Fire Dragon Tattoo Studio – 98 – Jesteś, skurwysynu, mój!

Ryan popatrzył na milczącego Lenny’ego, kiedy nadal siedzieli przy stoliku w klubie. Położył mu dłoń na kolanie.
— Zasłuchałeś się w latynoskie rytmy, czy przysypiasz?
Lenny chwilę na niego patrzył, po czym nagle złapał go za kark i przyciągnął do siebie, całując mocno w usta. Kiedy na moment się od nich odsunął, nie puszczając go, zarządził twardym głosem:
— Chodź stąd.
— Następni — jęknął cierpiętniczo Mike.
Ryan za to nie bardzo wiedział, co Lenny’emu chodziło po głowie, ale przytaknął i cofnął się, żeby wstać.
— Katy, byłbym wdzięczny, gdybyś jednak nas sobie nie wyobrażała w taki sposób, jak przed chwilą robiłaś to z Alexem i Jasonem — rzucił do dziewczyny.
Ta była dość zaskoczona tym, jak Lenny’ego, który do tej pory był przy niej zupełnie inny, teraz zachowywał się… groźnie.
— Ta… e, jasne — mruknęła, a Lenny już nie czekał, aż Ryan to przedłuży, tylko pociągnął go za łokieć.
— Sorry — rzucił jeszcze do dziewczyn.
Chłopak spojrzał na niego ze zmarszczonymi brwiami i wyszarpnął rękę z jego uścisku. Nie miał zamiaru dawać się wyciągać z imprezy jak niegrzeczne dziecko. Uśmiechnął się jeszcze przelotnie do reszty, nim ruszył do wyjścia z klubu. Lenny szedł za nim krok w krok. Był milczący i spięty. Nie wróżyło to niczego dobrego.
Kiedy wyszli z klubu, na zewnątrz było już ciemno. Mimo to lampy, które oświetlały taras, dawały sporo światła. Ryan zszedł na piasek i dopiero kawałek dalej przystanął, czekając na mężczyznę. Czuł, że coś było nie tak.
Mulat doszedł do niego i wskazał mu dłonią, żeby szedł do rezydencji, którą wynajmowali. Wyspa nie była duża, więc dojście do niej nie mogło zająć im dłużej niż kilka minut. Ryan ruszył w tamtym kierunku z rękami w kieszeniach.
— Możesz mi powiedzieć, dlaczego wyszliśmy z klubu, zostawiając tam całą paczkę i jedną butelkę koniaku?
— Bo zaciągnięcie cię do kibla było złym pomysłem? — zadrwił Lenny, idąc obok niego także z dłońmi wbitymi w kieszenie. — W ogóle idź, a nie dociekasz.
Ryan już miał ochotę coś odpowiedzieć, ale stwierdził, że z tym zaczeka. W milczeniu doszli do rezydencji, a chłopak pierwszy wszedł do saloniku, w progu pozbywszy się butów. Pozapalał światła i obejrzał się na Lenny’ego z wyczekiwaniem w oczach.
— Nie pójdziesz do pokoju? — syknął mężczyzna. Był spięty, ale spokojny i oszczędny w słowach. Od momentu, kiedy Ryan zobaczył go z Kate na tarasie, tuż po rozstaniu z Natem.
— A nie powiesz mi po co? Muszę przyznać, że wyglądasz dość… niepokojąco — odparł z krzywym uśmiechem, przyglądając mu się dużo czujniej niż chwilę temu.
— Bo tu nie widzę łóżka? Czy chcesz się pieprzyć na kanapie i czekać, aż przyjdą gołąbki i zobaczą, do kogo należysz? — mruknął Lenny bez rozbawienia w głosie, zbliżając się o krok do chłopaka. Jego zielone oczy były jak u polującej pantery.
Ryan cofnął się, przez chwilę zapominając o oddychaniu. Wreszcie odetchnął głucho i oblizał wargi. Nie był pewien, w jakiej sytuacji się znalazł. Lubił, gdy Lenny był taki… agresywny, ale teraz było w jego zachowaniu coś złowieszczego.
Zachowując pozory obojętności, odwrócił się i otworzył drzwi do sypialni.
— To chodź. Ale możesz sobie darować o tym należeniu, Lenny — mruknął.
Mulat nic nie odpowiedział. Wszedł do sypialni i zamknął za nimi drzwi. Od razu pchnął chłopaka na łóżko. Kiedy ten uderzył w materac plecami, wręcz wskoczył na niego, przyszpilając mu nadgarstki po bokach głowy. Pocałował go agresywnie.
— Nie wydaje mi się. Jesteś mój! — syknął, znowu wpijając mu się w wargi.
Ryan napiął się, ale odpowiedział na pocałunek. Dość ostrożnie, bo czuł się dziwnie. Po chwili więc oderwał głowę od ust Lenny’ego, patrząc mu twardo w oczy.
— Co ci jest? — postanowił spytać, bo chyba mu nie podchodziła ta sytuacja.
— A co? Już się nie podoba? — mruknął kpiąco mężczyzna, całując go w policzek, a następnie w szyję i obojczyk. Dobierał się do niego pospiesznie i agresywnie.
Ryan odetchnął ciężko, wyprężając się na łóżku.
— Nie wiem, co ci chodzi po głowie, przyznam — odparł i szarpnął mocno ręce, żeby się wyswobodzić. Nie udało mu się to, ponieważ Lenny jeszcze mocniej przytrzymał go przy łóżku.
Polizał go po szyi, po czym ugryzł i zassał się na niej, robiąc sporą malinkę. Jednocześnie Ryan czuł, jak mężczyzna ociera się o niego. I był przy tym gorący i pachnący klubem…
Sam zaczął reagować na te agresywne ruchy, ale mimo to jego serce łomotało w piersi od adrenaliny.
— Lenny, kurwa, puść mnie! — krzyknął.
To nic nie dało, bo ten zatkał mu usta pocałunkiem. Uważał jednak, żeby chłopak go nie ugryzł.
Nagle całą scenę przerwał dźwięk przychodzącej wiadomości tekstowej. Lenny od razu zastygł i spojrzał na spodnie kochanka, w których ten trzymał komórkę. Nie pytając o pozwolenie, sięgnął po nią.
— Hej! — warknął Ryan, uwolnioną ręką łapiąc go za nadgarstek. — Nie uwierzysz, ale to moja komórka, więc oddawaj!
Lenny mało delikatnie go odepchnął, wyrywając tym samym dłoń. Szybko zabrał mu telefon i odblokował go. Trzymając Ryana na odległość, zaśmiał się wyjątkowo gorzko, po czym zmarszczył nos, obnażając zęby. Rzucił komórką w brzuch Ryana, wstając z niego i puszczając go. Jak na dłoni było widać, że teraz już był wściekły.
Chłopak spojrzał na niego ze złością.
— Co to, kurwa, miało być? — syknął i szybko popatrzył na wyświetlacz telefonu. Tam była wiadomość od Nate’a.
„Siema, przystojniaczku. Wiesz, chyba cały czas o tobie myślę. Bawisz się dalej, czy już w łóżku?”
Ryan aż zastygł, patrząc na telefon. Potem uniósł wzrok na Lenny’ego, przez chwilę nie wiedząc, co powiedzieć. Wreszcie wstał, odrzucając na bok telefon.
— To była tylko rozmowa — rzucił prosto jak na siebie.
— Zajebista, kurwa, rozmowa! — syknął Lenny, jeżąc się ze złości. — Tak, kurwa, zajebista, że chuj se już jakieś popierdoleństwa wyobraża!
— Najwyraźniej wystarczyła, ale masz rację… wyobraża sobie. Więc nie rozumiem, czemu wyładowujesz się na mnie — odparł poważnie Ryan, patrząc mu prosto w oczy.
— Pięć jebanych minut! — krzyknął Mulat z kpiną i niedowierzaniem w głosie. — Pięć jebanych minut i już, kurwa, jakiegoś asfalta zarywasz. Po to mnie, kurwa, tu zabrałeś?! Żeby co, do diabła?! Pokazać, jaki jesteś, kurwa, nie wiem co? Zajebisty?!
Ryan zamilkł na chwilę, po czym niespodziewanie pchnął Lenny’ego w klatkę piersiową, aż ten uderzył z mocą plecami w ścianę.
— Za kogo ty mnie, kurwa mać, masz?! Nie jestem zdrajcą!
Lenny obnażył zęby, ale nie odpowiedział agresywnym gestem.
— Bo nie masz czasu już lecieć do debila! Bo co to nie ja! — prychnął, wskazując Ryana lekceważąco. — Zarywał mnie, bo jestem taki och, ach. Kurwa! — wrzasnął. Słowa, jakie powiedział Ryan zaraz po tym, gdy rozszedł się z tym facetem, pobrzmiewały mu w głowie.
