Savage Virus – 30 – Mutacje, inspekcje i ludzki dalmatyńczyk

W dużym salonie w rezydencji Masona Awordza włączony był telewizor. Anna i Eliot zdążyli już zrobić wszystko, co do nich należało, więc razem z Joshem siedzieli na kanapach i oglądali. Robert co raz przychodził i również siadał na moment na fotelu z kubkiem parującej herbaty, by odsapnąć, a potem znowu wracał do, tylko sobie znanych, zadań.
Ogrzewanie w domu było włączone, więc mimo mrozu na zewnątrz, w salonie było bardzo ciepło i przytulnie. Anna siedziała obok Eliota dodatkowo objęta jego silnym ramieniem. Nikt nie pytał ich, czy między nimi coś jest, ale ewidentnie było coś na rzeczy. Josh za to siedział na drugiej kanapie, pojadając słone paluszki i wpatrując się w ekran dużego telewizora.
Świąteczne reklamy już zawładnęły każdą stacją i widać było zbliżający się, odpowiedni nastrój. Który momentalnie został zepsuty, gdy puszczono program informacyjny i cała trójka zainfekowanych usłyszała głos reporterki:
— Na południu Stanów rozpoznano dziwną formę wirusa. Władze Teksasu nie chcą zdradzić szczegółów dla informacji publicznej, jednak istnieją podejrzenia, że wirus mutuje. Pytanie, czy to przełom, czy katastrofa? W związku z tym prezydent ogłosił dziś rano na konferencji, że jeszcze przed końcem roku odbędą się inspekcje i każdy chory powinien poddać się medycznym badaniom.
Eliot skrzywił się wyraźniej niż Anna.
— Jeszcze tego mało? Cośmy takiego uczynili, że natura chce nas za wszelką cenę wytępić? I to naszymi własnymi rękoma, jak tak dalej pójdzie.
— Ale to południe, może do nas nie dojdzie… No i dlaczego nie powiedzieli w ogóle, na czym ta mutacja polega? — dorzuciła Anna ciężkim głosem.
— Nie wiem, ale mnie teraz bardziej te badania martwią niż mutacja — mruknął Josh i ugryzł na raz trzy paluszki, obserwując, jak na ekranie pokazywali jakieś wykresy określające ilość chorych przypadającą na ilość zdrowych ludzi w każdym stanie.
— Czemu? — dziewczyna spytała krótko, zerkając na chłopaka, po czym sama znowu zapatrzyła się w ekran telewizora.
— No, nie wiem… Co, jeśli na przykład uznają, że ktoś jest w za bardzo złym stanie? I go zabiorą? Albo zamkną? — rzucił Josh pierwsze co mu przyszło do głowy.
Eliot i Anna od razu zwrócili twarze w stronę chłopaka. Jakoś żadne z nich o tym nie pomyślało.
— To… No, może tak nie będzie — wydusiła dziewczyna, czując już strach kumulujący się jej w podbrzuszu.
— Ciekawe, czy będą kazali pojechać do jakiś punktów medycznych, czy sami będą chodzić po domach… — dodał Josh z zamyśleniem.
Naraz do salonu znowu wszedł Robert i popatrzył po nich z ciężkim westchnieniem.
— A wy dalej się lenicie.
— Już wszystko zrobiłam. Zrobiliśmy — poprawiła się Anna, oglądając się na starszego mężczyznę. — I, Robert, słyszałeś? O tym mutującym wirusie i badaniach?
Lokaj spojrzał na telewizor i o dziwo przytaknął głową.
— Tak, już wysyłali do wszystkich zdrowych utrzymujących zainfekowanych wiadomość, że będzie inspekcja i każdy ma się jej poddać — odpowiedział i nie było się nawet co dziwić, że, mimo że to zdrowi dostali takie informacje, Robert o tym wiedział. W końcu odbierał wszystkie ważniejsze wiadomości. — Do końca grudnia chcą każdego przebadać.
— A pan Awordz już o tym wie? — Zaciekawiła się Anna.
— I coś wiesz o tym, jak to ma przebiegać? — dopytał się Eliot, zastanawiając się, czy będzie miało to podobną formę jak comiesięczne badania w wojsku.
Robert, widząc, że zapowiada się na dłuższą wymianę zdań, pozwolił sobie usiąść na fotelu. Już go nogi bolały. Dzisiaj strasznie się nachodził za różnymi sprawunkami.
— Josh, ścisz trochę — zwrócił się najpierw do chłopaka, żeby telewizor go nie zagłuszał. A kiedy ten zmniejszył głośność, podjął: — Służby medyczne będą jeździć po domach. Już są ustalone daty, kiedy jaką ulicę sprawdzają.
— I na kiedy mamy termin?
— Na przyszłą środę — odpowiedział spokojnie. Nie wydawał się przejęty albo takiego udawał, by nie straszyć reszty służby. — A pan Awordz wie, dowiedział się o tym dziś rano, podobnie jak ja.
— A coś jeszcze pisali, wiesz, o tym, jak to ma wyglądać? — dopytywała się Anna, która przez słowa Josha była dużo bardziej przejęta niż na początku.
— Niestety nie. Zapewne pobiorą próbki krwi, może moczu, zbadają pracę serca… Nie wiem, Anno, dopiero co dostaliśmy informacje o takim zarządzeniu.
Dziewczyna strapiła się.
— No cóż, to się okaże w takim razie. Mam tylko nadzieję, że nic z tego złego nie wyniknie.
— Nie martwcie się tym teraz. Zresztą lekarstwa dostajemy cały czas, więc nie powinni nic złego u nas wykryć. Co innego ludzie, których nie stać na aplikowanie sobie lekarstwa codziennie — odparł Robert z ciężkim westchnieniem i ponownie uniósł się z fotela, by wrócić do pracy.
Nikt nie śmiał tego skomentować. Temat był, delikatnie mówiąc, drażliwy. Całe te badania mogły przynieść zarówno tyle szkody, co pożytku. Joshowi nawet przeszła chęć dalszego jedzenia paluszków. Odłożył więc opakowanie na stoliczek i pogłośnił z powrotem telewizor. Na szczęście wiadomości się skończyły.
— Mam nadzieję, że to nie jakaś intryga ogólna, by zrobić czystki — dodał ponuro, a Anna spojrzała na niego z niepokojem.
— Chyba na serio tak nie myślisz, co?
Eliot tym razem milczał i tylko mocniej przycisnął dziewczynę do swojego ramienia. Wolał nie dodawać, że kiedy był w wojsku, nie raz pod z pozoru zwykłymi rozkazami kryło się głębsze dno i rządowe manipulacje.
— Nie wiem, wszystko jest możliwe. Może powinniśmy na wszelki wypadek przed inspekcją wstrzyknąć sobie podwójną dawkę. — Josh zaśmiał się szczekliwie, choć bez specjalnej radości.
Anna skinęła głową, nim znowu zapatrzyła się w ekran telewizora.
— Nie zaszkodzi — mruknęła jeszcze, wzdychając ciężko i już czując, że w ogóle będzie się denerwowała aż do momentu, kiedy służby medyczne nie opuszczą ich domu.
Po kilku minutach dłuższego oglądania w ciszy Josh wreszcie westchnął i wstał.
— Idę zobaczyć, czy Mason już wrócił i się zaszył u siebie — poinformował siedzącą na kanapie dwójkę domowników i podążył w stronę przedpokoju.
