Savage Virus – 29 – Bardzo dobry pornol

Gdy Mason jeszcze spał, Josh cicho wyszedł z sypialni. Uprzednio dokładnie się umył i ubrał w jedne ze swoich nowych, lekko poszarpanych jeansów oraz zielony podkoszulek w jakieś wzory, a na niego założył ciepłą bluzę. Obejrzał się jeszcze na swojego pana, uśmiechnął lekko do siebie i wyszedł w kierunku kuchni. Był głodny.
Idąc przez korytarz, a potem w dół, po schodach, czuł się dziwnie lekko. A przynajmniej lekko w porównaniu do ostatnich dwóch tygodni. Naprawdę nie sądził, że relacje z Masonem mogą się poprawić, a co dopiero osiągnąć to, co było teraz. Zdawał sobie jednak sprawę, że mały, nawet najmniejszy negatywny bodziec może zniszczyć to, co na swój sposób sobie wczoraj wyznali.
Przeczesał włosy palcami i ziewnął, po czym przekroczył boso próg kuchni. Tam, co nie było niespodzianką, zastał Annę, nad stolnicą. Ugniatała ciasto z policzkiem ubrudzonym mąką. Widząc Josha, od razu się uśmiechnęła.
— Cześć! Wyspany? — Jej wesoła twarz dodała więcej uroku temu dniu.
— Tak, na łóżku lepiej niż na kanapie — odpowiedział z lekkim uśmiechem i podszedł do niej bliżej. — Co robisz?
— Ciasto. Przekładaniec z czekoladą i karmelem. Wczoraj znalazłam przepis — odparła od razu, po czym pochyliła się w stronę chłopaka. — Śpi?
— Hm? Mason? Tak, jeszcze nie jest całkiem zregenerowany — przytaknął chłopak i podszedł do lodówki, by wyciągnąć sobie coś na śniadanie.
Anna spojrzała za nim i na moment totalnie zapomniała o cieście.
— No, ale… — Obejrzała się, czy nie ma kogoś w pobliżu, kto mógłby podsłuchiwać rozmowę. — Co między wami? Ro… — odchrząknęła, przypominając sobie, jak wczoraj na siebie krzyczeli. — Rozmawialiście?
Josh obejrzał się na nią i zawahał się chwilę. Nim odpowiedział, wyciągnął z lodówki duży kawałek dobrze pachnącej kiełbasy i wgryzł się w nią.
— Tak, wiesz, raczej to było takie… no, nie można tego było nazwać spokojną wymianą argumentów. — Zaśmiał się szczekliwie i trochę nerwowo. Usiadł na blacie stołu. — Ale… — Oblizał usta i uśmiechnął się lekko. — Skończyło się całowaniem, więc chyba jest okej.
Anna niemalże przyklasnęła w dłonie i uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
— To fajnie! Bardzo. No i pił wczoraj kawę — pochwaliła się swoją wiedzą, jakby to było wyznacznikiem zdrowia ich pana. — No i ty lepiej wyglądasz.
— Ja? — Josh zdziwił się nieco i spojrzał po sobie. — Nie zmieniałem fryzury ani nic.
— Ale nie jesteś taki przybity.
Z tym Josh musiał się zgodzić. Pokiwał więc głową i znowu ugryzł kiełbasę.
— I chyba przenoszę się znowu do Masona — dodał z uśmiechem. — Ale nie o mnie… Co u was w ogóle? Sorry, że tak ostatnimi dniami na górze siedziałem, zamiast pogadać czy coś…
— To nawet dobrze, bo pan Awordz, jak dzwonił, nakazał nam cię nie spuszczać z oka, nawet jakbyśmy mieli cię gdzieś przykuć. — Zaśmiała się ciepło, jakby to, co powiedziała, nie było groźbą. — A u nas… No, po staremu. Robert pracuje jak zwykle dużo, ostatnio dwa razy był tu nawet adwokat pana Awordza. No i chyba tyle — odparła, wracając do ugniatania ciasta.
— Adwokat? — Josh zainteresował się tą informacją i nawet zapomniał o resztkach swojej kiełbasy.
— Tak. Wiesz, w związku z tym pozwem.
— I co mówił? Jak nie znajdą Solomona, to co z oskarżeniem? — zapytał z napięciem, a dziewczyna wzruszyła ramionami.
— Ja tam nie wiem. Nie znam się, ale Robert coś mówił, że jak nie ma oskarżyciela czy potwierdzenia to, że to albo jest jakoś inaczej rozpatrywane, albo sprawa jest anulowana.
Josh pokiwał głową i znowu wrócił do jedzenia.
— To oby to anulowali… Taki prezent świąteczny — prychnął pod nosem i oblizał palce.
— Mhm, dobrze by było, chociaż myślę, że pan Awordz i tak by sobie poradził. W ogóle, nie wiesz pewnie, kiedy wstanie?
— Nie. Ale mogę mu zabrać śniadanie, jak chcesz.
— To skończę i mu zrobię, to zaniesiesz — odparła, a do kuchni wszedł Eliot. Miał na sobie tylko ciemnozielone spodnie od dresu i… to wszystko. Wyglądał przy tym, jakby dopiero się obudził.
Widząc Josha, uniósł mu dłoń na powitanie i mruknął coś niezrozumiale pod nosem.
