Savage Virus – 31 – Zatańcz ze mną

Josh w sumie sam nie wiedział, co sprawiło, że miał taki dobry nastrój. Czy to powolne, świąteczne porządki, jakie zaczęła robić Anna w całym domu… W końcu miło było popatrzeć, jak wstąpiła w nią władcza siła i kogo tylko zobaczyła, to goniła go do pracy. Sam pomógł jej umyć okna na parterze i pierwszym piętrze. Eliot co chwilę był wysyłany na zakupy, wracał z wielkimi siatkami i musiał iść znowu, gdy okazało się, że Anna czegoś zapomniała. Nawet Robert unikał dziewczyny, bo i jemu dawała w kość. Przyjemnie też było popatrzeć za okno, gdzie padały wielkie płatki śniegu i ludzie użerali się z zaspami pod drzwiami swoich domów. A na domiar wszystkiego, kiedy Josh zszedł do piwnic, by poćwiczyć w siłowni i podszedł do radia, by włączyć sobie muzykę i nie siedzieć w ciszy, w odtwarzaczu zobaczył płytę George’a Michaela. Nie miał pojęcia, kto ją tu wstawił, ale aż wyszczerzył się do siebie.
Włączył ją i chwilowo zapomniał o ćwiczeniach, gdy popłynęły pierwsze nuty „Faith”. Kiedyś, gdy jeszcze chodził po klubach w sielankowych czasach sprzed apokalipsy, miał swój jeden ulubiony. I tam właśnie często puszczano podobną muzykę.
Z nieschodzącym z ust uśmiechem zaczął ruszać biodrami.
Aż nie sposób było nie przypomnieć sobie teledysku do tego kawałka, gdzie jeszcze George Michael był symbolem seksu, a jego tyłek w niebieskich jeansach niemożliwie hipnotyzował. Josh oblizał się do tej myśli i zastanowił się, czy w salonie można podłączyć jakiś odtwarzacz i obejrzeć. Musiał koniecznie zapytać o to Masona. Sam głos wokalisty sprawiał, że miał te widoki przed oczami i do tych wyobrażeń żywiej machał tyłkiem.
Przesłuchał połowę płyty, nim wreszcie wziął się za ćwiczenia. I na nich zeszło mu trochę czasu. Był świadom, że w piwnicy jest bezpieczny i Anna tutaj go nie dorwie.
Wciąż miał dobry humor, gdy po południu wychodził na piętro, już zmęczony i głodny. Nawet pstrykał palcami do rytmu ostatniej piosenki, jaka leciała z odtwarzacza. Umył się po drodze w łazience dostępnej dla służby i w samych jeansach ruszył na poszukiwania jedzenia i kogoś z domowników.
Nie dotarł jednak do kuchni, bo za rogiem niemalże wpadł na Masona. Ten jawnie zmierzył go spojrzeniem, po czym w końcu się uśmiechnął.
— Myślałem, że uciekłeś — zażartował w dość mało zabawny sposób.
— Byłem na siłowni. — Josh uśmiechnął się do niego szeroko i objął go za szyję bez pytania. Było aż namacalnie widać, jaki jest dzisiaj radosny. — A ty gdzie byłeś?
Mason spojrzał na chłopaka ze zdziwieniem i delikatnie odepchnął go od siebie.
— Wróciłem przed chwilą do domu.
— Tęskniłem. — Josh uśmiechnął się pod nosem, zerkając w dół jego ciała. Mmm, te spodnie nawet lepiej leżały na Masonie niż na George’u Michaelu tamte jeansy w teledysku.
Mason spojrzał na chłopaka podejrzliwie.
— Brałeś coś?
— To już pies nie może tęsknić za swoim panem? — Zaśmiał się, wciskając ręce w kieszenie swoich jeansów.
— Może, tylko zwykle tak jawnie tego nie pokazuje — odparł Mason swoim zwykłym, mało sympatycznym tonem.
— Wolałbyś, bym nie okazywał? — zapytał chłopak, ale nim mężczyzna zdążył odpowiedzieć, usłyszeli głos zbliżającej się Anny.
— Josh? Jesteś tu? Pomógłbyś mi umyć podłogę w kuchni, bo ja… — Dziewczyna zacięła się, kiedy wyszła zza rogu i zobaczyła Masona. — Och… Dzień dobry, panie Awordz — zwróciła się do niego. Miała na dłoniach gumowe rękawiczki, nieco brudny fartuszek, w ręce szmatkę i sporą malinkę na szyi, którą nieudolnie chciała ukryć kołnierzykiem białej koszuli.
Mason skinął jej głową na powitanie.
— Okazuj — zwrócił się do Josha, po czym dodał do Anny: — Już idzie.
Dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało, po czym oddaliła się, zakłopotana faktem, że nawet nie zauważyła, że pan domu wrócił.
Mason odprowadził ją spojrzeniem, po czym pochylił się do Josha i przyssał się do jego szyi, robiąc mu malinkę w tym samym miejscu, w którym miała dziewczyna.
— Będziecie mieli do pary.
Josh złapał się za szyję od razu. I tak był cały poznaczony przez ugryzienia Masona z ostatniego razu. Nawet Eliota trochę wcięło ostatnio, gdy to zobaczył.
— Wredny jesteś — mruknął i rozmasował skórę.
— Ciesz się, że jest ode mnie, a nie od niego — odparł mężczyzna i poklepał go po policzku, nim cmoknął go w usta. — A teraz idź.
Josh pokiwał głową i poszedł wreszcie do kuchni, by umyć za Annę podłogi. Był zmęczony po treningu, ale podejrzewał, że dziewczyna nie mniej, bo od rana zajmowała się porządkami.

