Fire Dragon Tattoo Studio – 101 – Wzrok mordercy

— Chcesz już koszulę? — zapytał Charlie, widząc, że skóra Rusha wyschła. Nie musiało minąć wiele czasu, bo słońce naprawdę mocno świeciło.
Wyszli z plaży całą paczką i ruszyli między domki szeroką ulicą. Dalej widać było parasole, pod którymi ludzie sprzedawali lody, a także sklepiki, za których witrynami można było zobaczyć pamiątki, słodycze, różne stroje i sprzęty do pływania.
Grey zabrał chłopakowi ciuch i zarzucił go na ramiona. Nie kłopotał się zapinaniem guzików.
— W ogóle niezły wspólny wyjazd, nie? Jeszcze trochę i do końca się podzielimy — prychnął do Charliego i Kate, bo akurat Mike pociągnął Marg na bok, żeby kupić jej lody w ładnej budce pasującej do reszty. Wszystkie budynki były zaaranżowane w ten sam sposób dla podtrzymania spójności wizerunku wyspy.
— Taa, Ryan znowu zwiał z Lennym, a twój brat pewnie mizia się z Jasonem — odparł Charlie, zakładając włosy za uszy. Wiatr był dość silny.
— Ale na ognisko mają wszyscy przyjść! — fuknęła Kate. — Mamy się razem bawić, kurcze.
— I przyjdą — zapewnił Rush. — Dopilnujemy tego. Jak słońce zajdzie, to Ryan i Lenny już nie będą siedzieć na plaży, a mój brat na pewno nie będzie się „miział” z Jasonem, gdy ktoś będzie zbyt blisko. Nie pozwoliłby mu na to.
— Chyba że go upijemy. — Dziewczyna zachichotała jak mały diabełek. Po tym pisnęła i doskoczyła do jednej z witryn, na której zobaczyła kwiatowe wieńce. Można je było zawiesić na szyi. — Kupmy takie! Dla każdego! — rozkazała, oglądając się na Rusha i Charliego.
Zaciekawiony Anglik uniósł brwi.
— Umm… Szczegół, że Hawaje są w ogóle z drugiej strony — mruknął, ale zbliżył się.
— Oj, to mały szczególik! — Zaśmiała się i złapała go za rękę. — Chodź, musimy kupić dziewięć!
— To ja tu poczekam i powiem Mike’owi i Marg, żeby zaczekali — rzucił Charlie, widząc, że dziewczyna już ciągnie Rusha do sklepu.
Ten nie miał szans, żeby odmówić, czy zaprotestować. Charlie uśmiechnął się pod nosem i wcisnął ręce w kieszenie beżowych, krótkich spodenek, kiedy ruszył do swojego kumpla i jego dziewczyny. Ci jedli lody i powoli szli dalej.
— Poczekajcie! — zawołał i dobiegł do nich.
Para zatrzymała się. Widząc brak pozostałej dwójki, zamrugali niemal identycznie. Wyglądało to zabawnie, zwłaszcza że trzymali po rożku lodowym w prawej ręce.
— A ci szaleńcy gdzie znowu? — spytał Mike.
— Katy postanowiła nam wszystkim kupić wieńce z kwiatami. Znaczy za pomocą portfela Rusha. Mam tylko nadzieję, że nie chce zrobić jakichś egzotycznych tańców przy ognisku.
— Czemu nie? — spytała Marg, za co została spiorunowana spojrzeniem swojego chłopaka.
— To byłoby dziwne — stwierdził, wyobrażając sobie wszystkich homo kumpli w samych gatkach, z wieńcami na szyjach, którzy wyginaliby się i ocierali o siebie przy muzyce… Stop, rozkazał sobie w myślach. — To zdecydowanie głupi pomysł — mruknął grobowo.
— A może po prostu boisz się, że się wygłupisz, gdy wyjdzie, że nie umiesz tańczyć? — zasugerowała dziewczyna.
Charlie zaśmiał się i spojrzał z rozbawieniem na naburmuszonego Mike’a.
— Dobrze, że nikt z nas nie gra na gitarze, bo serio Katy by nas zaciągnęła do tańca.
— Chyba że znowu nagle wyłoni się kolejny z rozlicznych talentów wspaniałych braci Grey — mruknął gorzko Mike, bo naprawdę nie chciał tańców. — Albo po prostu ktoś włączy muzykę. — Spojrzał wymownie na Marg, aby przypadkiem nie przyszło jej to do głowy.
Dziewczyna zaśmiała się cicho i polizała lody.
— Może będziemy mieć przewagę głosów i nikt nie włączy — rzucił Charlie. — Jason i Alex chyba też nie będą na tak.
— Tylko pytanie, czy głos Katy zostanie policzony jako dwa? Bo ona lubi wymuszać na nas takie rzeczy — zauważył Mike, akurat kiedy zobaczył za plecami Charliego wychodzących ze sklepu Rusha i Kate.
Oboje wyglądali jak chodzące rabatki. Byli cali obwieszeni kwiatowymi wieńcami. Chłopak mógł przypuszczać, że kupili więcej niż po jednej girlandzie na głowę.
— I czy Ryan i Lenny jednak tego nie podchwycą — rzucił jeszcze, nim wyszedł naprzeciw kochankowi, który uśmiechnął się do niego zza kwiatów.
