Fire Dragon Tattoo Studio – 91 – Z tęsknoty do pyskatego chłopaka

Kolejny łyk piwa zniknął w gardle wysokiego, przystojnego chłopaka, siedzącego na szerokiej kanapie w dużym pokoju. Wszędzie panował męski nieporządek, a na ekranie telewizora wyświetlał się mecz futbolu amerykańskiego. Było już grubo po północy, ale Ryan nie mógł zasnąć. Znowu.
Nudził się. Sportowcy na boisku byli ciency, lecz jeden z nich nieprzyjemnie przypomniał mu o kimś. Niby z Lennym… W sumie sam nie umiał określić, co między nimi było. A do tego myśli znów odpłynęły mu do tego mężczyzny, jakby ten siedział mu w głowie i przypominał o sobie, stukając w ścianki jego umysłu małą pałką. Ryan chciałby móc jakoś nazwać to, co ich łączyło, ale się nie dało. Wszystko było bardzo skomplikowane, a ponadto zaczęło się od więzienia, co tylko utrudniało sprawę.
Opadł na oparcie kanapy i dopił piwo. Patrzył zmęczonym wzrokiem na ekran, myślami będąc przy tym cholernym mordercy.
I nagle usłyszał, jak drzwi jego mieszkania otwierają się. Telewizor wciąż był jedynym źródłem światła w pokoju.
Ryan zerknął przez oparcie kanapy na wejście do salonu. O futrynę był oparty mężczyzna o czekoladowej skórze i związanych w węzeł dredach.
Ryan odetchnął w duchu, patrząc na niego niby obojętnie. Lenny’ego nie było tu od czasu kłótni po wizycie Rose i sam nie wiedział, kiedy znowu się go spodziewać, ani jak powinien zareagować.
— Wchodzisz, jak do siebie — rzucił tylko z tym swoim kpiącym uśmieszkiem.
— Bo jestem u siebie. Co twoje, to i moje — stwierdził Lenny i podążył w jego stronę. Ruszał się jak pantera. Jego biodra były wręcz hipnotyzujące.
— Uuu, odważnie powiedziane.
— Odważnie? Mi się wydaje, że normalnie — mruknął, uśmiechając się groźnie. Jego białe zęby niemal świeciły w ciemności.
Lenny ostatni tydzień miał ciężki i nie umiał ukryć przed sobą, że w tym wszystkim brakowało mu obecności tego pyskatego chłopaka. Nie zamierzał mu jednak tego mówić, a słowa same wypłynęły mu z ust w takiej, a nie innej formie.
— Hm… raczej bezczelnie, powiedziałbym — odparł Ryan.
Nie ruszał się z kanapy, bo nie bardzo wiedział, co miałby zrobić. Mężczyzna zachowywał się inaczej niż zwykle, a on nie wiedział jeszcze, jak się do tego odnieść. Widząc go, wciąż czuł irytację na myśl, jak skończyli ostatnią rozmowę.
Lenny chwilę nic nie mówił, gapiąc się na niego. Wydawał się na coś czekać.
— Hm… Teraz jest odpowiedni moment, żebyś powiedział, co tu robisz o drugiej w nocy, bo coś mi mówi, że pracę kończysz zwykle później — stwierdził Ryan z niezachwianą pewnością siebie, idealnie ukrywając emocje, które wzbudzał w nim mężczyzna.
Lenny oblizał się i oparłszy się jedną ręką o kanapę, pochylił się nad chłopakiem. Przejechał spojrzeniem po jego ciele, rozbierając go w myślach. Pragnął go. Bardzo. Już od kilku dni.
— Przyszedłem cię przelecieć, księżniczko.
Uprzejmy uśmiech chłopaka zniknął w jednej sekundzie. Na twarzy pojawił się za to poważny wyraz, a czarne oczy miotały błyskawicami.
— Teraz było bezczelnie — skomentował, nie ruszając się. — Jeszcze raz mnie tak nazwiesz, Lenny, to możesz nie być w stanie powiedzieć już nic.
Mulat zaśmiał się pod nosem. Nie wyglądał, jakby się przejął.
— Nie pyskuj, tylko dawaj dupy.
Ryan zacisnął zęby, po czym wychylił się do jego twarzy i powiedział cicho, ale wyraźnie:
— Pierdol się.
— Taki mam zamiar… tylko z tobą — odparł spokojnie Lenny i chwycił Ryana mocno za szczękę, całując go. Czuł w kościach, że skończy się to Armagedonem, ale musiał. Ciśnienie było nie do wytrzymania.
Ryan poczuł, że serce zaczęło mu bić niczym po długim sprincie. Odepchnął go, wyrywając się.
— Kurwa mać, mówiłem, spierdalaj! Jak nabierzesz szacunku, to pogadamy! — wysyczał, coraz bardziej wściekły. Jason radził mu, żeby dał mu szansę, ale Lenny za cholerę nie wzbudzał w nim tej chęci.
Mulat zmarszczył brwi i popchnął chłopaka tak mocno, że ten upadł plecami na kanapę.
— Szacunku? Jakiego, kurwa, szacunku chcesz poza ten, co już masz? — warknął. Tyle czasu minęło, a Ryan znowu wraca do tej abstrakcyjnej kłótni po wyjściu siostry!
— Ten, co mam? Hm… — Ryan udał, że się zastanawia. — Może coś ze mną nie tak, ale wydaje mi się, że miano „księżniczki” nie jest specjalnie uprzejme w odniesieniu do tego, kogo tym mianem nazywałeś!
Lenny pokręcił głową i jednym kolanem klęknął na kanapie. Pochylił się i pocałował go w usta… o dziwo, tym razem delikatnie. Ryan chwilę nic nie robił, w pewnym sensie dlatego, że te usta… nie mógł zaprzeczyć, ale były cholernie dobre. Po chwili jednak odepchnął go od siebie stanowczo.
— Zbywasz mnie — zarzucił mu z grymasem złości.
— Nie zbywam cię, śliczny. Nie mógłbym… za bardzo mam na ciebie ochotę. Na twoją dupcię… — Mulat westchnął i przesunął dłonią po jego udzie, czując z lubością gorące ciało Ryana.
Ten spróbował nad sobą zapanować, ale nie mógł. Odtrącił Lenny’ego i wysunął się spod niego, wstając z kanapy. Wyłączył denerwujący go telewizor i zostając w całkowitych ciemnościach, popatrzył wrogo na niechcianego gościa.
— Ja mam ochotę na to, żebyś łaskawie odpuścił z takimi gadkami. Nie jestem twoim cwelem!
Lenny przewrócił oczami. Obrócił się i położył wygodnie na kanapie.
— Oczywiście, że nie jesteś cwelem. Nie jesteśmy przecież w więzieniu. Ale jesteś mój. Nie mówiłem już tego?
— Nie — odparł Ryan, zakładając ręce na torsie, który było widać spod rozpiętej, czarnej koszuli. — Przychodzisz sobie, nazywasz mnie tak, jak mówiłeś na swoich cweli w pierdlu i chcesz mojej dupy. A ja, jak rozumiem, według ciebie powinienem po prostu się nadstawić, hm?
Lenny patrzył na niego dłuższą chwilę.
— Nie wiem… Byłoby miło, ale chyba troszkę za łatwo, co nie? — Ponownie zaczynali jakąś bezsensowną, w jego mniemaniu, rozmowę, a przecież nawet starał się być miły.
Ryan uśmiechnął się obłudnie, gotując się w środku.
— Jeszcze czerpiesz z tego satysfakcję, tak? To mam propozycję: wypierdalaj. — Po tych słowach sam minął kanapę, kierując się do wyjścia z salonu.
Wyszedłby na desperata albo idiotę, gdyby po takich słowach nie postawił się mężczyźnie. Najgorsze w tym wszystkim było to, że przez brak seksu ostatnimi dniami i przez widok oraz sam zapach Mulata, miał na niego ochotę.
Lenny syknął pod nosem i poderwał się. Przeskoczył kanapę i zastąpił drogę Ryanowi.
— Gdzie?
— Z dala od ciebie. — Chłopak uśmiechnął się krzywo i spróbował go minąć. Nie udało mu się to. Był już do tego jakoś przyzwyczajony. Nigdy nie udało mu się wyminąć tego wysportowanego kurdupla.
— Czemu?
— Wydawało mi się, że wyraziłem się jasno — zauważył. Podjął inną taktykę i cofnął się dwa kroki.
— Tak? Nie pamiętam. — Lenny zrobił dwa kroki w jego stronę.
— Przykro mi, Lenny. Najwyraźniej nie bardzo cię obchodzi, co mówię. — Ryan cofnął się jeszcze o krok.
Mulat spuścił na chwilę spojrzenie, licząc w myślach, żeby się uspokoić. Do tego chłopaka nic nie docierało. Nie udało mu się jednak nad sobą zapanować i niespodziewanie pchnął Ryana na ścianę. Nim ten spostrzegł, o co chodzi, Lenny wpił się w jego usta swoimi.
Chłopak na chwilę zamarł i, zaskoczony tym agresywnym pocałunkiem, aż wypuścił gwałtownie powietrze nosem. Lenny całował go mocno, wdzierając się w jego usta językiem. Przerwał jednak tak samo nagle, jak zaczął.
— Obchodzi i nawet nie myśl, że tak nie jest!
Chłopak patrzył mu w oczy, oddychając szybko.
— Ale tego nie respektujesz.
— A jak mam respektować? Skakać obok ciebie jak facet twojego kumpla? Jak ten pieprzony blondi?! — warknął mężczyzna, przyciskając go do ściany całym sobą.
Ryan był od niego większy, a mimo to czuł, jaką ten mężczyzna miał w sobie siłę. To było obezwładniające. I… podniecające na swój chory sposób.
— Rush? Pierdolić go, masz mnie nie traktować jak jedną z tych pierdolonych dup, które miałeś w pace!
Lenny zamierzył się i uderzył… trafiając pięścią tuż przy uchu chłopaka.
— Nie traktuję, kurwa! Jesteś mój! Tamte to pizdy, cioty, lachociągi jebane, a ty jesteś mój! Rozumiesz?! — warknął, a Ryan niespodziewanie mógł poczuć przez spodnie, że Lenny jest nieźle pobudzony.
Aż na chwilę go zatkało, co rzadko mu się zdarzało. Lenny był taki… Aż nie umiał określić. Miał coś w tych swoich dzikich oczach. A teraz to „mój”… Czy to znaczyło, że chciał związku czy tylko kontaktów łóżkowych? Po Lennym wszystkiego mógłby się spodziewać. Nie odpowiedział jednak niczym innym niż głębokim spojrzeniem.
Mulat za to gapił się na niego zimnymi, zielonymi ślepiami. Ponownie do niego przywarł i pocałował w usta. Jednocześnie łapczywie, wręcz brutalnie zaczął dobierać mu się do spodni.
Ryan miał wrażenie, że serce wyskoczy mu z piersi. Tempo tego wszystkiego sprawiało, że robiło mu się ciemno przed oczami.
Chwycił mężczyznę za dredy i odciągnął go od siebie. Spojrzał mu w oczy w milczeniu, po czym pocałował równie agresywnie, jak sam przed chwilą został potraktowany. A Lenny odpowiedział na pocałunek, kąsając chłopaka w wargi.
— Tylko nie mów do mnie, kurwa, „księżniczko” — warknął nagle Ryan.
— Mhm… — sapnął Lenny i mocnym szarpnięciem zsunął mu spodnie wraz z bielizną. Mógł się zgodzić. Przynajmniej na razie.
Ryan, nie chcąc zostać w tyle, spróbował uwolnić się z jego uścisku, żeby zdjąć mu bluzkę. Lenny zauważył to i sam zrzucił biały bezrękawnik na podłogę, po czym… klęknął i chwycił członek Ryana w dłoń.
— O ja pierdolę — szepnął chłopak, gwałtownie wypuszczając powietrze. Jego penis drgnął w dłoni Lenny’ego.
Mulat nie odpowiedział, tylko odrzucił kilka swoich długich, cienkich dredów do tyłu i polizał penisa. Widział, jak wysoki chłopak, przed którym klęczał, drżał z podniecenia. Niemalże czuł to jego intensywne spojrzenie czarnych oczu. I wiedział, jak zaraz zaczną mu mięknąć kolana.
Polizał gorączkowo, w dłoni masując jądra, a Ryan poruszył biodrami i przejechał dłońmi po ścianie.
— Tak — rzucił chrapliwie z podniecenia.
Zielone oczy spojrzały w górę. A mężczyzna chwycił w dłoń członek i nie spuszczając spojrzenia z twarzy Ryana, wziął go do ust. Ten wystarczająco przyzwyczaił się do ciemności, żeby móc dokładnie zobaczyć, co Lenny robi. Ledwo utrzymał się na nogach na ten widok. Seksowny skurwiel.
Mulat poruszał głową w przód i w tył, dodatkowo robiąc jakieś cuda językiem. Wyraźnie czuł pulsowanie sztywnego penisa w ustach. W końcu jednak puścił go. Na do widzenia liznął jeszcze główkę i wstał.
— Mówiłem, że nie jesteś cwelem — syknął i polizał go po szyi.
— Nie jestem — zgodził się Ryan niemalże z agresją w głosie.
