Savage Virus – 34 – Śmietankowo

Josh upewnił się, że Mason nie idzie korytarzem do kuchni i ponownie wszedł do niej, zamykając drzwi.
— No, nie ma go. To jaki jest plan? — zapytał, patrząc po pozostałej trójce służby.
Musieli jakoś przetransportować do salonu choinkę, ubrać ją oraz ozdobić cały salon i nakryć stół. Nie miał pojęcia, jak chcą to zrobić i utrzymać przed Masonem w tajemnicy do jutrzejszego poranka.
Cała trójka spojrzała po sobie, a Anna nawet wyłamywała palce z lekkim rumieńcem na twarzy.
— No… — zaczęła, ale Robert jej przerwał.
— Najpierw przygotujemy wszystko oddzielnie. Eliot wyjdzie za chwilę po choinkę z Anną, a potem… będziesz musiał się nim zająć, Josh.
Chłopak potaknął, nie wiedząc właściwie, co miałby zrobić, żeby Masona zatrzymać z dala od salonu. Co prawda to tylko jeden wieczór, ale i tak mężczyzna nie miał w zwyczaju go słuchać, a dokładniej to robił zwykle na przekór.
— Spróbuję — obiecał. — Tylko postarajcie się nie robić hałasu, bo wtedy już na pewno Mason się pofatyguje, by sprawdzić, co się dzieje — mruknął, opierając się plecami o ścianę przy drzwiach. Nasłuchiwał, czy przypadkiem Mason nie nadchodzi.
— Postaramy się, ale ty też możesz z nim coś obejrzeć, wtedy będzie nam łatwiej — zasugerował Eliot, a Robert spojrzał na niego trochę pobłażliwie.
— Przypuszczam, że Josh, znajdzie jakiś sposób, aby zająć pana Awordza — dodał, a słowo „jakiś” brzmiało dość dwuznacznie. — Wszyscy przecież na niego liczymy.
Chłopak spojrzał na mężczyznę z lekkim wyrzutem, ale potaknął.
— No, coś wymyślę. Serio chcę zobaczyć jego minę rano, jak zobaczy ozdobiony salon i choinkę. — Uśmiechnął się do siebie. Żałował tylko, chyba pierwszy raz od bardzo dawna, że nie ma w ogóle pieniędzy, żeby coś Masonowi kupić.
Anna żywo się z nim zgodziła. Pozostała dwójka też, ale z mniejszym entuzjazmem.
— Mam nadzieję, że mu się spodoba, bo smutno by było, jakby się zezłościł — dziewczyna westchnęła, rozważając też mniej radosny scenariusz jutrzejszego dnia.
— I oby nie wyszedł nigdzie, tylko z nami zjadł — dodał Eliot, a Josh od razu przypomniał sobie, że John zapraszał Masona do siebie. I to na jakąś imprezę w otoczeniu dziwek. Wcale mu się to nie podobało i też miał nadzieję, że ich pan będzie wolał z nimi spędzić święta.
— Okej, to wy idźcie po tę choinkę, a ja poszukam Masona.
Cała trójka skinęła głowami, a Anna złapała Eliota za dłoń i pociągnęła do wyjścia z kuchni. Josh w tym czasie ruszył korytarzem w kierunku sypialni, w której spodziewał się zastać Masona. Tam przynajmniej ostatnio go widział, nim sam nie wyszedł, mówiąc mu, że chce coś przekąsić w kuchni.
Jego pan najwyraźniej w ogóle jej nie opuszczał, bo kiedy chłopak wrócił, leżał na brzuchu na łóżku i przeglądał na tablecie dzisiejszą prasę.
Josh uśmiechnął się mimowolnie i podszedł do łóżka, klękając przed jego skrajem, tam gdzie Mason miał głowę. Spojrzał na jego twarz ponad tabletem. Ciemne oczy Masona jeszcze chwilę obserwowały ekran urządzenia, aż w końcu, kiedy ten skończył czytać akapit, spojrzały na chłopaka.
— Co?
— Nic, tak patrzę. Ale nie przeszkadzam, obejrzę coś, jak jesteś zajęty — odparł Josh, ale nie uniósł się jeszcze.
— Nie. Połóż się obok — rozkazał Mason, ale i tak wrócił spojrzeniem do czytanego tekstu.
Josh obejrzał się jeszcze w stronę telewizora, ale wszedł na łóżko i położył się na brzuchu tuż przy Masonie. Spojrzał mu przez ramię na tablet.
Mężczyzna czytał jakieś wiadomości odnośnie ostatnich postępów w badaniach. Jeden z autorów artykułów rozpisywał się o tym, jak znaczące dla stanu zdrowia chorego było regularne spożywanie posiłków. Innymi słowy, nie wnosił nic nowego.
— Nie piszą nic o tych badaniach, co nam robili? — zapytał Josh.
— Nie. — Mason pokręcił głową. — Właśnie szukałem, ale są tylko jakieś bzdury — prychnął i odrzucił na bok tablet.
— Może powiedzą coś po Nowym Roku… — odmruknął Josh z nadzieją. Niepewność była dość nieprzyjemna i chociaż i tak czuł się lepiej, że ma już te badania za sobą, to nie był pewien, jaki będzie ich skutek. Czy czegoś nie znajdą w ich organizmach po próbkach, które pobrali. Niecierpiał tego, jak niepewnie czuł się w tej rzeczywistości. Tak naprawdę nic od niego nie zależało. Nawet jego własne życie.
Uśmiechnął się do siebie, kiedy zdał sobie sprawę, że teraz może chociaż zadbać o to, by Mason miał niespodziankę na święta.
— Może. To co? Chciałeś coś obejrzeć?
— Możemy. Pewnie coś świątecznego puszczają w telewizji.
— Zapewne, dlatego najlepiej byłoby obejrzeć coś normalnego. Jakieś propozycje?
— Mm… No, nie wiem… — Josh zrobił zamyśloną minę. Przekręcił się nawet na plecy i podłożył ręce pod głowę, zapatrując się w sufit. — Może Van Helsinga? — rzucił luźno, zerkając z nadzieją na Masona obok.
— To stare… — zauważył mężczyzna, nadal leżąc na brzuchu. — Sam nie wiem. No, ale można — brzmiał na trochę zrezygnowanego, a może nawet zmęczonego.
Josh zmarszczył się lekko, widząc to. Trącił go lekko stopą w łydkę.
— Jak ci się nie chce oglądać, to możemy… nie wiem, pograć w karty czy coś?
Mason cmoknął między zębami i skrzywił usta.
— Nie wiem. Może… — Zamyślił się, po czym spojrzał na chłopaka ciemnymi oczami. — Chcesz iść na zakupy?
Josh momentalnie uniósł się do pozycji siedzącej i pokiwał głową.
— Jasne! — poparł żywo. Zbliżał się już wieczór, ale każda pora, by wyjść, była dobra. Poza tym mógł dzięki temu utrzymać Masona dłużej z dala od salonu.
— To się zbieraj — rozkazał Mason, samemu zsuwając się z łóżka, aby się ubrać i trochę ogarnąć w łazience.
Josh również szybko wstał i otworzył szafę, by wyciągnąć z niej swoją kurtkę i szalik. Ubrał się i nałożył jeszcze na głowę niebieską czapkę z nausznikami, bo widział za oknem, że mocno prószyło śniegiem. Buty miał przy wejściu, więc teraz już tylko czekał na Masona.
Ten chwilę później wyszedł z łazienki, ubrał jeszcze ciepły sweter i zszedł z chłopakiem na dół, do drzwi wyjściowych.
