Fire Dragon Tattoo Studio – 132 – Wiem, co jest z mojej strony

Słońce już dawno zaczęło swoją wędrówkę po niebie, lecz Ryan obudził się późno. Rozejrzał się zaspanym wzrokiem po sypialni, aż jego spojrzenie padło na puste miejsce obok. Leżał chwilę nieruchomo, patrząc tam smętnie. Nie wrócił na noc…
Przekręcił się na drugi bok i sięgnął po komórkę z szafki nocnej. Sms: „Jestem w pracy”. Do tego godzina czwarta piętnaście. Jeśli Lenny był na nocną zmianę, to już dawno powinien ją skończyć.
Odrzucił telefon z powrotem na szafkę i opadł na plecy, przecierając twarz dłońmi. W głowie kołatały mu się wczorajsze słowa Lenny’ego.
„Nic nas przecież nie łączy”.
— Kurwa — syknął pod nosem i wstał, by pójść do łazienki.
Nie mógł uwolnić myśli od wczorajszej kłótni na plaży i w domu. Przemywając twarz, przemknęło mu przez głowę, że może Lenny wziął jego słowa na poważnie. I naprawdę zamierzał poszukać nowej księżniczki. Było to irracjonalne, zważając na fakt, ile czasu poświęcał na wkurzanie go swoją osobą. Skoro jednak poważnie uważał, że nic ich nie łączyło… Na tę myśl Ryan zobaczył w lustrze swoje zbolałe odbicie. Wyszedł pospiesznie z łazienki, trzaskając drzwiami.
Wszedł do kuchni i pochylił się do pustej lodówki z czterema piwami z wczoraj. Nic nie kupili. Zatrzasnął ją ze złością i wyciągnął z szafki suche płatki. Wyszedł, skopał z kanapy ciuchy i położył się na niej. Jadł prosto z pudełka.
Jego myśli bezustannie krążyły wokół Lenny’ego. Pożreć się tak o durną „księżniczkę”. A teraz on sobie poszedł… Co mu tak zależało? Czemu ta głupia „księżniczka” tyle dla niego znaczyła? To popaprane.
Zmarszczył brwi, starając się o tym nie myśleć, a wskazówki zegara na ścianie przesuwały się nieznośnie wolno. Rzucił pudełkiem płatków na stolik, a te wysypały się na blat i podłogę. Nie przejął się tym. Założył ręce za głowę, leżąc bezczynnie.
Już po pierwszej po południu, usłyszał chrzęst klucza w zamku. Aż zamarł, leżąc na kanapie nieruchomo. Lenny.
— Hej! — Usłyszał głos mężczyzny z przedpokoju. — Wyspałeś się?
Usiadł na kanapie, opierając się na niej rękami. Popatrzył na Lenny’ego poważnie.
— Powiedzmy — rzucił. — Czemu tak późno wróciłeś?
Mężczyzna uśmiechnął się do niego i pokazał mu siatki z zakupami.
— Byłem coś kupić — wyjaśnił i ruszył do kuchni.
Ryan popatrzył za nim, zdziwiony tym zachowaniem. Niemrawo wstał z kanapy i poszedł jego tropem. Sam nie wiedział, dlaczego serce tłukło mu w piersi jak oszalałe. Stanął w progu, patrząc na Lenny’ego głębokim spojrzeniem. Mężczyzna wypakowywał produkty z toreb do lodówki, a niektóre do szafek. Nie zwracał uwagi na chłopaka.
— Lenny — rzucił Ryan obojętnym tonem, choć głos załamał mu się przez nerwy.
Mulat odwrócił się do niego. Uniósł brwi w pytającej minie. Wydawał się wyprany z wczorajszych emocji.
— Hmm?
— Chyba ci coś umknęło… Wczoraj się pożarliśmy… — zaczął Ryan z bardzo lekką ironią.
— No wiem. — Wzruszył ramionami. — I co w związku z tym?
— „Co w związku z tym?”?
— Tak — przytaknął i wrócił do rozpakowywania zakupów.
— To co ty tu robisz? — mruknął chłopak po chwili, zupełnie niespodziewanie.
Lenny zmarszczył brwi i spojrzał na niego.
— A mam sobie pójść? Jeszcze masz zamiar mnie wypraszać? Też tu, kurwa, mieszkam! — przypomniał mu, nie dodając już, że na początku bezczelnie się wprosił. Teraz starał się jakoś funkcjonować wspólnie pod jednym dachem z tym chłopakiem. Chociażby robiąc zakupy czy pranie. A raczej zanosząc ubrania do pralni.
— Tak myślałem — odparł Ryan, patrząc na niego ze złością. — Teraz będziemy współlokatorami, tak? Skoro nic nas przecież nie łączy! — wyrzucił z siebie z kpiącym grymasem. Nie trudno jednak było zobaczyć ból w jego oczach, który starał się za wszelką cenę ukryć.
Lenny przewrócił oczami, klnąc w duchu. Znowu czuł to samo co poprzedniego dnia, kiedy stąd wychodził.
— A czy tak nie jest? Chciałeś, żebym cię zostawił, więc nie rozumiem tego… — Wskazał na niego, nie umiejąc znaleźć słowa. Cholera, Lenny, starzejesz się i robisz się za miękki, pomyślał.
Ryan ledwo zapanował nad tym, żeby nie skrzywić się boleśnie. Nie chciał po sobie tak bardzo pokazywać, jak ta cała sytuacja się na nim odbijała i jak każda odpowiedź Lenny’ego sprawiała, że czuł nieznośne, bolesne ukłucie w klatce piersiowej.
— Och, tak, bo ty mnie musisz słuchać w tych kwestiach, w których nie powinieneś, inne totalnie ignorując — prychnął. — Jak zwykle na przekór, Lenny.
— Aaaa… Czyli w jakich kwestiach powinienem cię nie słuchać? Kiedy krzyczysz, żebym przestał cię pieścić, czy kiedy krzyczysz na koniec, że chcesz jeszcze? — zadrwił, zaciskając zęby.
Ryan skrzywił się, wciąż stojąc w samych bokserkach w progu kuchni.
— Raczej miałem na myśli to, jak powiedziałem, żebyś znalazł sobie inną księżniczkę — mruknął, starając się nie odnosić do tej jawnej prowokacji.
Lenny zwęził oczy, patrząc na niego czujnie.
— Czyli co? Mam nie szukać sobie nowej? — upewnił się. W sumie aż był zaskoczony, że usłyszał coś takiego. Już teraz. Przygotowywał się na długą batalię z tym uparciuchem.
— Nie będę ci mówił, co masz robić. Szczególnie, jak „nic nas nie łączy”! — Ryan znowu do tego wracał. Ale to tak… bolało.
Lenny przemógł swoje postanowienie i podszedł do niego bliżej.
— A ty twierdzisz, że coś nas jednak łączy? — dopytywał. Chciał więcej usłyszeć, zanim sam powie coś niedorzecznego.
Chłopak spojrzał na niego twardo.
— Co jest z twojej strony, nie wiem. A raczej po wczoraj wiem, że nic. — Uśmiechnął się ironicznie, chociaż nie umiał opanować drżenia dłoni. Serce mu waliło. — Wiem za to, co z mojej.
— A co jest z twojej? — drążył mężczyzna.
Ryana tylko bardziej dobiło, że nie zaprzeczył. Oparł się nagimi plecami o ścianę, patrząc na niego zrezygnowanym wzrokiem, chociaż usiłował być niewzruszony.
— Zależy mi na tobie.
Lenny’emu za to nie udało się pozostać spokojnym. Uśmiechnął się szeroko, a jego oczy zapłonęły żywszą zielenią. W duchu poczuł straszną ulgę.
— Doprawdy… — Podszedł bliżej, a jego spojrzenie niemal zjadało chłopaka.
Ryan jednak wyciągnął rękę, powstrzymując go.
— I co z tego? Nie jestem twoją pizdą. Nie będziesz mnie ruchał, skoro chodzi ci tylko o spuszczenie się.
Lenny zmarszczył się, czując, że ot tak się to nie skończy. Obaj, mimo że nie kłamali, wiele przed sobą ukrywali.
— A kiedy coś takiego powiedziałem? — fuknął.
— Wczoraj! Słowami, że nic, kurwa, nie ma! — Ryan zaczepnie pchnął go w ramię, patrząc mu w oczy. Jego własne się zaszkliły. Zacisnął zęby.
— Bo skoro mnie nie chciałeś, to co miałem myśleć, hmm? — Automatycznie ton głosu mężczyzny przeszedł na skory do bójki, zaczepny i uszczypliwy.
— Kiedy cię, kurwa, nie chciałem? — odparował chłopak, zbliżając się do niego z groźnym wzrokiem.
— Kiedy kazałeś mi sobie znaleźć inną księżniczkę! — fuknął Lenny, rozkładając ręce prowokująco. Przestąpił przy tym z nogi na nogę.
— Bo mnie wkurwiłeś, nazywając tak przy jakiejś głupiej babie!
— A chuj cię ona obchodzi? Nie mogłeś tego po prostu olać?
— Nie — wycedził Ryan, szturchając go. — Nie będą ludzie myśleć, że jestem jakąś twoją zabaweczką, kurwa. Nawet głupie babsko.
— Nie jesteś moją, kurwa, zabaweczką! Nie starcza ci fakt, że ty to wiesz i ja to wiem?! — warknął Lenny. Jego złość potęgował jeszcze fakt, że drugi dzień nie spał.
— Och, jasne. Bo my wiemy. Niech cała reszta myśli swoje, tak? Źle się z tym czuję, Lenny. I mi się to nie podoba.
Mulat na chwilę się na niego zapatrzył. Trochę za długo, jak na zwykłe zastanowienie.
— To było raz… i jak chcesz, już się nie powtórzy.
Ryan prychnął, odwracając się do niego plecami. Przejechał dłonią po włosach, po czym dyskretnie przetarł oczy.
— Jasne, że się nie powtórzy, bo nie będę dawał komuś, komu nie zależy.
Lenny westchnął ciężko, czując, jak dziwne uczucie podchodziło mu do gardła. Coś na kształt… paniki. Podszedł do chłopaka i objął go w pasie.
— Nigdy mi nie zależało na kimś tak jak na tobie, więc nie mów tak — mruknął ze ściśniętym gardłem. Nieważne, że zwykle niczym się nie przejmował. Takie teksty były jak z jakiejś pieprzonej telenoweli i… Uch, cholera. Jebać tę cholerną otoczkę. Jak zaraz nie zejdę na zawał serca, to się ucieszę.
