Fire Dragon Tattoo Studio – 104 – O gorących szparkach i dawcach spermy

— To co, królowo? Zbieramy się do łóżeczka?
Alex skinął głową i pogładził tatuażystę po karku.
— Trzeba tylko wezwać obsługę, aby się tym zajęła, zanim Margaret wstanie.
— Skąd wiedziałem, że my tu sprzątać nie będziemy? — Jason zaśmiał się i wstał z ławki. Spojrzał na cały syf i pokręcił głową. — To chodź, przy dobrych wiatrach Mike i Katy już śpią, a Marg pilnuje, by nie zbełtali się przez sen.
— Dobra dziewczyna — rzucił Alex, idąc już do domu, który zajmowali. Nie chciał zwrócić na siebie uwagi, dlatego starał się być cicho.
Gdy weszli do środka, w salonie wciąż paliło się światło. Widocznie to Marg im je zostawiła, żeby nie pozabijali się w ciemnościach. Od strony sypialni jej i Mike’a oraz Kate nie dobiegały żadne dźwięki. Mogli więc przejść spokojnie do swojego pokoju, połączonego z obszerną łazienką. Alex niemalże odruchowo skierował się w jej stronę, po drodze rozpinając guziki koszuli.
— Zadzwoń do obsługi ośrodka. Nich przyślą kogoś.
Jason odmruknął na potwierdzenie i podszedł do telefonu stojącego na okrągłym stołeczku przy ścianie w salonie. Odprowadził jeszcze Alexa spojrzeniem i zamówił sprzątanie. Trochę głupio się z tym czuł, bo w hotelu to Alex dzwonił po obsługę, a u siebie w domu on sam sprzątał.
Kiedy obsługa zapewniła go, że do rana nie będzie śladu po ich małej imprezie, Jason poszedł do sypialni. Zamknął za sobą drzwi i jak nie zauważył w pokoju Alexa, tak ujrzał uchylone drzwi od łazienki. Ze środka słyszał szum wody. Rozebrał się w sypialni i nago wszedł do sąsiedniego pomieszczenia. Kiedy dojrzał kochanka pod prysznicem, bez skrępowania zlustrował całe jego ciało.
— Mogę dołączyć? Czy moja królowa potrzebuje chwilę sam na sam z prysznicem?
Alex obejrzał się na niego szybko. Moment się wahał, mierząc jego ciało spojrzeniem, po czym uchylił drzwi kabiny, nic nie mówiąc. Jason jeszcze raz go sobie obejrzał, nim wszedł do środka i zamknął za sobą drzwiczki. Od razu ciepła woda zmoczyła jego chude i blade ciało. Położył dłonie na biodrach kochanka i pocałował go w usta, a ten odchylił się trochę do tyłu, przez co woda z prysznica omal nie nalała mu się do nosa. Szybko więc skłonił głowę i zakasłał.
— To było niezbyt inteligentne z mojej strony. — Zaśmiał się z siebie i sam przesunął dłońmi po bokach Jasona.
Tatuażysta uśmiechnął się. Czuł, że wódka jeszcze trochę na niego działała, chociaż spodziewał się, że szybko całkiem wytrzeźwieje.
— Widzisz, tracisz przy mnie kontrolę. Ciekawe, czy w ogóle kiedyś poplamiłeś się jedzeniem. — Zaśmiał się ni stąd ni zowąd, nieco złośliwie, ale i tak czule głaskał ciało kochanka.
Alex zawtórował mu śmiechem. Znowu wyciągnął się i pocałował kochanka w usta.
— Tak.
— Biedny — zakpił Jason, chichocząc przy tym.
Pochylił się bardziej, by odpowiedzieć głębokim pocałunkiem. Przy tym strumień wody spłynął mu po głowie, przylizując jego czarnego irokeza.
Alex przesunął dłonie w górę jego ciała i odgarnął mu mokre włosy do tyłu.
— To było naprawdę traumatyczne. Jednak na pewno nie bardziej niż moment, kiedy zobaczyłeś się pierwszy raz po tym, jak cię obcięto. — Uśmiechnął się szczerze.
— Hm? — Jason spojrzał mu pytająco w oczy, nie rozumiejąc od razu, o co chodzi.
Alexowi momentalnie zrzedła mina. Czyli nie wyszedł dowcip. Trudno. Pokręcił głową.
— Nic. Śmiałem się tylko z twojej fryzury.
Jason uniósł brwi, po czym roześmiał się i przytulił go do siebie. Czuł się niesamowicie uskrzydlony, kiedy Alex tak się rozluźniał.
— Mnie się moja fryzura podoba, choć Katy usiłuje mi mówić, że wyglądam jak kogut. A co, podzielasz jej zdanie? — zamruczał przy jego uchu.
Alex pokręcił głową.
— Pasuje do ciebie — przyznał, już nie starając się wykrzesać z siebie żartów, które mu nie wychodziły.
Jason, widząc jego minę, przekręcił trochę głowę, by dokładniej mu się przyjrzeć.
— Co jest? — zapytał, zsuwając dłonie niżej, aż na jego pośladki, które lekko ścisnął.
Alex spojrzał na niego czujniej. Od kiedy nagle wszystko tak po mnie widać? To go niepokoiło.
— Nic — odparł chłodno.
— Nic? Tam też nic? — spytał Jason i wsunął palec w jego rowek, delikatnie dotykając szparki.
Alex przymknął oczy na chwilę.
— Tam też nic. Nic poza tym, co zwykle — odparł, obejmując Jasona w pasie. Na ich ciała, a w szczególności na plecy Alexa, spadały krople ciepłej wody.
Tatuażysta pieścił delikatnie jego tyłeczek, raz po raz wsuwając opuszek palca między mięśnie zwieracza, a czasem tylko na nie naciskając. Chciał go rozgrzać. Pochylił się przy tym i polizał go po szyi. Alex odchylił się ufnie w jego ramionach i sam przesunął po jego ciele dłońmi.
— Kiedy wspominałem o złych momentach, ten jest akurat dobry.
Jason zaśmiał się i pocałował go tuż pod uchem.
— Tylko my i woda, hm? — zamruczał.
Delikatnie wsunął jeden palec w tyłek Alexa, a ten jęknął, obejmując go mocniej i wspinając się na palce.
— Och… Wiesz, o czym pomyślałem? — zagadnął, opierając twarz o ramię mężczyzny.
— Mm? — mruknął Jason, sięgając ponad jego ramieniem do oliwki hotelowej, którą dojrzał na podstawce. Powinna dobrze nawilżyć i nie piec w tyłek.
— Że… — Alex speszył się i oblizał usta. — Że chciałbym to zrobić w basenie — wyznał ze ściśniętym gardłem.
Jason aż cofnął głowę, by móc spojrzeć na jego twarz. Uśmiechnął się szatańsko.
— Gdzie? W hotelu? — zamruczał, otwierając oliwkę za jego plecami.
— Nie. Gdzieś ustronnie, gdzie nikt nie wejdzie — odparł Grey, nie podnosząc wzroku. Włosy spłynęły mu na twarz.
Jason oblizał usta na ten widok. Najpierw wylał sobie na dłoń oliwkę, odłożył buteleczkę i przesunąwszy śliskimi palcami po jego rowku, odpowiedział:
— Jak załatwisz, to ja cię bardzo chętnie w jakimś wezmę…
Alex oblizał wargi i skinął głową. Podniecał go ten pomysł, tak samo jak w tej chwili palce Jasona między pośladkami. Poczuł, jak jeden z nich wsuwa się w jego delikatne wnętrze, a Jason obejmuje go swoim chudym ciałem, głaszcząc po plecach. Wyraźnie podobało mu się to, jak dobrze zbudowany jest Alex i jak roztapia się w jego ramionach.
— Jason… — Grey westchnął. Objął kochanka za szyję, przyciągając do siebie i opierając się o ścianę prysznica.
— Co tam? Miękkie kolanka? — zamruczał mężczyzna, wsuwając palec głębiej i szukając wrażliwego miejsca. Znał już jego ciało, dzięki czemu szybko je znalazł. Potwierdziło to głośne westchnienie Alexa.
— Można… można tak powiedzieć.
— A wiesz, że ty też mnie możesz pomacać? — zachrypiał Jason przy jego uchu. Po tym, nie przerywając pieszczenia słodkiego tyłka Alexa, złapał jedną jego dłoń i skierował na swojego penisa.
Zaskoczony Grey początkowo się wzdrygnął, jednak następnie już pewniej objął go dłonią. Poruszył nią nieznacznie, na ile pozwalała mu pozycja. Patrzył na niego dłuższą chwilę, aż uniósł spojrzenie na szare oczy kochanka. Jego były częściowo skryte za mokrymi, jasnymi włosami, które miał na czole. Jason od razu odsunął mu je z twarzy, równocześnie wsuwając drugi palec i delikatnie rozciągając dziurkę.
— Tak ruszaj — pochwalił, czując gorącą dłoń kochanka na swoim członku. Nie miał mu za złe, że nie chciał mu obciągnąć, ale w takim razie chciał korzystać z tego, że nie brzydził się dotykać jego penisa. Zresztą był przy tym rozkoszny, kiedy tak na niego zerkał z rozpaleniem.
Alex pocałował wnętrze jego dłoni i poruszał dalej własną na jego penisie. Czuł się tak lepiej, pod wodą, która wszystko z nich zmywała.
Po dość długiej palcówce, którą Jason mu zapewnił, wreszcie Alex poczuł, jak palce się z niego wysuwają, a penis, którego trzyma w dłoniach, jest cały sztywny. Jason złapał go za podbródek, zadzierając jego głowę i mocno wpił się w jego usta. Podgryzł mu dolną wargę i połaskotał podniebienie kolczykami na języku.
Alex objął go za szyję, ale i tak delikatnie odsunął głowę, kiedy mężczyzna zaczął go całować. Chciał go już bliżej siebie, w sobie.
— Odwróć się — poprosił Jason, sięgając ponownie po oliwkę, by nasmarować jeszcze swojego penisa. Nie chciał zrobić mu krzywdy, a wiedział, że Alex jest bardzo wrażliwy i… wymagający.
Ten zawahał się chwilę, po czym odwrócił się do niego plecami, opierając ręce na ścianie. Ciepła woda z prysznica uderzała w jego plecy i pośladki. Jason zapatrzył się na nie i oblizał usta jak wygłodniały pies. Położył dłoń na jednym pośladku i odchylił go, nim nakierował się na szparkę kochanka oraz powoli zaczął się w niego wsuwać. Zmarszczył przy tym nos i zamruczał nisko.
Alex przycisnął czoło do kafelków, starając się łapać szybkie oddechy, mimo że woda ściekała mu po nosie i ustach. Czuł, jak krople uderzają w jego plecy, jak przemywają skórę i spływają po sztywnym penisie. Po chwili też poczuł, jak Jason przytula się do jego pleców, kiedy znalazł się w nim cały i objął go mocno swoimi długimi ramionami.
— Jest plus… nie uciekniesz mi do łazienki po — zachrypiał ze śmiechem.
— Mhmm… — zamruczał Alex, wypinając biodra i pośladki. — I… nie uciekam. Chcę się umyć.
— A teraz wystarczy wypłukać — odparł tatuażysta, który w sumie lubił się z nim pieprzyć pod prysznicem. Czuł przy tym, jak Alex był rozluźniony.
Zaczął poruszać się w jego dupci, delektując ciasnotą i ciepłem, które biło od kochanka. Do tego ten zachowywał się pod strumieniami wody dużo bardziej swobodnie. Nie negował dotyku, wręcz lgnął do niego. Tak jak teraz, kiedy zachłannie gładził ramię Jasona.
— Tak lubisz? — wymruczał tatuażysta, nieco przyspieszając i głębiej wchodząc w jego tyłek. Chciał słyszeć jęki i pomruki.
— Tak… tak! — wydyszał Anglik, kręcąc się pod mężczyzną. Był rozpalony, a to, jaką przyjemność dawał mu penis w jego wnętrzu, było wręcz nie do opisania. — Chcę cię czuć.
— Jeszcze bardziej? — Jason zaśmiał się i przycisnął go do siebie, masując jego tors, drażniąc sutki i całując po karku. — Uch, kurwa, Alex.
— Tak… tak! — jęknął, wykręcając głowę do tyłu. Woda spłukała mu z niej włosy.
— To dawaj tu tę buźkę — zawarczał Jason i odwrócił go za podbródek bardziej do siebie, po czym żarliwie wcałował się w jego usta.
Starszy Grey stęknął, czując, że traci oddech. Nie miał jak otworzyć oczu, żeby woda mu w nie przypadkowo nie chlapnęła. Jason też całował się z nim na ślepo, lecz nie przeszkadzało mu to specjalnie.
Czuł, że tyłek Alexa dobrze go zasysa i momentami ściska, a to wszystko doprowadzało go na szczyt. Sięgnął więc do jego mokrego penisa i w trakcie zaczął go pieścić.
Nie musiał długo czekać, by poczuć, jak Alex zaciska się na nim, drży na całym ciele i w końcu z głośnym jęknięciem kończy. Niedługo potem doszedł też Jason, a kiedy tylko się wysunął, wsadził dwa palce w dziurkę Alexa i wypłukał ją ze swojej spermy. Całował przy tym delikatnie kochanka po ramionach, a ten oddychał już spokojniej, opierając się dłonią o ścianę prysznica. Był przyjemnie zmęczony.
— Czyściutki, jak lubisz — zamruczał mu Jason do ucha, wyciągnąwszy z niego palce.
— Tak. To… przyjemne — przyznał Alex, odprężając się powoli. Było mu błogo i… bezpiecznie.
Jason uśmiechnął się w jego ramię i pogładził go jeszcze po tyłku. Widok zrelaksowanego, a nie spiętego, jak zwykle, Alexa bardzo go cieszył. Dodatkowo fakt, że to przy nim ten mężczyzna był najspokojniejszy i najbardziej… sobą, bardzo go budował.
Pocałował go jeszcze przez ramię, nim wyszedł z kabiny, by wreszcie się osuszyć i pójść spać ze swoim facetem.