— Wyglądamy jak kwiatowe bałwanki! — Śmiał się. Wieńce miał założone na szyję i jeszcze na ręce. — Weź sobie dwa.
Charlie wziął od niego wieńce i zawiesił sobie na szyi. Wychylił się i cmoknął Rusha.
— Już widzę, jaki Jason będzie wniebowzięty, gdy mu to założymy. — Zaśmiał się, a Mike i Marg zabrali od Kate wieńce dla siebie.
— Albo Alex — dodał Rush z szatańskim uśmiechem.
— No, mówiłam, że to dobry pomysł! — Kate ucieszyła się. — Już chcę wieczór!
Mike zaśmiał się, mając na szyi wieniec. Złapał Marg za rękę, kiedy ruszyli dalej szeroką ulicą, mijając po drodze licznych turystów. Nie dziwił się, że ludzie przyjeżdżali tu na wakacje. Było gorąco i niesamowicie kolorowo.
— Może być miło, jeśli obozy się nie zrobią. Więc sugerowałbym wymyślenie czegoś, co zajęłoby wszystkich tym samym.
— Moglibyśmy w coś zagrać? — zaproponowała Kate, obwieszona największą ilością wieńców.
— Tylko w co? — spytała Marg. — Tak, żeby wszyscy się bawili.
— Mamy karty. A jak nie, to… w butelkę — wypalił Charlie, a Mike spiorunował go wzrokiem.
— Charlie, już chyba lepsze egzotyczne tańce. Znowu się skończy jak na łodzi i będę miał namalowane na tyłku serduszko — dodał, rzucając Kate wymowne spojrzenie.
— Ej, może być tylko na pytania, a nie na zadania — odparła od razu, szturchając chłopaka w bok. Bynajmniej nie czuła się winna.
— No, tak to mogłoby być okej — przytaknął uspokojony Mike.
— Dobrze, że nie wpadła na pomysł rozbieranej butelki — szepnęła mu Marg do ucha i pogłaskała po dłoni.
Mike wyglądał na zdegustowanego.
— Chyba tylko ona miałaby z tego ubaw.
Marg zachichotała i przytaknęła. W tym czasie Charlie złapał Rusha za rękę, podążając z nim na końcu.
— Pasuje ci to — rzucił, popatrując na całą postać kochanka. Naprawdę Rush wyglądał, jakby był w swoim naturalnym środowisku. Z uśmiechem, rozpiętą koszulą i wieńcem kwiatów. — Po ognisku chcę cię całego dla siebie… — zamruczał. Po czym dodał z lekką konsternacją: — Choć ściany są tu dosyć cienkie…
Rush ścisnął jego dłoń mocniej, po czym przysunął ją sobie do ust i cmoknął w wierzch.
— Może trochę, ale nie wracajmy do tego. Tym bardziej, że Ryan chyba nie chce o tym mówić, a Lenny dość dzielnie, jak mówiłeś, go w tym wspiera.
Charlie przytaknął i zerknął na resztę, żeby upewnić się, czy przypadkiem nie słyszą ich rozmowy. Na szczęście zajęci byli wymyślaniem pytań, które mogliby zadać w trakcie gry w butelkę. Najwyraźniej wyjątkowo głupie pomysły przychodziły im do głowy, bo co chwilę wybuchali głośnym śmiechem.
— Mhm, to w ogóle chyba miała być tajemnica — mruknął.
— Z tego co mówisz, jakie Ryan ma do tego podejście… — Rush zamyślił się. — Raczej tak. Chociaż nie trudno było rozpoznać, że to on krzyczy. Zawsze się tak darł? — spytał jeszcze, pijąc do tego, że kiedyś przecież jego chłopak miał bliższe kontakty z Ryanem.
— Nie… Ryan w ogóle nigdy nie dawał się brać. Więc kiedy się… no, pieprzyliśmy, to był na górze. Ale czemu nie trudno rozpoznać? Ja myślałem, że to Ryan jest tam topem. — Może to było powodem tego, że znał Ryana z takiej, a nie innej strony i wiedział, jakie ma teorie. Ale naprawdę nie spodziewał się, że usłyszy swojego kumpla jęczącego pod innym facetem. I te malinki wszędzie… To nie mógł być łagodny seks.
Ruch pokręcił głową.
— W sensie, że to jego głos. A… kto tu dominuje? Nie wiem. Wiesz, oni obaj są tacy, że po nich ciężko coś wywnioskować. Chyba. — Wzruszył ramionami, samemu się nad tym zastanawiając. Ryan go irytował podejściem, jakie miał do Charliego, ale Lenny był od niego jeszcze dziwniejszy. No i nic o nim nie wiedzieli, więc pomysł z grą w butelkę na pytania nie był wcale taki głupi.
— Mhm. My nie mamy takich problemów. — Charlie zaśmiał się. Zdawał sobie sprawę, że każdy tu wiedział, kto jest pasywny w ich związku, ale nie uważał tego, tak jak Ryan, za coś poniżającego.
— Mhm. My nie mamy takich problemów. Więc nie róbmy może też im? Hm? — zasugerował Rush, całując chłopaka w skroń.
— Pewnie.
— Grrrr, gołąbki, chodźcie, bo zostajecie w tyle! — zagruchała Kate i dodatkowo dobitnie zagwizdała na palcach.
Charlie prychnął pod nosem i pociągnął Rusha za rękę.

