, czyli poważni, zimni itp… Są tacy nieporadni czasami, przy normalnych, dla większości prostych zadaniach jak jedzenie hamburgera xD To było urocze i tak sobie pomyślałam „Jason ma racje, jak można go nie kochać?”.Rozczulił mnie.

    Bardzo fajne było to krótkie, aczkolwiek dla mnie ważne nawiązanie w myślach Jasona do jego przeszłości i matki. Takie porównanie z tym jak miał kiedyś, a tym co ma teraz z Alex`em. Nie było tam może dużo szczegółów, ale to i tak mnie ucieszyło :D

    To jak Alex zna Jasona jest fajne, zna każdy jego tatuaż, a przecież ma ich dużo. Jason za to każdy skrawek ciała Alexa, co też było w tekście. To fajne, są dla mnie jedną z takich „prawdziwszych” parek tutaj. Niby totalnie kontrastujący ze sobą, ale czuję u nich ten klimat prawdziwego związku. U gołąbków zalatuje mi to nadal tym pierwszym zauroczeniem ;p A tutaj jest już poważny związek, jak dla mnie.

    Oj, Ryan… Błagam, dajcie mu i nam już spokój i w następnym rozdziale oddajcie mu Lennego ;_; Chce widzieć tą akcje i zobaczyć, jak to się rozwinie, jak Ryan się zachowa, a jak Lenny… I czy pojawi się jeszcze Roger? I czy w tym całym amoku ktoś pamięta by karmić biednego Jay`a?!

    A że R&L się kochają wiecie dobrze Wy, my, wszyscy Tylko nie oni, debile jedne. Chociaż myślę, że zapowiada się jakiś duży przełom w ich związku… Oby tylko pozytywny. Kocham tą parkę ;p

    I serio seks pod prysznicem już zawsze będzie kojarzył i się z J&A… xD

  16. Tess pisze:

    Nawet nie wiem co napisać. Świetnie opisany seks. Miło się czytało :)
    Mam nadzieję, że kolejne rozdziały będą o Ryanie i Lennym, bo tak to mnie cholernie nurtuje…

  17. Katka pisze:

    Luinlos, och, Twoje rozczulenie Alexem niewiedzącym jak się zabrać za burgera rozumiem doskonale XD Chociaż mnie to bardziej bawiło niż rozczulało i w głowie pojawiła mi się zabawna scena wyścigów na jedzenie burgerów w wykonaniu wszystkich chłopaków. Coś mi mówi, że Ryan i Lenny mieliby ex aequo pierwsze miejsce, a Alex byłby na samiutkim końcu XD
    Alex był taki otwarty i spragniony właśnie głównie przez tę rozłąkę. Niby sam wiele do Jasona nie dzwonił, nie miał ani czasu, ani siły, ale na pewno tęsknił strasznie i teraz taki mamy tego wydźwięk. I jak widzę, podoba się ;) Hahaha, a Jason w bryczesach – oj, to już trzeba pertraktować z Alexem, bo jeśli on sobie uwidzi wsadzenie Jasona do takowych, to raczej nikt nie będzie miał nic do powiedzenia, nawet sam zainteresowany XD
    „Kocham cię” z ust Jasona i Alexa na pewno jeszcze nie raz… przeczytasz XD Ale tak, oni chyba też hołdują tej idei, że nie trzeba mówić, ważniejsze jest, by pokazać. O gołąbkach coś niecoś po powrocie będzie, więc Twoje rozmyślania na pewno odnajdą wyjaśnienie ;) Oooch, a czy Alex dobrze zrobił, mówiąc Ryanowi o tym? No właśnie, kwestia sporna. Z jednej strony – jak sam Ryan to odebrał. Rzeczywiście świadomość, że osoba postronna wie więcej niż sam Ryan, to trochę… no przykre. Z drugiej, gdyby się nie dogadali, nie miałby nadziei, że Alex dowie się czegoś na policji. No cóż, wyjdzie w praniu :)

    Lśniący, hehehe, podejrzewam, że sporo osóbek czekało z utęsknieniem na ten seks XD I baaaardzo fajnie, że okazał się… w pełni zadowalający, jak wynoszę ;) No a ten tyci zgrzyt to tak, żeby nie było ZBYT idealnie, bo się jeszcze za bardzo zbliżymy do utopii gołąbków XD A jedni tacy na opowiadanie chyba wystarczą, hehe. Och, a ten nieszczęsny seks przez kamerkę… Jason coś palnie, a potem masa ludzi na to czeka XD Może jeszcze kiedyś spełni się to jego i Wasze pragnienie ;)