Josh spojrzał odruchowo na jego klatkę piersiową.
— Hej. Już się odzwyczaiłeś od zrywania się z siennika przed wschodem słońca? — rzucił z lekkim uśmiechem, widząc zaspanie mężczyzny. Sam był w naprawdę dobrym humorze i podświadomie chciał już wrócić do łóżka, do Masona.
Mężczyzna przetarł twarz swoimi wielkimi dłońmi i usiadł przy stole na wysokim krześle.
— Mm… Też. Ale w nocy były jakieś burdy niedaleko, to wolałem poczekać, aż się uspokoi — wytłumaczył i widząc, że Anna ma zajęte ręce, sam w końcu wstał, aby włączyć ekspres na kawę.
— Jak tu bezpieczniej mamy z Eliotem. — Uśmiechnęła się pokojówka. — Szkoda tylko, że Mason mu żadnej broni nie zorganizował. To byłby ochroniarz w pełnej krasie.
Eliot też uśmiechnął się do niej ciepło.
— Najważniejsze, abym zdążył w razie czego was wszystkich pobudzić. Wojsko jest od tego, aby interweniowało.
— Mieliśmy tu raz taką potrzebę — wtrącił się Josh, już tylko siedząc na stole, bo skończył swoje śniadanie. — Ale i tak dobrze mieć jednego w domu. — Aż się dziwił, że to mówi. Miał do wojskowych dużą rezerwę, ale do Eliota już się przyzwyczaił.
— A słyszałem. Robert mi opowiadał. Podobno tylne drzwi były niedomknięte czy coś. — Eliot spojrzał po nich, najwidoczniej nieświadom, że to była ich sprawka. — Ale to i tak mieliście dużo szczęścia, że nikomu nic się nie stało. Raz z chłopakami pomagaliśmy sprzątać dom, który został w nocy zaatakowany przez dzikich. Podobno pozagryzali ich w łóżkach. Koszmar.
Josh i Anna skrzywili się równocześnie i popatrzyli po sobie.
— Straszne… — mruknęła dziewczyna. — Dobrze, że pan Awordz miał broń, a my się zamknęliśmy w komórce. I teraz tylko Robert może używać tylnych drzwi.
— W ogóle dawne budownictwo się teraz nie sprawdza. Słyszałem, że są projekty na wybudowanie jakiegoś getta czy coś… ale… — Wzruszył ramionami, kiedy dolewał sobie mleka do kawy. — I tak mówią o konfliktach społecznych, że to nie etyczne czy coś. Ja tam nie wiem.
— Ale jeśli byłoby to bardziej… bezpieczne, to powinni coś w tym kierunku działać. — Anna westchnęła i umyła ręce, żeby zabrać się za zrobienie Masonowi śniadania. — A tak to czasem ciężko zasnąć, jak każdy dźwięk kojarzy się z wyciem dzikich.
— Dlatego też na ulicach jest coraz więcej wojska — odparł Eliot, siadając do stołu ze swoją kawą. Wydawał się rozluźniony, mimo że siedział przy dziewczynie i geju półnagi. Najwyraźniej nie przejmował się tym, że doskonale przez to widać jego muskulaturę i ciemne włosy na klatce piersiowej oraz ramionach.
Anna bardzo dyskretnie, ale dość często zawieszała tam wzrok. Josh nie rzadziej, ale zdecydowanie mniej niezauważalnie. Mimo wszystko Eliot był aż za mocno umięśniony jak na jego gust, chociaż i tak miło było popatrzeć.
— Ale nie smęćmy tak, święta niedługo będą! Cieszycie się? — Dziewczyna obejrzała się na nich z radosnym uśmiechem, wyraźnie sama bardziej wesoła, kiedy wiedziała już, że między Joshem i Masonem stosunki się poprawiły. To znaczyło, że pan domu znowu będzie w dobrym humorze.
Eliot spojrzał nad nią znad swojego kubka z kawą.
— Cóż. Nie pamiętam specjalnie ostatnich, więc chyba tak. Macie jakieś konkretne plany na nie? — Zaciekawił się, przyglądając się bacznie dziewczynie. Josha traktował jak powietrze, ale nie robił tego celowo. Wolał po prostu patrzeć na krzątającą się Annę.
— Zrobimy dużo pysznych rzeczy, udekorujemy dom i planowaliśmy z Robertem postawić w salonie żywą choinkę — odpowiedziała od razu, nastawiając jeszcze ekspres, by Josh mógł zanieść Masonowi do śniadania kawę. — Ale szzzz, nic nie mówcie panu Awordzowi. To będzie niespodzianka — dodała poważnie, przykładając palec do ust i pochylając się delikatnie. Przy tym, z uwagi na fakt, że miała dość duże piersi, uwydatniły się one pod dość sporym dekoltem.
Eliot ledwo się powstrzymał, aby się na nie nie zagapić. Zerknął na nie szybko, ale nie zawiesił na nich wzroku. Anna chyba nawet tego nie zauważyła, a już na pewno nie skomentowała. Kiedy tylko kawa nalała się do filiżanki, dodała do niej spienionego mleczka i razem z dwoma talerzykami ze śniadaniem postawiła na tacy.