***

Ryan zmrużył oczy, kiedy słońce mocniej mu w nie zaświeciło. Był skupiony na pokonywaniu długości fali na zgiętych nogach, podziwiając ruch deski i delektując się szybkością. Fale były bardzo wysokie, więc korzystał, ile mógł. Do tego Lenny nawet nieźle załapał podstawy i fajnie im się na początku surfowało, póki mężczyzna nie zdecydował wylenić się na piasku. Ryan jednak chciał jeszcze trochę popływać. Z drugiej strony nie dziwił mu się. Jeśli nie miało się doświadczenia, to machanie rękami przez godzinę mogło zmęczyć. Choć przypuszczał, że więcej w tym było lenistwa kochanka niż prawdziwego zmęczenia.
Kiedy w końcu fala zniknęła, ruszył z powrotem na głębszą wodę. Był kawałek od plaży, więc nawet nie kłopotał się wypatrywaniem Lenny’ego na piasku, skoro ten i tak pewnie po prostu się opalał.
Nagle zobaczył kątem oka, że ktoś płynie w jego stronę. Nie pomylił się w ocenie i w końcu ujrzał szeroko uśmiechniętą twarz Nate’a. Sam wciąż leżąc brzuchem na desce, odpowiedział uśmiechem, choć z większym dystansem niż jeszcze wczoraj. Wolał go nie prowokować.
Kiedy ten już podpłynął, Ryan rzucił:
— Pływasz samotnie, a nie z żadnymi kumplami?
Nate uniósł się na desce i usiadł na niej okrakiem. Odwrócił się w przeciwną stronę do Ryana i wskazał mu grupkę osób na deskach kawałek dalej.
— Tam są. Ale podpłynąłem, żeby zobaczyć, wiesz, jak ci idzie.
— I jakieś wnioski wyciągnąłeś z obserwacji? — Ryan uśmiechnął się, unosząc i również siadając. Fale raz po raz wzbijały ich do góry, bujając.
— Że nieźle. Nieźle. Fajnie, kurde, czujesz fale. Aż miło popatrzeć.
— Nie musi się kończyć na patrzeniu. Możemy razem przepłynąć jakąś falę — zaproponował Ryan. Sam był ciekaw, jak szło Nate’owi.
— Wiesz. Razem przepłyniemy jakąś falę. Fajnie to brzmi. — Ten zaśmiał się. — Trzeba jeszcze tylko jakąś dobrą złapać — rzucił, po czym pochylił się do przodu, na brzuch i ruszył naprzeciw falom.
Ryan niespiesznie popłynął za nim. Słońce przyjemnie grzało w plecy, gdzieś na horyzoncie widać było jacht, a szum wody miło działał na zmysły.
Kiedy wreszcie zaczęła się tworzyć większa fala, obaj odczekali do pewnego momentu i unieśli się, nabierając tempa oraz przecinając wodę swoimi deskami. Nate płynął kawałek przed Ryanem, po jego prawej stronie. Dzięki temu ten mógł widzieć jak jego duże, silne, ciemne ciało, całe mokre od wody, balansuje na desce. Facet był w tym naprawdę niezły.
Sam czuł się zupełnie swobodnie, płynąc na desce. Niemal nie musiał wkładać w to żadnego wysiłku. Nacisnął stopami w odpowiednie miejsce i zaczął robić większe zawijasy na wysokiej fali. Chciał wykorzystać ją, jak tylko się dało.
Trwało to może chwilę, ale przyjemność była ogromna. Nawet z tego, że dopłynęli już bliżej brzegu, kiedy fala się zmniejszyła, załamując się. Nate zeskoczył z deski i dopiero po chwili wdrapał się na nią, lecz tylko górną połową ciała. Spojrzał na Ryana, który już siedział na swojej.
— Fajnie! — krzyknął do niego, podpływając.
— Powiedziałbym, że nawet bardzo. — Chłopak uśmiechnął się, oddychając głęboko i poruszając nogami w dość ciepłej wodzie. Sam był cały mokry, strużki wody spływały mu po ciele, a srebrny krzyżyk błyszczał na jego klatce piersiowej od słońca.
Nate podpłynął do niego jeszcze bliżej, aż ich deski się dotknęły. Wyciągnął dłoń i dotknął palcami jego kolana.
— Chcesz jeszcze raz?
Ryan spojrzał tam, ale na razie nic nie zrobił. Odpowiedział tylko:
— Nie pogardziłbym chwilą przerwy. To bujanie się też jest przyjemne, a fale nie wyglądają, jakby miały zamiar udać się na spoczynek.
Nate uśmiechnął się do niego szeroko.
— To zajefajnie! — Zaśmiał się, nadal smyrając go palcami. — Bo… wiesz. To, co wczoraj mówiłem, to jakoś się nie zmieniło. Naprawdę, spoko z ciebie koleś. A teraz… — zlustrował go spojrzeniem — naprawdę to lepiej, wiesz, no… widzę.
Ryan ponownie spojrzał na palce na swoim kolanie. Nieco się zirytował, widząc, że Nate mimo świadomości, że był zajęty, wyraźnie do czegoś dążył. Przerabiał to już z Mattem i nie podobała mu się wizja powtórki.
— Bardzo mi miło, że się podobam i muszę powiedzieć, że ty również jesteś bardzo w moim typie, ale jak pewnie wiesz, tylko ten seksowny facet z dredami może mnie tak dotykać.
— Przecież, kurcze, nawet nie widzi. Nie mów mi, że jest z niego taki zazdrośnik. — Nate zaśmiał się, nie odsuwając dłoni. — I, ej… Ryan. Czemu wczoraj, wiesz, nie odpisałeś? — spytał z zawodem w głosie.
Chłopak zmarszczył lekko brwi i złapał jego rękę w nadgarstku, odsuwając od siebie. Delikatnie, ale stanowczo.
— Właśnie dlatego, że jednak taki z niego zazdrośnik.
— A ty? — spytał Nate, patrząc chłopakowi czujnie w oczy.
— Sprecyzuj, proszę.
— A ty też jesteś taki… wiesz, zazdrosny i na wyłączność, czy jednak, no, ciągnie cię do wakacyjnej przygody?