Eliot i Anna mieli przynieść choinkę tylnymi drzwiami, więc Josh nie martwił się o to, że na nich wpadną. Chciał wręcz jak najszybciej wyjść, więc ubrał buty i krzyknął w głąb korytarza:
— Robert! Wychodzimy!
Chwilę w odpowiedzi nic nie słyszał, po czym z salonu niemalże wybiegł lokaj, zbliżając się do nich. Mason akurat wiązał buty, a Robert zwrócił się do niego.
— Wychodzi pan? Mam zadzwonić po samochód?
— Nie, poradzimy sobie — pan domu zbył go, prostując się. — Nie wiem, za ile wrócimy.
— Idziemy na zakupy — dodał Josh, by Robert miał chociaż jakieś pojęcie, na jak długo mogą zniknąć.
Ten potaknął, splatając ręce za plecami.
— Dobrze.
— Idziemy? — dopytał się Josh, podchodząc bliżej do Masona i lekko naciskając dłonią w rękawiczce na jego plecy, chcąc już wyjść.
Mężczyzna spojrzał na chłopaka karcąco, aby zabrał dłoń i wyszedł z mieszkania na ośnieżoną ulicę Nowego Jorku.
Josh szedł u jego boku w kierunku jednego z większych centrów handlowych, jakie ostały się na Manhattanie. Strzeżone były bardzo dokładnie, nocą wokół stało wiele wojskowych samochodów, a patrole w ciągu dnia i nocy maszerowały po całym budynku. A nawet mimo to, nie tak wielu ludzi robiło tam zakupy. Josh osobiście podejrzewał, że to za sprawą tych licznych filmów o zombie, jeszcze sprzed apokalipsy, w których znajdowało się bardzo dużo scen w takich właśnie centrach. Nigdy nie kończyły się dobrze.
— Jakieś ciuchy kupimy? — zapytał Josh Masona, pochylając głowę i patrząc bardziej pod nogi niż przed siebie, bo śnieg nie dość, że przesłaniał widok, to jeszcze padał na twarz.
— Zobaczymy. Pomożesz mi coś może wybrać dla wszystkich — odpowiedział Mason, wchodząc do budynku przez hartowane, szklane drzwi. Był jakoś w wisielczym nastroju. I sam nadal nie wiedział, czy iść do Johna na święta, czy po prostu je przespać. Kiedyś było inaczej. Święta wydawały się takim ważnym wydarzeniem…
Josh rozglądał się po ludziach, których mijali. Większy procent stanowili zdecydowanie zdrowi. Chorych jakoś tak potrafił rozpoznawać. Najwyraźniej stojący co kilka metrów wojskowi również, bo głównie czujnie patrzyli na właśnie tych ludzi.
— A w ogóle, to idziesz do Johna? — zapytał, by jakoś wybadać teren.
Mason spojrzał na chłopaka, idąc w sumie dość beztrosko. Nie zwracał uwagi na otoczenie.
— Dla ciebie pan John, ale… sam nie wiem jeszcze. Zobaczę, a co?
— No… Fajnie by było, jakbyśmy razem byli na święta. Ostatnie były chujowe — odparł Josh z nieco szczekliwym, nerwowym śmiechem. W końcu poprzednie święta spędził na strychu i chyba nawet był tak bardzo wyłączony z życia, że nie wiedział, kiedy minęły. Między nim a Masonem też było… bardzo źle.
— Te też mogą być chujowe — mruknął pod nosem Mason, nie patrząc na chłopaka.
— Nie muszą — odparł Josh, odwracając wzrok na witryny sklepowe. Właśnie mijali sklep ze skórzanymi akcesoriami, ramoneskami i motocyklowymi butami. Lekko się do siebie uśmiechnął, bo to wszystko kojarzyło mu się z Masonem. Miał wrażenie, że aż tutaj czuje zapach skóry.
— A coś planujesz na nie, że tak „nie muszą”? — zagadnął mężczyzna i skinął na Josha głową, aby skręcili. — Rozmawiałeś w ogóle z resztą? Wiesz, co by chcieli?
— Nie wiem… Nie mają chyba jakichś wielkich potrzeb. Eliotowi brakuje większych hantli. Jak razem ćwiczymy, to… serio, nieźle wyciska — odparł Josh, skręcając za Masonem.
— Dobrze, że utrzymuje dobrą kondycję — odparł ten, zastanawiając się, gdzie tu może być sklep sportowy, gdzie mogliby zamówić takie „większe” hantle. — Jeszcze jakieś pomysły?
— Hm… Anna kręci z Eliotem, więc przydałaby się jej seksowna bielizna. — Zaśmiał się Josh. Zdjął rękawiczki, bo w centrum handlowym było bardzo ciepło. Rozluźnił też szalik pod szyją. — Ale by to wyglądało głupio, jakbyś ty jej to kupił. Jeszcze gorzej niż jakbyś mi kupił.
Mason spojrzał pytająco na Josha.
— Czemu wyglądałoby to źle według ciebie, jakbym kupił ci erotyczną bieliznę? Albo jakieś zabawki?
Josh zamrugał, odwracając wzrok od witryny sklepowej, na której widać było przystojnych modeli na plakatach.
— No… To znaczy, nie jestem pewien, jak Eliot by zareagował…
— „Ci”. Josh. Słuchaj, co do ciebie mówię. A Eliot nawet jakby chciał zareagować, to by nie mógł.
Chłopak zaczerwienił się mocno i odsunął odruchowo o kilka centymetrów.
— Po co mi erotyczna bielizna? W ogóle jaka jest niby męska bielizna erotyczna?
— Nie wiem, możemy iść sprawdzić — odparł Mason, a na jego ustach, chyba pierwszy raz od początku dzisiejszego dnia, pojawił się ślad rozbawienia.
— Ale… serio? — Josh jeszcze zerknął bokiem na swojego pana, mając nadzieję, że ten żartuje. — Przecież wolisz mnie nago — dodał szeptem, by nikt nie usłyszał.
— Wolę, ale nie mam pomysłu na prezent dla ciebie na święta, a taki może być ciekawy. Jak go będziesz rozpakowywać przy reszcie, będę miał na co popatrzeć — zasugerował, po raz kolejny udowadniając, że kręci go upokarzanie Josha.
— Mason, do cholery, to jest podłe — wydusił chłopak, wciskając ręce w kieszenie i jakoś tak odruchowo zaciskając pośladki.
— Czemu? To mnie kręci, a to, że ty chcesz mnie tego pozbawić, jest podłe.
Josh zagryzł wargę i wskazał na pierwszy lepszy sklep, który mijali, a który okazał się być sklepem z myśliwskimi gadżetami.
— Chodź, popatrzymy, co tu jest. Może dla Ro… Eliota coś tu znajdziesz — rzucił szybko, chcąc jakoś uniknąć tego tematu.
Mason zaśmiał się i wszedł za nim do sklepu. Josh bawił go i podniecał w takich sytuacjach. Czym bardziej chciał uniknąć czegoś, tym bardziej się zapętlał i robił z siebie słodkiego głupka.
Kiedy przeszli się wokół oszklonych półek z gadżetami i nożami, stwierdzili, że jednak dla Eliota będą lepsze hantle. Za to z tego, co dowiedział się dotychczas Josh, Robert lubił grywać w karty, więc znaleźli jakieś ładne, zdobione ręcznie piatniki, które były opakowane w eleganckim pudełeczku. Jedyny problem to Anna. Ruszyli na poszukiwania prezentu dla niej, wiedząc, że to ona chyba najwięcej pracuje w domu i wkłada w to bardzo dużo energii i zaangażowania. Należała się jej jakaś nagroda.

