Savage Virus – 20 – Gorąca i napięta atmosfera

Kiedy wybiła północy, Josh przekręcił się na drugi bok na wielkim łóżku Masona i wpatrzył się w ciemne niebo za oknem. Nie zwracał nigdy tak uwagi na wycie syren z zewnątrz ani na ogólny hałas przejeżdżających, wojskowych samochodów. Teraz jednak, kiedy nie było Masona w pokoju, zaczynał się martwić. Przekręcił się znowu i spróbował zasnąć.
Czas wydawał mu się ciągnąć jak nigdy, kiedy znowu spojrzał na zegarek. Nieobecność Masona o drugiej w nocy wydała mu się już mocno podejrzana. Czy tak bardzo go wkurwił, że ten nawet nie chciał go widzieć?
Zawarczał do siebie i wstał z łóżka. Wsunął stopy w kapcie i w samej bieliźnie wyszedł z pokoju. Korytarze były ciemne, a wszyscy najwyraźniej spali. Nie potrzebował jednak włączać światła. O dziwo dobrze widział w ciemnościach. Pociągnął tylko nosem, szukając zapachu Masona. Ten był wyczuwalny wszędzie, ale nie w takim nasileniu, jakby mężczyzna był tu obecny. Chłopak jednak sprawdził salon i kilka otwartych pokoi, ale pana domu nigdzie nie było. Z wahaniem podszedł więc do pokoju Roberta i zapukał.
— Robert! — zawołał półgłosem.
Chwilę za drzwiami panowała cisza, po czym usłyszał dźwięk przekręcanego zamka. Następnie drzwi się otworzyły. Stanął w nich ubrany w typowy angielski szlafrok Robert. Wyglądał na zaspanego.
— Co chcesz w środku nocy?
— Nie ma Masona — odparł od razu Josh, snując już scenariusze, w których ich pan został pogryziony na ulicy przez chorych i leży gdzieś w rowie półżywy.
— Wiem. Wracaj spać — odparł Robert, pocierając nasadę nosa, po czym ziewając bez zahamowań z otwartymi ustami.
— Wiesz? — Chłopak ściągnął brwi, w duchu trochę się uspokajając. Ale tylko trochę, bo takie nagłe wyjście Masona musiało mieć jakąś przyczynę. I był niemal pewien, że to on był tą przyczyną. — Dokąd wyszedł?
— Nie musisz wiedzieć. Jeśli ci nie powiedział, to najwyraźniej nie twoja sprawa — odmruknął lokaj i pociągnął drzwi w swoją stronę, aby je zamknąć i urwać rozmowę, ale Josh wyciągnął rękę i zatrzymał je w połowie ruchu. Patrzył twardo na Roberta swoimi jasnymi oczami, w których nie raz widać było dzikość spowodowaną wirusem, a niekiedy wyglądały jak oczy normalnego, żyjącego w zdrowym świecie chłopaka.
— Nie moja sprawa, gdzie jest mój pan? Szkodzi ci coś powiedzieć, kurwa? Bądź że solidarny ze swoimi — odparł mocnym, choć ściszonym głosem.
Przez te kilka godzin spędzonych w łóżku w oczekiwaniu na Masona zdążył co nieco przemyśleć i doszedł do tego, że skoro Mason sprowadza do domu „prawdziwego faceta”, to takiego potrzebuje. Chciał więc choć trochę się poprawić. Więcej czasu spędzać na siłowni i nie zachowywać się jak dziwka, bo miał wrażenie, że przez to, że Mason wtłoczył go w tę rolę, sam jakoś nie wiedział kiedy taką przybrał.
Robert ściągnął brwi na słowa chłopaka. Nie chciał z nim teraz gadać. Chciał spać.
— Solidarny ze swoimi? Jakimi swoimi? Już zaczynasz gadać jak propagandowiec? — fuknął na niego. Najwyraźniej fakt, że to on częściej korzystał z komputera, też zapewniał mu większą wiedzę, co na nim robi Josh.
Chłopak zaciął się na chwilę i zamrugał oczami.
— Nie… Ale jesteśmy równi, nie możesz… koledze z pracy — wydusił, czując się debilnie, mówiąc tak do lokaja, kiedy sam był zwykłą kurwą dla Masona — powiedzieć?
Robert ściągnął usta w wąską linię.
— Powiedział mi tylko, że wychodzi i nie będzie go na noc, a tobie mam nie udzielać informacji nawet na ten temat.
Josh sapnął cicho i puścił wreszcie drzwi. Skinął głową niechętnie.
— Okej, nieważne. Dobranoc — odparł i ruszył korytarzem do sypialni Masona. Nie chciał już nawet myśleć.
Zdegustowany Robert wyjrzał za nim i pokręcił głową.
— Josh! — zawołał teatralnym szeptem za nim.
Chłopak odwrócił się do niego z nieco butną, choć zrezygnowaną miną.
— Co? — odkrzyknął półgłosem.
Robert chwilę tylko na niego patrzył, po czym odparł:
— Nie rób tylko nic głupiego.
Chłopak zacisnął usta, mając wewnętrzną ochotę coś odszczekać, ale opanował się. Pokręcił tylko głową i wrócił do pokoju Masona. Wszedł na łóżko i zakopał się w pościel, wciągając niemal łapczywie zapach swojego pana. Zacisnął pośladki, a dłoń wsunął w bokserki i złapał się za penisa. Kiedy wyczuł kolczyk, aż zastygł w bezruchu. Mason sam chciał go takiego. Ozdobionego w kolczyk, by móc się nim zabawiać. Eliot takiego nie miał…
Josh uśmiechnął się lekko i potarł swojego penisa, zamykając oczy. Ciemność wokoło, zapach ciała Masona i wyobraźnia zaczęły sprawiać, że jego członek sztywniał. Co raz Josh trącał przypadkiem kolczyk w wędzidełku, a wrażenie było… dziwne. Podniecało go to w pewien sposób, a myśli od razu zaczęły mu podążać do słów Masona. Łańcuszek. Chciał go uwięzić i chłopak sam nie wiedział, jak się z tym czuć. Zrobiło mu się dziwnie gorąco i nie miał pojęcia z jakiego powodu. Nie chciał być tak… ograniczony, ale z drugiej strony podniecała go jakoś władza Masona. Był taki twardy, poważny, a kiedy te jego duże dłonie łapały go za włosy, czy trzaskały w pośladki…
— Kurwa — jęknął i przyspieszył gwałtownie ruchy.
Przekręcił się bardziej na łóżku, wtulając twarz w poduszkę. Sapnął i zagryzł na niej zęby, równocześnie przekręcając się bardziej na kolana. Trzepał sobie szybko, myśląc o swoim panu, o jego seksownym zaroście, gorącej skórze, czarnych oczach, jego budowie ciała, mięśniach, rozpuszczonych włosach… Teraz tylko marzył, by mimo wcześniejszej złości przyszedł do niego i pozwolił do siebie przylgnąć.
— Mason… mn… — wyburczał, sięgając drugą dłonią do swojego tyłka i pomasował sobie delikatnie samymi opuszkami palców maleńką szparkę.
Mężczyzna w sumie pieprzył go bardzo rzadko, a do tego przez kilka ostatnich tygodni nie ruszał w ogóle jego tyłka, więc chłopak czuł się niemal jak dziewica. Dlatego też doznania z delikatnych pieszczot wydały mu się bardziej stymulujące niż wcześniej. A może to przez samo wyobrażenie sobie, jak Mason go tam dotyka? Już sam nie wiedział, bo podniecenie ogarnęło go całego.
Zaskamlał i spuścił się nagle na pościel, od razu opadając na łóżko całym ciałem. Dyszał, z rumianymi policzkami i szklistym wzrokiem.
Cisza wydała mu się teraz bardziej przytłaczająca, a spełnienie tylko bardziej go zmęczyło. Zaburczał pod nosem jak szczeniak, zerknął na drzwi i ponownie wtulił się w poduszkę, nawet nie kłopocząc się z podciąganiem bokserek.

