Never Be The Same – 44 – I tak jesteś najlepszy

„I’ll be coming home, wait for me.
My love, my darling,
I hunger, hunger for your love. For love. Lonely time.
And time goes by, so slowly, and time can do so much,
Are you still mine? I need your love.”*

Oparty o barierkę w windzie Walter nucił pod nosem piosenkę zasłyszaną chwilę temu w samochodowym radiu i przyglądał się, jak na wyświetlaczu pokazują się kolejne piętra, które mijał. Był strasznie podekscytowany tym, co może zastać w domu. Aż stukał butem nerwowo o podłogę i kiedy drzwi windy się otworzyły, jęknął z ulgą. Szybko przeszedł korytarz i otworzył drzwi od mieszkania.
— Jimmy…? – rzucił w przestrzeń, odkładając teczkę pod ścianę.
— W… Walt, to ty? – usłyszał z lekka przestraszony głos kochanka od strony sypialni.
— Tak! – odkrzyknął i zdjął pospiesznie buty, po czym szybko ruszył w kierunku pomieszczenia.
— Czekaj! Czekaj! – krzyknął James spanikowanym głosem. – Nie… nie wchodź jeszcze.
Walt zatrzymał się w połowie kroku, czując uderzenie gorąca do ciała.
— Hmmmm?
— Zamknij oczy – poprosił James, nadal ukrywając się w sypialni.
Prawnik zagryzł wargę, żeby nie uśmiechnąć się zbyt szeroko. Zamknął jednak posłusznie powieki.
— Już.
Po chwili usłyszał cichy dźwięk kroków, które się do niego zbliżały. Kiedy te ucichły, poczuł i usłyszał ciężki oddech na wysokości swojego krocza.
— Ju… już – wydukał Peterson z bardzo, bardzo bliska.
Mężczyzna aż wypuścił głośno powietrze i otworzył oczy, patrząc w dół. Przed sobą zobaczył swojego słodkiego kochanka, nagiego, jedynie z puchatą obróżką na szyi. James był cały czerwony na twarzy, ale patrzył się wiernie na swojego ukochanego. Walt aż zaniemówił. Był totalnie urzeczony tym widokiem. Miał ochotę się schylić i go pocałować, ale powstrzymał się i zamiast tego chwycił Jamesa za podbródek, zadzierając bardziej jego głowę.
— Noooo, jakiś ty grzeczny – zamruczał z zadowoleniem. – Posłuchałeś.
James przełknął ślinę nerwowo i delikatnie skinął głową na potwierdzenie. Lekko drżał na całym ciele, ale bardziej z ekscytacji niż z zimna. I może trochę z podenerwowania czy się sprawdzi.
Walt wsunął palec w kółeczko przy obroży i pociągnął lekko.
— To musimy chyba znaleźć ci jakąś smycz – stwierdził.
— Na… kolanach czy… mogę wstać? – spytał James przymilnie.
— Na kolanach, kochanie – odparł prawnik i schylił się, by poklepać go w tyłeczek. – No już, przodem.
James spojrzał na mężczyznę jeszcze raz, po czym opadł do przodu, podpierając się dłońmi. Ruszył powoli w stronę sypialni, wypinając się w stronę Waltera mimowolnie, a ten prawie że widział jego dziureczkę z tej pozycji. Penis drgnął mu w spodniach na ten widok.
Ruszył za kochankiem i kiedy weszli do sypialni, rzucił:
— Chodź tu do mnie.
Sam podszedł do szafki z ich gadżetami i wyciągnął krótką, turkusową smycz, a James zamruczał pokornie i podsunął się do Waltera. Usiadł przed nim na swoich łydkach, podpierając się jednak nadal dłońmi o ziemię jak pies.
— Jak… jak mam ci mówić? – spytał, aby jak najlepiej wypełnić fantazje Waltera.
— Hmmm… – Ten zamyślił się, kucając przed mężczyzną i zapinając mu smycz na kółeczku. Spojrzał mu w oczy z diabelskim błyskiem i przesunął palcem od jego skroni aż po podbródek. – „Panie” wystarczy.
— Tak, panie – odparł od razu James, łasząc się twarzą do jego dłoni. – Co pan mi dziś zrobi?
— Pytanie, co zrobi twojej dupci – odparł enigmatycznie Walt i wstał. – Odwróć się tyłem i pokaż, co masz między pośladkami.
Peterson lekko zadrżał.
