Fire Dragon Tattoo Studio – 133 – Whisky z lodem

Jason miał dziś wolne, ku wielkiemu smutkowi Charliego i niemalże oburzeniu Kate, która znowu miała nadzieję, że wyjdzie wcześniej, aby spotkać się z Juanem. Najstarszy tatuażysta w zespole nawet nie chciał o tym słyszeć. Nie miał zamiaru dawać robić się w konia cały czas. Już zaplanował wyjście, był umówiony i właśnie leżał na kozetce w innym studiu, w innej części miasta, u swojej starej przyjaciółki Emmy. Na ostatnie przeżycia najlepszy był nowy tatuaż.
Co i raz, gdy Emma przekręcała się na taborecie, unosił się, żeby siorbnąć kawy, po czym znowu się kładł. Tatuaż już był prawie gotowy. Jason leżał w samych spodniach i patrzył, jak mucha latała wokół lampy.
Pracownia nie była wielkich rozmiarów, ale większa niż te u nich w studiu. Czerwone ściany, chyba niedawno przemalowane, liczne plakaty i całkiem spory zapas sprzętów w metalowej szafce. Nie wspominając już o wielkiej stercie segregatorów ze szkicami ułożonymi w osobnym regale.
— Ekipę masz stałą? — zagadał, bo kiedy przyszedł, była tylko kobieta.
— Mhm, ta sama. Zupełnie bez zmian, zupełnie. I co zabawniejsze, w łóżku też bez zmian. Aż ciężko uwierzyć, co? — Zaśmiała się, pochylając się do boku mężczyzny, a konkretnie do małej dziury między jednym a drugim tatuażem. Na wysokości nerki, tuż nad jego pośladkiem.
— Bez zmian w sensie partnera to chyba na plus. Ale nic nie kombinujecie? Myślałem, że lubisz eksperymenty — zakpił Jason.
— Oj, tak to kombinujemy, ale wiesz… To już długo. Z Samem naprawdę dobrze mi się żyje. Koleś jest zupełnie wporzo. Jak na razie, nie myślę o rozwodzie. — Roześmiała się, bo w jej przypadku nie byłaby to nowość.
— Ale to jeszcze nie jest etap, by tatuować sobie coś na jego cześć? — rzucił Jason z lekkim rozbawieniem, równocześnie trochę pijąc do tego, w jakiej sytuacji sam był.
Emma zamrugała i odsunęła się od jego chudego i kolorowego ciała, patrząc na tworzony tatuaż.
— Ej, no, nie mów, że ty zakochałeś się w alkoholu. Palić to ja rozumiem, ale… — Skrzywiła się, starając się rozwikłać, o co chodziło ze szklanką whisky, do której wpadały kostki lodu. Oraz z papierosem, którego dym zlewał się z czarno-białą czaszką stanowiącą już stary tatuaż Jasona.
Mężczyzna mimowolnie uśmiechnął się do siebie. Trochę z politowaniem.
— Nie pijam whisky, nie stać mnie. Chyba że u Mike’a. Kombinuj dalej, Em.
Kobieta wzruszyła ramionami, wyraźnie skonfundowana. Podrapała się po swoich nastroszonych, czarnych włosach.
— To nie wiem. Starzejesz się? Cholera wie. Albo masz za dużo wolnej skóry na ciele.
— Chodzi o Alexa — rzucił wreszcie Jason. Wiedział, że akurat przed nią nie musiał się krępować. — I jak nie skojarzyłaś od razu, to dobrze. Chodziło o to, żeby na widok tego tatuażu każdy nie myślał od razu „Alexander Grey”.
Emma ściągnęła brwi.
— No, nie myślę tak. Co w nim z niego? Myślałam ostatnio, że to twoja Śnieżynka czy Królowa Lodu… Nie lodów. Chociaż to… Nie wiem. Ale nie wnikam, nie wnikam, żeby nie było.
— Kostki lodu wystarczająco pośrednio kojarzą się z Królową Lodu. A jak myślisz o whisky, to raczej o garniturowcach niż menelach spod mostu.
— A papierosek to sugestia co do ciebie? Sprytne, panie wieszak! — Emma pochwaliła swojego byłego podopiecznego. Gdyby mogła, klepnęłaby go w tyłek.
Jason mruknął coś na potwierdzenie i po krótkiej, pełnej milczenia obserwacji pracowni rzucił:
— Staraj się przy tych kostkach lodu. Jak Alex się połapie, że go to symbolizuje, to będzie chciał, żeby ładnie było — rzucił z kpiną, choć wiedział, że Emma zawsze dawała z siebie wszystko.
— A w ogóle chcesz, żeby się połapał? — zapytała, nie odpowiadając na ten, w jej mniemaniu żałosny, przytyk.
— Zapomniałaś, że spotykam się z facetem, który ukończył dwa pojebane kierunki na studiach. A tak serio, nie wiem. Nie musi, ale jak się połapie, to nie będę jak jakiś debil zaprzeczał.
— A myślisz, że umiałby powiedzieć, co gdzie masz? — spytała, dziarając go z pełnym skupieniem. Dlatego za bardzo się nie rozgadywała, nie chcąc się dekoncentrować. Lekkie zmarszczki robiły się jej na czole i nad nosem, gdy wpatrywała się w powstający wzór na skórze. Może poprzez swój wygląd, dość buntowniczy i ostry, odmładzała się, ale widać było, że nie była już nastoletnią dziewczynką.
— Może. Choć nie wiem, czy Charlie prędzej by nie umiał je wymienić.
— Aż tak źle oceniasz tego swojego faceta? Chyba on cię częściej widzi nago niż Charlie, hm?
— Taa, choć nie wiem, jak bardzo się na nich skupia. Za to młody taksuje je, jakby chciał z nich zrobić mapę mentalną — prychnął Jason, choć przypomniał sobie niejedną sytuację po seksie, kiedy leżeli z Alexem, a ten przesuwał palcem po wzorach na jego ciele. — Ale nie licz, że to przetestuję. To chyba trochę zbyt narcystyczna zabawa jak na mnie, Em.
— Czemu?
— Bo „och, Alex, dzisiaj mam pomysł, żebyś w grze wstępnej wymieniał wszystkie moje tatuaże i jak uda ci się trafić, to będziesz go mógł sobie polizać” brzmi źle — odparł przegiętym głosem.
W ogóle nie reagował na igły w bardziej wrażliwych miejscach. Był do tego już przyzwyczajony. Poza tym takie spędzenie wolnego dnia mu pasowało. Miał tylko nadzieję, że Charlie i Kate sobie radzili. Mike zresztą obiecał wpaść i posiedzieć trochę za kontuarem.
Emma na moment przerwała tatuowanie i przetarła skórę, przyglądając się, jak wszystko wychodziło.
— Oj, bo źle do tego podchodzisz. Co najbardziej lubi? Jeśli to taki poważny typ, to może, hm… O, na przykład kup coś dobrego do jedzenia, może jakiś alkohol. Usiądźcie na łóżku i zagrajcie w „Co o mnie wiesz? Jeśli dobrze odpowiesz, to możesz coś zrobić”. Wiesz, takie rozbieranie się z pieszczotami, dobrym jedzeniem i rozmową.
— Może… — mruknął Jason. — A z Alexem i tak mam sporo przeszkód łóżkowych do pokonania. — Zawahał się moment, po czym mentalnie machnął ręką i dodał: — Zobacz, co mam w tylnej kieszeni spodni.
— Mam rękawiczki, Jason. Zapominasz się — odparła kobieta karcącym głosem. — I co rozumiesz przez „przeszkód łóżkowych”?
Mężczyzna westchnął i obejrzał się na nią krótko.
— Alex jest trudnym kochankiem — prychnął i widząc, że Emma odsunęła się na moment, sam sięgnął do spodni. Wyciągnął stamtąd dzisiaj kupione opakowanie smakowych kondomów.
Nie sądził, by przed wyjazdem braci Grey tego spróbowali. Zresztą nie chciał teraz nawet naciskać. Wszystkim udzielał się stres à propos tego, co niedługo ich czekało, więc nie chciał dodawać kolejnego źródła. Ale kupił, bo widząc je, przypomniał sobie, że to według Alexa mógłby być sposób na niechęć do seksu oralnego.
— Brzydzi się, krótko mówiąc.
Emma zamrugała, robiąc głupią minę z otwartą buzią.
— Serio? Co on? Ile ma lat? — wypaliła, jakby to w jakiś sposób miało być ze sobą powiązane.
— To bez znaczenia. Dużo by opowiadać. — Jason schował gumki do kieszeni i znowu znieruchomiał w swojej leżącej pozycji, z rękami pod brodą. — Ma za sobą mało przyjemne wspomnienia i przez to blokadę.
— I ty się w to pakujesz? — spytała z niedowierzaniem. — Gdyby nie to, co właśnie ci dziaram na plecach, to bym powiedziała, że to chyba gra niewarta świeczki. Zawsze, młody, wydawałeś mi się nie lubić problemów. Tym bardziej takich zbędnych — dodała, wracając do tatuażu.
