Fire Dragon Tattoo Studio – 117 – Latynos w homokrainie

Lenny ziewnął i przetarł twarz w wyrazie zmęczenia. Wygrzebał klucze z kieszeni. Już świtało, co znaczyło, że musiało być cholernie późno. Albo cholernie wcześnie. Zależy, jak na to patrzeć. Nienawidził pracować po nocach.
Wszedł do mieszkania Ryana. W przedpokoju w koszyku ujrzał rudego kota, który spojrzał na niego swoimi ślepiami, przeciągnął się i wybiegł do kuchni. Wszędzie panował bałagan. Przez łuk wiodący do salonu Lenny zobaczył porozwalane wszędzie ubrania kochanka.
Kot zamiauczał z kuchni. Mały parszywiec postanowił wykorzystać czyjąś obecność i żądał jedzenia. Lenny z ciężkim sercem poszedł do niego.
— Już, już, pchlarzu — burknął i wyjął z szafki konserwę. Otworzył ją i wyrzucił żarcie do miski.
Rudy kocur doskoczył do naczynia i zanurzył pyszczek w jedzeniu. Lenny skrzywił się z niesmakiem, widząc papkę, którą zwierzę pochłaniało. Wyrzucił puszkę do kosza i ruszył w stronę sypialni. Po drodze zrzucił buty i podkoszulkę. Oczywiście na podłogę.
Kiedy stanął w progu sypialni, jego spojrzenie padło na łóżko, na którym na brzuchu leżał Ryan. Miał na sobie same bokserki. Ładnie umięśnione plecy i ramiona były wyraźnie opalone. Jego ciemne włosy przesłaniały przystojną twarz.
Lenny westchnął ciężej, wiedząc, że chłopak go nie usłyszy. Pospiesznie rozebrał się do końca. Jego czekoladowe ciało bardziej przystawało atlecie niż pakerowi.
Kiedy stąpał w stronę łóżka, Ryan wciąż spał swoim twardym snem. Czasami wydawało się, że nic nie było w stanie go obudzić. Pojedyncze promienie porannego słońca wpadały przez okno, świecąc prosto w twarz śpiącego.
Mulat delikatnie usiadł na skraju łóżka i pocałował chłopaka między łopatkami.
— Moja cholerna księżniczka. — Uśmiechnął się do siebie.
Jedyną reakcją Ryana było przesunięcie prawej ręki z pościeli wyżej na poduszkę. Nawet nie mruknął. Lenny wstał i zawiązał włosy w supeł, a odstające dredy spiął wsuwkami z tyłu. Ryan nie był typem komplemenciarza i otwarcie się o nich nie wyrażał, ale trudno było nie zauważać tych pojedynczych spojrzeń, które rzucał na dredy. Do tego zawsze przyjemnie łaskotały chłopaka po ciele, kiedy się pieprzyli. Tym razem jednak Lenny nie chciał go nimi obudzić.
Ponownie podszedł do łóżka, po drodze podnosząc z podłogi jakąś podkoszulkę. Klęknął nad plecami chłopaka i delikatnie złapał go za jeden nadgarstek, potem za drugi, a na koniec związał je razem koszulką. Ryan zmarszczył brwi i zamruczał coś przez sen niespokojnie, lecz zaraz potem na nowo się rozluźnił, nieświadom obecności kochanka. Lenny był delikatny, jak tylko mógł. Nie chciał go zbudzić, szczególnie że miał już bardzo, w swoim mniemaniu, apetyczny plan na ten poranek.
Pogłaskał opalone plecy kochanka i pocałował go w kark, uprzednio odgarnąwszy z niego włosy.
— Nnn… — mruknął Ryan przez sen, wiercąc się trochę. Podkurczył jedną nogę, zginając ją w kolanie.
Lenny automatycznie spojrzał na jego tyłek. Och, tak. Nie mógł mnie już bardziej kusić.
Skierował na niego dłoń, wsuwając ją za gumkę bokserek i delikatnie ściskając pośladek. Mięśnie pod skórą na plecach ciemnowłosego chłopaka zadrgały. Lenny przyglądał się, jak światło ładnie grało na jego skórze.
Westchnął i specjalnie nie przejmując się cudownością poranka, delikatnie, żeby nie obudzić Ryana, zsunął mu bokserki z tyłka.
Jego oczom ukazały się kształtne i jędrne pośladki chłopaka, między którymi Lenny miał szczęście już nie raz się znaleźć. I wiedział, jak ciasny był ten tyłek. Do tego widząc jądra pomiędzy nogami, oblizał się.
Przytulił się do pleców chłopaka, delikatnie zaczynając go pieścić po najbardziej wrażliwych miejscach na ciele. Ryan zaczął szybciej oddychać. Napiął koszulkę na swoich nadgarstkach, kiedy poruszył się przez sen. Rozchylił usta.
Lenny pieścił go po plecach, równocześnie zsuwając się pocałunkami niżej, na pośladki. Są takie jędrne. Aż pozwolił sobie zamruczeć z zadowolenia.
Chłopak tylko przesunął policzkiem po poduszce, a Lenny uśmiechnął się i rozsunął mu nogi. Polizał go po jądrach z naturalnie wypływającym na twarz, wrednym uśmiechem.
Ryan odetchnął cicho przez sen, a jego penis zaczął wyraźnie twardnieć. Skóra też wydawała się robić cieplejsza. Ukontentowany Lenny stwierdził, że sam zaczynał być coraz bardziej podniecony. Dawno nikt tak na niego nie działał jak ten chłopak.
Przesunął ciepłymi dłońmi po jego pośladkach, po czym rozsunął je i polizał szparkę. Ryan zakręcił się tym razem wyraźnie bardziej niespokojnie niż dotychczas. Zaburczał coś do tego. Mogło to być związane albo z tym, że zaczął się gwałtownie podniecać, albo po prostu się budził. Lenny jednak nie zaprzestał pieszczot. Wsunął w jego dziurkę język, wiedząc, że Ryan to lubił. Ten cały zadrżał i powoli rozchylił powieki. I niemalże w tym samym momencie poderwał się gwałtownie oraz spojrzał za siebie, zdezorientowany.
Lenny uniósł spojrzenie znad jego pośladków i ugryzł jeden z nich.
— Obudziłaś się, królewno śnieżko. Cholera, w bajce było w usta, a nie w rowka. — Zaśmiał się.
Ryan chyba wciąż był w szoku. Spojrzał na niego szeroko otwartymi oczami, a potem obejrzał się na związane ręce i szarpnął mocno.
— Co ty robisz…?! — wychrypiał. Kurwa. Jestem sztywny.
— A na co to wygląda? — zamruczał Lenny i obśliniwszy palce, wsunął od razu dwa w tyłeczek Ryana.
Chłopak jęknął i ponownie się szarpnął. Nie zważając na palce w tyłku, zgiął kolana i spróbował się podnieść.
— Może nie bez pytania, co?! — syknął z mieszaniną wstydu i irytacji.
Lenny zmarszczył brwi i mało delikatnie przydusił go z powrotem do materaca. Nie miał zamiaru dać mu uciec, szczególnie że Ryan aż tak się nie przeciwstawiał. No i wiedział, jak lubił.
— Hola, gdzie się wybierasz? Hmm? — zaburczał nisko, wsuwając palce aż po knykcie w jego szparkę.
Ryan spiął się. Równocześnie przez jego ciało przeszedł gwałtowny prąd podniecenia.
— Ja pierdolę, znowu masz gdzieś to, co mówię?! — syknął zduszonym na poduszce głosem. — Rozwiąż mnie z łaski swojej.
— Bo nie wiesz, co mówisz — odparł Lenny dobitnie, całując jego skórę. — I tak ślicznie spałeś z wystawioną dupcią, że nie mogłem się oprzeć tym apetycznym połóweczkom.
— I wspaniałomyślnie pomyślałeś, że sobie ją po prostu weźmiesz, tak? — zakpił Ryan, zaczynając się mocno szarpać. To, co wiązało jego nadgarstki, musiało kiedyś puścić. Czuł się całkowicie obezwładniony.
— Coś w tym stylu — sapnął mężczyzna i ponownie polizał pośladki. Były takie… idealne. Wsunął trzeci palec.
— Noż kurwa…! Przestań! — syknął rozpalony Ryan. Palce znowu wdzierały się na siłę w jego wnętrze, co było jednocześnie złe i dobre. Lenny nie zostawiał mu wyboru, czy chwili na wątpliwości.
— Nie mam zamiaru, piękny. Twoja szparka aż błaga o mojego chuja — zamruczał mu nisko przy uchu i otarł się o jego udo.
Ryan poderwał się gwałtownie i nawet udało mu się zrzucić na bok Lenny’ego. Sam przewrócił się na plecy.
— Przestań — na poły jęknął, na poły syknął, zażenowany tymi słowami.
Mulat popatrzył na niego obojętnie.
— Ryan, Ryan, Ryan… Masz mnie za idiotę czy za ślepca? — Zaśmiał się lekko. Chłopak był słodki, nawet kiedy teraz spojrzał na niego wilkiem i podsunąwszy się do skraju łóżka, wstał.
— Bardzo mnie cieszy, że tak na ciebie działam, ale mógłbyś przynajmniej zdjąć mi to coś z rąk — mruknął z szybko bijącym z podniecenia i adrenaliny sercem.
Lenny wzruszył ramionami. Przecież mi nie ucieknie w tym stanie.
Podszedł do szafki nocnej i wyjął z niej lubrykant, po czym z zadziornym uśmieszkiem ruszył w stronę Ryana. Ten od razu się cofnął, mocując z materiałem. Rzucił mężczyźnie najbardziej groźne spojrzenie, na jakie go było stać.
— Lenny, kurwa, mówiłem coś — wyrzucił, oddychając płytko. Było mu gorąco.
Mężczyzna podszedł blisko, po czym szybko podciął go w nogach, powalając na ziemię i od razu na niego włażąc. Wiedział, że mu się spodoba, nawet jeśli wmawiał sobie coś innego.
— Nie szarp się, księżniczko, bo będzie bolało, a potem będziemy mieli celibat. A sam wiesz, że tego chcesz — ostrzegł go, siedząc na jego boku. Czarny penis sterczał niedaleko twarzy Ryana.
Chłopak zacisnął zęby. I jakkolwiek podniecało go to, jak Lenny teraz się do niego dobierał, tak jednak to określenie znowu go zabolało. Przecież rozmawiali o tym niedawno. Lenny dobrze wiedział, że w dużej mierze o to rozeszła się ich ostatnia kłótnia.
— Mówiłem ci, Lenny… — wydusił, cały czerwony na twarzy. — Nie chcę słyszeć tego określenia z twoich ust!
Lenny nie przejął się tym. Nie w tej chwili, kiedy miał pod sobą tak gorącego kochanka. Usiadł bardziej za jego polem widzenia. Odkręcił żel zębami i wylał go sporo na penisa oraz dłoń, którą przesunął na tyłek kochanka.
Ryan miał na twarzy mieszaninę irytacji, złości i podniecenia. Z Lennym nie dało się porozumieć. Jak zwykle. Tak po prostu go sobie brał. I aż za bardzo, niezdrowo wręcz go to pobudzało.
