Fire Dragon Tattoo Studio – 114 – Czekający na parkingu…

Ryan wrócił do domu zdyszany. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie trzecia w nocy. Nie mógł spać, a siedzenie przed telewizorem mu się znudziło, dlatego uznał, że jeśli się zmęczy, to łatwiej zaśnie. Przebrał się więc w dres i wyszedł z domu, by chwilę pobiegać. Było nawet przyjemnie, dlatego bieganie mu się przedłużyło.
Wytarł czoło przepoconą koszulką. Zamknął za sobą drzwi i od razu skierował się do kuchni. Tam napił się wody z kranu i wszedł do łazienki, chcąc wziąć prysznic, odświeżyć się i wreszcie pójść spać.
Przez ostatnie dwie noce Lenny’ego znowu nawet przez chwilę nie było w jego łóżku. Jedynie rudy kocur Jay dotrzymywał mu towarzystwa. Z jednej strony cieszyło go to, bo wciąż miał w głowie chaos i wątpliwości odnośnie ich związku. A przynajmniej miał nadzieję, że tak to Lenny traktował. Z drugiej strony brakowało mu jego obecności.
Nie chciał teraz o tym myśleć. Umył się szybko, założył na tyłek granatowe bokserki i nie kłopocząc się zapalaniem światła, wszedł do sypialni.
— Znowu nie śpisz. A myślałem, że to ja pracuję w nocy. — Z wnętrza usłyszał znajomy, niski głos.
Zatrzymał się w połowie kroku. Uśmiechnął się krzywo i następnie ruszył w kierunku łóżka.
— Ty niewątpliwie pracujesz w nocy. Moją nocną aktywność można tylko nazwać mało twórczym zabijaniem czasu. I widzę, że nadal lubisz niezapowiedziane wizyty.
— Może powinieneś w takim razie zająć się czymś twórczym? Chociażby szydełkowaniem — zakpił mężczyzna leżący bokiem na łóżku.
— Hm… Chyba wolę jogging. — Chłopak wszedł na materac i położył się po swojej stronie. Patrzył czujnie na zarys sylwetki swojego faceta. — A ciebie mama pozbyła się z domu, czy może jednak zatęskniłeś do naszego syfu, pustej lodówki i łóżka zajmowanego przez innego faceta i kota.
— Naszego syfu. A już co do łóżka zajmowanego przez innego faceta, to mam nadzieję, że tylko ty jesteś tym innym facetem — zamruczał Lenny, pierwszej uwagi bynajmniej nie komentując. Przysunął się do boku Ryana i najpierw przesunął po nim nosem, a potem pocałował.
Ryan czuł, jak włosy mężczyzny łaskotały mu skórę. Odetchnął głębiej przez to uczucie, a jego jeszcze wilgotna, opalona klatka piersiowa uniosła się powoli. Położył Lenny’emu dłoń na plecach, sam nieco spięty.
— Nie wiem nic o żadnym innym — odpowiedział tylko.
Lenny zamruczał nisko. Było to zarówno ostrzegawcze mruknięcie, jak i wyrażające aprobatę. Polizał skórę chłopaka, przesuwając się powoli w górę do miejsca, w którym Ryan miał blizny. Ten na moment zamknął oczy, leżąc na plecach i poddając się dotykowi starszego mężczyzny.
— Mam rozumieć, że to, jak szybko zacząłeś mnie obmacywać, znaczy, że to przywiodło cię dzisiaj do domu? — zapytał, przesuwając dłoń na kark Lenny’ego. Miał ciepłą skórę.
Mężczyzna uniósł spojrzenie zielonych oczu na jego twarz.
— To, że nie protestujesz, też mam rozumieć, że nie masz nic przeciwko?
Ponownie pochylił się nad jego ciałem, jak drapieżnik nad swoją ofiarą. Przesunął samym czubkiem języka najpierw po jednej, potem po drugiej bliźnie na żebrach Ryana, na co przez ciało chłopaka momentalnie przebiegł dreszcz. Uczucie języka na bliznach było specyficzne.
— Jeszcze nie jestem na tyle śpiący, bym musiał się od ciebie opędzać. I widzę, że zwiedzasz nowe rejony mojego ciała.
Lenny nie skomentował, tylko rzucił kochankowi krótkie spojrzenie. W jednej chwili położył mu dłoń na klatce piersiowej, na mostku, przyciskając go do pościeli, po czym ugryzł go w dolną wargę.
— Zjadłbym cię — zamruczał nisko, a Ryan poczuł, jak drugą ręką przesuwa po jego boku. Bardzo władczo.
Nagle zrobiło mu się gorąco. Nie wiedział, czy to z podniecenia, czy niepokoju. Przy Lennym czasem te dwa uczucia dziwnie mieszały się ze sobą.
Oblizał usta, mierząc go przez chwilę wzrokiem, nim nagle sam się poderwał i przerzucił go na plecy, samemu znajdując się nad nim.
— To ty tu jesteś czekoladą — rzucił i pochylił się do jego szyi, powoli zaczynając ją obcałowywać. Na wszelki wypadek trzymał dłoń na ramieniu Lenny’ego.
Mulat wyprężył się pod nim i przesunął paznokciami po jego ramionach. Do tego wyciągnął szyję w górę i cmoknął chłopaka w policzek, aby zaraz po tym spróbować złapać go zębami.
— Chcę twojej dupy. Kutasa, twoich ust — niemalże zawarczał, a Ryan słyszał, jak głęboko oddychał.
Aż sam sapnął głośniej, wpatrując się w mężczyznę coraz bardziej rozognionym wzrokiem. Pocałował go mocno, ale szybko się oderwał i wyprostował, chcąc zrzucić z siebie bokserki. Gdy tylko to zrobił, ponownie się pochylił, pocałował go agresywnie i przycisnął do poduszki. Kiedy był tak blisko, poczuł na swoim udzie, że Lenny bynajmniej nie był już miękki i odpowiadał na pieszczoty z równą werwą i agresją.
Niemal się pożerali, dysząc głośno i dotykając się. Ryan w tym wszystkim skierował ręce w dół, sunąc palcami po bokach Lenny’ego, aż na jego biodra, a potem pośladki, które ścisnął. Czując, jak były sprężyste i gorące, zamruczał nisko.
