Savage Virus – 22 – Oszukany

Pod drzwiami swojej sypialni stał Mason i trzymał ramiona skrzyżowane na klatce piersiowej. Nie wyglądał na zadowolonego.
Josh przełknął z trudem ślinę i stał nadal bez ruchu, totalnie nie wiedząc, jak zareagować w tej sytuacji.
— Kierunki coś ci się chyba pomyliły — wycedził Mason, a jego słowa, mimo że dość ciche, aż ociekały tłumioną irytacją.
— Eliot miał mnie pilnować, ty nie musisz — mruknął Josh, nie wiedząc, co innego odpowiedzieć. Nie powie przecież, że odechciało mu się nagle lać!
— Miał. Ale nie widzę go tu w tej chwili. Moje pytanie jednak jest, gdzie się, mała cholero, wybierasz? — zasyczał mężczyzna, opuszczając ręce wzdłuż ciała i z zaciętą miną ruszając w jego stronę, na co Josh od razu zrobił kilka kroków w tył, dochodząc do barierki przy schodach i tyłem schodząc o jeden stopień w dół.
— Do kuchni — odpowiedział szybko.
— Do kuchni? — powtórzył Mason z jadem w głosie, powoli się do niego zbliżając. — A mi się wydaje, że znowu coś mi kręcisz. Tak jak przed tym atakiem dzikich.
— Nie kręcę — jęknął chłopak, nie mając żadnego argumentu, skoro Mason złapał go na wyjściu z łazienki po dwóch sekundach. Ale musiał ten przeklęty komputer wyłączyć. — Jeść nie mogę już sobie, kurwa, zrobić?
— Możesz. Ależ oczywiście. Tak samo możesz wchodzić do łazienki tylko po to, aby po sekundzie z niej wyjść — zadrwił Mason, stając tuż przed nim. Patrzył na Josha niemal z obrzydzeniem. — Naprawdę… że też w honorze takiej kurwy i kłamcy będę ciągany po pierdolonych sądach.
Josh aż na moment zaniemówił, patrząc na niego w górę i nieco blednąc. Do tego twardy wzrok Masona i ta pogarda w jego oczach nie pomagały.
— Nie jestem kurwą — wycedził dość cicho, chociaż aż go w środku coś ścisnęło na słowa mężczyzny. — A jak cię tak to boli, to pozbądź się mnie, wiesz? Nie będziesz musiał, do cholery, po sądach łazić, jak cię wkurwia, że nie słucham grzecznie takich obelg, jakimi mnie uraczył.
Mason zacisnął zęby i pięści. Zatrząsł się cały.
— Nie zaprzeczasz, widzę… — syknął, po czym uniósł pięść, ale nie uderzył go. — Wyjdź. Nie mogę na ciebie patrzeć, kłamliwa, obślizgła kanalio. Pierdolony pies! Kurwa, nawet pies ma więcej wdzięczności dla tego, kto go trzyma! — syknął i nie uderzył go tylko dlatego, że Josh stał na schodach. — Wypierdalaj stąd!
Chłopak cofnął się znowu o jeden stopień w dół, czując rosnącą panikę, która tylko dzięki świeżo wziętemu lekowi nad nim nie zapanowała.
— Znaczy… wywalasz mnie? — wydusił.
— A co słyszałeś? Nic do ciebie nie dociera! Kłamiesz! Chcesz pierdolonego zaufania, a sam, kurwo, co dajesz? Jesteś tak samo obłudny jak ten twój jebany przyjaciel! — Mason syczał, gotując się ze złości. — Jak nie podoba się, co masz, to wypierdalaj!
Josh pokręcił głową, przez moment nie potrafiąc nic wykrztusić. Zawarczał pod nosem i dopiero odpowiedział, patrząc na Masona intensywnie.
— Nie, źle rozumiesz. Podoba mi się… Dajesz mi schronienie, ty mi się podobasz, tylko… no kurwa… zamykasz mnie, nawet na spacer głupi wyjść ze mną nie chcesz — jęknął.
— Bo cię tam z tym twoim pierdolonym charakterem by odstrzelili! — mężczyzna wydarł się na niego, unosząc dłoń. — Ale teraz mam to wszystko w dupie! Chuj mnie obchodzisz! I rzygam już tymi twoimi ciągłymi kłamstwami! Przez jedno już, kurwa, o mało nie rozszarpali nas dzicy!
— Jakbyśmy razem wychodzili, to by mnie nie odstrzelili! — zaoponował Josh, tym razem impulsywnie wchodząc znowu na górę i chwytając go za przód kurtki. — Mason no, mi by wystarczyła przejażdżka samochodem nawet po okolicy. I cały czas mi wypominasz tamten atak, a od tamtego czasu nic nie odwaliłem!
Mason syknął i strzelił go w twarz wierzchem dłoni.
— Nie dotykaj mnie! — wycedził zimno i nienawistnie. Czuł się oszukany. Wiedział, po prostu wiedział, że Josh znowu go oszukuje! A on głupi chciał mu nawet zaufać.
Josh nawet nie pisnął, tylko złapał się za policzek, krzywiąc się boleśnie. Nie chciał mówić o wyjściu. Miał nie wychodzić…
Nieświadom tego, że ma mokre od łez oczy, spojrzał na niego.
— Nie wyrzucaj mnie — wydusił. — Pokażę ci, o co chodzi, możesz się nawet wściec, ale nie każ mi iść…
Mason ściągnął brwi. Nadal wyglądał na wściekłego, ale też na zaintrygowanego.
— Co? — syknął.
— To… chodź — mruknął Josh, czując, że teraz nawet jak wkurwi Masona tym jebanym forum, które zaczął w myślach przeklinać na wszystkie sposoby, to lepsza będzie jego złość niż wywalenie na bruk, gdzie zaraz by go ktoś zeżarł albo zestrzelił. Po drodze do pokoju komputerowego zaczął więc już tłumaczyć. — Przypadkiem wpadłem ostatnio na takie forum… Wiesz, dla chorych.
Mason szedł za nim nadal, cały napięty. Nic nie mówił, tylko słuchał Josha. Złość jednak z niego nie schodziła. Przekonywał się tylko o tym, że chłopak znowu chciał go okłamać. Nawet jeśli było to niemówienie całej prawdy, to i tak kłamstwo.
Josh zerknął na niego, obserwując reakcje. Na jego własnym policzku wykwitł już czerwony ślad.
— I tam był taki czat, gdzie można było pogadać z innymi chorymi.
— Widziałeś się z jakimś? — syknął Mason, wchodząc za chłopakiem do pokoiku z zamkniętym laptopem leżącym na biurku.
— Nie! — zaprzeczył żywo Josh, patrząc na niego tak intensywnie, jak tylko było możliwe. Widać było w jego oczach niemal gorączkowe pragnienie zapewnienia Masona o swoich słowach. Nie chciał go zawieść! Nie wiedział nawet, czy, jeśli faktycznie umówiłby się z tym homofobicznym chujem na spotkanie, to byłby gotów, by na nie pójść.
Wciąż chodziła mu po głowie myśl, że przez ostatnie kilka tygodni Mason był dla niego dobry i ten czas, mimo braku seksu, za którym strasznie tęsknił, wydawał mu się naprawdę miły. Chciał mu pokazać, że jemu również zależy na ich dobrych relacjach, a znowu spierdolił. Było mu wstyd, kiedy pochylał się właśnie do laptopa i otwierał klapę. Tak naprawdę nie chciał niczego zmieniać poza tym przeklętym zakazem wychodzenia. Dlatego tak go do tego forum ciągnęło…
— Tylko gadałem z takim kolesiem. O, ten skurwysyn — mruknął, wskazując od razu na okienko rozmowy z Kapranem789.
Mason spojrzał podejrzliwie na Josha, siadając przed komputerem. Przewinął treść rozmowy
— „Twój zdrowy.” — Zaśmiał się gorzko, kręcąc głową i mieląc przekleństwa w ustach.
Josh tylko stał obok i nawet nie patrzył na ekran laptopa. Czuł się jak przestępca. Albo gorzej. Jak zdrajca.
— Nie chciałem uciekać, bo… lubię z tobą być… Tylko wyjść — szepnął.
— Ta, właśnie widzę — fuknął Mason, czytając fragment o wychodzeniu w nocy, kiedy go nie ma. — Jaka z ciebie mała, zdradziecka żmija…
— Bo to zamknięcie jest męczące — odparł Josh, nie unosząc wzroku. — Patrz, nawet mu powiedziałem, że seks jest okej. Ale wyszło, że to pieprzony homofob.