Ci tylko pożegnali go krótko gestem, czy zwięzłym „okej”. Josh więc przeszedł na górę, do pokoju swojego pana, w którym znowu mógł spać każdej nocy. Czasami się zastanawiał, jak to się w ogóle stało, że po tych wszystkich wydarzeniach, przez które nie raz oddalali się od siebie, teraz znowu mógł być blisko Masona.
Wszedł do środka bez pukania, ale pokój okazał się pusty. Mason najwidoczniej jeszcze nie wrócił, co nie było wcale takie dziwne. Odkąd zrobił sobie kilka dni wolnego po pobycie w szpitalu, często go nie było.
Josh wydął wargi, stojąc na środku sypialni i myśląc, czy tu zaczekać, czy jednak wrócić do reszty, gdzie chociaż będzie mógł pogadać. Poniuchał jeszcze chwilę, wyczuwając zapach swojego pana, ale w końcu wrócił się do salonu. Już miał wejść ze słowami „jednak go nie ma”, ale przystanął gwałtownie w progu, gdy zobaczył, jak Eliot pochyla się nisko nad Anną i całuje ją, a ona obejmuje go za szyję i odpowiada na pieszczotę. Aż go wmurowało. A dwójka na kanapie nawet go nie zauważyła.
Szybko schował się za futryną i z lekkim uśmiechem się im przyjrzał. W sumie podejrzewał, że między nimi coś było, ale nie spodziewał się, że już do czegoś doszło. Sądził, że raczej robią wzajemne podchody. A Anna i Eliot teraz najzwyczajniej w świecie lizali się na kanapie. Josh żałował tylko, że nie widzi mężczyzny od przodu. Ciekaw był czy już ma wzwód.
Kiedy tak ich podglądał, w pewnym momencie usłyszał dźwięk otwieranych drzwi frontowych. Eliot i Anna najwyraźniej nie, bo nie ustawali w swoich pieszczotach. Josh za to odsunął się szybko od drzwi i rzuciwszy im jeszcze krótkie spojrzenie, skierował swoje kroki do wejścia do domu.
Tam zastał Roberta, który jak zwykle wyrósł spod ziemi i Masona, na którego powitanie ten pierwszy się zjawił. Właśnie oddawał mu kurtkę i szalik, zabierając się za rozwiązywanie ciepłych butów.
— Hej — rzucił Josh, stając kawałek obok i przyglądając się swojemu panu.
Ten tylko krótko na niego spojrzał i skinął mu głową, po czym wrócił do rozbierania się z wierzchnich ubrań. A kiedy już wcisnął wszystko Robertowi, podszedł do Josha i bez ostrzeżenia złapał go za tył głowy, za włosy oraz przyciągnął do siebie, całując krótko, ale mocno w usta.
Robert tylko zmierzył ich swoim zdystansowanym spojrzeniem i ulotnił się z korytarza, a Josh sapnął głucho, zaskoczony tym gestem Masona. W sumie nie raz się zdarzało, że jego serce przez podobne ruchy niemal podskakiwało mu w piersi.
Oblizał usta, kiedy mężczyzna przerwał pocałunek. Wpatrzył się w niego i mimowolnie uśmiechnął się szeroko. Mason przetrzepał mu dłonią włosy.
— Byłeś grzeczny, że się tak uśmiechasz? — spytał, po czym ruszył w stronę schodów na górę.
— Jasne — odparł Josh, podążając za swoim panem z rękami wciśniętymi w kieszenie bluzy. — Anna i Eliot też się szybko ze wszystkim uwinęli i oglądaliśmy razem TV. A teraz się całują — dodał z lekkim uśmieszkiem.
Mason zatrzymał się w pół kroku i spojrzał na chłopaka. Jego twarz wyrażała tylko zaskoczenie i zaciekawienie. Na razie bez cienia złości.
— Gdzie?
— No, w salonie, na kanapie. Fajnie, co? — Josh znowu się uśmiechnął na wspomnienie obrazu, jaki zastał, wchodząc do pokoju.
— Fajnie? — Mason najwidoczniej wydawał się trochę zagubiony przez świadomość romansu pod jego dachem.
— A nie? W ogóle bardziej radośni się ostatnio wydawali. Lepsza atmosfera jest i Anna wreszcie ma jakiegoś dostępnego faceta obok siebie.
Mason mruknął coś pod nosem, po czym dość cicho jak na siebie podszedł do salonu i zajrzał za futrynę, tak jak wcześniej Josh. Nie spodziewał się czegoś takiego i nie był pewny, czy powinien się jakoś do tego ustosunkować, czy udawać, że o niczym nie wie.
Na kanapie zobaczył Annę i Eliota, którzy teraz dość leniwie i czule się obejmowali. Mężczyzna sporadycznie całował dziewczynę po policzku i szyi, a ona go głaskała po karku.
Mason zmarszczył brwi i podrapał się po swoim. Był zaskoczony i chyba potrzebował chwili na rozważenie, co powinien zrobić. Na razie więc odsunął się i bez słów ruszył po schodach na górę do swojego pokoju.
Josh poszedł za nim i gdy znaleźli się w sypialni, zagadał:
— Robert mówił, że już słyszałeś o tych badaniach.
— Tych rządowych? — dopytał się, rozpinając powoli koszulę. Miał ochotę na kąpiel.
— Mhm.
— Tak. Mają być jakoś w przyszłym tygodniu — odparł, zdejmując koszulę i rzucając ją w kąt. Przeszedł do łazienki.
— A wiesz coś więcej o ich przebiegu? — dopytywał się Josh, podążając za nim jak wierny pies.
— Nic. Nie czytałem nawet tego. Robert mi przekazał.
— Szkoda… — mruknął, siadając na zamkniętej desce klozetowej.
— Martwisz się tym? — spytał Mason, napuszczając wodę do wanny i powoli zaczynając się rozbierać ze spodni.
— Wszyscy się martwimy. Wiesz… no, nie wiem, czy za tym się nie kryje coś więcej. I czy… no, czy nas nie zabiorą — wydusił Josh z niepocieszoną miną, jednak spojrzenie jego zielonych oczu zabłądziło w kierunku krocza mężczyzny.
Mason spojrzał na niego zaraz po tym, jak sprawdził wodę w wannie.
— Zapewne się kryje. Jak zresztą zawsze. A czy was zabiorą… Jesteście moją własnością, pracujecie dla mnie, myślę, że powinienem mieć coś w tej kwestii do powiedzenia — dodał już surowszym tonem i powoli wszedł do ciepłej wody.
Josh pokiwał głową, nieco pokrzepiony tą odpowiedzią, choć nie był pewien, jaką siłę przebicia miałby Mason, gdyby rząd postanowił inaczej.
— A w ogóle… — zaczął i zaciął się, po czym zarumienił lekko i spuścił wzrok na swoje kolana, nie wiedząc, czy dokończyć myśl.
— Hm? — ponaglił go Mason. Siedział wygodnie rozłożony w wannie i jak zwykle nie lubił, kiedy Josh coś zaczynał, a nie kończył.
Chłopak jeszcze oblizał usta nerwowo i zapytał z nadzieją:
— Będę mógł zdjąć kolczyk, jak przyjdą zrobić badania?
Mason ściągnął brwi w typowej, niezadowolonej minie.
— Nie. Po co?
— Bo… no, mogą się kazać rozebrać i będzie widać…
— No i? — fuknął.
— No i to debilnie będzie wyglądać. Jakbym był jakimś fetyszowcem — jęknął chłopak, odruchowo zaciskając uda.
— A nie jesteś?
Josh zaczerwienił się i rzucił mu butne spojrzenie.
— To ty chciałeś, bym miał ten kolczyk.
Mason sięgnął po płyn do mycia ciała i zaczął się myć.
— Chciałem. Dlatego go nie zdejmiesz. Inaczej mogę ci zagwarantować, że będziesz miał więcej powodów, aby myśleli, że jesteś fetyszystą.
