Never Be The Same – 36 – Małżeńskie łoże

„We won’t say our goodbyes. You know it’s better that way
We won’t break, we won’t die. It’s just a moment of change
All we are, all we are. Is everything that’s right
All we need, all we need… a lover’s alibi”*

Muzyka sączyła się z odtwarzacza w srebrnym Mercedesie Davida. Włączona oczywiście przez Shane’a, który zabrał ze sobą kilka płyt z domu. Nie leciała jednak głośno, a chłopak wyglądał przez okno samochodu, czasem zawieszając wzrok na kroplach deszczu przemykających po szybie. W końcu jednak spojrzał bokiem na Davida. Mężczyzna był ubrany w to samo co poprzedniego dnia i tylko koszulę miał świeżą. Do tego wyglądał ogólnie na podenerwowanego, a wrażenie potęgował fakt, że był bledszy niż zwykle i miał sińce pod oczami z niewyspania.
Shane położył mu dłoń na udzie i pogłaskał go po nim, zwracając znowu wzrok za okno. Przez tą gęstą ulewę ledwo rozpoznawał okolicę. David nie zareagował na jego gest, mimo że był mu za niego wdzięczny. Czuł się koszmarnie, a do tego w ogóle się nie wyspał. Na szczęście był pewien, że Grace nie będzie teraz w domu. W innym wypadku wyprawa po jego rzeczy razem z Shanem byłaby niemożliwa. Trudno było sobie nawet wyobrazić czy to jego żona, czy Shane gorzej by zareagowali na swoją obecność.
Dojeżdżali do mieszkania, a cała droga minęła im w ciszy, nie licząc muzyki lecącej z odtwarzacza. David zaparkował samochód i pierwszy z niego wysiadł. Także bez słowa ruszył w stronę windy do mieszkania. Shane poszedł za nim, kuląc się nieco, ale i tak zdążył zmoknąć, zanim doszli do budynku.
— Parasol byś wziął – mruknął do kochanka, doganiając go.
— To chwila – odparł David, otwierając szybko kodem drzwi i wchodząc do apartamentowca, w którym by dalej mieszkał, gdyby go żona nie wywaliła.
Shane rozglądał się z zainteresowaniem. Trzymał się za jego plecami, czując, że tu nie pasuje. Nie, żeby się przejmował, ale i tak było mu dziwnie.
Jego kochanek szedł przed nim pewnym krokiem, a uderzenia jego butów obijały się echem po ścianach czystej klatki schodowej. Znikąd nie dolatywał nieprzyjemny zapach. Kiedy pokonywali kolejne piętra, Shane zapytał:
— Sami nadziani tu mieszkają?
David zerknął na niego, wyjmując klucze od mieszkania. Chwilę zastanowił się nad odpowiedzią.
— Można tak powiedzieć.
— Musisz mieć niezłe porównanie, jak do mnie wpadasz – prychnął Shane, opierając się bokiem o ścianę przy drzwiach, kiedy już dotarli na górę.
David wzruszył ramionami nieprzejęty tym, że jest lekko mokry.
— Da się przywyknąć – westchnął, otwierając drzwi i wszedł pierwszy do mieszkania. Był wyjątkowo zgaszony.
Shane wtoczył się za nim i rozejrzał się po mieszkaniu, jak już zdjął swoje ciężkie, czarne buciory. W przedpokoju stała szafa na ubrania, wieszaczki i przerażający porządek. A kiedy chłopak wszedł w głąb mieszkania za swoim kochankiem, okazało się, że cały apartament szczycił się nienagannym porządkiem. Oczywiście nieliczne zabawki walały się tu i ówdzie, ale nie burzyły wizerunku estetycznego, schludnego mieszkania.
Shane aż z ciekawości zajrzał głębiej, do kuchni i bez pardonu wyciągnął z lodówki kawałek sera żółtego w plasterkach. Wziął dwa, zwinął je w rulonik i pojadając, wyszedł z kuchni.
David w tym czasie stał w salonie. Jedną dłoń trzymał w kieszeni spodni, w drugiej pluszową lalkę Marg. Shane podszedł do niego od tyłu i objął go, kładąc mu brodę na ramieniu.
— Mm? – mruknął mu przy uchu.
David pokręcił głową i odłożył zabawkę.
— Nic. Idę spakować rzeczy.
— Idę z tobą – odparł Shane, cmokając go jeszcze w szyję i dopiero go puścił.
Mężczyzna nie skomentował, tylko od razu poszedł do sypialni, gdzie mieściła się garderoba. Otworzył ją i przeszedł w głąb. Wyjął z jednej z dolnych szuflad dużą torbę podróżną i położył ją na środku pomieszczenia. Zaczął pakować do niej rzeczy.
Shane przyglądał mu się przy tym, po czym jednak zdecydował się, że lepiej będzie, jak poczeka na siedząco, bo to może trochę zająć. Podszedł więc do dużego, małżeńskiego łóżka i usiadł na skraju. Pościel była bordowa, ściany sypialni również w dość ciemnych, ale ciepłych barwach, a gdzie niegdzie na wisiały zdjęcia dzieci oraz Davida i Grace. W tym ze ślubu. Aż się skrzywił. Potem jednak padł do tyłu na plecy i uśmiechnął się głupio pod nosem.
— Miękko – rzucił.
Kochanek jednak go nie słyszał i pakował się dalej w garderobie. Shane w tym czasie kontemplował sufit i z czasem coraz bardziej irytował się tym, że czuje tu damskie perfumy. Było to oczywiste, ale i tak go denerwowało. Sam by nie zasnął, czując kobietę obok siebie. A David spędzał z nią każdą noc. No, nie licząc tego, że czasem nocował u niego.
— Kończysz? – rzucił w końcu, nie podnosząc się.
— Prawie – usłyszał z drugiego pomieszczenia, które jego kochanek pozbawiał części wyposażenia.
Shane westchnął i wstał z łóżka. Podszedł do szafki i otworzył jakąś szufladę, najwyraźniej z bielizną. Zajrzał bez pardonu do środka, a kiedy dostrzegł koronkowe majtki, prychnął pod nosem. Oblecha, pomyślał.
Zatrzasnął szufladę i wszedł do garderoby. David stał oparty o jedną ze ścian z półkami i patrzył na wiszący naprzeciwko niego garnitur. Shane również spojrzał na ubranie, po czym na kochanka.
— Co jest?
— Mój garnitur, który miałem na ślubie. Co zaskakujące… – Spojrzał na kochanka. – Kupiłem go, a nie wypożyczyłem. Potem ani razu go nie założyłem.
— Musiałeś wyglądać w nim cholernie seksownie – odparł Shane z krzywym uśmiechem, wciskając ręce w kieszenie spodni.
David jeszcze raz zerknął na chłopaka, po czym zrobił krok w stronę garnituru i spakował go w pokrowiec, w którym był wcześniej. Odwiesił go do szafy i rozejrzał się po garderobie.
— Chyba wszystko – zawyrokował.
— A lapa masz u mnie? – spytał Shane, bo z tego co wiedział, torba Davida leżała jeszcze nierozpakowana.
Mężczyzna spojrzał na niego i pokręcił głową.
— Nie. Dzięki – rzucił i wyszedł z garderoby po laptopa i jeszcze kilka swoich rzeczy.
Shane w tym czasie zaczął łazić po sypialni tam i z powrotem, obserwując całe wyposażenie. Pomieszczenie ogólnie było jak jego pokój i Lucy razem wzięte. Oczywiście pomijając bałagan i ilość znajdujących się w nim rzeczy. Bo tych była chyba płowa mniej.