— Od… odwrócić się? – zapiszczał potulnie. – Panie… ale… – jęknął, grając, ale powoli zaczął się odwracać.
— No już! – rozkazał Walt bardziej zdecydowanym głosem. – I dupa w górę. Chcę zobaczyć, ile będziesz mógł w niej zmieścić.
Peterson pokrył się mocniejszym rumieńcem, a jego penis aż drgnął między jego udami. To było takie elektryzujące. Zamruczał potakująco i ulegle, odwracając się tyłeczkiem do mężczyzny. Oparł łokcie o podłogę, wypinając się do niego chętnie. Dziś o siebie zadbał i z okazji tej całej zabawy w pana i niewolnika przed przyjściem Waltera wypłukał się dokładnie.
Prawnik westchnął cicho, obserwując te słodkie połóweczki.
— Rozchyl je i powiedz, co czujesz, kiedy widzę, jak chętnie to robisz – rzucił, samemu sięgając do szufladki po wziernik i lubrykant.
Peterson odwrócił się do niego twarzą na moment.
— A… a dostanę poduszkę, panie? – stęknął, mimo wszystko woląc nie kłaść się twarzą na podłodze.
— A jak ładnie poprosisz?
— Bardzo – zakwilił. – Panie, proszę, nie chcę być podrapany na twarzy. Chcę być dla ciebie, panie, nadal ładny – poprosił grzecznie.
Walt aż się wzruszył na te słowa. Odłożył wziernik i lubrykant na szafkę, po czym pociągnął Jamesa za smycz do łóżka.
— Chodź, psinko, przyniesiesz w zębach.
James stęknął i potaknął, wykonując polecenie. Na kolanach zbliżył się do łóżka i wyciągnął głowę do jednej z poduszek. Chwycił zębami jej róg i jeszcze zerknął na Waltera swoimi piwnymi oczami, upewniając się czy na pewno może. Ten poczochrał mu włosy i skinął łaskawie głową.
— Machaj tym tyłkiem, jak chodzisz.
James potrzasnął swoimi pośladeczkami, nie tak jak tancerka, ale z zaangażowaniem. Chwycił lepiej poduszkę i ściągnął ją z łóżka. Zaniósł ją sobie i ułożył na podłodze. Przy każdym kroku starał się ruszać jak najbardziej biodrami, co Waltowi się wyraźnie podobało. Podążył za nim, trzymając koniec smyczy, a kiedy James ułożył poduszkę, przesunął końcem smyczy pomiędzy jego pośladkami.
— To jak? Chcesz mi pokazać dziurkę, hm? – zamruczał cicho.
— Tak, panie, chcę – odpowiedział James lekko drżącym głosem. Przełknął jeszcze ślinę, po czym położył się twarzą na poduszce, a dłońmi sięgnął do swoich pośladków, bardziej je rozchylając. – Przygotowałem się dla ciebie, panie – pochwalił się.
— Tak? – odetchnął Walt i sięgnął po lubrykant. – To chyba będę mógł zajrzeć do środka i sprawdzić, prawda?
— E… e… no… tak, panie – James wyjęczał usłużnie i niemal prosząco. Był cały czerwony na twarzy i było mu niesamowicie duszno, ale i dobrze. Cieszył się, a serce tłukło mu się w piersi, kiedy słyszał, jaki Walter jest podekscytowany.
Prawnik zamruczał z zadowoleniem i otworzył tubkę.
— Trzymaj rozchylone – rozkazał i polał z góry, a żel spłynął po rowku nauczyciela, który wygiął umiejętnie kręgosłup, aby jego rozchylona szparka była bardziej skierowana w górę. Rozluźnił także mięśnie, otwierając się bardziej na wlewający się w niego żel.
— Ooch… Panie – zapiszczał grzecznie.
— Jak się czujesz? – dopytał Walt, obserwując, jak część lubrykantu znika we wnętrzu nauczyciela.
— Jest taki chłod… chłodny i śliski. I czuję, jak spływa. Panie – dodał, o mało nie zapominając. – Proszę, panie, więcej – zaskomlił, poruszając niecierpliwie pośladkami. Zacisnął i rozluźnił swoją szpareczkę zachęcająco.
— A podoba ci się to uczucie? – drążył Walt, wsadzając końcówkę tubki w jego dziurkę i naciskając, żeby więcej wpłynęło. – Mów! Lubisz być śliski w środku?
James zakwilił, prężąc kręgosłup i trąc zaczerwienioną twarzą po poduszce.
— Tak, tak, panie. Lubię, jak mnie napełniasz. Ale… och, jest taki chłodny. Włóż, panie… włóż palce — zakwilił prosząco. — Zimno.