— Nie, nie ciągnie mnie do wakacyjnej przygody. Powiedziałbym nawet, że nie ciągnie mnie do żadnej przygody, bo ten pan zazdrośnik, którego mam, całkowicie mi wystarcza. Nie bierz tego do siebie, Nate, bo jestem pewien, że gdybym był wolny, to bardzo chętnie zwiedziłbym z tobą bardziej zamknięte przestrzenie niż ocean i je rozdziewiczył — uśmiechnął się wymownie — ale jestem jednak typem, który woli zamknąć intymność w kontaktach z jedną osobą.
Nate, słuchając go, miał coraz mniej rozweseloną minę. Na końcu już tylko potakiwał.
— Nie wydawałeś się takim… wiesz, konserwatywnym typem — zauważył. — I nawet od początku, nawet jak gadaliśmy na plaży, to po prostu tak, wiesz, gadałeś, co ci ślina na język przyniosła? — dopytał jeszcze, będąc całkowicie poważnym.
Ryan zmarszczył brwi, przytrzymując się deski. Wciąż unosił się i opadał na wodzie.
— Staram się nie mówić tego „co mi ślina na język przyniesie”. Wydałeś mi się fajnym facetem, więc nie czułem potrzeby cię zbyć.
— Ale i tak byłem zdany na porażkę. Szkoda — jęknął Nate, po czym wyciągnął się i klepnął go w udo. — Ale spoko. Niektórych to jak już trafi, to są zatopieni. Wiesz, jak takie… ten, wraki, co ładne, ale nimi już nie popłyniesz.
Ryan pokiwał głową ze zrozumieniem, w duchu nagle nieco rozbawiony. Ten koleś był naprawdę atrakcyjny, chociaż… dziwnie mówił.
— Jesteś na tyle seksownym facetem, że pechowa passa szybko ci minie. Miami to dobre miasto dla szukających wakacyjnej przygody facetów, a wyspa Fishera, jak widać, jeszcze bardziej… dla tych wolnych. — Uśmiechnął się i skinął na ocean. — Zaliczamy jeszcze jedną falę?
Nate skinął głową i wdrapał się na deskę.
— No jasne. Byle mnie potem ten twój „zazdrośnik” nie mierzył takim morderczym spojrzeniem. — Zarechotał. — Niemal, kurde, stary, bez urazy, ale jak jakiś morderca. — Zaśmiał się i dopiero zaczął płynąć na głębszą wodę, żeby tam złapać dobrą falę.
— Morderca mówisz? — Ryan odpowiedział śmiechem, płynąc za nim. — Kto by powiedział, że to aż tak widać w jego oczach.
Nate wykonał kilka zamaszystych ruchów rękoma, po czym zatrzymał się i obejrzał na Ryana.
— Co? — spytał z konsternacją na twarzy. — Jajca se robisz?
— Nie, poznaliśmy się w uroczym miejscu zwanym powszechnie zakładem karnym.
Nate uśmiechnął się wybitnie sztucznie.
— Wkręcasz mnie, co? Za dużo, wiesz, „Skazanego na Shawshank”?
— Nie oglądałem niestety. Filmy o tematyce więziennej chyba mają to do siebie, że odrzucają od siebie więźniów. Przynajmniej niektórych. Ale jakoś fakt, że swoje odsiedziałem, sprawił, że w twoich oczach nie jestem już takim fajnym facetem? — spytał Ryan, w sumie zdając sobie sprawę, że takie informacje nie zachęcają. To był chyba jeden z większych plusów, że związał się właśnie z Lennym. Ten sam siedział, więc dobrze wiedział, jak to jest. I nie uważał go przez to za kogoś z marginesu.
— To… eee. Nie. Tylko że… e… — Nate zmarszczył brwi. — Bo wiesz, stary, spodziewałem się, że raczej, mówiąc mi, że spotykasz się, ten, z mordercą, kpisz sobie ze mnie. Tak, wiesz, żeby mnie odstraszyć czy coś. A ty jeszcze, że też siedziałeś. To tak… ee, no, kurna, wiesz, co nie? — wydukał. Chyba nie był specjalnie przestraszony, lecz mocno zaskoczony.
— Na szczęście moich zdolności surfingowych to nie przekreśla, więc skoro tak bardzo cię zadziwiłem, dam ci chwilę na przyswojenie i popływamy. Fale powinny pomóc — odparł Ryan, płynąc trochę szybciej, by złapać zbliżającą się falę.
Zaskoczony Nate zamrugał, po czym także opadł płasko na deskę i zaczął szybciej płynąć.
Kilka minut później, kiedy pokonali kilka fal i wymienili między sobą jeszcze parę zdań, Ryan wreszcie ruszył z deską pod pachą w kierunku leżącego na piasku Lenny’ego. Pożegnał się już z Natem, który nie wydawał się pod koniec tak wesoły jak wcześniej. Ryan domyślał się, że informacje, którymi go zaszczycił, mogły nieco nadszarpnąć jego pewność siebie.
Nie myśląc o tym wiele, uśmiechnął się do siebie na widok Lenny’ego. Zbliżył się i położył deskę na piasek obok.
Mężczyzna, kiedy usłyszał jego kroki, otworzył oczy. Uniósł się i rozejrzał.
— Znowu on? — warknął, odprowadzając wzrokiem małą sylwetkę czarnoskórego mężczyzny, który musiał rozstać się z Ryanem tuż przy brzegu.
— Tak. Spotkałem go już w wodzie — odpowiedział chłopak i usiadł na piasku. Przetarł mokrą twarz i klatkę piersiową, jakby miało mu to pomóc się wysuszyć.
— Jeśli znowu próbował, to naprawdę się wkurzę — syknął mężczyzna, w końcu odwracając zielone oczy na Ryana, bo konkurent zniknął mu z zasięgu wzroku.
— Nie musisz, bo sądzę, że dostał dosyć konkretną odmowę. Myślę, że fakt, że dowiedział się o naszej więziennej przygodzie, dodatkowo utwierdził go w przekonaniu, że lepiej poszukać faceta gdzieś indziej — odpowiedział Ryan z krzywym uśmiechem, opierając łokcie o zgięte kolana i czekając, aż słońce go wysuszy.
Zaintrygowany Lenny uniósł brwi. Agresja w jego oczach od razu przyćmiła.
