Fire Dragon Tattoo Studio – 93 – Rak krtani

— Byłoby ci dobrze — mruknął i pocałował go agresywnie, wdzierając się w jego usta językiem.
Lenny aż zamrugał, zaskoczony tak nagłą zmianą postawy chłopaka. Odetchnął ciężko, samemu chwytając Ryana za łokcie. Ten spojrzał mu w oczy uważnie. Zdecydowanie nie był takim typem, który na siłę naciska, jeśli chodzi o pozycję. W tym przypadku nawet o bycie pasywnym. Irytowałoby go, gdyby Lenny cudem się zgodził, zmuszając się. Nawet bardziej niż fakt, że nie może się do niego dobrać. Pragnął, żeby mężczyzna też chciał.
— Mm? — mruknął, odrywając się od jego ust.
— „Mmm” na inicjatywę. „Nie” na propozycję — odparł mężczyzna, jednak zadowolony z takiego gwałtownego pocałunku. To go na swój sposób podbudowywało.
Ryan oblizał usta i pocałował go znowu zdecydowanie, obejmując w pasie i przyciskając bardziej do siebie. Fakt, że miał w ramionach tego seksownego, nagiego mężczyznę, bardzo go kręcił.
Mruknął w jego usta z zadowoleniem, a Lenny odpowiedział na pocałunek równie namiętnie, zakładając ramiona za szyję Ryana. Podobało mu się, a penis twardniał mu sukcesywnie między ich ciałami.
Tymczasem chłopak zsunął dłonie niżej, kładąc je na jego pośladkach i pomasował je, oddychając ciężej. Ścisnął ten tyłek, lekko go unosząc. Do tego jego własny penis był coraz bardziej uciskany przez spodnie.
Lenny stęknął, a po chwili ugryzł go niemal boleśnie w dolną wargę. Cały czas chodziło mu po głowie, że Ryan chciał spędzić z nim całe trzy dni na jakimś wspólnym, ekskluzywnym wyjeździe ze znajomymi. To musiało znaczyć, że naprawdę, mimo tego, jak często się przez niego wkurzał, musiał mieć do niego słabość.
Kiedy o tym myślał, poczuł palce przesuwające się pomiędzy pośladkami, drażniące raz po raz dziurkę. Uśmiechnął się do siebie w duchu. Ugryzł jeszcze raz usta chłopaka, po czym cmoknął go w nos.
— Sorry. — Zaśmiał się i jednym, mocnym pchnięciem w ramiona sprowadził go z powrotem do pozycji leżącej. Nie dał mu jednak dużo czasu na reakcję, bo od razu zsunął się niżej, szybko rozpinając mu spodnie.
Zaskoczony tą zmianą Ryan uniósł się na łokcie. Co znowu było nie tak?
— Nie umiesz usiedzieć na miejscu, Lenny? — rzucił, zirytowany, że mężczyzna mu przerwał. Skoro nie krępował się, gdy dotykał mu tyłka, to mogło znaczyć, że bycie pasywnym by mu się spodobało.
Mężczyzna spojrzał w górę i kiedy rozpiął spodnie, miękko pocałował jego podbrzusze.
— Najwyraźniej nie — odparł, ściągając mu spodnie wraz z bielizną.
Ryan uniósł się szybko i złapał za skraj swoich spodni.
— Znowu chcesz mnie przelecieć, tak? Mam ci się nadstawiać, a twoja dupa ma być dla mnie terenem niedostępnym? — spytał ze złością. Był sfrustrowany tym, że sam na myśl o jego kutasie w dupie aż ciężej oddychał, a ten drań skąpił mu swojego tyłka.
Lenny odetchnął ciężko. A było tak miło…
— Masz zamiar się ze mną teraz kłócić, kiedy miałem ci obciągnąć?
Uścisk dłoni Ryana na spodniach zelżał po tych słowa. Nie odpowiedział, tylko cofnął rękę, pozwalając mu zdjąć sobie spodnie. Dlatego Lenny ściągnął mu je aż do kolan, po czym wstał z łóżka i zdjął mu je do końca. Zadbał także o to, żeby pozbawić go skarpetek i bielizny.
Teraz miał przed sobą nagiego, przystojnego, w swoim mniemaniu też ślicznego, młodego mężczyznę, który opierał się na łokciach i patrzył na niego z podnieceniem w swoich czarnych oczach. Jego penis również był pobudzony.
Ryan, kiedy tylko pomyślał, że spędzą dwie noce w drogim, wygodnym łóżku na wyspie, na pewno nie biernie, aż odetchnął ciężej.
Lenny, obejrzawszy go dokładnie, rozsunął mu nogi kolanem, klękając między nimi. W dłoń od razu ujął jego penisa, a po chwili liznął sam czubek. Usłyszał ciche stęknięcie, natomiast Ryan przymknął oczy, delektując się dotykiem jego języka. Już zdążył przekonać się, że Lenny był dobry w oralnych zabawach. I to nie tylko na penisie.
Po chwili poczuł nie tylko, że ciepłe wargi obejmują jego członek, ale także ręce mężczyzny łapią go pod kolanami i unoszą mu nogi. Od razu otworzył oczy i spojrzał na Lenny’ego czujniej. Mimo to… nic nie powiedział, czekając na rozwój wypadków. Zresztą nie chciał, żeby mężczyzna cofnął się od jego penisa. Było mu za dobrze w jego ustach. Co innego, że z rozłożonymi nogami czuł się koszmarnie skrępowany.
Lenny zamruczał na jego penisie, robiąc niemożliwe cuda językiem. Wywijał nim tak, że chłopak czuł, jakby znajdował się wszędzie. Ale jednocześnie nogi miał coraz wyżej, aż w końcu mógł je w zgięciu, w kolanie, zawiesić na ramionach mężczyzny.
Jęknął głucho, woląc sobie nie wyobrażać, jak bardzo był zaczerwieniony. Gdyby nie laska, którą robił mu Lenny, to chyba wolałby odwrócić się na brzuch. Nie wierzył, że to rozważa.
Oddychał coraz płycej, a mężczyzna poczuł w ustach kropelkę preejakulatu. Odsunął twarz od penisa na tyle, żeby mu się przyjrzeć. Był duży, twardy i świecący od śliny. Liznął go po całej długości i possał czubek. Patrzył przy tym co chwilę na twarz Ryana.
— Nieźle ssiesz — wydyszał chłopak, unosząc biodra. Chciał skończyć w jego ustach.
Lenny spojrzał mu w oczy i ponownie puścił penisa. Kiedy jego dłonie były już wolne dzięki zrzuceniu nóg Ryana na ramiona, przesunęły się chciwie po udach, biodrach i pośladkach chłopaka.
— Nieźle też pieprzę — zamruczał niskim, całkowicie poważnym głosem i wsunął dwa palce pomiędzy jego pośladki.
Ryan zacisnął je, ale nie zdołał powstrzymać się przed cichym jękiem.
— Jesteś bezczelny — wydyszał, czując, że serce łomocze mu coraz szybciej. — Puść, nie chcę tak.
Mulat jednak tylko westchnął i potarł jego wejście.
— A niby jak? — Drugą dłonią trzymał jego nogi, aby chłopak ich nie opuścił.
Ryan zaklął w duchu, kiedy poczuł ten przeklęty palec w tym miejscu. Następnie z trudem odparł, zwięźle jak na siebie:
— Z drugiej strony.
— Czyli? Nie wsadzę ci z drugiej strony. — Lenny zaśmiał się i cmoknął go w kolano.
— No co ty? — mruknął Ryan, spinając, to rozluźniając pośladki. — Chcę się odwrócić, Lenny.
— Żebym nie widział twojej twarzy? — spytał domyślnie. Wcale nie miał ochoty na to pójść.
Ryan jeszcze bardziej irytował się tym, że ten znowu drążył i głośno wypowiadał jego myśli. To było cholernie żenujące.
— Nie dość, że decydujesz, wbrew moim słowom, że mnie przerżniesz, to jeszcze nie chcesz spełnić mojej prośby? I tak sobie wsadzisz — warknął, cały zaczerwieniony.
Lenny odetchnął ciężko i uniósł się, zginając chłopaka w pół. Chwycił przy tym pewniej jego nogi i wyciągnął się tak, żeby móc chociaż cmoknąć jego usta.
— Chcę widzieć twoją twarz — wyszeptał mu w wargi, a Ryan czuł między swoimi pośladkami grubego i gorącego penisa.