    Marta, taa, są takie wybrane rozdziały, do których dana osoba lubi wracać. Takie perełki. Ja osobiście lubię po trylion razy czytać rozdziały na łodzi ;) I fajnie, że ten zapisał się na Twoją listę takich perełek. „Nie zazdroszcze lennyemu jak wyjdzie,niech sie szykuje na ostrą kłotnie” – och, niewątpliwie ma się czego bać…

    Yaoistka, och, jak ja lubię, jak kończycie czytać rozdział ze wzruszeniem XD Normalnie, aż się spełniona czuję :D Dzięki za miłe słowa ;)

  18. Yaoistka^^ pisze:

    no… i rozdział zakończony po mistrzowsku ^^ co mogę powiedzieć? napisać? mam łzy w oczach! Taki piękny ten rozdział! z mojim smoczkiem i królową śniegu! ^^

  19. Marta696 pisze:

    Cudowny rozdział,jeden z lepszych ,czuje że będe go często katować,przepełniony emocjami i uczuciami.Idealnie pokazuje że chca być kochani , potrzebni i ważni,znaleźli przy sobie taka ostoję.Seks pod prysznicem by całkiem przyjemny.Biedny Ryan ,musiało go nieźle wkurwić informacja ,że taki Alex wie więcej od niego.Nie zazdroszcze lennyemu jak wyjdzie,niech sie szykuje na ostrą kłotnie

  20. Lśniący pisze:

    Och, taaaak. Na to czekałem z utęsknieniem! Seks, dobrze opisany seks Alexa i Jasona. Nie ma niczego, co sam bym poprawił. No, może z wyjątkiem momentu, w którym Alex oznajmia, że sam nie był do końca pewny czy wróci.. Jednakże cieszę się, iż ta dwójka może spędzac już razem czas, chociaż liczyłem na ten seks przez kamerkę :)

  21. luinlos pisze:

    O jejku, jejku, Alex i Jason nareszcie są ze sobą…
    Nie potrafię sklecić sensownego zdania, jestem rozentuzjazmowana.
    Nie wiem czemu, ale jakoś się rozczuliłam tym, jak jechali samochodem, jak rozmawiali o Regencie, jak Alex nie mógł ogarnąć jak się zabrać za burgera… I to jak przed prysznicem Jason 2 razy powiedział żeby poczekał i jak się zaczęli całować… I jaki Alex zrobił się otwarty i spragniony Jasona. To niewiarygodne jak Alex był wcześniej krępowany i ograniczany przez ojca i te wszystkie fobie, nawyki, przyzwyczajenia z którymi się wychował. Teraz jest wolny, i może na pierwszy rzut oka to, jak bardzo był otwarty w tym rozdziale było niemal dziwne, jednak po chwilowej separacji z Jasonem, tej ogromnej ilości stresu jaki przeszedł w Anglii, może nie ma co się dziwić, że tak bardzo lgnął i potrzebował bliskości tatuażysty.
    Seks pod prysznicem zawsze spoko XD
    Przynajmniej Alex nie ucieka do łazienki no i później czyściutcy mogą się tulać w łóżku <3
    I ja WIEDZIAŁAM, ze Alex zna tatuaże Jasona. Wiedziałam :D Nie było innej opcji.
    Jason w bryczesach – temu mówię stanowcze nie. Nie wsadzajcie Jasona w bryczesy, proszę! Alex w bryczesach – mrrrr, Jason – nieeeee.
    Jednej rzeczy mi zabrakło – powinni sobie powiedzieć że się kochają. Ja wiem, że czasami słowa są zbędne, ale uwielbiam tego typu wyznania w wydaniu chłodnego Alexa i olewczego Jasona.
    Och i to było słodkie, jak opisywałyście, że Jason ma teraz kogoś na prawdę swojego.

    Zastanawiam się, co robią gołąbki w czasie kiedy AJ się kochają, Myślę że będą do siebie gruchać i gruchać. Tak romantycznie i niewinnie :P Ciekawe ile mam racji :P
    Mam w tym momencie mieszane uczucia co do tego, że Alex powiedział Rayanowi, że coś wie na temat Lennyego – nie wiem, czy to wszystko go jeszcze bardziej nie wyprowadziło z równowagi. Tzn. wiadomo, jak Alex zadzwoni i się czegoś dowie, to Rayanowi na pewno kamień spadnie z serca, ale w tym momencie informacja że Lenny powiedział więcej Alexowi niż jemu oraz fakt, że to wszystko jest powiązane z narkotykami, na pewno nie pomogą mu zasnąć… Będzie awantura, Lenny, już Ty się lepiej zastanów dobrze, jak ugłaskać Rayana i jak sprawić, żeby nie stracił do ciebie zaufania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s