Fire Dragon Tattoo Studio – 130 – Dwa tygodnie napięcia

— I potem poszliśmy jeszcze na pączki. Ja wzięłam sobie takiego z posypką z orzeszków, a Juan z ciemną czekoladą. Wiecie, taki męski pączek. No i jak… — Kate mówiła już ponad piętnaście minut bez przerwy. Zainteresowanie jej przemową nie było szczególnie duże, ale też nie było niczego innego do roboty. W studiu drugi dzień wiało pustkami, a do tego pogoda, jak na Miami, była wyjątkowo paskudna.
— A jaki to jest niemęski pączek? — Charlie przerwał jej w połowie zdania. Nawet ściągnął brwi w wyrazie konsternacji i przestał postukiwać ołówkiem o kolano. Siedział za kontuarem, przed laptopem i w międzyczasie odpisywał na maile klientów. Ci pytali o różne praktyczne sprawy dotyczące tatuowania w ich studiu.
— Taki z lukrową polewą i kolorową posypką — wyjaśniła z pełną powagą.
— A jakbym takiego zjadł, to byłbym już niemęski? — wtrącił Jason, który dziś był nie do życia. Siedział na kanapie z zamkniętymi oczami i głową odchyloną do tyłu. Jego szyja wyglądała niemal kanciasto przez odstające jabłko Adama.
— Mhm — przyznała Kate z przekonaniem i pomachała rurką, z której popijała colę, siedząc obok na fotelu.
— Ale ja lubię takie pączki, a mam penisa — zauważył Charlie.
— To najwyraźniej nic nie zmienia. Twój penis jest niemęski — odburknął Jason z mocną ironią w głosie.
— Działa dobrze, jak każdy inny…
— Oj, rozchmurzcie się! — jęknęła Kate, zjeżdżając nisko na fotelu. Aż podwinęła się jej krótka podkoszulka, ukazując płaski brzuch. — Zamiast się cieszyć, że dwa blondaski pchają dzisiaj akcję do przodu, to smęcicie.
— Bo pchanie akcji do przodu to też opcja wyjazdu tych „dwóch blondasków” i cholera wie, czy wrócą — burknął Jason, którego coraz bardziej irytował brak towarzysza przy paleniu.
— Wrócą. Rush nie widzi świata poza swoim gołąbkiem, a Alex, z tego co mi wiadomo, wreszcie przy tobie jest sobą.
Charlie westchnął ciężko.
— Aż mi się przypomina, jak już raz Rush miał wyjechać… Ale na szczęście odwołali lot — mruknął, nie chcąc ponownie przeżywać chwili pożegnania.
Jason mruknął coś pod nosem, po czym wstał i wyszedł na zaplecze po kurtkę, bo mżyło. Musiał zapalić.
Kate i Charlie odprowadzili go wzrokiem, a ten drugi ponuro zapatrzył się na ekran laptopa. Po chwili napisał do Mike’a krótkiego smsa: „Zdycham”.
„Praca, Rush czy Katy?”
„Głównie Rush. Katy tylko nawija, jak zawsze. A klientów nie ma” — odpisał, pokładając się na kontuarze. Miał wrażenie, że wskazówki na zegarze się nie poruszały.
— Z kim piszesz? — wcięła się Kate, która też nie miała za bardzo nic do roboty, a teraz dodatkowo nikt nawet nie udawał, że jej słucha.
— Z naszym panem managerem. Rush prosił, żebym nie pisał i sam się odezwie, jak skończą uzgadniać — wyjaśnił Charlie, unosząc na nią spojrzenie. Nawet nie kłopotał się odsuwaniem włosów z twarzy, które opadły mu na nią, gdy wyłożył się na blacie.
— I co u niego? — wypytywała dalej, a na komórkę Charliego przyszedł sms.
„Może przez pogodę. A Rushem się nie przejmuj, będzie dobrze”.
— Nie wiem. — Westchnął, po czym wstał z krzesła, sięgnął po swoją cienką kurtkę i wyszedł ze studia. Założył przy tym kaptur na głowę i podążył za ścianę budynku, gdzie zwykle palił Jason.
Bez problemu go tam spotkał, przyklejonego do ściany budynku i trochę zdziwionego na jego widok.
— Co, młody?
Charlie wzruszył ramionami, wciskając dłonie w kieszenie i opierając się tuż obok o ścianę.
— Nic w sumie. Chyba zaczynam myśleć zbyt pesymistycznie. Mike pisze, że będzie dobrze, ale to, wiesz, w sumie takie gadanie. — Westchnął, kopiąc jakiś kamyk.
— Mhm, ale pociesz się, że nie jesteś z tym sam. Chociaż, cholera, aż ciężko mi sobie uzmysłowić, że to w ogóle mówię — burknął starszy tatuażysta i mocno zaciągnął się dymem. — W ogóle, gadaliście o tym?
— Hm, z Rushem? — Charlie zerknął na niego w górę.
— Mhm.
— Konkretnie nie bardzo. Wiesz, mówił, że muszą najpierw z Alexem pouzgadniać, bo nie ma co gdybać…
— Mhm… Chyba się starzeję.
— Czemu?
— Bo chyba się martwię? — Jason zaśmiał się pod nosem nisko i chrapliwie.
Charlie przyjrzał mu się uważniej, po czym znowu spuścił posępne spojrzenie na ziemię. Włosy i kaptur zasłaniały mu sporą część twarzy.
— Byłoby dziwnie, gdybyś się nie martwił, skoro facet, którego kochasz, może odfrunąć i nie wrócić. Co byś wtedy zrobił?
Jason fuknął pod nosem i wyrzucił niedopałek pod nogi. Zgasił go, chociaż to nie było zbytnio potrzebne przez wszechobecną wilgoć. Chmury nad Miami niemal idealnie odzwierciedlały ich podłe nastroje.
— Wkurzyłbym się?
— Na Alexa, jego starych czy ogólnie?
— Ogólnie i… chyba na Alexa, że stchórzył.
Charlie pokiwał głową. Nie był pewien, czy jeśli Alex by stchórzył, to czy nie pociągnęłoby to za sobą Rusha i obaj by tam nie zostali. Wiedział, jaki wpływ na niego miał brat. Zresztą nie wyobrażał sobie sytuacji, w której wraca tylko Rush. Czuł się jakoś bardziej związany z Jasonem przez ich wspólny problem.
— Ja już serio nie wiem, czy nie lepiej by było, jakby przez telefon to załatwili — rzucił głucho. — Wiesz, może by byli bardziej pewni siebie.
Jason po chwili zastanowienia sięgnął po następnego papierosa.
— Też nie mam pojęcia. Chociaż to by było pójście po linii najmniejszego oporu. A nie, czekaj, najniższa byłaby, jakby już dawno stąd wyjechali i podporządkowali się swoim chorym starym. Kurwa, starym… Oni są dorośli.
— To jakieś popieprzone — burknął Charlie, który tak naprawdę nie rozumiał, dlaczego nie mogli się po prostu odciąć. Choć teraz istniała nadzieja dzięki osobnej firmie. — Są jak na smyczy. Będzie chujowo, jak się nie zerwą. — Zaśmiał się, choć bardzo krótko i ponuro. Zaraz potem zagryzł wargę w rozterce.
Jason też chwilę myślał, po czym spytał:
— A nie myślałeś też o tym, że to przez kasę?
— Hm? Że… w sensie, że są od nich materialnie uzależnieni? Czy że mogą stchórzyć, bo jak zerwą kontakt, to nowa firma nie da im tyle, co stara? — Charlie skrzywił się.
— W sensie, czemu, do diabła, wcześniej tego nie zrobili? Nie usprawiedliwiają się tym, że zależy im na rodzicach, tylko że zostaną wydziedziczeni. Że ojciec utrudni im życie i nie znajdą pracy. Do cholery, nie zarabiamy kroci, ale jakoś żyjemy — burknął Jason i mocniej zaciągnął się papierosem. Sam nie wiedział, co o tym myśleć. Może przesadzał, ale bracia chyba poza tym wszystkim bali się też obniżenia standardów życia. Mimo że obaj mieszkali w domach kochanków, które nie były przecież aż tak wykwintne.
— Przywykli do czegoś innego. Może nie wyobrażają sobie takiego życia. Albo… no, może nie tylko o kasę chodzi, ale też, wiesz… pozycję, szacunek? Jakby na przykład ich starzy zepsuli ich wizerunek w tym powalonym, biznesowym świecie, to mogliby to odebrać jak hańbę? — Charlie prychnął pod nosem. — Alex wydaje się tym przejmować.
— Dobrym imieniem, aż za bardzo. — Jason przewrócił oczami. Irytowała go ta sytuacja i chyba miał za mało otwarty umysł, aby w pełni zrozumieć Greyów.
— Niedługo się okaże, na czym im bardziej zależy. Na nas, czy na tym dobrym imieniu — mruknął chłopak. — Ale wiesz, już raz się z Rushem żegnałem „na zawsze” i było chujowo. A nawet nie byliśmy na tym etapie co teraz.
— Było tak chujowo, że nieźle to sobie osładzałeś. A ja w tym uczestniczyłem — dodał Jason, kręcąc głową z niedowierzaniem. Chociaż z drugiej strony, Charlie rozstał się już wtedy z Rushem, więc nie była to zdrada. Teraz takie coś nie wchodziło w grę, bo żadnego „na zawsze” nie planował.
— Myślałem, że to już koniec. Ale teraz jest nadzieja, nawet jak będziemy ich musieli odprowadzać na lotnisko — odpowiedział Charlie, by się pocieszyć. Pamiętał też, jak Rush mówił, że cokolwiek się nie stanie, chciał z nim być. Ale i tak się obawiał. — Co nie? — Zerknął na Jasona.
Ten chwilę milczał, zastanawiając się, ale w końcu spojrzał na Charliego.
— Alex zasugerował, żebym leciał z nimi do Londynu. Co o tym myślisz? — spytał, choć nie był pewien, czy dobrze robił. Charlie mógł poczuć się gorzej, jeśli on takiej oferty nie otrzymał. Sam jednak nie miał pojęcia, co robić. Z jednej strony kochanek nie miałby wtedy drogi ucieczki, ale z drugiej ufał mu. A chyba siedząc bezczynnie w hotelu, osiwiałby.
Młodszy tatuażysta uniósł wysoko brwi i odwrócił się do niego przodem.
— Serio? Wow… Nie wiem… Cholera. — Przetarł czoło, myśląc o tej zaskakujące informacji. Rush chyba nawet nie pomyślał o tym, żeby go zabrać. — Ale po co? W sensie… chyba nie chce cię przedstawić rodzicom…?
— Nie, to nierealne. Raczej chodziło o coś… — Mężczyzna wzruszył ramionami i wcisnął dłonie w kieszenie spodni. — Cholera wie. O zabezpieczenie?
— Bo co? Bo nie jest pewien, że bez ciśnienia na miejscu nie stchórzy? — Charlie tak to właśnie zrozumiał, choć z drugiej strony, gdyby Jason tam był, mógłby zadbać o to, by bracia wrócili.
— Cholera wie — warknął mężczyzna. Był tym zmęczony. — Mogliby już tam polecieć, załatwić to i byłoby po sprawie. Co to, kurwa, jest za trudność powiedzieć, że jest się gejem? — syknął, samemu nie mając z tym problemów. Matka nie żyła. Nie było nikogo, komu musiałby mówić, że był homoseksualistą.
— Im też by było lepiej, gdyby już to z siebie zrzucili. To czekanie jest, kurwa, najgorsze — jęknął Charlie z irytacją, po czym objął nagle Jasona i przytulił się do jego chudego ciała. Nawet nie miał kiedy wyżalić się Mike’owi czy Ryanowi, więc został mu Jason w pracy.
Mężczyzna spojrzał w dół z podejrzliwą miną, ale sam objął go jedną ręką.
— No, już, już. Jak coś, będzie tylko gorzej. — Zaśmiał się szorstko.
— Oby nie… — mruknął Charlie, chwilę jeszcze tak trwając, nim wreszcie cofnął ręce i naciągnął kaptur bardziej na czoło. — I, cholera, mógłby jakiś klient przyjść, to byłoby czym ręce zająć — burknął. — Wracamy?
Jason kiwnął głową. Nie chciało mu się już nawet o tym myśleć.