Głośno wypuścił powietrze, patrząc w dzikie oczy mężczyzny. Miał wrażenie, że jego szparka zapulsowała. Zaklął w duchu, wiedząc, że nie potrafił nie ulec Lenny’emu.
Mężczyzna jeszcze raz go pocałował, po czym nieznacznie opuścił jego nogi i biodra tak, że szparka Ryana znalazła się dokładnie na wysokości końca jego penisa.
— To mam „sobie nie wsadzić”? — spytał, ocierając się o jego wejście.
Ryan stężał i odpowiedział z wymuszoną kpiną:
— Nie mów, że nagle potrzebujesz mojego pozwolenia.
— Udowadniam ci tylko, że nie potrzebujesz, żebym cię we wszystkim słuchał — zamruczał Lenny i poprawiwszy sobie nogi chłopaka na ramionach, obślinił palce i nawilżył dziurkę. Ta zacisnęła się mocno. Była naprawdę maleńka.
Chłopak wręcz obawiał się, że ten wielki penis będzie miał trudności z dostaniem się do środka. Ale zdecydowanie nie zamierzał się prosić o palcówkę. Nie odpowiedział też na słowa mężczyzny, unosząc wzrok na sufit. Lenny, widząc to, zatrzymał się, nie robiąc nic dalej. Klęczał tylko między jego nogami.
— Ryan.
Chłopak spojrzał na niego szybko i przełknął ślinę.
— Hm?
— Patrz na mnie. W końcu po coś cię mam na plecach. — Uśmiechnął się do niego i nim do końca wsunął w niego palec, znowu pocałował go w kolano.
Ryan odetchnął i zagryzł wargę, starając się nie zaciskać dziurki. Miał jednak wrażenie, że jego penis drgnął. Liczył, że nie było tego widać.
— Chciałeś widzieć moją twarz. O patrzeniu w sufit nie było mowy.
— Nie zrobisz mi tej przyjemności? — kontynuował Lenny, umiejętnie robiąc mu dość suchą palcówkę.
— A mało przyjemności ci sprawiłem… um — stęknął, marszcząc mocno brwi —zapraszając cię na… randkę…?
— Jeszcze mnie na nią nie zaprosiłeś — zauważył Lenny. — Tylko na wspólny wyjazd.
— Więc… pójdziesz ze mną na randkę? — jęknął chłopak, czując, jak jego szparka jest coraz bardziej gotowa, choć równocześnie lekko obtarta.
Lenny uśmiechnął się pod nosem.
— Gdziekolwiek zaproponujesz — zamruczał, wyjmując z niego palce i dość mało delikatnie łapiąc go mocniej za nogi.
Uniósł biodra chłopaka, samemu bardziej się pochylając. Po tym splunął na jego podrażnioną szparkę, by następnie popieścić ją od środka językiem.
— Oooch! — Ryan od razu jęknął przeciągle, gwałtownie zaciskając dłonie na pościeli i zdecydowanie nie mogąc się teraz skupić. Kurwa, to takie intensywne! Jego otworek aż zapulsował. — Coś wy… myślę…!
Lenny nie odpowiedział, bo był za bardzo zajęty jego tyłkiem. Znacznie przyspieszył, aż po kilku chwilach Ryan poczuł, jak mężczyzna przestaje i unosi się nad nim, po czym przytyka żołądź swojego penisa do jego dziurki. Już od wcześniejszych pieszczot chłopak był cały rozpalony i podniecony, a wiedział, że najlepsze dopiero się zaczynało. Odchylił głowę do tyłu, biorąc kilka głębszych oddechów i rozluźniając dupcię.
Lenny oblizał usta i zarzucił do tyłu dredy, które i tak spadły mu do przodu, kiedy bardziej pochylił się nad Ryanem, wsuwając się w niego z lekkim oporem. Chłopak wydał krótki, zbolały jęk, powoli przyzwyczajając się do rozpierania. Przez myśl mu przeszło, że powinni trzymać lubrykant na wyciągnięcie ręki.
Puścił jedną dłonią pościel i objął Mulata za szyję, dysząc głośno. Lenny oparł się dłońmi po bokach jego głowy i dobił w niego do końca. Było cudownie ciasno i gorąco.
Ryan był niemal zamroczony. Drżał na całym ciele, pulsując wokół członka. A Lenny po chwili, którą dał mu na przyzwyczajenie się, powoli zaczął się poruszać, wyciskając z niego zduszone jęki. Przez to i przez brak wymiany głupich zdań chłopak czuł, jak atmosfera nabiera większej intymności.
Przyciągnął niżej mężczyznę za szyję i pocałował go, dając się pieprzyć w trakcie. Mulat aż sapnął w jego usta, oddając namiętnie pocałunek. Najchętniej objąłby go całego, ale musiał jakoś trzymać się na tych rękach. I tak na szczęście byli blisko siebie, a Lenny czuł, jak nie mógł się tak dalej hamować i z każdym pchnięciem wbijał się w Ryana coraz szybciej i mocniej. Z początku czuł, jak wnętrze się temu opiera, ale po chwili Ryan bardziej się rozluźnił i pojękiwał w jego usta. Wyraźnie było widać, jak dużo przyjemności daje mu penetracja, więc Lenny bynajmniej nie zamierzał się hamować i pieprzył go tak, jak sam lubił i jak najwyraźniej także podobało się Ryanowi.
— Już…! — ten wydyszał w pewnym momencie w usta mężczyzny, samemu wyprężając się, żeby mocniej otrzeć się o niego. Niewiele było mu trzeba, bo chwilę później jęknął głośniej, spinając się cały. I doszedł.
Lenny stęknął, widząc go tak rozedrganego. Mocniej wbił się w jego cudownie gorącą szparkę. Między głośnymi westchnięciami całował twarz chłopaka tam, gdzie tylko sięgał, równocześnie nadal niemal brutalnie go pieprząc. Czuł, jak chłopak spazmatycznie zaciska palce na jego ramieniu i pojękuje w odpowiedzi na mocne pchnięcia. Nie miał już nawet sił utrzymać otwartych powiek i tylko ściągał brwi przy co ostrzejszym ruchu Lenny’ego. Ten w końcu wbił się w jego usta w mocnym pocałunku i doszedł z głuchym stęknięciem. Jego palce zaciskały się na prześcieradle, na którym leżał chłopak.
Ryan z ulgą, lecz dość słabo odpowiedział na pocałunek. Miał wrażenie, że jego szparka jest wymęczona do granic możliwości, tak samo jak całe jego ciało.
Lenny w końcu przerwał pocałunek oraz bardzo powoli i delikatnie wysunął się. Od razu położył się tuż obok drugiego ciała i pogłaskał po brzuchu, na którym było kilka plam spermy.
Ryan przekręcił głowę w jego stronę i uśmiechnął się słabo. Ani myślał wstawać, mimo że nie zdążył nawet zjeść po pracy.
— Cudny — wymruczał Lenny i wychylił się, całując go w policzek.
— Mm… A gdzie chciałbyś na randkę? — spytał Ryan, wciąż z błogim uśmiechem.
— Mówiłem, gdziekolwiek zaprosisz — odparł Lenny, zadowolony z siebie i z tego, że ma tak ślicznego chłopaka tuż obok. I co by nie mówić, gorącego i seksownego.
Ryan zaśmiał się.
— Mhm — mruknął tylko, zbyt zmęczony, żeby wysilić się na więcej.
Starając się nie przejmować wyciekającą z tyłka spermą, przekręcił się bardziej na bok. Objął Lenny’ego, przytulając się. Ten także do niego przylgnął i uspokojony tym, że chłopak nie widzi jego twarzy, uśmiechnął się szeroko. Pocałował go delikatnie w czoło, obejmując ramieniem.
— Mój.
Ryan tylko uniósł kąciki ust, nie odpowiadając. Może wciąż nie był pewien, na czym stoją, ale słowa Lenny’ego i to, że mieli razem się gdzieś wybrać, mogło znaczyć jedynie, że do czegoś zmierzali. Miał nadzieję, że do czegoś pozytywnego. W każdym razie ciepło i dotyk mężczyzny w tym konkretnym momencie były wszystkim, czego potrzebował.

