Fire Dragon Tattoo Studio – 95 – Lone Ranger

Charlie i Rush przyjechali do portu taksówką. Mimo wszystko nie chcieli na kilka dni zostawiać samochodu na parkingu. Tak było wygodniej i bezpieczniej.
Kiedy Rush płacił kierowcy, jego chłopak wyciągał torby z bagażnika. Cały czas się uśmiechał, zadowolony z wizji spędzenia trzech dni na wyspie Fishera. I to jeszcze z paczką przyjaciół. Nawet Ryan miał być.
Przerzucił torbę przez ramię i wygładził pomarańczowy podkoszulek, z którym nieco zlewały się płomienie wytatuowane na jego przedramionach. Do tego miał krótkie spodenki w kratkę, z kieszeniami po bokach oraz sandały. Wszystko dzięki temu, że było naprawdę słonecznie i ciepło, mimo że był dopiero dwudziesty lutego.
Poczekał na Rusha, spoglądając w stronę portu, z którego mieli wypłynąć. Ciekaw był, czy wszyscy byli już przy jachcie.
Kochanek dołączył do niego dosłownie po chwili i uśmiechnął się promiennie. Miał na sobie jasną koszulkę, długie, materiałowe spodnie i letnie półbuty. Na jego nadgarstku zawiązany był rzemyk, a na włosach spoczywały okulary pełniące chwilowo rolę opaski.
— Gotowy? — zagadnął, ruszając w stronę miejsca spotkania. Był ciekawy, jak Charlie zareaguje na wszystko, co przygotował z bratem.
— Jeszcze pytasz! — Charlie zaśmiał się, idąc żywo w stronę molo. — Ale się nam pogoda trafiła. I jestem cholernie ciekaw, jak się Alex zachowuje przy Jasonie, tak wiesz… na luzie.
Rush uśmiechnął się, idąc obok niego ze swoją torbą na kółkach.
— Nie wiem, czy on w ogóle umie być przy kimś na luzie, poza Jasonem. Ale zobaczymy. I jeszcze przecież Ryan i jego facet. — Uniósł sugestywnie brwi na wspomnienie spotkania na plaży, a Charlie skrzywił się.
— Dziwne, że Alex zgodził się zabrać mordercę na statek — prychnął.
— Ale nie mów tak przy nim. Nie wiemy, jak zareaguje na wypominanie mu tego.
— Wiem, wiem… — mruknął Charlie, wydymając wargi. Niemal od razu zmrużył oczy, widząc wysoki na przeszło dwa metry, chudy kształt na horyzoncie. — O! Są już!
U boku Jasona stał Alex. Także w długich spodniach oraz w koszulce Tommy’ego Hilfigera w biało-błękitne, szerokie pasy. Obok nich na swojej torbie siedziała Marg, w jednej z luźniejszych i mniej formalnych sukienek, które kupiła razem z Jeane. Mike chodził w kółko kawałek dalej, rozmawiając przez telefon.
— Cześć! — Charlie przywitał się ze wszystkimi, rzucając swoją torbę na deski pod nogami. Spojrzał po nich. — A gdzie Ryan i ten… jego?
— Katy też jeszcze nie ma — przypomniał mu Jason, a Alex skinął głową na Rusha, żeby poszedł za nim.
— Wybaczcie na moment — odezwał się młodszy z braci i poszedł z Alexem załatwić ostatnie formalności z łodzią, którą mieli wypożyczyć na cały wyjazd.
— Ale mamy jeszcze trochę czasu, nie? — dopytał Charlie.
— Tak — odparła Marg, odprowadzając braci spojrzeniem. — Będziemy mieli swoją łódź, więc nie ma problemu — pochwaliła się swoją świeżo zdobytą wiedzą.
Chłopak uniósł brwi i uśmiechnął się szerzej.
— Super! — Ucieszył się. Rush drańsko mu nie powiedział. Był ciekawe, co jeszcze zostawił jako niespodziankę.
— No i w ogóle Alex coś mówił, że będzie… — Urwała, bo za plecami Charliego zobaczyła drugą dziewczynę jadącą na ten wypad.
Kate ubrana była we wściekle turkusowy top i krótkie spodenki. Targała za sobą walizkę na kółkach w jednorożce.
— Heeeej! — krzyknęła, machając, a Jason uśmiechnął się pod nosem.
— I tak cię widać przez te oczojebne kolory, nie musisz się tak drzeć — rzucił do niej. I kiedy podeszła bliżej, na powitanie rozwalił jej fryzurę.
Dziewczyna od razu trzepnęła go po rękach.
— Bo jak ja ci…! — syknęła ostrzegawczo, po czym przywitała się z każdym.
Mike podszedł do nich po skończonej rozmowie telefonicznej.
— A gdzie blond cuda i Ryan?
— A co, zaczynasz gustować w śnieżynkach? — Jason uśmiechnął się do niego wrednie, ale wskazał stronę, w którą poszli bracia. — Zniknęli, żeby coś załatwiać. A gdzie jest twój koleżka, to mnie nie pytaj. Młody mu pisał godzinę, nie?
— No, pisałem, zaraz pewnie przyjdą — wtrącił Charlie, wciskając ręce w kieszenie spodenek. — Chyba że go ten cały Lenny pochlastał…
Mike spojrzał na kumpla srogo.
— Lepiej uważaj na to, co mówisz. Jeszcze coś przy nim chlapniesz i będzie.
Kate odwróciła się w stronę, z której przyszła, żeby sprawdzić, czy aby nie ma spóźnialskich za jej plecami.
— Ale… czy tylko ja o czymś nie wiem? Jeśli nikt tu ich nie lubi, to czemu Alex ich zaprosił? — zwróciła się do Jasona, a ten wywrócił oczami.
— A kto powiedział, że nikt ich nie lubi? Tylko gołąbki znają tego Lenny’ego.
— Czyli będzie ciekawie, jeśli podzielimy ich zdanie — zadrwiła, patrząc na Charliego jakoś bardziej wymownie.
— Jest dziwny — mruknął chłopak i chciał coś jeszcze dodać, ale Mike mu przerwał.
— Chyba idą, jeśli ten jego facet jest niski i ma dredy.
Katy mało dyskretnie odwróciła się, patrząc na idących w ich kierunku mężczyzn jak na najnowszą atrakcję.
Ryan szedł u boku, faktycznie niższego od siebie mężczyzny, z rękami w kieszeniach jeansów opinających mu się na udach. Miał ze sobą spory plecak i uśmiechał się do mężczyzny z dredami, mówiąc coś. Kate zwęziła oczy, żeby lepiej się przyjrzeć. Mulat miał luźne, ciemne spodnie i bezrękawnik, w którym nie byłoby nic dziwnego, gdyby na boku nie znajdował się nadrukowany Tweety. Aż się uśmiechnęła i spojrzała na Charliego.
— Robi naprawdę straszne wrażenie — zakpiła, póki zbliżająca się para nie mogła ich usłyszeć.
Chłopak tylko wydął wargi, ale nic nie dodał, bo po chwili tamci podeszli.
— Hej wszystkim — rzucił Ryan na powitanie. — Widzę, że nie ma tylko członków rodziny królewskiej, ale skoro tak, poznajcie Lenny’ego. Lenny, to mój kumpel Mikey, duży Jay, słodka Katy i urocza Marg, dziewczyna Mikey’ego. Och, no i witaj, kochanie. — Uśmiechnął się jeszcze do młodszego tatuażysty.
Lenny także uśmiechnął się do każdego. Mimo że nie pokazywał tego po sobie, czuł lekką tremę.
— Siema — powiedział. Odłożył jeszcze torbę na ziemię i najpierw przywitał się grzecznie z dziewczynami, a potem podał chłopakom rękę.
Jason skinął mu przy tym głową, Mike również, a Charlie dodał:
— A Rush i Alex poszli coś załatwić, więc tylko na was czekaliśmy.
— Wybaczcie. Brak własnego transportu i lekkie spóźnienie autobusu — wyjaśnił Ryan, przyglądając się reakcjom reszty na Lenny’ego. I nie przeliczył się, kiedy okazało się, że to Kate pierwsza podeszła do niego, oglądając go sobie niemal jak na wystawie.
— Fajne włosy. Mogę dotknąć? — zagadnęła, a mężczyzna najpierw spojrzał na nią z konsternacją, po czym przytaknął.
— Jasne. Mogę rozpuścić, jeśli chcesz — odparł, sięgając od razu do rzemienia, którym miał związane włosy. Nie chciał przygniatać ich torbą, kiedy zarzucał ją na ramię.
— Pokaż, pokaż, jakie są długie.
Ryan uśmiechnął się szerzej na ten widok. Już czuł, że Kate owinie go sobie wokół palca.
— Chciałabyś takie? — zagadał dziewczynę, pstrykając ją w odstający na bok, fioletowy kosmyk.
Kate jego też strzeliła po rękach, a z boku usłyszeli ochrypły śmiech Jasona, który już, jak ze zgrozą zauważył Ryan, trzymał peta między wargami i właśnie szukał po kieszeniach zapalniczki.
— Nie wiem, ale są fajne — stwierdziła dziewczyna, a Lenny stał grzecznie z dłońmi w kieszeniach, dając się oglądać.
— Hm… wspominałeś coś ostatnio o tym, że nie jesteś pantoflarzem? — rzucił mu do ucha Ryan z wyjątkowo rozbawionym uśmiechem.
Lenny spojrzał na niego srogo, ale nie odsunął się od Kate, która nadal trzymała między palcami jego dreda i bawiła się nim. Zwróciła się do Jasona:
— Tunele by mu pasowały, co nie, Jay?
Mike patrzył na całą scenę, dość ogłupiały. Po tym, co usłyszał od Charliego, wyobrażał sobie kogoś innego. Marg w sumie też, ale ona uśmiechała się do siebie, urzeczona zachowaniem koleżanki.