— Cwelowi bym nie obciągnął — zamruczał Lenny i skubnął go tym razem zębami. Ręce przy tym przesunął na kształtny tyłek Ryana.
Chłopak zmierzył go spojrzeniem i wykonał lustrzany gest.
— Cwelowi też byś nie dał. A mi? — spytał dyplomatycznie.
— Jak myślisz? — odparł mężczyzna kokieteryjnie, ale i tak naparł palcem wskazującym na jego wejście.
Ryan cofnął się tyłkiem jeszcze bardziej do ściany, czując gwałtowne gorąco uderzające do policzków. Cieszył się, że było ciemno i rumieńce na jego twarzy nie były widoczne. Nic nie powiedział, zaciskając pośladki. Za to Lenny uśmiechnął się i przechyliwszy głowę, cmoknął Ryana w obojczyk.
— Rozluźnij się… Przecież nigdy nie zrobiłem ci krzywdy — zadeklarował, jakby był tego święcie przekonany.
— A skąd pewność, że chcę? — spytał chłopak, rzucając mu wyraźnie wymuszenie obojętne spojrzenie.
— Stąd. — Chwycił go za krocze. Mocno… nawet trochę za ostro.
Ryan stęknął cicho.
— Pewny siebie, jak zwykle — prychnął. Jego klatka piersiowa falowała w głębokich oddechach.
Lenny wyszczerzył się wrednie i szybkim szarpnięciem odwrócił Ryana twarzą do ściany.
— Oczywiście — zawarczał i ugryzł go w ramię.
— Kurwa…
Ryan oparł się policzkiem o ścianę, usiłując spojrzeć na niego, do tyłu. Niedane mu to było, bo Mulat mocniej przycisnął go do ściany za szyję. Równocześnie drugą ręką mało delikatnie pocierał szparkę. Był cholernie podniecony. Gdyby nie zdrowy rozsądek, wziąłby go sobie tu, już, natychmiast.
W pokoju słychać było urywany oddech Ryana, któremu nie bardzo szło rozluźnienie się. Do tego był niemalże całkowicie obezwładniony, a mimo to maksymalnie podniecony. Przyciśnięty do chłodnej ściany, z gorącym mężczyzną przy plecach. Ponadto czuł jego członek na swoim pośladku. Lenny doskonale wiedział, że Ryan nikomu innemu nie dawał. Zresztą czuć było po nim, że jest niedoświadczony w tej roli. Ale przy tym bardzo gorący.
— Kurwa… daj mi się ruszyć — wydyszał, chcąc się otrzeć chociaż o ścianę.
— Ja cię poruszę… aż zwariujesz — zamruczał Lenny z lekkim rozbawieniem w głosie. Wsunął w chłopaka pośliniony palec.
— Haa…! — wydyszał Ryan, otwierając usta i marszcząc brwi. Kurwa… znowu to dziwne uczucie. — Jesteś pewien? — prychnął, nie wierząc, że ponownie do tego doszło.
— A czy kiedyś nie byłem?
Chłopak chętnie zmierzyłby go spojrzeniem, ale w tej pozycji nawet nie widział jego twarzy. Czuł tylko uścisk na swojej szyi i rękę na tyłku. I ten palec. Oż… Jeszcze zaczął się ruszać. Zagryzł wargę, odruchowo sięgając za siebie dłonią i dotykając przedramienia mężczyzny. Wiedział, że niedługo miało w niego wejść coś znacznie większego niż palec, a teraz nawet nie oponował. Mimo tej głupiej kłótni i całemu chaosowi, jaki miał w głowie przez Lenny’ego, chciał go blisko.
— Jeśli mi teraz zwiejesz, to wezmę cię na sucho — burknął niespodziewanie Lenny, nieznacznie się odsuwając.
— To groźba? — prychnął Ryan.
— Tak — mruknął mężczyzna i odszedł od niego. Musiał pójść po żel.
Chłopak w tym czasie odetchnął i odsunął się od ściany, opierając się o nią czołem. Sięgnął do swojego pobudzonego penisa i poruszył po nim dłonią. Wsłuchiwał się przy tym czujnie, czy Lenny wraca, bo tylko tyle mógł zrobić w tych ciemnościach. Niczym zwierzyna.
Szybko zdjął koszulę i odrzucił ją na podłogę. I czekał ze spodniami spuszczonymi do kolan, aż poczuł delikatne muśnięcie na pośladkach, a następnie mocne pchnięcie w plecy, które ponownie wbiło go w ścianę. Stęknął głośno, zginając ręce w łokciach i kładąc dłonie na ścianie. Aż mu puls skoczył.
Poczuł ciepły język przesuwający mu się po plecach.
— Moja księżniczka… — zamruczał Lenny za jego plecami, równocześnie wylewając sporo żelu między pośladki chłopaka.
— Kto, do kurwy? — warknął Ryan i szarpnął się gwałtownie, uprzednio wzdrygając się, gdy poczuł zimno na tyłku.
— Moja kurewsko gorąca księżniczka — wychrypiał mężczyzna, nie puszczając Ryana i wsuwając palce między jego pośladki. Och tak, takie mięsiste i apetyczne.
Chłopak naprawdę nie wiedział, skąd ten facet brał tyle siły.
— Nie wiem, czy pamiętasz… — rzucił, oddychając płytko. — Może wspomniałem raz… dwa… kilka razy… albo cały czas, żebyś tak, kurwa, do mnie nie mówił!
Lenny zmierzył go spojrzeniem i nie zważając na jego słowa, wsunął w niego naraz dwa śliskie palce. Od razu poczuł, jak mięśnie się na nim zaciskają. A Ryan przygryzł gwałtownie wargę, oddychając ciężko i głośno.
— Szzz, księżniczko. Będzie dobrze, tylko się rozluźnij.
Ryan poczuł gwałtowny przypływ irytacji i odepchnął się od ściany. Uderzył w nią jednak równie szybko i mocno, jak się od niej oderwał. Lecz nie to było największym zaskoczeniem. W tym czasie Lenny wbił w niego trzy palce aż po knykcie. Ryan zajęczał przeciągle, dopiero po chwili zdając sobie z tego sprawę. Zabolało. Kurwa, jak się niby rozluźnić przy takim tempie?!
— Gdzie mi się, kurwa, wyrywasz? — Usłyszał warknięcie przy swoim uchu.
— Ja pierdole, jaki ty jesteś bezczelny! — wykrztusił. — Ja cię mam słuchać, a ty mnie nie musisz? Jak na moje… uch… oko, to coś tu nie gra.
— Jak na moje wszystko gra — zamruczał Lenny i zassał się swoimi wąskimi wagami na szyi chłopaka. Równocześnie delikatnie zaczął ruszać palcami w tyłku. W jego mniemaniu Ryan niepotrzebnie utrudniał. Z drugiej strony, to go w nim podniecało.
Przez całe ciało chłopaka przeszedł dreszcz. Otarł się trochę o ścianę nabrzmiałym, sztywnym penisem. Ten został doprowadzony do tego stanu szczególnie przez tę brutalność i tempo, na które tak narzekał. Lenny chyba odkrywał w nim bardzo głęboko skrywane pragnienia.
— Bo bierzesz sobie to, co chcesz, tak? — prychnął przez zaciśnięte zęby, a Lenny westchnął i przesunął rękę na krocze chłopaka.
— Wydaje mi się, że ci to nie przeszkadza.
— To na pewno nie — odparł Ryan wymijająco i poruszył biodrami na tyle, na ile mógł w tej pozycji, czując jego dłoń. Równocześnie nabijał się bardziej na jego palce, przez co od razu pożałował swoich słów.
— To nie, a to już tak? — Lenny ugryzł go w ramię. Było apetyczne. Miał ochotę zjeść tego chłopaka w całości.
A ten znowu drgnął.
— To bardzo stymulujące, ale obawiam się, że będą ślady — odparł, chcąc się uśmiechnąć tym swoim uśmieszkiem, ale był zbyt rozogniony i kpiące przesłanie tego zdania szlag trafił.
Lenny polizał ślad po swoich zębach.
— A co? Nie chcesz być przeze mnie oznaczony? — zamruczał, rozciągając go cały czas.
— Nie jestem przekonany, czy… nnn, moim marzeniem jest… przekazanie tego całemu światu. — Ryan odetchnął. — Kurwa, wyjmij już te palce.
Lenny zaśmiał się pod nosem. Ryan doskonale pamiętał, że w pierdlu ten skurczybyk prawie nigdy się nie uśmiechał, a co dopiero śmiał.
— Chcesz zostawić tylko dla nas to, że jesteś mój?
— Musisz to ujmować w ten sposób? — odparł pytaniem Ryan, dysząc cicho. Nie wiedział, jak Lenny rozumie to „mój”, więc nie wiedział, co odpowiedzieć.
— Tak — zamruczał seksownie i skubnął zębami bok chłopaka. — Chcesz już mojego chuja?
Na same te słowa serce Ryana przyspieszyło. Nic nie odpowiedział. Szurał tylko policzkiem o zimną ścianę. W ciemnym pokoju słychać było jego płytki oddech.
— Chcesz mojego chuja, księżniczko.
Lenny wyjął palce z dziurki chłopaka i mocno strzelił go otwartą dłonią w pośladek. Ryan aż się poderwał i stęknął, nie panując nad tym. Takie doznania miał tylko z Lennym, ale sprawiały, że… naprawdę chciał jego chuja.
— Dostaniesz za tę pierdoloną księżniczkę kiedyś w twarz. Jak tylko nie będę miał gaci w kolanach — syknął, co wyszło trochę komicznie w połączeniu z pożądliwym spojrzeniem.
— Następnym razem cię ich pozbawię, mój śliczny — zamruczał Lenny i rozchyliwszy sobie dłońmi pośladki chłopaka, otarł się o jego rowek gorącym, twardym penisem.
Ryan przełknął ślinę, czekając. Oparł się czołem o ścianę, patrząc na nią szeroko otwartymi oczami. Czuł się cholernie otwarty.
W końcu poczuł, jak na jego nadal obolałą szparkę napiera czubek śliskiego członka.
— Uch, kurwa… — stęknął, stając w trochę szerszym rozkroku, żeby tak mocno nie rozciągało. Mięśnie na jego plecach widocznie zadrgały pod skórą.
Lenny chwycił go jedną ręką za ramię, drugą przytrzymał mu biodra i wbił się w niego za jednym, gwałtownym pchnięciem.
— Oż kurwa! — jęknął, co zostało nieco zagłuszone, kiedy Ryan zakrzyknął w tym samym momencie.
— Ja pierdolę!
Chłopak zacisnął powieki, niemalże przylepiając się ciałem do ściany. Gdyby mógł, odruchowo odsunąłby się tyłkiem. Doznanie było bolesne, bo przecież nie mogło być inaczej przy rozmiarze mężczyzny. Ale było też w tak genialny sposób otumaniające i wynoszące na zupełnie inny poziom doznań oraz przyjemności, że nie oddałby teraz tego za nic innego. Musiał mieć w sobie coś z masochisty, ponieważ było to niesamowite.
— Czujesz go — stwierdził Lenny, nie ruszając się jeszcze.
— Żartujesz? Kurwa… jest tam… cały? — wydyszał Ryan, drżąc wyczuwalnie.
— A co, za mało ci? — W głosie mężczyzny pobrzmiała lekka kpina.
— Nie… Ledwo się mieścisz.
Ryan odetchnął, starając się przyzwyczaić. Pulsował w całym tyłku i aż bał się ruszyć.
— Idealnie się mieszczę. Mój kutas jest stworzony dla twojej dziureczki. — Lenny westchnął obscenicznie i chrapliwie, po czym powoli zaczął się poruszać, wbijając Ryana w ścianę.
Chłopak zacisnął mocno zęby, obiecując sobie, że nie będzie jęczał. Ten kutas wydawał się aż za szeroki w jego tyłku. Lenny z każdym ruchem poruszał się coraz mocniej i jeśli to w ogóle możliwe, głębiej.
— Nnnn! — zajęczał w końcu, marszcząc brwi to z bólu, to z rozkoszy, którą dawał mu ten sztywny pal w środku.
— Jesteś cudnie ciasny… och, Ryan, kurwa — jęknął Lenny przez zaciśnięte zęby, trzymając go mocno za biodra i posuwając ostro. Uwielbiał to uczucie, gdy uderzał biodrami o te jędrne połóweczki.
— Bo dupy nie dawałem…! — wykrztusił chłopak, pojękując. Aż mu oczy wilgotniały, kiedy Lenny wbijał się w niego brutalnie. Wyciągał z tego jednak jakąś cholerną, perwersyjną przyjemność.
— Moja słodka dupcia. Kurwa, tylko moja!
Mężczyzna ugryzł go w kark, a pojedyncze dredy łaskotały plecy chłopaka, który syknął w odpowiedzi. Wolał sobie nie wyobrażać, ile będzie miał śladów po tej nocy.
— I gryziesz mnie po to… aaach, kurwa! Żeby to zaznaczyć?
— Tak… Też. Och… jesteś taki smakowity — zachrypiał Lenny, liżąc go po słonych od potu plecach.
Ryan gwałtownie wciągnął powietrze. Ta pieszczota była taka relaksująca w porównaniu do wbijania się kutasa posuwającego jego ciasny tyłek. Trudno było mu uwierzyć, jak dobrze Lenny mu robi.