*

Mason już zadzwonił po samochód do domu, bo odechciało mu się spacerów po pętaniu się po centrum handlowym przez ponad dwie godziny. Josh, kiedy już wychodzili na ulicę, wiedział, że reszta pracowników Masona na pewno w tym czasie jeszcze się nie wyrobiła z przygotowaniami, więc kiedy siedzieli w samochodzie, im bardziej zbliżali się do rezydencji, tym bardziej się denerwował. Musiał utrzymać jakimś cudem Masona z dala od salonu i w tej chwili wydawało mu się to bardzo trudnym zadaniem.
— Chcesz coś robić teraz wieczorem? — zapytał swojego pana, chcąc wybadać, jakie ma plany.
— Nie wiem — odparł ten ze wzruszeniem ramion. — Muszę tylko teraz znaleźć Roberta, aby przekazać mu, że ma odebrać te całe hantle dla Eliota.
— Mogę mu przekazać, jak chcesz — odparł Josh, siedząc obok swojego pana i zamiast na zaśnieżone widoki za oknem samochodu, patrzył właśnie na niego. — Muszę i tak go znaleźć i zapytać, czy nie wie, co się stało z moimi trampkami, bo nie mogłem ostatnio ich znaleźć.
— A to nie mogłeś teraz sobie jakiś kupić? — Mason burknął, kręcąc głową.
— No… Po co, jak są na pewno gdzieś w domu? Tylko się w tych porządkach zgubiły. Nie ma sensu wydawać kasy na próżno.
Mason wzruszy ramionami.
— Jak uważasz — mruknął, a kierowca zwolnił i zatrzymał się na podjeździe pod ich domem.
Josh wysiadł zaraz za Masonem i podążył z nim w stronę rezydencji. Cieszył się, że okna salonu nie było stąd widać. Jednak kiedy weszli do środka, poczuł bardzo subtelny zapach świeżej, żywej choinki. Od razu spojrzał krótko na Masona, kiedy się rozbierali z wierzchnich ubrań, ale miał nadzieję, że tylko on to czuje dzięki swojemu wyczulonemu węchowi.
— A w ogóle może pójdziemy wziąć kąpiel razem, co? — zagadał szybko.
Mason spojrzał na niego pytająco, po czym oddał mu swoją kurtkę, aby ją odwiesił, bo Robert jakoś nie przyszedł, aby go powitać w domu.
— Jest dopiero szósta, wiesz?
— To byśmy sobie postawili laptopa i się moczyli, i coś oglądali? — zaproponował Josh, którego trybiki w mózgu pracowały na zwiększonych obrotach. Musiał utrzymać Masona z dala od salonu!
Powiesił szybko kurtki i spojrzał na niego z wyczekiwaniem na reakcję tę propozycję. Mason chwilę się nad tym zastanowił i skinął w końcu dość zlewczo głową.
— Może być, ale wpierw coś zjem — rzucił, ruszając w stronę kuchni.
Josh pokiwał głową i ruszył za nim wiernie, oglądając się przy tym w kierunku wejścia do salonu.
— To może weźmy sobie jakieś owoce do wanny? — zaproponował.
Mason westchnął i zatrzymał się w połowie drogi. Odwrócił do chłopaka.
— Może być. Możesz iść, napuścić wody i poczekać tam na mnie już nagi. Bo widzę, że ci się strasznie spieszy.
— Jak już idę z tobą, to pójdziemy razem — zaoponował Josh, stając tuż przy nim. Musiał go pilnować przecież.
— A ja powiedziałem, abyś poszedł i napuścił wody. Ja wezmę jedzenie.
Josh odetchnął nerwowo i stanął pod ścianą w przedpokoju.
— To ja tu poczekam, a ty pójdź po to jedzenie… okej?
Mason uniósł brwi, chwilę analizując sytuację, po czym pokręcił głową.
— To już lepiej chodź, to se coś wybierzesz — westchnął. Był zgaszony i starał się nie myśleć o tym, że to mogło być spowodowane zbliżającymi się świętami.
— Okej — odparł od razu Josh, wchodząc z Masonem do kuchni.
Na wyspie stała duża miska z winogronami, więc wyciągnął z szafki mniejszą, by trochę ich do niej przesypać. Po drodze zajrzał do lodówki i dyskretnie skubnął trochę mięsa mielonego z miski.
Mason w tym czasie wyjął sobie z szafki płatki zbożowe i zwrócił się do Josha:
— Podaj mi jogurt. — W międzyczasie dorzucił do miseczki jeszcze owoce. — I widziałeś Annę?
— Nie, pewnie jest zajęta porządkami w piwnicach — odparł chłopak, wyciągając z lodówki jogurt i z nim podchodząc do Masona. W drugiej ręce trzymał miseczkę z winogronami.
— Czyli myślisz, że tu teraz nie przyjdzie?
— Chyba nie… — Josh spojrzał na niego pytająco. — Czemu w ogóle pytasz?
— Bo pomyślałem o czymś — odparł mężczyzna, odstawiając swoje jedzenie i podchodząc do Josha. Objął go rękoma nisko w pasie, tak że dłonie położył mu na pośladkach. — Domyślasz się o czym?
Chłopak najpierw rozszerzył powieki, po czym spojrzał w stronę wejścia do kuchni i lekko oparł dłonie na klatce piersiowej Masona. Wcześniej szybko odłożył jogurt.
— Chyba twoje ręce na moim tyłku są dość jednoznaczne. — Zaśmiał się, ale i tak nacisnął na tors Masona. — Ale… może pornosa obejrzymy i w wannie jak już…?
Mason zmarszczył nos z lekkim rozbawieniem i przysunął się do chłopaka na siłę. Skubnął go zębami w szyję.
— Sam mówiłeś, że Anna nie przyjdzie, bo jest tam czymś zajęta.
— A Robert i Eliot? — odparł Josh cicho, aż odchylając się do tyłu w jego ramionach.
— Co z nimi? — spytał Mason, przesuwając nosem po szyi chłopaka, a następnie zarośniętym policzkiem po boku jego twarzy.
Josh nie potrafił powstrzymać się przed jękiem. Zaczerwienił się od razu, gdy zdał sobie sprawę, że zrobił to głośno.
— Oni mogą wejść… Eliot dużo je…
— To nie zje — odparł od razu Mason, bawiąc się z chłopakiem i nakręcając jego zażenowaniem. Pomasował go po zgrabnych pośladkach i poczuł, jak te spinają się nerwów, tak samo jak cały Josh w jego ramionach.
— Ale ten… pornos… — spróbował przypomnieć, znowu rzucając spojrzenie w kierunku drzwi. Dotyk tych dużych dłoni mężczyzny na pośladkach nie pomagał, ani myśl, że chciałby podświadomie, by ten wsadził mu je w spodnie i ścisnął.
— Co z nim? — spytał trochę na odczepnego pan tego domu, znowu otarł się o jego twarz swoją i skubnął go wargami w płatek ucha. Jedna z jego dłoni wsunęła się pod koszulkę Josha, na nagie plecy, a palce drugiej wcisnęły materiał bielizny i spodni w jego rowek.
Chłopak momentalnie przycisnął się do Masona i oparł czoło o jego ramię, zaciskając zęby na dolnej wardze.
— Boże, nie rób tak… stanie mi — stęknął.
— A myślisz, że po co to robię? — mruknął Mason, masując intensywniej jego pośladki i przyglądając się jego reakcjom z fascynacją. Tak, to poprawiało mu humor.
— Mason, no… — jęknął chłopak, już zupełnie wtulając twarz w jego ramię. Czuł, że jest czerwony na twarzy, a w spodniach szybko rosła mu wypukłość. — Chcesz mnie tu wypieprzyć…? — zapytał ledwo słyszalnie przez tłumiący to materiał koszuli i to, że mówił szeptem.
Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem, głaszcząc go po plecach i tyłku.
— Przeszło mi to przez myśl raz, czy dwa — przyznał, samemu będąc już podnieconym.
Josh przełknął ciężko ślinę i lekko drżącymi dłońmi pomasował plecy swojego pana.
— A mogę klęknąć za wyspą? — zapytał, wciąż w jego ramię. Wiedział, że tam nie będzie ich widać od strony wejścia i będą mogli krzyknąć, by niespodziewany gość się wycofał.
— Myślałem, aby cię na niej wyruchać… ale może. Jak mnie przekonasz? — spytał Mason, a jego dłoń wsunęła się za spodnie Josha, już dotykając i masując gołą skórę. — Pyszny.
— Może… — Josh zaczął myśleć pospiesznie, ledwo mogąc się skupić. Stanął przy tym na palcach, jakby miało to mu pomóc odsunąć się do dłoni Masona i skoncentrować się. — Rozbiorę się i wypnę na podłodze?
Mason chwilę nad tym myślał, po czym wyciągnął głowę i pocałował usta Josha. Nie rozumiał, czemu czasami tak nagle ten umiał go aż tak podniecić.
— Może. A zrobisz mi jeszcze jakiś pokaz do tego?
— Pokaz? — Josh spojrzał mu w oczy pytająco, coraz bardziej speszony. Nie byłby w takim stanie, gdyby robili to w pokoju, ale stali w kuchni, do której w tym momencie równie dobrze mogła się zwalić cała trójka służby Masona! — Ale… nie ma muzyki do striptizu…
— Nie musi być. Na razie możesz się tylko rozebrać — odparł mężczyzna i podszedł do drzwi kuchni. Chwilę się zastanowił, ale że nie było jak ich zamknąć, zabrał taboret i wystawił go przed próg. Może to chociaż wzbudzi zastanowienie całej reszty służby przed nagłym wtargnięciem do środka.
Josh spojrzał za nim i cofnął się trochę. Stanął za wyspą tak, że Mason widział teraz tylko jego górną połowę ciała. Chłopak uśmiechnął się do niego lekko, skrępowany i rozpiął najpierw bluzę. Odrzucił ją na bok i skrzyżował ręce z przodu, łapiąc koniec podkoszulki. Oblizał usta, mając nadzieję, że kusząco i wręcz lubieżnie jak na pornosach, po czym powoli podciągnął bluzkę do góry, ukazując Masonowi swój lekko napięty brzuch.
Mason zaśmiał się nisko, z lekką chrypką.
— No, dalej, rozbieraj się. Możesz wejść na blat. Na kolanach, jak już to zrobisz — poinstruował go, mierząc go ciemnymi oczami.
Głowa Josha, która wyłoniła się spod zdejmowanej koszulki, była już cała zaczerwieniona.
— Ale miało być za wyspą — wydusił, odrzucając podkoszulkę. — Mason, oni już i tak wiedzą za dużo… Proszę…