***

Ryan stał w progu sypialni Rusha i Charliego, obserwując, jak blond książę i Lenny kładą zmarnowanego chłopaka na łóżku. Uśmiechnął się do siebie, kiedy ten zamruczał coś o białych koniach i wtulił się w poduszkę, a jego długie włosy przesłoniły mu twarz.
— Muszę przyznać, książę, że będziesz miał szczęście, jeśli uda ci się zasnąć z mamroczącymi zwłokami obok — zwrócił się do Rusha, który westchnął ciężko, załamując ręce.
— Jakoś chyba sobie poradzę — odparł niby poważnie, ale i tak uśmieszek błąkał mu się po twarzy.
Lenny w międzyczasie opuścił pokój, niemo dając tym do zrozumienia Ryanowi, żeby zostawili ich samych.
— Powodzenia i dobranoc — pożegnał się Ryan.
Ukradkiem wziął z półeczki przy drzwiach kluczyk do jachtu, który Rush musiał tutaj zostawić. Potem zamknął za sobą drzwi i poszedł do sypialni, w której nocował z Lennym. Ten czekał na niego przed drzwiami z dłońmi w kieszeniach spodni.
— Spił się — mruknął, byleby coś powiedzieć.
— Tak to zwykle z Charliem bywało, że pierwszy odpadał — odparł Ryan, zbliżając się do mężczyzny i patrząc na niego z góry.
Ten ukradkiem przełknął ślinę. Z ledwością się powstrzymywał, aby go nie zlustrować.
— A ty długo jeszcze w formie, potem opiekujący się kolegami? Jak szlachetnie.
— Tempo nie było nawet takie duże… — odparł Ryan z zamyśleniem i pochylił się lekko do Lenny’ego, po czym pocałował go w usta.
Mężczyzna od razu wyciągnął rękę i złapał go za kark, pogłębiając pocałunek.
— Ale może być większe.
Ryan odetchnął głęboko, ogrzewając jego wargi oddechem. Spojrzał mu w oczy intensywnie.
— Może. Jednak nie chciałbym powtórki z wczoraj, po której gołąbki mogły sobie z uciechą posłuchać na żywo porno. Więc… jeśli nie masz nic przeciwko — odparł i uniósł kluczyk do łodzi, który miał zawieszony na palcu.
— Dziś co najwyżej jeden gołąbek może posłuchać, ale — Lenny zabrał mu kluczyk i podrzucił w dłoni — jeśli to jest klucz do tego, co myślę, to jak najbardziej mi pasuje.
— W takim razie chodźmy, bo jeszcze książę zauważy brak kluczyka i stwierdzi, że recydywiści nie są godni zaufania. Zostaniemy pozbawieni możliwości spędzenia reszty wieczoru na pokładzie, a tego byśmy nie chcieli — odparł Ryan, niechętnie cofając się od Lenny’ego i ruszając do wyjścia z domu.
Mulat tylko zaśmiał się, wcisnął dłonie w kieszenie spodni razem z kluczykami i wyszedł za chłopakiem. Po dosłownie chwili byli w drodze do portu. Było ciemno, lecz księżyc świecił jasno, a co poniektóre światełka przy domach były pozapalane. Port też był częściowo oświetlony, więc widzieli go już z dala.
— Nie masz wrażenia, że każdy dziś spędza tak samo noc? — zamruczał nisko, zerkając co raz na ciało Ryana.
— Hm… Mikey i Marg na pewno, bo z tego co widziałem, mój drogi kumpel za często spozierał na biust swojej dziewczyny, by nie było to podejrzane. Jay i Alex zapewne też nie będą grać w szachy… Coś mi mówi, że jedynie księciu się nie poszczęściło — stwierdził Ryan z uśmieszkiem.
— A wiedziałeś, że wcześniej był z Katy? — Lenny podzielił się swoją zdobytą u źródła wiedzą.
— Wspominał ktoś o tym, ale widocznie Charlie na tyle mu zawrócił w głowie, że biedna Katy musiała pójść w odstawkę.
— I siedzi teraz sama w domu, gdzie każdy się gdzieś po kątach pieprzy — dodał niby obojętnym tonem. — No, ale nieważne. Powiedz mi lepiej, co cię natchnęło na łódź? Tylko to, żeby nie być słyszanym, jak się drzesz, prosząc o więcej?
Ryan od razu rzucił mu szybkie, mordercze spojrzenie, które przy rumieńcach gwałtownie wykwitających mu na policzkach wyglądało dość groteskowo.
— Och, to rozumiem, że już przewidujesz, że będę się… darł o więcej? Pewny siebie, jak zwykle.
— Taka moja natura. Na razie na tę jej część nie marudzisz. — Uśmiech pojawił się w kąciku ust mężczyzny.
Przeszli wąską drogą do portu i ruszyli wzdłuż molo, przy którym stał wynajęty przez braci Grey jacht, Lone Ranger. Port był pusty i słychać było jedynie przyjemny szum oceanu.
Ryan nie skomentował wypowiedzi Lenny’ego, tylko wszedł na pokład i od razu podążył do zejścia do kajuty. Ruszał się spokojnie, jakby wcale teraz nie myślał o ciele swojego ciemnoskórego kochanka, na którego zerkał cały wieczór. Tak naprawdę chciał już go objąć i pocałować, ale wolał poczekać, aż znajdą się w zamkniętej przestrzeni. Nie miał jednak możliwości zwrócić się do kochanka, aby podał klucze do kajut, bo ten zupełnie nagle pchnął go na drzwi prowadzące do nich. Zobaczył, jak ten kładzie mu dłonie na klatce piersiowej, jak się wspina i całuje go w usta mocno. Pewnie.
Ryan stęknął mimowolnie i równie agresywnie odpowiedział na pocałunek. Objął przy tym mężczyznę za szyję i wsunął mu język do ust. Lenny zamruczał, a jego ręce znalazły się nisko na plecach chłopaka. Przekręcił głowę, łapiąc zębami język Ryana i lekko go ssąc. Poczuł przy tym, jak chłopak przesunął dłońmi po jego ramionach i dopiero po chwili oderwał się od jego ust. Miał już mocniejsze rumieńce niż chwilę temu. Patrzył też na niego bardzo intensywnie swoimi czarnymi jak węgle oczami.
— Nie uważasz, że dobrze byłoby znaleźć łóżko?
— Łóżko jest przereklamowane — zawarczał nisko Lenny i znowu wpił się Ryanowi w usta, a jego dłoń niespodziewanie znalazła się na pasku od jego spodni.
Chłopak stęknął, chwilę poddając się jego ustom, bo zwyczajnie nie mógł się powstrzymać. Lenny tak dobrze całował. Mocno i zdecydowanie. Tak jak lubił. W końcu jednak ponownie oderwał się od niego i położył mu dłoń na nadgarstku, unieruchamiając dłoń.
— Więc chociaż wejdźmy do środka, proszę. Nie wiem, czy się orientujesz, ale zwykle na przystani są kamery — wydyszał.
Mulat odetchnął ciężko i oblizał się. Chwilę tylko gapił się na niego swoimi pazernymi oczami.
— Orientuję. Po drodze minęliśmy trzy — zamruczał i jeszcze raz go pocałował, sięgając jednak w międzyczasie do kieszeni spodni po kluczyk.
Ryan odpowiedział krótko na pocałunek, nim cofnął się, by Lenny mógł otworzyć drzwi do kajuty. Jedyne co go konsternowało to myśl, że sam, z własnej woli, zaciągnął tu Lenny’ego z im obu wiadomego powodu. I normalnie jak nie powinien się wstydzić tego, że chce się pieprzyć z innym facetem, tak teraz czuł pomieszane z podnieceniem podenerwowanie. W końcu doskonale wiedział, w jakiej pozycji wyląduje.
Mulat w czasie jego rozterek emocjonalnych otworzył drzwi. Złapał go za nadgarstek i bez słowa wciągnął do środka. Szybko obaj zeszli po schodkach.
— W pewnym… momencie tego — mówił, przerywając co chwilę, aby pocałować chłopaka, którego ponownie pchnął na pierwszą lepszą pionową powierzchnię płaską — wieczoru chciałem… cię stamtąd wyciągnąć.
— Tak bardzo nie podeszli ci moi znajomi, że chciałeś wyjść… czy powiedziałem coś, że chciałeś zrobić to, co teraz robisz? — zapytał Ryan na wydechu, przesuwając gorącymi dłońmi po plecach Lenny’ego. Podwinął mu koszulkę, chcąc ją z niego ściągnąć.
— A jak myślisz? — spytał mężczyzna i na chwilę się odsunął, aby zrzucić z siebie ubranie.
