Fire Dragon Tattoo Studio – 134 – Pluszaki, łańcuszki i tatuaże

Ryan zerknął na zegarek, wychodząc z łazienki. Charlie wspominał, że wyjadą spod studia o szóstej wieczór, więc powinni lada chwila być pod jego domem. Nie był pewien, czy Rush był taki chętny, by zabierać go na zakupy i podejrzewał, że Charlie mógł mu to trochę zasugerować, ale nie miał zamiaru narzekać. I tak przecież w końcu musiał kupić sobie nowy łańcuszek do krzyżyka, a Charlie chciał mu towarzyszyć. Co innego, że równocześnie nie chciał się rozstawać ze swoim księciem, skoro ten miał odfrunąć na kilka dni do swojego zimnego kraju.
— Lenny, czy jakaś część podświadomości nie podpowiada ci może, gdzie dałem mój zepsuty łańcuszek? — rzucił, zaczynając szperać w szafkach.
— Jeśli nie wyjąłeś go z kieszeni spodni, to tam nadal jest. Jeśli jednak tak, to nie mam pojęcia — odparł mężczyzna, który starał się rozgryźć przepis na spaghetti ze słoika.
Ryan zamyślił się, próbując sobie przypomnieć, czy go wyjmował. Miał niemiłe przeświadczenie, że tak. Szukał więc dalej. I tak zeszło mu około piętnaście minut, gdy wreszcie dostrzegł srebrny łańcuszek wraz z krzyżykiem w koszyczku Jaya w przedpokoju.
— Uuu, Lenny, mamy złodzieja w domu i wcale nie mówię o sobie — rzucił, kucając przy znalezisku oraz z ulgą zauważając, że krzyżyk nie został uszkodzony.
Mężczyzna wychylił się z kuchni z rondelkiem w dłoni.
— Tak? — spytał, a widząc, gdzie kochanek znalazł zgubę, uśmiechnął się. — Jaki ojciec, taki syn.
— Miejmy nadzieję, że to nie działa we wszystkich przypadkach. — Ryan rzucił mu wymowny uśmiech i uniósł się. Schował krzyżyk do kieszeni, by na zakupach móc go jakoś dopasować do łańcuszka, który zamierzał kupić. Jeszcze tylko nie wiedział gdzie i jaki, by nie wydać fortuny. — A jak idą twoje wyczyny? Tak owocnie jak moje przeszukiwanie mieszkania za małym świecidełkiem, które Jay najwyraźniej uznał za swoje?
— Jeszcze nie przypaliłem garnka — odparł mężczyzna, wracając do kuchni. Kuchenka już była włączona, woda w garnku nastawiona, a Lenny właśnie przerzucał zawartość słoika z sosem do rondelka. — Mam wrażenie, że o czymś zapomniałem i nie mam na myśli mięsa. I tak go nie mamy.
— A kupiłeś makaron? To dosyć kluczowy element w spaghetti. — Ryan wszedł za nim do kuchni, zapinając kilka guzików w koszuli. Był już właściwie gotowy do wyjścia i tylko czekał, aż usłyszy zza okna odgłos silnika.
— Zaskoczę cię, ale tak — odparł Lenny i wyjął z szafki wspomniany produkt. Nawet taki, jaki powinien być. — To nie wiem. Jak nie to, to może nie umrę. Zostawić ci trochę?
— Hm… Jeśli byś mi zostawił, musiałbym to odgrzać, a to oznacza, że makaron przylepiłby się do patelni i stracilibyśmy zarówno jedzenie, jak i patelnię. Zjem coś z książęcą parą na mieście, a ty ciesz się swoją wyśmienitą potrawą — odpowiedział chłopak, wdychając zapach sosu.
— Wystarczyłoby nie.
— Służę. Nie — podkreślił — będę więcej mówił, skoro tak cię to razi. — Zakończył typowym sobie, uprzejmym uśmiechem.
Lenny prychnął pod nosem. Wrzuciwszy makaron do garnka, po uprzednim przełamaniu na pół, podszedł do kochanka i cmoknął go.
— Strasznie — zadrwił.
— Więc zanim zamilknę na wieki, oświeć mnie, czy jak wrócę, będziesz jeszcze w domu, czy dzisiaj wybierasz się do swojej pasjonującej pracy?
— Nie zamilkniesz na wieki. To sprzeczne z twoją naturą. Ale niestety porozmawiasz co najwyżej z pchlarzem.
W oczach Ryana pojawił się wyraz zawodu.
— W takim razie, gdy już będziesz wracał nad ranem, postaraj się delikatnie zrzucić go z łóżka, a nie tak, by syczeniem obudził mnie o piątej rano — odpowiedział i objął kochanka w pasie, przytulając lekko.
— A inaczej też cię nie budzić?
— Jestem pewien, że na to, co masz na myśli, znajdziemy czas gdzieś pomiędzy twoimi nocnymi wycieczkami do portu a moim odsiadywaniem kilku godzin na siłowni — odpowiedział Ryan w jego szyję, starając się mimo wszystko nie myśleć teraz o seksie z Lennym. Wiedział, że gdyby się zapędzili, ten mógłby go tu zwyczajnie przytrzasnąć do szafki i wziąć. A nie mieli na to czasu, zaś on nie chciał się czuć… rozepchany, kiedy będzie spacerował z Rushem i Charliem po sklepach.
— Zaplanuję to w kalendarzyku. Możesz kupić taki na ścianę, to sobie powiesimy i będziemy zapisywać — zażartował Lenny, przesuwając dłonią po plecach kochanka, tuż nad tym niesamowicie zgrabnym tyłkiem.
— Nie uważasz, że to by mogło wzbudzić ciekawość kogoś, kto by raczył nas kiedyś odwiedzić? Hm… mojej siostry na przykład? — rzucił Ryan, nawet nie zerkając w stronę okna. Chwilowo nie chciał się odsuwać.
— Każdy, kto nas zna, myśli, że kuchnia jest tu toksyczna. Nikt by… — Lenny urwał, kiedy obaj usłyszeli dźwięk klaksonu sprzed domu. — Chyba spadasz.
Ryan wyprostował się od razu i przytaknął. Upewnił się, czy miał telefon, portfel i klucze w kieszeni oraz krzyżyk z zepsutym łańcuszkiem. Na koniec pochylił się oraz pocałował Lenny’ego mocno i zdecydowanie.
— Postaraj się nie spalić swojego jedzenia, bo zostanie ci tylko kocia puszka — rzucił i odsunął się, by wyjść.
— Dzięki — prychnął jego kochanek i zmierzył go spojrzeniem, nim wrócił do mieszania w garnkach. Był głodny. Naprawdę nie chciał stracić posiłku.
Tymczasem Ryan wyszedł z domu, a z białego BMW Cabrio pomachał do niego Charlie siedzący na miejscu pasażera.
— Hej!
— Hej, kochanie. Książę. — Ryan podszedł bliżej i skinął im obu głową na powitanie, zajmując miejsce z tyłu samochodu.
— Witaj, Ryan — przywitał się Rush. — Możemy jechać?
— Jeśli już nie chcesz stać pod moim domem i oglądać przez szybę kwiatowe firanki mojej siostry, to tak — odparł Ryan, a Charlie uśmiechnął się do siebie, nie komentując.
— To tak — mruknął Grey i zjechał z podjazdu, kierując się do centrum handlowego.
— Mam nadzieję, że bardzo wam nie będę przeszkadzał w tych wspólnych zakupach. Charlie na pewno będzie siał w razie czego pozytywną atmosferę, bo był taki szczęśliwy, kiedy mi mówił, że możesz się urwać wcześniej spod reżimu Alexa, książę, że ponuro być nie powinno — rzucił Ryan z tyłu.
— Bo wygląda na to, że Alex też chce spędzić z Jasonem więcej czasu, zanim wylecą — wyjaśnił tatuażysta.
— Raczej w chodzeniu po centrum handlowym jest ciężko przeszkadzać — dodał Rush. — A co do Alexa, to już wszystko pozamykaliśmy przed wyjazdem i udało się wygospodarować trochę więcej czasu.
— I szykujecie jakąś romantyczną kolację przed wyjazdem? — zapytał Ryan.
— A to już nasza mała tajemnica.
— Zapewniam cię, Rush, że na kolację bym się wam nie wprosił, choć na pewno darmowe i domowe jedzenie byłoby kuszące.
— Zróbcie sobie z Lennym romantyczną kolację przy pizzy na telefon — stwierdził Charlie, równocześnie mając ochotę pocałować Rusha w policzek. Nawet nie chciał myśleć o ostatnim ich wieczorze przed wyjazdem. Stresował się, niemal tak jak tamtego dnia, kiedy Rush już raz miał „odjechać na zawsze”.