Ryan zacisnął zęby i złapał go za koszulkę na piersi. Był wściekły. Nawet mu przez myśl nie przeszło, żeby przespać się z tamtym facetem.
— O co ci w ogóle, kurwa, chodzi, co? Jestem tu z tobą, nie z nim, jak nie widzisz!
Lenny zacisnął zęby, napinając się cały.
— O dziwo! — fuknął. Odepchnął go z całej siły, aż Ryan się zachwiał, o mało nie upadając na ziemię. — Pogrywasz sobie, kurwa! Co chciałeś osiągnąć takim pierdoleniem i wychwalaniem, jak to łatwo byś jebanego czarnucha do łóżka zaciągnął?! Chciałeś mnie wkurwić, to ci się zajebiście udało!
— O jakim zaciąganiu do łóżka ty mówisz, do kurwy? — Ryan zirytował się, nie rozumiejąc, jak Lenny mógł wyciągać takie kretyńskie wnioski.
Mulat prychnął, zakładając ręce na klatce piersiowej.
— Czy ty się kiedykolwiek w ogóle słuchasz?
— Pierdol się. Fajnie się z nim gadało i na tym się skończyło. Ani przez moment nie pomyślałem o nim w łóżku! — Ryan cały się gotował. — Ty masz, kurwa, swoje zasady i skaczesz jak poparzony wokół dziewczyn, a ja, kurwa mać, nie chodzę z nikim innym do łóżka, gdy mam już partnera! Czy to jest już takie niespotykane albo takie trudne do pojęcia, że łatwiej uwierzyć w istnienie kosmitów niż w to, że Ryan o dziwo nie zamierza pierdolić się z nikim innym?! Wystarczy, że, kurwa, Rush wmawia sobie i mnie, że mam ochotę przerżnąć jego chłopca przy pierwszej lepszej okazji, ty durniu jebany! — warknął i ponownie go pchnął, cały czerwony ze złości.
Lenny odpowiedział tym samym, tylko że dużo mocniej. Tak, że Ryan wylądował plecami na materacu. Mulat przyszpilił go do niego od razu, łapiąc za obojczyk.
— Zabawne, że tak teraz mówisz, bo ślicznie śpiewasz, jak to „nie” chcesz pchać się czarnuchowi do łóżka, a wcześniej to nawijałeś beztrosko jak to „o dziwo nie wylądowaliście w łóżku”. Bardzo, kurwa, mało sugestywne! — syknął. Jak Ryan w ogóle śmiał sobie tak pogrywać? Najpierw jebana randka. Potem, że chce wiedzieć więcej. Ten cały wyjazd, a potem w pięć minut pokazuje, jak ma mnie w dupie i że w każdej chwili może se innego znaleźć!
— To była ironia w kierunku Katy, idioto! Jak już zdążyłeś zauważyć, trzeba ją gasić, bo tworzy niestworzone plotki. Ale nie! Ty musisz się przylepić do nic nieznaczących słów, kurwa! I złaź ze mnie, chuju!
— Ale ironią do Katy nie było pozwalanie się podrywać, jak jakaś słodka niewiasta. Jesteś taki fajny, że możesz każdego sobą wabić? Tak, kurwa, myślisz?! — Przydusił go bardziej i pochylił się do niego nisko. — A ty jesteś mój! I nie waż się o tym zapominać!
— Nikogo nie wabię! — wycedził Ryan, czerwieniejąc mocniej przez jego ostatnie słowa, których nie chciał komentować. — Nie dotknąłem go nawet, nic nie sugerowałem. Uspokój się i zejdź ze mnie z łaski swojej, jeśli masz zamiar mnie dalej oskarżać o takie popierdoleństwa!
— Ale też nie zaprzeczysz, że jakkolwiek protestowałeś! Dawałeś chujowi przyzwolenie! A ten chuj jeszcze ci takie… takie… — Lenny aż się gotował, a nozdrza chodziły mu z wściekłości. — Takie pierdolone smsy ci wysyła. Nawet nie wysiliłeś się pewnie, żeby mu przekazać, że nie jesteś zainteresowany. Jeśli w ogóle byłeś niezainteresowany — prychnął. Czuł się oszukany. A do tego Ryan chciał mu teraz zamydlić oczy i przekazać na siłę swoją fałszywą wersję. Nawet nie czuł się winny.
— Rozmawiałem z nim pięć jebanych minut, Lenny! Nie zdążyłem mu nawet powiedzieć, że jestem zajęty, bo chciałem wrócić do ciebie do klubu — warknął chłopak i naparł na jego ramiona, chcąc go odepchnąć. — Gadaliśmy o deskach i nie miałem pojęcia, co się wtedy w jego łbie kotłowało. Zabrałem tu ciebie, bo chcę z tobą być, mimo tego syfu, w jakim zaczęliśmy. To chyba coś znaczy. Jak tego nie widzisz, to się pierdol!
Lenny na chwilę zamarł. Po tym, nie puszczając Ryana, pocałował go mocno, zamykając oczy. Wbił się między jego wargi językiem, chcąc go w tej chwili mieć całego i pokazać mu to za pomocą tego pocałunku.
Chłopak jęknął, rozchylając szerzej powieki, ale po chwili uchylił też wargi, pozwalając mu na penetrację ust. Rozluźnił też uścisk na jego ramionach, czując, jak wszystkie emocje kotłowały się w nim po tej kłótni.
Mulat jeszcze chwilę zachłannie go całował, przyciskając do łóżka. Ale w końcu odsunął się od niego nieznacznie, patrząc w oczy. Jego własne nadal były pełne emocji, złości, ale i pożądania.
— Jesteś, skurwysynu, mój — syknął i ugryzł go w dolną wargę.
Ryan stęknął, patrząc mu w oczy i dysząc ciężko.
— Wiem…! Nie myślę, kurwa, o innych facetach, gdy jestem z tobą — powiedział twardo. Nie mógł znieść, że Lenny w ogóle mógł myśleć, że by go zdradził. Nie był z takich.
— Powiedz to! — warknął, nadal wisząc nad nim, nabuzowany. — Że w ogóle nie myślisz o innych. W ogóle! I jesteś tylko mój!
Chłopak przełknął głośno ślinę, czując się przytłoczony słowami Lenny’ego.
— Nie myślę. Jestem z tobą — powiedział poważnie, na wydechu. Oblizał nerwowo usta i dodał dużo ciszej w porównaniu do wcześniejszego krzyku: — Jestem twój.
Mulat odetchnął ciężko i pocałował Ryana mocno, łapiąc go za twarz. Położył się na nim. Długo go całował, głaszcząc kciukiem jego policzek.
— Usuń numer — wyszeptał w końcu w jego usta.
— Zapobiegawczo. — Ryan aż się uśmiechnął i sięgnął po telefon, który leżał z boku na pościeli. Skasował smsa wraz z numerem i pokazał Lenny’emu. — I tyle z mojej wydumanej przez ciebie zdrady — mruknął już bardziej sucho. Nie cierpiał, kiedy ktoś mu to zarzucał. Najbardziej go to irytowało w Rushu, a teraz jeszcze Lenny. — Nie mogłem przerżnąć ładnego chłopaka, kiedy nawet nie byliśmy na tyle blisko, a tylko mnie… pieprzyłeś czasem — dodał z trudem, wspominając Matta. — Więc teraz… tym bardziej.
— Co masz na myśli? — spytał Lenny, nie schodząc z niego. Nadal patrzył gniewnym wzrokiem, ale już spokojniejszym.
— Miałem takiego seks-kumpla. Chętnego i atrakcyjnego. A ty mieszkałeś u mnie od… hm, dość krótko właściwie. Ledwie kilka razy mnie… wziąłeś. — Uśmiechnął się wymuszenie. — A ja pojechałem z tym kumplem na spotkanie, wystawił mi swoje słodkie połóweczki, a ja nie mogłem mu wsadzić, bo myślałem o twoim chuju — wyrzucił z siebie, wykrzywiając usta i ponownie czując, jak gorąco napływało mu na policzki. Ale tym razem ze wstydu, nie złości.
Lenny chwilę gapił się na Ryana szeroko otwartymi oczami, by w następnej sekundzie szczery uśmiech wypłynął mu na usta. Cmoknął kochanka.
— Tak go już pokochałeś? — zamruczał, przesuwając nosem po policzku chłopaka. Po tych słowach złość prawie całkowicie z niego wyparowała. Do tego uspokajało go, że Ryan bez szemrania usunął numer tamtego czarnucha.
Chłopak zaczerwienił się jeszcze bardziej i objął Lenny’ego za szyję.
— Nie wiem, czy tak bym to nazwał… ale jak zauważasz, pozwala mi dojść, więc… — Kurwa, pomyślał, czując, że się zaplątał.
