Fire Dragon Tattoo Studio – 115 – Puerto de Colorido

Lenny obejrzał się na Kate, po czym objął ją ramieniem w pasie i podszedł do młodego mężczyzny. Podał mu rękę w specyficzny sposób. Zamiast zwykłego uścisku było to jeszcze przybicie sobie piątki.
— Siema. Dobrze, że jesteś. Wziąłeś furę? — spytał na wstępie nieznanego dziewczynie Latynosa.
Ten pokiwał głową. Miał sięgające ramion, ciemne włosy, specyficzne, brązowe i duże oczy oraz starannie przycięty, krótki zarost. Wyglądał na młodego. Na pewno nie starszego niż choćby Mike. Jego uśmiech był całkiem przyjemny.
— Wziąłem, ale ciężko było zaparkować. Stoi dalej. — Skinął brodą w jakimś kierunku, ale przy tym patrzył na Kate z wyrazem uprzejmego zainteresowania.
— Dobra. Nie ma sprawy — odparł Lenny, czując się już trochę lepiej, kiedy widział, że kumpel patrzył na Kate. — W ogóle, przedstawię was. To Katy, dobra znajoma i przyjaciółka przyjaciółki mojej księżniczki. A to Juan. — Chłopaka przedstawił już krócej, nie chcąc dziewczyny od razu zrażać, skąd go znał.
— Witaj, miło mi cię poznać. — Latynos wyciągnął do niej rękę, nie okazując zdziwienia określeniem, jakim Lenny nazwał Ryana. Patrzył prosto w oczy, a raczej okulary Kate, ale i tak widać było nieco zakłopotania z jego strony.
Dziewczyna chwilę się zawahała, po czym uśmiechnęła się szeroko i podała mu rękę.
— Siema. Lenny nic mi nie mówił… Znaczy, jesteś miłą niespodzianką. — Zaśmiała się i zerknęła na mężczyznę, który patrzył na nich ze spokojem.
— Pomyślałem, że w grupie raźniej. A i Juan ma samochód, to skoczymy na trochę mniej przeludnioną plażę.
— Właśnie, zapraszam — dodał od razu Latynos. Gdy ruszyli w stronę jego złoto-brązowej Impali, pochylił się ukradkiem do Lenny’ego i szepnął: — Myślałem, że towar jakiś chcesz. A tu miłe zaskoczenie.
Lenny spojrzał groźnie na sporo młodszego od siebie chłopaka.
— Naucz się, że tu już tego nie ma. Fajna dziewczyna, ty zabierzesz nas w fajne miejsce, a potem wymienicie się numerami. Rozumiesz? — spytał go tonem nieznoszącym sprzeciwu. Mówił tak, żeby Kate nie słyszała.
Juan zaczerwienił się na policzkach i dyskretnie obejrzał na dziewczynę. Pokornie pokiwał głową.
— Jasne… Rozumiem, rozumiem. — Odchrząknął i uśmiechnął się do Kate, gdy doszli do jego samochodu. Wydłużona maska i skórzane siedzenia w starym stylu. Był to zdecydowanie samochód z klasą. A i Juan miał klasę, bo otworzył drzwi Kate niczym damie. — Znam fajne miejsce. Powinno być miło. Trochę daleko, ale potem was odwiozę.
Lenny miał nadzieję, że uda mu się zmyć przed czasem. Ale nic na ten temat nie powiedział, tylko wpakował się na tylnie siedzenie. Kate za to spojrzała na Latynosa trochę zdziwiona tym, że tak młody facet otworzył jej drzwi. Wsiadła.
— Dzięki. A gdzie to? Czy to tajemnica?
— Trochę na południe bardziej… No, zobaczysz — odpowiedział Juan, kiedy zasiadł za kierownicą. Sięgnął do okularów przeciwsłonecznych leżących w schowku pomiędzy siedzeniami i nasunął je na nos. — A wy co tak sami, co? Księżniczka nie zazdrosna? — Zaśmiał się luźno, a przynajmniej starając się tak zachowywać. Kate jednak wydawała się go peszyć, chociaż co raz zerkał na nią, gdy ruszyli z parkingu.
Lenny siedzący wygodnie na tylnym, miękkim siedzeniu prychnął pod nosem.
— Odsypia.
Latynos uśmiechnął się, marszcząc nos.
— No, ładnie… I zabierasz mnie, żeby nie było, że podrywasz jej koleżanki? — Śmiał się, jakby wcale nie wiedział, po co Lenny go zaprosił.
— Powiedzmy — odparł krótko, sięgając do kieszeni po telefon, chcąc napisać do Ryana, że pragnie przytulić się do jego ciała i popodgryzać jego pośladki.
— Lenny? Że… koleżankę jego dziewczyny? — Kate spojrzała do tyłu, czując się lekko zagubiona tą rozmową. „Jej”? „Księżniczka”? Tak o Ryanie publicznie mówił Lenny?
— No, tak, mówił, że jesteś koleżanką koleżanki jego księżniczki, nie? — Juan szybko zerknął na Lenny’ego we wstecznym lusterku, upewniając się, czy czegoś po drodze nie pokiełbasił.
— Tak. Jest. Tylko chyba nie mamy rozmawiać o niej? Już ci to raz mówiłem — zagroził mężczyzna. — Opowiedz lepiej Katy coś o sobie. Nie zna cię.
— Jasne — zgodził się Latynos i uśmiechnął się do dziewczyny. Był bardzo zadbany i chociaż miał na nosie garbek po złamaniu, to wyglądał dobrze. — Oczywiście, jeśli w ogóle chcesz cokolwiek wiedzieć. Nie chcę przynudzać. Ale zaraz zobaczysz knajpkę, którą prowadzę z kumplem. — Przy tych słowach wskazał za okno, gdzie w oddali widać już było słomiane parasole.
Kate od razu zerknęła przez okno, przechylając się na fotelu.
— Wow. Chyba kojarzę to miejsce. Taka dziewczyna, którą przekłuwałam, mówiła mi o nim! — Ucieszyła się, zerkając znowu na kierowcę. — I co robisz?
— Drinki. — Poruszył brwiami z zadowoleniem. — Zrobię ci takiego kolorowego, jak chcesz. Zakład, że nie piłaś. Ale przekłuwałaś w sensie… kolczyki, tak? — dopytał, dojeżdżając już pod knajpkę, która mieściła się przy plaży. Ludzie, których mijali po drodze, w dużej mierze byli Latynosami, ale nie tylko.
— Mhm, pracuję z kumplami, z Charliem i Jasonem, a, i jeszcze managerem, w studiu tatuażu. Tam niedaleko Uniwersytetu, na tyłach centrum handlowego — wyjaśniła, a Lenny, który dalej wypisywał świństwa w smsie, słyszał, że się coraz bardziej ożywiła. — Oni zajmują się tatuażem. To znaczy Mike, manager, księgowością, ale Charlie i Jason tatuują, a ja też dziaram, ale głównie piercing. Różny. — Zachichotała.
— To chyba powinienem poprosić o wizytówkę — rzucił luźno kierowca. Cieszył się, że miał na sobie okulary, bo gdy zatrzymali się przed kolorową knajpką, złapał się na tym, że zaczynał się wgapiać w dziewczynę jak ciele.
— Jasne. A co byś chciał? — spytała, szczerze zaciekawiona.