— Możesz zanieść. Pomóc ci z otworzeniem drzwi? — zwróciła się do Josha.
— Nie, poradzę sobie. Dzięki — odparł chłopak, wstając i biorąc tacę. Zanim wyszedł, dodał jeszcze: — A żywa choinka to genialny pomysł. Będzie ładnie pachnieć.
Anna ucieszyła się, uśmiechając od ucha do ucha. Cieszyła się, że wszystko zaczyna się dobrze układać.
— Też tak myślę! — Eliot poczuł się do potwierdzenia słów Josha, ale chłopak już nie słyszał odpowiedzi dziewczyny, bo wyszedł z kuchni ze śniadaniem dla swojego pana.
Wszedł po schodach na piętro i podszedł do drzwi, które otworzył sobie łokciem. Starał się być cicho, by przypadkiem nie obudzić Masona, jeśli ten jeszcze spał.
Kiedy już zamknął za sobą drzwi i na niego spojrzał, zauważył, że mężczyzna uchylił jedną powiekę, po czym znowu ją zamknął, wtulając się w pościel.
— Mam dla ciebie jeść od Anny — rzucił Josh, widząc, że Mason się przebudził. Ruszył z tacką do łóżka i postawił ją na szafce obok.
— Mhm… — Mason zaburczał spod kołdry. Nie wyglądało na to, aby specjalnie ożywiła go ta informacja, więc Josh nie nalegał, by wstał. Sam zrzucił z siebie bluzę, po czym wszedł na kolanach na łóżko od drugiej strony. Pochylił się i przesunął nosem po jego włosach.
Mason znowu zamruczał nisko.
— Hmm… Co?
— Nic… chciałem powąchać — odparł cicho Josh, cofając głowę tak, że jeszcze przesunął nosem po policzku i bródce Masona, nim całkiem się wyprostował.
— Powąchać? — burknął mężczyzna nadal zaspanym głosem.
— Tak… Bo pachniesz — odparł płasko Josh. Zapominał czasem, że to jego wirusowe dziwactwo i normalni ludzie się nie obwąchują. Ale czasem nie mógł się powstrzymać. Mason miał taki męski, naturalny i nieco ciężki, ale przyjemny zapach.
— To raczej naturalne. — Westchnął, przewracając się na plecy i zwracając spojrzenie ciemnych oczu na chłopaka. — Pytanie, po co ty to robisz?
Josh wzruszył ramionami, siadając przed nim po turecku.
— To przyjemne i podnieca…
— Zapach cię podnieca? Jesteś jeszcze bardziej jak pies w takich momentach — stwierdził mężczyzna i podłożył sobie jedno ramię pod głowę.
— Różne rzeczy podniecają różnych ludzi… Zapach też jest ważny. To powiedz… — Josh zawahał się i oblizał usta — co ciebie podnieca we mnie?
Mason spojrzał na chłopaka trochę rozleniwionym spojrzeniem. Ściągnął jednak po chwili brwi, zastanawiając się.
— Co mnie w tobie podnieca?
— Mhm… Jak ci ciągnę? — Josh rzucił bez zastanowienia. Wiedział, że się wyrobił i dobrze robił laski.
Mason zaśmiał się pod nosem, poprawiając się na łóżku do pozycji siedzącej.
— Też. I podaj mi śniadanie. Czego to Anna tam nie przyniosła? — rzucił, widząc pełną tacę.
— Kawę — odpowiedział od razu Josh, wyciągając się po całą tackę i postawił ją na pościeli pomiędzy ich ciałami, przed Masonem. Były na niej jeszcze kanapeczki z lekkostrawnymi produktami oraz koktajl owocowy. — I Eliot coś wspominał, że czuwał w nocy, bo jakieś burdy były w okolicy. Chyba spałem jak zabity, bo nic nie słyszałem.
— Mogli podawać w radiu — odparł Mason, biorąc w dłonie dużą kawę. Nie przyznałby się, ale tęsknił za tą robioną przez Annę. Była taka akurat.
Josh zgodził się skinieniem głowy, przyglądając mu się.
— Przyszedł bez koszulki. Jest bardzo owłosiony. — Uśmiechnął się pod nosem.
— Kto? Eliot? — spytał Mason, zabierając się powoli za śniadanie.
— Mhm. I na klacie, i rękach.
— I podoba ci się to?
Josh zamyślił się, obserwując ręce Masona, kiedy ten przykładał filiżankę z kawą do ust bądź sięgał po kanapeczki.
— Nie wiem. Eliot jest trochę za duży dla mnie. Ale owłosienie jest fajne.
— Chciałbyś, aby cię przerżnął? — spytał Mason, jakby nigdy nic.
Chłopak momentalnie uniósł na niego spojrzenie dużych oczu i niemal równie szybko na jego twarzy pojawiły się wypieki kolorem przypominające malinowy koktajl na tacce.
— Nie!
— Nie? A odwrotnie?
Josh tym razem zawahał się przez moment, ale potem rzucił mu pełne wyrzutu spojrzenie.
— Podchodzisz mnie.
— A jeśli pytam tylko z ciekawości? — spytał Mason, wyjadając palcami kawałek sera z kanapki. — I tak bym ci nie pozwolił.
