Fire Dragon Tattoo Studio – 89 – Ewakuacja

Marg wychyliła się do przodu, opierając łokcie o fotel pasażera i kierowcy.
— Czy na pewno nic nie powinnam o niej więcej wiedzieć? — zagadała siedzących z przodu braci.
Była skromnie, ale bardzo ładnie ubrana. Sukienka drogiej firmy nie rzucała się w oczy, a jej delikatny, kwiatowy motyw na niebieskim materiale podkreślał szczupłą figurę pokojówki. Do tego włosy miała staranniej niż zwykle uczesane. Jak sama twierdziła, czuła się, jakby jechała na jakiś bal dobroczynny, a nie odebrać kogoś z lotniska.
— Nie, nie musisz — odparł Alex. — Znasz jej imię. Wiesz, jak się zachować. To wystarczy. W końcu jeszcze nie zostałaś przedstawiona naszym rodzicom, więc…
— Jesteś spoza — wszedł mu w słowo Rush. — Ciesz się. Potem musiałabyś znać nazwiska jakichś dawno nieżyjących snobów.
— Richard — skarcił go Alex, ale chyba bardziej pro forma, niż jakby naprawdę żal było mu ich świętej pamięci przodków.
— Och — bąknęła Marg niemądrze. — Rush mi mówił, że to modelka, więc chyba w języku biznesowym z nią nie będę musiała rozmawiać, co? — Zaśmiała się dość nerwowo. Wiedziała, że ludzie statusu Greyów mogą być sztywni, ale kiedy Rush ją uświadomił, kim jest Jeane, miała nadzieję, że będzie… luźniej.
— Richard — poprawił ją Alex.
— I spoko. Jak widzisz na moim przykładzie, nie każdy tam jest taki sztywny jak Alex — zażartował młodszy Grey. — Jeane jest cwana i bystra, ale czasami udaje idiotkę.
— Myśli, że mi się to podoba. Albo że tego od niej oczekuję, skoro jest ładna — dodał kierujący samochodem Alex z nieskrywaną ironią w głosie.
— Czyli… jedziemy po nią, a potem od razu do hotelu, tak?
— Dokładnie tak. Jutro planujemy kolację. Liczę, że się zgodzi.
— A ja mam nie mówić, że jestem… pokojówką, tak? Uprzedziłam dziewczyny z pracy, żeby mnie nie rozpoznawały — dodała Marg nieśmiało.
— Cudownie, Marg. — Rush uśmiechnął się z uznaniem. — Tylko czekaj… w takim razie jakie jest nasze „love story”?
— Poznaliśmy się w salonie gier? — Zaśmiała się dziewczyna.
Alex aż pokręcił głową. Liczył, że Jeane nie będzie zadawać pytań.
— A ty jesteś…? — spytał jednak, już woląc nawet taką wersję niż żadną. Nie miał dzisiaj w ogóle głowy do niczego.
— Pracuję w branży rozrywkowej? — zaproponowała Marg. — Gry to jedyna rzecz, o której mogę powiedzieć coś więcej niż o sprzątaniu pokoi. A jeśli Jeane się tym nie interesuje, to chyba nie będzie wnikać w temat? — spytała z nadzieją.
Alex musiał przyznać jej rację.
— Miejmy nadzieję. Nie chcę cię urazić, ale mam nadzieję, że w ogóle nie będzie tobą zainteresowana.
— Mhm. — Marg pokiwała pokornie głową. — Jestem tylko atrapą.
— Bardzo atrakcyjną i miłą atrapą — odpowiedział Ryan ze śmiechem.
Dziewczyna uśmiechnęła się i nic już nie dodała, bo właśnie rozglądali się za wolnym miejscem na parkingu przy lotnisku. Było już po siódmej, więc samolot, którym miała przybyć Jeane, powinien niebawem lądować.
Długo na szczęście nie szukali. Dwie minuty później szli na halę przylotów. Nad sobą mieli wysokie, szklane sklepienie wbudowane w metaliczną konstrukcję. Barierki też były oszklone, napisy duże i przejrzyste, a oni kroczyli po szarej, gładkiej posadzce. Każdy był spięty i nieswój. Marg, wiedząc, że Jeane jest modelką, była dodatkowo podenerwowana tym, jak ją kobieta odbierze. Niby nie miała kompleksów. Zresztą jej atutem była nie tylko ładna twarz, ale też duży biust. A mimo to była nieśmiała.
Kiedy już czekali na narzeczoną Alexa, Rush objął swoją tymczasową dziewczynę ramieniem w talii. Pocałował ją w czubek głowy.
— Bez stresu — pocieszył ją.
Alex obok z dłońmi wbitymi w kieszenie idealnie dopasowanego garnituru, a Marg miała nadzieję, że w razie kłopotów Rush przejmie głos.
Musieli poczekać jeszcze kilkanaście minut, nim ludzie zaczęli tłumnie wychodzić. Alex wyłapał wzrokiem wysoką, smukłą dziewczynę o ciemnych, długich włosach, która miała na sobie drogą, firmową sukienkę do kolan oraz gustowne kolczyki i naszyjnik. Szła między ludźmi z radosnym uśmiechem i ciekawskim spojrzeniem.
Starszy z braci wymusił na ustach uśmiech i poczekał, aż narzeczona do niego podejdzie. Rush za jego plecami pomachał do Jeane przyjaźnie. Ona uśmiechnęła się szerzej na ich widok i podeszła szybko na swoich wysokich szpilkach.
— Kochanie! — Ucieszyła się, obejmując mocno Alexa. — Jak miło cię widzieć!
Ten także objął ją w pasie i nawet pocałował w policzek.
— Witaj — przywitał się. — Jak minęła podróż?
— Szybko i sprawnie. — Uśmiechnęła się i spojrzała na brata swojego narzeczonego. — Hej, Rush, fajnie, że też przyjechałeś mnie odebrać. I widzę, że nie sam.
Marg uśmiechnęła się przyjaźnie, czekając, aż Rush ją przedstawi, a on, nie puszczając jej, podszedł do Jeane. Ucałował ją w policzek.
— Witaj. I tak, nie sam. To jest Margareth Whisper. — Wskazał na Marg. — Spotykamy się już jakiś czas, ale to szzz, tajemnica. — Zaśmiał się, przystawiając palec do ust.
Oczy Jeane aż zabłysnęły.
— I ty mi nie powiedziałeś! — Udała oburzenie, po czym spojrzała na Marg i uścisnęła jej dłoń. — Miło mi, Jeane Watson.
— Marg, mnie także miło poznać narzeczoną Alexa. — Dziewczyna uśmiechnęła się, czując się dziwnie, kiedy mówiła tak o Alexie, do którego dotąd odzywała się per „panie Grey”.