— Nnn, sam możesz włożyć i przygotować się na metal – pozwolił mu Walt, sięgając po wziernik, który również nawilżył.
Peterson od razu wsunął w siebie dwa wskazujące palce, rozchylając swoją szparkę i jednocześnie masując się od środka. Zajęczał przy tym cichutko w poduszkę, a Walt potarł się po przedzie spodni, wpatrując się urzeczony w kochanka. Uwielbiał go takiego. Upewnił się, że wziernik jest dobrze nawilżony, bo nie chciał zrobić mu krzywdy i wreszcie kucnął za Jamesem. Cmoknął go w wierzch dłoni.
— Już, wyciągnij.
— Tak… Tak, panie – odparł Peterson, zerkając jeszcze przez ramię na mężczyznę. Ufał mu, ale miał nadzieję, że nie przesadzi.
— Patrz przed siebie! – rozkazał Walt i niespodziewanie strzelił go w pośladek otwartą ręką.
James pisnął, kuląc się odruchowo, ale nie puścił pośladków, nadal eksponując swoją rozwartą, śliską szparkę. Prawnik zamruczał z zadowoleniem i przycisnął końcówkę wziernika do otworka kochanka. Zaczął go bardzo powoli i ostrożnie wprowadzać do środka. James stęknął cichutko, ale ani nie cofnął bioder, ani nie wyraził innego znaku, że coś jest nie tak. Metal był tylko nieprzyjemnie chłodny.
Po chwili, kiedy wziernik znalazł się w nim cały, Walt pogładził mężczyznę uspokajająco po pośladku.
— Szzz, teraz otwieramy – uprzedził i zaczął przekręcać pokrętło, na co wziernik począł się rozwierać, poszerzając wnętrze Petersona.
Mężczyzna najpierw się spiął, ale szybko się rozluźnił. Nie chciał, aby bolało. Oddychał tylko nerwowo i szybko. Walt pochylił się, kiedy po rozwarciu wziernika widać było różowiutkie wnętrze nauczyciela. Kiedy myślał o tym, jak je penetrował i te mięciutkie ścianki zaciskały się na jego penisie, aż mu się robiło cieplej.
— Grzeczny piesek. Faktycznie się przygotowałeś. Taki czyściutki – pochwalił.
Peterson zamruczał potakująco z twarzą schowaną w poduszkę. Czuł się taki otwarty i wyeksponowany. Jakby nie miał niczego, czego Walter nie może dotknąć i sobie wziąć w posiadanie.
Prawnik pooglądał jego wnętrze, po czym klepnął go w tyłek.
— Trzymaj go – rozkazał, po czym powoli puścił wziernik, który wciąż tkwił w jego dupci, ale James jęknął protestująco. Zacisnął się lekko, ale i tak czuł, że przyrząd przez dużą ilość lubrykantu zaczyna się z niego powoli wysuwać.
— Panie… – zajęczał prosząco.
Walt ściągnął brwi i trzasnął go w tyłek, po czym wepchnął z powrotem wziernik w całości.
— Trzymaj!
— Ale… ale wysuwa się… Panie, proszę – zakwilił błagalnie Peterson, ściskając metal jeszcze mocniej. Jego kształt jednak nie pomagał.
— Więc przytrzymaj ręką.
James od razu wykonał polecenie, wpychając sobie samemu wziernik do środka, do samego końca.
— Dziękuję, panie… – wyszeptał.
Walt wstał na równe nogi, przyglądając mu się. James wyglądał cudownie. Taki uległy i posłuszny.
— Grzeczny – rzucił i podszedł z powrotem do szafki z zabawkami, by przejrzeć jej zawartość. Wyciągnął knebel w postaci czerwonej piłeczki ze skórzanym paskiem. Podszedł do nauczyciela i kucnął tym razem z przodu.
— Unieś się trochę. Ale nie puszczaj wziernika!
— Ta… tak, panie – wydukał Peterson. Był cały czerwony na twarzy, ale oczy patrzyły na Waltera ufnie. Uniósł się, na ile mógł, trzymając cały czas wziernik jedną dłonią.
Walt złapał go za szczękę, naciskając na policzki, żeby otworzyć mu usta, po czym wsadził w nie knebel. Od razu też zapiął mu go wokół głowy i poklepał po policzku.
— No ślicznie. Mm… kiedyś będziesz tak chodził cały dzień, z kneblem na ustach i pasem cnoty – zamarzył sobie, wpatrując się w Petersona jak w swoją własność.
