Fire Dragon Tattoo Studio – 113 – Wzajemne wsparcie

Jason zaparkował swojego Triumpha pod hotelem i zdjął z głowy kask. Spojrzał w górę i mimowolnie uśmiechnął się do siebie.
Skończył dzisiaj pracę wcześniej, uznając, że jeden taki piątek mu się należy. Zawsze sam siedział najdłużej, a Kate i Charlie zmywali się już po czwartej czy piątej. Teraz jednak dał Charliemu za zadanie stworzyć wzór w realistycznej koncepcji, żeby ćwiczył się w takich tatuażach. A sam wyjechał przed czasem.
Od kiedy Alex wpadł z Rushem na genialny pomysł, jak rozwiązać kwestię ewentualnego wydziedziczenia przez starych Greyów, bracia pracowali dłużej. Jason uważał, że samo rozwiązanie było świetne, ale gorzej z całą otoczką. Alex wiecznie siedział za biurkiem, dlatego Jason zapowiedział mu już, że przyjedzie w piątkowe popołudnie. Tak zrobił i właśnie ruszył przez hol do windy, którą z kolei podążył na odpowiednie piętro. Nie przejmował się specjalnie tym, że ściągał spojrzenia garniturowców.
Na piętrze, po kilku próbach dostania się do środka, drzwi otworzyła mu jakaś dziewczyna. Pokojówka, sądząc po stroju. Uśmiechnęła się z wyraźną ulgą, widząc Jasona.
— Proszę wejść.
Przepuściła go w progu i sama ruszyła do jakiegoś pokoju. Jason zauważył przy drzwiach wózek z pościelą, obrusami i całą resztą innych rzeczy do pralni.
— Dzięki — rzucił za nią i postawił swój kask na jednej z szafek. Potem ruszył w głąb apartamentu urządzonego w jasnych kolorach, szukając kochanka.
Bezbłędnie znalazł go pokoju urządzonym na biuro. Z początku tymczasowe, teraz coraz bardziej wyglądające na stałe.
Alex od razu uniósł spojrzenie na gościa. Widząc Jasona, uśmiechnął się kącikiem ust.
— Wiedziałem, że mnie nie rozczarujesz.
Jason ściągnął brwi w pytającej minie, przy okazji mierząc z niezadowoleniem wszystko, co znajdowało się na biurku kochanka.
— „Jeśli będzie to wysoki, niepasujący tu mężczyzna, to możesz go wpuścić” — wytłumaczył Anglik, cytując najwyraźniej własną wypowiedź, którą musiał skierować do pokojówki. Ulga i zrozumienie w jej spojrzeniu nagle okazało się zdecydowanie bardziej uzasadnione.
Jason prychnął i pokręcił głową, zbliżając się do biurka. Położył dłonie w rękawiczkach na blacie i, nie przejmując się znajdującymi się na nim licznymi papierami, pochylił się do Alexa. Liznął jego wargę, a potem go cmoknął.
— Ciekawego określenia użyłeś. A nie na przykład… przerośnięty kogut, jak to Katy mówi — zadrwił z siebie, nie odsuwając się bynajmniej.
— Nie czuję się nią, więc też nie planuję używać jej określeń. I poczekaj, aż wyjdzie — przypomniał Alex, patrząc na niego swoimi chłodnymi, jasnymi oczami.
Jason obejrzał się w stronę wyjścia z gabinetu i tylko przytaknął. Odsunął się od biurka, biorąc z niego pierwszą lepszą kartkę. Z nią usiadł na parapecie. Obejrzał ją i tak nic nie rozumiejąc z tych wszystkich liczb.
— Odegraliście już przed ojcem scenkę bardzo nielubiących się braciszków?
Alex ponownie skupił wzrok na ekranie laptopa.
— Tak. I wszystko odbyło się tak, jak przewidziałem. Na szczęście.
— Uwierzył wam? — W głosie Jasona słychać było delikatne zdziwienie. Niby pokładał wiarę w ich możliwości… tym bardziej gry aktorskiej Rusha, który, z tego co pamiętał, na co dzień bardzo przekonująco słodził i prawił dziewczynom komplementy. Ale i tak było zaskakujące, że mężczyzna, który ich wychował, dawał się nabrać na takie wielkie kłamstwo. — I Rush teraz dostanie jakiś kapitał, czy coś w tym guście, ta?
— Nie miał powodu, aby nie uwierzyć. Richard idealnie odegrał swoją rolę, a dodatkowo przecież ojciec nigdy nie wierzył, żebyśmy byli w stanie porozumieć się na jakiejkolwiek płaszczyźnie. — Mówiąc, Alex pisał na komputerze. Jego podzielność uwagi czasami była niesamowita. — I tak, ojciec zarzekł się, że „może wyrzucić trochę pieniędzy w błoto, żeby zobaczyć jego sromotną porażkę” — zacytował bardzo chłodnym tonem. Widział wtedy Rusha. Widział, jaki był wściekły.
Jason zmarszczył brwi przez ostatnią uwagę.
— Bardzo wierzy w syna, widzę — rzucił. Słysząc odgłos zamykanych drzwi, wstał z parapetu, po czym odłożył dokument na biurko. — Ważne, że potem nie będzie mu do śmiechu. W ogóle zbieraj się, królowo.
— Gdzie? — spytał Alex. Nawet nie oderwał wzroku od umowy, którą właśnie pisał.
— Wychodzimy. Nie przyszedłem patrzeć, jak stukasz na klawiaturze i częściej patrzysz na ekran niż na mnie. Może nie jestem modelem, ale chyba aż tak nie odrzucam, co? — Jason wykrzywił usta w uśmiechu, zakładając ramiona na piersi.
Alex westchnął ciężko, po czym uniósł spojrzenie na kochanka. Sięgnął do jego koszulki, podwinął mu ją i cmoknął w chudy brzuch.
— Daj mi jeszcze chwilę. Chcę to skończyć — poprosił i znowu zwrócił wzrok na ekran komputera.
— Długo będzie to trwać? — zapytał Jason, sięgając do kieszeni po papierosa. Mógł przynajmniej w trakcie zapalić.
— Maksymalnie pół godziny.
— Ale do końca dnia jesteś mój — mruknął, obrzucając jeszcze laptopa niezadowolonym spojrzeniem, a następnie wrócił na swoje miejsce na szerokim parapecie.
— Mhm — odparł Grey, zupełnie wyłączając się z dyskusji. Musiał dziś skończyć, ponieważ jutro rano Rush miał to odebrać. Już nawet nie chciał myśleć, jak bardzo będzie chciał zabić brata, jeśli ten się spóźni.
Mijały kolejne minuty, a Jason mu nie przeszkadzał, siedząc tylko, paląc i obserwując. Potwornie kręciło go to, jaki był Alex. Poważny, skupiony, nienagannie ubrany… ale i tak według tatuażysty nieraz przesadzał. I z pracą, i ze swoim pedantyzmem, czystością, punktualnością… Ale głównie z pracą.
Zaczął się niecierpliwić po dwudziestu minutach, lecz postanowił dać Alexowi jeszcze pięć. I kiedy już miał się odezwać, ten wstał i podszedł szybko do drukarki stojącej kawałek dalej pod ścianą na długiej ławie. Urządzenie zaczęło mielić papier, aż w końcu Grey mógł odebrać wydruk. Kiedy szedł z grubym plikiem papierów, spojrzał na zegarek, a potem na Jasona.
— Mam jeszcze sześć minut — mówiąc to, zaczął spinać kartki, a następnie wkładać je do dwóch teczek.
Jason nie powstrzymał się przed uśmiechem, chociaż sytuacja była gorzko-zabawna. Czasem nie wiedział, czy dokładność Alexa rozpatrywać jako wadę, czy zaletę.
— Jak skończysz w cztery, dostaniesz buzi — prychnął, opierając tył głowy o ścianę we wnęce okna, na którym siedział. Nudziło mu się.
— Skończę — odparł Alex, pochylając się, żeby wyłączyć komputer.
Jason mruknął coś na potwierdzenie i zamknął oczy, czekając na kochanka. Grey zebrał dokumenty, pozamykał co najważniejsze w szufladach, ogarnął wszystko i dopiero podszedł do tatuażysty. Zerknął na zegarek.