Rush zaśmiał się przyjaźnie do gościa. Przyciągnął do siebie Marg, całując ją w skroń. Naprawdę dobrze grał rolę zakochanego.
— Mówiłem, że tajemnica. Na razie nie chcę zapeszać.
— Dobrze. Ale, och, jak tu ciepło! — rzuciła Jeane, nim ktokolwiek zdążył coś dodać. — Nie wiem, po co zabrałam płaszcz.
Alex w tym czasie przyglądał się im ze spokojem.
— Jeśli nie będzie padać, to faktycznie ci się nie przyda. Jednak proponuję teraz pójść odebrać twoje bagaże.
Jeane pokiwała głową na potwierdzenie.
— Nie mam tego dużo, zaledwie dwie walizki. Gdzie twój szofer? Ktoś to musi zabrać. — Rozejrzała się w poszukiwaniu kierowcy.
— Sami przyjechaliśmy — odparł ze spokojem Alex.
— Ou… — Zamrugała, zakładając włosy za ucho. — To… dziwne. Rush, pomożesz? — Zrobiła do niego maślane oczy.
— Oczywiście.
Alex w tym czasie skinął na nich dłonią i całą czwórką udali się po bagaże. Jeane trajkotała o podróży, o tym jak się cieszy, że ich widzi i o zakupach, które sobie zaplanowała. Dzięki temu oni nie musieli się wiele odzywać, chociaż sam fakt tłumów na tym wielkim lotnisku mocno utrudniał rozmowę. Dopiero kiedy wsiedli do Bentleya Alexa i ruszyli w stronę Miami Beach, mieli spokój. A Jeane zapytała:
— Kochanie, tęskniłeś?
Alex zacisnął usta na mniej niż sekundę. Nie tęsknił.
— Nie mniej niż ty — odparł ze spokojem, prowadząc samochód.
— Jesteś słodki. — Jeane ucieszyła się i wyjrzała przez okno, ale szybko ponownie spojrzała na narzeczonego i jego brata. — Jak tam sprawy firmowe i spotkania? Będę was mogła ukraść czasem?
— Jeśli znajdzie się chwila czasu. Wiesz, że ciężko pracujemy — odpowiedział Alex nadal tym samym, oficjalnym tonem.
— Wieczorami będzie można się spotkać w czwórkę na kolacji — zaproponował Rush, starając się okazywać więcej entuzjazmu niż brat.
— Świetny pomysł — pochwaliła Jeane, a Marg pokiwała twierdząco głową, ale nic nie dodała. — Kochanie, ale masz szofera, prawda? — Jeane nie mogła się powstrzymać przed powrotem do tematu. — Nie chcę taksówkami się po mieście wozić.
— Boisz się, kiedy ja prowadzę? Oczywiście, jeśli nalegasz, mogę kogoś wynająć, ale nie wiem, czy to konieczne.
— Alex, daj spokój, nie będziesz miał czasu jeździć ze mną codziennie na zakupy. Wiesz, że ja nie lubię prowadzić.
Anglik policzył w myślach do pięciu. Zapomniał o tym.
— To znajdę ci kogoś na ten tydzień. W ogóle, nie chciałaś zabrać jakiejś swojej przyjaciółki ze sobą do Miami, żebyś się nie nudziła, kiedy będę pracować?
— Nie, wiesz, większość jest teraz na sesjach i w rozjazdach. Najwyżej Marg mi potowarzyszy, jeśli będzie taka miła. Zrobimy sobie wspólny wypad na zakupy. — Uśmiechnęła się do „dziewczyny” Rusha.
Marg aż nieco poczerwieniała na myśl, że miałaby wydać fortunę na jakieś drogie ciuchy z Jeane.
— Tak, oczywiście — odpowiedziała jednak.
— Kupicie sobie coś ładnego — podchwycił Rush i poklepał dziewczynę po ramieniu.
Marg uśmiechnęła się do niego przelotnie. Czuła się nieswojo, ale nie pokazywała tego po sobie. Musiała się rozluźnić.
— No widzicie! Będzie cudownie — podsumowała Jeane. — Państwo Grey prosili o zdjęcia, więc mam ze sobą aparat — dodała, a bracia mogli się domyślać, że ich rodzice poprosili o nie albo z grzeczności, albo żeby ich jakoś sprawdzić. Nie było im z tego powodu do śmiechu.
— A właśnie, jeśli mowa o rodzicach. Co u nich? — zapytał Rush, starając się, żeby nie powstała nawet przez chwilę niezręczna cisza.
— Wasza mama ostatnio miała często migrenę — odparła Jeane ze smutną miną, choć nie wyglądała na szczerą. — Twierdzi, że to przez zaniedbanie pokojówki. Wiecie, za dużo kurzu i od razu pani Olivia choruje.
— Mogłaby sama kogoś w takim razie wynająć albo się tym zainteresować chociaż, a nie zwalać na ojca. Przecież wie, że dla niego nie jest to takim priorytetem — zauważył Alex.
— Racja, kochanie. A pani Olivia jeszcze bardziej ostatnio jest uczulona na ten cały brud i zarazki. Kazała nawet sztućce wymienić, kiedy usiedliśmy do kolacji. A jak dla mnie były wypolerowane na błysk.
Starszy z braci pokręcił głową z dezaprobatą. Sam był przewrażliwiony pod względem czystości, ale matka wchodziła już na wyższy poziom absurdu. No i była sprawcą jego problemów z brudem.
— Rodzice jedli ostatnio poza domem? Wiesz coś może na ten temat?
Marg słuchała tego wszystkiego z bezkresnym niedowierzaniem, a Jeane zamyśliła się, wydymając swoje ładne, pełne usta.
— Pan Martin wspominał coś o służbowej kolacji z tą taką firmą z Bristolu, z którą współpracujecie. Oj, nie pamiętam nazwy, jest dość mała. Ale czemu pytasz, kochanie?
— Bo zastanawiam się, czy matka jeszcze wychodzi z domu — odparł, a w jego głosie nie było słychać, jakby żartował.
— Służbowo na pewno. Muszą się razem pokazywać. My też będziemy to przerabiać. — Jeane westchnęła teatralnie, choć widać było jak na dłoni, że idealnie odpowiada jej ta rola.
Alex tylko skinął głową. Nic nie mógł odpowiedzieć. Nie podobało mu się to, ale nie miał wyboru.
Dalsza część podróży do hotelu minęła na opowieściach Jeane o tym, co słychać u ojca braci i nawet przekazała im kilka informacji o firmie. Łącznie ze statystykami, które o dziwo zapamiętała. Widać było, że wybrała karierę modelki nie dlatego, że nic innego nie potrafiła.