— Hm… stawiam na to drugie — odparł Ryan, momentalnie lustrując ciało Lenny’ego.
Pociągnął go za sobą w stronę wąskich drzwiczek, za którymi znajdował się mały, sypialniany pokój.
— A jednak łóżko. — Mężczyzna zaśmiał się, dając się pociągnąć. — W ogóle… słodki dziś jesteś — zadeklarował, łapiąc jego twarz w dłonie i znowu całując. — I dobrze smakujesz.
— Tyle komplementów na raz. Jak to zniesie moje ego? — Ryan uśmiechnął się, ale zrobiło mu się przyjemnie przez te słowa. Objął mocniej Lenny’ego w pasie, przyciągając do siebie jego na wpół rozebrane ciało. — I mam nadzieję, że podobają ci się takie właściwości portu. Przerzucając skrzynie w pracy, będziesz miał o czym myśleć — dodał, masując jego ciepłą skórę.
Lenny zawarczał nisko, przygryzając wargę. Upewniwszy się, że Ryan w nic nie przygrzmoci ani głową, ani ręką, szarpnął go i przewalił na łóżko, które było za nim.
— Teraz nawet w pracy nie będę mógł się ciebie pozbyć. — Zaśmiał się, oblizując się i patrząc na niego z góry.
Chłopak leżał na podpartych łokciach. Jego koszula przy upadku rozchyliła się na boki, ukazując jego ładnie zbudowany tors i brzuch, srebrny łańcuszek z krzyżykiem, liczne malinki po wczoraj oraz już znajome Lenny’emu blizny.
— Jeszcze się znudzisz — rzucił Ryan, nawet nie rozglądając się po małym pomieszczeniu. Patrzył tylko na czekoladowe ciało mężczyzny.
— Czym niby? — spytał z nieschodzącym z twarzy uśmiechem. Bardzo powoli zaczął rozpinać spodnie.
Ryan oblizał usta, ogniskując spojrzenie na jego kroczu. Przełknął ciężko ślinę, wiedząc, że zaraz Lenny wydobędzie na wierzch swojego dużego chuja, który już nieraz robił mu tak dobrze.
— Hm… mną? — rzucił, samemu rozpinając pasek od swoich jeansów.
— Tobą? — zapytał Lenny z rozbawieniem, zsuwając spodnie razem z bielizną. Jego duży, ciemny penis był już w połowie sztywny. Długi, ale też dość gruby. Główkę też miał sporą, teraz wyraźnie zaznaczającą się pod napletkiem.
Szparka Ryana odruchowo się zacisnęła, a chłopak zaczerwienił się, patrząc na ten członek.
— Z tonu wnioskuję, że to niemożliwe?
— Za często lubisz zaskakiwać.
Lenny skopał do końca ubrania. Był teraz nagi. Stojąc przed chłopakiem wyprostowany, pobudzony, z rozpuszczonymi włosami, stanowił naprawdę apetyczny kąsek.
— Mogę to samo powiedzieć o tobie.
Ryan nie czuł się przy nim, jakby miał te sześć lat mniej. Za to zdecydowanie czuł się czasem jak upatrzona przez drapieżnika ofiara. Wciąż nie umiał się do tego ustosunkować. Nie zmieniało to jednak faktu, że mężczyzna go podniecał, więc sam zabrał się za swoje spodnie. Aż do chwili, kiedy ten powstrzymał go, łapiąc niespodziewanie za nadgarstek. Nie puszczając, przeciągnął mu go nad głowę, samemu wchodząc na łóżko. Pocałował go w usta, uniemożliwiając mu tym samym skomentowanie i sięgnął na oślep po drugą rękę Ryana. Ten stęknął mu w usta, nie szarpiąc się jednak. A jego penis, wciąż uwięziony w bieliźnie, drgnął. Potwornie kręciła go w Lennym ta pewność siebie.
Mężczyzna, patrząc mu wciąż w oczy swoimi na swój sposób groźnymi, całował go dalej, aż w końcu uwięził obie ręce Ryana nad jego głową.
— Mój śliczny — zamruczał i cmoknął go w powiekę, nim sięgnął do jego spodni.
— Potrafię sam je sobie zdjąć, wiesz? — rzucił Ryan na wydechu i oblizał zaczerwienione usta.
— Ale jaka frajda rozbierania cukierka z papierka — odparł Lenny z rozbawieniem.
Siedział nagi na jego udach. Szybko uporał się ze spodniami i bielizną, po czym chwycił w dłoń penisa Ryana. Ten przymknął na moment oczy i odruchowo szarpnął uwięzione ręce.
— I rozumiem, że ja nie mam prawa też cię dotknąć?
— Na razie nie. — Lenny pochylił się i polizał go po szyi. — A co byś chciał dotknąć? — spytał, a jego cienkie dredy połaskotały wrażliwą skórę chłopaka na bokach.
Ten odetchnął. Nie mogąc ruszyć rękami, uniósł biodra do jego dłoni.
— Hm… twoich bioder… klaty… tyłka? — odparł z lekkim uśmiechem, patrząc mu w oczy pewnie mimo swojej pozycji.
Zupełnie niespeszony Lenny uśmiechnął się.
— Kręcę cię — stwierdził, a nie spytał.
I nie dając mu możliwości odpowiedzi, pocałował go. Jednocześnie żywiej zaczął pobudzać mu penisa, samemu ocierając się o jego biodro i bok.
Ryan reagował szybko, a jego penis sztywniał w dłoni kochanka. Odpowiedział na pocałunek niemal chciwie, chcąc już więcej. Znowu szarpnął rękami, tym razem mocniej niż wcześniej, a Lenny zawarczał i ugryzł go w wargę. Puścił też penisa chłopaka i niemalże poderwał się znad niego. Złapał za nogawki spodni Ryana i dosłownie zszarpał je w dół. Zupełnie przejął kontrolę.
— Gdyby porównanie mnie do cukierka nie wydawało mi się tak głupie, jak mi się wydaje, to powiedziałbym, że musisz naprawdę lubić słodkie, skoro jesteś taki zdecydowany.
— Uwielbiam słodycze. Nie zauważyłeś? — Lenny zaśmiał się, odrzucając w kąt spodnie i bieliznę Ryana, jak coś w tej chwili totalnie zbędnego.
Pochylił się ponownie i palcami wskazującymi przejechał po piszczelach, kolanach i w górę, aż na uda chłopaka. Łaskotało bardzo przyjemnie.
— Dosyć rzuca się w oczy — przyznał Ryan, a jego tors uniósł się wyżej. Zrzucił z siebie koszulę.
Łódź unosiła się i opadała na wodzie. Kajuta była nieco klaustrofobiczna, ale przyjemnie urządzona. Zaś widok, jaki chłopak miał przed sobą, w postaci ciemnoskórego mężczyzny, który niemożliwie go kręcił nie tylko swoim wyglądem i zachowaniem, ale i tym, jak się z nim obchodził, sprawiał, że zaczynało mu być duszno z podniecenia.
Lenny uśmiechnął się chytrze pod nosem. Jak jeszcze przed chwilą jego palce były aż nieznośnie delikatne, tak teraz złapały Ryana za biodra, wbijając się w jego ciało. Mężczyzna pociągnął chłopaka w dół łóżka, po czym podniósł w górę nogi, składając go w pół.
Ryan momentalnie się zaczerwienił i odruchowo złapał dłońmi za pościel.
— Drań — sapnął, zawstydzony tą pozycją. — Może tym razem… dasz się skusić, żeby zrobić to… odwrotnie? — wydyszał, mając nadzieję, że jego słowa nie brzmią jak „Lenny, przerżnij mnie od tyłu!”.
Mulat spojrzał mu w oczy, mrużąc jednocześnie swoje. Pogładził go po nodze i ugryzł.
— Na odwrót? Trochę nie za późno na to… cukiereczku? — Zaśmiał się, a Ryan poczuł jego penisa na swoich plecach, tuż nad tyłkiem.
Stęknął przez to cicho i dopiero odpowiedział:
— Nie wydaje mi się… Tyle wysiłku nie wymaga puszczenie mnie, bym zmienił pozycję.
Lenny uniósł brwi, lecz potem rozsunął dłonie na boki. Teraz go nie trzymał i chłopak mógł sam zabrać nogi oraz ułożyć się tak, jak chciał. Cały czas pod obserwacją rozbawionych, ale drapieżnych oczu.
Ryan był chyba zaskoczony niemą zgodą, bo przez chwilę jedynie leżał, patrząc na niego z mocnymi wypiekami na policzkach. Te tylko się powiększyły, kiedy zdał sobie sprawę, że jego pomysł wcale nie był taki wspaniały… bo teraz zwyczajnie miał sam przekręcić się i wystawić tyłkiem do Lenny’ego, jakby prosił się o jego chuja. Otworzył nawet usta, żeby powiedzieć coś, co pomogłoby w tej sytuacji. Ale ostatecznie je zamknął, ponieważ nie wiedział co. Odwrócił tylko wzrok i drżąc wyraźnie, przekręcił się na brzuch. Od razu schował twarz w poduszce, mając nadzieję, że Lenny nie skomentuje tego jakoś… poniżająco.