Josh zaburczał coś pod nosem i bez pytania ukradł mu plasterek szynki z ostatniej kanapki.
— Nie chciałbym — dodał przy tym.
Mason uśmiechnął się kącikiem ust i poklepał chłopaka po policzku.
— Grzeczny — pochwalił go. — A teraz się tu zbliż i mnie pocałuj.
Josh od razu uniósł na niego spojrzenie i pospiesznie wsadził sobie do ust plasterek szynki, dosłownie go połykając, nim pochylił się szybko i pocałował mocno Masona w usta. Mężczyzna przytrzymał sobie jego głowę na dobrą minutę, całując go niespiesznie. Dopiero po tym odsunął go od siebie.
— No. I nie podjadaj mi, jak ci nie pozwalam.
Josh speszył się lekko i przytaknął ulegle, nim cofnął się, by usiąść wygodnie. Oblizał się, wciąż mając wrażenie, że czuje dotyk ust Masona na swoich.
Mężczyzna uśmiechnął się znowu kącikiem ust. Ukrył to jednak za kubkiem kawy, którą dopił do końca.
— Teraz możesz to odstawić, pozbyć się tych spodni i wrócić do łóżka. Obejrzymy jakiś film, na nic innego nie mam ochoty.
— Serio lubisz mnie nago. — Josh zaśmiał się krótko, odstawiając tackę na szafkę obok łóżka, kiedy z niego zszedł.
— I gdybyś tak nie mędził na ten temat, to najlepiej, jakbyś tak chodził cały czas.
— Nie mogę, Anna, Robert i Eliot chodzą po domu i nawet tutaj przecież sprzątają — odpowiedział szybko Josh, patrząc na niego intensywnie, już z doświadczenia wiedząc, że Mason lubił wprowadzać swoje dziwne pomysły w życie. Wolał zawczasu go przekonać, że ten jest zły.
— Eliot chodzi bez podkoszulek jak słyszałem. I większość z nich i tak cię nago widziała.
Josh zaczerwienił się na te słowa i cofnął ręce od spodni, które już rozpiął. Zrobiło mu się wstyd po słowach Masona.
— To nie znaczy, że mogą i chcą mnie oglądać tak cały czas. Eliot na pewno nie, Robert by mnie uważał za jeszcze gorszego, a Anna… Anna by się bała w ogóle ze mną przebywać — mruknął, patrząc świdrująco na swojego pana.
— Teraz ani Eliot, ani Robert cię nie widzą, a Anny tu nie ma, aby z tobą przebywała, więc nie guzdraj się — przypomniał mu Mason, obserwując jego ciało czujnie. — I chociaż tu mógłbyś chodzić nago — dodał, zerkając na jego penisa i kolczyk wystający spod napletka.
— Tylko tu — odparł Josh z naciskiem, szukając potwierdzenia w jego oczach, kiedy zdjął wreszcie z siebie ubranie. I widząc spojrzenie Masona, jakoś tak odruchowo zakrył swojego penisa dłońmi.
Mason na to od razu spojrzał na jego twarz.
— Josh — rzucił karcąco.
Chłopak zacisnął zęby, krzywiąc się lekko, ale nie cofnął dłoni.
— Głupio mi, do cholery — jęknął. Rzeczywiście, był mocno czerwony na twarzy po tej rozmowie.
— Tym, że widzę cię nago? Nie uwierzysz, ale to nie pierwszy raz.
— Bo mówisz tak, no… Nie chcę, by mnie inni nago widzieli. I się na ten kolczyk patrzysz — odparł nieskładnie.
— Bo jest uroczy, a ty nie masz się czego wstydzić. I chodźże tu, a nie stoisz tam jak jakaś młoda dziwka, co ma pierwszego faceta. — Mason skinął na niego dłonią, samemu poprawiając się na łóżku. Sam nie miał nic na klatce piersiowej.
Josh rzucił mu groźne spojrzenie i wreszcie wszedł na łóżko, wciąż trzymając jedną dłoń na kroczu. Usiadł obok swojego pana i dodał:
— Nie nabijaj się ze mnie…
Mason wyciągnął do niego dłoń i przyciągnął go do siebie za szczękę. Polizał go po ustach.
— Będę, bo się rumienisz wtedy. Peszysz jak szczeniak, który rozlał mleko.
Josh fuknął na niego i cofnął głowę.
— Mieliśmy film obejrzeć, a nie mnie upokarzać — mruknął z wyrzutem.
— To też jest fajne — odparł Mason, ponownie z tym specyficznym uśmieszkiem na ustach. — Co? Nie podoba ci się?
— Bo… Kurwa, Mason, nie dążymy teraz do seksu — wyrzucił z siebie Josh, patrząc mu wreszcie w oczy. — To jest, no… podniecające czasem jak się pieprzymy… takie wiesz… no, jak mówisz… A nie tak normalnie, bo to krępujące…
Mason uniósł jedną brew, puszczając go i odsuwając się.
— Czyli co? Teraz chcesz mi mówić, jak mam się do ciebie zwracać? — warknął. — Nie masz się czym krępować. Nie nauczyłeś się już?
Josh zacisnął nerwowo uda. Przecież nie miał żadnego przycisku, który wyłączyłby mu wstyd. Szczególnie, jak Mason był bardzo… bezpośredni w tych swoich niektórych odzywkach na temat jego penisa, czy nazywania go tymi zezwierzęconymi określeniami.
