Savage Virus – 23 – Wyczekana nagroda

Josh wcisnął twarz w poduszkę, kiedy powoli się przebudził, poruszył i pierwsze co poczuł to skutki wczorajszego seksu. Czasami nie wiedział, czy było to bardziej niekomfortowe, czy podniecające, ale na pewno dość specyficzne.
Zaburczał, automatycznie wciągając zapach poduszki. Pachniała Masonem. Tak, za to jedno lubił być zarażony. Tak dużo lepiej czuł swojego pana. Którego nie było tuż obok, kiedy otworzył oczy.
Przetarł zaspane powieki i usiadł na materacu. Rozejrzał się, jakby Mason miał nagle wyskoczyć z szafy i ziewnął. Dopiero po długiej chwili kontemplacji drzwi do sypialni uniósł się i zaczął ubierać.
Kiedy akurat zakładał bieliznę, do sypialni wszedł Mason. Włosy miał związane, do tego podkoszulkę i dresowe spodnie. I był spocony. Musiał biegać. Spojrzał na Josha, idąc do łazienki.
— Zdejmuj je i wracaj do łóżka.
Chłopak zatrzymał się w połowie ruchu, patrząc za nim z lekkim szokiem. Za to kiedy zapach mężczyzny, teraz wyjątkowo silny przez wysiłek fizyczny, dotarł do jego nozdrzy, zadrżał na całym ciele.
Nie wiedząc za bardzo, dlaczego dostał taki rozkaz, zsunął znowu z tyłka bokserki i wszedł pod kołdrę.
Po kilku minutach z łazienki wyszedł Mason, już odświeżony. Miał na sobie tylko świeżutkie spodnie. Jego włosy były rozpuszczone i wilgotne na końcach. Niespiesznie, ale zdecydowanie wszedł na łóżko i złapawszy Josha za twarz, pocałował go mocno i krótko. Chłopak stęknął mimowolnie i wpatrzył się w Masona. Sięgnął dłonią do jego włosów i uśmiechnął się lekko.
— Tak ci lepiej.
Mężczyzna uśmiechnął się w jego usta.
— To dobrze — odparł i sięgnął dłonią do jego biodra. — Jak tam?
Skrępowany Josh oblizał się i spuścił wzrok na zarost mężczyzny.
— Okej…
— Okej? — ten drążył, oglądając sobie jego twarz. Po wczoraj miał jakoś za dużo energii i ochoty. Ale i tak wolałby wiedzieć, jak bardzo tyłek Josha jest „okej”, zanim by coś zrobił. — I jadłeś już, czy dopiero wstałeś?
— Wstałem dopiero. Miałem się ubrać i pójść do kuchni właśnie. A ty? Ćwiczyłeś? — zapytał, znowu zerkając w jego oczy i mając nadzieję, że tak uniknie odpowiedzi na pierwsze pytanie.
— Tak. Nie idę już w tym tygodniu na swoje zajęcia, więc muszę w domu — odparł Mason i jeszcze raz go cmoknął. — Ale nie odpowiedziałeś. A to — położył mu dłoń na klatce piersiowej — bardzo — pchnął go w nią, kładąc na pościeli — źle wróży — skończył, ponownie go całując tym razem naprawdę mocno i namiętnie.
Josh objął go momentalnie za szyję i przymknął oczy, delektując się smakiem jego ust i nawet nieco unosząc i opuszczając ciało w dół na pościeli. Chciał mieć na sobie jego zapach. Jedynie krępowało go, że był znowu cały rozebrany pod nim.
Mason dłuższą chwilę go całował, ściskając mocno jedną ręką za biodro, a drugą trzymając na jego klatce piersiowej. Dociskał go nią do pościeli.
— Więc? — spytał w końcu, a jego dłoń z biodra przesunęła się na wewnętrzną stronę uda Josha.
Chłopak drgnął i rzucił mu krótkie, nieco spłoszone spojrzenie.
— Ogólnie okej… tylko czuję trochę, jakby wiesz… była wciąż rozepchana. — Zaśmiał się cicho, by załagodzić krępujący wydźwięk tych słów.
Mason popatrzył mu surowo w oczy, po czym jeszcze raz go pocałował, nim wstał.
— Nie ruszaj się — rozkazał.
— Co planujesz?
— Zobaczysz — odparł, wychodząc na moment z pokoju.
Josh uniósł się na łokciach i spojrzał z wyczekiwaniem w stronę drzwi. Na razie Mason wydawał mu się niespodziewanie miły, tak samo jak wczoraj po seksie, ale lekki niepokój podświadomie go trawił. Czekał jednak posłusznie na łóżku.
Kiedy jego pan wrócił, niósł coś zwiniętego w dłoni. Coś wyglądającego jak czarna, trochę błyszcząca, materiałowa taśma. Oprócz tego miał też w dłoni opaskę na oczy, jak do snu. Wszedł na łóżko i bez pytania tę ostatnia założył Joshowi na oczy.
— A teraz połóż się na plecach.
Chłopak zamiast tego znieruchomiał i rozchylił usta.
— Co? Czemu? I… po co ta opaska…?
— Bo to mają być… niespodzianki. — Mason zaśmiał się i nie czekając, aż Josh sam wykona polecenie, pchnął go na łóżko. Po tym wstał i pociągnął go za nogi, rozchylając mu je dodatkowo. Od razu jedną z nich zaczął obwiązywać taśmą.
Josh obejrzał się na niego, ale przez opaskę nic nie zobaczył, więc sięgnął do niej dłonią i trochę odchylił.
— Dobre czy… złe niespodzianki? — odważył się spytać.
Mason akurat przywiązywał jego nogę do łóżka.
— Dobre… chyba. — Zaśmiał się.
Josh przełknął nerwowo ślinę i przytaknął. I tak nie miałby wyboru i za protest by oberwał.
— Tak chyba szybko nie pójdę na śniadanie… — Zaśmiał się szczekliwie.
— Nie — padła szybka odpowiedź z dołu, a następnie Mason zaczął związywać mu drugą nogę, a potem obie ręce.
Dość podenerwowany Josh patrzył w ciemność, którą widział przez opaskę. Jego penis leciutko drgnął, zapewne przez dość specyficzną atmosferę.
— I… co teraz?
— Teraz… — usłyszał tuż przy swoi uchu. — Teraz zabawię się z tobą. Z moim małym — Mason dotknął jego penisa, a następnie przesunął dłoń w górę na jego klatkę piersiową — i dużym Joshem. Moim prywatnym, seksualnym niewolnikiem — zamruczał nisko podnieconym głosem.