Mulat jedynie przesunął gorącą jak ogień dłonią po jego boku, aż na pośladek, który następnie delikatnie pocałował.
— Nie ma lepszych łakoci niż w tej chwili te na tym łóżku — zamruczał, przesuwając się pocałunkami w górę pleców Ryana.
— Więc wygrałem z Nutellą? — sapnął chłopak, przymykając oczy przez te wszystkie doznania. Mimo to jego pośladki lekko się spięły.
— Hmmm… To akurat już ciężki wybór — odparł Lenny i zupełnie nagle złapał Ryana za kark, mocniej przyszpilając jego twarz do pościeli. — A teraz ani drgnij — zagroził niespodziewanie surowo i poważnie.
Chłopak znieruchomiał, otwierając szerzej oczy i znowu ściskając pośladki. Czekał tylko na kolejny ruch, czując się wyjątkowo zażenowany tym, że tak grzecznie pod nim leżał.
Lenny oblizał się na widok, który miał pod sobą i bardzo powoli zaczął ugniatać wystawione pośladki. Jego palce dotykały zarówno bioder, jak i rowka, a sam mężczyzna patrzył na twarz Ryana, którą trzymał przyciśniętą do pościeli. Dyszał mu gorącym powietrzem na kark i ucho.
Chłopak jęknął cicho, zaciskając palce na pościeli. Poruszył biodrami, ocierając się o łóżko.
— Tym razem… mniej śladów, proszę — wydyszał, czując, jak policzki go pieką.
— Mniej? — Palec naparł na maleńką dziurkę chłopaka. — Dobrze na nie reagujesz.
Szparka zacisnęła się kurczowo. Mimo że Ryan chciał, znowu był zbyt podenerwowany, żeby całkowicie się rozluźnić.
— Coś w tym jest… ale wolę je w niewidocznych miejscach.
— Na przykład na pośladkach? — spytał Lenny i odsunął dłoń od jego rowka, aby otwartą dłonią trzasnąć go mocno w jeden z nich.
— Kurwa! — krzyknął Ryan, podrywając biodra. Zacisnął mocno powieki.
Lenny trzymał go za kark i nie zawahał się przed drugim uderzeniem, od którego czerwony ślad tylko się powiększył. Ryan tym razem zacisnął zęby, ale i tak wydobył się z niego stłumiony jęk. A jego penis w odpowiedzi na uderzenia drgnął. Chłopak nie wiedział, jak skomentować, więc tylko drżał wyczuwalnie. Czuł przyjemną adrenalinę i gorąco w całym ciele. Głównie jednak na pośladku.
Mulat poklepał zaczerwienienie, po czym pomasował je, bardziej rozprowadzając uczucie pieczenia. Puścił też jego kark.
— Wypnij się — rozkazał, samemu prostując plecy i siedząc za nim.
Ryan na chwilę przestał oddychać. Obejrzał się na niego z mocnymi wypiekami.
— Nie wystarczy ci, że leżę do ciebie tyłem? — wydyszał, nie mając zamiaru wystawiać się jak jakaś laska. Czuł się głupio. Nie chciał tego pogarszać, ani wyglądać w oczach Lenny’ego jak chętna dajka. Tak właściwie nie miał pojęcia, co ten o nim myślał w tej kwestii.
— Tak. Fakt. Mogę dalej się z tobą szarpać — odparł i chwycił go mocno za biodra, podciągając je do góry. Od razu też pochylił się do jego pośladków i polizał zaczerwienienie.
Tyłek Ryana zadrżał w odpowiedzi, a chłopak przysunął dłonie do twarzy i oparł o nie czoło.
— Mówisz, jakbyś był pewien, że w szarpaninie to ty byś wygrał. A coś mi mówi, że może tym razem mogłoby się skończyć inaczej — rzucił na wydechu.
— To czemu się nie bronisz? — Mulat rozchylił sobie połóweczki Ryana i splunął na szparkę. Od razu rozmasował wilgoć palcem.
Chłopak jęknął głucho i cofnął biodra od Lenny’ego, oglądając się na niego. Z wypiekami na policzkach, ewidentnie podniecony. Lenny prowokował go, więc nie zamierzał ulec.
— Może powinienem zacząć. — Uśmiechnął się wymownie, przekręcając się nieco na bok.
Mulat także uśmiechnął się, ale jego uśmiech był na granicy między zadziornym a niebezpiecznym.
— Jakbyś i tak tego nie robił na swój sposób — zamruczał nisko.
W jednym szybkim ruchu złapał rękę Ryana i wkręciwszy mu ją na plecy, przekręcił go znowu na brzuch. Drugą dłonią szarpnął mu biodra w górę. Otarł się o rowek twardym i gorącym jak diabli chujem.
Ryan stęknął głośno, przynajmniej wiedząc, że tutaj nie musi się uciszać. Szarpnął się jednak mocno i zsunął uda, utrudniając Lenny’emu zadanie. Ten zaklął krótko i bardziej wykrzywił mu rękę na plecach. Otarł się o niego jeszcze raz wilgotną główką.
Chłopak jęknął, czując ból w barku. W odpowiedzi tym razem rozluźnił szparkę. Chciał już tego chuja w sobie. I zabiłby każdego, kto umiałby mu czytać w myślach.
— Chcesz tego. — Usłyszał niski głos tuż nad sobą, czując jednocześnie, jak penis wsuwa się coraz bardziej między jego pośladki, aby w końcu naprzeć na szparkę i nieznośnie powoli się przez nią przecisnąć.
— Mm…! — jęknął, oddychając coraz szybciej i płycej.
Jego opalone ciało było całe rozgorączkowane. Do tego przez brak palcówki miał wrażenie, że penis był wielki. Zbyt wielki jak na jego dziurkę. Na szczęście Lenny umiał się opanować i nie wbić w niego za jednym razem jak rozochocony nastolatek. Wsuwał się powoli, jednocześnie go rozciągając.
Na dosłownie chwilę w głowie Ryana pojawiła się nieprzyjemna myśl, jak bardzo Lenny musiał go nie szanować i za kogo go mieć, kiedy za pierwszym razem tak brutalnie w niego wszedł. A teraz, po tym czasie, który spędzili razem, dba o to, by nie zrobić mu krzywdy.
Szybko odsunął tę myśl, bo ani nie chciał do tego wracać, ani nie uważał, że warto. Liczyło się tu i teraz. I przyszłość, a nie to, co było. Teraz sam go chciał, cokolwiek by sobie nie wmawiał. Dlatego starał się rozluźnić i tylko postękiwał cicho w pościel.
Nie doczekał się jednak pełnego komfortu z kutasem w tyłku, ponieważ w końcu Lenny dobił się w niego jednym mocnym pchnięciem. Chłopak krzyknął głośno, czując zarówno lekki ból, jak i prąd przyjemności.
— Le… Lenny…! — wysapał w pościel.
— Mhm… Krzycz. Nikt cię nie słyszy. — Mężczyzna pogłaskał go po biodrze i zaczął poruszać biodrami, rozpalony do granic możliwości. Uwielbiał, jak ten chłopak się pod nim wił.
— Nnn… je… jeszcze…! — krzyknął Ryan bez opanowania, drżąc na całym ciele i wiercąc się mimo unieruchomienia. Jego tyłek pulsował mocno na pieprzącym go kutasie.
— Co… co jeszcze? — wydyszał Lenny, zniżając się do niego. Złapał go za biodro i w pasie. Jego długie włosy opadły po bokach głowy, łaskocząc Ryana w ramiona, kiedy podgryzał go po karku.
— Wię… cej…! Mocniej…! — wydyszał Ryan, pokrzykując po każdej sylabie. Było mu tak gorąco i duszno, że aż szumiało mu w głowie. A ten penis… był taki wielki i tak dobrze mu robił. — Lenny… kurwa…! Jeszcze…!
Mulat zawarczał. Zrobiło mu się cholernie gorąco, a nowe siły i fale podniecane przebiegły jego ciało dzięki takim zachętom. Ugryzł ciało pod sobą. Wbijał się mocno, z impetem w ten gorący, cudownie ciasny tyłek.
