Fire Dragon Tattoo Studio – 96 – Jednak cię zostawili…

Pracownik obsługi ośrodka, odziany w schludny mundurek, otworzył drzwi jednej z rezydencji.
— Tu są te dwie sypialnie. — Wskazał na klucze, które dał gościom w recepcji, a teraz trzymali je Ryan i Rush. — A teraz zaprowadzę państwa do drugiej rezydencji z trzema sypialniami — zwrócił się do reszty towarzystwa.
Kiedy Jason, Alex, Mike i dwie dziewczyny poszli za chłopakiem z obsługi, Charlie pierwszy wszedł w głąb rezydencji opłaconej przez Greyów. Westchnął głęboko, rozglądając się wokoło. Wszystko było luksusowe. Z balkonu mieli widok na plażę i mogli się na nim rozsiąść przy szklanym stoliczku z gustownymi, czarnymi krzesłami. W środku była nawet kuchnia z jasnymi meblami i wygodne kanapy z masą kolorowych poduszek. A kiedy Ryan otworzył drzwi do jednej z sypialń, okazało się, że i te są wyposażone bez zbędnej skromności. Ciemna pościel w elegancki wzorek była idealnie wygładzona na wielkim łóżku, lampki nocne sprawiały wrażenie wartych kilka samochodów, a podłoga była tak wypastowana, że Ryan niemal się w niej odbijał.
— Ale tu cudnie! — zawołał Charlie, przechadzając się po salonie.
Rush uśmiechnął się z zadowoleniem.
— No, to się nazywa życie! — Zaśmiał się, idąc do kuchni. W lodówce, jak się spodziewał, znalazł podstawowe napoje, więc wziął sobie wodę niegazowaną. — I mamy blisko do drugiej rezydencji. Jest między nimi wygodne przejście po plaży.
Lenny w tym czasie rozglądał się po całym wnętrzu, dość zagubiony. Pierwszy raz w życiu był w takim luksusie. Starał się mimo wszystko tego po sobie nie pokazywać.
— Która sypialnia jest czyja? — spytał.
— Książę ma klucz do drugiej, więc ta chyba nasza — oznajmił Ryan, wychodząc z tej, którą właśnie zwiedził.
— Tylko nie zróbcie tu syfu do wieczora! — zawołał Charlie, podchodząc do kumpla, który w odpowiedzi poczochrał go po włosach i cmoknął w policzek.
— Nie bój się, kochanie. I tak nie my tu sprzątamy.
Lenny nic nie dodał i wszedł do sypialni. Nie czekając na chłopaka, zamknął za sobą drzwi. Rush, który stał razem z Ryanem na zewnątrz, w salonie, spojrzał na to z zaskoczeniem.
— A z nim co? — spytał, popijając wodę nonszalancko.
— Obawiam się, że aby wiedzieć, co Lenny’emu siedzi w głowie, to potrzeba do tego medium. — Ryan uśmiechnął się i jeszcze raz pogłaskał Charliego po włosach. — Wybaczcie, sprawdzę — dodał i nie czekając na odpowiedź, wszedł do pomieszczenia.
Zastał mężczyznę leżącego na łóżku z nogami na podłodze. Twarz miał zasłonięta dłońmi, a włosy rozrzucone na pościeli. Bagaże rzucone były w kąt, pod szafę. Ryan spojrzał na niego z konsternacją. Zbliżył się do łóżka i pochylił, opierając jedną ręką o materac, żeby znaleźć się bliżej.
— Żyjesz?
Lenny rozsunął palce, zerkając na niego.
— No. Czego?
— Hm… to skutki jakiejś choroby morskiej, czy z innego powodu przypominasz zmęczonego życiem faceta?
Lenny ściągnął brwi i wyprostował się, patrząc na chłopaka niemalże srogo.
— Naprawdę dobrze się tu czujesz? Nie masz wrażenia, że tu wszystko rzyga kolorową tęczą z pieniędzy?
Ryan wyprostował się od razu i wcisnął ręce w kieszenie.
— Owszem, ale raz… nie my za to płacimy. Dwa… och, no tak, wspominałem o luksusowej wyspie. I trzy… mamy się dobrze bawić, a nie analizować, za ile by się dało opylić na ebay’u te poduszki.
Ostatnia uwaga na szczęście rozbawiła Lenny’ego, bo zaśmiał się cicho.
— Fakt — prychnął i rozejrzał się po pokoju, wydymając swoje wąskie wargi. Dziwnie mu tu było i nic nie mógł na to poradzić. To było absurdalne, że czuł się tu bardziej obserwowany niż w więzieniu.
Ryan też się rozejrzał. Również nie było mu w pełni komfortowo, lecz skoro został zaproszony, to zamierzał skorzystać. Ale jednocześnie nie chciał, żeby Lenny czuł się tu źle. Miał wrażenie, że był trochę odpowiedzialny za jego dobre samopoczucie przez to, że go zaprosił.
Usiadł na materacu i uśmiechnął się.
— Miękko.
— Bardzo — przyznał Lenny, byle coś powiedzieć. Po czym zupełnie nagle złapał Ryana za brodę i pocałował. — Ale lepiej nie kuś, bo będziesz potem zły.
— Nie kuś? Usiadłem jakoś dziwnie, czy to „miękko” zabrzmiało w twoich uszach jak „weź mnie”? — Ryan wykrzywił usta, odpowiadając pewnym spojrzeniem.
— Ty cały czas mnie kusisz — zamruczał Lenny, nie puszczając go i przesuwając językiem po jego wargach. — Mój śliczny, który zabrał mnie jako swojego faceta na taką luksusową wyspę — dodał, oglądając sobie twarz chłopaka.
Ten odetchnął ciężej, samemu zwilżając wargi językiem.
— Widzisz, jak ci się poszczęściło. Ale coś mi mówi, że lepiej wykorzystać pogodę, niż siedzieć tutaj.
Lenny zgodził się z nim i jeszcze raz go cmoknął, nim wstał.
— To chodź. — Wyciągnął do niego dłoń, czując nagłą potrzebę złapania go.
Ryan spojrzał na jego rękę i zawahał się, ale ujął ją i wstał, samemu lekko całując mężczyznę w usta. Uśmiechnął się.
— Zobaczmy, co w ogóle planuje reszta.