Poczuł, że chłopak nagle zastygł. Po tym odwrócił się nagle i przytulił do niego mocno. Lenny wypuścił z płuc wstrzymywane do tej pory powietrze. Przycisnął go do siebie, głaszcząc po plecach i karku. Chłopak za to schował twarz w zgięciu pomiędzy jego szyją a ramieniem.
— Odwołujesz to, że nic nie ma — rzucił cicho, jakby domagał się potwierdzenia tego, co przed chwilą usłyszał.
— Tak… — przytaknął mężczyzna, oddychając spokojnie, ale głęboko i ciężko. Czuł się przytłoczony tym, co się działo.
Wyraźnie czuł przyspieszone bicie serca Ryana. Chłopak długo się od niego nie odrywał, trwając, mocno przytulony, by wreszcie odsunąć się nieznacznie i pocałować go w usta. Powoli, ale mocno. Lenny oddał pocałunek, wsuwając mu palce we włosy. Czuł, jak przez jego ciało przechodziły dreszcze.
Ryan przesunął rozgrzanymi, wciąż mocno drżącymi z emocji dłońmi po jego plecach, kontynuując pocałunek z przymkniętymi oczami. Aż Lenny z cichym jękiem odsunął się od jego soczystych warg. Dotknął jego twarzy i delikatnie pocałował w policzek.
— Jesteś mój?
Czarne oczy spojrzały na niego i zaraz uciekły gdzieś w bok, by po chwili wrócić.
— Jestem… — mruknął.
— Powiedz to w całości.
Ryan odetchnął ciężej.
— Jestem twój, Lenny.
Mulat aż jęknął, słysząc to. Chwycił go dłońmi za twarz i mocno pocałował w usta, a chłopak odpowiedział na pocałunek. Było mu gorąco z tego wszystkiego.
— Jesteś moją księżniczką… moją księżniczką, którą będę chronić zawsze i wszędzie… — szepnął mu Lenny do ucha. W jego głosie nawet przy największej ilości silnej woli nie dało się wyczuć ironii czy kpiny.
— Księżniczka. — Chłopak chciał się zaśmiać, ale nie wyszło. Zabrzmiało bardziej jak zduszone westchnienie. — Mogę być tą pieprzoną księżniczką, tylko nie szukaj innej. — Ścisnął go mocniej.
Lenny ponownie przycisnął go do siebie i delikatnie pocałował go w usta. Po tym przysunął wargi do ucha chłopaka. W głowie zaświtała mu pewna myśl, może i głupia, ale… miał nadzieję, że coś tym udowodni.
— Chcesz… chcesz mnie? — wydusił.
Ryan aż odsunął od niego twarz, by móc spojrzeć mu w oczy. Mężczyzna miał niewzruszoną minę, jak zwykle, ale jego oczy zdradzały cień zdenerwowania. Chłopak pochylił się nagle i pocałował mocno w usta. Przerwał dopiero po chwili.
— Kurwa… tak.
Lenny przełknął ślinę.
— I co w takim razie z tym zrobisz? — zamruczał z niezmąconą pewnością siebie, która tylko w małej części była pozą.
— Najpierw trzeba cię rozebrać.
Ryan oblizał się, łapiąc go w pasie i pchając w stronę sypialni. Nie opanował się jednak i w przedpokoju przytrzasnął go do ściany, całując mocno i zaczynając dobierać mu się do spodni.
Lenny zaśmiał mu się w usta. Ryan był taki napalony.
— Spokojnie, tygrysie, bo mnie zjesz.
— Zamierzam — odparł Ryan, wpijając mu się ustami w szyję. Zsunął mu spodnie w dół, przyciągnął go do siebie i ruszył dalej do pokoju, podwijając mu po drodze koszulkę.
Lenny z rozbawieniem skopał po drodze spodnie.
— Ryan… ale serio mówię. Spokojnie — zażądał, odciągając chłopaka od pocałunków za włosy.
Czarne oczy spojrzały na niego intensywnie, nie przejmując się tym gestem.
— Chcesz zwolnić? — zamruczał, wsuwając palce za gumkę jego bielizny.
— Chcę, żebyśmy się kochali, a nie mieli szybki numerek — odparł twardo Lenny, a Ryan pogładził jego plecy tuż nad tyłkiem.
— Będziemy się kochać — zgodził się, chcąc go już znowu pocałować.
Lenny uśmiechnął się kącikiem ust. Liznął chłopaka po wargach i puścił jego włosy. Chłopak od razu go pocałował, tym razem mniej agresywnie. Wciąż spychał go do pokoju.
Kiedy oderwał się od pocałunku, zdjął mu koszulkę.
— Twoje ciało, Lenny, ta czekoladka… — zamruczał, pochylając się i muskając ustami skórę na jego klacie.
— Nie przytyjesz od niej, więc możesz polizać.
Lenny odchylił się do tyłu, prężąc ciało, a Ryan chętnie przesuwał po nim palcami, całując i liżąc jego skórę. Cofnął się przy tym bardziej w stronę łóżka, ciągnąc go za sobą i nie przestając go pieścić. Z ust Lenny’ego nie schodził lekki, trochę pobłażliwy uśmieszek.
Ryan odwrócił ich i pchnął go na łóżko na plecy. Zaraz potem wszedł na niego i z klęczek zaczął obcałowywać mu szyję. Wyraźnie upodobał sobie to miejsce na ciele Mulata. Ten zamruczał, prężąc się. Był jak duży kot, którego drapie się po brzuchu i wtedy mruczy, zadowolony. Lecz kiedy zechce, może samemu zaatakować. Nagle i niespodziewanie.
Chłopak smakował z lubością jego ciało. Lenny pode mną. Był tym upojony.
Chwycił go za szczękę, odwracając jego głowę i liżąc po szyi aż do ucha. Lenny jęknął, czując to. Szczególnie w tym miejscu. Niby nie czuł się w tym ustawieniu zbyt pewnie, jednak nie miał na co narzekać.
— Napaliło się maleństwo? — Zaśmiał się, głaszcząc ramiona chłopaka.
— Maleństwo? — powtórzył Ryan, nie przestając go całować. Dłońmi przejechał wzdłuż jego ciała w dół, aż wsunął je pod bieliznę. — Coś mi mówi, że jestem tym większym.
Lenny uśmiechnął się, zuchwale zakładając ręce pod głowę.
— Zależy gdzie.
— Jak zwykle bezczelny — prychnął Ryan i ściągnął mu bokserki, łapiąc jego penisa w dłoń. Faktycznie był spory.
Wsunął kolano między jego nogi, rozszerzając mu je i patrząc przy tym prosto w oczy. Nie ginęła z nich pewność siebie.
— Mhm… Pocałuj mnie — zarządzał Lenny, wygodnie rozłożony na łóżku.
— Służę — zamruczał Ryan. Podążył delikatnymi pocałunkami z jego szyi na szczękę i dopiero wylądował ustami na jego wargach, całując powoli, ale namiętnie.
Lenny mógł w sumie pierwszy raz zaobserwować Ryana na górze. Wydawał się równocześnie subtelny, jak i pewny siebie. A raczej jego usta były łagodne, a dłonie zdecydowanie poczynały sobie na jego ciele. Było to nawet przyjemne, lecz Lenny nie czuł tej wszechogarniającej ekscytacji, kiedy szarpał się z nim i przyciskał na siłę do łóżka. Brakowało mu tego… czegoś.
Po chwili Ryan oderwał się od niego i sięgnął po lubrykant do szafki przy łóżku. Gdy już go miał, zawisnął nad mężczyzną i przesunął gorącą dłonią po jego nagim udzie. Lenny zamruczał jak kocur i uciekł mu nogą z kokieteryjnym uśmieszkiem. Kurwa, co ze mną nie tak? Nudzę się, mimo że jestem podniecony.
Ryan spojrzał mu w oczy i złapał go mocno za udo, odchylając je gwałtownie na bok. Pochylił się, niemalże na nim kładąc. Otarł się sztywnym penisem w bokserkach o jego krocze, wsuwając dłoń w dredy i całując po szyi. Rozbawiony Lenny wystawił język. Jego penis był sztywny, on nakręcony, ale… coś było nie tak.
— Ryan?
— Hm? — Chłopak uniósł się, opierając się na łokciach po bokach jego twarzy i patrząc mu z bliska w oczy.
— Bardzo byś się wkurwił, jakbyśmy troszkę zmienili konfigurację? — zagadnął i pogłaskał go ciepłą dłonią po karku.
— Konkretna propozycja?
Lenny wzruszył ramionami.
— Mniej bierna z mojej strony? — zamruczał, przejeżdżając dłonią po jego plecach.
— Hm… nie każę ci leżeć bez ruchu na plecach — zauważył chłopak i polizał go po ustach.
Lenny przewrócił oczami.
— Wiem, że nie, ale miałeś tyle radochy z dobierania się do mnie. Nie chciałem ci przeszkadzać — prychnął.
Ryan spojrzał na niego twardo i uniósł się na klęczki, opierając dłonie po bokach jego twarzy.
— Mam cię już nago — odparł z tym swoim naturalnym, lekko kpiącym uśmiechem. I zamruczał: — A czego ty chcesz, hm?
Na twarz mężczyzny wpłynął iście demoniczny uśmieszek. Podniósł w górę nogi i zaplótł je ciasno w pasie chłopaka.
— Zabawić się — zamruczał jak kocur z lekką chrypką. I jednym, zwinnym ruchem przewrócił ich tak, że teraz chłopak był na plecach.
— Jak zwykle na górze — rzucił Ryan, kładąc mu dłonie na biodrach. Jego ciemne włosy rozsypały się na pościeli, a klatka piersiowa unosiła się w głębokich oddechach.
Poruszył biodrami, a Lenny mógł wyczuć, że był całkiem sztywny. Aż sięgnął do tyłu, łapiąc jego penisa.
— Jaki sztywniutki. Naprawdę na mnie lecisz.
— Spodziewałeś się czegoś innego, kiedy mam tak blisko twój tyłek? — zapytał Ryan z tym swoim uśmieszkiem, masując jego uda.
Lenny pokręcił głową, a dredy rozsypały mu się na ramiona i klatkę piersiową.
— Nie… — zamruczał i pochylił się do przodu. Liznął jego policzek. — Domyślasz się przecież, jaki będę dla ciebie ciaśniutki.
Ryan odetchnął ciężko, patrząc mu w oczy z pasją. Nie spodziewał się po Lennym takiej odpowiedzi. Przesunął dłonie na jego tyłek i ścisnął mocno.