Mason nie odpowiedział, czytając ze względnym spokojem rozmowę do końca. Urywała się na słowach: „Wyliż mu, kurwo, rowa! Może z wdzięczności się na ciebie wysra.”. A Josh wciąż stał bok, czując rumieńce wstydu na policzkach.
Mason skrzywił się jeszcze bardziej, po czym przysunął się do klawiatury i odpisał w imieniu Josha z podłym uśmiechem.
JMcM21: Z przyjemnością to zrobię. W zamian nie dość, że będę miał dobry seks, to jeszcze lekarstwo za coś, co sprawia mi przyjemność. Ty natomiast byś musiał najpierw wyruchać stado wielorybów, a potem przez 14 godzin harować jak wół, aby dostać chociaż pół jebanej ampułeczki. Nie wiem komu jest gorzej. :)
Chłopak widząc, że Mason coś pisze, uniósł spojrzenie i przeczytał. Powieki od razu mu się rozszerzyły w szoku. Nic jednak nie powiedział, nie chcąc denerwować bardziej swojego pana, a poza tym i tak nie wiedział co. Odpowiedź Masona była… miażdżąca.
Nagle rozległo się ciche pyknięcie oznajmiające, że rozmówca odpisał. Josh od razu z bijącym sercem podsunął się bliżej, patrząc Masonowi przez ramię na okienko czatu.
Kapran789: Hahaha, długo trawiłeś odpowiedź. I wolę 14 godzin harówy niż mieć dupę jak wielki kanion jak twoja, pedale.
JMcM21: Och wybacz, musiałem na chwilę odejść, bo wołali mnie na podwieczorek. Służąca mojego pana zrobiła nam pana cottę z polewą ze świeżych malin. Pycha.
JMcM21: A co do twojej uwagi. Moja dupa ma się świetnie. Dziękuję — odpisał Mason z wrednym uśmiechem na ustach.
Skonsternowany Josh patrzył na całą rozmowę i jakoś tak odruchowo zacisnął pośladki.
Kapran789: Poczekaj, aż się ten twój zdrowy znudzi twoim dupskiem, jak przestaniesz utrzymywać w sobie odpady, cioto. Co ty tu jeszcze, kurwa, robisz?
Kapran789: To forum dla normalnych ludzi szukających pomocy, a dewiantów jak ty do kopalni powinni wysyłać! To przez was, pedały, pewnie ten wirus jebany się szerzy.
Mason przed komputerem zaśmiał się i kliknąwszy kilka rzeczy, sprawdził numer IP swojego rozmówcy. Ze spokojem, który mógł zwiastować tylko burzę, spisał go sobie na kartce i dopiero odpisał.
JMcM21: Współczuję, że ty zamiast mnie w takiej siedzisz. Chociaż dziwne, że wypuszczają takie zacofane pospólstwo do komputerów. Ach, jakie to nasze państwo jest dobre i łaskawe — jawnie ironizował i tylko czekał, aż koleś go zbanuje.
Kapran789: Jak ci tak dobrze gdzie jesteś, to idź dalej nadstawiać pizdy!
Josh już wiedział, że Mason nieźle tego pieprzonego homofoba wkurwił. Nie chciał jednak się wtrącać, mimo że to w jego imieniu Mason pisał.
Kapran789: Może ci jeszcze ten „byczek” swojego fiuta wsadzi, to będziesz miał pieprzoną, zdublowaną penetrację, aż ci, kurwa, nosem wyjdzie.
Mason zmarszczył brwi.
— Byczek? — spytał i odwrócił się do Josha.
— No… tam wyżej pisałem, że sprowadziłeś Eliota, żeby mnie pilnował — wyjaśnił chłopak, cofając się nieco i nie patrząc mężczyźnie w oczy.
— I to jest ten byczek, który jeszcze ma ci wsadzić? Byś jechał na dwa baty. — Zaśmiał się. Najwyraźniej obelgi Kaprana w jakiś niewyjaśniony sposób go rozluźniły.
— To nie jest zabawne — fuknął Josh, zerkając mu krótko w oczy, nawet nie chcąc sobie tego wyobrażać. W ogóle nie chciał się zbliżać do Eliota, ani żeby Eliot zbliżał się do Masona…
— Nie? — Zaciekawił się, olewając kolejne wulgaryzmy, w których Kapran najwyraźniej się lubował.
— Nie — odparł pewniej Josh, chcąc go spojrzeniem przekonać, że bardzo… bardzo nie pasuje mu to, o czym właśnie rozmawiali. W ogóle nie chciał, żeby Eliot wiedział, kim tu jest, a co dopiero zbliżał się do niego i go dotykał…
Wzdrygnął się.
Mason obrócił się w fotelu przodem do Josha. Założył ramiona na klatce piersiowej.
— A czemu, hmm?
— Bo nie dostaję lekarstwa za dawanie dupy twojej służbie — fuknął chłopak, nie wierząc, że mężczyzna w ogóle to rozważa.
— Nie? — spytał z cwanym uśmiechem. — A ja myślałem, że dostajesz lekarstwo za spełnianie wszystkich moich zachcianek — zamruczał nisko. — Bo przecież… tak właśnie jest, prawda? — spytał przebiegle.
— Tak… Nie… Nie wiem — mruknął Josh. Już nawet nie wiedział, czy może jakoś zaoponować po takiej kłótni, by nie nagrabić sobie bardziej. Ale zdecydowanie nie chciał mieć nic wspólnego z Eliotem i wierzył, że Mason tylko się z nim drażni. Podle, ale tylko drażni. — Potem bym dla ciebie nie był… dość…. dobry — końcówkę zdania wymamrotał ledwo słyszalnie.
— Hmm? — zachęcił go mężczyzna. — No, mów trochę głośniej. Po czym nie byłbyś dość dobry?
— Jakby mnie… No kurwa, Mason — jęknął Josh, patrząc na niego zagubiony. — Nie rób se jaj ze mnie.
Mężczyzna uśmiechnął się podle.
— Nie robie sobie jaj. Mów — rozkazał surowo.
Josh zaczerwienił się mocno i zadrżał. Był totalnie zażenowany. Zacisnął usta, patrząc buntowniczo w oczy mężczyzny. Wiedział, że robił to specjalnie.
— Bo jak mnie będzie jeszcze jeden facet pieprzył, to będę dla ciebie za luźny — niemal wycedził przez zęby, chcąc zniknąć.
Mason powstrzymał się przed szerszym uśmiechem na ustach, przez co na jego twarzy pojawił się specyficzny grymas.
— A nie martwisz się, że będziesz… — odwrócił się do komputera, szukając wśród obelg Kaprana, który chyba na tyle się w końcu zdenerwował, że sobie poszedł, jego wypowiedzi o luźnym zwieraczu. — Jak on to…. ujął…
Josh od razu dopadł do komputera i zakrył dłońmi okienko czatowe.
— Nie nabijaj się — jęknął, czując się absolutnie poniżony. — Wystarczy mi twój kutas, a ty chyba, no… nie chcesz, żebyś miał potem… — zamotał się nieco i skończył płasko: — gorsze warunki w seksie.
— Nie chcę — odparł Mason i chwycił go za nadgarstki, odciągając mu dłonie od komputera. — I nie pozwalaj sobie za dużo, bo dziś już sobie dość nagrabiłeś.
Josh przełknął ciężko ślinę i cofnął się nieco. Nic też nie dodał, mając nadzieję, że temat został zamknięty, a Mason chociaż trochę się uspokoił przez tę rozmowę. Nie chciał, żeby był na niego wściekły.
Mason spojrzał na niego srogo, po czym wyłączył forum, zablokował je, aby się nie wyświetlało w wyszukiwarce, jeśli nie zna się adresu i usunął z historii.
— To tyle, jeśli chodzi o pozwalanie ci na korzystanie z komputera. Możesz najwyżej w sypialni grać na konsolach — obwieścił surowo, a może po prostu bez emocji.
Josh wykrzywił usta boleśnie, ale przytaknął, nie patrząc na niego. Teraz zgodziłby się na wszystko, by mu Mason wybaczył.
Mężczyzna jeszcze zamknął komputer, złożył karteczkę z IP Kaprana i wstał, chowając ją do kieszeni.
— Wracaj na górę — rzucił do Josha, chcąc już wyjść sam z pokoju.