***

— Długo to potrwa? — zapytał Mike, wsadzając głowę w szparę w drzwiach łazienki, ale szybko oberwał gąbką w czoło i usłyszał „TAK!” ze strony Kate.
Marg nawet nie zdążyła odpowiedzieć swojemu chłopakowi, ponieważ Kate zatrzasnęła drzwi, aby dalej przygotowywać się z nią do wyjścia do klubu.
Mike westchnął i otarł wodę z czoła. Wrócił do reszty zgromadzonej w saloniku rezydencji z trzema sypialniami. Prawie do całej reszty, bo Ryan i Lenny zgodnie stwierdzili, że przeczekają czas przygotowań na plaży. Innym aż tak bardzo nie spieszyło się do wyjścia na słońce. Woleli poczekać w środku.
Mike z westchnieniem usiadł obok Jasona.
— Chyba jednak to trochę potrwa.
— A czego się, Mikey, spodziewałeś? To kobiety. — Tatuażysta zaśmiał się, bawiąc się między palcami paczką papierosów. — Możemy co najwyżej dołączyć do naszych dzieci słońca — rzucił, pijąc do Lenny’ego i Ryana, którzy jako pierwsi wyciągnęli ich wszystkich na plażę.
— Nie, dzięki, bo jeszcze dziewczyny nas oskarżą, że poszliśmy sami, jeśli wszyscy znikniemy — prychnął Mike, zerkając dość łakomie na papierosy Jasona. Nudząc się, w trakcie czekania najchętniej by zapalił.
— Nie, Mike ma rację, lepiej tu poczekać — dodał Charlie, który siedział tuż przy Rushu na kanapie naprzeciwko i trzymał go za rękę.
Alex spojrzał na chłopaka z miną bez wyrazu. Nie komentował tego niemal ostentacyjnego dotykania się. Wolał na razie siedzieć w milczeniu obok swojego kochanka.
— Bo jeszcze im w czymś przeszkodzisz, co, młody? — Jason zaśmiał się.
Charlie wzruszył ramionami, przesuwając palcem po wnętrzu dłoni Rusha i opierając głowę o jego ramię.
— Może.
Jego kochanek uśmiechnął się delikatnie i pocałował go w skroń.
— Ale na plaży było miło. — Spojrzał po reszcie, wspominając wypad, kiedy to okazało się, że jego brat i Jason mają jedną, wspólną cechę. Mianowicie wstręt do moczenia się i smażenia na słońcu.
Sceptyczne spojrzenie Jasona, które ten rzucił Rushowi, dowiodło, że nie przepadał za słońcem.
— Ale co za dużo, to niezdrowo, blondi. Jeszcze za bardzo cię przypiecze i będziemy mieć dwie czekoladki w stadzie.
— Mnie to nie grozi. Prędzej Ryan upodobni się do Lenny’ego — odparł Rush, bawiąc się palcami kochanka. — My nie żegnamy na plaży słońca.
— Mam nadzieję, że Ryana i Lenny’ego nie trzeba będzie siłą ściągać z plaży do tego klubu — dodał Charlie, zerkając raz po raz w kierunku łazienki.
Z zewnątrz jedynie słyszeli stłumione śmiechy i rozmowę dziewczyn, które chyba zamierzały tam jeszcze trochę posiedzieć.
— Ryan się zarzekł, że pójdzie. To jego facet raczej też — wtrącił Mike, znowu zerkając na paczkę papierosów, którą bawił się Jason. — No i chyba Katy go nawet lubi.
— Katy się do wszystkich lepi — zauważył starszy tatuażysta, wyciągając nogi i obejmując ramieniem kochanka. Zerknął na niego z uśmiechem. — Nawet Alexa wymęczyła.
Ten westchnął ciężko.
— Jest bardzo kontaktową osobą — przyznał. — Jednak na swój sposób przyjemną.
— To dasz się jej zaciągnąć na parkiet? — Uśmiech Jasona poszerzył się, kiedy spojrzał na Alexa jak chochlik.
Na twarzy mężczyzny pojawiła się trwoga.
— Wolałbym nie. W ogóle, gdyby to źle o mnie nie świadczyło, to oszczędziłbym sobie wyjścia do klubu.
Rush zaśmiał się pod nosem.
— Bo umiesz tańczyć tylko klasyczne? — zakpił delikatnie, za co został spiorunowany spojrzeniem.
— Bo, jeśli już musisz wiedzieć, Richard, nie czuję się swobodnie w takich tańcach.
Jason zachichotał pod nosem i pogłaskał go palcami po szyi.
— Możemy się tylko trochę pobujać.
Szare oczy Alexa spojrzały na kochanka z niezdecydowaniem. Sam nie wiedział, czy to dobry pomysł.
— „Pobujać” — mruknął. — Zobaczymy.
Jason uśmiechnął się i niespodziewanie pocałował go w usta. Charlie, który przyglądał się im, uznał, że z jednej strony Alex był bardzo przystojnym facetem i miał ten seksowny, brytyjski akcent, którym w przeciwieństwie do brata cały czas się posługiwał, ale wydawał się też taki… bez życia. Dziwnie suchy. Nawet wobec Jasona.
Anglik położył dłoń na ramieniu swojego faceta. Miał, mimo wszystko, dobry nastrój.
— Tak, zdecydowanie pomyślę — mruknął.
— Niezwykłe. Zobaczę brata na parkiecie w klubie. Świat się kończy — rzucił Rush do Charliego, a ten uniósł kąciki ust.
— Czyli Jason dobrze na niego działa — szepnął, żeby Alex nie usłyszał i nie zmroził go wzrokiem.
— Chyba tak. Jeszcze gdybym zobaczył go pijanego, to w ogóle… — Rush przewrócił oczami, nie dowierzając. — Niemniej, nadal jesteś sceptyczny? — spytał, zmieniając temat i pozwalając Jasonowi i Alexowi na ich małą dyskusję o zabawie w klubie.
— W sensie?
— W sensie Ryana i tego jego Lenny’ego.
— Ach… — Charlie westchnął i zamyślił się. — Nie wiem… No, ten jego facet nie jest jakiś specjalnie miły i tak czasem patrzy, jakby miał jakieś złe zamiary… Sam nie wiem, ale chciałbym się z Ryanem wyszaleć trochę.
— Chyba będziecie mieli okazję w klubie.
— Jak sobie Lenny Ryana nie zawłaszczy — prychnął.
Mike, który się temu przysłuchiwał, pokręcił głową, chociaż sam miał nadzieję na spędzenie trochę czasu z dwójką starych kumpli. Dawno nigdzie w trójkę się nie wybrali.
— Najwyżej może z nim pogadaj?
— Albo naślemy na niego dziewczyny — dodał Mike, który, jakby nie patrzeć, nie był ślepy. Widział, że albo coś z nim było nie tak, albo Mulat miał słabość do kobiet.
— Dobre — podchwycił Charlie, uważając to za dobry plan zagarnięcia Ryana dla siebie.
— Na kogo nas naślecie? — Usłyszeli nagle głos Kate, która wyparowała z łazienki razem z Marg.
— Na Lenny’ego — odparł Mike spokojnie. — Gotowe już?
— No, a nie widać? — Oburzyła się, rozkładając ręce i okręcając się wokół własnej osi, żeby każdy mógł dokładnie ją sobie obejrzeć.
Miała na sobie całkiem wyzywająco krótką, ale gustowną, jeansową spódniczkę i bluzeczkę na ramiączkach, przez co widać było jej nieliczne tatuaże. Fioletowe włosy w odpowiednich miejscach miała nastroszone, a makijaż ładnie podkreślał jej urodę.
— Będziemy wyrywać dupcie. — Poruszyła sugestywnie brwiami i nim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, dodała: — Znaczy, ja będę, ale wy będziecie pomagać.
— Ciekawe jak? Najpierw my będziemy go zarywać, a potem, jak pomyśli, że trafił do gejowskiego klubu, to ty wyskoczysz jak Filip z konopi? — zadrwił Jason, zaborczo obejmując Alexa.
Kate wystawiła mu język i położyła sobie dłonie na biodrach.
— Nie, ty będziesz stał z boku i robił za palmę. I w ogóle nas nie pochwaliliście, jak ładnie wyglądamy — przypomniała i złapała Marg pod rękę, pokazując też dziewczynę, która stała do tej pory w cieniu Kate. Była ubrana w blado-niebieską sukienkę z… naprawdę dużym dekoltem. I chyba była tym lekko zawstydzona, bo zarumieniła się, kiedy wzrok wszystkich na nią padł.
Najbardziej zapatrzony w nią był Mike, który, kiedy tylko zauważył, że każdy patrzy na dekolt jego dziewczyny, wstał i zasłonił go.
— Nie. Nie no, nie masz czegoś mniej, no…? — Zrobił nieodgadniony ruch rękoma, a Jason zarechotał.
— Teraz to tylko Rusha możesz się obawiać.
— A potem wszystkich facetów w klubie — jęknął Mike, przez co Marg chyba się bardziej rozluźniła, ponieważ zaśmiała się i pocałowała go w policzek.
— Wiesz, że tylko ty możesz ich dotykać — szepnęła mu cichutko do ucha.
Mike zaróżowił się na policzkach, ale uśmiechnął się do swojej dziewczyny.
— To co, cukiereczki? Spadamy. — Jason przerwał im, wstając z kanapy i upewniając się, czy ma klucze i telefon w kieszeni.
— Tylko niech ktoś skoczy po dzieci słońca — przypomniał Rush.
Każdy spojrzał po sobie i wreszcie Kate jęknęła, ruszając do wyjścia.
— To ja skoczę już! — oznajmiła cierpiętniczo, mimo że widać było, jak chętnie podążyła na plażę. Albo miała zamiar pomęczyć Lenny’ego, albo chociaż przerwać im w intymnej sytuacji. Albo, co gorsza, podglądać.
Wyszła na taras rezydencji i rozejrzała się po przyległej do niej plaży, szukając Ryana i Lenny’ego. Ci odpoczywali na leżakach, z twarzami wystawionymi do słońca. Skóra Ryana lekko się błyszczała, jakby dopiero co nasmarował ją olejkiem. Obaj popijali niebieskie drinki.
Kiedy podeszła do nich, od razu zobaczyła zielone oczy Lenny’ego wpatrujące się w nią bystro.
— Już? — spytał, zerkając to na nią, to na kochanka.
— Nooo, czekamy tylko na was — odparła, a Ryan uchylił powieki i spokojnie napił się drinka.
— Na pewno? Czy nie zaciągniesz nas tam, a jeszcze będziemy musieli odczekać kwadrans, nim blond książę ułoży fryzurę?
— Nie! — fuknęła, a Lenny wstał z leżaka.
— Jeśli tak mówi, to się zbieramy, co Ryan? — zagadnął, potulniejąc przy dziewczynie.
Chłopak wykrzywił usta, spoglądając na niego z rozbawieniem. Ale dopił drinka i wstał. Sięgnął po odrzuconą na bok koszulę i zarzucił ją na ramiona.
— Jeszcze weź ją na barana i powachluj. — Zaśmiał się, przez co oczy Kate zabłyszczały. Zbliżyła się do Lenny’ego, uśmiechając się przymilnie.
— Weźmiesz?
Lenny momentalnie spojrzał na Ryana ostro, a potem na Kate.
— Chcesz? Serio? Czy tylko tak, bo Ryan rzucił?
Ryan zaśmiał się głośno, a Kate wyszczerzyła ząbki.
— Nie, chcę! Pod rezydencję chociaż, cooo?
Lenny spojrzał mściwie na swojego chłopaka, ale do dziewczyny zwrócił się już uprzejmie i łagodnie.
— Jesteś pewna? Jak chcesz, żebym cię zaniósł? Będzie… Coś może ci widać. — Wskazał na jej krótką spódniczkę.
— E tam, nic nie będzie widać.
Machnęła ręką i bez skrępowania stanęła za Lennym, obejmując go za szyję ramionami, żeby ją podniósł. A Ryan tylko stał z boku i śmiał się w głos. Lenny postanowił go zignorować. Przynajmniej na razie. Wziął dziewczynę na barana.
— Wygodnie? Odgarnij mi włosy, jeśli możesz — zwrócił się do niej.
— Ale fajnie! — Zaśmiała się, starannie zbierając jego dredy i odgarniając tak, żeby nie przeszkadzały jej „konikowi”.
— No to wio, bo pewnie już czekają — rzucił Ryan z rozbrajającym uśmiechem i ruszył przodem po ciepłym piasku.
— Wal się, Ryan, z tym „wio”, bo dziś to tobie będę mówił „wio”! — warknął Mulat, niosąc dziewczynę i podtrzymując ją za uda.
Chłopak rzucił mu przez ramię ostre spojrzenie, ale odpowiedział z ironicznym uśmiechem:
— Nie miej mi za złe, proszę. Dość ostentacyjnie wygląda twoja aktualna pozycja, nie uważasz, Katy?
Dziewczyna zaśmiała się, mocniej obejmując Lenny’ego za szyję i aż stykając się z nim swoim policzkiem.
— No, jest super. Jasona ani nikogo innego nigdy nie mogłam na to namówić! — Chichotała i z rozpędu cmoknęła go w policzek.
Ryan był szczerze rozbawiony. Lenny naprawdę dawał sobie wejść na głowę. A do tego, kiedy już podeszli pod wynajęty domek, pod którym wszyscy czekali, zobaczyli ich ogłupiałe miny na widok Kate na plecach Lenny’ego. Mężczyzna zacisnął usta, żeby nie powiedzieć nic niekorzystnego.
— Zejdziesz?
Kate żywo pokiwała głową i zeskoczyła na ziemię.
— Super przejażdżka! — Zaśmiała się, klepiąc Lenny’ego po ramieniu.
Ryan już nie wytrzymał i musiał sobie przetrzeć oczy, bo zaczęły mu łzawić ze śmiechu. Lenny naprawdę spełnił się w roli wierzchowca.
Mulat znowu spojrzał ostro na kochanka, a kiedy dziewczyna nie patrzyła, walnął go w ramię.
— Zamknij się z łaski swojej! — syknął.
Ryan zmarszczył krótko nos i pomasował się po obolałym miejscu, ale uśmiech nie zszedł mu z ust.
— Służę — odparł tylko i poklepał go po ramieniu identycznie jak Kate przed chwilą.
— Służyć to ty możesz, ale na… — zripostował Lenny, końcówkę zdania już mrucząc na tyle cicho, że Ryan nie usłyszał.