— Wyobrażam sobie — mruknął niskim, zachrypniętym z podniecenia głosem.
Mężczyzna mruknął gardłowo. Tylko spokojnie, Lenny, tylko spokojnie. Sam to zacząłeś, to musisz to skończyć, zapewniał się w głowie.
— I co jeszcze sobie wyobrażasz? — Poruszył biodrami kusząco.
— Jak się wyginasz, jak w ciebie wchodzę. — Ryan ścisnął jego tyłek. Nie spuszczał wzroku z jego zielonych ślepi. — Jak zaciskasz ciasno mięśnie na moim chuju… Jak patrzysz mi w oczy, kiedy w tobie jestem.
Lenny uśmiechnął się. Jakoś dziwnie podobało mu się to, co słyszał.
— A co byś wtedy czuł? — Chciał więcej i więcej. Och tak, moja księżniczka mnie uwielbia. Chciał tego, choć sytuacja była mu dość obca. Zależało mu jednak na tym, aby udowodnić Ryanowi, że nie był mu obojętny i dla niego mógł się nagiąć.
— Może ci opowiem, gdy już będziemy w akcie drugim? — zaproponował Ryan i sięgnął po lubrykant leżący na pościeli.
— Och, tak chcesz?
Lenny oparł się łokciami po bokach jego głowy. Tyłek miał wypięty wysoko nad kroczem chłopaka. Ryan zwilżył usta językiem i uniósł głowę do długiego pocałunku. Równocześnie nawilżył palce żelem i na ślepo sięgnął do jego tyłka.
Kurwa. Tyłek. Lenny’ego. Aż odetchnął mu w usta, kiedy drażnił z zewnątrz szparkę. Mulat zamruczał, ale nie przerwał pocałunku. Wsunął tylko palce we włosy Ryana.
Chłopak naparł na jego wejście, wsuwając jeden palec. Kręcił nim powoli, delektując się gorącem, które czuł w środku Lenny’ego. To było cholernie intensywne. Myśl, że przeklęty drapieżca pozwalał mu na coś takiego, była cudowna.
Poruszał palcem, by zaraz wsunąć drugi, obserwując przy tym uważnie twarz mężczyzny. Robił to zupełnie inaczej niż Lenny, który zawsze po prostu wpychał w niego palce. Teraz było powoli i delikatnie, jakby rozkoszował się tym momentem.
— Gorący jesteś — zamruczał, palce wolnej dłoni wplatając w jego dredy i całując po szczęce.
Lenny wyciągnął głowę do tyłu, nadstawiając się do pocałunków.
— Jak tylko można. — Zaśmiał się i na próbę naparł biodrami na palce. Kurwa, jak dawno tego nie robiłem. Na szczęście na razie było dobrze.
Ryan bardziej zakręcił palcami, poszerzając go umiejętnie. Może z Lennym nie był jeszcze na górze, ale nie stracił wprawy, jeśli chodziło o topowanie. Jego palce były delikatne, ale równocześnie bardzo stymulujące i rozluźniające.
Lenny na chwilę przymknął oczy. Myślał. W końcu zakręcił bardziej biodrami, a zębami złapał wargę chłopaka, zasysając ją. Ten rzucił mu głębokie spojrzenie, nie protestując. Wsunął trzeci palec w gorącą ciasnotę, a Lenny westchnął ciężej.
— Kiedy ostatnio to robiłeś? — zamruczał kochankowi w usta.
— Zanim przyjechałeś.
— I jak było? — Westchnął między pocałunkami składanymi na twarzy chłopaka.
— Dobrze, był miłym gościem — odparł Ryan zbywczo, skupiony teraz tylko i wyłącznie na Lennym. Nie mógł myśleć o jakimś kolesiu, którego przeleciał kiedyś tam.
Lenny zaśmiał się.
— Mów coś. Nie jęczysz, a ja lubię twój głos — mruknął, z każdą chwilą coraz bardziej dopasowując się do palców chłopaka. Własnym wyprężonym penisem szurał po brzuchu Ryana.
— Lubisz mój głos, gdy jęczę, czy w ogóle? — zapytał Ryan, rozluźniając go. Wyciągnął się i polizał go od policzka do skroni. — Masz takie jędrne, czekoladowe pośladki — dodał i ścisnął drugą dłonią jego tyłek.
Lenny zamruczał, rozbawiony tą uwagą.
— Mam dobre korzenie.
Pochylił się szybko, łapiąc zębami skórę na szyi Ryana. Ten odchylił głowę, automatycznie bardziej podniecony. Odetchnął gardłowo i wyciągnął palce ze szparki, by następnie wytrzeć je o swoje udo. Klepnął mężczyznę w tyłek.
Lenny wyprostował się nad nim. Otarł się pośladkami o sterczącego penisa.
— Miałeś mi mówić, co czujesz — przypomniał mu. — Czy zrobisz to dopiero wtedy, kiedy się na ciebie nabiję?
Ryan był urzeczony tym, jak Lenny był chętny. Chwycił go stanowczo za biodra. Wyglądał jak zwinny, sprężysty drapieżnik.
— Hm… Posłuchasz mnie, gdy już będę w tobie — oznajmił niskim głosem.
— To potrzymaj go.
Lenny uniósł biodra nad kroczem Ryana. Jedną ręką podparł się o ramię chłopaka, a drugą rozchylił swoje pośladki. Serce tłukło mu w klatce piersiowej jak głupie. Cholera, chyba ostatni raz to robiłem, gdy miałem szesnaście lat.
Ryan patrzył na niego twardym, ale pożądliwym spojrzeniem. Chwycił sztywnego penisa, żeby Lenny mógł się nabić. Drugą dłonią powoli masował go po boku.
Mężczyzna, nie spuszczając spojrzenia z oczu chłopaka, powoli zaczął na niego opadać.
— Ha… — sapnął Ryan, odchylając głowę, kiedy poczuł, jak zanurzał się w tym ciasnym wnętrzu. Do tego świadomość, że to Lenny… była nieporównywalna.
Mężczyzna dyszał nad nim z otwartymi ustami, nabijając się coraz głębiej. Główka była najszersza, ale i tak pewność, że to jeszcze nie wszystko, doprowadzała go do szybszego pompowania krwi przez jego serce.
Ryan zacisnął mocniej palce na jego biodrze, oddychając ciężko.
— Czuję, jak mnie przyjmujesz… Wchodzę w ten gorący środek. Ciepło i ciasno — zaczął chrapliwie.
Lenny uśmiechnął się demonicznie. Niesamowite, że nadal mu to wychodziło, mimo sytuacji, w jakiej się znajdował.
Opadł do końca. Aż zabrakło mu na chwilę powietrza, kiedy odchylił głowę do tyłu w głuchym jęku.
— Wyglądasz cholernie apetycznie, Lenny. — Ryan zaśmiał się, a jego klatka piersiowa unosiła się i opadała w głębokich oddechach. — Hmm… Czuję, że robisz dla mnie coś specjalnego — kontynuował opisywanie swoich uczuć, jak chciał mężczyzna.
Lenny uśmiechnął się błogo. Oddychał ciężko, przyzwyczajając się do tego, jaki był pełny.
— Uch… I dobrze czujesz… Zajebałbym każdego innego, który widziałby mnie takiego — sapnął.
— Takiego chętnego… wyprężonego… wypełnionego — zamruczał Ryan i poruszył w górę biodrami, obserwując jego reakcje.
Lenny momentalnie jęknął, po czym zagryzł zęby na dolnej wardze. Czyli już czas? Poprawił się i zaczął się poruszać, wciąż podparty o ramię chłopaka. Było gorąco, a jego dredy smyrały Ryana po klatce piersiowej.
Chłopak wręcz nie mógł oderwać od niego spojrzenia. Jego jęki były podniecające. To, jak się poruszał, jak się prężył, również. Czuł, jak penis wchodził w ciasny tyłek płynnie i bez oporów.
Lenny ujeżdżał go ze wzrokiem wbitym w jego oczy. Nadal czuć było od niego pewność siebie i niezmącony spokój. A Ryan widział w jego oczach, że penis dobrze mu robił. Głaskał i masował tę czekoladową skórę, pod którą teraz przyjemnie poruszały się mięśnie.
— Lenny… jesteś absolutnie ciaśniutki — zamruczał na wydechu.
— Ha… Nie jest to trudne, gdy robi się to pierwszy raz od lat — prychnął mężczyzna, wsuwając rękę między ich ciała i zaczynając się samemu pieścić.
Ryan nic nie odpowiedział, łapiąc go nagle za biodra i samemu poruszając się do jego rytmu. Mógłby w ogóle nie kończyć. Ten tyłek dawał mu aż za dużą rozkosz.
— Kurwa, sama świadomość, że cię mam, mnie nakręca — wydyszał.
Lenny wyszczerzył się z miną zdobywcy.
— To dobrze… Uuuch… Korzystaj, póki jest okazja — zamruczał, przyspieszając ruchy na swoim penisie.
Ryan chwycił go za biodra, uniósł i wbił się w niego szybko.
— Korzystam. — Uśmiechnął się drapieżnie, patrząc mu w oczy. I po kilku kolejnych ruchach Lenny’ego opadł na plecy, wyprężając się i dochodząc z głuchym stęknięciem w jego wnętrzu. Towarzyszyło mu przy tym zduszone westchnienie mężczyzny.
Lenny przyspieszył ruchy swojej ręki i trysnął własną spermą na brzuch i klatkę piersiową Ryana. Chłopak spojrzał na to, oddychając szybko. Sięgnął w górę do jego szyi i ściągnął go stanowczo do siebie, by agresywnie pocałować w usta.
Na swoim penisie wciąż czuł pulsowanie. Był spocony i rozpalony. Całował mężczyznę z zapamiętaniem, z przymkniętymi oczami, czując przy tym delikatne gładzenie po głowie.
Wreszcie oderwał się od pocałunku.
— Powiedz, dlaczego się teraz zgodziłeś.
Lenny zmrużył oczy.
— Hmm… A jak myślisz?
— Powiedz — powtórzył chłopak, wciąż z penisem w jego tyłku.
Lenny mruknął coś z niezadowoleniem i zsunął się z Ryana. Zwalił się na łóżko na plecy. Ryan zmarszczył brwi, obracając się na bok. Zgiął rękę w łokciu, podpierając głowę na dłoni.
— Hm… z twojej miny wnioskuję, że powiedziałem coś nie tak — zauważył.
Lenny spojrzał na niego pełnym zrezygnowania spojrzeniem.
