Savage Virus – 11 – Moja mała dziwka

Anna szła z tyłu razem z Joshem, podążając za Robertem i Masonem szpitalnymi korytarzami. Dostali ze szpitala też jakieś kapcie, więc nie musieli się martwić, że wyjdą na ulicę boso.
Robert dopiero chwilę temu kazał im wyjść i podążyć za sobą, więc Josh nawet jeszcze nie wiedział, gdzie idą. Patrzył tylko w plecy Masona i wcisnął ręce w kiszenie piżamowych spodni. Czuł się nieco obolały, głównie na plecach i szczęce, w którą dostał od mężczyzny, ale poza tym nie było tak tragicznie. Ramiona trochę piekły, ale było do zniesienia. Bardziej go teraz niepokoiło, dokąd się udają. To, że Robert i Anna wracali do domu, było pewne. Jego los jednak leżał w gestii Masona.
Wreszcie wyszli przed szpital, gdzie silny wiatr rozburzył ciemne włosy Josha. Zadrżał i spojrzał na Masona, idąc jak reszta przez parking. Tam czekała na nich żółta taksówka i jeszcze jeden samochód z kierowcą w środku. Zatrzymali się kawałek od nich, a Mason zwrócił się do Roberta:
— Jak uprzątniecie ten syf, to daj znać.
— Tak jest, proszę pana — mężczyzna odparł służbiście i otworzył drzwi Annie, która jeszcze pożegnała się z nimi grzecznie i wsiadła do taksówki. Robert skinął im głową i również wsiadł do samochodu, a taksówkarz ruszył z miejsca parkingowego.
Josh patrzył za odjeżdżającym autem bez słowa, czując się coraz bardziej podenerwowanym. Dziwiło go, że Mason nie wysłał go także do domu, żeby pomógł w sprzątaniu. To nie brzmiało dobrze. Istniała przecież możliwość, że mężczyzna wsiądzie do samochodu i zostawi go na tym parkingu zupełnie samego, jak opuszczonego psa. Jako karę za to, co zrobił. Nie chciał tego. Jak jeszcze kilka tygodni temu myślał o usamodzielnieniu się, tak teraz chciał wrócić z Masonem do domu na ten swój maleńki, zakurzony strych.
— Mówiłeś, że nie oddajesz byle komu swojej własności — rzucił głucho, patrząc na mężczyznę z napięciem.
Ten otworzył już drzwi do samochodu i spojrzał na niego, opierając się o nie ramieniem.
— Bo nie oddaję byle komu — mruknął z ciężkim do wyczucia tonem. Nic więcej nie dodał, czekając, co jeszcze jest chłopak w stanie w tej chwili mu powiedzieć.
Josh spojrzał do wnętrza samochodu, stojąc wciąż sztywno w miejscu z rękami w kieszeniach. Było mu aż gorąco mimo chłodnego, jeszcze nocnego powietrza.
— Więc mnie nie zostawiaj — odparł, oblizując nerwowo usta. — Chcę wrócić z tobą.
Mason uśmiechnął się kącikiem ust.
— Tak? — spytał z lekką kpiną. — Ostatnio cię nosiło byle gdzie. Nie chcesz być wolny?
— Wyszedłem tylko na spacer — jęknął Josh, zbliżając się do niego o krok. — Możemy razem. Pomyślałem o tobie w parku nawet, do cholery. Ale nie wyrzucaj mnie, proszę. — Złapał go za bluzkę nieco drżącą dłonią, coraz bardziej spanikowany.
Mason spojrzał na niego z góry. Od początku miał zamiar go ze sobą zabrać, ale ta szopka była nawet ciekawa.
— Skamlesz jak pies.
Josh przełknął ślinę, patrząc na niego błagalnie i stając jeszcze bliżej.
— Zrobię co chcesz, tylko mnie weź. Mason, ja nie chcę szukać żadnej niewolniczej roboty… Proszę…
Mason zmierzył go spojrzeniem, po czym drugą dłonią chwycił go za pośladki, które dobrze było czuć pod cienkim materiałem szpitalnej koszuli.
— I tak cholernie zjebałeś — fuknął, po czym poklepał go po tyłeczku. — Pakuj się — dodał z łaską.
Josh zapatrzył się na niego i nawet nie był w stanie opanować uśmiechu, który wypłynął mu na usta. Objął mocno mężczyznę i pocałował go, wzdychając głośno.
— Dzięki. — Uśmiechnął się, odsuwając tak szybko, jak się przysunął i bez zwłoki wszedł do samochodu, z mocno bijącym tym razem z ulgi i szczęścia sercem.
Mason także się uśmiechnął, ale szybko się opanował i wsiadł za nim do samochodu. Zamknął drzwi.
— Możesz jechać — pozwolił kierowcy, jednocześnie kładąc dłoń na udzie chłopaka. Wysoko, z palcami po jego wewnętrznej stronie.
Szofer przytaknął i ruszył z podjazdu. Na zewnątrz robiło się coraz jaśniej, ale szyby w samochodzie były przyciemniane.
Josh zerknął w dół na dłoń Masona i zwilżył językiem usta, lekko ściskając uda. Mason jednak nie pozwolił mu na to do końca, odchylając jego nogę na bok.
— Mówiłeś coś — przypomniał mu i pochylił się do niego, skubiąc zębami płatek jego ucha. Nie przejmował się, że nic nie odgradza ich od kierowcy.
— Co mówiłem? — spytał Josh, wzdychając głośniej i zerkając krótko w stronę głowy mężczyzny na przednim siedzeniu. Nie wiedział, co ma zrobić z rękami, więc na razie tylko zacisnął je na siedzeniu.
— Że zrobisz wszystko — przypomniał mu Mason, ściskając bardziej jego udo.
— Zrobię! — odparł od razu Josh, żeby Mason przypadkiem nie pomyślał, że rzuca słowa na wiatr. Spiął się lekko, ale patrzył mu żywo i twardo w oczy.
Mason, widząc jego spojrzenie, uśmiechnął się lekko, a jego dłoń wsunęła się w spodenki od piżamy chłopaka. Wyjął jego penisa na wierzch, patrząc mu przy tym na twarz. Josh nieco zaróżowił się na policzkach i znowu spojrzał w stronę kierowcy, a potem na Masona.
— Co robisz? — spytał cichym szeptem, żeby szofer nie słyszał.
— Bawię się i patrzę — odparł mężczyzna prosto i złapał go zębami za dolną wargę, jednocześnie ujmując jego penisa w dłoń.
Josh stęknął cicho i aż uniósł nieco biodra do jego ręki. Och, spuszczenie się byłoby takim przyjemnym relaksem po tej strasznej nocy.