— Trzy i pół. Liczy się?
Jason otworzył oczy i przypatrywał mu się przez chwilę. Po tym wyciągnął rękę i przyciągnąwszy go do siebie za krawat, wcałował się mocno w jego usta. Alex stęknął nisko, czując przyjemne dreszcze przebiegające po ciele. Objął kochanka za szyję, a ten mruknął pochwalająco i wsunął mu powoli język do ust. Dopiero po chwili odsunął wargi, ale nie za daleko. Uśmiechnął się do niego.
— To co? Wyrwiemy się gdzieś, mm?
Alex odetchnął ciężko i oblizał wargi.
— Mhm… — mruknął tylko, nie puszczając mężczyzny, a ten przyjrzał się jego przystojnej twarzy i przekręcił się bardziej w jego stronę.
— Mm? Co tam? — rzucił i znowu go cmoknął, tym razem w szczękę.
Alex zerknął mu w oczy krótko, po czym pokręcił głową.
— Nie… nic… — Westchnął, przesuwając dłonie zza pleców Jasona na jego ramiona.
Tatuażysta zmarszczył brwi, a potem powoli rozluźnił mu krawat, nie spuszczając wzroku z jego twarzy. Następnie przesunął chudymi, długimi palcami po jego szyi, aż za kołnierzyk koszuli.
Alex znowu poczuł, jak przez jego ciało przechodzą specyficzne dreszcze. Przełknął ślinę i zamknął oczy, nie mając siły się odsunąć. Jason za to zwilżył usta, widząc, że mężczyzna nie był w stanie mu odmówić. Bynajmniej nie zamierzał rezygnować z tej okazji. Zdjął mu krawat, przerzucił go sobie przez kark i powoli zaczął mu rozpinać guziki koszuli.
Anglik zrobił jeden krok do tyłu i spojrzał mu w oczy. Nie wyglądał na przekonanego, jak zresztą zwykle. Ale nic nie powiedział. Położył mu tylko dłoń z tyłu głowy, na włosach, wspiął się na palce i pocałował go.
— Chyba dostaniesz więcej niż buzi — zamruczał Jason, sukcesywnie rozpinając mu koszulę, aż w końcu mógł się jej pozbyć i przyjrzeć się ciału Alexa.
Było genialnie wyćwiczone i gładkie. W takich momentach podziwiał kochanka. Poza pracą zawsze i tak znajdywał te dwie godziny z samego rana, żeby pójść na basen. Dbał przy tym o siebie i umiał oddać się pracy. I jakby jeszcze Jasonowi poświęcał tyle uwagi, to byłby doskonały. Aż za bardzo.
— Wybacz… chciałeś… wyjść — wydusił, już w ogóle nie panując nad sobą. Chciał bliskości Jasona tu i teraz. Wystarczająco długo to tłumił, kiedy pisał na komputerze pod presją spojrzenia kochanka.
— Jest wcześnie. Jeszcze zdążymy — odparł starszy mężczyzna, przesuwając dłońmi po jego klatce piersiowej i bokach.
Pochylił się i, patrząc w górę na Alexa, trącił językiem z kolczykami jego lewy sutek. Był uroczo różowy. A Alex odetchnął nisko.
— Umm… To po co mnie pospieszałeś? — odparł zduszonym głosem, czując, że teraz bardzo nie chciałby, żeby Jason przerwał.
— Żebyś już tyle nie pracował. Takie wykorzystanie czasu jest dużo lepsze. — Głos Jasona był przyjemnie zachrypnięty, kiedy mówił, obcałowując jego klatkę piersiową i łapiąc za tyłek przez spodnie.
— Przyjemniejsze — poprawił go Alex, przymykając znowu oczy i odchylając głowę do tyłu.
Jason poczuł w dłoniach, jak jego pośladki się napinają. Uśmiechnął się do siebie i spojrzał na twarz kochanka, gdy przesunął palcem pomiędzy jego połóweczkami, lekko wciskając spodnie i bieliznę w rowek. Alex stęknął nisko i przechylił się do przodu, opierając czoło o obojczyk Jasona. Ten wysunął do przodu kolano, chcąc dotknąć nim krocza kochanka. Gdy wyczuł, że nie jest całkiem miękki, uśmiechnął się do siebie i zaczął rozpinać mu spodnie.
— O czym myślisz? — zamruczał mu do ucha.
— Co? — Alex był mocno rozkojarzony. — Nie wiem… Na pewno nie o jutrzejszym dniu.
— Myślisz o moim chuju? — zapytał Jason, zsuwając mu spodnie w dół, po czym sam zeskoczył z parapetu i kucnął, żeby zdjąć mu je całkiem.
— A… — wyrwało się z ust Anglika, a kolejna porcja dreszczy przebiegła jego ciało. Miał dziwne wrażenie, że nie powinni tego tutaj robić. — O matko… Jason. Chyba tak… Ale… nie przy oknie. Nie tu.
Mężczyzna spojrzał na niego w górę, milcząc chwilę. Potem, gdy Alex nie miał na sobie nic, nawet skarpetek, wstał i podszedł do biurka. Bez krępacji zamknął laptopa i przełożył go na fotel. Wrócił do Alexa i pociągnął go za rękę, a ten nie zdążył wydać żadnego dźwięku, gdy został posadzony na blacie biurka i pocałowany mocno przez Jasona. Stęknął tylko, łapiąc się znowu jego ramion. Przez głowę przebiegła mu myśl, że dobrze, że wszystko sprzątnął i nie siedział w tej chwili gołym tyłkiem na jakiejś umowie.
Jason wcałował się tak mocno w jego soczyste usta, że aż przechylił go przy tym do tyłu. Trzymał go jednak na tyle stabilnie, że Alex nie upadł plecami na biurko. Za to jego nogi zostały rozsunięte, a między nimi znalazł się tatuażysta, który po chwili przesunął jedną dłoń w dół. Delikatnie odsunął sobie jego jądra i wymacał szparkę.
Alex chwycił go za szyję, chcąc poczuć się stabilniej. Objął go też jedną nogą w talii i westchnął nisko w pocałunek.
— Będzie delikatnie, bo potem wsiadamy na moją maszynę — wychrypiał Jason do jego ucha, gryząc go w płatek i masując szparkę.
Alex skinął krótko głową.
— A masz coś? Prezerwatywy chociaż?
— Mam w kieszeni — mruknął Jason i polizał go jeszcze po szyi, nim odsunął się trochę. — Odwróć się i wypnij.
Alex oblizał usta i zsunął się z biurka. Czuł, jak wypieki pokrywają jeszcze bardziej jego twarz, kiedy odwracał się i opierał łokciami o blat. Położył się na nim brzuchem.
Jason od razu uśmiechnął się do siebie i oblizał lubieżnie, lustrując nagie, wypięte ciało Alexa. W tej scenerii, na biurku, idealnie się prezentowało.
Zanim sięgnął do portfela po gumki i saszetkę z poślizgiem, położył dłonie na pośladkach kochanka i rozchylił je. Kucnął przy tym, żeby móc przyjrzeć się jego szparce. Alex spiął się i uniósł, oglądając się na niego.
— Co… co robisz? — jęknął, spinając tyłek.
— Oglądam twoją słodką dziurkę — zamruczał Jason i rozchyliwszy mocniej pośladki, pocałował go pieszczotliwie w zaciśnięty krąg mięśni.
Alex spalił raka. Otworzył nawet usta, żeby coś powiedzieć, ale nie mógł wydobyć z siebie dźwięku. Jason położył mu dłoń nisko na plecach i nacisnął na nie, żeby Alex położył się brzuchem na biurku. Potem sięgnął do portfela i chwilę później Anglik poczuł, jak chłodny, śliski żel styka się z jego dziurką. Od razu też wyczuł palce Jasona, kiedy ten zaczął go nawilżać wokoło wejścia.
— Wsuń — jęknął cicho, teraz wpatrując się w swoje dłonie zaciśnięte na brzegu blatu.
— Mmm — mruknął Jason, wciąż za nim kucając. Ale gdy delikatnie wsunął w niego palec i zobaczył, jak dziurka Alexa go obejmuje, uniósł się i pochylił nad nim nisko. Pocałował go w kark. — Dobrze?
— Tak… — wydyszał, wyprężając się i wystawiając do jego dłoni. — Jeszcze.
