Fire Dragon Tattoo Studio – 103 – Integracja

— Powiedz mi, gdzie spędzasz noce, kiedy nie ma cię u mnie w domu, ani nie pracujesz?
Lenny uśmiechnął się i napił łyk piwa. Nie podobało mu się, że kilka par oczu było w niego wpatrzonych. Zastanowił się też nad pytaniem i nie mógł opanować się przed złośliwością.
— Mam ci podać adres?
— Nie, niekoniecznie. Wystarczy mi, u kogo wtedy pomieszkujesz — odparł poważnie Ryan, nie chcąc dać się zbyć. To mogła być jego jedyna szansa.
— Bo spytałeś gdzie. — Lenny uśmiechnął się krzywo, mówiąc dość cicho, ale naturalnym tonem. — Ale odpowiem na twoje poprawione pytanie. Pomieszkuję u Donny Tunder. I uprzedzając kolejne, kim jest Donna? Donna to moja matka — odpowiedział bez specjalnego uśmiechu na ustach.
— Dziękuję za odpowiedź — przytaknął Ryan, nie odwracając jednak od niego spojrzenia. Więc Lenny mieszkał u matki. Dziwiło go tylko, dlaczego o tym nie powiedział, a teraz wydawał się niezadowolony, że takie padło pytanie.
— Ta — mruknął mężczyzna, przejmując butelkę.
Zakręcił nią, nie chcąc już drążyć tematu i mając nadzieję, że towarzystwo szybko zapomni o tym mało zabawnym pytaniu.
Butelka zatrzymała się na Rushu. Charlie zerknął to na kochanka, to na Lenny’ego, tego drugiego obdarzając nieufnym spojrzeniem. Gdzieś z boku Jason polewał następną kolejkę, Mike obejmował Marg, a Kate siedziała jak na szpilkach, wiercąc się co chwilę z podekscytowania.
Mulat westchnął, patrząc w oczy Anglikowi, któremu miał zadać pytanie. Nie miał pomysłu, o co mógłby go spytać. Nie znał go i mało ten go interesował.
— Dobra… — Westchnął, wypuszczając głośno powietrze między wargami. Miał dziurę w głowie. — Umm. Czy przymierzałeś kiedyś jakieś kobiece ubrania, obuwie, bieliznę?
Na te słowa Jason zaśmiał się głośno i chrapliwie.
— No, blondi? Przyznaj się.
Rush także się roześmiał, jak cała reszta zresztą. Pytanie było abstrakcyjne. Nie było wyuzdane, jak to Kate, ani niezrozumiałe, jak to Ryana. Zastanowił się chwilę.
— Hmm… Raz na studiach z kumplami próbowaliśmy założyć szpilki. Ale za małe. Tego żaden z nas nie uwzględnił. — Zaśmiał się, nieskrępowany tym faktem. Było wiadome, że na studiach ludzie mają głupie pomysły.
Nawet Mike się roześmiał, a Jason pokiwał głową z uznaniem.
— Szkoda. Byłoby ci do twarzy.
— Wierzę, że tobie również. W sukience też by ci było ślicznie — odpowiedział Rush ze śmiechem i zakręcił butelką.
Ta długo się kręciła, a reszta towarzystwa wpatrywała się w nią z napięciem. Kate szeptała pod nosem „na mnie, na mnie, na mnie”, ściskając mocno kieliszek z winem. Jej zaklęcie nie podziałało, bo butelka zatrzymała się na Jasonie, który właśnie wlewał do gardła wódkę ze szklanki.
Rush uśmiechnął się kącikiem ust.
— Czyżby przyszła zemsta za to naśmiewanie się? — spytał w formie żartu. — Hmm… O co by cię tu spytać…? Coś, co każdy tu zebrany chciałby wiedzieć? — Zastanawiał się głośno.
— Ile miesięcznie wydaje na szlugi — rzucił Ryan, a mężczyzna prychnął pod nosem.
— Tyle, co ty na piwo.
— Cicho, Rusha kolej! — fuknęła na nich Kate, mając nadzieję, że Grey wymyśli coś wrednego. Trochę jednak się rozczarowała, kiedy młodszy z braci zadał pytanie.
— Czy któryś z twoich tatuaży jest poświęcony jakiemuś twojemu facetowi albo ogólnie komukolwiek?
Jason zamyślił się nad tym pytaniem i po chwili pokręcił głową.
— Nie liczy się chyba szkielet w kształcie motyla z małym „E” na jednej kości? Emma mi się tak podpisała kiedyś. Ale tylko to można nagiąć pod twoje pytanie — odpowiedział, przejmując butelkę. — Reszta to już moje wymysły bez żadnej dedykacji.
Rush skinął głową, usatysfakcjonowany odpowiedzią. Spojrzał krótko na brata, który ze spokojem przysłuchiwał się, popijając sok.
Kiedy butelka, którą zakręcił Jason, zatrzymała się na Kate, dziewczyna wciągnęła głośno powietrze, nabierając je w policzki i mierząc Jasona mściwym wzrokiem. Tatuażysta za to uśmiechnął się złośliwie i zamyślił się.
— Który z nas wszystkich jest najbardziej w twoim typie?
Kate wydęła wargi i rozejrzała się po chłopakach. Żaden z tu obecnych nie był dla niej dostępny, więc nawet nie czuła się skrępowana.
— Hmm… Trudno wybrać, ale… hm. Jason, na pewno nie ty, ale… Hmm, Rush — zdecydowała w końcu, uśmiechając się do Greya. Kiedyś mieli przygodę, więc wiedziała o nim najwięcej i chyba też wizualnie jej pasował. Chociaż od czasu, kiedy wszyscy byli w parach, nie patrzyła na nich pod tym kątem.
Jason uśmiechnął się, kręcąc głową.
— Można się było domyśleć — zachrypiał, ale długo się nie cieszył, bo kiedy dziewczyna zakręciła szybko butelką, nie mogąc się doczekać, kogo to wylosuje, padło właśnie na niego. Westchnął ciężko, za to Kate uśmiechnęła się okrutnie.
— No… to teraz mogę zaszaleć. — Zatarła ręce, zupełnie zapominając o swoim winie. — To… powiedz nam, nasz kochany smoczku, który z was częściej ląduje na dole w łóżku?
Każdy z zebranych znieruchomiał, najwyraźniej zaskoczony bezpośredniością pytania dziewczyny, mimo że można się było po niej spodziewać wszystkiego. Jason za to zmarszczył brwi i nim odpowiedział, spojrzał na Alexa. Ten odetchnął ciężko, patrząc na Kate z całkowitym spokojem. Po czym zwrócił się do Jasona, a następnie do niej.
— Pozwól, że odpowiem za ciebie. Na dole lądujemy, jak to kolokwialnie ujęłaś, zależnie od pozycji. A co za tym idzie, niezależnie od odpowiedzi, nie dowiesz się po tym pytaniu, kto jest częściej stroną pasywną czy aktywną. A odnosząc się już do twojego pytania, które zostawia bardzo duże pole manewru do manipulowania odpowiedzią… To „kto jest na dole w łóżku” zmienia się z czasem, ale to zazwyczaj Jason ma większy kontakt z pościelą — odparł, uśmiechając się chłodno.
Jason spojrzał na Alexa w szoku, ale kiedy skierował spojrzenie na Kate, zobaczył, że ta jest jeszcze bardziej wcięta.
— Właśnie — rzucił do niej, sięgając po butelkę po raz kolejny. — Nie muszę chyba powtarzać słów Alexa.
Kate z głupią miną pokręciła głową, a butelka w tym czasie zatrzymała się, wskazując Marg. Było niemal na granicy z jej chłopakiem, ale jednak wskazywało dziewczynę. Jason uśmiechnął się ciepło. Kiedy myślał nad pytaniem, pod stołem miziając swojego kochanka po nodze, Charlie właśnie rozlewał alkohol do szklanek, a Ryan podjadał surową paprykę z jeszcze nieupieczonych szaszłyków.
— Okej, mam — rzucił wreszcie Jason i spojrzał na Mike’a z rozbawieniem. — Marg, co cię najbardziej wkurza w twoim przystojniaczku?
Dziewczyna uśmiechnęła się do swojego chłopaka, a potem cmoknęła go w policzek.
— On wie. Jego pracoholizm i siedzenie za długo w biurze. Już nie wspomnę papierosów, Jason, bo ty też mądrze byś zrobił, jakbyś rzucił.