***

W klubie było więcej ludzi, niż się spodziewali. Plusem jednak było to, że był otwarty na plażę, z głośnikami również wystawionymi na zewnątrz, więc duża część gości bawiła się przed budynkiem. Pod wielkimi, słomianymi parasolami znajdowały się bary, za to wnętrze było zaprojektowane w tropikalnym klimacie. Niektóre drinki podawane były w skorupkach kokosów, na ścianach świeciły neony w kształcie palm, a z głośników płynęła latynoska muzyka.
Kate udało się wyciągnąć na parkiet Rusha, za to Marg, która również tańczyła ze swoim chłopakiem, ściągała na siebie wiele spojrzeń. Nie za bardzo jednak była tego świadoma, bo skupiała się tylko na Mike’u.
— I co? Jest tragicznie, bardzo źle, czy tylko niefajnie? — rzucił Jason do ucha Alexa, siedząc obok niego na wygodnej kanapie przy stoliku i patrząc na tańczących ludzi.
Anglik miał nogę założoną na nogę i rozglądał się, czując, jak zbyt głośna muzyka go drażni.
— Na chwilę obecną? Tylko bardzo obco i niecodziennie! — odkrzyknął.
— Zaraz się rozluźnimy — zapewnił Jason i zwrócił się do Charliego, który właśnie rozmawiał o czymś z Ryanem. — Młody, skocz no po jakąś butelkę, to oblejemy to, co przyjechaliśmy tu oblać.
Charlie spojrzał na Jasona bez zrozumienia, dopiero po chwili przypominając sobie, że właściwie pobyt na wyspie jest wynikiem wyjazdu nieświadomej niczego Jeane. Pokiwał głową i wstał, żeby podejść do baru.
— W takim razie ktoś mógłby sprowadzić tu resztę — zauważył Ryan.
Lenny, który siedział na końcu kanapy, nie przeszkadzając mu w rozmowie, także wstał.
— Skoczę — zaoferował i ruszył w tłum.
Przyjemne rytmy skocznej melodii bardzo dobrze pasowały do płynnych ruchów mężczyzny, który po drodze został nawet zaczepiony przez jakąś dziewczynę i z szerokim uśmiechem ją spławił.
Ryan mimowolnie podążył wzrokiem za jego tyłkiem. Ruszał się tak zgrabnie i giętko, że miał ochotę dopaść do niego i przycisnąć się kroczem do tych połóweczek. Jason zauważył jego wzrok i aż uśmiechnął się pod nosem.
— Już myślisz o rekreacyjnym spędzeniu nocy?! — krzyknął do ucha chłopaka, który uśmiechnął się do niego czarująco.
— Czytasz mi w myślach, Jay.
Alex spojrzał to na jednego, to na drugiego, chyba nie rozumiejąc. Ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, do stolika wrócił Charlie, niosąc na tacy dziewięć szklanek i dwie butelki koniaku.
— Cholera, ledwo to tu doniosłem przez ten tłum — rzucił, stawiając wszystko na stoliku.
— Brawo, kochanie. Siadaj tu ze mną — zachęcił Ryan.
Charlie, widząc, że nie ma na horyzoncie Lenny’ego, chętnie przysiadł się do kumpla, który bez skrępowania objął go za szyję i pocałował w policzek.
— Takie z was ziółka, kiedy nie macie nadzoru. — Jason zarechotał, nie puszczając Alexa, który milczał dyplomatycznie.
Wszyscy byli żywiołowi i ekspresyjni. Nie śmiał na to narzekać. Bardziej martwiła go ilość kieliszków na tacy.
— Nawet jeśli książę raczy przybyć, to nie oddam mu Charliego, bo coś mi ucieka ostatnio — rzucił Ryan, zerkając na kumpla wymownie.
— No, bo kleisz się do tego swojego mordercy — odparł młodszy tatuażysta, wodząc palcami po udzie Ryana, zupełnie nieświadomie. Obaj zawsze byli w stosunku do siebie bardzo dotykalscy, więc nawet teraz, kiedy ich relacje były tylko kumpelskie, nie zamierzali tego zmieniać.
— Nie marudź, kochanie. — Ryan przetrzepał mu włosy i skinął na Jasona. — A ty, Jay, mógłbyś nas obsłużyć i otworzyć to dobro, które Charlie przyniósł.
Jason skinął głową i wskazał na Ryana, jakby mówił, że teraz będzie naśmiewał się z niego.
— Służę — zadrwił, puszczając z żalem kochanka i sięgając po pierwszą butelkę.
To był dobry moment, bo właśnie zobaczyli, jak z tłumu wydostają się Rush, Mike z Marg i Lenny z uwieszoną na nim Kate.
— Ale gorąco! — rzuciła ta ostatnia, kiedy dotarli do stolika i opadli na kanapy. Po ujrzeniu, jak Jason nalewa alkoholu do szklanek, jej uśmiech się poszerzył. — I będzie jeszcze bardziej!
Mężczyzna zaśmiał się ochryple.
— Siadaj, zaraz każdy dostanie.
Kiedy Rush usiadł między swoim bratem a Charliem, Kate wepchnęła Lenny’ego na kanapę i sama bez pytania usadowiła mu się na kolanach. Mężczyzna nie wysunął wobec tego żadnej uwagi. Za to Alex tylko patrzył, jak jego kochanek polewa do szklanek.
— Ja dziękuję.
— Chyba żartujesz. Oblewamy wyjazd twojej narzeczonej — odparł Jason i napełnił ostatnią szklankę, po czym podsunął ją Alexowi.
Ten spojrzał najpierw na alkohol, a potem z wyrzutem na kochanka. Nie pijał dużo.
— Tylko jeden — zarzekł się od razu, kiedy Mike podawał reszcie alkohol.
— Rozluźnisz się. Ale na razie toast. — Jason uniósł szklankę i poczekał, aż każdy zrobi to samo. — Za szczęśliwy wyjazd Jeane i moją królową — powiedział, trzymając rękę w pasie Alexa, który mocno się speszył, lecz nie pokazał tego po sobie. Także wzniósł szklankę w górę.
— Za wszystkich tu obecnych — dodał.
Napili się, a Jason rzucił do Alexa:
— Tylko nie wylej do jakiejś doniczki, bo Jeane jeszcze wróci i mi cię zabierze. — Miał dobry humor, a fakt, że Alex w ogóle chciał siedzieć tu z nimi wszystkimi, bardzo go cieszył.
— Nie ma tu doniczek, z tego co widzę.
Rush popatrzył na brata w lekkim szoku, który pogłębił się, kiedy Jason pocałował go z niskim pomrukiem w szyję, a ten się nie odsunął, lecz nawet uśmiechnął delikatnie. Nie miał pojęcia, że Alex potrafi się tak zachowywać. Był naprawdę ciekaw, czy zajdzie to dalej. Na razie Jason miział go i zaczął z nim dyskutować na temat wątpliwej, według Alexa, jakości muzyki.
Kate w tym czasie złapała Lenny’ego za dłoń, kiedy ten tylko wypił i pociągnęła go na parkiet. Rozbawiony Ryan odprowadził ich wzrokiem, chociaż musiał przed sobą przyznać, że sam chętnie by zatańczył z Lennym.
— Ukradła ci faceta? — rzucił złośliwie Mike, a Ryan uśmiechnął się, znowu unosząc do ust szklankę z koniakiem.
— Wierzę, że na noc go odda — odparł, popijając i bawiąc się kasztanowymi włosami Charliego.
— Głównie do tego jest ci potrzebny?
— Może nie głównie, ale miło mi będzie jednak nie iść do łóżka samemu, skoro mam okazję z nim spać.
Charlie aż się wzdrygnął. Samemu w sypialni z mordercą. Dla niego to było nie do pojęcia. Nie chciał przy tym nawet myśleć, że będą spali w tej samej rezydencji co on i Rush.