*

Mason siedział u siebie w pokoju na podłodze i przeglądał stare płyty. Większość muzyki co prawda miał w tej chwili na dysku, ale niektóre albumy ze starych czasów były jeszcze na krążkach.
Anna w tym czasie krzątała się po jego łazience, myjąc ją na błysk. Zaglądała co raz do pokoju i uśmiechała się do siebie. Cieszyła się, że na razie w domu panuje dobra atmosfera. Bardzo chciała, by święta przebiegły przyjemnie. Miała tylko nadzieję, że badania lekarskie, które mieli mieć niedługo, nic w tej kwestii nie zniszczą.
— Panie Awordz…? Mogę o coś zapytać? — rzuciła nieśmiało, gdy polerowała klamkę w drzwiach łazienki.
— Mhm — mruknął, nie zaszczycając jej nawet krótkim spojrzeniem.
— Czy… czy nie ma pan jakiejś rodziny, którą zechciałby pan zaprosić na święta? — spytała cicho.
Mason na chwilę zastygł, słysząc pytanie, po czym spojrzał na dziewczynę.
— A wyglądam ci na osobę, która ma jakąś rodzinę?
Anna strapiła się nieco i z większą zawziętością zaczęła polerować klamkę.
— Nie… — bąknęła cicho. — Ale… każdy jakąś kiedyś miał… To tak pomyślałam, czy może pan gdzieś… kogoś ma…
Mason prychnął pod nosem.
— Co najwyżej na cmentarzu.
Anna spuściła wzrok na te słowa.
— Przepraszam….
— Nie masz co przepraszać, ja nie zamierzam, skoro i tak wiem, że ty nie prosisz mnie o dzień wolnego, aby uciec gdzieś na rodzinny, świąteczny obiad.
Anna potaknęła pokornie i wrzuciła szmatkę do miski z wodą.
— Pewnie i mnie by tu nie było, gdyby nie pan, panie Awordz. Mogłabym skończyć jak moja siostra u Solomona.
— Mogłabyś, ale nie jest to pewne. Nie traktuj mnie, jakbym był twoim wybawicielem — syknął, nie lubiąc tego tematu. Nie umiał się odnaleźć w tym, że służba patrzyła na niego jak na kogoś dobrego.
— Ja tylko… jestem wdzięczna — odparła cicho dziewczyna, biorąc miskę, by wyjść z nią z sypialni.
Niezadowolony Mason fuknął pod nosem,.
Kiedy Anna wyszła, drzwi za nią nie zdążyły się całkiem zamknąć, gdy do sypialni wszedł Josh. Wciąż miał na sobie same jeansy i najwyraźniej właśnie uporał się ze wszystkim, co mu poleciła dziewczyna. Widząc Mason siedzącego nad płytami, spojrzał na niego z zaciekawieniem i podszedł bliżej. Ten uniósł na niego wzrok i nim chłopak zdążył kucnąć, zwrócił się do niego.
— Pachniesz chemią. Weź się umyj. I nie ubieraj.
Josh zatrzymał się w połowie ruchu i zaciął się na moment.
— A Anna już nie będzie wracać, by coś umyć? — upewnił się pro forma, ruszając do łazienki.
Mason wzruszył ramionami.
— To zamknij drzwi.
Josh tylko mruknął coś na potwierdzenie i wyszedł, by się umyć. Sam czuł na sobie aż nader wyraźnie zapach wszystkich płynów do mycia, które dała mu Anna. Wziął więc dość długi prysznic i umył porządnie włosy. Kiedy już czuł, że pachnie po prostu sobą, wychylił się z łazienki i spojrzał w kierunku wejścia do sypialni.
— A mogę bieliznę? — zapytał z nadzieją.
Mason stał przy odtwarzaczu płyt i właśnie wkładał jedną do szufladki.
— Nie — odparł tylko i włączył.
Josh wypuścił ciężko powietrze nosem i wszedł nago do sypialni. Od razu usiadł na łóżku i zakrył sobie krocze pościelą.
Z głośników popłynęła dość spokojna, niemalże nostalgiczna melodia. Mason pogłośnił jeszcze, po czym podszedł do Josha i bez słowa odsunął mu materiał z krocza.
— To, że mówię nago, to nie znaczy, że masz się zakrywać czymś innym.
Chłopak zacisnął uda i zarumienił się lekko, ale pokiwał pokornie głową.
— Przesłuchujesz płyty? — rzucił pierwsze co mu przyszło do głowy, aby nie ciągnąć tematu jego nagości.
— Tak. — Mason usiadł obok niego. — Idą te przeklęte święta, trzeba znaleźć te co bardziej tematyczne.
— Dzisiaj w siłowni znalazłem George’a Michaela — odparł Josh z lekkim uśmiechem. — Dawno nie słuchałem… Aż mi się przypomniały czasy, jak jeszcze zdrowy byłem.
— I co? — spytał mężczyzna, aby chłopak podjął temat.
— Był taki klub, do którego z Tuckiem chodziliśmy i często puszczali. No i wiesz… tak mi się klimat przypomniał. I to wymykanie się z sierocińca, by pójść potańczyć… — Uśmiechnął się znowu.
— To kiedy pierwszy raz się tak wymknęliście? Ile miałeś lat?
— Hm… czternaście chyba. Ale do klubu nas nie wpuścili, widać było, że dzieciaki jesteśmy. Więc tylko po mieście się szlajaliśmy. Ale fajnie było… Tuck nawet potem mnie krył, jak wychodziłem… No, wiesz, spotkać się z facetami.
— A wiedział? — spytał Mason, czując pewną niezgodność. Podobno przecież o to się pokłócili.
— No… Wiedział, cały czas mu to nie przeszkadzało. Wywalił mnie, jak zacząłem chorować.
Mason pokiwał głową, przypominając sobie. Przecież nawet na Sylwestra ten cały przyjaciel Josha, czekał przed klubem, w którym byli.
— I ile miałeś wtedy, kiedy pierwszy facet cię wziął?
— No… Ty mnie pierwszy… — Josh ściszył głos i oblizał nerwowo usta.
Mason zrobił większe oczy, po czym uśmiechnął się szerzej.
— Czyli twoja dziura należy tylko do mnie?
— Nie tylko dziura — burknął Josh, czerwieniejąc mocno.
Mason ściągnął brwi w pytającej minie.
— Nie wmówisz mi, że wcześniej się nie jebałeś.
— Jebałem. Ale mówisz, że moja dziura należy do ciebie, jakby tylko ona była warta, by do ciebie należeć… — Josh zaplątał się i spojrzał na niego z lekko zmarszczonymi brwiami. — No, rozumiesz, no…
— Może — odparł Mason z drwiącym uśmiechem, znowu napalając się, jak widział zakłopotanie chłopaka. — Ale wyjaśnij mi dokładniej.
Josh odetchnął głębiej i odpowiedział:
— Bo to, że byłem, no… — znowu się zaciął i zaklął cicho pod nosem. — No, to, że byłem cholerną dziewicą, jak mnie do siebie wziąłeś, nie znaczy, że tylko moja dupa ma wartość… prawda? Więc jestem cały twój, a nie… tylko moja… dziura — skończył płasko.
Mason sięgnął między jego nogi i złapał w palce jego kolczyk, samymi opuszkami.
— Wydaje mi się, że nie. W końcu tu też oznaczyłem swoją własność — odparł i nim chłopak zdążył coś powiedzieć, cmoknął go z rozpędu w usta.
Zaskoczony Josh stęknął, po czym uśmiechnął się szeroko. Słowa Masona potwierdziły to, co powiedział, więc cieszył się, że mężczyzna całego go uważa za swojego.
— Tylko nie oznaczaj mnie już tak nigdzie indziej… — dodał ze śmiechem.
Mason spojrzał mu w oczy swoimi ciemnymi.