Przyciągnął tylko mężczyznę do siebie i pocałował mocno w usta. Lenny uśmiechnął się, nie mogąc się powstrzymać. Patrzył, zauroczony, na czerwoną twarz Ryana, zapominając o całym zdarzeniu sprzed chwili. Teraz chciał go tylko przytulić do siebie i sprawić mu jak najwięcej przyjemności. Wynagrodzić mu, że oddał mu siebie.
— Jesteś przeuroczy. I ja razem z moim chujem sprawimy, że nas jeszcze bardziej pokochasz — zamruczał mu w usta, liżąc je delikatnie i zaczynając ocierać się o Ryana.
Ten wciągnął gwałtownie powietrze, przyciskając go do siebie mocniej.
— To zabrzmiało dość osobliwie. — Zaśmiał się na wydechu, trochę spięty tym, że obaj w tej chwili doskonale wiedzieli, jak tego chciał. Czuł, że się wygłupił. Mógł nie mówić o tym Matcie.
Lenny, nadal z szerokim uśmiechem, od którego zaczynały boleć go policzki, pocałował go w nos.
— Osobliwie czy nieosobliwie. Chcę sprawiać, że będziesz zawsze myślał tylko o moim chuju. Że nigdy żadnego innego nie zapragniesz, nawet przez chwilę — zadeklarował, sięgając dłonią do paska spodni Ryana. — Będziesz krzyczał o więcej.
Chłopak przełknął ciężko ślinę i uniósł biodra, żeby Lenny mógł zdjąć mu ubranie.
— Wolałbym teraz nie krzyczeć… Jakby nie patrzeć, mieszkamy dzisiaj z blond księciem i Charliem — sapnął, przez tę myśl bardziej nasłuchując, czy Rush i Charlie nie wrócili. Chyba by już nigdy z tej sypialni nie wyszedł, gdyby usłyszeli go jęczącego podczas rżnięcia.
— Nie ma ich — odparł od razu Lenny, wsuwając mu dłoń za pasek i rozpinając go szybko. Tak samo jak guziki i zamek. Po tym ściągnął spodnie chłopaka pod jego tyłek. — A ja chcę cię słyszeć. Chcę słyszeć, jak wydobywam z ciebie te słodkie okrzyki — zamruczał, całując go jeszcze raz w usta i schodząc pocałunkami w dół.
Klatka piersiowa chłopaka wraz ze spoczywającym na niej krzyżykiem poruszała się w głębokich oddechach. Koszulę miał całkiem rozpiętą, więc Lenny doskonale widział jego ciało.
Ryan spojrzał na niego w dół, oblizując nerwowo mocno zaczerwienione usta.
— Gdy ich przypadkiem usłyszysz, to powiedz, proszę — powiedział z naciskiem.
— Zamknę ci usta — zapewnił Lenny, szczypiąc zębami sutek. — Nogi w górę! — rozkazał, ciągnąc spodnie Ryana wraz z bielizną w dół, chcąc się ich pozbyć. Pragnął mieć go tu nagiego. Swojego i na całkowitą wyłączność. Chciał podziwiać jego ciało i słyszeć go.
Chłopak zadrżał z nerwów i zacisnął palce na pościeli. Jęknął w duchu, zamykając powieki i zginając nogi w kolanach. Tym samym, chcąc nie chcąc, bardziej wyeksponował tyłek. To jest takie… Nawet nie chciał myśleć. Wolał, gdy Lenny sam to robił, bo tak czuł się strasznie speszony i otwarty.
Lenny obejrzał go sobie z lubością wypisaną na twarzy. Zsunął się na podłogę, zupełnie pozbywając się spodni Ryana, jego bielizny i zostawiając go nagiego od pasa w dół.
— Koszula — rzucił, stojąc między jego nogami oraz dotykając palcami kolan i łydek.
Chłopak uchylił powieki i uniósł się bez słowa, po czym zdjął koszulę. Odrzucił ją na bok i ponownie padł plecami na materac, patrząc na Lenny’ego spod ciemnych włosów. Był całkowicie nagi, przy ubranym i stojącym między jego nogami mężczyźnie. Ten przełknął ślinę, rozkoszując się widokiem. Żeby było jeszcze lepiej, położył mu dłonie na udach i rozsunął mu nogi. Ryan jęknął cicho, buraczejąc. Zupełnie odruchowo ścisnął uda z powrotem.
— Nie, nie — skarcił go Lenny, ponownie rozsuwając mu nogi. Ułożył mu je zgięte w kolanach, ale szeroko otwarte. — Tak jest idealnie.
— To chodź już do mnie — mruknął Ryan drżącym z podniecenia i nerwów głosem. Kiedy Lenny tak go obserwował, to było to strasznie krępujące. Takiego rozłożonego, otwartego i oczywiście tylko czekającego, aż mężczyzna na niego wejdzie. Nie mógł nawet temu zaprzeczyć, a penis we wzwodzie leżał mu ciężko na podbrzuszu.
Lenny mruknął potakująco, lecz jedynie pochylił się do jego nóg.
— Jesteś piękny — wypalił, całując go najpierw w kolano, potem w udo i coraz niżej w stronę krocza. — Nigdy nie pozwolę, żeby ktokolwiek cię takiego widział. Jesteś mój — syknął ostatnie słowo, patrząc spomiędzy ud Ryana na jego twarz. Miał groźbę w oczach.
Chłopak odetchnął i skinął głową, zaciskając palce na pościeli. Uniósł lekko biodra, patrząc na mężczyznę z pożądaniem. A to „nie pozwolę, żeby ktokolwiek cię takiego widział” uspokajało go. Nie chciał, żeby ktoś go tak widział. Tylko Lenny mógł.
Mężczyzna zaśmiał się pod nosem.
— Hmm? Coś byś chciał? — spytał, po czym ugryzł go boleśnie we wnętrze uda. Tylko po to, żeby pocałować to samo miejsce.
— Mógłbyś skierować swoje usta nieco wyżej — odsapnął Ryan. — Tylko nie zęby… i jakbyś mógł, nie zostaw za dużo śladów… — Zupełnie zapomniał o tym, że Lenny zdążył mu już zrobić wielką malinkę na szyi.
Lenny jednak się przysysał do jego uda, również tam zostawiając czerwony ślad.
— Wyżej? — Spojrzał na jego zgięte kolano, po czym je pocałował. — Tu? — Jego niedokładnie związane włosy smyrały chłopaka co jakiś czas po delikatnej skórze krocza.
— Nie. W drugą stronę, Lenny. — Ryan uśmiechnął się i sięgnął jedną dłonią do swojego penisa, ustawiając go w pionie.
Mulat spojrzał na niego, po czym liznął samą główkę.
— Tu? — zamruczał, nadal pochylony nad nim jak polujące zwierzę. Trzymał przy tym jego nogi w szerokim rozkroku.
— Mhm — odparł Ryan, skupiając pełne podniecenia spojrzenie na jego ustach. Wypchnął biodra do góry.
Lenny zamruczał nisko i ponownie polizał penisa po całej długości, po czym delikatnie złapał napletek zębami. Nie puszczając go, jedną z dłoni przesunął pomiędzy pośladki kochanka. Poczuł, jak te się zacisnęły, a Ryan wypuścił głośniej powietrze. Do tego jego penis drgnął, co Lenny mógł doskonale wyczuć. Pociągnął jego członek trochę w dół, jednocześnie unosząc wyżej jedną nogę chłopaka i bardziej napierając na pośladki. Przesunął nawet palcami po jego szparce.
— Nn… — stęknął cicho Ryan, odchylając głowę mocniej do tyłu i przymykając oczy. Spróbował się nie spinać, ale cały czas miał w głowie myśl, że z boku musi wyglądać jak chętna, rozkraczona dajka.
Lenny zamruczał nisko, biorąc w końcu jego penisa do ust i ssąc delikatnie sam czubek. Językiem przy okazji masował żołądź na samym szczycie. Palce w tym czasie albo masowały ciało Ryana, albo drażniły jego maleńką szparkę. Na razie nie zajmował się uwięzionym w spodniach, sztywnym penisem.
Czuł wyraźnie, jak jego nagi, leżący na łóżku kochanek coraz bardziej się rozgrzewał, oddychał ciężej i drżał. I na szczęście z wnętrza rezydencji nie słyszeli ani kroków, ani rozmów, więc mogli spokojnie zająć się sobą.
Wreszcie Lenny poczuł, że Ryan jest całkiem sztywny, dlatego puścił jego penisa i przesunął się w górę, nie opuszczając jego tyłka. Nadal umiejętnie go ugniatał i rozgrzewał.