***

Jeane jęknęła z ulgą, zdejmując szpilki i rzucając je na bok. Potem boso przeszła po miękkim dywanie w apartamencie do salonu. Była padnięta po całym dniu spędzonym na mieście. Głównie jeździła po sklepach, ale też pozwiedzała Miami i nawet wybrała się do portu. Teraz jednak czuła, że jej nogi umierają, więc marzyła tylko o kanapie i lampce wina. No i towarzystwie, bo cały dzień skazana była na obecność milczącego kierowcy.
Kiedy w salonie nikogo nie zastała, zajrzała do małego pokoju tuż obok, który przystosowany był do pełnienia roli biura jej narzeczonego. W środku przy dużym biurku siedział mężczyzna i w całkowitym skupieniu wypełniał dokumenty na komputerze. Jeane uśmiechnęła się na jego widok i założyła włosy za ucho, nim weszła do środka.
— Bardzo jesteś zajęty? — rzuciła na powitanie.
Alex uniósł na nią swoje chłodne spojrzenie, po czym pokręcił głową.
— Nie. Jak było na mieście? — spytał uprzejmie.
— Miami jest bardzo ładne — odpowiedziała z dystansem, podchodząc do biurka i siadając na jego skraju. Pomasowała dłońmi łydkę. — Ale nie wiem, jak ty znosisz upały.
Grey spojrzał na jej pośladki, widząc, że te przytrzaskują kilka kartek. Uniósł szybko wzrok na twarz narzeczonej, starając się o tym nie myśleć.
— Nie powiem, trudno było się przyzwyczaić. Ale taka pogoda ma też dobre strony.
— Na pewno sprzyja opaleniźnie. — Uśmiechnęła się, chociaż kiedy spojrzała na wciąż jasną, przynajmniej w porównaniu do Rusha, skórę Alexa, zachichotała. — Ale pewnie ty nie bywasz na plaży, kochanie?
— Nie. Nie mam na to czasu. A poza tym Richard jest tu dłużej, dlatego jest bardziej opalony — wyjaśnił, zadowolony, że prowadzą taką rozmowę o niczym. Jeane pod tym względem była dobrym rozmówcą.
— To może z nim się wybiorę na plażę któregoś dnia, jak ty nie masz ochoty, kochanie? Co myślisz? — zapytała, zaczynając rozmasowywać sobie drugą łydkę.
Mężczyzna spojrzał na nią czujniej, po czym wstał ze swojego fotela i podszedł do niej od przodu. Delikatnie ujął w dłonie jej twarz i dotknął nosem jej czoła.
— Bardzo dobry pomysł. Richard nie będzie miał nic przeciwko — odparł i spojrzał jej w oczy, odsuwając twarz. — Pójdź się umyć i połóż, skoro bolą cię nogi.
Jeane spojrzała mu żywiej w oczy. Była bardzo ładna i nosiła delikatny makijaż. Jej długie włosy były zdrowe i gęste, a sukienka uwydatniała jej regularne kształty.
— A może położysz się ze mną? — zaproponowała, unosząc lekko stopę i delikatnie pocierając jej wierzchem o łydkę narzeczonego.
Alex, mimo nagłego dreszczu niechęci, ze spokojem zaprzeczył gestem głowy.
— Nie. Mam jeszcze sporo do zrobienia.
— Kiedy spytałam, czy jesteś zajęty, powiedziałeś, że nie — przypomniała mu, wyciągając dłoń do jego koszuli i z kuszącym uśmiechem wysunęła mu jej przód ze spodni.
— W tej chwili, Jeane — odparł sucho i delikatnie ujął jej dłoń, odsuwając od swojego ciała. — Mam jednak dużo do zrobienia na jutro.
— Zatrudnij sekretarkę — zamruczała albo nie rozumiejąc odmowy, albo udając, że nie rozumie.
Stanęła na równe nogi i cmoknęła Alexa w szczękę lekko umalowanymi ustami. Alex tylko cudem powstrzymał się, żeby się nie cofnąć. Chwycił ją jednak za ramiona, unieruchamiając.
— Nie mam zaufania do sekretarek. A poza tym, jak ty byś się czuła, jakby jedna cały czas tu siedziała?
— Bezpieczna, kochanie. Wierzę w twoją lojalność. — Zaśmiała się i objęła go mimo jego słów za szyję. Była niebezpiecznie blisko. — Alex, rozluźnisz się… — szepnęła.
— Jeane. — Załapał jej dłonie, odsuwając od siebie. Pocałował ją szybko w czoło. — Nie. Praca czeka. Nie mogę sobie na to pozwolić. — I nie chcę, dodał w myślach, czując, że sytuacja jest dużo trudniejsza niż zwykle bywała. Że związek z Jasonem powodował, że jego narzeczona była bardziej odpychająca.