*

Mason skrzywił się, wchodząc przez główne drzwi rezydencji około południa. Rozejrzał się za Robertem, ale ten musiał być zajęty, więc sam zrzucił kurtkę i buty i ruszył w stronę schodów na piętro w celu jak najszybszego przebrania się.
Spędził noc w hotelu z chłopaczkiem na telefon. Nie dość, że nie zabrał ubrań na zmianę, to chłopak był zupełnie porażkowy. Znudził mu się już w trakcie robienia loda. Wywalił go więc na zbity pysk z pokoju i poszedł spać. Teraz chciał jak najszybciej umyć się i przebrać. I znaleźć Josha.
W pokoju go jednak nie było. Zastał tam tylko Annę, która właśnie zmieniała pościel na jego łóżku, a widząc Masona, wyprostowała się szybko i uśmiechnęła odruchowo.
— Dzień dobry! — Ucieszyła się i dopiero po chwili zreflektowała, nieco rumieniejąc. — Dobrze pana widzieć, panie Awordz…
— Tak. Dobry — mruknął, zerkając na nią i na łóżko. — Nie przeszkadzaj sobie — dodał jeszcze i ruszył przez pokój do łazienki. Zawahał się jednak, nim do niej wszedł i odwrócił. — Gdzie Josh?
— Od śniadania go nie widziałam, zaszył się w siłowni — odpowiedziała dziewczyna, wracając do zdejmowania brudnej pościeli.
Mason zdziwił się, ale nic nie odpowiedział i wszedł do łazienki. Zanim zdążył wejść pod prysznic, usłyszał głos stojącej pod drzwiami Anny.
— Panie Awordz, czy mogę zabrać Eliota za chwilkę na zakupy?
— Tak! — odkrzyknął bez zastanowienia, rozbierając się. W końcu po to tu go ściągnął.
— Dziękuję — odparła Anna i najwyraźniej wróciła do swojej pracy, bo po chwili już usłyszał zamykanie drzwi pokoju.
Umył się w spokoju i jeszcze z mokrymi włosami, nagi wyszedł z łazienki. W pokoju ubrał się w czarne dresy i podkoszulek w tym samym kolorze. Boso udał się na dół, aby coś zjeść, a potem sprawdzić co u chłopaka.
Zeszło mu z pół godziny w kuchni, kiedy Anna jeszcze zrobiła mu jedzenie, a Robert, który też tam był, zdał mu raport. Nie ominął fragmentu z nocy, kiedy Josh go szukał. Wreszcie, kiedy Mason zszedł do piwnicy, słyszał już z korytarza metaliczne odgłosy. Z obojętną miną wkroczył do środka.
Zobaczył Josha leżącego na plecach na jednej z maszyn i podnoszącego wytrwale ciężarki. Był cały spocony, bez koszulki, jedynie w krótkich, sportowych spodenkach. Na ziemi walały się puste butelki po wodzie, ręcznik wisiał na bieżni, która najwyraźniej też była używana.
Aż uśmiechnął się pod nosem, podchodząc powoli do niego, aby go nie przestraszyć.
— Ktoś tu, widzę, nagle znalazł jakąś motywację i rozrywkę.
Josh spojrzał na niego szybko i uśmiechnął się. Nim odpowiedział, odstawił ciężarki i uniósł się do pozycji siedzącej. Przetarł ręcznikiem czoło i spoconą klatkę piersiową.
— Mhm, można tak powiedzieć.
Mason oblizał usta, mierząc go wzrokiem.
— Jakiś jest tego powód? — zagadnął, wyciągając dłoń do jego włosów. Były mokre od potu, a chłopak nawet dla niego aż odurzał zapachem. Nie był do końca pewny czy przyjemnym, czy nie.
— Nie — skłamał Josh, nie chcąc mówić, jak jest naprawdę. Był zazdrosny… — Chcę poprawić kondycję, bo jak będę dalej chudnął, to już nie będę „w sam raz”. — Zaśmiał się szczekliwie, pijąc do wcześniejszych słów Masona. Odwrócił też bardziej do niego głowę i oblizał usta.
Poczuł, jak Mason przesuwa po boku jego twarzy zewnętrzną stroną palców. Jak ściąga przy tym kropelkę jego potu i ociera o jego usta.
— Tak… — mruknął do siebie enigmatycznie.
Josh zastygł na chwilę, patrząc na niego pytająco i odruchowo oblizał wargę. Mason położył na niej swój kciuk i lekko mu ją rozchylił. Chłopak odetchnął cicho i wysunął język, dotykając jego palec samym koniuszkiem. Dłonie przy tym zacisnął mocniej na ręczniku. Mason patrzył na niego przy tym wyjątkowo intensywnie. Jego czarne oczy wręcz go przewiercały. Josh przez to aż czuł się jak przyklejony do ławeczki. Odruchowo spuścił wzrok, kiedy śmielej polizał jego palec i lekko go zassał. Mężczyzna odetchnął po chwili nisko, po czym wsunął mu palec bardziej między zęby i naparł na jego dolną szczękę, otwierając mu ją.
Josh zacisnął mocniej dłonie na ręczniku, wciąż oddychając głęboko po ćwiczeniach, a teraz jeszcze z rosnącego podniecenia. Nie zaoponował na ruch Masona i rozchylił szerzej usta.
— W górę wzrok — rozkazał mu jego pan, samemu patrząc na niego z góry.
Josh powstrzymał się przed stęknięciem i spojrzał na Masona lekko wilgotnymi oczami. Poruszył się przy tym niecierpliwie na ławeczce. Mason w tym czasie, nadal przytrzymując jego szczękę za zęby, pochylił się bardziej nad nim i zebrawszy ślinę w ustach, pozwolił jej wypłynąć ze swoich ust ułożonych w dzióbek wprost na język chłopaka.
Josh zadrżał cały i wpatrzył się w Masona niemal rozgorączkowanym wzrokiem. Poruszył lekko językiem, oddychając ciężko i nie ważąc się zmienić pozycji.
— Chcę twoich ust. — Głos Masona, jeszcze bardziej pochylającego się teraz nad Joshem, był niski i wibrujący. Wdzierał się w uszy chłopaka i przesuwał jak wąż po jego ciele aż do krocza.
— Mnm… — wymruczał chłopak, wciąż mając rozchylone usta. Spuścił przy tym wzrok na jego krocze, czując, jak jemu samemu sztywnieje penis i w tych spodenkach na pewno było to widać.
Mason zamruczał jeszcze nisko i zgięty nad nim w pół polizał go po spoconej skroni. Odetchnął ciężej, czując słony smak.
Puścił też szczękę Josha tylko po to, aby złapać go za włosy. Szarpnął go i wbił się w jego usta w mocnym pocałunku.
Josh jęknął momentalnie w jego usta i puściwszy ręcznik, objął Masona za szyję, odpowiadając na pocałunek. Poruszył się biodrami na ławeczce, ocierając się o nią jądrami.
Mężczyzna w trakcie pieszczoty kilka razy przekrzywił jeszcze głowę, wbijając się w jego wargi żarłocznie. Oderwał go jednak szybko od siebie.
— Zajmij się nim — syknął, rozgorączkowany.
Josh widział, że w jego dresowych spodniach już jest erekcja. Przytaknął spolegliwie i podsunął się bardziej do Masona. Zsunął mu nieco spodnie dresowe i aż zapatrzył się na członek. Szybko przytknął do niego twarz i wciągnął nosem głośno intensywny zapach. Zadrżał ekstatycznie i trwał przez chwilę w tej pozycji, przylepiony twarzą do jego krocza.
Mason o dziwo nie pospieszał go nadspodziewanie intensywnie. Wypiął tylko biodra kilka razy w jego stronę, trącając go sztywniejącym penisem w twarz.