***

Anglik o jasnej skórze i harmonijnej sylwetce przeciągnął się, przechodząc z łazienki do sypialni. Na sobie miał tylko bordowy ręcznik, który podkreślał koloryt jego ciała.
W pokoju na łóżku zobaczył plecy, tyłek i długie nogi tatuażysty, który, przewrócony na brzuch, sięgał do popielniczki leżącej na szafce, by zgasić niedopałek. W powietrzu unosił się zapach dymu papierosowego. Pościel była zmięta, ale zdecydowanie świeża i pachnąca. Jason dbał o czystość w domu bardziej, niż można by go było o to podejrzewać. Alex, mimo wszystko, podszedł do okna i uchylił je, żeby przewietrzyć pomieszczenie.
— Czasami zastanawiam się, czy byłbyś w stanie odmówić sobie papierosa po — zagadnął kochanka zupełnie luźno.
Jason uniósł na niego wzrok i uśmiechnął się kątem ust.
— To część rytuału.
— Rytuału? Ciekawe określenie. Idę do kuchni po wodę. Też chcesz?
— Mm, taa — odmruknął, przekręcając się na plecy. Nie przejmował się swoją nagością.
Alex po chwili wrócił z dwiema szklankami. Jedną postawił na stoliku nocnym obok popielniczki, a drugą nadal trzymał w dłoni.
Jason spojrzał na niego spod zmrużonych powiek i bez słowa poklepał materac obok siebie. Grey mruknął potakująco, ale jeszcze pozwolił sobie odstawić popielniczkę dalej od łóżka. Dopiero po tym wrócił do mężczyzny. Usadowił się obok niego, wsuwając stopy pod cienką kołdrę. Jason, którego wytatuowane, kolorowe ciało było całe widoczne, przekręcił się na bok i położył dłoń na brzuchu kochanka. Przesunął nią powoli w górę, aż na tors i pogładził go.
— Hmm? — spytał Alex, spoglądając na niego swoimi szarymi, trochę lodowatymi oczami. Nie odsuwał się ani nie fukał na niego, żeby zabrał dłoń. Wiele się zmieniło.
Jason milczał chwilę, przypatrując się jego jasnej skórze. Wreszcie uśmiechnął się kątem ust i położył mu brodę na piersi, patrząc w oczy.
— Wreszcie nie spieszysz się do hotelu, co? — mruknął, nawiązując do wyjazdu Jeane.
— Tak. Przyznaję, przyjemnie czuć swobodę. — Alex odstawił szklankę na szafkę i sięgnął palcami do włosów mężczyzny. — Interesuje mnie jednak, dlaczego nagle stałeś się tak wyjątkowo dotykalski?
— A co, mam po seksie od razu zasypiać? — Jason zaśmiał się pod nosem. — Albo zapewnić prysznic, śniadanie i do widzenia? Przerabiałem to ze swoimi wcześniejszymi przygodami. Jak mam takiego faceta, to już nie chcę.
Alex dłuższą chwilę nie odpowiadał, zastanawiając się nad tym, co usłyszał. „Wcześniejsze przygody”. Nie miał w tej kwestii dużo do powiedzenia i chyba nie był zazdrosny. Lecz nie był w stu procentach pewien.
— Z ich woli czy twojej?
Jason zamyślił się, przyglądając się kochankowi ze swojej wygodnej pozycji.
— Musiałbyś ich zapytać, czy chcieli więcej. Ale nie jestem typem, do którego po pierwszym seksie chce się przytulić — zakpił.
— A jednak to ty teraz przytulasz mnie. I ty pierwszy chciałeś to wynieść poza sypialnię — zauważył Grey, badając teren.
— Hm? Chciałem. Ty też. Podświadomie.
— Podświadomie?
— Mhm… Byłeś oporny, ale tak na serio chciałeś w to wejść… — zamruczał Jason, wyciągając głowę i całując go po szyi.
Alex ściągnął brwi, nieprzekonany do pieszczoty, lecz na razie nic nie powiedział. Czuł, że Jason był delikatny.
— Widzę więc, że znałeś mnie lepiej niż ja sam siebie.
— Powiedzmy… — Tatuażysta podążył ustami w górę, tuż pod ucho Greya.
Ten westchnął ciężko i przesunął dłoń na kark Jasona. Jego palce były zdecydowanie męskie, ale nie chropowate jak u niektórych. Kiedy masował mężczyznę, ten nienachalnie całował go po szyi.
— A ty, kiedy pierwszy raz mnie zobaczyłeś, chciałeś tylko wykorzystać okazję na seks, hm?
— Można tak powiedzieć. Chociaż też chciałem cię sprawdzić. Nie przypuszczałem, że to obierze taki kierunek — przyznał szczerze Alex, dziwnie się czując, gdy trzymał dłoń na karku Jasona niemal we władczym geście.
Ten zamruczał na potwierdzenie i skubnął zębami płatek ucha Alexa.
— Taa, ale i tak cię jaram.
Blondyn syknął, odsuwając mężczyznę od siebie.
— Kiedy nie gryziesz.
Jason oblizał się na poły lubieżnie, na poły z rozbawieniem.
— Nie? To jakbym ci tyłeczek podgryzał, to nie byłbyś zadowolony?
Alex nabrał więcej powietrza i zastygł z niewypowiedzianym słowem na ustach.
— Nie wykorzystuj aż tak tego, że znasz moje słabe strony — odparł w końcu.
— Czyli jednak byś był. — Jason uśmiechnął się szatańsko.
— A teraz jeszcze wykorzystujesz moje słowa przeciwko mnie. Nieczyste zagranie — zauważył Alex, ale i tak się uśmiechnął.
— Wiem, jak z tobą postępować. Za to mnie lubisz — prychnął tatuażysta i cmoknął go w policzek, nim wreszcie położył się zupełnie na boku. Zostawił w spokoju jego słodkie ciało.
Alex musiał przyznać mu rację. Jason umiał z nim postępować. Miał też do niego szacunek. To mu się najbardziej chwaliło. Nie traktował go jako chłopca do towarzystwa, mimo że na początku spotykali się wyłącznie na seks, a on sam był dla niego wyjątkowo oziębły.
— I znowu to robisz.
— Co robię? — Jason spojrzał na niego pytająco.
— Bezbłędnie mnie rozszyfrowujesz — odparł i delikatnie się uśmiechnął, schylając do niego i całując tuż przy oku.
Jason odetchnął głęboko, a jego chuda klatka piersiowa uniosła się.
— Taa… Rezerwowałeś już pokoje? — zmienił temat.
— Tak. Wszystko jest przygotowane i zaplanowane. Jakby to Richard powiedział: zapięte na ostatni guzik.
— Stresujesz się?
— Kilkoma dniami z twoimi znajomymi? — spytał Alex, wracając do swojej wcześniejszej pozycji, w której mógł rozluźnić plecy i wpatrywać się w sufit. — Szczerze? Trochę.
— Zawsze możesz przegadać trzy dni z szefuńciem o inwestycjach i kompetencji biurokratów w waszym fachu. — Jason nie byłby sobą, gdyby powstrzymał się przed złośliwością. Równocześnie jednak Alex poczuł dłoń, a raczej palce przesuwające się tam i z powrotem po jego przedramieniu.
Wydął usta, zastanawiając się.
— Zawsze znajdzie się jakaś ostateczność. Tylko ani ja nie okazałbym się zbytnio otwartym człowiekiem, ani ty chyba z takiej sytuacji nie byłbyś zadowolony.
— Mhm. Dlatego musisz się postarać i zgrać z całą paczką. A tak serio, to bez stresu, królowo. Nie zjedzą cię, a ty nie dajesz sobie wejść na głowę.
— Nie. Nie boję się, że sobie nie poradzę, tylko zastanawiam się mimo wszystko, jak to będzie wyglądać — przyznał, nie zdradzając bardziej swoich obaw. Obiecał sobie przecież, że chociaż spróbuje przekonać do siebie Charliego. Skoro ten był wybrańcem Richarda.