Nauczyciel tylko skinął głową, bo już nic nie mógł powiedzieć, a mężczyzna ułożył jego głowę z powrotem na poduszce i znowu stanął przy szufladzie. Zaczął w niej grzebać, aż w końcu wyciągnął dość sporych rozmiarów dildo i obszedł swojego kochanka. Odsunął delikatnie jego dłoń od wziernika i powoli go wyciągnął. Pośladki Jamesa zadrżały tak samo jego uda. Mężczyzna zajęczał przy tym cichutko przez knebel, zabierając dłonie do przodu, aby zakryć nimi twarz.
Walt nie patyczkując się za bardzo, wsadził w niego trzy palce i zaczął go nimi mocno i szybko pieprzyć. James postękiwał na to, podrygując dodatkowo biodrami. Długie i chude place zacisnął na poduszce.
— Mmm, tak ci dobrze, jak cię pieprzę? Lepiej niż jakbym ci kutasa dotykał, co? – zamruczał Walt z uśmiechem i tylko przyspieszył.
James nie odpowiedział. Nie tylko dlatego, że miał knebel w ustach, ale także dlatego, że nie wiedział co. Było mu po prostu dobrze. Chociaż już pragnął, aby to Walter się w niego wbił, a nie tylko jego place. Prawnik jednak najwyraźniej miał inny plan, bo po chwili James faktycznie poczuł, że palce z niego wychodzą, ale zamiast nich jego wnętrze zaczyna rozwierać szerokie dildo. Drgnął, na chwilę aż cofając się biodrami. Zajęczał jeszcze przez knebel i znowu się wypiął, nadstawiając do wielkiego, sztucznego penisa.
— Tak bardzo go chcesz? – wyburczał Walt, wciskając zabawkę centymetr po centymetrze coraz głębiej. – Całego?
James chciał wyjęczeć, że to jego penisa bardziej chce, ale z kneblem nie mógł tego zrobić. Do tego czuł, jak po brodzie ścieka już mu ślina.
— Mmm… – zajęczał, kręcąc zachęcająco pośladkami.
Walt zaśmiał się tylko i wepchnął w niego dildo do końca, po czym przytrzymał w środku.
— Wstań.
James zamrugał oczami i spojrzał na niego dużymi oczami pytająco. Jak niby miał wstać?
— No na czworaka, unieś się – powiedział twardo mężczyzna i szarpnął go za smycz do góry.
James zadławił się, ale też zamruczał potakująco. Uniósł się do klęku podpartego na drżących rękach. Kuleczka od knebla, którą miał w ustach, była już cała wilgotna od jego śliny.
— Ściśnij tyłek i idziemy na spacerek – stwierdził Walt z zadowoleniem, prowadząc go za smycz do wyjścia z sypialni.
James zapiszczał potakująco i na czworakach, z wielkim dildo w tyłu, przysunął się do Waltera. Otarł się policzkiem o jego nogę.
— Mmm, co, słodziaku? – Zaśmiał się prawnik, czochrając go po włosach i raz po raz spoglądając na jego tyłeczek.
James bardziej przylgnął do jego nogi. Był tak miło rozciągnięty. Walt poprowadził go do salonu, a stamtąd do swojego gabinetu. Miał tam jeszcze jedną rozsuwaną szafę na garnitury i wielkie, stojące lustro. Właśnie do niego doprowadził Jamesa.
— Stań bokiem, żebyś widział swój tyłek.
James, mimo że był cały czerwony z zawstydzenia, grzecznie spełniał każdą prośbę mężczyzny. Mógł teraz widzieć, jak nasada dildo wystaje mu spomiędzy pośladków, a po podbródku spływa troszkę śliny. Do tego lewy pośladek miał zaczerwieniony od tych kilku klapsów, którymi Walter go uraczył. Teraz prawnik klęknął za nim i niemal wyszarpnął z niego dildo. James krzyknął piskliwie zza knebla, czując, jak przechodzą mu dreszcze po całym ciele. Do tego po jądrach i udach spłynęło trochę wilgoci.
— Szzz – szepnął Walter, ale nie dając mu wiele czasu na odetchnięcie, rozpiął swoje spodnie i wsunął się w niego mocno, od razu zaczynając go rżnąć.