***

W ciągu całego dnia znalazło się kilku klientów. Mieli przez jakiś czas zajęcie. Ponure myśli i zniecierpliwienie jednak ich nie opuściły. Ryan również nie wpadł po pracy i nie zajął ich myśli swoimi monologami, podczas których trzeba było dużo skupienia wkładać w słuchanie, chcąc wyłapać prawidłowy kontekst. To byłoby w tym momencie pożądane. Niestety, chłopak najwyraźniej miał inne plany. Dlatego cały dzień spędzili w wisielczych nastrojach, aż do ostatnich minut, do planowanego zamknięcia studia, kiedy rozległ się wrzask Kate:
— Przyjechali!
Stała przylepiona do szyby w studiu, kiedy Charlie czyścił sprzęt, a Jason robił kawę na zapleczu. Ten ostatni dzielnie powstrzymał się, aby tego nie zostawić i nie wyjść. Poczekał, aż woda się zagotuje i będzie mógł zalać kawę rozpuszczalną. W tym czasie do studia już weszli bracia.
— Cześć, co tam? — zagadała od razu Kate, a ze swojej pracowni wyszedł Charlie z pełnym napięcia wzrokiem.
— Jest Jason? — spytał Rush, a tatuażysta akurat wyszedł z zaplecza z kubkiem kawy.
— Jestem, jestem, nigdzie nie wyparowałem. Co obradziliście, panowie?
Kate przyglądała się ciekawsko, a Charlie znowu postąpił krok do przodu, czekając na odpowiedź.
— Nie zanudzając was szczegółami o kondycji filmy… — zaczął Alex, który także wyglądał, jakby był w nie najlepszym humorze. — Postanowiliśmy, że lecimy do Londynu za dwa tygodnie. Konkretnie za trzynaście dni, piętnastego kwietnia, jest akurat lot, który nam pasuje, a i termin jest odpowiedni.
Charlie przełknął ciężko ślinę, nie wiedząc, czy się cieszyć, czy nie. Jednego był pewien. Wiedział, jaki był plan.
— Wiecie już, na ile lecicie? — zapytał Jason stojący obok młodszego tatuażysty i patrzący na braci neutralnie.
— Alex upiera się przy czterech dniach, ja myślę, że dwa by wystarczyły — mruknął Rush, który przysiadł na brzegu kanapy.
— Mówiłem ci już, że jeszcze musimy załatwić kilka spraw prawnych, zanim w ogóle oświecimy rodziców, że wróciliśmy do Anglii — wciął się Alex i przesunął dłonią po włosach, zaczesując je do tyłu. Już chciał to wszystko skończyć, ale nie zamierzał niczego, kompletnie niczego zepsuć. Przez to chodził jak na szpilkach i miał wrażenie, że się dusił.
— Dobra, to i tak nie tak długo. — Jason westchnął. — I to nie tak, że was wywalam, ale trochę szkoda, że lot dopiero za dwa tygodnie.
— Wszystko trzeba dopiąć na ostatni guzik. Tak przynajmniej twierdzi Alex — burknął pod nosem młodszy z braci.
— Przepraszam cię, Richard, ale czy mógłbyś nie kończyć każdego zdania słowami „tak twierdzi Alex”? Razem w tym siedzimy, chciałbym ci przypomnieć. A jeśli czujesz potrzebę działania na własny rachunek, to możesz jutro lecieć. Ja tylko potem zadzwonię i ich dobiję — syknął drugi z przybyłych, wyraźnie zirytowany. Nie trudno było się domyślić, że głównie na niego spadła większość obowiązków.
— Powinniśmy chyba zrobić jakąś separację do czasu waszego wyjazdu, bo się pozagryzamy. — Charlie zaśmiał się nerwowo i podszedł do Rusha, by go objąć.
— Dobra, chłopcy, bez stresu. Na dzisiaj przynajmniej — mruknął Jason, chcąc zrobić dokładnie to samo co Charlie, ale teraz wyglądałoby to debilnie. Wciąż więc stał z rękami w kieszeniach.
— Bo to Alex chodzi jak po rozgrzanych węglach. — Rush uznał, że musiał to dodać, nie zważając na konsekwencje.
— Lepsze to niż z głową w chmurach — odciął się starszy z braci i skinął na Jasona. — Dopij tę kawę. Chciałbym już iść.
— No, już zamykamy w ogóle — wtrąciła się Kate, sięgając po klucz z kontuaru, żeby zamknąć studio.
Jason dopił kawę i wyszedł na zaplecze, chcąc odnieść kubek, a Charlie jeszcze zabrał swój szkicownik.
— Jak dobrze. Już miałem wrażenie, że ten dzień trwa dwie doby — rzucił.
— Nie ty jeden — dodał Rush, a Alex powstrzymał się od komentarza.
Pożegnał się z Kate i Charliem, po czym wyszedł do samochodu, żeby tam poczekać, aż wszyscy się zbiorą. Zobaczył z niego, jak jego brat z kochankiem po chwili wyszli i odjechali BMW Rusha. Widział też, jak Jason wyszedł z Kate, pożegnał się z nią, kiedy zamykała studio, po czym ruszył w jego stronę. Nie wszedł jednak do Bentleya, tylko pochylił się i zastukał w okno kierowcy, a gdy Alex je otworzył, wychylił się do środka i cmoknął go w usta.
— Pojadę za tobą, jestem motorem. — Skinął na swojego Triumpha stojącego na parkingu.
— Tylko uważaj, bo jest mokro — ostrzegł jeszcze Alex i nim Jason się oddalił, chwycił go za ubranie oraz przyciągnął, całując w usta. Mocniej niż przed chwilą pocałował go jego wysoki, szczupły kochanek. — Mam dość dzisiejszego dnia, więc naprawdę uważaj — prawie że syknął, patrząc mu groźnie w oczy.
Jason uśmiechnął się.
— Spoko, królowo, nie umrę ci tu teraz. Tego problemu z głowy mieć nie będziesz — prychnął z dość czarnym humorem i odsunął się od okna.
Alex zmierzył go chłodnym spojrzeniem i zamknął szybę. Dziś nie miał nastroju na takie żarty. W ogóle nie miał nastroju. Wiedział jednak, że jakoś sobie z tym poradzi, chociażby filmem i dobrą kolacją z Jasonem. Ten mężczyzna był konieczny, żeby uspokoić jego nerwy po dzisiejszym dniu.

