Fire Dragon Tattoo Studio – 86 – Plan przetrwania

Rush przebierał palcami po kierownicy, patrząc uparcie na czerwone światło sygnalizacji świetlnej. Cały czas czuł się rozbity, ale kilka faktów ustalił z bratem poprzedniego dnia wieczorem. Co innego, że nie mieściło mu się w głowie, że Alex też sypia z facetami… ale teraz największym problemem była Jeane, a nie homoseksualizm brata. Dlatego jechali do Mike’a, żeby pogadać z nim i z Marg. Charlie był zdecydowanie niezadowolony z tego głupiego pomysłu. Wiedział, że Rush tylko się z Marg kumpluje, ale i tak był zirytowany, że będą udawać parę.
— Bez sensu — mruknął do siebie ni stąd, ni zowąd, kręcąc nerwowo breloczkiem na palcu.
Rush oderwał wzrok od świateł i spojrzał na niego.
— Co bez sensu?
— Wszystko — mruknął Charlie. — Po co ona w ogóle przyjeżdża? I ustaliłeś z Alexem, kiedy się do niego przenosisz?
— Jeane przyjeżdża ósmego lutego, więc albo szóstego, albo siódmego. Wiesz, wynajmę sobie znowu pokój w hotelu i trochę rzeczy Marg dobrze by było tam podrzucić, ale szczoteczkę możesz ty mieć swoją. — Uśmiechnął się do niego i akurat zmieniły się światła, więc ruszył na umówione spotkanie.
— Alex i tak mi pewnie zabroni tam przychodzić. Bo jeszcze Jeane mnie zobaczy. — Charlie wywrócił oczami. — Taka hańba dla rodziny.
— Ona będzie tam tylko tydzień. Nic nam nie będzie.
— Żeby tylko Marg u ciebie nie spała — mruknął chłopak, a Rush na moment się zaciął.
— Eee… nie?
Charlie uniósł brwi, patrząc na niego.
— Chyba nie brałeś tego pod uwagę…?
— Tego… No, brałem — jęknął Rush, po czym szybko dodał, jakby na usprawiedliwienie: — To znaczy braliśmy, z Alexem. Ale nie wiemy, czy Marg i Mike się zgodzą.
— Świetnie. — Charlie skrzywił się, odwracając wzrok. — O czym jeszcze z Alexem gadaliście?
— No, o tym… — Rush westchnął ciężko. — O tym, jak ją zająć, żeby jak najmniej się wtrącała. Wiesz, tam jedną kolację chcemy zaplanować, a tak to chciał, żebym przychodził wieczorami, żeby nie musiał być z nią sam.
Charlie pokiwał głową ze zrozumieniem. Czuł, że to wszystko będzie bardzo kłopotliwe.
— A gadaliście o… no, o tym, że Alex jest gejem?
— Trochę… Nie był zbyt rozmowny w tej kwestii.
— Ciekawe, czy jest na górze, czy na dole — wypalił Charlie z zamyśleniem.
Rush momentalnie się skrzywił.
— Uch, przestań. To mój brat. Jakoś nie chcę o tym myśleć… No, ale Jason na dole… — Skrzywił się ponownie, próbując wybić to sobie z głowy.
— No, Jason to top zdecydowanie. — Charlie pokiwał głową, mimo że nigdy nie próbował z Jasonem być na górze. Wydawało mu się naturalne, że mężczyzna dominuje. — Więc chyba twój brat to pasyw…
— Cudnie — prychnął Rush. Nie chciał o tym myśleć.
— No i przystojny jest…
— Kto niby?
— No, Alex.
Rusha aż przeszły dreszcze.
— Błagam, to mój brat! Nie mów o nim, że jest przystojny. I do tego przy mnie. I jeszcze teraz, kiedy okazało się, że jest gejem. Chryste, ale to powalone.
— I że Jason na niego poleciał… Wyglądają jak Dracula i Kopciuszek. Zupełnie inna bajka.
