Fire Dragon Tattoo Studio – 78 – Stawiasz, że są razem?

„Hej, Ryan!”
Kiedy odwrócili się w kierunku źródła dźwięku, ujrzeli idącego w ich stronę długowłosego chłopaka w czerwonych kąpielówkach, u którego boku szedł przystojny blondyn. Lenny od razu poznał Charliego.
— Idzie twój chłopak — zagadnął Ryana, starając się głupio nie uśmiechać.
— Jego chłopak idzie z nim, Lenny — mruknął Ryan i uśmiechnął się, kiedy Charlie i Rush podeszli. — No witaj, kochanie. Cześć, książę. — Skinął głową Anglikowi.
Lenny’emu nie umknęło, że Charlie rzucił mu nerwowe spojrzenie, ale uśmiechnął się lekko na powitanie. Rush przemielił jakąś nieprzyjemną odzywkę w ustach i przywołał na twarz uprzejmy wyraz.
— Witaj Ryan. I…
— Lenny. — Mulat wyciągnął do niego dłoń na powitanie. — Kiciuś Ryana. — Zaśmiał się, ciekaw, jak Ryan i Charlie na to zareagują. Blondiego nie znał, więc jego reakcja była mniej ciekawa, ale i tak jego duże oczy i szybkie spojrzenie na Ryana było bezcenne.
Skonsternowany Charlie zamrugał, a z jego ust wydobyło się ciche „yyy”. Ryan za to uśmiechnął się krzywo.
— Nie rób takiej miny, kochanie. Lenny nie jada z miski Jaya i całkiem dobrze sobie radzi w buszowaniu po mojej lodówce.
— No… spoko. Ale wy już tak… serio, serio razem mieszkacie? — spytał Charlie niepewnie, stając bliżej Rusha i dalej Lenny’ego.
Anglik też z pewnym brakiem przekonania patrzył na ciemnoskórego mężczyznę.
— Niestety nie mam na to wpływu, więc zapytaj Lenny’ego, kiedy ma zamiar się wyprowadzić. A na razie zajmijmy jakieś miejsce, bo zaraz któryś z nas dostanie frisby w głowę. — Ryan uśmiechnął się, widząc, że niedaleko dzieci rzucały plastikową zabawką. — Gdzie się rozłożyliście?
Rush wskazał kciukiem za swoje plecy.
— Tam, te dwa pomarańczowe koce — odparł, cofając się już o krok do tyłu, żeby udać się w tamtym kierunku.
Lenny skinął głową, zerknął jeszcze na Ryana i ruszył za nowo poznanym mężczyzną. Zanim jednak Ryan zdążył zrobić chociaż krok, Charlie załapał go za ramię.
— Ryan, co jest? Co ty z nim… cholera, on jest homo?
— Brawo za spostrzegawczość, kochanie. Tak, jest.
— I coś jest między wami…? — Chłopak aż się obejrzał na Lenny’ego.
Ryan odetchnął w duchu, a do Charliego się uśmiechnął i pogłaskał go po włosach.
— Nic, co by musiało zaprzątać twoją śliczną główkę — odparł i pocałował go w czoło, tym samym ucinając rozmowę. Ruszył do Rusha i Lenny’ego, a Charlie poszedł za nim, dość skonsternowany.
Przy miejscu na plaży, które zajęła para, zastał już Lenny’ego polegującego na nieswoim kocyku. Rush siedział na tym obok, czekając na Charliego. Nie wiedział, co ma powiedzieć, choć w głowie miał więcej niż jedno pytanie.
Charlie już otworzył usta, chcąc stwierdzić, że Lenny zajął jego kocyk, ale jednak jedno spojrzenie w jego oczy wystarczyło, by zaniechał swojego planu. Usiadł więc obok Rusha na piasku. Ryan w tym czasie rozłożył ręcznik obok Lenny’ego i zwrócił się do niego:
— A swojego nie wziąłeś?
Lenny zerknął na niego kątem oka, czekając, aż chłopak usiądzie na swoim kocu.