Ryan aż szurał twarzą po pościeli. Był w takim amoku, że nawet zapomniał o przypomnieniu Lenny’emu, by nie zostawiał śladów. Jego uda drżały, a sztywny penis domagał się dotyku. Sięgnął pod siebie, tym samym tracąc jedyne oparcie. Leżał przodem ciała na pościeli, z biodrami mocno wypiętymi do Lenny’ego, trzepiąc sobie i głośno jęcząc. A odgłosy, które wydawał, jeszcze bardziej nakręcały mężczyznę. Pieprzył go mocno, obłapiając jednocześnie i samemu czując się bardzo na miejscu. Ryan był cudowny.
— Już… już nie… nie mogę…! — zakomunikował chłopak w pewnym momencie, podrygując.
Lenny sięgnął pod niego i odtrącił jego rękę od penisa. Sam go chwycił, ściskając odrobinę za mocno, szczególnie u nasady. Ryan jęknął, napinając się. Na skórze miał kropelki potu, twarz całą czerwoną, a dłonie zaciśnięte na pościeli.
— Kurwa…! Strzep mi…!
— Jeszcze! — wydyszał Lenny. — Jeszcze… chwilę.
Jego biodra wbijały się mocno w chłopaka, a ciałem targały fale przyjemności. Ledwo się powstrzymywał, ale chciał odrobinę przedłużyć. Nie zwracał w tym wszystkim uwagi na kołyszące się wokół jego głowy, uderzające o plecy i ramiona dredy.
— M… mhm… — sapnął Ryan, zaciskając mocno powieki. Miał wrażenie, że zaraz zwariuje, jeśli nie dojdzie, bo kutas Lenny’ego ocierający się o jego prostatę i stymulujący szparkę sprawiał, że był na samej granicy. Było mu aż za dobrze.
Nie musiało minąć dużo czasu, nim z jego penisa strzeliła sperma, a Ryan wczepił się w pościel palcami, starając się stłumić głośny jęk. Niespecjalnie wyszło. Do tego jego tyłek zacisnął się mocno na rżnącym go kutasie, który przez przyjemne pulsowanie i ścisk także strzelił. Lenny przylgnął ciaśniej do rozgrzanych, mokrych pleców Ryana.
Chłopak był zamroczony i oddychał głęboko. Czuł się taki… spełniony. Seks z Lennym był chyba dokładnie takim, jakiego potrzebował. Ostry, niemalże brutalny, a mężczyzna nad nim wiedział, co robi. No i po wszystkim Ryan czuł się przyjemnie wyczerpany. Jedyne, czego mu teraz brakowało, to możliwości odwrócenia się do niego i przytulenia. To nie do końca zostało spełnione, bo Lenny tylko przygniótł Ryana do pościeli, kładąc się na nim płasko, nadal z penisem z jego tyłku. Pogłaskał go po włosach.
— Piękny… — wyszeptał przy tym.
Chłopak uśmiechnął się lekko i nieznacznie ruszył biodrami.
— Rozumiem, że pomysł przejęcia jachtu się podobał.
— Myślę, że każdy pomysł by mi się spodobał, jeśli miałby taki przebieg — wymamrotał Lenny niskim głosem, nie przerywając delikatnego głaskania włosów chłopaka. Po chwili wziął jeden kosmyk między palce, aby się nim pobawić. Było mu błogo.
— Więc już wiem, jak cię zadowolić. — Ryan uśmiechnął się. Nie chciał domagać się wysuwania penisa z tyłka, ale czuł się dość… specyficznie, rozmawiając z nim, taki pełny. Delikatnie więc zwrócił na to uwagę: — A tam na dole… nie jest ci za ciepło?
— Nie — odparł mężczyzna z rozbawieniem. — A tobie?
— Hm… dość… osobliwie — stwierdził, nieco bardziej speszony, nie zdając sobie za bardzo sprawy z tego, jak dopraszał się w trakcie mocniejszego rżnięcia. Zerknął przy tym przez ramię na Lenny’ego, a ten uśmiechnął się do niego kącikiem ust.
— Jeśli chcesz, żebym się wysunął, to powiedz.
— Dziękuję za pozwolenie. Więc wysuń się… proszę…
Lenny, nie spuszczając wzroku z jego czarnych oczu, uniósł biodra. Po tym od razu położył się przy nim na boku, kładąc mu dłoń w pasie.
— Proszę bardzo.
Ryan skinął głową i podsunął się, obejmując Lenny’ego. Starał się ignorować specyficzne uczucie wilgotnej, rozluźnionej szparki.
— Mam nadzieję, że nie masz potrzeby wracać na noc do domku — rzucił, prawie że stykając się z mężczyzną ustami.
— Nawet o tym nie pomyślałem.
— Cieszę się. — Ryan pocałował go lekko, wciąż tylko leżąc i regenerując siły.
Lenny pieścił dłonią jego rozgrzane ciało i wpatrywał się w niego z rozluźnionym, usatysfakcjonowanym półuśmieszkiem na ustach. Wyglądał jak zdobywca, który właśnie upolował swoją zdobycz i pożarł ją, a teraz leżał syty i kontemplował swoje osiągnięcie.
— I chwali ci się ta inicjatywa.
— O dziwo, jako facet, też się zdarza, że mam ciśnienie — odparł Ryan z wymownym uśmiechem.
— Mhm. Ciśnienie na mojego chuja. — Lenny uśmiechnął się pewnie i cmoknął go w ramię.
Chłopak zmarszczył brwi. Lenny znowu wypowiadał głośno jego myśli . To było frustrujące. Jednak nie tracąc animuszu, odparł:
— Miałbym na twoją dupcię, gdybyś nie ograniczał tak dostępu.
— Spełniam po prostu twoje potrzeby, a nie daję ci zamienników.
— No tak, w końcu znasz mnie już na tyle dobrze, że odkryłeś wszystkie moje najskrytsze pragnienia i wiesz, czego pragnę, a czego nie — zironizował, bawiąc się jednym z jego dredów.
— Staram się. — Lenny prychnął krótko, gdy Ryan wypowiadał coraz dłuższe zdania.
— A jak już mowa o poznawaniu siebie… — zaczął chłopak, przyglądając mu się. — Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś, że mieszkasz u matki?
Lenny od razu skrzywił się i przewrócił oczami.
— Bo nie musiałeś wiedzieć — burknął. — Musimy teraz o tym rozmawiać?
— Nie, nie musimy teraz o tym rozmawiać. Ale chciałbym kiedyś — odparł Ryan poważnie. Nie bolało go już to, że nie wiedział, gdzie mężczyzna pomieszkiwał, skoro okazało się, że z rodziną. Wcześniej czuł się dziwnie z myślą, że Lenny mógł mieć podobnych mu facetów, których posuwał w wolnych chwilach. Nie chciał też na niego naciskać, ale skoro z nim był, chciał wiedzieć coś więcej.
— To kiedyś. Zresztą ty też szczególnie wiele konkretów nie mówisz. Bo słów to inna sprawa.
— Jakże uszczypliwie. — Ryan uśmiechnął się kpiąco i przesunął dłonią po jego plecach. — Powiem ci, co chcesz wiedzieć, jeśli i ty podzielisz się jakąś wiedzą. Wiesz… jednak dziwnie bym się czuł z myślą, że jestem tu jedynym „odkrytym” ze wszystkich tajemnic. Nie uwierzysz, ale też chciałbym znać faceta, z którym jestem.
Lenny prychnął pod nosem i cmoknął go.
— Jak zwykle oszczędny w słowach. — Westchnął. — To co jeszcze cię męczy poza tym, gdzie jestem, gdy mnie nie ma?
— Hm… na przykład to, jakie masz kontakty z matką.
— Dobre. Inaczej bym u niej nie mieszkał.
— A co z ojcem?
— Nie mam ojca — odparł dość obojętnym tonem.
— Hm… — Ryan zamyślił się. — W takim razie zapytam inaczej. A co z dawcą spermy?
— Jakże cwane. — Lenny uśmiechnął się nieprzyjemnie. — Co cię tak interesują moje koligacje rodzinne?
— Nic o nich nie wiem, a ty znasz chociażby moją siostrę. Musisz przyznać, że masz w tym względzie przewagę.
— Ta, straszną. Tym bardziej, że ja nie mogę odwdzięczyć się tym samym — prychnął, przestając poruszać kciukiem po biodrze Ryana.
— Możesz się podzielić wiedzą. To zawsze jakaś nawiązka — zauważył Ryan, nie przerywając sporadycznego przesuwania palcami po plecach Lenny’ego.
— I poczujesz się lepiej, gdy opowiem ci o swoim dawcy spermy? — zakpił, mając na uwadze, że ojciec Ryana też nie należał do typu ludzi, których lubił i szanował. Wręcz przeciwnie.
— Będę miał chociaż jakieś pojęcie… On był czarny czy twoja matka?
— Oboje byli mieszani. Chociaż on był jaśniejszy, z tego co pamiętam — odparł po dłuższej chwili ciszy, podczas której zastanawiał się, czy w ogóle jest sens teraz o tym rozmawiać.