Josh w tej chwili nawet nie zważał na fakt, że drzwi do siłowni były otwarte na oścież i właściwie każdy mógłby teraz wejść. Chciał tylko czuć ciało swojego pana i ten jego zapach.
Wreszcie odsunął lekko twarz, rzucił krótkie, przelotne spojrzenie w górę, lekko zawstydzony, ale potem złapał w dłoń jego penisa i odchylił odrobinę, by delikatnie wziąć jądra w usta. Possał je lekko, przesuwając w ustach językiem.
Mason odetchnął ciężko, przymykając na sekundę oczy. To było zdecydowanie lepsze niż kiedy robiła to ta dziwka w hotelu. Josh wiedział, jak ma się nim zająć. Mężczyzna pogładził nawet jego włosy kciukiem dla zachęty. Resztą palców nadal go za nie trzymał, ale nie ograniczał mu ruchów.
Josh zamruczał cicho, jakby bardziej do siebie czy do jego członka niż do samego Masona. Wypuścił mosznę z ust i przesunął po niej nosem, po czym polizał ją z góry na dół kilka razy. Kiedy była cała wilgotna, przesunął się ustami na penisa, obcałowując go po całej długości i dopiero na końcu biorąc główkę do ust. Widać było, że nie tylko mu smakuje, ale też wkłada w to masę zaangażowania. Jego dłonie przy tym spoczęły na biodrach Masona, aż lekko drżąc z podniecenia. Czuł, jak penis w jego ustach robi się coraz większy i twardszy. Jak emanuje gorącem i tym mocnym zapachem Masona.
Zaczął poruszać głową żywo, przy tym samemu ocierając się biodrami o ławeczkę, na której siedział. W głowie mu szumiało, a penis mężczyzny był taki duży i gorący. Nie chciał go w ogóle wypuszczać z ust!
Zerknął w trakcie obciągania w górę na swojego pana, który miał nawet lekki uśmiech na ustach. Oddychał też głęboko i patrzył na niego w dół rozognionym spojrzeniem. Usatysfakcjonowany Josh spuścił ponownie wzrok, bo tak było mu łatwiej. Brał go aż do gardła, lubując się uczuciem główki przesuwającej się po podniebieniu. Zamlaskał przy tym niezrozumiale i sięgnął do swojego krocza, masując się przez spodenki.
— Taa… — wydyszał Mason, napierając bardziej na jego usta i samemu zaczynając się w nie wbijać.
Tym razem Josh przestał ruszać głową, dając się pieprzyć w usta, ale jego dłoń w tym czasie wydobyła penisa ze spodenek i zaczęła go mocno pieścić. Zacisnął powieki i ściągnął brwi, mając wrażenie, jakby w zwykle chłodnej piwnicy było teraz niezwykle gorąco. Mason nie miał w tym czasie litości dla jego ust. Wbijał się w nie mocno i pewnie, nie czując przeszkadzającego oporu ani też zupełnej obojętności. Czuł, jak Josh naciska językiem na jego penisa, kiedy ten wsuwa się odrobinę za głęboko. Jakby chciał go połknąć. Przez to aż zawarczał z ekscytacji i przyjemności.
— Uuu… kurwa… — zasyczał i po chwili złapał obiema dłońmi jego głowę, przyciągając mu ją maksymalnie do swojego podbrzusza. Jego penis wsunął się w przełyk Josha i tam też trysnął gorącą, lepką spermą.
Chłopak zacharczał protestująco na ten ruch i złapał Masona mocno za biodra, cały drżąc i nie mogąc złapał oddechu. Równocześnie zakręciło mu się w głowie, a penis podskoczył nieco.
Chuj Masona nie dusił go na szczęście długo, bo mężczyzna oderwał szybko głowę chłopaka od swojego krocza. Kilka kropel śliny wyleciało z ust Josha razem z jego penisem, który był jeszcze sztywny, pulsujący i śliski. Chłopak zapatrzył się na niego, kiedy już złapał gwałtownie powietrze. Potem pochylił nisko głowę i nie unosząc na Masona spojrzenia, zaczął sobie gorączkowo trzepać, drżąc i postękując.
Mason w tym czasie złapał swojego penisa i otarł go o policzki i rozchylone wargi Josha. Czuł się spełniony i zadowolony. Josh był seksowny.
Chłopak nie oponował zupełnie. Nawet zlizał z czubka penisa Masona kropelkę spermy, aż w końcu sam zaskamlał i doszedł prosto na miękkie obicie ławeczki.
— O Boże, dobrze mi… — wydyszał.
Mason uśmiechnął się pod nosem i poczochrał jego włosy.
— Bo nałykałeś się takich dobroci! — Zaśmiał się.
Josh uśmiechnął się pod nosem wilgotnymi wargami i spojrzał wreszcie na niego w górę.
— Dobre są — szepnął i dodał już głośniej, odchylając swojego penisa: — Widziałeś? Zagoił się.
Mason słysząc to, uśmiechnął się szerzej.
— O. — Zaciekawił się. Schował swojego penisa w spodnie i kucnął przed chłopakiem. Bez oporów chwycił jego członek w dłoń i obejrzał sobie. Trącił palcem drugiej dłoni kolczyk. — I jak? — zaciekawił się, zerkając na niego z dołu.
— Przyzwyczajam się. I już nie boli, jak ruszam kolczykiem — odparł Josh, lekko speszony tym oglądaniem, ale cieszył się, że wreszcie przekłucie wygląda na naprawdę zdrowo zagojone.
Mason mruknął na potwierdzenie, po czym puścił penisa, a tylko w palcach przytrzymał kolczyk. Ciężki, wciąż nie całkiem sztywny penis naciągnął kolczyk, a Josh sapnął głucho i złapał się za boki ławeczki. Nie zaoponował, bo nie zabolało. Patrzył tylko z napięciem na mężczyznę.
Ten puścił go i wstał. Poklepał go po policzku.
— Bardzo ładnie. Podoba mi się — pochwalił go.
Josh uśmiechnął się przelotnie, chociaż dziwnie się czuł, zjednując sobie aprobatę taką rzeczą.
Schował swojego penisa do spodenek i sięgnął po ręcznik, by wytrzeć ławeczkę ze spermy.
— A… — Zerknął przy tym na swojego pana, by upewnić się, czy może zapytać. — Co z moją nagrodą?
Mason od razu zmarszczył brwi, a uśmiech spłynął mu z twarzy. Za surową miną skrył lekkie zażenowanie. Niemalże o tym zapomniał, a już na pewno liczył, że Josh zapomni. Albo nie odważy się upomnieć.
— Nagrodą? — prychnął. — Twoją nagrodą powinno być to, że nie oberwałeś za twoje ostatnie zachowanie.
— Oberwałem — mruknął Josh, zgaszony trochę tą odpowiedzią i spuścił wzrok na ławeczkę, z której ścierał spermę.
— Bo zasłużyłeś!
Josh tylko zacisnął zęby i nie odpowiedział. Odrzucił tylko ręcznik na bok.
Mason prychnął głośno.
— Dostaniesz. Ale nie teraz — wykrztusił albo raczej warknął. Ciężko było rozpoznać.
Chłopak uniósł na niego spojrzenie od razu i pokiwał głową, cudem powstrzymując uśmiech.
— Okej — przytaknął, wpatrując się w niego intensywnie.
Mason przewrócił oczami. Nie chciał już tego komentować.
— Przyjdź później do pokoju, jak weźmiesz prysznic. Chcę obejrzeć film — rzucił jakoś mimochodem i ruszył do wyjścia z siłowni.
Josh był jakoś w środku uszczęśliwiony. Nie dość, że dostał penisa do ust, to jeszcze Mason wydawał się naprawdę chcieć spędzać z nim czas. Nie tylko do seksu.
Uśmiechnął się do siebie i wstał, by pozbierać porzucone rzeczy.