— A dałeś mi jakiś?
Rush w tym czasie posunął się, robiąc kochankowi miejsce. Jednocześnie wyjął z ich torby plażowej cztery batoniki zbożowe z orzechami. Miały być po dwa na głowę dla nich… ale wypadało się podzielić.
— Batonika? — zwrócił się do Ryana i Lenny’ego z mało szczerym, ale olśniewającym uśmiechem.
Obaj chętnie przyjęli po przekąsce.
— Dziękuję — odparł Ryan i usiadł na ręczniku. Zerknął na swój plecak leżący obok deski na piasku. Ale olejek poczeka. Zabrał się więc za otwieranie batonika.
Lenny też podziękował, po czym wstał. Korzystając z tego, że Ryan siedzi po turecku, przeniósł się na jego ręcznik i wpakował mu głowę na kolana.
Chłopak spojrzał na niego w dół, lekko zaskoczony taką zagrywką. Choć była to delikatna reakcja w porównaniu do Charliego, który rozszerzył oczy, patrząc na nich w jawnym szoku. Aż nie wiedział, co powiedzieć.
— No tak, lepsze moje kolana niż ręcznik? — rzucił Ryan i ugryzł swojego batona, wciąż obserwując mężczyznę. Nie zaoponował mimo to. To było nawet… miłe, mieć tak przy sobie drugą osobę.
Lenny rozpakowywał właśnie swój zbożowy batonik. Chyba w życiu takiego nie jadł.
— Twój drogi kolega Charlie był o niego zazdrosny — odparł i wgryzł się w słodycz.
Rush obserwował całą scenę, jakby oglądał jakiś serial. Minę zresztą miał podobną. Skinął jednak na kochanka, że faktycznie może już położyć się na swoim miejscu. Charlie zamrugał jeszcze, ale przeniósł się na wolny ręcznik, czując się co najmniej niezręcznie.
W tym czasie Ryan zaczął szperać jedną ręką w plecaku, drugą trzymając batonika.
— Słyszałem, Rush, że na konwencie zrobiłeś sobie rybkę — zwrócił się w międzyczasie do Greya. — I jeszcze się nie pochwaliłeś.
Rush lekko się zaciął. Ryan już wie, cudownie. Spojrzał szybko na Charliego, a potem znowu na Ryana.
— Nie było okazji. No i teraz też nie będzie, bo nie będę podwijał kąpielówek — odmruknął, widząc, że powoli kończy mu się batonik, którym mógł zapchać sobie usta, żeby nie powiedzieć czegoś Ryanowi.
— Nie będziesz podwijał? Myślałem, że masz rybkę na nieszkodliwym miejscu na udzie, nie na pośladku. — Ryan uśmiechnął się uprzejmie, wreszcie pakując sobie do ust resztki batonika, a z plecaka wydobył olejek.
Rush wymusił na ustach uśmiech.
— Widzę, że Charlie już ci wszystko opowiedział — odmruknął.
— Bo pytał, jak było na konwencie — wyjaśnił Charlie, opierając przedramiona na podkulonych kolanach. Na jego łydce widniała duża, złota ryba koi, ale jeszcze nie do końca zagojona. Była grubo posmarowana maścią, a Charlie cały czas trzymał ją w cieniu.
— Byłem ciekaw — dodał Ryan, odkręcając olejek.
Spojrzał na Lenny’ego, po czym bez słowa wylał mu trochę na klatkę piersiową, patrząc, jak białe kropelki kontrastują z czekoladową skórą. Lenny aż drgnął, czując różnicę temperatur. Spojrzał jednak tylko na Ryana z dołu i oblizał wargi, po czym uśmiechnął się sugestywnie. Rush, który jeszcze chwilę temu miał coś odpowiedzieć, gapił się teraz na nich z niedokończonym batonikiem w dłoni i otwartymi ustami. Charlie miał podobną minę i totalnie nie wiedział, jak zareagować.