— „Z tego co pamiętam”? Kiedy widziałeś go ostatnio? — Ryan przyjrzał mu się czujniej, teraz zupełnie nie myśląc o tym, że miał lekko otwartą szparkę i wilgotno pomiędzy pośladkami. Był skupiony na rozmowie.
— Wsadzili go pierwszy raz, kiedy miałem zaledwie kilka lat. Nie pamiętam dokładnie. Potem wyszedł i zaraz znowu wrócił. I tak chyba jeszcze ze dwa razy, aż w końcu bardziej nie przeskrobał — wyjaśnił Lenny z całkowitym opanowaniem w głosie.
Ryan ściągnął brwi, analizując nowe informacje.
— Skoro mówisz, że nie widziałeś go od tamtego czasu, to nie w naszym pierdlu siedział? Chyba że w innym bloku?
— Nie widziałem, jako że nie rozmawiałem z nim — sprostował. — Nie miałem powodu, by się z nim spotykać.
— W takim razie rozwiej jeszcze jedną moją wątpliwość. Za co dostąpił go zaszczyt spędzania czasu w więzieniu?
— Prochy. Głównie prochy — prychnął, uważając to za dość żałosną profesję. — Usatysfakcjonowany?
— Tak, można tak powiedzieć. — Ryan przysunął się do jego szyi i pocałował go w nią. Lubił zapach i kolor Lenny’ego. — Chociaż widzę, że rozmawianie o rodzinie przychodzi ci z taką łatwością i werwą jak mi. — Uśmiechnął się krzywo.
— Mhm. Więc jak to wiesz, to się możesz do tego zastosować. — Lenny westchnął ciężko, przesuwając dłoń wyżej, na plecy kochanka.
Ryan milczał chwilę. Na myśl przyszła mu jego własna matka. Może powinienem się z nią spotkać? W końcu Lenny mieszkał ze swoją, a on sam odciął się zupełnie. Z drugiej strony miał wieści od Rose, więc wiedział, co słychać u matki. Powinno mu to wystarczyć. Chyba.
— Rozumiem, że już mam nie drążyć i nie dopytywać, czy twoja matka wie, że masz faceta? — Spojrzał wreszcie w oczy Lenny’ego, kiedy odsunął się nieco.
— Naprawdę. Jak na przesłuchaniu — zadrwił Mulat i przesunął dłoń na kark chłopaka, przyciągając go do siebie oraz całując w czubek nosa.
— Staram się nie przybierać policyjnego tonu. — Chłopak uśmiechnął się ironicznie, ale wciąż patrzył mu poważnie w oczy. — Ale możesz odpowiedzieć.
— Dzięki ci. — Lenny zaśmiał się. — Ale jeśli już tak się uroczo bawimy. Może też się czymś ze mną podzielisz? — Nie skomentował faktu wspomnienia o policji. Żaden z nich nie uważał ich za przyjaciół, a żarty na tej płaszczyźnie mogły okazać się zbyt drażliwe.
— Uuu, znowu bawimy się w „coś za coś”? Ale dobrze, mogę się czymś podzielić, jednak byłbym wdzięczny, gdybyś pierwszy odpowiedział na moje pytanie. — Ryan sięgnął dłonią wyżej i przesunął jednego dreda mężczyzny między palcami.
Lenny stęknął ciężko, po czym pchnął chłopaka delikatnie, zmuszając go do położenia się na plecach. Wsunął się od razu na niego, kładąc splecione ramiona na jego klatce piersiowej, a brodę podpierając na nich.
— Przystojny jesteś, niemal tak samo jak uparty — rzucił, nadal migając się od odpowiedzi.
— Dziękuję, a w naszej rozmowie dość istotne jest to ostatnie słowo. Niestety nie przekupisz mnie komplementami i wciąż jestem ciekaw, jaka jest odpowiedź — stwierdził Ryan z uśmiechem, przyglądając mu się, w duchu zadowolony z takiej pozycji. Lubił czuć na sobie jego ciepłe ciało. A do tego łódź delikatnie bujała się na wodzie, co było dość relaksującym doznaniem.
Lenny westchnął ciężko, badając twarz Ryana zielonymi ślepiami.
— Nie wie, więc rodzinny obiadek u teściowej odpada, księżniczko.
Chłopak zmarszczył się nieco przez to określenie.
— Wolałem „uparty” niż „księżniczko”, Lenny. Coś mi mówi, że twoja mama nie miałaby nic przeciwko księżniczce akurat. Za to przeciwko facetowi, jak się domyślam, tak — zasugerował mu, jak nieodpowiednie i irytujące jest takie feminizowanie. Nie cierpiał, kiedy Lenny tak go nazywał.
— Jak se chcesz. — Zdania bynajmniej nie zamierzał zmienić. Ryan był jego księżniczką, nawet jeśli jego matka wolałaby, żeby miał cycki i pochwę.
— W takim razie rozumiem, że mam pozostać w cieniu i nie pokazywać się twojej mamie na oczy. Ciężka sprawa… Och, chociaż nie! Skoro dotychczas mi o niej nie mówiłeś, to zapewne liczyłeś, że i tak nie będzie problemu z odseparowaniem nas na odpowiednią odległość — lekko zironizował, chociaż było mu naprawdę miło, że Lenny jednak coś mu o sobie powiedział. Co prawda wyciągnięte na siłę, ale coś to musiało znaczyć. I na pewno nie to, że chciał go tylko ruchać. Tak mu się przynajmniej w tej chwili wydawało.
Lenny jęknął ciężko.
— Musisz tak kpić? Ja też nie poznam twoich rodziców i specjalnie mi na tym nie zależy.
— No nie gadaj. — Ryan skrzywił się. — Po tym co wiesz, nie przyszłoby mi do głowy, że mógłby ci się marzyć wspólny obiadek, jak to kiedyś słodko uskutecznił mój drogi przyjaciel ze swoimi rodzicami i kochankiem.
— To twoje „kochanie”? — prychnął Lenny, zadowolony, że zeszli z tematów tyczących się jego osoby.
— Tak, moje kochanie. Choć jemu to wyszło na dobre i jakimś cudem za sprawą uroku Rusha odnowił kontakty z rodzicami.
— Słodko — rzucił, by tylko coś powiedzieć. Specjalnie go to nie obchodziło.
— Nawet bardzo, bym powiedział — odparł Ryan, choć uwagę skupiał głównie na przyglądaniu się Lenny’emu. Naprawdę nigdy by nie powiedział, że będzie miał takiego faceta. Starszego, ciemnoskórego i dojrzałego. Przynajmniej w jakimś stopniu.
Lenny też już nic nie odpowiedział. Długo tylko patrzył na Ryana, wsłuchując się w cichuteńkie uderzenia wody o burtę łodzi oraz w bicie jego serca. Czuł jego zapach i przyjemne rozluźnienie, gdy nie musiał nic mówić.
— Znowu cię chcę… — wyszeptał po dobrych kilku minutach niskim, ledwie słyszalnym głosem.
Ryan przez moment nie wiedział, jak zareagować. Jego dłoń, która dotychczas spoczywała na plecach Lenny’ego, drgnęła.
— Mam to potraktować jako komplement, zachętę czy luźne stwierdzenie faktu? — rzucił wreszcie.
— A jak chcesz? — spytał Lenny, a jego oczy niemalże przewiercały Ryana na wylot, pożerając go w międzyczasie.
— Muszę przyznać, że ciężko się do tego… ustosunkować — odparł pokrętnie chłopak. Jego policzki były nieco bardziej różowe niż chwilę wcześniej, mimo że spojrzenie miał twarde.
— To mi się wydaje, że pomogę ci podjąć decyzję — zamruczał nisko Lenny.
Uniósł się i wpił w usta Ryana z mocnym, zdecydowanym pocałunkiem. Jedna dłoń spoczęła na biodrze chłopaka, a druga na karku, nie pozwalając mu się wyswobodzić.
Ryan niekontrolowanie jęknął w te gorące wargi i zacisnął ręce wokół talii mężczyzny. Serce od razu mocniej zabiło mu w piersi. Cieszył się, że Lenny zamknął mu usta i tak przybił do łóżka. Nie chciał w tej chwili nic mówić, bo sprzeciw nie przyszedł do głowy, a przecież nie mógł też powiedzieć, że go chce. W takich momentach naprawdę lubił instynkt zdobywcy u Lenny’ego, chociaż nikomu by tego nie powiedział. Nawet temu mężczyźnie. Ten wydawał się to rozumieć na swój sposób i brać po prostu to, co sam uważał za swoje. Układ, jak na razie, się sprawdzał. A na pewno, jeśli chodziło o łóżko, ponieważ nie było teraz wątpliwości, że zapowiadała się druga runda…