Lenny zaburczał i ukąsił jego język. Kiedy chłopak na sekundę się odsunął, złapał go za kark i przyciągnął do siebie, gryząc w delikatną skórę na szyi. Mocno.
— Kurwa! — syknął Ryan, marszcząc brwi, ale nie oponując. Podniecały go takie gesty.
Pochylił głowę, masując jego pośladki i ocierając się przy tym kroczem o dużego penisa. Lenny zerknął na chłopaka, po czym sięgnął do jego tyłka. Zaserwował mu dawkę bólu, gdy wbił palce w pośladki. Ryan od razu zaklął, niemal wpadając na mężczyznę, gdy gwałtownie się do niego pochylił.
— Pieprzony drapieżca…! — wydyszał przy jego uchu.
Lenny uśmiechnął się dziko.
— Lubisz to — nie spytał, lecz stwierdził z całkowitą pewnością w głosie. Jedną ręką złapał kochanka za kark, nie pozwalając mu się ruszyć, zaś drugą przesunął pomiędzy jego pośladkami. — Kręci cię to, że cię zdobywam. Że przywłaszczam sobie kawałek po kawałku.
Ryan cieszył się, że twarz miał schowaną w zgięciu jego szyi, bo nagle poczuł, jak zrobiło mu się w nią gorąco. Był pewien, że wstąpiły na nią mocne rumieńce. Nie panował też nad spięciem pośladków ani nad sercem, które gwałtowniej uderzyło mu w piersi. Było mu wstyd. Szczególnie że od czasu ochłodzenia ich relacji Lenny go tam nie dotykał. A teraz sam poczuł, jak mu dobrze, gdy to robił. Jak przesuwał opuszką palca po jego zwieraczu, jak lekko go drażnił i sprawiał, że ten był jeszcze bardziej wrażliwy.
— Powiedz. Stęskniłeś się za tym. Chcesz poczuć, jak się w ciebie wdziera, rozpiera. — Głos Lenny’ego był zachrypnięty z podniecenia, a jego wielki, twardy kutas ocierał się o brzuch i krocze chłopaka wręcz natarczywie.
Ryan poczuł mocny, przyjemny uścisk w podbrzuszu zarówno przez ten dotyk, jak i wyobrażenie tego, co Lenny mówił. Równocześnie jednak poczuł się cholernie zażenowany, bo nie umiał zaprzeczyć. Nie uniósł więc głowy, tylko mocniej do niego przylgnął.
— Myślałem, że chciałeś mojego kutasa — odpowiedział przez ściśnięte gardło.
Lenny zamruczał nisko i złapał Ryana za włosy, odciągając jego twarz od swojej szyi, chcąc go zobaczyć. Od razu się uśmiechnął, widząc jego rumieńce. Pocałował go mocno, przytrzymując sobie jego głowę, po czym zarzucił nogę na jego biodro i przewalił ich na bok. Wspiął się na niego i złapał go za kolano, podciągając mu nogę w górę.
— Też — wydyszał, kiedy w końcu puścił czerwone od pocałunku usta Ryana.
Schylił się do jego krocza i od razu polizał po sztywnym penisie. Poczuł, jak ten pulsował oraz jak jeszcze bardziej twardniał na wilgoć i drażniący dotyk języka.
— Tak… Dobrze, chociaż ta wcześniejsza pozycja też była w porządku — rzucił chłopak na wydechu. Chciał opuścić nogę, by nie być na niego aż tak otwartym, ale Lenny nie pozwolił mu na to i tylko pchnął go, przewalając na plecy.
— Za dużo gadasz — burknął.
Pochylił się nad jego penisem. Nóg nie pozwolił mu złożyć. Obciągając mu, równocześnie masował jego pośladki, które spinały się co chwilę, zamiast rozluźniać.
Ryan oddychał płytko, zaciskając palce na pościeli i co raz poruszając biodrami. Było mu gorąco. Z podniecenia i podenerwowania. Czuł ciepło i wilgoć wokół penisa, które nie pozwalały mu się skupić na tyle, żeby wiedział, co w tym przeważało. Język Lenny’ego robił jakieś cuda wokół jego penisa, co rusz też lizał jego jądra, uda. Aż w końcu Ryan poczuł, jak mężczyzna splunął na jego rowek, a następnie naparł palcem na szparkę.
— Mm… Nawet sam sobie nie robiłeś. Będziesz ciaśniutki.
Ryan gwałtownie zburaczał na twarzy i szerzej rozchylił oczy.
— Nie, nie robiłem sobie sam! — syknął, zawstydzony tym, że w ogóle Lenny mógł brać to pod uwagę. Cały się spiął i złączył nogi. — Co to, kurwa, za chore insynuacje, hm?!
Lenny spojrzał na swoją dłoń uwiezioną między udami chłopaka. Westchnął ciężko i zsunął się z niego, kładąc na boku. Oblizał wilgotne usta.
— Chore?
— Tak, bo, wybacz, ale nadal nie wiem, co we mnie jest według ciebie takiego, że miałbym robić sobie dobrze w taki sposób — odparł Ryan twardo.
— Może chociażby to, że jest ci dobrze, kiedy ja to robię? I serio? Nigdy? — Wydawał się autentycznie zaskoczony, co tylko sprawiło, że Ryan poczuł się jeszcze bardziej speszony.
— Nie, kurwa, nigdy — wycedził i nawet pchnął go w ramię, przewalając na plecy, po czym sam wstał z łóżka i wyszedł z sypialni. Potrzebował piwa. Zimnego, na ochłodzenie. I nie zważał w ogóle na fakt, że mu stał. Czuł się głupio.
Lenny zaśmiał się pod nosem. Nie miał zamiaru za nim biec. Nie ze sterczącym chujem. Wolał poczekać, aż wróci. W międzyczasie ułożył się wygodnie na plecach i powoli, niemalże leniwie zaczął sobie trzepać.
Jego nerwowy chłopak długo nie wracał, a dzięki ciszy panującej przez późną porę mężczyzna słyszał dźwięk otwieranej lodówki. Potem butelki stawianej na stole. Później nawet dotarło do niego miauczenie kota i jakieś słowa Ryana, które ten do niego skierował. I dopiero po kilku minutach zobaczył, jak chłopak wrócił do sypialni. Gdyby było lepsze światło, ujrzałby, że twarzy nie miał już tak czerwonej.