— Jaki on jest w ogóle w łóżku? — spytał nagle, bo męczyło go to od dłuższego czasu. Nie miał pojęcia, jak taki facet jak Lenny może się zachowywać w seksie jako pasyw. Oczywiście zakładał, że Ryan jest topem w tym związku, ponieważ znał jego preferencje.
Zaskoczony tym pytaniem Ryan uśmiechnął się i sięgnął po butelkę.
— Taki jak trzeba, kochanie — odpowiedział, po czym nalał koniaku sobie i Charliemu. — Mikey, dolewka?
— Tak, poproszę. Marg?
Dziewczyna skinęła głową.
— Dla nas też. — Jason przypomniał o sobie i Alexie, ale ten spojrzał na niego srogo.
— Ja podziękuję — spasował, ale zamiast niego jeszcze Rush podsunął swoją szklaneczkę.
— Alex. — Ryan spojrzał na starszego Greya, kiedy nalał każdemu do szklanki. — Gdybym był na twoim miejscu i udało mi się przez tydzień udawać, że kręci mnie to, co moja narzeczona ma pod spódnicą, to nie stałyby tu dwie, tylko cztery butelki. No i jesteś z nami wszystkimi, więc nie krępuj się. Charlie specjalnie wybrał dobry koniak, żeby utrzymać standard. Nie, kochanie?
Charlie zamrugał, ale niechętnie skinął głową i uśmiechnął się do Alexa.
— Właśnie.
Ryan więc bez skrępowania nalał i Alexowi.
— Aa… — zaczął Anglik, lecz widząc swoją przegraną, skapitulował. Odwrócił się tylko nieznacznie do Jasona i wyszeptał mu do ucha: — Zginiesz za to.
W tym czasie wszyscy mieli już co pić, dzięki czemu można było wznieść kolejny toast za spotkanie. Mimo że nie było z nimi Kate i Lenny’ego, który najwidoczniej doznał wątpliwego zaszczytu bycia jej kompanem we wszystkim. Jason tylko uśmiechnął się do siebie i skinął Ryanowi głową, zadowolony, że Alex pije. Ryan mrugnął do tatuażysty i wlał w siebie alkohol, po czym wstał, ciągnąc za rękę Charliego. Poklepał też Mike’a po ramieniu.
— Chodźcie. Zobaczymy, czy jakichś drinków na zewnątrz nie podają. No i chyba zachód słońca będzie.
Rush, widząc, że Ryan znowu nadmiernie spoufala się z Charliem, również wstał.
— Też się przejdę przewietrzyć — rzucił, a Mike zaśmiał się, klepiąc go w plecy.
— Spoko. A ty Marg? — zwrócił się do dziewczyny.
— Pójdę może potańczyć za chwilę? Ale spokojnie, idźcie.
Mike pocałował ją w policzek, nim wyszedł za Ryanem, Charliem i Rushem przed klub. Nawet tam ciężko było się przecisnąć przez tłum, żeby dostać się do parasoli, pod którymi sprzedawano napoje. Ryan faktycznie się nie mylił, bo słońce powoli zaczęło schodzić coraz niżej, przez co niebo robiło się przyjemnie pomarańczowe.
Rush trzymał się blisko swojego chłopaka, będąc pewnym, że Ryan, gdy jeszcze więcej wypije, będzie stanowił zagrożenie. Tym bardziej, że Lenny został porwany przez Kate.
— Chcecie coś? — zapytał, żeby nie okazać się tu zbędnym.
— Coś kolorowego — poprosił Ryan, opierając łokieć o ramię Charliego, kiedy przystanęli przed barem.
Ten oczywiście nie zaoponował, a do Rusha rzucił:
— Ja bym się Malibu napił.
— Jak wyżej — zaryzykował Mike, już czując, że mieszanie może się dla niego źle skończyć.
Rush więc poszedł zamówić. Starał się trzymać i nie komentować.
— Co książę taki zestresowany? — zapytał Ryan, obejmując Charliego za szyję i lekko bujając się do muzyki.
— Boi się, że mu mnie ukradniesz — prychnął Charlie i popatrzył na drugiego kumpla. — Mike ma szczęście, bo nie ma mu kto Marg zabrać.
— Z naszej grupy. Pomijając właśnie Rusha, który i tak robił za jej chłopaka przez tydzień — burknął w odpowiedzi manager, wbijając dłonie w kieszenie spodni.
— Ale z tego co wiem, nie ma między nimi chemii i jedyna miłość, jaka ich łączy, to ta do postaci z gry, więc coś mi mówi, że nie musisz się przejmować, Mikey — rzucił Ryan, rozglądając się po tłumie.
Większość ludzi była kuso ubrana, czemu nie trudno było się dziwić z racji na temperatury. Niektórzy mieli nawet kwiatowe wieńce zawieszone na szyjach, a dziewczyny podrzucały biodrami do skocznej muzyki. Może laski go nie kręciły, ale miło było na to popatrzeć. W tłumie było też kilku ciekawych facetów. I jak nie planował nic wbrew swoim zasadom, to menu zawsze można było pooglądać. Poza tym Lenny zdradził go z Kate, która owinęła go sobie wokół palca, więc nie miał gdzie podziać oczu.
— Dlaczego w całym naszym młodzieńczym życiu nie udało nam się nigdy dostać na tę uroczą wyspę? — rzucił w stronę kumpli. Nie patrzył na nich, bo jego wzrok padł na mężczyznę w luźnych ubraniach, ukazujących wysportowaną budowę ciała.
Miał nieco ciemniejszą niż Lenny skórę, a sprężyste, umięśnione ramiona, które widać było spod podkoszulki, aż się prosiły, by zawiesić na nich wzrok. Ryan uniósł go jednak wyżej, na twarz mężczyzny. Lekko wydatne kości policzkowe, ciemne, duże oczy i krótko ogolone włosy. Widać było, że jest albo w wieku Ryana, albo trochę starszy. Stał luźno, z lekko wypiętym biodrem.
— Bo nie było nas na to stać, Ryan — mruknął Mike, ciężko wzdychając.
W tym samym czasie rozmawiający z kimś mężczyzna, któremu przyglądał się Ryan, spojrzał w ich stronę. Umilkł, zapatrując się. Po chwili uśmiechnął się pewnie kącikiem ust, lustrując Ryana od góry do dołu.
Charlie, którego chłopak nadal obejmował za szyję, nawet tego nie zauważył, rozglądając się za Rushem. Za to Ryan na tyle sugestywnie obejmował kumpla, że nie było wątpliwości, co mógł pomyśleć nieznajomy czarny. Ryan odpowiedział spojrzeniem. Nie miał zamiaru się zapędzać, ale mężczyzna był naprawdę atrakcyjny, więc mógł przynajmniej popatrzeć. Uśmiechnął się do niego.
— Szkoda trochę, ale nadrabiamy teraz — rzucił Charlie do Mike’a. — Jutro można się przejechać po wyspie w ogóle, a nie siedzieć tylko w rezydencji.
— I na plaży — dodał Mike, pijąc do tego, że Ryan z Lennym cały dzień kwitli na słońcu i żaden z nich nie wyglądał, jakby chciał schodzić z piasku.
Nim chłopak zdążył odpowiedzieć i podzielić się z resztą swoimi przemyśleniami, wrócił do nich Rush z drinkami.
— Proszę.
— Dziękuję, książę. — Ryan odwrócił wzrok od nieznajomego i przyjął drinka, ale nie puścił Charliego. Ten też wziął od Rusha Malibu, tak samo jak Mike, a Grey został ze swoim drinkiem udekorowanym kawałkiem ananasa.
— Nie ma problemu. O czym gadaliście? — zapytał, patrząc wrogo na rękę Ryana.
