In Out In – 22 – Lubię tak… ostrzej

— Co o nim myślisz? — pytanie padło z ust Waltera, gdy tylko odprowadzili wzrokiem Benjamina Benneta do drzwi jego hotelu i ruszyli z Jamesem wreszcie w drogę powrotną do domu.
Było już dosyć późno, niemalże dochodziła jedenasta wieczorem. Zasiedzieli się w Mason Street Bar, długo męcząc swoje desery oraz kawę i rozmawiając na różne tematy. Mówili o specyficznych przykładach uczniów Jamesa, z częścią których nauczyciel wciąż, mimo upływu lat, ciągnął kontakt. O ostatnim hicie w kinie, który wszyscy we trójkę widzieli. A nawet spierali się o różne za i przeciw budowy nowego aquaparku w okolicy Saint Paul. Walt był w duchu bardzo szczęśliwy, że James wyglądał na tak niecodziennie rozluźnionego, jak na miejsce publiczne i obecność obcej osoby. Miał wrażenie, że rzeczywiście spędził dobrze wieczór, ale wolał się upewnić.
— Jest bardzo miły. Było przyjemnie — James potwierdził jego przypuszczenia. Teraz siedział obok niego z lekkim, trochę zmęczonym uśmiechem. Co prawda wieczór był stresujący, ale sympatyczny.
— Cieszę się. — Walter spojrzał na niego krótko z nieskrywaną ulgą i radością w swoich niebieskich oczach. — To bardzo w porządku mężczyzna. Znamy się jeszcze z czasów, kiedy byłem na studiach, a on od czasu do czasu pomagał mi. Jest sporo starszy, ale poznaliśmy się przez mojego innego znajomego i udało się nam dogadać. A kolacja ci smakowała, kochanie? Dużo zjadłeś!
— Walter, proszę — James jęknął, słysząc ostatnie zdanie. — Smakowała, ale… No, nie musisz mówić, że dużo zjadłem. — Westchnął, patrząc na kochanka z lekką pretensją. Zawsze temat jego jedzenia wracał jak bumerang.
Prawnik zaśmiał się, ale posłuchał.
— To wracając tematem do Bena, powiedziałbyś, że… — zagryzł wargę, jakby zaraz miał zdradzić kochankowi jakąś ciekawą, nieznaną mu informację — lubi ostry seks? Taki… naprawdę ostry.
James o mało nie spiekł raka. Zarumienił się tylko lekko, ale to na szczęście mogło zostać odebrane dwojako.
— Tak? — spytał, nie wiedząc, jak się zachować. Nie był najlepszym kłamcą, ale też na szczęście nie najgorszym. — Um… no, nie wygląda. Zresztą… — Przełknął ślinę. — Ty też nie.
— Mhm. Choć z tego co wiem, Ben ma nieco inne upodobania. Zapewne jego nowy partner lubi przed nim klęczeć. — Walt zachichotał, skręcając już w stronę ulicy, na której mieścił się jego apartamentowiec.
Z powodu późnej pory nie było na drodze wielu samochodów, więc podróż minęła im dosyć szybko. Oblizał lekko usta, jakby przez ułamek sekundy się wahając, po czym spojrzał krótko na Jamesa.
— A ty, Jimmy? Lubisz przede mną klęczeć?
James zerknął na kochanka krótko. Przypomniało mu się to, co mówił Ben. To jego pytanie, czy Walter też lubi ostrzejsze zabawy w łóżku. Chyba powinien być z nim w końcu bardziej szczery, skoro ten tak dopytywał. Przecież obaj chcieli praktycznie tego samego.
— Mhm… też — odpowiedział w końcu i uśmiechnął się delikatnie, aby nie zabrzmiało to zbywczo, a wręcz zachęcająco.
Ujrzał, jak Walt powoli wypuszcza powietrze z ust. Widać było wyraźnie, że podnieca go to, co właśnie sobie musiał wyobrażać, lecz nie chciał też przekraczać jakiejś złej, według siebie, granicy.
— Więc nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli w domu popr… zażądam, żebyś się wypłukał i przyszedł do mnie na kolanach?
James aż przełknął ślinę, czując przyjemny skurcz w żołądku.
— Nie.
Prawnik przytaknął i przybrał na twarz bardziej pewny siebie i twardy wyraz. To wręcz sprawiało, że wydawał się być jeszcze bardziej przystojny, niż kiedy ciągle się uśmiechał.
Zatrzymali się na podziemnym parkingu, a Walt zgasił silnik.
— Wysiadaj i masz zrobić, co powiedziałem — rzucił, nie patrząc na Jamesa, tylko odpinając pasy i samemu opuszczając samochód.
Nauczyciel musiał odetchnął głębiej. Kiedy Walter tak się zachowywał, czuł się naprawdę, naprawdę jego. Nawet nie chciał się sprzeciwiać. Bo i po co? Pragnął go takiego. Władczego, dominującego.
— Tak, dobrze. — Wysiadł szybko z samochodu i z lekko opuszczoną głową ruszył do windy. Tak, zdecydowanie rano powinien zdobyć się na kilka chwil szczerości z kochankiem…
Walt puścił go przodem, aby móc go spokojnie obserwować. Strasznie podniecał go taki uległy i grzeczny James, z którym miał wrażenie, że może zrobić wszystko, co tylko zapragnie. Choć oczywiście mimo tej aktualnej maski twardego, zdecydowanego aktywa, w duchu starał się uważać i zauważać wszelkie przejawy niechęci, które mogłyby się pojawić w zachowaniu kochanka.
Gdy tylko weszli do windy, nacisnął odpowiedni przycisk i oparł się plecami o lustro, wsuwając dłonie do kieszeni. Zachowywał na twarzy niewzruszony wyraz i tylko patrzył w metalowe drzwi windy.
James za to napalał się na tego przystojnego mężczyznę coraz bardziej. Zrobiłby dla niego wszystko! I jak teraz myślał, nie wiedział, na co by nie poszedł. Może nie chciałby jakichś ran na ciele albo topienia, ale na wiele go było stać. I już teraz z ciekawości, co mu Walt zrobi, czuł, że jest mu duszno. Bycie przez niego zdominowanym, upodlonym… sprowadzonym do roli podnóżka. To wszystko sprawiało, że przez każdy centymetr skóry przebiegł mu łaskoczący, specyficzny dreszcz.
Gdy tylko winda piknęła, oznajmiając, że dotarli na odpowiednie piętro, tym razem prawnik wyszedł pierwszy. Nie obejrzał się na kochanka, tylko podążył do drzwi pewnym krokiem. Otworzył mieszkanie i zostawił za sobą otwarte, aby James mógł wejść. A gdy tylko ten to zrobił, mężczyzna obejrzał się na niego i rozkazał:
— Pójdziesz do łazienki, wypłuczesz się, a gdy skończysz i przyjdziesz do sypialni na kolanach, masz mieć ślisko pomiędzy pośladkami.
James skinął od razu głową.
— Tak… tak jest — odparł przez ściśnięte z podekscytowania gardło. Szybko zrzucił buty i prawie pobiegł do łazienki.
Gdy tylko zniknął z pola widzenia Walta, ten wypuścił głośno powietrze z płuc i pomasował się po kroczu przez spodnie. Już czuł większą wypukłość na samą myśl o dzisiejszym seksie. Lekkie zmęczenie po tym wieczorze automatycznie mu przeszło, gdy pomyślał o tym, co może się zdarzyć jeszcze dzisiejszej nocy.
Świadom, że ma raczej dość sporo czasu, nim James się sobą zajmie, podążył do sypialni, aby rozebrać się ze swoich ubrań i przygotować na powrót kochanka.
Kiedy prawie zaczął się niepokoić, czemu Jamesa tak długo nie ma, usłyszał dźwięk otwieranych drzwi od strony łazienki. Zaraz potem przez futrynę sypialni, na klęczkach, nie podpierając się na dłoniach, wszedł James. Już był mocno zaróżowiony na twarzy z zażenowania, a jego piwne oczy patrzyły łagodnie na Waltera. Widać w nich było, czego chce James.