Jason od razu spełnił prośbę i poruszył palcem, doskonale wyczuwając, jak sprawić mu najwięcej przyjemności. Dodatkowo drugim masował jego wejście z zewnątrz.
— Lubię to, jak to lubisz — zamruczał mu do ucha.
Alex tylko jęknął nisko, nie mając ochoty skupiać się na tym, żeby jakoś konkretnie odpowiedzieć. Wolał myśleć o odczuwaniu. A czuł doskonale, jak palec poruszał się w nim. Tak jak ten mówił wcześniej – delikatnie i powoli. Drugi dołączył, dopiero kiedy Alex był dostatecznie rozluźniony. Do tego czuł, że Jason nad nim wisi, ale nie przygniata go, wiedząc, że tego nie lubił.
— Jesteś kurewsko seksowny, Alex — wyburczał mu do ucha. Sam był już mocno podniecony. Szczególnie pozycją, w jakiej miał kochanka.
— To… twoja wina — odparł Alex rozgorączkowanym głosem, opierając czoło o biurko. — To ty… Jason…
— Moja? Czemu? — spytał niewinnie, rozpinając wolną ręką swoje spodnie. Równocześnie rozsunął palce we wnętrzu kochanka, znacznie poszerzając jego dziurkę.
Alex stęknął nisko, a jego uda wyraźnie zadrżały.
— Za… za dobrze… to robisz… — wydyszał w stół. Był świadom, że dziś w dużej mierze jego winą było to, że właśnie tak skończyli. Nie chciał żałować, ale było mu wstyd, że tak poddał się pożądaniu.
— Doświadczenie. Ale nie wiem, czy to dla ciebie na plus, że mam za sobą trening, czy wolałbyś być moim pierwszym — odmruknął Jason, obcałowując jego ramiona. Otarł się przy tym sztywnym penisem o jego udo.
Grey pokręcił głową, a jego jasne, zaczesane włosy rozsypały się na boki.
— Nn… jest… jest dobrze. Jeszcze.
Jason uśmiechnął się i pocałował go w kark, nim wysunął z niego palce. Nałożył pospiesznie gumkę na penisa, po czym otarł się główką o rowek Alexa. Potem delikatnie naparł na jego dziurkę i aż zmarszczył nos, rozkoszując się ciepłem i ciasnotą, które zaczęły go okalać. Grey w ogóle się nie spinał. Przyjmował go bez problemu, ale i tak był przyjemnie wąski.
— Mmm… tak… Daj… daj mi rękę — wydyszał, samemu sięgając w bok własną.
Jason od razu złapał go za dłoń i ścisnął, gdy powoli wsuwał się w niego do końca. Kiedy wreszcie zetknął się podbrzuszem z jego pośladkami, pochylił się niżej niż wcześniej i pogłaskał kciukiem wierzch jego dłoni.
— Nie boisz się?
Alex przekręcił głowę, ale i tak ledwo co widział kochanka.
— O… ostatnio nie… zepsułeś… I… czuję podłogę. — Zaśmiał się nerwowo, ściskając bardziej jego palce między swoimi.
Jason uśmiechnął się i pocałował go w policzek, nim wreszcie bardziej się uniósł, nie puszczając bynajmniej jego dłoni. Drugą tylko przytrzymał sobie jego biodro i zaczął na razie powoli wsuwać się w niego i wysuwać.
Alex odwrócił twarz przodem do blatu i oparł o niego czoło. Za każdym ruchem Jasona wzdychał nisko, spinając się co jakiś czas, ale nie utrudniając kochankowi. A gdy ten poruszał się coraz szybciej, penis przyjemnie masował jego prostatę. Jasonowi też było coraz lepiej.
W pewnym momencie wysunął się z niego cały i popatrzył, jak szparka samoistnie się zamknęła. Naparł na nią znowu i wsunął się płytko, żeby znowu z niego wyjść. Kilka razy to powtórzył, za każdym razem z lubością obserwując dupcię kochanka.
Alex stęknął nisko i zerknął za siebie, nie wiedząc, co Jason robi. Uczucie było przyjemne, ale inne niż zwykle.
— Jason…?
— Mm? — Tatuażysta pogłaskał go po pośladku, wciąż stymulując tylko jego zwieracz. Sam oddychał głębiej wyraźnie podniecony.
— Co… co robisz?
— Patrzę, jak go pochłaniasz… Widzę, jak twoja dupcia go lubi — zamruczał, a następnie nie wsunął tylko główki, a nagle cały wszedł w niego i zaczął poruszać się od razu w szybkim rytmie. — Uch, kurwa… uwielbiam cię, Alex…
Anglik nie skomentował tylko dlatego, że zamiast słów z jego gardła wydobył się krótki krzyk przyjemności. Aż bardziej się spiął. Mięśnie na jego plecach i udach zadrżały, a on przesunął czołem po blacie, starając się chociaż odrobinę stłumić sensacje, jakie go owładnęły.
Jason z przyjemnością wsłuchiwał się w dźwięki, które Alex wydawał, kiedy wybijał na jego tyłku coraz szybsze pchnięcia. Do tego podniecało go, że miał pod sobą nagiego Alexa, przylepionego do biurka i tak cudownie rozgrzanego. Sam był cały ubrany, tylko z penisem na wierzchu.
Po kilku kolejnych minutach, gdy było im coraz lepiej, sięgnął po drugą dłoń Alexa i obie ścisnął, rozkładając mu je na boki. Długimi palcami był w stanie objąć i jego dłoń, i chwycić za brzeg biurka. Dzięki temu, że był wysoki, mógł się tak nad nim pochylać i równocześnie pieprzyć.
Alex nie zaprotestował, tylko otarł się policzkiem o blat. Przed zmrużonymi oczami widział ciężki, metalowy pojemnik na długopisy i wizytownik. Już wiedział, że wizja tego seksu będzie nawiedzać go w czasie pracy.
— Uch… Moja… moja królowa… — wysyczał Jason, uderzając w jego tyłek biodrami, aż plaskało. Równocześnie starał się nie być ostry, żeby potem Alexowi nie było niekomfortowo na motorze. Lecz i tak przyspieszył, czując, że obaj byli już skrajnie rozpaleni.
Alex w końcu zasyczał nisko. Jego ciało napięło się i zadrżało.
— Ja… Jaso… — wydyszał, zaciskając się na moment na penisie kochanka. — Biu… biurko… zaraz…
— Posprząta się — wywarczał Jason, ściskając jego dłonie. Wszedł w niego mocniej kilka razy.
Alex chciał jeszcze coś odpowiedzieć, ale zamiast słów z jego ust wydobył się jęk, gdy doszedł. Jason nie ustał w swoich ruchach, potęgując jego orgazm. Jemu samemu też niewiele brakowało i chwilę później sam spuścił się w gumkę, sycząc przez zęby. Gdy znieruchomiał, nie odsunął się, tylko oddychał głęboko, wisząc nad kochankiem.
Alex też dyszał ciężko, leżąc płasko na biurku. Nie miał siły się ruszyć, szczególnie że prawie nie czuł nóg. Potrzebował prysznica i mógł już pójść z Jasonem. Tylko jeszcze chwilka…
Jason puścił jego dłoń i odsunął mu włosy z policzka, aby móc go w niego delikatnie cmoknąć.
— Rozdziewiczyliśmy twoje biurko — zamruczał jeszcze bardziej zachrypniętym głosem niż zwykle.
— Mhm. I ubrudziliśmy.
— Posprzątam, a ty idź pod prysznic — odparł mężczyzna, unosząc się wreszcie i wysuwając z niego powoli.
Alex znowu tylko mruknął, a kiedy poczuł, że Jason się odsunął, na miękkich nogach uniósł się. Wziął kilka głębszych oddechów i dopiero spojrzał na kochanka swoim zwykłym spojrzeniem. Zbliżył się do niego. Nie chciało mu się sięgać do jego ust, dlatego pocałował go w ramię.
— Dziękuję — rzucił i wyszedł do łazienki.
Jason odprowadził go wzrokiem, a kiedy jego tyłek zniknął za drzwiami, spojrzał na biurko. Uśmiechnął się do siebie, widząc na nim spermę kochanka. Najpierw jednak zajął się sobą, a dopiero potem zabrał za resztę.