— Nie, tylko dzieci zwykle cieszą się, że dostały czekoladę, a nie pytają czemu.
— Urocze porównanie. — Ryan uśmiechnął się po swojemu. Sięgnął dłonią do jego brzucha i przejechał po nim dłonią. — Powiedz, dlaczego mi się oddałeś.
Lenny spojrzał na niego trudnym do określenia spojrzeniem.
— Nie ustąpisz?
— Hm… Nie wydaje się to leżeć w mojej naturze.
Lenny przetarł twarz czystą dłonią.
— Bo nie miałem pomysłu, jak ci inaczej odpowiedzieć… — mruknął.
Dłoń Ryana zatrzymała się na jego brzuchu. Spojrzał mu w oczy.
— Czyli po prostu cię poniosło?
— Nie. — Odpowiedział twardym spojrzeniem. — Jakby mnie poniosło, to byłoby jak zawsze.
Ryan milczał przez chwilę.
— Muszę przyznać, że ciekawą wydumałeś odpowiedź na moje oświadczenie.
Co by nie mówił, bardzo mu odpowiadała. Czuł, że Lenny rzeczywiście zrobił to specjalnie dla niego i chciał tym coś przekazać.
Jego dłoń ponownie przesunęła się po brzuchu kochanka, który prychnął, układając rękę pod głowę.
— A co miałem innego odpowiedzieć? Tak chyba lepiej udowodniłem, że mi zależy, co nie?
— Hm… — Ryan udał, że się zastanawia. — Tak, znam twoje podejście. Oddałeś mi się, to całkiem mocny dowód. — Przewrócił się na brzuch, bliżej niego, brudząc pościel spermą.
Lenny przygarnął go do siebie.
— No właśnie. Mam nadzieję, że ci się podobało.
— Nie zaprzeczę. Coś mi mówi, że jak już się przemogłeś, możemy częściej to powtarzać.
Lenny uniósł jedną brew, jakby usłyszał coś wybitnie głupiego.
— Nie wydaje mi się — mruknął.
— Co? Bo? — Ryan automatycznie się zirytował.
— Bo było miło i w ogóle, ale wolę cię pieprzyć, niż dawać ci dupy. Jesteś wtedy dla mnie dużo bardziej seksowny.
Chłopak odsunął się i usiadł, patrząc na niego z góry.
— A może byś wziął chociaż w tym względzie pod uwagę moje zdanie, hmm?
Lenny westchnął ciężko i złapał go za ramię, ciągnąc z powrotem do siebie.
— Biorę przecież. Nie wykluczyłem tego w ogóle, tylko nie chcę częściej, niż to jest konieczne — burknął. Kurwa, jak ja nie lubię takich rozmów.
— Mm, cudownie — zakpił Ryan, lecz pozwolił się pociągnąć. Po wczorajszej kłótni i dzisiejszej rozmowie w kuchni nie miał już siły na kolejną burzę nerwów. — To dostanę okazyjnie… Mm, jak ja w ogóle mogę być taki niewdzięczny?
— Właśnie. — Lenny prychnął, przyciskając chłopaka do swojej piersi. Od razu pogłaskał go po włosach, a Ryan przełożył mu dłoń w pasie i objął go.
— A teraz traktujesz mnie protekcjonalnie.
— Czemu?
— Hm… Bo znowu mnie zbywasz? I nie bierzesz pod uwagę, że może wolałbym inną konfigurację.
Lenny odetchnął ciężko i nagle przewrócił się, znajdując się na chłopaku. Nim ten się spostrzegł, miał dłonie uwięzione nad głową, zaś usta mężczyzny całowały go mocno. Puls skoczył mu gwałtownie. Popatrzył Lenny’emu w oczy, zaskoczony. Oderwał głowę od pocałunku. Odetchnął ciężko i szarpnął się.
— O tak, teraz to mnie dopiero zbywasz — wydyszał, przewiercając go wzrokiem.
— Naprawdę wolałbyś inną konfigurację? — zamruczał mężczyzna i ugryzł go w wargę niemal boleśnie.
Ryan syknął, przymykając jedno oko. Zawsze, kiedy Lenny tak go obezwładniał, robiło mu się niewytłumaczalnie gorąco.
— Chodzi o samą zasadę. Nawet nie myślisz, żeby pójść na ugodę — syknął, obchodząc temat. Był zły na siebie. Taki stanowczy Lenny go podniecał, ale też wkurzające było, że nie słuchał.
Niezadowolony Mulat burknął.
— Jak to nie myślę? Przecież zgodziłem się dać ci czasami. Nie widzę problemu.
— Och, nie widzisz problemu — zakpił Ryan i szarpnął się z nową siłą, wyrywając Lenny’emu ręce oraz odtrącając go od siebie. — Czyli na inteligentną rozmowę nie mam co liczyć. — Uśmiechnął się uprzejmie. — Zejdź ze mnie.
— A ta, kurwa, jaka jest? Czego chcesz? Jasno powiedz, bo kręcisz wokół tematu, mając do mnie znowu pretensje, nie wiadomo o co. — Mulat zirytował się i znowu przyszpilił Ryana do łóżka.
— Spodobał mi się twój tyłek — mruknął. — Chcesz mi go ograniczyć, a mój brać, kiedy chcesz. — Szarpnął się i dodał: — Masz seksowną dupę, Lenny.
Mężczyzna zamyślił się chwilę, przymykając oczy.
— Bardziej ci się podobało niż zwykle? — Nie chciał słyszeć potwierdzenia, ale… jeśli już by musiał. Dla niego nawet by się przemógł… Chociaż obawiał się, że mogłoby się to źle skończyć, zważywszy, że nie czuł takiego podniecenia jak zawsze.
— Nie — mruknął Ryan, kapitulując.
Dzisiejszy Lenny był cholernie seksowny. Chciał go tak częściej i więcej, ale gdy mężczyzna go… brał… brutalnie… Aż zacisnął szczękę, nie wiedząc, co mógłby dodać. Same jego myśli go konfundowały. Chyba jeszcze nie potrafił przyzwyczaić się do tego, jak to lubił.
Lenny odetchnął wyraźnie. Delikatnie pocałował go w usta, nie puszczając jednocześnie jego rąk. Ryan odpowiedział na pocałunek.
— Nie spałeś. Nie jesteś zmęczony? — rzucił po dłuższej chwili.
— Jestem — przyznał mężczyzna, ale pocałował go ponownie.
Miał ciepłe usta, a gdy polegiwał na Ryanie, był przyjemnie ciężki. Ryan więc nic nie powiedział, choć mógłby pozwolić mu tak teraz zasnąć na sobie i leżeć przez cały ten czas, patrząc, jak odpoczywa.
Lenny w końcu westchnął i podniósł się.
— Idę się umyć — stwierdził, wstając.
Ryan skinął głową i sięgnął po prześcieradło, by samemu wytrzeć brzuch z resztek spermy.
— To ja skorzystam za ten czas z dobrodziejstw lodówki.
Lenny kiwnął głową. W drodze do łazienki zgarnął gumkę do włosów i zniknął za drzwiami. W tym czasie Ryan postanowił wykorzystać to, że Lenny zrobił zakupy i pracował nad kanapkami z dużą ilością szynki. Polał ketchupem i zaczął jeść. Jakby nie patrzeć, jego żołądek zaznał dzisiaj tylko suchych płatków.
Dojadł kanapki, wrzucił brudne naczynia do zlewu i wypłukał ręce. Podążył w głąb mieszkania, przeciągając się i nasłuchując, czy Lenny już się umył. Woda nadal szumiała, ale Ryan nie słyszał nic poza tym. Podszedł więc pod drzwi łazienki i wszedł do środka. Sam cały się lepił.
Zobaczył Lenny’ego stojącego pod prysznicem z czołem podpartym o ramię oparte z kolei o ściankę. Niektóre jego dredy wyplątały się spod spinki i zasłaniały mu twarz.
Spojrzał na niego uważnie i podszedł do kabiny prysznicowej, stojąc przed nią i obserwując Lenny’ego.
— Mogę? — odezwał się.
Mężczyzna nagle się poderwał i obrócił do niego.
— Kurwa — zaklął pod nosem i odgarnął mokre włosy do tyłu.
Ryan otworzył kabinę, wchodząc do niego.
— Wybacz, nie chciałem cię wystraszyć.
Lenny pokręcił głową i przetarł twarz.
— Zaćmiło mnie na stojąco — wytłumaczył. Chyba był bardziej zmęczony, niż myślał.
— Zaćmiło? — Chłopak chwycił go za nadgarstek i pociągnął do siebie, przyglądając się jego twarzy.
Lenny zmarszczył się.
— No… Nigdy ci się nie zdarzyło?
— Hm… — Przemyślał. — Nie.
Lenny wydął wargi i machnął na to ręką. Wyszedł z kabiny. Tymczasem Ryan przemył ciało w ekspresowym tempie i zanim Lenny zdążył skończyć się wycierać, wyszedł spod prysznica. Podszedł do mężczyzny od tyłu, objął go luźno za szyję i pocałował w kark. Czuł, że Lenny był zmęczony, ale chciał go pocałować, zanim pójdzie spać.
Mulat westchnął i uśmiechnął się.
— Co, kociaku?
— Zanim pójdziesz do łóżka, mam dla ciebie wiadomość — oświadczył Ryan niby obojętnym tonem, kładąc mu podbródek na ramieniu.
— Mmm… Jaką? — Lenny wyciągnął rękę do tyłu, żeby dotknąć jego mokrych włosów.
— Jak ci się tak podoba, to mogę się ewentualnie pokusić o ten kolczyk na chuju — rzucił ni stąd, ni zowąd wciąż tym samym tonem.
Lenny zaśmiał się cicho.
— Och, Ryan, Ryan… Rozpieszczasz mnie — zamruczał, nieznacznie opierając się plecami o chłopaka. Był zmęczony, a ciepła woda jeszcze bardziej go rozleniwiła i rozespała.
Ryan objął go mocno w pasie i pchnął do wyjścia. Po drodze tylko porwał ręcznik i rzucił sobie na mokre włosy. Lenny dał się zaprowadzić do sypialni, ale tuż przed łóżkiem wyswobodził się z objęć chłopaka i rzucił się na łóżko na plecy. Jego długie dredy rozsypały się na pościeli. Ryan patrzył na niego z góry, już nic nie mówiąc i wycierając włosy.
Lenny wyciągnął się jak kocur i zamknął oczy. Niemal natychmiast zasnął. Był wycieńczony. Nawet nie poczuł skrzypnięcia łóżka, kiedy jego młody kochanek położył się obok, zakładając jedną rękę pod głowę, a drugą bawiąc się jego dredami.
Księżniczka, Ryan prychnął w myślach. Ciekawe, jaka księżniczka miała kolczyka na fiucie.