Josh skrzywił się wyraźnie i spojrzał na niego z wyrzutem.
— Ale, Mason, do cholery, to tylko kolczyk, no, jak zdejmę na pół godziny przecież… nie zarośnie.
— A ja ci mówię, że masz nie zdejmować i koniec dyskusji. Nie wkurzaj mnie — zagroził mężczyzna, rzucając mu groźne spojrzenie.
Josh zacisnął zęby i uda mocniej. Mógł nie pytać, to może jakby zdjął po prostu, nie dostałoby mu się. Mógłby wytłumaczyć to tym, że nie wiedział, że mu nie wolno. Teraz by to było złamanie zakazu.
Mason widząc, że chłopak w końcu się zamknął, wrócił do mycia się. Woda była ciepła, było mu przyjemnie i leniwie.
— Czemu sobie sam takiego nie zrobisz? — mruknął w końcu Josh w jego stronę.
— Bo ja nie chcę mieć kolczyka, tylko chcę, abyś ty go miał. Tak trudno ci jest to zrozumieć? — odparł Mason, na razie rozleniwiony przez ciepło wody, w której siedział.
Josh zaburczał pod nosem jak zwierzak.
— Nie — odszczeknął. — Tylko… no, nie ciebie z tym będą widzieć.
— Mnie będą widzieć z takim Joshem — odburknął. — Myślisz, że jakby mi się to nie podobało, to pozwoliłbym ci mieć coś takiego? Ja albo inny zdrowy?
— Wiem, że ci się podoba… — mruknął chłopak i tak naprawdę to go cieszyło. Lubił, kiedy Mason okazywał, jak mu się w nim coś podoba.
Wstał z deski klozetowej i podszedł do wanny. Zerknął na penisa swojego pana. Był taki duży. I bez kolczyka. Chłopak zaburczał pod nosem i klęknął przy wannie, opierając ręce o krawędź, a brodę na dłoni.
— Może nie każą się rozbierać…
Mason spojrzał na chłopaka. Miał końcówki włosów mokre i przylepione do karku.
— Gdyby to było twoim jedynym problemem… Masz zadowalać mnie, a nie ich.
Josh potaknął głową od razu. Potem uśmiechnął się lekko i wyciągnął dłoń do wody, a potem dotknął zanurzonego penisa swojego pana.
— Mogę teraz? — zapytał.
Mason uśmiechnął się przebiegle. Nie przewidział tego, ale był nawet zadowolony z inicjatywy chłopaka.
— Tak — odparł więc krótko.
Josh przełknął ślinę, zerkając na jego duży członek i zaczął poruszać po nim powoli i rytmicznie dłonią. Chciał poczuć, jak sztywnieje mu w niej i zaczyna pulsować. Zresztą sam jego widok był naprawdę… dobry. Pomasował trochę główkę, potem jądra, tak jak sam lubił i znowu zaczął mu trzepać.
Woda cicho przy tym chlupotała, a Mason zsunął się niżej w wannie, aż po samą szyję. Odchylił przy tym głowę do tyłu, zamykając oczy i zamruczał nisko.
Josh wpatrzył się w niego i chcąc mu sprawić jak najwięcej przyjemności, całkowicie skupił się na jego penisie. Poruszał po nim sprawnie i szybko dłonią, co raz masując jego czubek. Och tak, lubił widzieć Masona w takim stanie. Był cholernie podniecający, szczególnie ze sztywnym, gotowym do strzału penisem. Co z tego, że obsługiwany jak król? Był w końcu panem tego domu. Seksownym i władczym, z takim ładnym ciałem i teraz niskim głosem, kiedy pomrukiwał z przyjemności. Chłopak oblizał się na ten widok i przyspieszył ruchy ręki.
— Uch, Mason… Jesteś… no, podobasz mi się.
Mężczyzna uchylił jedną powiekę, po czym uśmiechnął się kącikiem ust.
— Pokaż to.
Josh odetchnął i spojrzał mu w oczy.
— Bo już mi stoi od samego trzymania twojego chuja.
Rozbawiony Mason prychnął pod nosem.
— Tak cię kręci?
— Tak — odparł od razu Josh i starając się nie zamoczyć bluzy, pochylił się do Masona i mocno go pocałował. Równocześnie przesunął żywiej dłonią po jego kutasie.
Mason westchnął na pocałunek nisko i nie myśląc o konsekwencjach, pociągnął chłopaka za bluzę bardziej do siebie. Pogłębił pieszczotę, wciągając raptownie Josha niemalże na siebie.
Chłopak momentalnie puścił jego penisa i zaparł się rękami o krawędź wanny, żeby nie wpaść cały do wody. Sapnął przy tym głucho. Jeden rękaw i tak już miał mokry, a teraz całujące go usta Masona i jego dłoń trzymająca go za przód bluzy nie pozwalały mu się odsunąć.
Po chwili chłopak poczuł mokrą, drugą dłoń, mężczyzny wsuwającą mu się na nagi bok.
— Mason — chłopak wydusił w jego usta. — Wpadnę…
— Mhm — zamruczał mężczyzna, całkowicie to ignorując i znowu łapiąc jego usta w mocnym pocałunku. Kąsał jego wargi i obmacywał bez zahamowań jego ciało.
Josh jęknął, utrzymując się jakoś na skraju wanny. I tak był już połowicznie mokry, więc już wolałby zdjąć z siebie ubrania i tam do Masona wejść, ale ten go trzymał. Chłopak więc tylko odpowiadał na pocałunek, nie mając nawet jak sięgnąć do jego członka.
Mason w końcu zawarczał w usta Josha, ugryzł jego wargę boleśnie, a kiedy ten stęknął, pociągnął go jeszcze mocniej za bluzę i wciągnął w ubraniu do wanny. Chlusnęło, a trochę wody wylało się za brzeg, ale mężczyzna w ogóle się tym nie przejął i wtargnął dłonią w mokre spodnie chłopaka.
Ubrania lepiły się do ciała Josha, a on tylko jęknął, obejmując Masona za szyję.
— Mogłem się rozebrać… — wydusił, a mężczyzna poczuł, że chłopak rzeczywiście, tak jak mówił, miękki nie jest.
— Strata czasu — odparł, szarpiąc go znowu za bluzę i łapiąc jego usta w pocałunku. Dłoń mało delikatnie zacisnął na jądrach Josha.
Ten zaskamlał w usta mężczyzny i szarpnął biodrami, by nieco odsunąć się od jego dłoni albo dać mu znać, że trochę boli. Mason tylko zawarczał i zaczął ugniatać to, co miał między palcami. Przewalił się przy tym na chłopaka w wannie, wychlapując na podłogę kolejną porcję wody.
Joshowi było duszno i gorąco i tylko wpatrzył się rozgorączkowanym spojrzeniem w mężczyznę. Czuł, jak mokre jeansy przylepiają mu się do ud, jak ręka Masona co raz przypadkiem trąca ten nieszczęsny kolczyk w penisie, a widok mężczyzny w mokrymi, rozpuszczonymi włosami przylepiającymi mu się do szyi i ramion był cholernie podniecający. A że teraz Josh był w końcu pod mężczyzną, ten mógł obiema dłońmi dobrać mu się do spodni, rozpinając je pospiesznie, niemalże nerwowo. Josh podczas tego dwa razy został pociągnięty w dół, tak że musiał wychylić głowę w górę, aby się nie zachłysnąć wodą. Złapał się więc mocno obiema dłońmi za krawędź wanny za plecami.
Dyszał ciężko, czując napływające do ciała gorąco. Taki zwierzęcy, dominujący Mason strasznie go podniecał i… czasami przerażał. Ale ta adrenalina tylko bardziej go nakręcała.
— Szybkie tempo… — Zaśmiał się nerwowo i oblizał zaczerwienione usta.