— Zamknąłem drzwi — rzucił mimochodem, całując Ryana po klatce piersiowej. W ogóle nie respektował jego wcześniejszej prośby i zostawiał na jego ciele małe ślady.
Chłopak zerknął na drzwi i odetchnął.
— Dobrze…
Sięgnął do głowy Mulata, wsuwając mu palce w dredy i wyprężając się przy tym. Było mu dobrze z ustami Lenny’ego na skórze i jego pewnymi ruchami.
Mężczyzna potarł policzkiem o jego tors i jeszcze pocałował go czule w brzuch. Aż zupełnie nagle zsunął się znowu w dół i złapawszy go pod kolanami, uniósł jego biodra w górę oraz złożył w pół. Gdy pośladki Ryana znalazły się na wysokości jego twarzy, od razu ugryzł boleśnie jeden z nich.
— Kurwa! — krzyknął zaskoczony chłopak, podrygując. — Nie zostawiaj… śladów!
— Tu nikt nie będzie widział. Tylko ja — zamruczał Lenny i ugryzł go w drugi pośladek.
Po tym liznął jądra Ryana, który pojękiwał coraz mniej kontrolowanie. Z jednej strony Lenny był gwałtowny, a z drugiej Ryan miał wrażenie, że gra wstępna trwała wiecznie, bo był już tak bardzo podniecony, jakby pieprzyli się od dłuższego czasu.
— Lenny, już… — jęknął.
Mężczyzna aż przystanął, czując uderzającą w niego falę gorąca. Zamruczał potakująco i splunął na dziurkę Ryana. Wsunął od razu kciuk, chcąc go rozgrzać. A kiedy tylko zarzucił sobie na ramiona nogi chłopaka, drugą dłonią szybko zaczął rozpinać swoje spodnie.
Ryan zasłonił oczy przedramieniem. Czerwone, wilgotne usta miał rozchylone i dyszał przez nie ciężko, skupiając się na dotyku w tyłku. Już się przekonał, że nie tylko drażnienie prostaty było przyjemne, ale rozciąganie zwieracza też. Czuł się idiotycznie, że czerpał z tego rozkosz, ale nic nie mógł na to poradzić.
Lenny szybko pozbawił się spodni i po chwili Ryan poczuł, jak gorący niczym ogień penis ociera mu się o udo, tyłek, aż w końcu przesuwa między pośladki.
— Spójrz na mnie — zażądał ciężkim głosem mężczyzna, wiszący nad nim z napiętymi mięśniami oraz trzymający go w potrzasku swoich ramion. Ocierał się o jego rowek tym wielkim, gorącym kutasem.
Ryan zawahał się, nie będąc przekonanym, czy chce odsuwać rękę od twarzy. W końcu jednak cofnął ją i spojrzał wilgotnymi oczami na twarz Lenny’ego. Aż wciągnął głębiej powietrze. Wyglądał jak drapieżnik. Było to zarówno przytłaczające, jak i podniecające. A do tego uczucie jego kutasa pomiędzy pośladkami sprawiało, że chłopak cały drżał.
— Rozluźnij się — polecił mu mężczyzna, a chwilę później Ryan poczuł, jak napiera na jego wejście.
Stęknął, zaciskając mocno palce na pościeli i ściągając brwi.
— Kurwa, po… powoli — wydyszał, starając się nie zaciskać pośladków.
— Powoli — zgodził się Lenny, na razie nie napierając dalej.
Dopiero kiedy Ryan wziął głębszy oddech, znowu zaczął się w niego wsuwać. Robił to dla siebie aż nieznośnie powoli, dając jednak kochankowi ciągłe wrażenie rozpierania i skrajnego wypełniania. Do tego przez nikłe nawilżenie uczucie było jeszcze bardziej intensywne, dlatego chłopak aż wiercił się na łóżku, postękując. Chciał go już ściągnąć do siebie, ale penis wciąż się wsuwał i wsuwał. A Ryan po raz kolejny przekonał się, że jest naprawdę duży. Szczególnie dla jego ciasnego wnętrza.
Niespodziewanie w tym wszystkim poczuł delikatnego całusa na swoich ustach, gdy Lenny na moment przystanął.
— Mmm… Żyjesz? — zamruczał, ostrożnie się poruszając i znowu na niego napierając.
Chłopak spojrzał na twarz Lenny’ego i pokiwał głową.
— Du… dużo jeszcze? — wydyszał niemal bezgłośnie.
— Kawałek. — Urzeczony mężczyzna ponownie go pocałował. — Dasz radę na raz? — spytał na wszelki wypadek. Sam już ledwo wytrzymywał to ciśnienie.
Ryan zawahał się, ale skinął głową. Chciał tego.
Obserwował czujnie, jak Lenny oblizuje usta… bierze głębszy oddech… Po czym poczuł, jak wbił się w niego jednym, mocnym ruchem bioder. Krzyknął głośno, łapiąc łapczywie powietrze i mocno obejmując Lenny’ego za szyję. Ostry i gwałtowny prąd przebiegł po całym jego ciele. To był dopiero początek, a on miał wrażenie, że topi się w tej przyjemności pomieszanej z bólem.
Lenny objął go jednym ramieniem pod karkiem, przyciskając jeszcze bliżej siebie. Pocałował go tuż przy uchu, aby następnie zacząć poruszać się niespiesznie, ale mocno i pewnie. Przesuwał nimi oboma po pościeli.
— Do… dobrze… Lenny…!
Ryan postękiwał z każdym ruchem coraz głośniej, podrygując. Jego ciało było rozgrzane do granic możliwości, a w uszach mu szumiało. Przez tego wielkiego chuja penetrującego mu tyłek czuł się jak oderwany od rzeczywistości.
Lenny, nie mogąc się powstrzymać, skubnął zębami jego ucho, po chwili nawet ssąc lekko płatek. Poruszał się przy tym coraz mocniej, dysząc ciężko i ściskając w swoich ramionach Ryana. Jego nogi zarzucił sobie na biodra i talię. A chłopak objął go nimi mocno, w tym momencie już nie potrafiąc zastanawiać się nad tym, jak to musiało z boku wyglądać. Chciał go w sobie głęboko.
Zacisnął palce na czekoladowej skórze, czując tak blisko ciepło i zapach mężczyzny. Krzyknął głośniej, kiedy Lenny wbił się w niego ostrzej i aż zapiekło. Mulat z tego powodu nie zwolnił, tylko nieznacznie zmienił kąt penetracji. Chciał wycisnąć z Ryana jak najwięcej okrzyków.
— Kur… wa…! — krzyknął chłopak, chcąc dodać coś jeszcze, ale za każdym razem, gdy członek kochanka wchodził w niego w całości, wydawał z siebie niekontrolowane okrzyki.
Podrygiwał biodrami, żeby ocierać się w trakcie o brzuch Lenny’ego. Nie było to na szczęście trudne, bo obaj byli ze sobą bardzo ciasno spleceni. Mężczyzna obejmował go mocno i z każdym ruchem czuł, że koszulka, którą nadal miał na sobie, przesiąka potem.
W całym tym amoku nagle obaj usłyszeli, jak do salonu przylegającego do sypialni ktoś wchodzi, bo rozległo się trzaśnięcie drzwi i stłumione rozmowy.
Lenny zaklął szpetnie. Ręką obejmującą Ryana za kark złapał jego usta i zakneblował go. Nie było to jednak specjalnie skuteczne, kiedy nadal tak się w niego wbijał, doprowadzając go do granic spełnienia.
Chłopak pokrzykiwał w dłoń, zaciskając mocno powieki. Oddychał ciężko przez nos, mając wrażenie, że zaraz dojdzie.
— Nnnn! — jęknął nagle, otwierając oczy i intensywnie patrząc na Lenny’ego wilgotnym spojrzeniem. Chciał mu powiedzieć, aby przyspieszył, bo już był na skraju.
Mulat zaburczał pod nosem i pocałował go mocno w usta. Trzymał go przy tym za czoło, odchylając sobie jego głowę i zupełnie go kontrolując. Jego ruchy stały się jeszcze szybsze i mocniejsze, jeśli było to w ogóle możliwe. A Ryan po chwili poczuł, jak ten gryzie go w dolną wargę i głęboko napełnia spermą.
Sam doszedł dosłownie chwilę po nim, ściskając mocno jego penisa i pojękując. Przycisnął go przy tym do siebie zachłannie, cały drżąc. Spocony, rozgrzany i spełniony.
Lenny delikatnie pogłaskał go po włosach, odgarniając mu je z czoła. Wyciągnął się i subtelnie cmoknął je, czując na wargach słony pot. Oblizał się, przytulając twarz do twarzy Ryana.