*

Mason zamknął lodówkę i spojrzał z lekką niechęcią na mleko sojowe, które trzymał w dłoni. Odstawił je na blat kuchenny, wyjął wysoką szklankę i napełnił ją do połowy. Chwilę się zastanowił, czy to dobry pomysł, po czym sięgnął znowu do lodówki i dolał sobie zwykłego, krowiego mleka. Obie butelki schował do lodówki i napił się ze zblazowaną miną białego, zimnego płynu.
— Dzień dobry — usłyszał za plecami, a kiedy się odwrócił, zobaczył obładowanego wielkimi torbami z jedzeniem Eliota. Ubrany był jak zwykle w swoje stare, wojskowe ciuchy.
Za nim szła Anna, która miała w dłoni tylko opakowanie jajek.
— Wróciliśmy — poinformowała Masona.
— Widzę. Kupiliście coś dobrego? — spytał na przekór sobie.
— Mamy trochę chipsów, popcornu, ciastka i lody, a… — wymieniał usłużnie Eliot, nim Anna nie pisnęła i nie uszczypnęła go w bok, kiedy stawiał zakupy na stole. Eliot popatrzył na nią ogłupiały, nie wiedząc, o co chodzi.
Mason pokręcił głową z cieniem rozbawienia na ustach.
— Nigdy nie pracowałeś ze zdrowymi?
Były wojskowy pokręcił głową przecząco, widząc, że zrobił coś źle.
— Nie, proszę pana.
— To nie trudno ci się dziwić — mruknął Mason i podszedł do siatki z zakupami. Wygrzebał z niej opakowanie ciastek. — To jest jedzenie dla was. Zwykłe, tuczące, niezdrowe. A to… — Poszukał po zakupach i wyjął opakowanie warzyw, jakiś serek i pierś z indyka. — To na przykład jest jedzenie dla mnie. — Spojrzał nowemu w oczy. — Rozumiesz?
Eliot wykrzywił lekko wąskie usta i przytaknął, a Anna już przekładała zakupy do szafek.
— Tak. Nie wiedziałem. Ale pytał pan, co mamy dobrego — wytłumaczył się.
— Wiem — mruknął Mason. — Na przyszłość tylko pamiętaj — zagroził i napił się łyka mleka sojowego. Że też nie mógł chociaż jakiegoś smakowego.
— Tak jest — odpowiedział Eliot i zaczął pomagać Annie z zakupami. Najwyraźniej zdążyła już go poinstruować, gdzie co ma być, bo radził sobie nieźle.
— Zrobić panu coś do jedzenia, panie Awordz? — zagadnęła dziewczyna w trakcie.
— Nie. Starczy mi to na razie. Zresztą nie jestem głodny — prychnął, a przez myśl przeleciała mu myśl, że Josh też nie powinien być.
Anna uśmiechnęła się i potaknęła tylko, a Eliot obejrzał się na nich, stojąc przy otwartej szafce ze słoikiem masła orzechowego w ręce. Wykrzywił do siebie usta. Miał straszną ochotę wyjeść trochę ze środka. Powstrzymał się jednak i wstawił go do szafki.
— W ogóle jak się sprawuje? — zagadał Annę pan domu, jakby Eliota w ogóle nie było w pobliżu
— Dobrze, bardzo dobrze! — odpowiedziała od razu dziewczyna. Wiedziała, że za nieposłuszeństwo, czy złe sprawowanie Eliotowi by się dostało. Mason nie należał do łagodnych panów. Ale na szczęście były wojskowy na razie naprawdę nie dawał powodów, by na niego narzekać. — Jest bardzo… silny — dodała mniej śmiało.
Mason skinął głową i dopił mleko do końca. Wcisnął szklankę Eliotowi, który akurat się odwrócił, aby sięgnąć po kolejną rzecz z siatki.
— To dobrze. Jakby były jakieś problemy, to daj znać — mruknął, zmierzając do wyjścia z obszernej kuchni.
— A… panie Awordz! — zawołał za nim Eliot, odkładając szklankę na najbliższą szafkę i podążając za mężczyzną. — Jeszcze… jedna sprawa, dość istotna…
Mason wsunął dłonie w kieszenie, przystając.
— Jaka to niby? — spytał i ponownie ruszył, kiedy tylko były wojskowy do niego podbiegł.
— Ja… mam astmę i potrzebuję lekarstw — odetchnął ciężko mężczyzna, idąc przy nim.
— To dlatego cię wyjebali z wojska? Już nie byłeś użyteczny? — zauważył Mason, a w jego głosie próżno było szukać współczucia.
Eliot skrzywił się lekko i zamruczał coś potakująco.
— Niestety. Mógłbym w takim razie jakieś wynagrodzenie u pana dostawać, by zarobić na lekarstwo? — zapytał wprost.
Mason znowu się zatrzymał, tym razem w połowie schodów.
— Jeszcze chcesz pieniędzy? — spytał zimno.
Eliot zaciął się na moment, sztywniejąc cały.
— Za pracę…
— Za pracę żyjesz tu i nie zdychasz na ulicy, gryząc swoich rąk do krwi albo nie atakujesz ludzi, czekając, aż cię dawny kolega odstrzeli.