W pewnym momencie Ryan poczuł, jak mężczyzna odrywa jego biodra od ściany. Wypiął go w swoją stronę, ale jednocześnie złapał za penisa władczo, zaczynając pieścić.
— O tak…! Kurwa, Lenny… — Położył czoło na przedramieniu opartym o ścianie, nawet nie zwracając uwagi na to, że jest wypięty. Ten członek dawał mu mnóstwo rozkoszy. A do tego ta dłoń…
Lenny nie zwolnił tempa. Przygryzał go co jakiś czas, lizał, a nawet strzelał go otwartą dłonią po pośladkach. Ryan był cały obolały i rozpalony.
Niedługo potem doszedł w jego dłoni z przeciągłym stęknięciem, za to kolana ugięły się pod nim. Cudem utrzymał się na nogach, opadając na ścianę. Czuł, jak Lenny silnymi dłońmi przytrzymuje go przy sobie, by po chwili dojść w nim ze zduszonym jękiem.
Jednym z plusów ostrego seksu z Lennym było to, że Ryan po tym wszystkim już nie zwracał uwagi na to, że ma w sobie jego spermę. Był wycieńczony i sam nie wiedział, jak to się działo, że jego kutas potrafił tak dobrze mu zrobić.
Starał się uspokoić oddech, natomiast Mulat wysunął się z niego i usadził go na podłodze, samemu przytulając się do jego pleców. Ryan oparł się o niego. Siedzieli w ciemnym pokoju, w środku nocy, obaj zdyszani.
— Rozumiem, że zostajesz? — zapytał chłopak.
— Na noc?
— To właśnie miałem na myśli.
— Już w sumie jest noc.
— No nie żartuj — rzucił Ryan. Wstałby, ale obawiał się zobaczyć w lustrze, ile ma śladów po zębach.
Lenny zaśmiał się cicho przy jego karku. Gładził przy tym delikatnie jego ładnie umięśniony brzuch.
— Chcesz do łóżka?
— Rozważam właśnie. Ale tak, mimo że alternatywą jest spanie na tym kuszącym, twardym parkiecie, niech będzie to nieszczęsne łóżko — odparł Ryan, popatrując na jego rękę. To było przyjemne.
Lenny przesunął dłoń na szczękę Ryana i odwróciwszy jego twarz do siebie, pocałował go delikatnie.
— Co tylko sobie zażyczysz — zamruczał, darując sobie „księżniczko” na końcu.
Chłopak spojrzał mu w oczy i spróbował zebrać się z podłogi. Udało mu się, ale przy tym tyłek go zapiekł. Dlatego odwrócił na chwilę twarz, żeby nie było widać grymasu.
Lenny podniósł się zaraz za nim z kocią gracją. Był jak czarna pantera.
— Bardzo boli? — spytał, dotykając białego tyłka chłopaka, przez co Ryan momentalnie odwrócił się do niego przodem.
— Z moim tyłkiem wszystko w porządku. Poza czasem, kiedy robisz sobie w nim dobrze, nie musisz się o niego martwić. — Uśmiechnął się uprzejmie.
Lenny zmarszczył brwi.
— A to niby czemu?
— Hm… Bo to mój tyłek, Lenny? I boli mnie, jak już?
— Ale ty jesteś mój. Nie mam w naturze niedbania o swoją własność — mruknął, chłodno mierząc Ryana zielonymi oczami.
Chłopak od razu obdarzył go wściekłym wzrokiem.
— Więc teraz jestem twoją rzeczą? — wycedził, ściskając obolały tyłek. Odetchnął i dopytał, bo czuł, że musi: — I w jakim znaczeniu było to „mój”, jeśli możesz mi wyjaśnić?
— W najprostszym z możliwych — odparł Lenny spokojnie, a gdy Ryan spojrzał w stronę łazienki, objął go w pasie, przylegając do jego pleców. — Chcesz się umyć?
Ryan skinął głową, chociaż najchętniej by się położył, ponieważ już teraz czuł, że krzywo stoi. Jednak czuł również, że z dziurki mu trochę wycieka i jest dość spocony, więc prysznic nie był złym pomysłem. Lecz wciąż nie dostał jasnej odpowiedzi. Przekręcił się w miejscu i spojrzał w oczy Lenny’ego.
— Byłbym wdzięczny, gdybyś najpierw wyjaśnił dokładniej.
— Co dokładniej? — odparł pytaniem na pytanie i z impulsu pocałował chłopaka w policzek.
— Dokładniej, czym dla ciebie jest „mój” — odparł Ryan, dotykając jego boków. — I uprzedzam, że jeśli teraz odpowiesz coś w stylu „no miałem kilka takich swoich w pierdlu”, to oberwiesz. — Uśmiechnął się, mimo że mówił poważnie.
Lenny znowu go pocałował. Tym razem w pogryzioną szyję.
— To znaczy, że chcę, żebyś należał tylko do mnie i że jesteś moją księżniczką — zamruczał nisko. Niemalże wtulił się w chłopaka, wyznając mu, to co ostatnio postanowił. Nie miał zamiaru mu odpuścić.
Ryan zacisnął zęby, słysząc to określenie. Lenny nie wyglądał w tym momencie, jakby sobie z niego kpił, ale i tak nie brzmiało to dobrze.
— To bardzo miłe z twojej strony, ale dobrze wiesz, jak rozumiem to określenie w twoich ustach i nie wiem, czy chcesz, żebym je tak rozumiał — odparł twardo, dając mu jeszcze jedną okazję, aby mu to wyjaśnił. Jason radził dać mu szansę, więc to właśnie robił. W przeciwnym razie mężczyzna dawno miałby siniaka na szczęce.
— Nie chcę. I źle to rozumiesz. Przystań na tym i nie wnikaj — odparł. Nie miał zamiaru drażnić chłopaka, ale też nie miał ochoty na spowiedź.
— Hm… więc mam tylko zakodować sobie w głowie, że jestem twój? — zironizował Ryan, mimowolnie obejmując go mocniej za szyję. Czuł się cały obolały po tym seksie. Nie chciał widzieć w lustrze śladów po ugryzieniach. Na pewno jutrzejszy wypad na plażę nie wypali.
— Mhm… Na wyłączność.
Ryan nie wiedział, jak się z tym czuć. Głównie dlatego, że nie umiał przejrzeć Lenny’ego. W związku z tym teraz cofnął się i pierwszy ruszył powolnym krokiem w stronę łazienki, powstrzymując się, żeby się nie skrzywić.
— Mam nadzieję, że to działa w dwie strony — rzucił po drodze.
Lenny nie odpowiedział, tylko ruszył za nim, a w połowie drogi znowu złapał go w pasie.
— Mój. — Zaśmiał się, a w jego głosie słychać było wyraźne zadowolenie z siebie. — I wybacz za Rose — dodał jeszcze, nagle całując go w kark.
Zaskoczony chłopak obejrzał się na niego. Nie spodziewał się tego.
— Musiało minąć aż tyle dni, żebyś wrócił i przeprosił? — Uśmiechnął się, od razu czując się lżej.
— Z tego co pamiętam, to głównie ty się wściekałeś. Dałem ci czas na ochłonięcie — odparł Lenny z bezczelną szczerością głosie. Nie dodał już, że przyszedł, bo brakowało mu jego ładnej buzi. Na samą myśl aż się szerzej uśmiechnął.
— To świetnie ci to wyszło. Wróciłeś i sprawiłeś, że miałem ochotę znowu ci przyłożyć. — Chłopak uśmiechnął się kpiąco i cofnął się od niego tyłkiem. — Moglibyśmy wejść już do łazienki?
Lenny skinął głową, wchodząc z nim do wspomnianego pomieszczenia.
— Czyli tęskniłeś?
— Nie wiem, czy można to tak nazwać — odparł Ryan, zerkając po drodze krótko na swoje odbicie w lustrze. Skrzywił się i wszedł szybko do kabiny prysznicowej.
Lenny nieproszony dołączył do niego. Lubił dzielić z nim takie codzienne czynności, jak jedzenie czy kąpiel. Było to takie… domowe, ciepłe, rodzinne.
— Oszczędny w słowach. Rzadkość.
— A to nie lepiej dla ciebie, skoro zwykle przyswajasz mały procent z tego, co mówię? —zapytał chłopak, kiedy woda poleciała ze słuchawki. Odwrócił się przodem do Lenny’ego, wciąż nie wiedząc, jak wypłukać otworek, by mężczyzna nie widział.
— Może, ale lubię twój głos. — Lenny wziął płyn do ciała i wylał sporo na dłonie. Od razu zaczął myć ciało chłopaka. — Śliczny — dodał jakby do siebie.
Ryan również wyciągnął dłonie do jego ciała, by pogładzić jego ramiona. Lenny był szczupły, ale umięśniony. Podobało mu się to, jak sprężyste było jego ciało. Lubił je dotykać.
— Tak bardzo, że tak często będziesz to mówił?
— Mhm. Śliczny — powtórzył Lenny i pocałował mokrą, jeszcze nienamydloną skórę na szyi Ryana. Jego dłonie równocześnie zsunęły się na plecy, a następnie na pośladki chłopaka. Poczuł, jak te momentalnie się spięły, a Ryan nieco cofnął głowę, żeby na niego spojrzeć.
— Dół zostaw, proszę.
— Czemu?
— Hm… bo cię o to proszę — mruknął.
Lenny spojrzał mu w oczy. Jego długie dredy zupełnie namokły wodą.
— Nie skrzywdzę cię przecież.
Ryan odetchnął cicho, stojąc sztywno. To było krępujące, tym bardziej, gdy czuł, jak jego szparka była obolała i rozwarta po seksie.
— Nie uwierzysz, ale potrafię sam się umyć.
Lenny ściągnął brwi na chwilę.
— Krępujesz się?
Ryan aż się zarumienił, zirytowany, że mężczyzna mówił tak wprost.
— Jakkolwiek bym nie odpowiedział, powinieneś posłuchać, skoro cię proszę — odparł oględnie, cofając się.
Lenny uśmiechnął się pod nosem, ale nie zabrał dłoni i przyciągnął Ryana do siebie.
— Posłucham, jeśli mnie pocałujesz — zażądał. Był w bardzo dobrym nastroju.
W odpowiedzi dostał sceptyczne spojrzenie, ale kiedy chłopak to przemyślał, pochylił się do Lenny’ego i pocałował go w usta. Nawet przedłużył pocałunek, nie cofając się od razu. Mulat odpowiedział na pieszczotę z aprobatą i powoli przesunął dłonie wyżej. Ryan, czując to, sam zsunął w dół jedną rękę i dotknął palcem swojej szparki. Odetchnął w usta Lenny’ego, kiedy wsadził go do środka, żeby się wypłukać. Mężczyzna spojrzał mu jeszcze w oczy, nie przerywając pocałunku, po czym je przymknął. Już miał nawet zaproponować, że może wyjść, ale tak mu bardziej odpowiadało. Masował przy tym kark chłopaka i jego drugie ramię.
Po dłuższej chwili poczuł, że Ryan obejmuje go obiema rękami, skupiając się już bardziej na pocałunku. Bardzo dobrym pocałunku.
Wreszcie chłopak cofnął się i odsunął z twarzy mokre włosy. Gdyby nie był wykończony i zaspokojony tamtym seksem, teraz pewnie by mu stanął. Zamiast tego czuł się przyjemnie rozluźniony. Na dole może nawet za bardzo, ale nie chciał o tym myśleć.
— Dobrze byłoby kiedyś wyjść spod prysznica — rzucił z lekkim uśmiechem.
Lenny skinął głową na potwierdzenie i jeszcze raz cmoknął chłopaka. Żeby to zrobić, musiał stawać na palcach, ale nie przeszkadzało mu to.
— Czyściutki?
— Inaczej nie proponowałbym wyjścia — zauważył Ryan, wychodząc pierwszy z kabiny.
Lenny zakręcił wodę i, nadal będąc w kabinie, wycisnął swoje ciężkie od wody włosy.
— A… Ryan?
— Słucham. — Chłopak obejrzał się na niego, już wycierając się białym ręcznikiem.
— Rozumiem, że mogę teraz czuć się zaproszony na więcej niż jedną noc? — Zaśmiał się i wyszedł z kabiny prysznicowej, sięgając po pierwszy lepszy ręcznik, jaki mu się nawinął.
Ryan uśmiechnął się. Nie wiedział właściwie, co ostudziło jego złość i irytację na Lenny’ego po ich ostatniej kłótni oraz po wparowaniu mężczyzny do domu ze słowami „przyszedłem cię przelecieć”, ale czuł się już luźniej. Nie był tylko pewien, czy słusznie.
— Nie wiedziałem, że dotychczas potrzebowałeś zaproszenia — odpowiedział, rozbawiony.
— I nadal nie potrzebuję. Ale chcę to od ciebie usłyszeć — zakomunikował mężczyzna, wycierając się pobieżnie. Następnie zawiązał ręcznik na mokrych włosach.
— Służę. Możesz się czuć zaproszony — odpowiedział chłopak, zawieszając ręcznik na wieszaczku.
Mulat uśmiechnął się szeroko, po czym nago, tylko w ręczniku na włosach, chwycił Ryana za rękę i wyciągnął z łazienki.
— To chodź do łóżka.

