Fire Dragon Tattoo Studio – 131 – Nowa księżniczka

Godzinę po wyjściu wkroczyli na rozgrzany piasek. Ryan wystawił twarz do słońca i rzucił plecak pod nogi. Zdjął koszulkę i zaraz potem bez skrępowania rozpiął spodnie. Nie chciało mu się lecieć do przebieralni. Zdjął jeansy razem z bokserkami, zasłaniając się ręcznikiem, po czym wyjął z plecaka niebieskie kąpielówki, by wciągnąć je na tyłek. Wrzucił ubrania do plecaka i zarzucił go na ramię.
— Spacer wzdłuż plaży? — rzucił, zerkając na Lenny’ego. Uważał, że taka sceneria idealnie pasowała mężczyźnie. Jakby był w swoim żywiole.
Mulat skinął głową i także się rozebrał. Kąpielówki miał pod spodniami. Szerokie, luźne, w hawajskie kwiaty. Ledwo trzymały mu się na tyłku i odsłaniały kości biodrowe.
— Pierdolić kiepskie żarcie w pierdlu. Pierdolić cele i skurwysynów jako współwięźniów. To, czego brakuje w zamknięciu, to klimat plaży w Miami — powiedział Ryan, wyraźnie zrelaksowany, gdy ruszyli spacerem. Plaża i szum fal zawsze pozytywnie na niego działały.
Lenny uśmiechnął się do niego.
— Ta swoboda, co?
— I słońce. I piasek pod nogami.
— I twój tyłeczek — zakpił, wystawiając do niego język.
— Och, tak, racja. — Ryan uśmiechnął się sztucznie. — Bo w pierdlu wcale nie miałeś go pod nosem i w ogóle się na niego nie gapiłeś.
— No, nie zaprzeczę. Ale nie tykałem go. Zresztą, nikt go nie dotknął. — Mężczyzna wzruszył ramionami z lekkim uśmiechem.
— Fakt. I to ci trzeba przyznać. Ale może jednak nie będziemy prowadzić rozmowy, w której tematem jest moja dupa.
— Wolisz, żebym pochwalił twojego kutasa?
— Bingo — odparł Ryan, kopiąc piasek pod nogami.
— To w takim razie jest fajny. Dobrze pasuje do ręki i ma ładną główkę — zamruczał Lenny, w ogóle się nie krępując. — Nie myślałeś, żeby sobie zrobić na niej kolczyk?
Ryan aż się zatrzymał i uniósł brwi. Nie spodziewał się takiej odpowiedzi i następującej po niej sugestii. Poczuł się mile połechtany komplementem, chociaż dobrze by było, gdyby Lenny mógł go ocenić nie tylko po braniu go do ręki czy ust. Szybko jednak jego myśli podążyły do pytania zadanego przez mężczyznę.
— Kolczyka na chuju? — Analizował szybko i nawet nie wiedział, jak się z tym czuł. Tak naprawdę nigdy o tym nie myślał, ani nie spodziewał się, że jego facet może coś takiego zaproponować. Nie sądził, że było to w guście Lenny’ego.
— Mhm.
— Chciałbyś, żebym miał kolczyka na chuju. — Zaśmiał się z niedowierzaniem. — Lubisz takie?
— Chciałbym zobaczyć twoją minę, jakbym za niego pociągnął. — Lenny wyszczerzył do chłopaka swoje białe zęby. Uwielbiał obserwować reakcje Ryana. Podniecało go to bardziej niż niejedna pieszczota.
Chłopak dyskretnie przełknął ślinę, patrząc na niego z góry.
— Uuu, ciekawe marzenie. Myślę jednak, jaką ty byś miał, gdyby cię nim popieścić od środka. — Uśmiechnął się do niego, a Lenny zastanowił się chwilę.
— Nie wiem, jeszcze tak nie próbowałem. — W ogóle się nie speszył, mimo że od ostatniego razu, kiedy był na dole, minęło bardzo dużo czasu. Nie był fanem tego. — Boję się tylko, że gdybyś faktycznie sobie zrobił, to byśmy musieli trochę przystopować na jakiś czas.
Tego Ryan nie brał pod uwagę.
— Myślisz, że długo się goi?
— Pewnie tak. A co? Rozważasz?
— Chciałbyś, żebym miał? — Chłopak zmierzył go niby obojętnym spojrzeniem, za którym kryło się coś głębszego.
— Pierwszy spytałem.
— Jakże dojrzała odpowiedź. Ale dobrze, rozważam.
Lenny kiwnął głową i uśmiechnął się do niego.
— Mmm, miło. Liczę, że pozytywnie.
Ryan patrzył na niego chwilę. Lenny był specyficznym facetem. W towarzystwie jego znajomych czasami tylko siedział i ich obserwował, przy Kate zachowywał się jak urodzony pantoflarz, a przy nim był swobodny, pewny siebie i uśmiechnięty. Nie taki jak w pace. Czujny, zdystansowany i poważny.
— Zobaczymy.
Mulat szturchnął chłopaka pięścią w ramię.
— Już ja cię przekonam.
— Widzę niezachwianą wiarę w siebie.
— Zawsze — przytaknął poważnie i odgarnął dredy na plecy. Sam ich ruch wywoływał u jego kochanka mocniejsze uderzenie serca.
— Było do przewidzenia… — Ryan spojrzał po rozłożonych na leżakach i ręcznikach ludziach. Widać było po nim, że gdyby mógł, spędzałby tak każdy dzień. — Lenny?
— Hmmm?
— Chodź się położyć i poopalać.
Mężczyzna rozejrzał się.
— Tam. — Wskazał miejsce i od razu ruszył w jego stronę. — Wygrzejemy się na słoneczku. — Westchnął, przeciągając się.
— Mhm — zamruczał Ryan, idąc za nim.
Kiedy stanęli, wyciągnął z plecaka dwa duże ręczniki i podał Lenny’emu jeden. Mężczyzna rozłożył go, po czym klęknął na nim i zaczął związywać swoje włosy. Ryan w tym czasie usiadł na swoim miejscu i wyciągnął krem do opalania. Lenny spojrzał na niego, nadal męcząc się ze swoimi włosami.
— Nasmarować cię… słodki? — zamruczał, próbując nowego słowa. Jakoś przez myśl przebiegło mu Ryanowe „kochanie” kierowane do Charliego.
— Hm… Nie wiem, kto tu jest „słodki”, ale moje plecy nie pogardziłyby ochroną — odparł Ryan, wyciągając do niego krem.
Lenny poprawił jeszcze jednego uciekającego dreda i wziął tubkę.
— Odwróć się.
Ryan położył się na brzuchu, opierając podbródek na dłoni, a drugą sięgając do piasku przed sobą. Mięśnie na jego plecach poruszyły się pod skórą. Lenny uśmiechnął się do siebie i otworzył krem. Wycisnął go bezpośrednio na plecy chłopaka, który drgnął, czując zimno na skórze. Mężczyzna zamruczał na ten widok i zaczął rozsmarowywać krem, a nawet masować leżące ciało. Ryan przymknął oczy. Lenny miał sprawne dłonie.
— Gdybyśmy mieli samochód, zabrałbym deskę. Niezbyt przyjemnie tak tachać to po autobusach przez pół miasta.
— Na razie jest sucho z kasą, ale jeszcze trochę. — Usłyszał ciepły głos mężczyzny za sobą.
— Trzeba lepszą fuchę znaleźć — rozważał Ryan. Denerwował go brak auta. Bardzo.
— Ta… — odparł Lenny z drwiną w głosie i klepnął go w ramię. — No, wysmarowany, teraz ja.
Ryan zebrał się i wziął od niego krem.
— Połóż się, proszę, albo usiądź tyłem.
Lenny tylko uśmiechnął się do niego i położył się na plecach na ręczniku. Ręce założył pod głowę i zamknął oczy, a Ryan spojrzał na niego z góry z powątpiewaniem.
— Coś mi mówi, że te partie potrafiłbyś przy odrobinie wysiłku wysmarować za pomocą własnych dłoni — zauważył z uprzejmym uśmiechem.
Lenny spojrzał na niego pod słońce. Miał mocno zmrużone oczy.
— A nie możesz zrobić tego za mnie? Rączek ci chyba nie urwie?
Rozleniwiony jak kocur, pomyślał Ryan, wyciskając krem na jego klatkę piersiową.
— Hm… „Zrób mi śniadanie”, „nakremuj mnie”, jeszcze zacznę ci prasować spodnie może, żebym przypadkiem się nie nudził?
— Moich spodni się nie prasuje — odparł Lenny, ponownie zamykając oczy. Jego skóra była ciepła od słońca.