— Nie? — Zaciekawił się, po czym uśmiechnął do siebie szerzej, kiedy wpadł mu do głowy pewien pomysł. Nie zdradził go na razie Joshowi, postanawiając zostawić go jako prezent na święta.
Josh od razu pokręcił głową.
— Nie, nie chcę tam kolczyka, Mason, proszę — wydusił. — Wystarczy, że mi tam strzelasz, to też oznaczenie.
Mason prychnął pod nosem, po czym sięgnął do chłopaka i ugryzł go w dolną wargę, nie mogąc złapać języka.
— Nie. Nie myślałem o tym.
Josh odetchnął cicho i oblizał usta.
— Mhm… A ty też często chodziłeś do klubów, nie? — zmienił szybko temat, wracając do poprzedniego. Był mniej krępujący.
— Co jakiś czas — odparł Mason, łapiąc go w talii i przewracając na plecy razem ze sobą. — I nie zmieniaj tematu. Gadaj, ile miałeś, cholero, lat, jak pierwszy raz się pieprzyłeś. Co za frajera wyhaczyłeś?
— Czemu od razu frajera? — jęknął chłopak, obejmując go jedną ręką za szyję. — No, najpierw kilku pod klubem, jak jeszcze nie mogliśmy wchodzić, bo za młodzi byliśmy.
— Bo dał ci się wydymać, zamiast cię wziąć — stwierdził mężczyzna z całkowitą pewnością w głosie.
Josh spojrzał na niego z wyrzutem.
— To źle? Dobrze pieprzyłem — mruknął.
— Nawet jeśli. Zresztą… — zamruczał nisko i przewrócił się na chłopaka, całując go znowu w usta. — Dobra dupa mi się zachowała. — Zaśmiał się z wrednym uśmiechem. — I cały czas mi nie odpowiedziałeś, mała cholero, ile miałeś lat.
— Szesnaście — mruknął Josh, patrząc na niego swoimi zielonymi, migdałowymi oczami. — A ty?
— Prawie dwadzieścia — odparł Mason, patrząc na niego z góry. Po chwili ugryzł go w nos. — Że też ktoś się dał takiemu małemu gnojkowi.
— Był dziwny… Chyba miał jakiś fetysz i chciał ostrzej niż umiałem. — Josh uśmiechnął się lekko. — No… Wiesz, tak jak ty teraz ze mną.
Mason prychnął pod nosem.
— To może powinniśmy go znaleźć?
— Po co? Nawet nie pamiętam jego imienia — odparł Josh podejrzliwie i przesunął powoli dłonią po zarośniętej klatce piersiowej Masona. Mmm… aż musiał wychylić się bardziej i przesunąć po niej nosem.
— Skoro tak lubił…
— Ale… co byś niby chciał z nim zrobić? Nie pieprzysz nikogo innego… prawda? — Josh aż się odsunął od jego torsu i spojrzał żywo na jego twarz.
Mason westchnął ciężko i zsunął się z Josha.
— Nie — odparł zgodnie z prawdą. Nikt go nie kusił, nawet kiedy miał Josha. — Koleś co najwyżej mógłby się podzielić doświadczeniem, ale skoro nie znasz nawet imienia… — mruknął, tak naprawdę chcąc, aby chłopak się trochę podenerwował. Podobało mu się to w nim. Jak był zakłopotany, niepewny, a nawet czasami przestraszony.
— Nie znam — potwierdził od razu, patrząc za swoim panem i nawet wyciągnął jeszcze głowę, łapiąc jego zapach. — A doświadczenie już mam. I dobrze się spisuję.
— Mhm — mruknął Mason, obracając się na bok. Podparł głowę na dłoni, patrząc na chłopaka. Ładny był.
Josh uśmiechnął się lekko na to potwierdzenie i pochylił się nad Masonem.
— Zatańcz ze mną — poprosił.
Mężczyzna zrobił pytającą minę, zaskoczony propozycją.
— Co cię nagle naszło?
— To przez tę muzykę. — Chłopak zaśmiał się i złapał go za dłoń. — Chodź… — Popatrzył mu prosząco w oczy i dodatkowo otarł się o jego policzek swoim.
Mason westchnął ciężko, ale dał się pociągnąć i wstał.
— I co chcesz tańczyć?
— Nie wiem, leci muzyka, to się poruszajmy. — Josh uśmiechnął się, chwilowo starając się zapomnieć, że jest nagi i jego penis może chybotać przy każdym ruchu.
Objął Masona w talii i zaczął ruszać biodrami. Mężczyzna zaśmiał się pod nosem, też go obejmując.
— To jedna z bardziej niedorzecznych sytuacji, w jakiej biorę udział.
— Czemu? Tylko tańczymy. — Josh uśmiechnął się szerzej, ruszając się z nim zgrabnie i stojąc dość blisko. — Nigdy jeszcze się nam nie udało.
— Nie. Ale tańczenie tak… do muzyki w sypialni. Byleby się pokiwać na boki? — spytał Mason, wyglądając na nieprzekonanego.
— Kiwanie się na boki jest fajne, jak się ma seksownego partnera — odparł Josh, ale kiedy przypadkiem stawał zbyt blisko, cofał się szybko, by nie ocierać się o niego penisem. Już chyba wolał, jak mu chybotał na boki, gdy ruszał biodrami.
Mason prychnął pod nosem, ale nie skomentował. Mógł już z nim tak tańczyć, ale nie powstrzymał się, aby nie zsunąć dłoni na jego nagie pośladki i nie przysunąć go ciaśniej do siebie. Josh aż pisnął z zaskoczenia i objął Masona mocniej. Nie był pewien, czy ocieranie się z jego rękami w tamtym miejscu to dobry pomysł. Nie cofnął się jednak, tylko wciąż poruszał się z nim w rytmie muzyki. Było przyjemnie.
— Mogliśmy tak wtedy… w klubie, w ścisku. — Uśmiechnął się i lekko przytulił do jego klatki piersiowej.
— Aby ktoś cię jeszcze obcy mógł dotykać? — Mason spytał do ucha chłopaka.
— Nie… jakbym był z tobą, to nikt by nie dotykał. Szczególnie jakbyś… trzymał ręce tak jak teraz — wydusił Josh, któremu aż się gorąco zrobiło od tego głosu, zapachu i dotyku.
— Bym pokazał wszystkim, że jesteś moją dupą — mężczyzna zamruczał mu do ucha, w końcu wczuwając się w to powolne bujanie. Ocierał się o Josha.
Chłopak stłumił stęknięcie w jego klatce piersiowej i przymknął oczy. Naprawdę dawno nie tańczył i chociaż nie było to w klubie i tańczyli bardzo powoli, było strasznie przyjemnie.
— Mhm… To… wiedzieliby, że nie można. Bo moja dziura jest twoja. — Zaśmiał się nerwowo, odnosząc się do wcześniej wypowiedzi Masona.
Ten faktycznie rozważał, czy może nie zabrać gdzieś Josha. Mógłby go wziąć w darkroomie. Aż zamruczał niżej.
— Co mruczysz? — Zaśmiał się chłopak w jego klatkę piersiową.
— Nic — zbył go Mason, sięgając drugą dłonią do jego tyłka i rozchylając połóweczki. Pomasował odbyt palcem.
Josh momentalnie zacisnął pośladki na palcu i odetchnął gorącym powietrzem na klatkę piersiową przed sobą.
— Mówiłem, że powinienem się ubrać — mruknął, gdy odzyskał głos. Tyłka jednak nie rozluźnił.
— Po co? Tak by było dobrze, jakbyś nie spinał tak tej dupy — Mason zamruczał nisko i polizał go po uchu.
— Bo mieliśmy tańczyć… — sapnął chłopak i odsunął lekko biodra od jego krocza. Nie chciał, by było czuć, że jest lekko twardszy niż przed chwilą.
— Przecież tańczymy — odparł Mason, przyciągając go znowu do siebie i na siłę rozsuwając mu pośladki. — Będziesz lepiej się tak ruszał. — Zaśmiał się, napierając palcem na jego wejście.