— Pewnie tak jak zwykle. Katy będzie zwracać na siebie uwagę, butelka będzie krążyć z rąk do rąk, a każdy będzie się lizał w swoim kąciku — zachrypiał Jason. Tak naprawdę lubił ich wypady, choć czasami czuł nazbyt wyraźnie, że jednak jest od większości starszy o te kilka lat. Mimo wszystko byli zgraną paczką i wspólny czas mijał im naprawdę przyjemnie.
Alex słuchał z rosnącym niepokojem, żeby w końcu spojrzeć na kochanka, kiedy ten zamilkł.
— „Lizał”? I naprawdę każda wasza impreza kończy się… odurzeniem alkoholowym? — niemal jęknął. — Bo wiesz, że ja nie piję, a przynajmniej nie po to, żeby się upić.
— Bez przesady z tym „każda”. — Jason zaśmiał się, splatając nogi w kostkach. — Nie musisz pić, jeśli nie chcesz. No i trzech dni nie spędzimy na chlaniu, więc spoko. Coś na pewno się wymyśli, żeby każdy był zadowolony.
Alex skinął głową, odwracając wzrok na sufit. Chwilę milczał, zastanawiając się, czy zapytać. W końcu się przemógł.
— Jason?
— Mm?
— Mogę cię o coś spytać?
— No? Wal.
— Co najbardziej chciałbyś we mnie zmienić? — Nadal nie patrzył na kochanka i nawet nie zmienił tonu. Miał bardzo spokojny, niemal chłodny głos.
Jason uniósł brwi, od razu patrząc na niego czujniej.
— Trochę chujowo skonstruowałeś to pytanie — mruknął, a Alex zerknął na niego krótko.
— Dlaczego?
— Bo to „najbardziej” sugeruje, jakbym chciał zmienić wszystko.
— Nie. Sugeruje, żebyś wybrał jedną rzecz, którą oceniasz najwyżej wśród tych, które potencjalnie chciałbyś we mnie zmienić — odparł niezrażony i nadal w pełni opanowany Grey.
Jason zamyślił się, wciąż niepocieszony takim pytaniem. Wreszcie odpowiedział:
— Tę twoją fobię. Żebyś mi tak szybko nie uciekał pod prysznic. — Wykrzywił usta w uśmiechu.
Alex prychnął pod nosem. Bał się, że Jason powie coś gorszego.
— Możesz chodzić ze mną — odrzekł, odwracając się w końcu do niego.
— Nie chce mi się tak od razu po seksie. Mógłbym powiedzieć, żebyś ty ze mną zapalił. — Jason odbił piłeczkę z uśmiechem chochlika, chociaż tak naprawdę nie chciałby, żeby Alex palił.
— Po prysznicu mógłbym się od ciebie z raz zaciągnąć — przyznał Alex, patrząc na Jasona, zaciekawiony jego reakcją. Nie palił przy nim. W ogóle nie palił, ale kilka razy w życiu zdarzyło mu się. Uważał też, że papierosy są niezdrowe, lecz gdyby całkowicie nie znosił dymu papierosowego, nie byłby w stanie wytrzymać z Jasonem, który niestety pachniał fajkami.
Tatuażysta spojrzał na niego sceptycznie.
— Niekoniecznie. Po chuj, jak nie musisz? — mruknął.
— Bo zasugerowałeś. — Alex zaśmiał się, widząc jego minę. — Zresztą, ja idę pod prysznic, a ty palisz. Każdy ma swoją rutynę. Jednocześnie cieszy mnie, że mi to powiedziałeś. Jest coś jeszcze? — spytał ze szczerym zaciekawieniem.
— Mm… — Jason zamyślił się. — Nie wiem, kręcisz mnie taki, jaki jesteś. Mógłbyś więcej mówić, co myślisz? Nie wiem, serio.
Alex uśmiechnął się delikatnie i dotknął dłonią boku twarzy Jasona. Pogłaskał kciukiem jego kość policzkową.
— Co myślę? Czy to, że uważam, że jesteś naprawdę wyjątkowy, jest jedną z takich myśli?
Jason zamrugał, chwilę patrząc na niego w milczeniu. Po tym zaśmiał się chrapliwie.
— Kontynuuj.
— I że podoba mi się twój głos, chociaż nigdy nie nazwałbym go uroczym — mówił dalej Alex ze spokojem, jakby w ogóle bez emocji.
— Ta? Przeżarty przez dym? — Jason obserwował go z rozbawieniem.
— Nie ma co ukrywać, że zapewne w dużym stopniu to, że tyle palisz, ma wpływ na twój głos. Nie boisz się, że możesz mieć raka krtani?
— No i zjebałeś nastrój. — Jason zaśmiał się. — Pogadajmy o raku krtani… Mmm…
Alex zachował powagę. Wiele można było mu zarzucić, ale na pewno nie to, że był śmieszkiem.
— Ale to było poważne pytanie. Myślałeś o tym?
Jason westchnął i wzruszył ramionami.
— Niespecjalnie.
— A nie uważasz, że powinieneś? I nie mów mi, proszę, o tym, że będziesz wiedział, na co umrzesz. Wolałbym nie spotykać się z niemową.
— Czyli co? Każesz mi iść do lekarza? Sprawdzić, czy nie mam raka krtani? — Jason uniósł brew sceptycznie. Nie myślał o tym. Palił, bo lubił. Ale jakoś nie wybiegał myślami tak do przodu, żeby się tym przejmować. Czuł się dobrze.
— Nic ci nie mogę kazać, Jason — odpowiedział Anglik ze spokojem, ale chyba sam czułby się pewniej i lepiej, wiedząc, że jego kochanek jest zdrowy.
— Ta… Ale czuję się dobrze, nie mam żadnego raka, spoko.
— Mam nadzieję. Nie chciałbym, żeby coś ci było — dodał Alex poważnie, choć z nutą troski w głosie.
Jason spojrzał na niego, przez chwilę nawet nie wiedząc, co powiedzieć. Nie słyszał często takiego tonu w stosunku do siebie. A Alex zmieszał się nieznacznie przez brak jego odpowiedzi.
— Nieważne. — Westchnął, odwracając się na plecy, a następnie unosząc się, żeby napić się wody stojącej na stoliku.
Jason podparł sobie plecy poduszką i sięgnął po swoją szklankę. Napił się i dopiero zawrócił do Alexa:
— Serio się martwisz?
— Czy gdybym się nie martwił, to bym pytał i tak mówił?
— Zależy. To jak?
— Co jak? — spytał Alex jeszcze chłodniej. — Jason. Nie należę do ludzi, którzy pytają i mówią coś, nie zastanowiwszy się nad tym. Jeśli o coś pytam, to jest ku temu powód, a nie byleby zapytać, bo nie wiem, co powiedzieć, a chcę otworzyć usta.
Tatuażysta zacmokał krótko i uśmiechnął się.
— Czyli jednak się martwisz. To chyba powinienem się cieszyć, że moje starania nie poszły na marne.
— Starania? — Alex ściągnął brwi.
— Sam mówiłeś, że ja pierwszy chciałem, żeby to wyszło poza łóżko — wyjaśnił Jason, popijając wodę. — Więc skoro jakoś tam zależy ci na moim zdrowiu i mojej krtani — uśmiechnął się krzywo — znaczy, że mi się powiodło.
Alex, słuchając tego, w duchu poczuł się zarazem zażenowany, jak i zadowolony. Było to wyjątkowo przyjemne uczucie.
— Najwyraźniej — potwierdził, po czym odstawił szklankę po wodzie i przysunął się do Jasona. Oparł się o jego tors bokiem i plecami, a jego szczupłe ramię założył sobie na barki. Lubił to. Chyba aż za bardzo, jak starał się o tym trzeźwo myśleć.
Rudzielec uśmiechnął się i podrażnił jego skórę opuszkami palców. Był ciekaw, jak cała reszta zareaguje na widok takiego dotykalskiego Alexa. W sumie cieszył się, że na tym wyjeździe pojawi się już z partnerem, a nie będzie znowu jedynym singlem z Kate. Ona miała najgorzej. Reszta miała parę. Nawet Ryan, który dopiero niedawno zyskał możliwość w ogóle spotykania się z kimś. Miał więc nadzieję, że nie będzie nieszczęśliwa i że wszyscy spędzą razem bardzo przyjemny długi weekend.