***

Lenny walnął Ryana poduszką w głowę.
— Wstawaj, śpiąca królewno. Twój pchlarz chce żreć.
— Nnn… To go nakarm — wychrypiał chłopak, przewracając się na drugi bok, plecami do Lenny’ego. I spał dalej.
Mężczyzna zmarszczył nos i pchnął nogą chłopaka w nagi tyłek. Mimo że, kiedy był tak rozkosznie wystawiony, miał ochotę zrobić z nim coś zgoła innego.
— To twoje zwierzę.
Ryan tylko sięgnął po pościel i zakrył się nią, próbując jeszcze trochę pospać. Dzisiejszy poranek nie był zaskoczeniem, jeśli chodziło o trudności ze zwleczeniem go z łóżka. Lenny nawet zaczynał się do tego przyzwyczajać.
— Wstawaj albo obudzę cię w inny sposób — zamruczał.
Ryan chwilę leżał nieruchomo, po czym odwrócił do niego głowę i otworzył oczy.
— Szantaż… Jak uprzejmie z twojej strony — zakpił, uśmiechając się. Odsunął materiał, siadając na skraju. Poszukał wzrokiem bokserek.
Lenny wzruszył ramionami.
— Jakbyś mnie nie znał — stwierdził. — Idę pod prysznic. Zrób mi też śniadanie, jak już wstałeś.
Ryan odprowadził go obojętnym spojrzeniem. Nie było go w tej chwili stać na okazanie więcej emocji, bo wciąż był zaspany. Ubrał czarne bokserki, które odnalazł, nie wiedzieć czemu, pod łóżkiem. Podejrzewał, że Jay mógł je tam w nocy zaciągnąć, chociaż nie miał pojęcia dlaczego. Pokładał tylko nadzieję w tym, że nie trzymał w domu kota-perwersa.
Już ubrany podążył do kuchni. Sięgnął do szafki z puszkami jedzenia dla kotów. Otworzywszy jedną, rozejrzał się za swoim rudzielcem. Kot, słysząc metaliczny dźwięk otwierania wieczka, pojawił się w drzwiach. Przytruchtał do miski z wysoko uniesioną, rudą kitą i spojrzał na Ryana wyczekująco. Miauknął, domagając się jedzenia.
Ryan kucnął przy nim i przejechał dłonią po rudym, miękkim grzbiecie. Przełożył mu karmę z puszki do miski i rzucił:
— Na zdrowie, Jay.
Kot od razu zabrał się za jedzenie, a Ryan obserwował go przez chwilę, nim wyrzucił puszkę i zajrzał do lodówki. Prawie pustej. Było sześć jajek, twarde masło i cztery piwa. Akurat na jajecznicę. Zresztą, niewiele więcej umiał zrobić. Wyciągnął patelnię i rozpuścił na niej masło, zostawiając trochę do pieczywa. Już chwilę później bułki były posmarowane, a raczej prawie całe się pokruszyły, kiedy usiłował posmarować je twardym masłem. A on mieszał jajka na patelni. Niemal mu się przypaliły.
Wyciągnął dwa talerze i nałożył swoją średniej jakości jajecznicę, a następnie postawił na małym stoliku w kuchni. Sięgnął po sztućce i usiadł, kładąc na osobnym talerzu bułki.
Był już w połowie jedzenia, kiedy do kuchni wszedł Lenny, ubrany w biały ręcznik na biodrach. Od razu zabrał się za śniadanie.
Rudy kot, który po zjedzeniu swojego żarcia łasił się do siedzącego przy stole Ryana, doskoczył teraz do nogi Lenny’ego i otarł się o nią.
— Uuu… Zostałem zdradzony — stwierdził Ryan.
Lenny zerknął na zwierzę i profilaktycznie odepchnął je od siebie nogą.
— Spadaj, rudzielcu — mruknął, wpakowując sobie kolejny widelec jajecznicy do ust. — Nic ci nie dam.
Jay zrobił łuk wokół stolika i okrążył Lenny’ego z drugiej strony, ocierając się o jego drugą nogę. Ryan popatrywał na to obojętnym wzrokiem, a Mulat przewrócił oczami.
— Co jest z tym kocurem? — syknął, tym razem pozwalając kotu ocierać się o swoją nogę.
— Jay wyczuwa swego. — Ryan rzucił kochankowi olśniewający uśmiech, pakując do ust ostatnie kęsy.
— Swego?
— Rozumiesz… kocie ruchy, zgrabność, zwinność… Może dojrzał w tobie pokrewieństwo i cię podrywa — odparł z nutą kpiny w głosie. Pochylił się do rudzielca, który automatycznie otarł się o jego wyciągniętą rękę. — Jesteś zgejonym kocurem, Jay?
Kot zamruczał, bardziej domagając się pieszczot, niż popierając słowa swojego pana. Lenny w tym czasie prychnął pod nosem.
— Dwa kocury i księżniczka — zakpił i zaczął wycierać talerz bułką. — Uroczo, doprawdy.
— Nastanie kiedyś ten radosny dzień, kiedy przestaniesz z tą księżniczką? — Ryan wykrzywił usta, patrząc na niego groźnym wzrokiem. Wstał od stołu, porywając na ręce kota i wsadzając swój brudny talerz do zlewu.
— Nadejdzie kiedyś ten radosny dzień, kiedy przestanie ci to przeszkadzać? — przedrzeźnił go Lenny.
— Obawiam się, że nie. — Chłopak uśmiechnął się do niego uprzejmie i obłudnie, opierając się tyłkiem o szafkę i głaszcząc kota wbijającego mu pazury w nagi tors.
— To chyba mamy problem — stwierdził mężczyzna, jakby nigdy nic. — A w ogóle, masz jakieś plany na dziś?
— Znowu mnie zbywasz — zauważył Ryan, podenerwowany tą rozmową. Zignorował pytanie.
Lenny wstał od stołu i włożył talerz do zlewu.
— To masz plany? Bo jak nie, to pojedziemy na plażę — stwierdził, jakby nie było wcześniejszej wypowiedzi chłopaka.
Plaża. Przez kilka ostatnich dni była paskudna pogoda, ale dzisiaj zrobiło się ładnie, a Ryan miał wolne. O mało się nie uśmiechnął. Zamiast tego odłożył kota i zmierzył Lenny’ego z góry.
— Jak zwykle ignorant. Aż miło słuchać — syknął i ruszył do pokoju. — Nie mam planów. Ubieraj się.
Lenny uśmiechnął się kącikiem ust. Wiedział, że skusi się na wypad nad ocean.
— A nie mogę tak?! — zakrzyknął za nim, ale ruszył w poszukiwaniu czystych ciuchów. Odebrał je wczoraj z pralni. Gdzieś przecież musiały być.
Ryan w tym czasie przerzucał ubrania, które poukładał na krześle w sypialni. Poukładał, czyli zebrał porozrzucane po podłodze szmaty i rzucił je na krzesło. Teraz znalazły się znowu na swoim pierwotnym miejscu, kiedy chłopak je przeglądał, aż wyciągnął ciemne jeansy. Chwilę później wrócił do dużego pokoju, by założyć jedyną uprasowaną, granatową koszulę, jaka mu została. Nie zapiął jej, ale znowu boleśnie odczuł brak krzyżyka z łańcuszkiem, który zerwał mu się podczas ostatniego meczu. Jeszcze nie zdążył go naprawić. To było frustrujące.
Przy łazience mignął mu kochanek. Miał na sobie białą, mocno wyciętą na plecach podkoszulkę i bokserki w pajączki. Wyraźnie czegoś szukał. Ryan tylko spojrzał na jego tyłek i sięgnął po torbę, dostrzegając swoje kąpielówki, leżące pod lampą na drugim końcu pokoju. Poszedł po nie i spakował je. Jeszcze ręczniki i kanapki, które musieli kupić po drodze.
Plaża, pomyślał. Mmm.
— Kurwa. Ryan, widziałeś moje spodnie? — Usłyszał Lenny’ego z łazienki.
— Pytanie niepotrzebne, chociaż pewnie umknął ci fakt, że wczoraj nie zdążyłem cię w nich zobaczyć, bo gdy przyszedłeś, a ja spałem na kanapie, zdążyłeś już się rozebrać. Jak mniemam po to, żeby łatwiej się do mnie dobrać — zakpił Ryan, zapinając plecak.
Lenny zaklął. Wczoraj przecież pił. Zirytowany, wyjął z szafy inną parę spodni, postanawiając tamtych poszukać po powrocie. Kiedy był już gotowy, podszedł do czekającego na niego chłopaka.
— Idziemy — zarządził Ryan.
Lenny skinął głową i wyszedł za nim, nie wiedząc jeszcze, że ten wypad na plażę skończy się inaczej, niż sobie zaplanował.