Kiedy tylko się zatrzymali, Lenny wysiadł z samochodu, nie wtrącając się. Jego plan działał. Nawet nie przypuszczał, że aż tak dobrze.
— Nie wiem w sumie, wiesz… Ale może byśmy się na coś ugadali — odparł luźno Juan, kiedy wysiedli i zamknął samochód. — Warto o tym pogadać, ale na razie zapraszam na drinka, a potem skoczymy na słoneczko. Co nie, Len? — Zerknął na milczącego kumpla. Ale tylko na chwilę. Głównie gapił się na dziewczynę.
— Jasne — odparł trochę zbywczo. Na razie pilnował sprawy, ale znał Juana już trochę i wiedział, że mimo braku czystej kartoteki był naprawdę dobrym chłopakiem. Tłumaczył to sobie tym, że spotkał na swojej drodze w złym czasie złych ludzi. A że był czasami trochę głupiutko naiwny, to narobił sobie problemów. Na szczęście był też zaradny, więc Lenny wierzył, że jeszcze coś dobrego z niego wyrośnie. To, że miał robotę i całkiem przyzwoite auto, już o czymś świadczyło.
— A ty nam zrobisz jakiegoś drinka? — spytała zaciekawiona Kate. — Z palemką?
— Co tylko chcesz! Na mój koszt — odpowiedział od razu Latynos, zakładając okulary na włosy.
Otworzył drzwi przed dziewczyną, a kiedy ta weszła jako pierwsza, rzucił do Lenny’ego bezgłośne „wow” z wyrazem zestresowania i równocześnie zafascynowania na twarzy. Wyglądało na to, że Kate mu się spodobała.
— Rozgośćcie się — dodał.
Knajpka o nazwie Puerto de Colorido nie była duża, ale bardzo klimatyczna i kolorowa. Na zewnątrz na przestronnej werandzie stały słomiane parasole i gustowne, okrągłe stoliki. W środku, gdzie teraz całą trójką się znaleźli, stały takie same meble, w tle leciała latynoska muzyka, a za barem ujrzeli postawnego, choć mało urodziwego mężczyznę. Uśmiechnął się jednak do Juana serdecznie, a chłopak szybko obszedł bar i powiedział do niego coś po hiszpańsku. Ten pokiwał głową i wyszedł na zaplecze.
Lenny obejrzał się za mężczyzną.
— To był Mauri? — spytał. Średnio kojarzył faceta, ale chciał się upewnić. Znał go głównie z opowiadań Juana. Podobno był bardzo spokojnym człowiekiem. Do czasu.
Kate w tym czasie usiadła na wysokim stołku przed barem.
— Si, mówiłem ci o nim kiedyś. Stary znajomy… Rozumiesz. — Juan uśmiechnął się kątem ust i zaczął wyciągać spod baru potrzebne rzeczy do zrobienia drinka. Wyglądał jak w swoim żywiole. Poruszał się swobodnie i co prawda uśmiechał się raz po raz dość zakłopotany do Kate, ale można było zwalić to na wrodzoną nieśmiałość. Wyglądał na energicznego i sympatycznego chłopaka. — Len, też się napijesz, co? A dla ciebie ten kolorowy specjał. — Uśmiechnął się do dziewczyny.
— Ta, możesz coś dla mnie zrobić — mruknął Mulat, siadając obok. — Tylko bez szaleństw.
— A dla mnie właśnie z szaleństwem jakimś! — Zaśmiała się Kate, opierając się ramionami o bar. Zaglądając za niego, chcąc lepiej widzieć, co robił Latynos. Podobało jej się, jak sprawnie wszystko przygotowywał. — Długo już to robisz?
— A w sumie nie… To znaczy, wiesz, w robienie drinków się bawię od dawna, ale to cudo — poklepał blat dłonią — to mamy z Maurim może rok, dwa? I jeszcze spłacamy. Trochę długów trzeba było zaciągnąć, żeby to postawić. — Mówiąc to, przygotowywał drinka i po chwili postawił go przed Kate. Faktycznie był kolorowy, upstrzony fioletową parasolką i plasterkiem pomarańczy. Potem zabrał się za robienie drinka dla Lenny’ego.
— U nas robiliśmy z chłopakami zrzutę na studio. Charlie kilka lat nawet kasę zbierał, Mike na szczęście sporo się dołożył. Ale też na początku nie kręciło się tak wow. Na szczęście mamy Jasona. — Dziewczyna zaśmiała się, nim spróbowała drinka. — O kurcze, ale… fajne. Taki… No! — Zachichotała, zasłaniając dłonią usta. — Fajny. Co w nim jest?
— Syrop kokosowy, curacao blue, sok pomarańczowy, cukier… wódka, wiadomo. Ale smaczny? Na czuja trochę robiłem. — Uśmiechnął się lekko, mając w duchu nadzieję, że jakoś jej zaimponował. Lenny’emu robił drinka na bazie białego rumu. Uznał, że skoro ten nie uściślił, co chciał, to zrobi mu to, co sam lubił.
Kate energicznie pokiwała głową. Gdy weszli, zdjęła okulary, ale teraz odłożyła je na bok na bar, bo jej przeszkadzały.
— Bardzo fajne. Słodkie, ale nie za bardzo. I takie egzotyczne. — Uśmiechnęła się szeroko do Latynosa. W tym wszystkim zupełnie zapomniała o obecności Lenny’ego. Ten to czuł i bardzo mu się to podobało. Niby nie umiał jej zbyć, ale przynajmniej udało mu się zainteresować ją kimś innym niż sobą. — Ale w ogóle, wiesz, nie mogłabym chyba tu za długo posiedzieć. Jeszcze kilka takich pysznych cudeniek i na słonku już bym się zważyła.
Juan uśmiechnął się szeroko, ukazując białe, równe uzębienie.
— Dlatego bierzemy te dwa i idziemy się z nimi powygrzewać. Ja was będę odwoził, więc tylko colę sobie wezmę — dodał od razu. Nie chciał, żeby dziewczyna myślała o nim jako o kimś nieodpowiedzialnym. To, że kilka razy nieszczęśliwie wpadł w różne kłopoty, nie znaczyło, że nie potrafił uczciwie żyć. — Lubisz mojito, Len, co? — zwrócił się jeszcze do kumpla, podsuwając mu przezroczystego drinka z limonką, lodem i listkiem mięty.
— Jest spoko — odparł, zabierając swój alkohol. W sumie piwo nie byłoby złe, ale nie miał zamiaru narzekać. Wręcz przeciwnie.
Aprobata Lenny’ego ucieszyła Juana niemal na równi jak zadowolenie Kate. Sam zabrał sobie z lodówki małą butelkę Coca-Coli i poprowadził ich do bocznego wyjścia skierowanego na plażę.
— To zapraszam na słoneczko — zachęcił, otwierając drzwi przed Kate. Jeszcze krzyknął po hiszpańsku w głąb knajpy do Mauriego. Prawdopodobnie, że wychodzi.
Kiedy szli już po piasku, Lenny został kawałek z tyłu. Wyjął telefon z kieszeni, zrobił w trybie cichym zdjęcie idącej dwójce, która żywo ze sobą rozmawiała, po czym wysłał je do Ryana z małą adnotacją „Sukces”.
Dopiero po tym ruszył za nimi na plażę, już wiedząc, że po wypiciu mojito będzie miał szansę się zmyć.