***

Czekał już przed hotelem, opierając się o Triumpha. Nie zapinał jeszcze kurtki, nie chcąc się zagotować. Alex kazał na siebie czekać, na szczęście niedługo. W pierwszej chwili jednak tatuażysta go nie poznał, kiedy ten wyszedł przed frontowe, szklane drzwi hotelu. Miał na sobie ciasne, opinające jego nogi, czarne spodnie, do tego wysokie, motocyklowe buty, a uzupełnieniem wszystkiego była kurtka ze wzmocnieniami na plecach, łokciach i ramionach. Cała była czarna, z jasnoszarymi dodatkami. W dłoni Alex niósł srebrny kask Shoei.
Kiedy podszedł do Jasona, poruszył ramionami z dość zdegustowaną miną.
— I są tacy, którzy twierdzą, że garnitury są niewygodne.
Tatuażysta uniósł brwi, obserwując go z niemałym zdziwieniem. Do tego chyba pierwszy raz widział kochanka w czarnych ciuchach. Genialnie się prezentował, chociaż biel bardziej mu pasowała.
— No, nie powiem… Zaskoczyłeś mnie. Gdybym wiedział wcześniej, że tak się wyposażyłeś, to już dawno bym cię gdzieś wyciągnął.
— Nie mam problemów z tym motorem, ale też nie zamierzam doznać kontuzji z powodu nawet małej stłuczki. I tak spodnie powinienem mieć inne, ale jest w nich za gorąco, nawet jak na początek marca. — Westchnął ciężko. Wolał nie wspominać ceny, jaką wydał na to, co miał na sobie. Nie należała do małych, ale własne bezpieczeństwo liczył ponad koszty.
— Spoko, jeżdżę ostrożnie — odparł Jason i jeszcze raz go zlustrował, nim wsiadł na swoją maszynę. — To wskakuj i jedziemy.
— Może ty tak. Nigdy jednak nie zapominaj o innych — przypomniał mu Alex, zakładając najpierw kask, a potem rękawiczki. Poklepał Jasona w ramię.
Ten wyprostował się na motorze, przytrzymując go stabilniej między nogami, kiedy Anglik siadał na małym siedzisku. Poczuł, że Grey objął go w pasie, bo za plecami nie miał się czego chwycić. Kiedy ten skinieniem głowy dał znać, że jest gotowy, mogli ruszyć.
Jason w sumie sam się zdziwił, jak przyjemnie się jechało. Nie myślał o tym wcześniej specjalnie, ale jazdę na motorze zawsze lubił, a do tego teraz miał Alexa za plecami. To połączenie było bardzo satysfakcjonujące. No i cieszył się, że jechali gdzieś razem, a nie spędzali znowu czasu w zamkniętej przestrzeni. Skierował się więc w dobrze znanym sobie kierunku, nie spiesząc się specjalnie. Alex w tym czasie trzymał go w pasie. Nie wychylał się, ani nie kręcił, co ułatwiało jazdę Jasonowi.
Podróż trwała długo, lecz w końcu zatrzymali się na parkingu przed wejściem na cmentarz. Patrząc na niego z zewnątrz, można było pomyśleć, że to zwykły park, bo za murem widać było tylko pojedyncze drzewa. Jason poczekał, aż Alex pierwszy zejdzie, nim sam zdjął kask i wstał z motoru.
Anglik rozejrzał się po okolicy, kiedy tylko zdjął kask, rozpiął kurtkę i ściągnął rękawiczki. Był trochę skołowany, widząc, gdzie się znaleźli. Jason, spostrzegłszy jego minę, uśmiechnął się krótko i skinął na niego, ruszając powoli w stronę głównej bramy.
— Zgodziłeś się — przypomniał mu, a Alex odetchnął.
— Wiem, ale nie przypuszczałem, że przyjedziemy tu… tak ubrani. Uchodzi tak? — spytał, ale ruszył za kochankiem. Rękawiczki włożył do kasku, który niósł za klamrę do zapiania pod brodą.
— A myślisz, że ja tu przychodzę w garniaku? — zapytał retorycznie Jason, czekając na niego przy wejściu.
Ruszyli po równo przyciętej trawie w kierunku nagrobków. Wszystkie były identyczne. Niektóre mniej, inne bardziej zniszczone, ale tylko pod nielicznymi znajdowały się kwiaty.
— Tylko że ja tu jestem bardziej gościem — odparł Alex spokojnym tonem. Mimo zapewnień Jasona, miał wrażenie, że takie miejsce i spoczywający tu ludzie zasługiwali na większy szacunek, chociażby okazany innym strojem. Jednak nie zamierzał w tej chwili się kłócić.
— Nie ubędzie jej — mruknął Jason, prowadząc Alexa głęboko na teren cmentarza.
Ludzi było bardzo niewielu. Ledwie kilku minęli po drodze. Za to gdy stanęli nad starą tablicą nagrobną, okolica była już opustoszała. Jason pochylił się i strzepnął suche listki z nagrobka, na którym wyżłobione były litery układające się w „Jennifer Rebel” oraz datę narodzin i śmierci.
Alex przeczytał napis, ale nie stanął tuż obok Jasona, tylko o dwa kroki za nim. Uznał to za bardziej stosowne. Lecz po dłuższej chwili tatuażysta zrównał się z nim, nie patrząc na niego.
— Ćpałeś coś kiedyś? — rzucił niespodziewanie i uśmiechnął się krzywo. — Niech zgadnę… nigdy nawet nie zaciągnąłeś się szlugiem?
— Źle zgadujesz. Nadal sporadycznie palę, a na studiach próbowałem marihuany. Za bardzo jednak otępia — odparł zupełnie suchym głosem.
Jason uniósł brwi, kierując na niego wzrok.
— Zioło? Ty?
— Dawne czasy. Każdy próbował — odparł prosto, a Jason uśmiechnął się kątem ust.
— I mówisz, że ci nie podeszło?
— Nie. Tak samo jak alkohol mi nie podchodzi. Lubię panować nad sobą w przeciwieństwie do reszty świata.
— Czasem miło trochę się wyłączyć. — Jason wzruszył ramionami. Jego twarda głowa nie zawsze mu na to pozwalała.
— Dyskutowałbym z tym. Ale, co ważniejsze, dlaczego mnie o to spytałeś?
— Tak sobie… — Mężczyzna spojrzał na nagrobek.
Pamiętał, jak mówił Alexowi, że jego matka się zaćpała. Zawsze kiedy tu przychodził, głównie to przechodziło mu przez głowę. Atakowały go wspomnienia o tym, jak musiał się nią zajmować i że częściej robił za rodzica niż dziecko.
Alex spojrzał na kochanka, ale nie wykonał w jego stronę żadnego gestu. Nie był taki jak inni, którzy w takiej sytuacji na siłę próbowaliby pocieszać.
— Nie czujesz się, mam nadzieję, winny?
— Że tak skończyła? A jak myślisz? Nie, to nie moja wina, że nie znała umiaru. Zrobiłem, co mogłem. Każdy jest odpowiedzialny za siebie.
— A jednak coś cię martwi. Poza tym, że jesteś świadomy tego, że nic na to nie mogłeś ani poradzić, ani tego zmienić. Teraz jesteś dorosłym człowiekiem, wtedy tylko dzieckiem, nastolatkiem.