Zaklął głośno i poderwał się nagle, ale Lenny zdążył przytrzymać go przy ziemi. Przyszpilił go za ramię do podłogi i ugryzł w ucho.
— Szz… Wiem, jak to lubisz — zachrypiał i poprawił sobie biodra chłopaka, po czym otarł się wyprężonym, śliskim penisem o jego rowek.
Chłopak poczuł gwałtowny napływ gorąca na policzki. Zadrżał, czując tam znajome uczucie. Szerokiego kutasa, który zawsze tak mocno i dobrze go posuwał.
Oddychał płytko, nie mając żadnego pola manewru.
— Czy ciebie nie da się zgasić? — wydyszał, a Lenny liznął go po szyi.
— Nie wydaje mi się. I nie wydaje mi się, żebyś tego chciał, piękny. A teraz się rozluźnij — zamruczał i jednym ruchem wbił się w Ryana aż do końca.
— Aaach! — zakrzyknął chłopak. Wygiął się niemalże w łuk, mrugając szybko i zaciskając zęby. — Kurwa!
Lenny objął go jedną ręką w pasie i od razu zaczął się poruszać, dysząc nad jego uchem. Był pewny tego, co robił i znał granicę. Może trochę ją właśnie przesuwał, ale czuł pod skórą, że nie za bardzo.
Ryan pojękiwał, starając się to zdusić. Cały się trząsł. Chwycił dłońmi za materiał, który go unieruchamiał, po czym mocno zacisnął na nim palce. Czuł go mocno i głęboko. Twarzą ocierałby się o dywan na podłodze, gdyby nie porozrzucane wszędzie ubrania. Lenny wybijał na nim nieznośnie mocny i pewny rytm. A do tego dłonie co raz błądziły po jego ciele i ściskały czasami niemal boleśnie.
— Lenny, kurwa… — stęknął swoim z natury niskim głosem, a teraz jeszcze seksownie zachrypniętym z podniecenia. — Może byś rzucił okiem na… Ach! Na mojego fiuta…?
Lenny zachrypiał mu tuż przy uchu i polizał jego płatek.
— Dojdziesz tak… Twoja dziureczka kocha mojego chuja.
— Bezczelny…! — prychnął Ryan i od razu krzyknął. Zacisnął zęby na dolnej wardze.
Wyrwał się jakoś biodrami i otarł o dywan, dysząc ciężko. Niestety Lenny nie pozwalał mu długo na takie zagrywki. Ponownie podciągnął go w górę, posuwając mocno i brutalnie. Podgryzał go przy tym, co jakiś czas, po karku. Mmm, mógłbym go zjeść.
Ryanem zarzucało do przodu za każdym razem, gdy Lenny w niego wchodził. Wiedział, że miał zaczerwienioną twarz tam, gdzie szurał po ubraniach i dywanie. Jego pięści były mocno zaciśnięte, a tyłek wydawał się cały pulsować na wdzierającym się w niego członku. Do tego przez ciało przechodziły sensacyjne dreszcze, kiedy Lenny trafiał w jego najczulsze miejsce. A przy tym wszystkim jego kutas był cudownie brutalny i nie zwalniał nawet na chwilę.
Ryan pokrzykiwał, świadom tego, ale nie potrafiąc się uciszyć. Lenny po prostu wydzierał z niego te dźwięki. I zupełnie nieoczekiwanie chłopak stęknął głośniej, tak jak wcześniej mówił mężczyzna, tryskając na podłogę bez dotykania. Kolana od razu się pod nim rozjechały.
Czuł, jak Lenny jeszcze w nim przyspieszył, a po chwili usłyszał jego głośne sapnięcie i poczuł spermę w tyłku. Polegiwał na podłodze, dysząc ciężko. Włosy lepiły mu się do twarzy.
Lenny opuścił jego biodra na podłogę. Położył się na nim i jedną ręką pomasował mu ramiona, a drugą rozwiązał nadgarstki. Ryan z ulgą zgiął ręce w łokciach i oparł głowę na splecionych dłoniach. Był zdrętwiały, a jego tyłek wciąż pulsował. Nie oponował na ciężar mężczyzny na sobie i jedynie uspokajał oddech. Lenny dodatkowo masował go po całym ciele, rozluźniając napięte mięśnie. Ryan poddawał się temu z obojętną miną, która, jak Lenny zdążył się przekonać, była tylko pozą. Wiedział, że chłopak czuł się spełniony. Tylko oczywiście nie przyzna się, że lubi taki seks.
— Która jest? — rzucił Ryan po chwili, a Lenny objął go w pasie.
— Coś koło szóstej rano.
— Co za pojebana godzina. A ty, jak się rzecz jasna można było spodziewać, nie masz skrupułów budzić mnie o tej porze — odparł, szukając wygodniejszej pozycji.
— Wracałem z roboty — wyjaśnił Lenny, głaszcząc go delikatnie po ciemnych włosach.
— Tak, masz rację — rzucił Ryan z nutą ironii w głosie. — To tłumaczy fakt, że musiałeś mnie związać i wziąć jak swoje, kiedy mogłem pospać spokojnie jeszcze kilka beztroskich godzin.
— Było ci miło — stwierdził mężczyzna, odwracając go bardziej na bok i masując po brzuchu.
Ryan przewalił się całkiem na plecy na przyjemnie chłodną podłogę. Myślał chwilę, po czym władczo chwycił Lenny’ego za szczękę i przyciągnął do mocnego pocałunku. Mulat nie sprzeciwił się temu i oddał pocałunek równie gorąco. Ramieniem przyciągnął Ryana bliżej siebie, a ten zetknął się z nim klatką piersiową i położył dłoń z boku jego twarzy, agresywnie wpychając mu język między wargi. Lenny głaskał go przy tym po plecach i karku. Nie dawał jednak kochankowi przekroczyć granicy, cały czas mając kontrolę nad sytuacją.
Ryan spojrzał mu w oczy. Ten facet naprawdę nie lubił oddawać władzy. Po chwili przeturlał ich tak, że Lenny wylądował na plecach, a on pochylił się do niego nisko, całując z zapałem i mocno trzymając go z boku twarzy.
Lenny zaśmiał się w duchu. Chwycił go władczo za pośladki, wsuwając pomiędzy nie dwa palce wskazujące. Prosto do jego rozluźnionej, wilgotnej szparki. Chłopak odsunął się gwałtownie biodrami i chwycił jego dłoń w nadgarstku, unieruchamiając mu ją jego głową.
— Nie pchaj tam palców, kiedy jesteśmy po, jeśli możesz — rzucił ostro.
Lenny uśmiechnął się promiennie.
— Czemu? Chyba się nie wstydzisz? — zamruczał i podniósł głowę, skubiąc chłopaka zębami w szyję.
— Hm… Powiedziałbym raczej, że ten gest wydaje się zupełnie zbędny, skoro wsadziłeś tam już to, co miałeś wsadzić. A palce zwykle idą na pierwszy front, nie jak jest po wszystkim — zauważył Ryan z uprzejmym uśmiechem, kryjąc tym zmieszanie po pytaniu.
Lenny westchnął i szybko oswobodził swoją rękę, ponownie wracając nią do tyłka chłopaka.
— Ale ja lubię twoją szpareczkę zawsze. Teraz też, kiedy jest taka śliska i luźniutka od mojego kutasa — zamruczał niemalże miłym głosem.
Zdenerwowany chłopak poderwał się i stanął na równych nogach. Nie powiem mu przecież, że mnie jeszcze boli, kurwa!
— Przesadzasz — syknął.
Lenny zmarszczył brwi, patrząc za nim. Nie umknęło mu, że Ryan lekko się zachwiał i nie stał prosto. Postanowił nic o tym nie mówić, ale podniósł się i podszedł do jednej z szuflad. Wyjął z niej coś, po czym usiadł na łóżku i poklepał się po udach.
— Chodź tu — zarządził głosem nieznoszącym sprzeciwu. — Wymasuje ci tę dupcię.
Zszokowany Ryan zaczerwienił się gwałtownie. Aż mu puls skoczył.
— Eee… Co? — wykrztusił, nie znajdując nic inteligentniejszego, co w jego przypadku było bardzo niecodziennym zjawiskiem. Świadczyło jednoznacznie o jego zawstydzeniu.
Lenny pomachał mu kremem, który sam używał na różne otarcia.
— No chodź.
— No… nie wiem — rzucił totalnie speszony Ryan.
— Ryan. Chodź — mruknął Lenny, wskazując swoje uda.
Chłopak wciąż był nieprzekonany i dłuższą chwilę się nie ruszał. Ale wreszcie podszedł do mężczyzny i stanął przy nim.
— Jak powinienem usiąść…?
Lenny chwycił go za rękę i szybko przyciągnął do siebie w taki sposób, że ten klęknął kolanem po zewnętrznej stronie jego uda.
— Klęknij mi nad udami i daj tu ręce — polecił, samemu zakładając sobie ramię chłopaka za szyję.
Ryan objął go za kark, nieznacznie się na nim opierając.
— Nie jestem przekonany, czy to aż takie koniecznie. Mój tyłek nie umiera — rzucił, chociaż wiedział, że już za późno na protest.
— Nie marudź — skarcił go Lenny.
Wycisnął żel na palce, po czym drugą ręką lekko rozchylił pośladki chłopaka. Delikatnie przejechał śliskimi opuszkami po jego szparce.
Ryan drgnął wyczuwalnie i bardziej przysunął się do kochanka. Dziurka wciąż go piekła. Czuł przy tym, jak Lenny głaskał go uspokajająco po plecach. Cholerny skurczybyk, umie być absolutnie skrajny w swoich zachowaniach.
W tej całej ciszy Ryan ciężko oddychał, zawstydzony i równocześnie w dziwny sposób uspokojony. Nic nie mówił, poddając się. Miał nadzieję, że ten żel działał. A Lenny rozsmarowywał go nie tylko po wierzchu. Jego palce przesuwały się też po wnętrzu dziurki Ryana, a pieczenie z każdą chwilą było coraz mniejsze. Mężczyzna czuł, jak chłopak wyraźnie się rozluźniał, oddychając już spokojnie tuż nad jego uchem. Obejmował go luźno, czekając, aż Lenny skończy. Ten w końcu odwrócił głowę i delikatnie pocałował Ryana w policzek.
— Lepiej?
— Powiedzmy — wydusił chłopak obojętnym tonem, wciąż zaczerwieniony. Było nieporównywalnie lepiej.
Lenny uśmiechnął się. Nie oczekiwał podziękowań.
— To dobrze. — Zaśmiał się i klepnął go w pośladek. — Kładź się. Zmęczony jestem, a jeszcze masz godzinę, żeby samemu wstawać.
— Jak ty się rządzisz. — Ryan pokręcił głową, schodząc z niego i dosłownie rzucając się na łóżko na brzuch. Czuł wilgoć na rowku, ale było mu tam całkiem przyjemnie.
Lenny zaśmiał się pod nosem i położył się obok. Objął kochanka w pasie ręką, przytulając się. Ryan tylko zerknął w te zielone ślepia i zamknął oczy z głową obróconą w jego stronę. Cieszył się bliskością jego czekoladowego ciała. A Lenny głaskał go jeszcze chwilę po plecach, lecz szybko usnął. Był wykończony.

