Fire Dragon Tattoo Studio – 88 – Ty coś o nim w ogóle wiesz?

Starszy z braci Grey potarł nasadę nosa dwoma palcami. Siedział oparty plecami o bok klatki piersiowej Jasona, z jego ręką przerzuconą przez ramię. Sam miał nogę założoną na nogę i patrzył nieobecnym wzrokiem w przestrzeń, analizując w głowie plan kolejnych kilku dni. Obecność tatuażysty go odprężała, więc mimo zdenerwowania myślał racjonalnie.
— Młody się żalił, że Marg przeniosła już trochę rzeczy do apartamentu, który Rush wynajął. — Jason uśmiechnął się pod nosem nieco złośliwie, przesuwając swoimi szczupłymi palcami po brzuchu kochanka.
Alex prychnął pod nosem, zapatrując się na jego wytatuowane ramię.
— Nie ma o co. Jakby miał się przejmować każdą dziewczyną, z którą Richard sypiał, to powinien już z nerwów wyłysieć.
— Nie widziałeś go, jaki chodził przybity, jak byli z Rushem w… luźnym związku. — Zachichotał tatuażysta. — Zachowywał się jak kobieta z okresem.
— Nie powinienem się w to w ogóle mieszać, ale Richard mógł mu chyba wytłumaczyć lepiej, jaka jest sytuacja — mruknął, sięgając do dłoni kochanka. Zaczął, jakby od niechcenia, bawić się jego długimi placami.
Jason uśmiechnął się pod nosem i napił się piwa, które trzymał w drugiej ręce.
— Ta… chociaż i tak miło było popatrzeć.
Jak teraz przypominał sobie perypetie gołąbków, chciało mu się śmiać. Dopiero potem, kiedy ci zaczęli gruchać, już będąc w poważnym związku, było to dla niego bardziej nie do zniesienia. Głównie dlatego, że był sam, a nie dlatego, że nie chciał, żeby byli szczęśliwi.
Zaintrygowany Alex zmarszczył brwi.
— Podobało ci się to, jak się tak szamotali? — spytał sucho, nie dając po sobie poznać, co myśli.
Jason wzruszył ramionami i przesunął długim palcem po wnętrzu dłoni Alexa.
— Trochę — przyznał. — Sfrustrowany Charlie to zabawny widok.
— Dlaczego?
— Lodzik za kontuarem, bo chcica rozpiera?
Alex aż odwrócił się, żeby chociaż kątem oka spojrzeć na kochanka.
— Słucham?
— Młody z frustracji po chwilowym zerwaniu z twoim bracholem obciągnął mi za kontuarem — mruknął Jason i zacmokał, przypominając sobie tę sytuację. — Wkurwił się trochę, jak chciałem porównać swojego kutasa do ptaszka blondiego — zachrypiał z uśmiechem.
Alex zamrugał, robiąc większe oczy.
— Dobrze. Chyba wszystko rozumiem — odparł, mimo że nie rozumiał.
To nie było tak, że uprawiał zawsze seks tylko z osobami, z którymi był w związku, bo takiego dotychczas nie miał, ale… jego życie erotyczne prawie nie istniało przed poznaniem Jasona. Kilku porażek w swoim życiu wolał nie liczyć.
— No widzisz — zamruczał Jason przy jego uchu i przycisnąwszy go do siebie ramieniem, przesunął koniuszkiem języka po jego szyi.
Grey wydął wargi. Nie miał nastroju na pieszczoty, ale z drugiej strony były miłe. Frustrowało go to w sobie. Miał czasami wrażenie, że nie wie, czego chce, a to nie zdarzało mu się często. Ostatni raz chyba jeszcze na studiach, zaraz przed tym feralnym wyjazdem i pierwszym razem.
— Myślisz, że nie powinienem tak odnosić się do Charliego? — spytał niespodziewanie nawet dla samego siebie.
Jason zmarszczył brwi pytająco, mimo że Alex nie mógł tego widzieć.
— Tak, czyli jak? — dopytał i napił się piwa.
— Z dystansem? Tak jak dotychczas.
— Nie wiem… ale nie widzę cię na piwie z młodym, kiedy zacieśniacie więzi.
Alex aż się wzdrygnął. Nie przejawiał w lubości do piwa angielskich stereotypów.
— Niekoniecznie przy piwie. To w końcu… chłopak mojego brata. I z tego co obaj wiemy, nie jest to kolejny zwykły romans Richarda.
— Mm — mruknął Jason, dopijając piwo. Kiedy odstawił butelkę na stolik, znowu objął Alexa i opadł na oparcie kanapy. — Serio o tym myślisz? — musiał dopytać. Był w sumie zaskoczony, że Alex wyraża takie zainteresowanie Charliem. Może to przesada, ale wydawało mu się, że Charlie raczej jest dla niego zbędnym robaczkiem.
Anglik przygryzł wargę, zastanawiając się i znów sięgając do dłoni tatuażysty.
— Wiem, że nie jestem łatwym w obyciu człowiekiem i raczej nie wzbudzam sympatii przy pierwszym poznaniu, ale jeśli już jestem, dzięki tobie i Richardowi, w tym towarzystwie, to niedobrze byłoby robić sobie wrogów. A… Charlie… — Zaciął się, wzdychając głęboko, aż uniosła mu się klatka piersiowa. — Nie wiem, Jason. Nie chcę tworzyć jeszcze bardziej niezdrowej atmosfery, niż już jest.
Tatuażysta zamruczał potakująco w jego ramię.
— Chcesz ustawić jakieś spotkanie z nimi, czy sam na sam?
— Nie chcę terapii, Jason. Chcę znać twoje zdanie.
Mężczyzna zaśmiał się chrapliwie i cmoknął go w policzek.
— Jakbym nie chciał, żebyś się z nimi zsocjalizował, to bym cię nie cisnął, że dobrze się przyznać braciszkowi. No i w końcu to rodzinka, co? Trzeba dbać o dobre kontakty — dodał z lekko drwiącym uśmiechem. W jego ustach musiało to brzmieć cholernie głupio.
Alex przytaknął, po czym ujął mocniej dłoń kochanka i przysunął sobie do ust. Pocałował ją lekko w wierzch, a Jason uśmiechnął się i przesunął nosem po włosach Greya. Wiedział jednak, że nie zdążą pobaraszkować, bo niedługo mieli przyjść goście. Ale i tak miło było się z nim pomiziać.
Alex objął się bardziej ramieniem Jasona i poddał się chwili. Nadal miał wątpliwości, czy nie postąpił zbyt impulsywnie tych kilka dni temu, zaraz po telefonie Jeane, ale chyba nie powinien żałować. Na razie obaj z Richardem byli skupieni na zrealizowaniu tego żałosnego przedstawienia, w którym mieli udowodnić Jeane, że wszystko idealnie się układa. Nadal co prawda nie był pewien, jak to wszystko przebiegnie, ale liczył, że w razie komplikacji jego narzeczona da się jakoś przekonać do zachowania tajemnicy. Trochę ją w końcu znał i wiedział, że miłością jej życia były pieniądze, nie on. Może tylko dlatego to wszystko, groteskowo nazywane narzeczeństwem, jeszcze jakoś funkcjonowało.
— Kiedy przychodzą? — spytał po dobrych kilku minutach, nadal zamyślony.
— Mieli wpaść na ósmą, więc… masz zegarek? — mruknął Jason, opierając mu brodę na ramieniu.
Anglik puścił jego dłoń i podwinął rękaw koszuli.
— Jest za pięć.