***

Pomarańczowy Mustang zwolnił, kiedy jego kierowca dojrzał znajomą, fioletową czuprynę. Gdy już zrównał się z maszerującą Kate niosącą siatki z pudełkami z jedzeniem na wynos, Mike wychylił się zza okna i zawołał:
— Hej, Katy! Wskakuj, jadę do studia.
Rzeczywiście, zbliżał się już do Fire Dragon. Miał trochę wolnego, więc chciał zobaczyć, jak ekipa sobie radziła. Wiedział, że pod jego nieobecność się nie obijali, ale chciał się dowiedzieć, co u nich słychać. Od czasu powrotu z wyspy znowu był zasypany robotą, ale przez ciągłe napominanie Charliego odwiedzał studio, kiedy tylko miał możliwość.
Kate od razu uśmiechnęła się promiennie.
— Siema! Dawno cię u nas nie było! — zawołała, kiedy Mike zjechał z drogi i zatrzymał samochód, żeby mogła wsiąść.
— Dlatego chcę to nadrobić. Charlie mnie męczył, że mam wpaść, a Jason mędził coś, że nie ma z kim palić i jeszcze trochę, a któreś z was zarazi uzależnieniem — prychnął i ruszył już z dziewczyną w kierunku miejsca pracy.
— Na mnie lepiej niech nie patrzy. Już ja bym mu to tak wyperswadowała z tej odtlenionej głowy, że by mnie popamiętał.
— Charliego też nigdy do tego nie ciągnęło. Ryana tym bardziej. Więc znam jego ból, kiedy trzeba wychodzić na szluga.
Kate skrzywiła się teatralnie.
— Że też Ryan ci tego nie wybił z głowy. Fuj.
— Każdy ma swoje słabości. — Mike wzruszył ramionami i wjechał na parking przed studiem. Już stąd widział za szybą dwóch tatuażystów. Najwyraźniej chwilowo nie mieli klientów.
Zaparkował i zgasił silnik. Kate, nie czekając na niego, z siatami pachnącymi jedzeniem wysiadła z samochodu. Gdy weszli do studia, trudno było powiedzieć, czy uśmiechy, które zastali, skierowane były do Kate, Mike’a czy jedzenia. W każdym razie ich nadejście ucieszyło Jasona i Charliego.
— No proszę, proszę, szefuńcio raczył odwiedzić nasze przytulne gniazdko — rzucił starszy tatuażysta zza kontuaru.
Charlie, siedzący na kanapie z komórką w ręce, dodał z uśmiechem:
— Hej, jednak mnie czasem słuchasz.
— „Czasem” to dobre określenie. Nie można tego robić za często — odparł od razu Mike, a Kate niemalże rzuciła zakupami na stolik i pobiegła po metalowy widelec dla siebie. Jeśli reszta chciała sztućce inne niż plastikowe, to sama sobie rzecz jasna mogła wziąć.
— To chodź. Może starczy dla ciebie — rzucił Charlie, wyciągając z siatek z jedzeniem plastikowe pudełko z dużym burgerem i sałatką.
Jason też wyszedł zza kontuaru, by zobaczyć, co tam dziewczyna przyniosła na lunch.
— Nie, dzięki. Jadłem niedawno. Plus muszę zgłosić się do Ryana, żeby tam u niego na siłowni jakiś karnet wykupić. Wiecie. Trochę to dopracować. — Poklepał się po brzuchu żartobliwie. Nie chciał, żeby tylko Marg zajmowała się swoim wyglądem, jak zresztą każda kobieta z okazji ślubu.
Jason, przechodząc obok niego, podwinął mu bluzkę i uszczypnął w brzuch.
— Jak dla mnie jest cacy — powiedział z wrednym uśmieszkiem i usiadł obok Charliego, by wziąć sobie coś z siatki.
Mike zmierzył go srogim spojrzeniem, ale zamiast niego wtrąciła się Kate.
— Tak? A Alex nie ma lepszego brzucha? — zaciekawiła się. Rush, z tego co widziała i pamiętała, w jej opinii miał podobnie szczupły brzuch. Chyba tylko bardziej odznaczające się kości miednicy.
— Alex jest poza konkurencją — odparł Jason, a Charlie zmarszczył brwi, zdając sobie sprawę, że nawet na wyjeździe na wyspę nie udało mu się zobaczyć Alexa bez koszulki. Był ciekaw, czy wyglądał lepiej niż brat. Wątpił.
— Trzeba kiedyś zrobić porównanie — wtrącił, oblizując usta z majonezu.
— Jestem zdecydowanie za. Można by było porównać wszystkich chłopaków, a ja, jako osoba bezstronna, byłabym sędzią — zaproponowała Kate wyraźnie ożywiona pomysłem. Nawet zapominała przez to, że powinna jeść sałatkę z kurczakiem.
— Ryan ma zajebisty brzuch — dodał od razu Charlie z przekonaniem. Poprawił przeszkadzające w jedzeniu włosy. — Ale nie ma się co dziwić, jak on sobie może za darmo w pracy ćwiczyć, kiedy chce.