Nie odpowiedział nic, licząc, że temat zniknie.
Mason spojrzał na niego pytająco.
— Co znowu? — spytał spokojnie, mimo że jego dłoń przesunęła się na kolano, a potem w górę na udo chłopaka.
Ten zwilżył szybko wargi językiem i spuścił wzrok na jego dłoń.
— Nic. Wstyd mi — szepnął.
— Bo?
— Bo mówisz, że mnie już nagiego widzieli, to jakby im różnicy nie robiło, jakbym tak chodził… Ale to wtedy tak głupio wygląda. A ja ci mówiłem już, że… że mogę być twoją suką, ale w łóżku — odpowiedział bardziej do jego dłoni, denerwując się przy tym, co czuł nawet na swoich jądrach, bo dłoń, którą je zasłaniał, zrobiła się dużo cieplejsza.
Mason analizował dłuższą chwilę jego słowa, po czym zabrał dłoń i zsunął się niżej na łóżku. Jedną nogę miał zgiętą w kolanie, a dłoń podłożoną pod głowę. Mimo to, że był jeszcze dość mizerny, prezentował się bardzo kusząco wśród jasnej pościeli.
— Więc co? Jak ty to sobie wymarzyłeś?
Chłopak spojrzał na niego bokiem ze średnim zrozumieniem na twarzy.
— Wymarzyłem… co?
— To. To wszystko. To co teraz.
Josh musiał się zamyślić, bo tak naprawdę nie miał pojęcia.
— Nie myślałem o tym… W ogóle nie miałem nadziei, że odwzajemnisz. Więc co miałem sobie mrzonkami głowę zaprzątać? — Zaśmiał się krótko. — Zawsze się coś pierdoliło po drodze, jak miało być tak, jakby się chciało przecież…
— Zauważyłem — Mason burknął po dłuższej chwili. W dużej mierze chłopaka obwiniał o wszystko.
Josh skrzywił się, widząc jego minę. Domyślał się, co oznaczała. Odsunął więc wreszcie dłoń od swojego krocza i położył się przy mężczyźnie. Przełożył mu rękę w pasie i nogę przez jego udo.
— Jakbym teraz miał powiedzieć, jakbym chciał, żeby teraz było… Żebyśmy wychodzili razem częściej. I spali razem. W sumie… nic nowego. Chcę tu być i byś ty chciał, żebym tu był. — Wzruszył ramionami, opierając podbródek o jego pierś.
Mason spojrzał na niego z góry i objął go jednym ramieniem.
— I na pierwszym miejscu jak zawsze wychodzenie — mruknął jakby do siebie, jednocześnie sięgając drugą dłonią do uda chłopaka. Pogładził go po nim.
— Pytałeś o marzenia… — odparł Josh na swoją obronę, przymykając lekko oczy. Dotyk był bardzo przyjemny. Zgiął bardziej nogę, dopraszając się o więcej.
— Mhm — odmruknął Mason, a jego dłoń przesunęła się jeszcze wyżej na biodro, a następnie na pośladki Josha.
Chłopak zamruczał cicho. Spiął je co prawda na moment, ale zaraz potem mężczyzna poczuł, jak rozluźniają się pod jego dłonią. Nie zamierzał wyczekiwać na kolejną reakcję Josha. Wsunął palce pomiędzy jego szczupłe, ale zgrabne połóweczki i odchylił jeden pośladek, przyciągając swojego pupila za niego do siebie.
Chłopak jęknął cicho i bardziej się do niego przycisnął, obejmując go za szyję. Stłumił kolejne westchnienie na jego szyi, skupiając całe odczuwanie na dole, gdzie czuł dłoń.
Mężczyzna, kiedy już miał go dość blisko, przejechał palcem wskazującym po jego szparce, a ta zacisnęła się kompulsywnie. Josh stęknął cicho. Mason nawet poczuł delikatne drgnięcie jego penisa na swoim brzuchu. Nic nie powiedział, tylko pieścił go tam, czując oddech chłopaka na swojej szyi. W końcu naparł na jego zwieracz palcem, dopraszając się wpuszczenia.
Josh drgnął gwałtowniej. Ani nie puścił jego szyi, ani się od niej nie odsunął, ale przełożył bardziej nogę przez biodra Masona i zgiąwszy kolana, uniósł lekko tyłek. Przez to był nieco wypięty, a szparka po chwili rozluźniła się zapraszająco.
Mason nie czekał. Powoli wsunął w nią palec. Od razu dość głęboko. Obserwował przy tym cały czas przylepionego Josha.
Chłopak jęknął i odruchowo ruszył biodrami, a sukcesywnie sztywniejący penis zachybotał pomiędzy jego nogami. Mason już się przyzwyczaił, że jego libido było dość duże przez wirus. Czasami wydawał się zachowywać jak kotka w rui. Teraz było podobnie, był coraz bardziej rozgrzany, a uczucie palca w środku wydawało mu się bardzo, bardzo stymulujące.
Mason zamruczał nisko, ramieniem przyciskając chłopaka do siebie. Palcem poruszył w jego tyłeczku. Niespiesznie, ale zdecydowanie. Po chwili, dość krótkiej, zaczął drugim masować mu wejście.