Kierowca wtrącił coś uszczypliwego, że do tej pizzy mogliby sobie posączyć colę w kieliszkach. Jeśli w ogóle jakieś mają. W efekcie przedyskutował z przyjacielem swojego chłopaka całą drogę do celu. Aż wreszcie zaparkował i mogli pójść pooglądać witryny sklepowe.
— To co? Szukamy jakiegoś miejsca, gdzie możesz kupić łańcuszek? — rzucił Charlie, rozglądając się na boki.
— Taniego, kochanie — podkreślił Ryan.
— To ci się znowu zerwie przy pierwszej, lepszej okazji — dodał Rush, idąc tuż obok Charliego, który odgradzał go od Ryana.
— Sugerujesz, że tylko złoto jest w stanie utrzymać się na szyi? Coś mi mówi, Rush, że wielu ludzi, których na to nie stać, mimo wszystko nosi wisiorki i nie wymienia ich co wtorek.
— Nie każę ci nosić złota. Nie pasowałoby ci nawet. Mówię, żebyś nie kupił najtańszego, jaki jest, bo będę się czuł winny, że pozwoliłem ci na coś takiego w swojej obecności.
Charlie zaśmiał się i cudem powstrzymał się przed objęciem Rusha i pocałowaniem go.
— No wiesz, Ryan, przy Rushu trzeba mieć klasę — wtrącił z uśmiechem.
— Uuu, wiedziałem, że czegoś mi brakowało, że na mnie tak nie leciałeś — odparł Ryan z kpiną.
— Ja tylko mówię, że jeśli na czymś ci zależy, to lepiej nie oszczędzać. I żeby to udowodnić oraz pokazać ci, że cenię sobie twoją osobę, jakkolwiek możesz mieć odmienne zdanie, to z chęcią ci się dołożę do tego łańcuszka. Bylebyś nie kupił byle czego.
— Więc odpadają maszyny z opcją „wrzuć dolara, a wypadnie błyskotka”? Dobrze, nie będę oponował, ale w takim razie musimy znaleźć jakiś odpowiedni… — Ryan rozejrzał się i wskazał na sklep na piętrze wyżej, widoczny dzięki otwartej przestrzeni. — Chyba już widzę cel, ale musimy znaleźć teraz jakieś schody. I, Charlie, byłoby bardzo pomocne, gdybyś też ich wypatrywał, a nie wlepiał tak uroczo te słodkie oczy w swojego złotego księcia.
Charlie zamrugał, nawet się zaczerwienił i uderzył Ryana pięścią w ramię.
— Spadaj. Ty się tak nie wgapiasz w swojego mordercę?
— Nie, kochanie, tak się wgapia w mojego „mordercę” Jay, gdy mój „morderca” ma w rękach jedzenie.
— Nie czuję się jak jedzenie — wtrącił Rush, kręcąc głową na znak, że nie rozumiał i nie chciał rozumieć tej rozmowy.
— A ja nie mam zamiaru Rusha zjeść, a ten wzrok to z miłości i weź się odczep. — Charlie prychnął i chwycił Ryana za podbródek, odwracając jego głowę w stronę wypatrzonych schodów. — Masz swoje schody.
— Rzeczywiście, o dziwo da się je dojrzeć spomiędzy tego tłumu — rzucił Ryan i ruszył pomiędzy ludźmi, chwilowo zostawiając parę za sobą.
Rush spojrzał za nim, po czym uśmiechnął się szeroko do Charliego.
— Chyba mimo wszystko się odzwyczaiłem. — Zaśmiał się. — A dla ciebie mogę i tak być nawet tym jedzeniem.
Tatuażysta momentalnie uśmiechnął się do kochanka i cmoknął go w policzek.
— W truskawki bym cię przyozdobił — zamruczał, wciskając ręce w kieszenie jeansów.
— Możemy kupić coś… kiedy twój kolega na chwilę nas zostawi — zasugerował mężczyzna, podchwytując ten pomysł. — Bo w ogóle, masz jakieś plany, coś byś chciał, aby za mną tak nie tęsknić, jak ja za tobą, kiedy polecimy na te kilka dni?
Chłopak zamyślił się, gdy już stanęli na schodach i zaczęli jechać w górę.
— Nie wiem… Dobra, mam głupi pomysł albo raczej taki… totalnie infantylny… — Aż się zawahał z wyrażeniem go głośno.
— Jaki?
— Pluszowy szczeniak — wypalił, a Rush uniósł brwi.
— Co?
— No… chciałbym mieć pluszowego spaniela albo jakiegoś innego szczeniaka. Pasuje taki do ciebie i by siedział koło łóżka, jakby cię nie było.
Ruch chwilę nie wiedział, co odpowiedzieć, ale w końcu roześmiał się radośnie.
— Słodko! Czyli jak już kupimy ten łańcuszek, to idziemy do sklepu z zabawkami, wybrać ci pluszaka, tak?
— Jak nie uważasz tego za skrajnie dziecinne, to tak — zdecydował Charlie, wewnętrznie wyjątkowo uszczęśliwiony.
— Strasznie dziecinne byłoby, jakbyś potem wolał tego pluszaka ode mnie, ale wierzę, że tak nie będzie. Hm?
— Nie, żaden pluszak ci nie dorówna. Nawet taki najbardziej mięciutki i puszysty — odparł i zamiast pocałować go namiętnie u szczytu schodów, co bardzo chciał zrobić, posłał mu szeroki uśmiech.
Ryan już czekał na nich na górze, a widząc, jak ci umizgiwali się do siebie, spojrzał na nich z rozbawieniem.
— Widzę, że jestem tu naprawdę bardzo zbędny, ale obiecuję, że gdy tylko kupimy mój łańcuszek, podążę za wami, gdzie tylko będziecie chcieli — rzucił, gdy ci zrównali się z nim.
— To miłe z twojej strony. I chyba nie muszę pytać… Będziesz chciał z nami potem pójść coś zjeść? — zaproponował Rush, starając się zbytnio nie irytować osobą Ryana. Skoro ten już tu był, musiał go po prostu ignorować, a raczej ignorować jego odzywki.
— A jednak zapytałeś. Ale bardzo chętnie, szczególnie że odmówiłem kolacji zrobionej przez Lenny’ego.
— Czyli węglom na talerzu? — wtrącił Charlie. Zdążył zasłyszeć, że Lenny nie umiał gotować, więc nadzieja, że Ryan wreszcie będzie się dobrze odżywiał, spełzła na niczym.
— Nie chciałem tak tego nazywać — odparł Ryan i jako pierwszy wszedł do sklepu z biżuterią. Niemal jak przez portal do jakiegoś innego świata.
Nie bywał w takich sklepach. Obsługa była ubrana staranniej niż w zwykłym markecie, a i oświetlenie nadawało temu miejscu jakiejś śmiesznej sterylności. Nie wspominając o tym, że z każdej wystawy błyszczały co ładniejsze błyskotki.
— Dzień dobry. W czym mogę pomóc? — Gdy tylko się rozejrzeli, dziewczyna z obsługi odezwała się do nich.
— Dzień dobry. Najlepiej w dobraniu jakiegoś łańcuszka do takiego krzyżyka. — Ryan uśmiechnął się do niej i wyciągnął z kieszeni krzyżyk. Podał go dziewczynie, a Charlie zaczął oglądać zegarki na przeszklonych półkach.
— Mhm, już patrzę, co mogę zaproponować. — Ekspedientka uśmiechnęła się firmowo i zaczęła wyjmować kolejne łańcuszki, które mogły pasować.
Rush stał obok Ryana, przypatrując się z niejakim zaciekawieniem, co ten wybierze. Chłopak szukał czegoś możliwie najbardziej podobnego do tego łańcuszka, który się zepsuł. Dlatego pierwsze trzy pokazane mu przez ekspedientkę od razu odrzucił. W końcu jeden przykuł jego wzrok i był nawet odpowiedniej długości.
— No… ten jest niezły, podobny — wtrącił Charlie, który wreszcie stanął tuż przy nich. — Kto w ogóle prowadził ten samochód? Ksiądz? — dodał ni stąd, ni zowąd, jakby to miało jakiś związek ze sprawą łańcuszka. I najwyraźniej miało, bo Ryan uśmiechnął się do niego i pokręcił przecząco głową.
— Nie, to była chyba zwyczajnie jakaś bardziej gorliwa religijnie kobieta — odparł i zwrócił się do sprzedawczyni. — W jakiej cenie jest ten łańcuszek, jeśli może mi pani powiedzieć?
Dziewczyna przytaknęła i podała cenę, zachwalając przy okazji, jaki to łańcuszek nie będzie odpowiedni.