***

Kate nerwowo przewracała telefon w dłoni, co raz zerkając na zegarek albo na ekran, by sprawdzić, czy jakimś cudem nie dostała smsa, którego nie usłyszała. Byłoby to i tak bardzo trudne, skoro cały czas miała komórkę przy sobie.
— Wydaje mi się, że telefon będzie ci tak samo dobrze działał, jeśli będzie po prostu leżał — mruknął Jason, który siedział za kontuarem i miał dobry widok na dziewczynę na kanapie po drugiej stronie holu.
Ta rzuciła mu spojrzenie pełne wyrzutu, lecz odłożyła komórkę na stolik i założyła ręce pod biustem.
— Nie mądrz się tak. Ty też często sprawdzasz telefon — wytknęła mu, chociaż Jason nie robił tego tak często jak teraz ona.
Mężczyzna tylko skinął głową. Nie miał zamiaru w tej kwestii dyskutować.
— A chociaż dobrze go poinstruowałaś, jak ma tu dotrzeć? — spytał.
Już był ciekaw, z kim to Kate się spotykała. Gadała im o nim już tyle czasu, że w końcu sam zaczął się zastanawiać, ile było w tym prawdy. Przez to nawet chwilowo nie myślał o jutrzejszej przeprowadzce Alexa.
— No tak, przecież jesteśmy w dość strategicznym punkcie miasta, nie? — jęknęła i ponownie zerknęła na ekran komórki.
Z wnętrza studia dobiegała stłumiona rozmowa Charliego z klientem, z głośników płynęła muzyka, a na parkingu na zewnątrz studia nadal nie pokazywała się złoto-brązowa Impala. Do czasu. Bo nagle, kiedy już Jason otwierał usta, by odpowiedzieć, znajomy dziewczynie samochód wjechał na podjazd przed studiem. Kate od razu poderwała się z kanapy i… ruszyła na zaplecze.
— Weź mnie zawołaj, kiedy wejdzie! — rozkazała Jasonowi i zniknęła za futryną. Nie chciała wyglądać na taką, która z wystawionym językiem czeka przy szybie.
Jason został z otwartymi ustami. Spojrzał na samochód, po czym na komórkę dziewczyny na stoliku.
— Zostawiłaś telefon, tak na marginesie! — zawołał za nią.
— Nieważne! — odkrzyknęła, a drzwi do studia się otworzyły.
Kiedy Jason spojrzał w tamtym kierunku, ujrzał wysokiego, całkiem przystojnego Latynosa z lekko zakrzywionym nosem. Miał sympatyczne spojrzenie, białą, lekką koszulę i właśnie spojrzał na Jasona z delikatną konsternacją.
— Cześć — przywitał się, dodatkowo unosząc dłoń. — Ja… chyba dobrze trafiłem, bo tak głosi napis nad studiem, ale tak pro forma… tu pracuje Kate Milue?
— Tak. Właśnie się chowa, żeby nie było, że ostatnie dwadzieścia minut siedziała, czekając na ciebie, zamiast zrobić porządki — odparł z pełnym rozbawienia uśmiechem na ustach. — Rozgość się. Zawołam ją — dodał, po czym krzyknął: — Katy, masz niezapowiedzianego gościa!
Juan momentalnie się uśmiechnął, a z pracowni wyszła dziewczyna, dzisiaj wyjątkowo ładnie ubrana. Uśmiechnęła się do Juana i podeszła bliżej.
— O, już jesteś! — zawołała, a Latynos pochylił się i pocałował ją w policzek.
— Tak, już jestem — odpowiedział z delikatnym rozbawieniem, po czym wyciągnął do Jasona dłoń ponad kontuarem. — Juan Toro, miło mi poznać.
— Jason Rebel. Może za chwilę poznasz jeszcze jednego z naszej ekipy, ale w tej chwili dziara. Wybieracie się gdzieś? — spytał, już podskórnie czując znów zbliżający się okres, kiedy to zamiast w trójkę, będą pracować w dwie osoby.
— Tak, zabieram Kate wieczorem na lody, ale… zaproponowała, bym posiedział chwilę, nim skończy pracę… tak? — Latynos upewnił się, zerkając na nią w poszukiwaniu potwierdzenia. — Nie chcę przeszkadzać.
— Nie przeszkadzasz. — Od razu machnęła ręką. — U nas i tak często są goście. A ty może chcesz się czegoś napić? Ciepło dziś.
— Chętnie, coś zimnego, jak macie — odpowiedział od razu, wciskając ręce w kieszenie, bo nie wiedział, co z nimi zrobić.
Kate uśmiechnęła się szeroko, poklepała go po ramieniu i z krótkim „zaraz przyniosę” zniknęła na zapleczu.
— Możesz usiąść. Przypuszczam, że będzie wygodniej — rzucił Jason.
— Dzięki. — Juan zajął miejsce na czerwonej kanapie. — I… na pewno jesteś tym Jasonem? — rzucił ze zmrużonymi oczami.
— A co się kryje za „tym”?
— Podobno jesteś złośliwy i wredny. Ale wzrost się zgadza. Normalnie… pod wrażeniem jestem. — Juan zaśmiał się lekko, odsuwając z twarzy przydługie, gęste włosy.
— Wzrostem? — Jason roześmiał się w swój specyficzny, ochrypły sposób. — Palisz?
— Jasne. To znaczy… staram się ograniczać, ale wiesz… — Uśmiechnął się. Teraz trochę boleśniej odczuwał nikotynowy nałóg, kiedy musiał sam za niego płacić. Kiedyś to tak nie raziło, gdy zwyczajnie dostawał swoją część od towaru, jaki transportował do więzienia.
— To jak Katy cię puści, to cię ukradnę — zadecydował Jason, widząc światełko w tunelu. Mike’a częściej nie było, niż był. Może chociaż ten będzie się tu częściej pojawiał. Zawsze było raźniej palić z kimś niż samemu.
— Spoko, nie ma sprawy — odparł Juan w momencie, kiedy Kate wyszła z zaplecza z wysoką szklanką z pomarańczowym sokiem i kostkami lodu. Takich rarytasów zwykle nie było u nich w studiu, ale dzisiaj wyraźnie chciała zaszpanować. — No, jesteś. — Ucieszył się, grzecznie unosząc się z kanapy.
Kate położyła mu dłoń na ramieniu i usadziła go z powrotem.
— Jestem, jestem. Nie musisz się tak spinać. Zły Jason cię nie zje. Chyba. Co, Jay?
Ten zaśmiał się chrapliwie.
— Chyba nie. Mam swoje.
Juan przyjął od dziewczyny zimny napój. Od razu napił się sporo, bo faktycznie słońce dzisiaj świeciło bardzo mocno i było dość duszno.
— Fajnie tu macie. Genialna grafika, robi wrażenie — powiedział, wskazując za plecy na smoka na ścianie.
— Dzięki. Miałam w tym swój wkład — pochwaliła się Katy.
— Tak, malowałaś ściany — dodał Jason z wrednym uśmiechem.
— Ale naprawdę nieźle się urządziliście. Wiem coś o tym, jak trudno zacząć swój biznes — wtrącił gość. — Sam prowadzę knajpkę z kumplem, ale my musieliśmy wynajmować ludzi od wystroju. Wiecie, nie umiemy rysować.
— Umiecie za to coś innego. A to akurat dla was ważniejsze niż rysowanie. Szkoda tylko, że nie znaliśmy się wcześniej, to mogłabym wam pomóc — rzuciła dziewczyna.
Juan pstryknął palcami, jakby na potwierdzenie jej słów.
— No, szkoda. Kate pewnie mówiła, poznaliśmy się przez Lenny’ego — dodał w kierunku Jasona. — Znaczy… znacie się, nie? Sorry, trochę mi się koneksje pieprzą, Kate dużo opowiadała. — Zaśmiał się.
— Tak, znamy się z Lennym. Nie tak długo jak z facetem Charliego, który, można powiedzieć, był związany z tym wszystkim niemal od początku — rzucił Jason, nie przejmując się, że właśnie bezpośrednio określił Charliego jako geja. Nie zamierzał się krępować. Dość miał ukrywania się i wmawiał sobie, że to nie była wina Alexa. A że teraz tyczyło się to kumpla z pracy, a nie jego samego, było drobnym szczegółem.
Juan bezmyślnie rozchylił usta, dopiero po chwili załapując sens tego, co powiedział Jason. Przez to zawiesił się jeszcze na moment, totalnie nie wiedząc, jak zareagować i spojrzał wręcz w prośbie wyjaśnienia na Kate. Ta jednak też nie zdążyła nic dodać, kiedy z pracowni Charliego wyszedł klient, a za nim tatuażysta. Tradycyjnie wymienili się uściskami dłoni, Charlie zabrał należność i podał Jasonowi przez kontuar. Dopiero potem zobaczył, że nie byli sami.
— O. Hej…? To… to ten chłopak od Katy? — dodał szybko bezgłośnie przez ramię do starszego mężczyzny, który skinął głową, chowając pieniądze.
— Tak. Poznajcie się.
Chłopak podszedł do Latynosa wciąż siedzącego z konsternacją wypisaną na twarzy.
— Charlie. — Uśmiechnął się do niego.
— Juan, miło mi poznać — odparł gość, ściskając jego rękę. Nigdy nie miał styczności z żadnym gejem. Przynajmniej nie osobiście. A ten… wcale nie wyglądał jak obcy.
— W ogóle fajnie, że wpadłeś. Katy dużo nam o tobie mówiła — dodał Charlie, odsuwając się, ale jeszcze nie wychodząc na zaplecze. Chciał poczekać na odpowiedź, nim pójdzie sobie po wodę.
— Serio? — Juan spojrzał na dziewczynę z uśmiechem. — To… no, cieszę się, fajnie, że najwyraźniej dobrze wypadłem. Dobrze nam się gada.
— Wow, to daje ci dojść do głosu? — Charlie zaśmiał się i ruszył na zaplecze. — Ale ja zaraz wracam, trochę mnie suszy.
— Jasne, jasne. — Juan pokiwał głową i odetchnął ciężko. Czuł się zestresowany, ale starał się tego po sobie nie pokazywać. Wychodziło średnio, więc Kate poklepała go po udzie mało delikatnie.
— Nie spinaj się tak. — Przysunęła się do niego bliżej. — I tak — przechyliła się do jego ucha — dobrze wypadasz.
— Tak? — Latynos uśmiechnął się i po chwili zastanowienia objął dziewczynę jednym ramieniem. — No i nie spinam się, jest spoko. W ogóle Len mówił, że nie ma się co was bać. No, mówił, że mogę być zaskoczony, kiedy się spijecie i zaczniecie robić dziwne rzeczy… Tego akurat nie załapałem… — dodał ze zmarszczonymi brwiami. — No i coś wspominał, że jesteś w mniejszości — zwrócił się do Kate.