28 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 132 – Wiem, co jest z mojej strony

  1. Katka pisze:

    Tigram, no, bardzo treściwie XD JA będą, chyba mogę to obiecać, następnym razem :) A Lenny się zapewne cieszy, że dołączyłaś do grona tych osób, które aprobują kolczyk :)

  2. Katka pisze:

    Floo, „O BOŻE!! Lenny będzie na dole!!! *przeżywa mały atak serca*” – mam nadzieję, że nigdy nikt nie umrze przed ekranem z naszego powodu, nie wybaczyłabym sobie tego XD No i właśnie, jak mówisz, że Ryan mógłby go nie słuchać i przelecieć go tak, jak Lenny tego chce – chyba można się w tym dopatrzeć swoistego problemu. Ryan tym właśnie różni się od Lenny’ego – słucha XD Lenny niewątpliwie lubi czasem na siłę, coś zdobyć, udowodnić, że ma rację i wie lepiej. Ryan jest uparty, ale mimo wszystko bardziej ugodowy, definitywnie NIE lubi robić czegoś na siłę. Dla niego to jest jasny przekaz: Lenny mówi, że nie chce, znaczy, że nie lubi. A nie „doszukaj się głębi sam” XD Haha, a wytatuowany penis… kurcze, tego levelu chyba jeszcze nie osiagnęłyśmy XD

    Gordon, no widzisz, ile Cię ominęło! Trzeba zabierać ze sobą internet na wyjazd XD Nie no, żart, czasem człowiek musi odpocząć (znaczy ludzie z życiem, ja go nie mam, więc od neta się odessać nie mogę XD). Masz rację, mówiąc, że oni na spokojnie nie potrafią, a to określenie ‘albo cie zabije albo cie pokocham’ idealnie do nich pasuje. Naprawdę, czasami gdy się kłócą, sama nie wiem, czy to się skończy seksem czy bójką XD „Teraz Lennyemu nie mozna zarzucic ze jest z Ryanem tylko dla jego dupy bo jakby tak bylo to by sie z nim nie pieprzyl tak jak sam nie przepada.” – doookładnie! On niewiele o tym mówi, nie okazuje za bardzo, ale siedzi w nim masa ciepłych emocji wobec Ryana, więc… przynajmniej udowodnił to takim gestem :)

    O., „rozmawiają dotykiem, pocałunkiem” – to brzmi tak… uroczo romantycznie XD Ale nie mogę się nie zgodzić, rzeczywiście lepiej to im idzie niż rozmawianie.

  3. O. pisze:

    Aż mi się przypomniało to co kiedyś o nich napisałam,że rozmawiają dotykiem, pocałunkiem etc.. Jak widać dalej się to sprawdza xD Tylko kokardki brakuje xD

  4. Gordon pisze:

    Czlowiek wraca po dlugich feriach do domu a tu tyle czytania ;p obowiazki moga poczekac. zeby to jeszcze jakies zwykle rozdzialy byly a tu same przelomy ;p Juz dawno wiedzialem ze Lenny i Ryan to moja ulubiona para tutaj ale teraz sie przekonalem na sto procent. Ci goscie powinni sie klocic czesciej ]:-> ale serio serio oni na spokojnie nie potrafia. to ten typ ‚albo cie zabije albo cie pokocham’ ;p Scena w kuchni mnie wciela po calosci. jakby Lenny go wtedy nie przytulil to bym sie tam pojawil i facet dostalby ze spalonej patelni przez leb ;p Potem jeszcze wiekszy szok jak sie Lenny zgodzil na bycie na dole whoa! czytalem jakbym na szpilkach siedzial. Teraz Lennyemu nie mozna zarzucic ze jest z Ryanem tylko dla jego dupy bo jakby tak bylo to by sie z nim nie pieprzyl tak jak sam nie przepada.Spoko z niego facet pewnie by sie Ryan nawet zdziwil co on do niego czuje jakby mogl wejsc na chwile do jego mozgu ;p A ostatnie zdania z ksiezniczka i kolczykiem na fiucie buahahahahaha Ryan jest zajebisty

  5. Floo pisze:

    *Zaczyna czytać i cieszy się jak głupia* godzą się godzą… O BOŻE!! Lenny będzie na dole!!! *przeżywa mały atak serca* i matko jaki on jest cudny… kurde, no mógłby go Ryan nie słuchać i przelecieć go tak jak Lenny jego, noooo… *zaczyna przyglądać się ścianie, dokładnie ustala odpowiedni punkt, podchodzi przykłada czoło i zaczyna walić głową w ścianę* nie mogę, no nie mogę, no jak oni mnie czasem wkurwiają… nawet jak się godzą to się imbecyle kłócić muszą…
    Ja czasami za nimi nie trafiam, ale rozdział był mega hot i sexy i cudowny!!! Lenny na Ryanie był boski, ale trochę nie rozumiem czemu go powstrzymał i chciał się kochać, skoro on przecież lubi jak się go dominuje w łóżku, jeśli już jest na dole.
    Ale mam szczerą nadzieję że jednak Ryan się nie zdecyduje na ten kolczyk… już wole żeby sobie tego penisa wytatuował

  6. Katka pisze:

    Oshi, „Matko, jacy oni są słodzutcy, kiedy się kłócą” – hahaha, rozkosznie ujęte XD Że też ktoś może byś słodki w trakcie kłótni. Ale nie śmiem się nie zgodzić, skoro oni właśnie w takich momentach najwięcej sobie mówią. Więc jest w tym dużo agresji, gorąca, ale i specyficznej czułości :) Hehehhee, no i ekstra, że Cię Lenniak zaskoczył XD Ryana też XD

    Tess, dobrze czytać opinie pozytywne o kolczyku XD Jeszcze się okaże, jakie będą, jeśli Ryanek sobie już go zrobi. „Co do Ryana topa… Zdecydowanie wolę, kiedy to Lenny jest na górze xD” – jak już pisałyśmy poniżej – my też XD No i Lenniak chyba także. Ale sam akt był ważny, więc… jest progres XD

  7. Tess pisze:

    Zauważyłam, że im bardziej mi się podobał rozdział, tym trudniej wydobyć mi z siebie coś sensownego… Napiszę więc krótko – było niesamowicie. Nareszcie coś się u nich ruszyło.
    Przemyślałam tak na spokojnie sprawę kolczyka i z zaskoczeniem muszę przyznać, że według mnie pasuje do Ryana :) Fajnie, że się zdecydował.
    Co do Ryana topa… Zdecydowanie wolę, kiedy to Lenny jest na górze xD

  8. Oshi pisze:

    No wiedziała, po prostu wiedziałam, że w tej kłótni padną ważne słowa, które ich zbliżą. Matko, jacy oni są słodzutcy, kiedy się kłócą i nie wiedzą jak sobie coś powiedzieć.
    Po przeczytaniu, że Lenny chce mu się oddać, musiałam zbierać szczękę z drugiego końca pokoju xD!