— Moglibyście razem spróbować, może by się udało — podchwycił Charlie, wychylając się ponad stolikiem oraz dolewając wódki do szklanki Mike’a i siedzącego obok Jasona. Marg miała jeszcze wino, a Alex sok, więc się nie kłopotał. Sam za to czuł już przyjemne rozluźnienie i rumieńce na policzkach.
— Na razie mi się nie spieszy, żeby rzucać — odparł Jason dość uprzejmie, popijając alkohol. Powoli czuł jego przyjemne skutki.
Marg zakręciła butelką i padło na Charliego, który właśnie siadał z powrotem na ławce. Zachwiał się przy tym nieco i oparł o ramię kochanka. Widząc, że butelka skierowała się na niego, zaśmiał się pijacko.
— Wal!
Pytanie od niej nie mogło być przecież aż tak straszne. W końcu Marg nie była tu tą wredną.
— Czy jest coś, na co nigdy byś się nie zgodził?
Charlie zamyślił się głęboko. Na pewno nie pieprzyłby się z dziewczyną, ale tego się każdy domyślał.
— Nie wiem… um… — mruknął, okręcając szklankę w rękach. — No… może na fisting?
— To dobrze, bo nawet bym nie chciał. — Rush wzdrygnął się i napił się swojego piwa.
Marg za to się speszyła. Nie musiało to być nic erotycznego, ale najwyraźniej wcześniejsze pytania zasugerowały to Charliemu. Albo atmosfera.
— No dobra, to teraz ty, Charlie, kręcisz — przypomniał chłopakowi Mike.
Tatuażysta sięgnął po butelkę, zakręcił nią, a kiedy padła na Alexa, odetchnął cicho. Stwierdził jednak, że to dobra okazja i patrząc mu prosto w oczy, zapytał:
— Dlaczego uważasz mnie za nieodpowiedniego faceta dla Rusha?
Alex odstawił szklankę z sokiem na stolik. Widział, że Charlie był już pijany i że powinien wyrażać się dla niego zrozumiale. Upewniło go w tym jeszcze spojrzenie jego brata, które ewidentnie mówiło, że to nie jego wina.
— To była moja początkowa opinia. Nie chciałem, aby zbyt lekko podchodził do wszystkiego, idąc za twoim przykładem. Dodatkowo nie zapominaj, że Richard jest biseksualny. Żywiłem dłuższy czas nadzieję, że jednak się ożeni.
— „Żywiłem”? — mruknął Charlie, nie zwracając uwagi na to, że reszta im się przysłuchuje, a wzrok Jasona zrobił się czujniejszy. — Znaczy, że już co…? Już ci pasuje tak, jak jest?
— Tak. A konkretnie przyjąłem zaistniałą okoliczność do świadomości i traktuję ją jako niezmienny fakt. Pozostaje mi tylko liczyć, że jest faktycznie tak dobrze, jak oficjalnie deklarujecie — odparł, ważąc słowa i ton.
Rush się uśmiechnął pod nosem. To było jedno z milszych przemówień, jakie usłyszał z ust brata.
— Jest bardzo dobrze — odparł Charlie, podając mu butelkę. — I… dzięki za odpowiedź.
Jason uśmiechnął się, ściskając pod stołem udo Alexa, a ten spojrzał jeszcze na kochanka i zakręcił butelką. Ta kręciła się dłuższą chwilę. Minęła kilka razy puste miejsce, które zajmował Lenny, a poszedł po kolejne piwo dla siebie i Ryana. Konkretnie po dwa kolejne. Rush w tym czasie ponakładał dodatkowe szaszłyki na grill, aż w końcu gwint wskazał Mike’a. Nim Alex zadał pytanie, wszyscy byli zaciekawieni, o co spyta, ale kiedy się odezwał, wszystkim zrzedły miny. Poza samym zainteresowanym. Dla niego pytanie było ciekawe, lecz dość wredne, bo odsłaniające. Tyczyło się jednak nieinteresujących nikogo innego zagadnień giełdowych. Z tego pytania powstała nawet krótka dyskusja. Kate marudziła, ale Jason szybko ją uciszył, widząc, że Alex chociaż na chwilę zrelaksował się rozmową o interesach. W jego mniemaniu było to zabawne, ale nie chciał mu przerywać.
Charlie w tym czasie zaczął rozmawiać z Marg na temat tego, że bardzo pasowałby jej do pary ze smokiem Mike’a na jego plecach jakiś wąż morski, a dziewczyna śmiała się, udając, że jest tym bardzo zainteresowana. Ryan i Lenny omawiali różnice w walorach wyglądowych pomiędzy braćmi Grey, aż w końcu Kate jęknęła teatralnie.
— No weźże kręć już, Mike!
Chłopak zakręcił butelką, a Alex nawet uśmiechnął się lekko pod nosem.
Kiedy gwint zatrzymał się na Lennym, Kate nogą szturchnęła pod stolikiem mężczyznę, bo ten był tak zagadany przez Ryana, że obaj nawet nie zauważyli ruchu butelki.
— Znowu ja. — Uśmiechnął się, widząc, że na niego padło. Napił się jeszcze piwa, mierząc Mike’a pewnym siebie spojrzeniem. — To co tam chcesz ze mnie wydusić?
Mike zamyślił się, kiedy Marg i Rush zaczęli rozkładać następną porcję szaszłyków.
— No, sam nie wiem, nie chcę wam się wtrącać do życia, ale… chyba mam. To nie będzie złośliwe — zastrzegł, żeby nie zostać źle odebranym — ale wiesz, Ryan niegdyś przekraczał granice w swoich szaleństwach, a że obaj… no, macie coś na sumieniu, to profilaktycznie zapytam jako troskliwy kumpel — prychnął, zerkając krótko na Ryana — czy nie naginacie prawa za naszymi plecami?
Lenny zaśmiał się. Nie miał się co dziwić. Miał już w końcu etykietkę i nic z tym nie mógł zrobić w tej chwili. Specjalnie mu to nie wadziło.
— Z tego co wiem, to nie. Jednak za to, co twój kumpel robi, kiedy go nie pilnuję, nie odpowiadam.
— Och, pilnujesz — wtrącił się Ryan, czemu Mike specjalnie się nie zdziwił. Zawsze musiał dodać swoje trzy grosze. — Oczywiście ty, Mikey, też dalej musisz się bawić w mamusię. Nie zrobiłem nic nielegalnego od wyjścia, ale widocznie przeszłość za mną chodzi.
— Tak, ale Lenny jest też po pierdlu, więc się martwimy, czy czegoś nie odwalacie — dodał Charlie, już jedząc swojego kolejnego szaszłyka. Pomachał przy tym patyczkiem, wskazując na Mulata bez szczególnego celu.
— Czegoś w stylu…? — spytał Lenny, wydając się dość obojętnym.
— Nie wiem… — mruknął Charlie, który ledwo trafiał do ust z jedzeniem. Jednak jego dystans do Lenny’ego mimo alkoholu pozostał, bo dodał szybko: — Nieważne.
— No, młody, nie kombinuj z tymi chorymi teoriami. Powiedział, że nic nie odwalają — rzucił Jason i skinął Lenny’emu głową, wskazując na butelkę. — Dajesz.
Lenny pozostawił bez komentarza słowa Charliego. Zakręcił butelką, która zatrzymała się na Ryanie, właśnie odbierającym z rąk Marg talerzyk z szaszłykami.
— Czyżbym miał okazję na rewanż? — Nie przypuszczał, że tak wyjdzie. Nie kręcił jakoś specjalnie, aby na niego wypadło.
Ryan spojrzał to na butelkę, to na swojego faceta i uśmiechnął się.
— Powinienem się bać?
— Nie wydaje mi się. Wystarczy, że powiesz nam, czy jest, a jeśli jest tak to kto, jakaś sławna osoba, z którą byś chciał iść na kolację… i może na śniadanie — rzucił, nie mając nawet zamiaru wyciągać z Ryana niczego kłopotliwego przy wszystkich. Chęci odbicia się też nie miał. Mógł to zrobić, kiedy będą na osobności, bez mieszania do ich spraw ludzi z zewnątrz.
Ryan musiał się zamyślić. Nie spodziewał się takiego grzecznego pytania.
— Częstuj się — rzucił najpierw, przekładając na jego talerz jeden z szaszłyków. — A twoje pytanie… Mówisz o śniadaniu, więc pewnie pytasz, kogo chętnie bym po tej kolacji zaliczył, jak rozumiem? Hm… na razie przychodzą mi do głowy gwiazdy porno, jeśli chodzi o jednonocny seks, ale konwersować z nimi przy kolacji niekoniecznie bym chciał. Za to sławne osoby chętnie bym wypytał o różne… aspekty ich życia, ale nie każdy mnie kręci… Chociaż może Kobe Bryant byłby ciekawym towarzyszem przy jedzeniu i w łóżku.