Josh wygiął przy tym bardziej kręgosłup, wypinając do niego tyłek i wcisnął twarz w zgięcie jego szyi. Było mu w nią tak gorąco! Podobnie jak na dole, gdzie tak przyjemnie łaskotało, rozciągało i masowało, w końcu wypełniając go bardziej, bo mężczyzna wsunął w niego drugi palec. Nie spieszył się, rozpierał go i ruszał w nim nimi, pieszcząc jego prostatę.
I mimo że nie użyli poślizgu, Joshowi było strasznie przyjemnie. Aż za bardzo. Ostatnio nawet sobie nie trzepał, więc wrażenie było bardzo intensywne. Do tego zapach Masona, jego opanowanie i dominacja… Nawet nie spostrzegł, jak zaskamlał o więcej. A mężczyzna tylko przesunął drugą dłonią po jego plecach, sięgnął do jego twarzy i przekręcił ją sobie, całując. Jednocześnie zgiął w nim palce.
Josh zajęczał głośniej i zacisnął powieki, drżąc na całym ciele, a w środku pulsując. Odpowiedział na pocałunek bardzo żywo, choć nieporadnie, bo skupiony był zupełnie na odczuwaniu w tyłku. A Mason jeszcze je spotęgował, zaczynając go rytmicznie pieprzyć palcami. Nadal go przy tym całował.
Po krótkim czasie nogi chłopaka zaczęły drżeć, a czubek sztywnego penisa co raz ocierał się o brzuch mężczyzny, który dodatkowo czuł ten jego kolczyk. Josh za to odsunął się nagle od niego, by wziąć głębszy oddech, bo było mu aż duszno. Mason tylko warknął i znowu złapał jego usta w mocnym pocałunku. Wsunął trzeci palec w ciało chłopaka, posuwając go w ten sposób i trzymajac ciasno przy sobie. Sam był już nieźle podniecony, czuł, jak mu gorąco, ale też w tym wszystkim był świadomy, że nie miałby siły, aby porządnie przerżnąć Josha.
Chłopak oddychał coraz ciężej i poruszał się nad nim, kręcąc biodrami. Nie miał pojęcia, jak jeszcze kilka minut temu mogło być mu wstyd od rozmowy o jego nagości. Teraz czuł, że dojdzie od samych palców! To było bardziej upokarzające, chociaż za nic nie chciał przerywać. Jęczał tylko w usta Masona, który podgryzał co jakiś czas jego wargi czy nawet język, nie pozwalając mu spokojnie oddychać.
— Przerżnę… ci te usta… — wydyszał w pewnym momencie, wbijając nieznośnie głęboko palce w jego dupę.
Josh krzyknął i zaskamlał, po czym sięgnął pospiesznie do swojego penisa. Ledwo go dotknął i nagle spuścił się na klatkę piersiową Masona, spinając się cały w ekstazie. Tyłek pulsował mu mocno na palcach mężczyzny i wydawał się teraz tak strasznie wrażliwy, że przez każdy, maleńki ruch palców przez ciało Josha przechodził kolejny prąd, gdy dochodził.
Mason zawarczał, wyciągnął palce ze szparki chłopaka i podsunął mu je do twarzy, aby oblizał.
— Liż. A potem bierz się za mojego kutasa.
Josh spojrzał na niego rozbieganym spojrzeniem, nie mogąc się jeszcze dobrze skupić na tym, co działo się wokoło. Pokiwał poddańczo głową i wciąż dysząc głośno oraz drżąc nieco, wysunął język i zaczął oblizywać palce. Z pełnym oddaniem, choć z trudem utrzymywał się na wyprostowanych rękach.
Mason po chwili zaburczał nisko i wsunął mu je głębiej, naciskając na język. Trochę śliny spłynęło chłopakowi po brodzie.
— Dobry. A teraz bierz się za niego — ponaglił go, odkrywając kołdrę, pod którą już w bokserkach było widać wzwód.
Josh od razu zsunął się na dół, drżącymi rękami obsuwając mu bieliznę. W swoim tyłku wciąż czuł przyjemne pulsowanie i podrażnienie. Skupił się teraz jednak na członku swojego pana, którego zaczął oblizywać z oddaniem. Nie trwało to jednak długo, bo widział, że mężczyzna jest już mocno pobudzony i na pewno chciał już dojść. Wziął więc go głęboko do ust i zaczął żywo i wprawnie poruszać głową.
Mason uwielbiał jego usta i to, jak chłopak umiał go łykać. Położył mu dłoń na głowę i kilka razy przycisnął do swojego krocza na próbę. Chciał słyszeć, jak się nim dławi. I nie zawiódł się. Josh charczał przy każdym takim ruchu i niekontrolowanie poruszał językiem, naciskając nim na penisa w ustach. Zacisnął też mocniej palce na biodrach mężczyzny, ale nie oponował na takie traktowanie. Ciągnął mu tak, jak najlepiej potrafił i brał go głęboko, a Mason mruczał i stękał co jakiś czas. Wypinał biodra do jego głowy.