— To jak nie było numerku przed wyjazdem, to zaraz będą. — Jason zachichotał. Czuł się rozleniwiony przy Alexie, jakby wcale nie miała za dwa dni przyjechać jego narzeczona.
Mężczyzna ze spokojem zignorował uwagę odnośnie seksu.
— A kto ma przyjść? — zapytał. Był tak bardzo skupiony na Jeane, że nawet nie wnikał w to, co zaplanował Jason.
— Gołąbki i Ryan. Mike stwierdził, że tym razem sobie daruje gejowskie party.
Alex uśmiechnął się pod nosem.
— Dobrze. — Skinął głową, siadając prosto i odrywając plecy od ramienia kochanka. — W takim razie będę już jechał. Przypilnuj Richarda, żeby za dużo nie wypił. Wolałbym, żeby nie miał jutro objawów zatrucia alkoholowego.
— Spoko, zadbam o twojego braciszka — odparł Jason. Zapytał jeszcze, nie mając wiele nadziei: — Na pewno nie chcesz zostać?
Alex wstał z kanapy, po czym pochylił się i pocałował krótko kochanka.
— Sam dobrze wiesz, że nie pasuje do mnie piwo.
— Mamy jeszcze wódkę — rzucił Jason, wstając z zamiarem odprowadzenia go do drzwi. Nim to zrobił, obaj usłyszeli, jak na podjazd przed jego mieszkaniem wjeżdża samochód.
Alex obejrzał się w stronę drzwi wejściowych.
— Chyba już są. Odezwij się, gdy będziesz miał chwilę.
— Mhm — odmruknął Jason, pochylając się do kochanka i jeszcze pocałował go w usta, nim pozwolił mu wyjść.
Alex zabrał marynarkę i wyszedł przed dom, gdzie stał jego samochód. Obok niego zaparkowało już BMW Rusha, z którego wysiadał Charlie z kochankiem oraz Ryan.
— O… cześć — rzucił Charlie, wyraźnie zaskoczony widokiem starszego Greya.
Jason, który stał przy drzwiach, tylko ich obserwował. Ryan za to uśmiechnął się do Anglika.
— Hej, Alex — przywitał się.
— Witaj — odparł blondyn i podszedł do gości Jasona. Podał każdemu z nich dłoń i zwrócił się jeszcze do Ryana. — Miło mi cię znowu widzieć.
Rush stał jeszcze przy swoim samochodzie, obserwując całą scenę. Ostatnio nawet dużo rozmawiał z bratem, ale nadal przez widok Alexa z Jasonem jakoś bardziej do niego docierało, że brat oszukiwał go tak długi czas.
— Wyszliście do nas z orszakiem powitalnym, czy to my mieliśmy szczęście trafić akurat na koniec schadzki? — zapytał Ryan, a Charlie automatycznie otworzył szerzej oczy, jakby mówił „To ty też wiedziałeś?!”.
— Nie nazwałbym tego schadzką, ale akurat wychodziłem — odparł ze spokojem starszy Grey.
— To miło cię było zobaczyć — rzucił Charlie, czując się znowu debilnie sztywno w obecności Alexa. Ruszył w stronę wejścia do domu Jasona.
Ryan w tym czasie sięgnął jeszcze na tylne siedzenie samochodu, żeby wziąć siatkę z alkoholem. Alex obejrzał się za Charliem, a kiedy zobaczył, że Richard idzie bez słowa w ślad za nim, zatrzymał go skinieniem głowy. Rush spojrzał za kochankiem znikającym w mieszkaniu, ale podszedł do brata.
— Hmm? — spytał.
— Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało w tej chwili i wybacz, że tak nagle, ale chcę, żebyś wiedział, że nic nie mam do Charliego — oznajmił, po czym tylko skinął jeszcze głową Jasonowi i Ryanowi. — Do zobaczenia jutro.
— Ta, do zobaczenia — odparł automatycznie Rush, zaskoczony tą deklaracją. Alex dawał mu wcześniej sprzeczne sygnały. Na początku, gdy nie wiedział, że Alex jest gejem, w ogóle myślał, że jego brat nienawidzi Charliego. Teraz, gdy się dowidział, nadal myślał, że jest sceptyczny, mimo kilku pozytywnych opinii o nim.
Ryan tylko rzucił Greyom krótkie spojrzenie i ruszył do domu Jasona. Uśmiechnął się do niego w progu i zabrzęczał siatką.
— Mam zapas, jakby twoja lodówka była zbyt uboga.
— Spoko, myślę, że sobie poradzimy — odparł Jason i zerknął na braci, którzy jeszcze raz się pożegnali i każdy rozszedł się w swoją stronę.
Alex skinął głową kochankowi i wsiadł do samochodu. W tym czasie Ryan wszedł głębiej do salonu Jasona i postawił siatkę na stoliku. Zanim zdążył odezwać się do swojego kumpla, który właśnie wrócił z łazienki, zapinając rozporek, ten pierwszy zabrał głos.
— Czy tylko my z Rushem nic nie wiedzieliśmy o tym, że Jason jest z Alexem?
— Hm… myślę, że rodzice blond panów też nie wiedzieli — odpowiedział Ryan z uśmiechem, a Charlie prychnął i usiadł na kanapie.
— Toś mnie pocieszył. Ale porażka.
Rush, który chyba był paradoksalnie bardziej do tego całego tematu zdystansowany, zabrał głos z kanapy, na której właśnie się usadowił.
— Od kiedy wiedziałeś w ogóle? — spytał Ryana.
Ten zamyślił się, nie siadając jeszcze, bo chciał przynieść kieliszki na wódkę.
— Jakiś czas przed waszym wyjazdem na konwent zrobiliśmy sobie uroczą kolację we czwórkę. Dla ścisłości, z naszym panem szefuńciem. Można powiedzieć, że była udana, poza kilkoma momentami, kiedy twój brat stwierdził, że mój uprzejmy sposób bycia to atak na jego osobę, a Jay uznał, że jestem dupkiem. — Uśmiechnął się z kpiną i obejrzał na tatuażystę. — Jay, gdzie masz szkło?
— Tradycyjnie w kuchni… dupku — odparł gospodarz z zawistnym, obłudnym uśmiechem. Nie był niemiły, nabijał się tylko z Ryana i wierzył, że ten to wyczuje.
Faktycznie, chłopak tylko uśmiechnął się i mrugnął do niego, ruszając do kuchni.
— Nie kadź mi tak, bo będziesz miał problem, gdy się zakocham — rzucił i zniknął za drzwiami, żeby przeszukać szafki Jasona.
Rush skrzywił usta, zakładając nogę na nogę. Jason aż się cieszył, że bracia inaczej się noszą.
— Bardzo w takim razie się, kurcze, cieszę, że Alex ma takie do mnie wielkie zaufanie — mruknął. — Że też niemalże muszę dziękować Jeane, że się czegoś przez nią o nim dowiedziałem.
Charlie był podobnego zdania, choć w tym momencie najbardziej go korciło, żeby zapytać Jasona, jaki Alex jest w łóżku. Ale wiedział, że to by się Rushowi nie spodobało.
— Pociesz się, że Katy nie wiedziała — rzucił tylko.
Zrezygnowany Rush pokręcił głową.
— Tyle dobrze, bo czułbym się jak w jakimś dziwnym filmie.
Zanim ktoś zdążył coś jeszcze dodać, do salonu wrócił Ryan, niosąc szkło na wódkę i sok, który znalazł w lodówce. W duchu zazdrościł, że była taka… pełna.
— Jay, twoja kuchnia wygląda prawie tak, jak w sklepach z umeblowaniem. Pobrudź coś czasem — rzucił i postawił wszystko na stoliku.
Rozbawiony tatuażysta prychnął pod nosem, siedząc już na fotelu luźno, skoro gołąbki zajęły kanapę.