42 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 130 – Dwa tygodnie napięcia

  1. Katka pisze:

    Kan, hehe, cieszę się, że Ci oni pasują, a na pogłębienie relacji i głębsze okazywanie uczuć… jeśli się przełamią, to na pewno czas nadejdzie. Ale sam wiesz, goście wyszli z pierdla, mają jakiś tam nieco spaczony obraz na okazywanie i nieokazywanie uczuć oraz niekoniecznie poprawne pojęcie, co jest okazaniem słabości, a co nie. Mogę tyle rzec, byście obserwowali rozwój i sami się przekonacie co dalej :)

  2. kan pisze:

    Żeby nie było wątpliwości też nie widzę nikogo innego dla Ryana jak i w drugą stronę, tylko nie mogę się doczekać kiedy u nich zrobi się tak bardziej czule ;d

  3. Katka pisze:

    Elis, mhmm, jeszcze całkiem sporo przed nimi :) Na razie udało im się doprowadzić do tego stanu, że potrafią obok siebie funkcjonować. Do pełnego związku opartego na jasnych zasadach chyba jeszcze troszkę :) „Nie widzę nikogo innego z Ryanem i koniec kropka. :)” – hehe, chłopcy popierają.

  4. Elis pisze:

    Zajrzałam tu dzisiaj i tak widzę, że niektórzy nie chcą Lennyego z Ryanem. A ja chcę ich razem. Oni są dopiero na samym początku związku, obaj muszą się dotrzeć i nie tylko. Nie widzę nikogo innego z Ryanem i koniec kropka. :)

  5. Katka pisze:

    Luinlos, prawda, Jason ma to do siebie, że za bardzo się nie otwiera. Zresztą, mając świadomość, jak ciężkie to wszystko jest dla Alexa, stara się być jednak tym wsparciem, które nie może za bardzo okazać słabości, skoro ma wspomóc partnera. Ktoś musi być tym silnym XD Choć nie mówię, że Alex nie jest, ale dla niego to całe przedsięwzięcie jest, no nie oszukujmy się, większym stresem i wyzwaniem. No ale jak to się mówi, każdy w końcu pęka, to i Jay musiał trochę z tego napięcia wypuścić (jak się je trzyma i kumuluje, to potem wybucha katastrofalnie, a tego byśmy nie chcieli XD). Co do Charliego – masz rację, on zawsze szukał gdzieś tego wsparcia. A że nie było w studiu Mike’a, Ryan też w pracy, a on kwitnie w tym studiu, to ma chociaż Jasona. Szczęście w nieszczęściu, że ten też w tym siedzi. „tak niewiele od nich zależy, że pozostało im cierpliwe czekanie” – nooo, wyobraź sobie, że toczą się losy Twojej przyszłości, a Ty nie możesz zrobić praktycznie NIC! Mega frustrujące XD No i oczywiście uwielbiamy Wasze teorie a propos tego, jak to się może skończyć. Nic nie możemy potwierdzić i niczemu zaprzeczyć, ale czytanie tego, jak widzicie ten rozwój akcji, mega nas cieszy :D Domysły są świetne. A Ryan i Lenny, jak widzę, ostatnio są gorącym tematem XD Och, ile dyskusji na ich temat by się dało wytoczyć, tym bardziej, jeśli jeszcze głos zabraliby ich zwolennicy w większej liczbie. Ale jak już wspominałam, jak się ich związek potoczy, to zobaczycie, a i mam nadzieję, że jeszcze uda im się Was nie raz zaskoczyć :)
    „Niech mi ktoś powie, czym (poza sesją) mam się zająć przed publikacją kolejnego rozdziału FDTS bo chyba dostanę kociej mordki z niecierpliwości.” – sprzątać pokój XD Albo napisz jakiegoś fika, hehe :)
    No i co do Ryana i tej jego świadomości, że Alex jest na dole… To chyba trochę na zasadzie a) to nie moja sprawa. Jakby nie patrzeć Ryan mimo wszystko nie jest tak związany z paczką z Fire Dragon, a już tym bardziej z Alexem. W końcu niewiele miał z nim wspólnego. i b) sam niespecjalnie by chciał, żeby otoczenie wiedziało, w jakiej sytuacji w łóżku on się znajduje, więc i nie ma jakiegoś parcia, by rozpowiadać to o Alexie. Lubi się droczyć ogólnie na te tematy, ale tak na serio uważa, że sprawy łóżkowe, te bardziej intymne, powinny zostać między partnerami.

  6. luinlos pisze:

    Też udzieliła mi się ciężka atmosfera panująca w Studio…
    Podoba mi się zatroskany Jason – wszyscy wiemy już od dawna, że ma w sobie taką ciepłą i uczuciową stronę, ale chyba po raz pierwszy w całym opowiadaniu jego emocje zwyciężyły i okazał swoje zdenerwowanie i zmartwienie przed innymi ludźmi. Zazwyczaj wszystko zachowywał dla siebie, a na zewnątrz maskował swoje emocje uszczypliwymi uwagami, złośliwościami i kpiną… To, że teraz jest zmartwiony na poważnie i to okazuje, sprawiło, że do wszystkich bardziej dotarło jak poważna jest ta cała sytuacja…
    Zachowanie Charliego zupełnie mnie nie dziwi. Zawsze szukał wsparcia i kontaku z innymi ludźmi w sytuacjach które go przerastały, a w tej chwili osobą która najbardziej rozumiała jego sytuację był Jason. Jejku… Jak Jason go przytulił to aż mi się serce ścisnęło na myśl, że tak niewiele od nich zależy, że pozostało im cierpliwe czekanie i że w tej chwili wszystko jest w rękach Alexa i Rusha…
    Wydaje mi się, że Alex dotrzyma obietnicy danej Jasonowi i załatwi tę sprawę w sposób jasny i zdecydowany. Ale o ile Rush wróci do Miami cały w skowronkach i rozradowany, o tyle Alex chyba to wszystko dość mocno odchoruje. To jest dla niego ogromny stres związany nie tylko z konfrontacją z rodzicami, ale także z ostatecznym zrezygnowaniem ze swojego dawnego życia, będzie obawiał się reakcji ze strony ludzi z którymi pracował, tego jak zmieni się ich opinia o nim. Nie zdziwiłabym się też, gdyby Rush wrócił wczesniej niż Alex. Och cóż to byłby za angst dla Jasona jakby musiał czekać dłużej na Królową niż planowane 4 dni.
    Martwię się też co będzie z jego nażeczona. Wyraźnie zaznaczała na czym jej zależy i wątpię, by chciała tak łatwo odpuścić. Cóż. Przynajmniej nie będzie mogła wabić do siebie Alexa swoimi kobiecymi wdziękami – jeszcze bardziej by go do siebie zniechęciła.

    Czytałam wcześniejsze komentarze dotyczące Rayan’a i Lenny’ego.
    Sama mam co do tej pary mieszane uczucia. W sumie od samego początku sposób w jaki Lenny traktował Rayana mnie okropnie denerwował i było mi chłopaka strasznie żal… Bo Lenny praktycznie go tam zgwałcił, a biorąc pod uwagę nastawienie Rayana do bycia na dole dziwię sie, że nie zrobiło mu to większej krzywdy emocjonalnej niż to było przedstawione w opowiadaniu.
    I niby czasami mają lepsze dni… podejrzewam też że Lenny by go obronił w każdej sytuacji, ale nie jako swojego partnera i osobę o którą się troszczy, ale jako o swoją własność. Chociaż po konfrontacji z ojcem Rayana miałam wrażenie, że Lenny troche złagodniał i był bardziej czuły… No nic. Może z czasem dowiemy się, czemu Lenny jest taki jaki jest, ale jak na razie musialam dać mu wieeeelki kredyt zaufania.

    Niech mi ktoś powie, czym (poza sesją) mam się zająć przed publikacją kolejnego rozdziału FDTS bo chyba dostanę kociej mordki z niecierpliwości.

    Ach! I jeszcze jedno! Już kiedyś miałam o tym napisać, ale wyleciało mi z głowy.
    Niemal cała ekipa z FDTS (z Katy na czele) zastanawia się czy to Jason czy Alex jest stroną dominującą w ich związku. Właśnie zdałam sobie sprawę, że jest ktoś, kto zna prawdę. Rayan. Przypomniało mi się pierwsze spotkanie Alexa z Rayanem i ich rozmowa w trakcie przejażdżki Bentley’em. Alex powiedział cos takiego: „Nie mogę jednak pójść do rodziców i z uśmiechem na twarzy oznajmić, że postanowiłem resztę życia spędzić na dawaniu dupy jakiemuś facetowi z drugiego końca świata ” Zastanawiam się, czy Rayan o tym zapomniał czy nie czuje się w obowiązku by uswiadomić Katy i Charliego w tej kwestii :D

  7. Katka pisze:

    Tigram, bo fiki są faaaaaaaaaaaaaajne XD Serio, nawet jak się pojawiają jakieś totalnie dla nas niepojęte abstrakcje, to to się zawsze genialnie czyta :D A seks z Lennym na dole… Toż to by była już jakaś plaga pierwszych razów! Ale spoko, na seks z Lenniakiem na dole, jak podejrzewam, niejedna liczysz :)

    Floo, awww, karczek z tyci-pieskiem <3 Mnie tez rozbraja, jak widzę takich mięśniaków z uroczymi, wytatuowanymi gwiazdkami :D Mega rozkosznie. No i biedny mózg… :( Niech odpoczywa!