41 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 93 – Rak krtani

  1. Shivunia pisze:

    Adela >> miło to słyszeć XD sama się śmiałam jak pisałam Lennego słowa wtedy. Zebrało mu się na żarciki hie hie hie. A tak serio. Jego mniemanie, to czasami ZDECYDOWANIE co innego niż to co naprawdę i to widzą inni. Np.Ryan.
    Co do Rusha to cóż… mogę powiedzieć tylko… no cóóóóż…. Ale chyba AŻ tak go to nie boli.
    „kurde, liczyłam przez chwilę, że na prawdę ktoś będzie miał raka” – zła kobieto, zła. Chociaż nigdy nic nie wiadomo co będzie dalej.

  2. Adela pisze:

    kurde, liczyłam przez chwilę, że na prawdę ktoś będzie miał raka i będe miała okazję czytać rozdziały pełne tkliwych wynurzeń i trzymania za rękę, ale mówi się trudno.

  3. Katka pisze:

    Tess, „nawet znośny” to nawet nieźle jak na postać, której z początku się nie lubiło :) Zatem fajnie, że jednak daje się go czytać XD Och, a to kończenie się seksem… bo to ta niezdrowa chemia XD Nic na nią poradzić nie możemy niestety. „I ten rumieniący się Ryan, coś wspaniałego” – i podejrzewam, że Lenny bardzo to popiera. Ryan już mniej XD A co do królowej i złego smoka – spoko, nie dziwię się, że mogli bardziej intrygować, gdy nikt o nich nie wiedział. W końcu było to nieustające napięcie i w ogóle zawsze sytuacje, które są trudniejsze, bardziej przyciągają. Ale skoro „jeszcze” nie nudzą, to jest dobrze XD Oby nadaj się tak podobali! :)

  4. Tess pisze:

    No muszę przyznać, że na początku nie lubiłam Lennego w ogóle. Dopiero po rozdziale „Dżentelmen” nabrałam do niego jako takiej sympatii. Jest nawet znośny, pomimo paru cech, które mi się w nim nie podobają.
    Zauważyłam, że każda rozmowa Ryana i Lennego zawsze kończy się seksem… Haha. Zrobiło się między nimi tak słodko. I ten rumieniący się Ryan, coś wspaniałego :D
    Nie mogę się doczekać ich randki! I tego całego wyjazdu oczywiście. Dziwnie trochę, kiedy Alex nie musi się już ukrywać… Aaa właśnie! Tytuł mnie bardzo zaniepokoił… Wredota po prostu ;>
    Już myślałam, że Jason będzie chory, a Alex będzie go odwiedzał w szpitalu i będzie tak słodko i troskliwie i w ogóle. No, ale to nie oznacza, że ja chcę aby Jason był chory, nic z tych rzeczy.
    „- Mhm… byłeś oporny, ale tak na serio chciałeś w to wejść… – jaka pewność. Fajnie.
    Królowa i Jason to w sumie moja ulubiona para, choć muszę przyznać, że kiedy spotykali się w tajemnicy, intrygowali mnie bardziej. Ech no, wyjdę na jakiegoś dewianta, ale podobały mi się te wszystkie „dziwności” Alexa, te rękawiczki, ogólna niedostępność. Teraz też jest spoko, żeby nie było, że nie :D

  5. Katka pisze:

    LordKurak, hahaha, Jason palący cygara – genialna wizja XD To by mu tak nie pasowało! Już prędzej Alexowi XD

  6. LordKurak pisze:

    przeczytałam już dawno, ale jakoś mam ostatnio nie najlepszy humor i nie mogłam się zebrać do napisania konstruktywnego komentarza :P
    ale przez całą rozmowę Alexa z Jasonem miałam wrażenie, że lada chwila padnie obietnica, że Jay rzuca papierosy i byłam nawet lekko zawiedziona, że takowa nie padła. (w mojej wizji następnego dnia po tej obietnicy Jason zaczął palić cygara XD i prześladował mnie widok go z cygarem i jego bezczelne tłumaczenie, że przecież papierosy rzucił)

  7. Katka pisze:

    Mocca, gołąbki okrutnie wyeliminowane XD Spoko, haha, miło że chce się wracać do wcześniejszych rozdziałów :)

  8. Mocca pisze:

    Katka, haha, miałam na myśli maratonik od momentu rozpoczęcia wątku J&A.
    I oczywiście pomijając fragmenty poboczne. Toć przecież nie będę sobie przerywać napawania się Smoczyskiem i Królową przez lukrową słodycz Gołąbków.
    Chociaż…. Jakby tak polecieć od początku… Wtedy nie było aż tak lukrowo.
    A poza tym na początku jest mój ulubiony seks na fotelu. X3
    No! To już mam twórcze zajęcie na ferie. XD Potem dam znać ile mi to zajęło. ;D

  9. Katka pisze:

    Mocca, matko, wszystkie rozdziały po kolei – to by był hardcore XD Toż jest ich 90-kilka, mnie by to zajęło kilka dni :)

  10. Mocca pisze:

    Takie tytuły powinny być nielegalne! Ot co!
    Jakby teraz wśród tej sielanki się okazało, że Jay ma raka, to… No kurde, to aż się nierealne wydaje. XD (A poza tym cały czas nasuwa mi się na myśl Brian z QAF. ;D)
    Królowa się troszczy o swoje Smoczysko.
    Kocham ich! Muszę sobie zrobić z nimi maraton! Wszyściutkie rozdziały po kolei. Bo przemianę niezłą przeszli.

  11. Katka pisze:

    Pnie Kotołaku, faktycznie natrętnie troskliwy Alex byłby straszny… Jason by szybko stracił cierpliwość. Na szczęście potrafią wyczuć swoje granice. Hm… no prawie, bo Jason sukcesywnie stara się poszerzyć granice Alexa, jeśli chodzi o dotykanie :) A Katy spokojna głowa, zazna troszkę… frajdy :) I wybaczcie za tytuł, haha, ale miałam ubaw, wyobrażając sobie Wasze minki :)

  12. pankotolak pisze:

    Ryan chyba do tyłów Lennego się nie dobierze, choć może, może bo widać, iż panowie nieźle na siebie działają, a Ryan za kuśką Lennego przepada jak Lenny za jego szpareczką :))

    Ależ Lenny poczuł się dowartościowany tym zaproszeniem. A jak się dodatkowo pojawiła propozycja randki to od razu zwyobracał raźniej Ryana :))
    I to wspaniałe „mój” ! mrauuuuuu :)
    Ciekawe jakie zdanie o tych ekscesach miłosno-seksualnych ma Jay (ten na czterech łapkach i z ogonem). Pewnie jak się naoglądał szalejących R&L to zmolestował wszystkie okoliczne kotki/y :)

    Alex i Jason też poczynają sobie dzielnie :) Jak tylko Jane znikła od razu ciekawiej się robi, no i czule oczywiście. Panowie już znają się prawie jak stare małżeństwo – przynajmniej w niektórych aspektach. Pytania o zmiany bywają niebezpieczne ale jak widać Smok i Królowa dopasowali się prawie idealnie.
    Nie ma to jak dymek po :)) A Alex nie taka cnotka tytoniowa. I kto by pomyślał, że tak o Smoka będzie się troszczył.
    Byle ta troska w upierdliwość się nie zmieniła : Nie pal, do lekarza, wywietrz pokój …. Taki upierdliwy Alex byłby straszny !!!