— A twoja wygląda niby jak? Jak po przejściu tornada? Skalałeś kiedyś ręce, wkładając je pod wodę i myjąc naczynia?
— Myjąc co? — Ryan udał zdziwienie, siadając na fotelu obok Jasona i sięgając po butelkę wódki.
— Tylko nie mów, że kot ci wylizuje szklanki… Piłem z nich — rzucił Charlie.
— Uuu, to radziłbym się zaszczepić, kochanie.
Rush skrzywił się z obrzydzeniem.
— Na święta kupimy ci zmywarkę — zaproponował, patrząc trochę ze zgrozą na alkohol. — W ogóle to chyba nie piję, skoro mam was poodwozić.
— Piwo chociaż, książę — odparł Ryan, rozlewając wódkę, a Charlie widząc, że szklanek na sok nie przyniósł, wstał, żeby to zrobić.
— Nie, w ogóle spasuję. I tak będę upity zapachem, jeśli w trójkę to sami zrobicie.
— Możesz jeszcze wziąć taksówkę — zaproponował Jason.
— Albo zadzwonić po szofera — dodał Ryan i podsunął każdemu poza Rushem wódkę, a Charlie wrócił z kuchni ze szklankami.
Rush pokręcił głową z dezaprobatą.
— Nie mam szofera. Nie musisz się nabijać.
— Zawsze możesz oddać mi stery, chociaż coś mi mówi, że nie jestem godny zajęcia zaszczytnego miejsca za kółkiem twojej karocy — odparł Ryan i uniósł kieliszek.
— Na pewno nie po wódce — wtrącił się Charlie, biorąc swój.
— Właśnie — podkreślił Rush.
— Właśnie, właśnie, a wódka się grzeje — pogonił ich Jason. — Za spotkanie, kierowców i… Ryan? Jakieś propozycje?
— I za braci z rodzinki królewskiej, żeby przeżyli następny tydzień. Bo… nie, żebym miał coś przeciwko, ale nie chciałbym musieć osuszać łez Charliego i znosić podwójnej dawki dymu wydobywającej się z twoich płuc, jeśli coś pójdzie nie tak. — Ryan uśmiechnął się i od razu się napił.
Słyszał już o przyjeździe Jeane. No i sam, mimo ostatniej sprzeczki z Lennym po odwiedzinach Rose, miał nawet dobry humor dzięki temu spotkaniu.
— No, to na zdrowie — poparł jego słowa Jason, a Rush nalał sobie soku do szklanki, żeby chociaż nim wznieść toast. Kieliszki zastukały i każdy się napił.
Jakiś czas po pierwszej rundzie nadeszła pora na kolejną i jeszcze jedną. Ryanowi udało się w trakcie niepostrzeżenie wyciągnąć z kieszeni Jasona jego paczkę papierosów, żeby ten przypadkiem nie wpadł na genialny pomysł palenia w salonie, a Charlie właśnie opowiadał, jaki film porno ostatnio z Rushem oglądali.
— To było seksowne tylko do czasu, aż jeden nie ubrał sztucznych kłów. — Śmiał się. — Wyglądało tragicznie. I jakoś nie jara mnie pseudo Dracula dający dupy. — Aż się wzdrygnął i znowu roześmiał, wyraźnie podchmielony.
Rush też był w dobrym humorze. Obejmował go jednym ramieniem w pasie.
— Brakowało mu tylko takiej tandetnej pelerynki — dopowiedział. — I szczerze mam nadzieję, że ta wytwórnia nie planuje robić kolejnych odcinków z innymi potworami, bo chyba wilkołak byłby już zupełnym przegięciem.
— Szczególnie, jeśli za wilkołaka użyliby przerośniętego wilczura — dodał Ryan, sięgając po szklankę i ponownie opadając wygodnie na oparcie fotela. Jakimś cudem jednak przeszła mu przez myśl pantera i zaklął w duchu. Nie chciał myśleć o Lennym tego wieczoru.
Całe towarzystwo skrzywiło się z odrazą.
— Dobra, zmiana tematu — zadecydował Jason, bojąc się, że zaraz zaczną mówić o czymś dziwnym, o czym nie chciałby słuchać. — Lepiej powiedz nam, Ryan, co ty ostatnio pasjonującego oglądałeś?
Chłopak zastanowił się.
— Mecz… mecz, mecz… wcześniej mecz i… och, no tak! Jeszcze mecz. — Uśmiechnął się czarująco. — Pornosów niestety nie miałem okazji, więc nie podzielę się tym z wami.
— To na pewno zdrowsze niż porno o wampirach — zauważył przyjaźnie Rush. Czuł się dość spokojny, bo Ryan nie rzucał co chwilę sugestywnych tekstów Charliemu, który zresztą siedział z dala od swojego kolegi.
— Ale i tak ci się mózg zlasuje, jak tylko będziesz na piłkę latającą z rąk do rąk patrzył — wtrącił Charlie, głaszcząc sporadycznie udo kochanka.
— Nie bój się, kochanie. Dokształcałem się ostatnio, oglądając film o seryjnym mordercy. Jeśli tak można nazwać rzucenie oka na kilka scen — dodał po chwili namysłu, przypominając sobie, że głównie był pieprzony, kiedy leciał film o Holmesie. Aż musiał się napić przez tę myśl.
— O seryjnym mordercy? Jakim? — dopytał Jason, polewając mu. Charlie jeszcze miał, więc nie miał zamiaru doprowadzić go od razu do stanu nieużywalności.
— O takim w tandetnym meloniku, H.H. Holmesie, który mordował ludzi w hotelu. Idol wielu miłych panów w pierdlu, których znałem — odparł Ryan z krzywym uśmiechem i skinął w podzięce za wódkę.
— Jakby oni go jeszcze znali i wiedzieli, do kogo są podobni — wtrącił Rush. — Nie wątpię w czyjąkolwiek inteligencję — dodał z ironią — ale raczej Holmes jest prędzej kojarzony z tym dobrym niż z tym złym. Nawet jeśli podajesz inicjały.
— Nie uwierzyłbyś, jak wielu moich znajomych, jeśli mogę to tak ująć, prędzej podałoby ci życiorys tego złego Holmesa, niż pomyślało, że może w ogóle chodzić o tego dobrego — odparł Ryan i napił się. — Jay, a ty masz zwyczaj coś oglądać, czy spędzasz noce na przejażdżkach swoim nowym cudem?
Jason zaśmiał się.
— Nie czytaj mi w myślach, to nieuprzejme — odparł niby karcącym głosem. — Ale faktycznie, mało oglądam telewizji. Teraz wykorzystuję czas wolny na przejażdżkach, ale tak to szkicownik i muzyka.
Zerknął na Charliego trochę jednoznacznie, jakby miał na myśli, że ten też powinien trochę poćwiczyć, bo nie widać postępu w jego pracach. A chłopak, jakby wiedział, co ma na myśli, bo zasępił się i sięgnął po szklankę.
— Też rysuję… — mruknął. — Kurwa, Jason, jakbyś częściej rzucił uwagę, co jest nie tak, a co poprawić, to by lepiej szło.
— Tylko że, młody, nie będę ci na ręce patrzył. I kiedy ostatnio mi coś pokazałeś?
Charlie już miał odpowiedzieć, kiedy przypomniał sobie, że było to dość dawno. Westchnął i napił się.
— No dobra… To muszę się gdzieś sam wybrać, żeby inspirację złapać. Może porysuję w jakimś parku czy coś… — myślał głośno. W domu nie miał weny, bo głównie siedział z Rushem. A jak już coś rysował, to komiksy.
— Będziesz miał teraz akurat czas — zauważył Jason. — Jak Rush będzie zajęty, ty sobie pomęczysz projekty.