Eliot westchnął ciężko i pokiwał głową. Zmarszczył lekko brwi, widząc zmierzającego w ich kierunku Josha. Zwrócił się jednak ponownie do Masona:
— Tak… jestem za to wdzięczny. Jednak wciąż potrzebuję pieniędzy na lekarstwa. Może mógłbym robić coś dodatkowego?
— Co na przykład? — spytał Mason, nie patrząc jednak na niego, a na Josha. Krótko, ale jednak.
— Cokolwiek pan sobie zażyczy. Jestem wszechstronny. — Eliot niemal się reklamował i wyraźnie mu zależało na lekarstwach.
Tymczasem Josh doszedł do nich, patrząc czujnie to na Masona, to na byłego wojskowego.
— Hej — rzucił krótko do Eliota.
Ten odpowiedział mu skinieniem głowy. Mason za to westchnął ciężko. Nie miał w tej chwili żadnego pomysłu.
— Co mógłby robić? — spytał niespodziewanie Josha. — Jeszcze poza tym co robi?
Chłopak zamrugał, zaskoczony pytaniem. Spojrzał na Eliota z góry na dół i zastanowił się.
— Nie wiem… robić za stróża nocnego? — rzucił pierwsze co mu przyszło do głowy. I co byłoby niezwiązane z nim samym, bo nie chciał mieć kolejnej pary oczu, które by go obserwowały.
— I co miałby jako ten stróż robić? I w dzień będzie przysypiał na stojąco — zanegował Mason, ale nie był tak do końca nieprzekonany do pomysłu.
— Mógłbym czasem zostawać na warcie. — Eliot westchnął dość zrezygnowanym głosem. Chciał tylko mieć na lekarstwa. — Nie potrzebuję dużo snu, a kawa pomoże.
— No, a jak nie to, to… nie wiem sam, dobrze tu sobie radzimy — mruknął Josh, dając po raz kolejny znak, że uważa obecność wojskowego za niekonieczną.
— Mógłby cię jak wierny piesek pilnować, kiedy nie ma mnie w domu — zadrwił Mason, wyczuwając niechęć Josha do nowego domownika.
Chłopak od razu spojrzał na swojego pana z wyrzutem.
— Nie trzeba mnie pilnować — burknął, a Eliot wykrzywił usta w lekkim uśmiechu.
— Tak. Już o tym wspominałeś z tysiąc razy — prychnął Mason i dopiero zwrócił się do Eliota: — To na razie… Czekaj, czego ty potrzebowałeś? Na co tego leku?
— Astma, proszę pana.
— To przekażę Robertowi, by się tym zajął dla ciebie. A w zamian będziesz pilnować Josha i w nocy będziesz robił obchody. A jak coś wymyślę jeszcze, to ci powiem.
— Tak jest, panie A… — zaczął Eliot, ale przerwał mu Josh cichym warknięciem.
— Po cholerę on ma mnie pilnować? Nie jestem ani dzieckiem, ani zwierzęciem, ani dzikim, Mason — mruknął przez zaciśnięte zęby, nie wierząc, że mężczyzna tak mu robi wstyd przy tym facecie.
Mason spojrzał na chłopaka i pochylił się do niego. Złapał go lekko za włosy z tyłu głowy i zgiął mu kark do tyłu.
— Bo ja tak chcę.
Eliot uniósł lekko brwi, ale nie odezwał się ani słowem, a Josh sapnął głucho, patrząc w oczy Masona z wyraźnym wyrzutem.
— Puść mnie — wyburczał ze złością.
— To się zachowuj — przypomniał mu mężczyzna i faktycznie go puścił. — Jakbym chciał, to mógłbym znaleźć mu inne zadanie — zagroził, tak aby Josh mógł bez problemu się domyślić, Eliot już mniej.
Chłopak zaczerwienił się momentalnie i zacisnął usta. Odwrócił jednak tylko wzrok i nie powiedział nic, bo nie chciał, by Mason faktycznie to zrobił. Złość, wstyd i irytacja aż w nim buzowały, co było doskonale widać w zwartych w pięści dłoniach.
Mason chwilę jeszcze na niego patrzył, po czym szturchnął go w ramię łokciem.
— A teraz możesz iść do pokoju.
— Nie chcę iść do pokoju. Wyszedłem do kuchni — wycedził chłopak i ominął Masona, by skierować się po jedzenie, a Eliot uniósł brwi, obserwując z konsternacją całą tę scenę.
Mason zawarczał pod nosem, powstrzymując się w ostatniej chwili, aby nie podejść i nie zrobić czegoś chłopakowi za tak jawne lekceważenie jego władzy przy Eliocie. W ostateczności jednak nie wyżył się na nim, a na byłym wojskowym.
— No i czego wytrzeszczasz tak te gały? Wracaj do swoich obowiązków!
Eliot zamrugał powiekami i przytaknął służbiście.
— Tak jest! — Po tych słowach szybko oddalił się w przeciwnym kierunku niż Josh.
Mason jeszcze zaklął pod nosem i poszedł do siebie. Czuł, jak dawno, ochotę na jakąś dobrą grę. Najlepiej nawalankę albo strzelankę. Musiał się wyładować.