Mason nie odpowiedział, tylko spojrzał mu w oczy swoimi czarnymi z dołu, po czym dosłownie zaatakował jego usta, ściągając mu jednocześnie spodnie, a raczej je z niego brutalnie zszarpując. Pomagał sobie nawet nogą.
Josh zajęczał w jego usta, czując się tak przyjemnie, choć niepokojąco przytłoczony. Nie puścił krawędzi wanny, bojąc się, że wpadnie pod wodę, bo przy zszarpywaniu spodni znowu został pociągnięty w dół. Wypiął dodatkowo biodra, by choć trochę otrzeć się o mężczyznę.
Mason, kiedy tylko udało mu się pozbyć spodni i bielizny Josha, sięgnął między jego nogi w poszukiwaniu dziurki. Jego ust w tym czasie nie puszczał.
Chłopak pisnął, kiedy poczuł, jak palce podrażniły jego szparkę. Momentalnie zapulsowała w odpowiedzi, a Josh odruchowo zgiął nogi w kolanach, by ułatwić do niej dostęp.
— No, wystaw się ładnie — Mason zamruczał nisko w jego usta, podrażniając jego szparkę, a dzięki temu, że byli w wodzie, szybko udało mu się w nią wsunąć jeden palec.
Josh zaskamlał cicho i mocniej się zaczerwienił. Przełknął ciężko ślinę, ale pulsowanie wokół palca Masona tylko potwierdzało, jak mu z tym dobrze. Chłopak zerknął mu w oczy nieco skrępowany jego słowami, ale rozłożył bardziej nogi, na ile pozwalała wanna. Mason zamruczał nisko w jego usta i nawet je polizał na pochwałę.
— Ślicznie. Nie krępuj się, pokaż, jak chcesz mojego chuja. — Zaśmiał się niskim, ochrypniętym od podniecenia głosem, masując wejście Josha drugim palcem.
Chłopak ponownie mocno się zaczerwienił i spuścił wzrok. W odpowiedzi, wciąż trzymając się jedną ręką nad głową za krawędź, drugą sięgnął w dół swojego ciała. Uniósł nieco jądra do góry, a potem sięgnął dwoma palcami w dół, rozchylając nimi swoje połóweczki, na ile mógł. Dzięki temu widać było lepiej zanurzony w dziurce palec i to, jak zwieracz go okalał.
— Ba… bardzo — wydyszał cicho. — Widzisz ją? Chce zmieścić i zassać twojego chuja i żebyś ją całą wypełnił swoimi sokami, aż będzie wypływać — wypalił kolejny tekst, jaki zasłyszał w którymś pornosie.
Mason od razu spojrzał mu na te słowa w oczy i zaśmiał się pod nosem.
— Powinienem odciąć ci kablówkę — zagroził, domyślając się, skąd chłopak wytrzaskuje takie komiczne teksty, które bardziej go bawiły niż podniecały. Chociaż aż cieplej mu się zrobiło na myśl, że się w nim spuści.
Joshowi zrobiło się nieprzyjemnie gorąco w policzki, kiedy w odpowiedzi usłyszał śmiech. Cofnął szybko dłoń od swojej dupy, zupełnie speszony.
— To… no… — zaplątał się. — Sam chciałeś — jęknął.
Mason wyciągnął do niego twarz i cmoknął go w usta pieszczotliwie.
— Z ręką możesz wrócić — zamruczał, nadal rozbawiony i zauroczony tym, jak chłopak się rumienił. Uwielbiał go wprawiać w zakłopotanie, poniżać go i brać jak swoją własność. Na dowód tego wsunął w niego kolejny palec i razem z poprzednim, głęboko w ciele Josha, zgiął.
Chłopak momentalnie podrygnął z głośniejszym jękiem, a woda zachlupotała.
— O Boże, tam…! — zaskamlał, jeszcze kilka razy lżej podrygując.
Mason zamruczał nisko, z zadowoleniem i ponownie popieścił chłopaka w to samo miejsce. Skubał w międzyczasie zębami jego rozchylone wargi.
Josh postękiwał przy tym, kręcąc biodrami i ocierając się wnętrzem ud o Masona. Jego penis był już cały sztywny, a wnętrze pulsowało na palcach mężczyzny. Chciał go już więcej w sobie. Nawet popatrzył mu w oczy niemal prosząco. Czuł, że znowu ma tę niezdrową chcicę, by zostać przez niego zerżniętym.
Masonowi na jego szczęście nie trzeba było tego powtarzać werbalnie. Chwycił Josha za uda i podciągnął w górę. Dosłownie zarzucił sobie jego nogę w talii i sięgnął jeszcze po płyn do mycia ciała. Wylał go sporo między nogi chłopka, po czym naparł penisem na jego wejście.
Josh zamknął oczy i zmarszczył brwi, czując, jak szeroka główka członka Masona przeciska się przez jego dziurkę. Spróbował ją rozluźnić i zachęcić do głębszej penetracji. Jak kiedyś myślał nad swoim wzmocnionym libido, to wydawało mu się, że przez wirus powinien bardziej chcieć zaliczać. W końcu był „samcem”, ale Mason na tyle podniecał go w takiej formie, że zdecydowanie wolał być jego suką. Było mu wstyd, kiedy zdawał sobie z tego sprawę, ale nic na to nie mógł poradzić. Jego dupa była taka wrażliwa na tego sztywnego kutasa, a mężczyzna umiał go tak sobie przywłaszczyć, wziąć, że Josh, nawet chcąc i tak zawsze znajdował się w swojej uległej roli. Wcześniej czy później.
Teraz Mason go tak dobrze rozpierał, a ciepła woda, w której znowu się zanurzyli, oblewała ich przyjemnie.
Josh postękiwał i skamlał, nieco odpływając przez tę rozkosz. Starał się utrzymywać przy tym na powierzchni. Gdy Mason był w nim wreszcie cały, chłopak otworzył wreszcie oczy i spojrzał na niego rozognionym wzrokiem. Mężczyzna tylko się uśmiechnął i patrząc mu w oczy jak zdobywca, zaczął się ruszać. Mocnymi pchnięciami bioder dobijał się w nim, jak najgłębiej mógł, chlupocząc przy tym wodą.
Josh oddychał coraz głośniej, a z czasem każdy wydech zamieniał się w głośniejsze piśnięcie. Miał wrażenie, że penis Masona porusza całym jego wnętrzem. Tak, zdecydowanie tęsknił do seksu z tym mężczyzną i cieszył się, że jest już w pełni sił, by go tak brać. Mason najwyraźniej też w jakiś sposób za tym tęsknił, bo w ogóle nie żałował Joshowi, nie oszczędzał go. Gryzł jego usta, szyję i nawet rękę, którą ten trzymał się brzegu wanny, pieprząc go równocześnie mocno i wychlapując wodę na podłogę.
Chłopak zupełnie nie oponował na to podgryzanie i tak mając świadomość, że każdy w domu nie raz widział go w malinkach. I już lepsze to niż w siniakach, więc poddawał się temu chętnie. Odpowiadał też na ruchy bioder Masona, niemal wijąc się pod nim i skamląc zwierzęco.
— Mo… mogę na… na jeźdźca….? — wydusił po jakimś czasie mało przytomnie. — Chcę… ooo… och… pokazać ci, jak chcę… Lepiej niż tym tekstem o…. o sokach…
Mason spojrzał mu czujnie w zielone oczy, mimo strasznego nakręcenia, jakie go teraz opanowało, po czym znowu ugryzł jego wargę.
— Tak… Za moment — zawarczał i obnażył zęby, kiedy strasznie mocno pchnął biodrami.
Josh krzyknął głośno i cały się spiął od przeszywającego jego ciało dreszczu oraz mocniejszego bólu. Drżał, patrząc na Masona szeroko otwartymi oczami.