Uśmiechnął się do niego, przygryzając wargę i co jakiś czas wypinając biodra w górę. Jego penis był sztywny, wilgotny na główce i drżał mu w dłoni.
— Lepiej ci już? — zamruczał nisko, mrużąc swoje zielone ślepia.
Ryan spojrzał na jego członek i dyskretnie przełknął ślinę. Był duży.
— Nie traktuj mnie protekcjonalnie, proszę — mruknął, wchodząc na łóżko. Kiedy położył się obok, sięgnął dłonią do naprężonego kutasa kochanka. — Wystarczy, jak będziesz panował nad swoimi słowami.
Lenny tylko mruknął, zabierając swoją dłoń.
— Poliż go.
Ryan szybko spojrzał mu w oczy, wahając się przez moment. Chociaż „poliż” brzmiało lepiej niż „weź do ust”.
— Rozumiem, że to było zbagatelizowanie mojej prośby — odpowiedział i po chwili zastanowienia w końcu pochylił się do jego krocza. Kurwa, z bliska jego penis jest jeszcze większy. Wysunął język i przesunął nim po główce.
Mulat od razu westchnął nisko i uniósł biodra, chcąc być bliżej jego ust.
— Do twarzy ci z nim… — wydyszał. Przez to, że sam zabawiał się ze sobą, kiedy Ryana nie było, był dużo bardziej podniecony niż on.
— A ty dzisiaj jesteś wyjątkowo pewny siebie. Och, nie… Ty zawsze jesteś pewny siebie — odpowiedział chłopak, trzymając w pionie jego penisa i liżąc go powoli. Taki wilgotny od śliny, sztywny i ciemny… Aż jemu samemu było cieplej, chociaż to, co teraz robił, nieszczególnie go nakręcało.
— Tak jak ty seksowny — zamruczał nisko Lenny, sięgając do jego włosów. — Tak seksowny, że mam ochotę cię tu do siebie przyciągnąć, wcałować się w te soczyste wargi, a potem przydusić do łóżka i uczynić swoim. Jeszcze raz i jeszcze raz.
Od razu poczuł gorący oddech na swoim członku, kiedy Ryan sapnął głucho. Wyraźnie bardziej podziałały na niego słowa niż lizanie penisa. Nie odsunął się od krocza, ale zerknął na kochanka. Wyraźnie nie był świadom tego, że rumieńce ponownie wstąpiły mu na policzki.
— Jest po czwartej, Lenny…
— Co z tego? — wydyszał mężczyzna, a spojrzenie, jakie kierował Ryanowi, było pełne niepohamowanego pożądania. — Pieprzyłbym cię, aż byś zasnął. Tak jak lubisz.
Ryan ponownie przybrał na twarzy takie kolory, jakie miał, wychodząc z sypialni kilka minut temu. Odsunął się do jego krocza i oblizał wargi. Jego własny penis znowu zaczął sztywnieć, a jemu robiło się coraz cieplej.
— Ostatnio wiesz coś podejrzanie dużo o tym, co lubię…
Lenny uniósł się i złapał go za kark. Nim go pocałował, ogrzał ciepłym powietrzem jego wargi.
— Bo widzę, jak na mnie patrzysz, kiedy to mówię — odparł i wpił się w usta chłopaka, od razu sięgając drugą dłonią do jego biodra. Ścisnął je władczo, napierając na niego.
Ryan jęknął, ciesząc się, że usta miał pochłonięte pocałunkiem, bo teraz nie zdobyłby się na żaden ironiczny komentarz. Jedynie zażarcie odpowiedział na pocałunek, poruszając ciałem i ocierając się o gorącą, czekoladową skórę mężczyzny.
Myślał o tym cały czas, od kiedy się pożarli i im więcej czasu mijało, jak się nie pieprzyli, tym bardziej te wizje go atakowały. Chciał tego. A Lenny nie dawał mu czasu na odmowę, na jakikolwiek gest, bo przewrócił go na plecy i niemal na siłę wcisnął się między jego nogi. Usta nie odsuwały się ani na moment, a ręce żywo błądziły po jego ciele. Mulat nie brzydził się bliznami na żebrach, nie dotykał też ich natarczywie. Były częścią Ryana. Dotykał ich zwyczajnie, jak każdej innej części jego ciała. Może pomijając miejsca, o których wiedział, że były wyjątkowo wrażliwe. Te pieścił ze szczególną wprawą, równocześnie ocierając się penisem o rowek chłopaka.
Czuł, że Ryan był coraz bardziej rozgrzany. Że oddychał pod nim płytko i chwilę falował, gdy jego dłonie dotykały wrażliwszych miejsc bądź gdy główka jego penisa drażniła szparkę. Ta zaciskała się i rozkurczała, a uda chłopaka drżały. Nie odpychał jednak Lenny’ego, tylko odpowiadał na pocałunek i masował go po plecach.
Lenny w końcu nie wytrzymał. Dłonią nakierował czubek swojego penisa i wsunął się w ciasny tyłek chłopaka.
— O kurwa… — zasyczał w usta Ryana, całując je i gryząc na zmianę, kiedy się w niego wpychał.
Chłopak stęknął głośno i mocno zacisnął mu palce na ramionach.
— Po… woli. Jest tylko ślina… — wydyszał, nieco bardziej rozsuwając nogi, by zbytnio nie rozpierało.
Lenny skinął głową i na moment znieruchomiał, liżąc Ryana po wargach.
— Powoli — zgodził się, ocierając się swoją twarzą o jego. Był gorący, a długie dredy przyklejały mu się do pleców i spadały z ramion między ich ciała.
Ryan, korzystając z przerwy, odetchnął głęboko. Starał się przyzwyczaić. Dawno nie miał w sobie jego kutasa. Przez to znowu wydawał mu się za duży.
Objął Lenny’ego za szyję, oddychając ciepłym powietrzem na jego policzek. Było mu dobrze z tym, jak jego penis poszerzał mu szparkę.