20 thoughts on “Savage Virus – 20 – Gorąca i napięta atmosfera

  1. Katka pisze:

    Adela, mleko sojowe jest pycha XD Szczególnie waniliowe, do kawy najlepiej. Mmmm! Josh pewnie, że powinien docenić rolę Eliota, ale jest na ten moment o niego bardzo zazdrosny XD W ogóle nieźle Ci idzie czytanie, już 20 rozdział :D Fajnie!

  2. Adela pisze:

    „Mason spojrzał na chłopaka i pochylił się do niego. Złapał go lekko za włosy z tyłu głowy i zgiął mu kark do tyłu.
    — Bo ja tak chcę.” Kurcze przypomniała mi się jedna z moich ulubionych scen z junjou romantica :P Usagi powiedział to samo do Miskaiego. Mam teraz na twarzy wielki banan :P

  3. Adela pisze:

    mleko sojowe? nie wiedziałam że coś takiego w ogóle istnieje!
    Josh powinien docenić nową rolę Eliota – dlaczego nie zaproponuje, że będzie z nim wychodził? Przecież wojskowy powinien umieć go upilnować?

  4. Katka pisze:

    Tamiya, potem się dużo fajniej gra po takich smaczkach XD Mam nadzieję, że się spodoba :) I cieszę się, że nawet przypadkiem takie długaśne komenty wychodzą :D

  5. Tamiya pisze:

    Hahahaha. Te komentarze takiej długości same się piszą. Ja zasiadam z myślą „o, dzisiaj będzie krótko, jakoś nic się nie działo”, a potem kończę i „znowu to zrobiłam! Jak to wyszło takie długie?!” XDD Ale cieszę się, że to was motywuje, tym lepiej dla nas – czytelników :3
    Fika przeczytam pewnie wieczorem, na pewno zdam relację 8D Podejrzewam, że to będzie taki miły smaczek zanim zacznę przechodzić grę <3

  6. Shivunia pisze:

    Tamiya >> kurcze pacze i pacze i… nie mogę znaleźć znacznika „lubię to”. ME GUSTA takie komentarze :D jestem uzależniona od takiej długości komentarza :D to zawsze tak buduje i zapewnia chwilę na zastanowienie co by tu jeszcze zaserwować bohaterom aby mieli jeszcze ciekawiej ;) A sam komentarz… cóż. mason już taki jest. Złe wychowanie? Złe doświadczenia życiowe? Po prostu chujowy charakter? nie ma co go usprawiedliwiać ;p A sama dziwka… to efekt jego wkurzenia i tego że „stara się być miłym” XD
    A Eliot u mnie w głowie tez robi czasami takie słodkie miny. To taki duży słodki facet :D „Wszystko zawsze wina Masona,” – mason winowajca całego zła na świecie ;p I och w ogóle dzięki za komencik jeszcze raz. bardzo takie lubimy. A i nie zaprzeczę, ze jesteśmy ciekawe twojej opinii co do fika z AC

