Fire Dragon Tattoo Studio – 129 – Jesteś moją straszną słabością

— Wydepilujesz się.
Jason zamrugał w nie tak lekkim szoku. „Wydepilujesz się…”, pobrzmiało w jego głowie jak jakimś złowieszczym echem.
— Mam se… jajka ogolić…? — Spojrzał w dół na swojego penisa. Nigdy nie miał tam specjalnego buszu, ani nikt nie narzekał. Nie miał w zwyczaju w ogóle się golić nigdzie poza twarzą, w przeciwieństwie do Alexa, który prawie cały był gładki. Nawet pod pachami.
— Jeśli nie byłby to problem?
Ta sugestia w uszach tatuażysty zabrzmiała niczym rozkaz. Nie było raczej co mieć nadziei, że jeśli go nie spełni, Alex skusi się na jego penisa. Jason zresztą nie chciał, żeby ten czuł dodatkowe minusy tego, co zamierzali zrobić, dlatego już wiedział, że musiał pójść na ustępstwo. Odetchnął ciężej i pokręcił głową.
— Nie, spoko — wydusił, głosem jeszcze bardziej zachrypniętym niż dotychczas, co dawało dosyć mocne wrażenie. — Tylko to chyba potrwa. Nie goliłem się tam, a raczej żyletka przy chuju wymaga skupienia i precyzji — prychnął, już powoli unosząc się z łóżka. W jego głowie powstał obraz brzytwy przy jądrach. Wzdrygnął się.
Alex uniósł się za nim.
— Ale nie. Chodź, dam ci odpowiedni krem do depilacji. Nie ma sensu ryzykować, tym bardziej, że jest wygodniej i wolniej odrastają. — Sam się depilował, więc coś o tym wiedział. Nie przepadał za owłosieniem gdzieś indziej niż na głowie.
Fakt, że Alex znał się na kosmetykach lepiej niż niejedna kobieta, bo wręcz znał ich skład i działanie każdego z tych składników, był dosyć… niepokojący.
— Krem…? Mam piankę… — odmruknął Jason podejrzliwie, wchodząc z nim do łazienki. Co raz patrzył na niego, jakby spodziewał się kolejnego dziwnego pomysłu.
Łazienka, od czasu przeprowadzki Alexa, wydawała się mniejsza. Może to dlatego, że było w niej więcej rzeczy. Dużo więcej. I to o niezidentyfikowanym pochodzeniu.
— Tak, krem — potwierdził Alex. Wyjął z jednej z szafek opakowanie kremu do depilacji. Na etykiecie widniało nawet zdjęcie mężczyzny, a konkretnie jego obciśniętego w białych slipkach krocza oraz wydepilowanej, napakowanej klatki piersiowej. — Nie trzeba używać żyletki. Masz, przeczytaj sobie.
Jason wziął opakowanie i przeczytał zastosowanie z lekką nieufnością, jakby trzymał w rękach zwierzątko, które tylko z zewnątrz wyglądało na urocze i puchate, a tak naprawdę myślało o tym, by odgryźć rękę.
— Czyli co? Po kilku minutach włosy same odpadną? Ale kutas mi nie odpadnie razem z nimi, co? — Zaśmiał się.
— Nie powinien. Nie jest chyba delikatniejszy niż twoje rude włoski — odparł Grey cierpliwie, po czym pocałował go w ramię, jakby chciał dodać mu otuchy. Niepewność Jasona w jakiś sposób na ten moment odsuwała od niego niepokojące myśli dotyczącego tego, co sam miał dzisiaj zrobić. — Życzę powodzenia. Nie będę ci przeszkadzał, ale potem jeszcze umyj się dokładnie.
Jason tylko pokręcił głową z rezygnacją.
— Taa, spoko, poradzę sobie. Idź już. Nie chcę przy tym świadków — prychnął, nie wierząc, że naprawdę miał zamiar wydepilować sobie krocze. Nawet nie wiedział, ile miał tego nałożyć. Nie ufał takim mazidłom.
Alex tylko skinął głową i wyszedł z łazienki, by wrócić na łóżko w sypialni. Położył się na nim na brzuchu, z rękami złożonymi pod brodą i czekał, denerwując się.
Mijały długie minuty, a Jason nie wychodził z łazienki. To było aż dziwne, że mężczyzna spędził tam niemalże tyle samo czasu, co on zazwyczaj. Mogło to znaczyć, że albo bardzo się starał, albo zwyczajnie nie za bardzo wiedział, co robić. Kilka razy Alexa nawet dobiegło głośniejsze przekleństwo. Ale wreszcie drzwi się otworzyły i do sypialni wrócił Jason. Miał zblazowaną minę… ale i zupełnie gładkie krocze.
Alex uśmiechnął się ośmielająco.
— Jak się czujesz? — spytał, oglądając go od góry do dołu. Może namówiłbym go też na depilacje pach? Chociaż to mógł znieść.
— Łyso — odmruknął Jason, zbliżając się do niego. — Podoba ci się bardziej?
— Chyba tak — stwierdził Alex, unosząc się do klęczek. — Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi tego za złe.
— Nie, spoko. Nie ma chyba dla mnie takiej drastycznej różnicy — stwierdził starszy mężczyzna, choć czuł się osobliwie. Stanął tuż przy łóżku i wyciągnął dłoń do Alexa. Przesunął nią po jego szyi. — A ty, jak się czujesz?
— Jak przed piekielnie ważną rozmową biznesową, na którą dodatkowo mam zabrudzony garnitur — odmruknął, oddychając głęboko i ciężko. Patrzył przy tym w oczy kochanka. Przysunął nawet twarz do jego dłoni.
— Jak będzie bardzo źle, to mów. Ale ja już chyba więcej niż ta depilacja zrobić nie mogę. — Jason uśmiechnął się bokiem ust, czule głaszcząc kochanka po boku twarzy.
— Mhm… Wiem — odparł Alex, patrząc się teraz z trwogą w dół na jego penisa. Czuł rosnącą gulę w gardle. — Usiądziesz?
Jason przytaknął od razu i wszedł na łóżko. Usiadł przodem do Alexa i lekko rozsunął swoje długie nogi. I nic nie mógł na to poradzić, ale na samą myśl, że jego kochanek zaraz dotknie ustami jego penisa, ten już lekko zesztywniał.
Grey odetchnął głośno i oblizał wargę, patrząc na krocze swojego faceta. Klęknął między jego nogami i wziął członek w dłoń. Wcale nie był pewien tego, co miał zaraz zrobić. Było mu z tym wręcz duszno i chyba trochę słabo. Na razie zaczął poruszać po nim dłonią, tylko go obserwując.
Jason nie pospieszał go w żaden sposób. Nie był też pewien, czy powinien go dotknąć, czy wręcz przeciwnie. Stwierdził, że na razie da mu wolną rękę i tylko przyglądał mu się, a jego penis powoli sztywniał w dłoni Alexa. Mężczyzna na razie był zadowolony z tego, co osiągał. Był tylko jeden problem. Im bardziej Jason sztywniał, tym bardziej zbliżał się moment, w którym powinien się pochylić i zająć się nim ustami. Przez to bardziej panikował. Wreszcie z gulą w gardle i szybkim, nerwowym oddechem pochylił się do krocza kochanka. Wystawił język i delikatnie liznął samą główkę. Od razu się odsunął, ale nie wypuścił go z dłoni.
Usłyszał, jak Jason sapnął głośno z podniecenia. Drgnął też przy tym, wpatrując się w Alexa intensywnie, jakby chciał go przewiercić wzrokiem. Kiedy tamtego pamiętnego dnia zaczepił go na chodniku, dla żartów sugerując mu seks, nie miał pojęcia, że zajdzie to tak daleko. Że z tego sztywnego blondyna wyjdzie kiedyś taki… seksowny, gorący mężczyzna, nad którym trzeba mocno pracować.
Jego westchnienie nakłoniło Alexa do tego, by ponownie się pochylić i spróbować zrobić mu dobrze oralnie. Nie czuł się z tym komfortowo. Było mu aż dziwnie chłodno. Zmusił się jednak, aby znowu polizać go po żołędzi, zupełnie obciągnąwszy z niej napletek. Dłonią poruszył po nasadzie, w końcu obejmując wargami sam czubek. Przymknął oczy i przestał oddychać, nie wiedząc, czy tylko wyobrażał sobie, że zapach był nie do zniesienia, czy faktycznie tak było. Na zdrowy rozsądek jednak penis Jasona pachniał głównie żelem do mycia ciała.
Tatuażysta zmarszczył nos i sięgnął dłonią do jego twarzy. Nie wiedział, czy przymknięte oczy to dobra, czy zła oznaka.
— Okej? — zachrypiał.
Grey wyprostował się i zakrył usta wierzchem dłoni, nadal patrząc w dół na penisa, którego trzymał. Miał zimne dreszcze na plecach i coraz bardziej napawały go złe myśli, że właśnie coś szło wyjątkowo nie tak.
Pokręcił głową i spróbował jeszcze raz. Tym razem nawet wziął go do ust tak, że Jason poczuł jego język poniżej główki. Efekt jednak był opłakany w skutkach, bo kiedy penis drgnął, Alex wydał z siebie mało przyjemny dźwięk, odsunął się, po czym bez słowa wstał z łóżka i… wyparował z sypialni. Musiał natychmiast się czegoś napić.
Jason zrobił głupią minę, patrząc za nim w szoku.
— Alex…? — wydusił, by pospiesznie wstać i nago ruszyć za nim, wciąż ze wzwodem. Co się, kurwa, właśnie stało…?
Znalazł kochanka w salonie, siedzącego na jednym z foteli i właśnie dopijającego jego kawę. Alex rzucił mu krótkie spojrzenie, po czym odwrócił wzrok. Jason już wiedział, że było… bardzo nie tak. Czyli nic z tego.
Podszedł do fotela od tyłu i pochylił się do Alexa przez oparcie. Pocałował go w policzek.
— Mm? — mruknął przy tym, głaszcząc go po jasnych włosach.
— Nic — odparł mężczyzna, wciąż pijąc kawę. A gdy ta się skończyła, przygryzł brzeg kubeczka.
— Hej, już — rzucił Jason, widząc go takiego. Odwrócił do siebie jego twarz. — Nie będziemy już próbować, okej? — Popatrzył mu w oczy poważnie.
Alex uciekł spojrzeniem, markotniejąc, jak nie on. Czuł, że zawiódł Jasona. Do tego cały czas wisiała nad nim jego nieciekawa przyszłość, rodzina i to, jakim był irytującym facetem. Nawet nie był w stanie sprawić kochankowi przyjemności, zrobić mu prozaicznego loda.
— Wybacz i rozumiem, że jesteś rozgoryczony.
Jason ściągnął brwi i obszedł fotel. Oparłszy dłonie o podłokietniki, pochylił się do mężczyzny i popatrzył mu prosto w oczy.
— Nie musisz mieć wyrzutów sumienia, Alex. Nie lubisz tego i powinienem to uszanować, a nie jak debil cię do tego zmuszać — burknął, zły na siebie. — Ja bym ci na przykład nie przyniósł piłki w zębach, bo to nie dla mnie. Masz do tego prawo, okej?
Alex uniósł spojrzenie, które znowu miało w sobie dozę znajomego chłodu.
— Tylko ja większości rzeczy nie lubię! — syknął. — W tym jest problem. Nie zdziwiłbym się, jakbyś kiedyś, mając tego dość, poszedł do mojego brata. On w łóżku jest na pewno normalniejszy i nie taki kłopotliwy.
Jason aż uniósł wyżej brwi.
— Co…? Rush to nie moja bajka, przestań pierdolić, Alex. Kocham cię z twoimi zaletami i wadami, więc nie mam zamiaru się tobą nudzić. A ty masz się nie wycofywać. Jesteś moim facetem i takiego cię chcę! — warknął.
Alex aż cofnął się w fotelu i przetarł twarz dłonią, z sekundy na sekundę coraz bardziej tracąc opanowanie.
— Nie mów, że niczego byś we mnie nie zmienił, bo to kłamstwo. Wszystkie te insynuacje o innych facetach, z którymi spałeś, to, że całowałeś się z Richardem, teraz ta żałosna porażka… — Spojrzał na niego chłodno, ale mówił roztrzęsionym głosem. — Widzę, że chcesz czegoś poza tym, jaki teraz jestem.
Jason skrzywił się i odsunął tylko po to, by przed nim klęknąć. Nie chciał go dodatkowo przytłaczać swoją osobą, gdy się tak nad nim pochylał.
— Te debilne insynuacje były po to, żebyś pokazał trochę zazdrości. Nie żeby ci uświadomić, że trzeba cię zmienić. Kurwa, i tak dużo się zmieniło od czasu, kiedy się poznaliśmy. Mam cię w mieszkaniu, nie w biurze. Nawet nie wiesz, jak jest z tym lepiej. Głęboki wdech, królowo — poprosił, patrząc na jego rozemocjonowaną twarz.
Alex odetchnął ciężko, starając się jakoś opanować, ale oczy zdradzały, jak bardzo był zestresowany albo przestraszony. A może nawet zagubiony. Przetarł twarz dłońmi, patrząc po pokoju.
— Wybacz, muszę ochłonąć — wydusił. Nie wierzył, ale zaczynało go to wszystko przerastać. Zobowiązania wobec rodziny, ślub, firma, opieka nad bratem i jego firmą. Związek z Jasonem, w którym coraz bardziej przejmował się tym, żeby ten jak najdłużej przetrwał i żeby drugi mężczyzna był przy nim zadowolony.
Jason westchnął głęboko i wychylił się do niego. Pocałował go delikatnie i wstał. Wyszedł na chwilę do sypialni, gdzie zarzucił na tyłek bokserki i zabrał dla Alexa jego szlafrok.
— Wstań — poprosił, gdy wrócił do salonu i zachęcająco rozłożył okrycie. — Zrobię nam coś do picia, posiedzimy i pogadamy, hm?
Alex spojrzał na niego smutno, ale i tak wstał, zakładając zaoferowane ubranie. Zawinął się szczelnie i usiadł z powrotem na fotelu, odprowadzając kochanka spojrzeniem do kuchni. Jason znalazł tam kupione niegdyś przez Alexa czerwone wino. Uznał, że będzie lepszym wyborem niż kawa. Nalał je do dwóch kieliszków i wrócił do salonu.
— Usiądź obok — poprosił, siadając na kanapie i zachęcająco wyciągając do niego wino.
Alex bez słowa przesiadł się do kochanka. Zabrał od niego kieliszek i wypił całość za jednym razem, po czym oddał mu go. Zabrał drugi i z tego wypił połowę.
— Wybacz, ale to był dobry wybór.
Jason aż się uśmiechnął na ten widok.
— To poczekaj, przyniosę butelkę — uznał. I nie czekając na potwierdzenie, ponownie wyszedł do kuchni. Kiedy wrócił, dolał alkoholu do pustego kieliszka Alexa oraz uzupełnił swój. Dopiero wtedy odstawił butelkę i ponownie usiadł. — Nie spinaj się, królowo. Chodź tu. — Rozłożył na bok rękę, by Alex mógł przytulić się do jego boku.
Ten od razu z tego skorzystał i oparł głowę o jego szczupły, kościsty obojczyk. Nóżkę kieliszka postawił na swoim udzie, tuż nad kolanem.
— Nie upiję się. A nawet jeśli, wyłączyłem telefon i do jutra mamy zupełny spokój, więc… — zawiesił głos i obojętnie wzruszył ramionami. Znów się napił.