Jasonowi nie wadziło zmieszanie Latynosa. Lenny nie był gadułą w przeciwieństwie do swojego kochanka. Jednego i drugiego jednak czasami ciężko było zrozumieć.
— To miło z jego strony, że cię przed nami ostrzegł. Mam też nadzieję, że ma do ciebie na tyle duże zaufanie, że nie ześwirujesz, kiedy dowiesz się o nim też kilku smaczków — mruknął, na co Kate rzuciła mu ostre spojrzenie. Jason zauważył je, ale westchnął ciężko, rezygnując. I tak chłopak dowie się wszystkiego w swoim czasie. Teraz za to wyglądał na zupełnie nieogarniającego, co się wokoło działo.
— O Lenie? To spoko facet. Znaczy… no wiecie, wiem, że siedział w pace i w ogóle — powiedział od razu, zakładając, że to o tym mówił tatuażysta.
Jason chwilę się wahał, ale w końcu skinął głową.
— Ta. Powiedzmy, że o to mi chodziło — mruknął.
W tym momencie z zaplecza wrócił Charlie z wodą w jednej dłoni i komórką w drugiej. Wyglądał teraz jak Kate czekająca na Juana.
— I o czym mowa? — wtrącił się, zerkając za szklaną szybę, nim usiadł na kanapie obok dziewczyny.
— O niczym szczególnym. Sprawdzamy, czy Juan przetrwa psychicznie — wyjaśnił Jason, a Kate ciekawiej spojrzała na telefon Charliego, czując, że może właśnie przyszła pora na pierwszą próbę jej chłopaka.
— Rush ma wpaść?
— Tak — odpowiedział chłopak z uśmiechem. — Powiedział, że wreszcie ma chwilę i wpadnie. Pewnie zaraz znowu pojedzie do Alexa, ale na moment przyjedzie.
— Rush…? — wtrącił się Juan.
Charlie spojrzał najpierw na Kate, a potem odpowiedział Latynosowi:
— Mój facet.
— Och. No tak. Jasne, spoko. — Juan pokiwał głową i szybko napił się soku.
Kate wydęła usta i objęła go, szturchając palcem w bok.
— Serio spoko? Bo wiesz, jak Rush przyjdzie, to pewnie gołąbki będą się umizgiwać.
— Nie strasz go bardziej. — Charlie zaśmiał się, a Juan pokręcił głową.
— Serio spoko. Znaczy… zależy, co masz na myśli, mówiąc „umizgiwać”, bo ja nie przywykłem do jakiegoś, wiesz… gejowskiego porno. Ale nie, żebym miał coś przeciwko — zastrzegł szybko, patrząc na Charliego, który tylko uśmiechnął się pod nosem. Widział, że Latynos w ogóle nie był w temacie, ale starał się dobrze wypaść w oczach Kate.
Jason za to roześmiał się, aż współczując mu jego niewiedzy o ludziach, którzy go otaczali.
— Spoko, do gejowskiego porno jeszcze daleko. Obecnie w serialach jest już tego więcej niż na ulicy — pokrzepił go.
— No i my się nie „umizgujemy”. Buziak na powitanie to normalna rzecz — zauważył Charlie, patrząc na koleżankę wymownie, a ta wystawiła mu język, po czym cmoknęła Juana w policzek.
— Robicie więcej niż to. — Zaśmiała się.
Latynos uśmiechnął się do niej i przytulił ją do siebie ramieniem.
— Mmm — mruknął jej cicho do ucha, a Charlie wzruszył ramionami.
— Nie wiem, co wy nam to tak wypominacie. Każdy się lubi dotykać. — Dla niego było to zupełnie normalne. To, że Rush był takim pieszczochem, było przecież strasznie rozkoszne.
Jason nie skomentował. I to wcale nie dlatego, że sam chciałby czasami objąć przy wszystkich Alexa.
Nim ktoś coś dodał, komórka Charliego zapikała, obwieszczając przyjście smsa. Kiedy ten go odebrał, uśmiechnął się do siebie i spojrzał na Jasona.
— Będziesz miał niespodziankę.
Ten ściągnął brwi w pytającej minie, ale Charlie tylko uśmiechnął się szerzej.
— Zobaczysz, może ci się humor poprawi.
Jason postanowił nie wnikać i poczekać na to, o czym mówił chłopak. Miał się o tym przekonać już niedługo, bo kwadrans później pod studio podjechał znajomy im samochód Rusha, ale bynajmniej nie tylko Rush z niego wysiadł. Charlie już wstał z kanapy z uśmiechem, a Jason tylko pokręcił głową na jego entuzjazm i wbił wzrok w notatnik. Nawet nie spojrzał za witrynę.
Kate i Juan przyglądali się z zaciekawieniem, jak pierwszy do studia wszedł Rush i od razu podszedł do Charliego oraz objął go za szyję. Zerknął jednak jeszcze na Latynosa i zawahał się.
— Wie — powiedział tylko Charlie i przytulił się do kochanka. Widział go jedynie poprzedniego wieczora. I to tylko na chwilę. — Mmm, tęskniłem.
Juan przełknął ślinę, wbijając w nich wzrok w szoku. Całujący się faceci. I to tacy… no, normalni nawet. Nigdy nie miał obiekcji, ale to było dla niego dziwne zjawisko. Cieszył się, że miał Kate u swego boku.
— Nie żeby coś, blondi, ale „cześć” by się przydało — zwrócił się do Rusha Jason ze złośliwym uśmiechem i rzucił w niego gumką.
— Cześć? — powiedział zamiast brata Alex, który wszedł do studia z dłońmi w kieszeniach swoich idealnie zaprasowanych w kant spodni. Widząc, że nie byli sami, zmierzył Latynosa krótkim spojrzeniem, tak samo jak brata i Charliego. Ale ich dużo mniej przyjemnym.
Jason uniósł brwi na jego widok i wyprostował się na swoim okrągłym taborecie.
— Alex? To ta niespodzianka? — prychnął, z wyraźnie bardziej rozluźnioną twarzą. Charlie miał rację. Humor poprawił mu się w jednej sekundzie.
— No, mówiłem. — Charlie zaśmiał się. — Cześć, Alex.
Juan, w obliczu takiego tłumu, nie odzywał się, czując się jak obcy. Starał się jednak wyglądać na rozluźnionego, więc bawił się kosmykami Kate i obserwował ich czujnie.
— Witaj, Charlie. I jeśli możesz, już puść Richarda, bo się pogniecie, a potem jedziemy na spotkanie. — Alex zwrócił się do młodszego tatuażysty, zachodząc za kontuar niby przypadkiem. Lecz tam sięgnął dłonią do uda Jasona i ścisnął je na przywitanie. Nie spojrzał przy tym na niego, tylko na Juana. — I Katy, witaj. Przedstawisz nam swojego towarzysza?
— No siemka, siemka — odparła dziewczyna wesoło, kiedy Charlie puścił Rusha i powiedział, że przyniesie im wodę z zaplecza. — To jest Juan. Mówiłam ci, Rush, nie? A to Rush i jego brat, Alex.
Juan przytaknął im obu na powitanie.
— Cześć. Widzę, że tu serio dużo osób bywa. — Uśmiechnął się, a Jason skierował rękę do zaciśniętej na swoim udzie dłoni Alexa i lekko ją ścisnął. Na twarzy wciąż miał swój typowy, spokojny wyraz, chociaż zrobiło mu się ciepło na widok kochanka i jego gest.
— Dzisiaj faktycznie sporo — zgodziła się Kate. — Ale wszyscy są jak jedna rodzinka. Mówiłam ci o tym, jak Mike oświadczył się Marg przy wszystkich, kiedy byliśmy na wycieczce.
— Tak. Super tak na oceanie… Ja bym się oświadczył gdzieś na plaży chyba… — Juan zamyślił się, głaszcząc dziewczynę po ramieniu.
Kate zachichotała. Uważała, że takie teksty były wyjątkowo rozkoszne. Latynos był czasami nieśmiały, ale zawsze umiał się zachować.
— Bardzo romantycznie i nawet łatwo. Plaży mamy tu pod dostatkiem.
W międzyczasie Alex rzucił krótkie spojrzenie kochankowi i zabrał dłoń z jego uda, aby przesunąć sobie ich notatnik bliżej siebie. Wyrwał jedną kartkę i napisał prostym, starannym pismem: „Denerwuję się, ale już chcę”. Po czym podał to Jasonowi.
Tatuażysta popatrzył na nią i momentalnie uśmiechnął się do siebie. Spojrzał jeszcze na rozmawiających Juana i Kate. Korzystając z tego, że Charlie wrócił z wodą dla Rusha i Alexa, odpisał kochankowi. „Nie mogę się doczekać. Dzisiaj porządki i jutro szalejemy”.
Alex spojrzał na to z wyższością, po czym zabrał kartkę, złożył ją w dłoniach starannie i schował do wewnętrznej kieszeni marynarki. Jason uśmiechnął się do siebie, a Charlie wreszcie usiadł obok Rusha.
— Długo cię dzisiaj nie będzie? — zapytał, chwytając go za dłoń.
Juan rzucił im krótkie spojrzenie, ale wciąż słuchał o tym, gdzie dzisiaj Kate chciała pójść po pracy.
— Możliwe, że dość wcześnie wrócę, chyba że klient zaprosi nas na obiad albo na drinka — odparł Rush, wpatrując się tylko w Charliego. Reszta świata go nie interesowała.
— Juan robi świetne drinki — wtrąciła Kate. — Musicie kiedyś wpaść do niego do knajpy.
— Jasne, zapraszam — poparł ją Latynos.
— Nooo, wyciągnę ich. A… — Spojrzała na zegar na ścianie. — Jeszcze jedna klientka za kwadrans i możemy uciekać. Nie, Jay? Mogę? — Uśmiechnęła się do niego uroczo.
Jason westchnął z rozbawieniem.
— Ta, chyba nie przydasz się nam już bardziej. Tylko jej nie załatw po łebkach.
— Oj, wiesz, że jestem delikatna. Będzie miała śliczne kolczyki w suteczkach — zamruczała dziewczyna, a Juan zrobił większe oczy, już nie wiedząc, co się dzieje.
— Jesteś bi? — rzucił do niej.
Kate była zaskoczona tym nagłym pytaniem. Zaraz potem roześmiała się.
— Nie. Jedyny bi tu to Rush. — Wskazała młodszego Grega palcem, jakby oskarżała go o zło całego świata.