— To módl się, aby nikt nie wszedł — odparł mężczyzna, podchodząc do lodówki i zaczął czegoś w niej szukać.
Josh najpierw spojrzał na niego, potem znowu w stronę wejścia i z dużym oporem psychicznym sięgnął do swoich jeansów. Rozpiął je i obsunął w dół, ale obcisłe, czarne slipki, jakie miał na tyłku, zostawił.
Mason nie widział tego, bo właśnie wyjmował z lodówki puszkę bitej śmietany. Kiedy jednak zauważył, że Josh jeszcze nie jest nagi, rzucił mu srogie spojrzenie.
— Czemu jeszcze to masz na sobie?
Chłopak zacisnął usta i spuścił wzrok, ściągając bieliznę w dół. Szybko, niemalże gorączkowo zasłonił sobie krocze dłońmi i skulił się bardziej za wyspą. Serce pompowało jego krew w szybkim tempie. Poza tym leki brali zawsze pod wieczór, więc jeszcze nie zdążył zabrać swojej dawki. Dlatego też łatwiej i szybciej się podniecał, a jego zdradziecka i perwersyjna podświadomość mówiła, że nakręcała go ta sytuacja. W jakiś chory sposób, na równi z tym, jak teraz miał ochotę zapaść się pod ziemię.
Mason zlustrował go wzrokiem. Zachłannym i władczym.
— A teraz właź na blat i usiądź do mnie przodem z podkulonymi pod siebie nogami— rozkazał mu dokładnie. Oddychał ciężej i głębiej niż do tej pory, samemu się denerwując, że ktoś może ich widzieć.
Josh zawahał się i zacisnął uda, ale w końcu przełożył z blatu na bok miskę z owocami i wszedł na niego, już całkiem nago. Usiadł tak, jak Mason mu kazał.
— Lepiej by było w pokoju — jęknął. — Mason, proszę.
— Nie — odparł mężczyzna, delektując się widokiem czerwonego z zażenowania i podnieconego chłopaka. Aż się oblizał. Wyglądał jak jakieś danie gotowe do zjedzenia.
Potrzasnął puszką z bitą śmietaną i zbliżył się bardziej do Josha. Pogładził jego brzuch i penisa dłonią, a następnie napryskał trochę bitej śmietany na czubek członka.
Josh sapnął i spojrzał w dół.
— Myślałem, że zrobiłeś sobie płatki — rzucił z lekkim uśmiechem, starając się nie oglądać za siebie na drzwi. Wolał już chyba nawet nie być świadomym, że ktoś tam może stać i się patrzeć.
— Sam mówiłeś, że powinienem sobie od czasu do czasu pozwolić na coś dobrego. — Mason zaśmiał się z przebiegłym uśmiechem i wziął do ust główkę penisa razem z bitą śmietaną na niej.
Josh zagryzł dolną wargę i uśmiechnął się szerzej. Jakoś tak impulsywnie położył dłoń na głowie swojego pana i leciutko wypiął biodra.
Mason spojrzał na niego z dołu i zawarczał nisko. Przesunął paznokciami po udzie Josha, ale drugą dłoń z bitą śmietaną w puszcze przesunął do chłopaka i wycisnął ją na jego brzuch.
Josh opuścił od razu biodra, ale nie zabrał dłoni. Strasznie podniecało go to, co teraz miał przed oczami. Widać było to po jego penisie, który zesztywniał bardziej i po policzkach, które mocniej się zaczerwieniły.
Mason jeszcze oblizał główkę penisa, po czym wyjął ją ze swoich ust i odchyliwszy sobie członek, polizał Josha po brzuchu. Odstawił śmietankę na chwilę na bok i złapał go obiema dłońmi za biodra. Zassał się na jego boku, zostawiając mu czerwony ślad.
Josh już nawet specjalnie na te ślady nie oponował. A przynajmniej nie wtedy, kiedy robione były na tych partiach jego ciała, które dało się zasłonić ubraniem. Gorzej było, gdy miał całą szyję w malinkach albo nawet policzki i szczękę. Mason na razie nie miał do nich dostępu, bo był dużo niżej od niego. Co chwilę zdobił jego skórę bitą śmietaną i zlizywał ją, podgryzając ciało chłopaka. Dłońmi masował przy tym jego pośladki jak ciasto.
Josh odchylił się przy tym bardziej do tyłu, opierając dłonie o blat za plecami. Jego penis stał sztywno, z rzucającym się w oczy kolczykiem na wędzidełku.
— Ale… ale przerwiemy, jak ktoś wejdzie? — wydusił, oddychając ciężko.
— Nie. Pokażemy, jak cię zjadam — zakpił Mason i polizał jego penisa, po czym złapał go zębami, nie gryząc go jednak. Mimo to chłopak cały zesztywniał i nieco zbladł.
— Nie rób! — uprzedził od razu i nawet nie drgnął.
Mason spojrzał na niego w górę, po czym puścił jego penisa. Wyciągnął za to dłoń do karku chłopaka i przyciągnął go do siebie w dół. Pocałował go krótko w usta.
— A to czemu? Boisz się, że ci odgryzę?
Josh przełknął ślinę, nie wiedząc, co odpowiedzieć.
— Nie, raczej nie… Ale mówiłeś o jedzeniu i go tak złapałeś… — Odetchnął. — Czasami serio mnie przerażasz. — Zaśmiał się krótko, spuszczając wzrok na jego wargi.
Mason patrzył chwilę na Josha, po czym znowu pociągnął go do siebie i pocałował z pasją. Ten chłopak doprowadzi go do szaleństwa.
Pociągnął go bardziej w swoją stronę, nie przerywając pocałunku.
— Zejdź. Chcę cię już! — wydyszał w jego usta.
Joshowi nie trzeba było tego powtarzać. Czuł ten specyficzny uścisk w podbrzuszu i gorąco w całym ciele. Był podniecony i napalony, i chciał już poczuć się przez niego zdominowany, zdobyty i przywłaszczony. Sam więc jeszcze pocałował mocno mężczyznę, po czym wyswobodził się z jego uścisku i wmawiając sobie, by nie patrzeć na wejście do kuchni, uklęknął na zimnych kafelkach za wyspą. Ustawił nogi nieco szerzej i podparł się dłońmi o podłogę, po czym obejrzał się z dołu na Masona popędzającym i proszącym spojrzeniem. Cicho ni to pisnął, ni to jęknął, lekko wyginając kręgosłup, by jego tyłek był delikatnie uniesiony w górę.
Mason stęknął i pochylił się do chłopaka. Przesunął gorącymi dłońmi po jego bokach, po czym trzasnął jedną w pośladek chłopaka. Nie za karę, tylko by zobaczyć, jak się czerwieni. Chciał, aby był z tyłu calutki taki. Nie tylko, aby jego szparka była mocno zaróżowiona, ale i tyłek.
— Aaach! — krzyknął Josh, nie spodziewając się tego i lekko zgiął łokcie, kuląc się nieco. Na pośladku od razu powstał czerwony ślad, a chłopak jakoś tak odruchowo cofnął tyłek.
— Nie — poprosił go Mason, łapiąc go za biodro i ciągnąc w górę, aby znowu się wypiął. — Nie odsuwaj tego słodkiego tyłeczka.
— Ale nie bij… za mocno — szepnął Josh, spuszczając głowę i znowu nieco wypinając dupcię.
Mason zamruczał potakująco i jeszcze pocałował pośladek Josha, nim trzasnął w niego otwartą dłonią. Nie za mocno, ale tak, aby zostawić ślad. Dźwięk, który się przy tym roznosił, niemożliwie go podniecał. Niemal na równi z jękiem Josha.
Ten znowu drgnął i tym razem szybko zamknął sobie usta jedną ręką, czerwieniejąc na twarzy jak dojrzały pomidor. Gdyby Mason widział teraz jego penisa, zobaczyłby, jak ten zesztywniał na uderzenie. Dziurka za to wyraźnie zacisnęła się i rozluźniła spazmatycznie.
— Mmnnn… je… jeszcze? — Josh wydusił ze wstydem zza dłoni.
Mason spojrzał na niego i przesunął najpierw otwartymi dłońmi po plecach Josha, aż na jego pośladki, po czym zrobił to samo, tylko wbijając mu w skórę paznokcie. Na koniec trzasnął go obiema dłońmi w pośladki, które cudownie się czerwieniły. Aż sam dyszał nisko, skrajnie podniecony. Jego penis już cierpiał, uwięziony w spodniach.
Chłopak zaskamlał na uderzenia, nieco się podrywając. Ręce mu się zatrzęsły, ale udało mu się ustać na wciąż wyprostowanych. Ledwo łapał powietrze przez emocje i rozgorączkowanie. Zupełnie zapomniał teraz, że ktoś może zobaczyć go w tej poniżającej pozycji. Czerwonego na tyłku i drżącego na całym ciele, o które teraz Mason się oparł i otarł o jego pośladki kroczem, jeszcze w twardym materiale spodni.
— Podniecasz mnie, psie. Jak tak skomlesz o kutasa swojego pana — wydyszał mu do ucha, sięgając pod niego i ściskając jego sutki.
Josh pisnął na to i mało co nie upadł twarzą na kafelki, kiedy ręce znowu się pod nim załamały.
— Bo… bo jest duży i twardy… Czuję go tyłkiem — wypalił, jakby nie było to oczywiste. Do tego lekko zakręcił biodrami, by samemu otrzeć się o jego kutasa.
Mason zawarczał nisko, bawiąc się jeszcze jego sutkami.
— Nabijesz się na niego, czy chcesz, aby cię przerżnął? — spytał tuż przy uchu chłopaka niskim, ochrypniętym głosem.
— Nabiję! — odpowiedział od razu Josh, oglądając się na niego z mocnymi wypiekami na policzkach i żywym spojrzeniem. — Chcę pokazać, jak cię chcę!
Mason zamruczał potakująco i tylko ugryzł go w bark, nim się od niego odsunął. Nim rozpiął swoje spodnie, strzelił go jeszcze otwartą dłonią między pośladki, nie mogąc się powstrzymać.
— Kurwa! — krzyknął chłopak, opadając na twarz na kafelki i dopiero po chwili na drżących rękach znowu się uniósł. — Już, już, Mason — zaskamlał.
Mężczyzna tylko skinął głową i wyjął swojego sztywnego penisa ze spodni, siadając pod jedną z szafek. Oparł się o nią plecami.
Josh odwrócił się w jego stronę i podszedł do niego na kolanach. Nie patrzył mu w oczy, gdy uklęknął nad jego udami i oparł się dłońmi o jego ramiona.
— Masz jeszcze tę… śmietanę? — zapytał na ściśniętym gardle, przytulając się do niego lekko. — Żeby nie bolało — dodał cicho.