Ryan tymczasem uśmiechnął się i zdjął koszulkę. Potem wylał sobie na dłoń trochę olejku i odstawił buteleczkę na bok. Wcierając olejek w swoją klatkę piersiową, zwrócił się do Lenny’ego:
— Lepiej sobie rozsmaruj, jeśli nie chcesz ślicznych plamek na skórze.
Mulat wydął usta z nieszczęśliwą miną, dojadając w końcu batonika. Papierek wcisnął w kieszeń spodni.
— Uch, myślałem, że ty mnie wysmarujesz — jęknął, moszcząc się wygodnie na jego kolanach.
— Hm… nie wiem, skąd ci to mogło przyjść do głowy — odparł Ryan, smarując swoje ciało spokojnie. — Dostałeś olejek, powinieneś być szczęśliwy.
Charlie dopiero teraz zaskoczył, że dostał od Rusha batonik, więc zaczął go szybko otwierać. Lenny za to westchnął ciężko, w końcu dotykając palcem pierwszej białej plamki na swojej skórze. Zerknął z rozbawieniem na Charliego, który chyba udawał, że go tu nie ma. A Rush dalej oglądał całość jak przedstawienie.
— A może twoje kochanie chciałoby mnie wysmarować? — zagadnął do Ryana.
— Nie… Nie, dzięki, na pewno sobie poradzisz — mruknął Charlie szybko, zapychając się batonikiem.
— Widzisz, jesteś skazany na swoje własne dłonie, ale jestem pewien, że przy odrobinie wysiłku ci się uda — dodał Ryan, sięgając po butelkę, żeby wylać olejek na ramiona.
Lenny zamruczał mu na kolanach i w końcu sam wtarł sobie mleczko do opalania w skórę. Wiedział, że tak się skończy, ale to Ryan pierwszy go podpuścił, wylewając je na niego. Był taki słodki, że martwił się, czy się nie spali.
Kiedy byli już wysmarowani, Ryan odruchowo sięgnął do dredów Lenny’ego i zaczął się nimi bawić. Relaksowało go to. Charlie w tym czasie zwrócił się do kumpla, już starając się nie zauważać tych wszystkich gestów.
— Kiedy wpadniesz do nas do studia? Ciężko cię złapać ostatnio.
— Mogę wpaść jutro po pracy, jeśli tak za mną tęsknisz. Ale jeszcze Rush zrobi się zazdrosny i tak mu się narażę, że nigdy mi nie pokaże tej swojej rybki. — Ryan uśmiechnął się, a temat jego rozmowy prychnął pod nosem.
— Naprawdę zależy ci, żeby zobaczyć tatuaż, czy gadasz tak, żeby mi dopiec? — spytał, nie komentując pierwszej części o byciu zazdrosnym. Nie ufał Ryanowi. Z drugiej strony ten facet leżący mu na kolanach z zamkniętymi oczami był w tym wszystkim zastanawiający.
— Jeśli zauważasz coś złośliwego w prośbie, byś pokazał swój nowo zrobiony tatuaż, to jestem pod wrażeniem. — Ryan uśmiechnął się ironicznie. — Naprawdę jestem ciekaw rybki, książę.
Lenny, nie otwierając oczu, zaśmiał się pod nosem.
— Książę.
Rush to zignorował. Uniósł się ze swojego koca i podwinął nogawkę kąpielówek, żeby z łaską wypisaną na twarzy pokazać Ryanowi z daleka tatuaż czerwono-żółtej ryby koi wysoko na swoim udzie.
— Kolory są pozmieniane, żeby moja symbolizowała Rusha, a ta Rusha mnie — wtrącił Charlie z uśmiechem, przyglądając się tatuażowi kochanka.
Ryan też mu się przyjrzał i pokiwał głową.
— Śliczny tatuaż na ślicznym ciałku. Bardzo ładny — pochwalił.
Rush skrzywił się w parodii uśmiechu.
— To o pięknym ciałku mogłeś sobie darować — mruknął i jakoś odruchowo skinął na Lenny’ego leżącego Ryanowi na nogach na znak, że ma się zająć swoimi sprawami.