— Nie, Kate, tunele by mu nie pasowały — odparł zamiast Jasona Ryan. Nie chciałby, żeby Lenny miał tunele. — Jak nie masz gdzie palców wsadzać, to z małą pomocą drabiny na pewno sięgniesz do tych dziur w uszach Jaya. — Uśmiechnął się do niej czarująco.
Charlie cały czas stał z boku, obserwując Lenny’ego z dystansem. To nawet nie było to, że spotykał się z jego kumplem. Zwyczajnie obawiał się faceta, który kiedyś kogoś zamordował i był aż zaskoczony, że jest w tym jedyny.
Kate naburmuszyła się i fuknęła na Ryana.
— Świnia jesteś. Wysoki się, kurna, znalazł — mruknęła, nadal stojąc blisko Lenny’ego, który, jakby nie patrzeć, nie należał do najwyższych.
— Nie masz się raczej o co oburzać. Wzrost nie jest żadną przeszkodą — powiedział.
— To ja idę poszukać Rusha — rzucił Charlie, uśmiechając się do Ryana. Podążył w kierunku, w którym poszli bracia.
Mike tylko spojrzał za nim, potem na Ryana, a potem wreszcie zwrócił się do Lenny’ego.
— Nie wiem, czy mogę tak zapytać, ale… jesteście teraz parą? — wypalił niefrasobliwie, lecz był ciekaw. A może przy tym mężczyźnie Ryan nie wykręci się z odpowiedzi tak łatwo, jakby to zrobił, będąc z nim sam na sam.
Lenny, który stał obok chłopaka, także na niego spojrzał. Nie chciał odpowiadać za nich, ale po tej ostatniej randce liczył, że Ryan odpowie pozytywnie. Jason w tym czasie nawet wstrzymał się z zapaleniem papierosa, ponieważ musiałby z nim odejść na bok, żeby nie drażnić Ryana. Ten za to, widząc ich wyczekujące spojrzenia, uśmiechnął się krzywo. Rzucił jednak uważniejsze spojrzenie na Lenny’ego.
— Pokroicie mnie i rzucicie aligatorom na pożarcie, jak nie zaspokoję waszej ciekawości, co? Albo nie, nie odpowiadajcie. Ale tak… chyba można wstępnie powiedzieć, że jesteśmy… razem.
Lenny uśmiechnął się bezmyślnie, zapominając o przyczepionej do jego włosów Kate. Ta aż sobie westchnęła.
— Słodko…
Jason zaśmiał się z jej reakcji.
— To już widzisz, Katy. Nie masz co liczyć, że wyrwiesz Ryana — zadrwił złośliwie.
— Chyba że są gotowi na trójkąt. — Zachichotała przyglądająca się im z uśmiechem Marg.
Kate spojrzała z groźną miną to na tatuażystę, to na drugą dziewczynę.
— Jesteście po prostu nie fair. — Była teraz jedyną singielką i było to naprawdę irytujące. Nawet bez takiego dogryzania.
Ryan objął ją ramieniem za szyję i cmoknął w skroń.
— Jak nie będziesz robić takich smętnych min, to na pewno jakiegoś gorącego faceta wyrwiesz. — Mrugnął do niej, ale ona trzepnęła go w rękę.
— Poradzę sobie — mruknęła, a Jason z uśmiechem odszedł kawałek dalej, żeby zapalić. Daleko jednak nie zaszedł, bo po kilku krokach natknął się na wracającego Rusha z Charliem.
— Pakujemy bagaże, nie truj się — rzucił do niego młodszy chłopak, zmierzając z Rushem na miejsce, w którym zostawili torby.
— A Alex gdzie? — spytał Jason, zaciągając się mocniej dymem.
— Na łodzi już — wyjaśnił Rush.
Kiedy tatuażysta skinął głową, poszli dalej.
— No i? — rzucił Mike, widząc ich.
— Wbijamy na jacht — oznajmił Charlie, sięgając po swoją torbę.
Zerknął na Ryana, a ten tylko puścił mu oczko i ruszył za nimi z plecakiem na ramieniu. Rush przywitał się jeszcze z Lennym i Ryanem, po czym sięgnął po swoje rzeczy. Mike zajął się bagażem swoim i Marg, a Kate już miała sięgnąć po swoją torbę, kiedy poczuła, że ktoś obok niej stoi.
— Pomóc? — zaproponował Lenny, już dźwigając swoje rzeczy, których było co najmniej połowę mniej niż tych Kate.
Dziewczyna zrobiła duże oczy, ale szybko pokiwała głową.
— Jasne. Ale uważaj, waży tonę. — Uśmiechnęła się przymilnie.
— Nie ma sprawy — odparł i bez problemu uniósł jej walizkę. Ruszył za resztą w stronę dużego jachtu, który właśnie dobił do przystani.
Ryan obejrzał się za siebie i zaśmiał się, patrząc na Lenny’ego. Obładowany torbami z radośnie kroczącą u jego boku Kate. Gdyby miał aparat, zrobiłby mu zdjęcie. Zamiast tego tylko spojrzał znowu przed siebie, uśmiechając się.
Całą grupą doszli do pomostu prowadzącego na jacht. Z wyjątkiem Jasona, który został w tyle. Alex pozdrowił ich gestem, a Rush pierwszy wszedł na pokład.
— Gdzie rzucić rzeczy? — spytał brata.
— Na dole je zostawcie.
— Miło cię znowu widzieć, Alex — przywitał się Ryan, ruszając z rzeczami za młodszym z braci.
Za nim szedł Mike. Kate tylko szczerzyła się głupio do siebie, zadowolona z fartu, jaki ją spotkał w postaci Lenny’ego.
Mulat wszedł na pokład i zwrócił się do starszego z braci Grey.
— Miło mi. Lenny. — Podał mu rękę na powitanie, a blondyn ścisnął ją.
— Słyszałem o tobie. Miło mi poznać. Alexander Grey — przedstawił się jak zwykle formalnie.
— Na pewno jesteś tym strasznym mordercą, przed którym Charlie sika w gacie? — Kate nie mogła się powstrzymać, widząc grzeczne zachowanie Mulata, który zaśmiał się i skinął głową.
— Tym samym — odparł, odkładając bagaże w wyznaczone miejsce. — Cieszy mnie, że ty nie bierzesz do siebie aż tak bardzo tego, co się wydarzyło w mojej przeszłości.
— Co ty! — Machnęła ręką, opierając się seksownie o barierkę. — Liczy się wnętrze, nie? — Zaśmiała się. I uśmiechnęła się jeszcze szerzej, widząc spojrzenie Charliego, które ten rzucił Lenny’emu, gdy obok niego przechodził. Już czuła, że będzie miała z tego niezły ubaw.
Kilkanaście minut później wypłynęli na wschód, w stronę wyspy Fishera. Jacht nie był duży, bo mieli w planach jedynie dopłynąć nim do wyspy i z powrotem. Spodziewali się, że na miejscu będzie wystarczająco dużo atrakcji, by nie trzeba było ich szukać na oceanie. Tak więc Lone Ranger był tak właściwie niedużą, białą, ale mimo to luksusową łodzią.
Marg zaciągnęła Mike’a do barierki na samym czubie jachtu i już chwilę później całowali się tam namiętnie, mimo że reszta znajdowała się na pokładzie. Charlie, przytulony do pleców Rusha, uśmiechnął się pod nosem, obserwując swoją dawną miłość. Rush za to rozkoszował się świeżym, morskim powietrzem. Lubił bliskość oceanu, chyba tak samo jak Ryan i Lenny, którzy siedzieli na kanapach z tyłu łodzi. Lenny starał się związać włosy. Obserwował przy tym stojących przy sterze Jasona i Kate, przeszkadzających Alexowi.
Ryan uchylił powieki, które miał dłuższą chwilę przymknięte, ponieważ wystawiał twarz do słońca. Spojrzał na kochanka.
— Mam nadzieję, że nie jesteś zestresowany? — rzucił w jego stronę, niemal nie wierząc, że właśnie pyta o to faceta, przed którym w więzieniu drżeli nie tylko więźniowie, ale i strażnicy.
— Sam nie wiem — przyznał szczerze Lenny, rozkoszując się słońcem. — Katy jest bardzo otwarta.
— Da się przyzwyczaić, jeśli nie da się jej wejść sobie na głowę. Choć… nie wiem, czy już nie zdążyłeś tego zrobić — zauważył Ryan, rozpinając wszystkie guziki swojej koszuli. Było ciepło.
Lenny od razu spojrzał na jego brzuch i zapomniał odpowiedzieć, a chłopak uśmiechnął się, widząc to spojrzenie.
— Mm? — mruknął i wychylił do niego, kładąc mu dłoń na nodze. — Też już myślisz o opalaniu się?
Lenny spojrzał mu w oczy.
— Też.
Ryan zacisnął dłoń na jego udzie i wychyliwszy się, pocałował go delikatnie. Teraz, wiedząc, że jest z Lennym w związku, jakkolwiek dziwnie to w tej chwili dla niego brzmiało, czuł mniejszy dystans niż wcześniej. Postanowił więc korzystać. Lubił się dużo dotykać.
Mulat zamruczał mu w usta, poddając się dotykowi. Słońce, woda, statek i cudny facet. A on przez tyle lat gnił w więzieniu, czekając na taki moment.
— Uważaj, bo się do mnie dobierzesz przy publice. — Zaśmiał się.
— Mm, chyba poczekam, aż wieczorem zostaniemy sami — odparł Ryan z wyraźnie zrelaksowaną miną. Cofnął się, akurat w momencie, kiedy zobaczył schodzącego po schodkach Jasona.
— Marg przyssała się do Mike’a, ale widzę, że tutaj równie parno, co? — zachrypiał, zbliżając się do nich i przyglądając uważnie Lenny’emu, który uśmiechał się bezczelnie.