— Ej, to nie moja wina. Nie patrz tak na mnie. Mam ci znowu kupić czekoladki? — Zaśmiał się.
— O! Widzisz, dobrze kombinujesz! — pochwaliła go Kate, a Charlie prychnął pod nosem.
— Że ty się tak dajesz. — Pogłaskał Rusha po karku, zupełnie nie mogąc się od niego odkleić. Potwornie tęsknił. Najbardziej do leniwych poranków, gdy mógł go obudzić lodzikiem i widzieć jak zaspany, rozczochrany Rush powoli rozbudzał się i podniecał.
Anglik zaśmiał się i cmoknął kochanka w czoło.
— Tak mogę chociaż sprawić jej przyjemność. Dla ciebie przecież nie muszę kupować czekoladek, skoro masz coś lepszego — zamruczał, a Alex aż pokręcił głową, nie wierząc, jak jego brat pieścił się słowami z Charliem. Chyba by go zemdliło, gdyby Jason tak się do niego zwracał.
Chłopak jednak wyglądał na zadowolonego, a nawet więcej. Nabrał lekkich rumieńców i z rozpędu pocałował Rusha.
— Gdyby było więcej czasu, to dałbym ci dupy w magazynku — szepnął mu z uśmiechem do ucha.
Rush westchnął ciężko, nakręcając się i w ogóle nie przejmując tym, że rozmowy wokół stawały się coraz cichsze. Aż w końcu Alex przerwał je swoim lodowatym głosem.
— Jak już widzimy, co się stanie, to ja proponuję już jechać. Richard! — zawołał brata srogim tonem, a ten spojrzał na niego z rozżaleniem, zabierając dłoń z uda kochanka.
— I to nie jest to „umizgiwanie”? — wtrąciła Kate, patrząc na Charliego z wyższością.
— Czepiasz się — skomentował z uśmiechem i cmoknął kochanka w policzek. — No, jedźcie. Fajnie, że wpadliście. Nie, Jason?
— Taa, miło było zobaczyć — potwierdził mężczyzna zachrypniętym głosem i rzucił Alexowi krótkie, ale bardzo intensywne spojrzenie.
— I miło było poznać — dodał Juan grzecznie, unosząc się, by uścisnąć im dłonie.
Alex podał mu swoją i także krótko pożegnał się z resztą, starając się nie zagapić za długo na Jasona. Pierwszy wyszedł ze studia, a dopiero po nim Rush, który jeszcze rzucił coś do Latynosa w formie luźnego żartu. Pożegnał się z Charliem i wybiegł za bratem. Szybko wsiadł do samochodu, w którym ten już na niego czekał.
Gdy odjechali, do studia weszła klientka Kate, dlatego dziewczyna musiała przeprosić Juana i zniknąć na chwilę w swojej pracowni. Latynos został na kanapie z Charliem, co nieco go konsternowało.
Jason zlitował się nad chłopakiem i wyjął paczkę papierosów spod lady.
— Idziesz? — Pokazał ją gościowi z pytającą miną.
— Jasne, jasne! — Latynos od razu się uniósł i wyszedł za Jasonem ze studia odprowadzony spojrzeniem Charliego, który myślami i tak był wciąż przy Rushu.
Jason poczekał na niego dopiero za rogiem studia i kiedy już sam wyjął sobie papierosa, podał mu paczkę. Ten, stanąwszy obok niego, zauważył, jaki mężczyzna był wysoki. Zagwizdał i spojrzał na niego uważniej, odpaliwszy sobie papierosa.
— Dzięki. — Oddał mu paczkę. — I powinieneś grać w kosza, koleś.
— Grałem. Kiedyś — przyznał Jason, zaciągając się szlugiem. — Ale to stare dzieje. Nie mam jakoś ochoty do nich wracać. A ty, lepiej powiedz mi, skąd znasz się z Lennym.
Juan oblizał usta, chwilę nie odpowiadając. Zaciągnął się i nieco zbliżył do Jasona.
— Ale nie mów Kate, co? Znaczy, ja jej powiem, ale w swoim czasie. Bo… no, to już stare dzieje — zaznaczył — i też nie mam ochoty do nich wracać. Znamy się z trochę brudnych interesów.
Jason spojrzał na niego z góry. Jego zdystansowany wzrok potęgował wrażenie przewagi.
— Nie zgadniesz, ale mnie to nie zaskakuje. Wkurza tylko, że może wyjść z tego jakiś szajs — burknął. — A i radzę nie mówić Charliemu.
— Mm? — Juan spojrzał na niego ze szlugiem między wargami. — Czemu? Jego facet jest gliną?
— Co? — Jason zaśmiał się chrapliwie. — Nie. Młody ma tylko syndrom starszego brata. Boi się, że taki jak ty albo Lenny rzuci się na jego przyjaciela czy przyjaciółkę i bez skrupułów wyrwie im serca. Jest po prostu przewrażliwiony — wyjaśnił.
— Serio? — Juan uniósł brwi ze zdumieniem. — Nie no, spoko. Zresztą ja nie od aż tak brudnych interesów. — Zaśmiał się i strzepnął popiół. — To Len tylko. Ja byłem od takich rzeczy, jak… jakieś szmuglowanie czegoś do paki, przekazywane informacji…
— Czyli stamtąd go znasz — podsumował Jason. — Siedziałeś?
— Nie, za cwany na to jestem. — Juan uśmiechnął się krzywo. — Lena poznałem przez kumpla, który siedział. A potem byłem jego człowiekiem na zewnątrz.
— Czyli dobrze się znacie? — drążył dalej, zastanawiając się, jak by chłopak zareagował, gdyby dowiedział się, że taki człowiek jak Lenny był gejem.
— Całkiem, całkiem. Weź, gdyby nie on i jego ludzie, by mi matkę pochlastali. Jakiś koleś z paki się dowiedział, że mu interesy mieszamy i zagroził, że mi matkę zabiją. No, a ludzie na rozkaz Lena się… — podrapał się po krótkim zaroście — zajęli sprawą. Nie ma się czym chwalić, ale takie środowisko było. A Len to zajebisty facet.
Jason skinął głową, kończąc papierosa i sięgając po następnego.
— Ta, na pewno ma swoje zalety. Chociaż myślę, że jeszcze może cię nie raz zdziwić — dodał wbrew ostrzeżeniom Kate. — Tak samo jak Katy. Zdajesz sobie pewnie sprawę, że wszyscy tu jesteśmy jak jej starsi bracia, co?
— Domyślam się. — Juan uśmiechnął się pod nosem, powoli kończąc swojego szluga. — Kogoś jeszcze nie zdążyłem poznać?
— Mike’e i Marg, jego przyszłej żony, oraz Ryana, przyjaciela z dzieciństwa Charliego.
— To pewnie kiedyś spotkam, jak mi się z Kate ułoży… Strasznie fajna dziewczyna. Masz jakieś rady w ogóle? Co lubi, czy coś? — zapytał z nadzieją, gasząc peta podeszwą.
— Lubi prezenty — odparł Jason bez zastanowienia. — Ale tym nie musisz się przejmować. Od tego jest Rush, jak zauważyłeś.
Juan zaśmiał się i pokiwał głową.
— I tak dobrze wiedzieć.
— Poza tym, po prostu bądź dla niej miły, staraj się mniej więcej słuchać. I co ja ci będę radził? Nie znam się na babach — mruknął, zaciągając się dymem i opierając o ściankę. Wypuścił powietrze nosem niczym smok.
— Nie masz jakiejś? — zapytał Juan luźno i wcisnął ręce w kieszenie, czekając już tylko na niego, bo skończył swojego papierosa.
— Nn… I nie będę mieć — odmruknął, zerkając na chłopaka z prześmiewczym uśmieszkiem. Ciekawiło go, kiedy się domyśli.
— Nie…? — Juan wyraźnie jeszcze nie rozumiał. — Stary, nie umierasz, czy coś?
— Nie. Z tego co wiem, nie mam problemów ze zdrowiem. Mimo że niektórzy wieszczą mi szybką śmierć przez papierosy — odparł, mając na myśli Ryana.
— To cze… — zaczął Juan, po czym cofnął się odruchowo o krok. — O kurwa. Ty też?!
Jason zarechotał i mocniej zaciągnął się papierosem. Po tym pochylił się do Juana i dmuchnął mu nim w twarz.
— Witam heteryka w krainie czarów. — Śmiał się jak stara wrona, totalnie rozbawiony.
Juan zamachał dłonią przed twarzą, pozbywając się dymu.
— Ja pieprzę, gdzie ja się znalazłem?! — Zaśmiał się, trochę zaskoczony swoją sytuacją. — Serio… ale ten Mike to już nastawiony na dziewczyny… co? — dopytał czujnie, patrząc teraz na Jasona pod trochę innym kątem.
— Oświadczył się dziewczynie. Próbowałem go poderwać i się nie dał, więc myślę, że jest w twojej drużynie na dziewięćdziesiąt procent — odparł rozbawiony sytuacją Jason. — Katy, jak widzę, też cię nie uświadomiła, że ma wielu przyjaciół gejów, co?
— Nic a nic. I ja też jestem nawet na więcej niż dziewięćdziesiąt procent w mojej drużynie — dodał, na wszelki wypadek. Nie chciał być podrywany przez faceta.
— Spoko. Mam faceta, jeśli tego się obawiasz. I pogadaj z nią o tym w wolnej chwili. Osobiście wolałbym nie mieć w paczce kolesia, który nas nie akceptuje. — Jason patrzył na rozmówcę dość srogo, kiedy rzucił peta na ziemię, gasząc go.
— Nie, ja nie mam obiekcji, stary, tylko… Nie znałem żadnego geja, a w ciągu pół godziny poznałem trzech — odpadł Juan w pełnym szoku. Przeczesał włosy palcami. — Gdyby mi przeszkadzało, wyszedłbym, kiedy się Charlie z tym… Rushem, no, Rushem całował. Pełen luz. Serio. — Odetchnął. Widać było, że mówił szczerze, ale był zwyczajnie nieprzyzwyczajony.
Jason skinął głową, już nie wyprowadzając go z błędu, że znał już pięciu gejów, a raczej czterech i jednego biseksualistę.
— I bardzo dobrze, bo mógłbyś sobie u niej tym zjebać po całości — rzucił tylko i klepnął Latynosa w ramię, wracając do studia.
Juan wypuścił ciężko powietrze z płuc i zamruczał potakująco, wchodząc z Jasonem do środka. Minęli się w progu z klientką Kate, więc już chwilę później dziewczyna wyciągała Latynosa, machając radośnie do Charliego i Jasona oraz już od progu gadając jak najęta.