— Samo mi się wcisnęło na usta — odparł Ryan z uprzejmym uśmiechem i zerknął na mężczyznę. — Lenny, unieś się, proszę, chętnie bym poszedł wykorzystać dobre fale.
Mulat uchylił powieki, zerkając na niego z dołu. Perspektywa zostania tu z tą dziwną parą nie kręciła go specjalnie.
— Jak dasz buziaka, to wstanę — rzucił, nie licząc na powodzenie, a prędzej na zwalenie na piach.
— Odważny szantaż, zważając na to, że znajdujesz się w idealne pozycji do zrzucenia na piasek — Ryan wypowiedział głośno jego myśli.
Charlie za to spojrzał na nich bystrzej. Buziaka? Czarne scenariusze dobijały się do jego głowy. Więc jednak Ryan kręcił z tym facetem. Z mordercą z pierdla. Pięknie.
Lenny wzruszył ramionami.
— To jak? — zamruczał, wyciągając rękę nad głowę i przesuwając po kolanie chłopaka.
Ten spojrzał na jego dłoń, ale po chwili sam wysunął się spod niego, a Lenny opadł głową na ręcznik.
— Życzę miłego opalania, a ja wrócę niedługo — oznajmił, rzucając przy tym mężczyźnie spojrzenie pod tytułem „nie powiedz za dużo”. Potem sięgnął po deskę i ruszył w stronę oceanu.
Lenny zaburczał, niezadowolony z takiego obrotu sprawy, ale nawet nie spojrzał za chłopakiem. Ułożył się wygodniej na ręczniku i ponownie zamknął oczy. Przez tego kocura Ryana się nie wyspał.
Charlie nie wiedział, czy powinien się do niego odezwać, czy nie. Zamiast tego więc zwrócił się szeptem do Rusha, przysiadając się bliżej.
— Stawiasz, że są razem?
Rush spojrzał za Charliego, na leżącego nieruchomo Mulata.
— Nie wiem. Prędzej ten Lenny go podrywa… ale jakoś dziwnie — odparł równie cicho, a Charlie wydął wargi, musząc mu przyznać rację.
— Jest mordercą — mruknął szeptem. — Poznali się w więzieniu podobno.
— Nie chciałbym przeszkadzać, ale ja tu wszystko słyszę. Jak to ma być tajemnica, to jeszcze trochę ciszej albo poczekajcie, aż usnę. — Usłyszeli od strony ręcznika Ryana akurat głos, kiedy Rush miał ogłosić, że nie uważa tego miejsca za dobre do nawiązywania nowych znajomości.
Charlie wykrzywił usta w grymasie. Zaczął mieć wewnętrzne wyrzuty do Ryana, że ich tu z nim zostawił.
— Ta… To śpij — mruknął do Lenny’ego, nie próbując przeprosić za to obgadywanie. Nie podobał mu się ten facet.
Lenny cmoknął w powietrzu, naprawdę mając ochotę się przespać.
— Może się przejdziemy? — Rush tymczasem zaproponował kochankowi.
Ten przytaknął chętnie, niemal z ulgą, od razu wstając. Przez głowę jednak przeszło mu, czy przypadkiem Lenny nie zwinie ich dobytku. Ten jednak tylko przekręcił się na bok, podkładając sobie ramię pod głowę jako poduszkę.
Rush wstał, zabierając ze sobą portfel i powoli ruszył w stronę oceanu, żeby przejść się wzdłuż brzegu. Charlie poszedł za nim, unosząc twarz do słońca. Sięgnął do kieszonki luźnych kąpielówek i wyciągnął gumkę. Zaczął wiązać wysoko włosy.
— Co o nim myślisz? — spytał.
— O tym Lennym? — dopytał Rush, kiedy doszli do brzegu. Zanurzył stopy w wodzie, nie wchodząc jednak głębiej.
— Mhm.