— Tak… To mnie podnieca. Łykaj go, bo nic lepszego dziś już nie dostaniesz.
Josh zaburczał niewyraźnie na jego penisie, co prawdopodobnie miało oznaczać zgodę. Zresztą jego entuzjazm przy robieniu loda był wystarczającą odpowiedzią, że chce go brać. Odsunął się tylko na moment, by przełknąć ślinę, która nagromadziła mu się w ustach i znowu wziął go całego, na przemian ssąc i wsuwając go sobie głęboko do gardła. Mason w tym czasie nie szczędził mu i co jakiś czas przyduszał go i przytrzymywał.
— Tak… Tak, kurwa mać! — zasyczał, kiedy chłopak miał go głęboko w gardle, ślina wyciekała mu z ust na włosy łonowe mężczyzny, a jego gardło ściskało się co chwilę. Dobry moment trwało, nim w końcu uścisk na głowie zelżał i Josh mógł złapać oddech.
Rozkaszlał się momentalnie, a twarz miał zupełnie czerwoną. Do tego wilgotne oczy i mokry podbródek oraz usta. Wytarł je pospiesznie dłonią i nie chcąc, by kutas mężczyzny długo pozostawał bez dalszych pieszczot, złapał go ponownie w swoje usta mimo płytkiego oddechu.
Mason stęknął nisko i zadrżał na całym ciele.
— Przełkniesz, przełkniesz wszystko. Ani kropelka ma ci… nie umknąć — wydyszał w końcu, a Josh czuł na języku, że mężczyzna faktycznie zaraz dojdzie. Jego jądra też się podkurczały co chwilę, a penis sam podrygiwał.
Tym razem już nie zdobył się na wydanie potwierdzającego dźwięku, bo chciał skupić się na przyjęciu ładunku. Zacisnął więc oczy i zassał się mocniej, a kiedy poczuł, jak penis drży i strzela, przełknął łapczywie nasienie. Zacisnął przy tym wargi, by nic nie wypłynęło.
Mason jeszcze podrygiwał biodrami, wbijając mu się w usta. Ilość spermy była znaczna, chociaż podzielona na trzy mniejsze strzały. Każdy z nich Josh starał się przełknąć, a gdy mężczyzna skończył, wysunął z ust jego penisa i przymknąwszy oczy, zaczął go oblizywać ze swojej śliny oraz resztek nasienia.
— Na brzuchu też — przypomniał mu Mason cicho zmęczonym głosem, leżąc płasko na pościeli. Oddychał ciężko, patrząc pożądliwie na chłopaka.
Josh skierował tam spojrzenie i odsunął się od penisa. Przełknął przez wymęczone gardło ślinę i pochylił się nad brzuchem Masona. Zaczął oblizywać go długimi ruchami języka, a przy tym mężczyzna czuł jego ciepły oddech na skórze. Josh oddawał się temu zajęciu ze skupieniem i poddaniem, dokładnie wylizując każdy ślad. Smak swojej i Masona spermy mieszał mu się w ustach.
Pan domu obserwował go przy tym cały czas. To mu się podobało. I jakby miał siłę, przewróciłby Josha i jeszcze raz się nim zajął. Miał już ochotę go przydusić i wyruchać jak sukę.
Nieświadom jego myśli chłopak wreszcie dosłownie rzucił się na pościel tuż obok Masona. Spojrzał na niego zmrużonymi oczami i oblizał wciąż wilgotne usta.
— Mieliśmy obejrzeć film. — Zaśmiał się słabo. Wciąż miał wrażenie, że czuje jego palce w tyłku.
— Ja właśnie obejrzałem bardzo dobrego pornola — stwierdził Mason, nadal leżąc, jak leżał. Przechylił tylko lekko głowę na bok, aby kątem oka uchwycić rumianą twarz Josha.
Ten uśmiechnął się lekko, nieco speszony, ale równocześnie ucieszony, że go tak zadowolił. W końcu pornol był „bardzo dobry”.
— Lubię ci ssać — wyznał, obejmując go.
— To dobrze. Bo dobrze to już robisz — pochwalił Mason, nie negując jego gestu. — I masz bardzo wrażliwą dupę, co też jest dobre.
Josh gwałtownie spłonił się na policzkach i zacisnął mocno tyłek, jakby to miało cokolwiek zmienić w kwestii komentarza Masona.
— To przez abstynencję — spróbował wytłumaczyć.
— Tak. Wmawiaj sobie — odpowiedział Mason i w końcu trochę się uniósł na łóżku. — To co? W końcu chcesz oglądać ten film?
— Mhm, puść coś — odparł Josh, puszczając go, ale nie wstając. Nie miał chwilowo siły i ochoty. Było mu tu wygodnie, a zapach mężczyzny wciąż unosił się w powietrzu.
Mason tylko mruknął na potwierdzenie i z niezadowolonym stęknięciem wychylił się po pilota w szufladzie, aby wszytko powłączać za jego pomocą. Po chwili więc, po krótkiej dyskusji na temat filmów, wybrali jakiś i w spokoju mogli obejrzeć, nie przejmując się, że każdy z nich odrobinę się lepi.