David po kilku minutach przeszedł obok niego z naręczem rzeczy, papierów i innych drobiazgów. Spakował wszystko do kolejnej torby, bo ta z ubraniami była już pełna. Dopakował do tego jeszcze buty, bieliznę i wszystko inne, czego nie chciał zostawiać. Jak tak na to wszystko patrzył, to zaczynał się poważnie zastanawiać, gdzie to utknie u Shane’a w mieszkaniu.
— I co, wszystko? – spytał Shane, patrząc na dwie, wielkie torby. Czuł, że zaliczy dzisiaj wizytę w piwnicy. Chociaż starego kompa i rower tam zaniesie, to będzie więcej miejsca.
— Mhm, chyba tak. – David także patrzył na cały swój dobytek, który spakował zaledwie do dwóch toreb. – Szczerze, myślałem, że tego więcej będzie.
— A samochód? Żabcia ma swój? – dopytał Shane, obejmując go ramieniem w pasie.
— Tak.
— Mm, to spoko – odmruknął i widząc jego minę, schylił głowę i przesunął nosem po jego szyi. – Ej.
— Hmm? Co? – David nadal był lekko nieobecny. – I w ogóle czemu pytałeś o samochód?
Shane wzruszył ramionami, muskając jego szyję wargami.
— Bo tak. Nie wiedziałem, że macie dwa.
— To było dość konieczne, zważywszy, że nie zawsze mogłem odwieść dzieciaki do przedszkola… No i Grace też pracuje – westchnął, odchylając odruchowo szyję.
— Taa. I teraz będziemy cię z Lu wykorzystywać – zamruczał Shane, podgryzając lekko jego skórę i obejmując już obiema rękami. – Będziesz nas wozić.
David prychnął pod nosem.
— Moglibyście oboje zrobić prawo jazdy. Nie musiałbym być wtedy waszym szoferem.
— A widzisz mnie za kółkiem? – odparł Shane z powątpiewaniem.
David zaśmiał się pod nosem i położył mu dłonie na przedramionach.
— Nawet, nawet – zamruczał i uwolnił się z jego objęć, aby wyjść z garderoby. Nie puścił jednak jednej jego dłoni.
Shane zaburczał pod nosem, uśmiechając się lekko i poszedł za nim.
— Wiesz, że bym pewnie pozabijał połowę drogowców?
— Nie wydaje mi się.
— Wierzysz we mnie – prychnął chłopak i spojrzał mu z szatańskim spojrzeniem w oczy. Zanim David zdążył zareagować na to w jakiś sposób, tuż przy nogach łóżka został pchnięty w klatkę piersiową i upadł na materac. Shane błyskawicznie znalazł się nad nim, przytrzymując mu nadgarstki nad głową i uśmiechając się drapieżnie. David najpierw spojrzał na niego szczerze zaskoczony, po czym jednak prychnął pod nosem, patrząc na kochanka lekko sceptycznie.
— Chyba nie zamierzasz?
— A co, nie chcesz być przerżnięty w swoim małżeńskim łóżku? – zaburczał Shane, przytrzymując mu nadgarstki jedną ręką, a drugą zaczął mu pewnie rozpinać koszulę.
— Grace zauważy – mruknął niezbyt przekonany David, mimo że sama pozycja i pomysł go kręciły.
— No i? – prychnął Shane, czując narastające podekscytowanie swoim pomysłem. Jeszcze jak patrzył na swojego kochanka z góry, mając go całego pod sobą, takiego przystojnego i seksownego, nie mógłby się opanować. To, że chciał zrobić na złość tej głupiej kobiecie, już pominął w swoich rozważaniach.
— No i jeszcze bardziej się wścieknie. – David oblizał odruchowo wargi. Nie umiał, nie mógł ot tak się nie zgodzić.
— Pewnie tak – przytaknął Shane wciąż ze złowieszczym uśmiechem, który jasno mówił, że się tym nie przejmuje, a raczej go to cieszy. Wciąż trzymając ręce Davida, wsunął mu dłoń za spodnie i ścisnął penisa.
David jęknął nisko i przymknął oczy. Łapał chwilę szybko powietrze przez rozchylone usta, a przez głowę przetaczało mu się coraz więcej sprzecznych myśli.
— To… pościel trzeba będzie zmienić… albo chociaż gumki – wyszeptał i zakręcił lekko biodrami.
— A masz gumki? – spytał Shane, pochylając się do niego gwałtownie i równocześnie ugryzł go ramię i ścisnął jego członek mocniej, ale nie boleśnie. David nawet mimo tego stęknął ciężko, prężąc się pod kochankiem.
— Po… powinny być. Przy łóżku, w szafce.
— To odwracaj się na brzuch – wywarczał Shane i dopiero wstał, żeby wziąć gumki.
David zerknął na niego jeszcze.
— Na brzuch? – spytał, na razie przekręcając się tylko na bok i wciąż go obserwując.
— Ta, chcę cię od tyłu – odparł chłopak, wyciągając jakąś saszetkę z kondomem i rzucił ją Davidowi. Zanim wrócił do niego, najpierw zdjął bluzę przez głowę razem z podkoszulkiem.
David obejrzał sie jeszcze na niego i posłusznie przekręcił się całkowicie na brzuch. Czuł przyjemny ścisk w klatce piersiowej wywołany zarówno zdenerwowaniem, jak i podnieceniem. Nawet wolał nie myśleć, co by było, jakby Grace wcześniej wróciła.
Shane oblizał się na jego widok i jeszcze rozpiął spodnie, wyjmując z nich swojego penisa. Poruszył po nim dłonią kilka razy, wciąż nie wchodząc na łóżko, tylko podziwiając, jakiego ma faceta.
David leżał na brzuchu, w samych spodniach i rozpiętej koszuli. Jego pośladki były seksownie opięte przez ciemny materiał, a mężczyzna wciąż trzymał między palcami opakowanie z kondomem.
— Uważaj, żeby nie kończyć na pościel – rzucił Shane, wchodząc wreszcie na łóżko i ścisnął pośladki Davida przez spodnie. Mocno.
Mężczyzna aż zacisnął zęby i syknął, łapiąc drugą dłonią materiał kołdry, na której leżał. Przez jego ciało przeszły dreszcze.
— I co? Pomyślałeś o moim chuju w dupie, kiedyś tu leżąc? – zamruczał Shane, miętosząc jego pośladki przez spodnie.
David zacisnął oczy, wciskając twarz w pościel. Sam nie wiedział, co odpowiedzieć. Nie myślał o tym, kiedy był z Grace, ale…
— Mmm… – zamruczał ni to potwierdzająco, ni zaprzeczająco.
— Mam nadzieję, że to znaczyło, że tak. – Zaśmiał się Shane i klepnął go mocno w tyłek. – Biodra w górę.
David chwilę sie wahał, ale w końcu uniósł lekko tyłek. W takich chwilach czasami czuł się taki żałosny i poddańczy. W oczach Shane’a za to był najbardziej seksownym facetem pod słońcem.
Chłopak od razu sięgnął pod niego i rozpiął mu pospiesznie spodnie, po czym zsunął mu je z bielizną poniżej pośladków.
— Uwielbiam, kurwa, jak jesteś wypięty – zamruczał nisko, wpatrując się w jego apetyczne połóweczki.
David odetchnął ciężko, ściskając mocniej pościel. Był już podniecony, ale też cały zaczerwieniony na twarzy, więc nie odwrócił się do kochanka, tylko wymamrotał w kołdrę:
— Tak?
— Kocham twoją dziurę – odparł Shane, rozchylając sobie jego tyłek, a duchu aż się śmiał z zadowolenia, że robią to w miejscu, gdzie będzie spać żona Davida. Splunął na szparkę kochanka i pomasował ją palcem, a pośladki mężczyzny spięły się całe.
— Shane! – pisnął w pościel, w którą miał ściśniętą twarz. Chłopak zawsze był wulgarny, ale teraz, jak tak świntuszył w sypialni jego i Grace, czuł, że uszy aż go palą.