Ryan smarował go, przesuwając dłonie na jego brzuch. Napięty, szczupły, z ładnie zarysowanymi mięśniami. Kilka pojedynczych włosków wystawało spod kąpielówek mężczyzny, pnąc się w górę do pępka. Poza tym był gładki.
Chłopak wyraźnie się nie spieszył, wręcz delektując się tym, co czuł pod palcami. Wreszcie jednak oderwał tłuste z kremu dłonie i wytarł o swoje uda.
— Gotowe, nie spalisz się — rzucił, wyciskając kropeczkę na palec i kremując sobie twarz.
Lenny zamruczał potakująco. Tymczasem chłopak sam skończył smarować się kremem i położył się obok, zamykając oczy. Gorące promienie przyjemnie rozgrzewały skórę. Mógłby tak wiecznie.
Leżeli dłuższy czas, co jakiś czas słysząc chichot dziewczyn, które przechodziły obok i zapewne się na nich gapiły.
— Mam propozycję — oznajmił Ryan w pewnym momencie.
— Mmm… Jaką?
— Jakbyś był tak uprzejmy i skoczył po lody. Mijaliśmy jedną budkę, gdy tu szliśmy.
— Ja?
— Hm… A widzisz kogoś innego, do kogo bym się zwracał?
Nie uzyskał odpowiedzi na to pytanie, ale Lenny się podniósł.
— Jakie chcesz?
— Truskawkowe poproszę — odparł Ryan, polegując na ręczniku.
Usłyszał, jak mężczyzna odchodzi. Uniósł na chwilę głowę, patrząc za nim. Seksownie się bujał. Po chwili namysłu sam wstał i podszedł do oceanu, by zamoczyć nogi i porozkoszować się ciepłem. Aż usłyszał za plecami niespodziewane „hej!”. Słodkie i zalotne.
Odwrócił się. Stała przed nim wysoka blondynka. Miała związane w kok włosy i czarne bikini. Do tego kolczyk w pępku i tatuaż ryby koi na ramieniu. Uśmiechała się do niego kokieteryjnie.
Ryan spojrzał na nią obojętnie i przejechał palcami po włosach, odgarniając je do tyłu.
— Hej.
— Twój kolega w końcu sobie poszedł. — Zaśmiała się.
— Tylko na to czekałaś, co? — Uśmiechnął się uprzejmie, lecz ona, nie znając go, nie mogła zauważyć, że zrobił to dość fałszywie.
— No powiedzmy. — Położyła rękę na biodrze, wypychając je mocno w bok. — Jesteś stąd?
Ryan aż pokręcił głową w duchu. Może być zabawnie, pomyślał. Otaksował ją ostentacyjnym spojrzeniem, zatrzymując wzrok na biuście i zaraz spojrzał jej prosto w oczy.
— Dokładnie tak. A ty? — Udał zainteresowanie. Zdarzały mu się już takie sytuacje, ale zwykle udawało mu się uprzejmie odtrącić zainteresowane dziewczyn, by ich przy tym nie urazić. Teraz sam nie wiedział, czemu to ciągnął.
— Też. Olivia. — Wyciągnęła do niego rękę.
— Ryan, bardzo mi miło. — Uśmiechnął się olśniewająco, ujmując jej dłoń i całując w wierzch. Śmiał się w duchu, ale jego twarz pozostała niezachwiana.
— Mmm… Jakie ładne imię — kokietowała go. — I czym taki przystojniak jak ty się zajmuje? — Dotknęła palcami jego klatki piersiowej.
Ryan, nawet jeśli poczuł niesmak, gdy flirt z samych słów przeniósł się na bardziej fizyczny, nie pokazał tego po sobie. Postanowił grać w to dalej.
— Spędzaniem czasu na przyjemnych rozrywkach.
Dziewczyna zaśmiała się.
— To tak jak ja…
— Och, Ryan, widzę, że moje lodziki ci nie starczają. — Niespodziewanie usłyszeli głos mężczyzny.
Chłopak spojrzał na Lenny’ego i nieznacznie odsunął się od Olivii, która obejrzała się i uniosła brwi.
— Kupiłeś truskawkowe? — spytał Ryan, jakby nigdy nic, przewiercając go wzrokiem.
— Mhm, dwie gałeczki dla księżniczki — zakpił mężczyzna, skłaniając się lekko i uśmiechając wrednie. Zaraz po tym zbliżył się do dziewczyny i prawie wyszeptał jej do ucha: — Masz ochotę na trójkącik? — Chciał, żeby jak najszybciej się zmyła. Nie dość, że co chwilę przypałętywali się do Ryana jacyś czarni, to jeszcze teraz seksowna laska. A obrazić jej nie mógł.
Olivia aż szerzej otworzyła oczy. Miała minę, jakby myślała: „Co to za facet? I co za księżniczka?!”. Obejrzała się na Ryana, po którym teraz wyraźnie było widać złość.
— Dzięki, ale chyba sobie odpuszczę. — Pokręciła szybko głową. — To ja spadam, na razie.
— Na razie, cukierku! — odparł Lenny ze słodkim, beztroskim uśmiechem i dopiero zwrócił się do Ryana. — Twoje lody.
Chłopak zabrał rożek, ale zaraz potem drugą ręką pchnął Lenny’ego w ramię. Mocno.
— Nie uważasz, że, kurwa, trochę przeginasz?! — syknął, już cały czerwony na twarzy z zażenowania i złości.
— W jakiej kwestii? — Mężczyzna w ogóle nie przejął się zaczepką. Nie miał nawet zamiaru reagować impulsywnie, chociaż takiego trącania wolałby uniknąć. Polizał dla rozluźnienia swoje cytrynowe lody.
— Z tą pierdoloną księżniczką. Byłbyś tak uprzejmy i mnie, do cholery, nie poniżał przy ludziach?
Lenny westchnął ciężko i ruszył na ich ręczniki.
— Nie denerwuj się. Nie wiedziała nawet, o co chodzi, więc bez przesady.
Ryan polizał swoje roztapiające się lody, idąc za nim. Szarpnął go za ramię i odwróciwszy go do siebie, pochylił się nisko oraz syknął mu prosto w twarz:
— Oducz się tych jebanych nawyków z pierdla i zacznij mnie, proszę, szanować, bo się wkurwię.
Lenny rozejrzał się i przesunął palcem po brzuchu chłopaka, po czym odsunął się na bezpieczną odległość.
— Czyli jak? Co byś chciał mi zrobić, jak się tak wkurwisz?
— „Co bym chciał ci zrobić”? — wycedził Ryan, absolutnie wściekły tym, że Lenny tak go nazwał przy obcym człowieku i teraz zupełnie ignorował jego złość oraz to, jak mógł się z tym czuć. — Hm… może poszukasz sobie innej księżniczki, która będzie to tolerować? — rzucił więc pierwsze, co mu przyszło na język.
Lenny patrzył dłuższą chwilę w jego oczy, widząc w nich charakterystyczną zaciekłość. Polizał roztapiające się lody z dziwną powagą na twarzy.
— Naprawdę byś tego chciał?
Ryan spojrzał na niego przeszywająco, po czym minął go i podążył do ręczników. Nie skomentował, bo musiałby skłamać, a nie chciał. Nie chciał jednak teraz, kiedy ten zachowywał się jak skurwysyn, przyznawać, że chciał z nim być. I bynajmniej nie miał zamiaru z nim teraz gadać na środku plaży. Przynajmniej na pewno nie o tym, że wkurzało go nazywanie tym samym mianem co cholernych cweli w pierdlu.
Lenny, jak na przekór, nie zamierzał odpuścić. Kiedy chłopak usiadł na swoim ręczniku, zajął miejsce naprzeciwko.
— Hej.
— Pierdol się — syknął Ryan, odsuwając się do tyłu i odgryzając kawałek wafla.
— Hej, mówię do ciebie — mruknął Lenny dużo mniej beztrosko.
— Naprawdę? — zironizował chłopak, patrząc mu prosto w oczy. — Chuj mnie to.
Lenny chwilę patrzył na Ryana chłodnymi, zielonymi oczami. W końcu skinął głową z zaciętą miną.
— Aha, okej.
Na to już nie uzyskał odpowiedzi. Więc kiedy skończył jeść, upadł na ręcznik. Ryan spojrzał na niego kątem oka, wsadzając do ust resztki wafelka, po czym niespodziewanie wstał i schował swój ręcznik do plecaka. Lenny nawet się nie ruszył. Zobaczył tylko, jak chłopak zarzucił plecak na ramię i odszedł.
Przymknął oczy. I tak miał swoje klucze, a nie chciał i nie zamierzał się przejmować. Nie w tej chwili, kiedy słońce tak przyjemnie grzało, a on starał się odgonić głupie myśli piętrzące mu się w głowie.