— Czasami sam się sobie dziwię. — Jason wykrzywił usta w uśmiechu. — Samo wyszło. Jak wpadłem, to już było za późno na wycofanie się. A teraz, jak się sama domyślasz, nie chcę się wycofywać.
— Może. Chociaż wiesz… Ja, jak brałam wcześniej śluby, też tak myślałam. Całe to obrączkowanie się, cała reszta, a potem i tak się jebało. Za dużo różnic i w końcu trzeba było se powiedzieć „dość”, aż nie znalazłam, jako stara baba, w końcu tego idealnego. Chyba. — Zaśmiała się na koniec, wcale nie zakładając, że z obecnym mężem wytrzyma do grobowej deski.
— To by było chujowe, jakby wielokrotna rozwódka kierowała mną w sprawach sercowych — rzucił Jason złośliwie, wiedząc, że i tak się o to nie obrazi. — Ale, ale, Alex ma wady, lecz jak na razie je znosiłem, więc chyba nie będzie źle. Poza tym… gdyby to nie miało więcej plusów niż minusów, to bym się w to nie pakował.
Emma chwilę milczała, zastanawiając się nad słowami młodszego tatuażysty. Traktowała go trochę jak przyjaciela, trochę może nawet jak przyszywanego syna albo młodszego brata.
Odetchnęła ciężej i łagodniej.
— Jak chcesz. Jak uważasz. Mówię tylko, że nie ma ścieżek bez odwrotu i liczę, że sobie tego wszystkiego nie wmawiasz.
— Nie będę się z nim hajtał, więc odwrót zawsze jest — mruknął Jason, w duchu jednak nie planując tego, a przynajmniej mając nadzieję, że to nie będzie konieczne. Choć zdawał sobie sprawę, że równie dobrze wszystko mogło się skończyć już za kilka dni, jeśli Alex zostanie w Anglii. — Jak tam tatuaż? — zmienił temat.
— Nieźle. Już kończę. Chcesz mnie sprawdzić, czy mi zaufasz? — zapytała, pozwalając mu zostawić wcześniejszy temat. Znała go już dość, by wiedzieć, jak był dla niego ciężki.
— Poczekam na efekt końcowy. A ty czegoś nie planujesz? Nie wydziarać ci?
— Na razie mam chyba dość. Znaczy, wiesz, do następnego wtorku. — Zaśmiała się. — Ale nie martw się. Wiem, gdzie mieszkasz.
— To wpadnij kiedyś nas odwiedzić.
— Nas w studiu, czy nas w domu? Bo mieszkacie razem? Bo chyba tylko dla faceta, z którym randkujesz, nie dziarasz sobie alkoholowego wyznania miłosnego?
— Od niedawna mieszkamy razem. I nie jestem zakochanym nastolatkiem, który po pierwszej randce dziara sobie „ja i xxx na zawsze”, a potem przychodzi i pyta, jak usunąć tatuaż — zakpił. Już mu się zdarzały takie przypadki, więc zawsze radził na początku przemyśleć dobrze takie pomysły. Niektórzy byli uparci.
— Jasne. Cokolwiek bym o tobie nie myślała, faktycznie jesteś już dorosły. A tatuaż nie ma imion, więc chyba na nic nie trzeba będzie go zmieniać. I już gotowy — dodała, czyszcząc go jeszcze.
— To daj jakieś mniejsze lustro, żebym zobaczył — poprosił, kiedy kobieta się odsunęła, a on mógł wstać oraz podejść do wysokiego lustra w rogu pracowni.
— Jest na szafce tuż obok — rzuciła Emma, nadal siedząc na swoim taborecie i ogarniając stanowisko. — Chcesz poza tym uloteczkę, jak się tatuażykiem zajmować? — Zachichotała.
— Możesz dać, zrobię z niej skręta — odparł w podobnym tonie, sięgając po prostokątne lusterko. Stanąwszy tyłem do tego większego, obejrzał tatuaż. Uśmiechnął się do siebie, widząc, jak dużo dymu zrobiła. Podobało mu się. Do tego kostki lodu były odpowiednio dopracowane, a wrażenie przestrzeni zostało zachowane. — No i miodzio. Dzięki. Moja żywa kostka lodu powinna być zadowolona. A teraz chodź tu i mi to zaklej.
Emma od razu zajęła się zabezpieczeniem świeżego tatuażu.
— Zadzwoń, jak ci się już całkiem wygoi. Wydaje mi się, że białego dałam odpowiednią ilość, ale wiesz, oczy już nie te, a i ty możesz mieć swoje zdanie.
— Spoko, pojawię się jak coś — zapewnił ją Jason i gdy jego tatuaż został odpowiednio zabezpieczony, zarzucił na siebie czarny bezrękawnik. — Będę spadać — dodał, widząc kątem oka zza drzwi pracowni klienta czekającego w holu studia.
— Szkoda — przyznała Emma, też patrząc w tamtą stronę. Uśmiechnęła się do klienta, aby jeszcze chwilę poczekał. — Ej, i tak serio… Wiesz, że może nie jestem w temacie do końca, ale jak coś, możesz pogadać. Ciocia Em zawsze wysłucha — dodała już śmiesznym głosem, jakby mówiła do małego dziecka.
— Że też tak późno cię poznałem… Pisałabyś mi zwolnienia do szkoły — prychnął Jason, sięgając do jej krótkich włosów i rozwalając jej fryzurę. Choć jej to nie szkodziło tak jak Kate. Emma miała krótkie i nastroszone włosy, za to Kate, ze starannie ułożoną fryzurą, zabawnie fukała na każdą próbę jej zdewastowania. Pomijała w swojej logice fakt, że nie raz sama włosy Charliego doprowadzała do stanu dewastacji.
— I tak byś nie dostał. Dbałabym o twoją edukację, gówniarzu. No, ale teraz spadaj. I powodzenia, bo co innego mi pozostaje życzyć? — Uśmiechnęła się i klepnęła go mocno w pośladek, aż plasnęło.
Jason spojrzał na nią z rozbawieniem i sięgnął po swój kask z półki.
— Dzięki za tatuaż.
Po tym machnął jej na pożegnanie i wyszedł ze studia, odprowadzony spojrzeniem młodziutkiego, oczekującego na swoją kolej klienta. Zmierzył go wzrokiem i po chwili już siedział na Triumphie, kierując się w stronę domu. Niespiesznie. Wiedział, że Alexa tam jeszcze nie zastanie. Było zbyt wcześnie.
Kiedy był już w połowie drogi, telefon w jego kieszeni się rozdzwonił. I dzwonił tak długo, że mężczyzna w końcu zdecydował się zatrzymać gdzieś po drodze i odebrać. Trochę się zdziwił, że w godzinach pracy tak usilnie starał się z nim skontaktować jego kochanek.
— Tak? — spytał prosto, nie będąc pewnym, czy ten był sam.
— Czyli nie lecisz? — padło od razu pytanie.
Uniósł brwi, po czym rozejrzał się po drodze i poboczu, na którym się zatrzymał.
— Nie — odparł równie prosto. — To nie mogło poczekać do wieczora, jak rozumiem?
— Nie. Tracę ostatnio głowę. Właśnie rezerwuję bilety. Nie mogłem czekać. I zaczynam panikować — dodał Alex zupełnie niespodziewanie i nagle. — Jesteś w studiu?
— Nie, jadę do domu, mam dzisiaj wolne — odmruknął Jason, ściągając brwi. — Zrób sobie przerwę. Chyba że chcesz, żebym przyjechał?
— Tak. Znaczy… — Alex na chwilę zamilkł, po czym w telefonie Jason usłyszał tylko to niemiłe piknięcie, kiedy komputer nie chciał wykonać jakiegoś polecenia.
Westchnął i dodał spokojnie:
— Będę do dwudziestu minut.
— Jason… — Jego jasnowłosy kochanek znowu zamilkł, najwyraźniej jednocześnie z rozmową z nim coś robiąc. — Chyba że nie masz czasu. Nie chcę cię do niczego zmuszać.
— Mówiłem, że mam wolne. Zamów mi coś do żarcia — odparł tylko Jason i rozłączył się.
Ponownie założył kask, sprawnie zawrócił na poboczu i ruszył na swoim motocyklu w kierunku Miami Beach, gdzie w hotelu the Tides Alex miał swoje biuro.
Sam już powoli miał dość tej całej sytuacji i z każdym dniem coraz bardziej czuł, że stres jego też zaczynał zjadać. Mało komu to okazywał i o dziwo nie warczał tak w pracy, jak zwykle miał w zwyczaju w trakcie złego humoru. Był tylko przybity, lecz wiedział, że gdy sam zacznie świrować, to Alex popadnie w jeszcze większą panikę. Dlatego teraz zamierzał pojechać do niego i jakoś go uspokoić, jeśli faktycznie było źle. Co prawda nie wiedział jeszcze jak, ale chciał być z nim. Przynajmniej póki mógł. Wiedział, że najgorsze i tak przed nim, jak będzie mógł porozmawiać z kochankiem tylko przez telefon, kiedy ten będzie już w Anglii.
Zaklął pod nosem i wreszcie zatrzymał się pod hotelem. Nie zwlekając, wjechał na odpowiednie piętro i zadzwonił do drzwi w apartamencie Alexandra Greya.