— Co? – Zaśmiał się chłopak i ścisnął jego pośladki, rozchylając je znowu. – Nie chowaj tej szparki i tak zaraz ją spenetruję. – Był ewidentnie podjarany.
— Nie gadaj tak, tylko działaj – wydusił David, wypinając pośladki bardziej w górę. Był przez to kusząco wygięty, a rozpięta koszula zsunęła mu się na ramiona.
Shane zamruczał z zadowoleniem i wsunął w niego palec jak najgłębiej mógł. Zakręcił nim w dupci kochanka. Jak się spodziewał, David pisnął pod nim, jeszcze bardziej się wyginając. Widział, jak uda kochanka zadrżały.
— Lubisz to, co? – wyburczał, napierając od razu drugim palcem na jego dziurkę, a wolną dłonią ściskał i podszczypywał jego pośladek aż do czerwoności.
— Mmm… – David znowu jęknął niezrozumiale, wbijając twarz w pościel. Najbardziej poza pośladkami paliła go twarz. – Je… jeszcze… – wymamrotał w końcu.
— Co jeszcze? – zamruczał chłopak, drugim palcem wciąż tylko drażniąc z zewnątrz, jego szparkę, która ciasno okalała ten, który miała już w sobie.
— Wsuń…
— A jak bardzo chcesz? – Shane wciąż się z nim drażnił.
— Shane! – warknął mężczyzna już rozkazująco. Nie miał ochoty i czasu na takie gierki. Chciał go już!
Chłopak tylko się zaśmiał i wsadził w niego drugi palec. Zgiął oba w jego tyłku jak hak i pociągnął lekko w górę, obserwując reakcje Davida. Mężczyzna krzyknął w pościel. Jego żebra rozchylały się i schodziły, ukazując, jak ten głęboko oddycha. Do tego jego szparka poszerzyła się widocznie. Shane sapnął na ten widok, a jego sztywny penis wystający ze spodni aż drgnął.
— O kurwa. Tak krzycz. Nie miałeś tu takiego dobrego seksu, jaki będziesz miał ze mną – wywarczał, pochylając się nad nim i zakręcił w nim palcami.
— Mmm… postaraj się – odmruczał mężczyzna, podjudzając kochanka.
— Wątpisz? – prychnął Shane, wsadzając w niego palec wskazujący drugiej dłoni i rozchylił jego szparkę, aż można było dojrzeć wnętrze. – Patrz, jaka chętna na coś dużego.
David stęknął, starając się zamknąć swoją dziurkę, ale palce Shane’a skutecznie mu to uniemożliwiały. Zakręcił przez to biodrami.
— Shane… – jęknął.
— Mmm? – wymruczał chłopak, niemożliwie podniecony tym widokiem i tymi jękami. – Już chcesz?
David pokiwał głową na tyle, na ile pozwalała mu pozycja.
— Powiedz… powiedz, że mnie chcesz – wyszeptał jeszcze ledwie słyszalnie.
Shane aż zastygł na moment i zapatrzył się na niego. Wyciągnął z niego palce i pogłaskał go po pośladku.
— Cholernie cię chcę. Jak, kurwa, nic na świecie – wymruczał, pochylając się nad nim, żeby wziąć od niego prezerwatywę.
David przekręcił na chwilę twarz, zerkając kątem oka na kochanka. Uśmiechnął się słabo. Był cały rozpalony i skrajnie podniecony.
— Też cię kocham – powiedział, podając mu kondoma. – I chcę cię poczuć. Głęboko.
Shane wyszczerzył się do niego i wychylił bardziej, by pocałował go krótko w usta. Potem dopiero się wyprostował i nałożył sobie gumkę na penisa. Nawilżył ją jeszcze śliną i naparł penisem na jego rozluźnione wejście.
— Będzie bardzo głęboko – zapewnił podniecony i szczęśliwy i wszedł w niego aż po jądra.
David nie powstrzymał głośnego krzyku, który wyrwał się z niego. Szybko jednak wcisnął twarz w kołdrę, starając się chociaż częściowo zakneblować. I nie tak miało być. W takiej konfiguracji, z prezerwatywą na penisie kochanka nie uchronią raczej pościeli przed spermą, kiedy skończy. Nie miał jednak ani siły, ani dość opanowania, aby wypomnieć kochankowi ten błąd.
Shane przytrzymał jego biodra i zaczął się poruszać, szybko wzmagając tempo i pieprząc go coraz mocniej. Chciał, żeby David jęczał z upojenia i żeby było mu dużo lepiej, niż kiedy wsadzał chuja w mokrą cipę żony. A David nawet w tej chwili nie myślał o żonie. Nawet nie myślał o tym, gdzie jest, bo czerpał całą możliwą rozkosz z bliskości kochanka i tego, jak ten dobrze go pieprzył. Jęczał i krzyczał na zmianę, wijąc się pod nim.
Shane dyszał nad nim, wsuwając się w niego i wysuwając, aż w końcu sięgnął pod niego i ścisnął jego penisa u nasady kciukiem i palcem wskazującym.
— Nie dochodź pierwszy – warknął, przyspieszając tylko pchnięcia.
David jakby mógł, odpowiedziałby mu, ale tylko wysapał coś mniej więcej brzmiącego jak potwierdzenie. Chłopak już nic nie dodał, pieprząc go jeszcze chwilę, aż wreszcie strzelił w gumkę z głuchym jękiem.
— Ustami cię mogę… jak chcesz… – wydyszał po chwili, wciąż trzymając jego penisa.
David drżał na całym ciele, a jego szparka zaciskała się i rozluźniała na kochanku. Mężczyzna po chwili pokiwał głową, więc Shane wziął jeszcze kilka głębszych oddechów i wysunął się z kochanka. Nie przejmując się jeszcze zdejmowaniem gumki, przekręcił Davida na plecy i już bez słowa dossał się do jego penisa, zamykając przy tym oczy. Mężczyzna aż wierzgnął biodrami, nie mogąc się powstrzymać. W dłoniach nadal ściskał pościel i przyciskał ją sobie do twarzy, aby nie drzeć się za głośno.
Shane charknął krótko i wznowił obciąganie, poruszając sprawnie głową na jego członku. Podobały mu się te dźwięki, które słyszał w trakcie.
David w końcu odsunął jedną dłoń od pościeli i już miał nią sięgnąć do głowy kochanka, aby go po niej pogładzić, kiedy wstrząsnął nim dreszcz przyjemności. Skończył z głośnym jękiem w jego usta. Shane przełknął wszystko i po chwili wypuścił jego penisa z ust. Przekręcił się i położył głowę na podbrzuszu Davida, żeby odetchnąć. Było mu dobrze.
Mężczyzna jeszcze chwilę oddychał ciężko z twarzą zakrytą kołdrą. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała głęboko, a wykończone ciało drżało co jakiś czas.
— Kurwa… – wyszeptał w końcu po dobrych kilku minutach.
— Mm? – mruknął Shane, nie podnosząc się. W międzyczasie tylko zdjął gumkę z penisa.
— Nie… nic. Tak tylko. – David zaśmiał się. Właśnie pieprzył się z facetem na łóżku, w którym sypiał ze swoją żoną. Absurd sytuacji dobijał się do jego głowy ze wszystkich stron.
Shane uniósł wreszcie na niego wzrok i położył się obok.
— Co, tak dobrze było? – Uśmiechnął się.
— Ta… – mruknął mężczyzna i sięgnął dłonią do kochanka na ślepo. – Daj rękę.
Shane aż przełknął ślinę i złapał go za dłoń, ściskając lekko. David przyciągnął ją sobie do twarzy i delikatnie pocałował w wierzch. Dopiero potem obejrzał się na niego i uśmiechnął się lekko. Shane odpowiedział tym samym i wychylił się, całując go w usta delikatnie jak na siebie.
— Ale cię, kurwa, kocham. – Zaśmiał się.
David objął go za szyję, przytrzymując przy sobie.