— Taka praca. Ty za to za darmo możesz sobie coś wydziarać na czole — odparł Jason, też zabierając się za grillowaną kanapkę z tuńczykiem.
— Bardzo zabawne… — zironizował Charlie, a Mike tylko uśmiechnął się pod nosem. Usiadł obok nich na jedynym wolnym fotelu.
— A ja mogę jakiś profit na karnet u Ryana załatwić i mam smoka za pół ceny dzięki profesji Charliego… Ustawiłem się — podsumował, splatając dłonie na karku. Jak zwykle w studiu czuł się wyjątkowo rozluźniony.
— Cwaniak — dodał Jason, mając ochotę wyrwać go, żeby zapalić. Postanowił jednak grzecznie poczekać.
— No, ale co tam poza tym u was? — spytał Mike, patrząc po reszcie.
— U mnie więcej się dzieje w studiu niż prywatnie. Rusha teraz wiecznie nie ma, bo z Alexem siedzą, by jakoś tę nową firmę zacząć — odezwał się Charlie marudnie, wykorzystując to, że Kate miała pełne usta i nie zdążyła jako pierwsza zabrać głosu. Widać było, że chciała się czymś pochwalić.
Mike ściągnął brwi, a Jason dyplomatycznie milczał.
— Nową? To co? Nie będą już mieć tej rodzinnej firmy?
— Będą… No, ale chcą założyć nową, na Rusha, tak wiesz… na wszelki wypadek. Jakby ich starsi wydziedziczyli czy coś — wyjaśnił Charlie, jedząc na przemian burgera i sałatkę. — Wiesz, to super pomysł, myślę, ale… wczoraj i przedwczoraj nawet spać sam szedłem, bo Rush tak późno wrócił. — Skrzywił się.
— Praca. Tak czasami bywa, tym bardziej, jak pracuje się na własny rachunek, a nie dla korporacji — odparł od razu Mike, stawiając się w roli obrońcy młodszego z braci.
— Tak, wiem… — Charlie westchnął i w końcu odłożył niedojedzonego burgera, po czym opadł ciężko na oparcie kanapy. — Ale mi brakuje seksu, jego towarzystwa i w ogóle…
— À propos męskiego towarzystwa… — wtrąciła się Kate i popatrzyła po nich, czekając, aż zwrócą na nią uwagę.
— Hm? — Pierwszy wykazał się manager studia, jakoś nie mając ochoty słuchać o tęsknotach kumpla do igraszek z ukochanym.
— Tak wczoraj się widziałam z Lennym, bo Ryan spał i nie mógł, i… — Dziewczyna zawiesiła głos, wymachując jednak żywo widelcem z podekscytowaniem.
— Chyba już nie mógł — wciął się Jason z wrednym uśmieszkiem. — Ciekawe czy w ogóle spał — dodał, zerkając na Charliego i oczekując jego reakcji. W jego mniemaniu zabawnie się irytował, kiedy temat schodził na Lenny’ego.
— Na pewno nie leżał zaszlachtowany, bo dzisiaj z nim smsowałem — burknął młodszy tatuażysta, a Kate wychyliła się i pacnęła go w czoło widelcem.
— Ej, nie o nim teraz! Bo nie wiecie, kogo mi Lenny przedstawił! — fuknęła.
Jason westchnął ciężko, wiedząc, że to nie skończy się inaczej niż wysłuchaniem Kate. Uwielbiał ją i nie chciał jej robić przykrości, ale jakby każdy bardzo chciał jej wysłuchiwać, to byłoby dziwnie. Po drugie, wkurzona Kate była zabawna.
— Nie wiemy — przyznał. — Swojego bliźniaka?
— Nie… nie ma — odparła z grymasem zawodu.
— I dobrze — dodał Charlie.
— Ale przedstawił mi Juana. Wiecie… może nie powinnam na to lecieć, ale… Jakie on drinki robi…! — Westchnęła głośno i wpakowała sobie do ust kawałek mięsa.
— Drinki? — spytał zaciekawiony Jason.
— Juana? — Mike wykazał się większą frasobliwością. — Kto to w ogóle? — Już nie pytał z grzeczności, czemu w ogóle Lenny przedstawił kogoś dziewczynie. Domyślał się, że jeśli Ryan go wystawił, to nie chciał z nią zostawać sam na sam. Wszyscy jak na dłoni widzieli, że nie radził sobie z dziewczyną, a ona wykorzystywała to w dwustu procentach.
— Nooo, Juan i drinki — odparła dziewczyna z pełnymi policzkami, ale widząc zainteresowanie kumpli, wyraźnie się ożywiła. Tylko Charlie słuchał jej w milczeniu, jedząc burgera i powstrzymując się od komentarzy. — Założył z kumplem niedawno knajpę. Byliśmy w niej, potem jakoś Lenny się zwinął, w sumie nie wiem kiedy, ale siedzieliśmy na plaży i gadaliśmy, i piliśmy te drinki. Za darmo nam zrobił!
— I skąd on jest? Tu mieszka?