— Mój — powtórzył umęczonym głosem jak mantrę.
Ryan uśmiechnął się słabo i przesunął wciąż drżącą dłonią po jego ramieniu. Szybko jednak spojrzał na drzwi i rzucił głucho:
— Myślisz, że… słyszeli?
Lenny też zerknął w tamtą stronę. Westchnął ciężko. Ryan nawet mimo kneblowania nie należał do cichych. Odparł jednak:
— Nn… Nie wydaje mi się. Są pijani, nie zwrócili uwagi. — Pocałował go znowu, rozkoszując się widokiem, jaki zapewniał mu Ryan.
— Mam nadzieję — odmruknął. Czuł się obolały, zmęczony i chyba jednak Lenny zostawił mu więcej śladów, niż chciałby mieć. Ale nie zamierzał teraz o tym myśleć. Było mu dobrze. Lecz nadal miał jego penisa w sobie, dlatego dodał ciszej, zerkając w jego zielone oczy: — Mógłbyś się wysunąć?
— Już chcesz uciekać?
— Już doszedłeś. Po co chcesz tam dalej siedzieć? — odmruknął Ryan, opuszczając nieco nogi.
— Bo jest cieplutko. — Lenny zaśmiał się, cmokając go w policzek. — I nie chcę cię jeszcze puszczać.
Ryan odetchnął dyskretnie, ale nie chciał już ciągnąć tematu swojego pełnego tyłka, więc zapytał:
— Rozumiem, że już nie jesteś zły?
Lenny fuknął pod nosem.
— Jeśli nie chcesz, żebym znowu był zły, to nie wracaj do tego. I nie chcę pozwalać mu się do ciebie zbliżać — burknął.
Ryan mimowolnie uśmiechnął się i zaczął bawić jego dredami.
— Uuu, zaborczy. Ale nie masz się czego obawiać, Lenny. No i to nie aż taka mała wyspa, więc można liczyć, że na niego nie wpadnę — odparł, chociaż w duchu było mu głupio, że skasował bez uprzedzenia numer Nate’a. Wolałby mu napisać, że nic z tego. Ale mimo wszystko chciał przekonać Lenny’ego, że naprawdę nic nie planował, więc nie żałował. Szczególnie po takim seksie.
Lenny prychnął pod nosem, ale skinął głową.
— I do tego gorzka czekolada. Też ci się zachciewa, skoro masz pod ręką mleczną. — Zaśmiał się i cmoknął go swoimi ciemnymi ustami.
Ryan pogłaskał go po szyi.
— Masz rację, mleczna jest lepsza — odparł z uśmiechem. Sam pocałował go lekko, wychylając się i starając nie zwracać uwagi na to, że przy każdym ruchu miękki już penis Lenny’ego poruszał się w jego wnętrzu. — Dobrze mi z tobą — wyznał niespodziewanie, patrząc mu w oczy.
Mulat uśmiechnął się szerzej. Pocałował nagle i mocno usta chłopaka. Poruszył przy tym biodrami.
— Bo będzie powtórka — zamruczał w udawanej groźbie, a Ryan zaczerwienił się i zacisnął obolały tyłek.
— Zachowaj siły na jutro…
— Starczy mi ich. Nie bój się o to, piękny — odparł Lenny i cmoknął go w policzek.
Uniósł biodra, wysuwając się. Lecz nie zszedł z chłopaka, tylko położył się płasko między jego udami. Ryan objął go za szyję, przyglądając mu się. Naprawdę nie spodziewał się, że po wyjściu z więzienia będzie miał takiego faceta. Starszego, dominującego i tak pewnego siebie. A zdawał sobie sprawę, że dobrze się z nim czuł i chyba nie chciałby jednak, tak jak mu się wcześniej wydawało, uległego, słodkiego chłopaka. Przynajmniej nie, kiedy się przekonał już, jak dobrze może być z takim mężczyzną jak Lenny. Co prawda wciąż nie był do końca pewien, jak to się dalej rozwinie, ale w tym momencie czuł się nawet bezpiecznie na tym miejscu.
— Proponuję skorzystać z łazienki, kiedy już będziemy pewni, że książęca para smacznie śpi.
Lenny zgodził się, głaszcząc go delikatnie i rozluźniająco po tym ostrym seksie. Zawsze był po tym bardziej czuły. Bardziej rozlazły.
— Mmm. Ale jeszcze nie chcę z ciebie schodzić. — Przesunął nosem po jego szyi. — Jak afrodyzjak.
— Dość oryginalny komplement. — Ryan uśmiechnął się, poddając się pieszczotom. Lubił to po takim seksie.
— Tak? Nie za bardzo oklepany? — Lenny zaśmiał się. — Bo mogę jeszcze cię porównać do słonych przekąsek. Albo do… — Zastanowił się. — Hmm. Słodki, słony, gorzki jednocześnie. Czy jest coś bardziej wybuchowego od ciebie? — spytał, kładąc mu brodę na mostku i wpatrując się w jego twarz pewnie.
Chłopak zaśmiał się, aż jego klatka piersiowa się poruszyła. Jego ciało było spocone, ciepłe i opalone.
— Zaczynam się obawiać tego, jaki jestem w twoich oczach. Mam nadzieję, że to znośna mieszanka — odparł z uśmieszkiem, bawiąc się jego włosami.
Lenny uszczypnął go palcami sutek.
— Czasami nie do wytrzymania, a czasami aż mi staje na sam twój widok. I jak coś powiesz, to tylko cię złapać, ściągnąć mocno do siebie i wziąć.
Ryan speszył się, starając się jednak za bardzo tego po sobie nie pokazać.
— Rzeczywiście, potrafisz być dość… zdecydowany. — Uśmiechnął się wymownie. — Może nawet nie powinienem się dziwić, że Charlie się ciebie boi.
Lenny przewrócił oczami.
— Głupi jest i tyle — mruknął, unosząc się. — Idę po wodę. Chcesz coś?
— Piwa pewnie nie ma, ale colę mi weź, proszę — odparł, siadając i od razu zsuwając nogi.
Lenny skinął głową, po czym podciągnął bieliznę i spodnie. Nie dopinając ich do końca, wyszedł z sypialni.
Drzwi do drugiego pokoju były uchylone, zaś kiedy skręcił do kuchni, pierwsze co zobaczył to wypięty tyłek Charliego. Chłopak pochylał się do lodówki. Był w samych krótkich spodenkach, z włosami spiętymi w koński ogon.
— Bardzo wyzywająco. — Mulat zaśmiał się, stając za nim. — Więc korzystając z okazji, podaj wodę i colę.
Charlie aż drgnął i obejrzał się na niego.
— A, okej — mruknął i wyciągnął jeszcze butelkę wody i puszkę coli. Swoją butelkę miał pod pachą, a Lenny’emu podał to, o co prosił. Spuścił wzrok, czerwieniejąc na policzkach. To mogło znaczyć, że albo peszyła go obecność mężczyzny, albo doskonale słyszał, co działo się w ich sypialni.
Lenny otworzył swoją wodę i napił się. Colę dla Ryana postawił na blacie kuchennym tuż obok siebie. Charlie nie musiał stać blisko, żeby czuć, jak pachnie seksem.
— Dawno wróciliście? — spytał mężczyzna beztrosko, jakby nie wiedział.
Charlie wzruszył ramionami i żeby zająć czymś ręce, też otworzył swoją butelkę.
— Jakiś czas temu… A wy czemu tak szybko się zwinęliście? — Zerknął krótko w oczy Lenny’ego, który uśmiechnął się kącikiem ust.
— Musieliśmy pogadać. A w klubie było za głośno i za tłoczno. Wy się wybawiliście? — Był wyjątkowo rozluźniony przy Charliem. W przeciwieństwie do niego.
— Mhm, nawet nieźle. Chociaż Jason i Alex też zniknęli, z tego co słyszałem, „pogadać” — prychnął tatuażysta, stojąc w odległości dużego kroku od Mulata. Napił się wody, bo zaschło mu w gardle. Wyjątkowo go niepokoiło to, co przed chwilą słyszał zza ściany. I do tego fakt, że mężczyzna siedział za morderstwo…
— Z tego co ja słyszałem, poszli się pieprzyć, ale nazywaj to sobie, jak chcesz — odmruknął mężczyzna, zabierając swoje rzeczy. — Miłego wieczorku, gołąbki — dodał i wyszedł z kuchni.
Odprowadziło go pełne dystansu i niechęci spojrzenie Charliego, który po zniknięciu Lenny’ego czmychnął do swojej sypialni.