— O beztroskich czasach młodości, w których brak możliwości wyjazdu na taką luksusową wyspę musieliśmy sobie rekompensować spędzaniem czasu w namiotach na opuszczonych campingach, w starych warsztatach i innych dziwnych miejscach, gdzie trójka nastolatków może się wyszaleć — odpowiedział Ryan, sącząc swojego drinka, chociaż czuł, że koniak, który wcześniej pili, już na niego zadziałał.
— Jak zwykle wyczerpująca odpowiedź. — Mike zaśmiał się. — Ale w tych wyjazdach też było dużo uroku. A przynajmniej nim się nie uświadomiliście. Potem trzeba było brać jeszcze jeden namiot — dodał z ironią.
Charlie roześmiał się głośno.
— Ale to nawet późno było, więc przez jakiś czas jeździliśmy beztrosko nieświadomi.
— Ta, a potem się zaczęło.
— Wiele to między wami zmieniło? — spytał niepewnie Rush.
— Mikey był bardziej skrępowany. — Ryan uśmiechnął się, opierając się tyłkiem o bar, przy którym stali. — Ale miedzy mną a Charliem chyba nie tak dużo, hm, kochanie? Doszedł tylko seks, ale to raczej oczywiste, skoro byliśmy dwoma napalonymi nastolatkami.
Rush skrzywił się widocznie, lecz w inny sposób niż Mike, który czuł się po prostu zmęczony tą częścią ich przyjaźni.
— Ale chyba nie byliście dla siebie na wyłączność, z tego co kojarzę, co? — rzucił Grey.
— Nie, no, nie byliśmy parą — odparł od razu Charlie, chcąc to podkreślić też ze względu na Rusha. Wiedział, że nie podobało mu się, że byli z Ryanem tak blisko. Wysunął się nawet z objęcia kumpla i złapał za rękę Rusha, dodając: — Obu nam pasował taki układ.
— No, spoko — mruknął Rush polubownie, ale i tak przyciągnął Charliego do siebie, podkreślając jeszcze bardziej w ten sposób, że ten jest z nim i żeby Ryan się tak nie spoufalał.
Charlie uśmiechnął się pod nosem, przytulając się do Rusha i rzucając Ryanowi zarówno przepraszające, jak i rozbawione spojrzenie. Ryan za to wykrzywił usta i pokręcił głową, dopijając drinka.
— Spokojnie, książę, teraz już tylko kumple.
— Właśnie — mruknął Rush groźnie i zdecydowanie, a Mike prychnął pod nosem.
— Może coś mi w tym wszystkim umknęło. Ale czy wy już tego nie przerabialiście? Tego wszystkiego z zabieraniem sobie, podkradaniem i takimi tam, pluszaka Charliego? — zakpił, dopijając drinka i podając Ryanowi kieliszek, żeby postawił na barze.
Ten to zrobił i spojrzał na Mike’a z uśmiechem.
— Przerabialiśmy, ale coś mi mówi, że książę jeszcze nie przyswoił, jak bardzo niewinne są moje gesty wobec przyjaciela — odparł luźno, jednak specjalnie i dość wymownie powiedział ostatnie słowo. Dał Rushowi znać, że uważa za przeszłe to wszystko, co było pomiędzy nim a Charliem.
Rush przewrócił oczami, trzymając Charliego przy sobie jedną ręką za dłoń, a drugą kładąc na jego biodrze.
— Wiem, mówiłeś. Ale ja też mówiłem, że nie przepadam za tymi twoimi przyjacielskimi gestami. Oczekuję więc zrozumienia w dwie strony — burknął. Sam już odstawił swojego drinka. — Ale nie wracajmy do tego. Macie jakieś propozycje względem jutra? I nie w całości na plaży.
— Mamy łódź. — Mike wzruszył ramionami, wciskając ręce w kieszenie. — No, ale możemy zobaczyć, co jest głębiej na wyspie. Dziewczyny na pewno będą chciały pochodzić, a wieczorem możemy sobie zrobić ognisko?
— Może być miło — przytaknął Rush i już nic nie dodał, widząc zbliżającą się do nich Marg. Uśmiechnął się szeroko. — Co tam?
— A przyszłam sprawdzić, co u was.
Mike uśmiechnął się i wyciągnął ręce do dziewczyny, przyciągając ją do siebie, aż ta oparła się biustem o jego klatkę piersiową.
— Chcesz potańczyć? — zapytał.
Dziewczyna udała, że się zastanawia, po czym skinęła głową.
— Z chęcią.
— To my przepraszamy — zwrócił się do reszty Mike i pociągnął dziewczynę w stronę tańczącego tłumu.
— Ciekawe, kiedy się hajtną — prychnął Charlie, odprowadzając ich wzrokiem i bawiąc się dłonią Rusha.
— Myślisz, że się do tego zbliża? Nie są przecież ze sobą chyba jeszcze roku.
— No, ale zakochani po uszy, więc kto wie. — Charlie wzruszył ramionami z lekką tęsknotą.
— Mikey jest z tych rozsądnych, więc nie wiem, czy tak szybko pójdzie na całość. Ale masz rację, kochanie, chyba dotychczas na nikogo tak nie patrzył. Mimo że co poniektórzy by chcieli — rzucił Ryan z uśmiechem, patrząc kumplowi sugestywnie w oczy.
Charlie zarumienił się, lecz tylko pokręcił głową,
— Właśnie, Ryan, czas przeszły. Teraz mam Rusha.
Anglik uśmiechnął się ciepło, przytulając się bardziej do pleców swojego chłopaka i nie bacząc, że niektórzy na nich zerkali.
— Mój słodki. — Cmoknął Charliego w głowę. — A Mike może chcieć się też usamodzielnić z Marg, żeby w końcu wyprowadzić się od rodziców. Wiecie może, jak oni Marg przyjęli?
— Podobno byli sceptyczni na początku, ale gdy ją poznali, to się przekonali. Więc nawet nieźle. Mike mówił, że chyba ją polubili — odpowiedział Charlie. — Chyba jednak jego starsi nie mają aż takich wymagań jak wasi. — Zaśmiał się na koniec dość gorzko, a Rush westchnął ciężko.
— Nawet nie chce mi się o tym myśleć.
Ryan nie skomentował, bo sam uważał, że bracia Grey za bardzo ulegali presji. Na ich miejscu już dawno uwolniłby się spod jarzma takich rodziców. Jednak gdyby zaczął o tym batalię z Rushem, jeszcze Charlie mógłby się na niego wkurzyć.
Tatuażysta tymczasem wyciągnął niedopitego drinka do Ryana.
— Chcesz? A my byśmy poszli potańczyć, co? — Obejrzał się na kochanka, kiedy Ryan z chęcią zabrał mu kieliszek.
Rush entuzjastycznie skinął głową, nie przejmując się za specjalnie tym, że zostawią Ryana samego. Może nie było to najbardziej fair zachowanie z jego strony, ale przecież Charlie zaproponował. Nie miał zamiaru mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Ryan zresztą nie miał nic przeciwko. Odprowadził wzrokiem swojego kumpla i jego blond faceta, zamierzając dopić drinka i wrócić do wnętrza klubu. Był ciekaw, czy Kate dalej molestuje Lenny’ego. Aż uśmiechnął się na tę myśl, powoli sącząc Malibu.
Niespodziewanie zdał sobie sprawę, że ktoś staje tuż obok niego. Dość blisko jak na zwykły przypadek. Kiedy się odwrócił, spostrzegł, że był to ten sam ciemnoskóry mężczyzna, którego zauważył w tłumie.
— A jednak cię zostawili. Nie przypuszczałem, że będę miał tyle szczęścia.