— To… to brzmi lepiej niż kurwa — wyrwało się Joshowi, który dość słyszalnie przełknął ślinę, a jego członek, dziwnie obciążony kolczykiem, znowu sam drgnął. Chłopak na próbę pociągnął nogi do siebie, chcąc zobaczyć, jak bardzo może je zgiąć bądź zsunąć. Nie był to duży zakres ruchu. Łóżko Masona był szerokie, więc Josh miał nogi mocno rozsunięte.
— A co jeszcze lepiej brzmi niż kurwa? — spytał mężczyzna, siadając obok związanego chłopaka i głaszcząc go po ciele swobodnie.
Ten przekręcił w jego stronę głowę, nieświadom rumieńców na policzkach.
— Moje imię nie brzmi źle. — Zaśmiał się krótko.
— Nudne. Co jeszcze? Szczeniak? Pies? Kotka w rui? Mmm, wczoraj jak tak się nastawiłeś — Mason zamruczał nisko, a jego paznokcie przesunęły się po skórze chłopaka, który zadrżał wyraźnie, a gęsia skórka pojawiła się na jego przedramionach.
— Bo… pomyślałem, że… tak lubisz, no. I czemu takie zwierzęce określenia? — mruknął z delikatnym wyrzutem.
— To wymyśl inne.
Josh poczuł ciepłe usta swojego pana na skórze. Jak całują go wokół sutka, potem wspinają się wyżej na jego obojczyk. Mężczyzna miał go jak na talerzu, zjadał go, a to wszystko sprawiało, że Josha ogarniało coraz większe gorąco i podniecenie.
— Nie wiem… — Westchnął, nie mogąc za bardzo się skupić. — Twoja służba….?
— Nudne — skarcił go znowu. — Dalej — ponaglił, skubiąc go wargami dalej po ciele.
— Mmn… poddany…?
Mason wyprostował się i odchylił mu opaskę z oczu.
— Pamiętasz, jak kazałem ci kiedyś świntuszyć? Jak bardzo mnie chcesz?
Josh poczerwieniał mocno na twarzy i wydusił z zapałem:
— Bardzo! Tak bardzo, jak mocno wciąż moja szparka czuje wczorajsze rżnięcie!
Mason chwilę na niego patrzył, po czym uśmiechnął się kącikiem ust pewnie.
— Lepiej. Uczysz się. Teraz z takim zapałem wymyśl sobie określenie — rozkazał władczym tonem.
Josh stęknął i gorączkowo napiął związane ręce. Nie wiedział, nie umiał skupić się pod takim spojrzeniem.
— To… może… jednak ten szczeniak? Albo kundel? Czy tam… suczka… — Zerknął mu w oczy, zupełnie spłoszony, czując, że robi z siebie idiotę.
— Mój szczeniaczek. — Mason pochylił się nad nim, łapiąc zębami jego wargę i gryząc odrobinę za mocno. — Mało… seksowne. Bardziej pizdowate, bym nawet powiedział. Uch, wypieprzę ci te usteczka, aż będą czerwone, nabrzmiałe i jeszcze bardziej seksowne — zasyczał.
Josh odruchowo pokiwał twierdząco głową, wpatrując się w Masona gorączkowo. Jego penis już od dłuższej chwili był dość twardy, a wciąż nieco obolała po wczoraj dziurka spazmatycznie się zacisnęła.
Mason uśmiechnął się znowu. Bardzo niebezpiecznie. Zdjął spodnie i klęknął nad jego klatką piersiową. Objął penisa w dłoń i poruszył nią kilka razy rytmicznie, pobudzając się jeszcze bardziej, a chłopak wbił, jak zahipnotyzowany, wzrok w jego penisa. Poczuł, jak w ustach zbiera mu się ślina na ten widok.
Mason klęczał ze sztywnym penisem tuż nad jego twarzą. Pochylił go po chwili, wpierw przesunął główką po wargach chłopaka, a potem odsunął znowu odrobinę.
— Chcesz go, co? Chcesz go, ty mały zboczeńcu.
Josh oblizał się i wyciągnął głowę, chcąc dosięgnąć jego członek. Wysunął przy tym nawet język, ale Mason odsunął go od jego twarzy, drażniąc go jak psa na łańcuchu kiełbasą.
— Powiedz — rozkazał.
Chłopak zmarszczył nos, widząc, jak członek odsuwa się od niego i uniósł na Masona spojrzenie swoich zielonych oczu.
— Daj mi polizać — poprosił.
Mason prychnął pod nosem.
— Chcesz polizać? To wystaw język.
Josh odetchnął i od razu wykonał polecenie, rozchylając nieco usta i wysuwając język. Wpatrywał się przy tym wyczekująco w penisa mężczyzny. Było mu już gorąco i gdyby Mason obejrzał się za siebie na jego krocze, zobaczyłby dość pokaźny wzwód. Mason jednak teraz nie widział. Wpatrzony był w twarz i usta Josha. I w to, jak teraz przechylał swojego penisa do jego języka i ocierał się nim o niego. O jego usta, a po chwili też policzki. Zamruczał nisko, po czym położył mu wpierw główkę na czubku języka, po czym powoli zaczął przesuwać go w głąb ust Josha. Drugą ręką trzymał jeszcze jego szczękę.
Chłopak poczuł kolejny, przyjemny skurcz w podbrzuszu i zaczął głębiej oddychać, kiedy penis wsuwał się w jego usta. Poruszył przy tym językiem, liżąc go od spodu. Chciał podkulić nogi, ale te były przywiązane, więc tylko więzy się napięły, tak samo jak te na rękach, kiedy nimi szarpnął. Był uzależniony od tego, co Mason może z nim zrobić. Jedyne czym mógł ruszać to swoją głową, ale i tak w tej chwili jego pan trzymał mu ją i na razie spokojnie wsuwał się i wysuwał z jego ust, ocierając o jego wystawiony język.
Joshowi dość szybko na policzki wstąpiły mocne rumieńce i zaczął postękiwać i wiercić się pod mężczyzną. Chciał się o coś otrzeć, a Mason w końcu tylko wysunął się z jego ust i jeszcze otarł śliskiego od śliny penisa o jego policzki. Nim zszedł, zakrył mu znowu oczy przepaską.
Josh przełknął nadmiar śliny i wciągnął zapach, który czuł blisko, mimo że Mason się odsunął.
— Co teraz?
— To co zechcę — odparł, a Josh tylko słyszał, jak schodzi z łóżka. Zostawił go samego tak rozłożonego na nim, przywiązanego i oślepionego.
Chłopak sapnął pod nosem, znowu napinając więzy, ale oczywiście nic to nie dało. Jego sztywny, zaczerwieniony penis z maleńkim kółeczkiem leżał mu ciężko na podbrzuszu.
— A nie chcesz mnie dotknąć…? — spytał usłużnie, z nadzieją.