Jason obejrzał się na niego, milcząc chwilę. Nigdy nad tym nie rozmyślał. A raczej nie chciał tego robić. Choć wiedział, że gdzieś to w nim siedziało.
— Ta, ale minęło już dużo czasu… Mam to za sobą. Nie zabrałem cię tu, by się żalić.
— Ale także nie zabrałeś mnie tu, by dyskutować o walorach terenów cmentarnych dla zachowania struktury obszarów zielonych na terenie miasta. Jason. To, że głównie ty jesteś podporą dla mnie, nie znaczy, że ma to tylko w ten sposób działać. — Ton Alexa i to, jak patrzył na kochanka, nie dawały zbyt dużego pola manewru. Nie były jednak przy tym srogie.
Tatuażysta chwilę milczał, po czym uśmiechnął się ciepło i z uwagi na fakt, że nie było nikogo w okolicy, cmoknął go w policzek.
— Wiem, spoko. Jak mi się skończą fajki i pensja, to poproszę cię o wsparcie — zakpił lekko. — Mnie wystarczy, jak będziesz czasem mniej pracował, a więcej ze mną był — dodał już normalnym tonem. Czyli pozornie dość zlewczym, ale tylko pozornie.
Alex westchnął ciężko.
— Wysokie wymaganie stawiasz przed pracoholikiem, nie powiem.
— Takie jedno chyba możesz czasem spełnić, hm? Choć na razie pracujesz więcej, niż wcześniej.
— Nie chcę tu teraz o tym rozmawiać, Jason. Już ci mówiłem, że muszę zająć się obiema firmami, a to nie jest łatwe.
— Teraz możesz się spokojnie skupić na tej nowej — zauważył poważnie Jason. — To o to w tym chodzi, żeby się wybiła, nie?
— Jason. Już ci mówiłem. Nie tutaj. Nie mam zamiaru rozmawiać o mojej pracy nad grobem twojej matki. Proszę. — Alex jęknął.
— Okej. Gadaliśmy o wymaganiach i podporze. Samo zeszło — wyjaśnił mężczyzna, wsadzając jedną rękę do kieszeni, bo w drugiej trzymał kask. Znowu spojrzał na nagrobek.
Alex skinął głową i też wpatrzył się w tablicę.
— Jaka w ogóle była? Jakie masz o niej wspomnienia?
— Nieodpowiedzialna. A wspomnienia… Hm, dużo imprezek u nas w domu było. Jeśli to można było tak nazwać. Znała dużo ludzi, z których żaden tu się nie pojawił, gdy zeszła. Poza dilerem, któremu wisiała kasę — mruknął, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów. — Ale to chyba norma, co?
— Nie wiem, czy można to nazywać normą. Źle to o nich świadczy. I to smutne. Byłeś z tym sam?
— Miałem kumpli. Ale nie wyglądam chyba na typ, który chodzi na terapie grupowe, co? — zadrwił Jason, paląc niespiesznie i mrużąc przy tym oczy.
— Nie. Tylko czy to wystarczające w przypadku, kiedy umiera ktoś tak bliski?
Jason znowu chciał rzucić coś zbywczego, ale w końcu popatrzył na Alexa i nieco spoważniał. Odsunął papierosa od ust.
— Nie wiem. Musiałbym przeżyć życie jeszcze raz i zobaczyć, czy łatwiej byłoby, gdybym miał wtedy kogoś bliższego. Miałem Bucka… Ale spieprzyło się, kiedy umarła. Potem byli kumple od kosza. Nie wiem, Alex. Było ciężko, ale widzisz, że żyję.
Grey chwilę patrzył na mężczyznę. Po tym uśmiechnął się do niego i wyciągnął dłoń, żeby ten chwycił go za nią.
— Wiem. I jesteś silniejszy niż ktokolwiek, kogo poznałem.
Jason spojrzał w dół i po chwili ujął go za rękę. Uśmiechnął się do siebie z rozbawieniem.
— Ktoś słaby by sobie z tobą nie poradził — rzucił do kochanka.
— Bardzo dobrze powiedziane. Nie ma co tego ukrywać — odparł Alex, zbliżając się do partnera. Zetknął się z nim ramieniem. — Nie wiem, gdzie bym bez ciebie teraz był — przyznał, patrząc na nagrobek. — Dlatego wierzę, że musiałeś być naprawdę cudownym synem. Musiałeś zrobić wszystko, co było w twojej mocy. Wierzę w to — dodał, ściskając dłoń tatuażysty.
Jason spojrzał na niego ponownie i uśmiechnął się. Pochylił się i pocałował go w czoło.
— Dzięki. Dziwnie to słyszeć, skoro głównie podobno jestem złośliwym krukiem — prychnął. — Ale… no, dzięki. I nie wiem, gdzie byś teraz był beze mnie, ale nawet nie próbuj tam iść — dodał pół żartem pół serio.
Alex ścisnął jego dłoń jeszcze raz na znak, że ma go trzymać i że rozumie jego słowa.
— Dlatego mnie nie puszczaj. I… — Spojrzał na nagrobek, potem na kochanka i znowu na nagrobek. — Nie uważasz, że zrobiło się nieznacznie krępująco?
Jason zaśmiał się.
— Taa, dlatego chodź już stąd. Jeszcze krótka przejażdżka i idziemy coś zjeść, bo dymem się w sumie nie najadłem — odparł i pociągnął Alexa w stronę wyjścia z cmentarza. Na nagrobek już się nie obejrzał.
— I jak się domyślam, ty wybierasz miejsce? — spytał Anglik, nie puszczając jego dłoni. Gdyby nie strach, że ktoś go tak zobaczy, najchętniej w ogóle dawałby się tak prowadzać. Obawy przed opinią ludzi jednak były silniejsze niż pragnienia.
— Mhm, bo ja stawiam, a mnie na pięciogwiazdkową restaurację nie stać — odpowiedział Jason. Cieszyło go, że chociaż na terenie cmentarza, gdzie nie było aktualnie ludzi, Alex pozwalał na chodzenie za rękę. Znaczyło to, że naprawdę tego chciał, ale zwyczajnie się krępował.
— Byle tłuszcz nie ściekał po palcach — zastrzegł Alex.
— Nie będzie. I znajdziemy taką, gdzie są serwetki na stolikach — dodał Jason nieco złośliwie, ale to było raczej typowe.
Puścił dłoń kochanka, kiedy dotarli do bramy cmentarza. Alex, zamiast odpowiedzieć, rozejrzał się szybko na boki i nie widząc nikogo, ponownie chwycił go za rękę. Pociągnął do siebie i trochę w dół. Pocałował go krótko w usta.
— Postaram się — obiecał i dopiero się odsunął, żeby podopinać się oraz założyć kask i rękawiczki.
Jason aż zamrugał, zaskoczony tym gestem. Alex naprawdę potrafił go zadziwić i to, jak szybko… jak na siebie, robił kolejne kroki, było naprawdę zdumiewające oraz przyjemne w obserwacji. Nie skomentował tego, tylko uśmiechnął się do siebie i sam założył kask na głowę. Usiadł na motor, ustawił go odpowiednio i poczekał, aż jego królowa go obejmie.
Alex, już z kaskiem na głowie, także uśmiechnął się do siebie, usiadł za plecami kochanka i przytulił się do niego. Tak chciał się z nim czuć. Bezpiecznie i na swoim miejscu.