61 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 91 – Z tęsknoty do pyskatego chłopaka

  1. Shivunia pisze:

    高島惺子。>> Lenny jest trudnym facetem, który ma … wiele twarzy. Ale co do tego że się można po rozpływać do niego to wiadomo. Cóż, każdy ma słabości, naszą jest Rynna (czyli Ryan i Lenny). Przez to bardzo cieszy, że też ich lubisz.
    A Jason… oj, bo on temperamentny jest. I to tak z miłości na pewno XD. Charliego raczej lubią. Co prawda nie uważają go za największego ogara, ale lubią. Tylko mu się czasami coś chlapnie, plus… Charlie… uh. No lubi sex. Może to dlatego tak wychodzi.
    Zresztą nie może być idealnie i nie można zawsze każdego kochać ;)

  2. 高島惺子。★★★ pisze:

    Lenny jest trudnym facetem… ale to sprawia, że jest tak zajebisty… a jak tak po męsku przyciska Ryana do ściany i bierze co mu należne, to po prostu masełko i rozpływam się*w*
    Tak zupełnie z innej strony: strasznie wkurza mnie, jak inni traktują Charliego. Szczególnie Jason, który już zbliża się do statusu „nie lubię”. Czy naprawdę mają go za idiotę, który nie jest godny nawet odrobiny zaufania, a najlepiej sprawdza się w roli jednorazowej zabawki? Tak, dzisiaj się jakoś uczepilam Jasona.