***

Było już późne popołudnie, kiedy Lenny postanowił zebrać się z plaży. Zwinął ręcznik i przez to, że w plecaku zabranym przez Ryana były jego ciuchy, ruszył do domu w samych kąpielówkach. Tyle dobrego, że portfel i klucze miał w saszetce, którą zawsze nosił przy sobie.
Droga mu się dłużyła. Do tego mieszkanie było zamknięte, zaś światła pogaszone. Mruknął coś pod nosem z niezadowoleniem i wszedł do środka. W przedpokoju pod wieszakami leżał plecak, z którym Ryan był na plaży. Wyglądało to tak, jakby wrócił, rzucił go i wyszedł.
Tymczasem rudy kocur od razu wybiegł z pokoju, miaucząc i ocierając się o nogi Lenny’ego. Ten przewrócił oczami. Kucnął i pogłaskał zwierzę.
— No co, rudzielcu? Twój pan cię zostawił?
Jay wyprężył się pod jego dłonią, mrucząc z zadowolenia i uwagi. Lenny uśmiechnął się pod nosem i podniósł zwierzę, wchodząc w głąb mieszkania. Wszędzie panował taki sam syf, jaki zostawili rano. Ubrania walały się po podłodze i nic nie wydawało się być na swoim miejscu.
Odstawił kota na kanapę i zdjął kąpielówki. Nago zaczął zbierać ubrania z podłogi. Nie chciało mu się szukać czystych albo w miarę czystych spodni, a tu poza kotem nie miał go kto zobaczyć.
Niedługo potem usłyszał dźwięk samochodu podjeżdżającego pod mieszkanie. Chwilę później drzwi do mieszkania się otworzyły i usłyszał głosy.
— Dzięki za podwózkę, kochanie — ten zdecydowanie należał do Ryana.
— Spoko, nie wywal się. — Poznał śmiech Charliego.
— Spokojna twoja główka, jestem w pełni władzy nad swoim ciałem. Zmykaj.
I drzwi ponownie się zamknęły, a samochód ruszył z podjazdu.
Lenny nie przerwał tego, co robił. Kątem oka zobaczył tylko, że kot pobiegł przywitać się z właścicielem.
Do pokoju wtoczył się Ryan z Jayem na rękach. Z niedbale rozrzuconymi włosami i odrobinę przepitym spojrzeniem wyglądał wciąż tak przystojnie jak zawsze. Na widok Lenny’ego, do tego nagiego, zatrzymał się i wypuścił kota na podłogę. Mężczyzna obdarzył go tylko krótkim spojrzeniem.
Ryan podszedł do niego, patrząc swoim głębokim spojrzeniem, po czym stanął za nim. Pochylił się, położył mu obie dłonie na tyłku i szepnął do ucha nieprzyjemnym głosem:
— Może tym razem dla odmiany ty się pobawisz w mojego cwela?
Mulat nie zareagował gwałtownie, jak by mógł przypuszczać Ryan. Wyprostował się i obrócił do niego.
— Nie wydaje mi się — mruknął. — Spiłeś się. Czemu?
Chłopak ponownie złapał go za tyłek i przycisnął do siebie. Był od niego większy i ubrany. Czuł przewagę.
— Miałem taką ochotę, księżniczko — zamruczał, ewidentnie naśladując Lenny’ego, jakby chciał odwrócić role.
— Bo? Czymże tak książę się przejął, że musiał stłumić swoje myśli? Hmm? — zamruczał Lenny i z obłudnym uśmieszkiem zarzucił ramiona na szyję chłopaka. Sytuacja bawiła go na swój sposób, ale i trochę martwiła. Czuł, jakby czegoś nie wyłapał, przeoczył, a może i faktyczni zignorował.
Ryan ścisnął jego tyłek i klepnął go tam mocno.
— Nie twoja sprawa — odpowiedział chrapliwym przez alkohol głosem, grając go dalej. — Nie gadaj tyle, tylko dawaj dupy. — Pochylił się i ugryzł go w szyję.
Lenny syknął i zaśmiał się.
— Jesteś beznadziejny, wiesz? — zamruczał nisko, dając chłopakowi trochę się zabawić. Nie szkodziło mu to.
— Nie wydaje mi się, piękny — odparł Ryan, całując go mocno po szyi. Wsunął mu palce w rowek, mało delikatnie pocierając z zewnątrz jego szparkę. Trochę się zachwiał.
— Mmmm… Teraz już piękny? — Mężczyzna zaśmiał się.
To zachowanie go bawiło. Ryan ledwo stał na nogach, a wydawało mu się, że był panem sytuacji. Do tego usilnie starał się skopiować jego odzywki. Podgryzał skórę i z lubością miętosił tyłek. Palcami drugiej dłoni drażnił szparkę. Lenny nawet mógł wyczuć, że w jego spodniach rósł wzwód.
— Będziesz moja, księżniczko. — Ryan polizał go po uchu.
— Taką jak ty moją? — zapytał Lenny, wsuwając palce we włosy chłopaka.
— A co, lubisz na ostro? — Ryan spojrzał mu w ślepia, a przynajmniej tak mu się wydawało, bo jego oczy nie bardzo mogły skupić się na jednym punkcie.
— Och. — Lenny ucieszył się. — Czyli przyznajesz, że ty lubisz na ostro? — Zachichotał i chwycił go brutalnie za włosy, odchylając jego głowę do tyłu.
Ryan sapnął z zaskoczeniem i trochę w spóźnionym refleksie chwycił go mocniej za pośladki, nie chcąc odpuścić.
— Puść mnie natychmiast, Lenny — syknął, wracając do swojego sposobu mówienia.
— Naprawdę chcesz, żebym to zrobił?
— Chcę, żebyś dał mi dupy — odparł Ryan, czując jeszcze większe gorąco niż to, które wywoływał alkohol. — Myślałem, że dałem to dosyć wyraźnie do zrozumienia.
Lenny puścił go i odepchnął tak, że chłopak upadł na podłogę.
— Może. Ale to jest niewykonalne — burknął, natychmiast poważniejąc.
Ryan syknął, podpierając się z tyłu na łokciach. Z trudem zaczął zwlekać się do góry.
— Mogę wiedzieć dlaczego? — spytał z grymasem.
— Bo sam powiedziałeś, że mam znaleźć sobie nową księżniczkę — mruknął mężczyzna i nacisnął stopą na klatkę piersiową chłopaka. Czuł narastającą irytację przez tę sytuację i to, co się między nimi wytworzyło, doprowadzając do takiego obrotu sprawy. Pochylił się do jego twarzy. — Nie będę się pieprzył z kimś, kto uważa, że nie jest dla mnie ważny.
Ryan opadł z powrotem na łokcie. Milczał chwilę, ale uparcie, jak to on, odpowiedział:
— Szepczesz mi podczas seksu to samo, co swoim pizdom w pierdlu! Jak więc mam uważać?!
— Skąd możesz wiedzieć, co im mówiłem?!
— Niech się zastanowię… — Chłopak udał głębokie zamyślenie, patrząc na niego groźnie. — Może zwrot „księżniczko” coś ci, kurwa, mówi?!
Lenny zmarszczył nos.
— Powtórzę, bo nie dociera, widzę. Skąd pewność, że tak mówiłem do cweli?
— Jak ich zmieniałeś, to ludzie gadali, że pojawiła się nowa księżniczka Lenny’ego! — syknął Ryan, usiłując się podnieść, mimo blokującej go stopy.
— Ludzie też gadali, że dajesz dupy!
— To skąd ta księżniczka, do jasnej cholery? — Oczy Ryana błyszczały spod ciemnych, rozburzonych włosów, które teraz nieco zasłaniały mu twarz.
— Z tego, że tych, którzy mieli ode mnie ochronę, nazywałem księżniczkami, kretynie! Większości nawet nie dotknąłem. Tak jak ciebie. — Nacisnął mocniej stopą na jego klatkę piersiową i dopiero puścił. Był rozdrażniony. Z jednej strony może powinien powiedzieć mu to wcześniej, z drugiej… Jakby to wyglądało? Jak tłumaczenie się winnego. Wmawianie mu, że ta cała księżniczka to tak z troski o niego i że wcale nie jest tak, jak myśli. Miał nadzieję, że ten kiedyś zauważy sam… Pomylił się.
Ryan opadł całkiem na plecy, przez to wszystko trzeźwiejąc. Patrzył na Lenny’ego w milczeniu. Ten zaklął coś pod nosem i wyszedł z pokoju, a Ryan wstał i rozejrzał nieco bezradnie. Zrzucił z siebie koszulę, bo zrobiło mu się gorąco. Usiadł na oparciu kanapy, podpierając się rękami.
— Lenny — rzucił w głąb mieszkania niezbyt głośno, ale słyszalnie.
Zero odzewu. Prychnął więc i przewalił się na drugą stronę kanapy, kładąc się na niej w milczeniu. Nie chce ze mną gadać, to mogę tu spać. Zapatrzył się nieobecnie przed siebie.
Niespodziewanie na kanapę wskoczył Jay i zamiauczał przeciągle.
— Będziesz tu spał? — Usłyszał głos za sobą.
Uniósł spojrzenie i uśmiechnął się, tym razem wyraźnie wymuszenie.
— Hm… Taki jest plan.
— Nie zgadzam się. Idź do łóżka, ja i tak zaraz wychodzę. — Głos Lenny’ego nie zostawiał miejsca na sprzeciw.
— Gdzie wychodzisz? — Ryan wstał z kanapy, ignorując łaszącego się do niego kota.
— Nie musisz wiedzieć. Idź do łóżka.
— Gdzie wychodzisz? — naciskał, podchodząc do niego.
— Mówiłem, że nie musisz wiedzieć. Nic nas przecież nie łączy — syknął Lenny to, co mu ślina na język przyniosła. Pierwsze, o czym pomyślał, kiedy Ryan tak zdecydowanie zaznaczył, że nie chciał być jego księżniczką.
Ryan zamarł. Lenny zobaczył, jak oczy rozszerzyły mu się nieznacznie, jakby nie wierzył, że to usłyszał. Trwało to chwilę, w trakcie której chłopak milczał.
— Aha — wydusił wreszcie i oderwał wzrok od jego twarzy, czując się zagubiony. Sięgnął po koszulę, nie wiadomo po co, po czym minął go. Dodał niewzruszonym tonem: — To idę do tego łóżka.
Lenny nic nie dodał. Założył na siebie byle co, wziął klucze i wyszedł. Był zły. Na Ryana, na siebie i na to wszystko.