— A jak? — usłyszał z głębi pokoju.
— Też mi zrobić loda?
— Nie.
Josh stęknął z wyrzutem, ale nie odpowiedział i tylko przekręcił głowę w kierunku, w którym podejrzewał, że znajdował się Mason. Czekał.
— Co innego? — usłyszał znowu po chwili, a razem z tym poczuł na skórze, na udzie, że coś go dotyka. Nie mógł jednak się domyślić, co to było. Na pewno nic naturalnego, ale nie zimnego czy metalowego.
Poruszył lekko nogą, czując, że przez opaskę było jakoś bardziej… intensywnie. No i nie wiedział, czego się spodziewać, więc serce biło mu mocno zarówno z podniecenia, jak i niepokoju.
— Ręką dotknij?
— Czego? — padło kolejne pytanie, a to coś, co dotykało jego uda, przesunęło się w górę, aż na pachwiny, tuż obok jego penisa.
— Mojego kutasa — odparł szybko, ale dodatkowo zapytał: — Co to jest?
— Nie chcesz wiedzieć.
To coś przesunęło się na jego penisa. Nie było szerokie. Materiałowe… albo skórzane. I gładkie. Łaskotało tylko, kiedy, ledwo muskając skórę, dotykało wpierw nasady członka, potem jego spodniej strony, ruszyło kolczyk na więzadełku, aż dotarło do samej główki.
— Nie… Chcę, bardzo chcę wiedzieć — zaoponował, nie wiedząc, czy ma się obawiać. Chciał cofnąć biodra, ale pozycja mu nie pozwoliła.
— To i tak się nie dowiesz ode mnie. Musisz się domyślić — usłyszał, po czym poczuł ciepły oddech na podbrzuszu, a następnie delikatny pocałunek tuż obok tego czegoś, co nadal dotykało jego żołędzi. Nim jednak zdążył cokolwiek więcej powiedzieć, usta się odsunęły, a w główkę otrzymał delikatne uderzenie pejczem. Nic innego już nie mogło to być.
Sapnął głośno, napinając więzy na rękach.
— O kurwa… — wyrwało mu się i momentalnie zrobiło mu się cieplej.
Stojący nad nim Mason obserwował z lubością jego napinające się w więzach ciało.
— Co? — spytał, a koniec pejcza przesunął na jądra chłopaka. Poklepał każde z nich delikatnie, czekając na odpowiedź, aby uderzyć mocniej.
— To było… — wydyszał chłopak, odruchowo prężąc się na pościeli — no… dziwne i… Ale to nie jest kara, prawda? — zapytał z wahaniem, chociaż jak na razie czuł tylko większe podniecenie, a nie ból. Może trochę było mu wstyd, ale chciał więcej.
— Jakby to była kara, to chyba nie powinna cię cieszyć tak, jak cieszy — Mason odparł niskim, seksownym głosem, kładąc jedną dłoń na klatce piersiowej chłopaka, a drugą, pejczem, uderzył w jego jądra już trochę mocniej niż dotychczas.
Josh zaskamlał głośniej i szarpnął mocno więzami, zaczynając dyszeć.
— Ja pieprzę… — wydyszał, oblizując zaczerwienione usta. Chciał zacisnąć uda, ale nogi miał zbyt szeroko rozstawione.
Mason obserwując go, uśmiechnął się do siebie i zamierzył się do kolejnego uderzenia. A raczej uderzeń, bo te zlądowały na udach Josha. Chciał zobaczyć je czerwone, wrażliwe na każdy najmniejszy dotyk.
Z każdym uderzeniem chłopak pojękiwał, a im więcej ich padało na jedno miejsce, tym głośniejsze dźwięki się z niego wydobywały. Penis za to już leżał zupełnie sztywny i domagający się dotyku, a skóra Josha szybko nabierała czerwonego koloru.
Mężczyzna w końcu przestał i przesunął po zaczerwienieniach palcami. Bardzo delikatnie, wywołując dreszcze.
— Rozpalasz się jak piec. Tu już jesteś czerwony.
— O Jezu, nie rób tak — stęknął chłopak, czując pieczenie w miejscach, w które dotykał go Mason. Dotyk był strasznie drażniący, aż jego mięśnie drżały mimo jego woli.
— Tak? Czyli jak? — drażnił się z nim. Chłopak nic nie widział, ale czuł, jak palce mężczyzny przesuwają się w górę jego ud, bliżej pościeli, a co za tym idzie bliżej jego pośladków.
— Tak… och… no, że aż piecze…! — wyskamlał, unosząc biodra kilka centymetrów w górę.
— A nie ma piec? — spytał mężczyzna i najpierw przesunął dłonią między nogami chłopaka, po czym ujął jego jądra w pięść. Delikatnie je ścisnął.
— Nie! Znaczy… może trochę… — Josh napiął się cały, czując, gdzie trzyma go Mason. Miał wrażenie, jakby w sypialni było z czterdzieści stopni. — Nie ściskaj, proszę…
— A co zrobisz za to, abym nie… — zacisnął dłoń mocniej i pociągnął nawet w dół — ściskał mocniej? — Bawił się z nim, ale poza tym, że jego ta zabawa podniecała, po członku Josha i po tym, jaki był zaczerwieniony na twarzy, wnioskował, że nie jemu jednemu. Chłopak poza strachem czuł dużo więcej.
— O kurwa, cokolwiek… wszystko… — wydyszał, zaciskając dłonie na więzach. Policzki miał koloru dojrzałego pomidora, klatkę piersiową również zaróżowioną, a na dole, tam gdzie ściskał do Mason, czuł silne napięcie. Chciał, by jego dłoń poruszyła się bardziej, pomasowała jego jądra.
— Jak zawsze mało konkretny. — Mason westchnął ciężko, ale poluzował swój uścisk i tylko palcami pougniatał jądra chłopaka jak jakieś ciasto. — Chciałbyś mnie teraz zobaczyć?
— Tak — Josh odpowiedział szybko, rozluźniając się nieznacznie.
Mason zamruczał nisko, a Josh poczuł, jak wchodzi znowu bardziej na łóżko, na niego. Jak puszcza jego jądra i klęka nad jego miednicą, najpierw całując go w brzuch, a potem w górę, aż sięgając do ust. Wpił się w nie, nie zdejmując mu jeszcze opaski z oczu.
Chłopak odpowiedział chętnie na pocałunek, rozchylając usta zapraszająco do penetracji. Wyprężył się pod mężczyzną i zaskamlał z zadowolenia.