Wysunął język i polizał usta Masona, przymykając oczy, aż nie poczuł uszczypnięcia na delikatnej mosznie.
— Nie zamykaj oczu — skarcił go Mason.
Zmarszczył nos momentalnie, ale otworzył powieki i spojrzał na mężczyznę, coraz bardziej pobudzony. Ten objął ponownie jego penisa, masturbując go i przyglądając się jego reakcji. Podgryzał też szyję Josha, a to, że kierowca był przy tym, było na swój sposób zabawne.
Chłopak wolałby, żeby go tu nie było, ale to i tak było nieporównywalne do tamtego seksu z Anną stojącą za drzwiami. Poddawał się więc pieszczotom, dodatkowo wciąż uspokojony tym, że jadą razem, a Mason nie zostawił go na tamtym parkingu,
Posapywał, starając się być cicho, a przez to jeszcze bardziej czerwieniał i drżał.
Mason w końcu liznął go w usta, po czym puścił jego penisa, chwycił za gumkę od spodni i naciągnął mu je z powrotem, tworząc w ten sposób popisowy namiocik. Josh zerknął mu w oczy, z rumieńcami na policzkach.
— Co teraz?
— Teraz dojeżdżamy — odparł Mason i faktycznie kierowca zaczął zwalniać, w końcu zatrzymując się przed jakimś dobrze oświetlonym budynkiem, który okazał się być hotelem.
Josh aż rozchylił szeroko oczy i zakrył dłońmi krocze, czerwieniejąc jeszcze bardziej, o ile to możliwe.
— To było podłe! — sapnął głucho do mężczyzny.
— Wiem — prychnął, otwierając drzwi i wysiadając. Wyciągnął do niego dłoń. — No, chodź, mój podniecony piesku. — Zaśmiał się chyba na swój sposób w dobrym humorze. Albo po prostu bawił go stan Josha.
Chłopak spojrzał za nim z wyrzutem i zawahał się, nim złapał jego dłoń, wysiadając z auta. Od razu też splótł ręce z przodu, zakrywając namiocik i usiłując myśleć o czymś, co ostudziłoby jego podniecenie. Zapach Masona stojącego tak blisko nie pomagał. A ten jeszcze przyciągnął go do siebie i zassał się na jego szyi, robiąc mu tam sporą malinkę.
— Oznaczony i — trzepnął go w dłoń — zabieraj to — dodał i poprowadził go, trzymając władczo w pasie, do hotelu jak swoją własną, prywatną dziwkę.
Josh spuścił głowę, wiedząc doskonale, że wygląda jak burak. Spróbował sobie wmówić, że ci ludzie pewnie i tak go potem nigdy już w życiu nie zobaczą, więc to nie ma znaczenia, czy teraz właśnie nie odstaje mu w spodniach sztywny penis. Średnio podziałało.
Mason podszedł z chłopakiem do recepcji i pochylił się do dziewczyny. Nie przejmował się w ogóle spojrzeniami nielicznej obsługi i jednego gościa.
— Mason Awordz — przedstawił się, wiedząc, że Robert zamówił już tu pokój i musi tylko odebrać klucz.
— Już sprawdzam. — Kobieta uśmiechnęła się, nie komentując ani tego, że Josh był w samej szpitalnej piżamie, ani że miał wyraźny wzwód.
Chłopak zacisnął zęby i przysunął się bardziej do blatu w recepcji, żeby zasłonić krocze. Było mu cholernie wstyd! Nawet nie myślał teraz o tym, że jego penis aż się prosił, by się o coś otrzeć.
Mason skinął głową na znak, że poczeka i przycisnął do siebie bardziej Josha. Jego dłoń po chwili zsunęła mu się na pośladek, zamiast grzecznie zostać na talii chłopaka.
Josh jęknął w duchu i spuścił wzrok, a równocześnie uszczypnął lekko Masona w bok, chcąc mu przekazać, żeby tego nie robił. I modlił się, by recepcjonistka wreszcie dała im ten jebany klucz! Na szczęście dziewczyna szybko sięgnęła pod ladę i wyciągnęła kartę do Masona.
— Pokój numer dwieście dwanaście, czwarte piętro. Życzę miłego pobytu.
Mason przyjął kartę magnetyczną i nie zważając na niemą prośbę Josha, ścisnął go jeszcze mocniej za pośladek, palcem nawet wsuwając mu materiał między połóweczki. Poprowadził go w stronę windy, a chłopak bez protestu ruszył za nim i kiedy weszli do środka, odetchnął głęboko. Spojrzał na Masona, wykrzywiając usta.
— Naprawdę cię to kręci? — mruknął z jawnym wyrzutem, ściskając uda, ale nie pomogło, bo jego penis nadal stał sztywno przez to duże łapsko Masona na tyłku.
Mężczyzna nie odpowiedział, tylko przydusił go swoim ciałem do jednej ze ścian windy, wciskając guzik na odpowiednie piętro. Przesunął mu dłonią po udzie i uniósł je.
— Chyba na to wygląda, co? Moja mała dziwka. — Zaśmiał się i ugryzł go w szyję.
Josh pisnął i objął go z wahaniem za kark, poruszając nieco biodrami, a tym samym ocierając się o niego. Już się modlił, żeby znaleźć się w pokoju i sobie zwalić, a potem walnąć się na łóżko, podłogę, gdziekolwiek i móc pójść spać.
Mason zawarczał nisko w jego szyję, po czym pocałował brutalnie w usta i puścił dopiero, kiedy drzwi windy się otworzyły. Złapał go za rękę i pociągnął na korytarz niczym niegrzeczne dziecko. Josh przyspieszył, żeby za nim nadążyć, chociaż przy każdym ruchu jego penis był drażniony przez materiał piżamy, co doprowadzało go do szału. Oblizał usta, wpatrując się plecy Masona.
W końcu obaj stanęli przed właściwymi drzwiami i mężczyzna je otworzył. Wszedł pierwszy i pociągnął za sobą Josha. Był jeszcze nabuzowany i nie odczuwał specjalnie zmęczenia ciężką nocą. Do tego chodzący z takim namiocikiem Josh prezentował się bardzo seksownie w jego mniemaniu, więc chłopak nie miał dużo czasu na zwiedzanie apartamentu, kiedy został przyszpilony do jednej ze ścian, plecami do Masona.
Jęknął głucho, aż poruszając biodrami i ocierając się o ścianę. Mason doskonale czuł, jak jego ciało jest rozgrzane i lekko drży, trudno powiedzieć czy to z podniecenia, podekscytowania, czy nerwów.