— Tam szczegóły, Mike — wtrącił się Jason. — Lepiej powiedz, jaki jest? Miły?
Kate od razu pokiwała energicznie głową.
— Bardzo. Ma taką furę fajną, ustawiony jest, ale młody, nie żeby jakiś staruch nadziany. Tak coś pomiędzy… — zmrużyła oczy, przypatrując się im. — No, nie wiem, w naszym wieku chyba. — Wskazała siebie i Charliego.
— A nie żaden wspólnik Lenny’ego, który uniknął kary? — wtrącił chłopak sceptycznie.
Kate ściągnęła brwi, robiąc dzióbek z warg.
— Nie — zaprzeczyła, mimo że nie miała pojęcia. — Nie no, chyba nie. Nie wiem nawet, skąd się znają.
— Ale nawet jeśli… — zaczął Jasona, ale tym razem Mike mu przerwał.
— Żeby nie było podobnej sytuacji jak z Ryanem, że musieliśmy się martwić.
— Dalej się martwimy — wciął się Charlie, w duchu zły na całą sytuację. Nie chciał zdradzać, że słyszał Ryana pieprzonego przez tego mordercę. W końcu obiecał.
Kate machnęła ręką na te wszystkie wątpliwości.
— Dobrze mu z oczu patrzy. Poza tym… nikt nie powiedział, że ja z nim coś tego. Mówię wam tylko, że fajnego chłopaka poznałam.
Wszyscy spojrzeli na nią sceptycznie, ale pierwszy odezwał się Jason.
— To kiedy się z nim widzisz?
— W sobotę — wypaliła od razu, promieniejąc. Wreszcie to jej się poszczęściło i nawet jeśli Juan miał okazać się kolejnym dupkiem w jej kolekcji facetów, to chciała spróbować. Rola jedynej singielki w paczce była wystarczająco frustrująca. Tym bardziej po oświadczynach Mike’a.
— Gdzie? — padło kolejne pytanie pojadającego Jasona. Wydawał się najspokojniejszy o dziewczynę.
— Oj wiesz, połazić po mieście. Umówiliśmy się na Coral Gables, a potem gdzie nas nogi poniosą. Może lody jakieś czy coś. Bo mówił, że Mauri, ten jego wspólnik, będzie akurat siedział w pracy, więc ma wolne i może ze mną poszaleć. Juan w sensie. Fajniutko, co? — Popatrzyła po nich z radością w oczach.
— Mhm — odparli, nie mając w sumie jak się wtrącić. W końcu nie mieli prawa interweniować w to, z kim się umawiała.
— No, tylko serio uważaj — dodał jeszcze Charlie, już kończąc swoje jedzenie. — Bo Lenny wcale dobrych znajomych może nie mieć.
— Oj będę, będę. W końcu nie idę z nim od razu do domu, tylko na mieście się spotykamy. Charlie, nie jestem głupia. Jeden już mnie oszukiwał. Umiem sobie radzić — odparła, pijąc do Rusha.
Chłopak rzucił jej ostre spojrzenie, ale w końcu potaknął.
— Okej… Spoko — mruknął. — A wy? Robicie coś w sobotę? — zagadał pozostałą dwójkę. Sam nie wiedział, co mógł wymyślić do roboty na weekend, a coś musiał, bo zapewne Rush i Alex znowu będą pracować.
— Zapewne nie będę się wylegiwać na plaży, Charlie — odparł Jason, który był w podobnej do chłopaka sytuacji, ale był do tego bardziej przyzwyczajony.
— A ja jeszcze nie mam pomysłu. Jakieś propozycje? — dodał Mike.
— No, moglibyśmy chociaż do Sunset na piwo pójść albo gdzieś jeszcze Ryana wyciągnąć. Może tam niedaleko twojego uniwerku, Mike, co kiedyś piliśmy. No wiesz, ten park z fontannami — zaproponował Charlie, a Kate już teraz tylko się przysłuchiwała, trochę zawiedziona, że jej temat tak szybko zniknął.
W sumie sama jeszcze nie była pewna Juana, więc zamierzała poczekać, co z tego rozkwitnie. Każdy już podejrzewał, że w takim wypadku nie unikną jej kwiecistych wypowiedzi.
Mike zastanowił się nad propozycją, po czym wzruszył ramionami.
— Można. Pogadałbym jeszcze z Marg i dałbym ci znać, pasuje?
— Spoko. Jason, ty byś wpadł? — Charlie zerknął na drugiego tatuażystę, wrzucając widelczyk do plastikowego opakowania po swoim jedzeniu.
— Może się skuszę.
Charlie uśmiechnął się, widząc szansę na to, że nie będzie się nudził w weekend mimo braku Rusha. Chciałby, żeby też dołączył, ale pewnie nie wychyli z bratem nosa poza papiery. Kate za to nie wyglądała na szczególnie uradowaną, że planuje się wypad bez niej. Pocieszała się jednak myślą, że ona przynajmniej spędzi ten czas z przystojnym, robiącym pyszne drinki Latynosem.