— Mam — odparł mężczyzna, sięgając do góry za siebie na blat wyspy kuchennej. Dość szybko wymacał pojemnik. — Nie wypniesz się, abym cię napełnił? — spytał z niebezpiecznym uśmiechem na ustach.
Josh zerknął na jego twarz i potaknął.
— Mhm, mogę — zgodził się i odwrócił się w miejscu, wciąż klęcząc nad jego udami, ale tyłem, dodatkowo opierając się o kafelki dłońmi i zniżając górną część ciała. — Pochwalisz mnie? — zapytał przy tym z nadzieją. Uważał za duże osiągnięcie to, że teraz już potrafił pokonać wstyd na tyle, by tak się do niego wypiąć. Wiedział, że to czysta perwersja i było to bardzo… poniżające, ale był świadom tego, że Mason takiego go lubił.
Mężczyzna odetchnął głębiej, czując przypływ podniecenia przebiegający wzdłuż jego kręgosłupa. Pogładził zaczerwieniony pośladek Josha, a drugą dłonią przybliżył puszkę ze śmietaną do jego dziurki. Przesunął po niej plastikowym dzióbkiem i aż zadrżał z ekscytacji na myśl o zostawieniu tej śmietany w lodówce.
— Chcesz… pochwałę? — wydyszał, a jego penis drgnął.
— Tak, proszę — odparł od razu Josh, przymykając oczy i lekko marszcząc brwi, prawie że ze skupieniem, gdy poczuł tam plastik.
— Jakiej? Że ładnie wypinasz mi dupę? Że mnie nakręcasz na przeruchanie cię, aż będziesz płakać z przyjemności? — nakręcał go Mason i bez większych przeszkód wsunął w niego koniec puszki na bitą śmietanę oraz nacisnął, aby ta wtrysnęła w Josha.
Chłopak jęknął, zaciskając mocno pośladki na dozowniku.
— Za… za wszystko… bo się staram… — wyskamlał, zaciskając dłonie w pięści i oswajając się z tym dziwnym uczuciem. Teraz w ogóle nie myślał o tym, że potem będzie miał w sobie spermę i śmietanę i będzie musiał jakoś dotrzeć do łazienki.
Mason zamruczał nisko, słysząc syk gazu i bitej śmietany, kiedy ta napełniała chłopaka. Kiedy wyjął z chłopaka dzióbek śmietany w spreju i jeszcze raz nią potrzasnął, z zaciśniętego otworka wypłynęło trochę białej substancji. Przełknął ciężko ślinę.
— Bardzo się starasz. I jesteś w końcu grzeczny — wydyszał, wsuwając w niego znowu dozownik i wpakowując w niego jeszcze więcej bitej śmietany.
Josh odruchowo cofnął biodra, ale szybko zreflektował i ponownie wypiął do Masona tyłek. Do tego uśmiechnął się do siebie, słysząc pochwałę.
— M… mhm… — wydusił tylko, szczęśliwy. Poczuł dodatkowo nieco wilgoci nie tylko pomiędzy pośladkami i w swoim wnętrzu, ale i na jądrach. Do tego czuł, że był coraz bardziej pełny, ale nie oponował, poddając się zupełnie Masonowi.
Ten w końcu wyjął z niego dozownik i odrzucił na bok puszkę, która potoczyła się po podłodze.
— Chodź już tu do mnie — rozkazał niskim, chropowatym głosem, łapiąc Josha za pośladek i ściskając go mocno. Kciukiem trochę naciągnął jego szparkę, aż wypłynęło z niej trochę roztopionej śmietany.
Chłopak zacisnął dziurkę szybko i mocno, nie chcąc, by za dużo wypłynęło. Ściskając tyłek, odwrócił się znowu do Masona, a ten od razu mógł poznać po jego twarzy, jak jest zarówno strasznie podniecony, jak i zażenowany. Widać jednak było, że się stara.
Uklęknął znowu nad udami swojego pana i sięgnął jedną ręką za siebie, łapiąc sztywnego penisa Masona.
— Już? — spytał, zerkając na jego twarz i lekko opuszczając biodra, aż poczuł czubek na swoim tyłku.
Mason złapał go dłonią z tylu szyi i ściągnął do siebie, całując mocno w usta.
— Już — wydyszał, kiedy na sekundę odsunął się nieznacznie od jego warg. Był napalony i najchętniej przewróciłby go na plecy oraz przerżnął brutalnie, ale to, że Josh chciał go ujeżdżać, było zbyt pochlebiające, aby sobie tego odmówić.
Chłopak zgodził się cichym mruknięciem i ze skupieniem opuścił biodra, lekko nimi kręcąc, gdy wpasowywał się odpowiednio. Kiedy wyczuł, że główka znajduje się tuż przy jego dziurce, opuścił się niżej, powoli nasuwając się na jego penisa. Czubek gładko przeszedł przez jego nawilżoną szparkę, jednak mocno rozciągał. Josh więc pisnął niekontrolowanie, ale nie zatrzymał się i znowu lekko się opuścił.
Mason tylko patrzył na chłopaka swoimi ciemnymi oczami, analizując każdy grymas na jego twarzy. Nakręcało go to. Wciąż trzymał przy tym jedną dłoń na jego szyi, a drugą tuż nad pośladkami.
Josh nadal opuszczał się na jego penisie, a Mason czuł, jak nerwowo zaciska mu dłonie na ramionach. Trzymał się przy tym wolną dłonią za penisa i jądra, lekko je unosząc dla wygody. Wreszcie udało mu się całkiem opaść i od razu uniósł na mężczyznę wzrok.
— Cały. — Uśmiechnął się szeroko, wyraźnie dysząc.
Mason pociągnął go za szyję do siebie i pocałował go mocno w usta.
— Czuję. Ależ masz tam mokro — wydyszał w usta chłopaka, który na te słowa od razu zastygł, ale po chwili pokiwał twierdząco głową.
— Aż… wycieka — wydusił cicho.
— Mhm… A teraz się ruszaj. Pokaż, jak to kochasz.
— Bardzo! — odparł od razu Josh, patrząc mu żywo w oczy i mocnymi rumieńcami. — Pasuje do mojej dupy — dodał nieco speszony i od razu poruszył się w górę i w dół, przez moment nie oddychając przy tym, ale z każdym kolejnym ruchem bardziej się przyzwyczajał i nabierał równego rytmu.
Mason trzymał go ciasno przy sobie, tylko trochę unosząc biodra w górę. Ocierał się przy tym klatką piersiową o niego i co jakiś czas skubał go ustami po szyi i obojczyku.
Josh starał się być cicho, ale gdy po dość krótkim czasie stymulacja prostaty była bardzo, bardzo intensywna, nie był w stanie powstrzymać się przed piśnięciami i jękami. Zatkał sobie mocno usta dłonią, ruszając się dalej. Jego mięśnie brzucha napinały się co rusz i można było zobaczyć, że faktycznie te codzienne ćwiczenia coś dają. Chłopak miał nie tylko lepszą kondycję, ale i jego ciało wyglądało lepiej. Chociaż dla Masona to nie było aż tak ważne. Liczyła się jego rozemocjonowana twarz i to jak piszczał, i jęczał, nabijając się na niego, jakby od tego zależało jego życie. Zawarczał i ugryzł Josha w dolną wargę, łapiąc w dłoń jego penisa i ściskając mocno.
Chłopak zaskamlał i zakręcił tyłkiem kilka razy, pieszcząc się w środku w ten sposób członkiem swojego pana. Było mu tak dobrze! Czuł, jak śmietana wypływa z niego, ale nie przejmował się tym teraz.
— Ma… Mason! — wydusił, patrząc mu w oczy gorącym spojrzeniem.
Mężczyzna zawarczał i nie mogąc się powstrzymać, złapał Josha mocno w talii i pod tyłkiem. Odpychając się stopami, uniósł się, trąc plecami o bok kuchennej wyspy. Kiedy był już z chłopakiem w górze, odwrócił się i rzucił go na blat. Od razu złapał go mocniej za biodra i wbił się w niego mocno, z całej siły.
Josh krzyknął głośno i niekontrolowanie, co definitywnie musiało być słychać jak nie w salonie, to chociaż w przedpokoju. Złapał się mocno blatu po bokach i rozłożył nogi na boki. Znowu poczuł, że trochę wyciekło, ale skupiony był całkowicie na palącym uczuciu penetrującego go chuja.
— Och, Mason… kocham go — wyskamlał, zaciskając mocno powieki. — I ciebie też…
— To patrz na mnie! — zawarczał Mason, samemu wpatrując się w chłopaka i pieprząc go z całych sił. Czuł, jak wszystko go w środku pali, jak płuca go palą od wysiłku i braku powietrza, jak mięśnie mu drżą i jak zbliża się do intensywnego orgazmu w dupie Josha.
Chłopak od razu spełnił polecenie i wpatrzył się w niego lekko załzawionymi oczami. Sięgnął przy tym szybko do swojego sztywnego penisa i gorączkowo poruszył po nim dłonią. Cały czas pojękiwał i pokrzykiwał, dosłownie wijąc się na blacie, gdy Mason wchodził w niego tak ostro i mocno.
Już obaj zupełnie zapomnieli, że pieprzą się na blacie kuchennym, gdzie codziennie domownicy spożywali śniadalne. Teraz liczyło się tylko to, jak było cholernie dobrze.
— O żesz… kurwa…! — zasyczał Mason, wbijając się w chłopaka i spuszczając się w jego napełnionym już bitą śmietaną tyłku. Zadrżał na całym ciele, patrząc pożądliwie na Josha.
Ten zaburczał coś niewyraźnie do siebie, czując drżenie jego penisa i przyspieszył ruchy dłoni na swoim członku. Uważał jak zwykle na kolczyk, co z początku przy masturbacji było dość kłopotliwe. Teraz był już przyzwyczajony i dosłownie po chwili spuścił się na swój brzuch. Orgazm miał bardzo silny, a sperma aż dotarła do jego podbródka, kiedy wyprężył się i zaskamlał głośno.
Mason dyszał nad nim, patrząc na niego z satysfakcją wymalowaną na twarzy. Trwał jeszcze w nim, aby w końcu pochylić się i pocałować go w usta. Smakował je długo i leniwie, wplatając mu palce we włosy.
Chłopak mruknął z rozleniwieniem i spełnieniem, odpowiadając pasywnie, ale chętnie na pocałunek. Miał przy tym zamknięte oczy, by dać sobie trochę odpocząć po tym seksie. Oplótł przy tym Masona nogami w pasie.
Mężczyzna pogładził go najpierw po boku, potem po udzie, jeszcze się nie odsuwając. Było mu dobrze i w sumie taki prezent jak Josh na każde jego skinienie i zachciankę był wystarczającym prezentem. Nie tylko na święta. Nie chciał go puszczać. Nawet jakby miał go znowu zamknąć.