Po chwili Josh poczuł, jak gorąca dłoń mężczyzny wsuwa mu się na nagi brzuch.
— I co, mała kurewko, widziałaś na spacerze? — zamruczał mu tuż przy uchu, ocierając się o niego i przytłaczając całym sobą.
Chłopak zawiesił się na chwilę, nie wiedząc, czy Mason chce go jakoś podejść i ukarać, jeśli źle odpowie. W końcu jednak wydusił lekko zachrypniętym z podniecenia głosem, przylepiając policzek do ściany:
— Drzewa i… jezioro… w Central Parku… Pachniało. — Nieznacznie wypiął tyłek do jego krocza.
— Podobało ci się — Mason bardziej potwierdził niż spytał, zsuwając dłoń na jego penisa, jednocześnie ściągając mu drugą dłonią spodenki piżamy pod pośladki.
— Bardzo — jęknął Josh, z trudem zerkając w dół na swoje krocze. — Ale ty masz dłonie… — sapnął bez zastanowienia.
Mason ugryzł go w kark mocno, aż zostawiając ślad. Ścisnął też jądra chłopaka trochę delikatniej.
— Jakie?
— Duże… silne… seksowne… — sapnął chłopak, dysząc ciężko i jedyne co był w stanie zaobserwować ze swojej pozycji to bordowy kolor ścian.
Mason zamruczał na zgodę, po czym jeszcze raz go ugryzł w ucho, nim puścił, odsuwając się do końca.
— Rozbierz się — rozkazał mu, samemu już oddychając ciężej.
Josh od razu odsunął się od ściany i odwrócił przodem do mężczyzny, patrząc na niego z rozgorączkowaniem. Szybko rozpiął koszulę i odrzucił ją na wyściełaną mięciutkim dywanem podłogę, po czym zsunął w dół spodnie, ukazując tym samym swojego sterczącego penisa. Miał na ramionach tylko opatrunki, a na ciele nieliczne, mniej groźne zadrapania.
Mason zlustrował go wzrokiem, zakładając ramiona na klatce piersiowej. Skinął na niego palcem.
— Podejdź.
Josh przełknął ślinę głośno i zbliżył się do mężczyzny, obejmując go w pasie i ocierając się twarzą o jego mostek.
— Łasisz się? — burknął Mason, patrząc na niego z góry z podnieceniem.
Josh spojrzał mu w oczy i w odpowiedzi tylko potarł policzkiem o jego tors. Wiedział, że Mason lubił, jak był uległy i usłużny, a sam teraz chciał już spełnienia i tego, by ten go dotykał.
Mężczyzna chwycił go za włosy w pewnym momencie, odchylając mu głowę do tyłu i po chwili zmuszając do klęknięcia.
— Na kolanach. Przede mną — wydyszał, patrząc na niego z wyższością i czymś jeszcze, co jednak nie było negatywnym odczuciem. — Wszystko… cały należysz do mnie.
Chłopak sapnął, klęcząc na miękkim dywanie i patrząc w górę na Masona z pożądaniem w oczach. W tym momencie zupełnie nie miał nic przeciwko temu… zawłaszczaniu. Wolał być cały jego, niż sam na ulicy. A widok tego mężczyzny z dołu był wręcz monumentalny.
— Mogę… zdjąć? — zapytał na wydechu, sięgając dłonią do jego dresowych spodni.
Mason tylko skinął głową. Cała atmosfera miejsca dziwnie mu się udzielała. Josh, odkąd go sprowadził do siebie, mieszkał na poddaszu. A teraz ten puchaty dywan, bordowe ściany, przyjemny zapach i świeże powietrze utrzymywane przez wentylację…
Oblizał usta, czując rosnące podniecenie i mając wrażenie, że świat poza hotelem jest inny niż był naprawdę.
Jego spodnie zostały zsunięte przez Josha, który od razu wyciągnął głowę do jego krocza i wciągnął zapach głośno, aż się przytulając. Stęknął przy tym, czując, jak woń jeszcze bardziej go pobudza. Mason nie puszczał przy tym jego głowy, sam już mając erekcję.
— W ogóle… — odetchnął ciężej. — Masz dziś wyjątkową chcicę.
Josh zerknął w górę, już obcałowując jego penisa.
— Przez to napięcie chyba… i… sam nie wiem, podnieciłeś mnie w samochodzie… — rzucił cicho, oddychając głęboko. Było mu gorąco. Ukradkiem sięgnął do swojego penisa.
Mason ściągnął brwi, zastanawiając się nad tym, co chłopak mówił. Sytuacja była dość niecodzienna, ale i tak widząc, jak ten sięga do swojego penisa, trącił jego dłoń nogą.
— Zajmij się mną — przypomniał mu twardo.
Josh skrzywił się lekko, bo jego penis wręcz żądał dotyku, ale cofnął dłoń posłusznie i położył ją na udzie mężczyzny. Przyjrzał się jego dużemu penisowi, którego miał okazję niezliczoną ilość brać do ust, ale teraz, w tym przytulnym pokoju, z pewnością, że mężczyzna go nie wyrzuci, a do tego naładowany przez emocje podnieceniem, dużo chętniej niż zwykle potarł policzkiem o jego chuja i po chwili zaczął go wylizywać.
Mason aż odetchnął ciężej, ale zachował spokój, tylko lekko opierając się dłonią na jego głowie, aby czuć, że chłopak wkłada w to nawet trochę siły.
W końcu zobaczył, jak ten bierze go do ust i ssie, mlaszcząc przy tym, a jego rozedrgane dłonie masują go po udach, nie raz podążając na jego pośladki i lekko ściskając.
Mason chwilę jeszcze na niego patrzył, oddychając coraz ciężej, aż w końcu odepchnął go od siebie i kiedy chłopak upadł na plecy na miękki dywan, szybko zrzucił z siebie ciemną podkoszulkę. Pozbawił się też reszty ubrań i nagi w błyskawicznym tempie dopadł do niego, łapiąc za czoło i przyduszając mu głowę do ziemi. Pochylił się nad nim jak zdobywca.
Josh aż cały stężał, patrząc na niego na poły z pożądaniem, na poły z przestrachem na ten gwałtowny gest. Mimo to drżał i oddychał płytko, chcąc już więcej. Aż sam się sobie dziwił. Był strasznie napalony i gdzieś podświadomie wiedział, że to też za sprawą tych zwierzęcych instynktów. W trakcie większej aktywności i nasilenia silnych emocji, jak dzisiejszej nocy za sprawą ataku, wzmacniało mu się między innymi libido.