Josh zaburczał niezrozumiale, czerwieniejąc na twarzy. To było takie podłe ze strony Masona! Naraz jednak rozległo się pukanie do pokoju, a zaraz potem niski głos Eliota.
— Panie Awordz? Anna mnie wysłała po płyn do kafelek, który zostawiła w pana łazience.
Mason zawarczał nisko.
— A to nie może umyć tych kafelek później? Mam zajęte ręce! — syknął na byłego wojskowego.
Josh tylko mocniej zacisnął tyłek, czując, jak serce szybko mu bije.
— A… nie mogę wziąć sam…? Anna bardzo chciała dzisiaj skończyć… — mruknął Eliot z lekkim zatroskaniem.
— Nie sam! — sapnął Josh od razu i odepchnął się do Masona, jakby wojskowy miał tu teraz wparować.
Mężczyzna jednak zareagował na ten gest przeciwnie, niż Josh by chciał. Przyciągnął go do siebie brutalnie i wbił w niego drugi palec. Zakręcił nimi głęboko. Drzwi i tak były zamknięte, więc Eliot mógł co najwyżej go usłyszeć.
Chłopak zaskamlał i stłumił to szybko zagryzieniem zębów na dłoni. Aż stanął przy tym na palcach, jakby miało mu to pomóc się odsunąć od dłoni Masona. Stał przy nim blisko, z nieco sztywnym penisem, cały czerwony i niezdolny teraz wykrztusić protestu, by były wojskowy nie usłyszał.
— To… proszę pana, mogę? — rozległo się znowu zza drzwi.
— A jak myślisz, Eliot? Spieprzaj! — Mason syknął w końcu i pchnął Josha tak, że ten uderzył plecami o drzwi. Podciągnął mu nogę do góry, aby móc dalej pieścić go palcami w tyłku i przycisnął swoim ciałem.
— Tak jest — mruknął mężczyzna zza drzwi i usłyszeli jego ciężkie, teraz dość pospieszne kroki.
Dopiero kiedy umilkły, Josh gwałtownie wypuścił z płuc wstrzymywane powietrze i odchylił głowę do tyłu.
— Jezu… — tylko to zdołał wydusić, łapiąc łapczywe oddechy. Jego tyłek kompulsywnie zaciskał się i rozluźniał na palcach mężczyzny.
Mason długo nie dał mu spokojnie oddychać, bo zatkał mu usta swoimi, wcałowując się w nie mocno. Brakowało mu w tej chwili tylko nawilżenia pod ręką.
Josh jęknął w pocałunek, czując, jak cały się rozpala przy Masonie. W tej chwili zwalił to na fakt, że jeszcze dzisiaj nie zdążył wziąć lekarstwa. Spróbował jednak rozluźnić tyłek, bo czuł bolesne tarcie na szparce. Mason też to czuł, więc po chwili oderwał się od Josha ustami spojrzał mu w oczy.
— Obejmij mnie mocno i się trzymaj — rozkazał, jeszcze nie wyjmując z niego palców, ale łapiąc go drugą dłonią pod pośladek.
Chłopak spojrzał mu szybko w oczy i objął go za szyję, przyciskając się do niego mocno. Już nie zważał na to, że Mason czuje przy tym jego wzwód na brzuchu. To było dosyć oczywiste w tej sytuacji.
Mężczyzna dźwignął go i trzymając dłońmi za pośladki, z czubkami palców w jego szparce, przeniósł go na łóżko i na nie dosłownie go rzucił.
Josh sapnął i spojrzał na swojego pana z dołu lekko wilgotnymi oczami. Na policzkach miał mocne rumieńce, podobnie jego klatka piersiowa była zarumieniona. Włosy jeszcze wilgotne na końcówkach po ich umyciu, a penis leżał mu ciężko na podbrzuszu.
Chłopak uniósł się lekko na łokciu, nie spuszczając ze swojego pana spojrzenia. Ten stał między jego nogami, patrząc na niego pożądliwie i pewnie.
— Rozłóż nogi i chwyć się pod kolanami — rozkazał.
Josh zrobił duże oczy, ale czuł, że to nie czas na protesty. Poza tym… nie chciał protestować. Postawa Masona była tak niezdrowo przyjemnie przytłaczająca.
Spuścił wzrok, ale chwycił się pod kolanami i podciągnął do siebie nogi, tym samym eksponując swoją szparkę. Zacisnął oczy i czekał na reakcję.
Mason wpierw chciał kazać mu otworzyć powieki, ale rozmyślił się. Zajrzał do szuflady przy łóżku i wyjął z niej zarówno lubrykant, jak i taśmę, którą już kiedyś związał Josha. Oparłszy kolano na już pobudzonym członku chłopaka, obwiązał mu udo, razem z łydką, a następnie przełożył mu taśmę za głową i zaczął to samo robić z drugą nogą.
Chłopak momentalnie otworzył oczy i spojrzał na swoje nogi. Tego się nie spodziewał! Serce zaczęło mu bić w galopującym tempie. Spróbował poruszyć nogą, ale taśma mocno trzymała. Nie wiedział jednak zupełnie, co powiedzieć, więc tylko wykrzywił usta i patrzył z trwogą na poczynania Masona.
Ten, kiedy unieruchomił mu też drugą nogę, sięgnął po jego dłonie i przywiązał mu je do stóp.
— Byłbym grzeczny i bez tego… — wydusił w końcu Josh, oblizując usta i niecierpliwiąc się coraz bardziej. Głównie faktem, że nie może dotknąć swojego penisa.
— Wierzę. W końcu byś mnie nie zawiódł — odparł Mason, pochylając się do niego, między jego nogami. Najpierw pocałował go w usta, potem w mostek, a następnie liznął czubek penisa. — Apetyczny, ale teraz chwilę poczekasz — dodał i odsunął się od niego, łapiąc kilka głębszych oddechów. Przeszedł do łazienki.
Josh popatrzył za nim ze zdziwieniem. Przecież Mason miał już lubrykant.
Odetchnął głośno i spróbował się poruszyć, ale taśma na tyle dobrze trzymała, że jedyne co osiągnął, to przekręcenie się na bok. Sapnął i spojrzał z frustracją w dół na swojego sztywnego penisa. Zaskamlał prosząco w kierunku łazienki.
Mason, kiedy z niej wyszedł, miał w dłoni środek do mycia podłogi. Widząc, w jakiej pozycji leży Josh, podszedł do niego. Zacmokał z niezadowoleniem, podciągnął chłopaka bardziej na łóżko, przekręcił znowu na plecy, po czym najpierw prawe, a potem lewe kolano przywiązał taśmą do brzegów łóżka tak, że ten nie mógł się przekręcić na bok.
— No. — Skinął do siebie głową, po czym zabrał detergent i podszedł do drzwi wyjściowych.
— Mason! — Josh krzyknął za nim od razu, robiąc duże oczy. — Gdzie idziesz?!
— Odnieść to — rzucił mężczyzna, nie odwracając się na niego i wyszedł z pokoju.
Chłopak popatrzył za nim z niemym niedowierzaniem. Przecież… był sztywny! I związany jak prosiak!
Jęknął i szarpnął się, ale nic to nie dało. Potem spróbował znowu i zawarczał do siebie burkliwie. Dyszał ciężko zarówno z szoku, jak i podniecenia, przeklinając Masona w myślach.
Na szczęście długo nie był sam, bo dosłownie po dwóch minutach drzwi znowu się otworzyły. Chłopak na moment wstrzymał oddech, ale na szczęście był to Mason. Zamknął za sobą drzwi i podszedł do Josha. Oblizał się na jego widok i pomasował po kroczu, a Josh od razu sapnął głośniej i poruszył biodrami, na ile mógł.
— Nie zostawiaj mnie tak….! — jęknął z wyrzutem.