Mason jeszcze zassał się na jego wargach, pogryzając je dodatkowo, po czym uniósł głowę i zdjął Joshowi opaskę z oczu. Ten zamrugał kilka razy, by przyzwyczaić się do światła, a kiedy zobaczył wreszcie Masona, uśmiechnął się do niego szeroko.
— Co się tak szczerzysz? — spytał mężczyzna.
— Bo cię widzę — odparł Josh, oblizując usta.
— I tylko tyle?
— Nie wiem… No, to tak samo jakoś — rzucił mniej składnie. — A ten pejcz… to miałeś zawsze, czy to był jakiś… plan i kupiłeś?
— Ostatnio znowu zacząłem używać komputera i Internetu — odparł Mason z wrednym uśmiechem.
Chłopak spuścił na to wzrok na myśl, że on już nie może.
— Spoko… A w ogóle, nikt teraz nie wejdzie, co? — zapytał i znowu poruszył się pod nim niecierpliwie.
— Kiedy tylko daję ci czas, abyś mówił, to zawsze zadajesz to samo pytanie.
— Upewniam się tylko…
Mason prychnął pod nosem i zsunął się z niego, kładąc tuż obok na boku. Dłonią sięgnął do jego penisa, a konkretnie do małego kolczyka. Poruszał nim odrobinę.
Jasnozielone spojrzenie Josha od razu się tam ulokowało. Znowu poczuł uderzenie gorąca.
— Dalej ci się podoba?
— Szkoda by było, jakby przestał — odparł Mason, nie patrząc na twarz związanego chłopaka, tylko na jego sztywnego penisa z kolczykiem. Podobał mu się.
Złapał go w dwa palce i lekko pociągnął, dopiero zerkając w oczy Josha. Ten ściągnął brwi i uniósł biodra, by zmniejszyć napięcie. Przez to, że cały penis był sztywny, miał wrażenie, że pociągnięcie było mocniejsze niż w rzeczywistości. No i było to bardzo… podniecające.
— Nie boli — wypalił, jakby to była teraz bardzo istotna informacja, którą musiał się podzielić z Masonem. I najwyraźniej była, bo mężczyzna pociągnął zarówno mocniej, jak i przysunął się do chłopaka, całując go mocno w usta.
Josh cały zadrżał i stęknął w usta mężczyzny, zaciskając dłonie w pięści. Było aż za dużo tych wszystkich doznań. To, jak Mason bawił się jego ciałem, i jak to się przedłużało, sprawiało, że chłopak był cały gorący i już chciał dojść. A Mason dalej go całował i w końcu zaczął poruszać dłonią po jego penisie. Kiedy w końcu oderwał się od jego ust, spojrzał mu w oczy.
— Za to — pstryknął w kolczyk — obiecałem ci coś. Ale najpierw… — Zasłonił mu oczy opaską i zszedł z łóżka.
Josh zamrugał pod opaską, chwilę nie odpowiadając, kiedy sens słów mężczyzny do niego docierał.
— Oddasz mi się? — wypalił wreszcie, w tym momencie strasznie żałując, że nie widział Masona. Zlustrowałby go całego od góry do dołu.
— Po mojemu — warknął mężczyzna, a po chwili Josh poczuł, jak łapie go za szczękę, rozwierając mu ją i wpychając mu między zęby knebel.
Chłopak szarpnął głową w proteście. Emocje aż w nim szalały. Miał wreszcie pierwszy raz przelecieć Masona, o czym marzył już od czasu, kiedy go poznał. Tak żałował, że wtedy, na tamtego Sylwestra z nim nie został. A teraz nie będzie mógł go nawet widzieć!
Mason poklepał chłopaka po podbrzuszu.
— Uważaj, bo sobie coś naciągniesz — zakpił, a chłopak poczuł, jak bierze jego penisa w dłoń i nakłada mu na niego prezerwatywę.
Mason nie miał pojęcia, jak jest z tym kolczykiem w tyłku ani tym bardziej, czy ten się jakoś nie odkręci, czy coś się z nim nie stanie. Po prostu nie chciał ryzykować. Plus kondom miał dodatkowe nawilżenie, a to mogło być bardzo przydatne, kiedy nie robi się tego tyle czasu.
Josh zaburczał coś zniekształconym przez knebel głosem. Mason był takim draniem, że nie chciał mu pozwolić siebie widzieć! Spróbował więc sobie to wszystko wyobrazić, a doznania dotykowe tylko wzmacniały efekt. To nie zmieniało faktu, że jednak i tak czuł, że będzie to lizanie cukierka przez papierek, a nie to co naprawdę by chciał. Pragnął mieć Masona pod sobą, widzieć to jego umięśnione ciało rozłożone na pościeli, z zadartymi nogami, rozpuszczonymi włosami… Chciał widzieć jego twarz i emocje, kiedy by w niego wszedł… A tak nawet na to nie będzie mógł popatrzeć! Zawarczał ponownie z wyrzutem.
Jedyne co widział to ciemność, a to co czuł to uda mężczyzny tuż obok jego. Stymulujące w tej chwili były jednak dźwięki. Ciche przekleństwa, jeszcze cichsze stękanie i mlaszczący dźwięk, kiedy jego pan, klęcząc nad jego biodrami, się rozciągał.
Josh jęknął, nie tylko z rozpaczy, że tego nie widzi, ale też z podniecenia, bo same dźwięki sprawiały, że już chciał się w nim zanurzyć.
Napiął mocno ręce i szarpnął za uchwyty, a kiedy nic to nie dało, opadł znowu ciężko na plecy, dysząc głośno z frustracji. Mason rozciągał swój tyłek tuż obok niego! Chciał to widzieć. Musiał to widzieć!
Nic nie pomogły nieme krzyki, bo Mason nawet nie myślał, aby pozwolić mu widzieć się w tej sytuacji. A tym bardziej teraz, kiedy powoli obniżył biodra i otarł się śliską od lubrykantu dziurką o czubek penisa Josha.
Chłopak stęknął ekstatycznie na to uczucie, wyobrażając sobie, jak mężczyzna w tej chwili wygląda. I by mieć jakiś wkład, uniósł nieco biodra, wsuwając się odrobinę w jego wejście.
Mason jęknął nisko, ale nie odsunął się. Chwilę w ogóle się nie ruszał, po czym klepnął Josha w brzuch.
— No. Dalej.
Leżący na łóżku, rozpalony chłopak zamruczał niezrozumiale w knebel i uniósł biodra jeszcze wyżej, zanurzając swojego penisa głębiej w ciepłe i wilgotne wnętrze swojego pana.