Charlie pokiwał głową, widząc w tym jakąś szansę.
— Taa, to będzie plus przyjazdu Jeane.
— Chociaż jeden — mruknął Rush, popijając sok.
— Z tego co słyszałem, wyniknął jeszcze jeden spory plus — wtrącił Ryan, sięgając po butelkę i rozlewając sobie i Jasonowi, bo ich kieliszki znowu były puste. Jednak to po nim, a nie po tatuażyście, widać było efekt. — Teraz już mamy szczęśliwą, uświadomioną paczkę i możemy chodzić wspólnie po klubach, gapiąc się facetom na tyłki.
— I jeszcze wyniknął jeden minus — dodał Charlie, już mocno podchmielony, bo głowa opadła mu na ramię Rusha. — Mniej seksu — jęknął.
— Mniej seksu? — spytał Rush, który jako jedyny trzeźwy nie nadążał za nietrzeźwymi umysłami pozostałej trójki.
— I, Ryan, wątpię, czy w tym towarzystwie ktoś poza tobą jest zainteresowany wyrywaniem kogoś w klubie — wtrącił jeszcze Jason, nim Charlie mógł zacząć się tłumaczyć.
— No z Marg będziesz mieszkać, nie ze mną — szepnął chłopak bardziej do szyi kochanka niż do jego ucha.
Ryan tymczasem odpowiedział Jasonowi:
— Nie przypominam sobie, żebym mówił cokolwiek o wyrywaniu, Jay. Pooglądać, a wyrwać to dwie różne sprawy, z tego co mi wiadomo. Nie uwierzysz, ale oglądanie nie wymaga użycia rąk. — Uśmiechnął się, swoim zwyczajem kpiąc sobie z Jasona, choć zdecydowanie przyjaźnie.
— Oglądanie menu, jak to mówią, tak? — spytał tatuażysta domyślnie. Widząc, że Charlie i Rush są zajęci sobą, a Grey stara się jakoś ogarnąć gorąco, które się w nim zbiera, stuknął swoim kieliszkiem w kieliszek Ryana. — Zdrówko.
— Byle się trzymało twoich płuc — przytaknął chłopak i uniósł kieliszek, wlewając w siebie jego zawartość. Wzdrygnął się i popił resztkami soku z szklanki.
— Jak ty o mnie dbasz. Ale, ale, oddaj mi fajki. Skoczę na zewnątrz na jednego, jak już muszę opuszczać własny dom — burknął z niezadowoleniem.
— Jay… dopiero powiedziałeś, że o ciebie dbam i mam ci oddać fajki? — Ryan zaśmiał się, wyciągając paczkę z kieszeni, ale nie podając jej Jasonowi. — Nie mów, że tak we mnie nie wierzysz.
Jason spojrzał na jego dłoń z dezaprobatą.
— Wierzę, wierzę, ale oddawaj — ponaglił go. Przy Alexie zapalił tylko jednego, a od początku posiadówy nie sięgnął po szluga. Czuł naglącą potrzebę na nikotynę.
Ryan mrugnął do niego z uśmiechem i wstał od stołu.
— Musisz ładnie poprosić — odparł i poszedł w kierunku kuchni po drugi sok.
Jason aż zamrugał i od razu ruszył za nim do kuchni.
— Ryan, nie pogrywaj sobie ze mną. Oddawaj fajki. Przecież, do cholery, nie palę przy tobie.
Chłopak spojrzał na niego, kiedy już wyciągnął z lodówki karton soku. Uniósł paczkę papierosów, ale nie za blisko twarzy, bo miał wrażenie, że czuje zapach fajek ze środka.
— Nie próbowałeś kiedyś rzucić? — spytał.
Jason odetchnął ciężko, starając się nie denerwować. Takie zabawy go irytowały, a i tak już długo zwlekał.
— Co za różnica? Oddaj — zażądał.
— Nie bądź złym smokiem. Masz. — Ryan rzucił mu paczkę i napił się soku prosto z kartonu. — Ale zostań, proszę, chciałem pogadać, a inaczej moje słodkie kochanie popędziłoby za nami.
Jason wyciągnął od razu papierosa z paczki, ale nie zapalił go. Trzymał go między wargami i patrzył na Ryana pytająco.
— W kwestii?
Chłopak spojrzał wrogo na peta i usiadł na szerokim parapecie, wciąż trzymając sok.
— Mam wrażenie, że ten szlug w twoich ustach aż się prosi, żebyś go wypalił, więc poczekam — mruknął. — Zasil płuca i wróć. Może gołąbki nadal będą gruchać, jeśli szczęście dopisze.
Jason wyjął szluga z ust i spojrzał w stronę salonu. Zawiesił jeszcze spojrzenie na papierosie i w efekcie westchnął ciężko, zakładając go sobie za ucho. Oparł się ramieniem o lodówkę.
— No dobra. Niech będzie na twoje. O czym chciałeś pogadać?
— Czuję się zaszczycony… Jestem ważniejszy niż papieros. — Ryan uśmiechnął się. — A pogadać chciałem o… hm, pozwól, że najpierw zapytam, jak się dogadujesz z takim facetem jak twoja białogłowa? Sam rozumiesz, facet wydaje się z boku dość… niedostępny i zamknięty — zaczął, postanawiając jak zwykle obejść temat z każdej strony, zamiast przejść do sedna od razu. Sam nie wiedział czemu, ale wolał wybadać teren, mimo że czuł się luźniej dzięki alkoholowi.
Jason westchnął ciężko. Już czuł w kościach, że zapowiada się dłuższa rozmowa i wcale nie był już pewny, czy nie powinien najpierw zapalić.
— Na spokojnie — odparł enigmatycznie. — Ryan, po co chcesz to wiedzieć? Dogadujemy się. Alex nie jest do końca taki, na jakiego się kreuje.
— Więc każdego wieczoru siedzicie przy kawie i opowiadacie sobie historie z dzieciństwa, czytając swoje pamiętniki i nie mając przed sobą żadnych tajemnic?
Jason zaśmiał się z tego, co usłyszał.
— Pomijając fakt, że żaden z nas nie pisze pamiętniczka? — spytał zaczepnie. — Nie. Nie wiem o nim wszystkiego. Wychodzi często z czasem.
Ryan skinął głową i znowu otworzył sobie karton soku, żeby się napić. Nie był zupełnie trzeźwy, ale starał się mówić logicznie.
— Więc mimo braku pamiętniczków… — zaśmiał się — wiesz, kiedy twój facet ma urodziny, jak nazywają się jego rodzice i nawet masz jego numer telefonu. Pozazdrościć —skończył z krzywym uśmiechem.
Jason zmarszczył brwi, patrząc na Ryana. Trzymał dłonie w kieszeniach, zastanawiając się, o co mu może chodzić.
— W sensie… — Zaciął się. — Ty coś o nim w ogóle wiesz? — spytał, mając w domyśle osobę, o której jedynie słyszał, kiedy Charlie histeryzował.
Ryan nie musiał dopytywać, o kim mówi Jason.
— Wiem, że poszedł siedzieć za morderstwo. Liczy się? — Uśmiechnął się wymuszenie. — Większość jest najwyraźniej tajna. Z samym faktem, czy chociażby ma jeszcze mamusię i tatusia. Wyraźnie nie jestem od tego, żeby ze mną pogadać o tak istotnych sprawach.
— Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, Ryan, ale pytasz o to konkretnie? — spytał Jason, w sumie nie do końca będąc pewnym, jak powinien ustosunkować się do tej rozmowy.
— No tak, bo w moich zawiłych wypowiedziach nie da się wyłapać jasnej informacji i pytania… Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, ale jak facet odpowiada coś w stylu… „po co ci ta wiedza?” i dalej mnie, ładnie ujmując, zlewa, to chyba daje jasną odpowiedź, że nie ma zamiaru mnie uświadamiać.