— Jesteś dla siebie zbyt wymagający. — Westchnęła i cmoknęła go delikatnie w usta. Alex aż czuł jej biust na swojej klatce piersiowej, kiedy się przysunęła.
Zacisnął oczy, starając się o tym nie myśleć. Do tego kończyły mu się pomysły, jak ją zniechęcić, a przychodziły do głowy bardziej abstrakcyjne. Takie, które zrujnowałyby cały plan, który powziął z Rushem.
Poczuł, jak Jeane obejmuje go ponownie za szyję i wspina się na palce, całując go ponownie w usta, tym razem mocniej. Jej dłoń wsunęła się w jego jasne włosy na karku, a kobiece ciało przycisnęło się do niego. Zastygło jednak nagle, kiedy komórka Alexa leżąca na biurku rozdzwoniła się.
Mężczyzna od razu odsunął się od swojej narzeczonej. Przeprosił ją jeszcze grzecznie i odebrał telefon. Nie spojrzał nawet na wyświetlacz, błagając w duchu, żeby okazało się to czymś ważnym.
— Hej, królowo, jak się trzymasz? — Usłyszał w telefonie zachrypnięty głos, kiedy Jeane patrzyła na niego wyczekująco.
Aż zamrugał i odsunął się od narzeczonej jeszcze kilka kroków.
— Tak. Dobry wieczór… Tak, dokumenty dla pana są już przygotowane — odparł do telefonu, rzucając narzeczonej przepraszające spojrzenie.
Ona uśmiechnęła się do niego, ponownie siadając na biurku i czekając. Po drugiej stronie telefonu za to nastała chwila wymownej ciszy.
— Problemy…? — rzucił wreszcie Jason.
— Nie, nie było żadnych problemów, a przynajmniej nie takich, których nie da się rozwiązać. Oczywiście końcową umowę podpiszemy dopiero po obustronnych konsultacjach — ciągnął dalej to przedstawienie, stając tuż przy oknie i nie patrząc na narzeczoną. Liczył, że Jason zrozumie chociaż częściowo, o co mu chodzi. No i widział w tym telefonie plan ucieczki. Żałosny, ale zawsze jakiś.
Jeane czekała cierpliwie, sięgając po jeden z dokumentów leżących na biurku i z nudów go przeglądając. Jason za to odpowiedział:
— Bardzo chętnie się z tobą skonsultuję, może nawet teraz? I… wyjdź do innego pokoju może? — zasugerował.
— Nie, niestety to niemożliwe. Jutro wieczorem niestety też nie, mam zaplanowaną kolację — odparł i spojrzał na swoją narzeczoną, dając jej znak, że mówi o niej i ich wspólnym wypadzie do restauracji.
Jeane uśmiechnęła się radośnie i cmoknęła do niego w powietrzu.
— To zbieraj dupcię i przyjedź teraz — odmruknął Jason.
Alex także lekko się uśmiechnął. Przedłużał rozmowę dla pozoru, ale już wiedział, że zaraz zwieje stąd jak szczur.
— Tak, dobrze… Rozumiem… Zobaczę, co da się w tej kwestii zrobić. Oddzwonię do pana za piętnaście minut… Tak, dziękuję, do widzenia — mówił, robiąc między kolejnymi słowami przerwy, jakby faktycznie z kimś coś ustalał. Potem, nie czekając na odpowiedź kochanka, rozłączył się i od razu włożył telefon do kieszeni spodni.
— Biznesowe sprawy? — spytała Jeane, jakby nie wiedziała. Odłożyła dokument na stertę innych.
— Niestety tak. Bardzo pilne, więc muszę wyjść — odparł, podchodząc do niej. Położył jej dłoń na ramieniu. — Wybacz — dodał i zaczął zbierać z biurka kilka dokumentów, po czym kucnął, żeby wyjąć z zamkniętej szuflady jeszcze jedną teczkę.
— Och… — Kobieta zrobiła zawiedzioną minę. — To może zrobię sobie gorącą kąpiel… Czekać na ciebie, kochanie?
— Nie. Zapewne bardzo późno wrócę, więc lepiej, żebyś się wyspała — odparł, wstając i zabierając potrzebne rzeczy do czarnej, skórzanej teczki.
Jeane przytaknęła i wstała z biurka.
— Mam nadzieję, że nie masz żadnych kłopotów? — dopytała, zaniepokojona tym, że Alex tak późno musi widywać się z klientami.
— Nie, jednak… — Urwał, patrząc na narzeczoną twardo. — Chcę, żeby rodzice byli z nas zadowoleni. Żeby byli dumni ze mnie i z tego, co osiągnąłem, dlatego robię wszystko, żeby interesy szły doskonale. A to… to niestety czasami wymaga poświęceń w takich sytuacjach. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
Jeane pokiwała gorliwie głową.