— Mmm, odpoczniesz od roboty i mogę cię mieć teraz tylko dla siebie? — zamruczał Jason, głaszcząc go po ramieniu i samemu popijając wino.
— Tak się umówiłem z Richardem. Dzięki temu, że wygraliście.
— Dla mnie to zajebista nagroda, wiesz? — Uśmiechnął się do Alexa. — Dotychczas średnio mi szło odrywanie cię od pracy… a tu wystarczyło zagrać jeden ostry mecz z chłopakami. — Zacmokał z zamyśleniem. — Zapamiętam na przyszłość.
— I tak idzie ci to aż za dobrze. Jesteś moją straszną słabością — mruknął Alex do kieliszka. Znów zamoczył wargi w alkoholu, który mocno usuwał wszelkie inne smaki z jego ust, z czego był bardzo zadowolony.
— Taa? — Jason uśmiechnął się, patrząc na niego pod kątem.
W sumie już od kiedy zaczął pracować z ekipą Fire Dragon, czuł się bardziej zżyty z jakimikolwiek ludźmi. Ale od kiedy był z Alexem, było naprawdę niesamowicie. W studiu oczywiście Charlie doceniał go jak mało kto, jeśli chodziło o pracę, za to Alex… Alex cenił go najwyraźniej za to, jaki był cały. Zarówno go to czasem dziwiło, pochlebiało mu, jak i przyjemnie uspokajało.
— Mhm — mruknął Anglik i stuknął w jego kieliszek. — Pij. Nie chcę, żebyś mnie potem ciągnął do łóżka, jeśli faktycznie wypiję całą butelkę — dodał i skończył kolejny kieliszek.
— Z chęcią cię zaciągnę do łóżka. Jesteś słodki, kiedy mamroczesz — odparł Jason z wrednym uśmieszkiem, ale także dopił wino i wychylił się po butelkę.
Alex ściągnął brwi i poczekał, aż tatuażysta znowu się oprze, aby ugodzić w niego wrogim spojrzeniem.
— Mamroczę? Kiedy niby?
— Pamiętasz, jak piliśmy z resztą na wyspie? Jak tak nagle wstałeś od stolika, stwierdzając, że wychodzimy? — zamruczał Jason.
Alex prychnął pod nosem, już sobie przypominając. Nie skomentował tego zdarzenia, bo w jego mniemaniu nie było się czym chwalić. Nie lubił tracić nad sobą panowania. Za dużo wtedy mogło z niego wyjść, a wolał nie wystawiać się nikomu na atak.
— Jarasz mnie jak mało kto, Alex — mruknął Jason, wsuwając mu długie palce we włosy. — Serio. A twój braciszek to może baton, ale to gruchanie… — Zacmokał z niesmakiem. — Tylko Charliego to może kręcić chyba.
Alex wzruszył ramionami, nie protestując na dłoń we włosach.
— Miło to słyszeć. A… „baton”? Naprawdę, gratuluję doboru słów.
— „Książę” jest lepsze?
— Jest na tym samym poziomie co smoczysko, pantery i inne takie. Chociażby królowa. Jednego jestem niemal pewien. Bajek w dzieciństwie oglądaliście pod dostatkiem.
— Pasuje do was — stwierdził luźno Jason, zadowolony, że zarówno wino i głupia rozmowa o przydomkach rozluźniły Alexa. Sam popijał niespiesznie, czując, jak alkohol przyjemnie go rozgrzewał.
— Określenie kobiecego władcy. Ciekawe. Nie wiem tylko, co powinno mnie bardziej niepokoić. Ta kobieta, czy głowa państwa — mruknął mężczyzna, znowu dużo pijąc. Dzięki temu nie czuł się taki spięty. A poza tym Jason ponownie zachował się doskonale. Przygarnął go i zaopiekował się nim. A on nie był w stanie nawet mu obciągnąć.
Tatuażysta tylko uśmiechnął się kątem ust.
— Wiesz, że to nie złośliwe, więc w ogóle nie powinno cię niepokoić. Tak samo, jak Charlie oswoił się ze swoim ptaszkiem, a Rush z księciem. Katy coś pobrzękiwała, że Ryan też ma określenie, ale… co dość zaskakujące, nie chciała zdradzić jakie.
— Może po prostu nie ma. Albo nie chce mieć. Co za różnica? Katy też jest tylko Katy. Nic się nie stanie, jak tak zostanie.
— Ta… jej się nawet nie da określić. Pytanie, czy jej chłopak jakieś dostanie. Jest spoko — stwierdził Jason, dalej prowadząc tę niezobowiązującą rozmowę. Chciał jak najbardziej rozluźnić Alexa. Poza tym takie spędzanie z nim czasu też go cieszyło. Przynajmniej miał go obok, a nie za biurkiem.
— Mhm. Bardzo uległy chłopak, łatwo poddający się wpływom — ocenił Alex na podstawie zaledwie dwóch spotkań. — Jednak wydaje się faktycznie miły — przyznał i napił się więcej wina. Pusty kieliszek odstawił z powrotem na stolik i przysunął się bliżej Jasona, obejmując go w pasie. — Jak mogę ci to wynagrodzić? — spytał. Nadal go to męczyło, a i alkohol na tyle go rozluźnił, że mógł rozmawiać.
Jason westchnął. Również odstawił kieliszek, by móc go mocniej objąć.
— Nie musisz. A właściwie jedyne, czego teraz od ciebie oczekuję, to że załatwisz ze starymi tę sprawę i będziesz wreszcie całkiem wolnym i moim facetem. Serio, Alex. Na tym mi zależy.
Grey zamruczał w jego klatkę piersiową, odprężając się i oddychając spokojnie. To nie było jego największym marzeniem, aby rozwiązać sprawę z rodzicami, ale już obiecał sobie, że w poniedziałek sprawdzi wszystko trzy razy i ustali z bratem, co dalej. Do tego czuł, że musiał tam polecieć i załatwić to w cztery oczy.
— Widziałeś kiedyś Londyn?
— Nn, w życiu w Europie nie byłem — odmruknął Jason, głaszcząc go niespiesznie po ramieniu przez szlafrok. — Zimno jest pewnie?
— Nie zawsze. Zimy zdecydowanie są chłodniejsze. Ale… — Zawahał się. — Nie chciałbyś zobaczyć?
Jason na moment zaniemówił, po czym zerknął na niego czujniej.
— Pytasz, czy chciałbym zobaczyć ot tak, czy to jakieś dziwne zaproszenie? Bo to drugie chyba jest nieco nierealne…
Alex ściągnął brwi w pytającej minie.
— Nierealne?
— Twoi staruszkowie nie byliby wniebowzięci, gdybyś przyjechał przedstawić im swojego faceta — zauważył sceptycznie Jason.
— Wynajęcie pokoju w hotelu raczej nie jest czymś trudnym i skomplikowanym. Na długo też nie zamierzamy tam zostawać, jak już przyjdzie ten czas, kiedy trzeba będzie im powiedzieć — wyjaśnił.
— Miałbym siedzieć w hotelu i czekać, aż wracałbyś z obiadów z rodziną, które nie trwałyby raczej pięciu minut…
— Muzea w Londynie są darmowe… — spróbował Alex, ale już tracił nadzieję, słysząc zniechęcenie w głosie Jasona.
Tatuażysta aż zaśmiał się głucho na ten dziwny pomysł.
— Czułbyś się lepiej, gdybym tam był?
— Miałbym cię bliżej — odparł szczerze. Telefonowanie do Jasona po ciężkiej rozmowie jak rozhisteryzowana, szalona kobieta wydawało mu się nie w jego stylu i poniżej jakiejkolwiek godności. A tak, miałby go przy sobie. Jason mógłby go uspokoić i… nie byłby skazany na kilka dobrych dni bez seksu.
— Wiesz, że byłoby chujowo, gdybyś po kilku dniach kazał mi wracać, twierdząc, że musisz jeszcze trochę dłużej tam zostać — mruknął Jason.
— Nie wróciłbyś ot tak. To też wziąłem pod uwagę — odparł Alex, w pełni świadom tego, co mówił. Przez telefon łatwiej było przekazać taką wiadomość. Że się nie wraca i już. Mając Jasona na miejscu, nie miałby wyboru.
— Czyli co? Jak ojciec będzie chciał was zatrzymać albo jakieś prawne kwestie… Nie wiem, Alex, nie wiemy, jak się to potoczy.
Jason chyba pierwszy raz okazał jakieś negatywne odczucia co do tego, co mogło się wydarzyć. Zwykle starał się tego nie robić, nie okazywał tego Alexowi, by jego samego wesprzeć w tym chorym czasie. To jednak nie znaczyło, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że Alex mógł zwątpić albo reakcja starych Greyów będzie… nieprzewidywalna. I zwyczajnie nie będą mogli razem wrócić.
Grey chwilę analizował to, co usłyszał, po czym skinął głową i wyprostował się, by nalać sobie wina.
— Zrobisz, jak uważasz. Jeśli miałbym pojechać do domu i potem tam zostać, a ciebie wysłać tu z powrotem z kwitkiem, to w ogóle bym tam nie leciał. Nie bawiłbym się w to wszystko, nie stawał na głowie, żeby to miało ręce i nogi. Zostawiłbym Richardowi jego problem na wyłączność, a sam już teraz był pewnie w Anglii i chodził na terapię przedmałżeńską, płacąc terapeucie spore łapówki, aby wciskał Jeane jak najbardziej korzystne dla mnie kłamstwo.
Jason nie prosił o dolewkę. Nie miał ochoty, za to więcej wina mogło dobrze posłużyć Alexowi.
— Najpierw musisz pogadać z Rushem, kiedy byście polecieli — odparł wreszcie. — Ale jakbym miał tam polecieć z tobą… nie masz co liczyć, że wrócę tu sam — mruknął poważnie.
— Jakbym tak planował, to bym tego, do licha, nie proponował! — odfuknął Alex i wypił na raz cały kieliszek. Od razu zaczął nalewać sobie kolejny. Wino niestety już się kończyło. — A z Richardem porozmawiam… mmm… w tym tygodniu — dodał i wrócił na miejsce, tuż przy boku kochanka.
— „Do licha”. Nie klnij tak, królowo — zadrwił Jason z uśmieszkiem, by rozluźnić nie tylko jego, ale i siebie. Objął przy tym Alexa i delikatnie przycisnął do siebie.
— Wino — ostrzegł mężczyzna, wyciągając rękę, żeby się nie oblać. Na przyciąganie w inny sposób nie zaprotestował.
— Uważam. Chyba że już tak niestabilnie je trzymasz. Ciepły się zrobiłeś — odparł Jason z niskim pomrukiem i pocałował go w jasne włosy.
— Bo ty nic nie wypiłeś — jęknął Alex z pretensją, przymykając jedno oko akurat z tej strony, gdzie był całowany.
— Hm… No z tego, co widzę, to mój kieliszek już jest pusty i ewidentnie coś tam było. A zapewniam cię, że okularów jeszcze nie potrzebuję. Poza tym, nie ja kupowałem to wino. — Tatuażysta wciąż masował jego ramię relaksująco. Przeszło mu przez myśl, że nie miałby nic przeciwko, gdyby Alex usnął mu na kolanach.
— Jedną lampkę. Dla ciebie to nic, nie liczy się — mruknął i zerknął na swoje wino. Przysunął je do ust, pijąc z delikatnym uśmiechem widocznym na policzkach. — Mam dobry gust — skomentował, kiedy opróżnił kieliszek prawie do połowy. — Jest więcej?
— W twoim kieliszku. W butelce zostawiłeś resztki, na łyczek maksimum — odparł Jason z rozbawieniem. — Ale potem z karuzelą nie zaśniesz.
— Nie muszę spać. Jutro, obiecałem ci, że mam wolne — zamruczał nisko i wychylił się do twarzy tatuażysty. Pocałował go w policzek. Zachowywał się przy tym, jakby to dla Jasona jego dzień wolny był większą przyjemnością, a nie dla niego samego.
— Mhm, dlatego musisz wypocząć, żebyśmy mogli to wykorzystać… co najmniej kilka razy — zamruczał Jason, odwracając do niego twarz. Cmoknął go w czerwone od wina wargi.
Alex przesunął dłoń na jego szyję i pogłaskał ją z tyłu.
— Kilka razy? Aż tak? I jak ja potem wypocznę?
— Odwalimy te kilka razy w dzień, a cały wieczór będziesz regenerował siły, by dzielnie móc później wrócić do pracy — uznał Jason z uśmieszkiem. — Pasuje? Co na to twój tyłek?
— Jest… nawet na tak. Tylko… — Mężczyzna dopił wino i odstawił kieliszek na stolik, po czym już nie tak zgrabnie, jakby zrobił to na trzeźwo, wsunął się na kolana Jasona. A raczej klęknął nad jego udami okrakiem i objął go za szyję. Nie skończył zdania, tylko wcałował się w jego usta.
Starszy mężczyzna uśmiechnął się szerzej w pocałunek i objął kochanka w pasie. Wyglądało na to, że Alex był bardziej rozluźniony niż zmęczony, czego dużą zasługą musiało być wino. Nie miał zamiaru narzekać. Odpowiadał na pocałunek, równocześnie wsuwając mu dłonie pod szlafrok, by pogładzić tyłeczek. Alex stęknął, wyprężając się w jego ramionach. Był zadowolony z dotyku właśnie tam. Tam, gdzie lubił.
— Podoba ci się? — spytał na wydechu.
— Twoja dupcia? Nie ma lepszej — odpowiedział Jason nisko i chrapliwie, masując jego pośladki, a nawet raz po raz wędrując palcem na rowek.
— Mmmm… To dobrze — zamruczał Alex i schylił się do jego szyi, delikatnie całując ją z góry, spod ucha w dół. Łaskotał Jasona swoimi wargami. — Bo wiesz, że jest cała twoja.
— I pewnie teraz bardzo chętna? — odpowiedział Jason, coraz bardziej nakręcony i podniecony zachowaniem kochanka. Nacisnął nawet dla zachęty palcem na jego zwieracz.
Alex aż się uniósł i stęknął nisko, przymykając na moment oczy przez przyjemny dreszcz, który przeszył jego ciało.
— Jason…
— Wstawaj, królowo, bo trzeba ci tę twoją dziureczkę nawilżyć — zamruczał mężczyzna, nie wsuwając w niego palca, tylko masując jego szparkę z zewnątrz. Nie spuszczał przy tym spojrzenia z jego zarumienionej twarzy.
Alex, zamiast się unieść, chwycił Jasona za policzki otwartymi dłońmi i wpił się w jego usta zachłannie. Może nie powinien wypijać prawie całej butelki wina, ale czuł się po nim luźno, bez oporów, a nie otępiały.
Jason zawarczał w jego usta i mocno ścisnął jego tyłek. Taki napalony Alex był… strasznie seksowny. A chciał go takiego zobaczyć więcej, dlatego czując, że ten nie był spięty, bardzo powoli wprowadził w niego palec i od razu nim poruszył.
Alex oderwał się od jego ust i jęknął głośno. Całym jego ciałem wstrząsnęło, kiedy Jason szybko i idealnie trafił w czułe miejsce.
— Chętna i wrażliwa dziureczka — zamruczał tatuażysta.
Korzystając z tego, że Alex się wyprężył, wychylił się do jego klatki piersiowej. Szlafrok nieco rozsunął mu się na boki, dzięki czemu mógł złapać ustami jego różowy sutek. Alex musiał mocniej chwycić się jego głowy, bo zaczynał za bardzo wychylać się do tyłu. Jego penis z każdą sekundą coraz żywiej reagował na pieszczoty prostaty, jakie oferował mu kochanek.