27 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 113 – Wzajemne wsparcie

  1. TigramIngrow pisze:

    Dobrze się ich razem czyta. I ta przejażdżka na motorze musiała być dla Jasona bardzo przyjemna, skoro Alex był do niego tak mocno przytulony. I ten spacer za rękę… Kurczę, fajne to było.

  2. Katka pisze:

    Tigram, a wiesz, nawet myślałyśmy o czymś takim, więc może kiedyś się uda ;) Ale nic nie mogę obiecać (jak zwykle, ech XD). Niemniej idea fajna. Takie… dla każdego coś dobrego :D

  3. TigramIngrow pisze:

    Och, Kat. Im dłużej to czytam tym bardziej urzeka mnie właśnie Alex i Jason, Aż się marzy żeby powstała taka krótka seria „Na wakacjach”. I np 4 rozdziały o JA, 4 inne o Rynnie (mimo, że osobiście ostatnio ich w ogóle nie lubię) i 4 dla gołąbków. Taki niby bonus. Ale tylko o jednej parze. Jeny, jeny, jeny. Mało mi ich po prostu. I oczywiście wiem, że to czas, że trzeba prowadzić akcję wielotorową, że każda postać i tak dalej, ale to tylko tak sobie marzę :) Ech. Uwielbiam JA

  4. TigramIngrow pisze:

    „Alex westchnął ciężko, po czym uniósł spojrzenie na kochanka. Sięgnął do jego koszulki, podwinął mu ją i cmoknął go w jego chudy brzuch.” – Alexie, serwuj więcej takich czułostek Jasonowi. To jest niesamowicie ciepłe i przyjemne.:)

  5. Wadera pisze:

    Wow cały rozdział z Jasonem i Alexem mniammmmmmmmmmm
    biedna pokojówka, jak dostała takie polecenie od Alexa, w sumie nie dziwię się jej uldze (jeszcze by nie tego wielkoluda wpuściła i co? ;)
    To licytowanie się z czasem było świetne, aż się temperatura podkręcała i nawet lodowy ton Alexa tylko zagęszczał atmosferę mrrrrrrrr
    Sex, no co ja mam napisać……czy którykolwiek sex Alexa i Jasona nie był gorący, spektakularny i nie przyprawiał czytelników o ciarki i mentalny wzwód (u panów możliwe że nie tylko mentalny ;)
    Alex w czarnym stroju motocyklisty ………się w sumie nie dziwię reakcji Jason, Królowa ze swej natury jest przystojna a jak go jeszcze wsadzić w taki stój ahhhhhhh
    Wizyta na cmentarzu świetnie opisana J ma wreszcie kogoś komu może szczerze powiedzieć co czuje i na kim może się oprzeć, Alex ma rację jest bardzo silny ale nawet najsilniejsi potrzebują czasami być słabi…… teraz Jason ma z kim
    Alex się przełamuje i już tylko krok do chodzenia po plaży (no dobra, po ogrodach;) za ręce.

  6. Katka pisze:

    Tess, romantycznie faktycznie bardzo specyficznie, ale wciąż romantycznie :) Z tym się zdecydowanie zgadzam. Tak się czule zrobiło na tym cmentarzu :) Wciąż pamiętam, jak to pisałyśmy i jak się słodko zrobiło Jasonowi, jak go Alex złapał za rękę :D A seksik na biurku, no tak, właśnie dlatego, że Alex spędza tam dużo czasu… to dość niepokojący wybór miejsca. Jak on się teraz będzie mógł skupić przy pracy :)

  7. Tess pisze:

    Bardzo podobała mi się ta sytuacja na cmentarzu, może zabrzmi to nieco dziwnie, zważając na miejsce gdzie się znajdowali, ale było nawet… Romantycznie, oczywiście na swój specyficzny sposób :) Przynajmniej mi się tak wydaje…
    Jakoś tak smutno się zrobiło, choć to taki rodzaj smutku, który raczej skłania człowieka do głębszych refleksji nad własnym życiem, a to właśnie lubię. Biedny Jason. Alex jest świetny, nie użala się nad nim, ale daje mu wsparcie.
    I właściwie nie wiem co, by to można jeszcze napisać.
    Seks na biurku… Alex powinien się tam czuć komfortowo, zważając na fakt ile czasu przy nim spędza xD
    Cudnieee!

  8. Katka pisze:

    Tamiya, ooooch, chcemy fanart, chcemy! To trzymamy kciuki za wenę, oby przyszła i oby powstał <3 Hehehe, tym bardziej, jeśli ma być z Jasonem i Alexem.