21 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 117 – Latynos w homokrainie

  1. Wadera pisze:

    Biedny Juan, dzięki Katy jego życie przewróciło się o 180 stopni (że już nie wspomnę treści kolejnych rozdziałów ;) Katy czekająca na Juana (trzeba mu dać jakieś bajkowe przezwisko bo będą powtórzenia w komentarzach;) trochę przypominała mi mnie, też tak potrafię czasami tylko się później nie chowam.
    Ach ten Lenny co my z nim mamy, to przesuwanie granic niebezpieczne ale Pantera lubi ryzyko. Ryan sam już nie wie czego chce z jednej strony cały czas ma gdzieś tam z tyłu że to on powinien dominować a z drugiej już przyznaje sam przed sobą że kutas Lennego dobrze mu robi i chce więcej. Chociaż na plus mu trzeba przyznać że coraz szybciej się uspokaja, a awantury są coraz mniej zjawiskowe (czy też siniakogenne;)
    Scena jak Lenny smaruje Ryana mrrrrrrrrrr chyba najbardziej gorąca, bo było w tym dużo uczucia, troski, zakłopotania (Księżniczki oczywiście;) Tak Lenny zdecydowanie wie jak dbać o swoją własność XD

  2. Shivunia pisze:

    Tigram >> Ta scena… cóż. Powiedzieć, że była pisana DAWNO. I to mało powiedziane, że dawno. Niemniej mamy do niej sentyment przez który ujawniamy światu, że są różne upodobania (aka zboczeństwa). Koniec końców, Ryan też jakoś nie marudzi… za bardzo XD On w ogóle nie jest facetem z którym można by było podchodzić na zasadzie „Obiekt X: nie co byś powiedział na seks dziś wieczorem ze mną na górze, Ryan: NIE!, OX: Proszę?, R:NIE (wychodzi)”… to by nie zadziałało.
    „Stwierdzam, że Juan jest nieśmiałym facetem typu „chłopak z sąsiedztwa”. Ciekawe czy Kate nie wlezie mu na głowę, a raczej znając dziewczynę, zobaczymy KIEDY Kate wlezie mu na głowę…” – Dobrze powiedziane. Kiedy, nie Czy.
    „”Nigdy nie miał styczności z żadnym gejem!” – A Lenny to co?”- nieświadomość jest błogosławieństwem… i ja chyba też czuje się pobłogosławiona, że nie mam pojęcia czym jest patyk od kaszanki XD
    „Plus za długość. Prawie jak za dobrych, dawnych czasów ^^” – tam, marudzisz. Za dobrze się powodzi i w dupach się poprzewracało. Normalnie kurcze kramik zamykamy i będzie tylko w niedziele po mszy jeden rozdział XD Boshe 4:53 to zła godzina na pisanie odpowiedzi.
    Dzięki za komcia proszę o nie traktowanie zbyt poważnie powyższej wypowiedzi XD
    p.s. co do zdjęcia Lennego… NO NIE TAKIE WŁOSY hehehehehe

  3. TigramIngrow pisze:

    Lenny. Mhm.
    „Miał szczupłe, czekoladowe, ładnie umięśnione ciało” http://e4.pudelek.pl/p1855/7b0325e500024e5e49b539bf – Już wiem jak wygląda Lenniak!
    „Do tego widział jego jąderka pomiędzy nogami. Oblizał się na ten widok.” Też bym się oblizała ^^ Swoją drogą jaśnie pan Tunder to niezły knuciciel. Kurczę, te wszystkie pieszczoty są takie miłe i w ogóle i jak go całuje i pieści i omniomniom… A później Ryan się budzi, a Lenny zamienia się na powrót w zimnego sukinsyna. Jako że ten fragment mnie zirytował pozwolę sobie go pominąć milczeniem.
    .
    .
    .