Chłopak posłusznie wyszedł z gabinetu, wychodząc po schodach na piętro. Czuł się chujowo. Nie dość, że przyjął jakieś głupie wezwanie do sądu, przez które Mason może mieć poważne problemy, to jeszcze mężczyzna wyraźnie się na nim zawiódł. Gdzieś w środku jednak cieszył się, że ten go nie wyrzucił. Jak kiedyś sam chciał uciec, tak teraz nie chciał odchodzić od Masona. Czuł się z nim silnie związany i nawet teraz miał ochotę wrócić się, objąć go i przylgnąć do jego umięśnionego ciała. A Mason szedł tylko krok za nim. Przez to czuł jeszcze silniej jego zapach zamieszany z zapachem skórzanej kurtki. Pociągnął dyskretnie nosem i aż zamknął na chwilę oczy, przystając w połowie kroku.
Mason od razu pchnął go lekko w plecy.
— Co tak zwlekasz? Już tęsknisz za swoim internetowym kolegą? — zakpił.
— Nie — odburknął Josh i obejrzał się na niego. Po sekundzie wahania, zapytał, nawiązując do wcześniejszego krzyku Masona: — Nadal nie mogę cię dotykać?
— Bo co? — prychnął, stając obok niego.
Josh znowu się zawahał, patrząc na jego klatkę piersiową. W końcu stwierdził, że najwyżej znowu oberwie i podsunął się do niego, obejmując go w pasie, a policzek przykładając do jego obojczyka. Przymknął oczy, czekając w napięciu na reakcję i równocześnie delektując się ciepłem i zapachem Masona.
Mężczyzna spojrzał na chłopaka w niemym szoku.
— Co ty… Co ty, kurwa, robisz? — wykrztusił po dobrej chwili, trzymajac dłonie szeroko rozłożone.
Josh wciągnął powoli powietrze przez nos i ścisnął mocniej mężczyznę, jakby chciał się w niego wtopić.
— Nie wiem. Musiałem. Mason… serio przepraszam — szepnął, czując się idiotycznie, ale nie chciał się odsuwać.
Mason przewrócił oczami, nie obejmując go, ale puszczając dłonie luźno na boki ciała.
— I na chuj mi twoje przeprosiny, jeśli znowu będziesz robił swoje?
— Nie będę — odparł Josh, bo w tym momencie święcie w to wierzył. Nic na to nie mógł poradzić, że nie przewidział tego, jak zareaguje na takie zachowanie ze strony Kaprana. Postanowił jednak teraz jakoś stłumić to pragnienie wyjścia na zewnątrz. Może kiedyś mu to Mason wynagrodzi.
— A ja będę latał na paralotni. Na chuj mi twoje obietnice? — fuknął, starając się wyswobodzić z jego objęć, ale Josh trzymał go mocno i nawet ścisnął bardziej.
— Udowodnię ci, tylko daj mi szansę.
— Już ci jedną dałem — stęknął Mason, zaczynając się irytować. Wzniósł nawet oczy ku niebu.
— Wiem, spierdoliłem — mruknął Josh, wycofując się wreszcie i ruszył ponownie w stronę pokoju Masona w wisielczym nastroju.
Mężczyzna prychnął pod nosem i poszedł za nim. Wbił dłonie w kieszenie.
— Tylko teraz mi tu nie udawaj zbitego psa, bo jeszcze uwierzę.
Josh tylko zacisnął usta, wcale nie mając zamiaru niczego udawać. I tak się czuł jak zbity pies.
Kiedy weszli do pokoju, nawet nie wiedział, co ze sobą zrobić, ale w końcu usiadł na fotelu z podkulonymi kolanami.
— W ogóle… z tym Tuckiem, to pewnie ja też będę za świadka robił? — rzucił od razu, kiedy sobie o tym przypomniał.
— Się okażę, ale wolałbym cię nie zabierać do sądu — mruknął Mason, który stał w drzwiach do łazienki i rozbierał się powoli.
Spojrzenie zielonych oczu Josha śledziło jego ruchy niemal zachłannie.
— Ale moje słowa by na twoją korzyść poszły, jeśli byś mnie zabrał.
— Może, ale ty nie umiałbyś się tam opanować.
— To byś mi wstrzyknął lekarstwo przed — mruknął Josh i kiedy tak na niego patrzył, pomyślał o swojej nagrodzie. Od razu sposępniał, kiedy zdał sobie sprawę, że w takich okolicznościach Mason za nic nie da mu dupy.
— Ty i tak nie umiesz się opanować. Choćbym miał cię przyćpać potrójną dawką — syknął i wszedł do łazienki, zatrzaskując za sobą drzwi.
Josh zaskamlał pod nosem niekontrolowanie. Poczucie winy było aż miażdżące. Zaczął gorączkowo myśleć, co zrobić, żeby Mason spojrzał na niego przychylniej. Rozejrzał się po pokoju, jakby cokolwiek miało mu pomóc wymyśleć jakiś sposób. Jednak ani telewizor nie włączył się sam i nie pojawił się tam speaker mówiący mu, co mógłby zrobić, ani książki na półce cudownie się nie otworzyły, by dać mu jakąś wskazówkę. Za to przez myśli Josha przemknęło coś szalonego.
Zarumienił się mocno, kiedy zaczął rozważać pewien pomysł, ale jakoś automatycznie zaczął on się klarować w jego głowie. Przecież Mason lubił niegrzeczne teksty… A on sam miał już dużą chcicę po tej przerwie… Więc może…
Zaburczał pod nosem niecierpliwie i zaczął się błyskawicznie rozbierać, chcąc zdążyć przed powrotem Masona z łazienki. Serce biło mu szaleńczo, ale chciał to zrobić szybko, nim zda sobie sprawę, że to może być najgłupszy pomysł, jaki mógł mu przyjść do głowy.
Zaczął pospiesznie szperać w szafkach i kiedy znalazł ten przeklęty lubrykant, który kiedyś podarowała mu Anna, wycisnął sporo na palce i z zażenowaniem nasmarował sobie nim cały rowek. Pisnął krótko i wytarł dłoń o udo, po czym podszedł do biurka i sięgnął po marker. Stanął tyłem do lustra i ze skupieniem na twarzy napisał na pośladkach dość krzywo, niestety nie zdając sobie z tego sprawy, lustrzane odbicie słów „wyruchaj mnie, proszę”.
Odrzucił marker i położył się na łóżku, tyłkiem w stronę drzwi do łazienki, wypinając go wysoko. Czuł, że robi coś, czego może potem żałować i było mu strasznie wstyd, ale czekał nieruchomo w napięciu na przybycie Masona.
Po dłuższej chwili, kiedy już nawet zaczęło mu się robić chłodno między pośladkami, usłyszał, że drzwi się otwierają, a następnie rozlega się głos jego pana.
— A ty co… O kurwa… — zaczął najpierw z warknięciem i zdziwieniem, a następnie z szokiem w głosie. — O kurwa — dodał znowu, po czym zaśmiał się lubieżnie.
Josh cudem przełknął ślinę przez ściśnięte gardło. Uda zadrżały mu niekontrolowanie, a on stłumił jęk wstydu w pościeli i tylko poruszył lekko tyłkiem, mając nadzieję, że napis dobrze widać i że Mason nie zareaguje negatywnie. Czuł sam, jaki jest czerwony na twarzy, bo było mu w nią strasznie gorąco.
Mason zbliżył się do Josha z cwanym, pełnym żądzy uśmieszkiem.
— No proszę… — Przesunął palcem po udzie chłopaka, w górę, na jego pośladek. — Co my tu mamy? — Jego głos był niższy niż zwykle.
— Dziu… dziurę do wyruchania? — wyszeptał Josh w pościel, czując, jak dotyk Masona był niemal elektryzujący.
Mason oblizał się krótko. Intrygowało go, co chłopaka nagle tak naszło, aby się tak wystawiać. Czym dłużej patrzył na napięte, lekko trzęsące się z nerwów ciało Josha, tym bardziej nie mógł skupić się na myśleniu.
— Chętną dziurę do wyruchania? — spytał jeszcze i z cichym stęknięciem dotknął wilgotnej szparki.
Josh drgnął mocniej i nawet wydusił jakiś nieartykułowany dźwięk, a dziurka zacisnęła się delikatnie.
— Tak…
Mason sapnął, napalając się jeszcze bardziej. Pod ręcznikiem miał już przyzwoity wzwód.
— Powiedz to, coś napisał — rozkazał, rozchylając mu pośladki i z lubością obserwował, jak mięsnie zaciskają się i rozluźniają niemal zachęcająco. Na samą myśl, że się tam wsunie, jego penis drgnął. Cały rowek chłopaka był wilgotny od lubrykantu.