Lenny uśmiechnął się na ten wybór.
— Koszykarz Lakersów. — Skinął głową z uznaniem. — Ciekawie.
— Kto? — zapytała Kate.
— Koszykarz, jak mówi Lenny. Dobry jest — pochwalił Jason. — Ale nie wiedziałem, że masz fetysz na czekoladki — dodał z wrednym uśmieszkiem, patrząc na Ryana, który tylko mrugnął do niego, bo właśnie zapychał usta kawałkami kurczaka ze swojego szaszłyka.
— Nie najgorszy ten fetysz — rzucił Lenny, zerkając krótko na chłopaka.
Ryan albo dzięki alkoholowi, albo z jakiejś wewnętrznej potrzeby pochylił się do Lenny’ego i pocałował go w usta.
— To seksowne, nie ma się czemu dziwić — powiedział i wyprostował się, sięgając po butelkę.
Mulat aż na moment zastygł, wpatrując się w profil chłopaka. Miał ochotę złapać go za rękę, przyciągnąć do siebie i zwyczajnie wpić mu się w usta pocałunkiem. Chwycić go za biodro i przycisnąć do siebie, lecz powstrzymał się resztkami siły woli.
— To już wiemy, że Ryan lubi czarnych, ale nie wiemy, komu ma zadać teraz pytanie — przypomniała żądna dalszych informacji Kate.
Kiedy kolejne pytanie Ryan miał zadać Alexowi, każdy nastawił się na coś intrygującego. Ale większości, głównie dziewczynom, mina zrzedła, gdy chłopak wypytał o dane technicznego samochodu Anglika. Kolejna dyskusja wywiązała się przez to pytanie, więc znowu ktoś wstał, by skorzystać z ubikacji, ktoś zaczął podjadać surowe kiełbaski. A Charlie uniósł się chwiejnie ze swojego siedzenia, przeszedł wokół stolik i zwalił się obok Jasona, obejmując go dla stabilności za szyję. Gdy w tle Ryan rozmawiał z Alexem o najnowszych modelach Bentleya, zapytał z uśmiechem kolegę po fachu:
— A to, że ty masz częstszy kontakt z pościelą, znaczy, że Alex cię pieprzy?
Jason zaśmiał się chrapliwie, patrząc na pijanego chłopaka.
— A co cię to tak interesuje, młody? Ja cię nie pytam, czy się wystawiasz Rushowi. I nie dlatego, że to oczywiste.
— Właśnie mnie interesuje, bo dla mnie oczywiste, że ty się nie wystawiasz — odparł chłopak z pijackim śmiechem. Zerknął jednak na Alexa i dodał: — Ale on też wygląda na tego, co wsadza… To chociaż powiedz czy ma dużego — ściszył nieco głos.
Jason znowu się zaśmiał i przewrócił oczami.
— Zadajesz bardzo ciekawe pytania, wiesz, Charlie? Bardzo ciekawe, lecz osobiste. Mogę ci jednak powiedzieć, że ma większego niż ty.
Charlie zmarszczył się i popatrzył na spodnie Alexa.
— Drań z ciebie — prychnął. — Ale… ty pewnie wiesz, czy… — zaczął nerwowo podgryzać wargę — no, czy nie ściemniał, czy serio nie ma nic przeciwko mnie? — Spojrzał w szare oczy Jasona czujnie jak na osobę pijaną.
Ten westchnął ciężko i potargał włosy chłopaka.
— Z tego co wiem, to ostatnio nawet wspominał, że chce poprawić z tobą stosunki, żebyś tak się przy nim nie spinał.
— I poszedłbym na to, Charlie, na twoim miejscu, bo głupio by było, gdybyś tak się spinał przy swoich dwóch kumplach przez ich facetów — wtrącił się Mike. Siedział obok, dlatego wszystko słyszał. — Dobrze, że się przy Marg nie stresujesz — dodał z lekką drwiną.
Charlie zaśmiał się krótko, ale potaknął.
— Spoko, postaram się. Nie moja wina, że wszyscy dobierają sobie dziwnych facetów.
— Bo Rush faktycznie jest najnormalniejszy — zadrwił Jason, kręcąc głową. — I lepiej już dla tego rozluźnienia tyle nie pij, bo cię będą nieść do pokoju, a blondi co najwyżej będzie mógł to dziś z tobą zrobić na śpiocha.
Mike wywrócił oczami i wrócił do rozmowy ze swoją dziewczyną. Charlie za to prychnął z uśmiechem i nagle sięgnął po szklankę Jasona, by zdradziecko wypić jej zawartość. Kiedy to zrobił, dopiero zauważył, że przecież tatuażysta nie miał zapitki.
— Kurwa! — wycharczał i wstał szybko, by jakąś znaleźć.
Jason roześmiał się głośno, wiedząc już, jak to się skończy. On nie pił soczków jak reszta, więc mógł się spodziewać, że zaraz część grupy będzie uskuteczniać ewakuację do swojego domu.
Na widok tego, jak Charlie niemal biegnie do niego, Rush szybko nalał mu soku do szklanki. To jednak nie na dużo się zdało, bo ilość wódki, którą połknął chłopak, nie była mała.
Cała akcja ratunkowa gardła Charliego sprawiła, że dyskusja o samochodach się urwała. Chłopak opadł na ławeczkę obok kochanka, czując, że mimo soku przełyk go palił.
— Zapomniałem, że Jason jest nie tylko kominem, ale też ma gardło ze stali — mruknął, opierając się w dużej mierze o ramię Rusha. Widział dwóch Jasonów, dwie Kate i kilku Lennych. To było trochę straszne.
Rush pogłaskał chłopaka po plecach, trzymając go i czując, jak ten jest niestabilny.
— Może w takim razie usiądź? — zasugerował w akompaniamencie chichoczącej Kate.
— Było nie pchać łap do tego, co nie twoje — zauważył starszy tatuażysta.
Charlie odmruczał na potwierdzenie swojemu kochankowi i usiadł na ławce, przewalając się nieco na drugą stronę, gdzie siedział Ryan. Ten uśmiechnął się i pocałował go w czoło, po czym oddał chłopaka Rushowi, delikatnie przechylając go w jego stronę.
— Sugeruję, by Charliego wyłączyć z zabawy, bo możemy albo nie zrozumieć pytań przez niego formułowanych, albo przypadkiem wyciągnąć z niego za dużo informacji — zauważył, samemu już odczuwając przyjemne skutki wypitych piw.
— W ogóle można sobie już darować. I tak jest już wystarczająco luźna atmosfera — zauważył Mike, a Marg siedząca obok skinęła na potwierdzenie.
— To wszamajcie do końca te szaszłyki, bo sprzedawać ich na targu nie będziemy — rzucił Jason, widząc, że na osobnym talerzu leżało jeszcze kilka upieczonych szaszłyków. Sięgnął więc po jednego.
Po drugiej stronie stołu Ryan bez wahania sięgnął po kolejny i spojrzał na Lenny’ego pytająco.
— Pomożesz dobroczynnie pozbyć się resztek?
— Nie mam chyba wyboru. — Zaśmiał się. — Możesz nawet dwa podać.
Rush aż z podziwem na to patrzył, bo widział, ile wcześniej już ta dwójka zjadła.
— I jeszcze będą kiełbaski. Na szczęście tylko po jednej na głowę — dodała Marg.
Ryan przytaknął z aprobatą i nim usiadł obok, przełożył na talerz Lenny’ego dwa szaszłyki. Zabrał się za swoje jedzenie i wykorzystując fakt, że wszyscy rozmawiali i było dosyć głośno, zapytał:
— Mam nadzieję, że na tyle się rozluźniłeś, że mogę się cieszyć, że cię tu zabrałem, a nie martwić, że cały czas czułeś się nie na miejscu?
Lenny spojrzał na kochanka swoimi zielonymi oczami. Przechylił się odrobinę bliżej niego i cmoknął go w policzek brudnymi od tłuszczu ustami.
— Jesteś za słodki.
— Teraz nawet i tłusty — zauważył Ryan z uśmiechem, ścierając dłonią ślad na policzku. — I mam rozumieć, że jest w porządku?
Lenny tylko skinął głową, uśmiechając się z pełnymi ustami. Ryan był naprawdę uroczy w tej chwili. Do tego on sam był lekko upity, więc aż go ściskało, żeby się do niego dobrać. Zajadał to jednak szaszłykami.