19 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 115 – Puerto de Colorido

  1. Katka pisze:

    Tigram, oj tam, oj tam, musiałby być większym draniem, by zarabiać w ten sposób. On tylko rządził w pierdlu i nadzorował przepływ tego i owego XD

  2. Katka pisze:

    Tigram, jaka konkluzja… XD W sumie, gdyby był bardziej nieczułym facetem, to pewnie by mu w tym nieźle szło… Choć i tak ta wizja jest rozbrajająca XD

  3. TigramIngrow pisze:

    „Fajna dziewczyna, ty zabierzesz nas w fajne miejsce, a potem wymienicie się numerami. Rozumiesz? – spytał go tonem nieznoszącym sprzeciwu. I wszystko nadal tak, aby Katy nie słyszała.” – Dobra, niby komentowałam już tenkonkretny fragment tekstu, ale jutro mam kolokwium zaliczeniowe więc…
    Z Lenny’ego byłby świetny alfons :D

  4. Wadera pisze:

    Juan wydaje się naprawdę fajny, to dobrze że Katy wreszcie się poszczęściło. Ach jaki Lenny musi być szczęśliwy że plan się powiódł (dwie zapatrzone w niego jednostki z głowy i można zająć się Księżniczką :D
    Biedny Charlie będzie się teraz zamartwiać podwójnie, a osoba która odciągała jego uwagę od tematu siedzi w papierkach. W sumie z nich wszystkich Mike ma najlepiej, nie dość że się żeni to jego narzeczona nie jest ani pracoholikiem, ani wymuszonym pracoholikiem (tak chodzi i o Księcia;) ani zaborczym mordercą (chociaż kto wie, cicha woda brzegi rwie, w końcu ;)
    Tak wogóle uwielbiam ich uczone dysputy ( od pamiętnego fika w takich sytuacjach widzę ich w rzymskich togach ;p) w studiu które robi czasami za taki kącik zwierzeń XD

  5. TigramIngrow pisze:

    „Objął ją ramieniem w pasie” Ja teeeeeż chcę! Nie przepadam czasem za czlowiekiem, ale ma swoje jasne strony ^^ … no i dredy też :)
    „Fajna dziewczyna, ty zabierzesz nas w fajne miejsce, a potem wymienicie się numerami. Rozumiesz? – spytał go tonem nieznoszącym sprzeciwu.” – a jak nie to w pysk i po sprawie… Lenny, Ty romantyku!
    A Juan się zestresował. Miłe, że nie wszyscy mężczyźni są pewnymi siebie zdobywcami. A chętnie poczytałabym jakiś heteroromans u Was. Już nie mówię o seksie czy coś, ale jakieś ich przytulanki, całusy czy pieszczoty… Takie czułostki fajne. Brakuje mi tego jakoś ostatnio. Co prawda nie wiadomo czy jemu i Katy wyjdzie, ale pomarzyć fajna rzecz. No i jedna sprawa – czemu Rush nie wpadł na taki pomysł jak Lenny?! Miałby może bardziej kasiastych kumpli? No nie mówię że Katy to materialistka, żeby nie było. Ale na przyklad kumple Greya raczej mają czyste kartoteki. Ale ja do Juana nic nie mam. Jak na razie :)
    A tą rozmową o brzuchach… ech, rozmarzyłam się, no! Podotykałabym sobie męskiego ciałka.
    „Może lody jakieś czy coś.” Oby czy coś, bo te lody to tak dwuznacznie brzmią, Katy :D

  6. Katka pisze:

    Mocca, a tam nie idzie. Fajnie, że piszesz :) Hehe, no a kolejny gej to już by serio powstała gaylandia XD Więc nieee, Juan woli cycuszki XD

  7. Mocca pisze:

    Yaoistka, współczucie. W moim LO jak na razie jest zadziwiający wręcz luz. ;)
    W ogóle wiecie jak fajnie się jeździ pociągami? :D Inna sprawa, że muszę wstawać 5.30. :( No ale chciałam to teraz mam. Trzydzieści kilometrów w akompaniamencie stukotu pociągu. :D
    Shinu, a wiesz, że przy tym drinku o tym samym pomyślałam?
    Łiiii, Kats będzie miała faceta. Juan… Mrru… No jestem gościa ciekawa.
    Chociaż pierwsza myśl była, że pewnie okaże się gejem.
    Charlie i Jason porzuceni dla pracy! :D Jeju, biedactwa.
    Coś mi dzisiaj pisanie komentarza nie idzie. Eh.
    No to teraz czekam na savage’ową zabawę.
    :3