— No… — Wzruszył ramionami, mrużąc oczy i patrząc na ocean. Dopiero po chwili spojrzał na kochanka. — No, nie powiedział na razie nic, za co mógłbym go znienawidzić… — skończył płasko, jakby sam nie wiedział, co myśleć.
Charlie wydął wargi, ale przytaknął i również zamoczył nogi w wodzie.
— Ale i tak… No, na kolanach mu się położył…
— Ale to chyba nie grzech… tylko dość łagodnie Ryan go chyba potraktował. Czy nie?
— Nie wiem… Właśnie dziwnie się zachował. Bo wygląda teraz na to, że oni chyba tak częściej.
Rush zerknął na niego pytająco, zachęcając, żeby mówił dalej. Nie znał aż tak dobrze Ryana.
— No, jak mu się pozwala na kolanach pokładać, to coś musi między nimi być — podjął chłopak z niezadowoloną miną. — Ale i tak widać, że Ryan jakiś czujny jest. Nie wiem sam… I tak mi nic nie powie, cholera.
— Nawet jak bezpośrednio spytasz, czy z nim coś kręci?
— Mógłby się wykpić, jakby nie chciał powiedzieć. Ale zapytam i tak.
Rush zaśmiał się i położył mu dłoń na ramieniu. Był to drobny gest, ale mało zwracał na siebie uwagę.
— Dasz radę. I w sumie, nie miałbym nic przeciwko, żeby Ryan sobie kogoś znalazł.
Charlie uniósł na niego wzrok i uśmiechnął się lekko.
— Zazdrosny dalej?
— Jak patrzę, jak ten cały Lenny tak wisi na Ryanie… to mniej. — Rush zaśmiał się. — Mogę powiedzieć nawet, że daję mu na kredyt moje poparcie. Choć… — spojrzał w stronę, z której przyszli — może to być trochę na wyrost, patrząc na to, gdzie się poznali.
— No właśnie, ja bym wolał, żeby znalazł sobie jakiegoś faceta, który niekoniecznie kogoś kiedyś zabił — mruknął Charlie, zerkając również w stronę ich ręczników.
— Jakiego na przykład?
— Miłego i cierpliwego? Choć to drugie raczej na pierwszym miejscu, jak ma wytrzymać z Ryanem.
Rush uśmiechnął się do pary z Charliem, powoli spacerując wzdłuż plaży.
— Przydałby mu się ktoś, kto nie miałby problemu z tymi jego ciągłymi docinkami. Chociaż nie wiem, kto mógłby cały czas znosić tę jego ironię.
— Mmm, to są duże szanse, że ten facet szybko odpuści — podchwycił chłopak, krocząc tuż przy kochanku z nogami zamoczonymi po kostki.
— Myślisz, że długo nie wytrzyma? To brzmi teraz, jakbyś uważał, że to Ryan jest tym złym — prychnął rozbawiony Rush.
— Nie, ale wiem, że jest trudny. No, ty się na przykład do niego zniechęciłeś — mruknął niepocieszony Charlie, ale zdawał sobie z tego sprawę. — To ten koleś może też się zniechęci. A ja Ryana bardzo lubię, wiesz o tym…
Rush przewrócił oczami.
— Ta, wiem — jęknął. — I pewnie życzysz mu jak najlepiej. Wiem, wiem. Ale i tak uważam, że jakby miał kogoś, najlepiej chorobliwie zazdrosnego, to może przestałby ci robić te głupie sugestie.
— Źle mu życzysz — burknął Charlie, wciskając ręce w kieszenie kąpielówek, a Rush westchnął ciężko.
— Nie życzę mu źle. Nic by mu przecież nie było, jakby jego facet był o niego zazdrosny. Znaczyłoby to, że go docenia i nie chce go stracić na korzyść jakiegoś frajera.
— To tak, ale to „chorobliwe” nie zabrzmiało dobrze. Jeszcze by go zamordował na podstawie jakichś chorych teorii — dodał, snując czarne scenariusze.
— Poćwiartował i trzymał pod łóżkiem? — zakpił Rush. — Naprawdę uważasz, że Ryanowi coś grozi?