— Może ma jakiś powód — podsunął Jason. Nie był pewien, jak mógłby pomóc Ryanowi. Alex nie był prosty w obsłudze, ale właśnie zaczynał mieć wrażenie, że ten cały Lenny, z którym zadaje się Ryan, był jeszcze trudniejszy.
— Na pewno. — Ryan pokiwał głową. — Całe piwo na świecie by wyparowało, gdybym przypadkiem się dowiedział, gdzie się szlaja, kiedy nie śpi u mnie — prychnął drwiąco i na myśl o piwie zeskoczył z parapetu, po czym podszedł do lodówki, o którą się opierał Jason. — Przesuń się, proszę. Bo jak już mowa o piwie, to chyba jakieś tam widziałem.
Jason odsunął się.
— Nie musisz być uszczypliwy. Sam chciałeś porozmawiać. — Westchnął i nim Ryan zamknął lodówkę, też sięgnął po jeszcze jedno piwo. — Ale mówisz, że nie sypia zwykle u ciebie, czy nie sypia zawsze u ciebie?
Ryan zamyślił się, otwierając sobie piwo.
— Sypia u mnie czasami, głównie gdy wraca z pracy… Bo tak, o dziwo dostąpiłem tego zaszczytu i wiem, czym się para. Ale kilka dni w tygodniu go nie ma i nie mam pojęcia, gdzie jest. Nie jesteśmy parą, ale… wkurwia mnie to trochę — skończył dość prosto i napił się duszkiem kilka łyków.
Jason także otworzył sobie piwo. Skoro nie mógł zapalić, to zamierzał się napić.
— To co właściwie między wami jest? — zadał newralgiczne pytanie, chcąc wiedzieć, na czym w ogóle to stoi.
— Tylko wiesz, że jak zacznę przynudzać ci swoją rozwlekłą przemową, to sięgnij po tego szluga, to będę wiedział, że mam się zamknąć, okej? — Ryan uśmiechnął się do Jasona, opierając się plecami o lodówkę. Wsadził jedną rękę w kieszeń, w drugiej wciąż trzymając piwo. — A co jest między mną i Lennym, sam chciałbym wiedzieć. Ale jeśli chodzi o to, co pewne, to seks.
— Seks-kumple czy seks po prostu? — spytał Jason, autentycznie nawet nie rozważając, żeby sięgnąć po papierosa. Nie znał Ryana tak jak Charlie i Mike, ale wiedział, że jeśli ten w ogóle coś mówi o swoich problemach, to albo jest bardzo pijany, albo naprawdę go to męczyło.
— Hm… kiedy zdarza mu się nie irytować mnie swoimi głupimi odzywkami i mistrzowską ignorancją, to… chyba dobrze mi się z nim gada — przyznał Ryan, zaskoczony tym, co właśnie powiedział. Bo faktycznie, o dziwo dobrze mu się z Lennym spędzało czas. Mimo że był skurwielem. — Ale niestety nie jestem w stanie powiedzieć, co jest z jego strony i jak on o mnie myśli. Zdarza mu się dawać dość sprzeczne sygnały.
Jason napił się większego łyka piwa. To nie była łatwa rozmowa, chociaż dla niego i tak łatwiejsza niż dla chłopaka.
— Sorry, Ryan, że zapytam, ale ty go lubisz, czy tylko na niego lecisz? Bo że ci się podoba, to raczej widać po tym, co mówisz. No i pieprzysz się z nim. — Wzruszył ramionami, dając znak, że to jednoznaczne.
— Wkurwia mnie jak nikt inny, ale chyba sam możesz ocenić, że nie gadałbym ci tu o moich problemach z tym skurczybykiem, gdyby był mi obojętny — odpowiedział Ryan, patrząc na Jasona spod ciemnych włosów. Trudno było powiedzieć, czy będzie żałował tego rozgadania się, gdy wytrzeźwieje.
Jason westchnął ciężko i potarł nasadę nosa w zastanowieniu.
— Więc… Podoba ci się, ale ty nie wiesz, czy z jego strony jest cokolwiek, czy po prostu ot tak z tobą sypia. A… Hmm… A… Czyli w ogóle ze sobą nie gadacie o niczym poważnym?
Ryanowi przemknęła przez myśl ostatnia „poważna” rozmowa z Lennym. Prawda, wtedy wyszło co nieco z przeszłości Lenny’ego, a dokładnie coś na temat popełnionego przez niego morderstwa, ale było to niemal wydobyte na siłę.
— Zdarzyło się raz, czy dwa. Lenny nie należy do specjalnie gadatliwych gości. I… powiedz mi, Jay, jak się czujesz, jako wujek dobra rada? — Uśmiechnął się lekko.
— Zagubiony? — Zaśmiał się chrapliwie. — Nie znam faceta, ciężko mi coś poradzić, przyznam szczerze. Ale w ogóle, właśnie. Może go przyprowadź? Jeśli oczywiście Charlie nie zejdzie na zawał serca z tego powodu — zadrwił, przypominając sobie, z jakim przejęciem chłopak mówił o nowym współlokatorze Ryana.
— Obawiam się, że to mogłaby być katastrofa — odparł od razu Ryan, któremu definitywnie nie podobał się obraz, jaki ujrzał w głowie. Zabiłby Lenny’ego, gdyby nazwał go „księżniczką” w towarzystwie kumpli. — Nie tylko z uwagi na Charliego. W każdym razie, Jay, masz podejście do pijanych ludzi, dzięki. — Zaśmiał się i poklepał tatuażystę wierzchem dłoni w chudy brzuch. Sprawa Lenny’ego i ostatniej kłótni wciąż go męczyła, ale nie chciał się za bardzo wygadać. Poza tym musiałby wyglądać w oczach Jasona idiotycznie.
Gospodarz zmarszczył brwi i złapał go za łokieć. Nie miał zamiaru wychodzić na zatroskaną niewiastę, ale też ślepy nie był, by nie widzieć, że Ryan ma z tym problem.
— Wiesz, że nie musisz uciekać od tego tematu? — powiedział poważnie. — Słuchaj, Ryan, jak naprawdę by się coś działo nie tak, to daj po prostu znać. Ale jeśli myślisz, że możesz mu trochę zaufać, to może spróbuj. Nie znam go, ale może po prostu nie chce sam z czymś wyjść, żeby się nie sparzyć — zaryzykował, rzucając pierwszą radę, jaka przyszła mu do głowy.
— Możliwe. Chociaż nie jestem pewien, czy chcę mu pokazywać, że może jakimś trafem chciałbym coś więcej, bo raz… sam nie jestem przekonany — Ryan uśmiechnął się z przymusem — a dwa, on wydaje się mnie traktować dość… luźno. I wiem, Jay, że zawsze mogę powiedzieć. W końcu, co by nie mówić, skusiłem się na trochę wyznania właśnie teraz. Ale przyznam, że mimo wszystko do Charliego latać z wyznaniami nie będę — dodał wymownie.
Jason zaśmiał się chrapliwie pod nosem, puszczając go.
— Nie powiem, żeby mnie to dziwiło. Jak coś, to wal. W końcu jesteśmy winni ci przysługę — zadeklarował i zabrał papierosa zza ucha, wkładając go do ust.
— Dzięki, Jay. No i widzę zagrożenie na horyzoncie — dodał, patrząc na szluga. — To idź się dotlenić, a ja poprzerywam trochę księciu i jego ptaszkowi w baraszkowaniu. — Mrugnął do mężczyzny i porwawszy jeszcze karton z sokiem, ruszył do salonu. Czuł się nieco lżej po tej rozmowie.