Lenny cmoknął go w policzek, nadal trzymając blisko siebie.
— Ryan…?
— Słucham…?
— Już?
Chłopak zawahał się przez chwilę, ale w końcu ruszył biodrami, dając znak, że może. Nie chciał się dopraszać, ale Lenny bezbłędnie zrozumiał i znowu zaczął się w niego wsuwać. Był prawie na skraju i niemalże się powstrzymywał, aby od samego przeciskania się przez ten ciasny krąg mięśni się nie spuścić. To gorąco wokół było genialne. Czuł lekki dyskomfort, ale lubił go. To ściskanie, opór i bliskość drugiego ciała. Do tego słyszał, jak Ryan postękiwał coraz głośniej, spinał się od czasu do czasu, ale nie oponował. Mogło to znaczyć ni mniej, ni więcej jak to, że i on lubił to nieco bolesne rozpychanie. Zresztą jego członek był sztywny i leżał mu ciężko na podbrzuszu.
Po naprawdę długiej chwili Lenny znalazł się w całości swoim penisem w tyłku Ryana. Zamruczał z aprobatą.
— Jesteś niemożliwie… ciasny — wydyszał w szyję chłopaka i cmoknął ją. Mocno trzymał go w swoich ramionach i już marzył, aby zacząć się ruszać. Wbijać mocno w jego gorące wnętrze i wydobywać z jego gardła krzyki i jęki.
— Bo się… kurwa, tam nie… dotykam… — jęknął Ryan, ściskając jego penisa swoim wnętrzem. Miał wrażenie, że było mu tam tak gorąco, że aż parzyło. Ale nie chciał go puszczać. Chciał go blisko siebie.
— I… bardzo dobrze. Jesteś tam… tylko mój — wywarczał Lenny w jego szyję, gryząc go w nią i zostawiając kolejny ślad. Zaczął się przy tym ruszać. — Kurwa… jak…
— Ja… jak? — stęknął Ryan, potem jęknął, a potem krzyknął, gdy ruchy Lenny’ego stały się coraz szybsze i mocniejsze. Zacisnął palce na jego ramionach.
— Tak… że zaraz… o kurwa… zaraz dojdę! — Mężczyzna faktycznie tak się czuł. Jego ruchy były coraz mocniejsze. Aż Ryan przesuwał się przy tym na zmiętej pościeli.
— Jeszcze chwilę! — na poły wyjęczał, na poły wykrzyczał, podrygując pod nim i ocierając się, na ile mógł.
— Jak… jak, kurwa, chwila? Było… a… — Lenny otworzył usta, po czym zacisnął je, zatrzymując się i starając złapać chociaż kilka nerwowych haustów powietrza, aby nie dojść.
Ryan też odetchnął i przesunął dłoń na kark kochanka, po czym pocałował go mocno, przyciągając do siebie.
— Okej, tylko… mocno — jęknął w jego usta po chwili, wiedząc, że tak sam szybciej dojdzie. Było mu idealnie, kiedy Lenny ostro go pieprzył.
Mężczyzna dyszał ciężko przez nos, patrząc w jego oczy.
— Było nie wychodzić! — sapnął w końcu, po czym wysunął się z niego, złapał go za ramię i brutalnie przewrócił na brzuch. Chwycił go za biodra, unosząc je w górę. Nie czekając na pozwolenie, znowu się w niego wbił.
Ryan wydarł się głośno, zupełnie zaskoczony. Cały pod nim podrygnął.
— Ja pierdolę…! Kurwa! — rzucił z trudem i wgryzł się zębami w poduszkę, dysząc głośno i głęboko. Paliło go w środku i było mu z tym cholernie dobrze, mimo że boleśnie.
Lenny syknął i złapał go za kark, bardziej wbijając go w pościel. Drugą dłonią trzymał go za biodra i pieprzył, aż na wyprostowanych kolanach, wbijając się w niego za każdym razem ostro i głęboko. Warczał nisko, a jego palce na pewno zostawiały ślady na ciele Ryana.
Ten pokrzykiwał niekontrolowanie. Dosłownie każde pchnięcie wydobywało z niego kolejny, tylko trochę stłumiony na poduszce okrzyk czy jęk. Gdyby Lenny nie trzymał go za biodra, rozjechałby się pod nim. I w tej chwili nie zważał na to, że piekł go tyłek, bo równocześnie masaż prostaty, głęboka penetracja, to rytmiczne uderzanie ciała Lenny’ego o jego pośladki i jego dłonie sprawiały, że był rozpalony.
Aż w końcu niespodziewanie pierwszy strzelił na pościel, zaciskając spazmatycznie tyłek na kutasie kochanka.
Lenny syknął i zaklął szpetnie, czując przyjemną ulgę, że już nie musiał się powstrzymywać. Dobił więc do końca, przyciągając obiema dłońmi biodra Ryana do swoich i wystrzelił bardzo głęboko.
Czuł, że chłopak jeszcze drżał na całym ciele, zaciskając dłonie na mocno pomiętej pościeli i dyszał głośno z zamkniętymi oczami. Wyraźnie tęsknił za tym stanem… i tak dobrym orgazmem.
Lenny w końcu się wysunął i otarł penisa o pośladki kochanka. Dopiero po tym objął go w pasie i przewalił ich obu na łóżko. Pieszczotliwie cmoknął go w kark, jeszcze czując spazmy przechodzące przez ciało. To był dobry, długi i wyczerpujący seks.
Ryan tylko mruknął coś, zupełnie wyczerpany. Nie chciał się specjalnie ruszać, bo tyłek go piekł. Położył tylko dłoń na obejmującej go ręce i przekręcił na moment głowę, by móc pocałować Lenny’ego. Mężczyzna uśmiechnął się i cmoknął go czule w spierzchnięte usta.
— Przyniosę ci potem wodę — mruknął, na razie polegując z głową na ramieniu Ryana.
— Mhm, nie pogardzę. — Chłopak znowu opadł ciężko na poduszkę i przymknął oczy.
Nie chciał myśleć. Chciał poddać się otępieniu i zmęczeniu po seksie. Tak było dobrze. Lenny’emu chyba też, bo tylko zamruczał potakująco i cmoknął go w policzek. Zerknął też kątem na zegarek, ale fakt, że za oknem już było widno, nie wydawał mu się teraz w ogóle dziwny.