  9. Tamiya pisze:

    Właśnie macie mnie na sumieniu – umarłam przez krwotok z nosa wywołany zobrazowaniem sobie w głowie Alexa w tych ciuchach na motor. Omfg, Alex, nigdy przenigdy w życiu bym się nie spodziewała! So sexyyy, Omfg, uwielbiam ich. I mam kolejny pomysł na fanart, trzeba będzie się w końcu zabrać za ich robienie.
    Krótko, bo przeczytałam na szybko i muszę lecieć 8D

  10. Katka pisze:

    Floo, tak, to niewątpliwy plus… jeden z nielicznych XD I spoko, czuję się zobowiązana, więc na pewno powstanie :)

  11. Floo pisze:

    “przedstawienia swojego chłopaka rodzicom” – a to było wyjątkowo creepy z uwagi na fakt, że ten rodzic rozkłada się przed nimi w ziemi…XD – Kat, przynajmniej nie ma niezręcznych pytań przy obiedzie xP

    i Bardzo dziękuję że Alex w skórkach znajdzie się na liście będę czekać… niecierpliwie :D

  12. Katka pisze:

    Alex, haha, już 4 razy? Ok, to chyba potraktujemy to jako komplement :D Och, och, a czy Królowa Śniegu się przełamie i to powie? Zooobaczymy, Jason na to czeka XD

    Floo, oj tam krótko, po prostu za szybko czytasz! XD Ale serio, standardowa długość, choć rozumiem ból. No a co do Alexa w skórach. Hm, hm, ostatnio jakoś dużo rysowania mi się zrobiło… To tu, to tam, ale spoko, dodam Alexa do listy, tylko nie wiem, kiedy powstanie. Ale postaram się, obiecuję :) „przedstawienia swojego chłopaka rodzicom” – a to było wyjątkowo creepy z uwagi na fakt, że ten rodzic rozkłada się przed nimi w ziemi… XD

  13. Floo pisze:

    Po pierwsze:
    NIENAWIDZĘ WAS!!!!! Co to ma być? Nareszcie piszecie o najważniejszej parze w tym opowiadaniu, i co? KRÓTKO!!!! Człowiek się dopiero rozkręca, wytęskniona parka nareszcie znów razem a wy kończycie rozdział?! Jesteście wstrętne i niedobre >.<

    Po drugie:
    O boże co za rozdział! ORGAZM jak Alexik położył się goły na biurku!! A jeszcze potem jeszcze krwotok z nosa jak Alexik ubrał skóry (uwielbiam motocyklowe skórki)!
    Kat ja cie błagam!!* łapie Kat za nogę łasząc się * narysuj mi takiego Alexa w skórach!!!! BŁAGAAAAM!!!!!!!!!!
    Cały wypad na cmentarz… hmmm… jakby to ująć miał w sobie coś z "przedstawienia swojego chłopaka rodzicom" i było takie… no i jeszcze… dobra nie umiem tego określić, bo to nie było urocze, ale jakieś takie… ważne!
    Chciałabym też wiedzieć jak się teraz będzie Alexowi pracować przy tym biurku XD
    Biedni są, nie dość że i tak mieli dla siebie mało czasu teraz będą go mieć jeszcze mniej. Im naprawdę należy się coś od życia. Coś dobrego!

    Niech Alex już rzuci tą lafiryndę!

  14. alex pisze:

    Przeczytałam ten rozdział 4 razy, Alex jest taki uroczy :*
    No i ta scenka na końcu.. cudo, Królowa coraz bardziej się otwiera i tylko czekać aż padną słowa : Kocham Cię, Jason „

  15. Katka pisze:

    Gordon, och taaaak, David i seks na biurku. Mrrrr, aż mam na coś takiego ochotę. Pasowałoby mu to, a Shane też by nie pogardził. Haha, a numerek w Bentley’u… Pytanie, czy Alex zgodziłby się pobrudzić kochane autko XD A Jason bardzo chętnie Cię przewiezie! Tylko musisz skoczyć do Miami XD

    Yaoistka, a jakże, że okazują :) W końcu podstawą poczucia bezpieczeństwa jest pewność, że drugiej osobie zależy, więc muszą to usłyszeć :)

    Mocca, „OmójBożejapieprzęAlexnamotorze <3" i "OmójBożejapieprzęAlexnabiurku <3" – hehe, rozbawiło mnie; i pytanie, który Alex jest lepszy XD A co do tego, co zaleciało Ryanem – haha, no oni mają z Alexem tą jedną wspólną przywarę – mają gadane XD Toż wystarczy sobie przypomnieć ich pierwsze spotkanie w restauracji. Jeden przegadywał drugiego :) "Kto to' do cholery' jest Michael Spencer?" – taaaak, Mike'a pełnego imienia używamy tak rzadko, że czasem można zapomnieć XD Oj, bo to Mikey <3

  16. Mocca pisze:

    Najpierw priorytety.
    OmójBożejapieprzęAlexnamotorze <3
    Jak go sobie wyobraziłam w tych ciasnych spodniach opinających ten cudowny tyłeczek… I ta wizja, jego nieskromnej osoby, gdy schodząc z motoru ściąga kask zarzucając blond grzywą! Ohhh!
    OmójBożejapieprzęAlexnabiurku <3
    Ooo, tak~~ Swoją drogą idealny sposób na pracoholika. Coś czuję, że takim wspomnieniom nawet Królowa się nie oprze i albo zmieni miejsce pracy albo wreszcie trochę przystopuje. ;)
    Nieeeee, ja nie mogę, no~! To było cudowne. Ja chcę więcej, więcej!
    Jeju, jak ich związek się cudownie rozwinął. Od białych rękawiczek do chodzenia za rączkę. Jako, że jestem zmulona od snu, nie umiem napisać nic głębokiego. A więc po prostu: Koooooooooooocham ich!
    "Ale także nie zabrałeś mnie tu, aby dyskutować o walorach terenów cmentarnych dla zachowania struktury obszarów zielonych na terenie miasta." Zaleciało mi Ryanem. :D W ogóle słodkie było to trzymanie za rączkę. I ten kiss pod cmentarzem. *mizia Alexa po główce*
    A przygotowania do rewolucji się rozpoczęły. *szatańczy chichot* Mrrrru, Gray Brothers~~, panowie liczę na was.
    I z serii: Mocca – mistrzyni ogaru.
    Przeglądam postacie z FDTS (swoją drogą: Ryan z Jayem na głowie ;D)i nagle widzę – Michael Spencer. Patrzę na obrazek. "Kto to' do cholery' jest Michael Spencer?" Chwila domysłów. Nie wiem czemu, ale pierwszy mi się skojarzył koleś od złoto- zielonego smoka. Patrzę na postacie na dole, w górze. I pacam się w twarz. "Miiiike!"