— Nawet jeśli, to żal ci, że ty nie możesz? — prychnął, ale lekko jak na siebie.
— Ja mam się do kogo przyssać. O tam, to blond cudo jest moje — odparł Jason z podobnym uśmiechem, wskazując na Alexa przy sterze. Usiadł na kanapie ustawionej po skosie do tej, na której siedział Ryan z Lennym.
Lenny spojrzał w tamtą stronę.
— Mmm — przytaknął. — Niczym elegantsza wersja blond księcia.
— A niestety Jaya do Charliego porównać się w żadnym stopniu nie da, poza fachem oczywiście — dodał Ryan, cofając wreszcie dłoń z uda swojego faceta. Swoją drogą był zdziwiony i trochę zawiedziony, że Charlie do niego nie przyszedł.
— W ogóle widzieliście, gdzie on poszedł? — zapytał Jason.
— Są gdzieś z Rushem na przodzie i pewnie podglądają Mikey’ego i Marg. Trudno powiedzieć, czy książę ma więcej frajdy z oglądania jako bi, czy moje kochanie, które pewnie pochłania wzrokiem swój niegdysiejszy obiekt westchnień. — Ryan uśmiechnął się, a Lenny zmarszczył brwi, zaciekawiony.
— Czuję się niedoinformowany, Ryan. Dużo mówisz, ale nadal nie znam żadnych ploteczek.
Jason uśmiechnął się pod nosem, doskonale wiedząc, że stosunki ich paczki były skomplikowane, a do tego to, jak Ryan potrafił wszytko „zrozumiale” ująć w słowa, tylko utrudniało sprawę.
— Hm… dużo by opowiadać. Zależy, czy bardziej interesuje cię orientacja seksualna księcia, czy tragiczna miłość Charliego — odparł Ryan.
Lenny zawahał się chwilę, zastanawiając się nad odpowiedzią. To mogła być długa opowieść. A nie wiedział, czy chciał spędzić podróż na wyspę na słuchaniu opowieści.
— Może kiedyś przy dłuższej chwili stagnacji posłucham. I chyba nie z ust Ryana — dodał do Jasona.
Chłopak prychnął pod nosem i już miał coś odpowiedzieć, ale Jason zaśmiał się chrapliwie i rzucił złośliwie do Ryana:
— Aż dziwne, że jeszcze wytrzymuje z tobą w jednym mieszkaniu tyle czasu.
— Mógłbym powiedzieć to samo o tobie i ludziach, którzy muszą z tobą pracować, Jay — odparował rozbawiony Ryan. Marszczył nos wymownie.
Lenny także się zaśmiał i zupełnie niespodziewanie złapał Ryana za szyję, po czym przyciągnął go do siebie i pocałował w policzek.
— Ale jest słodki, kiedy śpi — rzucił z drwiną. Uważał, że Ryan był nawet słodki w momencie, kiedy się na niego wkurzał.
— Miło słyszeć, ale mam nadzieję, że na jawie też jestem do zniesienia.
— Czasami — zażartował Lenny i ponownie go pocałował, nim pozwolił mu się odsunąć. — Ale teraz przeproszę panie. Skoczę poszukać czegoś do picia — rzucił, wstając. Wyminął Jasona i poszedł po wodę do swojej torby na dolnym pokładzie.
Tym razem Ryan rzucił mu bardziej wrogie spojrzenie przez to „panie”, ale nie skomentował. Spojrzał za to na tatuażystę, kiedy Lenny zniknął z pola widzenia.
— I jakie pierwsze wrażenie?
Jason zerknął za tematem ich rozmowy.
— Specyficzne.
— Ciekaw jestem, przyznam, kogo się spodziewałeś.
— Większego dupka? — rzucił tatuażysta, mając ochotę sięgnąć po papierosa, ale powstrzymał się. — A ty jednak go ze sobą zabrałeś.
— Tak, chociaż na początku się wahałem… Wiesz, mimo pozorów, potrafi odwalić coś, co mogłoby mi się nie podobać. Ale na razie jest grzeczny, więc jeszcze nie żałuję.
— Krzycz, jeśli będziesz potrzebował ratunku Charliego. No, ale Katy chyba go w ogóle polubiła. I pewnie dalej męczy Alexa o tym, co by mu gdzie przekłuła. Nawet nie myślałem, że da się tak uprzejmie kogoś ignorować.
Ryan roześmiał się na samo wyobrażenie. Był zaskoczony tym, jak bardzo każdy z nich był inny, a jednak udało im się zorganizować ten wyjazd. Jeśli przeżyją, będą w przyszłości naprawdę specyficzną ekipą.
— A ty uznałeś, że lepiej się wycofać niż bronić swojej królowej. Godnie, Jay.
— Radzi sobie — odparł mężczyzna, ale i tak spojrzał w stronę sterów, gdzie Kate nawijała do najwidoczniej średnio ją słuchającego Alexa.
— Coś mi mówi, że Katy albo zawsze taka była i tego nie widziałem, albo ma kryzys i naprawdę trzeba jej podłożyć do łóżka kogoś z dobrym sprzętem — skomentował Ryan, zerkając w tym samym kierunku co Jason.
Mężczyzna zaśmiał się swoim ochrypłym głosem.
— Ta. Jak tak mówisz, to boję się, czy Lenny nie ma kiepskiego sprzętu. Bo nadal dużo gadasz — zadrwił.
Ryan zerknął w szare oczy Jasona z lekko zmarszczonymi brwiami.
— Gdybyś zobaczył, to jestem pewien, że nie miałbyś wątpliwości co do jego działania. Ale nie sądzę, żebym miał coś wspólnego z Katy.
— Twierdzisz, że nie ma niczego, co cię uciszy?
— A masz jakiś pomysł?
Jason tylko uśmiechnął się wrednie.
— Nie, ale chyba wiem, jak cię przepłoszyć — zadrwił, sięgając do paczki papierosów.
Tym razem Ryan spoważniał i przesiadł się szybko na kanapę, na której siedział Jason.
— Naprawdę jesteś złym smokiem, Jay, ale jest tu zbyt wygodnie, żebym dał się, jak to ładnie ująłeś, przepłoszyć. — Uśmiechnął się do niego z bliska z kpiną, łapiąc za chudy nadgarstek, w którym ten trzymał papierosy.
Niezrażony Jason odpalił drugą dłonią zapalniczkę.
— Myślisz, że mnie powstrzymasz?
Ryan rzucił krótkie spojrzenie na zapalniczkę, ale nie puścił jego ręki.
— Tak, myślę, że uda mi się okiełznać smoka — odpowiedział i złapał go za drugi nadgarstek. Nie miał zamiaru pozwolić mu zatruwać tu powietrze.
— A mi się wydaje, że nie masz szans — odparł ze śmiechem Jason i zbliżył płomień do papierosa… który nagle zniknął mu z dłoni. Nawet nie zauważył, kiedy wrócił do nich Lenny i zabrał mu fajka.
— To nawet urocze, jak męczysz Ryana, ale przez to jest za blisko.
Chłopak spojrzał na niego, puszczając ręce Jasona, nieco zaskoczony.
— Masz swoje picie? — spytał, żeby coś powiedzieć, bo nie bardzo wiedział, jak zareagować.
Lenny pomachał butelką, którą trzymał w dłoni. Jason w tym czasie uśmiechnął się i przetrzepał dłonią włosy Ryana.
— To bawcie się, koty. Ja idę do królowej.
Ryan spojrzał za nim, a potem zwrócił się do Lenny’ego. Lecz Jason już tego nie słyszał, bo wchodził po schodkach na miejsce steru. Musiał chyba przywyknąć do tego czarnoskórego mężczyzny i wyrobić sobie o nim zdanie, ponieważ wciąż go nie miał. Facet był specyficzny.
Kate, gdy ujrzała Jasona, od razu uśmiechnęła się szerzej.
— Wiesz, że widać stąd, jak Rush świergocze do Charliego? — pochwaliła się swoim odkryciem.
— Nawet nie chcę wiedzieć — wciął się Alex, powtarzając to po raz kolejny.
Jason uśmiechnął się pod nosem i doszedł do kochanka. Objął go w pasie.
— Fascynujące, Katy. Może dostaniesz za to odkrycie Nobla — zakpił, ale i tak zerknął w kierunku gołąbków. Zza sterów ledwo było widać, ale i tak mógł dojrzeć, jak Rush przesuwa nosem po szyi Charliego. Obejmował go przy tym.
— Nie kpij, Jay. Każdy tu już robi sobie mini orgietkę na własny użytek. Jeszcze brakuje, żebyście wy zaczęli — fuknęła dziewczyna, a Alex aż spiął się w ramionach Jasona.
— Nie obawiaj się tego — mruknął sucho.
— A co, ciebie też ciśnie, Katy? — odciął się Jason, delikatnie i uspokajająco głaszcząc kochanka po boku.
— Daj spokój, Jason — skarcił go jednak Alex.
Tatuażysta spojrzał na niego, ale posłuchał i tylko pocałował go w policzek.
— Powinniśmy zaraz być — uznał, ignorując Kate, która po jego komentarzu mało dojrzale wystawiła mu język.
— Tak. Możesz więc zejść na dół i przekazać wszystkim, żeby się… przygotowali. — Alex dobrał odpowiednie, w swoim mniemaniu, słowo.
— Czyli mam im kazać się od siebie odlepić i przypomnieć, że nie potrzeba nam namiocików, bo mamy pokoje w hotelu? — Zachichotał Jason, a Alex westchnął ciężko.
— Nie ująłbym tego w ten sposób, ale tak.
Jason przytaknął i jeszcze raz go cmoknął, po czym bez oporów pociągnął Kate za rękę.
— Pomożesz mi z ogłaszaniem dobrej nowiny — mruknął.
Kate bez protestów i z radością ruszyła za nim, mając zamiar przerwać parom w jak najmniej subtelny sposób.