37 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 131 – Nowa księżniczka

  1. Shivunia pisze:

    linerivaillen >> hehehe, kiedy jedno nasze opowiadanie miało roboczy tytuł „debile dwa”. Tak jakoś mi się skojarzyło ;) A co do Rynny. Oh, obaj maja te swoje wady, ale cóż, jakby się ich wyzbyli może stali by się zbyt idealną parą. A tak aby było ciekawiej, bardziej słodko gorzko, musza mieć te swoje fobie i wady. I lenny tak cierpliwy jak Jason… ciężkie pytanie. Może w niektórych kwestiach. W innych w ogóle XD

  2. linerivaillen pisze:

    Dwaj idioci. Mam nadzieję, że Ryan przejrzy na oczy, a Lenny przystopuje z agresją. Stanowią bardzo ładną parę i mam wrażenie, że księżniczka nie wyrobi psychicznie bez pantery. Jego dupną fobię można porównać do do fobii Królowej. Tylko nie wiem, czy Lennyś potrafiłby być tak cierpliwy jak Jason.

  3. Katka pisze:

    O., właśnie nie jestem pewna, czy przed sobą nie jest jednak trudniej. W sensie, jak sobie zestawiam takiego Ryana chociażby z Charliem, to się zastanawiam, czy nie łatwiej by mu było właśnie Charliemu przyznać, że czuje do Lenny’ego coś więcej, niż przed samym Lennym. Ale nie umiem powiedzieć na sto procent. Ludzka psychika jest wielce skomplikowana XD Jaśniej to wychodzi, jak już się wchodzi w trans i pisze, niż stara się wyjaśnić, gdy jeszcze jakiejś konkretnej sytuacji nie było :)

  4. O. pisze:

    Ale zawsze mogą się przełamać przed sobą..Nie muszą przed całą resztą, to tylko ich zbliży do siebie. Dokładnie i temu się nie dziw, że mi serce pęka xD

  5. Katka pisze:

    O., taa, uczucia to ich raczej… słabszy punkt. Obaj nie przywykli do tego, że to normalne mówić o emocjach i ciężko jest im się przełamać. Są zamknięci w sobie i środowisko nauczyło ich, że jest dużo bezpieczniej, gdy jednak się zachowuje takie „słabości” dla siebie. Och, a to na swój sposób ułatwia odbieranie, gdy się doświadczyło czegoś podobnego. Domyślam się, że pewnie bardziej się z nimi utożsamiasz i emocjonalnie podchodzisz. No i miło, że trzymasz za nich kciuki :D Kiedyś do czegoś powinni dojść…

  6. O. pisze:

    Masz rację, ale nie można powiedzieć żeby nic ich nie łączyło. Nie tyle co zacząć ze sobą rozmawiać ale też i przyznać do uczuć na głos. Nazwania tego,że chcą się o siebie troszczyć, są zazdrośni i im zależy.
    Przypomina mi się dość osobista sytuacja po której zostałam nieźle obita po tyłku. Także trzymam za nich bardzo mocno kciuki.. Hah i teraz wyszło prawie na jaw dlaczego im tak kibicuję..Ale nie martwcie się, tak stworzyłyście ich postacie,że i bez własnych przeżyć bym była po ich stronie ;)

  7. Katka pisze:

    O., hehe, zobaczymy, czy już na trzeźwo dotrze do nich więcej niż wcześniej. Trzeba trzymać kciuki i liczyć, że kiedyś nauczą się ze sobą rozmawiać, bo póki co poruszają się na dość cienkiej linii.

  8. O. pisze:

    Katka..Nie „jeśli” a „gdy” innej opcji nie może być…I proszę, tylko nie kilkuletnia przerwa jak to pisałaś komuś ;o parodniowa….Tzn parogodzinna, do otrzeźwienia ;o

  9. Katka pisze:

    Tess, „Ryan musi być z Lennym, inaczej to nie miałoby sensu, więc jestem pewna, że kiedyś się wreszcie zgrają całkowicie.” – słodko :D To urocze, że tak w nich wierzysz. Pytanie tylko zawsze pozostaje, jak i kiedy się zejdą. W sumie drogi mogą być różne. Wiesz, kilkuletnia przerwa i takie tam… XD A co do kolczyka… oj tam, drugiego Josha od razu XD Wiesz, jakby nie patrzeć kolczyki są przeróżne, więc taki sam być nie musi, ale oczywiście rozumiem Twoje upodobania. Też nie jestem specjalną fetyszystką kolczyków. Tylko to czasami jest na zasadzie, że jakbyśmy pisały tylko i wyłącznie taki seks i bajery, które nas najbardziej kręcą, to by każda para była taka sama. No ale, ale, to i tak wiesz, faza wstępna, a wręcz dopiero zalążek tego pomysłu w umyśle Ryana, więc ciężko powiedzieć, co z tego wyniknie :) Hahaha, a Lenny i „kochanie”… też tego nie widzimy XD Taka bardziej parodia by wyszła, hehe, jakby tak do siebie gruchali :D

    Adela, taaa, już coś więcej o księżniczce Ryan wie, więc jest do przodu. Jeszcze wiele przed nimi, ale COŚ się zaczyna wyjaśniać. Jak widać, trzeba im do tego MOCNYCH bodźców i najlepiej nasyconych agresją, bo na spokojnie to sobie wiele wyjaśnić nie potrafią. Ach i cieszę się, że widzisz Ryana z kolczykiem. „Czy też będzie mu głupio przed Katy. I co Lenny będzie mu towarzyszył?” – hehehe, a to są pytania, które mogą Wam dostarczyć niezłej rozkminy. Sytuacja sama w sobie też powinna być… interesująca w obserwacji XD Cokolwiek Ryan nie zrobi, mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziona :D

  10. Adela pisze:

    nareszcie się wyjaśniło skąd się dokładnie wzięła księżniczka, juz mnie nudziła ta sytuacja – ciągle się o to kłócą a każdy wie że drugi to inaczej postrzega. Problem się ciągnął jak huba-buba. Teraz przynajmniej wiadomo, że jak się pogodzą to już kolejnej awantury o książnice nie będzie.
    co do kolczyka… Jestem na tak. To zdecydowanie bardziej pasuje nawet do Ryana niż Josha!Hahaha ciekawe tylko czy Ryan zrobi to w FDTS? Czy też będzie mu głupio przed Katy. I co Lenny będzie mu towarzyszył?

  11. Tess pisze:

    Aaa kurde, to się porobiło! Ale… W sumie to się nawet nie martwię. Ryan musi być z Lennym, inaczej to nie miałoby sensu, więc jestem pewna, że kiedyś się wreszcie zgrają całkowicie.
    Ryan i kolczyk na penisie? Co wy drugiego Josha chcecie z niego zrobić? I aż się dziwie, że Ryan przyjął spokojnie taką propozycję. Nie żeby mnie to odrzucało, ale fanką takich ozdób jednak nie jestem :)
    „— Nasmarować cię… słodki? — zamruczał, próbując nowego słowa. Jakoś przez myśl przebiegło mu Ryanowe „kochanie” kierowane do Charliego.” – Jeju, jakoś sobie nie mogę wyobrazić Lennego mówiącego „kochanie” do Ryana. To na pewno byłoby ciekawe na swój własny pokręcony sposób (w końcu to przecież Lenny!), ale on i „kochanie”? Nie widzi mi się to xD

    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału!