29 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 96 – Jednak cię zostawili…

  1. Katka pisze:

    Tigram, chyba kwestia gustu czy podejścia. Moi starsi przykładowo piją koniak „rekreacyjnie”, więc najwyraźniej się da. Chociaż jakbym miała zabrać głos, to też uważam, że jest obleśny XD

  2. TigramIngrow pisze:

    Ja nie wiem, serio, ale koniak? Kogokolwiek bym nie spytała nikt nie lubi koniaku. Jest mocny i raczej nie służy do popijania go o tak, o, rekreacyjnie, a jedynie do kawy lub na uspokojenie. ;/ I w ogóle mi nie pasuje dla tak luźnego towarzystwa. Raczej dla mafii.
    Więc wybitnie mi to nie leży.

  3. Katka pisze:

    Tigram, dlatego zapewniam, że się jeszcze pojawi. Ale coś za coś, tak chcecie JA, więc musi być też trochę tekstu dla nich. Stety bądź niestety jest tu sporo wątków i trzeba poczekać na niektóre wyjaśnienia.

  4. Katka pisze:

    Tigram, myślę, że powoli już się można domyślać, ale sprawa na pewno będzie wyjaśniona głębiej w dalszych rozdziałach ;)

  5. Shinu pisze:

    Co do waszego wpisu na ShiKat Tales – mam nadzieję, że nie umrę w jakimś wypadku jeszcze przez parę najbliższych lat. Co jak co, ale chciałabym przeczytać tego jak najwięcej xD

  6. Katka pisze:

    Mocca, hehehe, tak, ta nadzieja i moment, kiedy okazuje się, że była płonna XD Spoko, już jutro będzie ATCL :) Fajowo, że tak wyczekujesz :D „Już od dłuższego czasu mnie nurtuje, kto z nas by pierwszy padł.” – a tu, Ryan jest bardzo wytrwały i uparty, zapewniam XD

  7. Mocca pisze:

    Shiv, zaraz tam bronić… Staram się nie sprowadzać niewinnych na ciemną stronę mocy. (Pomijając jeden malutki przypadek. Moją normalną i akceptowaną społecznie znajomą zafascynowałam yaoi. ;3 A zaczęło się niewinnie od Koreańczyków, fufufu~~) Zamiast o Lenny’ego *mentalnie łasi się do jego czekoladkowego ramienia* bałabym się o zdrowie psychiczne Ryana. Już od dłuższego czasu mnie nurtuje, kto z nas by pierwszy padł. XD
    I w ogóle spotkało mnie taaaaaakie rozczarowanie. Wchodzę na stronę i mówię sobie: Dobra, Mocca wytrzymaj jeszcze piętnaście minut! Toż o północy ATCL!
    I tak sobie czekam, komentarz na AH płodzę, udaję, że uczę się niemieckiego…
    Godzina 00:00 wchodzę. I nic.
    00:01 – nadal nic
    00:04 – pustka
    00:10 – kurna, co jest?
    00:13 – sprawdzam rozpiskę rozdziałów na tumblr
    00:14 – fuck *facepalm*
    A więc teraz, Mocca idzie grzecznie spać. Im szybciej zaśnie, tym szybciej będzie ATCL. ;D

  8. Shivunia pisze:

    Tigram Ingrow >> Hahahaha och, wiesz, my nie bronimy napisania czegoś samemu, tylko że bardzo chcemy to zobaczyć jak już napiszesz :D Bo… nigdy nic nie wiadomo z tym alkoholem. Jeszcze przegnie Alexik i skończy noc w towarzystwie sedesu a nie Jasona XD
    i co do tego komentarza pod 81 rozdziałem – hehehe wiesz, my … dobra. Ja czasami też lubię sobie tak odświeżyć stare rozdziały, bo nie zawsze wszystko pamiętam ;] i inaczej czyta się po pewnym czasie :D

  9. Tigram Ingrow pisze:

    Właśnie przeczytałam sobie rozdział 76 gdzie Jason wraca z konwentu i próbuje subtelnie namówić Alexa do leżenia na plecach w czasie sexu. Jestem pełna nadziei, że w następnym odcinku alkohol pomoże się na tyle Królowej wychilloutować na tyle, by coś się w tej kwestii ruszyło… Awww. Tak się ekscytuję, ze aż myślę, czy by samej czegoś nie napisać. :)

  10. Katka pisze:

    Gordon, hehe, Ryan wie, jak ludzi podejść, zdecydowanie XD I lubię Twoją miłość do ATCL, hehehe.