Chwilę odpowiadała mu tylko cisza, po czym usłyszał bardzo szybkie kroki, a następnie zobaczył w drzwiach Alexa. Miał telefon przyciśnięty do ucha i właśnie kiwał głową, jakby rozmówca miał to zobaczyć. Widząc Jasona, złapał go za nadgarstek i wciągnął do środka. Zatrzasnął za nim drzwi i nie puszczając go, przemaszerował do swojego gabinetu.
— Tak, całkowicie to rozumiem, ale nic nie mogę na to poradzić… I nie, proszę mi nie insynuować takich rzeczy… Oczywiście… Radziłbym spuścić z tonu… Tak… — mówił chłodnym, opanowanym głosem do swojego rozmówcy. I gdyby nie to, Jason ledwo by go poznał.
Odłożył kask na najbliżej stojącą szafkę i zdjął motocyklowe buty, nim wszedł dalej za Alexem, obserwując go czujnie. Czekał, aż przestanie rozmawiać.
Kochanek patrzył na niego co chwilę, cedząc słowa do telefonu. Kiedy Jason w końcu rozebrał się z wierzchnich ubrań, znowu wziął go za dłoń i bez pardonu położył ją sobie na karku. Poruszył przy tym barkami, zbliżając się o krok bliżej kochanka. Jason uśmiechnął się do niego lekko i objął go. Pomasował przy tym jego ramiona i pocałował w policzek. Nic nie powiedział, żeby nie przeszkadzać mu w rozmowie. Jedynie głaskał go i masował, drugą rękę trzymając na jego talii.
To musiało pomóc, bo Alex po chwili trochę odprężył się w jego objęciach. Jason czuł to pod palcami, bo po głosie kochanka tego w ogóle nie było słychać. Nadal w mało przyjemny sposób tłumaczył komuś, w jakiej jest sytuacji i że nie powinien wnosić żadnych roszczeń albo będzie to jeszcze bardziej niekorzystne dla obu stron.
— Tak… Do widzenia… Mhm, także życzę miłego dnia — dodał na koniec już chyba tylko formalnie, bo rozmowa wcale nie należała do tych łatwych, sądząc po tym, co Jason słyszał zarówno z telefonu, jak i ust kochanka. A kiedy Alex w końcu schował komórkę do kieszeni, odwrócił się do tatuażysty i bez słowa objął go za szyję. Ściągnął go w dół i pocałował bez żadnego tłumaczenia.
— Mm — mruknął Jason w jego usta, przyciskając go do siebie zdecydowanie oraz pogłębiając pocałunek. Takie powitania były przyjemne.
Alex też zamruczał, przylegając do niego ciasno i może nawet trochę desperacko. Kiedy się odsunął, tylko odrobinę, aby móc złapać oddech, oblizał usta i odezwał się.
— Zamówiłem ci jedzenie, jak prosiłeś. Jest w salonie.
— Dzięki, już idę zjeść. A ty jak żyjesz? Jadłeś? — zapytał Jason, wciąż głaszcząc go tuż nad paskiem spodni.
— Co? — Alex wydawał się zaskoczony pytaniem. — Nie, nie miałem czasu.
— To zjesz ze mną — zdecydował tatuażysta.
— Nie jestem głodny. Muszę jeszcze zadzwonić do… — Spojrzał na Jasona, zastanawiając się, czy był sens mówić mu, do kogo konkretnie. — Do jednego klienta, a ten telefon sprzed chwili mi zupełnie zburzył plan. Idź, zjedz.
— Klient poczeka — burknął Jason i pociągnął go za rękę w stronę salonu. — Przyjechałem do ciebie, a nie żeby zjeść za darmo.
Alex skrzywił się i spojrzał w stronę biurka, zdesperowany.
— Ale… — spróbował jeszcze, lecz dał się pociągnąć. Był dziś wyjątkowo rozbiegany.
— Siadaj — zdecydował za niego tatuażysta, dosłownie sprowadzając go na kanapę przed stolikiem, na którym stała taca z przykrytym talerzem. Sam usiadł obok niego i zajrzał, co tam Alex dla niego zamówił, mając nadzieję, że będzie to coś, co da się podzielić na pół.
Miło się zaskoczył, kiedy okazało się, że były to grillowane kanapki z pełnoziarnistego pieczywa z mięsem i warzywami. Do tego wysoka szklanka soku oraz filiżanka z torebką herbaty. Wrzątek można było zagotować w pokoju.
Wziął do rąk jedną kanapkę, a drugą podsunął na talerzu w stronę Alexa.
— Jedz — rzucił i sam wgryzł się w swój posiłek. Zgłodniał przez to leżenie na kozetce u Emmy, a nie miał nawet kiedy zabić głodu papierosem. — I jak z tymi biletami? Zarezerwowałeś?
— Tak — odparł Alex, patrząc z wyrzutem na jedzenie. — Nie chcę tam jechać — wyszeptał pod nosem, nim ugryzł pieczywo.
— To tylko cztery dni. Wrócisz do mnie wolny — zapewnił Jason i objął go jedną ręką, trzymając kanapkę w drugiej. Pocałował Alexa w policzek i wrócił do jedzenia. — I zawsze możesz do mnie zadzwonić, kiedy będzie źle.
Grey uśmiechnął się specyficznie pod nosem.
— Zawsze? — spytał z cichą nadzieją.
— Jasne. — Jason wzruszył ramionami. — Najwyżej mnie obudzisz albo każesz jakiemuś klientowi czekać. Do przeżycia. — Uśmiechnął się do kochanka, oblizując usta z musztardy, jaką wypełniona była jego kanapka.
Alex odetchnął ciężko i odłożył jedzenie na talerz na kolanach. Przysunąwszy się do Jasona, pocałował go w ramię.
— Jesteś najlepszym, co spotkało mnie w życiu.
Tatuażysta zastygł na moment, patrząc na niego. Alex nie zawsze dawał się tak ponieść emocjom i bywał równie oszczędny w słownych czułościach, jak w tych cielesnych. Dlatego to było bardziej niż miłe.
Przełknął i przytulił go jedną ręką.
— Mimo że zostaję w Miami? — zamruczał przy jego skroni.
— Nie mogę cię do niczego zmuszać. To twoja decyzja, a ja muszę z własną rodziną sobie sam poradzić — odparł Alex, opierając czoło w miejscu, w które wcześniej pocałował kochanka.
— Nie sam, masz Rusha. — Jason westchnął i pogłaskał go po włosach. — Choć blondi to blondi, ale nie jesteś tam sam.
Alex tylko zamruczał, relaksując się jeszcze chwilę. Wreszcie wyprostował się, pocałował Jasona w policzek i ponownie ugryzł kanapkę. Dawszy znać, że musi zadzwonić, wyszedł do swojego biura.
Jason poczekał na niego na miękkiej, jasnej kanapie, dojadając w tym czasie swoje pożywne i zapewne drogie jedzenie. Potem napił się soku i zagotował wodę. Zdążył jeszcze zalać herbatę dla Alexa i usiąść z powrotem na kanapie. Odchylił głowę do tyłu i przymknął oczy. Czuł specyficzne pieczenie na miejscu nowego tatuażu, ale było to znajome uczucie.
Nawet nie usłyszał, że kochanek wrócił. Dopiero poczuł go, kiedy ten usiadł obok i przytulił się do niego.
— To będzie głupie, o co spytam. Ale chcesz jakąś pamiątkę z Londynu?
Jason aż zaśmiał się krótko i uniósł brwi z rozbawieniem, zerkając na kochanka spod zmrużonych powiek.
— To było ostatnie, czego się teraz spodziewałem.
— Nie. Ostatnim byłaby teraz propozycja pójścia do klubu na randkę — odparł Grey spokojnym, zupełnie pozbawionym emocji głosem.
— Mmm, taa, to by było szokujące — przyznał tatuażysta, obejmując go jednym ramieniem. — Ale co do pamiątki, niekoniecznie. Wystarczy, że wrócicie — mruknął.
— Wrócimy — zapewnił Alex, jeszcze bardziej wtulając się w chudą klatkę piersiową kochanka oraz samemu obejmując go na wysokości brzucha. — Za bardzo cię kocham.
Jason, nawet jakby chciał, nie mógłby powstrzymać się przed uśmiechem. Kiedy Rush i Charlie tak sobie słodzili przez cały czas, wydawało mu się to głupie i ckliwe. Lecz kiedy Alex to mówił, to było to tak cholernie dobre… Najlepsze.
— Ja ciebie też, królowo — odpowiedział, trzymając go blisko siebie.
Alex był dziś tak dotykalski i łaknący bliskości, że nie miał zamiaru mu tego odmawiać. W duchu nawet podbudowywało go to, że mężczyzna czuł się przy nim bezpiecznie. A ten westchnął mu tuż przy sercu z ulgą, pozwalając sobie na chwilę wytchnienia. Tak, potrzebował tego. Potrzebował Jasona bardziej, niż kiedykolwiek myślał, że kogokolwiek będzie tak potrzebował. Chciał tylko, żeby już było po wszystkim.