17 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 88 – Ty coś o nim w ogóle wiesz?

  1. Katka pisze:

    Floo, taaak, Jason jako brat byłby cudowny :D Ale gorzej, kiedy by się chciało z tym bratem trochę bardziej niegrzecznie pobawić. I zdecydowanie w Jasonie Alex znajduje największe oparcie. Najlepszy tego przykład to, że tak do niego przyleciał po telefonie od Jeane. Wie, w czyich ramionach się może „schować” :) Hahaha, a instrukcją obsługi Lennego Ryan by nie pogardził XD Mógłby dostać taki prezent na Gwiazdkę, nic by go bardziej nie ucieszyło (no, może poza Testarossą :)).

  2. Floo pisze:

    I właśnie za to kocham Jasona!! Nikogo nie spławi gdy ktoś ma problem, zawsze cierpliwie wysłucha i będzie się starał pomóc! Można się przy nim zrelaksować, poprzytulać, każdy mu ufa….. Jason to spełnienie moich marzeń o starszym bracie :<…. Ja chceeeeeeeeee!!!!!!!!!!

    Nie wiem czemu się ludzie dziwią że Ryan się chciałby się zwierzać Charliemu? Przecież Charli dostałby co najmniej apopleksji! Już nie mówiąc o tym że zaczął by się trząść nad Ryanem jak nad jajkiem. A Jason to na spokojnie, na (mimo wódki) na trzeźwo ocenia sytuacje..

    Podobają mi się relacje Jasona i Alexa. Tak się cieszę że daleko przekroczyły relacje "sex znajomego". Alex chyba tylko przy nim potrafi się całkowicie zrelaksować, odprężyć i chociaż przez chwile się niczym nie martwić. Widać też że Aleksowi bardzo zależy na tym żeby nie stracić Jasona. Ja nie wiem jak oni wytrzymają ten tydzień czy dwa jak przyjedzie Jane.

    Charli jest chyba przewrażliwiony na punkcie Alexa. Trochę przegina z tym oburzeniem że "wszyscy wiedzieli o Aleksie a on nie". Bo to już nawet Rush jakoś tak tego nie przeżywa jak on. Aleks może i był dla niego chłodny ale nigdy nie zabronił mu się widywać z Rushem, ani nigdy go nie obrażał czy poniżał. Charli trochę przegina!