Chwilę później dojechali pod dom Mike’a. Na podjeździe stał tylko Mustang chłopaka, więc zapewne znowu jego rodziców nie było.
Wysiedli z samochodu i ruszyli do drzwi. Charlie spojrzał jeszcze na Rusha wzrokiem, w którym łatwo dało się wyczytać, że nie podoba mu się ten pomysł, ale nacisnął dzwonek. Jego kochanek stał tuż obok z dłońmi w kieszeniach płóciennych spodni.
— Siema, Mike — przywitał się z kumplem kochanka, kiedy ten im otworzył.
— Cześć — mruknął Charlie, a kiedy Mike skinął im głową, weszli do środka. Zanim ktoś zdążył dodać coś jeszcze, tatuażysta zwrócił się do kumpla: — Powiedz mi, że nie wiedziałeś.
Mike aż drgnął, słysząc jego słowa.
— Ale… że o czym? — Przełknął nerwowo ślinę, idąc do salonu. — Chcecie się w ogóle czegoś napić?
— Chcemy i nie udawaj, że nie wiesz, o czym mówię — mruknął Charlie grobowo i wszedł głębiej bez pytania.
Mike zaśmiał się nerwowo. W salonie zastali Marg, do której się zwrócił:
— Zrobisz, kochanie, nam kawy… albo mi herbaty?
Dziewczyna, która ubrana była w fioletowo-białą, zwiewną sukienkę, zgodziła się i przywitawszy się z gośćmi ciepło, poszła do kuchni. Mike przetarł twarz dłonią i usiadł na fotelu. Charlie i Rush zajęli miejsca obok siebie na kanapie, a tatuażysta spojrzał na kumpla wymownie.
— No i?
— No i co? No i wiedziałem — jęknął ciężko Mike.
— Dzięki, Mike, cholera. Pełne zaufanie, ja pierdolę.
Mike odetchnął ciężko. Wiedział, że nie będzie łatwo.
— Ej, Charlie. Daj spokój. Obiecałem. Czego ty ode mnie oczekujesz?
— Że powiesz mi, że Jason pieprzy brata mojego faceta na przykład?!
— Ale to Jason go pieprzy, nie ty, ani nie Rush! — syknął gospodarz. — Weź się uspokój. To Rush powinien mieć większe pretensje niż ty.
— To i tak było nie fair — burknął Charlie.
Nie dodał nic więcej, a z kuchni po kilku chwilach wróciła Marg. Postawiła przed nimi filiżanki z kawą, a Mike’owi podała herbatę.
— Przegapiłam coś? — spytała, siadając swojemu chłopakowi na kolanach.
— Tylko małą sprzeczkę — odpowiedział Rush z ciężkim westchnieniem. — Nic bardzo istotnego.
Mike przytaknął, obejmując Marg w talii. Spojrzał na gości i zapytał:
— Więc chcecie, żeby Marg udawała dziewczynę Rusha, tak?
Grey przytaknął.
— Żeby Jeane się nie mogła do niczego doczepić. By pomieszkała ze mną kilka dni, pogralibyśmy kilka razy na Play Station, żeby nadrobić zaległości — kusił Rush.
Marg to nawet odpowiadało.
— Dla mnie okej. A ty co na to, Mike?
Chłopak skrzywił się. Jemu, jak i Charliemu, nie podobał się specjalnie ten pomysł, ale wiedział, że pomoże braciom.
— Jak nie mam wyboru, to chyba muszę cię puścić do sypialni innego faceta, co? — Zaśmiał się nieco wymuszenie.
— Zajętego faceta — dodała dziewczyna. — Ty, jak chcesz, Mike, możesz pomieszkać z Charliem dla osłody. — Uśmiechnęła się ciepło.
— Nie, dzięki, to by mogło być bardziej niebezpieczne niż zamknięcie ciebie z Rushem — mruknął Mike, a Charlie wywrócił oczami.
— Bez przesady, mam to za sobą.
— To też nie powinieneś się przejmować nim i mną teraz — odparła Marg, odcinając się za te ich niechętne spojrzenia sprzed chwili.