Prawnik siedział na skraju łóżka, w jego nogach, w samych czarnych, opinających erekcję slipkach. W ręku, co od razu zauważył James, trzymał… swój pasek od spodni. Na ułamek sekundy w jego niebieskich oczach pojawił się błysk zafascynowania i pożądania, gdy ujrzał nauczyciela tak uległego i poddańczego, ale szybko przywołał na twarz ponownie niewzruszony wyraz.
— Pokaż, czy spełniłeś każdy warunek — rozkazał, przesuwając spojrzeniem po jego szczupłym ciele.
James skinął głową i podszedł bliżej kochanka. Odwrócił się do niego tyłem z mocno bijącym sercem i pochyliwszy się, wypiął pośladki. Jego rowek był cały błyszczący od nawilżenia, a szparka lekko otwarta. Czuł się taki… brudny, bez własnej woli i było mu z tym strasznie przyjemnie!
Prawnik oblizał dolną wargę, obserwując ten ukochany tyłeczek. Był naprawdę śliczny, a do tego teraz tak poddańczo wystawiony.
Nie pochylił się do niego, a jedynie wysunął stopę i wpierw rozsunął mocniej jego uda, a następnie wierzchem uderzył kilka razy delikatnie od spodu w jądra i penisa mężczyzny. Ten stęknął krótko, ale nie zrobił nic poza ściągnięciem palców stóp i ściśnięciem pośladków na moment. Od razu przyjemny dreszcz przeszedł mu wzdłuż kręgosłupa.
Niemal czuł na plecach palące spojrzenie kochanka. Takie oceniające i pewne. A potem dołączyło do niego coś jeszcze. Najpierw niespodziewanie miły i ciepły dotyk dłoni na jądrach, a następnie… linka, którą te zaczęły być oplatane.
Nauczyciel wciągnął szybciej powietrze przez nos i na sekundę obejrzał się na kochanka. Nie zabronił mu jednak robić tego, co robi z jego ciałem. Nawet, wręcz przeciwnie, najchętniej dałby mu znak, aby nie przestawał. Nie obawiał się. Co prawda istniał ten pierwiastek strachu, że to zajdzie za daleko, że będzie zbyt bolesne… a i tak jakaś chora, perwersyjna część podświadomości Jamesa mówiła mu, że właśnie tego chce.
Nie tylko jego jądra zostały dokładnie obwiązane, ale i cały penis. Następnie Walt uklęknął obok niego i zapiął mu bez słowa obrożę z karabińczykiem na szyi. Potem sięgnął pod niego, by chwycić długą linkę, która wciąż zwisała z jego uwięzionego penisa i przeciągnął ją przez karabińczyk.
Gdy wstał i delikatnie szarpnął, James poczuł wyraźne naciągnięcie jąder. Walt za to wyglądał na zadowolonego z tak zrobionej, specyficznej smyczy, która naciągała zarówno szyję nauczyciela, jak i jego penisa. Miał go na uwięzi i całkowicie w swoim władaniu. Tak, uwielbiał taką władzę.
— Ooo… — wyrwało się z rozchylonych warg Jamesa, który musiał złapać głębszy oddech. Czuł się zniewolony i rozgrzany jak piec. Poddańczo spojrzał na kochanka.
Walt właśnie okręcał sobie koniec smyczy o dłoń, patrząc na niego z góry twardym wzrokiem pana.
— Już cię w tyłku łaskocze przez to? — Ponownie szarpnął linką, zmuszając tym samym Jamesa do zrobienia kroku w przód.
Ten ani myślał się opierać.
— Tak. Swędzi… aż — westchnął, zbliżając się do swojego pana.
— Zaraz się nią zajmę. Ale na razie… — Walt uderzył we wnętrze swojej dłoni paskiem, który wciąż trzymał w drugiej ręce poza smyczą — zajmij się mną.
James spojrzał w górę na kochanka i skinął pokornie głową.
— Jak…? — spytał, ale i tak pochylił się lekko do przodu, wąchając męski zapach Waltera. Starał się i miał nadzieję, że to widać.
— Jak? Nie wiesz, jak masz się zająć swoim panem?! — syknął Walt i szarpnął go mocniej, aż James z rozmachem opadł przed nim na dłonie i twarz. Od razu został przyszpilony stopą na karku do miękkiego dywanu i uderzony w tyłek pasem.
— Przepraszam! — pisnął odruchowo.
Spróbował zwinąć się przy tym bardziej w pozycję płodową i rozluźnić trochę to ciągniecie, które czuł na penisie i jądrach. Aż od tego wrzał w środku z napięciem, gdy wyczekiwał, co będzie dalej.
Dostał jeszcze jeden mocny cios w to samo miejsce na pośladku, które od razu zrobiło się bardziej czerwone. Następnie Walt odrzucił pasek, po czym na chwilę puścił też swoistą smycz, by sprowadzić Jamesa na plecy.
— Kładź się na dywanie tak, żebyś miał ręce szeroko, przy narożnikach łóżka. Na plecach — rozkazał, samemu zmierzając do szafki po jeszcze dwie linki.
James pokiwał głową i uniósł się najpierw na klęczki. Z mocnymi wypiekami i krótkim zlustrowaniem ciała kochanka wypełnił jego rozkaz. Dla podkręcenia sytuacji skulił do siebie nogi, aby nie było widać jego genitaliów.
Walt, który chwilę później podszedł do niego z dwiema linkami, obrzucił jego nogi niemal zimnym spojrzeniem, które w tej sytuacji wywoływało ciarki w ciele Jamesa. Tak podniecająco wyglądał, kiedy okazywał władzę…
— Chowasz, bo się wstydzisz? Czy prowokujesz i już chcesz, żeby cię mocno wyruchać? — zamruczał prawnik, klękając przy jednej jego ręce i przywiązując do skraju łóżka.
Speszony James przełknął ślinę, patrząc, co robi kochanek.
— Ciężko… odpowiedzieć na to pytanie — mruknął trochę pod nosem.
Walter chwilę nie odpowiadał, zajmując się wiązaniem jego rąk. A gdy obie były unieruchomione i szeroko rozłożone, pochylił się do twarzy Jamesa, chwycił go za szczękę i powiedział spokojnym, choć poważnym i wzbudzającym ciarki głosem:
— To teraz rozłożysz te nogi tak szeroko, żebym widział, jak masz tam mokro i jak wygląda twój ściśnięty kutas.
James przełknął ślinę, rozszerzając bardziej oczy. Serce mocniej uderzyło mu w piersi i aż chciało mu się wyciągnąć głowę, aby pocałować Waltera w te jego kształtne usta. Nie dało się zaprzeczyć, że takie niegrzeczne słowa w trakcie ostrego seksu nie raz bardziej podniecały niż same klapsy czy jakikolwiek dotyk.
Chwilę się wahał, ale w końcu rozsunął nogi tak, jak Walt mu kazał. Prawnik spojrzał w tamtym kierunku i pokiwał głową z aprobatą.
— Grzeczny — pochwalił łaskawie, po czym sięgnął do linki, która odchodziła od penisa Jamesa. Wyciągnął ją z karabińczyka, wstał i sięgnął do haka umieszczonego pod sufitem.
Swego czasu służył raczej do krępowania w górze dłoni Jamesa, ale tym razem miał mieć inne zastosowanie. Walt obwiązał wokół niego linkę i… naprężył bardzo mocno, by penis i jądra jego kochanka były nieznośnie napięte i pociągnięte do góry. W duchu wręcz modlił się, by James nie powiedział bezpiecznego hasła, co by znaczyło, że znacznie przesadził. Wciąż się obawiał, że James będzie o nim myślał, jak o jakimś zboku.