    Jeniffer, matko, naprawdę mi ciężko się do tego wszystkiego odnosić, gdy mam już w głowie wizję jakiejś przyszłości Lenniaka i Ryana. Wiesz, to zawsze jakoś łatwiej jest, jak się ma świadomość mniej więcej na poziomie, jaki czytacie. W sensie nie za dużo napisane do przodu i wciąż dobrze ogarnia się to "teraz". Inaczej bywa ciężko, a raczej w tym przypadku jest. Ale, ale, w sumie cieszę się, że nie opisałaś Charliego. Bo zapewne sporo osóbek by chciało, by byli razem, ale to by się nie zgrało, na pewno nie teraz na tym etapie, w jakim są. Dobrze, że widzisz jego partnera jako w pewnym sensie tego "dominującego" (chociaż Ryan nie chce, żebym takiego słowa używała). A wzrost Lenny'ego… haha, cóż, nie zawsze przecież musi być idealnie XD

    Enid, hehe, Charlie i Jason – hug pojednania XD Taa, ten sam wróg łączy (w domyśle starzy Greye). Co do prania, robią nie jakoś namiętnie, jak Alex, że nie może być wręcz jednego brudnego ciucha w koszu, ale Lenny jeździ do pralni z tym wszystkim systematycznie. Także czyste ciuchy mają XD To się po prostu czasem zbiera z podłogi i zawozi tam, gdzie ktoś umie doprowadzić to do odpowiedniego stanu XD

    Another69, "Jakoś tak rozczula mnie ten kot, jest zarąbisty" – no ba, toż to najzajebistszy kot na świecie XD Poza tym, nosi imię po specyficznej osobistości, to musi się jakoś wykazywać, hehe. Spoko, całkowicie rozumiem, jeśli chodzi o żywszą akcję. Wiesz, jak to jest z tasiemcami. Są jak sinusoida, mają spadki i wzloty. W sumie nie da się, mimo wszystko, napisać równo tak długiego opowiadania. Niektóre odcinki będą się wydawać bardziej nudne, inne mniej, no a my przyjmujemy to na klatę XD Staramy się, ale wiadomo, bywa różnie. Ale zawsze jak jest spadek, to w końcu i będzie wzlot, więc myślę, że warto czekać na przyszłe "boomy" :) Btw "a bracia mieliby do dyspozycji tylko siebie ;p" – to zabrzmiało groźnie… XD

    Yuriko, bo u Lenny'ego i Ryana relacja ciągnie do przodu powoli XD Takie jest parcie na Alexa i Jasona, że staramy się ich jako tako mocniej czasami rozwijać (poza tym nakręca tutaj sam w sobie wątek narzeczeństwa Alexa i starych Gretów). A z Ryanem i Lennym się tak nie spieszymy (nie, żebyśmy w ogóle były w stanie ich jakoś nachalnie zmuszać, bo to nie działa XD). No i, Yuri, po 130 odcinkach powinno się przyzwyczaić, że to telenowela, a te mają to do siebie, że niekiedy jeden motyw jest wałkowany i wałkowany przez ileś tam odcinków (albo jak w Dragon Ballu, gdzie walka z Freezerem chyba się ciągnęła przez 3 tomy! XD). Ale masz rację co do tego jedzonka i tak dalej. Teraz wiesz, staramy się zwracać na to bardziej uwagę i dozować, a ta scenka akurat była pisana… no… chyba nawet nie skłamię, jak powiem, że z 1-2 lata temu :)

    Gordon, uuu, miło słyszeć taką opinię :D Na pewno nikomu za skórę nie zalazłeś, wszak każdy jest świadom, że opinie mają to do siebie, że bywają skrajne. Więc też dobrze, że wyrażasz swoje zdanie. Mamy jako taki rozdźwięk i to miło porównać różne zdania. Szczególnie, że cudnie to ująłeś – "Na moje oko jak tak Ryan tak wyczulony na swoja wartosc jako czlowieka to by sie tak luzno nie czul z kims na maxa poprawnym" – prawda! Dla Ryana Lenny to taki "swój człowiek". Siedzieli w tym samym, znają te mroczniejsze realia i przez to mają ze sobą swoistą więź. Dzięki więc za tę wypowiedź, fajnie, że ich tak dobrze rozumiesz :)

  8. another69 pisze:

    Gordon >> zgadzam się całkowicie :D Lenny jest baaardzo seksowny i pasuje do Ryana jak nikt inny! :D

  9. Gordon pisze:

    No co wy, jakby ktos inny mial byc z Ryanem to by taki zwiazek trwal 3 dni ;p Koles jest zajebiscie goracy i fajny ale jego faceta by kurwica dopadla chyba. Lenny jest odpowiednio zdystansowany, pewny siebie, w lozku taki jak trzeba i ma z Ryanem od zaje… wspolnego. Na moje oko jak tak Ryan tak wyczulony na swoja wartosc jako czlowieka to by sie tak luzno nie czul z kims na maxa poprawnym ;p Sorka jak komus za skore zalazlem ale tu ich najbardziej lubie i mi do siebie pasuja to sie wyrazilem ;p I czuje ze niedlugo bedzie pogrom w roznych watkach buahaha ]:->

  10. another69 pisze:

    Heh, a no właśnie, Yuriko-chan przypomniała mi, co miałam jeszcze napisać ;p
    Oby Jay leciał z nimi, bo będzie na pewno ciekawiej niż gdyby miał czekać na ich powrót, a bracia mieliby do dyspozycji tylko siebie ;p

  11. Yuriko-chan pisze:

    Odnosze wrazenie ze Ryanowi i Lennemu nie idzie relacja do przodu, bo między nimi stoi kot, kot ten chyba dominuje obok balaganu, ktory sie oglada albo przegląda i jedzenia które sie przypala albo odgrzewa cały ich „czas na wizji”, prawde mówiac przewijam to, bo czytanie setny raz o tym samym jest już lekko denerwujące XD ciekawa jestem jak Greyowie sobie poradzą i czy Jason poleci, ja bym poleciała haha jako moralne wsparcie :P

  12. another69 pisze:

    „Podejrzewał, że Jay mógł je tam w nocy zaciągnąć, chociaż nie miał pojęcia dlaczego i tylko pokładał nadzieję w tym, że nie trzyma w domu kota-perwersa.”
    – prawie popłakałam się ze śmiechu, nie wiem czemu :D Jakoś tak rozczula mnie ten kot, jest zarąbisty ;p
    Oj, ostatni komentarz dodałam jako pierwsza, a teraz co? Zwalam to na QAF, bo nie mogę się odciągnąć… Czemu to ma tylko 5 sezonów?!
    Ale wracając do tematu – Dobrze, że chłopcy wreszcie zdecydowali się na wyjazd i że będzie on już niedługo. Mam nadzieje, że będzie się działo :D
    A właśnie – czekam na jakąś fajną akcje, nie ważne z kim. I nie chodzi tylko o seks, ale tak ogólnie. Bo mimo że rozdział, jak zawsze, dobrze się czytało,to jednak nie działo się w nim nic… Bardzo ważnego. Oprócz tego uzgodnienia kiedy wyjazd. Ciekawie było czytać o zatroskanym Charlim (tak się to odmienia?) i Jay`u, jednak wolałabym żywszą akcje.
    Ale co tam, może w kolejnym rozdziale. Bo ostatnie zdanie mnie bardzo zaciekawiło, więc na pewno przeczytam.
    A przy okazji, to chciałam napisać, że to waśnie duży plus Waszych opowiadań – zawsze rozdziały kończą się tak, że po prostu MUSISZ przeczytać kolejny :)
    Czekam na kolejny rozdział ;)

  13. Enid Partenopajos pisze:

    Jejuuu jakie to było słodkie jak się Charlie z Jasonem przytulił!!! Łiiii!!^^ lubię takie sceny :D
    I, oczywiście, jeżeli chodzi o Lenniaka i Ryanka musiałyście w takim momencie przerwać! ;<< Ja się nie doczeeeekam…ale się zacieszam :D Tym razem byli oni, kocham ich <3 i to jak traktowany jest Jay, który jako chyba jedyny jest dobrze dokarmiany. Wyobrażam sobie jak w przyszłości Lenny i Ryan będą przymierający głodem, a Jay taaki roztyty xD I to jaki oni mają porządek…zastanawiam się czy oni często piorą sobie ubrania. Bo jeżeli nie, a tam jest gorąco, to mogłoby być mało przyjemnie xD No i, no i nie mogę napisać teraz konstruktywnej wypowiedzi, bo w mojej głowie jest tylko to, co może stać się z Lenniakiem i Ryankiem. Czyżby spotkanko z Rogerem? Albo, albo…nie wiem :( a bardzo chcę! Kocham ich mocno. Dziękuję xDD Trzymcie się ;)