Charlie zaburczał coś pod nosem i sięgnął po swoją kawę. Zazdrościł Mike’owi ekspresu, szczególnie takiego dużego i drogiego. Z tyloma opcjami… Próbował skupić się na cudownym smaku kawy, ale jego myśli i tak podążały w innym kierunku.
— I macie zamiar się przy niej całować?
— Nie bardziej niż w policzek. Inaczej byłoby to nieprzyzwoite — odparł Rush, dodatkowo przewracając oczami, kiedy mówił ostatnie słowo.
— To spoko — mruknął Charlie, uspokojony tą informacją.
— Nie denerwuj się tym, kochanie. Tydzień ze mną pomieszka, a potem znowu wrócę do ciebie, gdy tylko Jeane wyjedzie. — Rush wyciągnął dłoń do policzka Charliego i pocałował go lekko w skroń.
Chłopak był ciekaw, czy właśnie tak czuje się Rush, kiedy on przebywa z Ryanem. Miał nadzieję, że nie, bo było to wyjątkowo parszywe uczucie.
— No, to tylko czekam na telefon z zaproszeniem na randkę — zażartowała Marg.
— Jeane przylatuje ósmego, to pomyślałem, że moglibyśmy się przenieść do hotelu dzień wcześniej — zaproponował Rush. — I jak chcesz, to kilka dni wcześniej możemy iść na jakieś zakupy… no, wiesz, nie mam nic do twoich ubrań, ale dobrze byłoby pokazać się jej w jak najlepszym świetle.
Marg zamrugała i spojrzała po sobie.
— No… dobrze. Skoro to takie ważne…
— Mam głupią rodzinę.
— Bez przesady.
— Ja muszę przyznać, że to ulga nie musieć już tego ukrywać. Zaszło trochę za daleko — wtrącił Mike, popijając herbatę.
— Długo w ogóle już o tym wiedziałeś? — spytał Rush. Od brata nie udało mu się wyciągnąć, ile czasu spotyka się z Jasonem.
— Prawie od początku — odparł Mike po chwili wahania. — Od Jasona. Alex dowiedział się dużo później o tym, że wiem. Więc miałem podwójny problem. Nie mówić wam i ukrywać wiedzę przed twoim bratem. — Zaśmiał się gorzko. Czasami nie czuł się dobrze w roli powiernika.
— Dowiedział? Alex sam z siebie ci to powiedział? — drążył Rush.
— Nie, byłem u niego z Jasonem. Wiesz, taka niespodzianka, że jednak ktoś jeszcze wie — prychnął Mike.
— I? — Rush chciał wiedzieć. Jak najwięcej.
— No i się wkurzył, że wiem. Ale jakoś to przeszło, jak widać.
Rush odetchnął ciężko, kręcąc głową z niedowierzaniem. To wszystko było takie dziwne. Ale nic na to nie mógł poradzić.
Charlie zerknął na kochanka i pocałował go w ramię.
— W końcu przywykniesz i jeszcze zaczniecie sobie opowiadać z bratem pikantne szczegóły — prychnął z uśmiechem, zdecydowanie nie widząc Alexa dzielącego się wrażeniami z łóżka.
Rush najwyraźniej też, bo popatrzył na kochanka z powątpiewaniem. Nie wyobrażał sobie Alexa z kimkolwiek w łóżku, nawet z kobietą, a co dopiero z Jasonem. I do tego najbliższy tydzień i to, że będą musieli grać to durne przedstawienie, żeby tylko nie zostać wydziedziczonymi… Może i rodzice, nagle olśnieni, jakimś cudem by ich zaakceptowali, ale ryzyko podjęte przy próbie ujawnienia się byłoby za duże. Żaden z nich nie chciał zostać skazany na „rodzinną banicję”. W efekcie… przedstawienie musiało trwać.