— Nie wiem no. Może przesadzam…
— Na razie jest cały i zdrowy. No i nie wygląda, jakby się go bał.
Charlie musiał przyznać mu rację. Niechętnie, bo niechętnie, ale rzeczywiście jego kumpel nie wyglądał na zastraszonego.
— Taa… A ciebie chciałbym złapać za rękę — dodał ni stąd, ni zowąd, żeby przestać myśleć o tamtym mordercy.
Rush strapił się, słysząc to i przez chwilę nie był pewien, co powinien teraz zrobić, czy powiedzieć. Z drugiej strony… czemu nie? Przesunął rękę do Charliego i ujął jego dłoń.
— Nagła zmiana tematu, ale… no, liczę, że przyjemna. — Uśmiechnął się nerwowo, powtarzając sobie w myślach, żeby się nie rozejrzeć i nie sprawdzić, jak dużo osób się teraz na nich gapi.
Charlie ścisnął jego dłoń.
— Bardzo… — wydusił. Sam nie był tym skrępowany, więc szedł dość zrelaksowany i spokojny, wciąż uśmiechając się pod nosem. Trzymał swojego faceta za dłoń. Publicznie. I wydawało mu się to tak… tak przyjemnie romantyczne.
Rush oblizał usta, tylko potakując. Wiedział, jakie to dla Charliego ważne, żeby tak oficjalnie i po całości ze sobą być, ale kiedy już był z nim w związku, nie zawsze czuł się tak pewnie. Z drugiej strony, wcześniej grał, a to było co innego.
Z myśli Charliego od razu zniknął Lenny i wszelkie obawy z nim związane, bo fakt, że mógł tak iść z Rushem za rękę plażą pełną ludzi, sprawiał, że nie myślał o niczym innym. Skupił się tylko na obecności swojego mężczyzny i cieple jego dłoni.
Tymczasem z oceanu wracał Ryan, z deską pod rękę. Zarzucił głową, żeby odsunąć z twarz mokre włosy. Kropelki wody spływały mu po ciele, a kąpielówki przyklejały się do skóry.
Ruszył w stronę ręczników, gdzie zastał tylko śpiącego na brzuchu, ciemnoskórego mężczyznę. Zmierzył go krótko wzrokiem, ale potem pochylił się, odkładając na piasek deskę. Z jego ciała skapnęło kilka zimnych kropel na plecy Mulata. Ten drgnął, ale nie obudził się.
Ryan spojrzał na niego z góry. Lenny zajął cały jego ręcznik. Widząc więc, że nie ma wyboru, a Charlie i Rush gdzieś zniknęli, położył się na plecach na ręczniku kumpla. Zerknął przy tym na twarz Lenny’ego.
Mężczyzna spał w najlepsze i wydawał się przy tym… dość niegroźny. Chłopak przyjrzał mu się, przesuwając spojrzenie po jego plecach, aż na tyłek. Lenny niewątpliwie miał zgrabną dupcię… Przekręcił się po namyśle na bok i wyciągnął dłoń do jego pleców. Dotknął palcem kropelki wody, która umiejscowiła się w zagłębieniu na miejscu kręgosłupa i przesunął nim w górę i w dół, starając się nie obudzić mężczyzny. W okolicy nie było żadnych plażowiczów, którzy zwracaliby na niego uwagę. Jedyne zagrożenie mogliby stanowić wracający Charlie i Rush. Tym bardziej, że Lenny spał jak zabity, chyba utulony wyjątkowo mocno ciepłem słońca, które rozgrzewało jego skórę. Ryan więc po chwili położył mu na plecach całą dłoń i przesunął nią po jego ciepłej, czekoladowej skórze. Ciało mężczyzny było przyjemnie sprężyste. Wolał w tej chwili nie myśleć, jak potrafi je wykorzystać… niekoniecznie na jego korzyść. Chciał go teraz tylko trochę podotykać.