25 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 104 – O gorących szparkach i dawcach spermy

  1. Katka pisze:

    Tess, haha, żeby Ryana uciszyć to mimo wszystko trzeba duuużo wysiłku XD Bardzo dużo, taka już jego natura, że po prostu MUSI powiedzieć, co myśli. A Lenny rozumie, to znaczy… no można powiedzieć, że czasem połowę słucha, połowę puszcza mimo uszu, może dlatego to znosi XD „Może intrygujący, dziwni, ale przez to strasznie, strasznie pociągający” – a fenomen Alexa i Jasona jest dla nas samych zadziwiający, a konkretnie to fakt, jak wielu z Was czytelników ich uwielbia. To naprawdę aż szokujące i strasznie miłe, jak są popularni :) Mrrr, może rzeczywiście takie połączenie jakoś nadzwyczaj działa na zmysły XD Cieszy nas to bardzo :D

  2. Tess pisze:

    Mówiłam? Mówiłam. Każda rozmowa Ryana z Lennym = taki sam finał.
    Oni są tacy cudownie niewyżyci seksualnie… że aż miło :D Ja się tylko boję czy czasami nie poniosą żadnych konsekwencji za ten kluczyk, ale to już inna sprawa.
    Wielki Smok i jego Królowa, jak ja ich lubię, są tacy specyficzni, że nawet nie umiem tego odpowiednio napisać innymi słowami. Może intrygujący, dziwni, ale przez to strasznie, strasznie pociągający? Chyba to będzie odpowiednie. I chyba już to kiedyś pisałam xD
    Zastanawiam się, kiedy Alex powie Jasonowi, że go kocha, o ile w ogóle taka scena będzie miała miejsce (jestem prawie pewna, że będzie, musi po prostu).
    Reasumując – rozdział jak najbardziej udany.

    PS. Zawsze dziwi mnie, że Ryan po seksie ma jeszcze siłę, by tyle mówić… Jego chyba nigdy nic nie wykończy na tyle, aby przestał to robić lub chociaż ograniczył się do minimum :D Gaduła jedna… Jeszcze bardziej dziwi mnie, że Lenny po takim wysiłku coś jeszcze rozumie z tego co jego księżniczka papla pod noskiem :)
    Podziwiam.

  3. Shin pisze:

    jej <3 ale żem się napalała Jason i Alex :P i moi kochani Ryan i Lenny <3 było ostro :P Ale szkoda że Alex lub Ryan się nie upili :D

  4. Floo pisze:

    Ach nie napisałam komentarza przepraszam! To wszystko z wrażenia! Dziękuje że spełniłyście moje marzenie :D
    Było… no to… i aż TAK.. i temperatura… i.. i.. nosz na tęcze i jednorożce było BOSKOGORACONAMIETNIESEKSOWNIEIALEKSIKIJASONIDZIKOIWYZNANIAIRYANZLENNYMI..I..I… było cudownie!

  5. TigramIngrow pisze:

    Kat, taaaaak? A kto? ^^
    A tak serio to bym chciała Jasona na dole… Wiem, że już kiedyś był, ale bym chciała takiego jęczącego i dopominającego się o więcej. Mrrrr…

  6. Marta pisze:

    Alex i Jason <3 .Nie mogę się już doczekać jak Jason i Lenny bedą jeczec i krzyczęc o wiecej pod swoimi facetami

  7. Katka pisze:

    Shinu, „udało wam się mnie zaspokoić na jakiś czas” – fakt, brzmi trochę dziwnie, ale chyba nas to safysfakcjonuje XD

    Tigram, spoko, Jason na pewno będzie do tego dążył, tylko pytanie co na to Alex :)

  8. TigramIngrow pisze:

    Katka, „może dobrze, że tak rzadko pokazują się razem publicznie, bo niewątpliwie zwracają na siebie uwagę,” – właśnie źle! Bo ja chętnie bym sobie poczytała jak oni gdzieś razem wychodzą, tak we dwóch. Bo kiedyś Jason go wyciągał na jakąś szamę na miasto, a teraz już nie. Brakuje mi tego.