W tym czasie Rush obserwował czujnie Charliego, który pokładał mu się coraz bardziej na ramieniu, najwyraźniej nie słysząc trajkoczącej mu nad uchem koleżanki z pracy.
— No ale, Rush, nie mów, że o tym nie myślisz. Zobacz, jak on go po kolanie maca. I do tego… no Jason z rozłożonymi nogami? Nie, żebym była bezczelna, ale dzięki tobie mogę lepiej wyobrazić sobie takiego Alexa — gadała, a młodszy z braci naprawdę starał się zachować powagę i chociaż częściowo jej nie słuchać.
— Może są uniwersalni — wyburczał Charlie, do którego docierało co drugie słowo dziewczyny, ale najwyraźniej wyłapywał sens jej wypowiedzi. Równocześnie przytulał się mocno do swojego kochanka.
— Uniwersalni, nieuniwersalni. Zawsze jest jakoś bardziej w którąś stronę — zadeklarowała Kate, święcie o tym przekonana, jakby z własnego doświadczenia, a nie z domysłów. — No chociażby wy. Też niby uniwersalni, a Charlie tu przecież jest babą.
Rush spojrzał na dziewczynę dość surowo.
— To obaj chyba jesteśmy babami. Katy, proszę cię, myśl czasami, zanim coś powiesz. To ich życie, nie wadzą ci, tak samo jak my tobie nie wchodzimy do sypialni. Niech to, kto w jakiej pozycji sypia, cię nie interesuje. Porozmawiaj lepiej z nami o swoich podrywach, jeśli tak chcesz mówić o seksie. Albo o czymkolwiek, co wykracza poza nasze życie erotyczne.
— Ale to już mniej ciekawe, jak nie dotyczy kogoś innego — jęknęła dziewczyna, wbijając nerwowo patyczek w kawałek kurczaka na swoim talerzu.
— Mmmm — mruknął tymczasem Charlie, przylegając do szyi Rusha z błogim uśmiechem.
Rush uśmiechnął się do chłopaka i cmoknął go w czubek głowy. Był słodki i pozostało mu tylko żałować, że dziś z seksu będą nici. Mógł to jednak przewidzieć.
Po drugiej stronie stołu Jason właśnie odsuwał pusty talerzyk i wytarł usta w jedną z serwetek, które leżały na blacie. Spojrzał na swojego kochanka i uśmiechnął się.
— Jak ci się podoba wieczór? — zagadał.
Alex odetchnął ciężko, obserwując Ryana i kolekcję piw przed nim oraz przed Lennym, który wyglądał jak chomik z pełnymi mięsa ustami. Jego wzrok prześlizgnął się też na nadal rozgadaną Kate, na brata starającego się ją stopować i trzymać na ramieniu głowę Charliego. Ten miał już zamknięte oczy, chociaż mruczał coś, wyraźnie półprzytomny. Przeniósł też wzrok na Mike’a i Marg, którzy szeptali coś do siebie, raz po raz cmokając z czułością.
— Miły — odpowiedział krótko. Widząc, że nikt nie patrzy, położył kochankowi dłoń na udzie. — Jednak zrobił się dość intymny jak na „wspólnego” grilla.
— Chyba ci to nie przeszkadza? — zapytał Jason. Dodał z niskim pomrukiem, wychylając się do jego ucha: — Nikt nie będzie miał za złe, gdy też się w to włączymy.
Alex spojrzał na niego, a ich twarze przez to znalazły się wyjątkowo blisko. Tak blisko, że kiedy Grey mówił, Jason czuł jego oddech na swoich ustach.
— Mimo wszystko chciałbym czuć więcej prywatności, jeśli chcesz coś więcej niż w tej chwili — odparł, ściskając go za udo.
Jason od razu oblizał usta bezwstydnie.
— Ja nie mam nic przeciwko, żeby stąd spierdolić. Charliego i tak pewnie będą zaraz wynosić, więc się rozejdzie.
— I znowu okazałoby się, że znikamy jako pierwsi. Niezależnie od tego, czy udaje ci się mnie upić, czy nie — zakpił Alex z delikatnym chłodem w głosie.
Jason zacmokał i objął go w pasie, przesuwając palcami po jego boku.
— Nic niezwykłego. Mike i Marg zaraz zaczną nam się tu bzykać przy ognisku, więc bez różnicy, czy my się ulotnimy i zrobimy to z dala. — Widział, że Mike coraz bardziej sobie poczynał ze swoją dziewczyną.
Alex już miał odpowiedzieć, żeby się tak nie spieszył. Ale przerwał to Rush, który krzyknął, kiedy Charlie przechylił się do tyłu, najwyraźniej śpiąc.
— Dobra, wybaczcie, ale my idziemy. Charlie musi do łóżka — zarządził i objął kochanka pod pachy, unosząc go.
— Może ci pomóc? — zasugerował Lenny, który tylko szukał pretekstu, żeby zmyć się stąd z Ryanem. Nie chciał mu bezpośrednio mówić, aby poszli już do sypialni, bo jest napalony. Wolał nie wychodzić na tak niewyżytego przy znajomych chłopaka.
— To ja wam będę otwierać drzwi! — oznajmiła Kate stanowczo i uniosła się z ławki, kiedy Lenny i Rush zaczęli wynosić nieprzytomnego Charliego. Jeden trzymając za ręce, drugi za nogi.
— Siedź, Katy, lepiej, bo jak zachwiejesz się i wpadniesz do ogniska, to będziemy musieli potem sprzątać twoje prochy — zastopował ją Ryan z czarującym uśmiechem, widząc, że dziewczyna niebezpiecznie się zakiwała. Zamiast niej sam poszedł przodem przed Rushem i Lennym.
Kate zaburczała coś pod nosem, ale zgodziła się na taki obrót sytuacji. Usiadła z powrotem, wpatrując się dość tępo w powoli wypalające się ognisko.
— To czterech mniej — zauważył Jason, tak samo jak fakt, że to on jak zwykle najmniej się upił ze wszystkich. Na szczęście jako towarzysza miał Alexa, który w ogóle nie pił.
— Może, Mike, zabierzesz dziewczyny już do domu? — zasugerował Anglik.
Chłopak odwrócił się do nich. Miał już czerwone od pocałunków usta i… zdrową malinkę na szyi. Pokiwał energicznie głową i wstał, biorąc za rękę swoją dziewczynę.
— Katy, chodź — rzucił jeszcze do drugiej z dziewczyn i ujął ją delikatnie pod ramię.
Marg jeszcze pomachała pozostałej dwójce na pożegnanie, a Kate wysłała im buziaczka. Dała się jednak grzecznie poprowadzić, tylko dwa razy się potykając.
Jason zaśmiał się, odprowadzając ich wzrokiem. Ognisko wciąż się paliło, dzięki Rushowi, który w trakcie dorzucał do ognia. Na stoliku zostały brudne talerze, puszki po piwach, butelki i pusty karton soku.
— Nawet nie trzeba się było ulatniać, żeby być tylko we dwóch, hm? — mruknął do swojego kochanka.
— Można chyba podziękować za to Charliemu — odparł Alex, odrobinę się rozluźniając.
— Taa… a jak o młodym mowa, to chyba odpowiedź na jego pytanie dobrze zrobiła jego podejściu do ciebie — pochwalił tatuażysta i spojrzał na wieńce kwiatów, które wciąż mieli na sobie. — A tego się chyba już można pozbyć.
Alex zgodził się z nim, zdejmując najpierw ozdobę z kochanka, a dopiero potem z siebie. Pocałował go przy tym lekko.
— Pachniesz alkoholem — stwierdził oczywisty fakt. Dodał jeszcze: — I czemu tak myślisz?
— Bo gdy na niego patrzysz, to mu się wydaje, że byś go najchętniej utopił. Ale gdy mu przemawiasz tak do rozumu, to dociera, że jednak nie masz morderczych zamiarów — odparł Jason, po czym okręcił się na miejscu, by odwrócić się przodem do ogniska, a nie do stołu. — Odwróć się — poprosił o to samo kochanka.
Ten najpierw zamrugał, nie wiedząc, po co miałby to robić, ale w końcu trochę z łaską wykonał prośbę.
— Taką już mam osobowość. Do tego faktycznie dłuższy czas żywiłem nadzieję, że jednak Rush zwiąże się z jakąś kobietą i ułatwi wszystko.