  8. Katka pisze:

    Floo, tak by sobie stali w rządku, w samej bieliźnie, a Katy chodziłaby tam i z powrotem, przyglądając się im z wielkim skupieniem i oceniając każdy kawałek ciała. A to brzuszek, a to tors, a to udka… Uch… szczerze mówiąc sama bym chciała się znaleźć na jej miejscu. I cieszyłabym się, że nie jestem facetem i nie widać, że mi „stoi” XD

  9. Floo pisze:

    Lenny swatką :D I chyba dobrze mu to wychodzi XD może powinien zmienić zawód. Nie było dziś Ryana z Lennym, nie było Jasona z Alexem… Jedyny plus tego rozdziału to było to o porównywaniu ciał. I nie miałabym, nic przeciwko XD to by mogło być całkiem ciekawe :D

  10. Katka pisze:

    Marta, zapewniam, że nie tylko zdradami da się sprawić, by było emocjonująco. Zdrady to już wręcz przejedzenie, według mnie. Ale spoko, sielanki nie powinno być za dużo, zdajemy sobie z tego sprawę :)

    Gordon, fajnie, że kombinujesz, co może być z Juanem nie tak :D Domysły są faaaaaaaajnym elementem komentarzy, strasznie to lubimy. Mimo że nie potwierdzamy i nie zaprzeczamy XD Ale wątpliwości na pewno będą rozwiane w tekście. Ale spamować zawsze możesz! To znaczy nie linkami z reklamami sprzętów AGD czy czymś takim, ale skojarzeniami jak najbardziej tak XD A pobudzenie wyobraźni – mogę powiedzieć mission complete :)

    Elis, haha, no właśnie fajna, ale nawet sobie dzisiaj z Shiv patrzyłyśmy na ciałka i jakoś tak nic nie możemy znaleźć stricte tak, jak chłopaków widzimy. Ale jak kiedyś się znajdą, to nie omieszkamy pokazać :)))

  11. Elis pisze:

    Katka, „A porównywanie ciałek… tak jakoś mimowolnie pomyślałam o tym, czy, jakbyśmy np znalazły zdjęcia różnych ciałek i pokazały Wam, to byście umieli dopasować do postaci XD” Fajna zabawa by była. *zaciera rączki*

  12. Gordon pisze:

    Wyglada na to ze Katy nie bedzie juz odgrywac roli jedynek osoby bez pary. Albo to kolejny niewypal ale nalezy sie jej. I tak nawiasem tez bym nie gardzil znajomym ktory ma bar i robi takie driny. Co wieczor bym tam byl ;p Tylko przejebane jesli koles siedzial ale jak jest taki mlody to chyba za nic powaznego. Stawiam na cos w stylu Ryana ale tez mogl z innych interesow z Lennym sie znac a nie siedziec. Ciekawi mnie to. Z jego impala mialem glupie skojarzenie ;p Ale to juz spam by byl wiec siedze cicho. A i udalo sie wam pobudzic moja wyobraznie ktora juz jest w domu Ryana po powrocie Lennyego ;p

  13. Marta pisze:

    Tak u nich sielankowo, wszyscy się lubią i kochają , ja czekam na jakieś rostania,zdrady ,emocje ,bo teraz jest tak słodko aż d porzygu

  14. Katka pisze:

    Elis, „Mógł przynajmniej uciec do Ryana, który po przeczytaniu takich smsów już był w pewnej potrzebie.” – oooch, gdyby on Cię słyszał! Przecież wcale go takie rzeczy nie podniecają, jak podgryzanie pośladków! To jego ciało wbrew jego woli na to reaguje, on wcale a wcale… Tak, oszukujmy się dalej XD No a plan faktycznie się powiódł. Lenny umie mimo wszystko radzić sobie z ludźmi. Co prawda z mężczyznami łatwiej, w końcu pozycja, jaką miał w więzieniu, mówi sama za siebie. Ale jak widać znalazł sposób i na dziewczyny, hehe :) A porównywanie ciałek… tak jakoś mimowolnie pomyślałam o tym, czy, jakbyśmy np znalazły zdjęcia różnych ciałek i pokazały Wam, to byście umieli dopasować do postaci XD

    Shinu, rozumiem, że aktualnie Juan jest maksymalnie obojętny XD Spoko, trochę mi się pomyślało o Marg – też jest sobie gdzieś w tle, ludki ją lubią, ale nie robi fajerwerków. Ale mamy nadzieję, że Juan zdobędzie sympatię :) Albo antypatię, w sumie bulwers czytelników też się fajnie czyta XD „ale ta wzmianka o tym, że jak Lenny zaakceptował tego drinka, to Juan się na to ucieszył?” – hahaha, bo LENNY zaakceptował. TEN Lenny XD Oj, jego podejście do Lenniaka się jeszcze okaże XD A co do imienia – haha, spoko, rozumiem rozbawienie, choć czasem mi się wydaje, że wręcz każde latynoskie imię tak działa XD Ale gorzej by było, jakby nazywał się Alvaro…

    Yaoistka, współczuję roboty, ale wiesz… może to małe pocieszenie, ale przyzwyczaisz się. Trzeba tylko wyłączyć tryb wakacyjno-leniwy i włączyć szkolno-zapierdalający :) Ale miło nam, że poprawiłyśmy humorek :)