— Ja też. I wiesz co?
— Mmm?
— Liczę, szczerze liczę, że mimo kiepskiego początku, kilku kryzysów, doczekamy się swojego szczęśliwego zakończenia – zamruczał miękko i ciepło w jego usta z czułym uśmiechem błądzącym mu na ustach.
Shane zapatrzył się w jego oczy swoimi łagodnymi jak na takiego wielkiego faceta. Pokiwał głową twierdząco i musnął jego usta wargami.
— Ta. Taka pojebana historia jak nasza musi się dobrze skończyć – prychnął cicho, czując, że są już na dobrej do tego drodze.
David zaśmiał się ciepło i sam się wychylił, aby go pocałować.
— Tak. Ale teraz czas się zbierać.
— Mhm – odmruknął chłopak i zagryzając wargę, uniósł się niechętnie. Na usta aż cisnął mu się uśmiech. Kiedy już przez głową założył bluzę, przypominiał sobie coś. – A właśnie, David. Mam w ogóle taką propozycję…
— Hmm? – spytał jego kochanek, zakładając na tyłek bieliznę po tym, jak z ociąganiem usiadł na łóżku.
— Bo jak byliśmy z Lu na koncercie, potem gadaliśmy trochę i mi poradziła, żeby się spotkać z Jamesem i tym jego facetem na wspólnej kolacji. Co myślisz?
David skrzywił się lekko, zapinając koszulę.
— Teraz?
— No za kilka dni. Bym zadzwonił do Jamesa czy się zgadza.
Chłopak podszedł do toreb i zarzucił je sobie na ramiona, a David spojrzał na niego, poprawiając jeszcze swój ubiór odruchowo.
— Nie jestem tego pewien. W sensie czy to odpowiedni czas i… po co mielibyśmy się z nimi widzieć? – mruknął, poprawiając jeszcze jako tako pościel na łóżku. Nie była ubrudzona, ale też nie pachniała tak perfumami Grace jak jeszcze przed ich szalonym numerkiem.
— Chciałbym odnowić z nim znajomość… Wiesz, cztery lata się z nim w sumie widywałem po szkole, potem się urwało, to teraz byłoby zajebiście częściej się widzieć. Poza tym… no gdzieś razem wyjdziemy, to będzie fajnie. Tak bardziej jak – podrapał się po włosach nerwowo, patrząc na Davida – para.
Ten zaśmiał się pod nosem i skinął na niego dłonią.
— Podejdź że tu mój, ty wielki facecie.
Lekko speszony Shane spojrzał na niego pytająco, ale podszedł z tymi torbami i stanął przy Davidzie, który położył mu dłoń na karku i potarł nią lekko.
— Hm?
— Mówiłem ci już, że jesteś czasami strasznie słodki? – Zaśmiał się i cmoknął go lekko w usta. Puścił go i ruszył do wyjścia. – I jak serio chcesz się z nimi spotkać, to za jakiś czas mogę się zgodzić. Nie oczekuj ode mnie jednak za dużo. Peterson… był dziwny – rzucił, wychodząc z sypialni.
— Czemu? Zajebisty facet.
David wzruszył ramionami, jeszcze się rozglądając po mieszkaniu czy czegoś nie zapomniał.
— Nie wiem, był taki… no wycofany. – Otworzył wreszcie drzwi, aby wyjść na klatkę. – I może wziąć jedną torbę, co?
Shane pokręcił głową i wyszedł za nim.
— Spoko, nie są tak ciężkie.
— Jak chcesz. A na kiedy chcesz się z nimi umówić. I w ogóle znasz tego jego faceta?
— No widziałem go, jak się raz z Jamesem spotkałem. Mówiłem ci – odparł Shane, kiedy już doszli do windy. – Taki, kurwa, seksowny garniturowiec, ale James jakiś dziwny przy nim jest. To chciałem obczaić sytuację. Mogę zadzwonić teraz, już jest po lekcjach – dodał, zerkając na zegarek, żeby się upewnić czy ostatnia lekcja już się skończyła. Znał wciąż godziny, w jakich odbywały się zajęcia i jeśli nic nie zmieniono, to już powinno być po tych ostatnich.
— Jak chcesz.
Shane wykręcił numer swojego byłego nauczyciela, ale dopiero kiedy z powrotem wsiedli do samochodu. Wolał najpierw załadować torby w bagażniku. Przyłożył telefon do ucha, czekając na odbiór i rozsiadając się wygodniej w fotelu.
— Już, już… Tak? – usłyszał w telefonie głos Peterson. Razem z nim w tle rozlegały się wrzaski młodzieży i ogólny gwar szkoły.
— Yyy… są jeszcze lekcje? – wypalił autentycznie zdziwiony Shane, aż zapominając się przywitać.
— Co? – Peterson najwyraźniej także nie spojrzał, od kogo odebrał telefon. – Kto mówi?
— No ja. Shane.
— Ah, Shane. Nie, lekcji już nie ma, ale… no zostałem chwilę dłużej w szkole. Wiesz, jeszcze są zajęcia pozalekcyjne, więc jeszcze trochę młodzieży jest w szkole – wyjaśnił szybko, a chłopak słyszał, jak odgłosy w tle cichną.
— Spoko. Już się, kurwa, bałem, że tam godziny zmienili – mruknął złowrogo, jakby ktoś chciał zmienić napis na nagrobku jego dziadka.
Peterson zaśmiał się trochę nerwowo. Najwidoczniej był skrępowany całą sytuacją.
— Nie, nie. Wszystko po staremu. Ale czemu dzwonisz?
— Bo mam pomysł. – Uśmiechnął się Shane, wyglądając przez okno, kiedy jechali w stronę jego mieszkania. – Spotkamy się we czwórkę na kolacji. W sensie ty, ten twój facet i my z Davidem.
— Co? – wypalił Peterson, niemalże krztusząc się tą propozycją. Shane aż widział oczami wyobraźni jak ten się czerwieni. Nie mógł powstrzymać się przed głośnym śmiechem.
— Ej, bo się jeszcze, kurwa, okaże, że tylko ja uważam ten pomysł za zajebisty. No czego się boisz, James?
— Niczego. Nie mów tak w ogóle i… Walter też by uznał to za świetny pomysł…
— O widzisz! – Ucieszył się chłopak. – To załatwione, co? Zobaczysz Davida po latach.
— Ach. No ale ja się nie zgodziłem jeszcze – mruknął niepewnie nauczyciel.
Shane zagryzł wargę i odparł:
— James no, czemu nie? Taka podwójna randka, będzie zajebiście. Nie zjemy was.
— Tak… tak, wiem. Mhm – zamruczał nadal markotnie. – To ten, kiedy?
— Jakoś pod koniec przyszłego tygodnia? – spytał Shane, zerkając przy okazji pytająco na Davida, który tylko wzruszył ramionami. Jeśli nie musiał i nie mógł wrócić do domu, to przecież miał wolne po pracy.
— W… Tak, ja mogę, ale muszę porozmawiać z… Walterem – dodał Peterson konspiracyjnym szeptem. – Może w ogóle zadzwonię do ciebie, jak się dowiem, co on o tym myśli, dobrze?
— No jasne, będę czekać na telefon – odparł ucieszony Shane. W sumie spodziewał się, że namówi Jamesa. Zawsze był dość spolegliwy.
— To do usłyszenia – odparł jeszcze Peterson i rozłączył się, a David spojrzał na kochanka.
— I?
— Pogada z tym swoim facetem i oddzwoni. Ale zgodził się, chociaż się chyba obawia – prychnął Shane z uśmiechem, chowając telefon do kieszeni.
— Czyżby był bardziej entuzjastycznie nastawiony do tego cudnego planu niż ja? – Zaśmiał się David skręcając z drogi szybkiego ruchu w stronę mieszkania chłopaka.
— Nie kpij z mojego „cudnego planu”. Zobaczysz, jak fajnie będzie. – Shane klepnął go w kolano, pewien tego co mówi, a David prychnął pod nosem, ale już nie skomentował. Dojeżdżali na miejsce.