Wypiął biodra w górę i otarł się o mężczyznę gorączkowo. Mason nawet zerknął w dół, aby zobaczyć, co chłopak robi. Miał przy tym spokojną, ale i poważną minę. Josh nijak nie mógł więc przewidzieć, że mężczyzna zupełnie nagle usiądzie mu na brzuchu i pocałuje go mocno w usta.
Jęknął z zaskoczenia i objął mocno Masona za szyję, wsuwając mu palce we włosy. Och tak…! Jak on nieziemsko pachniał…!
Mężczyzna, nie przerywając pocałunku, sięgnął do jego dłoni i unieruchomił mu je nad głową, przytrzymując jedną ręką. Josh stęknął z protestem, mocując się z nim i wiercąc nieco. Chciał go dotykać… i odkąd zobaczył Masona w sali szpitalnej z tymi rozwianymi, rozpuszczonymi włosami, cały czas myślał, by je dotknąć. Mason jednak za karę ugryzł go w język i dopiero uniósł głowę, patrząc mu w oczy.
— Czego się wiercisz jak poparzony? Nie przypalam cię jeszcze.
— „Jeszcze”…? — wydusił Josh, wbijając w niego niepewne spojrzenie.
Mason uśmiechnął się demonicznie.
— Może. Pytałem o coś — przypomniał mu już z powagą.
— Bo też chcę cię dotykać — odsapnął Josh, rzucając krótkie spojrzenie na jego włosy, które przy tej pozycji mężczyzny wisiały mu w dół po bokach twarzy.
Mason chwilę na niego patrzył, po czym pochylił się i ugryzł go w policzek. Nie odsuwając się, potarł nosem po jego policzku i łuku brwiowym.
— Uderzyło cię chyba wyjątkowo mocno, że taka kurwa mała jak ty tak do mnie rączki wyciąga — zadrwił.
— Jestem facetem… — zaprotestował Josh, oddychając ciężko i znowu szarpiąc ręce.
— Męska kurwa? — poprawił się Mason z lekkim uśmiechem. Wodził przy okazji oczami po jego twarzy, po chwili z lubością przygryzając dolną wargę. Podobał mu się ten chłopak.
— Nie — jęknął Josh, przymykając oczy i niecierpliwie kręcąc biodrami, na ile mógł.
— Nie? To czym jesteś?
Chłopak aż się zawiesił, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Myślał chwilę gorączkowo, aż wreszcie rzucił, bez zdecydowania:
— Twoją służbą?
— Od? — drążył dalej.
Josh uchylił powieki, zerkając na niego lekko wilgotnym spojrzeniem.
— Seksu…
— Czyli? — spytał mężczyzna, wisząc nadal nad nim i uparcie wpatrując mu się w oczy. — Czym jesteś?
— Mason… — jęknął chłopak, czerwieniejąc na policzkach pod tym spojrzeniem. Nie chciał tego przyznawać.
— Co?
— Czemu drążysz…?
— Bo chcę usłyszeć.
Josh wykrzywił usta, spuszczając wzrok i wiercąc się niecierpliwie. Cały się spiął, ściskając przy tym mocno pośladki i odparł zduszonym głosem:
— Ku… kurwą?
Mason powstrzymał uśmiech i pocałował go lekko w usta.
— Hmm? Co kurwą? — Sadystycznie się tym rozkoszował.
Josh oblizał usta, dysząc ciężko z podniecenia i nerwów.
— No… jestem… twoją kurwą — wyszeptał.
Mason aż odetchnął ciężko i ugryzł jego dolną wargę. Naparł na niego, jeszcze bardziej przyciskając do podłogi.
— Właśnie. Moją. Moją kurwą — podkreślił swoje posiadanie chłopaka, zsuwając się jednocześnie pomiędzy jego nogi.
— O tak! — wyrwało się Joshowi, który spojrzał na Masona żywiej. Już chciał dalej…! Niemal nie wytrzymywał tego napięcia.
Rozbawiony tą reakcją Mason prychnął, po czym go puścił.
— Odwróć się — zażądał, bo coś przyszło mu do głowy. — I wypnij tyłek — dodał, wstając.
Josh zmarszczył pytająco brwi, ale przekręcił się posłusznie i uniósł biodra. Czuł, że Mason jest w dobrym humorze, więc spodziewał się mniej ostrego i nieprzyjemnego seksu od tego, jaki czasem się zdarzał, ale mimo to był podenerwowany.
Mason też nic mu nie wyjaśnił, znikając na moment za jego plecami, aby wrócić po chwili i przesunąć mu czymś chłodnym po rowku. Chłopak spiął pośladki i przytulił się policzkiem do dywanu.
— Co to? — zapytał szybko.
— Poczujesz — odparł mężczyzna, a kiedy na moment odsunął to coś, co przyniósł, chłopak poczuł charakterystyczny, słodki zapach. Z nutą alkoholu. Nie zdążył jednak dopytać, kiedy coś mokrego, lepkiego i słodkiego wylało mu się na pośladki, aby spłynąć w dół między nimi, po jadrach i nogach.
Zadrżał cały, czując, że dodatkowo płyn łaskocze jego jądra, a szparka aż mu zapulsowała w odpowiedzi na alkohol.
— Będę się… lepić — wydyszał.
— To cię umyję — mruknął w końcu Mason i strzelił go jeszcze w pośladek, nim wsunął mu w szparkę palec, rozciągając ją i napierając po chwili gwintem butelki na jego wejście.
Josh pisnął wysoko i cofnął gwałtownie biodra, odsuwając się od butelki. Usiadł szybko bokiem na dywanie i popatrzył na Masona.
— Nie wsadzaj tego we mnie!
Mężczyzna od razu zmarszczył brwi w groźnej minie, po czym, nie odkładając butelki z ajerkoniakiem, chwycił chłopaka za skórę na szyi, wbijając w nią jednocześnie palce. Od razu wywołało to większy ból, niż jakby chwycił go za włosy.
Przyciągnął Josha do siebie i syknął mu w twarz:
— A to, kurwa, niby czemu?
— Bo… to szkło i za szeroka… — zaskamlał chłopak, łapiąc go za przedramię obiema dłońmi.
Mason spojrzał na butelkę, którą trzymał w dłoni i przysunął ją do ust chłopaka. Bez pytania naparł na jego usta, szyjką wpychając mu ją między wargi i dalej głębiej, aż chłopak zakrztusił się, kiedy alkohol wpadł mu się bezpośrednio do gardła. Mason na szczęście szybko wyjął butelkę.
— W usta ci się mieści, więc w dupę też ci wejdzie.
Chłopak rozkaszlał się i spojrzał na Masona zaszklonym spojrzeniem.
— Wolę twojego chuja, kurwa! — spróbował jeszcze.