7 thoughts on “Savage Virus – 29 – Bardzo dobry pornol

  1. Yaoistka^^ pisze:

    Super *.* w końcu między nimi jest dobrze. ;) WENY! A ja spadam się ubierać do szkoły XD

  2. Shivunia pisze:

    Shin97 >> Hehehe jest wiele zapowiadający co? Zobaczymy jak będzie ;) I mam nadzieje ze czekanie się opłaciło.

    Elis >> Nie ty jedna go takiego lubisz, jest w tedy taki mrał, do chrupania. To jest uroczę w jego wypadku. A z tą nagością, to trochę w sumie dobrze, że tylko w sypialni, bo jakby się przyzwyczaił za bardzo, to już by się tak słodko nie peszył. A to jest u niego jedną z seksowniejszych rzeczy. Tzn wg mnie XD A Mason… wszystko może się zdarzyć, ale zepsuła bym zabawę jakbym się wygadała. Należy ;) I dzięki za komcio mimo rodzinki na głowie ;*

    Gordon >> Wrażliwą i stęskniona za pieszczotami jego pana. To też jeszcze dodatkowo na pewno go nakręciło ;) A co do Willa, bardzo cenna uwaga. On by się jako dziki chyba pieprzył jeszcze bardziej jak królik XD Ciekawe czy by szybciej mu odbiło, czy padłby z wyczerpania ciągłym seksem XD „Masona slabosc do znecania sie nad Joshem wszystko wyostrza ” – no bo Josh sam się prosi. Tak uroczo na to reaguje ;) Dziękujemy za pochwałę ;*

    Enid Partenopajos >> ten kawałek jest dość długi, ale to chyba dobrze ;) O to przecież chodzi aby się podobało. Nie tylko postaciom i nam XD I dziękujemy za pochwałę, to buduje i zachęca do dalszego pisania ;* Tak miło trafić w czyjeś gusta. Yey!
    A co do okna, chyba już jest na tyle chłodno, ze pomoże :D
    Stosunek Masona aż tak bardzo no nie mógł się zmienić, bo jak sama mówisz było by i bezsensu, ale i wychodziło by, że to jak się zachowywał wcześniej to tylko gra. A To nie było by miłe ;(
    Outsiderek był taki… no szybko napisany. Kilka nocy i dni i powstał. Nie jest szaleńczy też fabularnie,ale to miłe, że się podobał.
    ATCL, no westernowe klimaty chyba nie są tymi najpopularniejszymi ;/ co jednak nam pochlebia, że mimo tego będziesz czytać ;D Liczymy też że podzielisz się z nami swoją opinią pod rozdziałami ATCL ;D
    Także pozdrawiamy i nie ma za co ;*

  3. Enid Partenopajos pisze:

    JEZU! Powiem tak, gdybym miała zacytować najlepszy kawałek, to zaczyna się od „Josh za to odsunął się nagle od niego, by wziąć głębszy oddech, bo było mu aż duszno. Mason tylko warknął na to i znowu złapał jego usta w mocnym pocałunku.” a kończy razem z końcem rozdziału. Dziewczyny!! Jestem napaloną yaoistką od 5 lat, przeczytałam całą masę, róóżnych opowiadań, a lepszego oralu jeszcze nie czytałam! :D Naprawdę, to po prostu było…ufff, muszę otworzyć okno…
    Dobrze też, że stosunek Masona się całkowicie nie zmienił po tym „wyznaniu”. Gdyby tak nagle zaczął traktować Josha na równi ze sobą, byłoby to bezsensu.
    Nie no nie mogę, naprawdę, ten rozdział jest po prostu idealny, muszę go znowu przeczytać. I jeszcze raz i jeszcze…Nie wierzę, że przeczytałam coś w 100% odpowiadającego moim wymaganiom, sama czegoś takiego napisać nie potrafię, a Wy potraficie! NIESAMOWITE! Przez to moje libido również zaczyna…”chorować”.

    A co do innych opowiadań, to skończyłam Outsidera, ale żałuję, że było tak krótkie :< i zaczęłam ACTL, ale to niestety nie są moje klimaty. Will mnie przeraża swoją anatomiczną fascynacją, ale podoba mi się jego bezpośredniość.(i nienasycenie :D) Tak czy inaczej Wasz styl podoba mi się na tyle, że na pewno ACTL całe przeczytam, ale nie będzie dla mnie nigdy tak dobre jak SV albo FDTS :D

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję po raz kolejny za umilenie dnia :)

  4. Gordon pisze:

    Mnie rozbroil moment z tym ze dobrze ze Josh ma wrazliwa dupe ;p Dobrze, dobrze. To podkreca jak on sie tak doprasza i wszystko tak bardziej na nieo dziala. Zwierzece libido mu sluzy. Ale jakby tam ludzi po libido mieli kwalifikowac jako chorych to Will z ATCL juz dawno by siedzial zamkniety xD Chuj zszedlem z tematu sorka. Ta palcowka byla zajebista, leca na siebie jak glupi. Masona slabosc do znecania sie nad Joshem wszystko wyostrza ;p Wcielic sie w Masona na jeden dziej byloby genialnie ;p I utrzymalyscie im sielanke jeszcze, pochwala sie nalezy. Goraco bylo ide wlaczyc wiatraczek ;p

  5. Elis pisze:

    Nie mam za wiele czasu, bo mam na głowie rodzinkę, ale musiałam przeczytać rozdział. Uwielbiam rumieniącego się i takiego zawstydzonego Josha, ale popieram nagość itd. tylko w zaciszu ich sypialni. Po co biedny Josh ma przeżywać kolejną traumę i paradować nago przez pozostałymi domownikami. A ten „pornol” Awww. Kocham to, jak Josh jest wrażliwy i wszystko bardziej odczuwa. Jak obciąga Masonowi itd. Tam mi się zamarzył jeszcze raz obciągający Mason no i dający dupy, ale tym razem normalnie. Nie jak ostatnio. :)
    Poza tym czekam, aż połączycie razem Annę i Eliota. Należy im się coś od życia. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s