23 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 133 – Whisky z lodem

  1. Katka pisze:

    Tigram, uuu, Emma zdradzająca smaczki Jasona z młodości (taaa, bo on taki stary jest). Faktycznie mogłoby być ciekawie. Chociaż pytanie, jak dużo ona wie. W końcu Jason to jednak zamknięte w sobie stworzenie, a w młodości chyba nawet bardziej…

  2. TigramIngrow pisze:

    Eeeeej! Niech Emma wpadnie do Jasona i Alexa! Było by fajnie. Może by Alex wyciągnąć z Em kilka smaczków na temat swojego partnera? Mogłoby być bardzo ciekawie :D

  3. Katka pisze:

    Oshi, jestem pewna, że cała reszta ekipy ze studia i inni ich przyjaciele nawet nie mają pojęcia, jak mocna jest ta więź. Nie od dzisiaj wiadomo, że Alex jest zdystansowany publicznie, Jason też nie przepada za otwartym umizgiwaniem się, więc tak naprawdę nikt za bardzo nie widzi ich w takim stanie, jak się zachowują, gdy są razem, tylko we dwoje. Dlatego mógłby to być dla nich lekki szok, a może nawet nie rozumieją do końca tego związku. My rzeczywiście, jak mówisz, na pierwszy rzut oka to widzimy, ale aż mnie przez to bawi, że reszta nie za bardzo o tym wie, hehe :D Chooociaż, Jason ma swojego powiernika w postaci Mike’a, więc może ten jednak ma jakieś głębsze na to spojrzenie. No, tak mnie naszło po tym Twoim „W ich gestach można dopatrzeć się tyle czułości i przywiązania.”. Z Czym oczywiście zgadzam się co do słowa :) A Jason, jak widać, umie zaskakiwać XD

    Floo, na klacie miejsca na serduszka nie było :( Wiesz, Jason serio ma maaaasę tatuaży, a na klacie, jak kiedyś było opisywane, ma wielką scenę bitwy oraz napis „The heart of conflict”, więc to zajmuje już jednak tę część ciała. Musiał szukać wolnego miejsca XD „ja Jasona podziwiam, że jednak zostaje, sama to bym chyba po ścianach łaziła z nerwów.” – myślę, że Jay też spokojny nie będzie, haha. A ja Ci powiem, że sama nie wiem, czy bym wolała pojechać na jego miejscu, czy nie… No ale Jason zdecydował, Alex się z tym pogodził… Teraz tylko czekać, co z tego wyniknie. Czy jednak Jay nie będzie się musiał tam fatygować XD Z Charliem pod pachą, hehe. I dziękujemy za wenę, haha, gromadzimy ją skrupulatnie :D

  4. Floo pisze:

    No eeeej, a gdzie śnieżynka na serduchu?! Chociaż whisky z lodem…. no dobra, pasuje ale i tak chciałam tą śnieżynkę :( No ale cóż trudno by ją było połączyć z fajkiem… chyba że otaczał by ją dym :D
    Tak czy siak jestem upojona tym rozdziałem! Oni jak chcą to są tacy słooooodcy :D. ja Jasona podziwiam, że jednak zostaje, sama to bym chyba po ścianach łaziła z nerwów. Ojej a Charlie, też zostaje w domu, żeby go tylko Jason paleniem nie zaraził XD
    Rany stresuje się tym ich wyjazdem. Żeby to już było i się skończyło, niech oni już wracają i nigdy nie wyjeżdżają!!!
    Weny dziewczyny, dużo, dużo weny!!!!!