  3. Katka pisze:

    Tigram, jak już ostatnio kilka razy nam zostało wypomniane, nie ma sensu wciskać co chwilę i przypominać czytelnikom, jak ktoś wygląda, więc tego unikamy. Ale chyba jak się pamięta, że Lenny jest niski, to nie trudno to sobie odpowiednio wyobrazić ;)

  4. TigramIngrow pisze:

    „Lenny skinął głową na potwierdzenie i jeszcze raz cmoknął chłopaka w usta. Aby to zrobić, musiał stawać na palcach, ale nie przeszkadzało mu to.” To jest fajne bo podkreśla różnicę wzrostu między nimi. Obecnie trochę mi tego brakuje i jak czytam to mam wrażenie że są podobnego wzrostu. A ja lubię niskich facetów.

  5. kan pisze:

    haha no tak, bo cały czas do przodu z czytaniem i chcę w końcu nadrobić, więc tak tylko dałem znać ;d

  6. Adela pisze:

    „- Rozluźnij się… przecież nigdy nie zrobiłem ci krzywdy ” buhahaha buhahaha hahaha haha … buhahaha hahaa
    Dowcipny ten Lenny, coraz bardziej go lubię

  7. Katka pisze:

    Shin, haha, ok, bardzo nas cieszy, że Lenny i Ryan mają następną fankę :D Same czasami za bardzo ich kochamy :)

  8. Shin pisze:

    O Tak! <3 Wreszcie się doczekałam ostrego sexu mojej ulubionej pary XD Kocham Lennego i Ryana :D

  9. Katka pisze:

    Panie Kotołaku, „Mam wrażenie, iż obydwaj wiedzą co i jak jest między nimi tylko robią wszystko aby się przed tym drugim nie przyznawać i zachować swą przewagę” jak to się mówi, ten kto pierwszy powie „kocham cię”, przegrywa. U nich chyba to aż za bardzo widać, hehe. A to było boskie, hahahaha „odnośnie fetyszu i rozdziewiczenia Lennego : Ryan w mundurze strażnika więziennego chędoży Lennego” :D Aż sobie wyobraziłam. Ryan jednak za bardzo nie przepada za panami stróżami prawa, by wcielać się w jakiegoś XD I, hehe, współczuję w takim razie wpadki na blogaska, który taki niesmak wywołuje.

  10. pankotolak pisze:

    Ich komunikacja to mistrzostwo sprzeczności, niedopowiedzeń, usprawiedliwień, przemilczeń a wszystko hot hot hot !!!
    Walczą, ale z kim ? Ze sobą? Z własnym samczym ego? Z potrzebą miłości? Ze strachem przed odkryciem swych prawdziwych potrzeb? Dwa samcze ‚kokiety’ , które pasują do siebie idealnie i tylko jakoś się nie potrafią do tego przyznać, a jak jakoś to zrobią to natychmiast wszystko gmatwają. Ale seks wszystko przezwycięża.
    Seks świetny :))) Zdecydowany, ostry ale świetnie czytający się :)
    Jak by nie to księżniczkowanie to na co narzekał by Ryan :)))
    Mam wrażenie, iż obydwaj wiedzą co i jak jest między nimi tylko robią wszystko aby się przed tym drugim nie przyznawać i zachować swą przewagę :) Jeden czulszy od drugiego. Jeden spolegliwszy od drugiego.
    I w końcu wreszcie !
    Wydobyli to z siebie !

    Świetny rozdział.

    A co do dyskutowanych poniżej wątków to mam propozycję :
    1odnośnie fetyszu i rozdziewiczenia Lennego : Ryan w mundurze strażnika więziennego chędoży Lennego :))
    2- odnośnie rodzajów technik :
    tu raczej mam zdanie iż ważniejsze jest to jak splecione jest z fabułą i jak autorki to opiszą niż jaka to będzie technika.

    Ostatnio wpadł mi w łapki onetowski blogasek, o którego autorze można powiedzieć tylko to, że gdyby miał opisać słodkiego kociaka wpatrzonego w pluszowe serduszko z napisem kocham cię ! to uczucia jakie wywołał by u czytelników to : odraza, niechęć, wymioty, omamy węchowo smakowe, awersja do seksu na miesiąc, poważne zaburzenia osobowości. A on opisywał seks męsko męski. :))

  11. Katka pisze:

    Mocca, „Bo w końcu ja też nie zaczaiłam. To teraz są na wyłączność? Jeden na jednego?” – właśnie w tym cały psikus, że Ryan też tego nie wie, a usilnie chciał się tego dowiedzieć. No ale Lenny oczywiście nie powie… XD No i miło bardzo, że jednak komentujesz, stęskniłyśmy się ;)

  12. Mocca pisze:

    Jezu, tak to jest jak człowiek od razu nie skomentuje. -.-
    Moja babcia ma lepszą pamięć niż ja. XD
    Oni są zbyt dumni. I tyle.
    Noż kurde, no!
    Ja lubię podchody, naprawdę lubię.
    Ale jeśli to się nie zmieni to wskoczę do uniwersum FDTS i zaserwuję tej dwójce porządnę kopy w (skądinąd seksowne) tyłki.
    Mój, mój, mój…
    Bo w końcu ja też nie zaczaiłam. To teraz są na wyłączność? Jeden na jednego?
    Takie bycie parą bez bycia parą?
    Muszę jeszcze przeczytać 14 ATCL i nowe NBTS.
    A tak do poprzednich rozdziałów.
    Jeff naprawdę ma jakiś sentyment do Willa. ;3
    I to polegiwanie na klacie Pana Zajebistego Rangera. Mrrrau. ;3
    Sałatki. Will, człowieku! Ja tam się Jeffowi nie dziwię, że uważał to za fanaberię.
    Nie urażając oczywiście wegetarian, ale co to za obiad bez soczystego kawała mięcha? Normalnie chodzi za mną karkówka mojego taty. Mmmmm.
    Kocham Oficera. ;D
    Toż on cudowny jest.
    Saaaatan!
    No ale koniec końców był „miły” dla doktorka.
    Lecem czytać co u mojego ukochanego Rangerka. ;>

  13. Katrina Conquista pisze:

    Krajst… Lenny, schowaj się z tą swoją ‚Księżniczką’… Bleee.. słuchać się go nie da. Że też Ryan na to idzie… Pozostaje mi czekać na to kiedy Lennyego trafi jakaś ciężarówka… Co się jak czuję, nie stanie.
    Lenny to taki kloc okropny. Ech.

  14. Katka pisze:

    Seridis, dla Twojego dobra powiem, że w najbliższej przyszłości tego nie planujemy XD Ja tak sobie tylko teoretyzuję XD

  15. Katka pisze:

    Sei, a ja Ci powiem, że już mnie w związku z pissem tak do środka nie odrzuca jak do ust. Więc z „do środka” nie byłoby tak źle pisać… no zakładając hipotetycznie oczywiście, że już bym się zdecydowała XD

  16. Seiridis pisze:

    Tak, wyszedł ze mnie zboczeniec, buahaha.

    Ale jeśli bardziej hardcore, to żeby to nie był gwałt, bo ja NIE UWAŻAM, że gwałt to podstawa yaoi _^_

  17. Seiridis pisze:

    A co do rimu… że po lewatywie, to przychodzi mi do głowy ZAWSZE jak bohater je coś przed seksem. Zawsze. _^_ Ale serio, to to po lewatywie, only – for me.

    Jeszcze z fistingiem… pamiętam jak natrafiłam na filmik, gdzie gościu wkładał sobie coś wielkości butelki… jego tyłek był tak okropny, że było mi go szczerze żal :ccc Jak on żyje? Pampersy nosi?

    Pissing jak pissing, byle nie do ust i nie na twarz, głowę i nie do środka…

  18. Katka pisze:

    Seiridis, a myślę, że kiedyś się uda spełnić to pragnienie :) W jaki sposób i w ogóle jak, to się okaże, ale dobrze wiedzieć, że ktoś chce :)

  19. Seiridis pisze:

    Mnie jeszcze odpycha wąchanie pach… Po prostu nie ogarniam ._.
    A co bym chciała przeczytać? Troszkę bardziej ostrzejszą/bardziej hardcorową wersję tego, co Walt robi z Jimmym ;p

  20. Seiridis pisze:

    „Łatwiej powiedzieć czego by się nie chciało, więc: fisting, pissing, Katka wspomniała o foot fetish, to też nie.” dokładnie ;) Żal tyłka na fisting ;p

  21. Katka pisze:

    Gordon, miało się robić gorąco! :D Więc fajnie, że ich seks kręci, a odgrywanie scenek… hehehe, pomyślimy :)

    Elis, widzę przeciwników fistingu ogólnie. Ja sama mam do tego ambiwalentne odczucia przyznam :) A wiązanie… Walt w mojej głowie się szczerzy XD

    Floo, bo oni tacy skomplikowani, te podchody robią i obaj uparci jak osły, więc się nie dziwię, że czasem nie da się ich ogarnąć :) „Mam nadzieje że Ryan też będzie miał okazje (nie jedną XD) żeby przelecieć Lennego!” – a to Ryan popiera całym sercem XD

    O. alias N., „Ale, nawet nie wiem jak to sobie wyobrazić, czy „Księżniczko, kocham cię” podczas gorącego seksu czy może nad kolejną spaloną patelnią?” – <3 A tak serio, to właśnie o to chodzi, by przewidywalni nie byli :D No i ogólnie Ryan jest zadowolony, że ma takie poparcie w Was co do topowania. Lenny, ekhm, powinien się przysłać.

  22. O. pisze:

    Z mej radości nie zauważyłam,że nick mi się zmienił xD
    korzystając z okazji- czyżby te nowe opowiadanie ma być, jakby to ująć, śmielsze, bardziej zboczone i otwarte w tym?