***

Jason zaciągnął się z lubością papierosem, obejmując spojrzeniem swój motocykl stojący kawałek dalej. Maszyna prezentowała się w słońcu bardzo dobrze, a do tego ostatnio ją czyścił. Tak z czystej przyjemności.
Po chwili zobaczył, jak chodnikiem idzie wysoki, ciemnowłosy chłopak z rozpiętą koszulką, plecakiem zarzuconym na ramię, lekko mrużący oczy w słońcu. Najwyraźniej nie dostrzegł Jasona, bo tylko podszedł do motoru i przesunął po nim dłonią, zaciekawiony.
— Chciałbyś się przejechać? Bez wiedzy właściciela? — Jason zaśmiał się niskim głosem, żeby Ryan go usłyszał.
Chłopak odwrócił się w jego stronę i uśmiechnął się. Nie podszedł bliżej, kiedy zobaczył papierosa w ręce Jasona.
— Nie, w motorach nie jestem aż tak zakochany, chociaż przyznam, że ten jest bardzo uroczy. I miło cię widzieć, Jay. Kiedy to było ostatnio…? Ach tak, podczas miłej kolacji z twoim sekretnym facetem.
Jason od razu zmarszczył brwi.
— Tak… — mruknął, zaciągając się mocno i wypuszczając nosem chmurę dymu. Nie dodał, że Alex już nie jest taki sekretny. — Jakoś od tego czasu też się nie pofatygowałeś, żeby się do mnie odezwać. Co u ciebie? — spytał trochę łagodniejszym tonem.
Ryan zrobił krok w jego stronę, żeby nie musieć krzyczeć i równocześnie, żeby nie znaleźć się w zasięgu śmierdzącego dymu.
— Jak widzisz, żyję i wciąż jestem równie opalony, więc czas na plażę mam. — Uśmiechnął się. — A twoje życie, Jay? Z tego co widziałem, mój kochany Charlie i jego książę zrobili sobie tatuaże. Ty masz jakieś cudo nowe, czy nie ma już na żadne miejsca?
Jason prychnął pod nosem, gasząc peta podeszwą buta.
— Nie wiem, Ryan, na które pytanie najpierw powinienem odpowiedzieć. Moje życie ma się dobrze, wzbogaciło się, nie tylko materialnie, ale nie mam żadnego nowego tatuażu. Nie, żebyś miał szanse zauważyć, że jakikolwiek przybył.
— Zawsze mógłbyś się pochwalić. A to, że twoje życie wzbogaciło się materialnie, oznacza…?
Jason skinął głową na motor, a Ryan uniósł brwi i obejrzał się na maszynę.
— Twoje? Gratuluję wyboru — powiedział, w duchu wzdychając na myśl, ile jemu jeszcze brakowało, żeby kupić samochód. — Więc nie mogę już mieć nadziei, że spotkam cię w autobusie?
— Chyba nie. — Tatuażysta wzruszył ramionami. — W ogóle wpadłeś do Charliego? — spytał, idąc do studia.
— Wpadłem odwiedzić was wszystkich, bo, jak zdążyłeś zauważyć, od jakiegoś czasu u was nie byłem — odparł Ryan i też ruszył do studia. Sięgnął do kieszeni spodni i z urzekającym uśmiechem rzucił Jasonowi paczkę gum.
Mężczyzna zaśmiał się chrapliwie.
— Delikatna sugestia, nie powiem. Tylko chyba mój sekretny kochanek jest bardziej bezpośredni, jeśli chodzi o gumy… czy też gumki — prychnął, częstując się. Oddał opakowanie, nim weszli do studia.
W holu za kontuarem siedział Charlie. Widząc, kto wszedł, aż się wyszczerzył.
— Witaj, kochanie. — Ryan uśmiechnął się.
— No cześć! A ciebie co tu przywiało?
— Niestety nie wiatr znad oceanu, bo nie zdążyłem wpaść na plażę. Ale wpadłem zobaczyć, co u mojego starego kumpla, słodkiej Katy, której niestety nie widzę i u tego nałogowca. — Klepnął Jasona w plecy. — A ty przynajmniej masz bezpieczny seks — dodał wymownie do starszego tatuażysty.
— Bezpieczny seks? — spytał Charlie, zanim Jason zdążył zganić Ryana, że porusza ten temat przy młodszym tatuażyście. Chłopak jakoś automatycznie wyobraził sobie Alexa z Jasonem w łóżku i… przełknął ciężko ślinę, bo jakimś cudem wydało mu się to podniecające.
— Tak, Charlie. Bezpieczny seks. Wiesz, taki ze stałym partnerem, z zabezpieczeniami. To chyba dla ciebie nie nowość, bo zacznę się o was martwić — burknął Jason chłodno i wszedł za kontuar, żeby schować paczkę papierosów.
Charlie wydął wargi.
— To się nie martw, zdrowy jestem, dobrze wiesz — burknął.
Ryan w tym czasie usiadł na kanapie, rzucając obok niej plecak i obserwując ich.
— I chwała wam za to — mruknął starszy mężczyzna, mając nadzieję na zakończenie tematu.
Charlie prychnął, przedrzeźniając bezgłośnie Jasona, a Ryan rzucił:
— Aż żałuję, że w siłowni nie mam tak uroczych współpracowników.
— A to czemu? — Niespodziewanie w rozmowie zabrała głos Kate, która wyszła z zaplecza. Miała na sobie, jak zwykle, kolorowe ubrania, tym razem będące zbyt krótkimi spodenkami i bluzką ze Spongebobem.