— Bałeś się, że już nie wrócę? — spytał Mason i pogładził go po wewnętrznej stronie uda.
— Ta… tak… — sapnął chłopak, oblizując nerwowo dolną wargę. Czuł się jak zabawka w jego rękach, a jego sztywny penis tylko wskazywał na to, że go to podnieca.
— I że przyjdzie ktoś inny i cię dotknie… tu — Mason przesunął palcami po jego jądrach — albo tu? — Tym razem dotknął rowka.
Josh momentalnie zaczerwienił się na myśl, że ktoś z domowników mógłby to zrobić. Za to palce Masona, nieco szorstkie, wydawały się takie drażniące, wręcz nieznośnie pobudzające.
— Nawet… nie miałbym jak się ruszyć… — westchnął cicho.
— Dobrze w takim razie, że cię nie zakneblowałem, bo byś nawet nie mógł zaprotestować. Taki… rozłożony zachęcająco. — Mason oblizał się, pożerając go wzrokiem. Josh już widział, jaki ma wzgórek w spodniach.
— Bo mnie tak… tak związałeś jak zwierzynę jakąś — sapnął, przez moment nie mogąc oderwać wzroku od jego krocza.
— Mhm… — potwierdził Mason, podziwiając swoje dzieło. Po chwili kucnął przed łóżkiem między nogami Josha i sięgnął po lubrykant. Nałożył go sobie dużo na dłoń i sięgnął do szparki chłopaka. Od razu wsunął w niego dwa palce.
Josh podrygnął z piskiem zduszonym zaciśnięciem zębów na dolnej wardze. Tym razem jednak palce mężczyzny łatwiej w niego weszły dzięki poślizgowi i dużo więcej przyjemności sprawił ruch w jego wnętrzu. Sam nie wiedział, czy to dobrze, czy źle. W końcu nawet nie mógł dotknąć swojego penisa. A Mason dalej bawił się jego szparką, obserwując ją z zaciekawieniem. Jak zaciska się na jego palcach, aby po chwili rozluźnić. Robił to długo, bardzo długo. Dokładając wreszcie trzeci palec, drugiej dłoni. Rozchylił go przy tym.
— Nnnn… — jęknął Josh, wiercąc się z niecierpliwością, czego powodem mógł być jego coraz bardziej sztywny penis i pulsująca dupcia.
— Jesteś różowiutki — rzucił Mason, po czym sięgnął po lampkę nocną, zapalił ją, zdjął klosz i przyświecił sobie, aby lepiej widzieć.
Josh zamrugał i spłonił się po czubki uszu.
— Boże, nie patrz! — jęknął, starając się rozpaczliwie zacisnąć szparkę. Było mu tak wstyd!
Mason nie posłuchał go i rozciągnął, używając trochę siły.
— Nie zaciskaj się, bo zobaczę krew — upomniał go.
Josh stęknął rozpaczliwie, bijąc się z myślami. Czuł się jak jakiś eksponat albo dziwka. W tym drugim nie było nic dziwnego, skoro taką rolę spełniał, ale nie zmieniało to faktu, że czuł się absolutnie zażenowany.
Zacisnął powieki, ale dziurkę jednak z wahaniem rozluźnił.
— No — usłyszał w końcu spomiędzy swoich nóg, kiedy Mason mógł zobaczyć tyle, ile chciał. Wsunął w niego cztery palce, pieprząc go nimi i rozpychając.
Z ust chłopaka co raz wydobywały się głośne jęki i zwierzęce skomlenie, gdy palce trafiały w jego prostatę. Dodatkowo to rozpieranie szparki działało na niego niemożliwie pobudzająco. Wił się, mimo skrępowania.
— Mas… Masooon… błagam… — wyjęczał.
Mężczyzna nie przestawał. Odstawił lampkę na bok i polizał jego penisa. Ten aż drgnął, a Mason tylko przyspieszył ruchy dłonią. Nim Josh doszedł, odsunął się i wyjął z szuflady gumową opaskę, jaką stosowało się podczas pobierania krwi. W kilku ruchach zamienił ją na pierścień na penisa i założył go Joshowi na nasadę.
— Nie, nie! — wykrztusił chłopak, widząc to, a jego związany penis zadrgał. Josh opuścił głowę ciężko na poduszki, dysząc ciężko. Był cały czerwony na twarzy, a jego ciało rozgrzane i drżące.
Mason był głuchy na jego prośby. Kiedy skończył, polizał go po penisie i ponownie wsunął w niego trzy palce jednej dłoni. Drugą rozpiął sobie własne spodnie, już nie wytrzymując ciśnienia.
Chłopak nie był w stanie wykrztusić nic składnego. Na przemian to jęczał, to skamlał błagalnie. Penis aż go bolał od powstrzymywanego orgazmu, a z wnętrza tyłka wciąż dochodziły kolejne fale nieznośnej przyjemności.
Mason jeszcze kilka minut tak się z nim bawił, aż w końcu wylał na swojego penisa dużą porcję lubrykantu, nie czekając, ani nie kłopocząc się rozbieraniem do końca. Wbił się w niego.
Josh krzyknął i wygiął mocno kręgosłup. Łapał gwałtownie powietrze i zaciskał mocno dłonie w pięści. Popatrzył błagalnie w oczy Masona.
Ten tylko powarkiwał, wbijając się w niego. Brał sobie chłopaka w posiadanie. Całkowicie. Nie tylko jego ciało, ale i umysł, i świadomość w tej chwili. Jego członek zatapiał się w wilgotnej dziurce chłopaka i mlaskał za każdym razem.
Josh zupełnie odpływał, nie mogąc zapanować ani nad drżeniem swojego ciała, ani nad dźwiękami, które wydobywały mu się z ust. Nieraz były mało ludzkie. Tyłek wydawał się go palić z rozkoszy, a penis aż bolał. Wszystko mu teraz mówiło, że musi go dotknąć. Wił się więc na łóżku i jęczał całkiem głośno, czasem aż nie mogąc złapać oddechu. Był w ogóle nieobecny. Penis, który penetrował go mocno i do tego ręka pieszcząca samą główkę jego członka były wręcz nieznośne.
W końcu chyba tylko cudem usłyszał, że Mason warczy nad nim i dochodzi z głośnym jękiem. Od razu też sięgnął do penisa Josha, zdejmując mu gumową opasę jednym pociągnięciem.
Chłopak krzyknął, już i tak połowicznie nieprzytomny, a z jego obolałego penisa wystrzeliła sperma. Całe jego ciało odpowiedziało mocnym drżeniem, a on zupełnie zamknął oczy, starając się nad tym zapanować. Świadomość jednak zupełnie mu odpłynęła i ledwo przyswajał, co się wokół działo.
Mason jeszcze chwilę się w nim poruszał, rozkołysany, by w końcu się z niego wysunąć i pochylić, całując krótko w spierzchnięte wargi. Pogładził go jeszcze po policzku, nim wstał, aby rozciąć więzy. Jak tylko to zrobił, ciało chłopaka zupełnie bezwładnie opadło na pościel. Nie był w stanie nawet przekręcić się na bok, by znaleźć jakąś wygodną pozycję. Był zupełnie wyczerpany i nieobecny.
Mason chwilę na niego patrzył. Podobało mu się to.
W końcu klęknął kolanem na łóżku, pociągnął Josha za ramiona i ułożył go na boku. Przykrył go i poszedł się umyć. Okna nie otworzył, mimo że w pokoju było duszno. Nadal miał obiekcje do zostawiania chłopaka sam na sam z otwartym oknem. Ten jednak teraz na pewno nie miał zamiaru nigdzie wyskakiwać. Nie, kiedy już zupełnie odpłynął, całkiem umęczony, z wilgocią między pośladkami, której świadom teraz zupełnie nie był.