  5. Oshi pisze:

    Jakie to było wzruszające! Na pierwszy rzut oka widać, że bardzo im na sobie zależy, ich więź jest specyficzna, ale bardzo mocna. W ich gestach można dopatrzeć się tyle czułości i przywiązania. Eh..
    Jason zaskoczył mnie wzorem tatuażu. Byłam przygotowana na płatek śniegu xD

  6. Katka pisze:

    Tess, śnieżynki nie ma, hehe. Ale ufff, cieszę się, że nie chcesz nas rozstrzelać za jej brak XD A Alexa dotykalskość jest niewątpliwie miła dla Jasona – w końcu to w jakiś sposób wskazuje mu, że rzeczywiście udaje mu się „naprawianie” Alexa, co na pewno motywuje do dalszego wspierania go. No i jest to przecież okazywanie uczuć, co Jasonowi też jest bardzo potrzebne w sytuacji, w której się znajdują. W końcu nie tylko Alex tutaj cierpi :)

    Another, bieeeeeeeeeeeeeeeeeedna, zawsze się łączę w bólu z ludzikami odłączonymi od dostępu do sieci. Ale tak serio, powinnam w przyszłości założyć jakąś grupę wsparcia XD I będzie coś na zasadzie: „- Cześć, jestem Katka. Od 4 godzin nie mam neta.”. I oczywiście ogólne wyrazy współczucia. Ale do rzeczy. „Zazdroszczę Alexowi, tak cholernie zazdroszczę…” – myślę, że bardzo dużo osóbek z naszego grona mu zazdrości. Jak sama zresztą mówisz, Jason zjawia się zawsze, kiedy Alex go potrzebuje i w jakiś magiczny sposób potrafi sprawić, że ten się uspokaja. Toż każdy takiej osoby potrzebuje! Szkoda tylko, że ciężko taką znaleźć XD I oficjalnie zostajesz dołączona do grona zwolenników wybranego przez Jasona wzoru XD Ciekawa jestem, czy więcej jest za czy przeciw, hehe. Na happy end rzeczywiście zasłużyli. Ja w ogóle uważam, że każdy zasługuje na szczęście. W sensie… oczywiście sporne jest odnoszenie tego do ludzi ogólnie rzecz biorąc „złych”, ale zło nie rodzi się z niczego (w domyśle coś złego się musiało stać, że to zło powstało), za to jeśli ktoś jest szczęśliwy, to przecież nie ma motywacji, by robić złe rzeczy. Zatem… more happiness for everyone! XD Dzięki za komcia i czekamy na następne, hehehe.

  7. another69 pisze:

    Kurde, przez ostatnie dwa dni nie miałam dostępu do kompa i tyle do nadgonienia… Zaraz trzeba skomentować jeszcze bonus i ostatni jak na razie odcinek IOI. Ale najpierw to :)
    Zazdroszczę Alexowi, tak cholernie zazdroszczę… Jay jest na każde jego zawołanie. Zawsze się zjawia gdy ten Go potrzebuję. I wtedy przytula i tak dobrze się nim opiekuję, że aż miło…
    Pomysł takiego tatuażu mnie zaskoczył, bo spodziewałam się skromnego, małego płatka śniegu, ale ten pomysł jest jak dla mnie lepszy. Ciekawszy.
    I mam nadzieję, że związek Królowej i Smoczka skończy się Happy Endem… Bo zasłużyli. Nie mogę się skupić dziś… Więc tak ogólnie, to rozdział dobry, fajnie, że było ta parka.
    Jay jest cudownym kochankiem, chcę go więcej.
    I chcę by użyli gumek…
    :)

  8. Tess pisze:

    Skandal! Gdzie śnieżynka?!
    Och, no… Powinna być śnieżynka i kiedy zerkam na komentarze poniżej, to nie tylko ja tak twierdzę, ale w sumie nie przejęła mnie ta sprawa tatuażu AŻ tak bardzo. Powiedzmy, że to oburzenie jest tak dla „zasady”, haha :)
    Bardziej poruszyła mnie ta, jak to same napisałyście, dotykalskość Alexa. To było nie tyle co słodkie, co bardzo, bardzo miłe według mnie. Widać bardzo wyraźnie jak Alex zmienia się pod wpływem uczucia do Jasona.

  9. Katka pisze:

    Adela, uch, niestety muszę uprzedzić (ale chyba to już robiłam pod wcześniejszym rozdziałem), że to nie będzie jednak hop siup na zasadzie: powiedzieli, że za 2 tygodnie lecą, a w następnym rozdziale już lecą. 2 tygodnie to sporo czasu, a jednak przy wielkości FDTS nie chcemy robić wielkich przeskoków czasowych z prostego względu, że jeśli faktycznie pomiędzy rozdziałami różnica czasu była tak wielka, to zanim doszlibyśmy do 150 rozdziału, to oni wszyscy by już mieli po 50 na karku XD „Dlaczego Charlie nie robi Jonsonowi tatuażu??!!” – och, bo Jason ma swoją stałą tatuażystkę, która naprawdę sporo tego na jego ciele zrobiła. Charlie jest też tego świadom, niegdyś o tym rozmawiali, z tego co pamiętam. Choć to duże słowo, było zaledwie kilka zdań o tym. No ale, ale, nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale w następnym rozdziale Charlie się żywiej pojawi, no i jakoś niebawem wrzucimy bonus w całości na nim skupiony :)

    Luinlos, „z pewnością nie będzie się nim chwalił Charliemu…” – Jason w ogóle mało komu się chwali czymkolwiek, hehe, nie ten typ człowieka w końcu. Nawet nie wiadomo, czy w ogóle pokaże go Alexowi, czy będzie czekał, aż ten sam zauważy. „Katka, 9 dni to baaardzo dużo czasu i wcale tak szybko nie zleci :P” – już… 8 i jakieś 4 godziny…? XD

    Margo, „Alex był tu niesamowity i te jego wyznania i to jak się tulił do Jasona.” – ach, cóż za niecodzienna strona Królowej Śniegu, co nie? Rush by pewnie nie uwierzył, jakby mu się powiedziało, że tak potrafi się zachowywać jego braciszek XD Jason ma fuksa, że może to widzieć. Fajnie, że tatuaż się podoba :D Widzę, że opinie są bardzo skrajne, ale to chyba dobrze. Niby taka mała rzecz, a wiele spojrzeń i emocji wywołuje :)

    Aoi, „Powiem tak ledwie zaczęłam czytać a już był koniec” – bo Wy za szybko czytacie! Ot to, a tekstem się powinno delektować! Rzekłam XD Ale nie mówcie, że czasem nie jest fajnie tak zatrzymać się, wyobrazić sobie wszystko bardzo dokładnie, ze wszystkimi niuansami zawartymi pomiędzy wierszami… Dobra, bo schodzę z tematu. „Widać Alex częściej musi gdzieś wyjeżdżać bo robi się słodki, uroczy i tulaśny.” – och, Aoi, Ty niedobra! Tak chcesz ich często rozdzielać? No wiesz?! To ta biedna królowa już by zupełnie nerwy straciła, a Jason osiwiał i nawet farbowanie by mu nie pomogło! Łysy Jason też nie byłby sobą XD „Coraz bardziej lubię te parkę, wskoczyli na miejsce 3 w moim rankingu ulubionych par z waszych opowiadań” – chciałabym zobaczyć Twój ranking… XD Bo to takie FAJNE! XD W ogóle, kurcze, tak wszyscy nagle zaczynają mówić o tym happy endzie, aż niemal mnie dopada deja vu. Bo długo tak było przed zakończeniem NBTS; już powoli dobiegało końca i strasznie zaczęły sypać takie komentarze, że happy end i w ogóle… przez to mam wrażenie, jakby i FDTS się kończyło XD A już chyba wolimy płatnego zabójcę niż pozew do sądu. Nie chcemy siedzieć! No chyba że w norweskim więzieniu, tam podobno są lepsze XD