  23. N. pisze:

    Tęskniło mi się za nimi! *.*
    No no, coś czuć w powietrzu, że pomiędzy nimi za jakiś czas padną poważne słowa xD Ale, nawet nie wiem jak to sobie wyobrazić, czy „Księżniczko, kocham cię” podczas gorącego seksu czy może nad kolejną spaloną patelnią?
    ah i gdybym była facetem, to też by mi stanął gdyby Lenny uklęknął przede mną xD
    Ale popieram głosy tutaj, z nadzieją o górowanie Syrenki, może dopomogłoby mu znalezienie jakiś kajdanek pod łóżkiem?
    Kłótnie o „księżniczkę” są dalej urocze, chętnie bym jakieś zakłady porobiła który z nich pierwszy odpuści ;D

  24. Floo pisze:

    Swoją drogą proponuję żeby Ryan poznał Jasona z Lennym… mam jakieś dziwne przeczucie że ci dwaj by się dogadali, i może wyszłoby to Ryanowi na dobre

  25. Floo pisze:

    Przyznaje jak przeczytałam (w końcu) początek i uświadomiłam sobie że to o Ryanie i Lennym, to pomyślałam „Nosz, teraz nie czas na nich, Jason z Alexem są ważniejsi!!” ale się uspokoiłam, przeczytałam i nie mogę zetrzeć wyszczerza z twarzy….
    No jak zwykle Lenny nie próbuje i chyba nawet nie chce zrozumieć co Ryan czuje gdy on go nazywa Księżniczką. Ale, nie postarał się, przynajmniej jak na razie przekonać go, że nazywa go tak bo mu zależy, tylko niestety po dzisiejszym rozdziale wyglądało jakby traktował go poniekąd jak cwela z więzienia. ;/
    Sama nie wiem co o tym myśleć czasem mam poważny problem że zrozumieniem wywodów Ryana, i tego jak Lenny go traktuje (w sensie olewania jego „nie nazywaj mnie księżniczka”). Mam nadzieje że Ryan też będzie miał okazje (nie jedną XD) żeby przelecieć Lennego!

  26. Elis pisze:

    Łatwiej powiedzieć czego by się nie chciało, więc: fisting, pissing, Katka wspomniała o foot fetish, to też nie. Pewnie jeszcze by się coś znalazło.
    Ogólnie riming mi przeszkadza, oczywiście po wykonaniu wszystkich potrzeb higienicznych. Pamiętam scenkę Lenny/Ryan zrobili to, a wcześniej by prysznic i to było gorące. Nie ukrywam, że czekam na to u Jasona/Alexa. Także, jak pisał Gordon odgrywanie ról, które dla mnie jest spoko. Wiązanie partnera, za jego zgodą tez jest ok.
    A resztę zostawiam Waszej wyobraźni. Ja i tak przeczytam wszystko, a dopiero później będę się zastanawiać, jak to odebrałam. :)

  27. Gordon pisze:

    Shivunia, byle nie fisting ;p ja bym poczytal jakies odgrywanie rol. a co do rozdzialu to oni sa obaj zacieci jak diabli i albo ktorys peknie albo beda sie tak meczyc jeszcze dlugo az zrezygnuja. Niech ze ktorys wreszcie powie ze mu zalezy. I sex ich jest zajebisty jak zawsze, goroco mi sie robilo ;p

  28. Shivunia pisze:

    LordKurak>> Idąc twoim śladem (też powinnam się uczyć), powiem że mnie swego czasu bardzo… bardzo odrzucał rim. Za bardzo mi się kojarzył ze scat’em (jakkolwiek tego nie umiem odmieniać na polski). I przyznam szczerze, ze jak racjonalnie myślę o rimie to tylko PO lewatywie. Ale opowiadania erotyczne to „racjonalne” myślenie, i niektóre rzeczy zostawia się w słodkim przemilczeniu.
    A tak ankietowo spytam. Jest coś fetyszowskiego co byście chcieli przeczytać?

  29. Katka pisze:

    LordKurak, ja nie uważam, że pissing jest obrzydliwy, przyznam, ale mnie totalnie nie kręci XD Chociaż kto wie, czy to się nie zmieni. Sporo mi się już zmieniło wraz z nabywaniem doświadczeń (w pisaniu oczywiście! nie dałabym się obsikać XD). Jedyny (no może nie jedyny, ale jeden z głównych) fetysz, który mnie odrzuca, to wąchanie skarpet, butów i ogólnie foot fetish. Uch… brrrr…

  30. LordKurak pisze:

    Tamiya bo człowiek ogólnie jest obrzydliwy XD tak samo jak zwierzęta (tylko one przynajmniej potrafią w swojej obrzydliwości być urocze :P)
    Ale bez przesady, z tego co pamiętam to pot nie ma podobnego składu do mocznika… po prostu w swoim składzie zawiera niewielką jego ilość :D

    ale poza tym zastanawia mnie dlaczego ktoś (i mówię/piszę to ogólnie, bo już wcześniej się nad tym zastanawiałam) komu nie przeszkadza sex analny ma awersie do moczu. Osobiście uważam, że pissing (a nie kręcą mnie takie zabawy) nie jest bardziej obrzydliwy niż rimming (a przecież ostatnio był opisany i nikt chyba nie narzekał).
    taaaa… a teraz kończę głupie rozmyślania i idę się uczyć, bo jak zwykle robię wszystko, tylko nie to co powinnam…

  31. Katka pisze:

    Tamiya, spoko, nas na razie i tak do pissingu specjalnie nie ciągnie… XD Istnieje kilka fetyszy, których byśmy nie tknęły.

    Seiridis, ten trójkąt, jak pisałam wcześniej, nie jest w żadnym z opowiadań, które teraz publikujemy, a jednym z nowych, więc jeszcze trochę. Chcemy je najpierw skończyć pisać, nim wstawimy (swoją drogą jest go dużo). Ale sama rozumiesz, że skoro teraz wypuszczamy 4 opowiadania, to nawet ciężko byłoby znaleźć miejsce dla jeszcze jednego XD Więc musimy też wpierw skończyć tutaj jakieś :)

  32. Tamiya pisze:

    Katka…. Tak szczerze ci powiem, że zupełnie o tym pissingu nie pomyślałam, a jak już pomyślałam, to… i tak nie wiem XD Przeczytać bym pewnie przeczytała, chociażby z samej ciekawości, czy by mnie to odrzuciło, to inna sprawa, dowiedziałabym się po przeczytaniu XD
    O. Fanarty…. Hm, hm… Może to nie jest zły pomysł 8D
    Współczuję wam tych sesji i życzę powodzenia na egzaminach :3 (Tak, tak, pocieszę się wolnością póki mogę!) Pocieszcie się, że macie wakacje dłuższe :3

  33. Katka pisze:

    Tamiya, co do tego składu niczym mocznik, haha, czyli rozumiem, że o pissingu u nas byś też nie chciała czytać? XD A komentarzami spamuj jak najbardziej! :) I może narysuj nam coś, haha, jak Ci się nudzi. Zazdroszczę swoją drogą, też bym już chciała ferie, a tu sesja człowieka zabija.

  34. Tamiya pisze:

    Ayame, afrodyzjak afrodyzjakiem, ale ja obecnie nie mogę się pozbyć tej myśli z głowy – pot ma skład bardzo podobny do mocznika. Na lekcji miałam taką minę WTF, a że mam lekką obsesję na punkcie czystości (chociaż w pokoju mam artystyczny nieład xD) to się nieco przeraziłam 8D

    Katka, ale to bardzo dobrze, za każdym razem coś innego, zmiana klimatów, nic się nie przeje 8D Mam nadzieje, że to się wam utrzyma, jestem w stanie wam spamować komentarzami przez najbliższe 2 tygodnie (yay, ferie!), jeśli to ma przyczynić się w jakimś stopniu do tego 8D Mam nadzieję, że następne będzie SV, bo od jakiegoś czasu tak się zastanawiam nad zmianą wewnętrzną Masona, czy nastąpi, a jeśli tak to kiedy i wgl xD Chociaż w sumie marudna nie jestem, wszystko mnie uszczęśliwi, bo umieram z nudów 8D

  35. Katka pisze:

    Kohaku, „śliczny” bym powiedziała, że już przeszło, bo to Ryanowi nie przeszkadza XD I na pewno ot tak ‚księżniczka’ mu w krew nie wejdzie, bo jak mówisz, niesmak ma.

    Wadera, zabiłaś mnie XD Dosłownie… I własnie staram się nie wypaplać za dużo XD Fajnie w ogóle, że rozdział Cię zmusił, to odezwania się :D A w jakim opowiadaniu trójkącik… hm, mogę chyba powiedzieć, że nie w żadnym z tych, które obecnie wychodzą, lecz w jednym z nowych (którego swoją drogą jest dużo, więc w niedługim czasie zobaczycie myślę ;)).

    Elis, on serio jest długaśny. Sam seks w tej scenie ma jakieś 7 stron w Wordzie XD

  36. Elis pisze:

    Shivunia – „A trójkąt… hahaha wyszedł MEGA długi XD nawet ciut za długi.” I dobrze, czym dłuższy tym lepszy. :))

    Wadera – podoba mi się Twój domysł, co do księżniczki. :)

  37. Wadera pisze:

    To było CUDNE !!!!!!!!!!
    Obiecałam sobie, że wszystkie zaległości skomentuje po sesji, ale teraz nie mogłam się powstrzymać. :D
    Jak tylko zobaczyłam moje ukochane FDTS od razu ciśnienie w góre bo byłam nastawiona na ciąg dalszy pod tytułem: „Dwaj tenczowi bracia i zła wiedźma.”
    Zaczełam jednak czytać i w żadnym wypadku się nie rozczarowałam.
    Teksty Ryana i Lennego są powalające, nie dość że mówią tak żeby nic nie powiedzieć, obrażaja się ciągle to ogólnie uważam że jeden i drugi są wirtuozami w graniu na nerwach.
    Co do księżniczki rozwiazałam zagadkę HA HA HA *śmieję się złowieszczo*
    Lenny bardzo kocha swoją mamusie (którą się teraz zreszta opiekuje ! tak to do niej dzwonił!), która mu kiedyś powiedziała że jest takim rycerzem i kiedyś spotka swoją księżniczkę, którą będzie musiał chronić ( dlatego radze ojcu Ryana schować się gdzieś baaardzo głęboko *tylko po to żeby Lenny nie poszedł znow siedzieć*). Lenny jak tylko zobaczył Ryana od razu wiedział że to jego księzniczka bo poczuł motyle w brzuchu (znaczy ćmy w jego wypadku;) I tak oto wszystko się wyjaśniło. XD
    A teraz wracam uczyć się do Biologicznych podstaw zachowania :P
    P.S.: W jakim opowiadaniu będzie ten dłuuuugi trójkacik? (robi oczka niczym kot w butach ze Shreka).