24 thoughts on “Savage Virus – 31 – Zatańcz ze mną

  1. Katka pisze:

    Tigram, widzę, że wracasz do SV :) Nie wiem tylko, czy Mason faktycznie „delikatnie” by pokazał, że Josh jest jego, a nie bardzo dosadnie XD Tak, żeby nie tylko Josh miał powód do spalenia się na policzkach, ale by inni bardzo, bardzo dobrze widzieli, do kogo chłopak należy. Wizja mi się bardzo podoba :)

  2. TigramIngrow pisze:

    Mason faktycznie mógłby wziąć Josha do jakiegoś baru, trochę spić i wziąć w darkroomie. A wcześniej jeszcze by tańczyli w takiej sali pełnej ludzi i Mason mógłby dobitnie pokazać że Josh jest jego, zawstydzając chłopaka :)

  3. Katka pisze:

    Yuu, spoko, no stress, nie ma w końcu ciśnienia. Czytanie ma sprawiać przyjemność, a nie być obowiązkiem. Więc nas i tak cieszy, jak widzimy, że pojawiają się Twoje komentarze – znak, że czytasz, a nie zaprzestałaś :) W ogóle współczuję dużo nauki. Według mnie już dawno wakacje powinny być XD Hehe, Eliot i Anna razem – tak, można było z delikatną dozą intuicji to przewidzieć. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy powodzenia przy nauce oraz dalszym czytaniu :)

  4. Yuu pisze:

    ehh… Wybaczcie, ale teraz trochę mało czytam. Ogólnie mam w chuj nauki więc na kompie praktycznie nie siedzę, ale, że jutro Walentynki, to pozwoliłam sobie trochę odpocząć.
    Ten rozdział zaczęłam… Chyba w niedzielę i dzisiaj dokończyłam. Przyjemnie się czytało. Szczerze, to od początku [początku pojawienia się Eliota], że Anna będzie z Eliotem. Takie… Przeczucie :3
    Ciekawa jestem tych świąt.
    Pozdrawiam.

  5. Katka pisze:

    Floo, ma te co wcześniej miał, przed „zmianą na złe”, więc na pewno to nie z ich powodu jest taki uroczy :D Dobrze im się wiedzie, ot co :)

  6. Shivunia pisze:

    Lśniący >> Jesteśmy kobietami, (ja przynajmniej na 98% procent na pewno), można nas chwalić do woli XD. A tak serio. Aż miiiilej się robi i bardziej się chce jak się słyszy że komuś się podoba i dla kogoś można się starać. I jeszcze bardziej starać. Cieżko nam samym powiedzieć, ale liczymy, że jakoś takoś się powoli rozwijamy i chcemy się rozwijać dalej, więc na razie co zamykać i zawieszać nie planujemy. „Znam tylko trzy blogi, którym nie mogę nic zarzucić w twórczości, łącznie z waszym. ” – no i przecież trzeba przebić konkurencje XD.
    „Zaspokoiłyście mnie tym seksem na trzy dni,” – pąsik hihihi. Miło to słyszeć ;)