  9. Katka pisze:

    Enid, podoba mi się taki entuzjazm XD A zdrowy pisk przy czytaniu jest jak najbardziej pożądany, hehehe. Same wydajemy z siebie bliżej niesprecyzowane dźwięki, gdy jakąś postać zrobi coś niespodziewanego :D Pantera jako top na pewno lepiej się sprawdza – jest bardziej w swoim żywiole, więc nie dziwię się, że tak go wolisz. No ale, ale, jak sama mówisz, to jego oddanie się było kochane i miało jakieś głębsze znaczenie, więc w sumie samo to, jak ten seks przebiegał, nie ma aż takiego dużego znaczenia w porównaniu do samego aktu poświęcenia, że tak to patetycznie ujmę. „oni nie muszą mówić, że się kochają, bo to widać i czuć” – haha, oj, czuć, czuć, tylko niestety oni sami mają co do tego wątpliwości i potem takie kwiatki wychodzą. No ale, krok po kroku i może kiedyś do czegoś dojdą XD „To teraz tylko brakuje mi ostrego, brutalnego seksu i pełnego wstydu i rozkoszy Ryanka <3" – jestem skłonna powiedzieć, że Lenny pewnie też tylko o tym marzy XD Ogólnie baaaardzo nas raduje, że takie emocje chłopcy wywołali! :D

  10. Enid Partenopajos pisze:

    Jak ja Was kocham, tego nic nie ogarnie.
    Ten rozdział był…gorący. Słodki. Piszczałam prawie cały czas!! KYAAA KYA KYAAAAAAAAAAAAAAAA!! Nadal piszczę jak widać i ręce mi latają i podskakuje na krześle!! Wiedziałam!! Wiedziałam, że oni szybko się dogadają, za bardzo się kochają!!! Było kilka tekstów na których odpadłam, najbardziej przy tym jak Ryan się przyznał, że mu zależy, uciekając wzrokiem, albo jak powiedział, że jest Lennego!! a jak Lenniak powiedział, że mu się odda JEZU!! Chociaż osobiście o wiele bardziej wolę jak pantera jest seme, mam do tego takie same podejście jak on, ale to było takie słodkie!! takie kochane!! takie jezuuuuuuu!! Wybaczcie, ale no nie mogę xD Sprawiacie mi nie wysłowioną radość, poprawiłyście humor w ten dupny dzień. Jeszcze to, że nie było całkiem cukierkowo też mi się podoba, bo to Ryan i Lenny no!! I chociaż też nie widzę Ryana z kolczykiem to sam ten gest, że chce to zrobić dla Lenniaka <3 to tak jak z tym oddaniem się Ryanowi, piękny gest <3 oni nie muszą mówić, że się kochają, bo to widać i czuć!!! To teraz tylko brakuje mi ostrego, brutalnego seksu i pełnego wstydu i rozkoszy Ryanka <3
    Ach, ach, ach, te oczy pantery!!!
    A ostatnie zdanie powaliło mnie na łopatki xD spadłam z krzesła ale zaraz zaczęłam podskakiwać mówić "ihihihi" i się szczerzyć do rozdziału. Po takim czymś jestem nadaktywna!!

  11. Katka pisze:

    Ashia, haha, niby niezdrowo, ale czasem to jedyne wyjście, jak widać XD No i faktycznie, ciężko by wymyślić coś, co bardziej pokazałoby Ryanowi, że Lenny’emu na nim zależy. Takie oddanie się było bardzo dużym poświęceniem (chociaż nie wiem, czy źle tego nie nazywam, w końcu obu w pewien sposób się podobało). No ale Lenny się przemógł i Ryan na szczęście zauważył, że był to duży krok. „aż miałam ochote go przytulić, no ale Lenny mnie wyręczył” – haha, taaaak :D No cóż, Ryan miał tak ściśnięte serce, że paradoksalnie potrzeba mu było mocnego uścisku XD No i ładnie podsumowałaś – chce być księżniczką, ale nie chce tego przyznać. Przy czym tę myśl się powinno trochę rozwinąć, bo on tak dokładniej mówiąc chce być tym, co znaczy dla Lenny’ego księżniczkę, ale niekoniecznie pod taką nazwą. Oj, mam nadzieję, że mówię w miarę jasno, mimo że wydaje mi się odwrotnie XD Spróbuję jeszcze prościej: chce być kimś najważniejszym dla niego. Dlatego godzi się na tę księżniczkę, bo to jest w pewien sposób synonim tego „najważniejszego”. No XD

    Hansel, witaaaaaaaaaaaaaaaaaj! :D Ty nawet nie wiesz, jaki mamy wyszczerz, jak się nowy ludek (względnie czytający a nie komentujący) pojawia :D Dzięki, dzięki, że się ujawniłaś. Chwała takim emocjonującym rozdziałom, działają widać jak kop dla niektórych, hehe :D Ach ten nieszczęsny kolczyk. Wiesz, póki co to ciężko sobie wyobrazić może dlatego, że jeszcze nie jest opisane, nie wiecie, jak to będzie działać, jeśli faktycznie by sobie zrobił ten kolczyk. Wstępne uczucia wszak mogą się radykalnie zmienić, chociaż nie mówię, że tak będzie. Zobaczymy :D Wszystko w rękach Ryana, czy jednak nie stchórzy XD „bardzo się cieszę, że więcej uwagi zostało poświęcone moim ulubionym czekoladkom” – haha, jedni się cieszą, inni lamentują XD Zawsze mnie to boli, że wszystkich się uradować nie da. Ale cieszę się, że Tobie podpasowało :) „Chociaż przy fragmencie, gdzie twierdził, że czegoś mu brakowało, przez chwilę chciałam mu przywalić xD” – biedny Lenniak XD Oj, ale nie może być idealnie, nie bez powodu Lenny unikał bycia na dole. Byłoby zgoła dziwnie, gdyby nagle wił się i jęczał z bezgranicznej rozkoszy XD Ale na szczęście nie było źle, Ryanek zadowolony, level zdobyty XD Jeszcze raz wieeeeeeeelkie dzięki za komentarz!!! :D Pozdrawiamy i mamy nadzieję, że do przeczytania :)

    Another, Twój ostatni akapit – smutne :( To się wydają takie głupie kłótnie o nic, a potrafią sprowadzić nieeeezłe spustoszenie. Czasami większe niż te o obejrzenie się za jakąś dupą czy cokolwiek innego. Dlatego trzeba się otworzyć, ale… taaa, tak sobie mogę mówić, ale niektóre osobowości nie potrafią. Cóż, trzeba ćwiczyć uzewnętrznianie się XD „I zgadnij kto akurat siedział za mną gdy to czytałam?!” – ups… jeszcze wyląduję u niego na czarnej liście… XD Ale dobrze, że nie skomentował XD Haha, a co do SV to Cię rozumiem, tym bardziej, że to ja piszę Josha XD Auć XD

    O., ufff, chłopcy się zrekompensowali XD No i taaak, Lenniak wreszcie na dole. A tak długo na to wydarzenie wszyscy czekali (włącznie z Ryanem). Te cytaty, co wrzuciłaś, też lubię strasznie, bo to takie… no Len nie uzewnętrzniał się tak do tej pory, więc nie wiem nawet, czy to nie większy przełom niż jego danie dupy. Taki duuuży krok w przód :) A Lenniak na bezsenność zawsze najlepszy! Powinien być wypożyczany jako przytulas do łóżka dla ludzi z bezsennością… ok, właśnie Ryan mnie dusi, więc ja już może się zamknę XD To tylko jego lekarstwo, hehe. No i słodko, że Ci się podobało :D I że tak uroczo, wg Ciebie wyszło, w końcu walentynki, nie powinno więc być żadnej tragedii XD

  12. O. pisze:

    Wybaczam im moje smutne urodziny!
    Lenny na dole!!!!! Aż miałam fanfary w tle !! „— Nigdy mi nie zależało na kimś tak jak na tobie, więc nie mów tak — mruknął na ściśniętym gardle.” „— Jesteś moją księżniczką… moją księżniczką, którą będę chronić zawsze i wszędzie… — westchnął, a w jego głosie nawet przy największej ilości silnej woli nie dało się wyczuć ironii czy kpiny.” Mogłabym jeszcze wiele tu takich cytatów skopiować <33
    Lenniak pewnie się ucieszy, gdy po przebudzeniu zobaczy,że Ryan mu się przygląda, ewentualnie że dzięki niemu wyleczył się z bezsenności i będzie spokojnie spał obok(oczywiście do czasu aż ten dobierze mu się do tyłka xD) Jak poniżej ktoś powiedział- tulanie po wyjaśnieniu sobie wszystkiego było mega przeurocze.. <3

  13. another69 pisze:

    Katka, Uh, jeśli chodzi o seks to na pewno jestem za Lennym i mu kibicuję, żeby trzymał tak dalej ;p A ostre pieprzenie po kłótni ma w sobie coś elektryzującego *,*
    „Haha, a porównanie Twojego chłopaka do Rusha – słodko, szczególnie z tym “No ale co zrobisz” XD Może niech on też tego nie czyta XD”… I zgadnij kto akurat siedział za mną gdy to czytałam?! xD Ale nie skomentował, więc jest szansa, że nie patrzył na ekran xD
    Co do kolczyka, to jestem bardzo ciekawa ;p Choć boję się sceny przekłuwania, bo ostatnio jak czytałam tą w SV to aż mnie coś zabolało, choć nie jestem facetem ;p
    No i jeszcze co do tych uczuć, to racja. Stąpanie po cienkim lodzie :/ Bo to często wychodzi, szczególnie w kłótni, i gdy pada pytanie „To czemu ty w ogóle ze mną jesteś?” to nie wiesz jak odpowiedzieć. „Bo Cię kocham? Lubię? Zależy mi?” czy może zwykłe „Nie wiem”, które boli najbardziej. Jeszcze spoko, jeśli ktoś boi się to powiedzieć, gorzej, jeśli sam tego nie potrafi sprecyzować. I zwykle dowiadujesz się jak bardzo Ci zależy, jak już tę osobę stracisz :/

  14. Hansel pisze:

    Do tej pory czytałam po cichutku, jednak dzisiaj postanowiłam się ujawnić! Albowiem… Kolczyk xD Tak, chyba on sprawił, ze musiałam się uzewnętrznić i napisać kilka słów. xDD
    No bo… Bo jak to, że Ryan kolczyka w… TYM miejscu!? Nie mogę tego wpasować w jego wizerunek, jaki sobie zrobiłam, jednak po dłuższym namyśle, to może być faktycznie… Hmm… Hot ;P
    Pomijając sam powód, dla którego postanowiłam napisać coś, to bardzo się cieszę, że więcej uwagi zostało poświęcone moim ulubionym czekoladkom. Ryana i Lennego nigdy dość!
    Lenny się robi słodziachny *,* Chociaż przy fragmencie, gdzie twierdził, że czegoś mu brakowało, przez chwilę chciałam mu przywalić xD

    Teraz pozostaje czekać na braci Grey, którzy przeżywają swoje własne chwile grozy!

    Rozdział świetny, jak zwykle i dłuuuuuugi xD Weny, weny, weny!

  15. Ashia pisze:

    bezbłędnie, kurwa! no bezbłędnie, rozpływam się uhuhu! Oni razem tworza taką emocjonalną mieszankę, szczegółnie jak się kłócą,a potem godzą, if u know what i mean *_* niby niezdrowo rozwiązywać problemy seksem, ale im to słuzy! a poza tym w dzisiejszym rodziale wyjątkowo długo rozmawaiali o uczuciach. no i nie wyobrazam sobie teraz innego sposobu w jakim Lenny mógł pokazac Ryanowi, ze mu na nim zależy, ahh. I to zdenerwowanie, ścisk żołądka i serducha Ryana na początku, jak bał się co powie Lenny, jak go bolało, że mogłby znaleźc sobie kogos innego, albo że nic ich nie łączy uff, było too cudowne, urocze i w ogole ah oh eh, aż miałam ochote go przytulić, no ale Lenny mnie wyręczył ^^
    Uwielbiam ich *_* I niech już Ryan nie sra tak o tę ksieżniczke, pięknie to pod koniec podsumował „Ciekawe, jaka księżniczka miała kolczyka na fiucie.” Tak uroczo nie chce przyjąc do wiadomości, że chce być tą cholerna księżniczką i zawsze musi dodać swoje 3 grosze <3

  16. Katka pisze:

    Marta, do wyjazdu jeszcze troszkę :) U nas w Miami to chyba nie działa tak „postanowili coś – stało się to coś”. Jakoś zwykle od słowa do czynu troszkę mija. Wszak w przeciągu tych 2 tygodni, jakie jeszcze do wylotu mają, sporo się może wydarzyć! Jeśli chodzi o bycie na dole Lenny’ego a Jasona – cóż, Jay zdecydowanie więcej przyjemności z tego czerpał. Lenny jest bardziej na nie, nie kręci go to aż tak. Starałyśmy się to pokazać i mamy nadzieję, że wyszło :)

    Another, „Nienawidzę kłótni, które kończą się wyjściem jednej osoby lub “cichymi dniami”” – haha, w pewien sposób są one zabawne XD Przychodzi mi do głowy co najmniej kilka par, które by tak potrafiły XD W przypadku Ryana i Lenny’ego na szczęście ten czas szybko nie minął, bo jak widać, Ryan MUSIAŁ pociągnąć temat następnego dnia. Och, och, ale tak w ogóle to high five, bo też uwielbiam kłótnie kończone ostrym seksem! Mega sexy. Przez adrenalinę spowodowaną kłótnią ten seks zawsze jest taki hot XD A ten brak zdolności sprecyzowania uczuć i wyrażenia ich rzeczywiście może, wbrew pozorom, być naprawdę poważnym problemem. Niby są gorsze rzeczy, ale przez to się jakby… tak prześlizgują po cienkim lodzie. Skoro żaden nie wie, czego oczekiwać i na czym stoi, to… no taka niepewność bywa męcząca i może wywoływać wiele spięć. „Sama nie mogę wytrzymać normalnego, nudnego seksu…” – Lenny na pewno się z Tobą zgadza… chociaż Ryanowi wolę zatkać uszy, żeby tego nie słyszał XD Haha, a porównanie Twojego chłopaka do Rusha – słodko, szczególnie z tym „No ale co zrobisz” XD Może niech on też tego nie czyta XD A co do kolczyka na penisie – trzeba zauważyć, że rodzajów jest kilka, zatem nawet jeśli poczytasz o tym w SV, nie znaczy, że Ryanek będzie miał taki sam. Och, a Tobie też życzymy miłych walentynek! Dobrego polewu z romansideł i takich tam. Żeby Twój rushowy-chłopak nie wpoił sobie za dużo tekstów z tychże filmików, bo nadmiar słodyczy jak ta Rushowa jest niezdrowy XD

    Adela, haha, to mega rozkoszne, jak skrajne są opinie o tym kolczyku XD A co do Lenniaka… po pierwsze, Lenny się z Tobą zgadza. A po drugie (teraz wyganiam Ryana do drugiego pokoju, żeby nie słyszał), Ryan też XD Tzn. wiadomo, że go to mega jara, jak Len jest na dole, aaaale, jak sam przyznał, woli inną konfigurację :)

  17. Adela pisze:

    Ha juz się cieszę na kolczyk! Jupi!
    A tak nawiasem mówiąc, wole jak lenny jest topem :P

  18. another69 pisze:

    Uh… Wreszcie jakiś konkret!
    Nienawidzę kłótni, które kończą się wyjściem jednej osoby lub „cichymi dniami”, sama konflikty rozwiązuję od razu, kłócę się dopóki coś z tego nie wyjdzie ;p
    Kocham czytać gdy ci chłopcy się tak kłócą… A szczególnie takie kłótnie gdzie najpierw się przepychają, nawet uderzą, a potem jest ostry seks i tulenie *,* mimo że tu akurat tego nie było, to i tak bardzo mi się podobało. Emocje wirują w powietrzu i ich kłótnie są zadziwiająco podobne do moich :/ Nie wiem czy to dobrze. W sensie temat, nie to jak je rozgrywają. Nie potrafią sprecyzować tego, co do siebie czują, tym bardziej powiedzieć. Nawet przed sobą nie mogą się do tego przyznać. Uh, te uczucia, po chuja to komu? Ale tak czy owak, chyba mogę ich zrozumieć.

    Wreszcie Lenniak na dole… Cudo. Znaczy, pasyw, bo na dole nie był ;p I wiedziałam, że będzie mu czegoś brakowało. Sama nie mogę wytrzymać normalnego, nudnego seksu… Muszę się trochę poszarpać, powkurzać Go i nie dać się łatwo, wtedy jest ciekawiej i o wiele przyjemniej… Gorzej, że mój facet to nie Lenniak, tylko bardziej taki… Rush? Coś w tym stylu. No ale co zrobisz.

    Kolczyk nie jest złym pomysłem, choć nie umiem wyobrazić sobie penisa z kolczykiem, który penetruje tyłeczek Lennego… Albo Mansona, bo akurat jestem w tym temacie w SV i zastanawiam się jak to opisałyście xD Do następnego odcinka FDTS na pewno już tamten rozdział przeczytam, więc będę miała szersze pole widzenia ;p
    Rozdział jak dla mnie bardzo dobry, w porównaniu do dwóch ostatnich ;)

    Najlepszego z okazji Walentynek, nie za bardzo toleruję to tandetne święto, ale niech Wam będzie ;p
    Trzeba odejść od kompa i się ogarnąć, bo chłopak przychodzi i będziemy oglądać romansidła i śmiać się jakie to głupie ;p

  19. Marta696 pisze:

    ou Myślałam że będzie wreszcie wyjazd do londynu .Czekałam na lennego na dole tyle czasu a tu taka niespodianka,nie było źle ,ale nie powaliło mnie tak jak w przypadku jasona. A co do kolczyka jestem absolutnie na nie .