  11. Gordon pisze:

    Lenny sie wkurwi xD chyba ze ryan sam zbyje kolesia. Sam nie wiem co bardziej chce czy zobaczyc jak lenny reaguje na konkurenta czy jak sie bedzie zachowywal Alex pijany ;p ale Ryan rzadzil tekstami w tym rozdziale. Nawet alexowi zabraklo argumentu jak ryan sie wtracil do polewania alkoholem. Niezly strateg z niego xD ale czekam na wiecej scen jego z Jasonem bo lubie ich razem ;p no to czekam na nexta i teraz na szczescie ATCL uu yeah ;p

  12. Shivunia pisze:

    Floo >> Ach ta magia zielonych ślepi polującej pantery. Że w każdej chwili może skoczyć i wyrwać ci krtań… Ok coś w tym jednak jest, nawet ze z dołu XD

    Mocca >> z takimi strasznymi pomysłami o zawładnięciu świata… to chyba powinnam bronić Lennego przed tobą, bo jeszcze byś go zmusiła do czegoś złego :< A Ryan mistrz ciętych ripost. W PEŁNI się zgadzam. Sama jednak bała bym się z nim rozmawiać, bo nie wiedziała bym w którym momencie po mnie jedzie a kiedy jest po prostu szczery. Ech, taki jego urok. "A ja się nie mogę doczekać wyjaśnienia zachowań Lenny’ego względem płci pięknej" Będzie… ale oczywiście jak zwykle nie podane na talerzu, od razu… no chyba żee.. ;)
    "Spita Królowa, spita Królowa~~ Czy jest w ogóle sens pisać, że też wyczekuję tego z utęsknieniem?" – hehehehe jest sens, bo nas bardzo cieszy :D To tak słodko motywuje ;* Dzięki i życzę wytrwałości w czekaniu. To nie długo, no i w miedzy czasie jest też co poczytać ;)

  13. Mocca pisze:

    Shiv, może i święta państwowego nie ma, ale toć przecież Dzień Dziecka jest XD
    A co do spojrzenia z dołu… Mojego się podobno ludzie boją. ;3 Moc metra pięćdziesiąt, muahaha!
    Łaa, taki bonus to by było coś~~ Już widzę siebie nagabującą Ryana, by został moim guru od ciętej riposty. XD I jeszcze Lenny owinięty w okół mojego paluszka~~
    Rush w ciężkim szoku, że jego brat nie jest bryłą lodu i też się lubi pomiziać. XD
    Ryan zabija tekstami! Niahaha, ja chcę takiego! Kiedyś osiągnę jego poziom gaszenia ludzi jednym zdaniem. (A zaraz potem przejmę władzę nad światem, fufufu~~)
    A ja się nie mogę doczekać wyjaśnienia zachowań Lenny’ego względem płci pięknej. Ale to nawet urocze jak z takiego narowistego ogiera zmienia się w słodziachnego kucyka. XD (Wyobraźcie sobie Katy popylającą na takim kucyku z dredami. XD)
    Spita Królowa, spita Królowa~~ Czy jest w ogóle sens pisać, że też wyczekuję tego z utęsknieniem?
    I pojawiła się nowa czekoladka. Ryaaan, ale pamietasz, że masz partnera? (Jezuuu, nadal się jaram, że oni są parą. ;3 Łiii!) I jak można tak zakończyć, co? Pod tym względem to się ostatnio strasznie rozbestwiłyście~~ A nam zostaje tylko nerwowe wyczekiwanie: „To dziś? To dziś?”
    A jest, kurde, czego wyczekiwać: spita Królowa, ociekająca testosteronem nowa czekoladka i mam też nadzieję na Panterę broniącą swojej Małej Syrenki. ;3 (A wyobrażacie sobie tą traumę małych dzieci, gdyby
    Disney na miejsce Arielki wstawił takiego Ryana? XD)

  14. Floo pisze:

    No co? Ja bym uciekła @_@

    I Shiv, co z tego że „z dołu”! Jak Lenny spojrzy to trzęsą się narody XD a już na pewno ten facet to powinien!!

  15. Shivunia pisze:

    Tigram Ingrow >> 1 marca, 1 kwietnia… 1 maja i może jeszcze … a nie 1 czerwca nie ma żadnego święta państwowego… chyba XD
    Ale faktycznie można by było podumać. Można by było się kiedyś gdzieś jakoś na jakimś czacie umówić, osoby zainteresowane pojawieniem się w takim „dodatku” i można by było jakieś takie wspólne coś… sama też nie wiem jak to zorganizować XD

    anguska>> „Lenny pokaże Ryanowi kto tu rządzi!!!” hahaha piękne. Podoba mi się ta wizja XD Nawet bardzo. I zobaczycie w ogóle pierwszą … konfrontacje taką w stylu Ryana i Lennego. A Alexik i Jay… myślę ze Jason dooobrze będzie wspominał ten wyjazd ;D

    Floo>> „No i jak tu się na was nie wściekać, taki moment! ” Oj to taka złość z miłości XD My tak po prostu chcemy wam życie urozmaicić emocjami ;)” Wgniecie go w piasek, i to samym spojrzeniem.” – spojrzeniem z dołu XD
    A Alex… naprawdę widzę, że tu wszyscy liczą na jakiś przełom Alexowy po procentach. Ale byście nas powiesili na suchej gałęzi jakby takowego nie było. OMG, dzięki ci opaczności, że przez internet nie można zabić XD
    I to. To jest perełka „Facet może zwiać jak tylko Ryan zacznie mówić!” Floo! jesteś genialna!!!

  16. Floo pisze:

    Kurde, ale jest też opcja że nie dojdzie do konfrontacji, tego faceta z Lennym… :(
    Facet może zwiać jak tylko Ryan zacznie mówić!

  17. Floo pisze:

    No i jak tu się na was nie wściekać, taki moment! Na reszcie znów się coś dzieje, a wy dajecie koniec, pfff!!
    haha Lenny zmiażdży tego biedaka. Wgniecie go w piasek, i to samym spojrzeniem. A pewnie jeszcze doda jakiś komentarz i facet będzie już miał dość. Muahahahhahaaaa >;]
    Hej jak tak dalej Jay’owi pójdzie, to może faktycznie uda mu się spić Królową :D, och może by Alexowi hamulce trochę puściły *_*
    W sumie ja tak samo jak Rush, chciałabym zobaczyć go spitego :D. Ale bardo się cieszę że jednak się przełamał i poszedł z nimi. Jason do dzieła! Może uda wam się pobujać :D

  18. anguska pisze:

    AAAA ja już czekam na konfrontację Lenny-Murzynek!!! Już widzę Lennego w akcji,te wściekłe oczy,ta zazdrość!!! Tak,mam ochotę na taką ostrą scenę a później w sypialni Lenny pokaże Ryanowi kto tu rządzi!!!
    Oczywiście jak zwykle jestem pod totalnym zauroczeniem pary Jason/Alex.A w tym odcinku Alex był jeszcze rozkoszniejszy niż zazwyczaj i dał się pomiziać tak publicznie.Słodko.A teraz czekam na Alexa wstawionego i skutki tego upojenia.
    Ogólnie cały rozdział bardzo fajny.Czekam na nexta.

  19. Katka pisze:

    Shinu, „panie jestem-ciemniejszy-od-lenny’ego-i-też-jestem-gejem” – boskie XD A to, że Ryan chcąc łagodzić kłótnię, wypowiedziami swoimi tylko ją pogarsza… matko, sama prawda. Wiesz, Shinu, najlepsze jest to, że kiedy piszemy ich kłótnie (a jest ich sporo XD) to jakoś dziwnie zawsze każda z nas jest stuprocentowo pewna racji swojej postaci. Dopiero potem czytając te kłótnie, ja przynajmniej, łapię się za głowę i myślę „Ryan, co ty pierdolisz?” XD W jakiś trans chyba wchodzimy, że wcześniej tego nie widzimy. „prawdopodobnie zobaczymy wstawionego Alexa ” – nawet bardzo prawdopodobnie, hehe :)

    Tigram Ingrow, cieszy mnie, że wypowiedzi Ryana robią wrażenie XD Też lubię je czytać… Tylko czytać, bo jakbym miała takiego osobnika w swoim towarzystwie, to bym nie wytrzymała chyba długo XD „Albo ogólnie mógłby się pojawić taki bonusik gdzie pseudonimy nas, Czytelniczek, przewinęłyby się gdzieś w tle opowiadania.” – to jest baaaaardzo szalony pomysł XD Najlepsze, że mnie się bardzo podoba, ale chyba nierealny do zrealizowania. Nie znamy Was na tyle, by pisać postacie będące Wami, no i trudno powiedzieć czy ktoś nie miałby za złe, gdybyśmy go osadziły w jakiejś dziwnej roli XD Jedynym wyjściem by było, jakby chętni napisali z nami jakąś scenę, grając siebie i obcując z bohaterami… ale to też ciężkie do zrobienia XD W każdym razie sama bym chciała znaleźć się w realiach FDTS!