— Hm… — Ryan udał, że się zamyślił, patrząc na dziewczynę. — Bo drugi trener, z którym pracuję, jest wyzuty z poczucia humoru i coś mi mówi, że gardzi prysznicem, bo chyba zniósłbym lepiej kwadrans z Jayem na papierosie niż pięć minut stojąc obok Petera, a Diana w recepcji nie jest tak uroczo kolorowa jak ty.
Kate skrzywiła się i napiła się z puszki Coca-Coli, którą trzymała w dłoni.
— Okej, to wszystko jasne.
— Głupi jesteś. — Charlie zaśmiał się. — Mówiliśmy ci, u nas byś się zatrudnił i telefony odbierał.
— Dziękuję, wolę bardziej ruchliwą pracę. — Ryan uśmiechnął się, wstając i podchodząc do Kate. Objął ją z boku w pasie, cmoknął w policzek i wolną dłonią chwycił ją za trzymającą puszkę rękę, żeby upić łyk napoju.
Dziewczyna aż otworzyła szerzej usta.
— Ryan! — pisnęła. — No, weź se własną, a nie mi tu podpijasz i, kurcze, łapię twoje bakcyle albo jakieś plemniki, które połknąłeś!
Charlie wybuchnął śmiechem, a Ryan w odpowiedzi wypił więcej jej Coca-Coli.
— Nie martw się, Katy, żadnego plemnika w moich ustach nie było od bardzo dawna. Charlie może poświadczyć — odparł z kpiącym uśmiechem i dopiero ją puścił.
— Charlie? — zachrypiał Jason, dogryzając chłopakowi. — A nie ten twój miły współlokator, o którym tyle się nasłuchaliśmy?
Ryan spojrzał na Jasona groźnie i wrócił na kanapę.
— Nie, Jay, mój miły współlokator nie może wyrazić zdania w kwestii plemników w moich ustach. I cieszę się, że jestem takim ciekawym tematem, że tyle się nasłuchaliście — dodał, rzucając krótkie spojrzenie Charliemu, który wywrócił oczami.
Kate zaśmiała się, jakoś udobruchana tą ich wymianą zdań.
— A to czemu? Podobno jest bardzo… — zacięła się. — Charlie, jak to było?
— Ja nic nie mówię, bo mnie Ryan zabije wzrokiem. — Chłopak zaśmiał się.
— Bingo — uciął Ryan i poklepał obok siebie miejsce, sugerując Kate, żeby usiadła.
Ta prychnęła i siadając, już otwierała usta, kiedy przerwał jej dźwięk dzwonka czyjegoś telefonu. Bynajmniej nie jej.
Ryan sięgnął do kieszeni i spojrzał na wyświetlacz.
— Przepraszam was — rzucił do całej trójki i odebrał. — Dzień dobry, siostrzyczko.
— No siemanko, braciszku — odpowiedziała dziewczyna takim samym tonem jak Ryan. — Co robisz w tej chwili albo w najbliższym czasie?
— Zależy, o jakim zakresie czasu mówimy. W tej chwili usiłuję namówić koleżankę z pracy Charliego na podzielenie się colą. Niedługo wracam do domu i mam zamiar wylenić się przy meczu.
— A ile czasu zajmie ci powrót do domu?
— Powinienem być około wpół do szóstej, jeśli wyjdę teraz. Niech zgadnę… mogę spodziewać się wizyty troskliwej siostrzyczki?
— Brawo. Jak miło, że nawet nie muszę ci mówić, co planuję. — Rose zaśmiała się radośnie, a tatuażyści w holu podsłuchiwali bez krępacji. — To w takim razie możesz być w domu o szóstej?
— Myślę, że tak.
— Dobrze, to do zobaczenia. — Rose zachichotała znowu. — Mam ci coś ciekawego do przekazania. Buźka, pa!
Ryan już chciał dopytać, ale Rose się rozłączyła, więc nie miał możliwości zaspokojenia ciekawości. Schował więc telefon i kiedy uniósł wzrok, dojrzał zaciekawione spojrzenie Charliego.
— Co, kochanie, tak patrzysz? Ubrudziłem się, czy nie możesz oderwać wzroku?
— Nie, ale dawno nie widziałem twojej siostry i ciekaw byłem, czy nadal jest tak do ciebie podobna — odparł chłopak, bawiąc się breloczkiem.
— Oczy ma wciąż takie same, zapewniam cię.
— A poza tym też jest tak miła jak ty? — zapytała Kate.
— Stara się.
Jason przewrócił oczami, a Kate szturchnęła Ryana w bok.
— Tak jak ty?
— Ja się zawsze staram być uprzejmy. Dałem ci buziaka w policzek za łyka coli. — Chłopak spojrzał na nią ze zniewalającym uśmiechem.
Dziewczyna tylko wydęła wargi, nie mając siły komentować. Ryan tymczasem wstał i zabrał swój plecak. Przerzucił go przez ramię.
— Będę się zbierać, bo moja troskliwa siostra zamierza mnie odwiedzić. Mam nadzieję, że uda się nam gdzieś razem wyskoczyć i nie mówię tylko do Charliego — powiedział, rzucając wymowne spojrzenie Jasonowi. — Skoro tak dawno się nie odzywałem.
— Tak, zważywszy, że teraz też na bardzo długo się pojawiłeś — zauważył tatuażysta.
— Znowu pójdę na imprezę w obstawie gejów — zauważyła Kate bez pretensji.
— Ale za to jakich! — wtrącił Charlie ze śmiechem.
— Dobrze powiedziane — podchwycił Ryan i jeszcze pochylił się, cmokając Kate w policzek. — To do zobaczenia. Odezwę się. — Mrugnął do Jasona, uśmiechnął się do Charliego i ruszył do wyjścia.
— Patki! — zawołała za nim dziewczyna, a Jason tylko skinął mu głową.