— Powiedziałeś mu, że siedzieliśmy? Konkretnie, aż tak był natarczywy?
— Wspomniałem o tym, kiedy stwierdził, że masz wzrok mordercy. Pomyślałem, że to zbyt kuszące, by sobie darować ciętą odpowiedź. A jeśli pytasz, jak był natrętny, to skończyło się na dotknięciu mojego kolana.
Lenny skrzywił się i wyprostował, samemu sięgając do obu.
— Wiedziałem, że będziesz grzeczny — wymruczał nisko, ale jego gest i tak jednoznacznie świadczył o tym, że mężczyzna bierze sobie w posiadanie nawet kolana kochanka i nie chce, żeby ktokolwiek obcy je dotykał.
Ryan spojrzał na jego dłonie. Były przyjemnie ciepłe.
— A ja mówiłem, że możesz mi ufać — odpowiedział, lekko rozbawiony tym gestem. — I przyznam, że to dziwne, jak wielu facetów uważa, że mała przygoda, kiedy jest się w związku, to super sprawa.
Lenny spojrzał mu intensywnie w oczy.
— „Dużo facetów”? Skąd ta wiedza?
— Hm, może faktycznie to za mocno powiedziane — stwierdził Ryan, popatrując to na Lenny’ego, to na ocean. — Chociaż ostatnio w krótkim czasie wpadłem na takich dwóch, stąd mój wniosek.
— Ach… Ten. — Mulat zastanowił się, kojarząc, że o kimś Ryan mu mówił, ale nie mógł przypomnieć sobie imienia. — Ten koleś z początków, tak? — upewnił się, zabierając już dłonie i siadając identycznie jak Ryan.
— Tak, on. Obaj z Natem wyglądali na dość… beztroskich facetów. Nie chcę szufladkować, ale może to jakaś wskazówka, że tacy mają szerokie granice zasad moralnych.
Lenny zaśmiał się z porównania.
— Ale dobrze, że obaj już trzymają się z dala od ciebie. I oby więcej takich nie było. — Uśmiechnął się, po czym skinął na niego głową. — Będziesz jeszcze pływać?
— Nie, myślę, że można oddać deski do wypożyczalni.
Lenny przytaknął i wstał. Klepnął Ryana w ramię, nim podniósł swoją.
— To chodź. Nie mam nawet ze sobą kasy, a czegoś bym się napił. I już pominę, że reszta pewnie za nami tęskni.
— Albo bardzo tęsknią, albo zapomnieli o tym, że z nimi przypłynęliśmy. Hm… chociaż Charlie może właśnie się martwi, czy mnie nie topisz, a Katy tęskni do swojego konika. — Chłopak uśmiechnął się, wstając i biorąc swoją deskę. Po tym ruszył z Lennym w kierunku wypożyczalni.
— Z tym konikiem to się wal — syknął mężczyzna.
— Bardzo chętnie, ale co najwyżej dzisiaj w nocy. Albo kiedy nasze gołąbki będą spać, albo gdzieś poza naszą sypialnią.
— Myślisz o wsypaniu im czegoś do gorącego mleczka na dobranoc? — Mulat zaśmiał się, rozbawiony tą odpowiedzią.
— To nie byłby taki podły pomysł, gdyby Charlie nie był moim przyjacielem. Chociaż szczerze liczę, że zajmą się sobą, a nie będą buszować po salonie przy naszej sypialni. — Ryan westchnął, co raz spoglądając na Lenny’ego i obserwując jego ciemną skórę, która w słońcu wyglądała bardzo kusząco. Wiedział też, że musiała pachnieć słońcem. Lubił ten zapach, szczególnie że nie znikał od razu, nawet po prysznicu.
— Ale i tak wiedzą. To co za różnica?
— No jasne, co to za różnica? Możemy też przecież zapukać do nich w środku nocy, grzecznie wejść do ich łóżka, a ty mnie wy… wyruchasz może na ich oczach, bo przecież co za różnica? — zironizował Ryan, niezadowolony, że znowu wkroczyli na ten temat. Był dla niego krępujący. A i tak nie umiał ukryć tego, jak czuje się ze swoją pozycją i z tym, że wiedza o niej zaczyna się stawać powszechna.
— To co innego. Plus… — Lenny zamyślił się i uśmiechnął się wrednie — już taki jeden widział, jak mamy seks.
Ryan aż przystanął, patrząc na niego szybko ze ściśniętym sercem.
— Kto…?
Lenny, nie mogąc się powstrzymać, zaśmiał się pod nosem.
— A taki jeden. Z tego co pamiętam, jest jeszcze nieletni… a może już nie. Ile Jay jest u ciebie?
Ryan momentalnie zmarszczył brwi i pacnął Lenny’ego płaską stroną deski.
— Bardzo dobry żart, Lenny. Jay mógł nas co najwyżej zobaczyć, a na pewno nie obserwował z zapartym tchem.
— Ale czy nie powiedziałem „widział”, a nie obserwował? — Śmiał się. — I och, Ryan. Nie przejmuj się tym tak. Jakbym nie marzył całe dni przed wyjazdem o każdej nocy tutaj spędzonej z tobą, to zaproponowałbym nawet wstrzymanie się, żeby nikt nas nie słyszał.
— Och, i mam uwierzyć, że byłbyś gotowy na taki celibat w takich dogodnych warunkach?
Ujrzeli już budynek wypożyczalni desek surfingowych. Skręcili więc w tamtą stronę, a Lenny skrzywił się.
— Nie powiem, żeby było to łatwe. Ale… chyba mógłbym spróbować. — Uśmiechnął się do chłopaka, pożerając go wzrokiem.
Ryan spojrzał mu w oczy, lecz jednak zmienił temat dla swojego dobra.
— Na razie skupmy się na tym, żeby oddać deski i odzyskać z szatni swoje ciuchy. Mimo wszystko nie chcę chodzić po ulicy taki oznaczony.
— I tak je widać — odparł Lenny mimochodem, wchodząc do wypożyczalni i blokując tym samym Ryanowi szansę na odpowiedź.
Chłopak więc już tylko podszedł do obsługi i oddał deski, a kilka minut później wychodzili z budynku w swoich wcześniejszych ubraniach.