 * One Republic – All we are

28 thoughts on “Never Be The Same – 36 – Małżeńskie łoże

  1. Katka pisze:

    Vicious, pozwól, że tutaj Ci odpowiem na ten i poprzedni Twój komentarz :) Co do Jamesa, spoko, to dość specyficzna postać, która swoją ciapowatością może albo irytować, albo wzbudzać rozczulenie, więc jeśli Ciebie dopadła pierwsza opcja, nie dziwię się. Oczywiście w duchu mam nadzieję, że go zaakceptujesz, ale wiadomo, nic na siłę :) Byle tylko sceny z nim, jeśli się okaże, że jednak nadal Ci nie podchodzi, nie męczyły zanadto! Ale skoro Walta polubiłaś, to mam nadzieję, że będzie ok :) ” ale jest takim słodkim byczkiem, że mu wybaczam brak asertywności ^^” – to mnie rozbawiło XD Och Shane, Shane… chociaż jego brak asertywności przy braku asertywności Jima wymięka XD
    Ach, a z tym zakończeniem to mnie w sumie intrygowało już gdzieś od połowy opowiadania. W sensie… już dość wcześnie ludki wszystkie myślały o końcu. Jak to będzie, jak się skończy, czy będą szczęśliwi, czy David zostanie z Shanem. Chyba ogólnie to nawarstwienie problemów już od początku skłania do zastanowienia i wyczekiwania tego wymarzonego sielskiego końca. No ale jedyne co mogę powiedzieć, że to jest ponure opowiadanie, acz z dobrymi momentami. Tyle ode mnie. Bo wszystkie grzeczne dzieci widzą, że spoilery to ZŁO XD

  2. vvicious pisze:

    Kurczę, przyznam że ja też zaczęłam liczyć na szczęśliwe zakończenie. Tzn od początku było wiadomo, że dla kogoś na pewno się to skończy źle, czy to dla Shane’a, czy Davida, czy Grace i dzieci… no albo źle dla wszystkich, ale liczyłam że jednak nie będziecie aż tak okrutne xD no wygląda na to że póki co najgorzej wyszła Grace, przykre to jest ale wiadomo że jednak nie rusza aż tak strasznie jak gdyby coś się przydarzyło któremuś z głównych bohaterów, więc z braku lepszego określenia można powiedzieć że sytuacja rozwiązała się dobrze… ale kurcze jeszcze dużo przede mną i jak znam życie, to się wszystko zdąży jeszcze parę razy wywrócić do góry nogami… ale to nie zmienia faktu, że teraz kiedy mam już za sobą moment przełomowy i ta najgorsza burza przeszła i wygląda to na tą chwilę nie tak źle to zrodziła się we mnie nadzieja, że wszystko skończy się mimo wszystko w miarę pozytywnie… nie wiem czy to dobrze, bo zaraz mogę zostać jej brutalnie pozbawiona xD

  3. TigramIngrow pisze:

    „- Ta. Taka pojebana historia jak nasza musi się dobrze skończyć – prychnął cicho, czując, że są już na dobrej do tego drodze.” –.–
    Ech….

  4. Katka pisze:

    Floo, hehehe, widzę pełna empatia dla Grace XD Shane jak widać ma swój mózg, haha. No i miało być hot, więc dobrze, że tak wyszło ;)

  5. Floo pisze:

    Byahahahahahhahahahahaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!! Grace idź spać XD!! Ciekawe co ci się przyśni >D

    Ach ta scenka był taka… taka… mmmmrau hot! Oj więcej nie napisze bo nadal przeżywam xD
    Shane myśli na przód XD, niby taka zwykła kolacja a tu może wywiąże się rozmowa prawnika i potencjalnego klienta… spryyyytnie XD.