31 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 95 – Lone Ranger

  1. Katka pisze:

    Ayame, „Charliego i bryłę lukru” XD Nie wiem czemu, ale zabrzmiało jak tytuł jakiejś bajki. Może to przez „Charlie i fabryka czekolady”. Więc „Charlie i bryła lukru” też pasuje XD A Hello Kitty ostatnio Tamiya zarezerwowała dla Chrisa, więc nie róbmy krzywdy Katy XD

  2. Ayame pisze:

    Teraz niech wszyscy naskakują na Lenny’ego i niech Lenny im pokaże jakim to jest słodkim pantoflarzem <3 I Ryan będize miał się na kim odgrywać jak wrócą do domu. Liczyłam na jakieś małe mizdrzenie Serducha z Jasonem po kryjomu, ale mam nadzieję, że nadrobicie. No i torba Katy … jednorożce…? xD Mogłyście wziąć Hello Kitty! XD Stanowczo musicie teraz nadrobić dwie parki Charliego i bryłę lukru i Alexa z Jasonem, ostatnio było zbyt dużo Ryanowej dupci xD

  3. Katka pisze:

    Floo, och, tak, ucieszyłoby go to na swój sposób. W końcu Alexik taki oszczędny w okazywaniu uczuć, więc to byłby uroczy znak, że mu zależy <3

  4. Floo pisze:

    Nosz, takiej Katy to dobrze :< tylu starszych braci! Ale ja jednak jako brata to tylko Jasona bym chciała z tej paczki :P
    O będzie zazdrosny?! No to SUPER!! Może jeszcze gdzieś oznakuje Jasona, on na pewno byłby zachwycony tym ze jego królowa jest o niego zazdrosna :D

  5. Katka pisze:

    Floo, Katy jest otoczona tymi wszystkimi facetami, że wychodzi na siostrę każdego z nich XD W sumie kto powiedział, że trzeba mieć jednego starszego brata XD A Alex może być zazdrosny za to oznakowanie, haha.