    Z komentarzy widać, iż szykuje się wielka orgia na wyspie :)) Ależ się tam będzie działo :) Biedna Katy, wszyscy się parzą i kochają a ona sama :(

    Aha! Uprasza się o nie stresowanie kotołaka groźnie brzmiącymi tytułami!
    No bo jakże tak zamiast hapiego enda będzie chory i konający Smok oraz tracąca zmysły z rozpaczy Królowa. A efekt taki, że poczekałem z czytaniem na komcie i dopiero jak się upewniłem, że to autorki wprowadziły klimat SV tylko w tytule to pogrążyłem się w lektórze rozdziału. Tyle straconego czasu na czekanie, a tu świetny rozdzialik się starzeje. :))

  13. Shivunia pisze:

    O. >> No obaj mieli całkiem przyjemnie ;) Jason i Alex w sumie też. A inne parki… cóż są w miarę ustatkowane, więc dlatego dostają mniejsza przestrzeń w tekstach XD

  14. O. pisze:

    Mrrrr Miau!!!
    To było cudowne, takie sielankowe<3 Choć przyznam szczerze,myślałam że Ryanowi uda się zdobyć swoje upragnione trofeum. Ale ważne,że doszedł tak jak lubię;p (Shiv wie o co chodzi;p)
    Wisienką na torcie była troska Alexa ;)
    Teraz wystarczy tylko poczekać na ich przygody na wycieczce i cieszy mnie,że teraz się skupiacie na innych parkach(ale nic przeciwko Charliemu i Rushu nie mam xD)

  15. Katka pisze:

    M-chan, hehe, chyba rozumiem Twoją radość. A Charlie i Rush mieli sporo czasu dla siebie we wcześniejszych rozdziałach, więc teraz, by było sprawiedliwie, musieli ustąpić trochę miejsca pozostałym parkom. Więc tak właściwie za głównych bohaterów można uważać wszystkie trzy parki :)

  16. M-chan pisze:

    Bez nich byłoby nudno, ogólnie opowiadanie byłoby z lekka dziwne tak bez postaci drugoplanowych (to Charlie i Richard są chyba głównymi bohaterami, ale co tam XD). Po prostu bardzo fajnie się czytało rozdział o poświęcony samym ulubieńcom :D

  17. Katka pisze:

    M-chan, „Nie było żadnych pobocznych postaci” – a myślałam, że to źle, a potem patrzę i „jestem szczęśliwa” XD A postacie drugoplanowe dodają smaczku i otoczki :)

  18. M-chan pisze:

    Nie było żadnych pobocznych postaci…Żadnego Mika, Charliego, Richarda…Jestem szczęśliwa! :D
    Przypuszczałam że Lenny nie będzie na dole -_- Ale mi to nie przeszkadza, polubiłam ich jak nic, nawet ciotowatego Ryana, a co tam. Smok i Królowa jak zwykle świetni ^^

  19. Tamiya pisze:

    Shinu, „Może ktoś przyłapie Ryana i Lenny’ego podczas seksu i wyjdzie na jaw, że Ryan jest na dole? Pragnę zobaczyć minę Charliego kiedy to odkryje. Bo mam nadzieję, że odkryje, jak nie na tym wyjeździe, tak kiedy indziej ;]” Piękne! JA JESTEM ZA! Ale byłoby fajnie, nie, Ryan? <3

  20. Katka pisze:

    Floo, hahaha, cóż za frustracja ;* I ten wzrok na Ryana… oooj, bo Lenny tak go irytuje czasami, to kłótnie się same tworzą XD

  21. Floo pisze:

    Oj mam taką nadzieje!! Stęskniłam się za nimi… Oni są mimo wszystko lepsiejsi niż Lenny i Ryan!!! Tam u nich już są pewne uczucia i rozterki z nimi związane… a panterka i rybka dopiero się odkrywają… i kłócą ciągle… w najmniej odpowiednim czasie * patrzy oskarżycielsko na Ryana *

  22. Katka pisze:

    Elis, „Nie wiem, co obaj w sobie mają” – chyba chodzi o całokształt, chociaż strasznie jesteśmy zaintrygowane, co to jest „to coś”, co Was do nich ciągnie :) Ale cokolwiek to jest, to my się bardzo cieszymy, że panuje taka masowa miłość do nich XD A wyjazd już niedługo :)

    Nela, hehe, „mam nadzieję, że kiedyś upijecie Alexa. :D” – może nawet szybciej niż myślisz… :D

    Shinu, oooch, takie niecne myśli masz! Ryan tak się stara, żeby nikt się nie dowiedział, a Ty wręcz masz nadzieję, że ktoś ich zobaczy, okrutna! Toż Ryan by się spalił ze wstydu XD I to „Lenny, który och mam nadzieję, że coś narobi”, haha. Niedobra kobieto :) No ale sielankowo być nie może, więc kto wie, co tam się wydarzy… :)

  23. Shinu pisze:

    Ooooch, jak ja kocham kiedy Lenny używa tego swojego zwinnego języczka ;333 Wątpię, żeby ich seks mi się kiedykolwiek znudzi, szczególnie z tymi waszymi wstawkami tego co Ryan czuje w stylu „wstydzę się przyznać, że kocham mieć chuja w dupie” xDD

    I był też Alex i Jay, a jakże ;3 Nie mogło być lepiej. Oni sa prze słodcy, a i Alex taki zmieniony i taki szczery i taki… awww… taki kochany, że aż mnie rozsadza. Najchętniej to bym go przytuliła i już nie puściła xD

    Nie mogę się już doczekać tego ich wyjazdu. To będzie prawdziwy pogrom. Alex nieporadnie starający się zgrać z tłumem i Lenny, który, och mam nadzieję, coś narobi ;D Może ktoś przyłapie Ryana i Lenny’ego podczas seksu i wyjdzie na jaw, że Ryan jest na dole? Pragnę zobaczyć minę Charliego kiedy to odkryje. Bo mam nadzieję, że odkryje, jak nie na tym wyjeździe, tak kiedy indziej ;]

  24. nela pisze:

    ahh.. Alex i Jason już dawno podbili moje serce <3
    Fajnie tak po ciężkim czwartku odstresować się trochę przy nich. Nie mogę się doczekać wyjazdu i jak inni mam nadzieję, że kiedyś upijecie Alexa. :D

  25. Elis pisze:

    Czułam, że Lenny nie odda się Ryanowi. Za łatwo i za szybko by poszło. :) Miło się czyta, jak oni coraz bardziej zagłębiają się w swoich uczuciach. :)

    Byli Alex i Jason, więc jestem w euforii. :)) Kocham ich. Resztę też kocham i Lenny z Ryanem mnie cholernie kręcą, ale smok i jego królowa, są nie do pokonania. Nie wiem, co obaj w sobie mają, ale Jasona od początku uwielbiałam, a potem doszły te pełne lodu oczy i niedotykalskie ciałko u Alexa i całkiem wpadłam w miłość do nich.
    Uwielbiam sytuacje, kiedy Alex sam przysuwa się do Jaya, opiera się o niego, przytula i do tego obejmuje jego ręką. Jest słodki. :)

    Już chcę ten ich wyjazd.