Nie otrzymał odpowiedzi od razu. Dopiero po chwili Josh wymamrotał zduszonym, zachrypniętym z nerwów i podniecenia głosem:
— Wyruchaj mnie, proszę.
— Kurwa… — syknął Mason, po czym stęknął nisko, a Josh poczuł, jak łapie go za biodra swoimi dużymi dłońmi i ściska je, przyciągając bardziej na skraj łóżka. Nie czekał też nawet sekundy, aby o jego rowek otarł się gorący jak ogień chuj Masona.
Stęknął głośno, a jego własny penis wisiał sztywny i ciemny pomiędzy udami. Bał się trochę, że będzie bolało, bo nie robili tego w końcu kilka tygodni, a on nie zrobił sobie palcówki przed. Chciał go jednak. Pragnął, by ten kutas wdarł się w jego wnętrze i przerżnął go mocno! By był pewien, że Mason go pożąda, chce go dla siebie, a nie jakiegoś byłego wojskowego. I że lubi jego tyłek.
— Mnnn… — mruknął cicho i czerwieniejąc jeszcze bardziej, rozsunął bardziej nogi.
Mason tylko sapnął, łapiąc go jeszcze mocniej. Sam pochylił się nad Joshem, tak że ten czuł jego oddech na karku i dłoń, która wpierw zsunęła się na brzuch, a następnie na klatkę piersiową chłopaka.
— Czuję… — mężczyzna wydyszał w jego bark bardzo ogólnikowo i otarł się o jego śliski rowek. — Uu… kurwa… — zaklął ponownie, raz po raz napierając na jego wejście.
— O Boże, wreszcie — wyrwało się Joshowi, który wygiął lekko kręgosłup, tym samym sprawiając, że jego pośladki wypięły się bardziej do Masona. Czuł przy tym żar na policzkach i był wdzięczny, że pozycja nie pozwalała mężczyźnie zobaczyć jego twarzy.
Mason uśmiechnął się szerzej, po czym przejechał paznokciami przez całą klatkę piersiową i nawet brzuch chłopaka.
Josh pisnął gwałtownie, aż podrywając się na wyprostowanych rękach i dysząc głośno. Jego ciało było rozpalone, a teraz delikatne, czerwone ślady zostały na nieco wilgotnej skórze.
Mason od razu przesunął dłoń na jego szyję. Pogładził ją władczo, po czym chwycił w palce jego szczękę i odwrócił w swoją stronę.
— Nieźle mnie podszedłeś… — wydyszał, rozpalony.
Josh stęknął, patrząc na niego wilgotnym spojrzeniem. Miał takie ładne, jasnozielone oczy o migdałowym kształcie. Do tego jego usta były teraz zaczerwienione i lekko rozchylone, a policzki rumiane ze wstydu.
— Czyli… chcesz mnie? — wydusił.
— Uu…. — Mason zasyczał w odpowiedzi, obnażając zęby i napierając na jego cholernie ciasną szparkę. Czuł, jaka jest gorąca i jak z trudem powoli go pochłania. — Uu… A żeby cię… — Ugryzł go w dolną wargę, nadal się wsuwając bez litości. — Inaczej… inaczej bym cię, cholero, tu nie trzymał.
Josh zaskamlał ni to w odpowiedzi na jego słowa, ni to na mocne rozpieranie, które czuł na dole.
— Mn… Mas… on… — zdołał wymamrotać nieskładnie, bo zaraz potem, nie wyrywając szczęki z uścisku, zacisnął mocno powieki. Bolało, ale starał się nie stawiać oporu. Chciał być jego!
Mason polizał jego wargi, w międzyczasie się w niego wsuwając. Ciasnota, jaka otaczała jego penisa, niemalże go dławiła. Chwilowej stagnacji jednak długo nie wytrzymał i po dosłownie sekundzie Josh poczuł, jak jego pan się w niego wbija aż do samego końca.
Krzyknął głośno, zaciskając mocno palce na pościeli. Już wiedział, że nie będzie mógł prosto chodzić po tym seksie. Uchylił lekko powieki i spojrzał na mężczyznę gorączkowo, z niemym błaganiem o więcej. Czuł się rozpalony!
Mason wciągnął jeszcze powietrze przez zaciśnięte zęby, po czym puścił szczękę Josha. Zamiast tego złapał go mocno za kark i wbił jego twarz w pościel. Nie dając mu nawet chwili na wytchnienie, zaczął poruszać się w nim, stękając nisko i ciężko.
Dzięki temu, że chłopak wcześniej się nawilżył, jego penis miał dobry poślizg, jednak Mason wciąż czuł spazmatyczne ściskanie nierozluźnionego jeszcze dostatecznie wnętrza. Co raz uderzał o pośladki z tym zachęcającym napisem, a uda chłopaka mocno drżały.
Josh niekontrolowanie skamlał i popiskiwał mało ludzko w odpowiedzi na pieprzenie. Wyraźnie nie miał nawet jak sięgnąć do swojego sztywnego penisa, bo tylko zaciskał palce na pościeli, a po chwili również i zęby. Mason trzymał go przy tym za kark i wbijał się w niego mocno. Jak w swoją sukę. Stęknął przy tym głośno. Było mu dobrze.
Josh nie zwrócił nawet uwagi na to, że jego wyczulony słuch uchwycił stłumioną rozmowę Anny i Roberta, którzy wraz z Eliotem musieli wrócić właśnie z kościoła. Usłyszał jednak, że ruszają w przeciwnym kierunku niż do sypialni Masona, więc nie starał się nawet tłumić dźwięków, jakie wydawał. Nie był ich zresztą do końca świadom. Potrafił się tylko skupić na sztywnym chuju, który wdzierał się w jego dupę i robił mu tam tak dobrze.
— Szz… Tak… uu… — zawarczał mu do ucha Mason, zaciskając mocniej palce na jego ciele. Nie było wątpliwości, że zostaną po tym ślady, ale nie to się w tej chwili liczyło. Ważne było, że przyjemność się przedłuża, zbliżając się jednak do końca. Mason wykonywał coraz bardziej chaotyczne ruchy biodrami, ale nie zmniejszając przy tym ich siły.
Wszystkie emocje i doznania kotłowały się w Joshu, co wreszcie zaowocowało obfitym wytryskiem, kiedy, nie mogąc się już powstrzymać, zapiszczał głośno i spiął się cały, podrygując przy tym.
Mason stęknął głośniej, czując, jak chłopak się na nim zaciska. Jeszcze chwilę wdzierał się w pulsujące wnętrze, aż w końcu złapał swojego pupila obiema dłońmi w pasie i doszedł głęboko w jego wnętrzu.
Josh już tylko dyszał głośno w pościel, czując, że jakby Mason go nie trzymał, to rozjechałyby mu się kolana. A mężczyzna jeszcze dłuższą chwilę go podtrzymywał, aż w końcu z cichym westchnieniem wysunął się z niego i lekko odsunął, rozmasowując na czerwonych pośladkach Josha wilgoć spomiędzy nich.
Chłopak poddał się temu bez sprzeciwu. Opadł całkiem na łóżko, starając się uspokoić lekkie drżenie. No i wyglądało na to, że marker z jego tyłka tak łatwo nie zejdzie.
— „Wyruchaj mnie, proszę” — Mason przeczytał ponownie już trochę zatarte literki. Spojrzał na swoje ciało, widząc na nim czarny ślad. — Dobre. — Uśmiechnął się i usiadł na brzegu łóżka obok rozpłaszczonego Josha.
Ten zarumienił się i wpierw schował odruchowo głowę w pościeli, nim wreszcie zerknął na Masona.
— Bo… nie zrobiłem z siebie idioty, co? — mruknął, lekko wykrzywiając usta.
Mężczyzna pogłaskał go po czerwonych pośladkach i nawet jeden uszczypnął.
— Nie. Idioty nie. Zrobiłeś z siebie co najwyżej nieźle napaloną sucz, ale nie idiotę — odparł dość cicho z wyczuwalną błogością w głosie. Jemu chyba też brakowało dobrego, ostrego seksu.
Josh nie wiedział co gorsze, ale uśmiechnął się lekko kącikiem ust. Nie chciał jednak zmieniać pozycji, a na pewno już siadać. Miał strasznie obolały tyłek, ale było mu dobrze.