  6. Floo pisze:

    Eee tam raczej by sie nie skończyło… chyba że byłabyś jego bratem XD W końcu to gej :P i z tym mu jest do twarzy.
    Ale pomyśl, chłopcy ci dokuczają w szkole, to Jason od razu by stanął w obronie siostrzyczki… wystarczy popatrzeć jak się opiekuje Katy…. Katy nie rób mi tu konkurencji >.<
    * łapie Jasona i markerem rysuje mu na wierzchu dłoni eleganckie X " HA! Oznakowałam go! Mój brat… * z zamyśleniem podaje markera Alexowi * lepiej też go oznakuj :D

  7. Katka pisze:

    Floo, ja nie wiem czy bym chciała takiego brata jak Jason, bo by się mogło skończyć kazirodztwem XD Ale i tak, Jason jako starszy brat… fajna opcja :)))

  8. Floo pisze:

    Shiv… przyznam się do czegoś… to co mówisz… to tak jak byś mówiła do narkomana na głodzie… ja też jestem na głodzie…. i nienawidzę czekać :D
    Ale może jakoś wytrzymam XD
    Chyba si uzależniłam….

    Postanowiłam! Adoptuje sobie Jasona na starszego brata…. No co się tak patrzycie jak na wariata? Kto z was nie chciałby takiego starszego brata O.o?!

  9. Katka pisze:

    Elis, hehe, dokładnie <3 Jesteśmy wybrańcami XD

    Seiridis, och, to bardzo miło, że panterka jednak na plusie w Twojej ocenie :) No a Katy, hehe, jasne, jest naiwna, straszny lekkoduch z niej i lepi się do każdego jak rzep – cechy, jakby nie patrzeć, za które albo się lubi, albo irytują XD Więc ja się cieszę, że masz swoją opinię, także bez żadnych "wybaczcie", możesz po niej jechać jak chcesz XD Rozumiem w każdym razie, że byście się nie dogadały XD A za błąd serio dziękuję, więc jak coś widzisz, to wal śmiało :)

  10. Seiridis pisze:

    Ogólnie wybaczcie, bo ja na całą postać Katy patrzę bardzo krytycznym okiem _^_

    A co do błędu tego: nie zwróciłam uwagi złośliwie jakby co, jakby był jeden raz to pewnie bym go nawet nie zauważyła, ale już po którymś razie mi utkwiło w pamięci to ‚przekuł’ :D

  11. Seiridis pisze:

    Katka, ja nie skreślam Lenny’ego, tylko naiwność Katy. Nie zna go. Widzi go od jakichś 5 minut. Ale już wali tekstami xD A osobowość z całą pewnością nie jest jednowymiarowa, ale za to jeden ”wymiar” nakłada się na drugi, są ze sobą te wymiary zespolone. A poza tym na razie nie napisałyście dokładnie o zbrodni Lenny’ego, więc można mieć różne spekulacje na ten temat. I czy na przykład nie zrobi tego drugi raz, jeśli okaże się dla niego, że jest powód dostateczny. A poza tym nie kreujecie go na typowego obywatela, a na… no co ja tu kurde będę. Same wiecie jak go kreujecie. I ja nie serio nie skreślam panterki (^_^), bo ją bardzo lubię, nie uważam, że trzeba człowieka skreślać za jeden czyn, ale czemu od razu walić takimi śmiesznymi tekstami po pięciu minutach znajomości? xD To wszystko skupia się na naiwności Katy, a nie braku zalet Lenny’ego bądź na tym, że jest potworem.

  12. Elis pisze:

    Katka, „(taaa, my je widzimy, normalni ludzie nie XD)” Normalni ludzie nie wiedzą, co tracą. :))

  13. Katka pisze:

    O., „Ale ciekawi mnie czy on będzie mieć jakieś “sam na sam” z Charlie’m xD” – Charlie jest przeciwko, ale kto wie XD

    Elis, hehe, sama prawda :D A Legionem mnie Shiv zaraziła, wczoraj się obie jarałyśmy. Bardzo dobry film, polecam, a do dopowiadania sobie jest sporo, bo podteksty (taaa, my je widzimy, normalni ludzie nie XD) są bardzo liczne.

  14. Elis pisze:

    Shiv, Legionu nie oglądałam, ale trochę o nim czytałam i spotkałam się z wypowiedziami, że mogło być coś więcej, anie tylko przyjaźń. Ludzie czuli wielki niedosyt. Ja tak nie raz mam po obejrzeniu czegoś, lub filmu o tematyce gejowskiej (swoją drogą wiele kończy się tragedią, nie wiem czemu) i zawsze mi mało. Mogło być więcej wszystkiego, a tu nic. Pozostaje nam wyobraźnia. :)

  15. O. pisze:

    Fuj, Lenny pod pantoflem Katy?;o
    Już nie lepiej jak będzie pod trampkiem Ryana? :D
    Co do kobitki, to jej trzeba na tej wyspie chyba z tuzin chłopów na zaspokojenie :D
    Mrr, Lenny już okazuje zazdrość jak uroczo;D Ale ciekawi mnie czy on będzie mieć jakieś „sam na sam” z Charlie’m xD

  16. Shivunia pisze:

    Elis >> jeśli chodzi o niedosyt… cóż, z kat swego czasu cierpiałyśmy na taki jeden i w efekcie powstało trochę szufladowego szaleństwa. Taka mała ehem, rekompensata XD Ostatnio jednak po obejrzeniu 9 Legionu ( ang „eagle”), topie pomału w sobie mój niedosyt dotyczący głównych bohaterów. Bo mi tylko tego czegoś jednoznacznego brakowało w całym filmie. A tam tylko jakaś „męska przyjaźń”. Toż widać, ze to coś więcej a nie pokazali XD
    Ale, ale wracając do tematu. Obraz Lenna… no ale bądźmy szczerzy. czasami sugestia jest mocna i ciężko myśleć po swojemu. No i trochę zabawnych scenek można z tego wydusić ;p

    Shinu >> Hahahaha, czuję się dziś prześladowana słowem „mało”. Mały rozdział, mało dziś zrobiłam na uczelnie, mało czasu zostało. ;/
    „ciekawe czy mu strzelą nerwy i na kogoś wybuchnie czy coś.” – ooooj ciekawe ciekawe. Bo tu nic nie wiadomo. Może okazać się totalnie opanowany a może zobaczycie tego złego morderce przed którym ostrzega Charlie… a może po prostu będzie chłopaka trzymał krótko?