23 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 98 – Jesteś, skurwysynu, mój!

  1. Katka pisze:

    Marta, ooooch, znam aż za dobrze te fazy :D Przychodzą i odchodzą, ale jak się je ma, to się naprawdę fajnie czyta/pisze konkretne pary. No i zgadzam się, elektryzująca i seksowna :D

  2. Marta696 pisze:

    UCH scena z Rynna jest cholernie seksowna i elektryzująca,Jakąs faze na nich ostatnio mam.

  3. Katka pisze:

    Tigram, nieee, to w innym znaczeniu. Hm, jakby to wytłumaczyć… „Wynagrodzić mu, że jest jego”. W sensie… „muszę mu wynagrodzić to, że zdecydował się być ze mną”, w jeszcze bardziej prostym przekazie – „dobrze zrobiłeś, dostaniesz nagrodę” XD Mam nadzieję, że jakoś jaśniej to przekazałam, bo to rzeczywiście można dwojako zrozumieć.

  4. TigramIngrow pisze:

    „Wynagrodzić mu, że jest jego.” – jakie kompleksy musi mieć Lenny, że uwaza że bycie z nim jest czymś w rodzaju… kary? Szlag. Teraz zamiast się uczyć to czytam i staram się analizować słowa i zachowania żeby może jakoś lepiej tego Lenny’ego poznać, ale ni chuja mi to nie idzie, skoro on sam twierdzi, że musi mu wynagrodzić bycie w związku z nim. DAFUQ?

    (Geez, jak bardzo różni się ten komentarz od mojego wcześniejszego, pod tym samym rozdziałem. Kobiety to jednak faktycznie zmienne są.)

  5. Katka pisze:

    Anguska, „kizianie nosem” – podoba mi się to określenie XD Haha, no i łamanie rączej bądź nóżek… cóż, czy Lenny byłby do tego zdolny? Wystarczy sobie wyobrazić, co by było, gdyby między Natem a Ryanem faktycznie do czegoś doszło… oj, mogłoby być gorąco i niebezpiecznie. Lenny aniołkiem nie jest, więc na pewno jeszcze nie raz Cię zaskoczy :D

  6. anguska pisze:

    Ten rozdział zadowolił mnie w 100 %. Takiego Lennego chciałam zobaczyć. Wściekłego,zaborczego,dzikiego.Ach,kocham go!!!!! No a scena seksu znakomita i Ryan jaki chętny, w końcu przyznaję się sam przed sobą,że polubił taki seks oraz dzikiego Lennego. A scenka po także super, ta czułość,kizianie nosem-ach rozpływam się!!!
    No ale mam nadzieję,że Ryan w taki sposób już nie będzie denerwował Lennego,tak troszkę może ale bez dawania nr tel obcym. Ale i tak z chęcią bym przeczytała jak Lenny w ataku zazdrości łamie komuś rączkę bądź nóżkę.
    Naprawdę zaczynam się obawiać o siebie:)
    Ach no i oczywiście rozwaliło mnie „Jesteś mój – jestem Twój” .Uwielbiam ich.

  7. Floo pisze:

    Kat wiesz teraz jak przeczytałam twój komentarz…. to zauważyłam że w takim „spokojnym świecie” też mieli by dużo wrażeń
    „w którym po powrocie z pracy siadają razem grzecznie, wcinają obiadek”- no już samo gotowanie w ich wykonaniu to jak mini tornado :P
    Ale fakt, taki spokój to nie dla nich. Ale co się dziwić, w obu szaleją wielkie emocje i namiętności, to i związek mają taki a nie inny ;]
    I do twarzy im z nim :P

  8. Katka pisze:

    Floo, ostatecznie wyszło Ryanowi na dobre, więc chyba można pogratulować XD „Ale nie będę mówiła że mam nadzieję że on się zmieni bo ten ich zwiążek, chyba by ich znudził gdyby był spokojniejszy ;]” – a tu Ci powiem, że oni nawet gdzieś w głębi nie chcieliby spokojnego związku, w którym po powrocie z pracy siadają razem grzecznie, wcinają obiadek, oglądają film i wieczorkiem idą się kochać. Oni potrzebują kłótni, zwarć i dużo emocji. To ich obu kręci i łączy chyba :)

    Shinu, hahaha, „Tak, Lenny, bo ty ZAWSZE słuchasz próśb Ryana” – dokładnie! W ogóle oni obaj są siebie warci. Ryan uważa że każdy powinien go rozumieć, bo przecież mówi tak jasno! A Lenny też swoje. I potem takie nieporozumienia powstają. Ku naszej uciesze XD A co do Charliego – co słyszał i jak to zinterpretował okaże się w następnym rozdziale, zapewniam :D Hehehe, więc mam nadzieję, że to wystarczy do zaspokojenia niepewności :)

  9. Shinu pisze:

    Oooch, kocham zazdrosnych facetów <3 A zazdrosny Lenny to już w ogóle coś pieknego, sam seks i czekolada – czy może być coś lepszego? ;D
    Doprawdy, zadziwia mnie pogląd na świat Ryana. Najpierw były problemy z Rushem i Charliem, o to, że nazywa chłopaka "kochanie", a teraz akcja z Natem. Czy on nie potrafi zrozumieć prostej zasady, że ludzie nie posiadają zdolności czytania mu w myślach? To, że on wie, że takie gadki i zwykłe rozmowy nic nie oznaczają, nie znaczy od razu, że cały świat uważa tak samo. Matko, on naprawde mógłby się czasami postawić na miejscu innych osób, zanim zacznie się kłócić tym swoim "ja-mam-zawsze-racje-a-ty-się-nie-znasz-i-czemu-mnie-oskarżasz?!" tonem.
    O jaaa… Ryan na dole chyba mi się nigdy nie znudzi.
    I co z tym Charliem?! Słyszał jakieś dźwięki – ok, ale czy domyślił się kto właściwie jęczał i kto był na dole? A jeśli się domyślił to… to.. czemu on jest taki spokojny? Błagam, dziewczyny, dajcie mi jakies małe sprostowanie, bo się zawiodę na Charliem i jego reakcjach xD.
    "w ogóle nie respektując jego wcześniejszej prośby," moja jedyna reakcja: http://27.media.tumblr.com/tumblr_m0o4xq2PDL1qez20do2_500.png Tak, Lenny, bo ty ZAWSZE słuchasz próśb Ryana -.-

  10. Floo pisze:

    Hehehehe nie wiem czy gratulować Ryanowi nagrody? Czy może współczuć kary ;]?
    No ja wiedziałam że Lenny się wścieknie! Ale naprawdę sądziłam że dojdzie do rękoczynów…. a to tylko biodroczyny :P
    Ja się Lennemu wcale nie dziwię, dopiero co zostali parą, a on już zastał swojego chłopaka, niestety ale poniekąd flirtującego. A Ryan niech nie mówi że nie miał kiedy powiedzieć że jest zajęty, bo była taka możliwość, ale tylko o tym, pomyślał ale nie powiedział.
    Porównanie do czekolad, mnie powaliło XD! Ale fakt, mleczna jest lepsza :D. Taka bardziej słodka. A Lenny był bardzo słodki, gdy był taki zazdrosny. To tylko potwierdza że bardzo mu na Ryanie zależy…. i chyba został kiedyś źle potraktowany przez partnera, skoro teraz taka sytuacja, wywołuje w nim taki strach!
    Ale nie będę mówiła że mam nadzieję że on się zmieni bo ten ich zwiążek, chyba by ich znudził gdyby był spokojniejszy ;]

  11. Shivunia pisze:

    Nela >> hahaha ciekawe, że taka impulsywność może być urocza, ale na swój sposób nas to cieszy. A Nate… hmm to zależy tylko od zbiegu okoliczności i tego jak bardzo uparty jest z niego typ. Jak bardzo znęcił się Ryanem. A Jason i Alex są parą parą od świąt. Czyli kilka miesięcy. Wcześniej też już trochę „kręcili” ale parą taką oficjalnie od świąt.