— Samochód? — Rush wtrącił w międzyczasie. — I ten pasuje? — odniósł się do biżuterii.
— Tak, jak najbardziej pasuje. A samochód, książę, był pierwotnym miejscem, w jakim ujrzałem po raz pierwszy mój łańcuszek z krzyżykiem.
— I twój pierwszy samochód, który udało ci się… — Charlie zerknął krótko na ekspedientkę, która w ogóle ich nie słuchała i właśnie zaczęła pakować łańcuszek. — No otworzyć… tak inaczej.
Rush słuchał ich z zaciekawieniem. Nim Ryan wyjął portfel, podał już ekspedientce kartę kredytową. Ta krótko na nich spojrzała, ale nie skomentowała tego osobliwego faktu, że do sklepu weszło trzech całkiem atrakcyjnych facetów w podobnym wieku, a jeden płacił za drugiego.
— Czekaj. Czyli co? Nie kupiłeś go? — rzucił Anglik.
— Jak widać, mam to szczęście, że srebrne łańcuszki znajdują się na mojej szyi nie za sprawą uczciwie zarobionych przeze mnie pieniędzy. Dzięki, Rush — odparł Ryan, tym razem oszczędzając blondynowi „książęcego” określenia.
Charlie, zadowolony z całego zdarzenia, uśmiechnął się do siebie. Nie wierzył, żeby Rush kiedykolwiek zakumplował się z Ryanem, ale każda, choćby sekundowa poprawa ich relacji, była przyjemna do obserwacji.
— Jasne. Niech kolejny ci się nie urwie, bo nie wiem, jak go wtedy zdobędziesz. Albo raczej nie chcę wiedzieć — odpowiedział Rush, kiedy ekspedientka oddała mu kartę i zakup. Od razu wcisnął do ręki Ryana jego nowy łańcuszek. — Do widzenia i miłego dnia — rzucił jeszcze do dziewczyny, nim wyszli ze sklepu.
— A teraz do zabawkowego — zdecydował Charlie, wciąż w dobrym humorze.
Potrzebował takiego wyjścia z Rushem. Dzięki temu nie myślał tak wiele o tym, że lada dzień ten miał wylecieć do Anglii. Nawet nie chciał o tym myśleć. Wolał odsuwać to na skraj podświadomości, by nie musieć zastanawiać się, co będzie, jeśli wszystko pójdzie nie po ich myśli. A wiele mogło pójść nie tak. Na naprawdę wiele paskudnych sposobów. A szkoda byłoby o tym teraz dumać, kiedy Rush, ze swoim firmowym uśmiechem posyłanym wszystkim wokół, a przede wszystkim Charliemu, szedł tuż obok.
Ryan, patrząc tak na nich, myślami podążył do kuchni w swoim mieszkaniu. Zastanawiał się, czy ta jeszcze istniała, czy może po powrocie zastanie zgliszcza. Nie był też specjalnie szczęśliwy, że na pewno nie zastanie Lenny’ego…
— Nie musi być duży. — W międzyczasie usłyszał głos Charliego, gdy weszli do sklepu zabawkowego. — O ile w ogóle jakiegoś szczeniaka znajdziemy…
— A nie może być taki zwykły, ale słodki i pluszowy? — zasugerował Rush, rozglądając się już po sklepie i w końcu kierując do działu z przytulankami.
— Może być. Koniecznie słodki.
Tymczasem Ryan wpatrzył się obojętnym wzrokiem w żółte ślepia pluszowego tygrysa. Ciężko było mu uwierzyć, że w ogóle tu przebywał. Ale z drugiej strony… Gdy maluch Rose się urodzi, będzie musiał znowu zajrzeć do takiego sklepu, aby nie pokazać się z pustymi rękoma. A to już całkiem niedługo. Nawet nie wyobrażał sobie siebie w obecności dziecka. Zastanawiał się też, ile to dziecko będzie miało z Rose…
— O, Rush, może ten? — Rozbrzmiał mu w uszach głos przyjaciela.
Gdy spojrzał w tamtym kierunku, ujrzał, jak Charlie wyciągał dużego, kremowego psiaka z klapniętymi uszami i niebieskimi, wielkimi oczami. Wyglądał na mięciutkiego.
— Przypomina ci mnie? — Rush zaśmiał się, stając obok kochanka i głaszcząc sztuczne futerko maskotki. — Słodki i mięciutki.
— Mhm, taki, jaki ma być.
— Brakuje mu jeszcze złotej korony, ale poza tym, wypisz wymaluj mały, pluszowy książę — skomentował Ryan z uśmiechem.
— To bierzemy, hm? — Charlie zerknął pytająco na kochanka.
Ten rzucił krótkie spojrzenie Ryanowi i w końcu skinął głową do ukochanego.
— Jasne. Jeśli jesteś pewien, że to właśnie ten. Chociaż cały czas nie wiem… Tak pozwalać jakiemuś pluszakowi na wchodzenie ci do łóżka? — prychnął ze śmiechem i sztucznym niedowierzaniem.
— Zauroczył mnie. Rzeczywiście, masz konkurencję. Przed wyjazdem musisz mi udowodnić, że jesteś lepszy niż on, to nie będzie stanowił zagrożenia — zamruczał Charlie.
— Na pewno to zrobię! — zarzekł się Grey z dumą w głosie.
— No. — Charlie wyszczerzył się z zadowoleniem i zerknął na Ryana. — Słodki, co nie?
— Kto? Rush, czy psiak? Choć obaj są rozkoszni, ale po tej groźbie z ust księcia, pluszakowi z trwogi aż uszy opadły. Taka konkurencja to…
— Oż, spadaj! — przerwał mu tatuażysta ze śmiechem i ruszył z nową maskotką do kasy.
Rush tylko westchnął pobłażliwie i podążył za nim, żeby zapłacić. Jak bardzo by w tej chwili nie zgadzał się z Ryanem i jego kpiną, tak uważał, że to, co robił właśnie z kochankiem, było słodkie. Może nawet trochę infantylne, ale i tak urocze. Lepiej, żeby tak się pocieszał, niż spędzając czas ze swoim dawnym przyjacielem, z którym kochał się swego czasu. Albo z Jasonem, z którym też miał seksualne kontakty. Choć podejrzewał, że Charlie będzie chciał te dni bez niego spędzić z kimkolwiek, by nie siedzieć samemu w domu i nie zadręczać się myślami, czy do niego wróci.
Teraz, mimo wszystko, wyglądał na bardzo zadowolonego. Trudno było powiedzieć, czy to za sprawą pluszowego pieska, tego wypadu na zakupy, czy może samego faktu, że Rush jeszcze nie wyleciał do Anglii i byli tu razem. Nie wiedział za to, czy Jason i Alex również jakoś radośnie spędzali te ostatnie dni przed wielkim wydarzeniem, czy pogrążali się w grobowej atmosferze. Z nimi było różnie.
Rush nie darował sobie niemego komentarza, kiedy stali już przy kasie i wśród różnych figurek zwierząt znalazła się także mała, plastikowa pantera. Czarna pantera. Szturchnął Ryana w bok łokciem, wskazując mu ją brodą. Chłopak spojrzał na nią i na krótki moment się zapatrzył. Potem uśmiechnął się do Rusha czarująco.
— Bardzo urocza, ale jeden prezent już od ciebie mam, Rush.
Ten wzruszył ramionami z szerokim, firmowym uśmiechem.
— Ja nic nie mówię. Tylko skierowałem twoją uwagę.
— Dziękujemy i zapraszamy ponownie. — W to wszystko wtrąciła się ekspedienta, oddając kartę płatniczą i zapakowanego pluszaka.
— Bardzo uprzejmie z twojej strony, książę, ale nie martw się, Charlie jest z tobą bezpieczny i nie trzeba mi przypominać, by moja uwaga nie skupiała się na tyłku twojego chłopaka, tylko na moim facecie — odpowiedział Ryan, ruszając za nimi, gdy już Charlie zabrał torbę ze swoim nowym nabytkiem.
— Mam nadzieję.
Charlie tylko spojrzał na nich przez ramię na poły z rozbawieniem, na poły ze zniecierpliwieniem. Ta rywalizacja między nimi chyba nigdy nie ustanie, ale nie zamierzał się wtrącać. Nie chciał stawać przeciwko żadnemu z nich, dlatego tylko skierował ich uwagę na restauracje usytuowane na piętrze wyżej. To na szczęście pomogło, bo temat jego tyłka i czarnej pantery został urwany. Mogli spokojnie, przynajmniej na razie, udać się na wspólną kolację.