    Floo>> Oj Floo, będzie dobrze, będzie. Zobaczysz. Cały czas o was myślimy wiec serio, nie ma się co aż tak martwić ;*

  17. Floo pisze:

    Kat jak mogłaś T_T teraz się pogrążę w czarnej rozpaczy, skoro to się ma tak odwlekać!! ja chce ich już! Ja chce ich JUUUŻŻ!! XD

  18. Shinu pisze:

    Jaaaa…. czemu tak mało?! T___T Chociaż teksty jest pewnie tyle samo co zawsze, ale i tak mam mega niedosyt xD
    Lenny widzę zazdrosny, ciekawe czy mu strzelą nerwy i na kogoś wybuchnie czy coś. W końcu nie znamy go jeszcze od strony „związkowej”. A przecież Ryan jest „jego” i takie tam… oj, coś się stanie ;D
    Katy jest urocza. Taka słodka-idiotka trochę, ale wciąż darzę ją jakąś tam sympatią(chyba trochę przypomina mi mnie o_O). W dodatku tak pięknie męczy Alexa(swoją drogą gratuluję mu cierpliwości xD).
    Więęęęęęęęęęęęęęęęcej.

  19. Elis pisze:

    Mam wrażenie, że ten rozdział, pełen wspaniałych tekstów, które już w komentarzach poniżej zostały zacytowane, więc nie będę się powtarzać, to tak przystawka przed głównym daniem. Katy chcąca namówić Alexa na kolczyki (dobrze sobie z nią radził) i oglądająca sobie Lennyego, jak muzealny okaz, była wspaniała.
    Ogólnie cała grupa sama powinna sobie wyrobić zdanie na temat Lenniaczka, nie słuchać przewrażliwionego Charliego. Chociaż chłopak chce chronić przyjaciela, to jakoś można mu to wybaczyć. :)
    Czuję niedosyt i lecę sobie poczytać o dwóch kochanym parkach, czyli J/A oraz R/L.

  20. Katka pisze:

    Seiridis, dzięki, poprawiłam :) „“Liczy się wnętrze” Nie ważne, że zabiłeś człowieka, nie ważne, że równie dobrze mogłeś nam nakłamać i dalej zabijasz. Liczy się, że jesteś wrażliwy na kotki i okazujesz litość idiotom…” – cóż za skreślenie XD A tak serio, myślę, że zalety Lenny ma bardzo szerokie i nie sprowadzają się jedynie do wrażliwości na kotki i okazywanie litości idiotom :) Osobowość na szczęście jest wielowymiarowa i nie trzeba sprowadzać jej do jednego czynu. Inaczej faktycznie by się można bać w obecności Lenniaka XD

    Tamiya, dzisiaj znowu zabiłaś mnie na wstępie długością komenta XD Pozytywnie oczywiście, miło było zmartwychwstać i móc go przeczytać. Zacznę od tego przy czym miała długie „awwwww”, a mianowicie: „Jason, jesteś moim bogiem 8D Jak ja kocham tę twoją chrypkę (tak, tak, powiedzcie mi, że zwariowałam, ale jak czytam jego wypowiedzi to słyszę ten zachrypnięty głos i ten jego ochrypły śmiech xDDD), te twoje tatuaże, fajki i twoje teksty. Omfg, Jason, jakie Alex ma cholerne szczęście, że cię ma <3" – Słoooodko :D I faktycznie, Alex ma straszne szczęście :) Niech żałują ci, którzy Jasona na tyle nie docenili, by chcieć z nim coś więcej niż tylko seks :) Och, no i Charlie i Ryan i bariera w postaci Lennego XD Ale muszę powiedzieć, że doszukiwanie się chemii w filmach, serialach i książkach NIE-homo to normalką, a Ty, Tamiya, widzę już wkraczasz na wyższy level i Ryana i Charliego widzisz w bliższych niż przyjaciel-przyjaciel relacjach XD Nie wystarcza, że mają swoich facetów, haha? XD To urocze :D A co do Twojego pytania o Antologię… hm, no przyznam, że termin jest ciut kiepski. Mało czasu, a my mamy mnóstwo pisania i nie jestem pewna czy by się znalazł czas, szczególnie, że chwilowo pomysłu nie mamy. Zresztą jaka to katorga napisać coś na max 30 stron i zawrzeć w tym historię XD No się zobaczy, ale chwilowo nie mamy planów, by do nich pisać :)

    Alex, Wasza tęsknota za Alexem i Jasonem… zobowiązuje XD Serio czujemy parcie, haha, no i przyznam, że trzeba będzie Wam wynagrodzić to długie oczekiwanie :)

    Floo, czuję się winna! XD No bo oni będą, nawet sporo w swoim czasie, ale problem jest taki, że do tego trzeba doczekać XD Nam się wydaje tuż-tuż, bo jak piszemy, to czasem sporo na raz, ale jak się rozkłada na rozdziały, to potem się okazuje, że jednak nie w tym a w następnym i tak to jest. Ale bonusik rocznicowy ma być niedługo, więc kto wie, co tam w nim zastaniecie… :)

  21. Floo pisze:

    Shiv, moja droga. Kat od kilku odcinków nic tylko zapewnia że oni już zaraz będą… a wy potem dajecie takie przystawki zamiast całego dania!!
    Mnie bardzo cieszy że ich związek nie opiera się na seksie, bo to oparte an seksie to nie związek. A oni są zbyt cudowni żeby, nie byli w związku. Jednak to nie zmienia faktu że ludzie chcą czytać o ich seksie, bo oni są w nim tacy…. czuli i tacy kochani… i zabawni XD
    Po za tym tak nimi kusicie…. no to potem jest niezadowolenie :D

  22. alex pisze:

    Ja też jak wszyscy jestem zawiedziona tym, że nie było dużo Alexa i Jasona…
    mam nadzieje, że wynagrodzicie to w następnym rozdziale. :D

    Poza tym super, ale tak jakoś krótko.