— Miałem jeszcze poćwiczyć dzisiaj… ale chyba nie dam rady. — Zaśmiał się krótko.
— Raczej nie. Zresztą, cały ranek ćwiczyłeś. Aż tak ci się nudzi?
— Chcę kondycję poprawić. Ale nie widzę efektów w ogóle — odparł Josh, aż zerkając po sobie, kiedy uniósł się na łokciach. — Nie wiem nawet, czy przez ten chujowy wirus jestem w stanie coś zmienić.
— A przypomnij mi kiedy zacząłeś? Trzy dni temu? — Mason bez litości zakpił z niego. — Jak niby masz czuć efekty?
— Na siłowni zacząłem trzy dni temu, ale tak to pompowałem codziennie i przysiady robiłem i brzuszki, i chuj — mruknął Josh z lekkim wyrzutem na jawną kpinę.
— Nie chudniesz.
Temu musiał przyznać rację. Przez pierwsze kilka miesięcy po zainfekowaniu drastycznie spadł na wadze, ale teraz rzeczywiście nie chudnął. To był jakiś plus. Przytaknął więc tylko, chociaż niezbyt pocieszało go, że też nie rósł.
— To… Pójdę się umyć — rzucił wreszcie, ostrożnie unosząc się z łóżka, ale Mason jednym ruchem sprowadził go na nie z powrotem.
— Gdzie się wybierasz? — spytał. Jakoś nie miał ochoty tracić widoku rozpłaszczonego, nagiego ciała Josha. Do tego tak umęczonego i zaczerwienionego po seksie.
Joshowi wyrwało się głuche jęknięcie, kiedy w pierwszej kolejności upadł tyłkiem na materac. Przekręcił się od razu na bok i spojrzał z dołu na mężczyznę, lekko się rumieniąc.
— Mam… mokro — mruknął.
— No i?
— Chciałem to zmyć… i napis też.
— Nie. Napis jest dobry. — Mason zlustrował ciało chłopaka. — Może nawet by ci się zdał taki na stałe.
— Mam kolczyk na stałe! — zaoponował Josh od razu, patrząc na niego z przestrachem, którego nie potrafił opanować.
— Wiem. — Mężczyzna uśmiechnął się okrutnie. — Ale napis był twoim pomysłem.
— Ale to tylko raz… I tak wiesz, że tego chcę — wydusił Josh, chcąc jakoś inaczej go podejść, by nawet nie rozważał tego głupiego pomysłu. Jeszcze kolczyk nie był aż tak wstydliwy, ale jakby kazał mu wytatuować to na pośladkach… Jakoś automatycznie jego myśli podążyły do chociażby jakiegoś przeglądu przez personel szpitalny czy wojsko… spaliłby się ze wstydu. Nie chciał tego na sobie.
Mason pochylił się do Josha i przesunął kciukiem po boku jego twarzy. Wciąż był nagi i pachniał sto razy mocniej niż po tym, jak wyszedł z łazienki.
— Tylko raz? — Zlustrował czarnymi oczami twarz chłopaka, po czym nagle ściągnął brwi i ścisnął go za szczękę. — Ciesz się, że, kurwa, dodałeś tę drugą część.
Josh drgnął i przełknął ciężko ślinę. Serce uderzyło mu mocniej w piersi i tylko pokiwał usłużnie głową. Równocześnie jednak nie powstrzymał się przed mocniejszym wciągnięciem zapachu mężczyzny.
— Mhm…
Mason za to dalej mierzył go spojrzeniem. Jego oczy były aż hipnotyzujące. Na tyle, że Josh nawet nie zauważył, kiedy się jeszcze bardziej do niego zbliżył i wpił się w jego usta, całując mocno i brutalnie. Odsunął go też zaraz od siebie i puścił.
— Idź się umyć.
Josh odetchnął, ale i tak zagapił się na niego o chwilę za długo. Oblizał usta gorączkowo i dopiero wstał. Dość krzywo podążył do drzwi, prezentując tym samym mężczyźnie swój wilgotny, popisany markerem tyłek.
Kiedy był już przy drzwiach łazienki, do tych wejściowych do sypialni ktoś zapukał, więc chłopak niemal wbiegł do środka i zatrzasnął drzwi. Tymczasem Mason usłyszał z drugiego końca głos Roberta:
— Panie Awordz? Jest pan już?
— Jestem, jestem! Nie wchodź. Co chcesz?
— Mam dla pana witaminy i kawę, a Eliot pyta, czy potrzebuje go pan do czegoś, bo chciał wyjść i kupić lekarstwa dla siebie. A raczej… jeśli to możliwe, ja bym z nim wyszedł, bo on pieniędzmi nie dysponuje.
Mason przetarł dłońmi twarz i rzucił się na łóżko na plecy.
— Zaraz wezmę. I możesz z nim iść. A i… — zawahał się — przynieść ciastka jakieś… czy coś.
— Ciastka…? — Robert wyraźnie się zawahał. — Pan… pan nie może…
— Wiem, kurwa! — syknął Mason, wgapiając się w sufit. Głos Roberta w tej chwili był z tymi słowa, dużo bardziej irytujący niż powinien.
Chwilę za drzwiami panowała cisza, ale w końcu usłyszał głuche „dobrze, przyniosę” i mężczyzna najwyraźniej wrócił się do kuchni.
Mason odetchnął ciężko, jakby zrobił coś wyjątkowo złego. Przymknął nawet oczy i rozłożył się wygodniej na łóżku.
Robert zdążył wrócić z kuchni, nim Josh wyszedł z łazienki.
— Zostawić tacę pod drzwiami, czy mogę wejść? — zapytał przez drzwi.
— Pod drzwiami! — odkrzyknął Mason, nadal leżąc nago na łóżku. Nie chciało mu się w ogóle ruszać.
— Tak jest. To my z Eliotem wychodzimy, panie Awordz — odpowiedział Robert i oddalił się wreszcie, a dosłownie minutę później z łazienki wychylił się Josh.
Był odświeżony, włosy najwyraźniej też umył, bo były lekko wilgotne, a biodra przepasane miał czerwonym ręcznikiem. Kiedy tylko wyszedł przez drzwi, ze środka aż wydobyła się para. Musiał się myć w gorącej wodzie. Widząc Masona na łóżku, obejrzał go z góry na dół, zawieszając na dłużej wzrok na jego długich włosach, seksownym zaroście i dużym penisie.
— Wyjdź z pokoju i przynieś to, co zostawił Robert przed drzwiami — mruknął Mason, nie ruszając się z łóżka. Miał przymknięte oczy i rozluźnioną twarz.
Josh zamrugał, ale posłusznie wyjrzał z pokoju, gdzie pod drzwiami zobaczył drewnianą tackę z filiżanką parującej kawy, małym kubeczkiem z jakimiś tabletkami w środku oraz talerzykiem pełnym różnych ciasteczek. Podniósł wszystko i wrócił do sypialni, zamykając za sobą drzwi. Podszedł do łóżka i wszedł na nie, kładąc tackę płasko na materacu tuż obok mężczyzny.
Mason ziewnął jeszcze, przeciągnął się i usiadł na łóżku. Naciągnął kawałek kołdry, aby zakryć krocze i sięgnął po kawę oraz leki.
— Ciastka są dla ciebie.
Josh zerknął na niego szybko i uśmiechnął się. Sięgnął po kruche ciasteczko z kawałkami czekolady i wpakował sobie do ust. Odetchnął, jedząc z lubością. Wciąż pamiętał, jak długi czas żywił się zupkami chińskimi.
— Weź jedno. Nic się nie stanie, jak zjesz — zasugerował.
Mason prychnął i potrząsnął lekami w małym kieliszeczku.
— Mam swoje cukierki.
Josh spojrzał na nie z niechęcią i oblizał usta.
— Nie rozumiem faszerowania zdrowego człowieka prochami — mruknął, siedząc naprzeciwko mężczyzny po turecku i jedząc ciastka. Był strasznie głodny po tych wszystkich przeżyciach, więc zapchanie się ciastkami na tę chwilę mu odpowiadało. — A… co z tym Tuckerem? Kiedy masz się stawić?
— Za dwa tygodnie pierwsza rozprawa. Najpierw jednak poodciągam to z miesiąc, może dwa, a potem się zobaczy. — Wzruszył ramionami, popijając kawą kolejne tabletki.
— Może do tego czasu jakiś dziki go zeżre — mruknął Josh z mściwością w głosie i wgryzł się w kolejne ciastko, jakby było głową Tuckera. Zawarczał przy tym zwierzęco.
— Może — przytaknął Mason. Nie miałby nic przeciwko temu.