***

Kolejne orzeszki znikały z pudełka owsianych płatków. Lenny nie wiedział, skąd w kuchni znalazło się tak zdrowe jedzenie, ale nie marudził. Wyjadał tylko to, co najlepsze z tej mieszanki otrębów, płatków, suszonego banana i orzechów. Robił to, siedząc na krześle w kuchni w samych bokserkach. Mleka nie było. Był za to rudy kocur, który wgapiał się w niego swoimi zielonymi ślepiami, siedząc na podłodze. Nie miauczał. A poza chrupaniem, które wydobywało się z ust mężczyzny w domu panowała cisza.
Ryan spał w sypialni mimo południa. Mężczyzna nie zamierzał go budzić. Ich wczorajsza, nocna dyskusja znowu skończyła się seksem, co było łatwe do przewidzenia. Seks był jednak długi, więc Lenny, którego obudziło burczenie w brzuchu, darował sobie budzenie Ryana. I może gdyby ten miał miękki sen, teraz sam by się obudził, bo niespodziewanie rozdzwoniła się z salonu komórka Lenny’ego. Ale to było mało prawdopodobne. Zwykle spał jak zabity. Czasami nawet szturchanie nie pomagało. Mimo to Lenny nie zamierzał ryzykować. Odstawił pudełko i szybko przeszedł do salonu. Od razu odebrał telefon.
— Tak?
— Czeeeść! — Usłyszał przymilny głos Kate. — Co słychać? Czemu nas nie odwiedzicie czasem, co? Specjalne zaproszenie trzeba? — Już na wstępie zasypała go pytaniami swoim radosnym głosem.
Lenny na moment zastygł z telefonem przy uchu i odpowiedział, dopiero gdy głębiej odetchnął.
— Dobrze. Ale nie było czasu.
— Nooo, powiedzmy, że ci wierzę. — Zaśmiała się. — Co w ogóle porabiacie teraz, hm?
— Jadłem śniadanie — wyjaśnił, siadając na kanapie. Darował sobie wspominanie o tym, że Ryan spał.
— Wow… — W głosie Kate dosłyszał się podziwu. — Jay się z tobą podzielił?
— Słucham?
— Wiesz, ostatnio nie widziałam u was w lodówce czegoś takiego jak jedzenie, chyba że śniadaniem nazywasz piwo. No, ale nie o tym. To mogę was wyciągnąć na plażę, co?
— Jem płatki — mruknął Lenny, nim zastanowił się nad odpowiedzią. — Na plażę? A… — spojrzał w stronę sypialni — kiedy?
— No, teraz jakoś, bo jestem w okolicy, to bym wpadła, zabrała was i byśmy pojechali się powygrzewać, co?
— Teraz? — W głosie mężczyzny pobrzmiała wątpliwość. — Tylko Ryan jest jeszcze w łóżku.
— To go budź. Ja będę za kwadrans. To nie baba, wyrobi się.
Mulat skrzywił się nieznacznie.
— Nic nie obiecuję — mruknął, nim usłyszał w telefonie pikanie obwieszczające koniec rozmowy. — Pięknie — mruknął do siebie i wszedł do sypialni.
Ryan nago leżał na łóżku, z jedną nogą zgiętą w kolanie. Oddychał spokojnie na poduszkę, do której był przylepiony. Pościel po ich nocnym seksie była mocno wymięta.
Mulat oblizał się łakomie, ale w efekcie tylko wziął dwa głębsze oddechy, żeby nie zrobić tego, na co miał ochotę. Kucnął obok łóżka i położył dłoń na ramieniu kochanka.
— Ryan?
Chłopak sapnął i dopiero po dłuższej chwili mruknął krótkie „mm?” nie do końca rozbudzonym głosem. Oczu bynajmniej nie otworzył.
— Katy dzwoniła. Chcesz iść na plażę?
Znowu przez chwilę nie było odpowiedzi, a Ryan tylko poprawił swoją pozycję, przekręcając się jeszcze bardziej na brzuch.
— Nie… Łóżko jest teraz bardziej kuszące — wymruczał, chcąc dalej spać.
Lenny pozwolił sobie na cięższe westchnienie.
— Jak chcesz. Ale nie biorę odpowiedzialności, jak tu za kilka chwil wpadnie i zobaczy twój goły tyłek — zamruczał nisko i cmoknął kochanka w ramię.
Ryan zmarszczył brwi i rozchylił powieki. Sięgnął po pomiętą pościel i przykrył się nią.
— Nie wpuszczaj jej tu, proszę — mruknął zaspanym głosem. — Albo nie otwieraj jej w ogóle i chodź spać — dodał, ponownie zamykając oczy. Za dobrze mu się spało. I nie chciał tego usprawiedliwiać tym, że to pewnie przez długi, dobry seks. Po ostatnich wydarzeniach i tak miał wyrzuty, że znowu się na to godził.
Lenny spojrzał na twarz chłopaka i niemalże jęknął. Był słodki.
Pochylił się do niego i pocałował zachłannie, a Ryan znowu otworzył oczy, najwyraźniej zaskoczony tym gestem. Mruknął coś w usta Lenny’ego i krótko odpowiedział na pocałunek. Potem jednak trochę się cofnął i, walcząc z opadającymi powiekami, zapytał:
— To znaczy, że wracasz do łóżka?
Lenny od razu się skrzywił.
— Nie. Nie może przecież pocałować klamki.
— Lepiej klamkę niż ciebie. Twoje usta są moje. — Ryan sam nie wiedział, co go pchnęło, by to powiedzieć. To była domena Lenny’ego. Lecz ostatnio sam czuł się za bardzo zawłaszczany, więc zwalił to na to.
— Są — przyznał od razu mężczyzna, po czym cmoknął go jeszcze raz. — Ale jeśli nie chcesz wstawać, to leż. Powiem, że się źle czujesz czy… coś.
— I przeżyjesz z nią sam na sam tyle czasu? — dopytał Ryan, nie unosząc się. Naprawdę dobrze mu się spało. — Bo coś mi mówi, że godziny mi na dospanie nie da.
— Najwyżej będziesz mnie ratować.
— Mm — mruknął Ryan zaspanym głosem, ale po chwili namysłu jeszcze uniósł się na łokciu i pocałował Lenny’ego krótko, ale mocno. — Może dołączę do was potem.
Lenny skinął głową i wyszedł z sypialni, chcąc znaleźć kąpielówki i coś, na czym mógłby położyć się na plaży.
Ledwo zdążył wszystko spakować do plecaka, kiedy usłyszał dwa razy powtórzony dźwięk dzwonka do drzwi. Sprawdził jeszcze, czy wszystko miał i otworzył. Był już ubrany, z plecakiem na ramieniu.
Od razu zobaczył wyszczerzoną w uśmiechu Kate w jasnofioletowy topie odsłaniającym jej tatuaże i krótkiej spódniczce.
— Widzę, że gotowy! — Ucieszyła się i wyjrzała mu przez ramię. — I co tak cicho? Gdzie twoja papuga? Nie ma co czekać, chcę już jechać.
Lenny ściągnął brwi.
— Papuga? — spytał, a raczej burknął. — Jeśli mówisz o Ryanie, a wolałbym, żeby tak nie było, to nie idzie. — Położył jej dłoń na ramieniu, przesuwając ją do tyłu, aby móc wyjść z mieszkania. — Idziemy.
— Jak to nie idzie…? — Kate zamrugała, ale dała się przesunąć.
— Zostaje w łóżku dla ścisłości — wytłumaczył pokrętnie, nie chcąc kłamać. Nie lubił tego. — Chodź już.
— No… okej — zgodziła się i pierwsza ruszyła w stronę przystanku, bo zarówno ona, jak i Lenny nie mieli samochodu. Poprawiała na ramieniu torebkę w wielkie kwiaty i gdy mężczyzna się z nią zrównał, zerknęła na niego ciekawsko. — Ale to już między wami spoko? — wypaliła, najwyraźniej posiadając informacje z drugiej ręki.
Lenny spojrzał na nią pytająco.
— Spoko? Już? Co przez to rozumiesz?