15 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 86 – Plan przetrwania

  1. Katka pisze:

    Kohaku, cieszę się bardzo, że tak lubisz Ryana ;) A co do wypadów… hehehe, pomyślimy o tym :D

    Floo, powiedziałam, bo jestem okrutna XD ;***

  2. Floo pisze:

    Kat jesteś okrutna! Dlaczego powiedziałaś jaki będzie ten następny rozdział. Teraz nie będę się mogła go doczekać a to jeszcze tyle czasu! :(

  3. kkohaku pisze:

    Nie wiem co wszyscy mają do Ryana xD Uważam, że jest bardzo bogatą postacią a to jego gadulstwo nadaje mu bardzo ciętego wyrazu, jakby do wszystkiego podchodził z mieszaniną ironii ale i troski. W sumie czasem trudno zgadnąć czy właśnie robi sobie z kogoś jaja, czy jest to też może przejaw troski ;) W mym sercu zajmuje drugie miejsce po Jasonie xD
    Mi brakuje takich wspólnych wypadów całej paczki jak to bywało na początku, zwłaszcza mój ukochany rozdział jak szaleli na jachcie Ruscha xD Próba podrywu Katy Mike’go i a potem wspólne mazianie na gipsie Jasona było cudne :) Teraz to tak trochę się pary porobiły, osobne wątki i jedynie w salonie tatuażu od czasu do czasu widują się wszyscy razem. Proszę o powtórkę wypadu na jacht jeśli akcja z narzeczoną się uda xD