— Mm… dobrze mi — Josh zamruczał słabo w jego usta, lekko ściskając jego penisa pośladkami.
— Mhm… — Mason westchnął, całując go jeszcze raz, tym razem delikatnie. Po tym wysunął się z chłopaka i wsadził swojego ubrudzonego w śmietanie penisa do bielizny.
Z rozluźnionej szparki Josha wypłynęła śmietana pomieszana ze spermą. Chłopak, czując to, momentalnie sięgnął dłonią pomiędzy swoje nogi i położył ją na dziurce, zupełnie speszony. Musiało to wyglądać… bardzo specyficznie. Jakby nie miał tam bynajmniej ładunku jednej osoby.
— Bierzemy tę kąpiel? — zapytał niemal rozpaczliwie, unosząc wzrok na Masona.
Mężczyzna spojrzał w dół i położył dłoń na dłoni chłopaka. Chwilę się zastanowił, po czym przycisnął ją bardziej do jego krocza.
— Wsuń sobie palec.
— Co…? — wykrztusił Josh, buraczejąc na twarzy. — Nie, po co? Wycieknie więcej! — jęknął cicho z protestem i wstydem.
— Wsadź — powtórzył Mason, całując go w policzek tuż pod okiem. Chłopak był tak słodko speszony.
Josh spojrzał mu z wyrzutem na twarz. Nie wiedział, po co ma to robić, a do tego… Uch. Tak pod obserwacją, czuł się zawstydzony, gdy już byli po seksie. Wiedział jednak, że Mason i tak się nie ugnie, więc przełknął ciężko ślinę i na ślepo wymacał palcem wskazującym swoją szparkę. Była cała wilgotna. Wsunął go w nią powoli i od razu poczuł, jaka jest ciepła i rozluźniona przez penisa Masona.
— Nnnn… — jęknął cicho, patrząc w oczy swojego pana.
Ten uśmiechnął się, czując pod własną dłonią, że chłopak wykonał polecenie.
— Grzeczny — pochwalił go i sam dołączył swój palec do tego, który Josh już trzymał w sobie. — Czujesz, jaki jesteś tam ciepły i drżysz? Sama rozkosz — zamruczał mu tuż przy uchu.
— Mm… ale łas… — Josh pisnął i poderwał się lekko, obejmując wolną dłonią Masona za szyję. — Łaskocze.
Mężczyzna uśmiechnął się w jego szyję i podrapał go zarostem po skórze.
— Mhm… słodki jesteś — zamruczał, masując go od środka i czując, jak między palcami wycieka z chłopaka roztopiona bita śmietanka zmieszana z jego spermą. Kapała na kafelki kuchni, a Mason nawet nie myślał się tym przejmować. W końcu wyciągnął swój palec i pociągnął dłoń Josha do jego twarzy. — Poliż — rozkazał, mając na myśli ich palce.
Chłopak aż zaniemówił, patrząc na niego w szoku. Potem spojrzał na palce i na moment zapomniał o oddychaniu. Zrobiło mu się gwałtownie bardzo duszno, a na twarzy czuł wręcz nieznośne gorąco. Bał się nawet spojrzeć w stronę wejścia do kuchni, bo by chyba wybiegł z domu i zakopał się w jakimś schronie, gdyby ktoś teraz zobaczył go w takiej sytuacji.
Spojrzał jeszcze raz całkowicie spłoszonym wzrokiem na twarz Masona i delikatnie wysunął sam koniec języka. Serce tłukło mu się mocno w piersi, gdy wyciągnął głowę i delikatnie liznął palec swojego pana.
Ten uśmiechnął się z satysfakcją, przyglądając się Joshowi z zafascynowaniem. Cały płonął, pochłaniając wzrokiem ten widok. Czuł przy tym, jak w spodniach znowu robi mu się ciaśniej. Josh wywoływał u niego takie skrajne emocje!
Chłopak co raz zerkał mu w oczy, jakby sprawdzał, czy robi dobrze. Zlizywał śmietanę z palców swoich i Masona, a ten czuł wyraźnie, jak drży i jaki jest gorący z zażenowania. W końcu całe palce były wylizane, a Josh na koniec oblizał usta i znowu położył głowę na blacie.
— Dobrze? — spytał cicho lekko zachrypniętym przez zdenerwowanie głosem.
Mason skinął od razu głową i pogładził go dłonią po policzku.
— Dobrze. Doskonale — pochwalił go, sam będąc rozgorączkowanym. Pocałował go w usta chciwie. — Słodki jesteś. Mój najsłodszy Josh.
Chłopak uśmiechnął się do niego na te słowa, zadowolony, że to zrobił, skoro mógł usłyszeć taki komentarz. Sam od razu chętniej wyciągnął się do pocałunku, choć nie rozchylił ust, bo wciąż czuł w nich posmak spermy i śmietany, a nie wiedział, czy Mason chciałby też to poczuć.
Mężczyzna nie nalegał i tylko jeszcze pogładził Josha po włosach, nim uniósł się z niego. Uśmiechnął się do niego, po czym chwycił go za rękę, ściągając z kuchennego blatu. Bez słowa obwiązał mu tyłek swoją koszulą i nim chłopak zdążył zaprotestować, pochylił się i zarzucił sobie na ramię. Josh był ciężki, aby nieść go aż na górę po schodach, ale w końcu ta nieszczęsna winda, która używana była raz na miesiąc, mogła się przydać. Sprzątanie tego całego syfu zostawił tym, którzy od tego byli.
— Nie musisz, mogę pójść sam — rzucił od razu Josh, choć dość słabym głosem, mimo że czuł, że ma miękkie nogi, a szparkę rozluźnioną. Śmietana wypływała z niej aż na uda.
Mason prychnął i klepnął go jeszcze wolną dłonią w pośladki, drugą obejmując jego nogi, aby się nie zwalił.
— Zamknij się i lepiej się trzymaj — poradził mu, wychodząc z kuchni. Przewrócił przy tym taboret, który przed nimi postawił.
Josh zacisnął palce na jego pasku, patrząc na podłogę, na którą miał widok i na tyłek swojego pana. Oblizał usta, wciąż czując ten specyficzny posmak w ustach.
— I idziemy do wanny? — zapytał, dosłownie pokładając się na ramieniu mężczyzny. Do tego ten tak dobrze pachniał… W ogóle nie chciał się teraz od niego odlepiać.
— Tak — odparł Mason, kiedy byli już przy drzwiach windy. Oparł się o ścianę, czekając, aż ta zjedzie. Nie przejmował się, że ktoś może ich teraz widzieć.
W końcu usłyszeli piknięcie i drzwi otworzyły się przed nimi. Mężczyzna wniósł Josha do kabiny. Tradycyjnie, jak chyba każda, była wyłożona lustrami. Mason uśmiechnął się do siebie i nie mogąc się powstrzymać, uniósł skraj swojej koszuli, którą zarzucił na tyłek Josha, aby zobaczyć go w odbiciu. Od razu dojrzał jego mokrą szparkę i białą śmietanę pomiędzy pośladkami, która znajdowała się również na jądrach i udach Josha.
— Nie patrz — jęknął chłopak, czując, co Mason robi i od razu bardziej spinając tyłek. Do tego wciąż czuł lekkie pieczenie na pośladkach, więc te na pewno były zaczerwienione. Mason więc musiał mieć naprawdę… chyba dla niego ciekawy widok.
— Nie jęcz. Dobrze wygląda — odparł ten z rozbawieniem w głosie i oparł się z chłopakiem o ścianę, bo jednak ten nie był najlżejszy. Przesunął też palcami po jego wewnętrznej stronie ud zaraz przed tym, jak dojechali na piętro i drzwi windy się otworzyły.
Josh zagryzł wargę i kiedy szli korytarzem w kierunku sypialni Masona, zapytał szybko:
— Masz strzykawkę u siebie? Nie brałem jeszcze.
Mason warknął pod nosem i najpierw zaniósł Josha do swojej sypialni, po czym do łazienki i posadził go na brzegu wanny.
— Mam w szufladzie przy łóżku. Na wypadek, jakby ci kiedyś odjebało — wyjaśnił i wyszedł po lekarstwo.
Josh w tym czasie ściągnął z siebie koszulę Masona i odłożył ja na bok, po czym wychylił się do kurka i odkręcił ciepłą wodę. Potem spojrzał w kierunku wejścia i wstał z wanny. Starając się zaciskać pośladki, podszedł do ubikacji i usiadł na desce klozetowej, sięgając równocześnie po papier, by się podetrzeć. Nie chciał po wejściu do wody od razu zbrudzić jej śmietaną i spermą.
Mason dosłownie po chwili wrócił do łazienki i pomachał między palcami strzykawką z lekiem.
— Mam — poinformował. — Chcesz sam, czy ci wstrzyknąć?
— Zrób mi — poprosił Josh, który właśnie wyrzucał do ubikacji papier, którym wytarł sobie uda, jądra i rowek. Wyciągnął do Masona rękę, napinając kilka razy pięść, by lepiej było widać żyły na zgięciu łokcia.
Mężczyzna kucnął tuż obok niego i ujął jego przedramię. Zdjął zębami zatyczkę i bez większych problemów wbił się w jego rękę.
— Dzięki — odparł Josh z lekkim uśmiechem. Czuł się zmęczony tym seksem i chciał już się znaleźć w wannie, bo czuł, że jak wstanie, to znowu mu kolana zmiękną. Mason potrafił sprawić, że był tak… przyjemnie wypompowany.
— Spoko. — Mężczyzna wstał i poczochrał mu włosy. Niespiesznie zaczął się rozbierać. — Masz tam jeszcze tego sporo, czy chcesz już się położyć w wannie?
— Chyba mam jeszcze trochę… — odparł Josh, nieco się pesząc, ale i tak obserwował Masona. — Bo dużo wcisnąłeś.
— To chcesz jeszcze prysznic?
Josh pokiwał głową twierdząco i wstał z ubikacji.
— Ale ja sobie poradzę, a ty wejdź już do wanny i do ciebie zaraz dołączę — poprosił, ruszając do kabiny prysznicowej.
Mason zgodził się, już zdejmując bieliznę.
— Tylko się nie wyjeb w tej kabinie, bo nie chcę cię potem takiego całego śmierdzącego szpitalem, jak się połamiesz — zagroził jeszcze, sprawdzając temperaturę wody w wannie, nim do niej wszedł.
Josh uśmiechnął się lekko.
— Postaram się — obiecał i zamknął się pod prysznicem. Czuł się, mimo zmęczenia, bardzo dobrze. Udało mu się utrzymać Masona z dala od salonu, a do tego mieli taki dobry seks! Nie potrafił przestać uśmiechać się do siebie, kiedy zaczął się płukać z resztek spermy i śmietany.