Jason nie miał zamiaru mu oszczędzać i po dłuższej chwili wsunął w niego drugi palec, starając się przy tym za bardzo go nie naruszyć. Podniecało go, jak Alex na to wszystko reagował, dlatego pieścił zarówno jego tyłek, jak i sutki, i skórę wokół. To była i dla niego sama rozkosz.
— Ja… Jason… jednak… — wydyszał Alex w pewnym momencie, samemu lekko poruszając biodrami. Tak jak teraz było dobrze, może nawet za dobrze, ale już chciał dalej, a na szybko mogło się nie obejść bez nawilżenia.
— Hm? Chcesz wstać i iść po poślizg, czy wolisz dojść tak od palców? — zamruczał Jason, przesuwając się ustami w górę, na jego szyję, którą polizał po całej długości.
Alex zamruczał, trochę zaskoczony śliskim uczuciem na skórze.
— Tak… ale potem chcę jeszcze… ciebie — wydyszał, nabierając głęboko powietrze w płuca.
— Da się zrobić — zapewnił Jason, całując go po szyi. — A teraz się… — dodał, napierając palcami na jego prostatę — nie krępuj…
Alex w odpowiedzi niemal krzyknął, łapiąc Jasona mocno za głowę i przyciągając ją do siebie. Było mu tak gorąco, że cienki materiał szlafroka wydawał mu się przeraźliwie ciepły. A Jason przy tym wszystkim cudownie mu robił tam na dole. Penis Alexa co raz ocierał się o brzuch tatuażysty, co tylko podsycało przyjemność, która jeszcze po kilku chwilach, po pocałunkach w klatkę piersiową i pieszczotach osiągnęła kulminację. Alex jęknął głośno rozedrganym głosem, spuszczając się między ich ciała. Oddychał ciężko, drżąc, kiedy schylił się, aby pocałować kochanka.
Jason odpowiedział na tę inicjatywę, po czym odsunął się i sięgnął do swojego brzucha, na którym wylądowało trochę nasienia. Zlizał kropelkę, uśmiechając się lubieżnie. Wysunął z jego tyłka palce.
— Dalej chcesz mojego chuja? — zachrypiał przy jego uchu.
— Mhm… — wymruczał Grey słabo, głęboko oddychając przez rozchylone usta.
— To idziemy do sypialni — zdecydował Jason, unosząc się razem z nim i trzymając go mocno za nogi, którymi oplótł się w pasie. Alex nie był najlżejszy, ale do sypialni było blisko.
Ruszył w tamtą stronę, zarówno starając się o nic nie uderzyć, jak i obserwować zarumienioną twarz kochanka. Ten objął go mocno ramionami i syknął na Jasona za jego kretyński pomysł z noszeniem.
— Umiem chodzić!
— W tym stanie jeszcze nadziałbyś się na jakiś ołówek — odparł Jason z rozbawieniem i pochylił się nad łóżkiem, kładąc tam Alexa. Kiedy się wyprostował, przełknął ślinę na widok, który mu się ukazał. Rozchylony szlafrok sprawiał, że Alex był jeszcze bardziej seksowny.
— Było posprzątać — mruknął Alex, wyciągając się na łóżku kusząco. — Pospiesz się.
— Dopiero się spuściłeś i już chcesz jeszcze raz? — Jason podszedł do szuflady i pospiesznie wyciągnął z niej lubrykant oraz opakowanie z kondomem. Wrócił z tym wszystkim do Alexa i lekko rozłożywszy mu nogi, klęknął pomiędzy nimi.
Alex potarł łydką o biodro mężczyzny.
— Przyznaj… ty już też chcesz — wydyszał, patrząc na Jasona przymrużonymi oczami.
— Już od momentu, gdy na mnie wlazłeś — zamruczał tatuażysta, obsuwając bokserki, by wydobyć na wierzch swojego sztywnego, długiego penisa. Od razu nałożył na niego gumkę.
Alex odetchnął ciężko. Tak, zdecydowanie wolał go mieć z tej strony.
Jason nabrał trochę lubrykantu i potarł dłońmi o siebie, by po chwili lewą skierować do swojego penisa, a prawą między nogi kochanka. Nawilżył dokładnie jego lekko rozluźnioną przez palcówkę dziurkę, już nie mogąc się doczekać, kiedy się w niej znajdzie. W tym czasie jego kochanek podparł się łokciami za plecami i patrzył na niego rozognionym spojrzeniem. Jego duży i sztywny penis leżał na nagim podbrzuszu.
— Jesteś słodki, gdy jesteś pijany. — Jason zaśmiał się już mocno chrapliwie przez podniecenie. Pochylił się bardziej, złapał go za nogi i umieścił się pomiędzy nimi, bliżej jego tyłka. — No? Naprowadzisz go sam? — zamruczał kusząco.
Alex prychnął pod nosem, ale ciężko było powiedzieć, przez którą uwagę bardziej.
— Jakbyś nie umiał trafić — burknął, ale nogami objął Jasona i przyciągnął go do siebie jeszcze bliżej. Dłonią zaś sięgnął do jego penisa, ciągnąc go wręcz do siebie, aby już się w niego wsunął.
Jason zasyczał z podniecenia, gdy patrzył, jak Alex nakierowywał na ślepo jego penisa na swoją dziurkę. Nie mógł się już dłużej powstrzymywać i gdy czubek był już wsunięty, tatuażysta płynnym ruchem wszedł w całości w jego rozluźnione wnętrze.
Jako pochwałę tej decyzji dostał głośne jęknięcie Alexa, który odchylił głowę do tyłu. Uwielbiał to uczucie, chyba najbardziej ze wszystkich.
Jason zawisnął nad mężczyzną, podpierając się jedną ręką z boku jego głowy, a drugą trzymając go za nogę. Nie chciał pochylać się niżej. A raczej bardzo by chciał, gdyby nie myśl, że przez to kolejne dzisiejsze podejście do spróbowania czegoś nowego mogłoby się skończyć dla jego kochanka traumą. Miał nadzieję, że po tamtej próbie zrobienia mu loda nie będzie uważał jego penisa za jakiegoś… obleśnego.
Nie zamierzał teraz o tym rozmyślać. Nie w momencie, kiedy miał pod sobą rozgrzanego, pozbawionego hamulców faceta. I zamierzał wydobyć z niego jeszcze więcej reakcji, a wiedział, że to mogło nastać tylko przez głęboką, dobrą penetrację. Dlatego zaczął się w nim płynnie ruszać.
Na szczęście na reakcje długo czekać nie musiał, bo Alex po kilku pchnięciach znowu zaczął głośno pojękiwać i stękać pod nim. To i tak był bardzo duży postęp w porównaniu do tego, jak ich seks wyglądał na początku, kiedy Grey brał pod uwagę wyłącznie pozycję na jeźdźca. O rękawiczkach już nie wspominając. A teraz, w rozchełstanym szlafroku, z nogą zarzuconą na jego biodro i oczami pełnymi pasji, prężył pod nim swoje idealne, gładkie ciało.
Jason obserwował jego lekko lśniącą od potu skórę, którą, znając życie, po seksie będzie musiał umyć.
Alex wyginał się, chętnie go brał, ściskał czasem i był przy tym cholernie ciepły. Tempo, w jakim członek wbijał się w jego wnętrze, było różne. Jason zmieniał je co chwilę, niekiedy zwalniając, to znowu mocniej zadzierając mu tyłek i wbijając się w niego mocno. Marszczył przy tym nos, a kochanek pod nim postękiwał, łapiąc dłońmi to pościel, to ramię Jasona, na którym ten się opierał.
— Mmm, dobrze…
— Mhm… — odmruknął tatuażysta i pochylił się do niego, nie zniżając się w całości, ale na tyle, by go pocałować. Pochłonął jego wargi w żarliwej pieszczocie i przyspieszył, czując, że zaraz wystrzeli.
— Mmm… na… na bok — wydyszał Alex w jego usta, napierając jednocześnie na jego biodro udem, aby się przekręcił.
— Hm? — mruknął, a raczej wywarczał tatuażysta, ale spełnił jego prośbę i przewalił się razem z nim na materac.
Alex przycisnął się bardziej do niego, obejmując go nie tylko nogą, ale i ramionami. Pozycja była niezbyt wygodna, ale ich ciała były znacznie bliżej. Zaś Grey mógł pocałować usta mężczyzny bez niewygodnego unoszenia głowy.
Jason od razu skorzystał z tej zmiany i otoczył go w pasie ramionami. Teraz czuł jego rozgrzane ciało, jak spinało się i drżało, kiedy ponownie zaczął wypychać biodra i wchodzić w niego.
— Kurwa, Alex…! — wywarczał, tylko na moment odsuwając się od pocałunku, by zaraz znowu pochłonąć jego usta. Długo jednak nie trzeba było, aby nagle doszedł w gumkę.
Anglik przycisnął go do siebie, oddając pocałunek i samemu poruszając biodrami, chcąc więcej skorzystać. Jason też jeszcze się ruszał, a spazmy przyjemności przechodziły przez jego ciało. Aż wcisnął twarz w zgięcie szyi Alexa i powarczał, całując go tam mocno. Alex pogładził go jedną ręką po wytatuowanych plecach, drugą sięgając do swojego penisa, aby kolejny raz dojść. Lecz kiedy Jason to zauważył, sam złapał go za członek i strzepał mu do końca, rozkoszując się tym, jak mężczyzna wyglądał, gdy dochodził.
— Niby się uchlałeś, ale i tak ładnie doszedłeś — pochwalił z uśmieszkiem.
Alex przewrócił się na plecy i odetchnął ciężko. Było mu słabo, dobrze i wszędzie dziwnie nieświeżo.
— Bo było… dobrze — wydyszał, lustrując jego ciało zmęczonym spojrzeniem.
Jason zsunął do końca bokserki i zdjął gumkę.
— Nawet bardzo, bym powiedział. Byłeś aż wyuzdany — zamruczał i uniósł się, by wyrzucić pełen spermy kondom.
— Wolałem tego nie słyszeć — burknął Alex i zsunął się z łóżka. Spojrzał jeszcze za Jasonem i za tym, co miał w dłoni. — Jak wyjdę z łazienki, to coś ci powiem — rzucił jeszcze i poszedł się umyć.
Tatuażysta spojrzał za nim z brakiem przekonania, nie będąc pewnym, czy nie powinien pójść z nim. Alex mógł się wywrócić. W końcu jednak machnął ręką i wyrzucił gumkę do kosza. Swoją skórę umył w kuchni. Nie zamierzał brać kolejnego prysznica, dlatego tylko pozbył się spermy i wrócił do sypialni.
Jak zwykle zdążył w spokoju jeszcze zapalić przy oknie, nim wrócił do niego kochanek. Był tylko w białym ręczniku na biodrach. Poprawił pościel i dopiero położył się na brzuchu.
— Jak tam? Dalej pod wpływem? — zagadał Jason, kładąc się obok niego na łóżku.
— Chyba już mniej — stwierdził Alex, poprawiając spadające na czoło, mokre włosy.
— Mm…
— Zmęczony?
Jason wzruszył ramionami, zakładając splecione dłonie pod głowę.
— Kondycja mi się trochę zjebała. Pod koniec meczu już nie było lekko. — Uśmiechnął się krzywo.
— Mógłbyś mniej palić, a więcej się ruszać. Nie tylko tak, jak przed chwilą — odparł mężczyzna, który, co było nie tylko wiadome, ale i widoczne, naprawdę dbał o swoje ciało. Nie tylko za pomocą kosmetyków.
— To poza depilacją, wiesz więcej o tym, co dla mnie dobre? — Jason spojrzał na niego z rozbawieniem. — No, ale, ale, my tu gadu gadu o mojej kondycji, a wychodząc, mówiłeś, że coś mi powiesz.
— Pomyślałem o prezerwatywie. Że… — Zaciął się. — Że moglibyśmy spróbować… seksu oralnego jeszcze z prezerwatywą — wydusił.
Jason zrobił głupią minę. Nie spodziewał się, że o to chodziło i… myślał, że Alex całkowicie się do tego zniechęcił.
Przekręcił się bardziej na bok, by móc spojrzeć mu w oczy.
— Nie musisz się do tego zmuszać — powiedział poważnie. — Oral to nie fajki. Mogę bez tego żyć.
— Wiem, ale jednak ci na tym w jakimś stopniu zależy. A mi zależy na tobie, czy więc to nie oczywiste, że chcę się chociaż postarać?
Jason odetchnął i sięgnął dłonią do swojej twarzy. Potarł palcami o czoło.
— Okej… Ale nic na siłę — mruknął. — I… może jakieś smakowe będą lepsze niż zwykłe.
Alex wzruszył ramionami. Nie miał o tym za bardzo pojęcia.
— Może. Jeśli tak myślisz.
— Jakieś znajdę. Ale… nie spieszy się. Chyba szybko mi po tym kremie włosy nie odrosną, co? — Jason wykrzywił usta w lekkim uśmiechu.
— W razie czego możesz powtórzyć. Nie wygląda to źle moim zdaniem.
Dla niego było nawet lepiej. Sięgnął w miejsce po włoskach i przesunął po nim palcami. Skóra była bardzo delikatna.
— Spoko, ale nigdzie indziej się nie depiluję. Tobie za to pasuje — zauważył Jason, kierując spojrzenie na jego gładkie ciało. Alex naprawdę musiał poświęcać wiele czasu na zadbanie o nie.
— Dobrze to słyszeć. I przyjmę z szacunkiem, że nigdzie więcej nie chcesz.
Jason zamruczał coś na potwierdzenie.
— To dobrze, bo jeszcze by mnie w studiu nie poznali, gdybym przyszedł bez żadnego włoska na ciele. — Wykrzywił usta prześmiewczo.
— Poznaliby cię. Nie poznaliby, gdybyś nagle nie miał tatuaży.
— Taa… to się na szczęście nie zmieni. A teraz chodź tu.
Jason przyciągnął Alexa za ramię i, mimo że mieli jeszcze cały wieczór dla siebie, zamierzał chociaż kilka chwil tak poleżeć, polenić się i odpocząć po, jakby nie patrzeć, męczącym dniu.
Alex uśmiechnął się pod nosem i przysunął się do niego. Już aż tak nie drażnił go bliski kontakt, nawet po seksie. Do Jasona mógł się spokojnie przytulić.
— Co powiesz na zamówienie czegoś na kolację?
— Przydałaby się jakaś… Jedliśmy ostatnio przed plażą. — Jason zacmokał krótko, faktycznie też nie czując się specjalnie chętny do robienia czegokolwiek.
— Ty czy ja? — spytał jeszcze Alex à propos tego, kto wybiera i zamawia.
— Zamów — uznał Jason, który czasem czuł się debilnie, dzwoniąc do drogich restauracji i rozmawiając z przesadnie formalną i kulturalną pracownicą. A wiedział, że Alex, myśląc o zamówieniu kolacji, nie rozważał chińszczyzny z podrzędnej knajpy.
Grey pocałował go jeszcze w policzek, po czym uniósł się z łóżka.
— Chcesz coś konkretnego?
— Wierzę w twój dobry wybór. Coś mięsnego — odparł Jason ze wzruszeniem ramion, również wstając. — Coś, do czego pasuje nie tylko wino, bo mamy już tylko soczek — dodał z rozbawieniem, lustrując go krótko i wychodząc do łazienki.
Alex skinął głową, wrócił na łóżko z telefonem i wykręcił numer. Jadał często w biegu, więc już kilka miał zapisanych. Dziś nawet mógł pozwolić sobie na zjedzenie posiłku w łóżku. I może domówienie z dwóch butelek tego wina. Było naprawdę dobre…