***

Alex z lekkim znużeniem przewrócił kartkę książki, którą czytał. Z żalem musiał stwierdzić, że nie była najlepsza, a podane w niej dane nie były tak precyzyjne, jakby sobie tego życzył. Westchnął ciężej, relaksując się przy niej, bo zagadnienia mikro i makroekonomiczne były bardzo lekko opisane, a także zawierały kilka zabawnych anegdot. Była to więc dobra książka do poduszki, czyli akurat do sytuacji, w której się znajdował. Na łóżku, w cienkim szlafroku w mieszkaniu Jasona.
Mężczyzna, jak na siebie, dość długo nie wracał z łazienki. Poszedł się umyć już jakiś czas temu i wciąż go nie było. Dopiero po skończeniu pewnej części książki Alex usłyszał otwieranie drzwi do łazienki, a chwilę później dostrzegł swojego kochanka w progu sypialni. Oparł się o futrynę bokiem ciała, będąc w samych slipkach i paląc papierosa. Nie wchodził głębiej najwyraźniej dlatego, by za bardzo nie zadymić pomieszczenia.
— Jak książka? — zagadał i zaciągnął się dymem.
— Lekka — skomentował oględnie Grey, ledwo zauważalnie uśmiechając się i lustrując jego chude, nawet kościste ciało, poznaczone wieloma tatuażami. — Długo cię nie było.
— Musiałem się czymś zająć — odparł Jason ze specyficznym uśmiechem, gdy wypuścił dym z płuc.
— Nie pytać?
Jason wzruszył ramionami, stojąc, jak stał.
— Jak chcesz.
— Dyplomatyczna odpowiedź. To może spróbuję inaczej. Chcesz, abym nie pytał? — ciągnął Alex, odkładając książkę na stolik nocny. — Przyjdziesz do mnie?
— Mhm… Zgaszę — odmruknął Jason i na chwilę zniknął w salonie.
Kiedy wrócił do sypialni, nie miał już papierosa w dłoni. Podszedł do łóżka, wszedł na nie i ułożywszy się bokiem do kochanka, pocałował go w usta. Ten od razu wyciągnął dłoń do jego twarzy i kciukiem pogładził policzek.
— Mmm… — zamruczał, a gdy ich usta się rozsunęły, spojrzał na niego pytająco. — Więc?
— Smarowałem maścią nowy tatuaż, więc staraj się nie dotykać moich pleców — odpowiedział spokojnie Jason, jakby nigdy nic.
— Nowy tatuaż. Pokażesz?
— Mm… Nie wiem… Przekonasz mnie jakoś…? — Jason spojrzał na niego wzrokiem chochlika.
— Uprzejmie poproszę?
— Tylko tyle? Hm… Zależnie, jak bardzo uprzejmie… — Jason wyciągnął się i skubnął zębami jego szyję, nim znowu skierował spojrzenie na jego przystojną twarz.
Alex prychnął pod nosem i złapał go obiema dłońmi po bokach twarzy. Przyciągnął ją do siebie i mocno, namiętnie pocałował kochanka w usta.
— Bardzo, bardzo uprzejmie. Chcę zobaczyć, Jason. Proszę.
Tatuażysta uśmiechnął się do niego i po chwili udawanego zastanowienia przytaknął. Odsunął się kawałek i położył na brzuchu, prezentując kochankowi swoje plecy, w tym nowy tatuaż. Lśnił teraz od maści i znacząco różnił się intensywnością od pozostałych. Widać było, że był świeży.
— I jak? — zagadał Alexa.
Mężczyzna przekręcił się na bok, żeby lepiej widzieć tatuaż. Czuł przyjemne zaciekawienie i chyba nawet ekscytację. Uwielbiał to, jak ciało kochanka było ozdobione, chociaż nie mówił tego głośno.
— Kto robił? — zapytał, z zaciekawieniem przyglądając się szklaneczce whisky, otaczającemu ją dymowi i kostkom lodu pływającym w bursztynowym alkoholu.
— Emma, stara znajoma. Autorka sporej części tych bazgrołów na mojej skórze — wyjaśnił Jason, w duchu ciekaw, czy Alex dopatrzy w tym tatuażu odniesienia do swojej osoby. Jeśli nie, trudno. Nie chciał go jakoś w tym uświadamiać. Liczył się sam fakt, że coś z Alexa na sobie miał.
— Jest… — Alex oblizał dolną wargę, ze spokojem analizując każdy szczegół tatuażu. Jednocześnie położył dłoń na boku kochanka. — Jest bardzo dobrze zrobiony. Czym się inspirowałeś?
— Tym i tamtym… Jak myślisz? Co autor miał na myśli? — zamruczał Jason, nie potrafiąc powstrzymać się przed uśmieszkiem.
— Myślę, że trzeba byłoby dużo nadinterpretować, bo z tego co się orientuję, nie pijasz tak chętnie whisky, jak palisz papierosy. Sam robię to częściej — dodał, czując coś dziwnego w klatce piersiowej. Miał nadzieję, że się mylił i ten tatuaż był tylko tatuażem. Nieznaczącym specjalnie wiele.
— Taa, niewątpliwie — odpowiedział Jason, czekając, aż Alex dojdzie do czegoś głębszego. O ile się nie mylił, słyszał w jego głosie, że był blisko. Może każdy inny w tym chłodnym głosie nie rozpoznałby nic, ale on już za dobrze znał swoją królową.
— Niewiele mówisz. Żadnej podpowiedzi? — zagadnął, delikatnie się unosząc i głaszcząc z przyjemnością wystające żebra tatuażysty.
— Hm… Lód? — Jason zerknął na niego przez ramię.
Alex uśmiechnął się pod nosem, ale tak, aby Jason tego nie widział. Tym bardziej, że zrobiło mu się aż gorąco z nerwów.
— Hm, nie wiedziałem, że topię się w alkoholu. Chyba nigdy tego nie robiłem. I nie chcę musieć.
Jason zaśmiał się i usiadł z powrotem, bo przekręcania się na plecy wolał uniknąć, gdy te były świeżo wytatuowane.
— Dziara nie miała przedstawiać alkoholika. Do tego ci daleko — prychnął i skinął na niego. — I co? Podoba się? Naciskałem Em, by kostki lodu dopicowała.
Alex nie odpowiedział, tylko znowu przysunął się do Jasona i pocałował go w usta. Naparł na niego chętnie, czując irracjonalnie szybko bijące mu w piersi serce. Był zarówno zawstydzony, przygnieciony tym, co Jason sobie wytatuował, ale i urzeczony. Mimo że był to trochę głupi sposób mówienia, co się czuło.
— Będę miał przejebane, jeśli tam zostaniesz i jakiś mój nowy facet zapyta, co ta dziara znaczy — rzucił Jason z przekąsem, gdy ich usta się rozłączyły.
— Odpowiesz, że kiedyś lubiłeś gorzkie napoje z lodem — podpowiedział Alex ze smutnym uśmiechem. — Chcę, żeby to już się skończyło.
— Wyjeżdżasz za trzy dni. Spędzasz tam cztery. Czyli za tydzień będziesz tu znowu ze mną — odpowiedział Jason, sięgając do jego twarzy i bardzo delikatnie głaszcząc kciukiem po policzku. — Okej?
— Tak. — Alex uśmiechnął się subtelnie, po czym cmoknął go w usta. — Przygotuj coś dla mnie na powrót. Chcę o tym cały czas myśleć.
— Jeszcze coś? Tatuaż, który do końca życia będzie mi o tobie przypominać, to za mało? — Jason prychnął z uśmiechem, oblizując usta ze smaku kochanka.
— Mogłeś go zostawić jako niespodziankę. I… — Alex zawahał się, co Jason doskonale zobaczył w jego szarych, surowych oczach. — I chciałbym myśleć o czymś… bardziej cielesnym.
Jason zamyślił się, przypatrując się jego przystojnej twarzy. Zacmokał i wreszcie pokiwał głową.
— Spoko. Wymyślę coś, co ci się spodoba, ale dowiesz się, jak wrócisz — odpowiedział i delikatnie pociągnął zębami jego dolną wargę. — Możesz tam co najwyżej myśleć, co mi może wpaść do głowy.
Alex odetchnął głębiej, czując przyjemne ciarki przechodzące mu po ciele. Już wiedział, że w chwilach słabości będzie myślał o Jasonie bardzo mocno.
— Dobrze.
Tatuażysta uśmiechnął się do niego, czując się dziwnie spokojny przez takie prośby Alexa. Widział, że ten był pewien tego, że cokolwiek się stanie, chce do niego wrócić. Że to jest plan, a nie jedna z opcji. Choć wciąż gdzieś w środku czuł, że jeszcze wszystko mogło się rozegrać inaczej. Nie tak pozytywnie.
Kurwa, pomyślał, gdy tak obserwował Alexa. Nawet nie zauważył, jak przez moment okazał wyraz zawahania i zmęczenia tym, co się działo, gdy odruchowo przetarł twarz nerwowym gestem dłoni i odetchnął głęboko.
Alex, widząc to, sam się zmartwił i wziął głębszy oddech. Może wymagał od kochanka za dużo i za bardzo się na nim opierał. Nie powinien tak robić, skoro deklarował, że mu na nim zależało. Musiał, nie tylko w biznesie, jak się okazuje, być czasami stroną najsilniejszą. Objął więc kochanka za szyję i przyciągnął do siebie, kładąc jego głowę na swoim ramieniu.
— Chcę to teraz z tobą zrobić. Żebyś myślał tylko o mnie i o tym, że kiedy za tydzień, znowu będziemy tu razem siedzieć, będzie już pewne, że razem, jako para, pójdziemy na ślub twojego przyjaciela i Margareth. Ale ja wybiorę ci garnitur.
Jason uniósł kącik ust po ostatnim zdaniu kochanka.
— Kwestionujesz mój dobry smak? — zamruczał, przekręcając głowę, by delikatnie zacząć obcałowywać jego szyję.
— W wielu kwestiach nie. Jednak do strojów formalnych mniemam, że mam lepsze wyczucie — odpowiedział Alex, nadal mocno go przy sobie trzymając, a jednocześnie sięgając drugą dłonią do dłoni kochanka. Ujął ją za nadgarstek i przesunął w stronę swojego podbrzusza. Był zdecydowany, jak dawno.
Jason zamruczał nisko i pomasował jego ciepłe ciało, wciąż go obcałowując. Alex był genialnie zbudowany, zawsze czysty i pachnący. Przesunął drugą dłoń na jego plecy, bardzo nisko, mając wrażenie, że obejmuje najprzystojniejszego faceta w Miami. Czasami to było aż śmieszne. Alex dbał o siebie, niejednokrotnie aż do przesady, ale nie wykorzystywał swojego wyglądu do zarabiania. Mimo że nawet modeling nie byłby czymś, w czym by się nie utrzymał. A mimo wszystko, wybrał sobie za faceta Jasona. Chudego, wysokiego rudzielca z pofarbowanym na czarno czubem, kolczykami w twarzy i języku oraz z wytatuowanym ciałem.
To było dla Jasona zarówno niepojęte, jak i cholernie podniecające. Że taki facet chciał jego. Dlatego sam zamierzał mu pokazać, że dobrze wybrał. Zająć się nim tak, jak lubił.