— Oczywiście, wiem, jak liczy się dla ciebie uznanie rodziców. W takim razie jedź, skoro to takie ważne. — Uśmiechnęła się delikatnie.
W końcu od dobrych interesów firmy zależał też jej dobrobyt. Na to stawiała, godząc się na małżeństwo z Alexandrem. Mężczyzna jej się podobał, ale jego wygląd raczej był kwestią drugorzędną w stosunku do tego, co sobą reprezentował i jakim był człowiekiem w świecie biznesu. Więc nawet jeśli teraz jechał do swojej kochanki, nie przeszkadzało jej to. Sama przecież, będąc w Anglii przez te miesiące, nie żyła jak zakonnica.
— Jeszcze raz przepraszam — powiedział Alex i nim wyszedł z gabinetu, skinął jej głową na pożegnanie.
— Nie martw się. Do widzenia, kochanie!
Alex już nic nie odpowiedział. Zabrał tylko przypadkowo spakowane dokumenty, ubrał się i wyszedł z apartamentu. Kilka minut później już jechał w stronę mieszkania kochanka.
Kiedy dojechał na miejsce i zaparkował na podjeździe, drzwi do domu Jasona się otworzyły. Najwyraźniej tatuażysta zobaczył jego samochód przez okno. Stał teraz w progu, patrząc czujnie na Bentleya i kierowcę. Ten wyszedł z auta na pozór spokojnie. W środku zostawił teczkę z dokumentami i podszedł do Jasona.
— Wejdź — rzucił na powitanie.
— Co jest? — spytał tatuażysta, wchodząc z powrotem do mieszkania.
Alex wszedł za nim i od razu zamknął za nimi drzwi. Nie racząc odpowiedzieć kochankowi, podszedł do niego blisko i chwyciwszy go za kark, przyciągnął do krótkiego pocałunku.
— Zadzwoniłeś w samą porę.
Jason zamrugał, ale objął go w pasie długimi ramionami.
— Jeane? — mruknął domyślnie.
— Tak — potwierdził Alex, opierając czoło o ramię tatuażysty, który od razu objął go, przyciskając do siebie.
— To nocujesz u mnie? — spytał, głaszcząc go po plecach.
— Nie. Muszę wrócić w nocy.
— Okej, jak musisz. Do czegoś doszło? — dopytał, nie wiedząc w sumie, czy Alex chce o tym rozmawiać, czy nie. Ale mógł spróbować.
— Nieistotne — odparł Anglik, nadal wspierając się o kochanka. — Chodź do salonu — dodał w końcu i chwyciwszy go za dłoń, pociągnął go w tamtym kierunku.
Gospodarz poszedł za nim. Zdjął z kanapy rzucone na nią szkicowniki i kilka ołówków. Odłożył wszystko na stolik, na którym spoczywała jeszcze jedna kartka z powstającym wzorem. Był w fazie początkowej, ale wyglądało na to, że powstanie rumak. Obok na stoliku leżało zresztą zdjęcie konia, którego rysował Jason, ale ten na wzorze był przerobiony. Miał ubytki w ciele, widać było częściowo jego żebra, a w oczodołach znajdowała się tylko jedna gałka oczna.
— Chcesz coś pić, jeść? — spytał.
Alex usiadł na kanapie i schylił się, pocierając oczy w geście zmęczenia.
— Nie. Już dobrze. Usiądź obok — poprosił.
Jason przyjrzał mu się czujniej i zajął miejsce na kanapie. Odchylił na bok jedną rękę w zapraszającym geście.
— Chodź tu.
Kochanek od razu przylgnął do niego, opierając się o jego ciało i zamykając w jego ramionach. Jason pocałował go w czubek głowy. Czuł się dobrze, mając go przy sobie i miał nadzieję, że Alex też trochę przy nim odetchnie. Jeane była dopiero trzy dni, ale liczył, że jego kochanek zniesie jej obecność przez kolejne cztery. Zresztą, dotychczas ponoć niewiele się widzieli, bo kobieta głównie jeździła po mieście.
— Myślisz, że się uda? — odezwał się Alex, oddychając spokojnie w ramionach Jasona i splatając z nim dłoń.
— Co?
— Utrzymanie tego w tajemnicy.
— Dotychczas szło nam dobrze — odparł Jason, ściskając jego dłoń. Była przyjemnie ciepła i nie taka koścista jak jego. — Nie martw się na zapas. Dobrze się pilnujemy.
Alex zamruczał potakująco, przymykając oczy. Dopiero tu, teraz, czuł, że odpoczywa po całym dniu. I mimo że czekało ich jeszcze kilka dni tej niedorzecznej szopki, która miała utrzymać wszystko w tajemnicy przed rodzicami, wierzył, że im się uda. W tej chwili, w tych ramionach, był dobrej myśli.