Szczupłemu mężczyźnie leżącemu na podłodze i przywiązanemu do łóżka nawet nie przemknęło przez głowę, żeby jakoś zniechęcić kochanka. Wręcz przeciwnie. Spojrzał na niego z uznaniem i uwielbieniem w oczach. Trochę szklistych, ale nie ze strachu, a od gorąca, które czuł. Kiedy Walter tak się zachowywał, rósł w oczach Jamesa do roli jakiegoś… kata, władcy, kogoś mającego władzę nad każdą częścią jego marnego życia. Nad jego potrzebami fizycznymi i psychicznymi. Chciał mu się oddawać, być jego!
Walt sapnął cicho do siebie, obserwując go z góry. Najchętniej spuściłby się teraz na niego i patrzył, jak nasienie brudzi ciało kochanka. Zamiast tego tylko klęknął pomiędzy jego szeroko rozłożonymi nogami, patrząc z lubością, jak James musi się starać mimo skrępowania unieść biodra, by linka tak mocno go nie naciągała. A Walt delikatnie, wręcz nieznośnie i drażniąco, przesunął opuszkami palców po maksymalnie napiętych jądrach, które były niemalże sine i błyszczące.
Nauczyciel wciągnął sykliwie powietrze do ust i przymknął oczy.
— Och…! — jęknął i jeszcze odrobinę uniósł biodra, aby poluźnić napięcie.
Walt obserwował jego reakcje i delektował się nimi. Gładził go tak jeszcze dłuższy czas, po czym wyciągnął głowę i polizał samym koniuszkiem języka przestrzeń pomiędzy jądrami a odbytem kochanka.
James wypchnął biodra do góry, stając na samych palcach, nadal jednak z łopatkami na podłodze. Jęknął głośno z przyjemności i nieznośnego napięcia.
Po chwili jednak coraz mniej czuł język kochanka, a coraz bardziej zdawał sobie sprawę z tego, że jego palce podążają w rejony szparki. Wpierw delikatnie pogładziły ją z zewnątrz, a następnie od razu trzy wsunęły się w nią aż po knykcie, korzystać z faktu, że jest nawilżony.
James znowu wypchnął biodra w górę, zaciskając przy tym lekko pośladki. Jęknął głośno, a jego ciało zadrżało z przyjemności. Głos w głowie dosłownie krzyczał, aby Walt posuwał się coraz dalej i dalej, i dalej…
Było mu niewygodnie, boleśnie w nadgarstkach i kroczu, ale to wszystko było tak perwersyjnie przyjemne, że nie potrafił powstrzymać się od wydawania nieskładnych dźwięków.
— Jimmy, czasami z ciebie taka chętna, wyuzdana suczka, że mam ochotę cię rżnąć i nie puszczać, aż będzie z ciebie wyciekać i byś tak chodził cały wieczór, nago, mając biało między pośladkami i na nogach! — wydyszał niespodziewanie Walt, patrząc na niego z pasją. Najwyraźniej nie mógł się powstrzymać, bo nagle wyszarpnął z niego palce i wszedł w niego gwałtownie, ściągając go przy tym nieco w dół za biodra oraz tym samym mocno napinając mu penisa i jądra.
James krzyknął i pociągnął za linki, którymi był przywiązany do łóżka. Chciał odpowiedzieć, ale nie to było mu to teraz w głowie. Tylko jasny rozbłysk przyjemności i bólu. Aż musiał na chwilę zamknąć oczy, aby choć spróbować opanować te wszystkie fizyczne doznania i dać poprzez jęki upust psychicznym spazmom rozkoszy. Był taki bez władzy nad sobą, taki… taki zniewolony!
Czuł, że Walter wcale nie obchodzi się z nim delikatnie. Pieprzył go mocno, wchodząc w niego w całości i czasem trzaskając otwartą dłonią po pośladkach.
W pewnym momencie pochylił się nawet niżej, aby uszczypnąć go mocno w sutki i przyspieszyć swoje ruchy biodrami. A James jedyne co mógł, to ścisnąć go lekko udami kilka razy. Był poza tym mocno na niego odsłonięty i musiał się jako tako skupiać, aby nie obniżyć za bardzo bioder. Penis i tak boleśnie mu się czasami naciągał. Ale nie marudził. Było mu na to za dobrze. A wręcz lepiej z tymi wszystkimi niewygodami, szczypaniem w różnych miejscach, naciąganiem i faktem braku kontroli.
W pewnym momencie stracił poczucie czasu i nie wiedział już, jak długo Walter go posuwał. Słyszał tylko jego posapywania. Mężczyzna nawet mówił coś czasem do niego, to znowu trzaskał go w tyłek. Było gorąco, szybko, ostro i błogo. Aż w końcu w jego wnętrzu rozlała się sperma kochanka, który ścisnął przy tym mocno jego uda.
James stęknął po raz kolejny przez zaschnięte usta. Było mu tak dobrze, czuł, jak go aż pali od środka! Ścisnął zwieracz, jakby chciał przytrzymać Waltera w środku.
Prawnik dyszał jeszcze ciężko, patrząc na niego zamglonym wzrokiem. Zreflektował jednak dość szybko i zaczął uwalniać penisa z więzów. Nie wysuwał się przy tym z Jamesa, a wręcz widząc, jak ten rozpaczliwie chce go w sobie, poruszył biodrami w przód i w tył, od razu zaczynając mu mocno trzepać.
James dość słabo naciągnął więzy na nadgarstkach, ale dużo zachłanniej znowu go ścisnął udami. Tak, pragnął go i starał się w tej chwili za wszelką cenę mu to powiedzieć spojrzeniem.
Walt pochylił się do niego, urzeczony tymi wiernymi oczami. Starając zarówno poruszać w nim penisem, jak i masturbować go, pocałował go mocno, zachłannie i dominująco. Pragnął Jamesa, całego!
Nauczyciel stęknął dość wysoko w jego usta i wczuł się bardziej w przyjemność niż w przekazywanie Walterowi, co czuje. Rozchylił przy tym bardziej usta, chcąc possać jego język. Walt od razu to wykorzystał i pogłębił pocałunek, niemal się z nim stapiając.
Uśmiechnął się do siebie, gdy kilka sekund później poczuł spazmatyczne zaciskanie się wnętrza kochanka. Zamruczał z aprobatą i strzepał mu do końca, nim wreszcie cofnął lekko głowę i uśmiechnął się do niego maślanie.
James oddychał przez rozchylone usta i patrzył na niego z dołu. Pociągnął dłonie, jakby chciał go objąć. Był jednak nadal związany, więc tylko słabo się uśmiechnął. Jeszcze czuł, jak drży. Widział, że i Walt całkiem nie doszedł do siebie. Wciąż oddychał ciężko, ale i tak zaczął mu odwiązywać ręce. A gdy tylko to zrobił, przytulił go do siebie, sadzając go sobie na kolanach.
— Jak było? — wyszeptał mu do ucha czule, nawet nie gładząc go po plecach, tylko po prostu trzymając go przy sobie troskliwie i równocześnie niemal zaborczo.
— Dobrze. Bardzo dobrze — odparł James zmęczonym głosem, z lekką chrypką. Przylgnął do kochanka, rozkoszując się bliskością z nim. Kiedyś tak rzadko dostawał taką czułość po seksie, a teraz za każdym razem. Kochał to. Czuł się… doceniony. — Kocham cię — zamruczał, całując partnera w szyję.
Walt uśmiechnął się z rozmarzeniem i wciągnął głębiej powietrze do płuc.
— Tyle razy w restauracji myślałem o tym, by cię tak przytulić. Nawet jak się spieraliśmy wtedy, do którego z uniwersytetów lepiej wysyłać dzieciaki na wycieczki edukacyjne.
James przygryzł dolną wargę, bo bardziej zarumienić się nie mógł. Już i tak był bardzo kolorowy na polikach.
— Lubisz to, prawda?
— Przytulać się? — Zachichotał prawnik, opierając podbródek o jego ramię i zaczynając leniwie przesuwać dłonią po jego plecach. Były takie szczupłe i śliczne. — Mhmm… Cieszę się, że w domu nie masz nic przeciwko. Ani przeciwko siedzeniu mi na kolanach.