  20. Shivunia pisze:

    Ania niut >> Zabawne, ostatnio miałam wrażenie, że nie jesteś tak na nie. Nie tylko ty zresztą, ale to szczególik. A co co kolczyka… Ryan jest dziwny, uparty i jak coś powie to powie…. wiec błagaj jego. Życzę powodzenia w przegadaniu XD
    A tak serio, jeszcze nie wiadomo czy se przekuje peniska XD

    Karinblack >> kwiiiiiiiiiiik :D FAAAAJNIE Piszczenie do opowiadań jest tak samo zajebiste jak piszczenie do komentarzy :D high five
    Lenny się nie zgodził, Lenny wydusił to ledwo z siebie. Ale Ryanowi sie podobało, więc było warto ;) Nie wiem tylko jak to będzie w przyszłości, bo Lenny jest tak nieprzewidywalny jak… wiele nieprzewidywalnych rzeczy XD
    ” ogólnie tak słodko mi się zrobiło, gdy Ryan powiedział, że mu zależy” Booo Ryan w ogóleeee jest słodki. Boshe… mam Ryano-faze XD

    Aoi >> Przepraszam tak na wstępie, ale to takie słoooodko urocze jak czyta się jak ty piszesz, że – boooshe znowu oni…
    A osoba zaraz po tobie komentująca – yeeey, znowu oni :D
    To na swój sposób urocze. Bo każdy inaczej ich odbiera, każdy ma swoich ulubieńców. A ten wyjazd… mam nadzieje, że nie masz pajęczych zdolności i nie chodzisz po ścianach. Oj, to trochę sie odwleka faktycznie, ale tak to jest jak za dużo się dzieje w jednym i tym samym czasie :( Dasz radę ;) Tylko jeśli nie trawisz ZUPEŁNIE Lennego i Ryana, to nie czytaj bonusa walentynkowego bo tam se trochę zaszalałyśmy wg naszych gustów po całości (no może po większości)

    Luinlos >> hehehehe, ten nawias na początku rozwala. Znaczy pierwsze zdanie że był doskonały jest strasznie kochane, a potem ten nawias. Jakoś mam debilne wrażenie że kiedy Lenny zaproponował tego kolczyka było więcej zwolenników, a teraz na odwrót XD Nieważne
    Nie będę odnosić się po kolei bo jedna rzecz jest … ooooch w twoim komentarzu:
    „Rayan jest takim idealnym (w moim odczuciu) kochankiem – czuły, troskliwy, opiekuńczy,. Dba o swojego partnera, nie spieszy się, skupia na nim całą swoją uwagę. Ceni intymność w związku i zależy mu na tym żeby czuć silną więź z partnerem. Generalnie jego jedyną wadą jest to, że lepiej się czuje i bardziej go kręci jak jest zdominowany w łóżku przez Lennyego :P” – długi cytat aleeee…. Zgadzam się z tobą po całości. Już może to mówiłam i jestem nudna, ale Ryan wg mnie jest ideałem faceta pomijając fakt że woli penisy. Normalnie kwiczała bym zwijając się w spazmach cierpienia że nie jest prawdziwy i nie jest ze mną gdyby nie fakt że… pisze Lennego i mogę go z nim w głowie dymać…..(boje się samej siebie jak tak mówię)(Jasona też bym kochała tak bardzo, ale nie jest aż tak słodziutki i nie jest wykorzystywany seksualnie :(- smuteczek XD)
    „Och i jak Rayan się pogodził z tą “księżniczką””- nooo w końcu zgodził się nią z łaski być. Aby w kocu Lenny nie pierdolił jak połamany, że nikim dla siebie nie są skoro on nie chce nią być. Szantażysta (ale to ciii…. ja tego nie powiedziałam)
    „pod koniec jak znów jakaś sprzeczka wisiała w powietrzu to sie poważnie zaniepokoiłam czy nie będzie jakiejś katastrofy na koniec rozdziału. ” – miałam podobne odczucia. U nich to wisi w powietrzu. Na szczęscie odpuscili. Co ten seks robi z człowieka….
    Aaaaaaaaaaaaa ! jak ja chce heretyckiego Ryana na walentynki :(
    I proszę za rozdział XD Co co osładzania. W Walentynki nie zabijemy chyba niczym złym ;*

    Shinu >> Już we wcześniejszych odpowiedziach bawiła mnie ta nagła niechęć do kolczyka … i jak jestem w stanie się z nią zgodzić tak zawsze wyobrażenie sobie ploty że Ryan przekuł sobie penisa mega mnie bawi. Toż ta informacja dotrze do każdego w czasie krótszym niż 60 sekund. Ryan nawet nie wyjdzie z gabinetu krokiem kowboja, a już dostanie smsa od matki z pytaniem czy to prawda. I ta chwila zwątpienia … jak to do niej dotarło….?
    Oczywiście to co pisze to nie spoiler… umarła bym śmiercią tragiczną gdyby był… prawda?
    „Łeee…Dobrze, że Lenny na dole będzie rzadko. Pasuje mi do tego jak Alex na górze -.” – masz high five od Lennego XD ale to ciii… bo jeszcze oberwie od Ryana ;p
    OK, przyjęłyśmy. Kolejny odcinek „mody na tatuaż” będzie z Alexandrem z domu równych guzików i Jasonem z domu nieprasowane ale czyste.
    Nie, no, a tak serio nie wiem co w nim będzie bo mam sklerozę…. ups?

  21. Shinu pisze:

    Nie wiem czemu, ale Ryan i kolczyk w ogóle nie idą mi w parze. No ale będzie zdecydowanie zabawnie czytać o tym jak Katy jara się przebijaniem jego chuja(bo mam nadzieję, że to będzie Katy) xD.
    Łeee…Dobrze, że Lenny na dole będzie rzadko. Pasuje mi do tego jak Alex na górze -.-. Aczkolwiek fajnie się czytało o takim mega napalonym Ryanie xD.
    Teraz pozostaje mi czekać na jakieś wieści o Jasonie i Alexie ;].

  22. luinlos pisze:

    O jejku *__*
    Ten rozdział był niemal doskonały *__*
    (niemal – bo ten kolczyk mnie niepokoi)
    W KOŃCU ze sobą porozmawiali. Może to była troche nietypowa rozmowa, bo pewne rzeczy musieli niemalże wydusić z samych siebie i z siebie nawzajem, ale jednak najważniejsza informacja została przekazana i zrozumiana – zalezy im.
    Och jak się przytulili to praktycznie się rozpłynęłam.
    Cóż. Rayan i Lenny dają mi porządną dawkę hurt/comfort. Część „hurt” prawie mnie wykończyła nerwowo, za to teraz część „comfort” mi wszystko wynagrodziła.
    Och i jak Rayan się pogodził z tą „księżniczką”…
    Nie spodziewałam się, że Lenny sam jako pierwszy zaproponuje, że będzie na dole. I podobało mi się, że nie zrobiłyście tego wszystkiego zbyt idealnie – Lenny nie był zachwycony swoją pozycją, no ale dla Rayana ustąpił. Chociaż muszę przyznać, że pod koniec jak znów jakaś sprzeczka wisiała w powietrzu to sie poważnie zaniepokoiłam czy nie będzie jakiejś katastrofy na koniec rozdziału. Odetchnęłam z ulgą :D
    I jejku jejku, jak opisywałyście jak Rayan próbował zagadać Lennyego na samym początku i jak go męczyła wczesniejsza kłótnia to aż mi się serce ściskało… On to tak bardzo przeżywał i się zamartwiał…
    I muszę powiedzieć, że to troche strata dla ludzkości że Rayan leci na Lennyego. Zanim ktoś się oburzy to tłumaczę czemu – Rayan jest takim idealnym (w moim odczuciu) kochankiem – czuły, troskliwy, opiekuńczy,. Dba o swojego partnera, nie spieszy się, skupia na nim całą swoją uwagę. Ceni intymność w związku i zależy mu na tym żeby czuć silną więź z partnerem. Generalnie jego jedyną wadą jest to, że lepiej się czuje i bardziej go kręci jak jest zdominowany w łóżku przez Lennyego :P

    Kurde. Jason i Rayan są idealni. Tadam, tadam, kolejny raz, kiedy bardziej lecę na bohaterów fikcyjnych niż na prawdziwych ludzi. Chociaż to chyba bardziej porąbane niż myślałam, bo ja nawet nie tyle na nich samych lecę, co na całe PARY. W sensie na Jason’a i Alex’a oraz Rayan’a i Lenny’ego w komplecie.

    Um.
    Tak.
    Bardzo zdrowe i rozsądne, Luin.

    Ekhm. W każdym razie – dziewczyny, dziękuję za doskonały rozdział :)
    Oby to nie było coś, co ma nam osłodzić nadchodzące chwile grozy.

  23. Aoi (@JoasAdamczak) pisze:

    ehhh znowu tylko oni :/, jednak nie opłacało sie czekać do północy na nowy rozdział , jak w następnym tygodniu będzie tylko o nich to sie obrazę. A tak swoja drogą to liczyłam na jakąś dłuższą kłótnie, łzy, rozpacz, krew, pot no ale cóż kochają się panowie to sobie szybko wybaczyli. No i Ryan jest oficjalną Księżniczką Lena xD. Jedyne co mnie pociesza to obecny w tym rozdziale seks w którym to Ryan dominuje :D…Dobranoc i weny i błagam w następnym rozdziale chce widzieć blondasów bo jak nie to kurwicy dostanę z nerwów i oczekiwania na ich wyjazd do Anglii xD.

  24. karinblack pisze:

    asdfghjkl;’ *___________________________________*
    aż zapiszczałam, gdy Leniak mu zaproponował siebie *o*
    oni chyba bez kłótni nie mogą wytrzymać XD
    ogólnie mruuuucznie było i mam nadzieję, że jednak Leniak zgodzi się na odwrotną konfigurację, i że zacznie z niej więcej przyjemności czerpać <3
    ostatni tekst Ryana mnie powalił XD

    i ogólnie tak słodko mi się zrobiło, gdy Ryan powiedział, że mu zależy a potem było tulanie <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s