— Noo… bo Ryan dużo u nas siedział ostatnio i oczywiście pytałam, co jest, ale nic nie powiedział… Znaczy, mówił dużo, ale nic nie rozumiałam. Ale Charlie coś tam bąknął, że ostatnio się widzieli i w ogóle podobno się pożarliście.
Lenny jęknął w duchu. Nie lubił, kiedy ktoś pakował mu się do życia prywatnego.
— Między nami jest okej. Ryan mógł mieć gorszy dzień wtedy.
— Dzień czy dni? Bo on siedział u nas… no, dużo. A Charlie się boi, że go zamordujesz. — Zachichotała i przystanęła na przystanku.
Rozglądała się przy tym po okolicy, ponieważ nie bywała tu często. Ostatecznie uznała, że było tu całkiem przyjemnie, chociaż chyba bardziej lubiła dzielnicę Charliego i Rusha ze względu na Latynosów w sąsiedztwie. No i oczywiście okolicę bogatych domów, w której mieszkał Mike. Tam też było przyjemnie, choć zawsze zazdrościła mu takiego życia.
— To dziwne, że nie boi się o ciebie w tej chwili. W końcu jesteś od niego słabsza.
Kate machnęła ręką i wyjęła z torebki żelki. Wyciągnęła je do rozmówcy.
— Chcesz? No i nie wie, że z tobą idę.
Lenny poczęstował się żelkowym misiem.
— A nie chciałaś z nimi iść?
— Oni nie chcieli na plażę. Zresztą Rush podobno ma dużo roboty teraz. — Wzruszyła ramionami, pakując do buzi kilka żelek naraz. — To pomyślałam o was, ale widzę, że separacja dalej trwa. Albo serio śpi. — Zaśmiała się złośliwie.
Lenny wydął wargi, niezadowolony z tego, co słyszał.
— Śpi.
— Oooj, no, nic nie mówisz. Powiedz chociaż, o co się pożarliście, hm? — Uśmiechnęła się do niego zachęcająco, opierając się biodrem o znak drogowy.
Lenny nie miał najmniejszego zamiaru się jej spowiadać.
— Lepiej ty mi powiedz, co u ciebie. Na pewno będzie to ciekawsze.
Kate westchnęła i wzruszyła ramionami z mniejszym entuzjazmem.
— Nic w sumie. Aż za duże nic. Praca, czasem gdzieś z Marg wyskoczymy… Ona taka szczęśliwa teraz, że za Mike’a wychodzi…
Lenny zwrócił wzrok w stronę, z której miał nadjechać autobus.
— A u ciebie nic?
— Nic… Muszę gejów wyciągać na plażę. — Zaśmiała się, po czym objęła go za szyję bez skrępowania. — No chyyyyba, że jesteś chociaż bi.
Lenny uniósł jedną brew ze sceptyczną miną.
— Muszę cię rozczarować, ale nie. Jednak… — Sięgnął do kieszeni w spodniach, wyjmując telefon. — Moment — dodał, zaczynając pisać do kogoś smsa, aby dziewczyna nie widziała. Miał pewien pomysł, ale na razie nie chciał go zdradzać.
Kate zamrugała pomalowanymi na ciemno powiekami. Dała mu jednak czas i tylko zapchała sobie usta kolejnymi żelkowymi misiami. Aż Mulat wysłał wiadomość.
— Nie wiesz, za ile będzie ten autobus?
— No, lada chwila, a co? — wymamrotała z pełnymi ustami.
— Nie lubię czekać.
— Jak każdy… Poopowiadaj coś w takim razie. Nie chcesz żadnego kolczyka, co?
Lenny pokręcił głową. Wystarczało mu w zupełności to, jak wyglądał. Nie chciał tego zmieniać żadnymi nowymi dodatkami.
— Nie pasowałby mi — odparł, widząc w oddali autobus. — Zresztą tatuaże też niezbyt mnie kręcą. Ani na sobie, ani na kimś. Chociaż twoje są śliczne — dodał na koniec, by źle to nie zabrzmiało.
Kate uśmiechnęła się do niego uroczo. Odpowiedziała, dopiero kiedy zajęli wolne miejsca w autobusie.
— Co nie? Też je lubię. A ja kiedyś chciałam Ryana namówić. To chyba dobrze, że się nie zgodził, co? Zasłaniałbyś oczy, jakbyście się pieprzyli? — Zachichotała, niezrażona tym, co mówiła. Na szczęście nie była zbyt głośno.
Lenny spojrzał na dziewczynę znowu z tą samą zrezygnowaną miną.
— Czy musimy skupiać się na mnie i Ryanie? Chciałaś rozmawiać, tak? To powiedz mi, jakich facetów lubisz.
Kate zamyśliła się, robiąc przy tym skupioną minę.
— Przystojnych jak Rush, zbudowanych jak Ryan, miłych jak ty, z zainteresowaniami jak Charlie, jak Jason… nie, nic jak Jason. Hm… Oj no, fajnych. Nie umiem stwierdzić. Każdy dotąd okazywał się dupkiem albo gejem — mruknęła.
Lenny zastanowił się nad tym, co powiedziała. Głównie nad częścią o jego osobie. Miłych. Raczej miała na myśli frajerów, którzy dawali się wyciągnąć z domu, zamiast przeleżeć cały dzień w łóżku z kochankiem.
— Może źle szukałaś? — zasugerował. — I czemu mówisz, że okazywali się dupkami?
— Rush mnie zdradzał, Peter mnie zdradzał… Dalej wymieniać? A Mike był dupkiem, bo mnie nie chciał i wolał Marg. No, ma duże cycki i dużo zalet, ale… ja też jestem fajna, nie? — Zerknęła na Lenny’ego w poszukiwaniu poparcia. Chociaż tak naprawdę cieszyła się szczęściem Mike’a i Marg.
— Oczywiście. I masz takie zalety, które na pewno ktoś doceni. I wiesz co… — Spojrzał jej w oczy zdecydowanie. — Jestem tego pewien. Jak nie teraz, to później. Spójrz na mnie czy na Jasona. Ani on, ani ja nie mamy już dwudziestu lat, a dopiero teraz się z kimś spotykamy.
Kate westchnęła.
— Wiesz, niby tak, ale wy jesteście facetami. To na plus, kiedy jesteście dojrzali. A dziewczyna z wiekiem się jakoś tak… Oj, no wiesz, każdy woli młodsze. — Wydęła usta i wyjadła ostatnie dwa misie-żelki.
— Podobno każdy też woli wysokich, umięśnionych blondynów — prychnął, trochę przesadzając, ale nie chciał, żeby Kate źle się czuła. — Nie martw się. I wierz w siebie.
— Ta… Spoczko… Chociaż serio mógłbyś lubić cycki — dodała niemal z wyrzutem, szturchając go palcem w żebra.
Lenny zaśmiał się pod nosem. Trochę wymuszenie.
— No, niestety — odparł. Słysząc smsa, sięgnął po komórkę. Odpisał, nim znowu spojrzał na dziewczynę. — Wysiądziemy na następnym.
— Hm? Okej… I wysmaruję ci plecy olejkiem! — zdecydowała ni stąd, ni zowąd, zerkając już niecierpliwie za okno autobusu.
Lenny popatrzył na nią pytająco, ale nie zaoponował. Nim wysiedli, rzucił do niej:
— A i pamiętaj, że nie jestem out.
— Mhm, spoczko — przytaknęła, wychodząc za nim z autobusu. Od razu nasunęła na oczy przeciwsłoneczne okulary, które dotychczas spoczywały na jej fioletowych włosach. — Mmm, cieplutko, co?
Lenny przytaknął, po czym uśmiechnął się, czując przyjemny powiew od strony oceanu. Lubił to.
— Mhm. Bardzo. — Choć w łóżku pewnie byłoby jeszcze cieplej. Ale może w inny sposób, pomyślał.
Razem z Kate ruszył w stronę plaży w najwyraźniej dobrze sobie znanym kierunku. Kate szła tuż przy nim, nie przejmując się specjalnie tym, że wiatr rozwiewał jej włosy. A gdy przechodzili przez parking przy plaży, uniosła wyżej brwi, kiedy jakiś chłopak, siedzący na murku kawałek dalej… zaczął machać do nich z uśmiechem. Z tej odległości mogła tylko ocenić, że miał na sobie bielusieńką, cienką koszulę z podwiniętymi rękawami i chyba był Latynosem.