James uśmiechnął się pod nosem.
— Nnnn… Chociaż czasami to bywa krepujące, ale… lubię to też. I… nie tylko przytulanie się.
— Hmmm? — Walt zamruczał pytająco i cmoknął go w ramię. — A co jeszcze lubisz, kochanie?
— No… Chociażby to, co przed chwilą robiliśmy — odparł James, idąc za ciosem, a nie zostawiając sobie tego na później.
Prawnik od razu bardziej stężał i oblizał dolną wargę. Cofnął też nieco głowę, żeby móc spojrzeć na twarz swojego partnera. Czuł się nieco bardziej spięty, ale nie zestresowany. Tylko… sam nie wiedział. Był otwartym mężczyzną, ale nie rozmawiał tak luźno na tematy swoich preferencji seksualnych, a przy Jamesie tym bardziej czuł się niepewnie, nie wiedząc, gdzie jest ta granica, której wciąż szukał.
Bardzo późna pora nie miała teraz specjalnie znaczenia, bo mimo niemal egipskich ciemności za oknem i zmęczenia tym wieczorem i seksem, był rozleniwiony i teraz dodatkowo bardziej czujny.
— Lubisz? Na przykład to… wiązanie, tak? — rzucił, badając twarz Jamesa wzrokiem.
Nauczyciel pokiwał głową, czując, jak serce trochę mocniej znowu bije mu w piersi. Z jednej strony mógł zachęcić kochanka do bycia bardziej pewnym w tym, co chce z nim zrobić, a z drugiej mógł go przecież jakoś… zniechęcić. Że on by tego nigdy nie zrobił.
— Mhm… Jak mi mówisz, co mam robić — dodał, unikając jednak stwierdzenia „rozkazujesz”. Głos jednak miał dość pewny jak na siebie. Po prostu… znał się na tym temacie, wiedział, co go podnieca, więc teraz powinien jakoś poprowadzić tą rozmową, aby przekazać wszystko w miarę czytelnie swojemu kochankowi.
Walt uśmiechnął się lekko i pokiwał głową. Kiedyś już pytał Jamesa, czy byłby zgodny na taki seks i cieszył się, że dotychczas nie zrobił nic, co mogłoby tę chęć zniszczyć.
— Strasznie mnie podniecasz, gdy… gdy jesteś mi tak oddany. — Westchnął niemal z rozmarzeniem.
— Cieszę się. Bo tak lubię… Tak… — James przełknął ślinę. Dlaczego z nieznanymi facetami było łatwiej? Może dlatego, że nie zależało mu na ich opinii? Byli i już. Po seksie już nie miał z nimi do czynienia, istnieli w jego życiu bardzo… przedmiotowo. Byli narzędziem dla zaspokojenia jego chuci. Za to Walter był dla niego kimś ważnym. Kochał jego osobowość. Kochał każdy wspólny poranek, rozmowy o alergii na pyłki, o ulubionym kroju spodni, czy gdybanie o możliwościach końca świata, które prowadzili wieczorami w łóżku zamiast czytania książek. Kochał w nim wszystko i zależało mu na nim jako na osobie. I chyba dlatego podczas tej rozmowy czuł większy wstyd i obawę, że może tym coś zepsuć. — Lubię… tak ostrzej.
— Mmm… A co jeszcze, myślisz, że moglibyśmy spróbować, hm? Może masz jakieś… sugestie, Jimmy?
James przełknął ślinę i wziął głębszy oddech. Nie on był od wymyślania scenariuszy na seks. On lubił się podawać, być zaskakiwanym.
— No… Pomysłów jako takich… samych, nie mam, ale… poza naprawdę wielkimi siniakami, to… prawie wszystko jest okej — wydusił z bijącym sercem. Wolałby mu to chyba napisać, a nie mówić, siedząc mu na kolanach. Nagi, wyruchany.
— Tak? — Walt zerknął mu w oczy, a potem przesunął obie dłonie na jego uda, by pogładzić je delikatnie. — Patrzyłem też na sklepy internetowe… Było sporo ciekawych zabawek. Jedna mi się spodobała, ale… — Zaśmiał się z wyraźnym skrępowaniem, co zresztą było straszną rzadkością w jego przypadku. — Jimmy, ja cię nie chcę naciągać na coś, co możesz uznać za jakąś przesadę, a… też nie mogę dopuścić, byś robił coś tylko dlatego, że to zasugerowałem. Nie chcę, żebyś czuł się gorszy, bo wiesz, że to tylko w seksie, prawda? — Znowu spojrzał mu w oczy żywiej, wręcz bardzo intensywnie, z naciskiem. — Że tak normalnie jesteś dla mnie równym partnerem i kocham cię, a jedynie w łóżku lubię, gdy… gdy grasz tego słabszego i zależnego. Hm?
James chwilę tylko patrzył na niego, ale w końcu przyciągnął go do siebie i objął ramionami za szyję.
— Wiem… Też cię kocham i mówię ci to… dla nas, bo… już chcę więcej — wyszeptał, cały zesztywniały z nerwów.
Poczuł od razu, jak drugi mężczyzna mocniej go obejmuje i jak w jego oczach pojawia się żywszy błysk.
— Więcej… — powtórzył Walt i pokiwał głową. — Będzie więcej — zapewnił, widząc szczerość w spojrzeniu Jamesa. Znał go na tyle, że umiał to rozpoznawać. Wiedział, gdy James się do czegoś zmuszał, gdy się wahał i naginał. Obserwował to, gdy mieli razem gdzieś wyjść, czy nawet gdy namawiał go do zjedzenia czegoś, czego już nie mógł. Jednak jakoś w temacie seksu wydawał się naprawdę… otwarty.
James uśmiechnął się jakby na potwierdzenie i pocałował go w policzek.
— Powiem, jak coś. Mimo tego, że niektórzy mogą myśleć, że tak się zachowuję, nie jestem dzieckiem.
Uszczęśliwiony Walter zamruczał i cmoknął jego cudowne, teraz zaczerwienione od wcześniejszych pocałunków usta.
— Przy tobie się czuję się taki spełniony… — Westchnął z rozmarzeniem, ostrożnie unosząc Jamesa do góry i trzymając pod tyłkiem. Był zmęczony, ale na szczęście łóżko było zaraz obok, więc kiedy tylko położył na nim kochanka, objął go i przytulił. — Jesteś dla mnie jak jakieś… najcieplejsze miejsce na Ziemi! — Zaśmiał się wesoło, wsuwając twarz w jego szyję i wręcz śmiejąc się z siebie, jak głupio szczęśliwy się teraz czuł.
— Nie wiem, czy to dobrze, bo jeszcze mi wyschniesz. — James zaśmiał się lekko i objął kochanka za szyję. Nie szkodziło mu teraz to, że nie jest najprzystojniejszym facetem świata, mającym cudowne ciało albo będącym obrzydliwie bogatym. Teraz był ważny dla Waltera i dzięki temu czuł, jak rośnie mu serce. Czasem, mimo obaw, widział zainteresowanie w oczach prawnika, gdy opowiadał chociażby o lekcjach, które danego dnia poprowadził. Interesowały go nawet spory nauczycieli w szkole albo opóźnienia w komunikacji miejskiej, które zaburzyły rytm dnia Jamesa! Te wszystkie drobnostki sprawiały, że nauczyciel naprawdę czuł się doceniony i naprawdę zaczynał wierzyć w to, że ktoś może go kochać za to, kim jest, a nie za to, co robi.
— Jak z miłości, to nie ma w tym nic złego. — Walt odpowiedział szerokim, wesołym uśmiechem i pocałował kochanka w zgięcie szyi.
Potem odsunął się tylko po to, żeby zgasić lampkę, która świeciła się przy łóżku, a gdy ogarnęły ich zupełne ciemności i ledwo mógł dostrzec kochanka, naciągnął na ich obu pościel.
Znowu do jego myśli dobiły się oświadczyny, a gdy czuł przy sobie szczęście kochanka i słyszał jego śmiech, był pewien, że chce to zrobić. Wciąż bał się, że usłyszy „nie”, ale… przecież musiał spróbować!