  14. Jeniffer pisze:

    „Ciekawy” facet dla Ryana – opiekuńczy, czuły, zabawny, będzie dawał poczucie bezpieczeństwa Ryanowi, poza tym to żeby był podobnego wzrostu do Ryana ( śmiać mi się chce jak Lenny go dominuje i robi się strasznie groźny chodź podług Ryana to mały kurdupel :D )

  15. Floo pisze:

    Kat, przypomniałam sobie jak kiedyś u weterynarza był taki kark, i trzymał na kolanach trzęsącego się cziłałe (nie mam pojęcia jak się to pisze), ledwo się opanowałam żeby nie zacząć się śmiać, bo wyglądało to komicznie, więc obstawiam że on też miał niemęskiego penisa i jada niemęskie pączki XD.
    A co do 6:30…. ja jestem na nogach od wczoraj 5:00. Dziewczyna która pracuje na noc się rozchorowała, i dałam się wkopać w nockę, mimo że dziś mam na rano.
    Przepraszam jak komentarze są nie składne, ale mój mózg już zasnął, i tylko łaskawie otworzył oko żebym mogła to napisać…. i poszedł spać;/

  16. TigramIngrow pisze:

    „Tak mi się przynajmniej zdaje, ale nie pogardziłybyśmy fikiem z Twoją wizją ich związku XD”
    Wy byście żadnym fikiem nie pogardziły, nie oszukujmy się ^^
    Ale wiecie co? Jakoś tak podświadomie liczyłam na seks z Lennym na dole.
    Bo tak: w IOI pierwszy seks Alberta, w NM pierwszy seks Layna, to w FDTS tylko Lenny nie dał dupy. (oj dobra, był bonus z Arthurem, ale pierwszy raz Lennyego z Ryanem też by się wpisywał w ten nurt, mimo ze mulat prawiczkiem nie jest)
    Tak więc, no… wiecie co mam na myśli :D

  17. Katka pisze:

    Tigram, aż się czasami zastanawiam, jak to możliwe, że tyle już rozdziałów z Ryanem i Lennym jest, a oni są wciąż w raczej startowym odcinku w swoim związku. Kiedyś chyba wspominałyśmy, że mamy z nimi napisane spooooro scenek do przodu, a w nich jest już jako tako opisany ten rozwój. Dość istotnym jest fakt, że obecnie na stronie jest z tych scenek… jakieś początkowe 5%. Dlatego myślę, że jeszcze czeka Was obserwowanie rozwoju ich relacji. Podobnie zresztą u innych parek było, z tym, że u Ryana i Lenny’ego porusza się to baaaaaaaardzo wolno XD Z różnych powodów, a to osobowość, a to nawyki, a to znowu pewnie opory. Ale mogę jedynie liczyć na to, że ich rozwój Was zadowoli :)

    Floo, nooo, dokładnie, takie napięcie ma to do siebie, że jak nie zostanie ugaszone, to pęcznieje, pęcznieje, aż w końcu robi katastrofalne BOOM! Zobaczymy, jak to będzie w ich przypadku. A gorących nocy u Ryana i Lenny’ego jeszcze sporo będzie XD Hehehe, niemęskie pączki i niemęskie penisy, to tak wiesz… cały rozdział dołujący, to trochę radosnej filozofii Katy dobrze robi XD Teraz sobie wyobraź, że widzisz na mieście takiego karczka, który np. wpieprza takiego „niemęskiego” pączka, hehe. Osobiście bym miała durny wyszczerz na buźce :D Och, och, no i miło, że nawet Jason i Charlie potrafią urzec :D Hehe, tak właśnie myślałam, że to niespodziewane będzie :) Floo, biedna, już o 6:30 na nogach…

    Miłego poniedziałku… (taaaa, wmawiajmy sobie, że to jest możliwe), ludki!

  18. Floo pisze:

    P.S. skleroza nie boli, miałam jeszcze napisać że Jason i Charlie byli strasznie słodcy gdy się tak przytulili. Jason jest wredną mendą, ale jest kochaną wredną mendą :D. I fakt, lepiej przeżywać takie rzeczy w towarzystwie, a teraz mają obaj z kim przeżywać, obaj są w podobnej sytuacji.
    Chociaż patrząc na braci to chyba Jason ma więcej stresa.
    Trzymajcie się mocno chłopaki, i nie martwcie się, wrócą, choćbym sama miała po nich jechać, i przywieść ich wam, związanych jak balerony!

  19. Floo pisze:

    Niech oni już lecą, udziela mi się ich nerwowość. Zastanawia mnie decyzja Jasona, a raczej jej brak. Mam nadzieję że szybko to załatwią, takie napięcie nie pomaga w życiu par.
    A wy jak mogłyście pominąć TAKĄ noc u Ryana i Leniaka?! Ryan nawet nie zdążył zobaczyć wypitego Lennego w spodniach, a wy to pominęłyście! Nie ładnie!!!!!

    Rozmowę o niemęskich pączkach i niemęskich penisach musiałam przeczytać dwa razy bo moje poczydła nie wierzyły co paczą! Po prostu padła, Katy rządzi! Nie męskie pączki…. XD dobrze że u nas nie ma takiego wachlarza polew do pączków XD

  20. TigramIngrow pisze:

    Cieszę się, że nie tylko ja nie widzę Lenny’ego jako stałego partnera dla Ryana. Mulat jest… no cóż, traktuje Ryana jak swoją własność i tyle. Szaleńcza zazdrość, traktowanie dość przedmiotowo. To trochę dołujące. Szczególnie jeśli ma się w pamięci początek ich mieszkania razem i to jak Lenny zawłaszczył sobie Ryana niemal go gwałcąc. I tak, mi również brakuje jakichś czułostek. Ryan co może to go pomizia po dredach czy coś, ale Lenny? Kiepsko z tym u niego. Tak, tak, wiem, takie wychowanie. Ale i tak szkoda, że tego nie ma.

  21. Shivunia pisze:

    Kan >> „nie czuć w ich związku chemii” hmm… no ciężko mi, przyznam szczerze, się do tego odnieść. Może my za bardzo ich znamy i wiemy co tam mają w głowach, to dlatego, a wy jeszcze nie wiecie wszystkiego. Hm, ale fakt. Spontanicznego gruchania u nich jest mało. A raczej na tą chwilę wyjątkowo mało, ale wydaje mi się, że to dlatego, że obaj jeszcze nie grają otwartymi kartami. Obaj są indywidualistami, więc mimowolnie tą indywidualność chcą zachować. No i ich ten „związek” jeszcze nie jest taki jak u Królowej i Jasona. Oni mają wyższy level.
    „Awww Jason i Alex i ten pocałunek” Słodko ;) Alex taka lodowa królowa, a tak roztapia XD

    Jeniffer >> „Mam nadzieję, że kiedyś Ryan pozna wartego go faceta.” – Auć. No cóż nie powinnam się dziwić. Lenny jest… specyficznym facetem używając delikatnych słów. Nie mam jakoś możliwości aby go usprawiedliwiać bez spoilerowania, a i nie taki jest mój zamiar. Mogę tylko żywic nadzieje że mimo tego że nie możesz o nim czytać, to chęć czytania o Ryanie jednak będzie silniejsza :)
    A tak z ciekawości, jaki to by był „jakiś ciekawy facet” dla Ryana?
    I widzę że Alex gniecie system XD

  22. Jeniffer pisze:

    Mam nadzieję, że kiedyś Ryan pozna wartego go faceta. Nigdy nie przepadałam za Lennym i już nawet nie mam ochoty czytać o nim ( a co za tym idzie coraz częściej omijam w tym opowiadaniu wątki RyanxLenny ). Za to Ryana bardzo lubię i gdybyście znalazły mu jakiegoś ciekawego faceta to może nawet mogliby u mnie konkurować z Alexem i Jasonem. :D
    Alex i jego buziak, nic dodać, nic ująć :*

  23. kan pisze:

    Uwielbiam Ryana i Lennego ale jakoś tak mi się narzuciło, że nie czuć w ich związku chemii, już nasza kochana królowa lodu jest bardziej czuła niż tych dwóch ;d Nie ma tam żadnego spontanicznego pocałunku czy innej czułości, która może się zdarzyć poza seksem, ja staram się zrozumieć, że Lenny nie należy do czułych facetów a nawet odrobina romantyzmu nie istnieje w jego postrzeganiu świata ale no kurczę związek to nie tylko seks!! ;d Może się mylę, wybaczcie mi. Urodzinowe promile nie pozwalają mi jasno myśleć ;d
    Awww Jason i Alex i ten pocałunek <3
    I biedny Charlie tak się martwi ;/ A Katy jak zawsze pozytywnie nastawiona ;d

  24. Katka pisze:

    Marta, haha, trafne porównanie XD Ciekawa jestem w sumie, jak wygląda przejaw największego romantyzmu w wykonaniu Lenniaka… Ale masz rację, Marto, na pewno o zaręczyny nie chodzi. Choć Rush byłby do tego zdolny XD