Mason zaraz po tym na chwilę zwolnił i znowu polizał Josha po ustach. Wysunął się i usiadł w poprzek wanny, aby móc się zaprzeć nogami o jej brzeg.
Josh nabrał kilka głębszych oddechów, by się uspokoić. Poczuł, jak w jego lekko rozluźnioną dziurkę wpłynęło trochę wody. Wpierw pospiesznie zdjął z siebie przemokniętą bluzę i już całkiem nagi podsunął się do Masona. Był cały rozpalony, kiedy na niego spojrzał i klęknął. Potem sięgnął dłonią do swojego pośladka i odchylił go nieco, gdy zaczął opuszczać się na penisa mężczyzny.
Pan domu przytrzymał go, a drugą dłoń położył mu na biodrze. Ścisnął go nawet dwa razy, a ustami sięgnął do jego klatki piersiowej i polizał po sutku. Josh czuł, jak mężczyzna ociera się swoim zarostem o jego rozpaloną skórę. Miał wrażenie, że aż palą go te miejsca. Zarost Masona był taki seksowny. Podobnie jak jego chuj, tym bardziej teraz, kiedy wchodził w jego dupcię.
Josh opuścił się całkiem i objął Masona za szyję, od razu zaczynając się poruszać. Żywo i sprawnie, mimo zmęczenia, rozpalonych mięśni i płytkich oddechów. Chciał mu pokazać, jaki był dobry. I chciał to usłyszeć, więc co raz zerkał mu w oczy w poszukiwaniu aprobaty i przyspieszał, gdy starczało mu sił. Mason jednak tylko oblizał się lubieżnie i chwycił go za pośladki, rozchylając sobie i miętosząc w dłoniach.
Josh ujeżdżał go dalej, po chwili pochylając głowę i dysząc głośno. Jego własny członek podrygiwał wyraźnie, a chłopak w pewnym momencie nie wytrzymał i chwycił go, zaczynając się masturbować. Nie ustawał jednak w swoich ruchach i wciąż brał w siebie penisa.
Mason zawarczał, widząc, że chłopak sobie pomaga ręką, ale nie zdążył mu jej odtrącić, bo wyprężył się i wypiął biodra w górę w nagłym spazmie. Palce wczepił mocniej w pośladki Josha, ugryzł go w sutek i doszedł w jego dupie.
Chłopak pisnął i cały zadrżał, równocześnie bardzo chaotycznie i szybko sobie trzepiąc. Udało mu się dzięki temu skończyć niedługo po swoim panu, na którego dosłownie opadł, dysząc głośno w jego szyję. Czuł w sobie wilgoć i było mu z tym błogo.
Mason odchylił głowę do tyłu, opierając ją o ścianę. Pogładził plecy chłopaka jedną ręką, drugą sięgnął do jego dziurki, w której wciąż był jego penis. Pomasował ją z zewnątrz leniwie. Ta wciąż zaciskała się kompulsywnie, a Josh mocniej przycisnął się do mężczyzny. Był zmęczony i spełniony i miał nadzieję, że Masonowi się podobała jego inicjatywa.
— Mmmm… ciężki jesteś — mężczyzna zamruczał po dłuższej chwili.
— Tak? — Josh uśmiechnął się, jakby to była pochwała. Miał nadzieję, że chociaż trochę mięśni mu przybyło po tym codziennym ćwiczeniu.
— Mhm… ale nie musisz schodzić — oparł Mason, a kiedy zauważył, że nie sięga do kranu, szturchnął Josha. — Dolej wody.
Chłopak odsunął się odrobinę od mężczyzny i odkręcił kurek. Sporo wody wylali podczas seksu.
— A z… twojego penisa też mam nie schodzić? — zapytał, gdy znowu spojrzał na Masona. Nie był świadom śladów po zębach, jakie miał na szyi i mocno zaczerwienionych od podgryzania ust.
Mason tylko skinął głową i wyciągnął szyję do jego jednego ze śladów po ugryzieniu. Polizał ją z rozbawieniem.
Josh zamrugał, a potem lekko się zaczerwienił.
— Dobrze, że jest zima i mogę zakryć szalikiem. — Zaśmiał się krótko.
— To wszystko będziesz musiał zakrywać szalikiem — odparł Mason i dosłownie zassał mu się na linii szczęki, tam też robiąc mu czerwony ślad. Chciał mu za wszelką cenę zrobić na złość.
Josh jęknął i odsunął sobie jego twarz dłońmi.
— Mason… no, jak dziwka jakaś będę wyglądać.
Mężczyzna ugryzł go boleśnie w pierwszy lepszy palec ręki, którą chłopak go odpychał.
— Bo jesteś dziwką. Moją prywatną dziwką i muszę cię oznaczyć, aby nikt na tej dupie nie położył swoich łap.
W odpowiedzi poczuł, jak Josh odruchowo zaciska tyłek na jego penisie. Cofnął też szybko ugryzioną dłoń.
— A jak będą pytać na badaniach, co tu robię, to co mam powiedzieć? Że pomagam w domu? — zapytał, żeby nie musieć odnosić się do jego słów. Wiedział, kim tu był, ale głupio mu było o tym mówić.
— Możesz powiedzieć, że jesteś moim osobistym chłopcem do łóżka — odparł Mason, najwyraźniej na tyle zadowolony z seksu, że nie przejmował się marudzeniem Josha, tylko dalej oznaczał jego ciało większymi i mniejszymi śladami. Jakby chciał przerobić go na ludzkiego dalmatyńczyka.
— A może daj mi coś jeszcze do roboty, żebym mógł jeszcze coś dodać, co uratuje mnie przed spaleniem się ze wstydu — mruknął Josh, starając się odpędzić od ust Masona, chociaż były przyjemnym doznaniem. Ale domyślał się, jak będzie potem wyglądać.
— Możesz być… termoforem do łóżka. — Zaśmiał się mężczyzna, po czym szarpnął chłopaka za włosy i znowu brutalnie pocałował.
Josh sapnął głucho, ale odpowiedział na pocałunek chętnie, obejmując przy tym Masona za szyję. Uśmiechnął się w jego usta na myśl, że oni tutaj się całowali, Anna z Eliotem w salonie, a Robert siedział w papierach.
— A może… bym Robertowi pomagał? — zapytał znowu, kiedy na moment odsunął się od ust Masona. — Odbierał maile czy coś?
Mason warknął pod nosem jakieś przekleństwo i spojrzał w oczy chłopaka.
— Czy możesz w końcu przestać? Masz mi towarzyszyć, łazić mi przy nodze i się ze mną pieprzyć. To twoje zadania, a nie odbieranie maili czy wylizywanie naczyń w kuchni zamiast zmywarki.
Josh spuścił wzrok, ale kiedy przez to zobaczył swojego penisa z kolczykiem, znowu go uniósł. Pokiwał tylko głową.
— Tak, wiem… Ale jak już o łażeniu przy nodze, to nie poszedłbyś ze mną na spacer?
Mason chwilę się zastanowił, po czym poklepał Josha po plecach nad powierzchnią.
— Mogę. Ale teraz już wstań, to wezmę prysznic i coś zjem.
Josh pokiwał głową i uniósł się ostrożnie, wysuwając z siebie penisa Masona. Nie patrząc na niego, cofnął się trochę w wannie i wypłukał tyłek ze spermy. Mason tylko poczochrał go po włosach, po czym, nie martwiąc się o wycieranie, wyszedł na mokrą podłogę. Skrzywił się przy tym i poszedł się opłukać pod prysznicem.
Kiedy już się mył, Josh ulotnił się z łazienki, by się ubrać i zdążyć jeszcze zjeść coś przed wyjściem. I miał zamiar zrobić to, unikając jakoś reszty domowników, by chociaż teraz oszczędzić sobie ich wymownym spojrzeń na jego poznaczone po tym seksie ugryzieniami i malinkami ciało.