To było takie niesamowite uczucie… Nie robił tego tak dawno, a do tego teraz mógł wsadzić Masonowi. Mężczyźnie, który cholernie go kręcił, był taki przystojny i dobrze zbudowany… i podły, że nie pozwalał mu na siebie patrzeć. Josh na tę myśl od razu opuścił biodra i uniósł je ponownie, tym razem wyżej i szybciej.
Mason stęknął głośno, po czym aż zaklął.
— Kurwa… Jurna cholera — wydyszał cięższym niż zwykle głosem. Oparł się jeszcze przy tym dłońmi o ramiona przywiązanego, zakneblowanego i oślepionego chłopaka. Dopiero po tym sam nieznacznie obniżył biodra.
Josh zawarczał w knebel, czując, jak wnętrze Masona okala i ściska jego kutasa. Aż ciężko mu się oddychało, a dłonie co chwilę zaciskał na więzach. Nie opanował się też przed miarowym unoszeniem bioder. To było jedyne co mógł robić w tej pozycji. A Mason nad nim wydawał się, jakby nie zamierzał mu pomagać. Josh więc, mimo dość niewygodnej pozycji, sam wykonywał pchnięcia, czując na skórze kropelki potu. Dyszał też głośno, a z kącika jego ust popłynęła strużka śliny. Był skrajnie podniecony, co tylko wzmagały wyobrażenia pośladków Masona i tego, jak jego duży penis musi wisieć sztywny między jego nogami. Wiedział, że jest sztywny. Czuł intensywny zapach swojego pana, który się nasilał, gdy ten był podniecony.
Poza nosem, uszy też podsuwały jego umysłowi obrazy Masona. Mężczyzna oddychał ciężko i co jakiś czas zdarzało mu się nawet stękniecie, kiedy Josh zdobywał się na większy wysiłek, aby się w niego wbić.
Po jakimś czasie pan tego domu też zaczął się poruszać na penisie chłopaka. Josh poczuł, jak zabiera jedną dłoń z jego klatki piersiowej, najpewniej aby jeszcze dodatkowo się masturbować. Na tę myśl Josh zajęczał błagalnie przez knebel, by mężczyzna zdjął mu opaskę. Tak strasznie chciał go zobaczyć!
Mason nie dość, że nie rozumiał jęków chłopaka, to nawet nie chciał, aby ten go teraz widział. Poruszał się na jego penisie, wyginając plecy. Jego włosy zwisały mu po bokach twarzy, a usta, przez które oddychał, były spierzchnięte. Jeszcze chwila dzieliła go od spełnienia. Nie miał jednak okazji dojść pierwszy.
Poczuł, jak nagle Josh chaotycznie i mocno unosi biodra, by nagle wyprężyć się bardziej na pościeli, cały rozgrzany, a jego penis wystrzelił w gumkę.
Mason zaklął i przyspieszył ruchy dłoni na swoim penisie. Oddychał przy tym szybko.
— Ummm… tak… uu… — stęknął jeszcze, nim po niecałej minucie strzelił spermą na klatkę piersiową Josha.
Ten tylko odetchnął głośniej i leżał już nieruchomo, starając się uspokoić oddech po tej dawce wysiłku i emocji. Było mu dobrze…
Mason chwilę jeszcze siedział na nim, aż w końcu zszedł z niego i z łóżka, bez słowa.
— Mnn — chłopak stęknął za nim, czując z niezadowoleniem, jak ogarniające jego penisa ciepło go opuszcza. Szarpnął przy tym słabo rękami.
Mason ani się nie odezwał, ani nie wykonał żadnego gestu w jego stronę. Zostawił go na łóżku związanego i sądząc po dźwięku zamykanych drzwi od łazienki, poszedł się umyć.
Josh zaklął w myślach szpetnie. Mógł go chociaż pozbawić zużytej prezerwatywy. Szarpnął mocno nogami, ale nic to nie dało, więc odpuścił. I tak był zmęczony. Nasłuchiwał jedynie i oddychał przez nos, wdychając zapach Masona, który pozostał w sypialni. Miał niewątpliwie czas, aby ochłonąć.
Po kilku minutach, na szczęście nie masakrycznie długich, z łazienki wyszedł Mason. Podszedł do łóżka i pierwsze co zrobił, to zdjął opaskę z oczu Josha. Jak ten zauważył niemal od razu, był umyty, ubrany i miał mokre, związane włosy. Powoli zaczął go rozwiązywać, uprzednio zdejmując mu z penisa prezerwatywę i kładąc mu ja na brzuchu. Josh spojrzał tam z lekkim grymasem i czekał cierpliwie, aż mężczyzna go rozwiąże, by mógł zdjąć sobie knebel. Miał już od niego zdrętwiałe usta.
Mason na szczęście dość szybko się uporał z taśmą. Zwinął ją i odłożył na bok na szafkę.
— Masz napuszczoną wodę w wannie.
Josh uniósł się do pozycji siedzącej i odpiął sobie knebel z ust. Aż stęknął i poruszył szczęką. Otarł wilgotne od śliny usta i podbródek i spojrzał na swojego pana.
— Dzięki, już idę. Ale to było skurwysyństwo, wiesz? — prychnął, patrząc na niego na poły z wyrzutem, na poły z zadowoleniem.
Mason za to obdarzył go spojrzeniem pełnym dezaprobaty.
— Trochę mocne słowa po tym co dostałeś.
Josh mimo to uśmiechnął się pod nosem i wziął zużytą prezerwatywę. Nim wstał, zerknął na mężczyznę i po chwili wahania, zapytał:
— Zrobimy to jeszcze kiedyś?
Mason prychnął pod nosem, wbijając dłonie w kieszenie.
— A jak myślisz? Idź się już myć, a nie gadasz.
— Słyszałem i czułem, że ci się podobało — odparł Josh, obserwując go czujnie i wstając z łóżka.
— Ale nie widziałeś i nie wiesz. Idź!
Chłopak drgnął na podniesiony głos i już nic nie dodał, tylko pospiesznie wyszedł do łazienki. Nie chciał drażnić Masona. Mógł mieć tylko nadzieję, że rzeczywiście będzie następny raz, ale wtedy będzie mógł go obserwować. Z drugiej strony był zaskoczony, że mężczyzna w ogóle zgodził się na ten seks, zważając na ich ostatnią awanturę. Myślał, że anulował ich umowę po zawodzie, jaki na pewno doznał przez jego… kłamstwa. A jednak dotrzymał słowa. Nie spodziewałby się tego po Masonie i było mu aż samemu głupio, że tak często go okłamywał.
Nie o tym jednak teraz myśląc, a o dolnych partiach ciała swojego pana, Josh poszedł się umyć