    Ten fragment jest bardziej angstowy niż SV, Wiązanie, wsuwanie palców niemal na sucho, wpychanie ich głębiej mimo sprzeciwu.
    „Był pewny tego, co robi i znał granicę. Może trochę ją właśnie przesuwał (…)” Posuwajac Ryana, przesuwał granicę. Przyjemne z pożytecznym? Uch.
    „Nie powie mu przecież, że go jeszcze boli, kurwa.” – > Tigram podchodzi do Lenny’ego i zdziela go otwartą dłonią w tył głowy, patrzy na niego i puka się w głowę wyraźnie dając do zrozumienia co myśli o jego braku rozumku, po czym odchodzi <
    Scena ze smarowaniem podrażnionego odbytu? Mhm. Jestem za. Lubię takie scenki gdzie ktoś komuś pomaga, opiekuje się itd. Wiem, że tu to tylko wysmarowanie podrażnionych mięśni ale i tak było to przyjemnie czułe.

    Stwierdzam, że Juan jest nieśmiałym facetem typu "chłopak z sąsiedztwa". Ciekawe czy Kate nie wlezie mu na głowę, a raczej znając dziewczynę, zobaczymy KIEDY Kate wlezie mu na głowę…
    "Nigdy nie miał styczności z żadnym gejem!" – A Lenny to co? Patyk od kaszanki?.
    Mhm. Była konspira. No okay. Hie, hie, hie. Z tym może być ciekawie. O Juanie nie mam w tym momencie jakiegoś super dobrego zdania, ale też nie krytykuję. Poczekamy aż się wykaże. Może ma dużego? ^^

    Chwyt za udo byleby nikt nie widział. Ajajaj. Och, Alex….
    "- Gdyby było więcej czasu, to bym ci dał dupy w magazynku " – no to Charlie przypierdolił romantycznym tekstem, mmm… poezja!

    Plus za długość. Prawie jak za dobrych, dawnych czasów ^^

  4. Katka pisze:

    Tess, oooch, to takie słodkie na swój sposób, że tak Ryana bronisz :D No i zdrada byłaby bardzo bolesna, jedna z gorszych rzeczy, jakie ktokolwiek mógłby mu zrobić :(

  5. Tess pisze:

    „Ryanek BARDZO mocno nie toleruje zdrad. To takie… obleśne według niego.” – i jeśli o to chodzi to go popieram :D A jeśli Lenny zdradzi Ryana, to będzie mógł się pożegnać ze swoimi dolnymi kończynami, bo jak to się kolokwialnie mówi – Nogi z tyłka mu powyrywam xD
    I nie, nie żartuję…

  6. Katka pisze:

    Tess, „Katy mogła mu przedstawić niektóre fakty, skoro i tak jej się buzia nie zamyka.” – aż dziw, że nie wypaplała, co nie? XD Z tym jej gadulstwem. Biedny Juan, dostał niemalże jak obuchem w głowę. No ale przynajmniej, jeśli przetrwa, będzie wiadomo, że był wart zachodu :D To taka próba troszku dla niego. „Ostatecznie przekonałam się do Lennego” – yey! :D Fajowo, że ma tendencję wzrostową, nie spadkową. Już chyba lepiej, by postać z początku była nielubiana i stopniowo zdobywała sympatię niż odwrotnie :) Zatem super, cieszymy się bardzo. „Jak zdradzi Ryana to mu nie wybaczę xD” – a tego Ryan też nie mógłby wybaczyć… Choć kto wie, zależy jakby się wszystko rozegrało, ale… no Ryanek BARDZO mocno nie toleruje zdrad. To takie… obleśne według niego. Co do kłótni z Lennym po spotkaniu z ojcem – fajnie, że napisałaś, co o tym myślisz. No to było dość specyficzne, żaden z nich nie był bez winy, pewnie lepiej by się wszystko rozegrało, jakby Ryan powiedział o co chodzi, a z drugiej strony delikatności Lennego nieco tam brakowało i się skończyło jak skończyło :( Tak to z nimi bywa, że nie umieją się czasami mimo wszystko dogadać.

  7. Tess pisze:

    „- Witam heteryka w krainie czarów – zaśmiał się jak stara wrona, zupełnie tym rozbawiony.”
    Brzuch mnie boli od śmiania się, co więcej – do tej pory się uśmiecham. Kocham ten tekst :D Jason jest świetny po prostu. Umm… Zastanawiam się jak Juan zareaguje na wieść, że Lenny jest gejem i czy się polubią z Ryanem. Łiiii, jestem taka szczęśliwa! Aż mi żal tego Latynosa, serio. Nikt chyba nie lubi być jedynym niepoinformowanym w towarzystwie, a Katy mogła mu przedstawić niektóre fakty, skoro i tak jej się buzia nie zamyka.
    Uroczy rozdział. No i ten seks na początku, lepiej być nie mogło… Ostatecznie przekonałam się do Lennego, nadal uważam, że jest lekko irytujący, przez to niezwracanie uwagi na prośby Ryana, ale, ale… Wszystko idzie w dobrym kierunku i myślę, że dopóki nie zdradzi swojego partnera (oby się tak nie stało) to będę patrzyła na niego jeszcze przychylniejszym wzrokiem, niż teraz. Jak zdradzi Ryana to mu nie wybaczę xD
    A propos Lennego, to chciałam jeszcze coś dodać, nawiązując do poprzednich rozdziałów. Więc (wiem, że nie zaczyna się zdania od więc, ale, że ja nie zwracam uwagi na takie błahostki to jakoś to trzeba będzie przeżyć :D), wracając… Więc, kiedy Ryan spotkał się z tym swoim ojcem, a potem pokłócił się z Lennym, to się bardzo na tego mulata wkurzyłam, był strasznie niesubtelny… Awrrr, ale zrehabilitował się potem jako tako, tym swoim słodkim gestem w stosunku do „księżniczki”, to jak się do niego przytulił było słodkieeeeeee!
    Nie wiem dlaczego, ale teraz mi się to przypomniało…
    No i nie mogę doczekać się przeprowadzki Alexa rzecz jasna. Wy to umiecie zaciekawić człowieka! ^ ^

  8. Katka pisze:

    Renia, oooch, miło widzieć fankę Ryana i Lennego :D Co do nurtującej księżniczki – fajnie, że wciąż nurtuje XD W końcu już troszku się to ciągnie. Ale zapewniam, że wyjaśni się w końcu, dlaczego Lenny tak się na to uparł. Bynajmniej bezpodstawne to nie jest :) Och, i oczywista racja, że nie są wylewni, jeśli chodzi o uczucia… No ale w końcu każdy musi pęknąć XD

  9. Renia Notorycznieniewyspana pisze:

    Nie ukrywam, że ciągle nurtuje mnie jedna myśl: dlaczego Lenny uparł się nazywać Ryana księżniczką, skoro wie, że ten tego nie lubi? Jeśli zaś jest to wyraz jego uczuć, czemu nie powie tego wprost? Właściwie ani jeden, ani drugi nie jest zbyt wylewny i nie mówi zbyt wiele o swoich uczuciach. Mam nadzieję, że w końcu szczerze o tym porozmawiają, bo nie ukrywać, że to moja ulubiona para. Pozdrawiam:)

  10. Katka pisze:

    Enid, „Najpierw ten oral z SV, teraz Lenny i Ryan…czuję się rozpieszczana” – no staramy się, żeby Wam źle nie było XD Ale faaaajowo, że takie sexy się podobają XD No i widzę, że Lenny zdobywa sympatię. Biedny Ryan, niedługo tylko jemu będzie ta księżniczka przeszkadzać, haha. Uch, Lenny jest czasami niereformowalny, ale jak widać, da się przyzwyczaić do jego nawyków. Przynajmniej czytelnikom, pytanie czy uparty Ryan też się przekona… Juana asymilacja z paczką może w różny sposób się potoczyć, ale chyba można założyć, że starać się chłopak będzie. Tym bardziej, skoro jeszcze stamtąd nie uciekł XD „Ogółem rzecz ujmując jestem złym człowiekiem, bo przeczytałam to już dużo wcześniej, a komentuje dopiero teraz z racji braku czasu.” – a tym się nie przejmuj, lepiej późno niż wcale, co nie? :) Więc bardzo dziękujemy, że komć się pojawił w ostateczności :D A rozwój pisemny w dziennikarstwie jak najbardziej wskazany! :)

    Gordon, hehe, Mike by wreszcie miał hetero kumpla, co? XD Nie no, żarcik, na pewno ma niejednego, w końcu Miami jest duuuuże, ale cóż… fakt faktem, że ci najbliżsi nie grają w jego drużynie XD

  11. Gordon pisze:

    Katka wlasnie dlatego Mike zasluguje na miano mistrza xD Musial wiecej przesc a Juana nikt nie zarywa. Zaden przerosniety smok ;p By sie mogli zakumplowac.