32 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 101 – Wzrok mordercy

  1. Katka pisze:

    O., wiemy, jak bardzo ich kochasz, ale spoko, możesz nam o tym przypominać, jakbyśmy miały przypadkiem czasem zapomnieć XD

  2. O. pisze:

    „— Wspomniałem o tym, kiedy stwierdził, że masz wzrok mordercy. Pomyślałem, że to zbyt kuszące, by sobie darować ciętą odpowiedź. A jeśli pytasz, jak był natrętny, to skończyło się na dotknięciu mojego kolana.
    Lenny skrzywił się i wyprostował się, samemu sięgając od razu do jednego i drugiego.
    — Wiedziałem, że będziesz grzeczny — wymruczał nisko, ale jego gest i tak jednoznacznie świadczył o tym, że mężczyzna bierze sobie w posiadanie nawet kolana kochanka i nie chce, aby ktokolwiek obcy ich dotykał.” <333333333333333
    333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
    Chciałabym polecić Lenny'emu Spirigel Complete jest to preparat do dezynfekcji skóry xD Mimo że jest alkoholowy to jednak bezzapachowy xD Najlepiej go się używa już po umyciu dłoni, ale wierzę, że kolanka też można nim przetrzeć bez komplikacji xD Ou zaborczy Lenny <33333333333333333333333333333
    Czy ja już wspominałam, że kocham tę parkę? <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333 Bo jeśli nie, to musicie wiedzieć, że bardzo <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

  3. Katka pisze:

    Kan, spoko, rozumiem potrzebę podążania dalej :) Mam nadzieję, że bonusy spełnią Twoje fantazje co do Ryana i Charliego :)

  4. kan pisze:

    Ups, przepraszam ale jakoś tak omijałem te bonusy bo ciągnie mnie zawsze do kolejnego rozdziału, jednak nadrobię, dzięki wielkie ;d

  5. Katka pisze:

    Kan, jeśli czytasz rozdziały według spisu treści, to na pewno po drodze widziałeś Bonusy. Właśnie w dwóch z nich są retrospekcje z młodości Charliego i Ryana, ale sądząc po Twojej uwadze, mniemam, że nie czytałeś :) Tutaj jest jeden bonus z nimi http://firedragontattostudio.wordpress.com/2011/05/24/bonus-ferrari/ natomiast tutaj jest ich pierwszy raz http://firedragontattostudio.wordpress.com/2011/07/27/bonus-wycieczka-pod-namiot/ :) I oczywiście miłego dalszego czytania!

  6. kan pisze:

    już od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, że fajnie gdyby pojawiła się jakaś retrospekcja, Ryan i Charlie w młodości i pierwszy raz i w ogóle, co prawda jeszcze trochę przede mną ale tak tylko wspominam ;d

  7. Wadera pisze:

    FDTS też chciałam skomentować tylko pod ostatnim rozdziałem, ale doszłam do wniosku, że tak poprostu się nie da. :D
    Ach Katy……… cóż nie mam pojęcia co napisać. Wieńce z kwiatów. WIEŃCE Z KWIATÓW!!!!!???? Ok jak jeszcze do Charliego i Rusha pasują tak do całej reszty…….. znaczy Katy to właściwie mogę sobie wyobrazić prawie we wszystkim ale mysl o Alexie albo lepiej Jasonie w wieńcach z kwiatów jest co najmniej surrealistyczna.
    Cóż myliłam się co do Nate’a. Prawie wybuchłam śmiechem kiedy przeczytałam o tym wzroku mordercy, jak to pasuje do Lennego i jednocześnie jak kontrastuje z Lennym przy dziewczynach.
    Rozmowa Lennego z Ryanem jest po prostu słotka (nienawidzę siebie za użycie tego slowa;) ale inaczej powiedzieć nie mogę. Cóż zdecydowanie do siebie pasują.