  12. Katka pisze:

    O., uuu, to my Ci taki psikus na urodziny zrobiłyśmy? Biedna… No ale, ale, myślę, że w końcu Ci Ryan i Lenny to wynagrodzą… jeśli się pogodzą XD Hehe, i tak, dobrze by było, gdyby do czegoś doszli na trzeźwo. Ciężko byłoby na drugi dzień, jak jeden by nic nie pamiętał, a drugi był w stanie takiego kaca, że dodatkowo jeszcze by pogorszył sprawę. A seks… seks z reguły mają dobry XD

    Luinlos, podoba mi sięęęę XD Przesłuchałyśmy kilka razy, fajna nutka :) No i tak, tekst rzeczywiście pasuje. „So you’d better believe I like it rough” – hehehehehe… coś o tym wiedzą XD Mega rozkosznie :D

    Luinlos, Another, oooch, dzięki za miłe słowa, no i wiecie, to nawet nie tylko dobra wola z naszej strony, ale my po prostu lubimy z Wami gadać XD Dyskusje są fajne, poza tym nie tylko przyjmowanie Waszych opinii jest ekstra, ale też dzielenie się z Wami naszymi odczuciami co do naszych postaci i to można potem tak fajnie porównać z Waszym zdaniem. Dyskusja i ogólnie kontakt jest fajny. Toż się lepiej czyta i komunikuje, jak się w pewien sposób zna odbiorców. Mimo że się osobiście nie znamy, to w jakiś sposób czujemy, że jesteśmy bliżej :)

  13. another69 pisze:

    luinlos >> Zgadzam się w kwestii komentarzy :)
    To naprawdę świetne, że gdy napiszę tu jakiś komentarz, mogę być pewna, że dostane jakiś odwet, może nawet podyskutuje na jakiś temat ;p Dzięki temu przyjemniej się nawet tu wchodzi, wiedząc jakie podejście do nas mają autorki. Heh, a nie jak na niektórych blogach, ja tu się produkuje na długi, treściwy komentarz, a ktoś odpisze mi „Dzięki” :P
    Do tego dzięki tym wszystkim ankietom itp. widać, że nasze zdanie jest ważne, co jest miłe ;)

  14. luinlos pisze:

    Dziewczyny – na prawdę Was szanuję za to, jak podchodzicie do naszych komentarzy :)
    Nie jest często spotykane żeby autor/autorka odpowiadały praktycznie na każdy komentarz jaki dostają. To miłe. No i szalenie motywuje do komentowania dalej.

    W ramach błąkania się po internecie w wolnym czasie trafiłam na pewne AMV.
    Nie wiem jaki tu wszyscy mają stosunek do mangi/anime i fanfików do nich więc nie będę wysyłać filmiku, ale piosenka która była do niego podłożona jest IDEALNA dla Rayana I Lennyego i ich sytuacji.

    „Hold my hands above my head
    And push my face into the bed
    Cause I’m a screamer baby, make me a mute
    You put your hand upon my neck and feel the pulse beat beat beat beat
    It’s like a trigger, get me ready to shoot
    Wanna wrestle with me baby
    Here’s a sneak, little peek
    You can dominate the game cause I’m tough
    I don’t play around that often
    When I do, I’m a freak
    So you’d better believe I like it rough”

    Zmieniłam zdanie. Oto link do filmiku (wierzę ze jednak mamy więcej wspolnych zainteresowań niż przypuszczam): http://www.youtube.com/watch?v=2pcZXFR-uhQ

  15. O. pisze:

    Shivunia ja mam nadzieję,że im się te kciuki przydadzą..Zamiast się cieszyć na moje urodziny w sobotę to mi serce pękło i odczuwam jedynie smutek,że coś między moimi Słodziakami może nie wyjść ;(
    Ale zapaliłaś mi nadzieję,że możliwe będzie (pewnie okrężne albo w mega kłótni) wytłumaczenie wszystkiego (i mam nadzieję,że na trzeźwo) i dobry seks <3

  16. Shivunia pisze:

    Luinlos >> Och, och, serce się kraja. No bo oni może są dziwni, ale są bardzo emocjonalni. Bo to tak łatwo się nie da. Najpierw trzeba się pożreć i powiedzieć sobie kilka niefajnych rzeczy, tak jak te „nic nas przecież nie łączy”. Uch, ten kawałek zawsze mi ściska serduszko. A teraz powiem coś za co mnie zabijecie, ale kontynuacja ten sceny jeszcze bardziej mi w pewnym momencie ściska serducho.
    A jak miał zobaczyć… to ciężka sprawa, ale możeeee… tak samo jak zobaczył że bycie na dole nie jest AŻ tak złe ;)
    „Czemu oni ze sobą nie rozmawiają jak ludzie?” – bo lepiej pokrzyczeć. Wypluć kilka soczystych uwag i skomplikowawszy bardziej sprawę. Oj, no, serio. Samo tak to wychodzi XD
    A 14… coś będzie, ale nie możemy się wygadać. Sorcia ;*

    Seiridis >> Cel w smarowaniu skóry jest taki aby ta była chroniona przed promieniami słonecznymi. Nie spali się może na pomidorka, bo ciężej, ale chroni skórę aby potem nie bolała ani nie wyschła na pergamin. Bynajmniej, zastosowanie kremu z filtrem jest niezmienne niezależnie od koloru skóry.
    ” W końcu wytłumaczyło się o co chodzi z tą księżniczką. „ Nom, część prawdy już znacie… i przyznaję. Nie był to zbyt genialny pomysł, ale czy kiedykolwiek mówiłam, że Lenny ma dobre pomysły. On zwykle ma „pomysy”. Mogła bym powiedzieć, że taki jego urok. A przeszkody muszą być. Jakby nie było powiedzielibyście, że maja za cukierkowo XD
    A te „mimo wszystko” jest rozjebujące.

    Kan >> Oj, rozdziały nie są krótsze. Po prostu może się tak nie ciągną. W Wordzie jest tyle samo stron (tak mniej więcej), więc to kwestia odbioru. Co do tego kiedy będą ze sobą „normalnie” rozmawiać… hmm.. definicja normalności zawsze sprawia mi problem, ale myślę że kieeeedyś nadejdzie taki czas. Jednak najpierw musza trochę „pokonwersować” po swojemu XD A nad tymi czułościami… się popracuje. Jeśli tak samo je rozumiemy ;)

    Yaoistka >> Biedna. Tyle emocji. Ale dobrze, że są. To tak jak „nieważne jak mówią, byle by mówili” ;)A mówienie o uczuciach jest cieeeeeżkie kiedy nie ma się z tym doświadczenia. Oni go w ogóle nie mają. Bidoki, szkoda, że musze ich tłumaczyć.
    Dzięki ;)

    Ban-Chan >> Nie zawsze może być z górki niestety. Jakby mu powiedział od razu to może było by i prościej, ale może kłócili by się o coś innego. A poza tym, to też takie ciężkie w ich wypadku tłumaczenie się ze wszystkiego. I te ich kłótnie to zawsze jakiś etap. Pytanie tylko czy z pozytywnym czy negatywnym zakończeniem.

    Gordon >> „Jakie z nich patalachy ja pieprze. I tak sa zajebisci ;p” – aaaach. Szczerość przede wszystkim ;) A terapeuty to im ze świecą szukać. Nawet nam jest ciężko ich poskromić, a co dopiero takiemu Mikowi. Temu biednemu jeszcze uszy by zwiędły jakby zaczął słuchać o ich problemach z podłożem seksualnym i nie tylko. A kiss now, jest dobre na każdą okazję. Chociaż nie wiem czy by dużo wyjaśniło… ale i tak było by dobre lizanko XD
    „Ubostwiam tych dwoch debili serio laski. Tak sie miotaja miedzy slowami ze to kuzwa jak jakas epicka bitwa godna LOTR ;p Ale nie obraze sie jak sobie wszystko wyjasnia nastepnym razem ;p” – epicko to podsumowałeś. Zobaczymy co da sie zrobić ;)

    Joaś Adamczyk >> Wybacz, ale jeszcze ciut minie nim wyjadą. Czasami są większe przeskoki czasowe, a czasami u każdego w tym samym czasie coś sie dzieje. No i staramy sie urozmaicić aby na talerzu nie była jedynie sprawa Greyów (te nazwisko coraz bardziej mi sie nie podoba przez jego wątpliwą popularność ostatnimi czasy)
    Co do Lennego, to… ups… Ale może kiedyś swtorzymy kogos gorszego XD (hahaha wybacz)
    „mógł by chociaż raz spróbować zrozumieć Ryana” – zapewne tak… ale cóż. Nie był dość łaskawy jak na razie XD
    Dzięki ;)

    Raya >> ” W KOŃCU” – jaka delikatna sugestia XD Ale jedyne co mogę odpowiedzieć, to że czas pokaże. Natomiast co do kolczyka. To tak. Pozostanie możliwe. Kilka razy widziałam magiczną sztuczkę na filmiku w internecie jak taki kolczyk włącznie z główką znikały… A czy pomyślał. Chyba tak. Zresztą to nie decyzja na JUŻ. Musi się z tym przespać.
    Walentynki… ogólnie nie przepadamy za tym świętem, ale… no na razie nic nie mówię pewnego. Serduszkowego konfetti jednak na bank nie będzie.
    Też całujemy ;*

    Oshi >> hahaha, fajnie. Emocjonująco. A o to chyba chodzi! I ta, księżniczka trochę stała się jaśniejsza. I to jest ten plus kłótni. Jakby się nie pożarli to ciekawe KIEDY by to wyszło. „Ale matrwi mnie ta ich cała sprzeczka” – pytanie jak się skończy ;)

    Shin >> Końcówka nie jest zbyt… optymistyczna, ale trzeba trzymać kciuki. Za kolczyk też, bo jak się rozejdą to jego też raczej nie będzie XD