  23. Tamiya pisze:

    To ja lecę, pędzę, żeby przeczytać rozdział, a tu tak szybkooo? I żadnego dłuższego miziania Jasonowo-Alexowatego? D:
    Ale tak oznajmię, pewnie ku uciesze Shiv, że chyba istnieje prawdopodobieństwo, że się z Lennym jednak polubimy. Pantoflarz. Hahahaha. Dać Katy wejść sobie na głowę, największy błąd w życiu Lenny’ego xD I taki jakiś potulny na początku. Potem już trochę wrócił do swojego „ja” przy Jasonie. I jaki mały wybuch zazdrości, że Ryan i Jason są za blisko. Haha, słodkooo.
    Katy już radośnie oznajmiła Lenny’emu, że Charlie się panicznie boi mordercy. A tamtemu nawet oko nie drgnęło, jak o tym wspomniała xD Będzie fajnie. Do tego Charlie unika przez to Ryana, a tamten czuje się zdradzony. Przypomina mi się ostatnio fanfic Kasi i Bern z tym Ferrari, jak czytam o Charliem i Ryanie, no nie mogę pozbyć się tego, że mój mózg podtyka mi podteksty w ich zachowaniu, myślach i słowach! Zły mózg.
    Wgl wejście Katy. Turkosowy top, spodenki i walizka w jednorożce. WALIZKA W JEDNOROŻCE. Hahaha. Miałam bardzo wyraźną wizję, jak oni tam sobie stoją, gadają. Marg zaczyna mówić i nagle milknie, bo jak w zwolnionym tempie widzi Katy, radośnie biegnącą w ich stronę, na tle jasnego nieba, a wokoło migotają tęczowe gwiazdki XDD
    Alex, uprzejmie ignorujący Katy. Hahaha. Królowa Lodu i Cierpliwości i Uprzejmości. Prawdziwy Getleman! Ale mam nadzieję, że Jay go zmaca przy reszcie na jakimś ognisku, żeby wszyscy mieli takie wywalone gały i „WTF. Czy to na pewno TEN ALEX?!” =w= I taki lekko zarumieniony Alexik, odkaszlujący i ‚Khem, Jason, proszę cię byś odsunął się na stosowną odległość”, kufufufufufu~ =w= ME WANT SEE IT. I chcę żeby Lenny pognębił Charliego jakimiś żartami z podtekstami morderczymi. Ohohohoho. Tak. U gołąbeczków jest zdecydowanie za tęczowo i lukrowo. Oni potrzebują przełomu, bo niedługo im się to przeje :3 Dobrym bodźcem będzie straszenie Charliego, żeby potem Rush mógł go uspokajać w łóżku. Ale, ale… O gołąbkach i tak było baaardzo długo wcześniej, teraz dawać mi moje ukochane J&A =w= Nie rozumiem tej miłości, ale chyba tylko w miłości nie muszę mieć wszystkiego logicznie wyjaśnionego (a jestem logiczna do bólu). No więc ja tu się radośnie nastawiałam „Och tak, Alex i Jason natchną mnie dzisiaj, poprawią humor, żebym jutro zdała matmę”. No dobra, humor mam wybitnie dobry po tym rozdziale, niemal cały czas się śmiałam (jakbym miała cytować, to mogłabym walnąć tutaj cały rozdział), no ale mało J&A! Want mooore.
    Wgl to Katy ma najgorzej. Jedyna singielka, ja bym się czuła okropnie wśród samych par. I wszyscy ją będą tak przeganiać, bo jednak no… piąte koło u wozu, jakby nie patrzeć. Słońce, plaża, jacht, wyspa, wakacje z ukochanym (ew. ukochaną w przypadku Mike’a), każdy chce pokorzystać. Oby sobie wyrwała jakiegoś przystojnego ratownika z tunelami i tatuażami xD Katuś, do boju~
    Właśnie miałam taką schizę dziwną. Idzie sobie ta ich cała grupa z hotelu na plażę, z parawanami, parasolami, piłkami do siatkówki i wgl, śmieją się gadają i nagle Ryan idący na czele grupy staje wryty, wskazuje palcem gdzieś przed siebie i nie może wykrztusić słowa. Cała reszta patrzy w ślad za jego palcem, gdzie stoi Chris, w swoich super różowych kąpięlówkach w hawajskie kwiaty w kolorze o odcień jaśniejszym i z falbankami, do tego mnóstwo bransoletek, koralików, różowe okularki i radośnie im macha. I nasuwa mi się taki obrazek: Nasza grupka taka szara, zastygnięta jak bryły lodu i obok machający, kolorowy Chris XD
    Chris mnie ostatnio prześladujeeeeeee. Może dlatego, że kumpela miała dzisiaj tak porypane schizy, że aż zaczęłam się śmiać i pomyślałam „prawie jak Chris w wersji psychopatyczny morderca” xD

    „- Czyli mam im kazać się od siebie odlepić i przypomnieć, że nie potrzeba nam namiocików, bo mamy pokoje w hotelu?”
    Jason, jesteś moim bogiem 8D Jak ja kocham tę twoją chrypkę (tak, tak, powiedzcie mi, że zwariowałam, ale jak czytam jego wypowiedzi to słyszę ten zachrypnięty głos i ten jego ochrypły śmiech xDDD), te twoje tatuaże, fajki i twoje teksty. Omfg, Jason, jakie Alex ma cholerne szczęście, że cię ma <3
    Ahem, dobra, komentarz odpowiednio długi? *zerka w górę* No dobra, przyzwoicie XD To ja się oddelegowuję i cierpliwie czekam na następny rozdział… Czegoś XD O ile mnie pamięć nie myli kolej ACTL? XD

    btw. Wciąż zapominam zapytać! Co piszę komentarz to sobie mówię 'dobra, na końcu to dopiszę' po czym wysyłam komentarz, przypomina mi się i takie 'asdfghjkl, dobra, napiszę następnym razem" i tak od jakiegoś czasu xD No więc… Będziecie brały udział w drugiej Antologii Omikami? :3

  24. Seiridis pisze:

    Katy to w moich oczach coraz większa idiotka :c Nie lubię jej i nic na to nie umiem poradzić.

    Dwa złote teksty:
    „Liczy się wnętrze” Nie ważne, że zabiłeś człowieka, nie ważne, że równie dobrze mogłeś nam nakłamać i dalej zabijasz. Liczy się, że jesteś wrażliwy na kotki i okazujesz litość idiotom… _^_

    „I męczy pewnie dalej Alexa o to, co by mu gdzie przekuła.” Tu topór, tam miecz, a tu halabardę ^_^ Ew. PRZEKŁUŁA bym mu… Nic, bo Alexowi by nie pasowało. Ani Lenny’emu btw.

  25. Shivunia pisze:

    Kohaku >> Katy jest kochana, a jej cały urok jest własnie w tym ze jest za dobra aby dawać jej kogoś, bo reszta przecież by się nudziła XD I hahaha widzę jak katy wspina się po tej drabinie na Jasona XD

    Margo >> No ale on ma standardowa długość. Może za szybko i za dużo się działo, dlatego tak szybko minął?”że jakby żarty Jasona i Ryana zaszły nieco dalej, to mulacik byłby odrobinę zazdrosny.” a kto wie kto wie. W końcu jeszcze o Lenniaku jeszcze mało wiadomo. Dziś pokazał ze jest ehem „pantoflarzem”, zobaczymy co będzie dalej. Ale bardzo się ciesze, że się podoba jego gapienie na brzuszek. Toż Ryanek ma go ślicznego ;D
    A o wyspie chyba wspominałyśmy, tylko nie o nazwie łodzi. A Katy… Ona po prostu czeka na tego najlepszego pod słońcem :D W końcu takiej gwieździe jak ona nie damy pierwszego lepszego ;) No i też trochę w tym prawdy, że jej urok też kryje się w tym ze jest singielką i wszędzie się zaplącze.

    Floo >> ” nie postarałyście się!” jak okrutnie :( Tym bardziej, że rozdział ma 8 stron, czyli dość standardowo. Po prostu w nim był taki natłok ludzi że tak szybko minęło. A Jason i Alex… no cóż. Każdego ich seksu ciężko by było nam opisywać, bo mimo pozorów jeśli mają chwilę sam na sam to ją wykorzystają. Ale tez ich związek nie opiera się na pieprzeniu. jednocześnie powiem, że to bardzo miłe, że macie takie na nich ciśnienie hehehe

    Gordon >> Super, że się podobał. Lenny nie ma kontrargumentów po tym jak robił za lokaja, że nie jest pantoflarzem. A Alex. Przecież to królowa lodu ;) Mistrz opanowania hehehehe „ubie Jasona i Ryana razem jak gadaja” – Ja też :D To czasami takie słodkie wbijanie sobie szpil,a jednocześnie wiadomo ze obaj są wstanie ze sobą bardzo szczerze porozmawiać.

    Wadera>> Oj oj, widzę, że dziś dostajemy zjebkę za długość rozdziału. No ale on nie był jakiś mega krótki. No i inaczej nie dało się uciąć. A Numerek…. już jest XD. Katuś musiała być wczoraj w nocy nieprzytomna. jak my obie zresztą. Ledwo patrzyłyśmy na oczy pisząc rocznicowy bonus. ” aż tylko czekałam jak mu Charli rzuci w twarz kilka uwag o jego przeszłości, żeby “chronić” Ryana przed tym mordercą :D” – to by była cieeekawa scena. Ale chyba Charlie za bardzo by się bał jak Lenny zareaguje. On naprawdę naprawdę mu nie ufa. Katy natomiast ufa mu już bardzo. Ma dziewczyna „zabawkę” zamiast chłopaka, którego na pewno w swoim czasie dostanie. Na razie jednak czeka na tego idealnego i zapewnia wam rozrywkę nękając wszystkich wokół jak ta wsza ( jak zauważyła LordKurak)
    „GDZIE BYŁ SEKS???????????” – zaczynamy razem z chłopakami czuć ciśnienie. Byle tylko Alex od niego się nam nie zamknął XD Bo co to wtedy będzie O_o??