*

Anna składała w równą kostkę ubrania, które podawał jej Mason, a następnie pakowała je do walizki. Małej co prawda, ale i tak.
Mason wyjeżdżał z rezydencji na weekend, czyli całą sobotę i większość niedzieli. Dopiero w nocy, przed godziną policyjną, miał wrócić. Jego zespół lekarzy podjął decyzję, że powinien, z racji, że się opuścił, wyjechać chociaż na kilka dni, po negocjacjach, dwa, z Nowego Jorku.
Josh w tym czasie siedział na fotelu i obserwował przygotowania do wyjazdu. Ubrany był w szorty w kratkę i jakiś luźny podkoszulek. Siedział ze skrzyżowanymi nogami, jedząc snickersa.
— A nie ma żadnego sanatorium w Nowym Jorku, że musisz z miasta wyjeżdżać? — rzucił w stronę swojego pana, a ten spojrzał na niego surowo.
— Zejdź na dół i przeczytaj, czym się charakteryzuje sanatorium. W Nowym Jorku żadnego nie ma.
— Ale to bezpieczne w ogóle? — mruknął Josh podejrzliwie.
— Najwyżej ktoś cię adoptuje, jak napadną na samochód i zrobią sobie ze mnie ich jebane „ciało Chrystusa”. — Mężczyzna wyszedł do łazienki, aby spakować kosmetyczkę.
— To nie było śmieszne… — mruknął Josh ni to do siebie, ni to do Anny, która wciąż pakowała rzeczy Masona. Było mu trochę szkoda, że jego pan wyjeżdżał. Lubił jego zapach w łóżku i fakt, że mógł do niego przylgnąć w nocy.
Dziewczyna spojrzała za Masonem, po czym dość cicho zwróciła się do chłopaka:
— Nic nie powinno się zdarzyć. To tylko weekend.
— Mhm… A nie może zabrać ze sobą kogoś ze służby? — dopytywał chłopak i wpakował do ust resztki batona.
— Raczej nie. A czemu pytasz?
— No. bo będzie tam sam i wróci wkurwiony — wyburczał niewyraźnie z pełnymi ustami.
— Jak zawsze — mruknęła Anna, dopakowując rzeczy. Po sekundzie, kiedy to powiedziała, do pokoju wrócił Mason. Spojrzał po nich, jakby oczekiwał tłumaczenia, ale nic nie powiedział.
— Kiedy jedziesz? — Josh rzucił w jego stronę, oblizując usta.
— W piątek. A że dziś jest piątek to dziś wieczorem — prychnął pod nosem.
Chłopak zerknął na bok, w stronę godziny wyświetlającej się na wieży stereo.
— To jeszcze trochę. Masz jakieś polecenia dla nas na swoją nieobecność? — wypalił z lekkim uśmieszkiem, nie wiedzieć czemu. Wstał też przy tym i ignorując obecność Anny, podszedł do swojego pana.
— Możesz zostać tu, jeśli o to ci chodzi — odparł Mason, nie patrząc na chłopaka i pakując swoje kosmetyki do walizki. — I nadal masz nie wychodzić. Eliotowi już przekazałem, że ma cię pilnować.
Joshowi od razu zrzedła mina i tylko wcisnął ręce w kieszenie swoich szortów.
— A wyjdziemy razem jak wrócisz? — zapytał mimo to, z cieniem nadziei w głosie. Połasiłby się do niego, gdyby Anny nie było w pokoju.
— Zobaczę — odburknął mężczyzna. Nie był zachwycony, że w ogóle musi jechać do jakiegoś jebanego sanatorium. Starzy ludzie kojarzyli mu się z takimi miejscami, a nie on.
Josh tylko pokiwał głową i wycofał się do swojego fotela. Eliot miał go pilnować. Też coś. Nie był dzieckiem ani zwierzakiem…
Mason nie zaszczycił go spojrzeniem, tylko zapiął torbę i odprawił Annę. Oczywiście kazał jej zrobić sobie kawy.
Josh odprowadził dziewczynę spojrzeniem, wciąż siedząc na swoim fotelu. Nie dodał nic, obserwując Masona i podgryzając dolną wargę.
Ten w końcu spojrzał na niego i wsunął dłonie w kieszenie spodni.
— Co?
— Hm? Nic… Patrzę tylko. Ale… nie no, nieważne — mruknął chłopak.
Mason uniósł brwi, pochodząc kilka kroków do niego. Górował teraz nad nim, patrząc na niego z góry srogo. Josh aż się skulił na fotelu odruchowo i oblizał usta.
— Hm?
— Pytałem co? A nie czy ważne, czy nieważne.
— Ale… No, ja wiem, że nie zasłużyłem na twoje zaufanie… więc nieważne.
— Znowu zaczynasz? — syknął. — Co?!
Josh drgnął i wcisnął się w oparcie fotela.
— No, nic, do cholery. Chujowo, że mnie dalej jak zwierzę traktujesz. To z tym Eliotem teraz. Ale wiem, że mi się należy, no — wywarczał w swoje kolana.
Mason prychnął pod nosem i założył ręce na klatce piersiowej.
— Tyle chociaż, że zdajesz sobie z tego sprawę. I nie wiem co do diabła przyczepiłeś się tego jebanego Eliota.
— Bo każesz mu mnie pilnować jak jakiegoś psa. Obiecałem poprawę. — Josh zerknął na niego w górę krótko.
— Obiecałeś. Ale to nie znaczy, że ja nie mam prawa powziąć środków zachowawczych.
— No… nie mówię, że nie możesz… A on teraz tak za mną będzie… łaził?
— Nie wiem. Dogadaj się z nim. Masz po prostu nie wychodzić — podkreślił ostatnie słowa, po czym odwrócił się, aby wyjść z pokoju.
— A jak się na mnie napali? — wypalił Josh, samemu nie wiedząc po co.
— To już twój problem, co z tym zrobisz — fuknął Mason i wyszedł z pokoju, trzaskając drzwiami.
Josh popatrzył za nim w osłupieniu. Jego problem? Niewiele myśląc, wybiegł z pokoju i stanąwszy w progu, zawołał za swoim panem:
— Nie obeszłoby cię, jakbym się z nim przerżnął?
Mason od razu zatrzymał się w połowie drogi do schodów. Chwilę nic nie mówił, po czym odwrócił się i dosłownie w kilku szybkich krokach dopadł do chłopaka. Złapał go za przód koszulki i brutalnie wciągnął do pokoju. Zatrzasnął za nimi drzwi i rzucił Joshem na podłogę. W mniej niż sekundę dopadł do niego i znowu szarpnął go za koszulkę, aż ta za skrzypiała w proteście.
— Coś mi obiecałeś? Tak?! — wysyczał mu w twarz. — Jesteś moją suką, jak sam powiedziałeś. Chcesz, abym cię traktować, psie, po ludzku, ale w łóżku masz być moją suką! Mam więc nadzieję, że rozumiesz mój prosty przekaz, że to już twój problem, czy mnie znowu zawiedziesz, czy twoja dupa będzie tak spragniona, że wystawisz się byle komu!
Josh aż przestał na moment oddychać, patrząc na mężczyznę szeroko otwartymi oczami. Rumieńce szybko wykwitły mu na policzkach, ale pokiwał głową, nie stawiając oporu. Nie tylko dlatego, że taki Mason go przerażał, ale i dlatego, że chciał pokazać, że jest posłuszny.
— Nie wystawię się! — zaprzeczył żywo, na wydechu. — Poczekam na ciebie… — dodał ciszej, przełykając nerwowo ślinę.
Mason patrzył na niego złymi, czarnymi oczami. W końcu, jeszcze raz nim szarpnąwszy, puścił go. Nic już nie dodał, tylko znowu wyszedł z pokoju.
Josh odetchnął i opadł plecami na dywan. Nie chciał go zawieść. I na pewno nie miał zamiaru pieprzyć się z Eliotem. Ten pewnie i tak był hetero. Powiedział to tylko po to, by sprawdzić, jak Mason o nim myśli. I w jakiś pokrętny sposób budowało go, że chciał, by był tylko jego. Jego suką, ale zawsze… jego.