    Another >> Nnnn.. nie krótki, tylko emocjonujący. To jak z jazdą na rowerze z górki. Wydaje się zawsze krócej niz jak zapierdala się pod górkę z wywieszonym jezykiem.
    „Z jednej strony nienawidzę jak ta parka się kłóci, z drugiej… Uwielbiam.” – Ach, te skrajności. To może takie wewnętrzne pragnienie aby było im dobrze pomieszane z chęcią jakiegoś dramaciku, czegoś wybuchowego. I znowu porównania użyje. Jazda na rollercoasterze – chce ale się boje XD
    „nagle nie wytrzyma i mu łezka skapnie… Jest w tym coś pięknego.” – nie zaprzeczę, chociaż nic nie obiecuje. Oni są… męscy do bólu. Albo uparci… albo jak zwał tak zwał. Niemniej emocje są, tylko jak okazywane.
    Długi cytat ale „A ten powód, dlaczego Lenny nie chciał wyjaśnić o co kaman z “księżniczką” wydaje się na pierwszy rzut oka debilny, ale jak się w to zagłębić, to mogę zrozumieć, że dla takiego faceta jak Lenny, przyznanie, że chce się o kogoś troszczyć, dbać… Jest ciężkie.” – dzięki. Fajnie to słyszeć. No i to tez ma trochę, hmm, drugie dno.
    Lenniaka tak nie chcesz tylko ty… Ryan też ;)
    Buźka ;*

    O. >> Oj, tak wyszło. W sumie, to nawet nie tak źle. Jakbyśmy skończyły wcześniej to by było w połowie, a tak to w sumie scena się skończyła – hehehe kiepsko się tłumacze. Wiem o co chodzi XD
    Księżniczka została tak wytłumaczona, jak oni sobie też wytłumaczą wszystko przy kolejnym rozdziale. A walentynkowy rozdział – grzechem było by jakbym coś wypaplała.
    „Boże..Ja tak uwielbiam tą parę… Ten ich cały chaos bycia ze sobą.” – muzyka dla moich uszu. I dzięki za kciuczki, przyda im się ;*

    Enid Partenopajos >> „JEZU!!! Jesteście straszne!! I ja też jestem straszna, bo podoba mi się ten rozdział!!” – MOCNE podsumowanie. Tak czy inaczej, dobrze że się podobał, Szczegóły tam mniej ważne ;)
    A ten seks… hmm. Najpierw się musi okazać czy jakiś w ogóle będzie XD

    Karinblack >> „sorrka Leniak, ale dałeś dupy w tej dziedzinie” – hahaha „dałeś dupy”. No ja jeszcze nie przypominam sobie aby dał dupy hahaha. (Boshe, jest 2:29 – odbija mi). Ale zgadzam sie, banalniej było by jakby na dzień dobry podszedł do Ryana i powiedział mu „Ryan, ksieżniczki to osoby które chroniłem w pierdlu, a nie cwele”… rawdopodobieństwo ze Ryan by uwierzył 5%… w mojej opini. Albo opini Lennego. Stąd takie kwiatki.
    „pijany Rayan próbujący przelecieć Leniaka – słodkie” – co nieeee :D Awww… a i tak mu się nie udało. ups.
    no i w końcu wyjaśniło się co tak na prawdę oznacza “księżniczka”.. sorrka Leniak, ale dałeś dupy w tej dziedzinie
    „aż serce boli gdy się patrzy na skrzywdzonego Rayana” – Noooom. A te „mimo wszystko” na końcu rozwala system

    Floo >> Jakby ci tu odpowiedzieć, jak to nie było do nas. Hmm… może Lennym. Więc:
    Mm…mmmm..mmm..mmmmmmmmmmmm!. M…….
    ….
    Ok, hahaha, ok, ok. On chyba się nie nadaje do rozmowy z tym kneblem niewiadomego pochodzenia. A jakby mu kokardkę wiązać to może na kostkach? I to nie dlatego ze wtedy miałby szanse jakoś do niej sięgnąć i się rozwiązać.
    Co do cweli i ksiezniczek, lenny prostował, akle zgadzam sie WYBITNIE nieudolnie. Ale hahaha, boshe, co ja bredzę taki chyba ich urok. Miszczowie niedomówień i nieporozumienia. Bo ja myślę tak, a on NA PEWNO czyta mi w myślach. Oj, toż to takie oczywiste.
    „A ty mu jeszcze powiedziałeś że nic was nie łączy… uwierz mi za to mam ochotę cię wykastrować… ale nie będę robić mu więcej przykrości.” – oooj, bo Lennego zabolało to co Ryan powiedział. I tak jakoś ups, wyszło. Ryanek jest biedny. Ale dobrze że nie straci Lennego penisa, bo bez niego, jakbyś go go pozbawiła to mógłby być mega smuteczek.
    „Na jego miejscu już dawno bym ci powiedziała że jak masz zamiar traktować mnie jak powietrze, które tylko czasem jest ci potrzebne do łóżka albo na zakupy to żebyś spadał. Ryan ma za dużo cierpliwości. Powinien zmienić status na fejsie, na “wolny i chętny pozna seksowną gorzką czekoladę!”” – piękny fragment! Odnośnie go a) Lenny poza tym jeszcze czasami sprząta brudne ciuchy, b) Tak, Ryan jest o dziwo bardzo cierpliwy wg mnie c) jakby taki status był, to Lenny zatroszczyłby się o to aby wszelkie czekolady się wszędzie rozpuściły, albo skruszyły albo inna krzywda by im się stała. I do tego gorzka! FUJ XD
    Boska rozmowa z zakneblowanym Lennym ;) Dzięki.
    p.s. oj, już pisałam komuś. Nie krótki tylko się taki wydaje. Serio!

    Mocca >> Też dobry pomysł z tym pokojem. A pozbyła byś się ich ubranek? I zostawiła im jakieś nawilżenie albo gumki aby nie zrobili tam mega syfu? Oj i to nie tak, że dużo by energii tracili na bezproduktywną kopulację w ramach jakichkolwiek atrakcji. Ale chyba też by pogadali. W końcu jakby musieli już XD „strzeliliby sobie parę razy po pysku,” to też takie w ich stylu. Nie patyczkują się. z tym przerżnięciem tym bardziej XD
    A „syrenka” niestety nie może wg Lennego być. Niestety nie przejdzie. Ale to ciii… okaże się czemu w swoim czasie. Chociaż też uważam że jest słodką syrenką… dopóki nie pomyśle o niektórych syrenach z którymi miałam sstycznosć w internecie. I mi przechodzi że to jest słodkie XD
    „Bez wykrętów, bez uciekania, bez odwracania uwagi seksem.” agree. Ale trudniej zrobić niż powiedzieć :(
    Kolczyk natomiast… nie wiem co zrobi Ryan. Ale jak zrobi go u Katy to następnego dnia WSZYSCY będą wiedzieć że na razie nie może penisa nigdzie wkładać a i bawić się nim. To ten minus tej „zniżki”.

    Margo >>Och, dziękujemy. Nieskromnie (cholernie nieskromnie Shiv) mówiąc czuje się mile połechtana, że nas kochasz :D
    I widzę ze taż masz plan dla Ryana i Lennego na ich zdrowe szczęśliwe pożycie. Tylko ta nieszczęsna teoria a praktyka. Dobrze też, że nie cierpisz z racji że te „gdybasie” nie są już spełnione. Może do lukru KIEDYŚ też dojdą. Było by śmiesznie, kiedyś przeczytać komentarz o nich że ktoś czytając o nich „rzyga tęczą”.
    „per “księżniczka”. No cóż, nic dziwnego, taki męski facet, a tu taka ksywka.” – A propos. Niedalej niż 3 dni temu jade autobusem i słyszę jak koleś rozmawia przez telefon. I ewidentnie ” No on nie idzie. Mhm, mówił tak. Tak, Malina tak ma”. Hahaha, myślałam, że sie wyszczerze za szeroko. Koleś o nicku „Malina”. Mega rozkoszne. Więc może Ryan też kiedyś do swojej ksywy przywyknie. Chyba ze ktoś inny ją dostanie. „i wszystko pójdzie, może nie gładko, ale naprzód.” – jest nadzieja… ale też na to że sie cofnie ;(. ” I co było przesłodkie to to, że Ryan (chociaż nie powiedział tego głośno) nie chciałby się rozstawać z Lennym. Jakby to powiedział to Lenny zaciągnąłby go chyba w jakieś ustronne miejsce… :)” – Oj… nie wiem czy ustronniejsze niż salon. Ale dostatecznie ustronne aby trochę w fizyczny sposób rozładować napięcie.