  7. Tamiya pisze:

    Dobra… Przeczytałam wczoraj, ale nie miałam siły nic napisać… Fail. No ale, zebrałam się!
    No cóż… U nich po staremu. Mason nie stał się bardziej ludzki, Josh dalej musi obawiać się jego humorków, chociaż teraz częściej zachowuje się jak usłużna dziweczka. Nie dziwię mu się w sumie, skoro Mason tylko takie zachowanie aprobuje, bo wszystko inne uważa, za zniewagę jego cesarskiego majestatu. Och, Mason, powinni ci jeszcze pomnik postawić. I świątynię. I stworzyć nowy kult. Nie nooo, żartuję, ja go całkiem lubię, tylko zależy mi na jednym: niech on traktuje Josha po ludzkuuu. Przecież widać, że Josh mu się podoba. Skoro już prawdziwe dziwki na telefon go nie satysfakcjonują (czym osobiście mnie zniesmaczył. Josh go zdenerwuje to od razu musi lecieć do hotelu i dzwonić po odpowiednią obsługę? Nie pasował mu celibat? Trzeba było Josha nie zmuszać, tylko mu zaproponować. To jego ciało, a Mason to na nim wymusił. Tak, dalej będę to wypominać, bo co jak co, ale tutaj Mason bardzo przegiął). A potem i tak kazał sobie zrobić loda. Był może nieco łagodniejszy niż zwykle, bo nie wyzywał Josha, ani nie bił, ani nic… Ale i tak… Smuteczek tak trochę.
    Hahahha. Zrobił obietnicę pod wpływem chwili i na serio liczył, że Josh zapomni? O takim czymś? Jasneeee. Już prędzej bałby się upomnieć, ale Josh jest dzielny XD Ciekawe kiedy nastąpi ta pamiętna chwila. O jeśli w ogóle. Mason, nie migaj się. Prawdziwy mężczyzna dotrzymuje obietnic!
    Elliot… Jakoś na razie jest mi obojętny. Słodki był jak zaczął wymieniać jakie słodycze kupili i potem miał taką minę, bo nie wiedział, co złego zrobił. Widziałam to oczami wyobraźni <3 I nawet śmiał poprosić o kasę na lekarstwo. Chociaż jakoś mi się wydaje, że to nie tylko na to. Nie wiem, takie przeczucie.
    I ta jego konsternacja, bo nie wie o co chodzi w relacjach Josha i Masona. I zazdrość Josha, ciągłe sugerowanie, żeby wywalić biednego Elliota. Ja rozumiem, że Josh się boi o swoje miejsce, ale jest egoistą – on ma lekarstwo, opiekę, jedzenie, a tak się pluje o tego biednego Elliota. No ale to wina Masona xd
    Wszystko zawsze wina Masona, hahaha. Oj, zdenerwowałby się, jakby to usłyszał, Już widzę jak robi taki złowieszczy uśmiech i nagle szybkim ruchem łapie ofiarę za szyję.
    Wgl… Co to za "Josh mnie zignorował, jak śmiał?!"…. Mason no, nie przesadzaj, Ćwiczył chłopaczek cały dzień, żeby ci się podobać, to głodny był :T Ale przynajmniej raz się wyżył na kimś innym. Z drugiej strony szkoda mi Elliota, bo jemu się dostało. Ale lepiej jemu niż Annie. Annę lubię :3 A Robert mógłby trochę zaufać Joshowi, bo nawet ja się denerwuję jak go tak traktują.
    Okeeeej….. No to poczekamy teraz sobie na nowy rozdział, a w międzyczasie przeczytam sobie ten trójkąt z Assassin Creed, widziałam, że dałyście linka 8D

  8. Shivunia pisze:

    Gordon >> Hahahah rozjebałaś mnie totalnie – „zyje dzisiaj tym lodem”. Zajebisty tekst XD A co do tej śliny. Pisząc to pamiętam ze miałam chwilę zawahania czy to napisać. czy nie będzie za bardzo. Ale chyba jest ok, jak widzę ;) Dzięki.

  9. Gordon pisze:

    Robienie loda w silowni bylo zajebiste! Wezcie laski jeden z moich ulubionych lodow nie ma bata ;p Podoba mi sie to kiedy Josha jara przyduszanie penisem. A Mason byl genialny z ta slina. Powinienem was znalezc za to ze temperature podkrecacie jakby juz i tak wysoka nie byla. Dobra zyje dzisiaj tym lodem. A zazdrosny Josh jest slodki ;p

  10. Katka pisze:

    Namida, hehe, gorących scen z Masonem i Joshem w roli głównej na pewno jeszcze kilka będzie :D Eliot to taka zagadka jak widzę. Ciężko powiedzieć, czy Mason faktycznie wykorzysta go do scen łóżkowych, czy sobie daruje. Możliwe, że wszystko zależy od Josha i czy będzie grzecznym pieskiem czy nie. A pisać piszemy, nawet właśnie teraz :) Wena jest :D

    Shinu, „W ogole to zawsze chce żeby ktos ich nakrył jak sie pieprzą.” – okrutnie! Toż Josh ledwo przeżył tamten seks z Anną pod drzwiami! XD Bieeeedny, chyba umarłby ze wstydu! „Niech Elliot pieprzy sie z Joshem na oczach Masona! Natychmiast! :D” – a to brzmi jak rozkaz XD Pytanie tylko, czy Mason lubi słuchać rozkazów XD

    Elis, „Och, kocham Josha z penisem w ustach.” – hehe, Mason najwyraźniej też, skoro tak często mu swojego penisa wsadza do buzi. Nie ma się potem co dziwić, że chłopak jest w tym taki dobry. Haha, a Josh doskonal pamięta o obietnicy Masona. Nie pozwoli mu zapomnieć XD

  11. Elis pisze:

    Ha, Josh lepiej obciąga. :))
    Scena w siłowni była gorąca i cholernie seksowna. Och, kocham Josha z penisem w ustach. :) I czekam na TEN moment, kiedy przeleci Masona. Dobrze, że mu o tym przypomniał. :)
    Biedny Eliot naraził się na ostre słowa swojego pana. :(
    Chcę, aby między Masonem i Joshem było dobrze. Ale czasami wychodzi coś ze mnie i czekam chwili, kiedy Mason skrzywdzi swego pupilka, a potem będzie miał wyrzuty sumienia. Wiem, pisałam o tym, ale to tak przypominam na marginesie. :)