— Też dostaniesz! — mężczyzna warknął i odepchnął go na podłogę, zostawiając duży, piekący i czerwony ślad na jego szyi od swojej dłoni. — Wypinaj, kurwa, dupsko jak ci kazałem!
— Mason, przestań… — jęknął Josh, dodatkowo sfrustrowany, że nietknięty, sztywny penis stoi mu od dłuższego czasu. — Albo chociaż tylko szyjkę?
Mason pochylił się nad nim i szarpnął go za biodro, ustawiając sobie, aby tyłeczek Josha był do niego wypięty. Klęknął za nim na jedno kolano i nim naparł szyjką butelki na wejście, wylał mu jeszcze trochę likieru na ciało.
— I nie… — nacisnął, wsuwając powoli ciężko przechodzący gwint butelki — mówi mi, kurwa, co mam robić! — syknął na końcu i jeszcze mocniej naparł na niego szyjką butelki.
Josh mimowolnie zacisnął tyłek i zajęczał głucho, chowając twarz w przedramionach. Rozłożył jednak szerzej nogi, by butelka nie rozpierała tak boleśnie. Do tego czuł w sobie lepki, gęsty alkohol.
Czuł, jak dłuższą chwilę wsuwa się aż do momentu, kiedy szyjka zaczęła się rozszerzać. Wtedy dopiero Mason zaczął ją z powrotem wyciągać, aż nie była na wierzchu. Odstawił ją na bok, patrząc, jak z chłopaka wylewa się odrobina kremowego likieru jajecznego.
Josh wziął kilka głębszych oddechów i spojrzał przez ramię wreszcie na mężczyznę.
— Poliżesz? — sapnął.
Mason aż przez moment nie zareagował zaskoczony tym, co chłopak zasugerował. Był w szoku, że w ogóle się odważył.
— Co?
— Nic — odparł szybko chłopak, kuląc się nieco przez jego gwałtowną reakcję. — Nieważne.
— Powtórz — zażądał mężczyzna.
Josh jęknął w duchu, już żałując, że to powiedział. Czuł, że mu się dostanie.
— Zapytałem tylko, czy chcesz… polizać — wymamrotał.
— Twoją szparę? — Padło kolejne, szorstkie pytanie.
Josh zaczerwienił się mocno i skinął głową. Mason prychnął pod nosem i wsunął w jego wilgotną i rozgrzewającą się coraz bardziej od alkoholu szparkę od razu dwa palce.
— Twoją cieknącą, słodką szparę, która wygląda, jakby była przepełniona tysiącem spustów?
— Nnn…! Nieważne już — wystękał chłopak, zawstydzony tym, jak faktycznie musi wyglądać teraz jego dziurka, ale czując gwałtowny prąd płynący od tyłka na to rozciągnięcie, złapał się za penisa i zaczął sobie mocno i szybko trzepać, pojękując w ekstazie. Czuł się cały rozpalony podnieceniem!
Mason warknął i odtrącił jego rękę, łapiąc ją i boleśnie wbijając mu kciuk w przegub. Kontrastem dla tego bólu jednak był zupełnie niespodziewany dotyk ciepłego języka na pośladku Josha. Chłopak aż zamrugał z zaskoczenia i zaskamlał z zadowoleniem jak szczeniak, nieco ruszając biodrami.
Mason, aby nie było mu za dobrze, wykręcił mu rękę na plecach, a drugą złapał jego jądra. Pociągnął je w dół i dopiero tę naciągniętą skórę między jego szparką a jądrami polizał.
— Mnnm… Mason, jest tak gorąco…! — wystękał Josh niewyraźnie, drżąc cały i aż drapiąc wolną ręką po dywanie. Starał się jednak za bardzo nie ruszać, by nie naciągnąć barku ani by jądra nie bolały od zbyt mocnego pociągnięcia.
Mason zamruczał nisko i nim skończył, ugryzł chłopaka. Oblizał się, puszczając jego jądra i łapiąc swojego penisa. Już bez ogródek naparł na wejście Josha i wbił się w niego za jednym, mocnym pchnięciem.
Chłopak krzyknął głośno i napiął się cały, rozchylając szeroko usta. Dyszał głośno, wyginając plecy i mrugając szybko powiekami. Nie cofnął jednak bioder, poddając się mężczyźnie całkowicie i dziękując mu w duchu, że już przeszli do meritum. Chciał już poczuć, jak ten się rusza i choćby miało boleć, to już chciał dojść.
Mason zacisnął zęby, czując gorąco i ciasnotę, jakie obejmowały jego penisa. Mimo tego zaczął się ruszać. Alkohol we wnętrzu Josha pomagał w tym, ale też dodatkowo rozgrzewał, niemalże piekł. Przyspieszył więc, nadal trzymając chłopaka za wykręconą rękę na jego plecach i teraz biodro.
Chłopak to pojękiwał, to popiskiwał pod nim, cały rozpalony, a członek Masona, który pieprzył go mocno, masując od wewnątrz, sprawił, że dość szybko Josh strzelił na dywan z głośnym krzykiem. Aż zrobiło mu się ciemno przed oczami. Jego pan jednak jeszcze chwilę go posuwał. Trzymał go mocno i wydobywał z chłopaka ostatnie stęknięcia, aby po kilku krótkich minutach dojść w nim i jeszcze bardziej go napełnić. Wysunął się z niego równie szybko, jak wszedł i pociągnął chłopaka, podnosząc z podłogi i przystawiając swojego penisa do jego twarzy.
— Teraz ty możesz wylizać — rozkazał, mimo że forma mogła świadczyć co innego.
Josh zamrugał, wciąż oddychając płytko, z rumieńcami na policzkach i wgapił się w jego umazanego ajerkoniakiem penisa. Przełknął ślinę i zerknął jeszcze niepewnie na mężczyznę, ale w końcu z wahaniem wysunął język i zaczął oblizywać jego członek. Sapnął, czując w ustach słodki smak i silny zapach mieszaniny alkoholu i tego typowego dla Masona. Dodatkowo czuł, jak jego własna szparka jest wilgotna.
Mężczyzna ze spokojem, ale ciężko oddychając po seksie, oglądał, jak chłopak go wylizuje. Kiedy już sam był czysty, poklepał Josha po policzku.
— Leż — nakazał, samemu wstając.
Chłopak padł na plecy, patrząc niemal zamglonym wzrokiem w sufit. Było już jasno, bo najwyraźniej nadszedł ranek, a on czuł się wykończony. Nie tylko seksem, ale całą tą koszmarną nocą. Mimo to czuł się spełniony i bezpieczny. Miękki dywan, ciepło w pokoju hotelowym i przede wszystkim fakt, że Mason go tu zabrał, sprawiały, że zupełnie nie chciał się ruszać i nawet lekki, nieprzytomny uśmiech mu wstąpił na usta. No i Mason nie odesłał go domu z Anną i Robertem, tylko wziął ze sobą… I nawet jeśli chodziło tylko o to, że miał ochotę na seks, to i tak było to przyjemne.