12 thoughts on “Savage Virus – 23 – Wyczekana nagroda

  1. Katka pisze:

    Vicious, yey, fajnie, że czytasz dalej :D „Josh przeleciał Masona, mogę umrzeć w spokoju ;D” – urocze XD Josh by wolał, aby odbyło się to w zgoła inny sposób, ale lepiej tak niż w ogóle. W ogóle to mega ciekawe doświadczenie, jak się czyta, gdy ludki w dość standardowy sposób reagują na bad boyów (oczywiście nikogo nie urażając). Ostatnio z Luinlos i Another pod bonusem zdaje się była o tym rozkmina. Tacy niegrzeczni chłopcy są jednym z najbardziej pociągających obiektów, że się tak wyrażę i kocha się mimo ich wrodzonego skurwysyństwa XD A jeśli chodzi o Josha – określenie „słodki psiak” jest chyba najbardziej trafnym określeniem, jakim można go uraczyć. W ogóle jakoś, im więcej ich piszemy, tym bardziej mam przeświadczenie, że rzeczywiście zachowuje się jak szczeniak XD No w każdym razie fajnie, że opowiadanie wciąż Ci pasuje, a rozwój ich relacji odpowiada :D Oby tak dalej! :)

  2. vvicious pisze:

    Josh przeleciał Masona, mogę umrzeć w spokoju ;D Chyba nic składnego nie powiem, ale to taki kamień milowy w tym opowiadaniu, że aż nie mogę przejść obojętnie i sobie trochę nie pogadać (czy jak tam inaczej nazwać tą moją bogatą pisemną ekspresję).
    Mason jest cudny, koszmarnie seksowny i niemożliwie mnie kręci, jednocześnie niesamowicie mnie denerwując – z jednej strony ta jego nieprzewidywalność jest fajna, a z drugiej bywa męcząca, bo zwykle naprawdę nie wiem czego się po nim można spodziewać, i już bym go niby chciała zacząć całkiem lubić, ale nie wiem czy znowu czegoś nie odwali.
    Josh mnie trochę denerwował, bo się zachowywał jak rozhisteryzowana nastolatka ostatnio, ale mimo wszystko dalej go lubię, taki słodki psiak :)
    I podoba mi się bardzo, że już coraz lepiej między nimi, fajnie się jakoś to czyta jak Mason jest taki miły dla Josha, aż normalnie wiarę w cuda człowiek odzyskuje ;p

  3. Katka pisze:

    Yaoistka, yey, fajnie, że znalazłaś czas dla Savage Virus i się spodobało :D Rozdział następny już z czwartku na piątek :)

  4. Yaoistka^^ pisze:

    :) Jeeeeee!!! W końcu znalazłam czas, żeby wziąść się za te opowiadanie. ;) I nie żałuję, w niecałe dwa dni przeczytałam :) Czekam na rozdział! ^^ WENY! :)

  5. Katka pisze:

    Elis, „W sumie Josh nie zaprotestował gdy usłyszał “po mojemu”” – dokładnie, jakby Josh wcześniej wiedział, jak to będzie wyglądać, to by negocjował XD I to bardzo zażarcie, tak sądzę. Miał nadzieję, że przez moment sam będzie mógł zdominować, sam zrobić mu dobrze i w pewnym sensie też pokazać, że go na to stać i robi to ok. A tutaj tak właściwie znowu Mason był aktywny, a Josh nawet sobie nie popatrzył. No co za draństwo XD Ale dźwięki słyszał, to jednak sporo daje XD A wyjazd… hehe, rozwinięcie tej akcji mamy nadzieję, że zrobi wrażenie. Ciekawe jesteśmy opinii :D

  6. Elis pisze:

    Od razu po tytule rozdziału wiedziałam co będzie, ale nie spodziewałam się, że „po mojemu” będzie oznaczać, aż tak po mojemu. Biedny Josh nie mógł sobie pomacać, popatrzeć. Dobrze, że Mason mu uszu nie zatkał. To było gorące, a jednocześnie strasznie frustrujące i dla mnie. No, bo jak to tak? Awordz dał nagrodę, a jednocześnie nie dał do końca. W sumie Josh nie zaprotestował gdy usłyszał „po mojemu” No, ale skąd miał wiedzieć, że zostanie związany, oślepiony i do tego zakneblowany. Mason się wstydzi czy co? Nawet wpierw poszedł się umyć i ostudzić się zanim rozwiązał Josha i ten mógł go zobaczyć takiego mrauuu. A w ogóle to chyba dobrze mu było. Nie było za bardzo jego myśli wtedy, więc trzeba się samemu domyślać. Chociaż na miejscu Josha też bym wolała popatrzeć sobie na Masona jak się wije, jak pracują jego mięśnie pod nim. Po dotykać i pocałować tu i ówdzie. Liczę na to, że kiedyś zrobią to z Joshem nie wiązanym z Masonem na dole. :) Mason będzie ci dobrze. Zgódź się. :) A i to z penisem przy twarzy było Awwwwwww.
    Ten wyjazd coś mi się nie podoba. Josh odwinie jakiś numer, coś się stanie pod nieobecność pana domu, albo Masonowi tam lub jak wróci to będzie piekło. Ale może też być wszystko w porządku. I Mason jest piekielnie zazdrosny. :)

  7. Shivunia pisze:

    Tigram >> No troszku was zaskoczyłyśmy. Nie udało ci sie wszystkiego wyczytać z twarzy Katki. Nie zawsze, jak się okazuje. A Mason… Co racja co racja. Nie złamał obietnicy. Pamiętał, ciążyło to nad nim, wiec musiał w końcu to spełnić. Nie miał biedak wyboru XD „jest odrobinę… nieśmiały” – kto wie co się w nim tam kryje. Kto wie? Możliwe ze tak jest, a możliwe też że chciał zrobić Joshowi na złość. Spełnić obietnice ale nie tak jakby chłopak chciał. ” Aczkolwiek, skoro planujecie powolne kończenie tego opowiadania, to zaiste nie ma co zwlekać z pewnymi sprawami.” – planować planujemy, ale z tego tytułu nic nie przyspieszamy. Jak jest, tak jest ;) Tak samo jest w sprawie Josha i Eliota. Ciężko powiedzieć jak się ich relacje potoczą. To od nas w pewnym sensie niezależne ;)

    Seiridis >> Bosh, jakby on mu go wyrwał to by BOLAŁO. Aż takim sadystą chyba nie jest. Woli go walnąć w jajka, niż zrobić mu coś takiego. A poza tym by go tym oszpecił, a jemu się taki Josh jak jest podoba. Tak mi się przynajmniej wydaje :P „Mason jest bardziej zwierzęcy niż Josh” a ja nie śmiem zaprzeczyć. A już na pewno jakbyś powiedziała, że Mason jest bardziej agresywny. Ale on jednocześnie nie musi się bać tego ze straci nad sobą zupełnie kontrolę. To jest ten plus bycia zdrowym.
    „Wyjazd – dziwne, że nic wcześniej nie wspomniane, ale spoko.” – bo też Mason nie musi się z niczego przecież nikomu zbytnio spowiadać. Ale mam nadzieje, że ci się spodoba dalsze rozwiniecie sytuacji… kolokwialnie mówiąc.