James zapiszczał zza knebla, mając ochotę schować gdzieś twarz. Klęczał jednak dalej przed lustrem, dając się dymać z pełnym oddaniem. Wystawiał się nawet do pchnięć, a jego ciało drżało spazmatycznie. Do tego po chwili poczuł, jak palce prawnika zaciskają mu się na włosach i unoszą nieco jego głowę.
— Patrz w lustro – wydyszał mężczyzna, przyspieszając ruchy bioder.
James uniósł posłusznie wzrok, patrząc w lustrze na siebie i na Waltera, który go pieprzył. Widział, jak jego sztywny penis znika w dziurce, a temu wszystkiemu towarzyszyły mlaszczące dźwięki. Walter też był mocno zarumieniony na policzkach i z lubością obserwował minę swojego kochanka, który miał zaszklone z przyjemności i mocnych doznań oczy. Czerwone poliki i usta były prawie w tym samym kolorze co obśliniony knebel w jego ustach i nabrzmiały penis dyndający mu między nogami.
Walt w przypływie chwili dał swojemu kochankowi kilka mocnych klapsów, dopóki nie skupił wzroku na smyczy. Sięgnął po nią i wysunął się z tyłeczka kochanka.
James zerknął na niego w odbiciu lustra prosząco. Pokręcił nawet tyłeczkiem, ocierając się nim o penisa mężczyzny.
— Sam się ruszaj – rozkazał Walt, trzymając go za smycz, tak że Peterson musiał klęczeć z wyprostowanymi rękami i lekko zadartą do tyłu głową. – No już!
James zaburczał cichutko, ale w końcu przymknął oczy i z pełnym skupieniem nasunął się na sztywnego penisa mężczyzny. Przeszły go dreszcze, a z rozkoszy chciał krzyczeć. Czuł się idealnie na swoim miejscu. Nawet nie przejmował się swoim chudym ciałem i bolącymi kolanami. Zaczął się powoli poruszać do tyłu i do przodu.
Walt przyglądał mu się przy tym, trzymając za smycz, ale tak, żeby nie hamować jego ruchów. Sam dyszał ciężko. Był coraz bliższy spełnienia. Zmarszczył nos jakiś czas później, a James poczuł w swoim tyłku drżenie jego penisa i wilgoć. Jeszcze więcej wilgoci niż do tej pory. Zajęczał zza knebla, trzęsąc się cały. Jego penis był aż obolały od odkładanego na później spełnienia, a James miał zamiar jeszcze wykorzystać Waltera. Mimo że kochanek doszedł, nauczyciel wciąż ruszał się na jego penisie. Prawnik jednak szybko wysunął się z niego, nie pozwalając mu na więcej. Po chwili puste miejsce w dziurce Jamesa zastąpiło dildo, które na powrót się w niej znalazło. Walt zaczął nim poruszać, pieprząc nim nauczyciela, a w dłoń złapał jego członek, dając mu i z tej strony przyjemność. James pojękiwał głośno i drżał na całym ciele, aby w końcu, targany spazmami przyjemności, dojść z głośnym stęknięciem. Ledwo trzymał się na nogach i rękach.
Walt odetchnął i puścił jego penisa. Delikatnie wysunął z niego dildo i pogładził go po tyłeczku. Potem zdjął mu obróżkę i na końcu knebel. Uśmiechnął się i rękawem koszuli wytarł mu usta i podbródek.
James lał mu się w rękach i w ogóle nie protestował. Osunął się tylko zmęczony na podłogę. Jego ciało drżało jeszcze chwilę w ostatnich spazmach przyjemności. Prawnik pogłaskał go po włosach, po czym spróbował go podnieść. James był bardzo szczupły, więc nie było to takie trudne. Pocałował go w policzek i ruszył z nim do salonu.
— Zmęczony, hm? – szepnął mu cicho do ucha.
— M… mhm – jęknął nauczyciel, wyciągając do niego rękę i obejmując go za szyję. Walter był dla niego taki dobry.
— Byłeś słodki. – Uśmiechnął się, zanosząc go do kanapy. Tam ułożył go na niej delikatnie, podpierając mu głowę na miękkich poduszkach. Usiadł przy nim i pogłaskał go po rozgrzanym policzku. – Przynieść ci coś do picia?
— Jeśli byłbyś taki miły – poprosił, rozcierając sobie usta. Miał lekko zesztywniałe wargi.