— Ale już się z tym pogodziłeś, co? — Jason objął go za szyję i przyciągając do siebie.
— Nie miałem wyboru. Richard wydaje się w nim szczerze zakochany.
— I draństwem byłoby zmuszanie go do zrezygnowania z takiej ptaszyny — zakpił Jason, ale teraz już, gdy sam był w związku, nie był tak zirytowany szczęściem gołąbków jak kiedyś.
— Ptaszyny — prychnął pod nosem Alex, opierając się o Jasona. — Naprawę. Jednak wolę, gdy nie pachniesz wódką — jęknął, nie odsuwając się bynajmniej.
— Fajki łatwiej znieść? — zachrypiał rozbawiony mężczyzna, patrząc na niego z góry. Pogłaskał go po włosach.
— Tak. — Zapach papierosów był nieodłącznie związany z Jasonem. Czasami nawet kojarzył się Alexowi z seksem przez to, że mężczyzna prawie zawsze palił po.
— Powiedz to Ryanowi. — Tatuażysta zaśmiał się, wyciągając chude nogi do ogniska.
— Ma prawo nie lubić zapachu papierosów.
— Delikatnie powiedziane. A ty? Czego nie znosisz poza zapachem wódki? — zapytał i przesunął dłońmi w dół boku Alexa, po czym wsunął je pod jego koszulę.
Alex spiął się, lecz nie odsunął od Jasona, tylko bardziej do niego przylgnął.
— Że nie masz zahamowań? Że zachowujesz się czasami niedojrzale niczym nastolatek. Że podniecasz mnie, kiedy nie jest na to czas — odparł, patrząc Jasonowi prosto w oczy. — A jednocześnie wszystko… przyciąga mnie do ciebie jeszcze bardziej.
Tatuażysta był niemal urzeczony tymi słowami.
— Kurewsko mnie podniecasz — sapnął i pocałował go mocno, ale krótko. — I uwielbiam, kiedy tak mówisz.
— Kiedy wypominam ci twoje błędy? Mówię, jak niedoskonały jesteś? — spytał Alex, na chwilę zapominając o tym, że w każdej chwili ktoś mógł wrócić do ogniska.
— Kiedy mówisz, że mimo tego cię do mnie ciągnie — odpowiedział Jason i pogłaskał Alexa po boku.
Grey poczuł, jak dreszcze przechodzą przez jego ciało. Było to tak irracjonalne, że aż nie wiedział, jak się z tym czuć. Nic nie odpowiedział, wspierając się na kochanku.
— Mm? To jeden z momentów, kiedy cię podniecam, a nie jest na to czas? — zamruczał Jason, czując, jak Alex zareagował. Nie miał nic przeciwko, a wręcz zamierzał właśnie taki efekt wywołać. Przesunął wyżej palcami po jego skórze pod koszulą.
Alex westchnął krótko i spojrzał mu w oczy, jednocześnie kładąc własną dłoń na jego i zatrzymując go.
— Chyba nie tu?
— No, nie wiem… może? — rzucił złośliwie Jason, chociaż nie miał zamiaru się tu pieprzyć. Ale na małe macanko to było bardzo dogodne miejsce. Przynajmniej w jego mniemaniu.
Alex spojrzał na kochanka chłodno, ale nie odsunął dłoni.
— Może?
Tatuażysta zachichotał i pocałował go mocno w usta, lecz na tym zaprzestał, nie obmacując go bardziej. Wsunął mu tylko swój obkolczykowany język między wargi. Alex stęknął, puszczając jego dłoń i kładąc swoją na jego policzku. Pogładził go kciukiem, czując, jak myśli ulatują mu z głowy. W końcu odsunął go od siebie i spojrzał mu w oczy karcąco.
— Wódką też smakujesz. Będę pijany, nic nie pijąc, jeśli będziesz mnie tak całował.
Jason oblizał usta i przeciągnął się mocno. Po tym westchnął.
— Jakiś ty niedobry… To nic nie mogę zrobić w stosunku do ciebie? — zapytał z wyraźnie udawanym zawodem, wierząc, że Alex ugnie się pod tą niecną sugestią.
Ten zmarszczył brwi i sam się do niego wychylił, całując krótko w usta. Robił to jednak dość delikatnie, muskając ustami najpierw dolną, potem górną wargę tatuażysty.
— Wydaje mi się, że i tak dużo robisz.
Jason uśmiechnął się lekko i już tylko objął go luźno w talii.
— Może i robię dużo, ale też do głowy przychodzi mi dużo innych rzeczy, które bym chciał zrobić.
Alex oblizał usta, patrząc mu nadal czujnie w oczy.
— Chociażby jakie?
Jason tym razem się zawahał. Nie był pewien, jak zareagowałby Alex. Ten najwyraźniej to wyczuł. Sam nie był pewny, czy chce to słyszeć.
— I tak pewnie odmówię, więc słucham. Nic to i tak nie zmieni — rzucił trochę dla przekory.
Jason zaśmiał się i odparł:
— Okej, sam tego chciałeś. Myślałem o tym, jak robisz mi loda — wychrypiał, patrząc na jego usta.
Grey uniósł jedną brew z powątpiewającą miną. Spojrzał nawet na krocze kochanka, po czym jeszcze bardziej się skrzywił.
— Sam tego chciałem, a teraz żałuję. Tym bardziej, że w swojej wizji nie uwzględniłeś prezerwatyw.
— A zrobiłbyś przez gumkę? — spytał Jason od razu, głaszcząc go po boku uspokajająco.
— Nie.
— Bo się brzydzisz — bardziej stwierdził, niż spytał.
Alex dopiero teraz nieznacznie się zmieszał. Niespecjalnie chciał nawet próbować.
— Można tak powiedzieć.
Jason przytaknął z westchnieniem.
— Spoko — mruknął, pocałował go w policzek i spojrzał na płomienie.
Alex za to założył nogę na nogę, nie mając nic więcej do powiedzenia.
Siedzieli tak dłuższą chwilę, wsłuchując się w trzaskanie dochodzące z ogniska, nim z ogrodowej alejki dobiegły ich kroki. Kiedy spojrzeli w tamtą stronę, zobaczyli Marg, która uśmiechnęła się nieśmiało na ich widok.
— Jeszcze jesteście? Przyszłam troszkę ogarnąć, bo zostawiliśmy bajzel.
Alex potarł nasadę nosa, po czym wstał i podszedł do niej.
— Nie musiałaś. Zajmiemy się wszystkim, a w razie czego wezwie się kogoś, aby się tym zajął. — Położył jej dłoń na ramieniu, subtelnie sugerując, żeby sobie poszła.
Jason tylko uniósł na nich spojrzenie, a Marg speszyła się nieznacznie.
— Na pewno…? To… no, dobrze, to ja wrócę do Mike’a.
Alex tylko skinął jej głową, a kiedy już odeszła, Jason zaśmiał się pod nosem.
— Łatwo poszło.
— Można tak powiedzieć. Dlatego nie lubię miejsc publicznych.
— Chciałbyś zamieszkać w zamku z lodu, do którego nikt nie miałby wstępu? — zamruczał Jason z głupim uśmieszkiem i wyciągnął do Alexa dłoń.
Ten odetchnął ciężko, odchylając głowę do tyłu i zasłaniając twarz.
— Nie — jęknął, po czym podszedł do kochanka, ale nie podał mu ręki, tylko oparł dłonie o jego ramiona, zaś brodę o czubek jego głowy. — Po prostu nie lubię świadków tego, jak bardzo mnie zmieniasz. Wiem, że powiesz, że nikt tu nie ma złych zamiarów, lecz jest to nadal krępujące.
Jason uśmiechnął się ciepło i położył dłonie na jego dłoniach. Pogłaskał ich wierzch kciukami.
— Rozczulasz mnie, Alex. Choć po tym, jak ładnie uniknąłeś odpowiedzi na pytanie Katy, czuję, że wykpiłbyś się nawet wtedy, gdyby nas tu zastali z moją twarzą w twoich połóweczkach.
Alex poczuł, jak momentalnie się czerwieni. Był przy tym zadowolony, że kochanek nie widział jego twarzy.
— Odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
— Taa, choć Katy wiele z tego nie wywnioskowała. — Na wspomnienie jej miny Jasonowi chciało się śmiać.
— A to już nie moja wina. Mogła precyzyjniej sformułować pytanie.
Jason mruknął coś na potwierdzenie i dopiero po chwili delektowania się tą prywatnością, odezwał się:
— To co, królowo? Zbieramy się do łóżeczka.