    LordKurak >> ” Już widzę jak razem z Lennym (czytaj dyrygując Lennym) sieje popłoch i zniszczenie wśród paczki.” – oj oby twoje słowa nie były prorocze. Wyobraź sobie jakie to może mieć skutki dla reszty ekipy! Aż strach pomyśleć hahaha ;D
    I Ta ” wsza” – mistrzowskie określenie. „Hmmm albo ten rozdział był krótszy, albo za dobrze mi się czytało i dlatego tak szybko się skończył :( i znowu tyle czekać trzeba” – był standardowej długości XD To wina treści. Ale na osłodę wam powiem, że kolejny jest dłuższy ;)

  26. LordKurak pisze:

    Hahaha Alex gorzej znosi widok gruchającego brata, niż lepiącego się do niego Jasona. Poza tym jak wspaniałomyślnie to on zajął się czarną robotą i pilnował żeby płynęli w dobrą stronę.
    Katy mnie zabiła w tym rozdziale. Skakała i przeszkadzała wszystkim jak jakaś wsza. Nawet oziębłość Alexa nie stanowiła dla niej żadnej przeszkody żeby sobie trajkotać. Już widzę jak razem z Lennym (czytaj dyrygując Lennym) sieje popłoch i zniszczenie wśród paczki.
    „Na pewno jesteś tym strasznym mordercą, przed którym Charlie sika w gacie?” jak pojechała moje kochane biedactwo.
    Hmmm albo ten rozdział był krótszy, albo za dobrze mi się czytało i dlatego tak szybko się skończył :( i znowu tyle czekać trzeba

  27. Wadera pisze:

    Khm…miałam na feriach komentować, miałam nadrobić zaleglości i co?…….. no jak zwykle nic ;p leń jestem i tyle, ale ja to kiedyś nadrobie obiecuje (taaa jasne;)
    No ale co do rozdziału………..
    Ja szczerze wierze (ale mi się rymło;) że brak numerka oznacza, że nie był to rozdział, a wstęp do rozdziału który pojawi się jeszcze dzisiaj. :D
    No serio rozdział nie może być zwyczajnie taki krotki. Poza tym gdzie seks J&A, gdzie chlanie w kółeczku (+ upity Alex), gdzie to wszystko ja się pytam?
    A jeśli chodzi o to co jednak było…. Lenny jak to Lenny wywołuje skrajne emocje, aż tylko czekałam jak mu Charli rzuci w twarz kilka uwag o jego przeszłości, żeby „chronić” Ryana przed tym mordercą :D
    Katy z kolei zapałała miłością do dredów Lennego i wydaje mi się że tak szybko ich nie puści (i Ryan będzie miał w pakiecie z Lennym jeszcze Katy ;p
    Weźcie dajcie jej jakiegoś faceta, bo się biedna weźmie i załamie i ucieknie z Waszych opowiadań, a ja ją lubie i wolę żeby została:)
    Co do Alexa i Jaya (tego dużego żeby nie było;) GDZIE BYŁ SEKS???????????
    Założe się, że wszyscy czytelnicy napalili się na tą scenkę w tym odcinku (ja napewno) a tu co? kilka całusów? Chcecie nas zagłodzić? XD
    Przynajmniej Alex coraz bardziej dotykalski co zresztą Jason wykorzystuje.
    P.S.: To kiedy będzie ten WŁAŚCIWY odcinek? XD

  28. Gordon pisze:

    rozdzial zajebisty i chyba szykuje sie seria rownie ganielnych! mnie najbardziej zabil Lenny niosacy za Katy bagaze i to jak Alex usilnie ja ignoruje ;p bedzie pokaz jego opanowania jak sie do niego przylepi ale znajac ja to wykorzysta bardziej lennyego ]:-> mialbym ostry polew jakbym tam byl z nimi. chcialoby sie ;p a Charlie tak wszystkich nastraszyl ze jakis grozny typek z Ryanem chodzi a na razie Lenny pokazuje same plusy xD wogole lubie Jasona i Ryana razem jak gadaja, zajebisci sa. juz nie moge sie doczekac dalej, niech juz doplyna i razem wszyscy baluja

  29. Floo pisze:

    No jak ja się ciesze że było chociaż trochę królowej i jej smoka! Ale mogłoby być ich więcej… i w ogóle strasznie krótki ten rozdział, nie postarałyście się!
    Ale było sporo śmiechwnych momentów. Chociażby z tym wsadzaniem palców które już zacytowała kkohaku, ale mnie rozbroiło inne
    „Targała za sobą walizkę w jednorożce na kółkach.”- ahahahahahaaaa jednorożce na kółkach XD
    Ja nadal się domagam więcej Królowej i Smoka! I więcej nie tylko że są, ale też że sie miziają i sekszą do upadłego!!!!!!

  30. Margo pisze:

    Coś mi się strasznie szybko ten rozdział przeczytał..
    Ich wymiany zdań jak zwykle są rozkoszne. Po prostu są stworzeni do tego, żeby sobie wzajemnie dogryzać. Ale to jest jak najbardziej fajne, bo te dogryzki są takie na poziomie i nie ma mocy, żeby się ktoś obraził :))))
    I no strasznie mi się to podobało…Lenny… po pierwsze – miał nadzieję na to, że Ryan powie, że są razem; po drugie – to jak cmokał Ryana i wpatrywał się w jego obnażony brzuszek; i po trzecie – no chyba mi się wydaje, że jakby żarty Jasona i Ryana zaszły nieco dalej, to mulacik byłby odrobinę zazdrosny.
    No i oczywiście uwielbiam jak Ryan wygłasza swoje monologi, bez tego chyba nie byłby sobą, jak dla mnie jest to taka jego specyficzna cecha, która wyróżnia jego indywidualność – i za to go kocham…!! Może dlatego też, że mi też czasem zdarzają się wylewne monologi XXXXXD

    Ostatnio w weekend to tak mi się nudziło, że nawet zaczęłam czytać od początku Fire Dragon, przeczytałam może ze trzy rozdziały i zaprzestałam. Powód taki, że jeszcze bardzo dobrze wszystko pamiętam, mimo tego, że zaczęłam to opowiadanie czytać jakoś w wakacje. Ale jestem tego stuprocentowo pewna, że kiedyś i tak przeczytam to opko jeszcze raz od samego początku. Jak to się zwykle mówi – od deski do deski.

    I dziewczyny nie męczcie – dłuższy rozdział by się zdał, bo tak czytam, czytam, a tu takie zdziwko mnie chapło, że już koniec. Aha… no i nie pamiętam, czy w poprzednich rozdziałach była wspomniana nazwa wyspy, ale jak zobaczyłam tytuł tego rozdziału, to od razu przyszła mi na myśl Katy. Wyspa wyspą, ale to określenie jak najbardziej można przypisać dziewczynie. I trochę jej współczuję, wszyscy ze swoimi menami, Mike z dzierlatką, a ona biedna sama. Na jej miejscu to pewnie umilałabym wszystkim życie, ale Katy widzę, że umie sobie radzić. To jak dręczy Alexa jest boskie, a to jak on ja umiejętnie ignoruje jeszcze lepsze.

  31. kkohaku pisze:

    Ale się uśmiałam xD Jason i Ryan wymiatają.

    ” – Jak nie masz gdzie palców wsadzać, to z małą pomocą drabiny na pewno sięgniesz do tych dziur w uszach Jaya – uśmiechnął się do niej czarująco.” to było piękne xD

    Katy kochana <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s