— Oczywiście, kochanie. – Uśmiechnął się Walt i wstał z kanapy. Zrzucił po drodze przepoconą koszulę i wszedł do kuchni. Nalał do wysokich szklanek soku wieloowocowego i wrócił z nimi do salonu. Napił się ze swojej, a drugą podał kochankowi, który od razu wziął ją w dwie ręce. Nie był pewny czy w jednej by utrzymał. Nadal czuł, że mięśnie mu drżą. Napił się kilka łyków łapczywie i postawił szklankę na swoim chudym brzuchu.
— I jak? Było ci dobrze? – zagadnął, mając nadzieję na pozytywną odpowiedź.
Walt od razu uśmiechnął się szeroko, ukazując swoje bialutkie uzębienie.
— Jeszcze jak – zaśmiał się. – Jimmy, jesteś taki strasznie seksowny na kolanach.
James zapłonił się znowu, spuszczając wzrok i uśmiechając się nieśmiało. Był zadowolony, że się spisał.
— Nnn? A tobie? – zamruczał prawnik, głaszcząc go po udzie i popatrując na niego radośnie znad szklanki.
James pokiwał głową całkowicie speszony. Walter był taki delikatny, więc naprawdę było przyjemnie, spokojnie i czule. Prawnik uśmiechnął się szerzej i zachichotał. Czuł się taki szczęśliwy, że ma takiego faceta.
— To teraz odpoczywamy – oznajmił, jakby właśnie tego nie robili. – Mm! – mruknął nagle, kiedy sobie coś przypomniał. – Nie uwierzysz, kto dzisiaj do mnie dzwonił.
James uniósł na niego wzrok, wyciągając do niego dłoń, aby się bardziej do niego przytulił.
— Kto?
— David Gardner – odparł żywo Walt, obejmując go i całując w skroń.
— David? – zdziwił się James. – Co chciał?
— Rozwodzi się z żoną i chciał, żebym go reprezentował. Oczywiście się zgodziłem i przyjdzie tu do nas w sobotę, żeby omówić sprawę.
James otworzył jeszcze szerzej oczy.
— Przy… przyjdzie?
— Oczywiście! Skoro jest twoim dawnym uczniem i dotychczas widzieliśmy się na płaszczyźnie nieformalnej, nie byłoby uprzejmie rozmawiać z nim biurze – stwierdził pewnym głosem prawnik, a James uśmiechnął się na to nieśmiało.
— To ten… Kiedy ma przyjść? – spytał, kiedy już sobie przypomniał, że przecież Walter mu powiedział. Czuł się dziwnie zakłopotany, że ktoś ich tu odwiedzi. A raczej Waltera, a on ma tu być.
— W sobotę – powtórzył cierpliwie mężczyzna. – Porozmawiamy sobie przy kawie. Przewiduje, że żona pójdzie na ustępstwa, więc myślę, że będzie dobrze.
— To… Ale może ja sobie gdzieś pójdę i nie będę wam przeszkadzał – zaproponował nauczyciel.
— Co…? Przecież to twój były uczeń, Jimmy!
— No, ale… – zaczął Peterson nieśmiało. – I tak nie mam o czym z nim rozmawiać. A teraz to twój… klient.
— Oj, przestań, będzie nam przyjemniej we trójkę. – Uśmiechnął się Walt i znowu pocałował go w policzek. – Przecież nie będziesz wychodził z własnego domu tylko dlatego, że przyjdzie gość.
— Z… z twojego domu – wyszeptał pod nosem James. – Ale… nie będziesz zły, jak nie będę uczestniczył w rozmowie? – spytał z nadzieją w głosie.
Walt zaśmiał się na to i pokręcił głową.
— Dlaczego miałbym być zły? Jimmy, kochanie, jak nie chcesz nic mówić, to przecież cię nie zmuszę. I to nasz dom – dodał stanowczo.
— Chociaż ty i tak za wszystko płacisz – westchnął James, czując się źle z tym, jak mało zarabiał w porównaniu do Waltera.
— Bo mam takie warunki, więc nie martw się tym. Ty za to mi dajesz poczucie ciepła i tego, że mam do kogo wracać. – Uśmiechnął się, patrząc mu w oczy.
James nie wydawał się przekonany, ale i tak objął ciaśniej Walta za szyję, przyciągając go do siebie i przytulając.
— Jesteś dla mnie za dobry – wyszeptał mu w do ucha.
Prawnik zagryzł wargę, uśmiechając się maślanie.
— Mmmm… staram się. – Zachichotał i przytulił go mocno.
James także się uśmiechnął i pocałował go tuż przy uchu.
— I tak jesteś najlepszy.