21 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 103 – Integracja

  1. Shin pisze:

    Ja bym chciała żeby Katy była bi … Ciekawe kto by był tym najbardziej zaskoczony ? :P Skoro ona jako jedyna jest sama to niech ich zaskoczy i się zabawi z dziewczyną :D

  2. Katka pisze:

    Wadera, pozwól, że Ci odpowiem na te trzy piękne komenty pod jednym :) W ogóle fajowsko, że skusiłaś się do komentarzy :D Wieńcami z kwiatów faktycznie chyba tylko Katy była uszczęśliwiona, ale ma taką siłę przebicia, że niestety każdy, mniej bądź bardziej chętnie, musiał je przywdziać XD A jak każdy to każdy, nawet Alex, do którego to najmniej pasuje.
    „Tylko ciekawe, który pierwszy się złamie i zamiast mój i twój powie to właściwe strwierdzenie.” – hehe, w ich przypadku chyba może być naprawdę różnie. Który z nich jest bardziej skłonny to powiedzieć, czy może jednak żaden z nich nigdy tego nie zrobi, bo wolą, by zostało to niewyrażone słownie. A może jednak któryś Was zaskoczy i nagle z tym wypali :)
    „w końcu są rodziną nie? XD” – no właśnie, właśnie, więc nie powinni ani skakać sobie do gardeł, ani zachowywać zbędny dystans. Ale skoro obaj sobie to uświadomili, to powinno być lepiej, co nie? :) A co do integracji Alexa z grupą – haha, jak jeszcze będąc sam na sam z Jasonem ma szansę kontrolować sytuację i mówić „nie” w odpowiednich momentach, tak jednak jak jest tyle ludzi wokoło, to średnio ma okazję odmawiać i chcąc nie chcąc musiał się wdrożyć. Ale jak widać przeżył :)

  3. Wadera pisze:

    Co by nie mówić uwielbiam grę w butelkę w wykonaniu tej grupki. :D
    Kilka pytań było wybitnie interesujacych. :D
    Charli który musiał wydusić z Alexa jaki ten ma do niego stosunek, widać że im obu zależy żeby naprawić ich relacje (w końcu są rodziną nie? XD
    Pytanie Rusha o tatuaże Jasona też ciekawe i przy okazji ja się pytam KIEDY Jason zamierza wyatatuować sobie tą śnieżynkę, normalnie już się doczekać nie mogę :)
    I pytanie BOMBA Katy, rany ona naprawdę potrafi przywalić zwłasza po alkocholu;)
    trzeba przyznać, żę Alex nieźle ich wyplątał, chłopak ma umiejętności pinokia ze Shreka (jeśli koś wie o co mi chodzi;) mówienia wszystkiego tak żeby nie powiedzieć nic.
    Alex już się prawdziwie zintegrował z resztą grupy. Nie dość, że gra w coś tak przyziemnego i plebejskiego jak butelka, to w dodatku mizia się przy wszystkich z Jasonem (dyskretnie, bo dyskretnie, ale zawsze). Kiedy stwierdził, że nie chce wychodzić znowu jako pierwszy to mnie totalnie rozbroiło. ^^
    Czuje, że na lodzika to sobie jeszcze jednak Jason poczeka, mimo że widać że Alex walczy ze swoimi fobiami nie wymagajmy od niego wszystkiego naraz, baby steps.
    Oczywiście, standardowo nie mogę się doczekać następnego rozdziału. :D

  4. Katka pisze:

    Tigram, „Bo niewyżyta jestem, a co!” – jak każdy, jak widzę, jak każdy XD Spoko, zadbamy o Was na tej płaszczyźnie w końcu :) W końcu nie można narażać biednych czytelników na zbyt długą abstynencję. Co do strzepania – Jason zdecydowanie by nie pogardził! Och, chciałby, żeby Alexik się nie brzydził. Pasuje mu to, co teraz mają, ale każdy inny dodatek traktowałby jako coś zdecydowanie wow :)