    Kohaku >> Bo oni nie widzą Koh tych rzeczy które widzi Charlie. No i starają się nie oceniać po pozorach. Czy słusznie czy nie to już nie nam osądzać. A Ryan i wyznania w stronę Charliego… cóż. On mówi dużo ale nie zawsze wprost, co nie trudno zauważyć. Dlatego też Charlie cały czas będzie miał wątpliwości dopóki Ryan faktycznie nie wyłoży mu tego niemalże na przykładach.

    Margo >> Jaki śliczny długi komentarz :D aż serce rośnie w siłę kiedy taki czyta ;)No i Lenny, faktycznie może jest impulsywny (hahaha czasami mało powiedziane) ale też jakoś umie się opanować, kontrolować, czy jakby to zwał. Nie chce za dużo zdradzać, ale racja, ich sposób „wypowiadania się” jest czami diametralnie różny. lenny bazuje na gestach, a Ryan na monologach, do których trzeba zostać przeszkolonym aby je zrozumieć. „bo tak naprawdę w tym momencie nie wyobrażam sobie Lennego ze słowami na ustach typu: kocham Cię Ryan!” to jesteśmy dwie. Bo jak jeszcze może mu ksieżniczkować, słodzić to „kocham cię” to przecież nie byle co. Bardzo w każdym razie się cieszymy ze się podobało ;) A to zdanie Ryana też uważam za perełkę. Ach te jego przemowy mrr

  12. Margo pisze:

    To zdanie, o które mi chodziło wypowiedziane przez Ryana na jednym tchu, które tak na mnie wrażenie zrobiło nie ukazało się w poprzedniej mojej wypowiedzi z nieuzasadnionych dla mnie przyczyn, no więc umieszczam go jeszcze raz, żeby było wiadomo o co mi chodziło – Ty masz, kurwa, swoje zasady i skaczesz jak poparzony wokół dziewczyn, a ja, kurwa mać, nie chodzę z nikim innym do łóżka, jak mam już partnera! Czy to jest już takie niespotykane albo takie trudno do pojęcia, że łatwiej uwierzyć w istnienie kosmitów niż w to, że Ryan o dziwo NIE zamierza pierdolić się z nikim innym?! Wystarczy, że, kurwa, Rush wmawia sobie i mnie, że mam ochotę przerżnąć jego chłopca przy pierwszej lepszej okazji, ty durniu jebany..

    No!

  13. Margo pisze:

    O żesz FUCK!! :)))))))))
    Jak zobaczyłam tytuł – to od razu pierwszym moim skojarzeniem okazał się właśnie Lenny i jakże się ucieszyłam, kiedy moje przypuszczenia okazały się jak najbardziej trafne :D
    Z zakończeniem poprzedniego rozdziału moją głowę zaprzątały jedynie takie prostolinijne i jednotorowe myśli jak: tylko żeby Lenny za bardzo się nie wkurwił i za ostro nie zbałamucił Ryana, żeby mu krzywdy nie zrobił itd itp duperele. Po fakcie Ryan skończył by ze strasznie obolałym tyłkiem, możliwe że z siniakami gdzieniegdzie, jakby się za bardzo opierał i byłby straszliwie obrażony i wściekły na Lennego o to jak go potraktował – czyli tradycyjny schemat jaki pojawiał się na samym początku ich znajomości.
    Cóż okazało się być przyjemnym zaskoczeniem, kiedy jednak Lenny mimo wybuchu złości, wściekłości, ja bym to nazwała kontrolowaną furią – nie skrzywdził Ryanka:) Stwierdzę nawet, że BARDZO podobał mi się jego wybuch! Przez te emocje wyrażone w złości jasno dało się wyczytać, jak Lennemu zależy na ich związku. I to zwala z nóg! Tym zdaniem wyraża tak jakby całe swoje przywiązanie, pożądanie, a nawet miłość w jednym. To jest taka męska forma, do drugiej męskiej, istoty wyrażania uczuć. W przypadku Lennego bardzo się sprawdziła, bo tak naprawdę w tym momencie nie wyobrażam sobie Lennego ze słowami na ustach typu: kocham Cię Ryan! To po prostu na bardzo dziwnie brzmi w jego ustach. Ale też myślę, że na razie jeszcze ich uczucie nie zaszło aż tak daleko, może i są głęboko w sobie zauroczeni, nie chcą nikogo innego, ale czy to już miłość – śmiem wątpić.
    I cholerka – strasznie ale strasznie rozjebało mnie zdanie, a raczej wypowiedź Ryana na jednym tchu – hahaha :))) Mocne!!! I to, że tak uważa jest naprawdę słodkie – zwłaszcza chodzi mi o to, że uważa Lennego jako swojego partnera, a nie gościa, z którym się okazyjnie pieprzy.
    I po całej wymianie zdań – tadaaaam! następuje uczuciowe rozanielenie Lennego. Odnoszę takie wrażenie, jakby panterzysko wjechało windą na siódme piętro w niebie i skakało po obłokach ze szczęścia po słowach kochanka. Szczególnie kiedy Ryan powiedział mu o swoim byłym łóżkowym koleżce, że jak miało się co do czego, to nawet mu nie stanął, bo pomyślał wtedy o nabytku Lennego! buahahaha!! No przecież te słowa mówią same ze siebie! Ryanowi tylko pogratulować tak rozegranej partii, bo dzięki temu miał seks jak nigdy w życiu.
    I o mój Boże!! Biedne uszy Charliego! Ciekawe, co sobie gołąbeczek pomyślał, kiedy usłyszał nieartykułowane dźwięki Ryana. Czy był chociaż odrobinę zazdrosny? Pewnie od razu jak Lenny wydreptał z kuchni, to pobiegł do Rusha i hehe :):)
    Pokusiłam się też o dłuższy komentarz, zwłaszcza, że taki świetny rozdział :) I przepraszam za te kilka użytych przeze mnie przekleństw, ale musiałam ich użyć, żeby podkreślić moje podekscytowanie i buzujące emocje.

  14. kkohaku pisze:

    Katko ja właśnie mu wybaczam :( Ale reszta jego znajomych patrzy na niego, z tego powodu krzywo. A tym bardziej Ryan. Wiem, że nie umie wyznawać swoich uczuć, ale chyba ze względu na ich przyjaźń powinien powiedzieć mu, że dobrze czuje się z Lennym i Charli nie musi się martwić. A tak i on i Lenny patrzą na niego dziwnie.

  15. nela pisze:

    Zaczęłam się coraz bardziej przekonywać do Lennego. Ta jego zazdrość była.. urocza. :D
    Jestem ciekawa czy Nate jeszcze trochę namiesza czy więcej się nie pojawi.
    Hm, dopadła mnie choroba i nie stać mnie na jakiś sensowniejszy komentarz.

    Jestem ciekawa, ile czasu Alex i Jason są już razem?

  16. Katka pisze:

    Tigram, „Jęk Mike’a – bezkonkurencyjny, biedaczysko, sami geje w towarzystwie.” – on takie biedaczysko, a my wszystkie byśmy tak chciały. Co za okrutna ironia losu! Zamieńmy się z nim :) „Najlepsze, że Lenny wbrew pozorom i wbrew szalejącym w nim emocji był w stanie wysłuchać tego co Ryan miał mu do powiedzenia.” – och, a to prawda. Czasem co prawda słyszy tylko co drugie słowo, a większość wypowiedzi Ryana puszcza mimo uszu, ale tak, jak przychodzi co do czego, to słucha :) W końcu nie często Ryan takie wyznania prawi w swoich monologach :) „to mamy dowód, że Lenny jest naprawdę dobrze uposażony” – nawet bardzo dobrze XD Ryan lubi to :)

    Elis, „jedzie z Krakowa do Warszawy przez Szczecin” – idealnie powiedziane! XD Och, Ryanek, Ryanek :) Lenny ma z nim dużo zachodu, by załapać o co mu chodzi :) Ale tak, tym razem Ryan przekazał więcej :) Lenny się powinien nauczyć, że wystarczy go wkurwić, to od razu ten zrobi wszystko, by udowodnić swoje, a co za tym idzie, wypapla różne rzeczy jak np. to z Mattem :) „Chcę znać jego myśli w tamtej chwili. On nie wyrywał z czarnookiego takich dźwięków.” – a nawet nie spodziewał się, że tak się da! XD