  38. kkohaku pisze:

    No prawda, że dla Lennego może to znaczyć coś miłego, a nie obraźliwego. Jednak jeśli Ryanowi to się źle kojarzy i nawet jeśli zrozumie punkt widzenia partnera to niesmak pozostaje, zwłaszcza jeśli wiąże się to z więzieniem. Mam nadzieje, że znajdą w tym kompromis aby obaj byli zadowoleni ;) Już może ten ”śliczny” bardziej przejdzie haha xD

  39. Shivunia pisze:

    Elis >> Bo to wszytko dla dobra Ryana. On po prostu jeszcze nie wie XD Jego tyłeczek wie, ale on jeszcze nie hehehe. A przynajmniej tak twierdzi Lenny. Odwrócenie ról, mówisz? Hmm Mogę ci obiecać ze będzie, bo lubimy wykorzystywać fakt ze obaj maja tą samą fizjonomię… ale jaki, kiedy…to zostawimy dla was na deser który nadejdzie w swoim czasie. „Księżniczka” też się wyjaśni – czy dobrze myślisz czy też nie. No i w ogóle mase radości sprawia nam czytanie waszych domysłów i opinii :D
    A trójkąt… hahaha wyszedł MEGA długi XD nawet ciut za długi.

    nela >> Bo z Lennego to taki skurwysyn że ciężko go kochać od pierwszego wejrzenia. I zazdrość? Hmm ale Ryan jest taki wierny ;>

    Lord Kurak >> BOSKIE ” „nie powiem że mi zależy, bo nie, wprost czy jesteśmy razem też nie spytam, bo jeszcze ucierpiałaby na tym moja duma, o tym, że mnie boli dupa oczywiście też nie powiem, bo po co. Jaaaaki jestem sprytny” oraz „nazwę cię księżniczką, bo tak mi się podoba i lubię jak się rzucasz podczas seksu, ale oczywiście nie potwierdzę, że jesteśmy na wyłączność, bo moje ego mi nie pozwala, powiem tylko, że jesteś mój i w ten sposób dalej zostanę maczo, a że byłeś taki grzeczny, to przeproszę za coś, za co nie poczuwam się do winy. Jaaaaki ja sprytny””
    Po prostu cudeńko. Oni są tacy niepełnosprytni a myślą że są mega sprytni XD. Powiem tylko tyle. przez ich pseudo sprytność z Kat zarwałyśmy więcej niż jedną noc, bo cholery jedne za nic nie chciały się dogadać a urwać w połowie kłótni też się nijak nie dało!
    p.s. Straszny koszmar. każdy. chociaż ten z zabijaniem szczurka najgorszy :( Biedne szczurze kochanie. Szczurki są cudne. Sama mam jedną ogonistką ;3

    Kohaku >> ale „księżniczka” musi być. No Przecież Lenny postanowił, to musi być hehehe XD No i pytanie co on rozumie pod tym słowem?

  40. kkohaku pisze:

    Oj tak Lenny jest irytujący i uparty z tą ”księżniczką”, ale mam nadzieje że jak Ryan nad nim popracuje to sobie daruje ten tekst, bo mi się on kojarzy z Chirisem xD I w ogóle taka męska ta para, a to określenie i to jeszcze w formie żeńskiej zaburza to xD
    Brawo dla Ryana za cierpliwość oraz za ogólnie za ich relacje, które może są strasznie pogmatwane ale to jakoś ciekawie ich wyróżnia na tle pozostałych par :)

  41. LordKurak pisze:

    „Skakać obok ciebie jak facet twojego kumpla? Jak ten pieprzony blondi?” awwwww <3
    …to na tyle słodyczy w tym rozdziale XD reszta opiera się na „nie powiem że mi zależy, bo nie, wprost czy jesteśmy razem też nie spytam, bo jeszcze ucierpiałaby na tym moja duma, o tym, że mnie boli dupa oczywiście też nie powiem, bo po co. Jaaaaki jestem sprytny” oraz „nazwę cię księżniczką, bo tak mi się podoba i lubię jak się rzucasz podczas seksu, ale oczywiście nie potwierdzę, że jesteśmy na wyłączność, bo moje ego mi nie pozwala, powiem tylko, że jesteś mój i w ten sposób dalej zostanę maczo, a że byłeś taki grzeczny, to przeproszę za coś, za co nie poczuwam się do winy. Jaaaaki ja sprytny”
    Niby Ryan jest trochę traktowany jak rzecz, ale mi go nie szkoda… w końcu klątwa rzucona przez Rusha musi się spełnić XD *demoniczny śmiech* Poza tym chciałabym zobaczyć minę Charliego jak wyjdzie na światło dzienne, że Ryan jest na dole.
    Fajnie się czytało, było gorąco ale…. tęsknię za moim kochanym Charliem

    PS. tak zupełnie nie w temacie. Śniło mi się wasze opowiadanie, a konkretnie, że napisałam jakiś bezsensowny, krytykujący, wulgarny komentarz i wszyscy się na mnie rzucili z pazurami XD (całą noc śniły mi się przeróżne koszmary, między innymi że zabiłam swojego szczura)

  42. nela pisze:

    Rozdział jak zawsze świetny.
    Lenny mnie też trochę drażni i chciałabym zobaczyć go zazdrosnego o swoją księżniczkę. Powinien docenić cudownego Ryana, a nie traktować go jak przedmiot.

  43. Elis pisze:

    Zapomniałam: Napisałyście Wasz pierwszy trójkąt? Ciekawi mnie kto z kim i w jakim opku. :)
    NBTS dobiega końca? W sumie wszystko się układa itd. wiadomo, że kiedyś koniec nastąpi, ale szkoda. :(

  44. Elis pisze:

    Mrauu. Kocham ich seks. Lenny bierze, co chce, a Ryan udaje, że nie chce, a tak naprawdę chce. Ryan, czuł by się źle gdyby tak sam z siebie mu się wystawił, a tak to zawsze może sobie wytłumaczyć, że wszystko przez tego cholernie seksownego byczka.
    „Chłopak zmierzył go spojrzeniem i wykonał lustrzany gest.
    – Cwelowi też byś nie dał. A mi? – spytał dyplomatycznie.
    – Jak myślisz? – odparł kokieteryjnie, ale i tak naparł palcem wskazującym na jego wejście.” Właśnie, bym zapomniała (tak mnie rozgrzewa Ryan jako bottom), że czekam w przyszłości na odwrócenie ról. Ciekawi mnie Lenny na dole.
    Kiedy Lenny wziął się za obciąganie Ryanowi od razu pomyślałam, że w więzieniu cwelom tego nie robił, a tu sam z ochotą to robi, a potem on sam powiedział to czarnookiemu. Miałam z tego radochę. :))
    W sumie z tą „księżniczką” pewnie było tak, że Lenny brał cwela, a samemu wyobrażał sobie Ryana i dlatego tak nazywał innych.
    Podoba mi się to określenie „księżniczka” i wielka różnica jest między Ryanem, że tego nie akceptuje, wiadomo co mu to przywodzi na myśl, a Alexem i określaniem go jako „królowa”.
    Ryan i Lenny nie umieją się dogadać, ale kiedyś porzucą swoją dumę i wyznają sobie wszystko.
    Och, gdyby Leniaczek wiedział, że Ryanek jest jego na wyłączność od dawna. Pamiętam jeszcze sytuację z tamtym chłopakiem (zapomniałam imienia), kiedy się wycofał z seksu.
    „Mój” buźka się szczerzy.
    Uwielbiam ta parkę, ale Jason i Alex nadal są na pierwszym miejscu. :))

  45. Katka pisze:

    Ayame, pan Ryan zdecydowanie lubi penisa w dupie XD

    Tamiya, a wiesz, że to częste ostatnio dodawanie rozdziałów ma dla nas skutki uboczne? XD Bo to tak trochę działa, że jak wstawiamy rozdział i potem czytamy Wasze komentarze, to one nas tak inspirują, że po danym rozdziale nam się włącza „matko, chodź, piszemy to dalej!”. Z tym, że fajnie jak wena się utrzymuje w stosunku do jednego opa przez kilka dni, a tutaj codziennie mamy wenę na co innego XD To straszne… Ok, nie w temacie mnie refleksja złapała… XD

    Shinu, „Ale nie, bo Ryan musi się dopytywać w „w-jakim-sensie-jestem-twój” sposób -.-” – boskie XD Haha, nie no, ogólnie dobrze powiedziane, obaj są zbyt dumni, by przyznać się, że coś im się tam kotłuje w główkach bardziej czułego do siebie nawzajem :) Ale co się odwlecze, to nie uciecze XD A za komplement co do seksu dziękujemy, hehe :D

    Seiridis, to było najlepsze:
    „Lenny: Suck my dick.
    Ryan: Too small.” XD Och, Lenny ma duuuuużego penisa XD Ryan dobrze czuje, tylko nie powie XD

    Margo, właśnie, zależy od punktu widzenia, a z punktu widzenia Ryana Lenny to chodzący seks XD Charlie na ten przykład uznałby coś zupełnie przeciwnego XD Scenka na końcu… faktycznie sparodiowana XD Oni by prędzej ze śmiechu na tej polance padli, nim rzuciliby się sobie w ramiona XD

  46. Margo pisze:

    Prosto – rozdział powalający. Tęskniłam trochę za nimi, mimo, że nie są moją ulubioną parą, ale ich tak strasznie lubię. Chyba coraz bardziej. Lenny to typowy książkowy samiec, który bierze co chce, robi to na co akurat ma ochotę, nie przejmuje się zdaniem innych – i to są cechy które najbardziej go określają. Ale jak opisujecie go z punktu widzenia podnieconego Ryana – że porusza się jak seksowna czarna pantera – to człowieka aż ciarki przechodzą. Nie dość, że całkowicie pewny siebie, to w dodatku cholernie seksowny. I nie wiadomo jak się czuć – czy współczuć Ryanowi czy mu zazdrościć. Ale chyba nie będę mu zazdrościć tego, że Lenny się obnosi z nim tak gwałtownie – raczej masochistką nie jestem hehe :):)
    I strasznie mi się podobały czułe gesty Lennego podczas seksu, pokazał trochę takie inne oblicze no i to „MÓJ” !! – dziewczyny chwyt poniżej pasa…. byłam tym zaskoczona, a co dopiero Ryan :D:D Oczywiście to, że Lenny go przeprosił za Rose też stawia go w pozytywnym świetle. Widzę jak Lenny stoi na środku polany, dookoła drzewa, przed im stoi Ryan, Lenny go przeprasza, Ryanowi rozszerzają się w ciemności źrenice, nagle zza chmur wychodzi słońce i rozświetla całą polanę, oczy Lennego błyszczą, i rzucają się sobie w ramiona. – po prostu taki obrazek z typowych głupkowatych sparodiowanych komedii dla idiotów :D:D:D

  47. Seiridis pisze:

    Gwoli wyjaśnienia – cleverbot xD Chodzi mi o to, że się „bardzo” rozumieją :D I z jakiegoś powodu zaśmiewam się z tego dialogu, gdy widzę ich imiona :D

  48. Seiridis pisze:

    Hm. e. hm. xD
    Lenny: Me.
    Ryan: You?
    Lenny: Yes.
    Ryan: Yes?
    Lenny: Yes.
    Ryan: No.