21 thoughts on “Savage Virus – 34 – Śmietankowo

  1. Katka pisze:

    Kawaiineko, w naszych opowiadań jest zwykle, hehe… dużo seksu XD Czasem to chyba wada, chociaż może też co kto lubi. Niemniej zaznaczam, że rozumiem przesyt. Mam nadzieję, że mimo to pozostałe sceny dobrze się czytało :)

  2. Katka pisze:

    Yuu, dzięki za błędy, poprawiłam :) Zawsze się jakie takie małe i podłe znajdą. Hehe, a ten seks w kuchni też wyjątkowo lubię. Wydawał mi się zawsze taki bardziej perwersyjny niż inne w ich wykonaniu. Chyba nawet bardziej niż ten z Anną za drzwiami. Nieźle brniesz do przodu! Jeszcze Ci bardzo niewiele zostało. Ach, wszystko co dobre w końcu się kończy… (czytelnicy FDTS by mnie za te słowa zabili XD). Czytaj, czytaj dzielnie ;* Pozdrowionka!

  3. Yuu pisze:

    ”Mason nie widział tego, bo właśnie wyjmował z lodówki puszkę bite śmietany.”- bitej śmietany
    ”Czuł, jak wszystko go w środku pali, jak płuca go palą od wysiłki i braku powietrza, jak mięśnie mu drżą i jak zbliża się do intensywnego orgazmu w dupie Josha.”- chyba wysiłku
    Ouch >////////< Nwm czemu, ale kocham czytać o seksie w kuchni, to takie… Podniecające XD To dziwne, ale podniecające XD
    Na początku myślałam, że Mason użyja Josha jako talerz, ale wersja z samą śmietaną też dobra. Rozdział bardzo mi się podobał.
    Wgl już neidługo koniec. Szkoda, ale naprawdę szybko mi leci~
    Pozdrawiam

  4. Katka pisze:

    Renia Notorycznieniewyspana, właśnie, właśnie, Masonek jest w takim podłym nastroju i tak mu się wydaje, że te święta będą do dupy, bo nie wie, co go czeka :) Pytanie tylko, jak zareaguje na niespodziankę… „I te słowa Masona: “Mój najsłodszy Josh” są jak wyznanie: “Mój kochany”… Wyobrażam sobie, jak nieziemsko musiał się poczuć Josh, kiedy je usłyszał.” – zapewniam, że cudownie :) Dla Josha największą nagrodą jest pochwała Masona, a to było nawet coś więcej. Taki okaz przywiązania :) A że Josh chce być dla niego „naj”, więc… oj, podobają mu się takie słowa :) Relacje są faktycznie zupełnie inne, drastycznie się zmieniły i tak jak piszesz, są blisko związku o silnych więziach. No, choć teraz też niewątpliwie uczucia do siebie mają bardzo silne i wręcz desperackie. A pożądania u nich nie zabraknie, zapewniam :D

  5. Renia Notorycznieniewyspana pisze:

    Moja ukochana para, taka niezwyczajna jak czasy, w których żyją… Ale do rzeczy. Moją uwagę przykuła myśl Masona na temat tego, że kiedyś było inaczej, bo święta były ważnym wydarzeniem, dlatego teraz jest w wisielczym humorze i najlepiej przespałby cały ten okres. Nie wie, oczywiście, że „rodzina” szykuje dla niego cudowną niespodziankę, a ja czuję, że te święta będą dla niego nawet lepsze niż te sprzed choroby, która ogarnęła świat… I te słowa Masona: „Mój najsłodszy Josh” są jak wyznanie: „Mój kochany”… Wyobrażam sobie, jak nieziemsko musiał się poczuć Josh, kiedy je usłyszał. Przepaść dzieli początki ich relacji (strych, on półnagi, czekający na pana, brutalny seks bez żadnych czułych gestów czy słów) i sytuację teraźniejszą. Wszystko na najlepszej drodze do stworzenia silnego związku pełnego właściwych uczuć, nie tylko zwierzęcego pożądania. A propos tego ostatniego – oczywiście jest to nieodłączny element ich związku i mam nadzieję, że tak pozostanie, bo pokazuje, jak bardzo siebie chcą, a i ja uwielbiam czytać opisy TAKICH scen;p Ta w kuchni – po prostu DELICJE!:D
    Pozdrawiam:)

  6. Katka pisze:

    Jeniffer, WITAAAAJ :D Cieszę się, że zdecydowałaś się skomentować, bo my uwielbiamy widzieć tutaj nowe nicki i nowe opinie! No i muszę przyznać, że strasznie mnie cieszy, że mimo braku sympatii do tego typu opowiadań, z taką dozą brutalności, brnęłaś dalej. A skoro się ostatecznie spodobało, to nie ma co żałować :D I również mamy nadzieję, że kolejne opowiadania, które nadchodzą, będą się podobać :)

  7. Jeniffer pisze:

    Chociaż czytam wasze opowiadania od dłuższego czasu to dopiero mój pierwszy komentarz tutaj. To opowiadanie z początku mi się nie podobało – nie przepadam za brutalnością, ale kiedy między Josem i Masonem zaczęło iskrzyć nie mogłam się oderwać. Dlatego szkoda, że opowiadanie zbliża się ku końcowi, ale mam nadzieję, że następna wasza twórczość będzie tak samo dobra jak pozostałe. :)

  8. Katka pisze:

    Helena27, od razu perwersyjne… XD I to nie my! To Mason i Josh! My nie mamy z tym nic wspólnego, sami siedzą nam w głowach i sterują naszymi palcami, gdy piszemy. Wszystko ich wina :D No i fajowo, że są tak lubiani :D

  9. helena27 pisze:

    O rety, ale Wy jesteście perwersyjne! Uwielbiam Was za to :) Josh i Mason to moja ulubiona para, choć Ryan i Lenny często ich doganiają :P

  10. Shivunia pisze:

    Floo >> W ogóle Josh powinien częściej tak zabawnie i rozkosznie się zachowywać. Chociaż on ma do tego naturalny talent, wiec chyba nie będzie z tym problemów. Dzięki w każdym razie ;)

    Senna >> Katkę dziś odcięło od neta. Przeżywa poważny kryzys, więc domyślam się jakie te chwile bez podłączenia do interneciku były straszne i wkurzające. I miło słyszeć, że nasze teksty są relaksujące dla zmęczonej duszy ;) A ja też współczuje Anie, bo to pewnie na nią padnie, że będzie ten syf czyścić. I taka konsternacja czy oni czegoś jeszcze innego z lodówki nie ruszali XD A co do produktów spożywczych i innych, a potem ich skojarzeń zboczonych. Ta lista jest w moim przypadku dłuuuuga
    co do ps to… trochę ciężko mi powiedzieć. Ostatnio nic z nimi nie pisałyśmy a przyznam się haniebnie, że nie mam pojęcia czy jest jakiś zapas. Chyba nie.
    Dzięki za wenę ale poproszę jeszcze magiczną maszynkę która będzie mi wpompowywać wiedzę z plików pdf do mózgu XD Już o małe krasnoludki które za mnie zrobią wszystko nie będę prosić, bo to już zachłaność XD

  11. Joaś 'Senna' Adamczak pisze:

    łooooooooo matko boska żartobliwa!
    Nooo to się czuje usatysfakcjonowana, szczęśliwa i czytelniczo spełniona, brak neta przez jakiś czas bardzo utrudnia życie a nie czytanie waszych tekstów bardzo wkurza wiec teraz w końcu jestem zrelaksowana :P. Mason że tak powiem rżnął Josha że aż wióry leciały znaczy śmietanka :P. Aż współczuje osobie która będzie sprzątać tą kuchnię po nich hahah. Teraz bita śmietana juz nigdy nie będzie taka sama, będę miała z nia same zboczone skojarzenia, nic tylko pozostaje mi powiedzieć smacznego i czekać na inne rozdziały waszych historii.