  12. Shinu pisze:

    Matko, w końcu dorwałam sie do internetu, a tu takie zaległosci!
    Kocham, kiedy Mason poniza Josha przy ludziach. W ogole to zawsze chce żeby ktos ich nakrył jak sie pieprzą. Tak jak wtedy kiedy robili to praktycznie rzecz biorąc przy Annie :D
    Czekam na moment(o ile taki w ogóle nastanie) kiedy Josh będzie pięknie wytresowaną dziweczką, która lubi byc poniżana i jest z tego dumna <33 Oooch, jestem zła ;]

    Niech Elliot pieprzy sie z Joshem na oczach Masona! Natychmiast! :D

  13. Namida pisze:

    Czekałam, czekałam i się doczekałam :) Motyw tak stęsknionego Josha mnie naprawdę zauroczył, szczególnie mnie ciekawi kolczyk i ta fantazja Masona na jego temat ;) Kolejna rzecz – ślina Masona z ustach Josha. Bezbłędna i strasznie seksowna moim zdaniem. Mam nadzieje na więcej takich gorących scen z nimi w roli głównej :D I niech tak nasz Pan i Władca nie straszy, że wykorzysta Elliota w inny sposób niż planował! Josh też niech się tak nie daje, co to! :P Ale kuuurcze, z drugiej strony jak go tak Mason podpuszcza, to robi się nawet urocze :) No nic, mam nadzieje na więcej ^_^ Piszcie, Moje Drogie, niech Wena będzie z wami! :D

  14. Katka pisze:

    Dzięki, dziewczyny, za błędy, już poprawione :)

    Seiridis, ładne podsumowanie :D Eliot faktycznie na razie obrywa za nic, a Josh… Josh faktycznie czasem jest jak dziwka, czemu nie trudno się dziwić, skoro do takiej roli de facto został wtłoczony. I mam nadzieję, że Mason kiedyś jeszcze Cię udobrucha XD

    Liviah, hehe, prawda, Mason ewoluuje :D Definitywnie bardziej odpuszcza Joshowi. Byle nie odwróciło się to przeciwko niemu… I widzę tu kolejny raz, że SV wzbudza przeciwne pragnienia XD I doskonale Cię rozumiem, hehe.

    LordKurak, no ja myślę, że się poprawisz! A tak serio to miło Cię znowu czytać :D Faktycznie już jakiś czas minął :) Ale, ale, fajowo, że jednak SV zadziałało siłą przyciągania i się spodobało :D Bardzo, bardzo mnie to cieszy. „Swoją drogą ciekawe ile już razy takową wynajmował, od czasu kiedy u niego jest Josh.” – a to chyba pozostanie w sferze domysłów. Ale jak widać, Josh lepiej ciągnie XD

    Floo, a nam w takim razie miło, że mimo braku pomysłu na komoenta, jednak coś naskrobałaś :D Każdy się dla nas liczy. Jeśli chodzi o stosunki Eliot x Josh – tu się może tak naprawdę różnie skończyć. Albo będą się wiecznie unikać, albo w końcu skoczą sobie do gardeł, albo faktycznie się polubią. Zobaczycie sami jak będzie i ciekawe jesteśmy opinii rzecz jasna :)

  15. Floo pisze:

    Oj, no i nie wiem co mam napisać. Jakoś nie umiem pisać komentarzy do tego opka jak mnie nie wnerwi chamstwo Masona, albo głupota Josha, albo jakieś niezwykłe zdarzenie…. no w tym rozdziale było trochę chamstwa, trochę głupoty… ale jednak nie wiem co napisać. Rozdział wydaje mi się bardzo wyważony. I polubiłam Eliota :D. Mam nadzieję ze kiedyś Josh da mu spokój i może nawet troszeczkę się polubią.

    A teraz mały kącik „znalazłam błąd” XD. Dzisiaj tylko dwa.
    „Stanął w nich ubrany w typowy angielski szlafrok Robert. Wglądał na zaspanego.”-gdzieś zginęło „y”
    „Maso od razu zmarszczył brwi, a uśmiech spłynął mu z twarzy.”-miałam ochotę na początku dodać „sado” XD

  16. LordKurak pisze:

    Ile ja już się nie odzywałam. Wstyd mi… i obiecuję poprawę :P
    Przez długi czas omijałam to opowiadanie szerokim łukiem, ale muszę przyznać, że mi przypadło do gustu (nie wiem czy się z tego cieszyć, czy rozpaczać nad moim spaczonym gustem… cóż nie jestem sama więc, dalej będę sobie wmawiać, że nie jest jednak, aż tak spaczony :D)
    Mam nadzieję, że Elliot nie włączy się w żaden sposób do zabawy z „chłopcami”, bo perspektywa trójkąta mi nie leży.
    Muszę powiedzieć, że trochę mnie rozczarował Mason, wynajęciem dziwki. Swoją drogą ciekawe ile już razy takową wynajmował, od czasu kiedy u niego jest Josh.

    „Mason zawarczał pod nosem, powstrzymując się w ostatniej chwili, aby nie podejść i nie zrobić czegoś chłopakowi za tak jawną dyskryminację jego osoby przy Eliocie.” Myślę że chodziło Wam o dyskredytację.

  17. Liviah pisze:

    Mason zdecydowanie ewoluuje, takie akcje Joshowi przechodzą płazem. Kiedyś za choćby ułamek czegoś takigo pożałowałby że żyje, a teraz… Z jednej strony bardzo mnie to cieszy bo kierują się w stronę nieco zdrowszej relacji, a z drugiej mój wewnętrzny sadomasochista (nie mogę się zdecydować czy bardziej sado, czy maso ;P) piszczał z radochy na poniewieranie Joshem.
    Teraz tylko czekam aż Mason wykorzysta Eliota do jednej z „zabaw” z Joshem, a prawie-zombie-chłopczyka szlag trafi he he he he he

  18. Seiridis pisze:

    „za tak jawną dyskryminację jego osoby przy Eliocie” że na co, kurwa? xD Dyskryminację? Niby jak Josh dyskryminuje Masona? Może podważa autorytet, ale dyskryminuje? xD

    Mason mnie znów wkurwił, debil jeden. Ile można, zadufany w sobie dupek.
    Josh – dalej zachowuje się jak dziwka.
    Elliot – biedactwo :C

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s