    Elis, „Oni są, bo inni też są, a ja za nimi taka wytęskniona. Ale za to później będą smakować bardziej wyśmienicie.” – och, mamy nadzieję. I specjalnie zerknęłam, co będzie w następnym rozdziale. Więc teraz mogę zapewnić, że wreszcie miłośnicy Jasona i Alexa dostaną, na co czekali :) „Już nie mogę się doczekać, kiedy pozna prawdę, że, jak na razie, to topem jest mulat.” – Ryan jest baaaardzo na nie, Charlie jest ciekaw, ale może się mocno zdziwić, haha. Jego światopogląd zostałby zniszczony XD

    Kohaku, „hciałabym aby spotkał kiedyś osobę, która sprawi, że umilknie i będzie w takim przerażeniu, że nie będzie mógł mówić” – to graniczy z cudem, haha, ale Lenny przynajmniej wkroczył na level, w którym potrafi Ryana wkurzyć i wyprowadzić z równowagi XD To jest coś! A Jay nie może Alexowi za dużo dolać, bo jeszcze mu zaśnie w łóżku :( A tak by chciał z nim pobaraszkować.

  20. kkohaku pisze:

    Och tak, fajnie czytać jak są razem i akcja nie jest skupiona na jednej parze :) Bo co za dużo to nie zdrowo ;D

    Od razu mam ochotę przytulić Ryana, zawsze mnie rozbraja coraz to barwniejszymi odpowiedziami xD Chciałabym aby spotkał kiedyś osobę, która sprawi, że umilknie i będzie w takim przerażeniu, że nie będzie mógł mówić ;p Chyba tylko Chris na razie miał taką siłę przebicia, ale raczej Ryan nie milknął, a się wkurwiał ;D
    A co do pana nieznajomego, to ja juz widzę jak Lenny znowu trafia do więzienia, za morderstwo owego pana xD W ogóle Lenny tutaj zrobil się taki dziwny, ale właśnie jakby wyszła z niego ta zła osoba. Nie wiem, ale nagle zobaczyłam przed oczami jaką patologię xD Lenny z czekoladowego misia zmienia się w bestie xD Oj nie będzie seksu Rayan, jak będziesz drażnić czekoladowego misia xP albo gwałt będzie xD
    Jasonek oczywiście musi być przeze mnie wymieniony <3 też jestem ciekawa ile będzie jeszcze dolewać Alexowi i jak to sie skończy. Myślę, że będzie słodko <3

    I Katy <3 słoneczko fioletowe naszej grupy <3

  21. Elis pisze:

    Miło się czyta o nich wszystkich razem. Już dawno nie spotykali się grupce, teraz już powiększonej.
    Alex ulga co do picia. :) „Zginiesz za to” Ha ha ha. Wątpię. Prędzej będzie w łóżku jeszcze bardziej mrauu i może pozwoli na więcej. :) Dziewczyny na razie dajecie ich, jak na lekarstwo. Oni są, bo inni też są, a ja za nimi taka wytęskniona. Ale za to później będą smakować bardziej wyśmienicie. :) Poza tym chciałabym widzieć, jak się „bujają” na parkiecie.
    „- Tylko nie wylej do jakiejś doniczki, bo Jeane jeszcze wróci i mi cię zabierze.” A niech tylko spróbuje. Wszyscy do was kochają stanął uzbrojeni, w co się da i nie oddamy Alexa. On należy tylko do Jasona.
    Co do tego faceta, który podszedł do Ryana, to ryzykuje. Lenny jest zazdrosny o swego mężczyznę. I gdyby nie moralność Ryana bałabym się, że ten pójdzie z tym ciemnoskórym. Oj, może się dziać, w przyszłym rozdziale. :)
    Ha, i Charlie zapytał się Ryana, jaki Leniaczek jest w łóżku. :) Już nie mogę się doczekać, kiedy pozna prawdę, że, jak na razie, to topem jest mulat. :)
    Fantastyczny rozdział i też chcę tam z nimi być. I nie chodzi o plażę, tylko o nich. Pogapiłabym się na Jasona całującego w szyję Alexa. :)

  22. Tigram Ingrow pisze:

    Nieeeeeee!!!!!!!!!!!!!!! Nie, nie, nie! Już się nastawiłam na to, że będzie scena z podpitym Alexem, że, że Jason znów zrobi z nim coś nowego, a tu.. a tu… a tu… *beczy* Bonus narobił mi mega wielkiego smaczku na to co będzie w tym odcinku, a tu się skończyło… A co do całego odcinka, to najlepsze momenty dla mnie to były te:
    „Usiadłem jakoś dziwnie czy to “miękko” zabrzmiało w twoich uszach jak “weź mnie”?” – Ahahahaha! Ryan jak zwykle bezkonkurencyjny. Kurde, zabiło mnie to, a nawet nie wiem dlaczego.
    A określenie „gejowski klub” które użył Jason jest nad wyraz trafne. Jakby tak pomyśleć to mamy w tej grupce *liczy na palcach*: 7 osobników płci męskiej, w tym sześć opowiada się za orientacją homoseksualną . Nice, nice. ^^
    A scena z Lennym jako wierzchowcem – ah, ah, pokwikiwałam sobie pod nosem, sczególnie jak doszłam do momentu, gdzie Ryan uronił łezkę z śmiechu. To było dobre, dobre, dobre!
    „Zginiesz za to.” – Geeez, Alex mnie zaskakuje na każdym kroku, a jest już coraz lepiej :D
    Oczywiście niepokoi mnie ów nowy ciemnoskóry mężczyzna który – jak wyczuwam- zrobi konkurencję Lenny’emu na wyspie i w związku z tym przewiduję jaką bójkę, albo coś w rodzaju konfrontacji, ale jak wiecie moje całe serducho posiadają J&A. Kurde, chciałabym się znaleźć w tym opowiadaniu. No wiecie, jako dajmy na to dobra przyjaciółka Alexa z czasów liceum, która swojego czasu się w nim podkochiwała, ale podejrzewała go o homoseksualizm, a teraz by przyjechała… I mogłaby podziwiać ich w akcji Albo ogólnie mógłby się pojawić taki bonusik gdzie pseudonimy nas, Czytelniczek, przewinęłyby się gdzieś w tle opowiadania. O mamciu, bredzę, jak słowo daję ^^

  23. Shinu pisze:

    Oooo… złe posunięcie panie jestem-ciemniejszy-od-lenny’ego-i-też-jestem-gejem. Już widzę, jak znikąd wyrasta Lenny z tym swoim morderczym, zazdrosnym spojrzeniem. Już widzę, tą kłótnię, tego Ryana, który próbuje załagodzić sprawę, ale przez ten swój ironiczny ton głosu tylko ją pogarsza. O ja, będzie się dziaaaało.
    Ooch, Lenny jest taki rozkoszny z tym swoim poddańczym zachowaniem przy jakiejkolwiek dziewczynie. No bo skoro to Katy ich już woła to przecież muuuuszą iść, bo nie wypada odmawiać kobiecie, prawda? To takie słodkie :3
    I coś mi mówi, że koniec świata jednak nadejdzie w 2012, tylko w innym miesiącu, bo prawdopodobnie zobaczymy wstawionego Alexa ;D Nie mogę się doczekać ;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s