Po chwili, kiedy niemal przysypiał na podłodze, która była prawie tak wygodna jak jego kanapa, zdał sobie sprawę, że stoi nad nim Mason. Miał już związane włosy, szczoteczkę do zębów w ustach i dresowe, czarne spodnie na sobie.
— Wstawaj. Taki ujebany jak podrzędna dziwka nie będziesz ze mną spał — mruknął, kiedy tylko zobaczył, że chłopak go widzi. Odwrócił się po tym na pięcie i ruszył do łazienki.
Josh zmarszczył nos i wstał chwiejnie, od razu czując pomiędzy pośladkami więcej wilgoci. Nieco krzywym krokiem podążył za mężczyzną i wszedł do łazienki. Ledwo już stał na nogach, ale i tak rozejrzał się po wnętrzu z ekscytacją. Było bardzo eleganckie, niemal równie co łazienka Masona. No i w środku panował dość duszny, ale przyjemnie uspakajający zapach unoszący się znad wanny wypełnionej wodą.
— Umyj się — rzucił do chłopaka Mason, dochodząc do umywalki, aby skończyć myć zęby.
Josh się uśmiechnął i wszedł do wanny, podpierając się przy tym, by nie podjechać na śliskim dnie. Usiadł w gorącej wodzie i przymknął na chwilę oczy. Czując, że może przy tym przysnąć, otworzył je i spojrzał na Masona.
— Więc mogę spać z tobą w łóżku? — zapytał niemal podekscytowanym głosem.
Mason spojrzał na niego srogo i odpowiedział dopiero, kiedy wypluł pianę z ust.
— A ty mnie w ogóle słuchasz, czy ci się przelało do mózgu i uszu?
— Upewniam się — mruknął Josh, ale nie spuścił z niego spojrzenia i tylko na moment je odwrócił, by sięgnąć po gąbkę i żel.
Mason odetchnął ciężko i wypłukał usta. Podszedł do wanny i usiadł na jej brzegu. Wyciągnął dłoń do Josha i pogładził mu włosy. Jego twarz nie wyrażała przy tym nic. Ani złości, ani zadowolenia.
Chłopak oblizał usta i wyciągnął bardziej szyję, nadstawiając się do dotyku, kiedy mył się na dole, starając pozbyć słodkiego likieru z tyłeczka. Mason jeszcze chwilę go głaskał, obserwując uważnie jego ruchy.
— Uważaj i nie bądź tak głupi już — rzucił po chwili zupełnie niespodziewanie.
Josh zamrugał, chwilowo nie rozumiejąc, ale w końcu spuścił wzrok i skinął głową.
— A… — zawahał się, wyciągając spod siebie dłoń i zaczynając powoli myć krocze i uda — będziesz ze mną wychodził….? — spytał cicho.
Mason zabrał dłoń z jego głowy, ale jeszcze nie wstał.
— Po co?
— Bo tak lepiej razem… I ja potrzebuję czasem wyjść — odparł Josh, niepewien jednak, czy powinni teraz o tym rozmawiać. Nie chciał Masona denerwować. Był przyjemny w takim dobrym nastroju. A on zamiast z niego korzystać, właśnie mógł się prosić o kolejną kłótnię, a raczej złość Masona.
— Nie potrzebujesz. I rozbestwisz się — burknął na razie bardzo spokojnie mężczyzna, jednocześnie jednak się nad tym zastanawiając poważniej.
— Teraz byłem… rozbestwiony, jak sam wyszedłem — mruknął Josh, w duchu wzdychając ciężko. Znowu nic z tego? Uniósł na Masona zielone spojrzenie. — A tak… no, miałbyś mnie pod kontrolą.
Mason westchnął ciężko, ziewając. Wstał, nie odpowiadając chłopakowi na pytanie.
— Kończ już — rzucił i sam z racji, że zdążył wziąć prysznic, wyszedł do sypialni.
Josh spojrzał za nim, mając nadzieję, że chociaż zasiał w nim myśl, że jednak warto byłoby mu czasem pozwolić wyjść, jak sam nie chciał z nim. Nie chcąc jednak o tym teraz myśleć, umył się do końca i wyszedł z wanny.
Po osuszeniu się ręcznikiem, opuścił łazienkę i poszukał wzrokiem mężczyzny. Nie znalazł go jednak nigdzie. Na przeciwległej ścianie za to zobaczył podwójne drzwi prowadzące najpewniej do sypialni. Poszedł tam od razu, przechodząc przez salonik, w którym właściwie dopiero teraz zauważył kanapę, szafę na ubrania i okno, za którym widział już jasne, rozświetlone wschodzącym słońcem niebo. Wszedł jednak szybko do sypialni, czując, że z każdym krokiem powieki ma coraz cięższe.
Tam, mimo zaciemnienia uzyskanego przez rolety, widać było, że pomieszczenie zajmowało ogromne łóżko i niemalże nic poza nim. Szafki nocne, dwa fotele i to wszystko. Na łóżku za to na brzuchu pod cienką pościelą leżał czarnowłosy mężczyzna.
Josh zlustrował jego sylwetkę i podszedł boso. Czuł, że pościel była świeża, a pokój wietrzony i chyba wzbogacony jakimiś perfumami do pomieszczeń. Czasami aż przerażało go, jak mocno wyczuwał niektóre zapachy. Teraz jednak chciał poczuć jeden, konkretny, więc wszedł na materac i położył się na drugiej stronie łóżka. Nie wiedział, czy może się zbliżyć, więc ostatecznie tego nie zrobił, ale i tak zapach Masona był dość silny, a łóżko strasznie wygodne.
Po chwili, kiedy tak się przyglądał mężczyźnie, zobaczył, że ten uchyla jedną powiekę. Dłuższą chwilę się na niego patrzył, po czym uniósł prawe ramię wraz z kołdrą w zapraszającym geście. Nic przy tym nie powiedział.
Josh sapnął i uśmiechnął się, podsuwając do niego i przytulając się. Wyciągnął szyję, wtulając nos w jego włosy i przymykając oczy. Wyrwał mu się cichy pomruk zadowolenia.
Mason nie skomentował, obejmując go na wysokości ramion i samemu zamykając ponownie oczy.
— Powinieneś nosić rozpuszczone — usłyszał po chwili cichy szept.
— Śpij — odparł tylko krótko, zadowolony mimo wszystko z tej uwagi i przyciągnął chłopaka bliżej do siebie.