  4. Katka pisze:

    Kohaku, sama prawda ;)

    Seiridis, no widzisz, trzeba było czytać o Rushu XD A tak serio, to przegadany pewnie dlatego, że Ryan się pojawił. A on zwykle dużo gada :)

    Elis, hehe, tak, Charlie strasznie przesadza, a to wszystko dlatego, że podświadomie czuje się pominięty, skoro wszyscy wiedzieli tylko nie oni.

  5. Elis pisze:

    Charlie, przesadza. Jako może wkurzać się na Mikea, że ten mu nie powiedział o tym co łączy Alexa z Jasonem? Ciekawe, czy on byłby zadowolony (i jak się czuł) przekazując swoją tajemnice Mikeowi, a ten by rozgadał wszystko na prawo i lewo.
    Widać że wszyscy przygotowują się do „boju” przeciw Jeane. Swoją drogą może ona wcale nie jest wiedźmą i na spokojnie przyjęła by wiadomość, że Alex jest gejem. Pożyjemy, zobaczymy coście wymyśliły. :)

  6. Seiridis pisze:

    pomijając, że ominęłam sporą część rozdziału, bo w nosie mam Rusha i wszystko co z nim związane, rozdział wydał mi się tak jakby przegadany :D

  7. kkohaku pisze:

    Nie w każdym rozdziale musi dziać się coś niezwykłego, taki ciche też są potrzebne :) Żeby móc odpocząć i przygotować się na coś mocniejszego ;)
    Ryan jak zwykle wymiata xD

  8. Katka pisze:

    Pankotolak, byłaby jedna wielka szczęśliwa rodzinka, jakby Ryan robił jeszcze w studiu za sekretarkę, a Lenny za ochroniarza XD Matko, ale bym chciała tam pracować w takich warunkach XD W każdym razie kolejne określenie dodane do słownika: pumek Lenny :)

    Shinu, haha, to pomyśl, jakby to było, jakbyś z nim gadała.
    Ryan: Bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla…
    Shinu: … słucham?
    Ryan: Bla bla bla bla bla…
    Shinu: Ale jeszcze raz. I prościej?

    XD I dzięki za błąd, poprawię ;)

  9. Shinu pisze:

    Jakby co to się nie czepiam, ale pisze się Spongebob ;]

    Był i Ryan, za którym się stęskniłam i którego nadal nie potrafię zrozumieć xD Przyznam się, że czasami muszę przeczytać jego wypowiedzi z dwa albo nawet trzy razy żeby je pojąć xD
    Siostra go odwiedza, a tam kto? Lenny <3 A przynajmniej mam taką nadzieję. Chce zobaczyć to zdziwienie i w ogóle kocham to jak Lenny się zachowuje wśród ludzi xD
    Tydzień z Wiedźmą zapowiada sie ciekawie. Zeschizowany Alex, aktorzyna Rush i wesoła Marg – pięknie ;D

  10. pankotolak pisze:

    Jak spokojnie i sielankowo :) Ale tylko pozornie. To taka cisza przed burzą i już przebieram nogami w oczekiwaniu na to co się wydaży, a scenariuszy setki – od totalnej roz…duchy aż do optymistycznego np jakaś skromna asteroida tudzież rozpadnięcie się samolotu :)

    Narada wojenna zakończona sukcesem, ale przy okazji wiele smaczków obyczajowych i rodzajowych :)
    Ryan znowu zanęcany do pracy w FDTS – może się wreście dołączy ? A może pumek Lenny jako ochroniarz ?
    A Katy i jej teksty rozkładają na łopatki :)) Ech ta jej plemnikofobia i bakcylowstręt :)) oczywiście z źródeł wtórnych :))
    Taki spokojniejszy rozdział po ostatnich emocjach tu i w pozostałych opowiadaniach napewno się przydał, gdyż dzięki temu następne rozdziały będą lepiej smakować :)