25 thoughts on “Savage Virus – 30 – Mutacje, inspekcje i ludzki dalmatyńczyk

  1. Katka pisze:

    Floo, na szczęście nie mamy w planach zmutować Josha w psa XD I tak już dosyć przypomina szczeniaka, hehehe. I cieszymy się, że banan został po rozdziale :D Sama radość dla nas :)

  2. Floo pisze:

    Jak zobaczyłam tytuł to poczułam konsternacje, „Josh zmutuje w psa O.o? Ogon mu wyrośnie?”
    Zaczęłam czytać „Aaaaaa to wirus mutuje a nie Josh…. może Mason go farbką pomaluje w ciapki?”
    Skończyłam czytać i banan mi z twarzy nie schodził. No taki Dalmatyńczyk to ja rozumiem (byłam blisko XD). Ciekawe czy Masonowi też się Josh z dalmatyńczykiem kojarzy XD

  3. Katka pisze:

    Mocca, mamy nadzieję, że zakończeniem będziecie usatysfakcjonowani. Tyle mogę powiedzieć i jesteśmy bardzo ciekawe, jak się Wam spodoba bądź nie XD „Eliot, szybka bestio! Do boju!” – jakże konkretnie XD Stara się facet, stara XD Wujek Mason by chyba cholery dostał, jakby jakiś mały szczyl opryskiwał go papką, haha. Jeszcze by to w klatce jakiej kazał zamknąć. Och, Anna i Eliot mieliby zdrowie psychiczne swojego pana na sumieniu XD A czy May wypożyczyłby pieszczoszka… Cóż, nie mogę się za niego wypowiadać, w końcu siedzi w głowie Shiv, ale patrząc na jego zaborczość… uch, chyba ciężko :(

  4. Mocca pisze:

    „I tak, SV jest już u schyłku, można powiedzieć, że “naście” tych rozdziałów w przód już nie będzie.” Cooooo? D: Nieeeee. I pewnie skończycie jakimś cholernym angstem, no! Chyba, że nas zaskoczycie jak przy NBTS. Ale tym razem w tą pozytywną stronę. No ja nie oczekuję jakiegoś gruchania, ćwierkania i miodziku spływającego po klacie (chociaż akurat to mogło by być wykorzystane ;D), ale jakaś w miarę spokojna przyszłość mogłaby ich czekać.
    Eliot, szybka bestio! Do boju!
    Co do potencjalnej ciąży Anny: chętnie zobaczyłabym wkurwionego „wujka” Masona z jakąś dziecięcą papką na twarzy. ;D
    Mutacje? Czyli szykują się czystki. Tak jak już wcześniej dziewczyny pisały te badania śmierdzą na kilometr jakimś rządowym spiskiem. Tak samo jak całe zakażenie wirusem.
    „Ale jak już o łażeniu przy nodze, to nie poszedłbyś ze mną na spacer?” Joooooooosh! <3
    Najsłodszy termoforek na świecie. Myślicie, że May wypożyczyłby mi pieszczoszka?

  5. Katka pisze:

    Marta, spoko, zrozumiałe :) Staramy się pisać różnie, jak mamy nadzieję widać, więc jeśli inne Ci odpowiadają, to chyba nie ma dużej straty :) Szczególnie, że niedługo pojawią się nowe opowiadania.

    Renia, tak, Mason wciąż traktuje go bardziej jak swoją własność niż partnera, więc pytanie, czy będą chcieli to zmienić i czy będą do tego dążyć, czy jednak już przywykli na tyle do takich relacji, że na nich pozostaną. My ich na pewno do niczego zmuszać nie chcemy XD „A może już kocha, tylko nie zdaje sobie z tego sprawy?” – och, ta niepewność, hm? Czy Mason kocha… Na pewno nie jest typem czułego faceta, który będzie to powtarzał Joshowi przy każdej chwili, więc… no albo musicie poczekać, albo wywnioskować, czy jego zachowanie świadczy o tym, że kocha Josha. Na moje oko wiele za tym przemawia XD Dziękujemy bardzo, bardzo za komenta! I również pozdrawiamy ;)

  6. Renia Notorycznieniewyspana pisze:

    Rozdział – palce lizać;) Josh jest takim romantykiem, chciałby pospacerować z Masonem i pewnie podświadomie liczy też na jakieś wyznania…Tymczasem Mason może i zachowuje się w stosunku do niego lepiej niż przedtem, ale w dalszym ciągu nie przestał go traktować jak rzeczy, jak psa, którego się nagradza, kiedy jest grzeczny…Czyżby okrutne czasy i przyzwyczajenie do bycia „panem” tak go zmanierowały? Czy kiedyś zacznie traktować Josha jak człowieka? Jak swojego chłopaka? Czy go pokocha? A może już kocha, tylko nie zdaje sobie z tego sprawy? Takie pytania zadaję sobie przed snem, „zamiast pacierza na dobranoc”;)
    Pozdrawiam:)

  7. Marta pisze:

    Powiem szczerze że to opowiadanie najmniej mi się podoba ze wszystkich tu opublikowanych.Próbowałam się przekonać, ale takie klimaty mnie nie kręcą.