Złapał nagle jego usta w mocnym, niemal żarłocznym pocałunku i zepchnął go na plecy na łóżko, zawisając nad nim. Alex na sekundę się spiął i złapał go mocno za ramiona, wczepiając się w nie palcami bardzo mocno. Lecz szybko się opanował oraz wyrównał oddech i rytm serca, które na chwilę aż mu stanęło.
— Wybacz — przeprosił i pogładził miejsca, które mocno chwycił.
Jason odpowiedział krótkim pocałunkiem.
— Taka pozycja odpada? — zapytał wprost.
— Nie. — Alex pokręcił głową, starając się rozluźnić. Widok twarzy Jasona bardzo mu pomagał. — To przez pchniecie.
Tatuażysta jeszcze upewnił się badawczym zlustrowaniem jego wyrazu twarzy, ale wreszcie uznał, że w razie czego przestanie.
Zniżył się nieco i zaczął obcałowywać klatkę piersiową kochanka. Leciutko złapał między zęby jego sutek i pociągnął.
Alex stęknął cicho i krótko, spinając się. Zapatrzył się na kochanka, na jego plecy. Z tej pozycji nowy tatuaż był ledwo widoczny, ale czasami przemykał nad czubkiem głowy kochanka. Kostki lodu… Aż uśmiechnął się do siebie pod nosem.
Usta Jasona znowu znalazły się wyżej, na jego mostku, a chwilę później przesunęły się na szyję. Język połaskotał Greya też za uchem, gdy starszy mężczyzna wyciągnął się do szafki nocnej, chcąc zabrać z niej lubrykant.
— Będziesz to długo wspominał — zamruczał mu nisko do ucha.
Alex odetchnął głębiej, patrząc na kochanka wyczekująco. Pozycja nie była jego ulubioną, ale jeśli Jason mówił, że będzie mu dobrze, to wierzył, że tak będzie. I choć do tej pory się nie przeliczył, zapytał:
— A już nie mam czego wspominać? Dotychczas nie starałeś się odpowiednio?
— Nie? Sam musisz stwierdzić. Czy było ci dobrze ze mną w sobie, czy nie — odmruczał Jason nisko i chrapliwie, skubiąc jego szyję. A blondyn poczuł, jak jedna z jego dłoni stanowczo rozsunęła mu nogi na boki.
— Było, ale jeśli mam to długo wspominać, to chyba ma być jeszcze lepiej niż ostatnio?
— Mhm… — potwierdził Jason i tym razem wcałował się w jego usta, równocześnie dwoma, już śliskimi palcami, krążąc wokół jego szparki. Masował ją starannie, by odpowiednio ją rozgrzać, uwrażliwić i rozluźnić.
Alex chętnie rozsunął pod nim nogi i jedną dłonią sięgnął na swój brzuch, aby rozwiązać szlafrok. Jason dawał mu przy tym wystarczająco dużo swobody. Zajmował się jego tyłkiem, chcąc tę maleńką dziurkę wypieścić, jak tylko się dało. Zrobić jej tak dobrze, by cała pulsowała i by Alex pojękiwał pod nim z rozkoszy. I wiedział, że do tego może doprowadzić tylko penetracja, dlatego po dłuższej chwili wprowadził w niego swój długi, chudy palec i wyszukał prostatę.
Anglik od razu jęknął i nawet na chwilę zmrużył oczy z przyjemności. Odchylił głowę do tyłu oraz nieświadomie bardziej przysunął się biodrami do dłoni kochanka, który uśmiechnął się do siebie z satysfakcją. Takiego go uwielbiał. Rozgrzanego, uległego i rozkosznego.
Chcąc dać mu jeszcze więcej, drugą dłoń też skierował w dół, wsunął ją pod ciało Alexa i pomasował jego pośladek. Ten spiął się, po czym rozluźnił, a mężczyzna puścił kark Jasona, seksownie wyciągając się na pościeli.
— Otwórz ją bardziej — zamruczał Jason, wreszcie podciągając mu nogę do góry.
Wysunąwszy z niego palec, przesunął mocno opuszkami w górę i w dół rowka, rozgrzewając go przyjemnie. Za każdym razem, gdy czuł pod palcami pomarszczoną skórę na wejściu kochanka, robiło mu się coraz ciaśniej w slipach.
Alex rzucił kochankowi krótkie spojrzenie i pokręcił biodrami, rozluźniając się. Jason nawet poczuł na opuszce palca, jak mięśnie najpierw go jakby delikatnie złapały, a następnie puściły. Zawarczał z podniecenia i ponownie wsunął samą końcówkę palca wskazującego w jego dziurkę, delikatnie nią poruszając, niemal łaskocząc. Cały czas patrzył na kochanka, który zerkał na niego spod zmrużonych powiek i oddychał przez rozchylone wargi. Było mu dobrze.
A gdy ta zabawa po kilku minutach już przybrała formę stymulującej, przyjemnej palcówki z użyciem trzech palców Jasona, Alex zobaczył, jak ten pochylił się do niego nisko i objął jedną ręką za kark. Jak przyciągnął do siebie, pocałował mocno w usta i wyjął palce. Potem Jason podciągnął go w górę, aż Alex usiadł razem z nim, mocno przytulony.
— Może tak, mm? — zamruczał mu do ucha Jason.
Alex przez chwilę musiał się skupić, aż tylko zamruczał potakująco, zgadzając się teraz niemal na wszystko. Otoczył jego szczupłą szyję silnymi, dobrze zbudowanymi ramionami. Jason objął go przy tym w pasie i zsunął dłonie w dół, na pośladki kochanka. Rozchylił je i zamruczał mu chrapliwie do ucha:
— Nabij się.
Alex znowu przytaknął. Trochę się uniósł, jednocześnie napierając na Jasona, aby złapać równowagę. Wyszeptał do jego ucha:
— Przytrzymaj.
Tatuażysta zmarszczył nos, czując przebiegający mu poprzez ciało dreszcz przyjemności. Złapał swojego uprzednio uwolnionego ze slipek penisa i przytrzymał go w pionie, a Alex powoli opuścił się na niego, biorąc go w całości. Wyprężył się przy tym seksownie, głośno stękając.
Czuł na sobie spojrzenie Jasona, który wychwytywał każdą jego reakcję. Czuł też jego szczupłe, obejmujące go ramiona i dłonie masujące oraz ugniatające mu tyłek. Tatuażysta nie popędzał go w poruszaniu się, tylko delektował tym, że trzymał go przy sobie. Jeszcze tutaj, w Miami.
To starszy Grey dyktował rytm, który był szybki i zdecydowany. Widać było, że go chciał. Bardzo. Pojękiwał przy tym, co rusz napinając plecy i nogi, kiedy podciągał się i opadał, w całości nabijając na kochanka. Ten był za każdym razem pod cichym wrażeniem jego kondycji. Te uda spinały się i rozluźniały w równym rytmie, przez długi czas, nie męcząc się i nie ustając. Alex był niesamowity. Miał ochotę go całego zagarnąć i pochłonąć. Sam więc co chwilę wypinał biodra, by mocniej, z większym impetem, wbijać się w niego.
— Ja… Jaaasoo… Och…! — Alex w pewnym momencie jeszcze mocniej do niego przylgnął, przenosząc większy ciężar ciała na jego ramiona. Poruszał tylko biodrami w górę i w dół, pieszcząc się najbardziej po tylnej ściance swojej dziurki.
— O kurwa… Alex, twoja dupcia jest… — zawarczał starszy mężczyzna, ściskając jego pośladki — najlepsza…!
Z krótkim pomrukiem mocno wcałował się w jego usta. Ta delikatna zmiana pozycji sprawiła, że jego penis był jeszcze lepiej stymulowany przez szparkę kochanka, więc czuł, że nie było mu daleko do finiszu.
— Ummm… Ja… — Alex chciał coś jeszcze dodać, wydyszeć imię mężczyzny, ale nie zdążył, bo w pewnym momencie zupełnie opadł na penetrującego go penisa i strzelił między ich ciała.
Jason, skoro sam już był rozpalony do granic, pchnął Alexa na plecy, wysunął się z niego i po kilku ruchach dłoni na swoim penisie, doszedł na pościel. Zamruczał przy tym nisko, a jego chuda, blada klatka piersiowa poruszała się w głębokich oddechach.
Alex, nie dając mu chwili na złapanie oddechu, ściągnął go do siebie i mocno pocałował.
— Chodź pod prysznic — rozkazał, łapiąc go mocno za ramię i wyswobadzając się spod niego. Pociągnął go za nie w stronę łazienki. Był rozpalony na policzkach, a jego penis nie był jeszcze zupełnie miękki.
Jason podążył za nim, choć uśmiechnął się z rozbawieniem. Ledwo doszedł, a nie mógł nawet kilku sekund poleżeć, by odetchnąć.
— Wraz z wytryskiem spływa z ciebie uległość, królowo — rzucił, ściskając po drodze jego dłoń.
— Marudzisz — prychnął Alex, niby urażony. Nagle się zatrzymał. Przyciągnął Jasona do siebie, objął go w pasie i wspiąwszy się na palce, pocałował go. — Chcę jeszcze.
Tatuażysta aż zamrugał na tak bezpośrednią i stanowczą prośbę.
— Jeszcze? Jeszcze czego? — zamruczał zaczepnie, pochylając się nad nim i aż wyginając Alexa do tyłu.
— Jeszcze raz chcę, żebyś mnie wziął, ale tym razem pod prysznicem — zażądał i pociągnął go za dłoń. — Nie ociągaj się, bo pomyślę, że nie chcesz.
— Ciebie i twoje słodkiej, wrażliwej dziureczki? Śnisz — odmruczał Jason i dawszy się pociągnąć, już po drodze, mimo że Alex szedł, wsunął mu palec w lekko otwartą szparkę.
Grey aż wierzgnął, nabierając powietrza przez ledwo uchylone usta. Zerknął na Jasona szybko, czerwony na twarzy. Ścisnął jednak tylko mocniej dłoń kochanka i zaciągnął go do łazienki. Chciał go w sobie. Znowu. Bardzo. Wmawiał sobie, a może miał po prostu nadzieję, że to nie nowy tatuaż go podniecił, tylko zwyczajnie miał taki dzień. Albo chciał wykorzystać bliskość kochanka przed wylotem do domu.
Kiedy tylko ciepła woda oblała ich ciała, a drzwi kabiny prysznicowej zamknęły się, poczuł, że Jason odwrócił go do siebie plecami, stanął tuż za nimi i przesunął główką penisa pomiędzy jego wilgotnymi pośladkami. Alex zamruczał nisko, wypinając do tyłu biodra i obejmując się w pasie ręką kochanka. Chciał go, teraz, długo i dobrze, pod strumieniem ciepłej wody.
A gdy tylko poczuł, jak Jason wsunął się w niego i zaczął poruszać, niemalże odpłynął w tej rozpychającej, pulsującej przyjemności. Do tego szczupłe, pewne i czułe ramiona trzymały go czule. Specyficzny zapach Jasona i jego oddech na szyi rozluźniał go. Tak, tego chciał i mogłoby tak zostać, mógłby nigdzie nie wyjeżdżać…
Jeszcze tylko tydzień.