 * U2 – Unchained Melody

17 thoughts on “Never Be The Same – 44 – I tak jesteś najlepszy

  1. Katka pisze:

    Adela, ich wątek jeszcze jest w dalszych rozdziałach NBTS, natomiast powstaje o nich osobne side story, które już w listopadzie powinno ujrzeć światło dzienne :)

  2. Adela pisze:

    Gdzie jest kontynuacja tego wątku? Ja chce więcej Petersona i Waltera! Które opowiadanie jest o nich? Czy tylko jakieś bonusy?

  3. Mocca pisze:

    Jimmy~~!
    Perwersiątko moje ty!
    <3
    Po iluś rozdziałowej przerwie zaczęłam nadrabiać.
    I (yes!) rozwód! Z jednej strony to mi szkoda Żabci, ale z drugiej cieszę się na równi z Shanem. XD
    Ekhm, i wrzeszcząca Lucy. Chyba już wiem co czuł mój kumpel mówiąc do mnie : "Taka niska, a tak się drze." Nic tylko współczuć Shane'owi. To musiał być wstrząs. XD

  4. Katka pisze:

    Floo, och, to niedobrze z tymi literkami… Nie przewidziałyśmy widać tego. Mamy nadzieję, że to nie wielki kłopot. Spoko, po świętach pan Mikołaj zniknie ;) A Walt i Jimmy jeszcze zaszaleją :D

  5. Floo pisze:

    Kocham ten odcinek <3!!
    Jestem nim zachwycona mimo ze przez mały monitor musiałam go przenieść najpierw do microsofta, bo mi się literki na mikołaju zlewały z tłem XD
    Więcej takich odcinków!! Więcej Walta i Jimmiego!! Więcej SEKSU Walta i Jimmiego!!!!!

  6. Katka pisze:

    Pankotolak, haha, James by się chyba już ludziom na oczy nie pokazał, gdyby David i Shane widzieli go w kneblu. Umarłby ze wstydu, a potem biedny Walt by musiał żałobę nosić XD

  7. pankotolak pisze:

    Walt i jego suczek James :) Przesłodcy , jakże siebie kochają i ufają sobie:)
    Poziom słodkości cudowny, ale poziom perwersji jeszcze wyższy :)
    A ta dbałość o szczegóły mrrrauuuuuu :)
    Walt ubrany, bo tylko buty zdjął, Jiames nagi, przygotowany, wypłukany, napalony, chętny, kręcący tym i owym, otwarty, wyeksponowany, uległy i posłuszny :)) I te słowne gierki – smakowity klimat.