61 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 129 – Jesteś moją straszną słabością

  1. Katka pisze:

    Yuu, już 2 latka i wciąż się nie zniechęcasz :D Super, oby jeszcze były kolejne 2, a potem następne :) No i to w ogóle fajne, jak się ma taki jeden swój wyjątkowy rozdział. Każdy tu jakoś trafił i od czegoś zaczał, więc pewnie każdy ma coś takiego. Miło nam, że ten rozdział zatrzymał Cię u nas na dłużej i normalnie aż się dumna z nas czuję, że jesteśmy jedynym blogiem, którego wciąż czytasz :D To mega super. No i bardzo dobrze, ze jest postęp. Sama też to widzę, jak przygotowuję stare rozdziały FDTS do druku. Mimo że ma się lekki zgryz, że to było słabsze, to jednak jest to zadowolenie z rozwoju. Dzięki za tego komenta w ogóle :) Miłego nadrabiania dalszych rozdziałów ;)

  2. Yuu. pisze:

    Witam :)
    Hehe, milo znow czytac ten rozdzial, bo tak naprawde to wlasnie przez niego zaczelam czytac to opko :) no troche juz minelo, ponad 2 latka a ja wciaz czytam xD smiesznie troche, bo jestescie jedynym blogiem ktorego wciaz czytam. Ogolnie chcialam tez powiedziec ze widac duzy postep. Patrzac na rozdzialy poczatkowe, te, a takze inne opka widac ze serio sie rozwinelyscie :) oby tak dalej
    A swoją drogą, to w sumie poki co ulubiony paring to Len i Rayan, są tacy słodcy .//.
    Pozdrowionka :)

  3. Katka pisze:

    Tigram, hehe, nooo, w ogóle strasznie ten seks lubię. Słodcy byli obaj, ale to do Waszej opinii oczywiście XD Niemniej, uwielbiam go i tak XD

  4. Katka pisze:

    Tigram, hehe, zaskoczę Cię, ale ten cytat z twittera pochodzi z rozdziału 81, w którym Jason pierwszy raz oddał się Alexowi. I to był moment zaraz po seksie. Poprawiałam ten rozdział i tekst Alexa wydał mi się tak absolutnie uroczy, że musiałam zacytować :) Większy fragment:
    „— Uwielbiam cię… Mój Jason — Alex zamruczał, głaszcząc jedną dłonią policzek mężczyzny.
    Tatuażysta automatycznie uśmiechnął się, nie otwierając powiek, ale zaraz potem przygryzł mocno wargę, tłumiąc stęknięcie. Cały drżał pod Alexem, a jego skóra była strasznie gorąca.
    — Twój, twój — zachrypiał, kiedy się nieco opanował. Błądził palcami po jego ładnie umięśnionych plecach.
    — Jason — powtórzył blondyn, opierając głowę o jego klatkę piersiową. Drżał coraz bardziej, a jego pchnięcia za każdym razem uderzały idealnie w cel.” :D

  5. TigramIngrow pisze:

    Ten rozdział jest najlepszy do tego by skomentować ostatni wpis na twitterze:
    Och, fuck! Prawie że doszłam od samego przeczytania, Tak mnie ścisnęło między nogami, że szok! Już nie mogę się doczekać, aż przeczytam rozdział z którego jest ten fragment.

  6. Katka pisze:

    Wadera, musiałaś być dobra w wypracowaniach… XD No i można powiedzieć, „u made my day”. Ja tu sobie bezczynnie wegetuję, a tu taaaaki komentarz :D Chociaż… jestem w olbrzymim szoku, że przeczytałaś ten rozdział 18 razy! Przez takie sytuacje zaczynam się bać, że czytelnicy będą lepiej znać nasze opowiadania niż my same XD A potem coś palniemy niezgodnego z przeszłością i nam wytkniecie XD Taa, Jasonek się grzecznie i dość szybko zgodził na pozbycie się owłosienia. Ale jakby mógł odmówić, jak Alex się na tyyyle wyrzeczeń zgadza! Musi być sprawiedliwy, hehe. „Swoją drogą przy Alexie czuję się naprawdę mało kobieca” – haha, to jest straszne, co nie? Też zaczyna być lekko przerażające, jak, wiesz, piszemy sobie i nagle musimy sprawdzić coś o jakichś właściwościach czegoś wybitnie kobiecego albo nie wiem, piszemy o jakimś bardziej babskim hobby naszych postaci, o którym nie mamy pojęcia (tu bardziej piję do siebie, bo jednak Shiv jest bardziej ogarnięcia w „tych sprawach”). Jason rzeczywiście jest bardzo delikatny w stosunku do Alexa i nauczył się tego w trakcie tego całego związku, podobnie jak Alex nauczył się wielu innych rzeczy. W końcu w związku też chodzi o to, by nie tylko akceptować i czerpać radość z tego, co najlepsze w kochanku, ale też dostosowywać się do tego, by i jemu było dobrze i bezpiecznie. Jason ma już w tym level master XD „widać, że jest do dla niego wyczyn porównywalny z uruchamianiem Wielkiego Zderzacza Hadronów” – zajebiste porównanie XD Haha, a a propos zawarcia bliższej znajomości z sedesem – na szczęście do tego nie doszło, ale… pomyśl, co by to było, jakby Jay mu skończył w ustach XD Wręcz do sedesu Alex mógłby nie dobiec XD „a jak pomyśle co było przed spotkaniem Jasona to ja się zastanawiam jak on funkcjonował jako żywy zombie bez emocji.” – ciężko mi się wypowiadać za Alexa, skoro jest to postać Shiv, ale podejrzewam, że wtedy, jeszcze nie znając takiego uczucia, jakie ma z Jasonem, oraz nie wiedząc, jak dobrze może być, jeśli komuś zaufa, to nie było to aż trudne, jak mogłoby być, jeśli by np. teraz to wszystko utracił. Myślę, że dlatego też Jay się boi, że Alex stchórzy i zostanie w Anglii, bo zdaje sobie sprawę, że on tam długo nie wytrzyma. Alex może to sobie jeszcze wmawiać, ale nie wiadomo, jakby mogło być.
    Taa, jeśli chodzi o uczucia Alexa do Rusha, to mnie się zdaje, że to już wyższa filozofia i jest to na tyle skomplikowane, że nawet nie staram się osobiście w to wnikać, bo to brożka Shiv, a kłamać nie chcę. Ale na pewno wiele się miesza ze zwykłą braterską miłością i ta lekka hipokryzja i wyrzut, które wspominasz, też tam gdzieś się kręcą.
    Hehe, Jasonek rzeczywiście jest przez Alexa w pełni akceptowany, co jest dla niego wręcz niesamowite, bo nie zaznał tego raczej wcześniej. A do tego jeszcze ten facet go kocha. Nie ma się co dziwić, że tak tą swoją królową chce przy sobie trzymać XD Z ograniczeniem przez Jasona palenia mogłoby być ciężko… ale wątpię, by przy takim kochanku jak Alex musiał zażywać viagrę XD A wino… hm, może jakiś starszy rocznik francuskiego Bordeaux? :)
    A ja myślałam, że im więcej razy się czyta, tym mniej błędów widzi XD Dzięki, poprawiłam ;*

  7. wadera92 pisze:

    Ha, miałam przeczytać z 5 razy, przeczytałam 18 w całości i ze trzy w częściach(domyślcie się jakie to były części;)
    Zdecydowanie nie dziwie się szokowi Jasona, musi naprawdę mocno kochać Alexa skoro po niespełna minucie tylko z lekkim wahaniem zgodził się na manewrowaniem żyletką przy pewnych newralgicznych częściach swojego ciała (albo po prostu brakowało mu obciągu ;) na szczęście skończyło się na kremie Swoją drogą przy Alexie czuję się naprawdę mało kobieca (za cholerę nie mam tylu kosmetyków i z pewnością nie znam ich składu) Widać określenie Lodowy Król nie pasuje do Alexa za to zdecydowanie bliżej mu do Królowej (pod wieloma względami).
    Dużo bym dała żeby zobaczyć scenę w której Jason klnie w łazience, toż to epicki widok musiał być :D i jeszcze te komentarze Jasona, że mu łyso i Alexa że czuje się „Jak przed piekielnie ważną rozmową biznesową, na którą dodatkowo mam zabrudzony garnitur ”
    Nasz Smok jest naprawdę bardzo delikatny w stosunku do królewskiej psychiki i mimo, że widać iż najchętniej to by już Alexa zaciągnął do czynności właściwych to się kontroluję i nie chce zrazić Alexa (czasem myślę skąd wytrzasnąć taki żywy egzemplarz, bo jak by się już znalazło to nic tylko powielać i wysyłać na eksport XD
    Genialnie napisałyście scenę jak Alex przymierza się do obciągania Jasonwi (widać, że jest do dla niego wyczyn porównywalny z uruchamianiem Wielkiego Zderzacza Hadronów) a właściwie całą tą scenę ponieważ wyszło bardzo naturalnie i realnie (jeśli można tak powiedzieć o takiej scenie) ogólnie uwielbiam napisane przez Was sceny seksu za ich naturalną niezdarność, za to że nie jest to gładkie i płynne tylko właśnie takie ………… realne. Dobra wracam do tematu bo jak zacznę Was wychwalać to końca nie będzie i jeszcze ego Wam za bardzo napuchnie i pisanie utrudni XD
    Kiedy czytałam jak Alex przełamuję wewnętrzne opory by zadowolić Jaysona aż ciepło mi się w środku zrobiło. Było mu niedobrze, przechodziły go zimne dreszcze, czuł totalne obrzydzenie, a jednak przełamywał sam siebie tylko dla tego swojego Smoka i właśnie tutaj widać doskonale ile dla Królowej znaczy Jason. Jeszcze w poprzednim rozdziale byłam przekonana (nie wiem czy napisałam w komentarzu jak znam siebie to pewnie nie ;) że Alex po pierwszej próbie poleci do łazienki i zawrze bliższą znajomość z eleganckim sedesem Jasona, ale widać Alex umie panować nie tylko nad emocjami ale i nad żołądkiem.
    Przykro było czytać jak Alex tak zaciskał zęby na kubku (cud że go nie rozgryzł, mnie się kilka razy zdarzyło- ale to ciiiiiiiii ;) i obwiniał się o to jakim jest beznadziejnym facetem. To ile tego bólu, niechęci i niepewności do siebie nadal w sobie nosi aż przytłacza, a jak pomyśle co było przed spotkaniem Jasona to ja się zastanawiam jak on funkcjonował jako żywy zombie bez emocji.
    [Jason z piłką w zębach bezcenny XD ]
    Przyznam szczerze że nie przypuszczałam że Alex aż tak głęboko wziął sobie do serca to co mówił Jason o jego byłych, ale widać Demony przeszłości Królowej są obecne i we wszystkim się doszukują nagany zachowań Alexa, a Jason chciał tylko żeby jego facet okazał o niego minimum zazdrości. Cóż okazał, pokazał emocje i fakt jak bardzo mimo wszystko boi się że przez jego trudną osobowość Jason zostawi go dla innej „ślicznej buźki”. Sam fakt że wspomniał swojego brata sprawia że widać co kryło się za jego hipokryzją i próbą skierowania brata na dobrą ścieżkę, mianowicie zwykła zazdrość że Rushowi tak łatwo jest wpasować się w otoczenie, rozluźnić i niczym nie martwić, że młodszy brat nie ma tego bagażu, który musi dźwigać starszy.
    Jason przynoszący szlafrok dla Alexa był taki kojący po tym wszystkim i widać że wbrew pozorom on też dużo wynosi z tego związku (cierpliwości to już całe kilogramy a może i tony wyniósł ;) jak chociażby bezwzględną akceptacje, w studiu każdy go ceni, ale każdemu coś nie pasuje w taki czy inny sposób, dla Ryana jest zbyt śmierdzący, dla Charliego zbyt złośliwy, a dla Mike zbyt homo (tolerancja tolerancją ale sądzę, że skakałby do nieba, gdyby jego kumple byli hetero -zwłaszcza Jason;) , natomiast Alex akceptuje go bezwarunkowo razem z jego szlugami, złośliwością, niedojrzałym (momentami) zachowaniem. [Wiem że w tym zdaniu przydałoby się parę kropek ale już nie chce mi się ich wstawiać :P ]
    Uwielbiam zwykłe rozmowy Jasona i Alexa o niczym, wtedy chyba najbardziej widać jaką dobraną, mimo różnic, stanowią parę.
    Propozycja Alexa dotycząca wyjazdu była ciekawa, w sumie tak sądziłam że Jason będzie dla Alexa dobry jako moralne wsparcie, (byle Rush ptaszyny nie zabrał, a czuje że w takiej sytuacji by chciał, bo będzie katastrofa, tak czuję) ale jego argumentacja z szaloną babą trochę słaba, bo już zdarzyło mu się tak zachować przed przyjazdem Jane (a nawet jeszcze „gorzej” bo nie tylko zadzwonił ale i pojechał do chłopaka na skargę – ale w sumie kto by go winił, nie ja). Najlepszy był tu tekst że nie byłby skazany na kilka dni bez seksu, co się z królową porobiło jak kiedyś mogła miesiące całe nikogo nie dotknąć tak teraz kilku dni nie wytrzyma……ach jak ten Smok działa na ludzi XD
    Uwaga!!! Odcinek 129 Królowa Śniegu klnie: „do licha” – trzeba to zapisać na kartach historii XD
    Seks tej pary jest chyba najgorętszy ze wszystkich jakie czytałam zwłaszcza że tak bardzo i powoli się rozwijał, jak zwykle czytałam z zapartym tchem, chłonęłam na równi z Jasonem reakcje Alexa i zapragnęłam mieć przy sobie natychmiast nagą, estetyczną istotę ludzką obok siebie ( w takim stanie naprawdę nie jestem zbyt wymagająca ;)
    Zgłaszam postulat żeby Jason OGRANICZYŁ palenie, moja prośba jest motywowana tym, że ma już trzydziestkę na koncie i jak mu zacznie spadać kondycja to nie będzie mógł zaspokoić swojej królowej (i o czym będziemy wtedy czytać co? XD )
    Zabiło mnie zdanie : „Oral to nie fajki, bez tego mogę żyć.” Serio, czasem myślę (jak powiedział Kubuś Puchatek: Myślenie jest ciężkie, ale można się do niego przyzwyczaić” XD że dla Jasona nikotyna ze smołą są jak tlen ;)
    Jak Alex zaproponował oral w gumce padłam (tak jak Smok byłam pewna że się poddał, ale jednak walczy ;) w sumie się zdziwiłam że na początku się jej nie domagał no ale………… stawiałam na rozwój.
    Alex, smakowe gumki, obciąg – nie mogę się doczekać XD
    To teraz nasz Smok będzie sobie depilował regularnie jaja tak? Ha, żeby mu tylko łuski nie poodpadały :D
    I rozmowa o kolacji, ach zauważyłam że niezwykle dobrze gada im się o jedzeniu (Jason zje wszystko byle było jadalne i nie śmierdziało nie?)
    Napiszcie jakie to było wino co tak pili (Alex w ilościach hurtowych) też bym się z nimi napiła XD )
    Ach co za emocjonujący rozdział……………..Kocham Was XD
    P.S.: Jakimś cudem za 12 razem jak czytałam (zapisałam ^^) zobaczyłam literówkę: „Jason uśmiechnął się bokiem ust, głaszcząc kochanka czule po boku twarz.” (twarzy)

  8. Katka pisze:

    Jeniffer, „W końcu jego uczucia wyszły na zewnątrz, widać, że baaardzo mu na Jasonie zależy.” – że też trzeba do tego było nieudanego obciągu XD A ile dokładnie Alex i Jay są razem… Na odpowiedź na to pytanie niestety musisz poczekać. Bo… hehe, nie chcę skłamać. Ale teraz, odkąd zaczęłam od początków poprawiać FDTS, spisuję sobie na boku, ile czasu mija, pomiędzy każdą sceną, więc jak dojdę wreszcie z tym poprawianiem do końca, to jakaś konkluzja dokładna wyjdzie i wtedy się wszystkim podzielimy :) Powinno być wiadomo plus minus, jak długo są ze sobą Charlie i Rush, ile czasu Ryan już jest na wolności i jak wiele czasu minęło, odkąd Jay „poderwał” Alexa :)

  9. Jeniffer pisze:

    Rozdział pojawił się już kilka dni temu, a ja dopiero teraz komentuje sama nie wiem dlaczego. :D
    Alex był w tym rozdziale taki słodziutki i uroczy *.* W końcu jego uczucia wyszły na zewnątrz, widać, że baaardzo mu na Jasonie zależy. Nie mogę się doczekać kiedy bracia wyznają prawdę rodzicom. Będzie się działo. :3
    No i tak w ogóle mnie też podoba się wizja zazdrosnego Jaya. Mam nadzieję, że kiedyś będziemy mogli o tym przeczytać.
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział.

    A ile dokładnie miesięcy królowa i smok są razem?

  10. Katka pisze:

    Tigram, może się kiedyś dowiesz, hehehhe. Lenny’ego już widziałaś. Rusha w sumie też, w końcu on co chwilę o Ryana się wkurza XD

  11. TigramIngrow pisze:

    Geeeez. Ale chciałabym to zobaczyć! W sensie że zazdrosnego Jasona. Mrrrr :3
    Ej, a może ten koleś, ów bad boy o którym coś wspomniałaś jest tym , który podbija do Alexa? O jaaaaaaaa. To by było mega!

  12. Katka pisze:

    Tigram, oooooj, przecież wszyscy czujemy, jak królowa się roztapia przy swoim smoczysku! :D Jak przy nikim innym. A spróbowałaby, to by dopiero Jayowi dym poszedł z nozdrzy.

  13. TigramIngrow pisze:

    ” Jason jest mu najdroższą osobą i ostatnią, którą chciałby zawieść.” – Mrrrr :3 Jakie wyznanie Kat ^^ To prawie jak spoiler których przecież tak nie cierpisz :D

  14. Katka pisze:

    Diablica, współczuję grypy, mam to samo :( Więc się nie dziwię, że wcześniej skomcić się nie dało. Łączę się z Tobą w bólu. „Uświadomić, że brak obciąganka w żadnym stopniu, nie da rady umniejszyć wielkości uczuć, jakie Jason do niego czuje.” – no dokładnie. Alex niestety ma silnie zakodowaną myśl, że trzeba spełniać oczekiwania innych, a że jest przy tym wszystkim pedantem i perfekcjonistą, to jak coś idzie źle, to się załamuje. Oliwy do ognia dolewa tylko fakt, że Jason jest mu najdroższą osobą i ostatnią, którą chciałby zawieść. A bycie w związku.. kwestia sporna XD Najlepiej mieć harem napalonych na siebie facetów, ot co! XD

  15. Diablica pisze:

    Sorki, że dopiero teraz Kochane, (bo oczywiście przeczytałam od razu jak wrzuciłyście) ale po prostu mam grypę już od tyg i co gorsza, sytuacja jest coraz gorsza ^^ hah… Nevermind!
    BOOSSKKOO!
    Nawet to obciąganie, na które się napaliłam, nie było potrzebne, chociaż przyznam, że największą „radochę” miałam z niepewności Alexa! Królowa po prostu mnie rozbroiła. W całej jego postawie, po nieudanym „eksperymencie”, było tyle frustracji, smutku i rozgoryczenia, że miałam ochotę wpaść tam do nich i przemówić mu do rozsądku! Uświadomić, że brak obciąganka w żadnym stopniu, nie da rady umniejszyć wielkości uczuć, jakie Jason do niego czuje. NIGDY! Kochaaam ich! Są do zjedzenia! Och… Myślę, że właśnie po przeczytaniu tego: „To idziemy do sypialni — zdecydował Jason, unosząc się razem z nim i trzymając go mocno za nogi, którymi się oplótł w pasie.” śniło mi się, jak zasypiam na kolanach mojego „obiektu” ekhm.. zainteresowań, a on zanosi mnie do mojego pokoju *.* Ogółem to się nie wydarzy, bo ja nie zamierzam być w związku i babrać się w tym gównie typu: „Ochh to nasza miesięcznica *.* i „. Z różnych przyczyn. Chociaż przyznam szczerze, że minimalnie (czyt. w ch*j) zazdroszczę tym wszystkim prawdziwie zakochanym parom, to podobni miłe kochać i być kochanym. Tak więc życzę Wam tego, moje drogie, z głębi serca <3
    Pozdrawiam i całuję!
    Ps. Idę (zaraz ^.^) komentować IOI *.*

  16. Katka pisze:

    Tigram, a nie wiem, może się jakiś trafi. Ale na razie” sesja + nadrabianie zapasu po świątecznym lenistwie + scenki dla Was za konkurs… No mamy co robić XD A bonusy zazwyczaj raczej powstają, gdy jest więcej czasu na pierdoły, niestety.

  17. Katka pisze:

    Floo, kolejna, która tylko by Alexa upijała XD Toż on by alkoholikiem został, jakby tak co wieczór miał się upijać i być sexy XD Oj, przecież i bez tego taki jest. Ale rozumiem, jak się go ogląda, takiego pozbawionego hamulców, to jest taka fajna inność od jego zwykłego ja. „Ciekawe jaki smak wybierze Jason” – cóż za rozkmina XD To by było na swój sposób zabawne, jakby on tak podstępnie dopytywał Alexa, na zasadzie:
    Jay: O, masz rogalika. wolisz taki zwykły maślany czy z czekoladą?
    Alex: Musimy rozmawiać o rogaliku?
    Jay: Dobra, to powiedz, co innego lubisz. Truskawki? Banany? … Kukurydzę?
    Alex: …
    Biedny Jay… teraz pewnie spędzi w sklepie przed półką z gumkami więcej czasu, niż jakakolwiek kobieta w sklepie z butami.

  18. flonia pisze:

    Okej, to było takie zajebiściecholernieniwyobrażalniegorące!!!!!!!! Jestem zachwycona tym rozdziałem. Alex był przesłodki, a jak tak się załamał to normalnie chciałam go przytulić. Ale nie sądziłam że aż tak się tym przejmie, biorąc pod uwagę że przecież mówił że nie chce i nie wie jak to będzie. Bardzo podobała mi się reakcja Jasona, ze tak się nim przejął i nie miał żadnych pretensji (nie żebym spodziewała się innej reakcji, ale i tak mi się podobała). A biedny Alex tak się stresował ze Jason będzie miał mu za złe i chyba że będzie chciał go zostawić. Ale dobrze wiedzieć że Alex chce żeby im się udało, i jak zwykle taka rozmowa dużo im dała ^ ^. Właśnie za takie momenty najbardziej kocham tą parkę :)
    Po tym wstawionym Alexie, któremu puszczają hamulce, to chyba nie pozwalałabym mu trzeźwieć. Był taki HOT! Nie sądziłam że Alex w ogóle tak umie. Nie sądziłam że mimo tego że był pijany to uda mu się uwolnić od tych wszystkich zahamowań. Ale to bardzo dobrze. Był naprawdę obłędny. I ta propozycja że może jeszcze spróbują z gumką. Ciekawe jaki smak wybierze Jason :D.
    A co do Jasona to…. od propozycji Alexa nie mogłam przestać się śmiać, i jak Jason został sam z tym kremem….. ahahahhahahahhaaaaaa on był obłędny XD

  19. Katka pisze:

    Luinlos, że się Wam kurcze chce tego tasiemca od początku czytać! XD Fajnie strasznie, może to nawet na plus, że takie to długie – przynajmniej masz co czytać w chwilach oczekiwania :) A propos początkowych rozdziałów i literówek i tak dalej – jesteśmy w trakcie zabawy z poprawianiem FDTS, więc usilnie wszelkie błędy poprawiam, więc mam nadzieję, że jak ponownie się za FDTS zabierzesz, będzie wyglądało schludnie :) No i właśnie, w tasiemcach jest ten minus, że jednak nie mają… hm, jakby to… równego poziomu poprawności? Stylu? Styl ewoluuje cały czas, więc jednak te krótsze opowiadania są napisane raczej tym samym językiem od początku do końca. Zaś opowiadanie pisane tak długo jak FDTS (piszemy je już prawie 3,5 roku) ma zdecydowany rozdźwięk i początki mogą się wyraźnie różnić. To jest minus, jak się patrzy na całokształt opowiadania, ale dla nas olbrzymi plus, że widzisz, że styl się poprawił :D Jasonek się rzeczywiście SPORO zmienił. No facet wreszcie ma paczkę, której na nim zależy i faceta, który go kocha – wcześniej był raczej sam jak palec, więc teraz, gdy ma więcej pozytywnych uczuć i emocji wokół siebie, czuje się i zachowuje inaczej. Dorósł nam nasz wielki chłopiec XD A Katy – taaaak, toż ona jest teraz mega rozpieszczana (w dużej mierze przez Rusha). „te wszystkie fobie i zahamowania Alexa stanowią część jego uroku osobistego.” – co nie? To taka integralna część jego postaci, bez której wydawałby się inny. Tak samo jak tamte rękawiczki, to też było coś podniecającego w jego postaci, no ale. Niektóre rzeczy da się zmienić, niektóre nie. Zobaczymy, jak Jasonowi pójdzie z walką z jego fobiami XD Dzięki za taką obszerną i ogólną konkluzję :) Dzięki temu czujemy, że się rozwijamy. Pozdrowionka!