    Tamiya, „Szkoła to jednak głupia jest” – sądzę, że każdy by się z tym zgodził XD Nawet mi to zgrzyta, mimo że jeszcze wrzesień mam wolny. Ale wczoraj ambitnie poszłam sobie kupić papier – zapomniałam, że teraz papiernicze oblegane i nastałam się w kolejce z pół godziny. Yey. „Tylko jej zazdrościć XDD Przystojny Hiszpan, mrau 8D” – co nie? A do tego młody i robi genialne drinki XD Też bym nie pogardziła :) „Ciekawe czy Ryanek chodzić może, sialalala~” – to już było okrutne wobec Ryana, hahaha XD Cieszy się, że nie wiecie jednak, co się działo XD Biedny, takie sekrety jego życia erotycznego znacie wszyscy! A przecież NIKT nie powinien wiedzieć. Przynajmniej poza Lennym. No i widzę Twój wielki spisek przeciwko gołąbkom! Charlie już i tak dość tęskni do Rusha, jak tego tak długo nie ma :( I obstaje przy wersji, by tym czasem się dzielili i Jason też z nim cierpiał XD A tak serio… no widać, nie tylko bracia mają ciężko, ale i ich faceci. To przynajmniej takie, wiesz… wspólne pracowanie na swoją szczęśliwą przyszłość :)

  15. Tamiya pisze:

    Szkoła to jednak głupia jest :c Ale tak -FDTS to cudowny poprawiacz humoru 8D Taka tam u nich sielaneczka, aż mi się zrobiło weselej 8D No i Katy W KOŃCU kogoś ma. Chociaż u was nigdy nie wiadomo, czy zostaną razem. Ale daję 99%, że jednak to jest TEN XD Katy się już naczekała, a dawno, dawno temu obiecywałyście, że dostanie swoje pięć minut, więc… Sądzę, że to już czas 8D No nic, mam nadzieję, że się jej poszczęści. Bieda taka, że jako jedyna singielka została :c I liczę, że nie zrazi się do Juana jak usłyszy o tej jego „ciemnej stronie” xd Ale… Tylko jej zazdrościć XDD Przystojny Hiszpan, mrau 8D
    Najbardziej mnie jednak rozwalił Lenny jak pisał Ryanowi smsy o podgryzaniu pośladków xD Aż sobie to wyobraziłam, ach, nice~ Już sobie wyobrażam, co tam się działo jak Lenny zmył się do domu <3 Hahaha. Ciekawe czy Ryanek chodzić może, sialalala~
    No, a niech braciszkowie Grey sobie pracują, żeby w końcu mogli pozbyć się Jane (dobra, cicho, niby nic do niej nie mam, ale to narzeczona Alexa. To czyni z niej wroga publicznego numer jeden). Chciałabym żeby kiedyś Jason i Alex się wymienili obrączkami ;w; Jakoś w ich przypadku to bym po prostu umarła z radości 8D Chcę więcej JA~ Yep, ja zawsze chcę ich więcej, ale co ja poradzę XD A za trzy dni Jeff i Willuś *o*
    O. Niech Alex zarzuci Rusha papierami i ucieknie do Jasona XD Ej. Nie to, że nie lubię gołąbeczków, ale… Oni od początku mają różowo, kolorowo, mieszkają razem, cukier i lukier się u nich przelewa, plus są ze sobą dłużej niż JA, więc się już trochę sobą nacieszyli xD Niech teraz Alexiątko się zabawi! <3
    Grzecznie czekam do piąteczku na ACTL~

  16. Yaoistka^^ pisze:

    Zajebiście ^^ y to umiecie poprawić mi humor po 1 dniu szkoły gdzie:
    1. mam już na jutro zadanie
    2. już na jutro się muszę uczyć bo babka z maty PYTA :(

    A myślałam, że w technikum chociaż 1 dnia będzie troszkę luzu… :/ WENY I NA PEWNO BĘDĘ TUTAJ CO CHWILE ZERKAŁA. ;)

  17. Shinu pisze:

    Nie mam co oceniać Juana jak na razie, bo pojawił się na chwilkę i tak szczerze to wydawał mi się jakis taki… w sumie nawet nie wiem xD. Zazwyczaj chociaż znam swoją pierwszą reakcję jak przy Jasonie było „Wkurwiający, ale go lubię”, albo Rush „Irytujący i nie przepadam”, a przy Juanie nic. Niby pisze tam, że jest nieśmiały, ale też było wspomniane o jego problemach z prawem(mam nadzieję, że będzie więcej szczegółów) i to mi nie przeszkadza, broń Boże, ale kurcze, odniosłam dziwne wrażenie, że Juan ma jakieś specyficzne relacje z Lennym. Zapewne znają się z pierdla, tak przynajmniej spekuluję, ale ta wzmianka o tym, że jak Lenny zaakceptował tego drinka, to Juan się na to ucieszył? No wtf? Co go, że tak powiem, interesuje opinia Lenny’ego, jesli wpatrzony jest w ładną laskę tuz obok?
    Kurczę, nie wiem co o nim myśleć, serio, czas pokaże ;]. Ale jaaaa! Dac mu na imię Juan? xD Jak „Don Juan” xDD Dobrze, że nie Don Pedro, albo Jesus, albo coś jeszcze gorszego xDD Żeby nie było, że krytykuję, bo nie, ale to imię mnie po prostu rozwala xDD

  18. Elis pisze:

    Miły chłopak z tego Juana. Tylko ciekawe, jak Katy i paczka zareagują na to gdzie poznał Leniaczka. Lenny miał dobry plan i chyba się powiódł. Mógł przynajmniej uciec do Ryana, który po przeczytaniu takich smsów już był w pewnej potrzebie.
    Szykuje się na sobotę fajny wypad. :) I fajne byłoby takie porównanie ciał chłopaków. :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s