17 thoughts on “In Out In – 22 – Lubię tak… ostrzej

  1. Katka pisze:

    Another, chodzi o całkiem nowe opowiadanie :) A z uwagi na fakt, że jesteśmy w trakcie jego poprawiania, przy okazji dzielimy na rozdziały i już jest pewne, że pojawi się wraz z pełnym spisem treści. Ale to jeszcze troszkę do niego czasu. Hehehe, to związanie jąder – tak, to kwestia spojrzenia, więc rozumiem, że Tobie może się dziwnie to czytać. Mnie z kolei osobiście bardzo to kręci, no ale jak mówię. Co kto lubi :) W każdym razie fajnie wyglądają takie związane XD
    Ooooch i tematu płukanki ciąg dalszy, to naprawdę, jak widać, kwestia pod głębszą dyskusję! Normalnie można by o tym pogadać przy piwie, pewnie by powstało masę spostrzeżeń i opinii XD Już to widzę, takie kółeczko przy stoliku i głęboka powaga podczas omawiania higienicznych aspektów seksu analnego. No a na to, co jest na necie, to trzeba patrzeć z przymrużeniem oka. Niemniej i tak uważam, że Internet to zajebista rzecz, bo wcześniej żaden dzieciak by nie poszedł do biblioteki, by poczytać o jakichś krępujących sprawach, a tu przynajmniej może cokolwiek się dowiedzieć, bez stresu, że ktoś zobaczy, co czyta. Chociaż… no cóż, wszystko ma swoje ciemne i jasne strony ;)
    Porównanie Josha i Masona do Walta i Jamesa – to jest możliwe, jeśli się rozpatruje to pod względem faktu, jak różnie może być uskuteczniany ostry seks, co może być motywem, bla bla bla (matko, czemu mam wrażenie, że pieprzę od rzeczy, próbując brzmieć mądrze? 10 godzin na uczelni w piątek plus egzamin to zło :().
    „Wyobrażacie sb jakby Walt miał kopnąć Jamesa w żebra czy w brzuch, tak żeby go zabolało?” – Boże, nie! Nigdy by mu to przez myśl nie przeszło! Biedny Jimmy, on go by prędzej wytulał na śmierć niż kopnął. A do ATCL już bliziutko, spoko ;* Tuż tuż! Hehehe, a avatarki, bardzo dobrze się kojarzą – avatarek Shiv to mały smoczek Jay, a mój to mały feniks Charlie :D

  2. another69 pisze:

    A tak w ogóle to macie fajne nowe avatary dziewczyny :P Ten Shiv strasznie mi się kojarzy z Jasonem xD Ale takim małym :P

  3. another69 pisze:

    „Przypominam sobie też sytuacje w opowiadaniu, które dopiero się pojawi.” Uuuuu… Chodzi o ATCL czy całkiem nowe opowiadanie?

    Seks był podniecający, chociaż nie wiem czemu nie lubię wiązania jąder ;p Dla nich ta odmiana bólu jest przyjemna i podniecająca, mi jednak kojarzy się z totalną niewygodą ;p
    No i ta płukanka – czasami fajnie jak jest to podkreślone, ale myślę, że w każdym rozdziale o tym być nie musi ;p Ale fajnie, że tutaj to było ;) Pamiętam, że miałam problem z początkami Ryana i Lennego, bo miałam w głowie myśl, czy czasem nic Ryanowi nie… „wypadło” podczas pierwszego seksu. W zasadzie gwałtu. Łe xD Jednak trzeba pamiętać, że jak się człowiek nie przygotuje to mogą być problemy ;p
    Chociaż gdzieś czytałam, że to niby nie zawsze jest konieczne, tylko nie można o tym zapominać za pierwszymi razami, a niby później jeśli już się człowiek przyzwyczai trochę i nie będzie miał potrzeby ani nic, to nic się nie stanie ani nie powinno być „brudno”. Sama nie wiem, wiadomo jak to jest z tymi informacjami z netu, nie wiesz co jest prawdą a co kłamstwem.Trzeba przetestować na sobie najlepiej, ale ja nie jestem na tyle odważna by się wcześniej nie wypłukać xD Jestem type Alexa w łóżku.
    Cholera, fajny ten seks… Podobał mi się ten rozdział. I nie można za bardzo porównywać ich parki do Josha i Mansona, bo tak jak ktoś napisał, u tej drugiej parki to wszystko jest prawdziwe… U nich jest głównie upokarzanie i dominacja, a w to wchodzą śladowe ilości uczuć. Za to u Jasona i Walta są głównie ciepłe emocje, a elementy S&M pojawiają się tylko w seksie i Walt nigdy wprost nie krzywdzi Jamesa. Jest ostrożny, nie chce zrobić mu krzywdy. Manson niby też czasem się powstrzymywał, no ale jednak… Wyobrażacie sb jakby Walt miał kopnąć Jamesa w żebra czy w brzuch, tak żeby go zabolało? W życiu…

    Tak w ogóle to oglądam właśnie Lucky Luke`a i nabrałam ochotę na ATCL :P Szkoda, że pojawi się dopiero gdy skończy się IOI, chociaż zawsze mogę liczyć na jakieś bonusy :D