  12. Enid Partenopajos pisze:

    Dziewczyny! Ostatnio przez Was są u mnie przeciągi! Otwieranie okien już nie wystarcza!
    Najpierw ten oral z SV, teraz Lenny i Ryan…czuję się rozpieszczana XD Najbardziej mi szkoda tego, że będę musiała tyle czekać na następny rozdział, bo to wcale nie jest długo, ale kiedy jest się tak uzależnionym od Waszej twórczości…
    To zdecydowanie Lennego, bo „on wie lepiej czego Ryan chce” i później ta troska! to jak go potrafi przejrzeć i się nim zająć! <3 mhrau! już mi nawet nie przeszkadza, że nazywa Ryana swoją księżniczką. a to sukces XD
    Teraz to tylko czekam aż się Juan dowie, że Lenny też jest gejem, bo dowie się na bank. Ale wierzę w niego, że sobie poradzi. Na prawdę musi być zapatrzony w Katy i cieszę się, ponieważ ona też zasługuje na trochę miłości, tym bardziej po tym gnojku co ją wykorzystywał. A czuję, że Juan się sprawdzi i szybko zasymiluje się z paczką :D
    Alex i te jego subtelne gesty. Jak zwykle :3 Słodziaki! :D No i już się doczekać nie mogą…a Charlie i Rush jak zwykle nienasyceni! I like it! :D :D :D
    Ogółem rzecz ujmując jestem złym człowiekiem, bo przeczytałam to już dużo wcześniej, a komentuje dopiero teraz z racji braku czasu. To i tak coś, bo np na naukę mi czasu już nie starczyło, ale skoro wybieram się na dziennikarstwo powinnam się rozwijać pisemnie, np pisząc komentarze a nie wkuwać na wos…prawda? :D
    Po raz kolejny DZIĘKUJĘ!!! Dodać muszę, że ten i ostatni rozdział SV przeczytałam już po kilkanaście razy a dalej się do tego ślinię :D mhrau!

  13. Katka pisze:

    Floo, „Ale tak, odciągnęłyście go bardzo ładnie” – ufff XD No miło nam, że udało się nie przynudzić. Ale widzę, że jesteśmy przewidywalne, skoro tak łatwo było ocenić, że przeprowadzka nie nastanie w tym rozdziale, hehe. Albo już za dobrze nas znasz XD „Widać że się stara” – no właśnie, chłopak dzielnie walczy z szokiem i daje z siebie wszystko, więc chyba można mu pogratulować. Że jeszcze stamtąd nie spierdolił, że tak powiem XD Oj, a Charlie myśli o obciąganiu, bo to luuuubi, ale oczywiście nie tylko do tego tęskni <3 Jego książę powinien być zawsze na miejscu, hehe. Ale tak, Jay by nie narzekał, jakby mógł też tak budzić Alexa… albo jakby ten go tak budził. Ach, marzenia…

  14. Floo pisze:

    Wiedziałam że będziecie odciągać dzień przeprowadzki XD
    Ale tak, odciągnęłyście go bardzo ładnie XD
    Nie dziwi mnie że Juan nic nie wie o Lennym, ale będzie miał szoka, jak już się dowie. Ale trzeba chłopakowi przyznać że dzielnie to zniósł. Widać że się stara, chociaż nienawykły do obcowania z takim stadem gejów.
    Od gołąbków, jak zwykle mdli!
    Alex i Jason są tacy słodcy! Aż mi się pyszczek zacieszał jak o tym czytałam. Widać że między nimi to już jest coraz więcej, i więcej!
    A nie jak Charli, który myśli tylko o tym że chciał by budzić Rusha obciągiem.
    Chociaż myślę, że gdyby Jason też mógł tak budzić Alexa, to z pewnością by za tym też tęsknił! :D

    A Ryan i Lenny na podłodze… mrau, gorący Twix’ik!

  15. Katka pisze:

    Gordon, Mike jako mentor dla Juana… no to by się mogło nawet sprawdzić. Taki mistrz, który uczy adepta, jak żyć w środowisku gejów. Odkrywający przed nim wszystkie tajniki i sposoby obrony przed ewentualnym molestowaniem XD Choć Juan ma lepiej, bo w sumie teraz każdy ma swoją drugą połówkę. Mike za to miał pod górkę, bo na niego polowała dwójka kumpli singli XD Ups, haha. I… Ryan i Lenny w pornosie? Cóż, no nie pogardziłabym sama XD A smarowanie… tak, też nam się podobało XD

    Shinu, hehe, skrępowana mina Juana mogłaby zaistnieć na jakimś zdjęciu. Na pewno była dość widowiskowa. Biedny chłopak, przeżył nie mały szok, a jak sama widzisz, czeka go jeszcze większy, jeśli się dowie o orientacji Lennego :D O ile się dowie, oczywiście. A Katy będzie go cucić, jakby miał zejść na zawał. Może się uda go uchronić XD

  16. Shinu pisze:

    Hahaha, uśmiałam się przy tym rozdziale ;] Kocham takie momenty, kiedy heteryk jest wśród homo. Tylko sobie wyobrażam tą skrępowaną minę Juana! xD I jeszcze te myśli Jasona, że w sumie to zna juz 4 gejów i 1 bi xD
    I naprawdę się zastanawiam, jakim cudem on wytrzymuje z Katy xD
    Weźcie Juana do gej klubu! Nie mogę się doczekać momentu kiedy dowie się, że Lenny to też gej, to będzie piękna chwila, mam tylko nadzieję, że na zawał nam chłopak nie padnie ^_^

  17. Gordon pisze:

    Lubie Juana w drugiej rownoleglej rzeczywistosci by mogl byc choc bi ;p Gosc jest spox. Udaje ze wszystko jest ok ale sie zajebiscie krepuje buahaha. To jest genialne. Wpadl w niezle towarzycho. Bym przeczytal jakas jego rozmowe z Mikiem sam na sam o ciezkim zyciu heteryka wsrod gejow ;p By bylo smiesznie. Mike powinien byc jego mentorem xD A Ryana i Lennyego obejrzalbym na jakims filmie dla doroslych. Pobudka byla ostra ale Ryan nie ma co narzekac. Nawet na bolacy tylek jak zostal tak wysmarowany ;p Samo to smarowanie bylo hot, nie wiem czy w zamierzeniu ;p Rozdzial odlotowy znowu mialem chcec sie do ich swiata przeniesc. Czerwony Ryan jest zajebisty.

  18. Katka pisze:

    Marta, Juana w sumie ciężko nie polibić, bo jest takim „spoko kolesiem” :D Hehe, Ryan też by chciał w odwrotnej konfiguracji, ale skłamałby, jakby powiedział, że tak mu się nie podobało, hehe… Aleksik i Jay już tuż tuż :)

    Yaoistka, cieszymy się bardzo :)

    Elis, taa, Jay stoi na straży tego, kto się ładuje do ich paczki. Homofob nie miałby tam życia XD No i wiadomo, chce dla Katy jak najlepiej, mimo wszystko, więc Juan musi ich tolerować. W końcu o czymś to świadczy. I tak, zdecydowanie fakt, że Lenny jest gejem… może go nieźle zaszokować. TAKI facet? Gejem? Normalnie zaburzenie światopoglądu XD „A ta dłoń Alexa na kolanie Jasona znaczy więcej niż nie jeden pocałunek.” – hehe, dokładnie. Alex wiele nie musi robić, by przekazać Jasonowi swoje uczucia :)

  19. Elis pisze:

    Biedny Juan, znalazł się w świecie gejów wcześniej nawet jednego nie znając. Szok mu z czasem przejdzie, ale jego zaskoczone miny musiały być zabawne, a jednocześnie słodkie. I dobrze mu Jay powiedział „Osobiście wolałbym nie mieć w paczce kolesia, który nas nie akceptuje” Dokładnie. A i Katy by się to nie podobało. Szkoda, by było, bo Juan jest fajny. A jak się dowie, że Lenny też jest gejem i ta jego księżniczka bynajmniej kobieta nie jest to dopiero będzie zajebisty szok dla niego. Ha, zna geja, tylko nie wie, że ten jest gejem. :))

    A seks jak zawsze gorący. :)
    A ta dłoń Alexa na kolanie Jasona znaczy więcej niż nie jeden pocałunek. Taki mały gest, a tak dużo mówił. Mam nadzieję, że następny rozdział to już przeprowadzka.

  20. Yaoistka^^ pisze:

    JESTEM W NIEBIE!!!!!!!!!1 Dziwczy wy umiecie, poprawić mi humor po 5 dniach w zabójczym technikum! XD WENY! ^^

  21. Marta pisze:

    Juan wydaje sie być miłym kolesiem ,polubiłam go.A scena z Lennym i Ryanem była cholernie gorąca , tylko wolałabym w odwrotnej konfiguracji .także z jayem i alexem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s