    Gordon >> „Podgrzalyscie mi temperature w pokoju o kilka stopni ;p” – to tak w ramach dodatku do ogrzewania ;) W końcu chłody idą, to trzeba dbać o czytelników aby się nie pozaziębiali. Aby nic nie zmarzło i potem nie trzeba było się kurować.
    „Nie chce sie znalezc w takim swiecie jak oni ale poprosze takiego Josha.” – ooooj, na swój sposób doskonale wiem co czujesz. Chociaż gorzej było by go.. to wykorzystać. Na szczęście mogę wyręczyć się Masonem. Bo to tak słodko czasami Josha tak podręczyć a potem… mrał. No bo się rozkręcam XD „powinnyscie pisac scenariusze do dobrych filmow dla doroslych.” – jeśli ktoś nam za to zapłaci, spoko. Nawet możemy jeden napisać na próbę za free jeśli będziemy mogły dobrać same aktorów XDDDDD

    kan >> Nooo ja gratuluje umiejętności pochłaniania tekstu. SERIO. Wszystkie rozdziały. Wow, to nam imponuje i aż miło łechta, że coś co napisałyśmy było ważniejsze niż sen. Szczególnie mnie, bo kocham spać. Ale ale… dzięki dzięki dzięki wielkie za komentarz i znak, że się podobało. Bardzo nam miło że wpasowało się w gusta. No i oczywiście, że będzie więcej. Ale już raczej mniej jeśli o SV chodzi, niż więcej :( Niestety. I jeszcze raz dzięki za komentarz ;)

    ps. zawsze mnie zastanawiało.. Jak ludzie tu w ogóle trafiają?

  7. kan pisze:

    Połknąłem całość w jedną noc co skutkowało tym , że przysypiałem na zajęciach ale warto było ;d Tutaj wszystko jest ok, dobra dawka seksu, dobrze nakreślone postacie związki i relacje między nimi, a do tego tak wszystko momentami trzyma w napięciu ;d Uwielbiam i czekam na więcej ;d

  8. Gordon pisze:

    Juz dawno powinienem sie nauczyc ze wasze opowiadania sie czyta jak sie jest samemu w domu xD Nie chce sie znalezc w takim swiecie jak oni ale poprosze takiego Josha. Nie zadziwilo mnie ze lubi Georgea Michaela skoro tak po klubach sie paletal ;p Jest swietny taki radosny a Mason umie to wykorzystac. Zrobilo sie goraco jak macal Josha a tak nagle Eliot zapukal. Moga sobie z Anna reke podac bo oboje przez drzwi slyszeli jak Josh jest brany przez Masona ]:-> A tam dalej o seksie nie mam sie co wiecej wypowiadac jak ze czytalem go trzy razy ;p 10000 procent goraca, powinnyscie pisac scenariusze do dobrych filmow dla doroslych. Jak sie teraz miedzy nimi spieprzy to sam tam przyjade ich pocieszac. Podgrzalyscie mi temperature w pokoju o kilka stopni ;p

  9. Lśniący. pisze:

    Zaspokoiłyście mnie tym seksem na trzy dni, czekam teraz na Fire Dragon ;-D Szczerze powiedziawszy to nawet nie mam, co wsadzić do grupy „złe” i to jest właśnie baardzo dobrze. Gratuluję! Znam tylko trzy blogi, którym nie mogę nic zarzucić w twórczości, łącznie z waszym. To naprawdę nie lada wyczyn, a jednak wam się udało. Pewnie mógłbym tak chwalić was w nieskończoność, ale nie chcę, żebyście sobie odpuściły starania! Oj, co to, to nie, moje drogie.
    W ogóle to chciałbym zakomunikować, że nie chcę, ale to nie chcę zobaczyć „Blog zawieszony” albo, co gorsza „zakończony” Nie, nie, nie! Byłbym w czarnej rozpaczy.

  10. Katka pisze:

    Renia, „Cóż, czasem musi być gorzej, żeby później mogło być lepiej, dużo lepiej niż jest teraz.” – święta prawda. Pytanie, czy u nich to „gorzej”, to były te ich, jakby nie patrzeć bardzo negatywne, początki i już będzie tak uroczo jak jest, czy jednak jeszcze jakieś „łup!” szykujemy… XD Wszystko jest możliwe, szczególnie w takiej rzeczywistości jak tutaj. Ach, no i zawsze strasznie miło nam słyszeć, jak ktoś docenia częste dodawanie rozdziałów. Staramy się strasznie nadążać z tekstem, więc takie słowa później nas uskrzydlają :D I wena od razu sto razy mocniejsza :) Dzięki ;*

  11. Renia Notorycznieniewyspana pisze:

    Jak cudownie i sielankowo… Aż się boję, co wymyślicie, bo coś czuję, że niedługo dostaniemy jakimś obuchem po łbach;) Cóż, czasem musi być gorzej, żeby później mogło być lepiej, dużo lepiej niż jest teraz. Zwarta i gotowa czekam…
    Poza tym chcę Wam podziękować za częste aktualizacje, bo świadomość tego, że po pracy czeka na mnie następny świetny rozdział któregoś Waszego opowiadania bywa czasem jedynym pozytywnym momentem dnia:)
    Pozdrawiam ciepło:)

  12. Katka pisze:

    Tess, oooch, widzę, że Savage Virus naprawdę jest nieźle lubiane i pomyśleć, że jak je pisałyśmy, to zastanawiałyśmy się wpierw, czy w ogóle jest sens je wrzucać na stronę XD No teraz widać, że podjęłyśmy dobrą decyzję, skoro tak się podoba :D A odpływający Josh… hehe, Mason lubi go doprowadzać na samą granicę XD

  13. Tess pisze:

    OMG, OMG! :D Co to było! Bosko.
    Taki bezstresowy rozdział, a finał? Lepiej być nie mogło. Strasznie mi się podobało kiedy Josh odpłynął. I jeszcze ten taniec… jak słodko.
    Jak na razie Savage Virus jest moim ulubionym opowiadaniem na tej stronie! ^ ^

  14. Shivunia pisze:

    Elis >> Potańczyli sobie, oj potańczyli. Najpierw Josh solo pokrecił tyłeczkiem, potem obaj w pionie a następnie w poziomie. Hie hie hie. Czasami zazdroszczę Masonowi takiego apetycznego kąska zawsze pod ręką.