28 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 89 – Ewakuacja

  1. pankotolak pisze:

    Panna$ czyli Jeane przybywa :)
    Pozornie niby jest ona ok, ale z zza zasłony uśmiechu, towarzyskości i serdeczności coś powoli wypełza. Pazerność na kasę, pustakowatośćć (pomimo stwarzania wrażenia raczej rozumnego stworzonka), wyrachowanie i chcica na Alexa (ciekawe czy symulowana).
    * cichcem skrada się do Panny$ *
    * prycha gniewnie i macha łapką z postawionymi pazurkami*
    * łapska precz od Alexa *
    I żeby mi tu nie było żadnego zboczonego seksu !
    Brrrrr Alex i jason zasłują na coś lepszego

    Ciekawe czy Alex wytrzyma i nie zaliczy wpadki :)

  2. Ayame pisze:

    Wiesz ja już mam wizję co tam może być xD Jak mnie przekonać… Nie mam zielonego pojęcia! XD Wiem wiem wiem! Lubię dużo gadać na GG, chętna? ^^

  3. Katka pisze:

    Ayame, już jesteś drugą osobą dzisiaj, która mówi, że rezygnuje XD Trzeba Was chcących coś skrobnąć czymś przekupić, ale nie mam pojęcia czym XD A co do awersji – przyznam, że ja też wyznaję raczej bunt XD No ale nie każdy potrafi.

  4. Ayame pisze:

    A szkoda, szkoda xD Powinien! Mam chyba awersję do ludzi, którzy są ulegli dla rodziców i innych xD

    Może lepiej żebym nie pisała, w moich notkach jest em specyficzny humor. Nie każdy taki lubi ^^

  5. Katka pisze:

    Ayame, ależ napisz! :D No i, haha, widzę, że pragniesz sielanki dla nich, a Alex taki przerażony wizją postawienia się rodzicom :) Raczej wie, że nie jest na to gotowy.

  6. Ayame pisze:

    Oby sprostał ^^ aż mam ochotę napisać side story <3

    PS. W prawdzie to czekam tylko na to żeby rodzice odwalili się od Alexa i dali mu spokojnie żyć z Jasonem xDD

  7. Katka pisze:

    Ayame, na szczęście komentarz się dodał i strasznie się cieszymy! :D Cudownie słyszeć nową opinię :) Wymagania faktycznie wygórowane i teraz tylko zobaczyć, czy Alexik im sprosta, hehe. I też życzymy Wesołych Świąt!!!

  8. Ayame pisze:

    Tak czytam i czytam, i mam nadzieję, że mój komentarz przez mojego kochanego neta się doda, bo mój internet bardzo mnie nie lubi. Opowiadanie jestem w stanie ciągle czytać od początku – bo jest fascynujące. Najbardziej owszem oczekuję zawsze pary Jasona i Alexa, tak podobno jestem dziwna, ale nic nie poradzę ^^ Co do tej notki, z jednej strony mam nadzieję, że wyda się to że Jason jest z Alexem przed narzeczoną Alexa, która hmm może nie będzie miała nic przeciwko? Ale będzie chciała pieniędzy i sama wybroni Alexa przed rodzicami. Z drugiej strony liczę na wielką aferę, a jeszcze z innej strony chciałabym żeby nic nie wyszło na jaw i żeby Alex postawił się rodzicom XD Tak wiem, mam wygórowane wymagania. Co do parki Charliego i Rusha – och jak ja nie lubię słodkości xD nie lubię tego typu facetów słodkich bleee ^_^ No nic dziewczyny, weny życzę i Wesołych Świąt i szampańskiego sylwestra. No i więcej notek z tego opowiadania.

    Pozdrawiam ^^

  9. Shivunia pisze:

    Gordon>> Niemal wszystko jest dobrem. Inaczej nie mówiło by się „dobro wszelakie” :) W każdym razie my z chęcią przyjmiemy wszystko ;) I nikogo nie skażemy na banicję, nawet ciężko by było. Trzymamy kciuki za powodzenie

  10. Katka pisze:

    Elis, dziękujemy!!! W takim razie i Tobie Wesołych Świąt i mamy nadzieję, że dobrze się będziesz bawić i do nas wrócisz :))) Wszystkiego dobrego ;*

  11. Elis pisze:

    Wieczorkiem wyjeżdżam, więc już teraz życzę Wam wesołych Świat i Szczęśliwego Nowego Roku. Zajrzę tutaj, niestety, dopiero w nowym roku, chyba że coś się zmieni. :)

  12. Gordon pisze:

    Shivunia, chyba ciezko ten twor nazwac dobrem ;p nie wiem czy mi sie uda ale jak nie to mam nadzieje ze nie zostane skazany na banicje z tej strony.

  13. Shivunia pisze:

    Gordon >> „i po co ja to mowie? xD” Po to abyśmy cie pocisnęły abyś jeszcze spróbował i abyś poczuł presję? Może być świąteczny fik nawet po świętach, to nam nie wadzi XD Przyjmujemy wszelkie dobro w każdej ilości i formie ;D
    A co do Grace i Jean… fakt, Alex ma łatwiej. Ale Alex nigdy nie kochał swojej dziewczyny i nie było to tez wymyślone od górnie małżeństwo. Zważcie że Alex i Jean są narzeczeństwem niczym jakaś para ze średniowiecza że im to zaplanowano. Więc ciężko tu o miłość aż po grób.