18 thoughts on “Savage Virus – 22 – Oszukany

  1. Katka pisze:

    Floo, hehe, widzę, że faktycznie nieprzewidywalność Masona naprawdę osiągnęła duży poziom. No ale, kto by nie zmięknął (a raczej stwardniał), jakby ujrzał tak okazaną pokorę i przeprosiny jak Josha XD Ale tak, na pewno fakt, że Josh się przyznał bardzo załagodził sytuację. Byłoby tylko gorzej, gdyby dalej szedł w zaparte :( Jednak Mason go czegoś nauczył albo to Josh po prostu już dobrze go poznał. No i jak zwykle cieszymy się, że usatysfakcjonowałyśmy rozdziałem ;*

  2. Floo pisze:

    *zbiera obolała szczękę z podłogi*
    Jestem w mega szoku. Mason nie tylko nie zatłukł Josha z ten czat, ale wręcz się nim ubawił! I chyba nabruździ Karpikowi ;]! Ale najbardziej mnie zszokowało to że nie było kary za to była nagroda. Może chociażby za to że Josh się przyznał? Nie wiem sama nie umiem rozgryźć Masona. Raz jest super i w ogóle, a zaraz potem potrafi być hiper skurwielem. Ale chyba ta jego nieprzewidywalność, nadaje całemu opowiadaniu takiego pieprzyku ;]
    No dobra, kończę już bo plotę trzy po trzy XD. Tak czy inaczej, rozdział mi się podobał. I czekam niecierpliwie na następny :D

  3. Katka pisze:

    Seiridis, od razu pornos XD No… może trochę… XD W końcu cały ten seks był jak wyjęty z pornosa. Bardzo wyuzdany, więc chyba jednak skojarzenie prawidłowe, haha. No w każdym razie fajowo, że się spodobał :D

    Shinu, pojazd po Joshu XD Nie dziwię się, bo jakby nie patrzeć ciągle coś odwala. Choć trzeba mu przyznać, że mimo tych odpałów zależy mu na Masonie i byciu z nim. No ale co zepsuje, to zepsuje. Jest bardzo, bardzo impulsywny, więc takie kwiatki potem wychodzą.

  4. Shinu pisze:

    Szczerze uważam, że Mason jest za miękki dla Josha. Chce go wytresować, to nie powinien tak szybko mu ulegać. Myślę, że Joshowi dobrze by zrobiło gdyby spędził z dwie noce po za domem, jak tak bardzo chce z niego wyjść. Mógł go wywalić na jakiś czas, albo rzeczywiście dać Elliotowi do ruchania.
    Uch, wkurwia mnie ten człowiek. Najpierw robi, potem myśli, a potem się płaszczy jak jakaś kurwa, którą jest, ale i tak ma wąty jak go ktoś tak nazywa. Matko, jakie on powinien dostać wielkie lanie!
    Wiem, jestem chamska, ale Josh odpierdziela i biednego Masona rani, choć ten tego nie pokazuje. Mała szmatka, której chyba się za dobrze zrobiło. Uch!

  5. Seiridis pisze:

    Ojej, super *_* Naprawdę, bardzo podobał mi się seks i ta dramatyczna akcja i to jak Mason pocisnął temu debilowi! ^_^ XD

    Skojarzenie od „Uuuu… uuu” – PORNOOOOOOOOSSSS XD

  6. Kruha pisze:

    Mason jest taki strasznie wulgarny. Ja jestem wulgarna, lubię kurwić na lewo i prawo ale on mnie przebija!