  20. luinlos pisze:

    Po poprzednim rozdziale tak bardzo nie mogłam doczekać się następnego, ze przeczytałam całość FDTS po raz kolejny.
    Co to opowiadanie (i zamiłowanie do Jasona i Alexa) ze mną robi…

    Ale przez to że czytałam wszystko jeszcze raz, nasunęło mi się kilka obserwacji.
    Po pierwsze – bardzo ładnie pokazujecie zmiany w bohaterach, którzy pod wpływem tego co się w ich życiu dzieje „ewoluują” – mam na myśli przede wszyskim Jasona. W początkowych rodziałach był na prawdę wrednym dupkiem, a w tej chwili wydobywacie z niego to co najlepsze jednocześnie zachowując jego charakter. Zmieniła się też Katy – ale w tym wypadku mam wrażenie, że zrobiła się mniej poważna i bardziej „nastoletnia” niż na początku. Może to wpływ tylu facetów którzy stanowią dla mniej jakby starszych braci? Wtedy jakby naturalnie wskoczyła w rolę młodszej siostry? I całe szczęście zmienił się też Rush. Ja nie wiem jak Charile był wstanie tolerować jego lukrowatość :D Ekipa z FDTS wpływa na niego korzystnie.
    Po drugie – o ile na początku głównym bohaterem był Charlie, tak teraz chyba na pierwszy plan wysunął się Jason. Ta zmiana zdecydowanie bardzo mi przypadła do gustu.
    Po trzecie – wyrobił Wam się styl pisania :) Dialogi brzmią coraz bardziej naturalnie, jest mniej literówek.

    Hm… A co do tego rozdziału – cieszę się, że Alex się nie przełamał. Wydaje mi się, że na takie rzeczy potrzeba zdecydowanie więcej czasu. Ale Jason dobrze opiekuje się Królową więc pewnie jeszcze troche cierpliwości i pracy, a wszystko się w ich relacjach zgra. Chociaż nie powiem – te wszystkie fobie i zahamowania Alexa stanowią część jego uroku osobistego.

    Haha, ciągle nie daje mi spokoju to, jaka byłaby reakcja Gołąbkó gdyby dowiedzieli się jak wygląda życie łóżkowe Jasona i Alexa. :P

    Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale przez to, że śledzę głównie FDTS natomiast In Out In totalnie mi nie leży, czas oczekiwania na kolejny rozdział okropnie mi się wydłuża… Stąd ponowne czytanie starszych rozdziałów. Mam nadzieję, że w przyszłości nie planujecie jakichś problemów dla bohaterów z FDTS bo wtedy bym już się zupełnie wykończyła czekając na kolejne rozdziały.

    Pozdro,
    luinlos

  21. Katka pisze:

    Tess, Chrisowi rzeczywiście średnio pasuje określenie „CZARNY charakter”, hehe. Chociaż pewnie Ryan powiedziałby, że wręcz jest mroczny, a jego czerń osiąga stadiów otchłani piekielnych. Ale, jakkolwiek creepy by Chris nie był, fajnie, że zapadł w pamięć. Nie przeszedł bez echa, a namieszał w swoim stylu bardzo wybuchowo :)

    Tigram, a nie potrafię powiedzieć dokładnie, bo nie mam przeliczonego tekstu na rozdziały. Zapas jednak na razie dość znikomy, więc… nie wiem 5-8 rozdziałów? Ale mogę się mylić.

    Jeśli odpowiedziałam nielogicznie, przepraszam, ale piszę z gorączką i troszku mnie choróbsko dopada.

  22. TigramIngrow pisze:

    Kat, to świetnie! Mówiłam już jakiś czas temu, że powinna się już pojawić nowa postać, epizodyczna bądź stała :D
    A tak biorąc pod uwagę Wasz zapas to ile jeszcze odcinków trzeba byłoby czekać, żeby o owym panu poczytać?

  23. Tess pisze:

    „Więcej Chrisa” *-* Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!
    Mój ulubiony czarny (różowo-kanarkowy) charakter ever. Niby taka średnio znacząca postać, a zapada w pamięci. Jest taki inny… Może dlatego go tak lubię? Haha
    Dziwadełko z niego, ciągnie swój do swego xD

  24. Katka pisze:

    Marta, Tigram, w aktualnym czasie w FDTS, które piszemy, jeden taki bad guy się pojawia, ale czy dużo namiesza, czy nie, to się okaże :) Za to Roger to wręcz legendarny wróg numer jeden, który, z tego co mi wiadomo, nie zamierza się z Miami wyprowadzać, więc myślę, że może się jeszcze przewinąć :)

    Enid, truj, truj, cieszy nas to XD Jak na każdego, na nich też faza przychodzi i odchodzi, ale na szczęście zawsze wraca :) I to z dużą siłą. Haha, a zazdrość Lenny’ego a propos akurat czarnoskórych mnie osobiście strasznie bawi. Ryan może się gapić i być lustrowany przez innych facetów, ale jak to już jest jakiś czarny, to Lenniak robi się złym kotkiem XD A biedny Ryanek właśnie na czarnych popatrzeć się lubi :) “do SV też prosiłabym kiedyś jakiś dodatek…może być choć króciutki! *śłodkie oćka*” – a to spoko :) Nawet jest jakiś napisany, ale czeka na swój dobry moment i naszą cierpliwość do sprawdzenia go. Hehe, i dzięki za pochwałę nagłówków. Przy tym steampunkowym było dużo roboty.

    Nezu-Chan, haha, ok, podoba mi się określenie Fantastyczna Czwórka XD Od razu zaczęłam rozkminiać, kto by był np. tym elastycznym, kto by robił za Ludzką Pochodnię, kto umiał stawać się niewidzialny, a kto był panem Stworem XD Takie Marvelowe spaczenie. Och, och, a fanarta pragniemy!!! :D Oby się czas znalazł, bo już się doczekać nie możemy, hehe, fanarty są zajebiste XD

  25. Nezu-Chan. pisze:

    No, Katka.. nie wiem. Jakby było tylko o nich to by się w końcu znudziło. No i oczywiście tęskni mi się za moim Ryan’em i Lenny’m. ~ Ehem.. Ryan, Lenny, Alex i Jason to taka moja „Fantastyczna Czwórka”. xDD Chyba będę musiała w końcu jakiegoś fanarta zrobić, ale to jak będę miała troszkę więcej czasu i uznam, że jest dość dobre do opublikowania. xD

  26. Enid Partenopajos pisze:

    Dziękuję bardzo! :) Zapamiętam, żeby już tych znaków nie używać xD
    No ja Was zawsze mogę popędzać do pisania Ryana i Lenniaka i nie musicie się martwić, że kiedykolwiek będę zawiedziona, ponieważ naprawdę cenię sobie Wasz styl, który jest świetny i wciągający. A to, że uzależniłam się od tej parki i będę o tym truła to tylko taki…bonusik xD
    Widziałam, że ktoś wspomniał o konflikcie z ojcem Ryana. On musi kiedyś jeszcze nastąpić *o* To jest epickie! xD Albo jeszcze jakaś scena zazdrości…? Nie zapomnę tej, niby felernej nocy, kiedy Lenniak był zazdrosny o tego Murzyna…później było taaak gorącooo *O* muszę to sobie znowu przeczytać!
    No i Mason i Josh. Tęsknie za nimi. I dołączam się do oczekiwania na dalsze losy Kaprana…do SV też prosiłabym kiedyś jakiś dodatek…może być choć króciutki! *śłodkie oćka*
    Ps. Niesamowite nagłówki! Na ten steampunkowy z ATCL napatrzyć się nie mogę!

  27. TigramIngrow pisze:

    Na przykład więcej takiego Chrisa…? Mogłaby się pojawić jakaś eks kochanka Rusha i by się okazało, że ma dziecko! Albo jakiś z więziennych przydupasów Lenny’ego by się zjawił i by narobił dymu…. Albo jakaś jeszcze postać która by namieszała w relacjach którejś z par. Najchętniej to bym rozbiła Ryana i Lenny’ego…

  28. Marta696 pisze:

    TAAK zdecydowanie więcej tu potrzeba tutaj jakiś czarnych chrakterów ,postaci które ostro namieszają w życiu bohaterów FDST

  29. Katka pisze:

    Nezu-Chan, uff, aż miałam wcześniej stresa, czy po takim Waszym dłuuuugim czekaniu i oczekiwaniu czegoś „wow”, to co dostaniecie w tym rozdziale rzeczywiście uznacie za coś wartego tego całego napięcia XD No ale jak czytam Wasze odpowiedzi, to najwyraźniej tak jest, hehe. Czasami z Shiv mamy wrażenie, że bylibyście w siódmym niebie czytając same rozdziały o tej dwójce XD

    Tess, „Weźcie go upijajcie częściej, co?” – niestety czasem jest to trudne, gdy Alex stanowczo obstaje przy jednej lampce do obiadu. Aaaale, toż on się władował w grupkę osób, które uwielbiają się bawić razem i pić, więc… jeszcze wszystko się może zdarzyć XD Rękawiczki osobiście też uważam za w pewien sposób podniecające, hehe. Takie trochę creepy, ale… dreszczyk przebiegający po plecach na ich widok nie jest tylko nieprzyjemny XD Kurcze, a to pragnienie konfrontacji Lenny-Ryan-Roger… cóż, to jest dylemat, bo tego ostatniego się nie trawi, a jednak scenki z nim są emocjonujące, co nie? XD Ach… czarne charaktery mają to do siebie, że wprowadzają ciekawe zwroty akcji.

  30. Tess pisze:

    Alex pijany jest bardzo seksowny… Weźcie go upijajcie częściej, co? Haha
    Coś przeczuwałam, że ten oral nie wyjdzie, ale cóż. Alex, jak to Alex… Ma te swoje dziwne fobie, a i tak się bardzo zmienił. Te rękawiczki, jedna pozycja, jak wspominałyście w tekście. Chociaż te rękawiczki na swój własny popieprzony sposób też były podniecające :)
    Tęsknie za Ryanem i Lennym. Głupio to pisać, ale chciałabym, aby doszło do konfrontacji Ryan, Lenny – Ojciec Ryana. Lubię takie konflikty, więc mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze będzie coś w ten deseń :D

  31. Nezu-Chan. pisze:

    Mój biedny kochany Alex. :c Boooże… jak ja kocham tą dwójkę! Poważnie.. było warto czekać! :D

  32. Shivunia pisze:

    vvicious >> ” całe szczęście, że darowano nam omawianie tego na zajęciach, bo boję się, że nie udałoby mi się utrzymać pokerface’a.” ah, od razu mi się przypominają czasy kiedy najśmieszniejszym słowem byłą „kupa”. A teraz co? Łyżka kojarzy mi się ze sceną z serialu. Świeczki z laniem woskiem. Lody i lodowe królowe z … lodami. Ech. I jak tu być poważnym człowiekiem kiedy mozg tak usilnie pragnie zapewnić nam stymulację (słowo nie użyte przypadkowo) za pomocą rozlicznych skojarzeń.

  33. vvicious pisze:

    no w końcu jest to czynność szlachetna i doniosła i… tak, mój mózg powoli zamienia się w gąbkę i obawiam się, że pora nie ma tu nic do rzeczy.
    a psychologia ma swoje cudowne momenty, myślę, że łatwo sobie wyobrazić jaką reakcję wzbudził we mnie termin „sadyzm analny”, dla ścisłości nie mający najmniejszego powiązania z czymkolwiek erotycznym… całe szczęście, że darowano nam omawianie tego na zajęciach, bo boję się, że nie udałoby mi się utrzymać poker face’a.

  34. Katka pisze:

    Marta, ach strach się bać, co by było, gdyby seksu nie było :) Ale uff, zrekompensował, czyli jest git XD

    Vicious, strasznie podoba mi się określenie „klęknął do miecza” XD Jest taaaaakie szlachetne XD Shane by powiedział „nie ssał pały”, Layne „nie miał możliwości zakosztować seksu oralnego”, ale za nic nie przychodzi mi do głowy, kto mógłby powiedzieć o klękaniu do miecza… może Rush i Charlie, a propos miecza Jedi :) Dobra, niby jest jeszcze wcześnie, a mi już odbija XD Widzisz, co robią Twoje niecne metafory z moim mózgiem, Vicious?! XD A osobowość analna… hahahaha, psychologia jest GENIALNA XD

  35. vvicious pisze:

    Mnie też jakoś szczególnie nie zmartwił ten brak orala, Alex jest na tyle gorący w seksie, że mi to do szczęścia nie potrzebne ;) a pijany Alex to już w ogóle cudo! Tak więc, chociaż część mnie pochlipuje cicho pod nosem, że nie było Ryana i Lennego, to jestem rozdziałem bardzo usatysfakcjonowana (a tak btw czytając komentarze dopiero się zorientowałam, że Ryan faktycznie chyba jeszcze nie „klęknął do miecza”, hmm. to może czas to zmienić?)