24 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 114 – Czekający na parkingu…

  1. O. pisze:

    „— Ryan..?
    — Słucham…?
    — Już?” <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333
    Puci, puci <333333333333333333333333333

  2. Wadera pisze:

    cóż nie ma to jak odpowiednia dawka sportu na dobry sen prawda ;)
    Sex jak zawsze w wykonaniu słoneczek gorący, poza tym strasznie lubię rozdziały poświęcone tylko jednej parze (choć możemy powiedzieć że w tym występują dwie ale to Ciiiiiiiiiii bo „spoilery są złe” XD
    Katy jest cudowna z tym wyciąganiem gejów na plaże, gdybym mieszkała w Miami i miała jakiś gejów pod ręką to też bym pewnie w to zainwestowała, może jeszcze jakiś by mi przystojnego chłopaka znalazł ;)

  3. Katka pisze:

    Tigram, haha, no to można powiedzieć, że miałam zbliżoną wizję XD

    Elis, „Ryan, potrzebuje porządnego i ostrego pieprzenia, żeby mógł spać.” – prawda, prawda, to serio niezły proszek nasenny XD Choć tak naprawdę wystarcza mu czasem do tego jedynie obecność Lennego :) A Katy nawet nie tyle powinna, co się jej należy za te chwile cierpienia w samotności XD

  4. Elis pisze:

    Ryan, potrzebuje porządnego i ostrego pieprzenia, żeby mógł spać. :)) Przyzwyczaił się do obecności Lenny’ego. Oni obaj mnie strasznie kręcą jeżeli chodzi o seks. Pasują do siebie, jak kawałki układanki.
    I Lenny swata Katy. Oby mu się udało. Dziewczyna też powinna kogoś mieć. :))

  5. TigramIngrow pisze:

    O jaaaaaa. Kat, no… To może chociaż bonusik? Bo ja mam taką wizję, że coś się sypie, może tak nie do końca, ale coś poważnego, co wskazywałoby, że Alex i Rush muszą wrócić do Anglii na stałe. Padają ostre słowa między partnerami, Greyowie wyjeżdżają, Jason podminowany/wkurwiony/smutny zaczyna sobie pić w samotności, gdy jest nieźle wstawiony pojawia się Charlie, z wódeczką bo a jakże inaczej, Jason się w końcu (bo ileż można?) upija, Charlie się również znieczula i ….. No. Ale coś takiego juuuuuż było. W 43 rozdziale. Ale tam się skończyło, zanim się zaczęło i na dodatek Jason był prawie trzeźwy. Non ale ja nie wiem. Niby z komś obcym było by bardziej bezosobowo, ale z Charliem to by było przejebane podwójnie, bo jakby się okazało że Książe i Królowa wrócą to by było źle w obu parach. Mniam.
    Geez, mam ostatnio jakąś straszną ochotę na rozrywanie udanych relacji. Szlag.

  6. TigramIngrow pisze:

    Och, Kat, jaką? Jakiś zgrzyt u Jasona i Alexa? Ja baaaaardzo chętnie, chociaż przecież ich uwielbiam. A druga strona… cóż, może da się ją jakoś przekonać?

  7. Katka pisze:

    Tigram, Twoje teorie spiskowe wywołały w mojej głowie pewną ideę bardzo złą XD No ale i tak chyba druga strona jest przeciwko, więc pewnie nie dojdzie do skutku, ale dzięki za pobudzenie wyobraźni XD

    Gordon, mamy nadzieję, że słuszną. Ale wszystkie wskazówki mówią, ze raczej tak, więc chyba nie żałuję :)

  8. Gordon pisze:

    Shivunia, poza tymi warunkami ja bym usunal ten – bylby hetero ;p A twitter mnie uspokoil. Na szczescie jeszcze nie zdazylem osiwiec. Chyba ladnie mi w brazie ;p A tak serio serio to sluszna decyzja. Pilnowac swego laski.

  9. TigramIngrow pisze:

    Shiv, nie gdzie popadnie tylko w czyjeś chętne usta. A małżeństwo… Toż oni mają tak ideanalnie uknuty plan, że cud, miód i orzeszki i żaden ślub nie ma racji bytu. O ile coś się nie sypnie. A to całkiem możliwe. To jeszcze jakaś kłótnia, Alex wróci do Anglii, Jason gdzieś w klubie odreaguje, Alex wróci, Jasonowi będzie wstyd/głupio/krępująco… Można wymyślać scenariusze.

  10. Shivunia pisze:

    Tigram >> Jesteś, niewątpliwie. A kryzys…. toż oni żyją u podnóża kryzysu, którym jest małżeństwo Alexa. W każdej chwili może coś pęknąć, a ty im jeszcze życzysz niewiernego Jasona wpychającego fiuta gdzie popadnie. Zła, zła kobieto!

    Gordon >> Ach, bardzo dziękujemy. Zważywszy, że zaganianym człekiem jesteś XD Jak pozbyć się Katy. Dać jej zajęcie. Stary numer działający genialnie na dzieci. Widać, nie tylko na nie. A świadczy bardzo dobrze, jeśli był czytany bo się podobał, a nie dlatego ze nie wiadomo co się dzieje XD I Lenny faktycznie kretyńsko robi dając się wyciągnąć zamiast leżeć na tyłku Ryana. Och gdyby on był hetero i istniejący i żyjący tu w pl… i zainteresowany… shit za dużo warunków XD
    p.s. mnie zabił, odsyłam do twittera ;)