    PS. Shivunia takie małe pytanko kiedy jakis następny fanfic z Assassin’s Creed na DA ? <3
    Dużooo wenyyy

  12. Floo pisze:

    O maj, o jeez, o cuuuudo!!!!!!!!!! To było takie mmrrrrrr HOT!!!!! Myślę że Josh powinien częściej pilnować żeby Mason nie chodził do salonu :D wychodzi im to na dobre XD

  13. Katka pisze:

    Gordon, „Korci aby mu ogon doczepic.” – co nie? XD Ostatnio Shiv oglądała filmiku z szczeniakami Goldenów na youtube i co mi coś podsyłała, to miałyśmy oczywiste skojarzenie z Joshem. Taki popiskując, czekający, aż pan go weźmie na spacerek. Co do tej wdzięczności – dokładnie, cała służba jest świadoma, że w takiej rzeczywistości by nie przetrwała i tak naprawdę zawdzięczają Masonowi życie, więc chyba raz w roku mogą coś dla niego zrobić :) Mimo że, jak wszyscy wiedzą, Mason nie jest najprzyjemniejszym facetem pod słońcem XD Ale troszczy się o nich na swój sposób, a oni to dostrzegają. „I ma zajebiste podejscie w stylu pokaze mu jaki grzeczny jestem i go poujezdzam. Czy to kurwa nie jest slodkie? ” – haha, no przyznam, że nieźle to ująłeś XD Podejście Josha jest o tyle słodkie, co też zabawne według mnie XD Ale cóż… jest to jakiś dowód oddania, niewątpliwie XD

    Elis, bo taki zażenowany i zarumieniony Josh to to, co tygryski lubią najbardziej XD A śmietankowy penisek Josha w ustach Masona – mrrrr, samą mnie to jara XD No i byłoby przykre, jakby Mason się rzeczywiście wkurzył za tą niespodziankę :( Tak się wszyscy natrudzili, nastarali, by święta były cudne. Wszystko okaże się już niedługo :) W ich rzeczywistości już „jutro” XD Dla nas niestety jeszcze za kilka dni.

    Tess, „o ile, oczywiście, to co jest między nimi można nazwać związkiem” – dokładnie. Choć może i można, bo jakby nie patrzeć związek to jakaś zażyłość, jakieś relacje pomiędzy dwójką ludzi, a to, że ich relacje są po prostu dość specyficzne, nie zmienia postaci rzeczy. Zatem związek to jest, pytanie, czy rzeczywiście idealny i czy zdrowy XD Choć idealny może być dla nich, zależnie od ich potrzeb. Nawet jak my wszyscy wiemy, że nie tak funkcjonują „normalne” (uch, nie lubię tego słowa) pary. I taaak, Josh to mały, potulny masochista (potulny jak potulny, ale to szczegół XD) a Mason to niemal despota, więc w sumie pasują do siebie jak ulał XD A propos ekranizacji SV i tego „Awrr, na razie trzeba będzie się zaspokoić wyobraźnią.” – strasznie słodkie pragnienie, a to „na razie” zabrzmiało, jakby ekranizacja w ogóle była możliwa XD Co jest jeszcze bardziej rozkoszne, haha. Też byśmy chciały, och, bardzo.

  14. Tess pisze:

    Uwielbiam to opowiadanie. Uwielbiam Josha, uwielbiam Masona i całą służbę. Jest miło, jest bezproblemowo… Lepiej być chyba nie może? Chociaż w sumie może… Gdyby nie ten cały wirus i początkowe relacje między Joshem a Masonem, można by nawet stwierdzić, że jest idealnie i że tworzą idealny związek, o ile, oczywiście, to co jest między nimi można nazwać związkiem. Mason jest władczy i zaborczy jak mało kto, Josh… Josh jest potulny i robi wszystko co jego pan mu każe, (choć wciąż nie mogę się pogodzić z brakiem sprzeciwu z jego strony, buu, chociażby takiego malutkiego buntu wobec pana, a ten nic, będę płakać :D), dobrali się świetnie! Haha, Josh to taki mały masochista… Lubię to! Taki grzeczny, mrruu.
    Wszystko ładnie, pięknie, a ja znów mam to niepokojące wrażenie, że to taka cisza przed burzą, ta cała sielska atmosfera. Jak na razie czekam na to „jutro”, chcę zobaczyć minę Masona! Zobaczyć… Oczami wyobraźni rzecz jasna :) Swoją drogą fajnie, by było zobaczyć kiedyś jakieś anime, czy też serial lub film na podstawie tego opowiadania.. Awrr, na razie trzeba będzie się zaspokoić wyobraźnią. Wracając – jestem ciekawa czy Mason będzie zły, czy też może szczęśliwy, co kupili Annie, haha wielka zagadka, ale aż się śmieję sama do siebie, bo w głowie mam same sprośności, no i ostatecznie co Josh wymyśli jako prezent! A do kolejnego rozdziału tyle czasu trzeba będzie czekać… :D

  15. Elis pisze:

    Takiego zażenowanego, zarumienionego Josha sama chętnie bym brała i zawstydzała go. Jest słodki. A ta śmietana było perwersyjnie podniecająca. Jak Mason wziął razem z nią penisa Josha do ust. I z każdą chwilą było coraz ostrzej. :)
    Mam nadzieję, że niespodzianka im się uda i Mason nie wścieknie się. A za prezentem seksownej bielizny dla Josha jestem jak najbardziej na tak. :)

  16. Gordon pisze:

    Zawsze mnie rozpieprza jak Mason idzie spokojnie jak pan i wladca a Josh sie tak energicznie porusza, rozglada i doskakuje do witryn. Korci aby mu ogon doczepic. To zajebiste ze oni wszyscy tak zapieprzaja i probuja zrobic niespodzianke Masonowi ktory caly rok na nich warczy. Wdziecznosc wygrywa ;p Lubie w Masonie ze sie lubuje w niegrzecznych zabawach. Trzeba mu przyznac ze jest pomyslowy. Josh prowokuje swoim speszeniem i chyba nakreca Masona na wiecej takich ponizajacych go pomyslow ;p Ostro bylo serio serio. Lubie jak Josh ujezdza Masona bo taki chetny jest przy tym. I ma zajebiste podejscie w stylu pokaze mu jaki grzeczny jestem i go poujezdzam. Czy to kurwa nie jest slodkie? xD

  17. Shivunia pisze:

    Yaoistka >> No na pewno bedzie miał niespodziankę, pytanie tylko czy się ucieszy i jak zareaguje. Z nim nigdy nic nie wiadomo.
    dzięki

    Liviah >> Bo Josh jest wtedy taki słoooooki :3 Dobra, to nie była dojrzała i cokolwiek wnosząca odpowiedz XD
    A bita śmietana… mnie bawi że oni ten cały syf tam zostawili XD

    Tigram >> Josh jest takim zajebistym kłamcą, że czuje przez skórę że Mason nie chciał sie dowiadywać, a nie ze czegoś nie wyczuł. Toż taką zabawą jest przecież męczenie Josha hie hie hie
    A jocksy są zajebiste, praktyczne i mrał. Podtrzymują dobrze pośladunie i rowek się nie poci XD
    Co do bielizny dla Anny, też tak myślę, ze było by to swoiste pozwolenie… ale to tak jak dostawanie bielizny od ojca T_T
    A żarcie w sensie jest czasami równie złe jak i dobre – bardzo oględnie mówiąc ;)

  18. TigramIngrow pisze:

    Knucie przeciwko Masonowi. Ciekawa jestem czy to chodzi o niespodziankę czy raczej boją się, że im zabroni obchodzenia świąt?
    I zakupy. Nie wiem czemu, ale jak weszli do galerii to od razu zaczęłam sobie nucić http://www.youtube.com/watch?v=DMOgNxLpJGY
    Hehehehehe. Siła sugestii ^^
    I jeeej. Chcę Josha w bieliźnie erotycznej. Jakichś seksowniastych majtkach. Ostatnio się śmiałam do Artura, że mu kupię jocksy na gwiazdkę, to nawet nie wiedział co to jest. I zapytał jak to się w ogóle pisze. A jak mu później pokazałam w sieci ilustrację to się wierzgnął do tyłu krzycząc „Moje oczy…!”Chyba wydają mu się odrobinę niepraktyczne… Hehehehe. Ale, wracając do SV to ja jestem jak najbardziej za takim prezentem dla Josha, o ile ten będzie się w tym w miarę dobrze czuł. A jakby Mason kupił Annie bieliznę to by było takim jakby dopuszczeniem do rozwijania się jej związku z Eliotem. Poczytałabym trochę więcej o nich.
    Kombinowanie Josha byleby Mason nie dostrzegł przygotowań – uch, urocze. I kąpiel i jedzonko i „poczekam na ciebie”…. Normalnie mistrz kamuflażu, Mason musiałby być serio w kiepskim stanie żeby się nie zczaić że coś jest nie halo.
    Seks z bitą śmietaną jako nawilżeniem: pomysłowe i perwersyjne. I jak mu to spływało później po udach – uwielbiam to. Aż mi się przypomniało tamto bananowe puree ze spermą. Ale tamto było hardcorowe,a to takie w sam raz. Mniam, mniam.

  19. Liviah pisze:

    OOOO to było gorące :) Uwielbiam Masona i chyba równie bardzo jak on uwielbiam speszonego Josha. I ta bita śmietana do kompletu mrrr

  20. Yaoistka^^ pisze:

    Mrauuuu Manson będzie miał super niespodziankę jak zobaczy tą choinkę i wgl. ;) WENY dziewczyny! ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s