    Illita >> Dziękujemy bardzo bardzo serdecznie. Mi osobiście też sie podobała ta scena z Eliotem. Głownie ten moment jak Josha od niego dzieliły tylko drzwi. A do tego był pobudzany przez Masona. To takie prawie jak „seks z kimś za ścianą”. Ciekawe jak dużo Eliot musiał się domyślić, albo jak dużo sobie wyobrazić ;)

    Margo >> No, Mason ma jeszcze dużo pomysłów jakby tu … prawidłooowo zająć sie Joshem. Odpowiednio go nakręcić, speszyć a potem całkowicie sobie podporządkować i wziąć. A ten nie narzeka. Troszku już jego pan go wytresował. A może odkrył w nim jego głębsze potrzeby. Koniec końców, Josh aż tak nie narzeka na bycie związanym jak prosiaczek i przerżniętym do nieprzytomnego XD

    Natalia >> Po 1) Witamy serdecznie ;) po 2) dziękujemy bardzo. po 3) jeszcze raz :D Fajnie że się podoba ;*

    Cannum >> Dziś chyba mamy dobry dzień. Kolejny nowy nick. Tooo tak cieszy. Taki mini prezent świąteczny XD
    I muszę się zgodzić. Dla nas też jest tak, ze jak lubimy takie samo przywłaszczanie sobie i pieprzenie, tak czym więcej postacie do siebie czuja, tym trudniej je dalej krzywdzić. Bo to te uuuczucia XD Mason mi mięknie hehehe
    A George… puściłam sobie na przypomnienie teraz. I mi leci w głowie skubany hehehe

    Senna >> Akurat piłam wodę kiedy przeczytałam „Anna z Eliotem gruchają sobie nad wiadrem od mopa” – cudem moja klawiatura ocalała i się nie zakrztusiłam. Wyobraziłam sobie taki obrazem, jak oni sobie tak stoją z mokrymi szmatami w rączkach i sobie „kochaniują”. Bosh, straszna wizja. A, że my jesteśmy niedobre i jak jest za dobrze to musimy zepsuć. Oj, to lepiej aby było cały czas źle? XD
    Nie no, ok. Obiecuje, że w najbliższym czasie nie przewidujemy żadnej śmierci przez rozczłonkowanie. Ani pozbawienie członka. Jakiegokolwiek.

    Yaoistka >> Hhahaha moi rodzice akurat oglądają. Ja chyba nie umiała bym się skupić słysząc Hermione w tle na czytaniu o pieprzeniu Josha hehe

    Enid Partenopajos >> Ojej, wszyscy już wieszczą kataklizm. My naprawdę jesteśmy takie złe? Serio, chcemy tylko wam dostarczyć rozrywki (i sobie przy okazji).
    A co do FDTS… nie zdradzę kiedy, ale niedługo będzie moja ulubiona scena… no jedna z ulubionych. Ale to ciii. Ja nic nie mówiłam.
    Dzięki za wenę. Na razie z nią styka lepiej niż z wolnym czasem ;/

    Seiridis >> Hahahaha pewnie nie trudno się domyślić, że też lubimy takie klimaty jak same o nich piszemy. Ale to bardzo dobrze, że się podobało. Oby tak dalej ;)

  15. Seiridis pisze:

    Nie umiem skomentować tego inaczej niż:
    NNNNNONOOOO KUUURDEEEEE XD (miało być co innego). :DDDDDD Lubię takie klimaty :D Josh, który odleciał z przyjemności, Mason patrzący się w jego dziurkę i takie inne :D Mały bondażyk XD Huh huh, mam prawie taką papkę z mózgu jak Josh. :D

  16. Enid Partenopajos pisze:

    To było mega słodkie jak Mason zajął się Joshem po wszystkim hie hie hie oby tak dalej :D Boję się kolejnego rozdziału SV bo czuję, że wszystko może runąć. Tym bardziej, że ostatnie rozdziały są takie sielankowe…Mi się to bardzo podoba, ale z doświadczenia wiem, że musi się coś spartaczyć. Oby nie :(
    I za niedługo FDTS! :D Mam szczerą nadzieję, że pojawi się Lenny i Ryan, choć zapewne główną rolę tym razem będzie pełnić Królowa i jej smok…;)

    Niekończącej się weny! I kocham Was i Wasz talent, dziewczyny!! :3

  17. Joaś 'Senna' Adamczak pisze:

    czytam, czytam, czytam i miód, cud i orzeszki, wszystko ocieka seksem i podnieceniem, pomiędzy chłopakami cukierkowo, Anna z Eliotem gruchają sobie nad wiadrem od mopa :P i nagle doznaje dziwnego uczucia żę jest za idealnie i to wasza wina drogie autorki zniszczyłyście mi psychikę bo jak w waszym opowiadaniu jest za idealnie to oznacza że albo „kogoś” zabijecie albo stanie się coś bardzooooooooooo niedobrego i powiem szczerze że zaczynam się martwić czy na pewno będzie happy end :'(, buuuuuuu
    Weny <3

  18. Cannum pisze:

    Co za seks!
    Podczas czytania chyba mi podskoczyła temperatura o kilka stopni :)
    Mason taki przytłaczający dominujący, ach!
    I fajne było to, że z Joshem się kochał, a nie go po prostu pieprzył. Niby lubię władczego Masona, ale jakoś takie brutalniejsze kawałki już mi nie pasują. Pewnie mój kąt patrzenia na nich zmienił się wraz z ich relacjami w opowiadaniu.
    Jestem ciekawa, co to będzie prezentem gwiazdkowym :)
    Hah, przez Was teraz sama macham tyłkiem do kawałków Georga Michaela…

    Pozdrawiam i weny życzę (choć zapewne całkiem niepotrzebnie)^^

  19. Margo pisze:

    Jezuuuu….co za pasja w tym rozdziale! ;D Uwielbiam jak Mason tak obezwładnia Josha, co na swój sposób jest niezwykle seksowne, i jak jeszcze Josh wije się pod nim z tej rozkoszy nie mogąc go dotknąć… Mason praktycznie tak go sobie przywłaszcza, a Joshowi to najwyraźniej bardzo opasuje. I to wcześnie zatańcz ze mną i powolne kiwanie się na boki z nagim Joshem – muszę powiedzieć że wprowadziło taki klimat w tą ich późniejszą grę w łóżku. A Mason – nie powiem – człowiek pomysłowy. Przecież najgorszy wróg kochanków to nuda w łóżku. A tu nie sądzę, żeby kiedyś do niej doszło! :):) Jest lajt:)

  20. Illita pisze:

    Rozdział był absolutnie przecudowny <3 I to prawda że te ich relacje są teraz absolutnie cudowne , milutko się to czyta . A jak cudownie Mason sobie przywłaszcza Josha <3 No i jak ładnie się rozwija Anna x Eliot ! A scena kiedy Eliot chce wejśc do pokoju kiedy wiadomo co się działo … nie wiem czemu ale po prostu ją uwielbiam . No i mogę się pochwalic że prawie wszystko co robię od tamtej soboty zaliczone w przedziale ocen 3-5 więc nie jest źle xD Weeny dziewczyny , weny , bo dawno już nie było tak cudownie <3

  21. Elis pisze:

    Na początek taki spokojny rozdział. Tytuł zwiastuje, że sobie pewnie potańczą, a potem zafundowałyście nam nie tylko gorący seks, ale zupełne odpłynięcie Josha. :) Jak ja kocham tą ich teraźniejszą relację. Awwwwww.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s