    … Ja chce jeszcze raz! Idze czytać XD

  6. Katka pisze:

    Mocca, haha, Twoje ostatnie zdanie to cudo. Walt bardziej zbereźny niż Shane XD To już wyczyn. Może dlatego, że Shane sobie robił jaja, a Walt tak na serio XD

  7. Mocca pisze:

    Biedna Grace. Mam nadzieję, że nic nie wyczuje. Tylko niepotrzebnie by się kobieta denerwowała.
    Przez całe „analne rozdziewiczanie łóżka” byłam pewna, że wejdzie Żabcia. Może to nawet lepiej, że się myliłam.
    Będzie konfrontacja, będzie konfrontacja! *piszczy jak wariatka*
    Geez, będą mieli podwójną randkę! Coś czuję, że Shane się z Waltem dogada.
    Obydwoje są dość „otwarci” XD
    Chociaż nawet „wielkie dildo” Shane’a, nie przebije biurowych dylematów Walta. ;>

  8. kkohaku pisze:

    Ale ja zawsze biorę na poważnie to co piszecie ;D znaczy bez przesady ale jak myślę o tym , analizuje to chce to przedstawić :)
    I tak chamki z nich i basta xD

  9. Katka pisze:

    Kohaku XD „W jakiś sposób wymówka, że ich miłość tak nimi owładnęła, że nie mogli ruszyć główką wcale nie jest dla mnie dobrym argumentem” XD Wydawało mi się, że z tekstu jasno wynika, że zdają sobie sprawę z tego co robią XD Choćby jak Shane się tym jarał? Jak David wspominał, że Grace będzie wściekła? Ja Ci nie staram się wmówić, że oni dokonali aktu miłości i przypadkiem trafili na łóżko żabci :) Tak samo jak Shiv mówiąc o wyskoczeniu z okna przez Davida nie miała na myśli tego dosłownie, tylko chciała Ci zarysować sytuację, a Ty zaczęłaś rozważać Davida myśli samobójcze. Są draniami, obaj. I my to wiemy XD

  10. kkohaku pisze:

    Ha ha Kat ale ja nie napisałam , że Shan jest bez winy :D Bo jest i to było dla mnie tak oczywiste, że nie czułam potrzeby pisania o tym :) A do Davida piłam, że zgodził się na to.
    Tak, wiem, że miłość tak oślepia większości osób, a dodać do tego libido to świata po za nie widzą. Ja mam do tego po prostu inny stosunek ;) W jakiś sposób wymówka, że ich miłość tak nimi owładnęła, że nie mogli ruszyć główką wcale nie jest dla mnie dobrym argumentem :) a na pewno nie wytłumaczeniem.

    Bez przesady z tym zamiłowaniem do angstu ;) Trochę wyolbrzymiacie moje podejście ( chyba, że tak wynika z mych słów xD), ja po prostu nie mogę znieść, że David w mocniejszy sposób nie zareagował, na to co zaproponował Shan. Ja nie postuluje aby mi tu robić z Davida męczennika ;) Po prostu czytając to wydawało mi się, że … postąpił jak nie on. Takie miałam wrażenie po poznaniu go przez te wszystkie rozdziały. I tyle :)

  11. Katka pisze:

    Shinu, ZABIŁAŚ MNIE „Szczerze mówiąc zdziwiłam się, że Shane nie zabrał tego łóżka, albo chociaż pościeli, ze sobą jako „pamiątkę”. xDD”. Chyba nie weszłam na ten poziom psychopatii Shane’a, żeby na to wpaść XD Damn, szkoda, haha.

    Nela, jeśli chcesz założyć bloga z opowiadaniami, to musisz to zrobić w zakresie własnego konta :) Nasza strona jest prywatna i nie upubliczniamy opowiadań nie naszego autorstwa. Ale życzę powodzenia ze swoimi :)

    Nie mogę się nie wtrącić do dyskusji o cierpieniu Davida XD Nie chcę wnikać w każdy problem, który tu Shiv z Kohaku poruszyła, ale chciałabym, haha, jedno zaznaczyć. To SHANE zainicjował seks w łóżku żabci XD Nie David, a Shane :) Taa, David się zgodził, ale kurcze… pomyślmy… facet, w którym jesteśmy zakochani po uszy (David JEST zakochany w Shanie, mimo że rzadziej to mówi. Ale tak, jest, dlatego też piję, Kohaku, do Twoich słów: „Można było by się pokusić o stwierdzenie, że Shan jest winny, ale czy można tak określić zakochanie?” Nie tylko Shane ma głowę w chmurach :)) … więc facet, którego kochamy i przy którym nasze libido szaleje, spycha nas na łóżko, zawisa nad nami i robi się gęsto od emocji i feromonów… i powiedz tutaj „nie” XD No ok, może i można było i oczywiście POWINNI to zrobić, bo to było draństwo, z tym się zgadzam :) Ale obwinianie o to tylko Davida… nnn, ja, patrząc obiektywnie, to nie jego bym opieprzyła, tylko Shane’a. W każdym bądź razie, dążę do tego, że może nie widać tak bardzo Davidowego problemu i tego, jak serio ciężko sobie z tym wszystkim radzi i bądź co nie bądź, takie chwile wytchnienia i możliwość wyrzucenia z siebie napięcia są mu potrzebne :) Przyjrzyj się, Kohaku, jaki on wszedł do tego domu, a jaki wyszedł. Wszedł podłamany, apatyczny i milczący. Kiedy wychodził, śmiał się i miał o niebo lepszy humor. Ja rozumiem, że tu może działa zamiłowanie do angstu, ale my kochamy nasze postacie XD I nie chcemy Wam pokazywać 100% dramatu „na antenie”. Pozytywny akcent dla bohaterów i czytelników musi być :)

  12. Shinu pisze:

    Czyli jakaś konfrontacja będzie?! O jaaaa….!! Już widzę te wyzwiska, to dziecinne zachowanie Shane’a(„Ja pierwszy zauważyłem Davida, ja pierwszy się z nim pieprzyłem, a ty nie hahaha!” xDD), ten bulwers i łzy Żabci. (nie wiem czemu ale naprawdę nie jest mi jej w ogóle żal, mimo iż nie zrobiła kompletnie nic złego)

  13. nela pisze:

    opowiadanie świetne, to chyba najbardziej mi się podoba. :D

    ps. Chciałabym dodać na tą stronę opowiadanie. Jestem tu od niedawna więc nie bardzo wiem co i jak.
    Mam już konto jbc.