21 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 134 – Pluszaki, łańcuszki i tatuaże

  1. Katka pisze:

    Tigram, Ryan w duchu uważa, że to dobry plan XD Chociaż pewnie skończyłoby się na tym, że poskreślałby i miejscami dopisał coś w stylu „Dzisiaj Lenny daje dupy” (tylko w dłuższym zdaniu XD), a potem Lenny by to skreślał na polowanie na tyłeczek Ryana i tak dalej XD

  2. TigramIngrow pisze:

    ” Zaplanuję to w kalendarzyku. Możesz kupić taki na ścianę, to sobie powiesimy i będziemy zapisywać.” – to by było mega.
    Poniedziałek – seks na ścianie w kuchni
    Wtorek – seks na kanapie
    Środa – szybki numerek w przedpokoju
    Czwartek – rimm pod prysznicem
    Piątek – Długie i leniwe sekszenie się w sypialni
    Sobota – mocne obciaganie przed wyjściem

  3. TigramIngrow pisze:

    „A gdy tylko poczuł, jak Jason wsuwa się w niego i zaczyna poruszać, niemalże odpłynął w tej rozpychającej, pulsującej przyjemności. I do tego te szczupłe, pewne i czułe ramiona, które go trzymały. Ten specyficzny zapach Jasona i jego oddech na szyi. ” najlepszy teks odcinka! A nawet kilku bym rzekła.
    Cudne to jest, mega intymne. Super!

  4. Shivunia pisze:

    luinlos >> um.. uu…uch XD Sama nie wiem co powiedzieć. W sensie ja jakoś nigdy nie planuje co kto ma powiedzieć. Oni siedzą mi w głowie i teraz tak najwidoczniej to ujął. Może taka chwila. Ale też Alex nam się zmienia. Nie raz może jeszcze się okazać że powie coś inaczej niż by się można było spodziewać XD

  5. luinlos pisze:

    Czytam kawałek z J i A już nie wiem który raz, i zawsze jedna rzecz mnie troche razi. Fragment wypowiedzi Alexa: „Chcę to teraz z tobą zrobić.”
    Wydaje mi się, że Alex jest troche zbyt służbowo-poważny żeby o seksie mówić „to”. Coś w deseń: „chcę się teraz z tobą kochać” jakoś bardziej by mi pasowało. Ale to tylko moje czepianie się (żeby oderwać się od pisania rzeczy na uczelnie :P).

  6. Marta696 pisze:

    Pluszowy psiak był strasznie uroczy,Jezusie ileż to mogą trwać 2 tygodnie,seksik jak zawsze gorący,panowie nam zaszaleli,szczególnie Alex

  7. Katka pisze:

    O., okej, kanapki chyba by nawet umiał zrobić zjadliwe. W końcu ciężko je przyrządzić tak, by były trujące XD

    Floo, „ja nie wiem jak oni bez siebie wytrzymają ;/” – oni chyba też nie wiedzą i to ich przeraża. To będzie dłuuuugie kilka dni. Fajowo, że dobrze się czytało, ale mam wrażenie, że cokolwiek z JA by nie było, to byście byli w siódmym niebie XD A psiakowi przydałaby się rzeczywiście korona… Chociaż… Rush jeszcze mógłby być zazdrosny i co by to było? Tylko w niego Charlie ma być wpatrzony, a nie w jakiegoś wypchanego pianką szmaciaka XD

    Another, dobrze, że sobie przypomniałaś, bo im więcej opinii, tym lepiej i ciekawiej, hehe. W ogóle, zastanawiam się tylko, czy Alexowi to przeruchanie, a racze czucie Jasona podczas rozmowy z rodzicami by pomogło czy zaszkodziło XD Ale Alex musi się skupić i zrobić co trzeba, a nie myśleć o swoim ukochanym penisie w tyłku, więc może lepiej, by jednak za ostre to ostatnie ruchanie nie było XD „Podobała mi się ta krótka, ale dla mnie ważna chwila załamania Jasona” – cieszę się, że zwróciłaś na to uwagę. To taki niby mały, ledwo dostrzegalny niuans, ale wg mnie bardzo dużo mówi. Dokładnie to, co sama piszesz. Że Jason jest silny w tej sytuacji i mimo oczywistego przytłoczenia, które czuje, nie okazuje tego. Bo wie, że musi wspierać kochanka. Hehe, a niekończące się monologi Ryana są straszne czasami. Najzabawniejsze, że zaczynam pisać je z wizją naprawdę… dość zwięzłej odpowiedzi, ale jak już jedno słowo z jego ust pada, to nie da się powstrzymać i samo potem płynie… taki trans. No i w ogóle fajnie, że śledzisz na bieżąco! :D Ja i tak podziwiam, jak ktoś jest w stanie to uskuteczniać. Na Waszym miejscu pewnie bym miała olbrzymie zaległości z rozdziałami :)

  8. another69 pisze:

    Patrzę sobie dziś na ten rozdział, patrzę… I przypomniałam sobie dopiero teraz, że nie skomentowałam xD Jestem poryta.
    No więc pomysł z misiem niezły, ale ten Jasona o niebo lepszy ;p On będzie miał tatuaż, a Alex przyjemne wspomnienia ;p Niech go Jay tak przerucha dzień przed wyjazdem, że przez te cztery dni Alex nadal będzie go tam czuł ;p

    Podobała mi się ta krótka, ale dla mnie ważna chwila załamania Jasona: „I nawet sam nie zauważył, jak przez moment okazał wyraz zawahania i zmęczenia tym, co się działo, gdy odruchowo przetarł twarz nerwowym gestem dłoni i odetchnął głęboko.” – to niby takie jedno zdanie, ale pokazuje, jak Jay jest już tym wszystkim wykończony… Ale nie narzeka, nie stęka głośnio, tylko jest przy swoim blondasku i go wspiera. To silny facet.
    Seks zajebisty, uwielbiam to jak Alex reaguje i jak jest czuły na dole, to podnieca ;p
    Fajnie, że wyjaśniła się kwestia łańcuszka i cieszę się, że było trochę Ryana, bo lubię od czasu do czasu poczytać te jego niekończące się monologi ;p