    No i to tyle chyba, muszę do szkoły iść ;)

    Chce już FDTS…

  4. Shivunia pisze:

    To jeszcze moje 3 grosze. Bo to wszystko zależy od spojrzenia. Jakby patrzeć na seks z perspektywy Alexa… to w ogóle jest to ohydny, śmierdzący, mlaszczący akt pełen potu i … cholera wie czego.
    Patrząc od strony chociażby Williama. Cóż. Jest to majstersztyk pokazujący fanonem i erotyzm ludzkiego ciała.
    A opisy… cóż. To jak pornosy. Zależy co kogo kręci, ale ogólnie nie pokazuje się zaplecza. (chociaż NADAL pamiętam, już niestety nie istniejący na necie, kawałek jak taki aktor Paul Wagner i Jayden Tyler mieli kawałek własnie z „behind the scene” jak tak mega słodko się miziali XD)
    edit: (OMG ZNALAZŁAM :D)

  5. luinlos pisze:

    Rush tutaj jest niemal zawsze na straconej pozycji i godzi się robić za kierowcę, natomiast Jason pilnuje by nikomu nie przyszło do głowy by siadać po piwie za kierownicę.
    Tak, tak Jay dla każdego <3 (jak jakieś hasło w kampanii wyborczej… głosowałabym za XD).

  6. Katka pisze:

    Luinlos, taaak, pamiętam nawet tę krótką dyskusję na temat higieny w ATCL! :D No więc nie ma sensu tego powtarzać, ale, haha, jeśli chodzi o wampiry to taaaak, bardzo zabawna i złożona kwestia. Rzeczywiście, niewątpliwymi plusami jest to, że nie potrzebują się tam płukać, bo ich przewód pokarmowy raczej w całości nie działa. Ale np. mnie zawsze rozbrajały koncepcje – wampir płacze krwią, ponieważ krew napędza jego organizm, więc wszystkie płyny ma krwiste – i teraz rozkmina, skoro autor tak to tłumaczy, to dlaczego wampir nie poci się krwią, nie ma krwi zamiast śliny itp.? No cóż, myślę, że w przypadku wampirów są jednak aspekty, w których nie uniknie się naciągania.
    „Czasami się zastanawiałam, czy nie piszecie ze względów estetycznych czy dlatego że powtarzanie tej “technicznej” procedury w kółko byłoby nudne i uciążliwe…” – a to zależy jak na to spojrzeć. Jeśli o mnie chodzi i moje wyczucie estetyki, to nie miałabym problemu o tym pisać. Z drugiej strony, rzeczywiście powtarzanie tego samego byłoby nudne. Zresztą, zawsze staramy się, by jednak gra wstępna i samo „wsunął się, wysunął, wsunął, wysunął” nie było powtarzanym się schematem, a jednak każdy seks się chociaż trochę różnił. Ale też trzeba brać pod uwagę, że czytelnicy są różni i na pewno nie każdy chciałby czytać o lewatywie przed każdym seksem XD
    Haha, a z tym niepijącym-kierowcą-dobrym-samarytaninem, ja odnoszę wrażenie, że Rushowi się to często zdarza (a może po prostu kilka razy pod rząd był swego czasu i mi to utkwiło…). Mhm, ale Jasonek na pewno się odpowiedzialny czuje i nie pozwoliłby za kółko siąść pijanemu. Och, Jason w ogóle powinien istnieć i każdy powinien mieć takiego prywatnego Jaya XD

    A teraz ja idę zakuwać na egzamin piątkowy… Snif. Shiv już to zrobiła, więc idę wziąć z niej przykład.

  7. luinlos pisze:

    Przygotowanie do seksu analnego jest ważne i jakoś gdzieś tam w świadomości mi to tkwi (chociaż jak czytam, to jednak wolę tego bardziej nie rozpamiętywać :P) ale wydaje mi się, że nie zawsze jest stosowane dlatego jak już wspomniałyście o tym tutaj to zaczęłam się zastanawiać (ATCL czasami w terenie by im było ciężko, i dlatego już kiedyś tam chyba w komentarzach był temat higieny w ATCL poruszony, albo jak już mówiłam o Rynnie, a już przynajmniej o ich pierwszych kilku razach. Ej, u wampirów to nie jest konieczne nawet. ale to już niebezpieczny temat bo jakby rozpamiętywać ich fizyczność to w sumie nawet nie powinni się ruszać czy mieć śliny:P Czy ja na prawdę o tym teraz piszę? /facepalm/). Dlatego jak się raz coś zasygnalizuje, to inaczej patrzy się na parę. Tzn. nie każdy się stosuje więc nie wiem czy lepiej z góry założyć optymistyczną wersję czy pesymistyczną więc gdzieś tam chociaż raz miło by było coś na ten temat wspomnieć.
    Czasami się zastanawiałam, czy nie piszecie ze względów estetycznych czy dlatego że powtarzanie tej „technicznej” procedury w kółko byłoby nudne i uciążliwe…

    Nie wiem czemu mówiąc o „technicznych sprawach” pomyślałam też o tym, że podoba mi się, że jak idą pić, to zawsze zaznaczacie, że któryś z nich nie pije bo prowadzi. Tzn. wiem, że są państwa w których piwo i jazda samochodem się nie wykluczają ale jednak jestem fanką bezpiecznej jazdy i zwróciłam na to uwagę. Zwłaszcza Jason tego pilnuje <3
    Ale on chyba czuje się odpowiedzialny za towarzystwo :D

  8. Katka pisze:

    Luinlos, tak, Alex jest dość wszechstronny, o dziwo też Rush liznął wiele dziedzin w swojej edukacji, więc może obaj są w stanie przesłać odpowiednią energię XD Co do płukanki (och, jaki się zabawny temat zrobił). Teoretycznie każdy powinien, jeśli się zabiera za anala XD Kwestia raczej nie zaznaczania tego w tekście, chociaż tak, spontaniczność czasami narzuca warunki seksu, więc to też nie da się tak zawsze. W ogóle mam wrażenie, że lewatywa to to taki trochę seks od kuchni, czego się nie pokazuje na antenie. Wciąż mnie rozbraja filmik, na którym pewien aktor porno opowiada o koniecznych przerwach w kręceniu, kiedy ekhem „shit happens” XD Nie wiem, czy powinnam o tym tu mówić, haha. No mniejsza. W każdym bądź razie, jeśli chodzi o Lenny’ego i Ryana, to tak, są w seksie bardzo spontaniczni, niemniej trzeba też zaznaczyć, że… (no nie wiem, czy to w tekście widać), Ryan często bierze prysznice XD Po pracy od razu to obowiązkowo, w domu znowu, a to jeszcze po plaży i tak dalej i myślę, że jednak kiedy jest sam, to nie ma aaaż takich oporów, by się wypłukać, niemniej na pewno nie tak, że musi potem pół godziny siedzieć na kiblu, tylko wiesz, tyle co konieczne. Och, a Alex… oj, Alex na pewno się bardzo odpowiednio i dokładnie przygotowuje XD
    I weź, wcale nie wysnułaś teorii wyssanych z palca! Szczególnie podobał mi się ten kawałek: „wydaje mi się, że Josh, gdyby nie został siłą wepchnięty w swoją rolę uległego pieska, wcale nie musiałby chcieć szukać poniżenia i tego typu odczuć w seksie z kimś innym. Ale nie miał wyjścia i jakby… zaakceptował pozycję i “wyuczył się” by kojarzyć upodlenie z przyjemnością seksualną.” – bardzo prawdziwy! Nie wiem, czy się uda, czy nie, ale jeśli jeszcze się pojawią jakieś bonusy do SV, to bardzo chętnie poruszyłabym jeszcze trochę głębiej ten temat tresury. Bo tak ładnie ujęłaś to „wyuczył się”, co jest bardzo dosadne w tym, jak się można obchodzić z zarażonymi wirusem. No ale, ale, może się uda to jakoś zgłębić, a chociażby w dyskusji pod jakimś bonusem :)
    „Pewnie wiele osób tu obecnych czyta opowiadania, coś im się podoba, coś je kręci, ale tak na prawdę nie ma porównania i odniesienia do rzeczywistość w tych sprawach.” – pewnie tak, hehe, jak chociażby pisałyśmy pewien seks Mihaia z Constantinem (którego jeszcze nie czytaliście), to definitywnie mnie jarał i DEFINITYWNIE nie chciałabym tak na własnej skórze, haha.