    "- A nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, Ryan, ale pytasz o to konkretnie? – spytał Jason, w sumie nie do końca będąc pewnym, jak powinien ustosunkować się do tej rozmowy.
    – No tak, bo w moich zawiłych wypowiedziach nie da się wyłapać jasnej informacji i pytania – zironizował chłopak.(…)"-no sorry Ryan ale czasem się nie ta jak zaczniesz nawijać xD

    Powala mnie też to jak Ryan obchodzi temat dookoła zanim zada w miarę normalne pytanie. Myślałam że zaraz zapyta czy Jason dostał instrukcję obsługi do Aleksa, i gdzie może taka dostać do Lennego XD. No ja też popieram pomysł Jasona żeby przyprowadził Lennego ale może tam gdzie nie będzie Charliego…. W sumie najlepiej by było do studia gdy Charliego nie będzie XD to nie będzie potrzebna karetka :P

  3. Katka pisze:

    Mocca, Jason, oj by się nim dobrze zajął… (Prawda, Jason? … Ok, nie odpowiadaj.) „Leć na skrzydełkach do Lenny’ego i powiedz mu to samo co Jayowi!” – jego duma rozprysłaby się na miliony kawałków XD Nie no, przesadzam, ale rozumiecie XD

  4. Mocca pisze:

    Katka, chyba wszyscy pragniemy pijanego Alexika ;3 Królowa tracąca kontrolę…
    Zdana jedynie na swojego Smoka… Uwaaa!
    Ryan, kochany ty mój! *ściska* Leć na skrzydełkach do Lenny’ego i powiedz mu to samo co Jayowi! Ty też nie jesteś mu obojętny! (Chyba, że to ja dorobiłam sobie ideologię do nic nie znaczących gestów. Oh, cicho!)
    Alex i Jason to taka… mamusia i tatuś. Książątko przy mamusi, Księżniczka z tatusiem… I nawet Książątko przestało się kłócić z Księżniczką(Jeśli zniknę w tajemniczych okolicznościach, to znaczy, że ktoś się zemścił. Za co? Za co? Za Księżniczkę. Ale pasuje mu to, co nie? ;D) Sieeeelsko.
    I want MOAR!

  5. Katka pisze:

    Kohaku, spoko, ja myślę, że jak Ryan i Charlie złapią nutę, to się sobie wygadają, ale póki Ryan nie jest pewien na czym stoi, to woli tego nie robić XD Ale myślę, że nadejdzie czas :)

    Pankotolak, „Rozterki Ryana po alkoholu były całkiem inne niż jego gadka na trzeźwo, widać, że Lenny nie tylko wypełnia jego tyłeczek znaczy się łóżeczko ale i coraz więcej dla niego znaczy.” – jak Ty to pięknie ująłeś :D Chociaż za to wypełnianie tyłeczka, haha, Ryan by Cię zabił, ale i tak cudnie. Oj, Ryan za dużo myśli czasami albo jest zwyczajnie zbyt emocjonalny :) A Lenny… oj, jeszcze się pokaże z różnych stron :)

    Tamiya, hehe „Wujek Dobra Rada” XD Powinni z Mikiem założyć klub zwierzeń. By w garniakach za biurkiem siedzieli i przyjmowali klientów, którzy odchodziliby w świat z odpowiedzią na swoje pytania. A co do Ryana i Lennego – spoko, nie każda parka musi jarać, wiadomo, wszyscy mamy inny gust :) Więc spoko, ale mamy i tak nadzieję, że jakoś się do Lenniaka przekonasz :)

    Elis, hehehe, widzę, że Ty też pragniesz pijanego Alexika :D Oj, nie dziwię się. A Alex i Charlie… hehe, no muszą się oboje przemóc :)

    Shinu, taaak, w sumie oboje się przed sobą specjalnie nie otwierają, ale cóż, chyba każdy z nich ma opory. Coś mi mówi, że Lenny by się uśmiechał, gdyby słyszał, jak Ryan się zwierza Jasonowi i jak widać, że jednak ciut mu zależy :) I masz całkowitą rację! Ryan też by chciał usłyszeć coś więcej od Lennego.

  6. Shinu pisze:

    Jason Dobra Rada, no epic po prostu xD
    Dziwię się, że Ryan tak po prostu się otworzył, fakt, był pijany, ale wciąż… Cóż, pogratulować ;] I Lenny nie jest mu obojętny, och, ach, czy można chcieć więcej? Błagam, niech sobie strzelą jakąś poważną rozmowę (i spokojną!) na temat ich relacji i niech wszystko będzie pięknie i ładnie ;D
    Lenny, idioto, ty też się otwórz i wygadaj! Zrób to dla swojej księżniczki!

    Pijany Charlie to napalony Charlie xD

  7. Elis pisze:

    Szkoda, że Alex (moja wielka słabość, a ze smokiem jeszcze większa), był tak krótko, ale był. :)) Liczę, że w przyszłości nie będzie uciekał od takich kumpelskich spotkań. Pić nie musi. Chociaż mógłby być bardzo słodki i przylepny po piciu oraz wyjątkowo łatwy. Oczywiście tylko w stosunku do Jasona. :)
    Ryan i Jason, kocham ich rozmowy, a ta była wyjątkowa. Pan Ryan się zwierzył, co nie łatwo mu przychodzi i dlatego to było podwójnie ekstra. :)
    Charlie/Alex – widzę szczerą rozmowę, aby w końcu obawy zniknęły. Marzę, by Alex zaakceptował chłopaka swego brata.

  8. Tamiya pisze:

    Jason i Alex…. Ach. Mało ich było, ale poprawiacz humoru idealny <3 Jak Alexiątko całowało dłonie Jasona i w ogóle to ich leniwie mizianie się kanapie, mrrr <333
    Cieszę się, że Ryan się komuś wygadał (chociaż ja byłam pewna, że Mike zostanie powiernikiem wszystkich sekretów, a tu proszę, Jason został Wujkiem Dobrą Radą XDDD). Czyli on już rozumie, że to nieco poważniejsze z jego strony. Ze strony Lenny'ego też. Kurde. Dalej jakoś bez emocji czytam o tej parce, mimo że uwielbiam Ryana D: Nie wiem, chyba jeszcze jakaś niechęć z początku pozostała (względem Lenny'ego).
    Czekam i czekam na tę narzeczoną, a jak jej nie było tak nie ma :< Czuję, że jak ona przyjedzie to będzie jedna, wielka katastrofa :3 Ale mam nadzieję, że to tylko umocni związki panów Greyów i pomoże im w podjęciu decyzji, co zrobić z rodzicami…

  9. pankotolak pisze:

    Alex i Jason dwa pieszczochy :)) Ależ
    Alex się zmienił :), coraz bardziej łapie plusy, troskliwy, rodzinny :)) A Jason taka ciocia plocia albo wujcio pierduncio, każdego wysłucha i doradzi , aż miło się robi, choć charakterek smoczuś ma nadal :))
    Tak naprawdę szczerze i z nadzieją na pomoc to w tej grupie można pogadać tylko z Jasonem, Mikem i Mark :)
    Krwiożercze gołąbki dalej jak to one, z pretensjami, bo nie wiedziały, bo to, bo tamto, a to za mało wiedzą i to zainteresowanie Alexem w seksie :)))