  5. Tigram Ingrow pisze:

    Lubię gdy Charlie pije ^^ Co prawda faktycznie szkoda Rusha, ale cóż – mógł pilnować swoją ptaszynę, nie?
    A Alex w dowodzie powinien mieć zamiast imienia wpisane ‚dyplomata’ :D
    Poza tym ta cała rozmowa jego z Jasonem – świetna. Lubię gdy Jason się z nim droczy, uwielbiam wręcz. I lodzik, och koniecznie! Albo może niech mu chociaż strzepie? Myślę, że Jason by nie pogardził. No chyba, że by mu Królowa strzepała w satynowych rękawiczkach. Oj joj, to by było ostre, ostre!
    No i to: „Ryan tylko spojrzał na niego i, albo dzięki alkoholowi, albo z jakiejś wewnętrznej potrzeby, pochylił się do Lennego i pocałował go w usta.
    – To seksowne, nie ma się czemu dziwić – powiedział i wyprostował się, sięgając po butelkę.
    Mulat aż na moment zastygł, wpatrując się w profil chłopaka. Miał ochotę złapać go za rękę, przyciągnąć go do siebie i zwyczajnie wbić mu się w usta pocałunkiem, chwycić go za biodro i przycisnąć do siebie. Powstrzymał się jednak resztkami sił woli.” Ryan mu robi dobrze ustami – ale mówiąc pikantne rzeczy, a nie obciągając. Kto by pomyślał, co? ^^
    Czekam na kolejny odcinek i mam nadzieję, że w końcu będzie ociekał seksem i erotyzmem ^^
    Bo niewyżyta jestem, a co!

  6. kkohaku pisze:

    Kat, ja bym się nie obraziła za osobną serie z nimi xP Mam słabość do Charliego i do Rush’a :) Nie wiem, lubię takie pary. Ja po proszę jakiś rozdział z nimi xP O ich perypetiach ;p

  7. Katka pisze:

    Coke, słodka cipka to dobre określenie Charliego XD Dla jednych jest to do zniesienia, dla innych nie, ale cieszę się, że jesteś jedną z jego fanek :)

    Floo, „Nic nie poradzę na to że jestem niewyżyta i uwielbiam czytać o tym jak się sekszą XD” – zauważyłam, że sporo Was na ciśnienie na seks naszych chłopców, a my tak okrutnie to ograniczamy XD Haha, a z tym samochodem – cóż, Ryan faktycznie jeszcze by nie pogardził przejażdżką, ale pogadać ogólnie o samochodach lubi, a Alex nawet nawet się na tym zna :) Trzeba było to wykorzystać. Och, a Alexowe podejście do zmian – na pewno się ich w jakiś sposób obawia, ale faktycznie jakby nie chciał się im poddawać, to by tego nie robił. Już za bardzo wpadł, by teraz się wycofać, a Jason mimo wszystko nie narzuca dużego tempa i to chyba pasuje Alexowi :)

    Elis, my też, aż za bardzo XD

    Kohaku, spoko, na cięższe chwile też nadejdzie czas, ale na razie dajmy się im nacieszyć sobą, skoro mają okazję :) Powrót do rzeczywistości jest nieunikniony. Awww, a książę i Charlie… serio mnie buduje, że są i tacy, którzy lubią tą cukrowatą parką XD

  8. kkohaku pisze:

    Och a ja nagle zapragnęłam jakiejś katastrofy O_o Chyba za słodko mi się zrobiło. Hmm… a ja chcę scenę z gołąbkami T___T Kocham Jasona, ale nie wiem, ale co do par wolę księcia z Charlim xD

  9. Elis pisze:

    Shiv, „I cały rozdział to sex. Bo się “nie da” opisać tego krótko. Yeey XD” I dobrze, że się nie da, bo ja naprawdę kocham dłuuuugie opisy takich scen. :))

  10. Floo pisze:

    oooch cudny rozdział, ale i tak mam cichą nadzieję że w przyszłym rozdziale, ze szczegółami się dowiemy jak tę noc spędzili Jason z Alexem i Lenny z Ryanem :D Nic nie poradzę na to że jestem niewyżyta i uwielbiam czytać o tym jak się sekszą XD
    Ale strasznie mi się ten rozdział podobał, mimo że Katy zaczęła mnie irytować XP
    Mnie tylko zdziwiło że wszyscy tak się napalili na pytanie Ryana do Alexa. Ja byłam pewna że będzie chodzić o samochód, ale sądziłam że zapyta „dasz mi jeszcze kiedyś poprowadzić?” xD
    Rozmowa Jason z Alexem była po prostu cudna! Alex przyznał się do tego że Jason go tak bardzo zmienia, ale ja z tego wywnioskowałam jeszcze jedną rzecz. Alexowi nie dość że nie przeszkadzają te zmiany, to myślę że on się z nich nawet cieszy :) Ale i tak rozpłynęłam się naj bardziej, na jedno stwierdzenie Alexa :
    „Że podniecasz mnie, kiedy nie jest na to czas – odparł od razu, patrząc Jasonowi prosto w oczy tymi swoimi lodowatymi. – A jednocześnie wszystko… przyciąga mnie do ciebie jeszcze bardziej.”- Alex, jedno twoje słowo i osobiście zlikwiduję z waszej drogi Jane (czy jak tam Czarownicy było)! Powiedz tylko! No proooooszę, powiedz że mam się jej pozbyć!

    A tak z innej beczki, ciekawa jestem jakby odpowiedział Jason, gdyby go zapytali czy ma zamiar zrobić sobie tatuaż z wiązany z KIMŚ?!
    No i dobrze że on jest rudy. Przynajmniej ta jego wredota jest taka kochana i urocza :D (a mi się podobało jak rzucił w Katy tym kurczakiem XD) Jason idź do mięsnego niech ci sprzedadzą kurze nóżki, i postrasz nimi Katy!!!

    A właśnie wyłapałam 2 błędy/literówki. Pierwszego nie pamiętam ale był gdzieś na początku (pamięć dobra ale krótka XD), a drugi to „I jeszcze będą kiełbaski. Na szczęście tylko po jednej na głowę – dodała Marg, samemu sobie biorąc szaszłyka.”

    Weny dziewczyny, bo ja już chcę następny rozdział i dziki seks :D

  11. coke pisze:

    Zajęło mi to… tak z 2 tygodnie, może 3. Tylko ja to czytałam w MOIM zawrotnym tempie z dość dużymi przerwami.
    Haha no bo jak tutaj nie być fanką Charliego kiedy to taka słodka cipka (za przeproszeniem) jest xD
    Dla mnie wcale nie musi być słodko, ale jak już musi to jakoś to przeżyję xD

  12. Shivunia pisze:

    Yaoistka^^ >> Nie obraziłybyśmy się gdyby ktoś zekranizował nam FDTS. Tylko fajnie by było być na castingu i mieć wpływ na wybór aktorów. Och. Musieliby się ładnie czerwienić XDD

    Liviah >> I powstała taka Liviahowa kałuża XD We like that.