    Huh, jeszcze dwa dni i nowe IOI :D Chciałam Wam przekazać, że czytam zazwyczaj rozdziały w ten sam dzień gdy wychodzą, tylko komentować mi ciężko o na tablecie czytam ;p Ale jestem na bieżąco ;p

  9. Floo pisze:

    Jestem zachwycona! Oni są slooooooodcy :D ja nie wiem jak oni bez siebie wytrzymają ;/. Mam ochotę zmienić się w złego Psa i jechać z nimi żeby wszystkich od nich odstraszać! I jak tylko powiedzą co maja powiedzieć zaprać ich z powrotem na lotnisko, tak na wypadek wszelki.
    Cały rozdział był cudowny! Czytało się świetnie, a te dwie akcje u A&J to już w ogóle niebo :D!
    Charlie i Rush też byli słodcy i fajni, psiak super, ale też załatwiłabym mu koronę :D
    Weny laski, duuuuzo weny :D

  10. O. pisze:

    Nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie <3 Wiesz, te pyszczki ich zobowiązują xD To niech spróbuje od jakiejś małej rzeczy? xD Niech mu zrobi chociaż kanapki na kolację xD

  11. Katka pisze:

    Aisling, jak widać starali się hamować z różnych względów. Wiesz, Charlie chciał w miarę pozytywnie spędzić ostatnie dni, więc chyba to było dla Ryana i Rusha dość mocnym motywem, by się postarać. Więc tak, hehe, Charlie działa na nich kojąco :D A łańcuszek… Ooooch, bo Richard po prostu jest hooojny! XD Haha, a Jason i Alex i więcej przytulania… bo jeszcze zaczniecie mieć wrażenie, że rodzą się drugie gołąbki i nas zabijecie XD Wiem, że jak oni są słodcy… to jest słodko, ale we wszystkich przypadkach, co za dużo, to niezdrowo XD Ale królowa i tak już chyba nieźle się przy Jasonie roztapia :D A PS bardzo trafne! XD

    O., awwwwwwwww, są przesłodkie! Szczególnie wąsik u Ryana! W ogóle to mega abstrakcja, że noszą te imiona XD Ale, żeby nie było, strrrasznie nam się to podoba, haha. Są naprawdę strasznie słodkie :D I te pyszczki skierowane do siebie… niby mała rzecz, a cieszy XD Dzięki za zdjęcia :D
    „skoro chce dbać i chronić swoją Księżniczkę, to o jej brzuszek również <3" – a to zabrzmiało strasznie słodko XD Tylko jakby on coś faktycznie spróbował upichcić, to nie wiem, czy by tak zadbał o ten brzuszek, czy jeszcze bardziej mu zaszkodził XD

  12. O. pisze:

    WIem,że to pierwotna para, ale oni jakoś od początku tak nie wiem.. Po prostu ich wspieram w dalszej kolejności xD
    No tak, ale jeśli wspomniała by coś o ulubionym daniu Ryana (nie chipsach i piwie) to sądzę,że Lenniak dałby radę to przyrządzić, skoro chce dbać i chronić swoją Księżniczkę, to o jej brzuszek również <3
    Właściwie masz rację, tydzień seksu, na łóżku, stole, podłodze, szafce, biurku, pod prysznicem, w salonie xD w samochodzie, na motorze.. Aj tam zawału, kto mówi o widocznym miejscu? xD

    Oto Lenny: http://sphotos-h.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/386257_317559938342207_195162685_n.jpg na lewym bioderku xD
    Ryan: http://sphotos-h.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/59604_338567932908074_1714797956_n.jpg na prawym xD Ich łebki są skierowane do środka, a więc do siebie. I proszę się nie sugerować tym,że Ryan jest ciemny i wygląda jak z henny, zrobiłam zdjęcie tego samego dnia co tatuaż xD (pod koniec października 2012) a Lenny, na wakacjach sierpień 2011 i jest o wiele jaśniejszy xD

  13. Aisling pisze:

    Dziwne aż że Rush i Rayan nie byli wobec siebie złośliwi. Czyżby książe wkupił się w łaski u księżniczki czy może Charlie działa na nich kojąco? A zakupienia łańcuszka przez Richarda bym się nie spodziewała prędzej po długich prosbach jego połówki…

    A u Jasona i Alexa co raz bardziej cud, miód i orzeszki… Jeszcze poproszę o dużą ilość przytulania i Lodowa Królowa się stopi! Biedny smok co on pocznie … Może tylko serduszko odtajało<3?

    PS: Miłość jest jak róża z kolcami… Czasem kuje :-)
    Taka faza na refleksejXD

  14. Katka pisze:

    Aoi, Rush to faktycznie idealny partner. No… na chwilę XD Nie no, wiadomo, zależy od preferencji. Jak ktoś lubi takie rozpieszczanie, to ewidentnie Rush jest cuuuudownym wyborem. Zapewni wszystko pierwszej klasy. Pytanie, czy to by się kiedyś nie znudziło… Ale och, co ja gadam, sama bym chciała spędzić taki weekend na łodzi za free czy dostać czekoladki za 300 dolców XD I oooch, ta wizja Charliego budzonego pocałunkiem księcia… rozkosz! Nawet o tym nie pomyślałam, hehe, a to tak słodko bajkowe. „Len mistrz kuchni, az mnie przeraża…” – uwierz, mnie też XD Bałabym się przebywać w kuchni, jeśli oni też by tam byli XD Haha, a akapit o Jasonie i Alexie zdominowany przez „ahhhh” jak widzę XD Słodko. „szacun dla Jasona za wytrwałość ale opłacało mu się męczyć rozkochał w sobie Królową.” – BARDZO się opłacało. Jason na pewno nie żałuje, że nie zrezygnował :D

    O., haha, nie wiem, czy ich by się w ogóle dało czegokolwiek nauczyć w kuchni, ale może rzeczywiście powinna spróbować. Choć nie wierzę w sukces. Są antytalenciami, jeśli o to chodzi. A to, co mówisz, z tym rozwojem związków… Charlie i Rush to para pierwotna, więc oni mieli już swój etap kompromisów i dochodzenia do czegoś. Teraz rzeczywiście mają już wszystko wykreowane i mogą się wydawać taką zwykłą parą. Za to Jason i Alex oraz Lenny i Ryan są raczej na etapie docierania się wciąż, więc… więc jest ciekawie XD „Po powrocie na pewno Jasona nie wypuści z łóżka przez dwa dni,” – jeśli wróci… XD A tak w ogóle to podejrzewam, że mogłoby to być nawet więcej niż 2 dni, hehehe. Ale Alex i tatuaż… Starzy Greye dostaliby zawału XD „Właśnie i tak w temacie tatuaży xD Uznałam,że swoje dwa koty nazwę Lenny i Ryan xD” – powiem jedno: awwwwwwww! Albo dwa: chcemy zdjęcia! XD

    Tess, „Czyżby taka cisza przed burzą?” – hehehe… kto wie, kto wie… XD Nie no, nic nie mówię, nie chcę Was straszyć. Ale podejrzenia mieć możecie XD Oooch, znajdź pluszaka, znajdź! Ja strasznie żałuję, że nie mam już swoich :( Shiv ma takiego fajnego misia (którego, jak śpimy razem, gdy u niej jestem, to i tak nie pozwala mi go przytulić, tylko go sama obłapia :(). Hehe, relacje Rush i Ryan oraz Charlie i Lenny są rzeczywiście dość śliskie. No mimo że ogólnie to fajna zgrana paczka z nich, to jednak niektóre jednostki za sobą nie przepadają. Pewnie byłoby zbyt nierealnie, gdyby tam każdy się kochał i skakał za siebie nawzajem w ogień XD Ale, może kiedyś dojdą do porozumienia… A taki Alexik jest rzeczywiście słodki :D Tylko by się go tuliło!

  15. Shivunia pisze:

    Tigram >> Też uważam, że sztuczne oczka są straszne. Zawsze mi się przypominają te WSZYSTKIE filmy które widziałam o morderczych lalkach. Miały koszmarne oczy. Ale chyba ten piesek nie udusi Charliego. Mam przynajmniej taką nadzieje ;)
    A JxA, oj chyba nie mam nic do dodania. Cieszę się, że trafiłyśmy w gusta i oczekiwania :D

    Shinu >> Fiki paczą mózgi hahaha. Ale co się dziwić. Jeszcze Ryan dostaje prezenciki… i to droższe niż pluszak XD hahahah jestem złym człowiekiem przez to co mówię.
    A jak Rush wróci… to oni chyba będą musieli wziąć w studiu grupowe wolne. Bo dwóch tatuażystów chyba nie wyjdzie do pracy. W sumie jak nie wrócą to będzie tak samo… tylko podczas leczenia deprechy.