  25. Marta696 pisze:

    Kurde,gdyby to było heteryckie opowiadanie na bank pomyślałabym że końcówka mówi, o zareczynach albo chociaż ,o romantycznej kolacji ale ,to Lenny nie spodziewam się tego po nim

  26. Katka pisze:

    Shinu, aż się zastanawiam, czy czytanie w takim stanie było tylko dodatkową torturą, czy jednak jakimś tam tyci ukojeniem XD Taaa, jeśli Jay zostanie i Alex wróci w pełni chwały, to to będzie coś. No i chyba sam Alex będzie mógł bardziej być z siebie dumny, że mu się udało. O ile mu się uda… Haha, a Rush pracujący jako model… TAK! Zdecydowanie by go ktoś zatrudnił! Może jak Alex miałby problemu (mimo oczywistości swojego pociągającego wyglądu) przez ten brak emocji na twarzy i to, że ciągle wydaje się spięty i poważny, tak Rush raczej nie miałby problemów, żeby sobie zjednać fotografów, producentów i całą tą zgraję. I oj tam, za długo… lepsze 9 dni niż 12, jak to na wakacje było XD

    Elis, „i będą się żegnać na lotnisku” – tak dumam, że jak dla braciszków największym wyzwaniem i budzącym strach momentem jest konfrontacja z rodzicami, tak chyba dla Jasona i Charliego właśnie to pożegnanie. W końcu nie mogą mieć pewności, czy nie zobaczą ich wtedy po raz ostatni. „Kocham zaspanego Ryana. :)” – bo tyle nie gada? XD Nie no, żarcik, ale fakt, jest słodki :) Dum, dum, dum… a co na plaży, to już tuż tuż.

    Margo, nooo, Charlie i Jay to skomplikowany „związek”, co nie? Niby wcześniej tylko seks, w łóżku się całkiem, całkiem dogadywali, ale poza to raczej tylko… uwielbienie Charliego do prac Jaya i słowne przepychanki. No ale jak widać, katastrofy łączą. Siedzą w tym razem, więc nawet miejsce na tulasa bez podtekstu erotycznego było :) „takie fiu-bździu odwalają” – haha, ale ich okrutnie podkreśliłaś XD Spoko, sprawa idzie do przodu. Działają! Za to Lenny’ego i Ryana bardzo dobrze określiłaś. Oni obaj to raczej uparte, mocne charaktery, które lubią w pewien sposób dominować czy mieć kontrolę, więc takie ich docieranie może tak naprawdę jeszcze długo potrwać. Żeby było zupełnie lajtowo, to jeden by się musiał całkowicie podporządkować… a każdy by to poczytał jako pojazd po dumie, więc… raczej się nie zanosi XD

    Tess, bój się, bój! Nie no, nic nie zdradzam, kto powiedział, że to musi być coś negatywnego? :D Ale ja już siedzę cichutko, ukryta po drugiej stronie sieci :)

    Vicious, „Greyowie ruszają z uświadamianiem rodziców” – nie wiem czemu, ale ujrzałam po tych słowach taką kompanię z chorągwiami, wiesz, masa koni, rycerze, a na czele Alex i Rush, z patosem wypisanym na twarzach i drogocennym pergaminem, na którym widnieje „lubimy kutasy, podpisano Alexander Robert Grey, Richard Winston Grey”. Straszne. Co do Jeane, to nigdy nic nie wiadomo. Złe kobiety potrafią sporo namieszać XD Pytanie, jakich ewentualnie argumentów użyje Alex. „Ryana i Lennego było za mało!” – hehehe, spoko, w następnym rozdziale już będzie więcej :) Co nie jest spoilerem, zważywszy na końcówkę. A plaża… spojrzałam za okno i takie… :/ Szlag, trzeba się z tej Polski wynieść XD

  27. vvicious pisze:

    Agh, zeżarło mi komentarz, jak ja tego nie lubię! no dobra, jeszcze raz ;p
    A więc, bardzo się cieszę że Greyowie ruszają z uświadamianiem rodziców, chociaż przyznam, że ja się zastanawiam czy przypadkiem narzeczona Alexa nie zdoła czegoś namieszać, w końcu dość jasno dała do zrozumienia, że łatwo takiej partii nie odpuści. Ale jakieś porządne drama się przyda, byleby się wszystko dobrze skończyło.
    Ryana i Lennego było za mało! Ale dobrze, że w ogóle byli, a końcówka zwiastuje, że coś ciekawego się może niedługo przydarzyć – tym lepiej ;D
    Ach, chyba naprawdę bym się dogadała z Ryanem, mam dokładnie tą samą metodę „robienia porządków”, a zawartość mojej lodówki też jest podobna (ale wygrywam o ketchup i cytrynę ;p) no i JAK JA BYM POSZŁA NA PLAŻĘ! eh, aż się rozmarzyłam, a tu śnieg i zimno i fuj ;c
    Haha, i aż się zdziwiłam że Leny mając tak ładnie wystawiony tyłeczek Ryana wciąż bezlitośnie wywalił go z łóżka ;p no ale, jak kot głodny to nie ma żartów xD

  28. Tess pisze:

    Aż się boję co się stanie w następnym rozdziale, trochę niepokojące to ostatnie zdanie.
    Niech te dwa tygodnie szybko miną, doczekać się nie mogę :D

  29. Margo pisze:

    Szczerze zaskoczył mnie w tym rozdziale Charlie. Wyszedł za Jasonem, żeby dotrzymać mu towarzystwa i pogadać sobie z nim. Wcześniej-wcześniej poza seksem nie mieli żadnego tematu, a teraz proszę problemy z braciszkami robią z nich psiapsiółki, które się sobie nawzajem zwierzają z problemów miłosnych. Ale skoro obaj dzielą tą samą rozterkę to dlaczego mieliby sobie nie pogadać na ten temat. Podobało mi się to, że w ten sposób zbliżyli się do siebie jako kumple. Och, wreszcie bracia Grey mogliby załatwić swoje prywatne sprawy z rodzicami i mieliby sielankę z kochankami a nieee… takie fiu-bździu odwalają. Lenny i Ryan jak zwykle – raz dobrze u nich, raz słabiej, ale to chyba w każdym związku tak jest. A oni nie potrafią się dotrzeć tak do końca – obaj są za bardzo uparci chcą demonstrować za bardzo swoją przewagę nad drugim. Bynajmniej takie odniosłam wrażenie.

  30. Elis pisze:

    I mnie udzielił się nastrój oraz napięcie dwóch tatuażystów i braci. Niby dwa tygodnie to długi czas, ale zleci szybko i będą się żegnać na lotnisku. No, chyba że Jason poleci. Nie wiem co lepsze, aby został czy, aby leciał. A bracia Grey są przyzwyczajeni do wysokiego standardu życia, a Alex dodatkowo nie chce stracić szacunku, który daje mu firma i pieniądze. Nie wyobrażam go sobie w zwykłej pracy. Zresztą księcia też nie. Rush przecież wolałby całe dnie spędzać z Charliem spędzając miło czas.
    Kocham zaspanego Ryana. :)
    Tylko tak teraz myślę, czy coś się na tej plaży nie stanie, bo ostatnie zdanie wskazuje, że różnie może być. I czemu Lenny od razu bierze pod uwagę, że nie będzie tak jak sobie zaplanował. :/

  31. Shinu pisze:

    Budzę się praktycznie o 13, obolała, nie przytomna, wykończona i na kacu i co robię pierwsze? Czytam w komórce nowy rozdział xD Chyba jestem uzależniona xD.

    No nareszcie coś się ruszy w sprawie naszych braciszków! Szkoda, że Jason jednak nie pojedzie z Alexem, ale z drugiej strony ma to jakies plusy. Przynajmniej, jeśli Alex nie stchórzy i wróci, to będzie wiadomo, że nie pod presją czekającego w hotelu kochanka. Niech w końcu pokaże jaja, do cholery.
    O Rusha się za bardzo nie martwię. Nawet gdyby Alex miał zostać, to Rush by uciekł bez grosza przy duszy do swojej miłości życia, znalazłby pracę jako model i wszyscy(prócz Jasona) byliby happy.