  8. Shivunia pisze:

    O. >> O.M.G. Wooow… niezła teoria. A Kto założy welon? Hahaha na ostatnim weselu jak na nim byłam to widziałam Lennego jak podczas oczepin łapie go XD ślicznie by mu było błahahahaha. A Charlie – biedaczysko. Dobrze że jego książę go uratuje ;) Fajna teoria. Napraaawdę fajna XD

  9. O. pisze:

    Moja teoria jest taka,że Ryan swojego tyłka już nikomu nie odda, a jak sam dostanie to, czego pragnie, to będzie zakochany dwa razy mocniej niż gołąbki razem wzięte…Oczywiście Lenny będzie zazdrosny, ale seksem wszystko nadrobi. Którejś nocy nad ranem wyzna swojej Syrence prawdę o jego byciu w więzieniu i o swojej rodzinie i to ich zbliży jeszcze bardziej do siebie.
    I ku zaskoczeniu wszystkim, wezmą sobie ślub *ona może nawet im go udzielić, why not* Charlie zejdzie wtedy o mały włos na zawał serca, ale na szczęście Rush miał piąteczkę z zajęć z reanimacji i go uratuje. Jason z Alexem za to się upiją i Alex znów będzie na górze, warcząc na Smoczysko, gdy ten będzie chciał zmienić pozycję. A Marg, Katy i Mike będą sypać kwiatki i się cieszyć :D

  10. Katka pisze:

    O., „W oczach widać duszę, to on chyba ma tam pustkę, którą Ryan idealnie wypełni” – awww, jakie to urocze było! <3 Zgadzam się oczywiście… o ile jakieś problemy po drodze ich nie rozdzielą… :)

  11. O. pisze:

    Haha to już wiemy jak Lenniak kogoś zabił:D
    W oczach widać duszę, to on chyba ma tam pustkę, którą Ryan idealnie wypełni;D
    Nate trochę tak jakby w rui był xD Może go skumać z Mattem? :D

  12. raya pisze:

    o.o no to czeka mnie dzis szukanie… jakies wskazowki, tzn. gdzieś między odcinkiem 1096 a 1134, czy wczesniej??? xD

  13. Katka pisze:

    Raya, był nawet opisany seks Charliego i Rusha, w którym Rush był na dole :) Ale kurcze jest tyle tych rozdziałów, że nawet ja nie jestem w stanie powiedzieć, w którym to było :(

  14. raya pisze:

    girlandy kwiatów!! yay! :D
    tak sobie własnie myslalam, czy Rush kiedyś byl bottomem…? bo pamiętam, że kiedyś opisywalyscie Alexa z Jasonem w odwróconych rolach…chyba;)

  15. Katka pisze:

    Enlil, dożywotni idol… dobry status, choć nie wiem czy powinien być autorytetem XD A za Twoje egzaminy też trzymamy kciuki! :)

    Shinu, haha, jak zwykle okrutna XD I w sumie nie dziwię się, że najgorsze chcesz dla Alexa i Ryana – toż ich aż się chce podręczyć XD

  16. Shinu pisze:

    O ja! Chcę już to ognisko, albo raczej grę w butelke i, co najwazniejsze, Alexa z naszyjnikiem z kwiatów xD
    Błagam, zadawajcie im krępujące pytania! Jak najbardziej! Szczególnie Alexowi i Ryanowi xD

  17. Enlil pisze:

    Powinnam się uczyć, bo za półtora tygodnia egzaminy… Ale co tam, liczę, że zdam xD Te opki są bardziej pociągające od czegokolwiek co mogę teraz robić. Lenny mym dożywotnim idolem <3

  18. Katka pisze:

    Yaoistka, u mnie egzamin na studiach, mam dwa z sesji letniej na kwiecień przeniesione ;) A za gimnazjalny trzymam kciuki! Na pewno się uda, Alex przeleje mentalnie na Ciebie swoją wiedzę XD A butelka na pewno zapewni sporo emocji :)

    Tigram, jak miło, że jednak znalazłaś czas na przeczytanie :D I popieram, kafejki internetowe to wielkie dobro, gdy nie ma się neta :D Pozytywnie miało być, więc fajnie, że wyszło, a Ryan jeszcze nie raz Was zagnie XD

    Gordon, a kto by sobie darował na tak trafne, choć nieświadome spostrzeżenie :D Hehe, no cóż, Nate na pewno nie był tym zachwycony, a mocno zszokowany, więc może nawet się cieszył ostatecznie, że podryw nie wyszedł XD

  19. Gordon pisze:

    Rozmowa o morderczym wzroku, Ryan wie jak zagiac rozmowce xD nie dziwie mu sie ze nie podarowal sobie wykorzystania okazji, a Nate chyba w zyciu sie nie spodziewal ze bedzie uderzal do bylego wieznia ktory dodatkowo ma faceta morderce xD zaborczosc lennyego co do kolan Ryana tez miala cos w sobie, lubiew Lennyego coraz bardziej ;p na butelke tez niecierpliwie wyczekuje, daje duze pole do popisu

  20. Tigram Ingrow pisze:

    „Oboje wyglądali jak chodzące rabatki.” – No rozbawiło mnie to totalnie. Ogólnie cały rozdział bym bardzo pozytywny i cudny wprost! Oczywiście nie byłabym sobą, musiałam to przeczytać jeszcze dzisiaj bo łaziłam jak spętana. Bogu niech będą dzięki za kawiarenki internetowe.
    Uwielbiam Ryana, jego odzywki są po prostu mistrzowskie!