  14. Shivunia pisze:

    Shinu >> Jimmy przezywa katuszę będąc karmiony jak dziecko XD Dziś jak z Kat byłyśmy na uczelni i sie nudziłyśmy to nam odbiło i pisałyśmy jako oni ze sobą smsy. Oczywiscie zeszło na temat „Ale Jimmy, jadłeś?”. Mały chudzielec. ;p
    A konfrontacja? Zobaczycie ;)

  15. Shinu pisze:

    Szczerze mówiąc zdziwiłam się, że Shane nie zabrał tego łóżka, albo chociaż pościeli, ze sobą jako „pamiątkę”. xDD
    Muszę przyznać, że było… uff… bardzo gorąco ;D

    Chcem jakiejś konfrontacji Żabci z Shane’m! Czy to kiedykolwiek nastąpi? T_T

    Ta kolacja będzie epickim wydarzeniem. Shane się cieszy, Walter to już w ogóle w wniebowzięty, Davidowi raczej wszystko obojętne, a Peterson się stresuje, zawstydza, oczywiście nic nie je i… cokolwiek tam jeszcze wymyślicie ;]

  16. Shivunia pisze:

    Spoko Koh, w pełni łapie o co ci chodzi. I nie martw się, postaramy się być „bogami” sprawiedliwymi…. no sprawiedliwszymi ciut niż te w Greckich dramatach ;) Każdy dostanie na to na co zasłużył w rozliczeniu ;)

  17. kkohaku pisze:

    Ok, trudno jednostajnie orzec kogo była wina, bo w zasadzie wiele czynników miało na to wpływ oraz ludzie. Można było by się pokusić o stwierdzenie, że Shan jest winny, ale czy można tak określić zakochanie? Ech.. no właśnie. Mozna i nie.

    Co do mojej zmiany w ”David niech sobie pocierpi” a potem zmiana co do tego, no to jest wyraz mojej zmiany mojego poglądu tzw ewolucji. Takie były moje pierwsze odczucia, a empatia do Grace była większa. Stąd mój sadyzm aby niewierny mężuś jeszcze sobie pocierpiał. Ale po spojrzeniu( z moją empatią ) i na niego zauważyłam i inne rzeczy.
    W sumie w nastepnych rozdziałach i tak David się wycierpi czy tego chciałam czy nie ;) Proces i wszystko z nim związane pewnie nie będzie czymś prostym.

    Tak więc rozumiem cierpienie Davida i to czym się kieruje itp Tak samo współczuje żonie. No ale wybryk w sypialni i tak będzie dla mnie chamstwem. Oby żabcia nie zorientowała się, bo ( tutaj nie jestem pewna) jakby się uparła mogła by to wykorzystać w sądzie. ( a jak wiadomo w sądzie byle co można urosnąć do ogromnego przestępstwa, albo stać się po prostu przeszkodą w zawarciu porozumienia) Ale tutaj to już wymyślam ;) ale w realu to wszystko jest możliwe xD

  18. Shivunia pisze:

    David nie uważał tego za dobry pomysł… I miał na uwadze że nie spodoba się to Grace. Może nie nazbyt wyraziście było to zaznaczone w tekście. Nieistotne. Widzę sedno. W każdym bądź razie, nawet nie jako „matka” Davida, nie widzę powodu dla którego tylko on powinien być winien ze wszystko się sypie. Jakby mógł to by sie sklonował albo rozdzielił na dwoje i żył i z Grace i z Shane’em. Bo co by nie mówić, ale jego jęczenie też nie było bez znaczenia.
    „A edukacja przez cierpienie? Wydaje mi się, że David od samego początku wiedział jak to się skończy i był świadom swoich błędów. Jakby nie był świadomy jego ból i to co przeżywa nie był by taki wielki. Im bardziej świadoma istota, świadoma swego życia i emocji tym mocniej odczuwa swe błędy. Chociaż zderzenie się i stanie twarzą w twarz ze swoimi problemami zawsze jest burzą, niszczącą całego człowieka. Od samiutenikach podstaw.” Chyba tu się nie rozumiemy. To co tu zawarłaś się zgadza, ale pisałaś wcześniej że powinien jeszcze pocierpieć. Tak jakby już kłopotów było mu mało i przydały by mu się jeszcze wrzody i z dwa pogrzeby albo rak. W sensie co rozumiałaś przez to że ” David powinien więcej pocierpieć” ?

  19. kkohaku pisze:

    Shiv spoko :*
    Tak jak pisałam rozumiem Davida i to jak cierpi. Ha ha w sumie odzywa się we mnie rozum a nie serce. Ze strony rozumu, można by założyć, że David już był winny kiedy zdecydował się ”kręcić” z Shan’em. (Choć o to nie prosił xD) A potem jak zaczął kłamać żonie.
    Tu serce jednak wchodzi i jest ślepe, ogłupiałe i nie wie co robić. Bo kocha się i to co nowe(Shan) i to co stare(Grace – nie wmówicie mi , że nic już do niej nie czuł ;)). Ale nie może to żyć razem. W sumie David wybrał mniejsze zło. Takie jest moje zdanie. W sumie lepiej powiedzieć prawdę, niż żyć i kłamać. Można powiedzieć, że każdy wybór wymagał od Davida poświęcenia czegoś. I w każdy jest wpisane cierpienie.
    Hmm.. jakoś wątpię żeby David myślał o samobójstwie. Bo przecież był świadomy tego iż ma kochającego faceta, więc odrzucając jedną miłość(starą) przyjmuje drugą, silną (jak wskazuje postura Shen’a ;)).
    A edukacja przez cierpienie? Wydaje mi się, że David od samego początku wiedział jak to się skończy i był świadom swoich błędów. Jakby nie był świadomy jego ból i to co przeżywa nie był by taki wielki. Im bardziej świadoma istota, świadoma swego życia i emocji tym mocniej odczuwa swe błędy. Chociaż zderzenie się i stanie twarzą w twarz ze swoimi problemami zawsze jest burzą, niszczącą całego człowieka. Od samiutenikach podstaw.

    Kwestia seksu w pokoju dziecka odbieram inaczej więc chyba nie mam co komentować :)

    ”Było by sprawiedliwiej jakby wyskoczył z okna w pracy i się zabił? Wtedy nikt by nie ucierpiał, a on miałby nauczkę ze się zakochał mając żonę i dzieci.”
    Ucierpiał by Shan i Grace a David okazał by sie tchórzem. Samobójcy to egoiści. Tak podpowiada mi rozum. A serce? Rozumie, że w życiu są problemy, które mają prawo nawet najsilniejszego człowieka złamać. Ale jak pisałam wyżej, David ma wsparcie w Shan’ie. Chociaż.. samobójcy i mając taką pomoc decydują się na odebranie sobie życia.