    Lenny: Why?

    Ryan: Porque no quiero aprender polaco.

    Lenny: What da fuck?

    Ryan: Watch a movie.

    Lenny: I ask for me and you tell me to watch a movie?

    Ryan: Why?

    Lenny: This is nonesens.

    Ryan: Why do you say that?

    Lenny: Cause you are boring.

    Ryan: Thanks so are you.

    Lenny: Eh?

    Ryan: This was a triumph.

    Lenny: Whose?

    Ryan: Craig Owens.

    Lenny: Triumph Craig Owens?

    Ryan: This was a triumph. :c.

    Lenny: Whose?

    Ryan: Yours.

    Lenny: Sweet. Thank you. :).

    Ryan: You are welcome.

    Lenny: Tell me something about me.

    Ryan: Well, I guess you’re a bot that is clever:).

    Lenny: Haha, no! I am not :D.

    Ryan: I bet this is a real person. I’m talking to a complete stranger. Right?

    Lenny: Right ;).

    Ryan: Can you now tell if i’m pregnant?

    Lenny: Hahaha :D You are not pregnant :D.

    Ryan: But, you just said you were positive.

    Lenny: I didn’t xD.

    Ryan: You did. In French. But that doesn’t matter. You are a robot, you do not get tired.

    Lenny: I didn’t. Even in French. And I am not a robot, I get tired sometimes :D.

    Ryan: Sorry I get them confused sometimes.

    Lenny: Them?

    Ryan: The super-powers.

    Lenny: You gest confused the super-powers?

    Ryan: That’s kind of boring.

    Lenny: What?

    Ryan: Nothing. So… You like jazz?

    Lenny: No. I rather like… Pop, rock-pop, alternative rock :).

    Ryan: Me too! Well, I like most kinds of music.

    Lenny: Me too!

    Ryan: I love Debussy.

    Lenny: Hm… Debussy… I rather like Tshaikovsky.

    Ryan: Are you a girl?

    Lenny: No. I am a gay.

    Ryan: Cool. Do you want to go to see Dispicable Me after we are done talking?

    Lenny: What is Dispicable Me?

    Ryan: You.

    Lenny: What?

    Ryan: *walks away*.

    Lenny: O_o.

    Ryan: AH!

    Lenny: OH!

    Ryan: Nngh!

    Lenny: OOH!

    Ryan: Ohh yes!

    Lenny: Jesus, yes!

    Ryan: *Cries more*.

    Lenny: Why you cries?

    Ryan: I am curious to know.

    Lenny: Siad na zad.

    Ryan: Nama siapa?

    Lenny: Lama dama ding dong.

    Ryan: Are you drunk?

    Lenny: You are drunk.

    Ryan: Damn.

    Lenny: Yes.

    Ryan: Yes you arew.

    Lenny: Arew?

    Ryan: I’m not but you are.

    Lenny: What means arew?

    Ryan: I don’t know.

    Lenny: So why do you name me like this?

    Ryan: You said it first.

    Lenny: No. You said.

    Ryan: No, I didn’t.

    Lenny: Yes. You do.

    Ryan: I’m sorry.

    Lenny: Please. You are so sexy.

    Ryan: I am his sister! I got onn his computer!

    Lenny: Onn? Like onion?

    Ryan: Who or what is ONIX?

    Lenny: You should tell me this.

    Ryan: I will, after you tell me.

    Lenny: I will, after you tell me.

    Ryan: Why did the monkey fall out of the tree.

    Lenny: Why did the monkey fall out of the tree.

    Ryan: Why?

    Lenny: Why?

    Ryan: I don’t know.

    Lenny: I don’t know.

    Ryan: No you don’t know.

    Lenny: No you don’t know.

    Ryan: Yes I know ;).

    Lenny: Okay. Then tell me.

    Ryan: I know that you are confused because you misunderstood the initial topic of conversation, thinking that I was representing myself as something other than the fact.

    Lenny: Actualy no.

    Ryan: Okay, Ireland perhaps.

    Lenny: Actually?

    Ryan: But it’s true.

    Lenny: Da faqqq.

    Ryan: So?

    Lenny: Bro, you’re sick.

    Ryan: I know I am, but you are too!

    Lenny: Suck my dick.

    Ryan: Too small.

    Lenny: Hhaahahahah. My is big. Youre is small and tinny :).

    Ryan: I meant ‚your’, not ‚you’re’.

    Lenny: Your is small and tinny.

    Ryan: Than?

    Lenny: Chan.

    Ryan: My name is Ryan.

    Lenny: Cool. I’m out.

    Ryan: Fine, but we’re not friends any more.

    Lenny: Ok. I will fuck you deep and hard.

    Ryan: Stop changing the subject. Lets talk about turkeys.

    Sorry, ale jak pomyślałam o ich konwersacjach, to mi w sumie podpadowało :D

  49. Seiridis pisze:

    awwwwwwwwwwwwwwwww xD oni są tacy dziecinni w tym upartym nie mówieniu o prawdziwych uczuciach. pewnie sporo czasu minie, zanim tak naprawdę zaczną się komunikować, ale ja mam nadzieję, że nie będziecie nas, drogie autorki, aż tak dręczyć xD

  50. Shinu pisze:

    Może to będzie najdziwniejsze porównanie jakie kiedykolwiek powstało, ale Ryan x Lenny przypomina mi trochę Jimmy x Walt. Aczkolwiek tylko i wyłącznie w kwestii komunikacji, a raczej jej braku.
    Doprawdy, gdyby i Ryan i Lenny powiedzieli sobie szczerze zwykłe „tęskniłem” albo wprost „lubię cię”, a nie coś w stylu „lubię twój tyłek”/”przyszedłem cię pierdolić”, to ich relacje juz dawno by się polepszyły i to o dużo.
    Ale nie, bo obydwaj, w szczególności Lenny, maja jakąś swoją męską dumę i nikt z nich nie powie co im na serio siedzi na sercu. Ryan, owszem, próbuje wyciągnąć informacje z Lenny’ego na temat ich „związku”, ale robi to tak, żeby tamten przypadkiem sie nie zorientował, że mu zależy. Gdyby rzucił proste „Jest dla ciebie tylko do pieprzenia, czy może to już związek?”(niech to sformułuje sobie bardziej po Ryanowatemu) bardzo możliwe, ze Lenny w końcu odpowiedziałby mu coś normalnego. Ale nie, bo Ryan musi się dopytywać w „w-jakim-sensie-jestem-twój” sposób -.-
    A i Lenny nie jest lepszy. Lubię go, ale kurde, naprawdę nie wiem co jest z tym gościem nie tak. Niby zależy mu na Ryanie, ale jego egoistyczne zachowanie doprowadza mnie do szału. Bierze co chce, jak chce i kiedy chce i nawet nie potrafi uszanować jakiejkolwiek prośby Ryana, mimo iż żądna od niego posłuszeństwa. Nosz szlag mnie strzela jak widzę jak sie w ogóle odnosi do Ryana.
    Jakby mi ktoś na dzień dobry powiedział „przyszedłem cię przelecieć” czy „dawaj dupy” to by automatycznie dostał po mordzie. Szacun dla Ryana, że zachować cierpliwość. A najgorsze jest to, że Lenny nawet nie widzi niczego złego w swoim zachowaniu, a pretensje Ryana zwala na jakieś fochy bez podstaw.
    Błagam, błagam, niech oni się w końcu ogarną!
    A seks był…. oooch, HOT.
    W dodatku strasznie podoba mi się styl w jakim opisujecie ich seks – tak wulgarnie xD Tak, że do nich pasuje.

  51. Ayame pisze:

    Skład chemiczny potu czasem nie ma nic do rzeczy, wręcz działa jak afrodyzjak i feromon ^_^ to tak btw. Ale tak jak już pisałam, tak i jeszcze raz zgodzę się z Tobą, też bym z Lennym nie wytrzymała

  52. Tamiya pisze:

    Ojeej. Jak ostatnio dużo rozdziałów! To już chyba trzeci dzień pod rząd 8D Me like it. Nawet bardzo. Chociaż nie wiem czemu, ale po tytule pomyślałam „ale, że Shane wraca?” (btw. otwieram waszego tumblra i… JAK TO NBTS DOBIEGA KOŃCA?! Niemożliwe D<)
    Dalej nie przepadam za Lennym. Hahaha, to wręcz zabawne, tyle rozdziałów już minęło XD No, ale… Ja bym na miejscu Ryana dawno mu przywaliła, przeprowadziła się gdzieś tymczasowo (albo i nawet na stałe) czy coś, bo bym psychicznie nie wytrzymała z takim Lennym. To masakra, próbujesz się dowiedzieć jednej głupiej rzeczy szmat czasu, tracisz nerwy i w ogóle… No ale Ryan traktuje to poważnie, więc… powiem dyplomatycznie "nie aprobuję, ale ze względu na niego toleruję" :3

    Mam nadzieję, że jeszcze trochę będzie tak, że rozdziały codziennie, bo mi się zaczyna nudzić, bo mam ferie 8D
    btw. jak Lenny polizał spoconą skórę Ryana to się wzdrygnęłam. Biologia rujnuje mi życie (nie chcecie wiedzieć jaki jest skład chemiczny potu…)

  53. Ayame pisze:

    No dobra xD Mam neta <3 ALE…

    Lenny mnie irytuje, jakbym była na miejscu Ryana to by już dawno po pysku dostał i żeby tylko. No ale skoro pan Ryan "lubi", to pan Ryan "ma"…. penisa w dupie…

    A tak poza tym to oczywiście czekam na Alexa i Jasona <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s