  14. Gordon pisze:

    tez wole golabki bo w nich sie zawiera ksiaze ;p ale Alex genialnie spierdolil ze szponow swej narzeczonej! Jason serio serio ma niezle wyczucie z tym telefonem. czy to przeznaczenie? ;p powinien sam leciec ratowac dame w opresji ale tak tez moze byc. ale, laski, Jeane nie jest zla. jak by sie Alexowi trafil taki zakochany po uszy cukierek to by mial wiekszy problem ;p jak sie do Davida porownuje to Alex ma latwiej. przynajmniej jak chodzi o narzeczenstwo. juz chce wiedziec jak sie skonczy ten jej przyjazd! czy bedzie total katastrofa czy osiagna eden ;p
    wogole chcialem napisac fanfika jakiegos na swieta i sie przekonalem jaki ze mnie tluk jesli chodzi o artystyczne zapedy i nic nie wyszlo ;p i po co ja to mowie? xD

  15. Katka pisze:

    Floo, od razu walcem rozjechać, hahaha XD Ja wiem, że gay-love 4ever, ale aż mi się Jeane żal robi XD Floo, jesteś niedobra! :)

    Tamiya, już ktoś niegdyś pytał o to „Rush-Richard”, tutaj możesz zerknąć http://firedragontattostudio.wordpress.com/2011/06/04/fire-dragon-tattoo-studio-63-narzeczona/ – wyjaśniałam tam co nieco w komentarzach :) I tak, rodzina Greyów jest bardziej nienormalna, niż mogłoby się wydawać, haha. Taki Alexik i Rush by nie wyrośli w zdrowej rodzinie XD

  16. Tamiya pisze:

    Mój biedny Alexik :<
    Ej, a tak mnie zastanawia…. Czy Jeane nie powinna mówić do Rusha per. "Richard"? Przecież on sobie to "Rush" ponoć wymyślił lecąc samolotem do Miami, jeśli mnie pamięć nie myli? :3
    "Alex zamruczał potakująco, lekko przymykając oczy. Dopiero tu, teraz czuł, że odpoczywa po całym dniu." No ba, że tak! Awww… Alex i Jason są teraz tacy lovey-dovey, że aaaach. Nigdy mi się nie znudzą! <3
    Zaciekawiła mnie matka Greyów… Coś tam było, że Alex przez nią ma manię czystości, ale że kazała wymieniać czyste sztućce i, że niby nie wychodzi z domu…? Czyżby rodzinka Greyów miałaby być dziwniejsza niż sobie wyobrażałam? Haha, ja chcę już taką konfrontację Miami vs. Anglia :D
    A Jeane jest taka namolna i tak bezczelnie się do Alexa dobiera! Łapy precz, on jest Jasona :< Biedny Alex… Aż czułam jak się wzdryga i jakie katusze cierpi. Ale Jason Wybawiciel jak zawsze w porę~ Niech Jeane ich odkryje i niech będzie konfrontacja~ Lepiej skończyć tę farsę jak najszybciej, żeby i książątka i lodowa królowa i jej smok mogli cieszyć się sobą, a Marg mogła wrócić do Mike'a XD

    Tak mi się nasunęło… A co z Chrisem? Szykuje się Amerykańska Masakra Różowym Tipsem: Powrót Tipsa? :3 Uhuhuhu~

  17. Floo pisze:

    Ojeeej no ja ws proszę niech jakiś paparazzi przyłapał Jane z jakimś kochankiem i żeby się rozstali i żeby Alex mógł zawsze już być z Jasonem!!!
    Cóż ja po tym odcinku kobiety nie polubiłam i możecie ją nawet walcem rozjechać i się tym nie przejmę XD!! Więc WON Z JANE!!!!!!!!!
    Alex jest tylko i wyłącznie Jasona!!

  18. Katka pisze:

    Nela, aż czujemy parcie XD Spoko, będą, będą :D

    Margo, hahaha, ten „półbóg” faktycznie może rozpraszać i tego się bałam XD A Jeane biedna zbiera kolejne „miłe” ksywki XD

    LordKurak, myślę, że Alex po prostu pokazał swoją twarz. Wcześniej nie bardzo miał przed kim wyjść ze swojej skorupki, więc może dlatego takie miałaś na niego spojrzenie. I też mnie się wydaje, że Rushowi by taki związek dla picu bardziej podszedł. Nie tylko dlatego, że jest bi, ale jak mówisz, dobra z niego aktorzyna. A dla Charliego i Rusha też się znajdzie niedługo miejsce w tekście ;)

  19. LordKurak pisze:

    Wow jestem pod wrażeniem jak bardzo się nie myliłam w swoim fanfiku jeżeli chodzi o charakter Jeane. Myślę tylko, że Alex dużo się zmienił przez ostatnie rozdziały (albo był taki od samego początku, a ja tego nie dostrzegłam wcześniej) i to on nie byłby w stanie żyć w małżeństwie gdzie i tak żona wiedziałaby, że jest przykrywką. Już bardziej w takiej szopce widzę Rusha, bo dobry z niego aktor (w końcu praktyka czyni mistrza) i nie ma specjalnie oporów przed wcielaniem się w swoją rolę (to że Charlie [mam taką nadzieję] by się nie zgodził na bycie w czymś takim, to inna bajka).
    Jak już pisałam szkoda mi Jeane i staram się jej nie oceniać, bo nie wiem nic o jej historii itp. może też ma dużą presję ze strony swoich rodziców czy coś podobnego… Przecież (na początku) i Alex i Rush, a nawet Jason święci nie byli. Nawet Mike wychodził (wychodzi?) z założenia, że każdy ma swoją cenę i on też ją ma…
    Jak rozmawiali o konieczności pamiętania imion przodków wyobraziłam sobie Charliego próbującego to wszystko spamiętać, żeby nie zrobić złego wrażenia. Wiem że mało prawdopodobne żeby rodzice chcieli go poznać jak już się kiedyś dowiedzą (innej wersji nie dopuszczam do świadomości), ale pomarzyć można.
    Ciekawi mnie czy mama Greyów korzysta z pomocy medycznej, skoro wyraźnie ma problemy ze sobą. Na miejscu Alexa sama bym się wybrała do specjalisty (taaa jasne, czyny mówią co innego). Alex na jakiejś terapii byłby zabawnym widokiem.