    Szklanki lizane przez kotka znaczy się Jaya skojarzyły mi się jakoś tak perwersyjnie :)) znaczy się wyobraziłem sobie wielką panterę z dredami i pyszczkiem Lennego wylizujaącą szklanki i nie tylko :))
    Rozterki Ryana po alkoholu były całkiem inne niż jego gadka na trzeźwo, widać, że Lenny nie tylko wypełnia jego tyłeczek znaczy się łóżeczko ale i coraz więcej dla niego znaczy. Ryan z szparkofana zmienił się w kuśkofana Lennego, a właściwie nie tylko kuśko , ale ten facet jest praktycznie jego całym życiem emocjonalnym :)) Mam nadzieję, że niedługo coś więcej o Lennym się dowiemy.
    Przydało by się kilka rozdziałów w jednym bo za dużo ciekawego się dzieje i warto by powyjaśniać to i owo przed przyjazdem Panny$ znaczy się Jeane :)

    *zastanawia się cóż to Autorki wymyśliły dla Lenenego *
    Lenny przy Rose to zupełnie inny facet.
    Ryan zjeżony jego zachowaniem i żalący się smokusiowi wskazuje iż zauważył on coś więcej niż dobry kawałek mięska w swoim lokatorze :)
    Z Lennego spadła maska : A może założył inną ? Nie Lenny nie jest raczej typem świadomie aktorskim.
    Może się okaże, że to wspaniały facet, zakochany w
    Ryanie, nie chcący za bardzo okazywać uczuć, taki niby ze skomplikowaną instrukcją obsługi a tak naprawdę obsługa jest tak skomplikowana jak obsługa cepa, a całe to zamieszanie to pochodna inteligenckiej gadki Ryana :)

    I najważniejsze !!! Ryan podpadł strasznie drażniąc smoka papierosami !!!
    toż to buractwo i to z pierwszego tłoczenia !
    *z zjeżonym futerkiem, groźnie popatrujący na Ryana wyciąga papieroska i odpala !*

  10. kkohaku pisze:

    To już wiem, która postać ma trochę z Ciebie ;D Ale to okrutne, że trzeba szukać osoby trzeciej, która właśnie bardziej z boku spojrzy na problemy niż szukać tego w przyjacielu, bo ten raczej będzie robić wszystko aby wyszło na twoje dobrze. Mały biedny Charli :C nie dość, że nic nie wiedział o Alexe i Jasonie to jeszcze jako ostatni dowie się co tam głębiej dzieje się u Ryana :(

  11. Katka pisze:

    Kohaku, co do Ryana i Charliego… są naprawdę dobrymi kumplami i bardzo im na sobie nawzajem zależy, mogę zapewnić. Łączył ich seks, kumpelskie relacje, wspólne robienie głupot. Ale Ryan jest świadomy, że Charlie by tylko bardziej panikował i usiłował mu wyperswadować jakiejkolwiek chęci co do zawężania stosunków z Lennym. Zna go bardzo dobrze, wie jak zareaguje i że nie będzie obiektywny – a tego właśnie mu było trzeba :) Obiektywnej i dojrzałej oceny sytuacji, a Jason się do tego nadawał najlepiej. Zresztą Ryan nie lubi się ogólnie zwierzać, jest dość zamknięty w sobie mimo wszystko, więc jak już się decyduje, to chce coś z tego wynieść :)

    Gordon, haha, ciężko byłoby Alexa na siłę napoić wódką, jest dość stanowczy XD Chociaż może kiedyyyś (przyznam, że sama bym go chętnie podchmielonego zobaczyła). A Lenny… może kiedyś będzie miał okazję stać się obiektem ogólnego zainteresowania (ale nie wiem, co on sam na to XD).

    LordKurak, haha, oj Rush na pewno nie czuje się do końca pewnie i dobrze w towarzystwie Ryana. A jeśli chodzi o aktualne podejście Charliego do Alexa… to fakt, nie jest najlepsze. Wewnętrznie Charlie czuje do niego pewien respekt (Alex ogólnie wzbudza go w większości napotkanych ludzi), ale zdaje sobie sprawę, jak Alex go odbiera (negatywnie), więc sam nie jest wniebowzięty, kiedy znajduje się w jego otoczeniu. Ogólny dystans, bym powiedziała. A z tym porno, haha, byłoby coś na zasadzie „cipeczki…? jak wy się możecie… bleh, TYM jarać w ogóle?” – pełny niesmak i zapewne cios z łokcia od Katy, jeśli byłaby w pobliżu.

  12. LordKurak pisze:

    „- Tradycyjnie w kuchni… dupku (…)
    – Nie kadź mi tak, bo będziesz miał problem, jak się zakocham” aż zatęskniłam za złośliwościami wymienianymi z bratem.

    Czyżby Rush nie chciał stracić filmu jak ostatnio i ryzykować ośmieszenie (zwłaszcza że tym razem jest obecny Ryan)
    Już widzę jak niezręcznie będzie wyglądać polepszanie więzi Alexa z Charliem… Charlie jest chyba obrażony na Alexa (albo mi się wydaje), bo nawet się nie pożegnał, tylko (być może sarkastyczne) „miło było cię zobaczyć”
    A propos rozmowy o porno, jestem ciekawa jakby Charlie zareagował na Rusha oglądającego heteryckie porno, albo gdyby Rush na jakiejś imprezie zaczął np. z Mikiem wymieniać uwagi na ich temat.

  13. Gordon pisze:

    ubostwiam Jasona i Ryana razem. te ich zlosliwosci sa odlotowe a jednak na przyjaznym tle. ale Ryan moglby posluchac Jasona i przyprowadzic Lennyego do studia ;p bylo by ciekawie albo niebezpiecznie, mwahahaha ]:-> ciekaw jestem czy by Lenny przejal tam ‚wladze’. zawsze Ryanowi sie to udaje i jest w centrum uwagi ale Lenny moglby byc prawdziwa gwiazda jakby z czyms pojebanym wyskoczyl xD a ze Ryan mlodemu sie z tym nie zwierzyl sie nie dziwie jak Charlie pantery nie chce znac. ale i tak bym poczytal jakas ich kiedys bardziej szczera gadke ;p no ale Alex mogl zostac. jak byla gadka ze wodki nie pija to od razu pomyslalem zeby go nia napoic ]:-> moze by sie roztopil

  14. kkohaku pisze:

    Jak mi brakowało takich rozdziałów :D Przede wszystkim spotkali się w większej grupie a najważniejsze, że Jason zagościł *___* On jest taki kochany, a teraz jak próbował pomóc Ryanowi to już w ogóle. Mimo że na początku wydawał się takim zimnym draniem, to z każdym odcinkiem pokazuje nową twarz. Ja tu proszę osobne opowiadanie dla niego xDD
    A wracając do wyznań Ryana to zdziwiłam się, że nie chce nic mówić Charliemu. Niby rozumiem bo młody pewnie dziwnie by zareagował, na czele z zamordowaniem Lennego, ale przecież znają się od małego więc to chyba taka głębsza przyjaźń. Chociaż jak sobie przypomnę wszystkie ich spotkania, to bardziej łączy ich sex, jakieś obustronne uwielbienie i takie kumpelskie relacje. Na pewno jeden drugiemu ufa ale Charli chyba za bardzo troszczy się o Ryana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s