    Quarati >> Katy do zakonu? Co najwyżej męskiego. Tam by mogła chociaż sobie pofantazjować, a w takim dla niej… oj. Byłoby ciężko. Przegryzłaby łańcuchy jakby ją tam nimi przykuli. Ale ogólnie fajny sen. Ja osobiście nie pamiętam co mi się śni. A z dziś mam tylko przebłyski i BARDZO żałuje że nie pamiętam więcej ;(
    A co do PS.’a to przypuszczamy, że oni też najchętniej nie wracaliby do domu.

    nela >> Rozumiem, że Alex jest jak „gorący lód”, że tak roztapia ;)

    Gordon >> Właśnie z Kat doszłyśmy do wniosku że czasami powinieneś wyjść nam z głów XD Jesteśmy aż tak przewidywalne hie hie hie XD (postaramy się to naprawić) „Lenny z Ryanem tez taka powinien przeprowadzic” – ooooj tak. Nie wiemy jednak jaki byłby jej skutek. Od cudownego po tragiczny. „Teraz czas na goraca akcje skoro kazdy podchmielony ;p” – gorąca akcja z nieprzytomnym Charliem XD

    Elis >> „Czyli Lenny mieszka z matką. To Ryan nie musi się martwić, że pomieszkuje u innego faceta. :)” chyba że Lenny nie mówi prawdy… albo nie całą prawdę ;> Co do pytań to fakt. Niektórym, tak jak Alexowi trzeba zadawać odpowiednie pytania. Jay jest jeszcze do tego przez niego chroniony. Oj, nie można iść na łatwiznę jak Katy ;) „Jay mimo ze zna kochanka, to i tak pewnie zrobiło mu się przykro na myśl, że ten się brzydzi go” Faktycznie zrobiło mu się przykro aleeee… on niczego nie uważa za niemożliwe. W końcu na początku Alex uważał za niemożliwe bycie znowu kiedykolwiek na plecach w seksie. „Najlepiej A/J i R/L i gorące scenki.” I cały rozdział to sex. Bo się „nie da” opisać tego krótko. Yeey XD

    coke >> Caaaałość. Woow. Fajnie. Ile czasu ci to zajęło? Kat się cieszy z kolejnej fanki Charliego, w końcu to jej pierwsze dziecko ;) „I czekam jeszcze na jedną rzecz – NA DRAMAT!” – oooch zła kobieto. Dramatów się zachciewa ;) Ale nie ma co się dziwić. Aby było dobrze musi być i słodko i gorzko. A czasami i ostro. W końcu ile można jeść same słodycze ;p

  13. coke pisze:

    Ahh, nadrobiłam całość w (jak na mnie) całkiem krótkim czasie i… straasznie mi się podoba.
    Mój komentarz to pewnie specjalnie twórczy nie będzie, ale powiem tak – kocham xD
    Baardzo sympatyczny rozdział, taki luźny…
    I było to co kocham najbardziej -pijany Charlie. Ogólnie kocham Charliego (jakoś wolę go bez Rusha, ale co tam…) a pijanego szczególnie. Dlatego dziękuję bardzo xDDD
    A Jason i Alex – mrał. Wierzę, że Królowa się w końcu przełamie i będzie dziki seks w publicznej toalecie, albo w innym publicznym miejscu xD

    I czekam jeszcze na jedną rzecz – NA DRAMAT! Cukierkowo i przyjemnie się robi, liczę, że już wkrótce sprawicie, że coke będzie mogła wydać z siebie okrzyk fangirlsa czytając o „cierpiących ciachach” xDD

  14. Elis pisze:

    Czyli Lenny mieszka z matką. To Ryan nie musi się martwić, że pomieszkuje u innego faceta. :)
    W ogóle niektórzy zadawali bardzo ciekawe pytania. I Katy koniecznie chciała poznać seksualne tajemnice, a tu się nie udało. Alex doskonale wybrnął z sytuacji. Ale i ma rację ona zadała złe pytanie.Przecież pasywny kochanek też może być na górze, tak jak Alex. W ogóle Charliego też bardzo ten temat interesuje. I jak słodko się spił. Fakt Rush na seks niech nie liczy. Natomiast tyłek Ryana ponownie „zagrożony”. Uch gorąco mi się robi na myśl co pomiędzy nim i Lennym będzie się działo. Mam nadzieję, że jest to opisane, bo Leniaczek jest taki napalony. :)
    Bardzo mi się podobała rozmowa Alexa i Jasona, szczególnie sama końcówka, kiedy Alex podszedł do Jaya i oparł mu brodę i czubek głowy. Dużo czasu minie, zanim Alex zdobędzie się na zrobienie lodzika. Jay mimo ze zna kochanka, to i tak pewnie zrobiło mu się przykro na myśl, że ten się brzydzi go. Ale małymi kroczkami dojdą do celu. Już i tak Alex się bardzo zmienił. „Po prostu nie lubię świadków tego, jak bardzo mnie zmieniasz.” Roztapia się przy nim, a ja wraz z nimi. Teraz mam dylemat, bo ich seks też chcę. I nie wiem co bym chciała w następnym rozdziale. Najlepiej A/J i R/L i gorące scenki. Dobra, wychodzi na to, że jestem zboczuchem, ale co mam poradzić na to, że mi się ich chce. Najlepiej długo i mocno. :)
    Pomysł z butelką był super i jak czytałam zrobiłyście sobie karteczki i losowałyście komu zadać pytanie i to Wam wyszło świetnie, tak naturalnie.

    A i jeszcze podobało mi się to: „Rush spojrzał na dziewczynę dość surowo.
    – To obaj chyba jesteśmy babami. Katy, proszę cię, myśl czasami, zanim coś powiesz. To ich życie, nie wadzą ci, tak samo jak my tobie nie wchodzimy do sypialni. Niech to, kto w jakiej pozycji sypia, cię nie interesuje.” Dobrze powiedziane. Zwłaszcza pierwsze zdanie i ostatnie z zacytowanego tekstu. To samo miałam ochotę jej powiedzieć. To jest sprawa między dwojgiem ludzi. Co, jak, kiedy, gdzie TO robią. Chociaż mnie się łatwo mówi, bo wiem co dzieje się między nimi w sypialni, a na jej miejscu też bym była ciekawa. Alex i Jay są cholernie interesujący i pociągający, jak i Ryan z Lennym. :)

  15. Gordon pisze:

    Wiec Lenny mieszka z matka jak podejrzewalem. Czuje sie madry ;p teraz licze ze o tym jeszcze pogadaja wiecej po ognisku. Ciekawe czy Lenny by chcial przedstawic Ryana mamusi. Jakos watpie xD rozmowa Jasona i Alexa o robieniu loda tez byla lux i mam nadzieje ze do czegos zmierza ;p Lenny z Ryanem tez taka powinien przeprowadzic. No i mlody jak zwykle odjebal z tym piciem xD mwahaha, jest czasami tak fajnie dzieinny. A alex ma prawie tak gadane jak Ryan. Katy zostala zgaszona. Zajebista zabawa ogolnie z ta butelka. Teraz czas na goraca akcje skoro kazdy podchmielony ;p

  16. nela pisze:

    Alex jak zawsze roztopił moje serce. ;)
    Mam nadzieję, że następny rozdział rozpocznie gorący seks smoka i królowej.

  17. Quarati pisze:

    Dzisiaj śniło mi się, że poprzedni odcinek był ostatnim tego opowiadania. Wtedy jak nigdy napisałam posta, że przecież nie można zakończyć historii w takim momencie odpowiedziałyście mi, że przecież wszyscy są szczęśliwi i kochani, a najwyżej dopiszecie dodatek w, którym Katy poszła do zakonu. Parę godzin po obudzeniu włączyłam stronę i jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam nowy odcinek. Chwilę to przemyślałam i sama się potem dziwiłam jak mi się sen z jawą wymieszał…

    Ps. Uwielbiam jak wszyscy są razem i ktoś się upija, zawsze mnie to rozbraja. Niech nie wracają do Miami!

  18. Liviah pisze:

    Alex, jak na Lodową Królową przystało, kompletnie mnie roztopił… cudowne!

  19. Yaoistka^^ pisze:

    Rozdział boski po prostu no! A te teksty Alexa! xD Miód i orzeszki!!! ^^ A ten tekst Jay’a na końcu! Oj Alex! Ale ty się zmieniasz! ^^ Kurde ciekawe jakby to wyglądało w filmie, takie zaczerwienienie! xD Oj ale wszystko co dobre się kończy :(
    WENY! ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s