    Ashia, ooooooch, biedna, współczuję kaca :( Kac to ZŁO, więc mam nadzieję, że serio rozdział choć trochę pomógł o nim zapomnieć. A Jason, jakby i tuzinowi ludzi oddał po cząstce swojej mocnej głowy, to i tak by byli wytrzymali na alkohol XD „Oh Jason czyżbyś docenił wreszcie takie coś jak gruchanie?” – haha, myślę, że on już zauważa, że czasem niebezpiecznie jego przebywanie z Alexem przypomina gołąbki, tylko rzecz jasna nie przyzna się do tego nawet przed sobą XD Przecież to takie ckliwe, głupi i w ogóle bleh…! A i tak to robi, hehe. „Whisky? Jak dla mnie zajebiście pasuję, w końcu Alex jest właśnie jak stare, bardzo drogie i cholernie dobre whisky. Wykwintny, gustowny, elegancki. Pamiętaj człowieku, tylko do degustacji! Tylko Jason może chlać go do woli, bo to właśnie on ma najmocniejszą głowę wszech czasów xD Poza tym whisky to było pierwsze czym poczęstował go nasz Alex. ^^” – uwielbiam ten fragment Twojego komentarza. Jest GENIALNY! Ale możesz już wyjść z głowy Jasona XD Serio, nie mam nic do dodania :D Za to ta fantazja a propos totalnie wyzwolonego Alexa… Haha, serio, to już jakaś mega utopijna wizja, ale jaka zabawna. Podejrzewam, że do osiągnięcia takiego etapu potrzebowaliby zgoła więcej lat, niż jest w stanie człowiek przeżyć, ale marzyć zawsze można XD „i muszę nadmienić, że komenatrz pisze drugi raz, bo za pierwszym razem wyłączyłam przez przypadek XD” – po pierwsze, dzięki, że w ogóle chciało Ci się pisać jeszcze raz! A po drugie, znam Twój ból. Ostatnio odpisując Wam, wiesz, miałam już prawie całość, ale przeskakiwałam przy tym pomiędzy stronami i gdy wróciłam tutaj, by skończyć, jakoś zuuuupełnie odruchowo… odświeżyłam stronę T_T To boli. Dzięki wielkie za obszerny komentarz i życzymy ukojenia i zdrówka ;*

  10. Ashia pisze:

    Tytuł mnie odrzucił, bo mam takiego kaca jakiego w zyciu nie miałam i mam nadzieje miec juz nie będę. Cóż, nie kazdy ma taki stalowy żołądek i głowe jak Jason. xD
    Co do rozdziału……awwwwwwwwwwwwwwwww….. rozbiegany, zdenerwowany i przytulaśny Alex, to jest to co lubię najbardziej! A to wyznanie jego, jeeeeeej. Miód, miodzik na me serce, bądz rumianek i tabletki na żołądek-zdecydowanie bardziej pasuje do obecnej sytuacji xD
    Oh Jason czyżbyś docenił wreszcie takie coś jak gruchanie? Oj inaczej będzie patrzył teraz na gołąbki. ^ ^ Mimo to nie wyobrażam ich sobie takich klejących się do siebie w towarzystwie, afu afuuuuu. I nie martw się, Alex opisałby większośc twoich tatuaży, on je stale studiuje i wręcz uwielbia!
    Co do tatuażu, idealnie kurczę no. Whisky? Jak dla mnie zajebiście pasuję, w końcu Alex jest właśnie jak stare, bardzo drogie i cholernie dobre whisky. Wykwintny, gustowny, elegancki. Pamiętaj człowieku, tylko do degustacji! Tylko Jason może chlać go do woli, bo to właśnie on ma najmocniejszą głowę wszech czasów xD Poza tym whisky to było pierwsze czym poczęstował go nasz Alex. ^^ (ughh a potem był seks w rękawiczkach itp itd). Papieros symbolizujący Jasona, perfekcyjnie. Co do kostek lodu, które symbolizują Alexa, boskoooooo, ale nie od dziś wiadomo, że kazda kostka się kiedys rozpłynie huehue. Tak jak Alex dla Jasona(uwaga iście poetyckie zagranie) pod wpływem jego żaru z papierosa!….if u know what i mean
    Dobra Alex wypieprzaj do Anglii, doprowadź rodziców z Rushem do zawału, nie zdążą zmienić testamenu i będziecie w chuj bogaci(jakbyście dotychczas nie byli -.-) Rzuć narzeczoną krzycząc jej w twarz że wolisz byc ruchanym niż ruchać(no chyba że Jasona). Wracaj do męzusia. Idź do gay klubu, przebrany za draq queen, twoim pseudonimem artystycznym będzie „królowa śniegu”, chodź po mieście za ręke z Jayem i miej na sobie koszulke z napisem „Windsorówna może się schować, to ja jestem najlepszą królową UK” i żyj długo i szczęsliwie…..fantazja mnie poniosła xD
    a na poważnie to, mam nadzieję, że wszystko się ułoży, wrócą szybko, szczęśliwi i przede wszystkim wolni! Weny kociaki :> i muszę nadmienić, że komenatrz pisze drugi raz, bo za pierwszym razem wyłączyłam przez przypadek XD No i po przeczytaniu az mniej mnie mdli! Chociaż tyle razy użyte słowo ‚whisky’ (o nie! znowu :<) przez Was jak i przeze mnie przyprawia mnie o dreszcze.

  11. Aoi (@JoasAdamczak) pisze:

    przybyłam pozostawić komentarz :P
    Powiem tak ledwie zaczęłam czytać a już był koniec xD, ale rozdział zacny, oj zacny. Chociaż brakowało mi słodziutkich gołąbeczków, ale Alex ze smoczkiem dali radę swoja słodyczą przebić tę parkę. Widać Alex częściej musi gdzieś wyjeżdżać bo robi się słodki, uroczy i tulaśny. Królowa zlękniona to królowa tulaśna <3. A co do tatuażu to pomyślane! Whisky z lodem idealnie pasuje jako coś z czym skojarzyłabym Alexa widząc ten tatuaż. Coraz bardziej lubię te parkę, wskoczyli na miejsce 3 w moim rankingu ulubionych par z waszych opowiadań. Tak sobie teraz myślę że nie wyobrażam sobie Jasona z nikim innym jak nie ze swoją królową, którą ujarzmił niczym treser dziką bestie.A wiec dlatego przypominam żę nie toleruje żadnego innego zakończenia tego ich wyjazdu po za happy endem! Juz raz złamałyście mi serce i wpędziłyście w tygodniową depresję. Następnym razem wyśle wam pozew do sądu albo płatnego zabójce. Amen :D

  12. Margo pisze:

    Jaki króciutki ten rozdzialik. I nie wiem czy rzeczywiście taki krótki czy tylko takie odniosłam wrażenie. Podobało mi się. Alex był tu niesamowity i te jego wyznania i to jak się tulił do Jasona. Mniam:) A no i wreszcie się doczekałam tatuażu, który symbolizuje ich związek. Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że to będzie szklanka whisky z kostkami lodu i dymem z papierosa. Bardzo symboliczny i fajnie to wymyśliłyście:) Trochę bym była zawiedziona jakby się okazało, że Jason kazał zrobić sobie śnieżynkę – totalnie nie w jego stylu. :)