  8. Katka pisze:

    Seiridis, to extra, z utęsknieniem czekamy na komenty :D A Mason porobi Joshowi jeszcze troszku różnych fajnych rzeczy, spoko XD

    Enid, „Mason naprawdę zrobił duże hmmm „postępy” od pierwszego rozdziału” – hehe, jak już kiedyś mówiłam, nie tylko Josh jest coraz bardziej wytresowany, ale i Masonek XD Fajowo, że widać ewolucję :D I tak, SV jest już u schyłku, można powiedzieć, że „naście” tych rozdziałów w przód już nie będzie. Ale zapewniam cieszy mnie to, że nie da się przewidzieć końca. Bo fakt, badania mogą mieć zarówno dobry, jak i zły skutek. Hehe, Anusia odnalazła miłość… No każdemu się coś od życia należy, nie? Josh ma Masona, Eliot ma Annę, a Robert swoje szachy XD „i oczekuję na nowy rozdział FDTS! (obyście tego nigdy nie skończyły, bo umrę XD)” – uch, taaaaka odpowiedzialność XD

  9. Enid Partenopajos pisze:

    Jak zwykle genialne :) I ten rozdział taki…słodki <3 Mason naprawdę zrobił duże hmmm "postępy" od pierwszego rozdziału :D cieszę się, że tak to się rozwija, ale zaczynam się obawiać. Nagle wyskoczyła ta kontrola, a SV już jest u schyłku, prawda? Więc to może się skończyć albo bardzo dobrze, albo bardzo źle, mam nadzieję, że nie to drugie…Nie lubię smutnych zakończeń XD
    No i Anna, zawsze ją lubiłam, a teraz też odnalazła miłość! Fajnie, że Mason ich nie opierdzielił, chociaż wiem, że z jednej strony miał na to ochotę…
    Weny, weny, weny! Bo u mnie z nią kiepsko ;< Pozdrawiam serdecznie i cieplutko *tuuuli* i oczekuję na nowy rozdział FDTS! (obyście tego nigdy nie skończyły, bo umrę XD)

  10. Seiridis pisze:

    Tak, dalej się podoba (bicz plis, lubię jak Mason maltretuje Josha podczas seksu, jak mu robi różne fajne rzeczy xDD) :3 Haha, spoko, miło, że było mnie dobrze znów czytać XD Postaram się częściej pisać :D

  11. Katka pisze:

    Sei, no dawno Cię tu nie widziałyśmy, więc fajnie, że dajesz o sobie znać :D Seksik jak się podobał, to bardzo dobrze. Też uważam, że Masona władcze „ja” jest mega seksowne i to, jak się obchodzi z Joshem też. No i właśnie, to jak się z Joshem obchodzi to główny gwóźdź programu. Byłoby co najmniej dziwnie, gdyby nagle zmieniło się jego podejście i zacząłby gruchać. Przyznam, że Josh się poddaje i nie oponuje tak na to traktowanie, bo już ma wbite w głowę, że tak ma być. On jest sługą, Mason jest panem. To, że kocha swojego pana, nie zmienia jednak jego statusu. Zresztą nie ma pojmowania stricte ludzkiego, Josh tam z nich jest najbardziej zwirusowany, więc też nie można na niego za bardzo patrzeć przez ludzki pryzmat. A Mason… hehe, no Masona jara to, że „posiada” Josha, a nie „jest” z Joshem. Niestety w Savage Virus takiego typowego, opartego na zdrowych relacjach związku nie uświadczymy XD Nie dlatego, że nie chcemy, ale to już tak zbudowana rzeczywistość. Haha, no ale wynoszę, mam nadzieję, że poprawnie, że mimo tych irytacji, opowiadanie nadal się podoba :) No i oczywiście dzięki za komenta, fajnie było Cię znowu czytać, Sei :D Pozdrówka!

  12. Seiridis pisze:

    Bardzo długo nie komentowałam, czuję się zobowiązana.
    1) Świetny seks. Taki dziki. Nie mogę po prostu, jak sobie wyobraziłam takiego władczego, seksownego, umięśnionego Masona z długimi włosami to o matko. Wyglądem jest świetny, a jak pieprzy Josha to tym bardziej.
    2) Wyglądem może jest świetny, ale po tej jego gadce z kolczykiem czuję jakbym się cofnęła o jakieś pięć rozdziałów w tył. WTF? Przecież mieli się kochać, słuchać, akceptować i takie pierdoły… „pierdoły”. Dziwnie się poczułam. Do uległości Josha idzie się przyzwyczaić, ale nie ogarniam czemu dalej jest ta jego poddańczość. Przecież oni są teraz pełnoprawnymi kochankami, nie powinno być czegoś takiego: nie zdejmuj bo ci nie pozwalam. Irytujące, sheesh…
    3) Niepokoi mnie również mutacja wirusa. Bardzo niepokoi :( Boję się, że się Joshowi coś stanie i będzie koniec bajki, a ja tak nie chcę. :C
    4) Te badania krwi, itd. Boję się, że mogą przez wpaść na trop kto zabił Salomona, znajdą jakieś ślady DNA w miejscu zbrodni… Albo miejsce zbrodni może kiedyś. W końcu to taka szycha była.
    5) Eliot i Anna, gratulacje, ale nie mam nic więcej do dodania :P
    6) Podsumowanie: Mason mnie irytuje tym rozkazywaniem, taki zjebany potrafi być czasem. Josh nic na to nie robi, co też mnie w pewnym stopniu mierzi, szczególnie, że miała być jakaś zmiana. Nie mówię, żeby Mason od razu Joshowi nadskakiwał, cukiereczki, ptaszeczku i w ogóle, ale żeby mu chociaż ten kolczyk pozwolił zdjąć na badania, fuck =.=
    Jak mówiłam, seks świetny. :D
    Pozdrawiam.

  13. Shivunia pisze:

    Illita >> Strasznie tego dużo w takim razie. No, wiec powodzenia, z czymkolwiek się nie mierzysz ;)

    Tess >> „Zbyt słodkie i piękne, nie? xD” – moze ciut, ale w sumie kto wie. Mason jest… dziwnym człowiekiem. Bardzo czasami. A troska w jego wypadku było zamknięcie chłopaka na strychu… więc… co mogę powiedzieć. Czas pokaże.
    A odnośnie ps. i że wywołałyśmy uśmiech. Bardzo nas to cieszy. W końcu książki i takie internetowe tworki chyba takie mają zadanie. Dawać rozrywkę i aby można było przy nich miło spędzić czas ;) „statecznie uwinęłam się z tym w 4 dni” – jesteście ludzie niesamowici, serio. Albo ja po prostu za wolno czytam XD

  14. Tess pisze:

    Uch, czytając komentarze was wszystkich momentalnie się zaniepokoiłam, w sumie też podejrzewam, że może być coś na rzeczy z tymi badaniami, tak jak pisał wcześniej Gordon…
    Jak przeczytałam wczoraj ten rozdział, już oczami wyobraźni widziałam Josha z tym zmutowanym wirusem, a Mason tak się nim troskliwie opiekuje… Zbyt słodkie i piękne, nie? xD
    Bądź co bądź bardziej martwi mnie sprawa Tucker’a, boję się, że Josh wplącze się w jakieś kłopoty, a to dopiero będzie masakra.
    Co do zakończenia – WOW, lubię Masona takiego, nie tak wściekłego jak przedtem, ale nadal zaborczego. I ten dalmatyńczyk.. Awrrr
    Szczerze? Sprawiłyście, że przez cały wczorajszy dzień miałam bardzo dobry humor i ogólnie ludzie patrzyli się na mnie jak na idiotkę, widząc mojego „banana” na twarzy :D Co więcej jeszcze do dziś mi się zachował.
    Weny!