    Aha, i jeszcze mi się przypomniało coś, czym się po prostu muszę podzielić ;D uczę się ostatnio radośnie na zaliczenie z psychologii rozwoju, a tam: osobowość ANALNA i wymienione m.in. takie cechy jak przesadne utrzymywanie porządku i czystości, chęć kontroli, wygórowana ambicja… Alex? xD

  36. Marta696 pisze:

    Szczerze mówiąc spodziewałam się tego że sie nie odważy ,to by było zbyt piękne.Ale seks zrekompesował to dłuuugie oczekiwanie,był boski.

  37. Katka pisze:

    Enid, zedytowałam Twój komentarz i dodałam do niego tę część, którą wysłałaś nam mailowo! :D Hehe, w ogóle dzięki, że ją dosłałaś, bo lubimy, jak się nas popędza do wrzucania Ryana i Lenny’ego XD Ale spoko, jak już mówiłam, w następnym rozdziale jest już większa pula bohaterów i możesz liczyć na co nieco :) (a propos wina – a ja właśnie czerwonego w żadnej postaci nieznoszę i nie rozumiem, jak można je pić XD białe jest 100x lepsze XD). No i porównanie do Sahary… cudo! XD

  38. Katka pisze:

    Viv, dzięki za komentarz i strrrrasznie się cieszę, że naprawdę ten delikatny apel do czytających a nie komentujących jednak coś daje! Przyznam, że w duchu nie spodziewałam się tego, bo jednak uznałam, że kto ma opory, to te nagle nie znikną czarodziejsko przez nasze słowa, a jednak! :D Za czepialstwo też dzięki, jest dobre w stosownych ilościach XD Co do „nic za to nie mógł” – przyznam, że sama też zawsze mówiłam „nic na to nie mógł”, ale… jakoś podejrzałam gdzieś, gdzie często tak ludzie pisali, potem od wielu osób słyszałam tę wersję i… się jakoś tak przyjęło. Może to jakiś zły wpływ zaniedbania języka? Niemniej, dzięki za zwrócenie uwagi. A a propos „złego wzroku” – dla mnie osobiście to taki synonim „spojrzeć spod byka”. Nie wiem, czy nie można przypadkiem tego rozpatrywać podobnie jak np. „czułe spojrzenie”. Tego nikt się nie czepia, a wydaje się to podobne. Chociaż nie neguję oczywiście Twoich słów, może warto się temu przyjrzeć albo chociaż dla dobra Waszego czytelniczego odbioru stosować jednak inne formy wyrażenia tego, co przez „zły wzrok” wyrażamy :) I jeszcze raz dzięki za komentarz!

  39. Viv pisze:

    zachęcona ostatnim szturchaniem osób czytających, a nie komentujących, jak również tym, że mamy wpływ ;), postanowiłam wytknąć błąd, który powtarzacie regularnie :P
    ale zanim to zrobię, to jeszcze oczywiście chciałam powiedzieć, że piszecie super i zawsze grzecznie większość rzeczy czytam :) i uwielbiam jasona i alexa :) nie umiem za bardzo rozpisywać się o tym, co mi się podoba. podoba się i koniec. krytykować jest znacznie łatwiej ;) więc wytknę, że ciągle piszecie ‚nic za to nie mógł’ – a powinno być przecież ‚nic na to nie mógł’, w domyśle – nic na to nie mógł poradzić. teraz to już chyba nawet się przyzwyczaiłam trochę to takiego dziwnego sformułowania, ale ono strasznie razi. no i jak już się czepiam, to poczepiam się dalej, bo macie jeszcze jedno takie dziwne coś ;) – spojrzeć złym wzrokiem, czy złym spojrzeniem czy jakoś tak (tego w tym rozdziale nie widziałam, chociaż piszę zanim doczytałam do końca). polonistką nie jestem, ale jeżeli już, to może być zły wzrok, czyli jakaś wada, albo można źle spojrzeć, czyli np się pomylić. a takie połączenie, jak stosujecie, brzmi bardzo dziwnie i na początku tak nie do końca wiedziałam o co wam chodzi.
    na koniec jeszcze raz podkreślę, że bardzo lubię czytać wasze opowiadania, a fdts jest jednym z moich ulubionych. a to wyżej to tylko takie moje czepianie się ;)

  40. Katka pisze:

    Cannum, haha, no i prawidłowo, po to jest nasze radosne, homoerotyczne pisadło, żeby tacy wymęczeni ludzie, przybywający do domu po odwiecznej walce z rzeczywistością, mogli odetchnąć i się zrelaksować. „Od zawsze przyzwyczajony do robienia tego, czego od niego się oczekuje, no i też na pewno chciał zrobić przyjemność Jasonowi. Niestety-z własnymi demonami walczy się najciężej.” – ten fragment mi się bardzo spodobał. Tak ładnie opisuje Alexa. Teraz, będąc z Jasonem, zapewne poczytuje sobie za obowiązek jakoś go zaspokoić i sprawić, by ten związek trwał. Ale właśnie, ma swoje wady i gdzieś tam głęboko utkwione traumy, które nie pozwalają mu się przemóc :( „Przypomniały mi się czekoladowe prezerwatywy i sylwester Masona i Josha <3" – hehehe… ostatnio sobie ten seks czytałam "do poduszki". Może rzeczywiście Alex powinien z czekoladowymi pokombinować… chociaż pewnie inaczej by zareagował na "chodź, zobacz, co tu mam", haha XD Joshowa psia ciekawość raczej by się nie aktywowała XD

    Kruha, Adela, no wiecie?! 12 stron Jasono-Alexowej ekstazy, a Wy o rozczarowaniu! XD

    Oshi, o matko, to normalnie jest jak jakieś wielkie międzynarodowe wydarzenie, gdy osóbka, która śledzi nas od samych początków, nagle się pokazuje :D No i widzę, że ankieta zrobiła swoje! :D Dzięki, takie swoiste coming-outy są cudne, hehe. Hehe, Alexik się otwiera z każdym rozdziałem, bo on jest jak książka. Ma w sobie wiele nieodczytanej treści, którą poznaje się, gdy przebrnie się przez jedną stronę i przewrócił na drugą :D "Gdyby FDTS miało 1000 rozdziałów, przeczytałabym je wszystkie i to po kilka razy!" – haha, a po tym sobie zdałam sprawę… ile my Wam życia zabieramy XD

    Loveless, Jason aprobuje, Alex po wpływem jest dużo łatwiejszy w obsłudze XD Chociaż chyba jednak Jay bałby się zaproponować mu lodzika po wypiciu takiej ilości wina, to mogłoby się to skończyć… katastrofalnie XD Niemniej, na pewno wyciągać mu butelek z ręki nie będzie XD

    O., "Za długość rozdziału należą Wam się allachy <3" – matko, tak rzadko słyszymy takie słowa… XD Zwykle to jest "czemu tak krótko?!", więc aż się dziwnie poczułam XD Nie, żeby coś, bardzo mi to odpowiada. Hehehe, Ryanek i oral to też zupełnie odrębna sprawa, aleee, gdzieś chyba było poruszane, kto pierwszy będzie próbował wziąć penisa do ust – Alex czy Ryan. Jak widać królowa pierwsza dostąpiła tego zaszczytu. Z marnym skutkiem, ale jednak XD Ryan ma inną zadwozdkę – penis Lenny'ego jest BARDZO duży XD A pozycje w seksie Jasona i Alexa… taaa, Jay na pewno by chciał i w tym aspekcie kombinować, ale co za dużo eksperymentów, to niezdrowo. Na razie niech się tym oralem zajmuje XD

    Yaoistka, "Oni muszą mieć swoją atmosferę Katko!" – prawda! Taką śniegowo-ognistą :)

    Another69, "O ich przeszłości i może odbędą jakąś “braterską” rozmowę :)" – zrobimy, co w naszej mocy :D

    Enid, urywa komentarze ZAWSZE w tej części, która jest pomiędzy znakami "<" i odwrotnym. Kurcze, już tyle było takich przypadków, że powinnyśmy gdzieś w widocznym miejscu to pisać XD Coby ich nie używać. No i tak właśnie dumałam, jak bardzo będziesz zawiedziona, że Lenny i Ryan w tej odsłonie FDTS się nie pojawili, ale cieszymy się, że jednak Jay i Alex też potrafią Ci zapewnić rozrywkę, hehe. I tak, ich sposób okazywania uczuć i w ogóle samo to uczucie jest zupełnie czymś innym niż gołąbkowe gruchanie. Chociaż oczywiście oba to miłość, ale… jak widać, ma ona różne postacie. "Najbardziej gorącym momentem dla mnie, było moment kiedy przewrócili się na bok, a ich ciała tak bardzo blisko się zetknęły" – och, a to Jasonowi też się podobało XD Lubi się z Alexem stykać, haha, no ale tutaj znowu natrafia na lekką barierę ze strony swojej królowej…

  41. Enid Partenopajos pisze:

    No, no, Alex się rozpija! Haha, uwielbiam ten jego rozkoszny, trudny charakter. Oczywiście, w FDTS wszystko mi się podoba, to nie jest tak, że tylko Ryan i Lenny, ale od nich jestem po prostu uzależniona. Ale nie będę tutaj o nich pieprzyć, bo powyżej było dużo dobrego pieprzenia Alexa i Jaya XD Zacznijmy od tego, że bardzo podoba mi się to, że Alex nie zdołał tego zrobić. I ogólnie cała scenka. Taka…prawdziwa, nie przesłodzona, a mimo to urocza i romantyczna. To jak dbają o siebie nawzajem…to po prostu takie tró, dojrzałe uczucie, nie potrzebujące różowych girland i kwiatków. (U gołąbeczków lubię słodycz, ale to gołąbeczki i im można przebaczyć! Czekam na kolejną część ze świecącymi prezerwatywami XDD) Najbardziej gorącym momentem dla mnie, było moment kiedy przewrócili się na bok, a ich ciała tak bardzo blisko się zetknęły. To było coś…innego, taka bliskość bardzo podziałała na Jaya i ja się chłopakowi nie dziwię xD A wyuzdany Alex zaczyna mi się podobać…
    A propos też lubię czerwone, słodkie wino (bo była słodkie…tak?) więc sama bym się chętnie napiła Q.Q
    Nie wiem co jeszcze mogę napisać, no serio, podobało mi się, no XD A to jest naprawdę coś, bo mi się pary, które są razem długo, bardzo często nudzą. Bo po drodze zatracają swoje charaktery. A Wasze postacie nie, kocham Was za to…
    …ale następnym razem ma być Ryan i Lenniak!!! (no nie wytrzymałam no xD) Ładnie prooooooooooooooooooszę. Czuję się jak strudzony wędrowiec w środku rozpalonej Sahary, gdzie o oazach mogę jedynie marzyć! Usycham! (tak, próbuję powołać się na Waszą empatię i tak wymóc moją ukochaną księżniczkę na panterze )
    Pozdrówka :*

  42. another69 pisze:

    No… Aż żal Alexa. Mam nadzieję, że coś też na ten temat będzie jeszcze w opowiadaniu ;p O ich przeszłości i może odbędą jakąś „braterską” rozmowę :)
    Już nie mogę się doczekać dalszej części ;p

  43. Yaoistka^^ pisze:

    xD Tak to na pewno nie ;) Oni muszą mieć swoją atmosferę Katko! ^^ A co do Grey’ów… racja :/ nigdy nic nie wiadomo, a moja ukochana parka na pewno krok po kroczku zacznie przełamywać opory ^^ weny!! :)

  44. O. pisze:

    Za długość rozdziału należą Wam się allachy <3 Choć moją ulubioną parką z tego opowiadania są Leniak i Ryan, to jednak Królowa potrafi doprowadzić do palpitacji serca nie tylko Jasona xD I jeśli dojdzie do stosunku oralnego to Ryan też się będzie musiał do tego przekonać..KONIECZNIE xD
    To takie urocze jak Jason roztapia serca lód Alexa, z każdym dniem coraz bardziej i więcej. Może po jakiejś butelce wina, dostanie nie tylko nieziemski seks ale i wyznanie, które powali go na kolana? xD
    I tak jak chyba większość osób pomyślałam,że Alex chce seksu bez prezerwatywy..Ale kto wie? Może za jakiś czas i morza wina do tego też dojdzie xD
    Ale ciekawi mnie też, czy uda im się powtórzyć seks w takiej pozie, tylko z taką różnicą,że Jason, będzie niziutko na Blondynkiem pochylony.

  45. Loveless pisze:

    w sumie podoba mi się to, że Alex się nie przełamał – w końcu te jego opory to cały jego urok
    rozterki Jay’a – umarłam ze śmiechu XD
    i widzę, że nie tylko ja myślałam, że Alex zaproponuje mu sex bez gumek, choć muszę przyznać, że jego propozycja również brzmi ciekawie, więc tym bardziej nie mogę doczekać się rozdziału, kiedy w końcu Królowa się zgodzi na orala
    a! ja chcę więcej Alexa pod wpływem – jest tak cholernie uroczo słodki, że awww <3

  46. Oshi pisze:

    Muszę się przynać (bez bicia!), że, mimo iż czytam Wasze opowiadania prawie od początku, jest to mój pierwszy komentarz tutaj. Ta ankieta skłoniła mnie do jego napisania ;>

    Rozdział czytałam dwa razy. Wzbudził we mnie dużo emocji. Alex w prawie każdym rozdziale otwiera się coraz bardziej przed Jasonem. Słodko <3. Mam nadzieje, że ten pojedzie z Alexem do Londynu! Uh, ile emocji się szykuje!

    Gdyby FDTS miało 1000 rozdziałów, przeczytałabym je wszystkie i to po kilka razy!