  13. luinlos pisze:

    Adela… Ja też już się trochę stęskniłam za Charliem (mimo, że czasami gra mi na nerwach). Ale podejrzewam, że jeszcze przed wyjazdem braci dostaniemy jakąś scenkę z Gołąbkami – nie obejdzie się bez jakiegoś czułego pożegnania ;) A przynajmniej na to liczę :D
    Wydaje mi się, że akurat z TYM tatuażem Jason wolał się za bardzo nie wychylać i z pewnością nie będzie się nim chwalił Charliemu…
    Katka, 9 dni to baaardzo dużo czasu i wcale tak szybko nie zleci :P

  14. Adela pisze:

    A, zapomniałam… co do tatuażu, to miała być ŚNIEŻYNKA! A nie jakas szklanka z lodem…

  15. Adela pisze:

    ja pierniczę, Alex i Rush wybierają się do tego Londynu jak sójki za morze. Kopa w dupę im dajcie, bo pakują się już od 110 rozdziału chyba. Jak w następnym nie bedą w samolocie to chyba sama zadzwonię do ich rodziców. Masakra.
    A tak z innej beczki, to uwielbiam jak chłodny Alexander panikuje:P
    i jedno pytanie: Dlaczego Charlie nie robi Jonsonowi tatuażu??!! Nikt go nie docenia, w opowiadaniu też jest go coraz mniej ;(

  16. Katka pisze:

    Tigram, i własnie o to chodziło, by nie dało się tego z Alexem skojarzyć dla postronnej osoby. Ty tego nie rozumiesz, Jason za to bardzo. W końcu tatuaż to wyjątkowo indywidualna sprawa i na pewno nie jest robiony po to, aby zadowolić innych czy pokazać komuś, co się miało na myśli. To właściciel ma w tym widzieć coś, co mu coś przekazuje, a whisky z kostkami lodu są na tyle luźne do zinterpretowania, że każdy może to odbierać inaczej :) Dla Jasona najwyraźniej ma to jakieś, niekoniecznie zrozumiałe dla innych, znaczenie XD Śnieżynka byłaby tak ewidentna, że aż zbyt banalna, przynajmniej według Jaya XD No i widzę, że strrrasznie Cię ciśnie na Jasona z Charliem, haha. Oj, braciszkowie nie byliby chyba kontenci, gdyby się po czasie dowiedzieli, jak to się skończyło.

    Yaoistka, hehe, taaak, w szarą egzystencję Alexa rzeczywiście trochę koloru wprowadza Jason – i dosłownie, i w przenośni XD A co do narzeczonej – och tak, najłatwiej byłoby rzeczywiście po prostu zadzwonić i anulować… albo jeszcze lepiej, jedynie wysłać maila XD Pozostaje tylko pytanie, jak by na to zareagowała Jeane i czy jednak nie wymyśli sobie jakiegoś skomplikowania życia Alexowi… Tobie też życzymy miłego, spokojnego weekendu :)

    Diablica, „Tym razem mam przeczucie, ze będzie Happy End, bo jak inaczej mialoby być?!” – haha, aż się dziwię, że jeszcze nikt Cię nie zjadł za słowo „end” w kontekście FDTS XD Ale wiem, wiem, chodzi o tę konkretną sprawę. Choć zdaje się w pewien sposób być kulminacyjnym elementem… „Ponadto raczej to jest opko z serii “miłość ponad wszystkim”” – ooooch, ja to ładnie ujęłaś :D No cóż, nie mogę się nie zgodzić z tym, że domeną tego opowiadania raczej nie jest angst. Wszak w opisie FDTS widnieje słowo „perypetie”, które, mi osobiście, kojarzy się raczej pozytywnie :) No ale, oczywiście nie mówię, jak się zakończy cała sprawa. W końcu rozwidleń i korytarzy, które mogą wybrać zarówno bracia jak i ich rodzice, jest cała masa. Pozdrowionka :)

    Luinlos, „Od pierwszego aż do ostatniego słowa byłam zachwycona.” – yey! :D Cieszy nas to megaśnie! „Pasuje do Jasona, nie jest taka oczywista i nie wskazuje bezpośrednio na Alexa.” – chyba własnie to był jeden z celów Jaya przy wyborze tego konkretnego wzoru, aby nie było to konkretną wskazówką skierowaną na Alexa. A jeśli chodzi o Alexa i to, czy by umiał je wymienić… Cóż, to postać Shiv, więc nigdy nie mogę za niego wypowiadać się w stu procentach, jednak skoro akceptuje Jasona takim, jakim jest oraz podoba mu się i podnieca go jego wygląd – na pewno nie pomija jego tatuaży i one też muszą mu się w jakiś sposób podobać. Może nawet ma jakiś ulubiony? A któryś mu wybitnie nie pasuje? Cóż, może to kiedyś wyjdzie w tekście, ale wymienić sporą część na pewno by potrafił. „Ta szczerość z jego strony… I jak sobie pomyślę, jak Jason się wtedy musiał poczuć…” – BARDZO dobrze. Wątpię, żeby kiedykolwiek usłyszał to z czyichkolwiek ust, no i sama świadomość, że jest dla kogoś najważniejszy… Odnosząc się nieco do tego, co napisałam Yaoistce, że Jason wprowadza sporo koloru do szarej egzystencji Alexa, dodam, że Alex też bardzo, bardzo rozjaśnił życie Jasona. Obaj nigdy nie byli rozpieszczani przez życie, więc chyba wpadli na siebie w odpowiednim momencie :) No, Jason co prawda nie poleci, ale może byłoby inaczej, gdyby Alex rzeczywiście miał się tam wybrać sam. A tak nie jest, bo, jak zauważasz, ma ze sobą brata, który w tej akurat sprawie lepiej to wszystko znosi. Więc nawet jeśli Alex zbytnio tego nie okazuje, na pewno czuje się dużo lepiej, że będzie tam z Richardem, a nie sam. A 9 dni do następnego rozdziału szybko zleci! :)

    Karin, przekomarzanki z Em są ciekawe chyba też z tego względu, że ona, jak… no chyba jak nikt, traktuje Jasona jak dzieciaka. No, znaczy jako kumpla, rzecz jasna, ale fakt, że jest od niego starsza, trochę zmienia postać rzeczy XD Bo w końcu z całej paczki to Jason jest najstarszy. „mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy” – to na swój sposób zabawne, jak ciężko wyczuć granicę, gdzie kończy się znośna sielanka, a zaczyna jej przesyt oraz gdzie kończą się umiarkowane problemy, a zaczyna przytłaczający dramatyzm. Aż ciekawa jestem, w którym opowiadaniu bądź przy której parze według większości udało się osiągnąć jakąś równowagę XD

    Aisling, „Taki ckliwy rozdział” – czasami mnie zastanawia, czy ckliwość Alexa i Jasona jest bardziej do zniesienia (a wręcz cieszy) niż Rusha i Charliego dlatego, że towarzyszy jej gorycz, dlatego że to po prostu Alex i Jason, czy jeszcze z jakiegoś innego powodu. Przy Rushu i Charliem chyba mogą bardziej zniechęcać te zdrobnienia i może nawet sam fakt, że inni postrzegają ich jako takich wiecznie gruchających do siebie, ponieważ robią to publicznie, za to Alexa i Jasona nikt o ckliwość by nie posądził… Okej, wybacz, taka mnie rozkmina naszła po Twoich pierwszych trzech słowach XD A Alex rzeczywiście coraz bardziej przytulaśny – chyba wreszcie wychodzi z niego to, czego naprawdę w środku potrzebuje. Jasonowi udaje się go otwierać i chyba dobrze to na królową działa :D „Może lepiej dużo różnorakich pomysłów :-*” – haha, przydadzą się. To przygotowujemy osobny woreczek na zbieranie od Was życzeń. Ten z weną już pęka w szwach XD

    Marta, och, aż nas zaskakuje, że tak miło odbieracie ten rozdział :D W sensie, powinnyśmy się już nauczyć, że te rozdziały, które zdominowane są przez Jasona i Alexa najbardziej przypadają większości do gustu, ale… i tak zaskakuje XD I oczywiście mega nas to raduje :D „Spodziewałam się śnieżynki.” – Jason zrobił psikusa XD

  17. Marta696 pisze:

    To był jeden z najlepszych z odcinków.Tatuaż całkiem osobliwy.Spodziewałam się śnieżynki.Yey te wyznania na koniec mnie totalnie rozczulily.Mam nadzieję że wrócą i wszyscy znów będą szczęsliwi.