18 thoughts on “Savage Virus – 11 – Moja mała dziwka

  1. Katka pisze:

    Adela, haha XD Nie, Mason jest draniem, tego się mu mimo wszystko nie da odmówić. Uczucia ma, jak każdy człowiek, ale jak widać, po 2012 zdecydowanie wkroczył na ciemną stronę mocy.

  2. Adela pisze:

    o, widac że Mason to nie jest jednak taki zimy drań i jakieś tam uczucia ma.

    … Jeszcze z dwa rozdziały i zacznę sobie wymyślać, że w głębi serca to bardzo dobry i wrażliwy człowiek, który jedynie nie potrafi wyrażać swoich uczuć. Pora spać, zdecydowanie

  3. Katka pisze:

    Shin, bo my polecamy wszystko, co tu jest XD Nie no, tak serio to fajnie, że się zabrałaś za Savage Virus :D Mam nadzieję, że dalsze losy Masona i Josha będą się podobać :)

  4. Shin pisze:

    wcześniej tego nie czytałam widzę tytuł „moja mała dziwka” myślę uuu to może być ciekawe czytam jak Pan traktuje swoją kurwę … Zajebiste! Czemu wcześniej mi tego nie poleciłyście ?

  5. Katka pisze:

    O., „Manson nie będzie bronić się jak Jeff?” – cóż, tu jest ten plus, że Josha nie ma się co bać, więc… Ale nic nie zdradzam, bo może samo się kiedyś okaże? :) „Dobry pan, dobrze dba o swojego zwierzaczka, by zwierzę było dobre dla swego pana” – a to święte słowa, ale obaj często o tym zapominają XD

  6. O. pisze:

    „W końcu zobaczył, jak ten bierze go do ust i ssie, mlaszcząc przy tym, a jego rozedrgane dłonie masują go po udach, nie raz podążając na jego pośladki i lekko ściskając” czyli Josh może za jakiś czas posunąć się trochę dalej? xD Manson nie będzie bronić się jak Jeff?
    Ah :D Aż chciałabym sobie poczytać jak Manson więcej wylizuje :D Dobry pan, dobrze dba o swojego zwierzaczka, by zwierzę było dobre dla swego pana :D

  7. Shivunia pisze:

    Wadera >> spoko, ważne, że chciało ci się znaleźć chwilkę na komentarzyk ;* dzięki wielkie. I masz rację Mason musiał się chociaż trochę zmartwić, skoro w ogóle pobiegł na górę sprawdzić czy już mu jego własność nie zagryźli. A i zaproszenie chłopaka do łóżka, a nie wygonienie go na kanapę ;) COŚ to musi znaczyć mimo wszystko ;) A rim… hmmm. Może kiedyś, może. Ale to z Masonem nigdy nic nie wiadomo. Dziś w ogóle z Kat gadałyśmy, to doszłyśmy do wniosku, że oni bardzo wchodzą czasami w swoje role społeczne. I też zarazem się w nich gubią ;)

  8. Wadera pisze:

    Miałam, komentować we wtorek, ale pogoń za wpisami robi swoje, więc dopiero teraz mam trochę oddechu.
    Rozdział jak dla mnie przełomowy. Mason wybitnie się wystraszył straty Josha w tym najeździe zarażonych i jak na niego był nad wyraz miły. Gra wstępna w samochodzie była poprostu cudowna, a potem już było tylko lepiej…. gdyby nie butelka. Mason naprawdę nie lubi gdy mu się sprzeciwia (wydaje mi się że gdyby nie Josh i jego sprzeciw, że tego nie chce Mason by o tym nawet nie pomyślał).
    No i oczywiście nie można nie wspomnieć o tym że Mason był o krok (może dwa ;) od zrobienia rimu Joshowi więc……miejmy nadzieję że koleś się nawraca na dobrą stronę mocy (znaczy, że zaczyna zdawać sobie sprawe z uczuć do Josha, które to raczej miłością nie są ale mocnym przywiązaniem i zależonością zdecydowanie)
    Końcówka mnie wybitnie rozpuściła, jak sobie przytuleni zasypiali w pachnącym łóżku mmmm. Cóż, byle tak dalej.
    Teraz idę komentować FDTS.

  9. Elis pisze:

    Katka, „Brakuje tylko smyczy i kagańca na spacerek, haha.” Nie zdziwiłabym się, gdyby Mason użył tych rzeczy. :)

  10. Katka pisze:

    Elis, „Na bicie, na jakieś wymyślne tortury seksualne, a tu, jak na nich, było po prostu uroczo.” – miło, że jednak nie tylko perwersja się podoba, ale urocze scenki również. Chociaż… hm, no ta mimo że urocza, to perwersyjna też była. Ale nie tak hardcorowa jak zwykle. Ale Mason inaczej chyba już nie umie, haha, on już taki zboczony jest XD „I czyżby Mason niemo zgodził się na wyprowadzanie swojego pupilka?” – a to brzmi genialnie, jakby Josh serio takim szczeniaczkiem był. Podoba mi się XD Brakuje tylko smyczy i kagańca na spacerek, haha.

  11. Elis pisze:

    Podobnie jak u dziewczyn u mnie ten rozdział również wywołał Awwwwww.
    Byłam przygotowana na wiele rzeczy. Na bicie, na jakieś wymyślne tortury seksualne, a tu, jak na nich, było po prostu uroczo. Nie wiem, czy inne miejsce tak podziałało na Masona, uległy Josh, czy coś innego, ale jestem zachwycona takim obrotem spraw. Nie spodziewam się, że od razu będzie u nich dobrze, zważając na porywczy charakter Masona i Josha, który potrafi być nieposłuszny, ale ten rozdział daje nadzieję na zmianę w nich obu i ich relacjach. Nie znam zakończenia i tego do czego chcecie doprowadzić, lecz mogę śmiało powiedzieć, że we mnie urosła nadzieja na to, że coś się między nimi urodzi. Jakiś zalążek miłości. Nie mogą wiecznie stać w miejscu, muszą się rozwijać, zmieniać siebie, swoje postępowanie na lepsze. :) Co nie znaczy, że bym nie chciała, podobnie jak Tigram, żeby Mason tak bardzo skrzywdził Josha, aby móc później się nim opiekować i, żeby obudziło się w nim wielkie poczucie winy za to co zrobił.
    Seks, jak zawsze gorący, a w przyszłości łóżkowe tortury zawsze mile widziane. :)
    I czyżby Mason niemo zgodził się na wyprowadzanie swojego pupilka?
    I to wspólne zasypianie… Awwww.

  12. Katka pisze:

    M-chan, „Chociaż to może za sprawą nastawienia Josh i przyjemniejszej atmosfery?” – na pewno duży to wpływ miało :) Josh jakby nie patrzeć był grzeczny i taki spolegliwy, jeszcze na parkingu – to musiało zrobić swoje. Tak samo jak ten cudny hotel i całe to otoczenie. Może powinni częściej razem wyjeżdżać… „Z jednej strony Mason gardzi takim Joshem, małą kurwą, z drugiej strony jednak go lubi i Josh go pociąga.” – a to bardzo dobrze powiedziane, sama to nader często widzę, a biedny Josh też ma dylemat, bo ciężko mu ocenić, jak Mason zareaguje… No i miło, że komentujesz! :D

  13. M-chan pisze:

    Jakoś strasznie mi się dłużyło czekanie na kolejny rozdział D:
    Opisy seksu jak zawsze świetne~. Tego chyba nawet pisać nie trzeba XD
    Wreszcie jakieś oderwanie od tej szorstkiej monotonności(która mimo wszystko mi się podoba), szczyt romantyzmu to to z pewnością nie był, ale i tak według mnie uroczo jak na to opowiadanie.
    Chyba pierwszą większą zmianą był pocałunek Josha, tak przynajmniej uważam.
    I jest przepaść między zachowaniem Mason kiedy Anna była za ścianą, a w hotelu. Chociaż to może za sprawą nastawienia Josh i przyjemniejszej atmosfery? Zresztą kij z tym.
    Mason nie powiedział ”nie” co do wychodzenia na dwór~ Wiem! będzie Josha na smyczy prowadził XD
    Z jednej strony Mason gardzi takim Joshem, małą kurwą, z drugiej strony jednak go lubi i Josh go pociąga. Ach, uwielbiam ich obu. Teraz czuje się jakby weszli na jakiś nowy poziom XD
    Nie umiałabym nawet wyróżnić który fragment mi się najbardziej podobał~
    Jakiś nieskładny ten komentarz, dawno nie komentowałam ^^’