  26. Katka pisze:

    Seiridis, to dobrze, że się podobał <3 A Alex i Jason jeszcze się podymają, spoko XD

    Floo, ooooj, Lenny i Ryan musieli być wcześniej, bo to była kontynuacja poprzedniej sceny. Pociesz się, że scen na wyspie będzie z nimi więcej ;*** Więc mamy nadzieję, że odpokutujemy XD

    Buu, napiszcie za mnie jutro egzamin :(

  27. Floo pisze:

    Byli byli, i byli cudowni….. tylko czemu najpierw ZNOWU był Lenny i Ryan a Alex i Jason byli ju PO!!!!!?????? GRRRRRRR!!!!! Wy normalnie się znęcacie! zadzwonię na Niebieską linie!!!!

    A Jason i Alex byli tacy cuuudni *_*. Uwielbiam ich w łóżku, nieważne czy sie sekszą czy rozmawiają zawsze są obłędni!

    Ale i tak jestem na was zła!!!

  28. Seiridis pisze:

    Katka, HO HO HO, jakaś ty boki zrywać xD Wiesz dobrze, że nie tylko Alex i Jason byli wyczekiwani, ale też ich spółkowanie ~.~

    A tak serio – rozdział był absolutnie uroczy i śliczny i fajny :D

  29. Katka pisze:

    Floo, haha, czemu obrażona? Toż Alex i Jason byli, a tacy wyczekiwani XD

    Margo, określenie Jasona jako lokomotywy – cudne XD Tak samo jak jako rycerza <3 Oj, nie mógłby zachorować, bo co by było z jego królową? :( W końcu rycerz powinien bronić swojej królowej, nie odwrotnie :) Hehehe, a Lenny taki podekscytowany, bo oto wybiera się na randkę, a pewnie się domyślacie, że taki facet jak on nie miał do takich okazji… rzadko albo wcale :) No więc jak go taki Ryan chce, haha, to się cieszy kucyk zielony XD

  30. Margo pisze:

    Sam tytuł już mnie powalił….. Patrzę…że co? Rak krtani? Myślę, no to pięknie się Jason załatwił. No i śledzę w tekście po kolei nie mogąc się doczekać wyjaśnienia tytułu. Już serio myślałam że to pewniak i amen, a tu tylko na razie się Królowa martwi o swojego rycerza. Ale kurcze szkoda by mi była Jasona gdyby mu się takie choróbsko przyplątało. A z drugiej strony nie dziwota, bo przecież kopci jak najstarsza lokomotywa…!! :DxD

    I oczywiście nie wydaje mi się, żeby to było koniecznością komentowania całego zdarzenia łóżkowego rozpoczynającego rozdział……, ale skomentuję. Wow! Ich relacje są na coraz wyższym poziomie uczuciowym i to naprawdę mi się podoba. Widać, że z obu stron to już nie tylko seks, a nadzieja na coś więcej. Tylko nie podejrzewałam, że Lenny będzie takim szczęśliwym zielonym kucykiem na niebieskiej trawce – szczęśliwy na propozycję wyjazdu i podekscytowany jak nastolatka na myśl o randce:)))))))))))))))

  31. Floo pisze:

    * podrzuca pod drzwi autorek i Ryana wypatroszoną pluszową czarną panterę *
    W tej chwili jestem zbyt obrażona na wredne autorki żeby pisać komentarz!

  32. Katka pisze:

    Tigram Ingrow, jakie to słodkie było!!! Najzabawniejsze, że lukier w ich wydaniu nie jest przesłodzony, haha. Jakkolwiek uroczy i rozkoszny Alex by nie był, widzę, że nie przejada się Wam <3 I tak, Jay na pewno byłby zaskoczony takim zachowaniem swojej królowej, bo w końcu to on sam głównie dobiera się do tego słodkiego ciałka :) A Jasona i Alexa będzie więcej, w końcu niedługo wyjazd na wyspę :)

    Mm, haha, to się baaaardzo cieszymy! :)

    Mua, haha, kurcze, Was to tylko Alexem i Jasonem rozpieszczać trzeba chyba :D

  33. Tigram Ingrow pisze:

    Taaak. Spity Alex. Czemu wcześniej o tym nie pomyślałam? Chociaż nie, jeśli Alex jest niepijący to nadmiar alkoholu może go zatruć zamiast rozluźnić.
    Kkohaku >> Jason i Alex jako małżeństwo: przed moimi oczami rozpościera się piękna scenka rodzajowa: Jason rozwalony na kanapie (Kanapa biała, Jason na boso, bez koszulki, w samych jeansach) szkicuje jakiś projekt tatuażu. Alex wraca z pracy, zdejmuje marynarkę, odwiesza ją do szafy, zdejmuje i chowa krawat, rozpina dwa guziki przy szyi, zawija rękawy koszuli. Podchodzi od tyłu do kochanka, schyla się w ten sposób, że jego policzek ociera się o policzek Jasona. Wymieniają długi, czuły pocałunek. Alex się z niechęcią odrywa, idzie do kuchni, robi kawę.(Stoi przy ekspresie, patrzy przez okno, ręce ma oparte na blacie.) Jason w międzyczasie kończy projekt, idzie za Alexem do kuchni, obejmuje go od tyłu (co ja mam, że ciągle od tyłu? Zboczenie jakieś, ani chybi) i zaczyna kąsać po szyi. Alex sztywnieje i próbuje rzucić mu spojrzenie z ukosa, ale Jason zaczyna go głaskać po ręku. Alex z cichym westchnieniem odchyla głowę dając tym samym lepszy dostęp do szyi. Jason odwraca go przodem do siebie. Alex zagapia się na jego klatkę piersiową i opiera o nią rękę, drugą opiera na boku kochanka i delikatnie głaszcze.Pochyla się nad sutkiem Jasona, delikatnie dotyka go czubkiem języka, by po chwili zacząć go drażnić językiem i zębami. Jason jest w totalnym szoku, ale nic nie mówi, jego oddech przyśpiesza. Alex zaczyna obcałowywać jego klatkę piersiową, zaczyna wędrować ustami w stronę szyi. Delikatnie przechodzi do całowania brody, zostawia krótkie pocałunki w kąciku ust, by po chwili wbić się z desperacją w usta Jasona. Ten – ciągle w szoku – odwzajemnia mocno pocałunek. Alex przywiera całym ciałem do kochanka, obejmuje go rękami w pasie, kończy pocałunek, opiera brodę na jego ramieniu, przytula go jeszcze mocniej i szepcze do ucha – Dobrze, że jesteś. Kurtyna.
    Potrzebuje więcej Alexa i Jasona! Tyle Wam powiem. A Jeanne niech się rozbije samolotem w drodze powrotnej, albo nich się zakocha w kimś innym. Nie chcę jej więcej widzieć

  34. Shivunia pisze:

    Tamiya >> dziewczyno droga. Ja nikogo dusić nie będę, najwyżej samego lenna wyśle, ale to tym bardziej ci nic nie grozi XD I jak ślicznie się rozpisałaś. Bardzo hahaha na temat, ale zajebiście się czytało. I ten kawałek o Mike’u. Och tak, wiemy że „każdy” myślał ze jest krypto XD Co do Lennego i Ryana, to wiesz, my mamy na ich punkcie fiksacje, ale każdy lubi co lubi… i widzimy ze kochacie Jasonka i Alexa. To taki fenomen, którym wy, czytelnicy nas zaskoczyliście, tak jak może i my czasami was czymś zaskakujemy ;) A co do tytuły. Podkabluje Kat. To ONA!
    I Alexik się martwi. W końcu tyle poświecił dla tej popielniczki, szkoda by było jakby mu nagle w szpitalu wylądowała. Mógłby sobie nie poradzić. Dzięki jeszcze raz za taki długi komentarz. Miło sie takie czyta przed snem. I uważaj na schodach ;)

    K >>Nie wiem czemu muszą, może samo wychodzi hehehe ;p A „scena”… no na wyjeździe na bank będzie ;) Liczymy ze będzie was satysfakcjonować XD