    „nagiego, jedynie z puchatą obróżką na szyi. Peterson był cały czerwony na twarzy, ale patrzył się wiernie na swojego ukochanego. Walt aż zaniemówił, totalnie urzeczony tym widokiem. ”
    * PanKotołak także !*
    * pędzi do zamrażarki po kostki lodu :)*

    Oprzyrządowanie przemiłe, puchata obróżka, krótka, turkusowa smyczka, wziernik i lubrykant, który James sam wybierał, knebel z czerwonej piłeczki ze skórzanym paskiem, dildo sporych rozmiarów i to wielkie, stojące lustro na deser :))

    „- No ślicznie. Mm… kiedyś będziesz tak chodził cały dzień, z kneblem na ustach i pasem cnoty – zamarzył sobie, wpatrując się w Petersona jak w swoją własność.”
    Może podczas wizyty Davida i Shanea ? Niech się Shane szkoli :)))
    Może się w końcu James przyzwyczai, że to jego mieszkanie także i może chodzić ubrany jak chcę nawet podczas wizyty gości :))
    Rozdział ostry i słodki – w świetnych proporcjach :)

  8. Katka pisze:

    Kohaku, Jimmy jest aż za bardzo ufny XD Ale z przełamaniem się do okazywania tego, że są parą… pytanie, czy musi się przełamywać, a czy to nie Walt powinien uszanować, że ten nie chce, by to było powszechnie wiadome :)

  9. kkohaku pisze:

    Ha ha jak tak się czyta to jakoś dawna kłótnia między nimi i jej skutki wyparowały, jakby w ogóle jej nie było ;) Ja mam nadzieje, że pojawi się jakiś akcent próby przełamania się Jimmy’ego z okazywaniem, że są razem po za mieszkaniem i większej ufności wobec partnera :)

  10. Katka pisze:

    Lop, spoko, rozumiemy :) Ale i tak dziękujemy za opinię, miło słyszeć nowy głos :)

    Margo, hehe, Jimmy ma doświadczenie w tego typu sprawach, więc się wyrobił XD Waltowi się bardzo podoba, że jest taki perwersyjny.

  11. Margo pisze:

    nie wytrzymam….myślałam, że tylko Walt jest perwersyjny, ale Jimmy to istotnie chodząca perwersja. Tak z miłości się dostosować do upodobań kochanka, jeszcze mu wejdzie w krew ta gierka w „pana”.
    Nie no super rozdzialicho:)

  12. lop pisze:

    eee ja tam wole dawida i shina. ta para w ogole mnie jakos szczegolnie nie ciekawi. ale bylo ok.

  13. Shivunia pisze:

    Shinu>> „rozpustna dziweczko” to takie na swój sposób słodkie. A czy sie rozkręca… się zobaczy ;) Ale wierze w nich, tak samo w to że będą ociekać lukrem ;p
    LordKurak>> „nawet sadomasochizm może być tak przesłodzony,” Taa, taka ich wada/zaleta hehehe XD I spoko, my wiemy że James jest w łóżku dość… wytresowany przez nie jednego, tak delikatnie to ujmując. Mimo wszystko liczę że więcej w nim uroczego poddaństwa niż wyuzdanego kurwiszoństwa XD
    I fakt James i Walt są czasami miłą odskocznią. Tym bardziej jak teraz jest tak „na ostrzu noża”

  14. LordKurak pisze:

    awwwww ile lukru. W ich wykonaniu nawet sadomasochizm może być tak przesłodzony, że aż grozić cukrzycą. Są zdecydowanie najsłodszą waszą parą i (zapewne już to pisałam, ale lata nie te i skleroza już dopada) są miłą odskocznią od Davida i Shanea, których sex zawsze zawiera nutkę goryczy (ze względu na przeszłość, sytuację rodzinną itp.)
    Do tego James doświadczony jak dziwka (nie bijcie), ale mimo to potwornie uroczy.

  15. Shinu pisze:

    Knebel, dildo, obroża…. HOT ^///^
    Czekam aż bardziej się rozkręcą ;D

    Jimmy, ty rozpustna dziweczko, trochę więcej pewności siebie! ;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s