    I co takiego knuje Lenny, hmm? Za długo trzeba czekać na następny rozdział! xD

  32. Katka pisze:

    Joaś, kurcze, pocztówka nawet z rymem XD Genialny tekst. Zawał starych Greyów murowany! Alex i Rush rzeczywiście długo się do tego zbierają, no ale… niestety, nie jest łatwo. Ważne, że idą do przodu. A komentarz bardzo radosny XD Dzięki :)

    Oshi, „Nie podoba mi się smutny Jason ;<" – no nie? Biedactwo. Oni tam teraz wszyscy w wisielczych nastrojach, wszak niedługo mają rozegrać się losy świata! No prawie. Hehe, a czy to będzie punkt kulminacyjny… Cóż, byłoby to zgoła smucąca wieść dla co poniektórych, bo to by musiało znaczyć, że i koniec się zbliża. A tego chyba sporo ludków nie chce XD I tak, teraz już północ zawitała raczej na stałe :)

    Yaoistka, aż się zastanawiałam, czy o 3:41, pisząc komentarz, jeszcze nie poszłaś spać, czy już wstałaś XD A chłopcy czy pojadą, czy nie… no to się okaże, muszą ogarnąć wszelkie za i przeciw XD

    Marta, z jednej strony ciężko, jak się czyta smutne i niepokojące rozdziały, ale z drugiej cieszę się, że nastrój wszystkich panów się udziela. Przynajmniej razem z nimi przeżywacie to napięcie. A na plaży… och, już niedługo się okaże. Co prawda dla nich to zaledwie w przeciągu kilku godzin, ale w naszej rzeczywistości 9 dni XD

    Cannum, hahaha, pączki są już nierozerwalnie związane z Waltem, co nie? XD Weź, ja jak idę przez miasto i widzę pączki na wystawie jakiejś cukierni, to momentalnie nachodzi mnie wizja Walta wcinającego takiego polukrowanego XD Alexowi w ogóle nie jest łatwo z Rushem. No musi trochę myśleć za dwóch, to prawda. Ale tak jak mówisz, siedzą w tym obaj. Nie wiadomo, czy w ogóle zdołałby się przemóc, by walczyć o siebie i związek z Jayem, gdyby miał przeciwko sobie całą rodzinę. Jakie by to musiało być ciężkie, gdyby się okazało, że ten z braci, który najwięcej z siebie dał tej rodzinie, wyrzekł się od groma przyjemności, właściwie działał tylko i wyłącznie w interesie rodziny i firmy, nic dla siebie nie zostawiając, ostatecznie zostaje uznany za tego gorszego. Cóż, to musiałby być cios. Więc Rush, myślę, że mimo wszystko jest swego rodzaju dla niego wsparciem. "I wredny uśmieszek Jasona na myśl o jego jakże istotnym uposażeniu spodni :)" – to mnie zabiło XD Hahaha, oj, Jeane, nawet nie wiesz, jak wiele ci brakuje XD Za to Lenny i Ryan i nazwanie ich gosposiami… XD Oni powinni prowadzić program, jak NIE prowadzić domu, żeby ten przetrwał XD

    Kan, oooch, wszystkiego najlepszego! :D Dużo tęczowej miłości i tak dalej, hehehe. Fajnie, że utrafiłyśmy z rozdziałem! :D

    Tigram, podejrzewam, że mogło minąć najwyżej kilka dni :) A co do pieniędzy… Taaa, Rush z pustym portfelem to jak oksymoron. Wątpię, by on kiedykolwiek był w stanie zaznać, czym jest liczenie centów, żeby starczyło na kanapkę XD Pomijając, że on potrzebuje kosmetyczki, dietetyka, fryzjera co najmniej raz w miesiącu i pilnowania, by w szafie były odpowiednio modne ciuchy. Och, biedne książątko! :D A Charlie i Jason… hm, no oni mają dość specyficzne relacje. Przy czym Charliemu zawsze lepiej się z Jayem pieprzyło niż gadało, więc zapewne tu by był co najwyżej układ sex-kumpli. Tak mi się przynajmniej zdaje, ale nie pogardziłybyśmy fikiem z Twoją wizją ich związku XD A Alex i obcasy… chyba zanim Królowa zdążyłaby powiedzieć "nie", to Jason pierwszy by ten pomysł wyperswadował XD

    Karinblack, jak to się smutno i słodko miesza… i wychodzi taka nostalgia chyba :) Ale jak mówiłam, dobrze, że czuć to napięcie. Bo ono teraz tam u nich osiąga poziom zenitu. Jeszcze osiwieją tam wszyscy XD

  33. karinblack pisze:

    och… smutno-słodko-nerwowy rozdział… słodkie były pączki, przytulenie i buziak Alexa… smutne – cała ta otoczka ewentualnego zostania braci w UK… nerwowe – przez cały rozdział dało się czuć to złe napięcie… no oprócz Leniaka i Ryana ^^

  34. TigramIngrow pisze:

    Niemęski pączek. Co ja pacze? Chociaż swoją drogą to zjadłabym pączka. Jakiegokolwiek.
    A Jason nie do życia… Czemu pomyślałam że mu odrastajace włoski żyć nie dają? Ale to chyba na to za wcześnie? Ile minęło od tamtego wieczoru czasu?
    I teraz jak czytałam ten moment, gdzie Charlie gada z Jasonem nasunęły mi się dwa wątki:
    1) Pieniądze – nawet jeśli by Greyom nie wypaliło z tą firmą i musieliby zacząć szukać jakiejkolwiek innej pracy mogłoby być ciekawie. Zastanawiające by było jakby czuł się Alex jakby to Jason zarabiał więcej i ich utrzymywał. Byłabym zaintrygowana czy to by się nie położyło cieniem na ich związku. Podobnie z Rushem, chociaż tu myślę, że jemu by najbardziej pieniędzy brakowało. Przecież tak rozpieszcza swojego ptaszka…
    2) Charlie z Jasonem – jeśli by Greyowie zostali w Anglii to ja widzę potencjał dla tej pary. Szczególnie po tym przytuleniu. Może nie od razu – hop, siup i do łóżka, ale widać, że Charlie jest mocno uczuciowy i… no cóż. Ja byłabym za! :)
    Zastanawiam się czy Jason pojedzie w końcu, czy nie? Bo ja sama nie wiem czego się bym spodziewała. Dobrze było by jakby pojechał, ale jakby został też by mi to odpowiadało.
    Okay, teraz jestem bardzo, bardzo rozpustna, ale po słowach „Przez to chodził jak na szpilkach i miał wrażenie, że się dusi.” wyobraziłam sobie przebranego Alexa chodzącego na obcasach właśnie. Oooooo… chciałabym, chociaż i tak wiem, że to nierealne tak bardzo jak to, że Lenny pójdzie na studia by dostać lepiej płatną pracę.

  35. Cannum pisze:

    Haha. Czytam sobie pierwsze zdanie o pączkach i miałam chwilę takiego „-Wait, what? Dziś IOI nie FDTS?” Coś mi ostatnio mózg robi mash-upy podczas czytania notek. Akcja rusza do przodu! Dobrze! Jeśli chodzi o braci, to Aleks i owszem, jest może trochę bardziej przerażony ich wyjściem z szafy, ale też pewnie nie jest mu łatwo z Rushem, który chyba trochę za bardzo podszedł do sprawy z przekonaniem, że ‚jakoś to będzie’. Z drugiej strony mają szczęście w nieszczęściu, że tkwią z tym oboje. Będzie konfrontacja z Jeanie? Chciałabym, żeby Jay i Charlie pojechali z nimi. Mała zmiana scenerii, deszczowe Anglia, to jest to! I… nachodzi mnie wizja konfrontacji Wiedźmy i Smoka :D Coś w stylu: ‚aghrrrrr… Mojego majątku nie przejmie jakiś prostak! Zobacz, kochanie, jak on wygląda! Co ma on, czego ja nie mam?!’ I wredny uśmieszek Jasona na myśl o jego jakże istotnym uposażeniu spodni :)
    Widzę, że Ryan i Lenny weszli na drogę stabilizacji związku. Ryan się nie piekli, Lenny nie prowokuje. I chyba ta ‚księżniczka’ już tak nie przeszkadza. Tak w ogóle to zabójcze (umm..oby nie za bardzo) z nich gosposie :D

  36. Marta696 pisze:

    Jakiś niepokojący i smutny ten rozdział,taka cisza przed burzą.Niech oni już pojadą ,zalatwią te sprawę i wracają do swoch facetow.I co się wydarzy na plaży ???Ciekam z niecierpliwością na nowy odcinek.

  37. yaoistka^^ pisze:

    Mrr… ja sama mam teraz paskudny humor … Biedny Jason i Charlie *tuli* weny! A co do wyjazdu, chłopcy muszą jechać z Greyami!! :))))) =>

  38. Oshi pisze:

    Przeraża mnie ostatnie zdanie. Aż nie moge doczekać się kolejnego rozdziału :3
    Nie podoba mi się smutny Jason ;<

    Moje dwie ulubione pary w jednym rozdziale <3
    Czy tylko mnie się wydaje, że jesteśmy przed punktem kulminacyjnym FDTS?

    Dobrze, że weszłam na Waszego bloga, bo zapomniałam, że publikujecie o innej godzinie ;D

  39. Joaś Adamczak pisze:

    Noż kurde czy oni wkońcu polecą do tej Anglii bo mnie szlak trafi i krew nagła zaleje od tego czekania i tych nerwów. Ja bym wysłała na ich miejscu pocztówkę z palemka, oceanem, słonkiem i gościem ze słonecznego patrolu napisała ładne

    „Gorące pozdrowienia ze słonecznego Miami, a właśnie tak przy okazji matko,ojcze jesteśmy gajami…

    Aleksander i Richard ”

    i sprawa załatwiona i ruchaj się kto może do białego rana !

    Za późno dla mojego mózgu na konkretny komentarz tak wiec weny dziewczęta :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s