  7. Shivunia pisze:

    eclissy >> Po pierwsze witaj. Po drugie, okazuje się, że taki zły i niedobry Mason ma swoje plusy, bo cie jakoś zmusił do komentarzyka ;) Bardzo nam w ogóle miło, że się przełamałaś i napisałaś komentarz, albo ze ci się zachciało. Nieważne ;)
    Fajnie też słyszeć takie miłe słowa,bo staramy wyłamywać się chociaż trochę ze schematów, nawet, jak sama zauważyłaś, postacie dostają od nas debilne nawyki ;) A co do tego, że jest jakieś przesłanie – oczywiście to spory plus i komplement dla nas. i chyba nawet samo wychodzi, bo staramy się zachowywać realia i nie naciągać akcji i zachowań bohaterów, więc wychodzi życiowo. Więc super, że to widać, każde takie docenienie naszych nie raz chorych pomysłów strrrasznie cieszy :D

  8. eclissy pisze:

    Pierwszy raz tu komentuję (tak właściwie to mój 3 komentarz w ogóle XD ), ale czuję, że muszę, bo jeez to jest zajebiste! (teraz w sumie odnoszę się do waszych wszystkich opowiadań) – zajebista historia, w której bohaterowie nie nawijają tylko: „kocham cię”, „och, ja ciebie bardziej” itp i zachowują się jak pedałki w różowych boa. Wasze wszystkie postacie mają jakieś genialne (debilne często, ale co tam :D ) nawyki lub mają, łagodnie powiedziawszy, nierówno pod sufitem. hehe lubię gdy filmy książki, opowiadania mają jakiś przekaz i muszę powiedzieć, że fajnie pokazujecie jak to tam ludzie kłamią lub kadzą, ale pokazujecie to w jakiś zajebisty sposób i nadal nie wiem na czym polega, ale i tak jest genialny XD. No i szczególnie w tym rozdziale widać, że jak się cały czas kłamie i gdy ludzie stracą już do ciebie zaufanie, to jest to ‚trochę’ irytujące, bo nikt ci już nie wierzy. Teraz zacznę trochę marudzić, bo szczerze powiedziawszy to Mason to skończony idiota i dupek! Josh się stara jak może i dupek tego też nie zauważa! Mimo wszystko i tak kocham tych idiotów :D

  9. Katka pisze:

    Namida, miło nam, że zdecydowałaś się skomentować :) To zawsze daje kopa do dalszego pisania, więc dzięki. „wie, że Mason lubi słowne gierki” – hehehe, święta prawda. Wie, co na Masona działa i jak widać, potrafi to wykorzystać :D Nie, żeby jego skrycie również to nie kręciło, hehehe. No i fajnie, że widać, że Mason jednak również wobec Josha nie jest obojętny. Faktycznie, strasznie dużo zachodu mu poświęca, pilnuje go jak złotego jajka i czasem potrafi rozpieścić. To o czymś świadczy :) A fantazje Masona… hehehe, oj, zapewne ma ich w głowie sporo :D

    Tigram, oj, bo to takieee fajne określenie XD

  10. TigramIngrow pisze:

    Ach, bo zapomniałam dodać. Rozwaliło mnie zdanie „Pod ręcznikiem miał już przyzwoity wzwód.” Aż sobie prychnęłam pod nosem i pomyślałam, że chciałabym zobaczyć nieprzyzwoity wzwód. ^^ Hehe :D

  11. Namida pisze:

    Ok, w sumie przeczytałam to jakieś… bo ja wiem, 15 minut po publikacji, ale komentuję teraz, bo wstyd nie komentować, skoro to jedno z ulubionych opowiadań (a które nie jest ulubione….?!)!
    Czytałam i co chwila wstrzymywałam oddech. Ja już naprawdę myślałam, że Mason się uprze i zaraz Josha za szmaty i jechane! Takie wyzwiska?! Kłamliwa kanalia, pies, kurwa! Normalnie… Aż miałam ciarki, jak tak go zwał. I dobrze, że Josh się jednak przyznał, bo „kara” była… satysfakcjonująca ;) To, że się tak chłopak wypisał mnie w jakiś sposób urzekło – wie, że Mason lubi słowne gierki i się do tego podporządkowuje (a ma jakieś inne wyjście?!).
    Ogólnie jestem zadowolona, ale ja zawsze jestem! :-) … Fakt, Josh coś czuje to Masona, jakiś rodzaj miłości… Ale hej! Ja to widzę i czuję, jak Mason kocha Josha! Cały czas go trzyma i karmi i ciastka mu daje! No uroczy jest w tej swojej miłości, nawet jeśli wyzywa go w mniej lub bardziej wyszukany sposób. No a wiadomo jest przecież, że Elliota to sprowadził po to, żeby Josh głupot nie robił, żeby go pilnował.
    No… no to cóż, życzę weny, żeby dalej tworzyć takie wspaniałe opowiadania i kto wie, może w następnym odcinku spełnić fantazje Masona o przypinaniu Josha do łóżka ;-)? Albo może nawet coś lepszego! Wierze w waszą wyobraźnie! :D

  12. Shivunia pisze:

    Tamiya >> 12 dni, ATCL, FDTS i 10 dni spędzonych poza domem na wakacjach se starszymi. To też się liczy. W każdy razie jestem rada ze tyle emocji wywołał rozdział. Taki może nie był cel, ale tak samo wyszło. Bo obaj są impulsywni i… tak wychodzi jak wychodzi. Joshowi też życzę aby był grzeczny, ale wiem z doświadczenia ze on nie umie tak po prostu być grzeczny. Sex. No hektolitrów krwi na pewno nie było bo a) Josh nie ma jej w sobie tyle, b)totalnie na sucho to nie było i Josh się nie stawiał. Ale sam pomysł w sobie mi się ogromnie podobał. Był tak jebnięty że aż śmieszny i podniecający jednocześnie. A Josh, mogę ci zagwarantować, że nie zginie w wypadku samochodowym ;*

  13. Tamiya pisze:

    Noo, Josh przeżył. Cóż to były za emocje przez te 4 dni DD: Ja już najczarniejsze scenariusze układam (tak, tak, tak, taki charakter, poza tym, zabiłyście Shane’a i Davida – po was można się wszystkiego spodziewać, wiem, że Shiv uwielbia jak wam to wytykam 8DDD). No ale żyje. Chociaż pierwsze minuty to było czyste napięcie i oczekiwanie, co się stanie. Potem prawie się popłakałam, jak Mason kazał się Joshowi wynosić, bo ma go dość. No jak toooo D: No dobra, Shiv mi wczoraj próbowała wmówić powody Masona, ja broniłam Josha. Ale wina leży po obu stronach :T Mason powinien być łagodniejszy, Josh nie powinien się aż tak rzucać i stawiać na swoim (hahaha, i kto to mówi xDD). No ale potem… Jak Mason zaczął pisać z Kapranem to się śmiałam, przyjemne rozładowanie napięcia (jak widać, nie tylko dla mnie). Chociaż bałam się reakcji Masona na to forum :c No ale wszystko poszło dobrze. Tylko jak go wysłał na górę, to myślałam, że na strych, a tu proszę. I dał się przytulić. Josh się do niego tula, Mason w szoku, ja wzdycham. Perfect 8D A potem… Pomysł Josha. Było po północy, wszyscy spali, a ja zaczęłam się śmiać jak głupia, oczami widząc to „fuck me, please” wymalowane czerwonym markerem na tyłeczku Josha 8DDD Aż się popłakałam ze śmiechu, no Josh jest pomysłowy. Nawet Masona zatkało. A potem ten seks. Nie wiem czemu, ale przypomniało mi się Maiden Rose i te hektolitry krwi… Pewnie dlatego, że Josh był nierozciągnięty, było ostro i go bolało. A te hektolitry krwi majaczą mi przed oczami, no ale nic. Było hot 8D Niekontrolujący się Josh, Mason dziko wbijający się w jego dupcię. Bosko! Kiedyś powinni się zabawić z jakimiś dildami, kulkami analnymi czy coś XD Byłoby ciekawie :3