  9. luinlos pisze:

    Katko, dzięki za kciuki – każde wsparcie się przyda ;) Nie wiem od kogo mogłabym czerpać moc, bo u Was nikt nie zajmuje się czymś zbliżonym do moich studiów. Ale myślę, że możemy uznać, że Alex zna się na wszystkim. Tylko mały kłopot – on jest osobą, która trzymanie kciuków/przesyłanie mocy uważałaby za niedorzeczne XD

    Widzę, że temat płukanki zrobił się popularny. Wydaje mi się, że to już zależy od pary. Tzn. Walt i James lubią „seks planowany”. Ich podnieca nie tyle sam stosunek, co ta cała otoczka i przygotowania – wiązanie, różne zabawki, odgrywanie pewnych ról w które się wcielają. Więc myślę, że płukanka jest pewnym elementem tych przygotowań który niejako buduje też napięcie. Dodatkowo, przez to że mają różne dodatkowe „akcesoria” które wykorzystują (no i czasami jest ryzyko że niechcący mogliby sobie zrobić jakąś krzywdę) muszą bardziej dbać o higienę w czasie seksu. Nie znam się ale tak mi się wydaje.
    Z kolei nie wyobrażam sobie żeby Rynna się specjalnie przygotowywali do seksu – u nich chodzi o energię, emocje, wszystko dzieje się nieraz bardzo spontanicznie, szybko, pod wpływem silnych emocji, nieraz nerwów. Jest bardzo intensywne, nagłe i wybuchowe. Wątpię, by Lenny, w chwili kiedy jest napalony na Rayana, miał ochotę dać mu czas na ogarnięcie się w łazience. No i myślę, że Rayan totalnie nie chciałby w ten sposób przygotowywać się do seksu.
    Gołąbki? A kto ich tam wie, dla nich to tęcza miłość i uczucia i spontaniczne akcje, nie wiem czy ich planowanie wybiega poza gumki a i to nie zawsze.
    Za to jak dla mnie Alex jest osobą, która totalnie chciałaby być czysta zarówno przed seksem jak i po seksie. No i w miarę możliwości w trakcie seksu też XD
    W sumie nigdy nie było o tym nic wspomniane… Tzn. higiena po seksie oczywiście, ale nic nie wiem czy przygotowywał się jakoś przed, zwłaszcza jak dopiero zaczynał się widywać z Jasonem…

    Co do porównywania seksu Masona i Josha z seksem Walta i Jamesa… Jak dla mnie, jedyne co łączy te dwie pary, to to, że realizują mniej klasyczne zabawy opierające się o dominację/uległość. Nic więcej.
    W IOI chyba bardziej chodzi o odgrywanie ról i wykonywanie poleceń, niż o prawdziwą dominację/poniżenie. James lubi czuć się bezsilny, zdany na czyjąś łaskę, lubi być kierowany. Chce być w czyichś rękach, chce się oddać. Walt chce czuć kontrolę, i kręcą go trochę bardziej niegrzeczne zabawy. Ale mają bezpieczne słowo i tulają się po seksie. No i Walt ma na uwadze to, czy nie przekracza granicy.
    W SV mamy Masona, który nie wciela się w jakąś rolę, tylko realizuje swoją naturalną potrzebę dominacji i sadysm. On nie udaje. On taki JEST. Josh wiele razy był poniżony prawdziwie, nie tylko po to, by wzmocnić wrażenia w czasie seksu. Ich role są aktualne zarówno w sypialni jak i poza nią. I wydaje mi się, że Josh, gdyby nie został siłą wepchnięty w swoją rolę uległego pieska, wcale nie musiałby chcieć szukać poniżenia i tego typu odczuć w seksie z kimś innym. Ale nie miał wyjścia i jakby… zaakceptował pozycję i „wyuczył się” by kojarzyć upodlenie z przyjemnością seksualną.

    Ale w sumie to tylko moje osobiste spostrzeżenia, w życiu mi przez myśl nie przeszło, by kiedykolwiek próbować takich zabaw i możliwe, że moje spojrzenie na to jest zupełnie błędne.
    Gdzieś czytałam takie fajne porównanie seksu do wojny. Że może ktoś lubić oglądać filmy wojenne, grać w gry, czytać książki, interesować się militariami, itd. co jednak nie znaczy że na prawdę chciałby iść na wojnę i walczyć. Pewnie wiele osób tu obecnych czyta opowiadania, coś im się podoba, coś je kręci, ale tak na prawdę nie ma porównania i odniesienia do rzeczywistość w tych sprawach.
    Więc z góry przepraszam, za jakieś teorie wyssane z palca, a pojawiło się ich w tym komentarzu sporo :P

  10. Katka pisze:

    Tess, no racja, u Josha i Masona ogólnie był chyba wręcz większy nacisk na to upokorzenie. W przypadku Walta i Jima… sama nie wiem, ale Walta jara posiadanie całkowitej władzy i dominacji chyba bardziej niż upokorzenie Jamesa w łóżku. Mason za to uwielbiał to robić. No cóż, inna specyfika, niemniej bardzo cieszymy się, że i tę parkę lubisz :D Okazywania uczuć jest tutaj masa, hehe, więc dla miłośników tego na pewno jest tu sporo kąsków :) Ja wiele nie czytam, więc w sumie moja wiedza na temat obecności płukanki wśród innych autorów jest dość znikoma, ale widzę, że to rzadka rzecz. W sumie dla nas na plus, haha XD „Ja chcę ślubu xDD” – spoko, Walt też XD Musi tylko wyczaić odpowiedni moment na oświadczyny, hehe.