  11. Katka pisze:

    Floo, był króciutki, bo nie dało się inaczej urwać. Następny za to jest dłuższy i emocjonujący, więc można ten potraktować jako ciszę przed burzą :)

    Gordon, hehe, pasowałby mu motor, ale jednak miłością Ryana są zdecydowanie cztery koła XD

    Nela, „I jakoś tak mam wrażenie, że Jason i Ryan by do siebie pasowali.” – przyznam, że dobrze się im gada… ale chemii niestety w tym nie ma XD

    LordKurak, trafnie powiedziane. Jakby wszystko wyszło na jaw, to by na pewno sobie poradzili. Ale schizują i tak, bo żaden z nich nie chce więcej kłopotów niż już mają. Chociaż faktycznie, dużo łatwiej znieść tą sytuację, kiedy mają takie wsparcie :) No i widzisz, dbamy o to, byś miała czas na rzeczy większej wagi XD

  12. LordKurak pisze:

    Niby sytuacja jest napięta i w każdej chwili może coś pójść nie tak, ale jak dla mnie to taka przyjemna sielanka się zrobiła. Każdy już wie na czym stoi (oprócz narzeczonej Aleksa, szkoda jej trochę, ale kto by się przejmował jej losem… no dobra ja trochę się przejmuję, ale to się wytnie) i wie co ma robić. Nawet jeżeli stanie się coś nieplanowanego, to i tak teraz Rush i Alex mają w sobie oparcie, poza tym obydwoje są już na takim etapie (a przynajmniej mi się tak wydaje) swoich związków, że będą o nie walczyć. Poza tym nawet jeżeli zostaną wydziedziczeni (a to jest chyba najgorszy możliwy scenariusz) to sobie poradzą z obniżeniem statusu materialnego (skoro Rush jakoś do tej pory przetrwał bez służby w domu…).
    Niby chciałabym żeby Jeane już była na miejscu i się niecierpliwię, ale cieszę się że jeszcze nie przyjechała, bo wtedy akcja toczyłaby się za szybko. Buuuuu….. jestem uzależniona i chcę więcej!! (lista rzeczy „do zrobienia” nie podziela mojego zdania… więc może to i dobrze, że rozdziałów nie ma częściej).

  13. nela pisze:

    no ja też jestem trochę zawiedziona, bo liczyłam na Jasona i Alexa w akcji.. ;(
    Mam nadzieję, że następny rozdział będzie głównie o nich.

    I jakoś tak mam wrażenie, że Jason i Ryan by do siebie pasowali.

  14. Gordon pisze:

    ‚- Ryan! – pisnęła. – No weź se własną, a nie mi tu podpijasz i, kurcze, łapię twoje bakcyle albo jakieś plemniki, które połknąłeś!’ Katy rzadzi w tym rozdziale xD jej teksty powalaja. i ja lubie kontakty Jasona z Ryanem, mogliby byc czesciej w swoim towarzystwie ;p do Ryana tez by pasowal motor, szkoda ze nie chce. a zazdrosc mlodego mnie zabija. jeszcze sie nie przekonal ze Rusha z Marg nic nie tego ;p ale jak mlody wylecial z tym ze Alex jest przystojny, mwahahaha, chcialem zobaczyc mine Rusha ]:->

  15. Floo pisze:

    Stanowczo za krótkie i…. w sumie nic się nie działo…. mogłam iść spać i przeczytać jak wstanę XD, ale miałam nadzieję że może będzie to wieczorne rozluźnianie się Alexa u Jasona…. no i ni ma =.=

    Cóż nie bardzo wiem co powiedzieć. Czytało się lekko i stanowczo za szybko… No ale boli to że w sumie nic się nie działo! Charli taki w sumie spokojny podczas tej rozmowy o Meg w sypialni Rusha…Ryan wpadł z i wypadł…. Kurde noooo! Nie podoba mi się bo za krótko i za spokojnie :(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s