    Vicious >> Proszę bardzo. Lubimy sprawiać nimi przyjemność, jakkolwiek to co właśnie nie napisałam nie zabrzmiało pokracznie. Co do następnego jakbym powiedział, jaki będzie to byłby to spoiler, ale no kiedyś musi się ta sytuacji u nich rozwiązać. „Fajnie było widać, że się mimo wszystko dobrze dogadują i dobrze ze sobą czują” – bo mimo wszystko funkcjonują na tych samych falach. Albo bardzo podobnych. Słońce, plaża i zero zmartwień.
    A ta laska z plaży…. też wg mnie nie wie głupia co traci, ale może się speszyła. W końcu to taka nagła propozycja.
    „i w sumie stwierdziłam, że to strasznie słodkie, chociaż podobnie jak Ryan serdecznie nie znosiłam tego określenia” – aawwwww :3 słodko Znaczy, to miło słyszeć że te określenie już nie jest znienawidzonym.
    ” bo to „nic nas nie łączy” to też takie normalnie jakby mi ktoś w mordę dał.” – Ryan chyba poczuł się podobnie. Nadal mi strasznie go szkoda, że Lenny to powiedział. Debil, nie panuje nad językiem :(
    „Najgorsze, że mimo że chyba obaj bardziej lub mniej zdają sobie sprawę, że to takie wypowiedziane w gniewie, to są zbyt uparci, żeby wyjaśnić sprawę. Bo ktoś musiałby się odezwać pierwszy i wyjść na słabszego i szczerze to mam wielką nadzieję, że to wreszcie Lenny, bo do tej pory tylko Ryan czasami ulegał, a jakaś równowaga musi być, no.” – aż musiałam całe zacytować bo mi się tak spodobał ten fragment. Są mega uparci i mają dziwne pojmowanie tej całej „słabości”
    I nie pierniczysz ;) Dziś ja pierniczę, bo jest po 3 sporo i już hahaha… zastanawiam się czy gdzieś nie chlapłam czegoś, bo błędów i i literówek zrobiłam TONE!
    Pozdrawiam ;)

  17. vvicious pisze:

    Po pierwsze bardzo rozjaśniłyście mi dzień tym, że rozdział był w całości o Ryanie i Lennym <3 niech następny też będzie! xD
    Zacznę od przyjemniejszych spraw, a mianowicie bardzo mi się podobał początek. Fajnie było widać, że się mimo wszystko dobrze dogadują i dobrze ze sobą czują. I, hm, podejrzanie bardzo przypadł mi do gustu pomysł z kolczykiem… ok, nieważne. A ta dziewczyna dziwna, jakby mi ktoś taki trójkąt zaproponował…
    Ale niestety nie może być wiecznie ślicznie i słonecznie i nad moimi ulubieńcami zebrały się ciemne chmury, smutno mi oczywiście, ale z drugiej strony liczę, że wyjdzie im to na dobre – w końcu Lenny przynajmniej wyjaśnił o co chodzi z tą księżniczką (i w sumie stwierdziłam, że to strasznie słodkie, chociaż podobnie jak Ryan serdecznie nie znosiłam tego określenia). Szkoda, że na tym się nie skończyło, bo to "nic nas nie łączy" to też takie normalnie jakby mi ktoś w mordę dał. Najgorsze, że mimo że chyba obaj bardziej lub mniej zdają sobie sprawę, że to takie wypowiedziane w gniewie, to są zbyt uparci, żeby wyjaśnić sprawę. Bo ktoś musiałby się odezwać pierwszy i wyjść na słabszego i szczerze to mam wielką nadzieję, że to wreszcie Lenny, bo do tej pory tylko Ryan czasami ulegał, a jakaś równowaga musi być, no.
    Tyle, i przepraszam, jeśli pierniczyłam bardziej niż zwykle.

  18. Mocca pisze:

    Z wrażenia zapomniałam! Kolczyk!
    Jestem na tak. Baaardzo na tak. Mrrrrrr. Już mi kilka soczystych wizji fruwa po głowie.
    A najbardziej to się ucieszy Katy, hehe. Ryan na pewno dostanie śliczną zniżkę. ;) Chyba, że wybierze konkurencję w celu zapewnienia sobie dyskrecji.
    Ale wtedy to się pogniewamy. Konkurencję wspierać, pffff.

  19. Margo pisze:

    Oo rozdział poświęcony tylko Lennemu i Ryanowi:) W tej chwili kocham Was za to :) I takich kilka słów z mojej stronicy: Skończyli by się wreszcie kłócić ciągle o to samo, doszli do jakiegoś porozumienia. Lenny dałby się w końcu przelecieć i nie nazywałby Ryana księżniczką skoro go to tak razi. Wiem….dużo „gdybysiów” z mojej strony :) Ale nie to żeby mi się to nie podobało co teraz jest. Podoba mi się to, że Ryan zaciekle walczy i nie ustępuje w kwestii nadanego mu miana per „księżniczka”. No cóż, nic dziwnego, taki męski facet, a tu taka ksywka. Nie daj Boże żeby ktoś przypadkiem usłyszał, no po prostu spieczony burak na miejscu…i jak to wytłumaczyć?! A z drugiej strony ogromne wrażenie zrobiło na mnie wyznanie Lennego, który stwierdził, że to określenie dotyczy tylko osób, które otacza – nazwę to – bańką mydlaną :) po prostu się tu rozczuliłam. I mimo tego, że chłopcy rozeszli się, jeden w gniewie, drugi „wisi mi to na razie”, to mam jednak nadzieję i przeczucie, że dogadają się i wszystko pójdzie, może nie gładko, ale naprzód. I co było przesłodkie to to, że Ryan (chociaż nie powiedział tego głośno) nie chciałby się rozstawać z Lennym. Jakby to powiedział to Lenny zaciągnąłby go chyba w jakieś ustronne miejsce… :)

  20. Mocca pisze:

    Oh. :(
    Gordon, terapia piszesz. Ja to jestem za zamknięciem ich w pokoju bez możliwości wyjścia, by żaden nie mógł wyjść w połowie sprzeczki. Stąd się biorą ich wszystkie problemy. Zawsze któryś zwiewa z miejsca zbrodni.
    A tak – proszę! Kilka dni w odosobnieniu i od razu by sobie wszystko wyjaśnili. Wylali wszystkie żale, strzeliliby sobie parę razy po pysku, ostro przerżnęli i od razu by się napięta atmosfera rozluźniła.
    „Księżniczka” wraca za każdym razem jak bumerang. Ciężko się dziwić oburzeniu Ryana, skoro zna takie a nie inne wyjaśnienie tego określenia. Dla mnie jako postronnej ta „księżniczka” jest całkiem urocza, ale gdybym była na miejscu Ryana też bym się pewnie zapierała rękami i nogami.
    Może po prostu niech Lenny odpuści i zacznie go nazywać… „syrenką”? Bardzo trafne, moim zdaniem, co Shinu(tak mi się wydaje, że Shinu) już potwierdziła na kilku fanartach. :D
    Oh, oni muszą wreszcie sobie wszystko wyjaśnić. Bez wykrętów, bez uciekania, bez odwracania uwagi seksem.

  21. Floo pisze:

    P.S. bo zapomniałam, dziewczyny co tak krótko?? Rozdział genialny mimo mega szoku, wy to wiedzie jak przyprawić czytelnika o zawał. Mam nadzieję że Charlie nie czai się gdzieś za rogiem gotowy ruszyć na ratunek Ryanowi XD

  22. Floo pisze:

    No dobra, ekhym, ekhym… ŻE W T F?!?!??!?!!?!?!?!?
    Dobra komentarz nie będzie tym razem do was tylko do tych głąbów…
    Ryan: weź ty się czasem ogryź w ten swój przydługi jęzor!
    Lenny… *łapie mulata za fraki, sadza an krześle i go do niego przywiązuje* to tak dla pewności żebyś nie zwiał… i siedź cicho puki nie skończę, bo pożyczyłam od Chrisa knebel… w ogóle skąd on ma takie rzeczy… blee….
    A więc wracając do tego co ci mam do powiedzenia… SPIERDOLIŁEŚ IDIOTO!!!!!! Ty to weź czasem się wysil, cicho bo knebel, i posłuchaj co Ryan mówi! Bo akurat o księżniczkach i cwelach, potrafił powiedzieć jednym zda… dobra, sam chciałeś, *zakłada knebel* to teraz będziesz cicho…. zdaniem. Mówił ci kilka razy że tak mówiłeś do swoich cweli, a ty palancie nigdy tego nie sprostowałeś. No skoro mówił kilka razy o tym, to nawet głupi by się domyślił, że nagle nie wpadnie mu do głowy że tak mówiłeś o ludziach których miałeś pod opieką. A poinformuje cię jeszcze o tym, że on tak myślał PRZEZ CIEBIE!!!!!! No naprawdę jak cie lubię tak jesteś tęp! No co się tak gapisz? Taka prawda. Wziąłeś go sobie jak go sobie wziąłeś, i od razu zacząłeś z tą księżniczką, i tym samym potwierdziłeś te głupie plotki i jego oskarżenia!! Tak więc to twoja wina, matole, że on nie odkrył tek oczywistej prawdy!!! A ty mu jeszcze powiedziałeś że nic was nie łączy… uwierz mi za to mam ochotę cię wykastrować… ale nie będę robić mu więcej przykrości.Ale najpierw cię rozbiorę a potem obwiąże różową wstążeczką, tak żebyś miał tyłek w górze i wyślę mu jako prezent! No dobra mógł sobie darować to o innej księżniczce, ale nie powiedział ci ofen że ma cię w dupie… nie mmmm’maj mi tu, ty go nie raz olewałeś kiedy próbował z tobą porozmawiać. Na jego miejscu już dawno bym ci powiedziała że jak masz zamiar traktować mnie jak powietrze, które tylko czasem jest ci potrzebne do łóżka albo na zakupy to żebyś spadał. Ryan ma za dużo cierpliwości. Powinien zmienić status na fejsie, na „wolny i chętny pozna seksowną gorzką czekoladę!”… a teraz mój panie, masz czas żeby przemyśleć swoje zachowanie i iść go przeprosić, albo od razu zacznij się zastanawiać gdzie mam ci zawiązać kokardkę!!!