  11. Tess pisze:

    Jeśli chodzi o ostry seks, to bardziej podobał mi się ten z udziałem Josha i Masona. Tam serio było czuć to upokorzenie i no… ogólnie był bardzo podniecający. Za to jako para Walt i James są najlepsi. Uwielbiam tę słodycz! Należę do grupy osób, które lubią, kiedy partnerzy okazują sobie uczucia i ogólnie, kiedy jest miło i bezproblemowo.
    No i ta płukanka. Faktycznie, jakby głębiej się nad tym zastanowić, to nie spotkałam się jak dotąd z żadnymi innymi autorami, którzy by o niej wspominali. Mnie tam w sumie obojętne, chociaż też zostałam dosyć miło zaskoczona. To jednak coś rzadkiego.
    I Walt weź się wreszcie oświadcz! Ja chcę ślubu xDD

  12. Katka pisze:

    Adela, hehe, dzięki. Aż sobie rozkminiałam, gdzie jeszcze napisałyśmy o płukance. Pamiętam, że na pewno było w Savage Virus. Przypominam sobie też sytuacje w opowiadaniu, które dopiero się pojawi. No niewiele tego jest, jak coś, to chyba podkreślamy, że „był tam czysty”, czyli w domyśle „wiecie, zrobił sobie lewatywę” XD Jak mi osobiście to nie wadzi i ogólnie mogłabym tak częściej pisać, tak chyba jednak zaznaczanie tego za każdym razem byłoby dla, że tak powiem, estetycznej płynności czytania gorącego seksu zbyteczne XD A przynajmniej dla niektórych, haha. Niemniej, też uważam, że nie powinno się traktować tego tak, jakby temat nie istniał :) Pozdrowionka! ;)

    Luinlos, trzymam kciuki mocno od rana! (bo nie wiem, o której masz ten egzamin XD) Mam nadzieję, że pójdzie/poszedł dobrze. Nie wiem, który bohater posiada wiedzę najbardziej zbliżoną Twoim studiom, ale wiedz, że przesyła Ci swoją moc XD (to mnie trochę przeraża, że ja musiałabym czerpać moc od Rogera Cartera… Shiv ma lepiej, bo od Jamesa XD) Boże, zeszłam z tematu… Okej, to powrót do Twoje komentarza. Też bardzo lubię momenty, kiedy James pokazuje swoje twarde ja. Naprawdę potrafi być dość pewny siebie, kiedy jest z czymś bardziej zaznajomiony :) „w jakiś pokrętny sposób mnie cieszy to, że tak na prawdę jest bardziej doświadczony niż Walt XD” – już chyba nawet pisałam o tym ostatnio, ale taaaaaaak, to jest zajebiste XD No i poniżej cudowna rozkmina na temat seksu. Jason by się troszku kłócił, czy jest TAK idealny, bo pewnie z uwagi na brak orala dałby temu no 9 na 10 punktów XD Gdyby był oral, to by było 10 XD Ale tak, system małych kroczków wyjątkowo działa w ich przypadku. No i to nas zawsze cieszy, kiedy ktoś, kto nie jest fanem jakiegoś zabiegu/motywu/klimatu jednak przekonuje się i potrafi czerpać z tego swoistą przyjemność :) To naprawdę miłe. Np. też w przypadku ATCL, gdy ludki, które nie przepadają za westernami, czytają i mają z tego rozrywkę. No więc fajnie, że seks chłopaków Ci się podoba :) A czy rozdział był modyfikowany? Szczerze, to tego jakoś nie umiemy za bardzo robić XD W sensie wiesz, jak np. dostajemy od Was jakieś wskazówki, co jest nie tak, co fajnie by było poprawić, o czym pisać więcej, to raczej to się odbija na naszym dalszym pisaniu, a nie tym, co jest już napisane. Bo łatwiej zwracać na to uwagę na świeżo, pisząc już i mając w głowie, że trzeba to czy to ulepszyć. A jak tekst jest już stworzony, to jest już raczej płynny i ciężko wcisnąć do środka jakąś nową myśl, by nie zaburzyć. Więc poprawianie już napisanych rozdziałów głównie ogranicza się do literówek, spójności itp. Więc może max 3-4 zdania zostały gdzieniegdzie dopisane, ale tak to nie ;) Jeszcze raz powodzenia na egzaminie!

    Yaoistka, hehe, z Jamesem nie da się nieperwersyjnie :D Toż aż się prosi o odrobinę świntuszenia.

    Namida, hehehe, a ja lubię, jak są tu fani ostrzejszego seksu XD W końcu Josh i Mason to już raczej zamknięta historia, więc przynajmniej jest jeszcze Walt i James by trochę jeszcze taki seks przedstawić. Płukanka robi furorę XD Ciekawe, ilu z Was miało „ooo, jak fajnie, płukanka!”, a ilu „uuuuuch, fuj, teraz mi będzie niedobrze przez cały rozdział” XD A James na pewno się nieśmiało cieszy z podbicia serca, hehehe :D Dzięki za komenta!

    Marta, mmmm, serce rośnie na takie słowa! Dzięki! :) I miłego dnia :)

  13. Namida pisze:

    Krótko, zwięźle i na temat (bo za 20 minut wychodzę do pracy xP) : Ja też tak lubię :D W sensie, jednak bardziej czytać, oczywiście :D
    I Adela ma racje, plus za płukankę <3
    James w tym odcinku bezapelacyjnie podbił moje serce :) Lubię ich w takich ostrych akcjach, na równi z Masonem i Joshem ^^

  14. Yaoistka^^ pisze:

    … Jak zwykle perwersyjny sex z udziałem James :) Oni są naprawdę fajni i pasują do siebie ^^ … JUŻ SIĘ NIE UMIEM DOCZEKAĆ NASTĘPNYCH ZABAW ^^

  15. luinlos pisze:

    Dziś mini komentarz (jak na mnie), bo mam jutro egzamin :/
    Ja już pisałam o tym kiedyś, ale muszę powtórzyć – uwielbiam Jamesa, który pokazuje silniejsze cechy swojego charakteru. Wiem, że potrzebował czasu by przestać być takim zastraszonym stworzeniem i poczuć się swobodnie, ale warto było czekać na ten moment. Zwłaszcza, że on doskonale wie czego chce! I to jest takie super! I w jakiś pokrętny sposób mnie cieszy to, że tak na prawdę jest bardziej doświadczony niż Walt XD
    Generalnie rzecz biorąc nie odpowiada mi, jak w seksie jedna osoba musi w jakiś sposób iść na ustępstwa ze względu na swojego partnera i nie czuje się z tym komfortowo. Nadal nie mogę odżałować tych początków Rayana i Lennyego, serce mi pękało… w sumie do tej pory jak jest z nimi rozdział to mi jakoś tak przykro i najchętniej bym tuliła Rayana. Co innego Alex i Jason – oni mają nie zawsze mają idealny seks, ale ich system małych kroków i oswajania się z wszystkim stopniowo jest przeuroczy i to że o siebie dbają jest doskonałe <3
    Ale wracając do IOI bo się rozpędziłam… Mimo, że S&M to zupełnie nie moja bajka, to jednak jak to czytam, i widzę, że zarówno Walt jak i James mają z takich zabaw równie dużą przyjemność i satysfakcje, to zupełnie inaczej i bardzo pozytywnie to wszystko odbieram :)
    Może mi się wydaje, ale ten rozdział był nieco inny niż wcześniejsze. Nie wiem, czy modyfikowałyście coś pod wpływem dyskusji jaka się toczyła po poprzednim rozdziale czy on już taki był od początku, ale wydaje mi się on jakby trochę pełniejszy i bogatszy w kategorii "emocje w seksie S&M". Fajnie to wszystko wyszło.
    Może dlatego łatwiej mi było czytać i akceptować to co robili, bo miałam bardziej wyraźnie przedstawione reakcje Jamesa i widziałam jego zadowolenie.
    Kończę i spadam czytać notatki. Dzięki za miły przerywnik w nauce XD
    Pozdro,
    Luinlos

  16. Adela pisze:

    wiecie że to jest jedno z pierwszych opowiadań w którym jeden z bohaterów idzie się wypłukać? :P Zazwyczaj większość autorów pomija to, macie u mnie wielkiego plusa!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s