  11. Gordon pisze:

    Jak juz tu jestem to skomcze ;p mialem taki sam polew jak inni jak mnie oswiecilo na koniec ze Lenny chce swatac Katy xD mwahahahaha koles jest zajebisty ]:-> ja bym na taki pomysl nawet nie wpadl. Umie kombinowac i sie okaze w nastepnym rozdziale pewnie czy mu to wyjdzie. oby tak bo lasce faceta brakuje a i Lenny by mial spokoj. No i jak tu ktos juz roztropnie rzekl nigdy za malo nowego mieska ;p Seks czytalem trzy razy to chyba dobrze swiadczy. prosze takiego Ryana do lozka ;p „Raczej miała na myśli frajerów, którzy dawali się wyciągnąć z domu, zamiast przeleżeć cały dzień w łóżku z kochankiem.” mysl Lennego zajebista i taka prawdziwa xD ja bym nie zwial albo wyciagnal go razem ze soba. Katy ma wladze nad Lennym i nawet niezle sobie z nia radzi. rozdzial lux laski. ps. nie wydawac okrojonego NBTS ;p

  12. TigramIngrow pisze:

    Shiv, no…. Ale Ty jesteś. ^^ Zaprzeczyć byś chociaż mogła… Ale skoro nie zaprzeczasz to cóż, domysły szaleją. No bo serio – Jason jest Jasonem i raczej ma luzacki stosunek do życia. Owszem, zależy mu na Alexie, ale jest facetem i skoro lubi seks oralny, a od partnera raczej nie ma ma szans na takowy to wcale bym się nie zdziwiła gdyby skorzystał z jakiejś okazji gdy ktoś by się do niego wyjątkowo łasił. To znaczy zdziwiłabym się, w sensie, że przecież powiedział swojej Królowej że go kocha, ale jednak popęd popędem. O to mi chodziło. No i byłby kryzys którego bym im nie życzyła ale z przyjemnością bym o takowym poczytała. Ale ja jestem zła i okrutna.

  13. Shivunia pisze:

    Tigram >> „koleś od złoto- zielonego smoka” – to tak fajnie enigmatycznie brzmi, niemal (podkreślę) niemal, jak Sama-Wiesz-Kto. A tego twojego braku fetyszu wcale a to wcale nie widziałam. Ryanek został dosłownie zmacany XD „A skoro Jason tak bardzo tęskni, to może kroi się jakaś zdrada? ” – nic nie powiem ;p

  14. TigramIngrow pisze:

    Nie mówię, że od razu fetysz. Ja też nie mam fetyszu na blizny (nieeee, wcale. To że na widok blizny robię oczy w słup i wyciągam łapkę do głaskania wcale o niczym nie świadczy, bo to fascynacja, nie fetysz ^^ ) a dotknąc lubię. Całować jeszcze nie całowałam, ale wszystko przede mną.
    A skoro Jason tak bardzo tęskni, to może kroi się jakaś zdrada? Szybkie obciąganko w jakimś lokalu? Raz jeszcze pojawi się koleś od złoto- zielonego smoka? Hoł, hoł, hoł…

  15. Katka pisze:

    Marta, „Co za ludzie,każda rozmowa musi kończyć się bzykaniem.” – za dużo chemii XD I każde komentarze są cenne!

    Yaoistka, trudno nie być zdesperowanym, kiedy wszyscy znajomi mają swoje drugie połówki, a do tego jedni się hajtają XD Smutno jej już samej było :(

    Tigram, hehe, Lenny swatka XD A Alexik i lizanie penisa… zakrawa o cud, faktycznie. A Jason baaaardzo by chciał. Oj, lubi to, lubi i na pewno za tym tęskni. Może kieeeedyś… I lizanie blizn, haha, no to nie jest fetysz Lennego, ale cieszymy się, że się spodobało, a Ryan przynajmniej wie, że się tego nie brzydzi :)

    Margo, „może z tym latynosem (o ile znowu nie okaże się gejem)” – to już by było fatum, prawda? Tym bardziej, jeśli się jej spodoba. No ale zobaczymy, zobaczymy. I taj, bycie singlem ma swoje plusy, ale najwyraźniej do czasu. Czuje się przytłoczona na pewno.

    Floo, „Dajcie Katy faceta żeby przestała wreszcie molestować gejów!” – hahaha, to brzmi strasznie. Jak takie… zadanie i cel życiowy – zmolestować jak największą liczbę gejów! Do boju! Biedna Katy… biedni geje XD Hehe, a Lenniaczek na dole – och, wyobraża sobie Ryan, wyobraża…

    Shinu, haha, świeże mięsko zawsze dobre. Jakieś tam urozmaicenie, nie? Mimo że tych postaci to już się tam dziwnie namnożyło XD Wiesz, aż ciężko Was zadowolić. Skupimy się na jednych, brakuje pozostałych, wrócimy do pozostałych, brakuje tych pierwszych XD Ups XD

  16. Shinu pisze:

    NARESZCIE! Może w końcu i Katy sobie znajdzie faceta i przestanie być taka irytująca! xD Brawo dla Lennego-Swatki! xDD No i zawsze przyda się jakieś świeże mięsko w opowiadaniu ;D

  17. Floo pisze:

    Tak, tak, tak, tak, TAAAAAAAAAAAAAAAAK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dajcie Katy faceta żeby przestała wreszcie molestować gejów!

    No tak… oni tak zawsze, zaczynają słodko, jest obraza, i zakończenie dzikim seksem… Lubię Lennego na górze, ale przez to z każdym takim rozdziałem coraz bardziej chcę go zobaczyć pod Ryanem :D

    Weny, weny i dużo pomysłów na zaskoczenie nas :D

  18. TigramIngrow pisze:

    Ach, zapomniałam z wrażenia związanego ze swataniem Katy napisać – lizanie Ryana po bliznach. Uchh…! Uwielbiam ten fragment. Mrrrrr…. Seks faaaaajny, ostry, mocny, intensywny i soczysty. I lizanie penisa Lenny’ego. Wow, Ryan się wyrabia. A kieeeeedy Alex tak zrobi? Pewnie nieprędko, o ile w ogóle ;(

  19. Margo pisze:

    Praktycznie cały rozdział o Lennym i Ryanie – uczta dla duszy:))))))) Strasznie miło, że się wreszcie dotarli.
    I również szczere współczucia dla Katy – biedaczysko, może z tym latynosem (o ile znowu nie okaże się gejem) jej się powiedzie:) Bycie singlem ma swoje plusy, ale na dłuższą metę jest nie do zniesienia -> także trzymam kciuki za Katy i jej udany podbój!

  20. Yaoistka^^ pisze:

    U Katy jest zdesperowana!!!! *.* Ale teraz może się za tego Latynosa weźmie. ;) A szczerze powiem, że cieszę się z Lenniego i Rayana….obaj są uparci…ale teraz …hym…nie wiem! xD WENY! ^^

  21. Marta pisze:

    Co za ludzie,każda rozmowa musi kończyć się bzykaniem. Fajnie może Katy wreszcie sobie kogoś znajdzie.ech te moje konstruktywne komentarze XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s