  47. Kruha pisze:

    Bez kitu, gdy przeczytałam, że Alex chce coś powiedzieć Jasonowi to myślałam, że się zgodzi na sex bez gumek, a tu takie rozaczrowanie xD

  48. Cannum pisze:

    Borze wszechlistny, jak dobrze, że jesteście!
    Wraca człowiek do domu, styrany życiem okrutnie, sponiewierany przez kolokwia i stwierdza, że nawet odpoczywać się odechciało. I nagle przychodzi olśnienie: nowy FDTS. I już źle być nie może :)
    Biedny Jason, do tej pory nieświadomy istnienia kremów do depilacji… To, że zgodzi się wydepilować dla mnie było pewnikiem już od ostatniego odcinka, czekałam tylko, co zrobi Alex. Aż mi go szkoda było, jak nie dał rady. Od zawsze przyzwyczajony do robienia tego, czego od niego się oczekuje, no i też na pewno chciał zrobić przyjemność Jasonowi. Niestety-z własnymi demonami walczy się najciężej.
    Nic straconego- obok jest duży, cierpliwy i kochający Jay. I zgadzam się z nim, że wstawiony Alex jest uroczy. I ich seks zdecydowanie zrekompensował brak oralu.
    Co do tych gumek… Przypomniały mi się czekoladowe prezerwatywy i sylwester Masona i Josha <3
    Ale dziś było miło :)

  49. Katka pisze:

    Tigram, „Nie przeszkadza mi, że nie doszło do oralu.” – ufff XD W końcu nie może u nich wszystko iść tak gładko. Rzeczywiście, Jasonowi nieźle tresowanie Alexa wychodzi i ten już więcej działa i się otwiera niż na samym początku, ale niestety nie przy wszystkim wystarczy zachęty, cierpliwości i ciepłych słów. Alexik musi potrenować. Chociaż… to też jest dość względne, czy musi, ale to już zostawiam Waszej rozkminie :) „Hmm, w końcu Rush też tak zaczynał…” – taa, ja wciąż obstaję przy tym, że Alex powinien do brata na terapie, kuracje i w ogóle porady chodzić XD No i z tego co się orientuję, to nie ma prezerwatyw stricte do orala, ale głowy nie dam, bo na świecie istnieją już takie abstrakcyjne rzeczy i wynalazki, że już nie ogarniam XD Niemniej, cieszę się, że rozdział podpasował, hehehe :D

    Joaś, „Biedny wygolony na amen smoczek, ale czego się nie robi dla swojej królowej.” – dokładnie! Wiesz, jak królowa zmusza się do wzięcia do ust czegoś, co jej pasuje tylko w dupci, to dlaczego smoczek miałby sobie futerka nie zgolić? Coś za coś XD A jak Charlie wytrzyma… och, oto jest pytanie. Raz, że z tęsknoty, dwa, że co on biedny znowu bez seksu zrobi XD Oj, tęskno mu będzie do księcia… :( Z Twoich słów też wynoszę, że rzeczywiście rozdział pokazał bardziej wrażliwą część Alexa… co jest, jak widać, na plus. Tak się zazwyczaj może wydawać pozbawiony uczuć, gdy się jak robocik zachowuje, a tu proszę, to też człowiek XD

    Wadera, okrutnie XD No to nie pozostaje nam nic, jak czekać. A to Wy jesteście w tym dobrze, my takie nieprzyzwyczajone… XD

    Another69, „Noż kurde… Muszę postawić mu warunek tak jak Alex ;p” – może zadziała XD Trzeba tylko być zdecydowanym i mieć alexowy dar przekonywania, hehe, w każdym razie życzę powodzenia. Fajowo, że opisanie sceny podjęcia próby zrobienia orala się spodobało – troszku się na uczuciach bardziej skupiłyśmy, niż na czynach, więc może dlatego :D Przynajmniej, jak widzę, część z Was mogła się jakoś emocjonalnie z Alexem połączyć. „Nie konkretnie o Jaya, tylko o to, że Rush nie ma takich “oporów” czy fobii co ułatwia mu życie.” – bardzo trafnie. Chyba da się zauważyć, że w głębi duszy Alex ma za złe bratu, że ten dorastał wśród nieco mniejszych oczekiwaniach i miał więcej wolności :( Życzymy miłego czytania pozostałych opków, a w następnym rozdziale FDTS… no, będzie większe spectrum bohaterów :)

    Elis, „Od razu mogli zaczynać od orala w prezerwatywie” – właśnie, mogli, możliwe, że wtedy by się to zupełnie inaczej potoczyło… Ale jakoś nie pomyśleli. Jason chyba nie założył takiej reakcji ze strony Alexa, w przeciwnym razie już dawno by kombinował, jak go bardziej wspomóc. Wad Alex rzeczywiście ma od groma i to niestety nie byle jakie, ale cóż… przyspieszony kurs przystosowania do bycia w związku nieźle mu wychodzi XD „trudno mi racjonalnie myśleć jak widzę ich siedzących razem na kanapie, Alex wypija kolejny kieliszek wina i wtula się w swego mężczyznę” – normalnie aż by się chciało im zrobić zdjęcie, oprawić i… wysłać rodzicom Alexa, niech zobaczą, jak szczęśliwy jest z mężczyzną XD Zabiłby mnie XD

    Yaoistka, „A niedługo w końcu rozwiążą się ich problemy!” – przynajmniej w założeniu XD A tak naprawdę to nikt nie wie, co może się zdarzyć. Reakcja starych Greyów jest niestety nie do przewidzenia… Och, a Alexik kocha Jasona, więc oczywiście, że chce jak najlepiej… a biedactwo zdaje sobie sprawę, jak wiele zrobić nie może… :( No ale, krok po kroczku, może kiedyś dojdą do pełni szczęścia, chociaż nie widzę ich pieprzących się jak króliczki po każdym kącie bez zabezpieczenia i prysznica w okolicy co najmniej kilkunastu metrów XD

    LordKurak, haha, oj, to by dopiero nasz feniks zapłonął, jakby Jason mu się dobierał do księcia… XD “Charlie oswoił się ze swoim ptaszkiem” – no ja nie wiem, gdzie Ty tu zobaczyłaś coś dwuznacznego! XD To jakoś dziwnie perwersyjnie brzm… XD No i… jakoś mi miło, że akurat na gołąbki uwagę zwracałaś XD W ogóle miło Cię widzieć znowu komentującą :D

  50. LordKurak pisze:

    „Nie zdziwiłbym się, jakbyś kiedyś, mając tego u mnie dość, poszedł do mojego brata.” wyobraziłam sobie jak Charlie by się potem na niego rzucił z pazurami ;p
    „Charlie oswoił się ze swoim ptaszkiem” hahahahaha (nie mam absolutnie żadnych skojarzeń)
    coś bardziej konstruktywnego napiszę jak nadrobię co się dzieje dokładnie u wszystkich, bo ostatnie rozdziały czytałam dość pobieżnie zwracając uwagę tylko na gołąbki :P

  51. Yaoistka^^ pisze:

    moje serce przez ten rozdział tak szybko biło, że miałam wrażenie że mi krew z nosa leci! wiecie jak są takie napalone laski na yaoi i nagle im się krew z nosa puszcza strumieniem XD Ale…jeju jak mnie zaskoczyłyście! cały rozdział dla mojej ukochanej pary! *,,* A niedługo w końcu rozwiążą się ich problemy! Alex chce gadać z Rushem an temat rozwodu itd. ^^
    Uch…słodko! Rozdział jest anielski, boski, seksowny, naprawdę czytało się go fantastycznie! *,,*
    A na koniec… widać, że Alex chce dla Jasona jak najlepiej! A on to widzi! ^^ Jezu!! Kocham ich!!! ^^ WENY!!!!! :**

  52. Elis pisze:

    Pośmiałam się z Jasona, jego miny o depilacji. Hahahaha. No, co nie boję się go. Nic mi nie zrobi, bo jest zajęty swoją królową.
    Od razu mogli zaczynać od orala w prezerwatywie (dobra, przyznaję też zaczynałam w prezerwatywie, ale była normalna). O i Rush tak zaczynał. Słodkie było to jak się starał, ale biedak się nie przemógł. Moje kochane Alexiątko nic na siłę. I po raz kolejny jestem z Jasona dumna, że tak się zajął swoim facetem. A Alex wie jaki jest, boli go to, bo by chciał dogodzić Jasonowi, a tu nic. Utuliłabym go.
    I to wino… A potem stał się taki rozluźniony, rozpustny. Czyż on nie jest cudowny? Ma swoje wady, dużo wad, ale każdy jakieś ma, a Alex powoli przezwycięża je, nie wszystko do razu. Och, pamiętne rękawiczki. :))
    Jeszcze coś miałam napisać…
    A co do prezerwatywy, to myślałam, że on zechce TO robić bez, a tu taka propozycja. :))
    Wyjazd do Londynu zbliża się wielkimi krokami. Alex woli, by Jay tam był, bo mógłby stchórzyć i zostać, a tu jego facet w Londynie, to musi z nim wrócić. Jay jak pojedzie, to dam mu siłę.
    Jestem nakręcona tym rozdziałem i pewnie piszę same głupoty, ale trudno mi racjonalnie myśleć jak widzę ich siedzących razem na kanapie, Alex wypija kolejny kieliszek wina i wtula się w swego mężczyznę. A i nie tylko to widzę. :))

    „Było naprawdę dobre…” Było, było i jak podziałało. Hehe.

  53. another69 pisze:

    Oj mamusiu, a ja mojego rudzielca namawiam od tak dawna żeby te rude kłaki zgolił i nic xD Noż kurde… Muszę postawić mu warunek tak jak Alex ;p
    Bardzo dobrze opisana była scena, gdy Alex próbował zrobić tego orala. Bo było to zadziwiające podobne do… Heh, mojego pierwszego lodzika. Ta niepewność i małe kroczki, do tego: „Przymknął oczy i przestał oddychać, nie wiedząc, czy tylko wyobrażał sobie, że zapach jest nie do zniesienia, czy faktycznie tak było.”. Kuźwa, bardzo dobrze napisane, wiem o co biedakowi chodziło. Rozumiem go dobrze i jestem zauroczona tym, jak Jay go potraktował, gdy jednak nie wyszło. Normalnie byle takiego utulić…
    Byłam w szoku gdy Alex wspomniał o swoim bracie, może jest ciut zazdrosny jednak? Nie konkretnie o Jaya, tylko o to, że Rush nie ma takich „oporów” czy fobii co ułatwia mu życie.
    Choć za pierwszym razem Rush też robił lodzika przez gumkę, co nie? Heh, kto wie, może Alex jeszcze się przekona…
    No i ekscytuje mnie też to, że wyjazd do Anglii już się zbliża! Tylko mi kurde nie róbcie jakiejś tragedii w stylu NBTS, bo dowiem się gdzie mieszkacie!
    Oj Alex, Alex… Miłe jest to, że czuję się winny i widzi, jak czasem jest uciążliwy. To urocze :) A i tak w porównaniu d starszych rozdziałów, to jest już innym człowiekiem ;p Jak to miłość zmienia ludzi.
    Heh, wracam do reszty opowiadań i czekam niecierpliwie na kolejny odcinek, mam nadzieję, że wystąpią w nim Lenny i Ryan ;)

  54. Wadera pisze:

    Ok, to jak Wy kazałyście czekać na ten rozdział 9 dni (baaaaaaaaaaaardzo długich dni;) to na mój komentarz też sobie trochę poczekacie XD
    A na poważnie to muszę ten rozdział przeczytać jeszcze z pięć razy żeby napisać coś sensownego :D

  55. Joaś Adamczak pisze:

    łohohohohohoho no normalnie szał nagich ciał Alex taki rozpustny i chętny po alkoholu że na miejscu Jasona tylko to bym mu dawała xD. Biedny wygolony na amen smoczek, ale czego się nie robi dla swojej królowej. Widzę że coraz bardziej zbliżamy sie do chwili wyjazdu blondasków do Anglii i armagedon z tym związany, ciekawi mnie jak Charlie wytrzyma bez swojego księcia tyle czasu, chyba umrze z tęsknoty.
    Muszę stwierdzić że pierwszy raz po tym rozdziale poczułam prawdziwa sympatię do Alexa końcu jest bardziej „ludzki” a nie taki pan doskonałość, a sam seks i próba obciągania hahah szczerze bardzo zacna, chociaż w pewnym momencie miałam wrażenie że tam zemdleje przy tym obciąganiu biedna Królowa xD

    Weny moje drogie i oby więcej takich rozdziałów <3

  56. TigramIngrow pisze:

    Okay. Krem do depilacji. A jednak ^^. Bardzo rozsądnie, bardzo fajne i mega podniecające :D Reakcja Jasona przyjemnie rozbawiająca i świetnie napisana.
    Nie przeszkadza mi, że nie doszło do oralu. Nic a nic i wcale nie jestem zawiedziona. Serio mówię, bez ironii chociaż to mogło tak zabrzmieć. Cholernie mi się podobało jak Alex próbował i normalnie jestem z nim całym sercem i popieram, wspieram i się jednoczę duchem. Świetnie że próbował, rewelacyjnie opisane przeżycia, genialne po prostu. Akcja z winem wywołał wyraz zaskoczenia na mojej twarzy, bo to było ostatnie czego się spodziewałam, ale widać, alkohol dobry na wszystko. Pieszczoty cudne, satysfakcjonujące, no ja uwielbiam Alexa w łóżku, co ja na to mogę, no? Faktycznie, postęp w łóżku zrobili mega wielki. Tylko czy mi się wydaje, czy nie zmienili pościeli zaraz po? Do tego też już Alex przywykł? Chwalebnie, chwalebnie.
    I powiem, że byłam prawie pewna, że jak Alex coś powie a zaczął o prezerwatywie to pomyślałam o tym, że może chce to zrobić bez, ale nie. Jednak oral przez gumkę. Hmm, w końcu Rush też tak zaczynał… A i w ogóle ta scena jak Alex się żalił i odsyłał Jasona do swojego brata… wow. Kto by pomyślał, że Królowa Lodu jednak aż tak to odbiera do siebie? Huhuhuhuhu.
    Ej, a są jakieś specjalne prezerwatywy do obciągania? Nie chyba? Tylko takie normalne, ale smakowe?
    Cholera, podobało mi się, :D
    Warto było czekać ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s