    Shiv nie odczuwam , że chcesz narzucić mi swoje zdanie :) Rozumiem co i jak , ale mój światopogląd mówi mi, że zachowali się po prostu chamsko i nic nie wpłynie na to :) No ale ..hmm mogę zrozumieć, że David był jeszcze podwpływem wcześniejszej awantury i ( mniej lub bardziej) mógł czuć złość, zawód, żal (?) do żony jak go potraktowała. ( mimo, że wiedział iż zasłużył). A co do Shana.. no znając go już i to jaki ma stosunek do żabci to się nie zdziwiłam, że tak chciał się na niej odegrać. Ha i może nawet nie oczekiwałam po nim innego zachowania. Mimo to poczułam zawód, że David choć trochę go nie zganił, odrobinkę.. :( Zwłaszcza, że w innych rozdziałach zdarzało się, że bronił żony. Hmmm.. no ale wszystko się może zmienić, każdy stosunek o 180 stopni xD

  20. Shivunia pisze:

    Koh>> Powinien jeszcze pocierpieć? No o to bym się nie martwiła na twoim miejscu. Mimo że nie uważam znęcania się nad nim za metodę wychowawczą po której nagle zrozumie jakie wszystko w świecie było dla niego cenne i wróci do zony i dzieci. Może ja za mało pisze myśli Davida, ale kolesiowi własnie rozjebało się zupełnie życie. Wszystko na co pracował od kilkunastu lat, odkąd wybrał swoja drogę życiową zaprzepaścił właśnie dla osoby którą pokochał i która jego pokochała.
    Co do pokoju dziecięcego. To rodzice w ogóle nie powinni nigdzie się pieprzyć bo niszczą jego malutki czyściutki nieskalany świat. Jeśli dziecko nie wie to wg mnie żaden ból. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. A to ze zrobili to w ICH łóżku. Fakt, świństwo, ale na poziomie podłożenia komuś zgniłego jajka. Mała złośliwość i z tego co pamiętam to nie był :”wredny pomysł Davida na dogryzieniu Grace”. Oczywiście kobieta jest bez winny i to David daje teraz dupy na boku, ale nie ogarniam czemu tylko David jest winny złu całego świata. Było by sprawiedliwiej jakby wyskoczył z okna w pracy i się zabił? Wtedy nikt by nie ucierpiał, a on miałby nauczkę ze się zakochał mając żonę i dzieci.
    Koh, nie chodzi mi żebyś zmieniła zdanie bo to fajne że nie kadzisz am tylko i ze przezywasz rozdział, ale ja też go przezywam dlatego dyskutuje. A lubię dyskutować, wiec nie odbierz mojego wywodu opacznie. Buźka ;*

  21. kkohaku pisze:

    Jestem za zmieniam miejsc na seks ale nie , nie , nie , nie nie nie nie nie nie w pokoju dzieci xD To jak dla mnie obrzydliwe i mało smaczne by było xD Wręcz zakrawa o pedofilie. Może przesadzam ale pokój dziecka to jego świat xD
    Cały dom też jest Davida ale z szacunku do żony raczej powinien sobie darować ;p Bronie ją bo ktoś musi :D Nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że nie widzę żadnej jej winy w rozpadzie małżeństwa ;) Bo marudzić, kłócić się to rzecz normalna, a w ich wypadku nie było tak tragicznie żeby miało to wpływ na pogorszenie się między nimi relacji. No ale mam nadzieje, że żadna ze stron nie wyjdzie w tej potyczce z ranami xD Chociaż uważam, że David powinien więcej pocierpieć. Ale też rozumiem jego podejście .. W sumie nie było wyjścia, które było by łagodne i delikatne.
    Oby żabcia nie stała się pełnym nienawiści homofobem ;D

  22. Shivunia pisze:

    Koh, ale to słodkie ze stajesz po stronie żabci.. tylko że tak z wrednych scen. Myślisz że ŻADEN rodzic nic nie robił w pokoju swoich dzieci? Tak, wiesz, chociażby dla rozluźnienia i zmienienia „wystroju”. A David tutaj? pamiętał aby nie ubrudzić pościeli i ładnie posłał łóżko. No i w końcu to też jego łóżko. XD
    Co nie zmienia faktu ze też uważam ze to było świństwo XD Fajne, ale świństwo hahahaha

    Gordon >> hihihi jak ja się ciesze że wróciłeś :D I znalazłeś dla nas i naszego pisadła troszkę czasu i nawet jeszcze chwilę na komentarz :D I David się nie „prosi” one „SAME” hehehe na niego spadają ;p Ale moze tym razem Grace niż nie wyniucha w pościeli ;p XDD

  23. kkohaku pisze:

    Kat oj dużo mam myśli na ten temat a wręcz złośliwych, a zwłaszcza pod adresem Davida, bo to on powinien być tu osobą, która ów pomysł powinna wybić ukochanemu z głowy ;) No bo aż mam ochotę spojrzeć na nich karzącym wzrokiem i powiedzieć :” W sypialni dzieci też się zabawicie? ”. Bo przecież i tak wygrali, są razem, więc po co ten cyrk xD
    Ogólnie lubię jak rozdział daje do myślenia :) Wzbudza emocje, chociaż tutaj jestem i zachwycona i zła ;p Ale i takie reakcje dają znać Wam, że opowiadanie nie jest płytkie :)

  24. Gordon pisze:

    ale skurwysynstwo. ale jakie gorace xD wezcie laski nie powinienem tego czytac na komorce ;p taki David mnie podnieca buehehe. mam nadzieje ze zonka nie zauwazy. nie chce zeby jeszcze mieszala w glowie Davida, facet ma juz za duzo problemow. chociaz az sie prosi o kolejne ;p zajebisty rozdzial i seks jak zwykle tez. odlot

  25. Katka pisze:

    Bern, hehehe, to się cieszymy :D

    Elis, o tak, miało zadziałać na emocje :D A „ochrzczone” to dobre słowo XD

    Kohaku, ależ nie „nieważne”; właśnie bardzo dobrze, że widzisz, że źle zrobili. Ja bym się nawet pokusiła o stwierdzenie, że to było straszne draństwo :) Jak najbardziej trzeba zauważać, że doskonałymi i pełnymi zalet ludźmi nie są, a wręcz są siebie warci XD W każdym razie fajowo, że czuć było intymność :)

  26. kkohaku pisze:

    Oh moja ukochana piosenka :D mrrr ~<3
    Aż się prosiło aby do sypialni wparowała żabcia, tak awantura mogła by być godna przeczytania. Chociaż pewnie psychika Davida by podupadła a samopoczucie pogorszyło. Ech .. nie ładnie , że tak potraktowali łoże, w sumie na miejscu żabci poczułabym się dodatkowo zraniona. Jakby dla Davida już nie liczyły się chwile, które z nią spędził. Bo przecież żoną była dobrą, nie biła, nie urządzała dzikich awantur. Oj .. tak uważam, że panowie postąpili dość dziecinnie , ale w sumie taka psychika męska. Muszę zaznaczać swój teren ;D
    Co nie zmienia faktu, że scenka była gorąca i seksowna :) Ogólnie czuło się po nim tą atmosfere intymności, zarezerwowanej tylko dla dwojga osób, którzy przeżyli coś pięknego :)
    Toć obudziłyście we mnie nutę romantyzmu, ale małe , drobniutkie oburzenie pozostało, że tak nie ładnie potraktowali żabcie. Wiem, wiem przecież nic nie widziała. Dobra , nieważne ;D

  27. Elis pisze:

    Potrzebuję wachlarza do ostudzenia emocji. Ha, łóżko Grace zostało ochrzczone. :)
    Ogólnie słodko było. :) Teraz będę wyczekiwać kolacji we czwórkę. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s