    Gordon >> „Facet ma gest xD” łaskawca co nie? Hahaha, taki zaszczyt Josha kopnął ;p Ale jak pisałam. Mason w tej sytuacji postarał się być słowny. Chociaż jest podstępnym wężem, że tak go podszedł. Ale cieszymy się, że się podobało. A wyjazd… zobaczy się, zobaczy ;)

    Floo >> Może nie „tylko” ale coś w tym musiało być. Plus, Mason czasami ma lepsze czasami gorsze dni. jest facetem który łatwo się irytuje, ale przecież (chyba) nie jest na wskroś zły… chyba XD. Miał lepszy dzień ;p I obiecał przecież ;p

  8. Floo pisze:

    Jestem w ciężkim szoku. Ale to, czego nawąchał się Mason musi być dobre. Taka zmiana o 180 stopni. Co się stało że Mason miał aż tak dobry humor? To chyba nie jest zasługa TYLKO, napisu na tyłku Josha??

  9. Gordon pisze:

    Wiedzialem ze to Masona po mojemu mialo duze znaczenie xD to troche sadystyczne wobec Josha ale i tak bylo genialne. Mialem wogole niezly zaskok jak sie okazalo do czego zmierza. Stawialem ze go przeleci jakos po wstepnej zabawie. Facet ma gest xD Ale odlot ogolnie, dzwieki musialy byc zajebiscie nakrecajace ;p I oczywiscie czuje w kosciach ze wyjazd Masona sie zle skonczy a to wszystko wasza wina bo w tym opie nie da sie nic przewidziec i jestem caly czas czujny ;p

  10. Seiridis pisze:

    Hm, mwahahaha xDD Seks. Znowu. Josh tak uroczo się wstydził i wyrywał gdy go Mason związał. Bat, lol :D Lubię to, serio. Lubię seks, lubię baty i lubię Masona z Joshem. Wyjątkowo mocno było tu wdać jak zmienił się stosunek Masona do Josha. Że już nie jest jak z początku – tym gościem do kopania po nerach. Sytuacja zmieniła się diametralnie, kiedy Mason jest w swój… hm… uroczy (?) [hahahha xD] sposób. Czuły. No i oczywiście zazdrosny (to tak odnośnie końcówki). Dalej mnie niezmiernie irytuje ten kolczyk, bo mam wrażenie, że Mason się zezłości i w jakimś swoim kolejnym szale coś naruszy w nim, albo co gorsza wyrwie. Śmiem twierdzić, że według mnie Mason jest bardziej zwierzęcy niż Josh. Ale to też może ze względu na to, że chłopa ma świadomość, że po prostu musi się pilnować – Mason nie ma takiego poczucia. Raczej poczucie pełnej władzy i bardzo nie chce, by w jakimkolwiek stopniu mu się ona wymsknęła. Chociażby ta sytuacja z opaską. Seks świetny, ale trochę mi było żal Josha mimo wszystko za to, że nie mógł widzieć chociaż Masona. Przez jedną przerażającą troszkę chwilę miałam wrażenie, że mu Mason włoży wziernik w penisa.
    Wyjazd – dziwne, że nic wcześniej nie wspomniane, ale spoko. Ale już mnie boli/ą te rozdziały gdy pan i jego pies będą w rozłące. (Tak bardzo rozpierdala mnie fakt, że Josh z jednej strony się podnieca, z drugiej wkurza, a jeszcze z trzeciej sam we własnych myślach coraz bardziej jest pogodzony z takim podziałem ról, chociażby po ”przydomkach”. Mason pilnuje Josha… Eliot. Hm. On mi się wydaje jakiś podejrzany. Od początku.
    A ten wyjazd… biorąc pod uwagę koniec jaki zgotowałyście w NBTS boję się tego wyjazdu, szczególnie że jakieś opowiadanie ma się niedługo skończyć. =.= Mam nadzieję, że mimo wszystko i mimo tego o czym mówiłyście, zakończenie tego opowiadania nie będzie złe. Wracając do rozdziału to…

    „Uuuu” – Mason. :D Po-o-o-o-oooo-o-ornoo. „Jurna cholera” Też spoko, lol, w ogóle jak on potrafi (wszyscy) walnąć jakiś tekst w dobrym momencie. Jurny – to mi sie tak z Harnasiem skojarzyło. Brakuje drwa i ciupagi.
    No. Lubię seks Masona i Josha.
    No.
    Lol. :D
    Dobra, długi komentarz (względnie długi), mwahhahahahaha xD

  11. TigramIngrow pisze:

    Okay. Przyjemne zaskoczenie. Obstawiałam, ze nie będzie seksu a tu był i to jeszcze jaki! Mrrrrr… Aczkolwiek faktycznie popieram Josha. To było skurwysyństwo ze strony Masona. „Po mojemu”, huh? Ładne mi „po mojemu”. Ale wiecie co z tego wywnioskowałam? Że Mason mimo tej całej swojej otoczki jaśnie wielmożnego pana na włościach, jest odrobinę… nieśmiały. Bo jak inaczej wytłumaczyć to nie dość że związanie oczu to jeszcze unieruchomienie kończyn? Praktycznie nie dał Joshowi możliwości ruchu. Żadnego. Ten nie mógł go ani objąć, ani pogłaskać, ani pocałować… No nic. Jedno wielkie nic. Frustrujące! Zwłaszcza, że Josha fantazje były zupełnie inne. Ale cóż….Na usta ciśnie się pytanie – dlaczego tak? Zrozumiałabym same zakryte oczy, ale takie totalnie skrępowanie? Coś musi być na rzeczy i naprawdę Mason musi mieć przed tym jakieś opory. Chociaż muszę przyznać – Mason jest honorowy. Zaskoczył mnie niesamowicie. Też myślałam, że to konkretne wydarzenie odwlecze się baaaaardzo w czasie, biorąc pod uwagę co ostatnio odwalił chłopak. Aczkolwiek, skoro planujecie powolne kończenie tego opowiadania, to zaiste nie ma co zwlekać z pewnymi sprawami. Hmmmm…. Zastanawiam się czy możliwe jest by Josh i Eliot się dogadali. Bo Eliot wydaje się być taki raczej obojętny w stosunku do chłopaka i to Josh właśnie nakręca się przeciwko niemu niemal bez powodu. Tzn, z zazdrości, no ale… ^^ Gorzej by było jakby się Josh dowiedział, że Mason chodził na dziwki. Myślę, że to byłoby bolesne. I myślę, że jakby doszło do rozprawy i Josh pojawiłby się w sądzie Tucker nie zawahałby się mu tego powiedzieć.
    I jeszcze jedna sprawa: jaki wyjazd? Jakie „opuścił się”? Nie załapałam…
    Tekst odcinka? „Jurna cholera”. Cudeńko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s