    Gordon, „a jak kazda ich klotnia ma tak wygladac to ja bym im tylko podsuwal nowe powody do zwarcia” – okrutnie! Ale mogę zapewnić, że oni na pewno opanowaniem nie grzeszą, więc spięcia będą. A jak to się mówi, im bardziej zależy, tym robi się ostrzej, więc… Resztę sobie dopowiedz :) „Ryan jeszcze niedawno dziewica a teraz taki ladunek wielki bierz” – nie miał za bardzo wyboru, haha, ale tak, Lenniak ma dużego penisa, więc tym lepiej dla niego XD Lubi być pełniutki, chociaż zaraz mnie zabije za to, że to powiedziałam :)

    Kohaku, „Ho ho ho a ja myślałam, że będzie patologia i bicie Ryan” – Cóż, to nie Mason i Josh XD O dziwo Lenny i Ryan potrafią funkcjonować zdrowo… no w miarę zdrowo XD Ale gwoli ścisłości, jak już, to nie byłoby „bicie Ryana” tylko „bicie się Ryana z Lennym” :) Ryanek też potrafi przywalić i nie zawahałby się oddać. A Charlie… no faktycznie, jemu teraz nie jest fajnie :( Co prawda ma te swoje wyssane z palca teorie, że taki morderca przecież MUSI zmuszać Ryana do seksu, bo przecież Ryan nigdy tak nie chciał i pewnie mu krzywdę robi. Ale przebija się w tym troska, więc chyba można mu wybaczyć :)

  17. kkohaku pisze:

    Ho ho ho a ja myślałam, że będzie patologia i bicie Ryana :D
    A mi jest żal Charliego :( Chłopak się martwi, a tu z niego kpią :/ Powinni panowie w końcu pogadać, zwłaszcza on z Lennym. Może dzięki temu nabiorą więcej zaufania do siebie. Ja myślę, że Charli jeszcze nie może zrozumieć, że w życiu Ryana pojawiła się osoba, która tak duży ma na niego wpływ i tak go zmienia. Jemu wydaje się, że pewnie te zmiany są tworzone przeciwko Ryanowi i wbrew jego woli, bo w końcu zna przyjaciela i wie co dla niego najlepsze xD

  18. Gordon pisze:

    Whoa, to bylo gorace! zazdrosny Lenny to taki drapiezca. a Ryan jak jest zawstydzony to robi wszystko zeby nie wygladac na zawstydzonego xD a jak kazda ich klotnia ma tak wygladac to ja bym im tylko podsuwal nowe powody do zwarcia ;p sa genialni bo w zlosci tyle wyznan leci co by nie bylo jakby gadali spokojnie godzinami. a potem jeszcze ostry seks bo jak wiadomo to najlepszy sposob na rozwiazanie konfliktu buahahaha xD to bylo zajebiste:”- Du…dużo jeszcze? – wydyszał niemal bezgłośnie.
    – Kawałek.” Ryan jeszcze niedawno dziewica a teraz taki ladunek wielki bierze ;p a Lenny oczywiscie musi calego wsadzic. jara mnie to ;p chcialbym zobaczyc mine mlodego jak to wszystko z Rushem slyszeli ]:-> byle ksiaze nie przesadzal z roznoszeniem plotek.

  19. Elis pisze:

    Wiedziałam, że warto czekać na ten rozdział. Muszę przyznać, że przez chwilę obawiałam się czy Lenny ponownie nie zgwałci Ryana, ale chyba teraz nie byłby w stanie tego zrobić. To, że był wściekły i zazdrosny to rozumiem. Nie wiedział do tej pory, że Ryan jest wierny temu z którym jest. :)
    „a ja, kurwa mać, nie chodzę z nikim innym do łóżka, jak mam już partnera! Czy to jest już takie niespotykane albo takie trudno do pojęcia, że łatwiej uwierzyć w istnienie kosmitów niż w to, że Ryan o dziwo NIE zamierza pierdolić się z nikim innym?!” I to w nim jest wspaniałe. Dlatego obaj do siebie pasują, bo ktoś inny, co lubi w trakcie związku zaliczyć innych, nie zniósłby zaborczości Leniaczka.
    „Zabrałem tu ciebie, bo, kurwa, chcę z tobą być, mimo tego syfu, w jakim zaczęliśmy. To chyba coś znaczy. Jak tego nie widzisz, to się pierdol!” Mega wyznanie Ryana. Mrauuu. Coraz bardziej go kocham. Tak ciężko mu coś powiedzieć, albo, że tak powiem, jedzie z Krakowa do Warszawy przez Szczecin, a tu powiedział wprost. Nie są to słowa „kocham cię”, ale „chcę z tobą być” tak wiele mówi. :)
    „– Jestem twój.” Awwww.
    I bardzo dobrze zrobił mówiąc mu o Mattcie. Widać, jak dużo to dla Lenyyego znaczyło.
    „”Dobrze mi z tobą” Awww, kolejna perełka. Rozpływam się.
    I seks. Odleciałam przy nim. Czytałam to kilka razy, żeby się nasycić. Dla mnie cąły rozdział mógłby być wypełniony ich długim, gorącym seksem. Oni mnie coraz bardziej kręcą, a Ryan staje się jednym z najgorętszych bottomów. I przyznał, że lubi kutasa Lennyego. Uwielbiam jak on krzyczy, jak mu dobrze, a przy okazji Charlie sobie co nie co posłuchał. Chcę znać jego myśli w tamtej chwili. On nie wyrywał z czarnookiego takich dźwięków. Hahaha. :)

  20. Tigram Ingrow pisze:

    Uff…. Geez, co za emocje, co za wrażenia, co za moc, co za intensywność. Serducho mi biło jak oszalałe i autentycznie zrobiło mi się gorąco! To jest talent dziewczyny, to jest czysty talent! A teraz po kolei:
    Pocałunek Lenny’ego w klubie i polecenie wyjścia – okay, już wiem, że będzie gorąco. Jęk Mike’a – bezkonkurencyjny, biedaczysko, sami geje w towarzystwie. Zazdrość Lenny’ego po prostu z niego emanowała! Geez, jak jemu musi zależeć na tym facecie, skoro tak sie zachowywał. Rzucenie na łózko – okay, będzie nie tylko gorąco ale także i ostro. Uwielbiam! Najlepsze, że Lenny wbrew pozorom i wbrew szalejącym w nim emocji był w stanie wysłuchać tego co Ryan miał mu do powiedzenia. Jestem z tego powodu przeszczęśliwa bo to oznacza, że są na dobrej drodze do stworzenia udanego związku. Jakby Czekoladka (mleczna!) chciała brać wszystko siłą, nie słuchając Ryana byłoby źle, a tak jest .. obłąkańczo. Takie szaleństwo kontrolowane.
    >>”- Powiedz to! – warknął mulat, nadal wisząc nad nim nabuzowany. – Że w ogóle nie myślisz o innych. W ogóle! I jesteś tylko mój!(…)- Nie myślę. Jestem z tobą – powiedział poważnie, na wydechu, patrząc mu w oczy (…) – Jestem twój.” No jakbym do tej pory nie polubiła tej pary to po prostu po tych słowach byłabym kupiona. Po całości. To było takie, takie, takie… (pozwolę sobie skorzystać z określenia Shiv) kwiiiiiiiiiik! Wstyd Ryana oraz przyznanie się że lubi być pieprzony przez Lenny’ego – też było bardzo hoooot. No i cała scena ich seksu – o ludzie. Miazga, totalna miazga. Brakło mi tchu i zaschło w ustach. No i to >>”Niespodziewanie w tym wszystkim Ryan poczuł delikatnego całusa na swoich ustach, gdy Lenny na moment przystanął.” – to było po prostu takie czułe, że nigdy bym nie posądziła o to Lenny’ego. Mrrrrrrrrr…..!!!
    >>”- Du…dużo jeszcze? – wydyszał niemal bezgłośnie.
    – Kawałek. ” – to mamy dowód, że Lenny jest naprawdę dobrze uposażony ^^ I jeszcze fakt, że kończyli seks z znajomymi za ścianą – co za emocje!
    >>”Dobrze mi z tobą – wyznał niespodziewanie, patrząc w oczy mężczyzny.” – no tego to sie nie spodziewałam usłyszeć. A spotkanie Charliego i Lenny’ego w kuchni – baaardzo udane :D Całość rewelacyjna, no po prostu wymagała obszernego komentarza!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s