  18. Aisling pisze:

    Taki ckliwy rozdział =-O… Aż żal biednych kochanków… Nowy tatuaż Jasona i wyznania Alexa, to takie miłe… Z każdym rozdziałem są co raz bardziej moją ulubioną parką ;-) i Alexander co raz bardziej przytulaśny XD krótko mówiąc słodki mimo iż Królowa Śniegu :-)

    Nie będę się powtarzać z życzeniem weny… Może lepiej dużo różnorakich pomysłów :-*

  19. karinblack pisze:

    awww awwww awwwww *rozpływa się*
    kocham jego przekomarzanki z Em XD
    a końcówka była taka słodka, ze awwww <3 mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy, bo ja im kibicuję jak cholera i są moją ulubioną parą ze wszystkich waszych opowiadań <3

  20. luinlos pisze:

    To jest najlepszy rozdział do tej pory. Serio. NAJLEPSZY. Od pierwszego aż do ostatniego słowa byłam zachwycona.
    Ja nie wiem co powinnam pisać… jestem jakoś tak bardzo… rozczulona tym wszystkim. Nareszcie Jason sprawił sobie tatuaż zadedykowany Alexowi. I byłam święcie przekonana, że będzie to śnieżynka – ale ta wersja z kostkami lodu, whisky i dymem jest o niebo lepsza! Pasuje do Jasona, nie jest taka oczywista i nie wskazuje bezpośrednio na Alexa. I myślę, że gdyby faktycznie Jason pytał Alexa o swoje tatuaże, to Alex potrafiłby opisać większość z nich. Przynajmniej zawsze miałam wrażenie, że traktuje je jako integralną i nieodłączną cześc Jasona i jest nimi zainteresowany i zafascynowany (bo to coś zupełnie innego niż jego gładkie ciało). No i chyba chce je… poznać? zrozumieć? zapamiętać? właśnie dlatego że na ciele Jasona.
    Ta rozmowa Jasona z Em była bardzo przyjemna. Cieszy mnie to, że Jason ma z kim porozmawiać na tematy, które za bardzo nie nadają się do poruszania z ekipą ze studia. Fajnie było też usłyszeć z ust Jasona jego opinię o Alexie (wiecie, poza tym co wiemy jakby z opisów narratora).

    Alex, który denerwuje się i tak mocno potrzebuje kojącej obecności Jasona jest na prawdę słodki. Ale Alex który mówi: „Jesteś najlepszą rzeczą, jaka spotkała mnie w życiu.” sprawił, że pokochałam ten rozdział z całego serca. Ta szczerość z jego strony… I jak sobie pomyślę, jak Jason się wtedy musiał poczuć… Oni zasługują na wszystkie dobre rzeczy jakie tylko mogą im się przytrafić. Serio.
    Że już nie wspomnę o tym, jak Jason (mimo, że jemu samemu tez jest ciężko), stara się być oparciem dla Alexa. To jest takie dobre, prawdziwe i szczere uczucie… <3
    I ten telefon Alexa w którym mówił, że zaczyna panikować. Och… Wzbudzacie we mnie tym opowiadaniem tyle uczuć i emocji. :)

    O matko. Jestem pod tak wielkim wrażeniem, że będzie mi ciężko zasnąć.
    Nie mogę skończyć tego komentarza.
    Przepraszam, za takie wywody ale muszę te emocje gdzieś ukierunkować.

    Troszkę szkoda, że Jason nie poleci z Alexem. Na pewno byłoby mu lżej mając go pod ręką. Ale rozumiem, że są rzeczy, które Królowa i Książę muszą załątwić samodzielnie. No i Jason ma rację – jakkolwiek by relacje Alexa i Rusha nie wyglądały wczesniej, to są braćmi, razem siedzą w tej pogmatwanej sytuacji i będą dla siebie wsparciem. Myślę, że Rush, jak przyjdzie co do czego, to dzielnie zajmie stanowisko w tej sprawie i postawi się rodzicom. I mam cichą nadzieję, że będzie się troche opiekował Alexem. Jakoś wydaje mi się, że to właśnie Alex jest w tej chwili troche bardziej wrażliwy i mniej odporny na ewentualne zranienie przez ich rodziców. Chciałabym, żeby Rush chociaż teraz pomógł bratu tak, jak to zazwyczaj robił dla niego Alex.

    Jejku. Chciałabym, żeby Alex jeszcze przed wyjazdem zobaczył i "zrozumiał" nowy tatuaż Jasona.
    Już chcę kolejny rozdział. A tyle trzeba czekać… :( Na szczęście, ten rozdział nadaje się do czytanai w kółko kilka razy:P
    Weny!
    Och kocham Was za ten rozdział.
    <3

  21. Diablica pisze:

    Pff.. Sorry TigramIngrow, ale wątpię w Twoją wizję. Tym razem mam przeczucie, ze będzie Happy End, bo jak inaczej mialoby być?! Jason i Alex mieliby żyć oddzielnie?? Myślę, że na Tym etapie nie byliby w stanie :/ Ponadto raczej to jest opko z serii „miłość ponad wszystkim” ;) :-* Rewelaaaaaaacyjny rozdział, chociaż upodobnienie Alexa d whisky?! &.& Nie ogarniam, no ale to co siedzi w głowie Jasoba nigdy nie było w pełni normalne B-) Ściskam Was cieplutko i życzę WeNy :-)

  22. yaoistka^^ pisze:

    O…jaki sweet! Alex kochany jak ja porownuje twoje zachowanie do tego teraz to serce mi szybciej bije I uśmiech sam na ustach pojawia. :) a dzięki komu to?Jasonowi,który pojawił się na twojej drodze ;) szarej egzystencji!! :)
    Wszystko będzie dobrze kochanie, poradzisz sobie cały czas mając przed oczami ukochanego ;* pod żadnym pozorem nie rozważaj powrotu do Anglii bo będziesz żałował, będzie z toba Rush i razem będzie wam raźniej. ^^

    A co z narzeczoną? Jak najszybciej po rozmowie z „rodzicami” zadzwoń i anuluj :* grzeczny chłopczyk XD weny dziewczyny! Obudziło mnie przeczucie ze już dodalyscie rozdział;) miłego weekendu ^^

  23. TigramIngrow pisze:

    Jestem zszokowana, że Jason ilustruje Alexa za pomocą alkoholu. I to na serio jestem zszokowana i chyba nawet rozczarowana. Kostki lodu – okay, ale whisky? E-e.
    Och, byle prędzej pojechali. I tak nie wrócą, niestety. Gumki smakowe się zmarnują. Chyba, że wtedy pojawi się szansa na Jasona i Charliego. Bo coś czuję, że to się nie może dobrze skończyć. Chociaż oczywiście bym chciała, ale i tak…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s