  23. karinblack pisze:

    no i w końcu wyjaśniło się co tak na prawdę oznacza „księżniczka”.. sorrka Leniak, ale dałeś dupy w tej dziedzinie
    co do kolczyka… byłoby ciekawie :D
    pijany Rayan próbujący przelecieć Leniaka – słodkie
    Leniak w końcówce to małpa… aż serce boli gdy się patrzy na skrzywdzonego Rayana… mam nadzieję, że się pogodzą bo mimo wszystko ich lubię

  24. Enid Partenopajos pisze:

    JEZU!!! Jesteście straszne!! I ja też jestem straszna, bo podoba mi się ten rozdział!!
    Nie będę się rozwijać, bo jestem zbyt naemocjonowana, powiem tylko, że liczę na naprawdę zajebisty seks na zgodę!! O!

  25. O. pisze:

    Jak mogłyście tak skończyć ten rozdział?
    Mam nadzieję,że jak Ryan wytrzeźwieje a Lenny wróci do domu to sobie porozmawiają jak ludzie… Skoro „Księżniczka” została wytłumaczona to może w końcu oni wyjaśnią dokładniej to co jest między nimi jakimś czułym wyznaniem? W końcu rozdział ma być w walentynki xD Boże..Ja tak uwielbiam tą parę… Ten ich cały chaos bycia ze sobą.. Trzymam za nich kciuki!
    Weny <3

  26. another69 pisze:

    Ah, wreszcie. Choć jakiś krótki rozdział… Ale przeżyję ;p
    Z jednej strony nienawidzę jak ta parka się kłóci, z drugiej… Uwielbiam. Emocje są bardzo silne, a że też oboje są męscy i żaden nie ryczy ani nie histeryzuje, jest to ciekawe. Choć lubię też jak taki facet, facet, bardzo męski i w ogóle, nagle nie wytrzyma i mu łezka skapnie… Jest w tym coś pięknego.
    Oby w następnym odcinku doszli do jakiegoś porozumienia.
    Cholera, oni w ogóle nie rozmawiają tak naprawdę… Nie mówią co myślą, tylko się wkurwiają, a potem z tego bajzel wychodzi. Ale taki ich urok, gdybyście opisywały tu tylko idealne parki, które mówią sobie wszystko i nie miały żadnych wad, to pewnie w ogóle bym tego nie czytała. Wady są potrzebne.
    A ten powód, dlaczego Lenny nie chciał wyjaśnić o co kaman z „księżniczką” wydaje się na pierwszy rzut oka debilny, ale jak się w to zagłębić, to mogę zrozumieć, że dla takiego faceta jak Lenny, przyznanie, że chce się o kogoś troszczyć, dbać… Jest ciężkie.
    Uh, i bardzo chcę Lennego jako bottoma… Strasznie mnie to podnieca, gdy jest zamiana ról. W każdej parce ;p
    Kolczyk też jest ciekawym pomysłem, chodzi o takie kółeczko? Nawet fajnie to wygląda.
    Pozdro ;)

  27. Oshi pisze:

    Przez cały rozdział szalałam z ekscytacji! Najpierw rozmowa o kolczyku, a potem ich kłótnia! Matko, ide emocji xD.
    No, w końcu wyjaśniło się to całe „księżniczkowanie”. Ale matrwi mnie ta ich cała sprzeczka. Nie moge doczekac się godzenia, jeśli takie będzie <3

  28. raya pisze:

    Uuuuuch…mam nadzieję, że Lenny się W KOŃCU zgodzi na bycie bottomem… jak mozna byc tak upartym…eeech.
    Pytanie: czy jak Ryan zafunduje sobie tego kolczyka, to czy topowanie pozostaje mozliwe? (I czy on o tym pomyslal?:P)
    I jeszcze: planujecie cos specjalnego na Walenttnki:) Calusy!!!

  29. joasadamczak pisze:

    :/ buuuuuu, ja tu czekam na blondasków i ich wyjazd a tu tylko ci dwaj przez cały rozdział jestem zawiedziona i to bardzo…Rozumiem co czuje Ryan. Leny mnie wkurza nigdy go chyba nie polubię, jeszcze w waszych opowiadaniach nie znalazła się postać której bym nie lubiła bardziej o.O
    No a wracając do tych dwóch to to całe „księżniczko” tez by mi działało na nerwy gdyby ktos z kimś jestem nazywał mnie tak jak więziennych panów do towarzystwa :P. Rozumiem że Lenny ma na ten temat inne zdanie ale mógł by chociaz raz spróbować zrozumieć Ryana. Weny

  30. Gordon pisze:

    Jakie z nich patalachy ja pieprze. I tak sa zajebisci ;p Ktos im powinien zasugerowac terapie jakas, moze Mike jeden by sie taki madry znalazl. Ale najpierw by musial wiedziec co sie u nich dzieje czyli Ryan by mu musial powiedziec a nie powie bo wlasnie w to jest jego problemem ze mowic o tym o czym powinien nie umie ;p Lenny to samo, sami sobie przez to problemy robia. Ma sie ochote ich za glowy zlapac i zrobic and kiss now ;p Ubostwiam tych dwoch debili serio laski. Tak sie miotaja miedzy slowami ze to kuzwa jak jakas epicka bitwa godna LOTR ;p Ale nie obraze sie jak sobie wszystko wyjasnia nastepnym razem ;p

  31. ban-chan pisze:

    Uwielbiam tą parę i na prawdę jest mi przykro gdy czytam, jak się miedzy nimi tak dzieje. Lenny powinien od razu powiedzieć Ryan’owi o co chodzi z tą księżniczką, może byłoby między nimi lepiej i obyło by się od paru kłótni. Tak mi żal teraz Ryan’a , a z drugiej może w końcu udowodni, że zależy mu na Lenn’ym.

  32. Yaoistka^^ pisze:

    Pod koniec miałam łzy w oczach :( Kurde… zawsze oni muszą się kłócić? Rozumiem, że Rayan chce Lennyego… To normalne, a chłopak jeszcze tak się wzbrania. Oni wgl nie potrafią mówić o uczuciach! ;(
    WENY ^^

  33. kan pisze:

    Albo mi się wydaje albo każdy nowy rozdział FDST jest krótszy od poprzedniego i to jest przykre ze względu na długi okres oczekiwania. No kiedy oni zaczną ze sobą normalnie rozmawiać? Normalnie serce mnie boli kiedy u nich źle ;( Błagam o długi rozdział i chociaż obrobinkę czułości pomiędzy nimi ;d

  34. Seiridis pisze:

    Dobra, doczytałam do końca i, o borze wszechlistny, jak mi przykro. Znowu płaczę. W końcu wytłumaczyło się o co chodzi z tą księżniczką. Głupi Lenny, ale sobie znalazł powód, żeby nie mówić… :C
    Czy oni zawsze muszą mieć jakąś przeszkodę w komunikacji i wzajemnym rozumieniu się?
    Kurde, mam nadzieję, że się pogodzą w następnym rozdziale mimo wszystko, bo zwariuję T_T

  35. Seiridis pisze:

    Nie chcę być chamska ani nic, ale skoro Lenny to taki mulat-mulat to jaki cel w smarowaniu skóry kremem do opalania albo ochronnym nawet?

  36. luinlos pisze:

    O.
    Jejku.
    Cóż. Ten rozdział sporo tłumaczy.
    Um..
    Jednak chyba darzę tę parę większą przychylnością niż sądziłam bo na tym kawałku: „Mówiłem, że nie musisz wiedzieć. Nic nas przecież nie łączy.” aż mi się serce ścisnęło. A może to z ogromnej sympatii do Rayana..?
    Heh… Lenny się wścieka o to że Rayan nie zrozumiał ukrytego znaczenia „księżniczki” no ale błagam! Jak miał zobaczyć w „księżniczce” coś pozytywnego kiedy w więzieniu miało to tak bardzo negatywne znaczenie??
    Czemu oni ze sobą nie rozmawiają jak ludzie?? To by wiele ułatwiło.
    I mamy czekać do 14 na kolejny rozdział?? No ja przecież wykituję.
    Mam nadzieję, że z racji że są to walentynki, będzie w tym rozdziale wspomniana każda para. A może jakiś bonus..? hm?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s