    Shivunia – nadrabiam, nadrabiam, miałam sobie rozłożyć to opowiadanie i czytać po jednym rozdziale dziennie, ale ostatecznie uwinęłam się z tym w 4 dni :x No nie mogłam po prostu! Jak mnie coś zaciekawi, a to mnie bardzo, bardzo zaciekawiło, to nie ma bata i muszę czytać dopóki oczy mi na to pozwalają :D

  15. Shivunia pisze:

    Elis >> Rasa super ludzi! Yey, to by było fajne. Ale bądźmy szczerzy, jak często zwiastun czegoś złego jest jednak zwiastunem czegoś „woow”. Nie chce oczywiście kłamać czy zdradzać fabuły… tak tylko sobie mówię XD (plus wyobraziłam sobie jak tym zmutowanym wyrastają uszka, i ogonki i futerko i w ogóle mamy pełnie)

    Gordon >> Nie zdychaj, było by szkoda. Mogę ci na uspokojenie powiedzieć, że nikomu bez jego wiedzy nie wytną narządów, aby sprzedać je na czarnym rynku ;) Chyba, że ja o czymś nie wiem X3
    ” zarazac nawet zdrowych jakos krwia”… moja myśl. Dobrze że nie drogą płciową.
    „wywozic zainfekowana sluzbe. Beda klamac ze na dalsze badania a ich wywioza na jakies zadupie albo by rozstrzelac ;p” – bo szkodliwe elementy trzeba eliminować. Ok, załóżmy, że tego nie powiedziałam. Nie jestem wcale „ta złą”.
    A Mason. Jak sam powiedział. Żywego go nie puści… więc… resztę pozostawiamy wam do myślenia ;) I dziękujemy ładnie, biorąc winne na swe ramiona ;)

  16. Gordon pisze:

    Whoa jakas akcja sie szykuje z tymi badaniami. Ja razem z nimi zdechne z niepewnosci. Stawiam ze wirus mutuje tak ze zaczyna zarazac nawet zdrowych jakos krwia albo cos w tym guscie. Rzad panikuje i robi pod przykrywka badan jakies czyszczenie spoleczenstwa z osob chorych. I niby badac beda, wciskac jakies farmazony panom i pod ta przykrywka od razu wywozic zainfekowana sluzbe. Beda klamac ze na dalsze badania a ich wywioza na jakies zadupie albo by rozstrzelac ;p Juz pieprze od rzeczy ale to wasza wina bo zaczynam sie obawiac tych badan ;p Ale Mason by Josha nie oddal z ta swoja chora zaborczoscia ;p Wszyscy widzimy jaka jest duza po tym zdalmatynczykowaniu Josha xD Chlopak sie do wstydu przyzwyczaja, na co dzien go ma, jak go tak Mason trakuje. Faceta to kreci i powiem ze nie tylko jego ;p

  17. Elis pisze:

    Ja se myślę, tak, że ten wirus zaczyna mutować, coś się dzieje i może w końcu zacznie ustępować lub stworzy to rasę nad ludzi. Albo wszyscy zachorują, nawet ci odporni. I będzie koniec. :/ Nadal wierzę w szczęśliwe zakończenie. :)

  18. Shivunia pisze:

    Tess >> Tak akuracik, co nie? Szybko idzie ci nadrabianie.

    Yaoistka >> I robisz je w piątek? A nie w niedziele wieczorem? XD Ok, może tylko ja tak mam, że wszystko zostawiam na ostatni gwizdek. A „nowy wirus”, cóż, nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć, że czas pokaże.

    Elis >> Oj, bo jakby było za słodko to też było by źle. Że niby uszczęśliwiamy ich na siłę XD „A może się okaże, że wirus się cofa. :) Za piękne by to było.” Tez istnieje takie prawdopodobieństwo, ale jakby tak było, to czy nie były by to radośniejsze wieści? Chyba, że nie chcą wzbudzać nadziei… hmm, jest o czym dumać ;)
    Co do potencjalnego dzieciaczka. Raczej tak. Jakby jakimś cudem nie było zarażone chyba było by mesjaszem XD „Przy nich mentalny penis nigdy nie potrafi sflaczeć. :)))” – yeeeey :D

    Illita >> Ludzki, czerwonokropkowy dalmatyńczyk. A Mason to ośmiornica XD „No , ja lecę , nikt się za mnie nie nauczy ;) ” – w piątek O_o?

    Margo >> Rząd mutuje ludzi ze zwierzętami, aby były zdrowe komórki i powstają takie dalmatyńczyki… ale jak na razie, próby zapłodnienia chorego przez zdrowego się nie udają, i powstają tylko, wciąż chore dalmatyńczoko-człowieko-Joshe. XD Wybacz, odwala mi XD To z radości, że się podobało

    Lśniący >> Po pierwsze seeerdecznie witamy ;) Miło nam czytać nowo ujawnionego czytelnika ;) Po drugie, nadal nam bardzo miło i wielkie dzięki za komentarz. Wiele dla nas znaczy, bo to fajnie czuć „być czytanym”. Dzięki temu wpada się w taką przyjemną rutynę i piszę się tak aby móc to pokazać ludziom a nie tylko „do szuflady”. Dzięki jeszcze raz ;)

  19. Lśniący. pisze:

    Uwielbiam kiedy Mason jest taki stanowczy. Jego osobowość jest fascynująca, jak również charakter Alexa z Fire Dragon Tattoo Studio ;-D
    Och, naprawdę ciężko mi znaleźć dobre opowiadania gejowskie, tak więc cieszę się, że piszecie ;-)

  20. Margo pisze:

    Ale było agresywnie i seksownie:):) Przeczytałam jednym tchem…
    Patrząc na samym początku tylko na sam tytuł myśle sobei fuck, co znowu rząd jakieś eksperymenty prowadzi czy coś w tym stylu… ahah, a tu proszę chodziło tu o Josha naznaczonego ugryzieniami i malinkami. Jakiś ten Mason jest zaborczy i posiada manię naznaczania tego co jego. Normalnie rozdział a w tym seks BOMBA. Dziewczyny chwała Wam za to!

  21. Illita pisze:

    Ludzki dalmatyńczyk powalił mnie na łopatki , wy to macie pomysły xDD I rzeczywiście , ten nowy wirus jest niepokojący …. Ale to z Eliotem i Anną … o tak , na to czekałam ! No , ja lecę , nikt się za mnie nie nauczy ;) Weny , weeeeny !

  22. Elis pisze:

    Jak wszystko dobrze się układa i boje się, że zniszczycie ten spokój. Po pierwsze ten mutujący wirus mi się nie podoba, a po drugie te badania również są podejrzane. Nie wiadomo co się pod nimi kryje. A może się okaże, że wirus się cofa. :) Za piękne by to było.
    Anna i Eliot posunęli się w tych swoich zalotach dalej. Miło. Ale tak się zastanawiam co by było, jakby Anna zaszła w ciążę. Dziecko też by było chore? Pewnie tak.
    Seks Masona i Josha to po prostu rozgrzewająca krew w żyłach scenka. Jak każda inna. Przy nich mentalny penis nigdy nie potrafi sflaczeć. :)))

  23. Yaoistka^^ pisze:

    Jezu sweet końcówka! ;) Chociaż..bardzo się boje tego ‚ nowego wirusa” … WENY dziewczyny ;) a ja mam kupe zadań domowych do roboty…. :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s