  17. Yaoistka^^ pisze:

    No niestety Katko :( Ale i tak bardzo mnie cieszy, że sytuacja między nimi się bardzo zmieniła… że okazują sobie uczucia. ;) WENY ;)

  18. Gordon pisze:

    Nie moglo zabraknac seksu na biurku. Zawsze w tej sytuacji widzialem bardziej Davida ale Alex tez byl goracy. Bylo niegrzecznie, chyba bardziej w stylu Jasona niz krolowej a jak widac obu pasowalo. Panowie ida do przodu, nastepny numerek w Bentleyu ;p A tak serio odnosnie pojscia dalej to juz sa prawie jak para z kilkuletnim starzem. Albo mi sie tak wydaje bo tacy dorosli i nie szaleja jak Lenny i Ryan i nie gruchaja jak mlody i ksiaze. I byla przejazdzka. Moze mnie Jason tez tak przewiezie co? ;p

  19. Katka pisze:

    Yaoistka, „mam nadzieję, że Alex przestanie tyle pracować” – na razie nawet jakby chciał, to by nie mógł, by plan jego i Rusha działał. Więc niestety dla wyższego dobra muszą teraz przeżyć te wyrzeczenia :(

    Margo, „Pomyśleć tylko o tym jak było na samym poczatku” – prawda? Jason może sobie pogratulować, że zdobył zaufanie Alexa i dał mu to, czego ten potrzebuje. No i sam Alex też bierny nie pozostawał, bo chyba nawet większy wysiłek niż Jason musiał powziąć. Pokonywanie tych wszystkich barier na pewno nie było łatwe. Cieszę się, że widać te zmiany i efekt cieszy :)

    Marta, „wspaniale że związek rozkwita strasznie smutny na końcu” – może ma szczęśliwy koniec :) A narzeczona wciąż siedzi w Anglii, w pełni przekonana, że wyjdzie za takiego bogatego faceta i będzie ustawiona do końca życia.

    Ayame, no siemka, siemka, fajnie, że znalazłaś moment i piszesz :) „Podziwiam Jasona, bo ja z taką osobą nie wytrzymałabym psychicznie.” – ja też XD Alex jest ciężkim człowiekiem, ale właśnie widać przez to, że Jason poza złośliwością, wrodzoną wredotą i innymi cechami, ma jeszcze cierpliwość. W tym przypadku przydaje się bardzo. Co do Ryana i Lennego, haha, spoko, rozumiem. Ale cieszę się, że nie są obojętni. To by było gorsze chyba :) A Tartę przeczytam w takim razie, postaram się jeszcze dziś :) Jak mnie opuści władza w rękach po rysowaniu XD

    Elis, „Biedaczek nie skupi się na pracy.” – hahaha, oj nie XD Jasona jakoś to nie martwi XD Och, och, a za łapki kiedyś, też mam nadzieję, że otwarcie będą się trzymać. W ogóle to musi mega rozkosznie wyglądać, jak tak wyglądający faceci się trzymają za ręce. Ja na taki widok zaczęłabym rzygać tęczą XD Btw, dzięki za literówki na czacie ;*

    Tigram, haha, no zdecydowanie za szybko czytasz! Delektuj się, delektuj XD W ogóle podoba mi się określenie „mrrraśny” XD Tak cudownie opisuje stan euforii. A wspólne mieszkanko… a może nawet w dość niedalekiej przyszłości :)

  20. TigramIngrow pisze:

    Albo ja za szybko czytam, albo coś jest nie tak ;/
    Znów zabijam się wzrokiem o koniec strony. No bo tak w skrócie – Jason przychodzi do Alexa, kochają się, wyjeżdżają na cmentarz, rozmawiają, koniec. Tak, wiem, wiem, rozdziały są takiej samej długości co zawsze, a Wam napisanie zajmuje kilka godzin, ale co ja mogę? Takie mam wrażenie. Seks na biurku byl mrrrraśny, Alex bardziej niż chętny, a Jason.. no cóż, Jasonowaty. Ciekawa jestem jak to będzie u nich wyglądało gdy ze sobą zamieszkają! Pragnę tego nade wszystko.

  21. Elis pisze:

    Taaak, spełnił się mój sen. Alex pieprzony na biurku. Och, będzie później miał o czym myśleć. Biedaczek nie skupi się na pracy. *wredny, podstępny śmiech* Będzie za to myślał o Jasonku. :))
    Jason może sobie pogratulować cierpliwości, którą miał do Alexa. Za to teraz ma wspaniałego faceta. Blondas musi się jeszcze bardziej otworzyć, ale to co jest to po prostu wielki sukces tatuażysty.
    Scena na cmentarzu smutna, ale to trzymanie się za rękę Awww. Teraz wyobrażam sobie ich idących przez miasto ze splecionymi palcami i mających gdzieś wzrok i gadanie nie przychylnych im ludzi. :)

  22. Ayame pisze:

    W pracy nie mogę komentować notek, w domu nie mam czasu. Chwila wolna i oto jestem. Jak Katka sama wie, niestety roboty jest w cholerę >.<

    Co do tego rozdziału, para Alex x Jason jest fascynująca, bo u nich najbardziej pokazane są czasami wręcz skrajne emocje. Cieszy mnie to, że Alex w końcu przekonał się do tego wszystkiego, chce myśleć o sobie, a nie o tym "co powiedzą rodzice". Chociaż i pewnie taki moment i chwile zawahania też będą. Podziwiam Jasona, bo ja z taką osobą nie wytrzymałabym psychicznie.

    Jeśli chodzi o poprzedni rozdział, jakoś ciągle nie mogę przetrawić Lenn'a i Ryana, po prostu nie mogę XD Irytują mnie ich charaktery i to gadanie, w szczególności ze strony Ryana. Wkurza mnie "władczość" Lenny'ego, bo takimi tekstami facet dawno dostałby ode mnie po pysku xD kobieta zresztą też xD

    Ogólnie wszystkie rozdziały jestem w stanie przeczytać w ciągu 8h w pracy. Niestety ostatnio chciałam pokomentować notki, ale mam zablokowane komentarze : „zamknij go w łazience”. XD Liczę na to, że w końcu słownie się przełamie.

    Jeśli mowa o Across to aż szczerzę się do siebie bo w końcu Jef coś ze sobą robi i staje się w miarę „normalny” co do Williama. Jeszcze trochę i będą czmychać niczym panienki za raczkę i z konikami na lejcach po łące XDD

    Buźka! <3

    PS. Katka, rozdział Tarty już jest XD

  23. Marta pisze:

    Cudowny rozdział ,wspaniale że związek rozkwita strasznie smutny na końcu.Właśnie co się stało z narzeczoną?

  24. Margo pisze:

    Uwielbiam Alexa i Jasona. Ich rozwój związku jest wprost niesamowity. Pomyśleć tylko o tym jak było na samym poczatku a jak jest teraz – kolosalna róznica (bardziej w sumie tyczy się to Alexa). Miło się czyta, że teraz zachowuje się tak jak się zachowuje, czyli coraz bardziej akceptuje swój związek i okazuje swoje uczucia otwarcie. Na początku powiem, że był to koszmar. Łóżko – szybie pieprzenie – prysznic – do widzenia i więcej nic wspólnego z Tobą mieć nie chcę. Teraz to jest bajka:)

  25. Yaoistka^^ pisze:

    Jezu! TATATATAAAAAAKKKKKKKKK!!!!! *,,* *KRWOTOK* w KOŃCU !!! Boski rozdział! …najbardziej smutna atmosfera panowała na cmentarzu… dobrze że Alex w własny sposób dodał Jayowi otuchy! ^^ Kocham tą parę, mam nadzieję, że Alex przestanie tyle pracować… i co z tą jego narzeczoną? =.=

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s