    Raya cieszę się że nie jestem sama, taż wolę paring Charlie x Rush (ma to zapewne duży związek z moją miłością do Charliego… btw. Szkoda że go dzisiaj nie było *sob sob*)
    Prawie się zakrztusiłam herbatą kiedy wyobraziłam sobie sex Alexa w skafandrze XD Jeane musiałaby mieć zabójczą minę jakby go takiego zobaczyła, ale pewnie i tak by to z nim zrobiła na jego warunkach, żeby przypadkiem okazja dobrego zamążpójścia nie przeleciała jej koło nosa

  20. Margo pisze:

    Niby taka modelka a brak jej kasy. Chyba chce sobie nią łóżko wyścielać XD A Alex bidulek…co on ma z tą harpią, musi wytrzymać z nią całe 7 dni w tygodniu. Dobrze, że chociaż może liczyć na swojego kochasia! :)

    I TAK! – więcej Alexa i Jasona razem:) podpisuje się ręką, nogą i kto wie czym tam jeszcze…!

    ….a ten ten półbóg z prawej strony działa nieco rozpraszająco na zmysły i myśli.:):) nie żebym narzekała 0 to w końcu taki przyjemny rozpraszacz:) XD

  21. Katka pisze:

    Elis, tak, masz rację, Jeane jest bardzo interesowna. Ale o Alexie z drugiej strony możemy powiedzieć to samo, bo ma takie podejście do małżeństwa. Nie zależy mu na samej Jeane tylko na tym, co małżeństwo mu da. Jednak oczywiście za tym wszystkim kryje się jego strach przed ujawnieniem się i przed zawiedzeniem rodziców, więc więcej biedactwu wybaczamy :) No ale, dziewczyna nie ma tylko złej strony; mamy nadzieję, że uda się to zobaczyć. Chociaż trudno mi się dziwić Tobie, że jej nie lubisz XD

    Raya, haha, spoko, z kontekstu dało się wynieść, że chodzi o Jasonka XD W każdym razie wow, jestem niemal pod wrażeniem, że ktoś woli Rusha i Charliego od Alexa i Jasona! Nie powiem, to miłe :) (a seksić się Alex z Jeane chyba by chciał najbardziej w skafandrze XD)

    Kohaku, no i proszę, miłe słowa wobec Jeane :) Okaże się, czy zasłużyła, czy nie :)

  22. kkohaku pisze:

    Uważam, że Jean nie jest zła. Bo gdyby coś do niego czuła to jej przywiązanie do Alexa mogło by się nasilić. A tutaj widzę w niej nawet sojusznika, który zgodzi się na wszystko żeby tylko dostać to co chce. Wydaje mi się, że to nawet bardziej komfortowe dla Alexa i Jasona. Chociaż jeszcze nie wiemy jak narzeczona może na coś takiego zareagować. Ale wnioskuje, że na pewno tak to wykorzysta aby nie stracić a zyskać. Oczywiście może okazać się wredną suką i szantażować Alexa, chociaż jakoś tego nie widzę. Jest miła, sympatyczna i może jest to na pokaz ale wydaje mi się, że nie jest zdolna to jakiegoś chamstwa zwłaszcza jak ma w tym swój interes. No jestem ciekawa jak ”pozbędziecie się” jej ;D

  23. raya pisze:

    Zdecydowanie bardziej wolę paring Rush x Charlie, ale para Jason x Alex jest tak nieprawdopodobna, że aż chce się o niej czytać i śmiać:) Alex mały paranoik:P
    No i miło patrzec, jak się zmienia dla Królowej;)
    Jeane jeszcze im przysporzy kłopotów, coś czuję… Szczególnie, że glupia rzeczywiscie nie jest. Ale muszę się przynac, że jestem ciekawa, jak bedzie wygladal jej seks z Alexem – o ile do takiego dojdzie (myślę, że dojdzie, bo inaczej byłoby to podejrzane). Czy będą rekawiczki? haha

  24. Elis pisze:

    „W tej chwili, w tych ramionach” Tak, ramiona Jasona zawsze dadzą ukojenie. Scenkę z nimi czytałam kilka razy. Obaj są tacy cudowni, że sobie tylko wzdycham. Brak mi Alexa i Jasona razem, nie tylko ich seksu, tylko właśnie takich scen jak ta powyżej. Widać, jak bardzo Alex się zmienił. Szuka wsparcia, pomocy i spokoju u swojego smoczyska, a ten mu to zapewnia. Ach.

    Nie lubię Jeane, nie dlatego, że jest narzeczoną Alexa i wyciąga do niego łapska, kiedy on biedaczek tak się broni, ale dlatego, że nie ma w niej grama uczucia do niego. Widać na czym jej zależy. Nazwisko, kasa, prestiż… „W końcu od dobrych interesów firmy zależał też jej dobrobyt. Na to stawiała, godząc się na małżeństwo z Alexandrem. Mężczyzna jej się podobał, ale jego wygląd raczej był kwestią drugorzędną w stosunku do tego, co sobą reprezentował. ” Brrr. Wyrachowana i zimna wiedźma z niej.
    Nie wiem, czy zmienię o niej zdanie. Pewnie wtedy, kiedy dowie się, że Alex jest gejem, a ona go zaakceptuje, nie powie jego rodzicom i coś zrobi, żeby nie musiała za Alexa wychodzić.
    Chcę dużo Alexa i Jasona. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s