  14. Katka pisze:

    Tigram, jakże piękny, długi komentarz :D „Spodziewałam się co najmniej rozrywania końmi i wymyślnych tortur, ale to przerosło moje najśmielsze oczekiwania.” – haha, czyli jednak umiemy zaskakiwać i to wcale nie musi być nic drastycznego, a wręcz przeciwnie :D Och, a to „poliżesz” – cóż, Josh nie zawsze umie trzymać język za zębami, ale to już wszyscy wiemy XD Ale, ale, tym razem nie wyszło mu to na złe, hehe. Pytanie, czy Mason bardziej miał ochotę na polizanie dupci Josha, czy znajdującego się na niej likeru XD „nigdy, przenigdy nie pomyślałabym, że w którymkolwiek momencie tego opowiadania będę miała ochotę zrobić Awwwwwww” – haha, a to jest urocze XD No cóż, nawet taki skurwysyn jak Mason potrafi ująć :)

    Himi, a spoko, to „Awwww” też wiele mówi XD Mam nadzieję, że się nie spóźniłaś :)

    Seiridis, to czujemy się wyściskane w takim razie XD A co do zakończenia – spoko, jak już gwarantowałyśmy, takiego końca jak w NBTS nie planujemy w najbliższej przyszłości, bo my same tracimy przy tym nerwy XD Ale jak się SV skończy… cóż, nie ma nigdy czarne i białe, więc wcale nie musi być happy end, mimo że dramy olbrzymiej raczej nie planujemy… No nic więcej nie powiem, pozostawię to w sferze domysłów i mam nadzieję, że napięcie do samego końca będzie :) I bardzo cieszy, że tak się seks podobał :D Fajnie się go pisało.

  15. Seiridis pisze:

    AWWWWWWWWWWWWW…
    Nie mogę normalnie, to mnie rozwaliło centralnie na łopatki… Było takie urocze i gorące i urocze i w ogóle… :}}}} Aż trochę nie wiem co powiedzieć… Podobało mi się tak wiele scen, ale najbardziej ta na końcu. To było takie już inne trochę. Seks oczywiście jak zwykle fantastyczny (szczególnie jak Josh tak palnął „Chcesz polizać” i dalszy dialog dotyczący tego). Scena, kiedy Josh zajmował się penisem Masona… I jeszcze ten przy ścianie… I potem z tym likierem wewnątrz Josha i potem jak Mason w niego wszedł. Nie mogę normalnie, wymiękam. Wiece co, jeśli kochacie nas – czytelniczki – choć trochę, to błagam błagam błagam, nie dajcie się temu skończyć źle… :c (Złe zakończenia jakie akceptuję to coś a’la Trucizna, wspólna decyzja śmierci, tulenie i bycie ze sobą aż do ostatniego tchu… Choć oczywiście wolałabym, żeby skończyło się dobrze.) I optymistycznie powiało możliwością wychodzenia Josha z Masonem na zewnątrz i chyba Mason się zaczyna powoli orientować o co c’mon x] W ogóle dziewczyny, taką mi radochę zrobiłyście, że bym was ucałowała i wytulała jakbym mogła. :*:*:* *hug, hug, hug* xD

  16. Tigram Ingrow pisze:

    Kurde, niechcący kliknęłam enter. Otóż, jestem maxymalnie zaskoczona. Totalnie i całkowicie. Spodziewałam się co najmniej rozrywania końmi i wymyślnych tortur, ale to przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Co? Jak? Ale…? Yyyy….?
    A teraz przemyślenia po kolei:
    „Jego los jednak leżał w gestii Masona.” – no to zdanie sprawiło, że poczułam na plecach rozkoszny powiew grozy. Scena z wsiadaniem do samochodu – genialna. Poczułam tę niespokojność w głosie Josha, tę obawę o zostawienie. Skomlenie – pierwszorzędne. Pobudzanie w wykonaniu Masona – okay, o co chodzi? Dlaczego nie grozi, dlaczego nie okazuje wściekłości?
    Upokorzenie poprzez wyjście z wzwodem udało mu się znakomicie. Josh jest takim rozkosznym wstydzioszkiem…. :3
    „- Czego się wiercisz jak poparzony? Nie przypalam cię jeszcze.
    – “Jeszcze”…? ” – och, och, oochhh. To zapowiadało emocjonujące wydarzenia…
    Rozmowa o byciu kurwą jak najbardziej pasująca do Masona. O tak, to sadystyczne zadowolenie.
    Scena z butelką była… jak najbardziej na miejscu. To przerażone piśnięcie „Nie wsadzaj tego we mnie!”, a chwilę później targowanie się, że „…tylko szyjkę?” było aż rozczulające. Moje drogie, stwierdzam, że Josh pod wpływem Masona zaczyna się łamać. Już nie ma tej buty co na początku, ale nie umiem ocenić czy to lepiej czy gorzej. Inaczej. A może to tylko takie chwilowe? Tylko pod wpływem tej atmosfery zagrożenia i skoku adrenaliny? Hmm, zobaczymy jak rozwiniecie to dalej. Ale pytanie Josha „Poliżesz?” sprawiło, że moja szczęka spadła mi na kolana. Czy on się nie boi, wariat jeden, że jedno nieopatrzne słowo i Mason zrobi z niego miazgę? Seks z alkoholem. To musiało być intensywne uczucie dla nich obu. Najbardziej intrygujący był rozziew między tym co Mason mówił, a tym co robił. Tu nazywał go dziwką, kurwą, a tu polizał mu pośladek. To naprawdę zastanawia. I dalej – „Mason jeszcze chwilę go głaskał, obserwując uważnie jego ruchy.
    – Uważaj i nie bądź tak głupi już – rzucił po chwili zupełnie niespodziewanie.” – ho, ho, ho. Chyba jemu naprawdę zależy na tym chłopaku, tylko nie umie tego jakoś zdrowo pokazać. I spokojna reakcja na propozycję spacerów. Whoa. Ten atak naprawdę wstrząsnął Masonem.
    I perełka na koniec – „ten uchyla jedną powiekę. Dłuższą chwilę się na niego patrzył, po czym uniósł prawe ramię wraz z kołdrą w zapraszającym geście. Nic przy tym nie powiedział.
    Josh sapnął i uśmiechnął się, podsuwając do niego i przytulając się. Wyciągnął szyję, wtulając nos w jego włosy i przymykając oczy. Wyrwał mu się cichy pomruk zadowolenia. Mason nie skomentował, obejmując go na wysokości ramion i samemu zamykając ponownie oczy.
    – Powinieneś nosić rozpuszczone – usłyszał po chwili cichy szept.
    – Śpij – odparł tylko krótko, zadowolony mimo wszystko z tej uwagi i przyciągnął chłopaka bliżej do siebie.” – nigdy, przenigdy nie pomyślałabym, że w którymkolwiek momencie tego opowiadania będę miała ochotę zrobić Awwwwwww… :3 No, ale właśnie to robię. To był… baaaardzo interesujący i intrygujący odcinek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s