    Mam nadzieję, że Josh już nie spieprzy :c A raczej nie zrobi czegoś, co Mason uzna za złe. Hahhaha, powodzenia Josh, naprawdę. Fajny challenge, nie ma co. A tak to, co mu się uda wywalczyć, to zaraz mu się to zabiera i jeszcze zbiera ochrzan po drodze :c Oj Josh, Josh, Josh. No ale ja i tak trzymam za niego kciuki! A czarne scenariusze i tak się gdzieś tam pałętają w odmętach myśli. No bo… Zawsze trzeba brać pod uwagę wszystkie opcje! Ale liczę, że jednak skończy się dobrze. Czemu wgl gadam o końcu? Do tego jeszcze trochę zostało! No. Niech wynajdą lekarstewko, permanentnie wykańczające wirusa 8D Ale by wtedy ci chorzy zrobili nagonkę na zdrowych, hahaha, „za wszystkie krzywdy!” 8DD

    Noooo. To teraz radośnie poczekam 12 dni na nowe :c Buuuu. Ale po drodze FDTS i ACTL, damy radę <3

  14. Katka pisze:

    Tigram, „Chorej, bo chorej, ale jednak miłości.” – prawda. Josh już jest bardzo mocno przywiązany do Masona i można by się spierać czy to dobrze, czy nie, ale niewątpliwie ma to wpływ na jego zachowanie. Co widzieliśmy tutaj, kiedy tak rozpaczliwie błagał go, by go nie wyrzucał. I jak widać, Mason też nie jest wobec niego obojętny :) Hehe, a to przytulenie było niewątpliwie gestem, w którym Josh chciał pokazać wszystko, co w tym momencie czuł :) Ach, no i dobrze, że reakcja Masona na pomysł Josh się spodobała :D W sumie, haha, jak inaczej mógłby zareagować, jak nie automatycznym podnieceniem się? XD Nie miewa aż takich dobrych widoczków zwykle. „Dzięki za cudny seks z rana :D” – ależ proszę XD

    Elis, „Podkręciłyście temperaturę i dodać do tego tą na dworze to ja tu się spalę z gorąca” – wybacz XD W sumie cieszę się, że same nie pisałyśmy tego w takich temperaturach, bo pewnie też byśmy się spalały XD Fajnie się pisało. I widzę, że Mason zaskoczył tym spokojnym (względnie) podejściem do sprawy. Ale to dobrze. To facet, który serio potrafi zaskakiwać, sama nie wiem często, jak zareaguje na różne wyskoki kolejne Josha. „jak kocur po dobrym ruchanku” – CUDOWNE porównanie, haha <3

    Gordon, "nie spodziewalbym sie ze Josh wyskoczy z takim pomyslem" – no cóż, był dość zdesperowany XD I nie mówię tylko o tym, by ugłaskać Masona, ale i seksu mu się strasznie chciało XD A co do szczeniaka i dziwki – cóóóż, tak jakoś Mason wtłaczał go w obie te role, że w końcu się faktycznie udało. Jak widać, korzyści z tego obaj mogą mieć :) "Nie tylko Josh na moje oko zostal wytresowany" – haha, a to też prawda. Mason może nawet sobie nie zdaje sprawy, jak się przywiązuje do swojego pupilka.

  15. Gordon pisze:

    Przytkalo mnie xD Pieprzenie bije wszystko na glowe i nie spodziewalbym sie ze Josh wyskoczy z takim pomyslem. Mason go nie wytresowal tylko na swojego szczeniaka ale tez niezla dziwke ;p Nie mam nic przeciwsko by nie bylo. Josh chyba chce byc tak traktowany skoro tak go to jara. Mi sie podobalo jak pomyslal ze mimo ze boli to nie bedzie marudzil bo chce byc jego – odlot. A co ja sie seksem zachwycam jak jakis perwers jak tu cala akcja byla ;p Mason u mnie plusuje ze juz umie sie opanowac i w miare spokojnie reagowac. Nie tylko Josh na moje oko zostal wytresowany ]:-> A Josh chwilowo chyba sobie zaskarbil Masona. I chyba moja reakcja na ten widok po wyjsciu z lazienki jaki mial Mason byla by podobna do jego.

  16. Elis pisze:

    To było gorące. Podkręciłyście temperaturę i dodać do tego tą na dworze to ja tu się spalę z gorąca. :)
    Najpierw móiwłam: Da mu w pierdol i to tak, że Josh się nie podniesie przez kilka dni, a potem czytam, czytam i zaskok. Mason faktycznie się uspokoił i pięknie napisał Kapranowi. Jestem ciekawa co za facet siedzi po drugiej stronie. Niech Mason jak najszybciej sprawdzi to IP.
    To przytulenie Josha było po prostu och i ach.. Tigram ja też lubię tulenia. :)
    Pomysł Josha z napisem był wspaniały. A potem Mason wyszedł z łazienki i tak pięknie zareagował na widok, który mu się ukazał. Awwww. O jejku, aż nie wiem co jeszcze napisać. Bo potem to już było Hot. Ten krzyk Josha „O Boże wreszcie” pokazało jak bardzo chciał tego faceta w sobie. A na pytanie Josha czy Mas go chce ten odpowiedział „Inaczej… inaczej bym cię, cholero, tu nie trzymał.” A na końcu Awordz taki zadowolony był, jak kocur po dobrym ruchanku, że mu nawet ciasteczka dał. Jestem w niebie po tym wszystkim. Cudny rozdział. :)

  17. TigramIngrow pisze:

    O jaaaaaaaaaaaaaaaa. O jaaaaaaaaaaaaa. O jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. OMG. OMG.OMG. Ożesz kurwa, ja pierdole Tak!
    Dobra, chwilę musiałam odetchnąć bo normalnie aż mi zabrakło słów i myśli. Jak Mason go wyganiał z domu to serio miałam wrażenie, że naprawdę tego chce. A Josh – przywiązanie przywiązaniem, ale ja tu już dostrzegam coś na kształt miłości, Chorej, bo chorej, ale jednak miłości. Podobało mi się, że się przyznał, bo to jednak świadczy, że serio nie chce Masona oszukiwać i że jest w stanie przyjąć karę, ale żeby tylko zostać ze swoim panem. A Mason przy komputerze też się cudnie zachował. *Zaciesz* Ach, ach, niech na sprawdzi szybciej ten adres IP :D Już nie mogę się doczekać, aż się wyda kto siedział po drugiej stronie monitora. Hehehehe.
    I to przytulenie Josha – mrrrrr. I Mason jaki tym zaskoczony. Lubię tulenia :)
    No i pomysł Josha… No ładnie, ładnie. Jak przeczytałam, co on sobie nam napisał to zamachałam rękami w powietrzu i przełączyłam zakładkę, bo aż mnie zatchnęło. ^^ Jaaaaa… Bałam się reakcji Masona, a tu widzę że mu stanął … tfu, że staną na wysokości zadania ]:->
    Cudnie, cudnie. Ukontentowana jestem bardzo :D
    Dzięki za cudny seks z rana :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s