    Kohaku >> No co ja mogę. Chyba tylko zacytować Tamiye. Szczegół, że Lenny jest dość starym nastolatkiem, ale faktycznie zachowuje się tak XD I Jasonek pozdrawia, ale jednak zostanie w łóżeczku ze swoją królową ;*

  35. Tamiya pisze:

    Kkohaku, aż żałuję, że nie ma opcji „lubię to”, więc przytoczę 8D
    „Jason i Alex poważne małżeństwo, a Lenny i Ryan zakochani nastolatkowie <3"
    Piękne podsumowanie! XDDD <3

  36. kkohaku pisze:

    Rozmowa obu par była urocza. W ogóle taki kontrast między nimi powstał <3 Jason i Alex poważne małżeństwo, a Lenny i Ryan zakochani nastolatkowie <3
    Kocham Jasona <3

  37. K pisze:

    Alex i Jason!! Czemu oni muszą być tak uroczy? Fajnie że Alex się coraz bardziej otwiera. Czekam z niecierpliwością na jakąś ,,scenkę” z nimi:D

  38. Tamiya pisze:

    Nie dość, że schody próbują mnie zabić za każdym razem jak po nich idę, zakaszluję się na śmierć, to jeszcze Wy chcecie mnie o zawał przyprawić! Kto tak nazywa rozdział?! Mój półprzytomny mózg aż się obudził i włączył jakiś alarm. Spróbowałybyście zrobić coś Jasonowi! Tłum fanek by was znalazł i zlinczował xD
    Dobra, szczerze przyznam, że jestem śpiąca (więc mogę gadać trzy po trzy) i z tego tytułu chciałam ominąć fragment z Lennym i Ryanem (tak się tłumacz, skarbie, po prostu dalej nie lubisz Lenny’ego i cię kiedyś ktoś pobije, no ile można przekonywać się do postaci! Tak, specjalnie zerknęłam – Lenny sobie grzeje tyłek w FDTS ze 30 rozdziałów, Tam, skarbie, mogłabyś już mu podarować D< No ale nie moja wina, albo może i moja, może podświadomie nie zezwalam sobie na lubienie go… W sumie nie wiem czemu, jeśli to prawda… Dobra, nie mówię na ten temat nic więcej, bo tak jakoś czuję, że Shiv będzie chciała mnie udusić XD) Ale przeczytałam! Tak, też jestem z siebie dumna! 8D Nie bijcie mnie, naprawdę pracuję nad wypracowaniem sympatii dla niego! A Ryan na końcu, jak pytał o tę randkę, coś typu "gdzie chciałbyś iść?" to zabrzmiał mi jak nie Ryan, tylko jak jakaś zakochana dziewczynka (dobra, czy dalekie to od prawdy, to już pozostawiam własnej ocenie XD), moim zdaniem powinien zrobić tę taką minę, że 'niby mi nie zależy, pytam z nudów/bo i tak muszę wiedzieć, skoro zmusiłeś mnie, żebym cię zaprosił". No cóż ja poradzę, że kocham takie typy, co to niby takie maczo i nic mnie nie obchodzi, a w środku tacy uczuciowi są XD (fachowo bym to nazwała 'tsundere', ale nie jestem pewna, czy by wszyscy załapali xD)
    Dobra. Przechodzę teraz do momentu, który prawie mnie zabił XD Biedne dziecko siedzi zawinięte w kocyk w delfinki (nie wiem po co komu, w co mam kocyk, ale dobra XD) z gorączką, kaszle, a tu nagle temperaturka wzrasta od czytania, obiecuję wam, że jak mózg (jaki mózg? XD) mi umrze z przegrzania, to będę was nawiedzać jako duch XD Dobra, a tak na serio… Nie ma nic lepszego na poprawienie humoru niż Jason i Alex! (chyba, że wiadomość, że zamknęli szkołę ze względu na mróz na czas nieokreślony i dni, w których nie będzie czynna nie trzeba będzie odpracowywać w wakacje (tak, pomarz sobie, pomarz), ale z dwojga dobrego to jednak J&A ma nieporównywalnie większe szanse na pojawienie się XD). No więc… Przytulaśny Alexik! <3 Jestem wniebowzięta, absolutnie XD I Jason, zachrypiałe smoczysko xD A Alexika kręci ten jego głos, hahaha xD (przypomniało mi się jak w moim ficu Jeff drażnił się z Willem XD). I to jak się Alexiątko martwi o zdrowie Smoczyska, awww. Nie rozumiem na czym polega ten trik, nie potrafię tego rozgryźć! No bo czemu ich aż tak kocham? Właściwie to większość czytelników ich kocha XD Są tak nietypową parką jak David i Shane, ale jednak mają to inne coś w sobie XD I to coś strasznie na wszystkich działa XD
    I nigdy więcej nie dawajcie TAKICH tytułów, bo ja tutaj tak w zasadzie weszłam, bo mi się nudzi, i nagle jak obuchem w łeb "rak krtani", WTF?! I co? Na skargę do Ukesa "ONE CHCĄ MNIE ZABIĆ! Zawału prawie dostałam!" xDDD Nie dość, że tytuł, to jeszcze to trzymanie w napięciu, bo trzeba było przeczytać najpierw scenkę z Ryanem i Lennym XD W zasadzie nie powinnam się bać… Ale z wami wszystko jest możliwe. Ja wciąż pamiętam jak to było np. z tymi związkami, wszystko, co obstawiałam na początku się sypało xD W sumie to FDTS to raczej taka przyjazna, miła telenowelka (ja was nie obrażam, wszystko mówię w pozytywnym sensie :3), ale jednak taka, która potrafi zaskoczyć i zrobić obrót o 180 stopni! :3 Ach, Mike! Byłam pewna na 100%, że okażesz się być krypto! A tu proszę XD
    Dobra, zboczyłam z tematu XD W ogóle słodkie to było jak Alex zaczął pytać "Jason? Mogę cię o coś zapytać?" (w ogóle to będę sobie zarzucać cytatami z pamięci, bo nie chce mi się co chwilę do myszki sięgać, ach, słodkie lenistwo xD), kocham takie pytania, poprzedzające właściwe pytania, sprawiają, że osoba pytana nagle poważnieje i zapala się jej lampka: "coś jest nie tak" XD I Jasonek potem, że tylko te fobie i żeby Alex był bardziej otwarty, bo tak to kręci go taki, jaki jest! Awww, Smoczysko kochane <3 A potem wizja Alexa zaciągającego się z Jasonem. Albo jakby tak palili shoty *o* Zaraz po prysznicu, cali ociekający wodą i… Dobra, dobra, bo do gorączki dojdą krwotoki z nosa na myśl o takich rzeczach 8D
    A potem Alex wywnętrzający swoje uczucia XD Że Jason jest dla niego wyjątkowy i lubi jego głos, nie noo, moje yaoistyczne serce się rozpływa <3
    I potem to martwienie się o wyjazd XD I przerażenie "jak to lizać?! I upijać się?! Jason, z kim ty się zadajesz?!" – dobra, moja interpretacja, cicho xD Ale jakby tak Smoczysko spiło Królową… Mmm…. No, to byłoby arcyciekawe! Ciekawa jestem, co by Alexik wygadywał po pijaku <3
    Dobra, koniec. Definitywnie! Ja tu narzekam, że eseju na historię nie mogę sklecić, a patrzcie jaki komentarz xD Aż walnęłam to wszystko, co dotychczas napisałam do licznika słów, 849, odjąć emotikony, bo pewnie liczy je jako słowa, no ale to i tak będzie z 830 XD No to tadam, limit słów osiągnięty, ponad trzykrotnie, żeby tak dobrze mi szło pisanie rzeczy do szkoły, ohohohoho. Ale nie no, serio kończę, śpiąca jestem (apf, wiem, że i tak nie pójdę spać jeszcze XD). Miłego~ (i dzięki za J&A! Tego było mi trzeba <3)

  39. Mua pisze:

    Jeee……nareszcie, nie mogłam sie doczekać i jeszcze Alex z Jasonem….idzie się po prostu rozpłynąć :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s