  21. Yaoistka^^ pisze:

    Katka jaki egzamin? Ja 24 pisze egzamin gimnazjalny human potem 25 mataprzyra i 26 ang rozszerzony i podstawowy :/ wkurzające =.= a tak się bojeee!! od tego zależy czy dostane się do szkoły! Czekam na rozdział i…
    A co do grania w butelkę, że Alex i Rush mają się pocałować to…nie powiem, że to nie jest ciekawe albe mówię : „Nie!” ;P Śmieszne na pewno będzie, ale na pewno nie zdradza swoich kochanych partnerów. ;)

  22. Katka pisze:

    Kohaku, my też lubimy, jak są wszyscy razem :D To chyba jedyne nasze opko, gdzie jest tyle różnych relacji, więc czasami fajnie móc je wykorzystać na wiele sposobów, a nic bardziej temu nie sprzyja, jak wrzucenie wszystkich w jedno miejsce :) Fajowo, że i Tobie się podoba :)

    Floo, hehe, tak, można się było spodziewać, że Lennemu dobrze pójdzie nauka :) Jeśli chodzi o zdolności fizyczne, to niczego mu nie brakuje. Butelki niech się już boją! A dla Alexa i Jasona jeszcze się znajdą rozdziały, więc nie ma co płakać, a jedynie tęsknić XD Za to skumanie Nate’a i Matta – fakt, to by chyba mogło mieć rację bytu!

    Yaoistka, jak mówiłam, Jason i Alex się doczekają jeszcze swoich wielkich chwil, ale cieszymy się, że mimo ich braku się podobało. W końcu nie tylko nimi FDTS żyje :)

    Elis, „Ryan i Lenny do siebie pasują.” – jak Jason i Alex różnią się pod niemalże każdym względem, tak Ryan i Lenny są do siebie de facto dość podobni. Mają podobne spojrzenie na wiele spraw, przebywali w podobnych środowiskach, mają podobne doświadczenia i nawet nawyki. Przeciwieństwa się rzecz jasna przyciągają, ale podobieństwa chyba pomagają w jakiś sposób razem funkcjonować :) A całowanie się Alexa i Rusha – hahaha, obaj by mieli miny, jakby zjedli cytrynę :D I dzięki za trzymanie kciuków, jeden egzamin już mam zdany. Jeszcze tylko jutro ;)

  23. Elis pisze:

    Już widzę Alexa obwieszonego kwiatami. Pewnie wszystkie odda bratu. :)

    Jednak Nate, nie patrząc na to, że Ryan ma kogoś, dobrał by się do niego. I coraz bardziej się przekonuję, że Ryan i Lenny do siebie pasują. Nie skaczą na boki będąc w związku. Zaborczy Lenny nie przetrwałby z kimś kto lubi zdrady. No, mam nadzieję, że Leniaczek też wyłącznie należy do Ryana. Ha, nawet kolanka należą do pantery. :) Słodkie. W życiu nie byłabym z tak zaborczym człowiekiem, ale tutaj mi się to podoba. :)
    Już się nie moge doczekać tego ogniska. Biedny Miki przestraszył się zabawy w butelkę. Jakby były zadania, to kto wie kogo musiałby pocałować. Chociaż do zadań Alex by się nie nadawał. Co by było jakby musiał zrobic coś brudnego lub całować się z kimś innym niż Jasonem. Może wypadło by na brata. Dobra odganiam brudne myśli i idę robić naleśniki.

    Trzymam kciuki za zdanie egzaminów itd. oraz udaną prezentację. :)

  24. Yaoistka^^ pisze:

    super!! :) tylko kurcze nie było sytuacji z Alexem i Jayem :p ale mimo to rozdział boskiiii!!!! :) wgl super teksty ida! XD a ta mina zalotnika Raya! juz widzialam ja w wyobrazni kurcze cudowny widok! XDDD WENY DO NASTEPNEGO ROZDZIAŁU! ^^

  25. Floo pisze:

    A bo zapomniałam. mam propozycje. Skumajcie Nata z Mettem … o no prosze, nawet imionami pasują :D

  26. Floo pisze:

    Ojeeej Lenny jest słodki! Zazdroszny o kolanka ;]
    No i proszę jednak się nie wygłupił. Okazało się że jest pojętnym uczniem, chociaż wciąż załuję że nie opisałyście jego pierwszych prób ustania na desce :D, Ale on w końcu ma gipkość pantery :D.
    Już się nie moge doczekać, tej gry w butelkę! Ciekawe ile Katty uda się wyciągnąć z Lennego. Ryan pewnie znowu będzie o to zazdrosny :D

    Uwielbiam ich, ale, muszę to powiedzieć, za mało mi A;exa i Jasona :D. To tak standardowo. Mi ich wiecznie za mało

  27. kkohaku pisze:

    Haha ogólnie gęba mi się cieszyła jak to czytałam. Pewnie powtórzę się już któryś raz z kolei, ale ja uwielbiam jak oni są wszyscy razem :D Gołąbki <3 Katy <3 I teraz ta rozmowa między Ryanem, a Lennym. Sama gadka z Natem też ciekawa, zwłaszcza ta wzmianka o morderczym wzroku xD Ryan trafił idealnie w miejsce, aby pozbyć się natręta. Chociaż muszę przyznać, że był on ciekawy ;D
    To nie mogę się doczekać ogniska <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s