    Luinlos >> Widzę, że tu gołąbki i Ryan były tylko takim niewielkim preludium do głównego dania. Ale to nawet słodkie ;3 Takie rozkoszowanie się ich wspólnym wieczorem. I Alex nie jest głupi, nie wiem na co Jason liczył. Że serio nie zauważy?Pff. Taki mały analityk wojenny musi zwracać uwagę na każdy detal.
    Ale teraz że zna lepiej te detale, nie tylko na ciele Jasona, ale i w jego głowie, to coraz luźniej się przy nim czuje. A i Jay go poznaje, dlatego tak powoli, powoli ewoluują.
    ” budzą mój niepokój – nie wiem, czy tylko budujecie napięcie, czy szykuje się jakaś poważna drama…” hie hie hie. Nic nie mogę powiedzieć, ale na pewno coś z dwojga, albo jedno i drugie.
    p.s. – słooodko. Charlie to czasami taki dzieciuch… ale ja nawet ze swoim podłym charakterkiem, też bym chciała mieć takiego pluszaczka w którego mogła bym się wypłakać. Wiec mimo ze to infantylne i tak popieram jego „głupiutki pomysł”. Fajnie że tak to odebrałaś.

  16. Tess pisze:

    Nie będzie wielkim odkryciem, jeśli napiszę, że ten rozdział był cholernie słodki i rozluźniający. Czyżby taka cisza przed burzą?
    Charlie zabił mnie tym pluszakiem, haha. Świetny pomysł, miałam niemały ubaw, kiedy o tym czytałam. Aż sobie przypomniałam, że swego czasu sama miałam takiego właśnie psiaka – pluszaka. Będę szukać!
    Shinu napisała – „Charliemu to zamiast pluszaka przydałby się mały żywy spaniel albo labrador. Pewnie jak Rush wróci z Anglii to sprawi mu psiaka ukrytego w bukiecie róż xD”. Dobre! :D
    Relacja Ryan – Rush… Chyba dużo czasu minie nim przestaną sobie wzajemnie dokuczać, o ile w ogóle przestaną. I Charlie też raczej nie jest skory do zmiany zdania o Lennym. Toż ja go przecież tak nie lubiłam i teraz uwielbiam, a on nie może? xD
    Pisałam to już chyba w poprzednim komentarzu, ale uwielbiam takiego Alexa. Nie wiem… Takiego zmartwionego, potrzebującego wsparcia, dotykalskiego? Może takiego właśnie :D
    Cóż, weny!

  17. O. pisze:

    Łuhuhuhu~! A może by tak siostra Ryana nauczyła Lenniaka gotować? xD Ogólnie wczoraj w rozmowie z Tigram wspominałam,że dla mnie dwie pary symbolizują siłę uczucia i prawdziwy związek, o dziwo nie miałam na myśli Gołąbków, a J&A i L&R, ponieważ to oni się dogryzają, godzą się na pewne kompromisy etc. (pierwsza para bardziej pokojowo) i jakoś tak z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej się do tego przekonuję. Mocno trzymam za nich kciuki! Za Gołąbków też, choć ich związek mi się wydaje taki zwykły, jakby są ze sobą bo są. I tyle. Ale nie powiem, pomysł Charliego był cudny, niech śpi z pluszakiem xD Tylko niech go zbytnio nie obślinia xD
    A Alex, łoh z niego to coraz bardziej robi się Sexy Słodziak xD Po powrocie na pewno Jasona nie wypuści z łóżka przez dwa dni, chcąc jeszcze więcej, mocniej, bardziej xD Aż może sam sobie strzeli tatuaż by być bardziej pociągającym xD
    Nie dziwię mu się,że tak bardzo szaleje za tatuażami Jasona, sama też pewnie spędziłabym wręcz godziny na ich oglądaniu i dotykaniu xD

    Właśnie i tak w temacie tatuaży xD Uznałam,że swoje dwa koty nazwę Lenny i Ryan xD

  18. Aoi (@JoasAdamczak) pisze:

    Charlie i Rush jak zawsze słodcy, kochani i rozczulający. Ahhh marzę o takim facecie jak Książę, co by po za mną świata nie widział, kupował mi słodkie pluszaki i rozpieszczał na każdym kroku. :D Ale cóż poradzić Richard jest tylko jeden i na dodatek zajęty. :D Kupowanie pluszaka do nikogo nie pasuje bardziej niż do gołąbeczków, przecież Charlie by chyba umarł z tęsknoty jak by Rush nie wrócił z Anglii, umarł to chyba mało powiedziane on by zapadł w stuletni sen z którego wybudzić mógłby go tylko pocałunek blond księcia :D. No i Rush jaki słodki, taki zazdrosny o kontakty jego ptaszyny z Jasonem i Ryanem xD, ubawił mnie tą zazdrością, ale Charlie ma swojego pieska wiec będzie go bronił przed złem xD
    Ryan jak zawsze „rajanowaty” aż do bólu, Len mistrz kuchni, az mnie przeraża…
    No i oczywiście Alexiaczek i smoczunio, panowie ostatnio doganiają gołąbki w tej słodyczy. Fajnie że Alex tak się rozczulił wewnętrznie po zobaczeniu tatuażu Jasona, no i ich późniejszy seks był ahhhhh, ohhhhhhh, ahhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh, ale panowie naprawdę przeszli długąąąąąąąąąąąą drogę żeby ich związek wyglądał tak jak wygląda teraz, szacun dla Jasona za wytrwałość ale opłacało mu się męczyć rozkochał w sobie Królową.
    no to chyba tyle, pozdrawiam :D

  19. luinlos pisze:

    *___*
    Czytam sobie czytam, spokojnie, bez nerwów – Gołąbki i Rayan na zakupach, cóż może się niespodziewanego stać skoro Książe i Rayan nie są w tej chwili na wojennej ścieżce, a Charlie stara sie jak może utrzymać taki stan – a tu nagle BAM! Alex i Jason i to w tak wyśmienitym wydaniu :D
    Bardzo się cieszę, że Alex szybko zorientował się, co ten tatuaż znaczy.
    I, jejku, to takie słodkie, że tak bardzo kręcą go tatuaże Jasona :D A raczej Jason w całym pakiecie :D
    Podoba mi się w sposób w jaki ze teraz sobą rozmawiają. To, że coraz bardziej widać że czują się zdecydowanie swodobniej w swoim towarzystwie. Aż trudno uwierzyć, jak to wszystko wyglądało na początku ich relacji. Jason musiał ważyć każde swoje słowo i gest, bo jeden nieostrożny ruch i katastrowa gotowa. A teraz? Jason już nawet się nie czai tylko pyta wprost czy jakaś pozycja Alexowi nie pasuje, a Alex otwarcie mówi czego chce, czego potrzebuje (to jak zadecydował że teraz mają mieć seks pod prysznicem było gorące). To jedna z wielu rzeczy, za które uwielbiam tę parę – postęp emocjonalny i fizyczny w ich związku. Wszystko dzieje się w swoim czasie.
    I to doskonałe, że Alex mówi o przyszłości z Jasonem, o wybieraniu garnituru itd itd. Wierzę, że wszystko musi się ułożyć.
    Chociaż niektóre zdania, np.: „. Choć wciąż gdzieś na granicach podświadomości czuł, że jeszcze wszystko może rozegrać się inaczej. Nie tak pozytywnie.” budzą mój niepokój – nie wiem, czy tylko budujecie napięcie, czy szykuje się jakaś poważna drama…

    Ej, jak była ta cała rozmowa „Przygotuj cos dla mnie na powrót” to ja sobie pomyślałam, że jeszcze w trakcie tego pobutu w Angli mogła by się przytrafić jakaś bardziej… odważna… rozmowa przez telefon *unosi sugestywnie brew*

    Och, zanim pójdę spac, przeczytam ten kawałek z AJ jeszcze raz <3 Albo dwa.

    PS. O ile na początku jak Charlie poprosił o maskotkę, to zrobiłam facepalm – na prawdę Charlie? Na prawdę chcesz pieska?? – o tyle jak sobie wyobraziłam smutnego Charliego gruchającego przez telefon do Rusha, siedzącego na łóżku ze zmierzwionymi włosami i tulącego misia by zapewnić sobie jakiś taki komfort, to uznałam, że to jest całkiem naturalne i pasujące do niego. Mam słabość do Charliego ostatnimi czasy. Rush mi jednak troche gra na nerwach.
    PS2 Jak ja doczekam do 13tego?

  20. Shinu pisze:

    Jakoś tam przez ten fanfic Tigram, nie potrafię spojrzec na Rusha i Ryana tak samo xD Kurcze, naprawdę spodobali mi się razem xD
    Charliemu to zamiast pluszaka przydałby się mały żywy spaniel albo labrador. Pewnie jak Rush wróci z Anglii to sprawi mu psiaka ukrytego w bukiecie róż xD

    Mrr… kocham takiego Alexa ;3. Nic dodać, nic ująć ;].

  21. TigramIngrow pisze:

    Cóż mogę rzec?
    Pluszowy psiak to sama słodycz, chociaż niebieskie plastykowe oczęta są raczej przerażające, wolę ciemne.
    Ale…! Jason i Alex dali czadu że ho – ho! I to dwa razy! I tatuaż został dostrzeżony i zinterpretowany i w ogóle bardzo przyjemnie się to czytało. Bardzo, bardzo. Uwielbiam ich nieziemsko wręcz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s