  9. Shinu pisze:

    Ufff… teraz muszę otworzyć okna w pokoju i włączyć wentylator ^///^
    Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – udało wam się mnie zaspokoić na jakiś czas xD

    Kocham, kocham, koooocham taki ostry seks Lennyego i Ryana. Niż Ryan więcej błaga, prosi i jęczy <333

  10. Katka pisze:

    Tigram, „Taki wysoki, blady facet z irokezem i cały w tatuażach, ubrany na czarno, a w jego ramiona wtulony czule wysportowany i seksowny blondyn w garniturze.” – jak to tak piszesz, to znowu dociera do mnie, jak inni oni są. Totalne przeciwieństwa i może dobrze, że tak rzadko pokazują się razem publicznie, bo niewątpliwie zwracają na siebie uwagę, a to Alexowi bardzo nie na rękę XD Chyba działa tu to podobnie jak u Davida i Shane’a. Jason i Shane obaj są osobnikami bardzo przyciągającymi wzrok XD
    „Lenny jebł Ryana” – ładnie ujęte XD W każdym razie fajowsko, że opis się podobał :D Nam się też baaaardzo dobrze pisało :)

    Namida, „Dwa moje ulubione pairingi (nie licząc oczywiście kochanych Davida i Shane’a), w jednym odcinku!” – i to pieprzące się, tam Was rozpieszczamy XD Oczywiście Ryan w stu procentach popiera Twój pomysł, by i Lenniak mógł błagał o więcej. Aż mu gorąco, jak myśli o Lennym na dole, z tymi czekoladowymi, wypiętymi pośladkami. Ale – „Charlie chyba nigdy nie narzekał, więc to raczej nie wina Ryana xD” – faktycznie, Charliemu było bardzo dobrze z tym, jak się Ryan z nim obchodził. Ale też każdy ma inne upodobania. Te Lennego mogą być zupełnie inne :) I, haha, my też mamy nadzieję, że będziecie wszyscy usatysfakcjonowani. W każdym razie będziemy się o to starać ;*

    Elis, widzę, że jest spore zaintrygowanie Lennym na dole. To cieszy, bo Ryan też skrycie o tym marzy, hehe. Ale też trzeba zauważyć, że jakoś bardzo nachalnie o to nie prosi, a że Lenny jest z natury zdobywcą, to woli siebie w roli topa :) Chociaż uparciuch mógłby dać się zakosztować Ryanowi!

  11. Elis pisze:

    Nie dopisałam, że w łóżku Lenny i Ryan wyszli na prowadzenie, ale w życiu to nadal Alex i Jason są na pierwszym miejscu. Chociaż jak się nad tym dłużej zastanowić, to chyba mojej miłości do niech jest po równo.
    Właśnie zastawiam się, co też mogło się stać, że Lenny tak chroni swój tyłek. Co prawda nie zabija Ryana za każdym razem, jak ten go dotyka, ale jakieś złe doświadczenia są. Dlatego Ryan by pomógł mu o wszystkim zapomnieć. Ale też go nie cisnę tak bardzo, z czasem może się zgodzi. :)

  12. Namida pisze:

    No proszę proszę… Dwa moje ulubione pairingi (nie licząc oczywiście kochanych Davida i Shane’a), w jednym odcinku! Bajecznie ^_^
    „Co tam? Miekkie kolanka?” ahhh! Tak :D Chociaż… lubiłam, jak Alex zgrywał najpierw takiego mega niedostępnego a dopiero później zachowywał się tak bardzo swobodnie… No, ukhm. W każdym razie, ogólnie jak pewnie większość, uwielbiam Alexa i Jasona, ale czytając, już sama sobie zadawałam pytanie „A co z Ryanem i Lennym, goddamnit?! Tęskno mi do nich!” … i BUM! Jest :D Choć tak, równiez nie ukrywam, że nie mogę się doczekać odcinka, kiedy to Lenny będzie błaaagał Ryana o więcej lub się chociaż wyjaśni, dlaczego tak od tego stroni. Charlie chyba nigdy nie narzekał, więc to raczej nie wina Ryana xD
    Czuję się naprawdę usatysfakcjonowana :) Szkoda, że teraz odcinki będą wychodzić rzadziej, ale jako studentka (już nie długo, żal mi nerwów na to wszystko xP) rozumiem stres i zabieganie.
    Mam nadzieje, że jak zawsze, poziom będzie niezwykle wysoki i wszyyyyyyyscy będą usatysfakcjonowani tak bardzo, jak dzisiejsze pary :)

  13. TigramIngrow pisze:

    Och Alex…. Czyż jest coś piękniejszego niż stonowany, opanowany facet który gdy tylko poczuje dotyk między pośladkami zamienia się w tak cudnego i chętnego kochanka? I dotknął penisa Jasona! Strzepać może mu nie strzepał, ale Jay raczej na ten dotyk nie narzeka ^^ I to jak się Alex tulił i jak się dopominał! I chciał być bliżej Jasona. Och, jejku rety, jak ja ich bym pragnęła zobaczyć tak naprawdę :) Taki wysoki, blady facet z irokezem i cały w tatuażach, ubrany na czarno, a w jego ramiona wtulony czule wysportowany i seksowny blondyn w garniturze. Uch! Pragnę. Teraz mam sobie takie małe marzenie, że Alex przejmuje tak totalnie inicjatywę i całuje Jasona i go pieści i dobiera się do jego tyłka… Tia, marzenia dobra rzecz :D

    I Rynna: Lenny jebł Ryana ^^ Och , musiałam to powiedzieć :D Ten opis seksu wydaje mi się, że różnił się od poprzednich. Było dużo epitetów, które bardzo pomagały wyobrazić sobie wszystko. Szczególnie podobał mi się opis nagiego Lenny’ego wpatrującego się w Ryana. Ochhhhh…. I seks od tyłu, wypięty Ryan – rozmaślam się! Wsiąkli oboje, oj tak. Zdecydowanie. Mam nadzieję, że teraz jak już Ryan przywykł i zaakceptował ich konfigurację, to że Lenny zacznie poczynać sobie nieco śmielej i eksperymentować. I co do dobierania się do tyłka mulata – ja jakoś takiego parcia na to wielkiego nie mam, aczkolwiek rozumiem dziewczyny ^^ (Ja pragnę Masona na dole – to tak btw).

    No cóż, przetrzymałyście nas dziewczyny, zdecydowanie przetrzymałyście. Wczoraj normalnie napawałam się rozdziałem – czytałam go ze skupieniem i namaszczeniem, jak już dawno nie :D Trzeba się było nacieszyć podwójnym seksem. Szkoda tylko Rusha…. I Katy, ale ona sobie zasłużyła :D

  14. Shivunia pisze:

    Tigram >> W takim razie czekamy. I na razie cieszymy się, że zaspokoiłyśmy żądze ;)

    Diabełek >> Mrrr… widzę że zadowoliłyśmy tym rozdziałem. Fajnie, że się podobał i nie był przesycony, delikatnie mówiąc, scenami łóżkowymi.

    Kruha >> „Widzę dużo potyczek słownych, starć w łóżku i miłości xD!” Bardzo dobrze widzisz ;) Ale jakoś się na razie trawią wzajemnie wiec może jeszcze będzie cukierkowo? hehehe, się okaże. A co do konfiguracji. Mogę się założyć ze Ryan podziela twoją chęć o odwrotnej konfiguracji. Toż on aż oczami zjada ta czekoladę ;)

    Elis >> „On jest po prostu niesamowicie gorący jako pasyw” Zgadzamy się z Lennym w stu procentach. Co do zdobywania jego tyłka, już mamy bardziej podzielone zdania ;) Kto wie co się kryje za tym, że tak uparł się, żeby tylko Ryanka ;)
    I widzę że Alex i Jason tracą prowadzenie. Niemalże jak wyścig ;)

    Alex >> „mam nadzieję, że rozdziałow FDTS będzie tyle co odcinków Mody na sukces” ooooj obawiam się ze z tym mogło by być problematycznie. Plus nie wiem czy was by uszczęśliwiło jakby były TAKIE jak w modzie na sukces. Trzeba by było je poskracać, pociąć na mniejsze XD
    „Ach, Alex i Jason. <3" A tu punkt dla tej pary.
    Kto dziś wygra ten wyścig? Hie hie hie XD

  15. alex pisze:

    Ach, Alex i Jason. <3
    Uwielbiam ich, dlatego mam nadzieję, że rozdziałow FDTS będzie tyle co odcinków Mody na sukces. :D

  16. Elis pisze:

    Oczywiście nadal popieram Ryana w dążeniu do zdobycia tyłeczka Leniaczka. :)

  17. Elis pisze:

    Kruha, „Ale taki poddańczy, krzyczący o jeszcze Ryan to muzyka dla mych uszu!! :D” Dla mych też. On jest po prostu niesamowicie gorący jako pasyw. Uch, aż chciałoby się być na miejscu Lennyego. :)
    Obie parki są cholernie seksowne i aż się chce mruczeć czytając o nich, ale dzisiaj to Lenny i Ryan wyszli na prowadzenie. I potem ta ich rozmowa i wszystko dopełniło całości. Jestem usatysfakcjonowana, ale mi wciąż mało. Awww są cudowni. :)

  18. Kruha pisze:

    Jako fanka Ryana i Lennego zostałam usatysfakcjonowana tym rozdziałem ;d! Widzę dużo potyczek słownych, starć w łóżku i miłości xD! Nie przeczę, że chciałaby ich zobaczyć choć raz w odwrotnej konfiguracji ;]! Ale taki poddańczy, krzyczący o jeszcze Ryan to muzyka dla mych uszu!! :D

  19. Diabełek pisze:

    yy… nie wiem dlaczego przed chwilką nie widziałam komenta Tigram, sorki, chyba mi coś szwankuje o.O Zwracam honor, Tig byłaś pierwsza <3 ;)

  20. Diabełek pisze:

    o jaaa… ale seks!! Alex i Jason jak zawsze cudowni, natomiast Ryan i Lenny mnie rozłożyli na łopatki, dosłownie ;) Świetny rozdział, weny laski :* <3 hihi jestem pierwsza :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s