Lenny westchnął głęboko, widocznie przez sen czując dotyk. Jego plecy uniosły się, kiedy napełnił płuca powietrzem, po czym wypuścił, niemalże mrucząc przez sen. Ryan spojrzał na jego twarz czujnie. Potem rozejrzał się wokoło, sprawdzając, czy przypadkiem ktoś nachalny się na niego nie gapi. Kiedy nie dostrzegł nic takiego, znowu przesunął dłońmi po jego ciele, aż na boki i nisko na plecy. Podobało mu się. Lubił takich wysportowanych facetów.
— Mmmm… Jako dobrą wymówkę możesz mi posmarować plecy — dobiegło go w pewnym momencie, kiedy jego dłoń była już prawie na biodrze mężczyzny.
Ryan spojrzał od razu na jego twarz i uśmiechnął się krzywo, cofając rękę.
— Dobrze się bawiłeś, udając, że śpisz?
Lenny zaśmiał się pod nosem i uchylił jedno oko.
— Nie trudno się obudzić, jak ktoś cię po żebrach łaskocze.
— Na przyszłość zapamiętam, żeby omijać te tereny — odparł Ryan, podpierając głowę na dłoni.
— Nie musisz. To było nawet miłe — odmruczał Lenny i lekko się uniósł, rozglądając się. — A jednak poszli.
— Właśnie się zastanawiałem, gdzie uciekli i pierwszą myślą było to, że ich stąd wygoniłeś. — Ryan uśmiechnął się wymownie i dodał: — A ty mi obiecałeś lody.
Lenny znowu położył głowę na ręczniku.
— Tak? W którym momencie?
— Hm… niedługo po tym, kiedy raczyłeś nazwać mnie tym przemiłym określeniem. Poprosiłeś, żebym się nie dąsał i poszedł z tobą na plażę, a ty postawisz mi lody. — Chłopak opadł na plecy. Tak było wygodniej i słońce ogrzewało mu brzuch.
Lenny zamruczał, udając, że się zastanawia.
— Nie pamiętam. — Zaśmiał się, ale zaczął się podnosić z ręcznika. — Jakieś konkretne życzenia?
— Byłbym wdzięczny za truskawkowe. — Ryan pokierował za nim wzrokiem, a Lenny skinął głową, biorąc swój portfel.
— Jak sobie piękna pani życzy — odparł żartobliwie i wsunąwszy dłonie w kieszenie, ruszył po obiecane lody.
A Ryan aż poczerwieniał i już miał wstać, ruszyć za nim… ale cudem się powstrzymał i tylko rzucił w stronę jego pleców:
— Opanuj się, kurwa, z tymi odzywkami!
Mulat już nie zareagował. Machnął mu tylko ręką, idąc po lody, jakby nigdy nic.

19 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 78 – Stawiasz, że są razem?

  1. Katka pisze:

    O., podoba mi się takie kombinowanie XD Byłoby cudnie, gdyby ktoś łaskawy zechciał to uwiecznić <3 Ryan w mojej głowie aż się uśmiechnął do takiej wizji.

  2. O. pisze:

    Katuś to może ktoś nas wysłucha? A ja mam jeszcze jedną wizję;p Skoro Lenny idzie po lody,. a jest upał to może coś spłynie po brodzie i klacie Ryana i on mu to zliże? *.*

  3. Katka pisze:

    LordKurak, tak, powinien być przecinek. Dzięki, poprawiłam :) I, hahaha, Charlie smarujący Lennego z ZAPAŁEM to totalna abstrakcja XD Prędzej go widzę, jak na Jasonie się uwiesza i mu tą bladą skórę smaruje.

  4. LordKurak pisze:

    Przynajmniej raz miałam ochotę złapać Charliego i nim potrząsnąć, żeby się nie zachowywał jak idiota.
    „- Kolory są pozmieniane, żeby moja symbolizowała Rusha, a ta Rusha mnie” jaaaasne bo już ci wierzę, że jeszcze mu tego nie powiedziałeś i musisz teraz tłumaczyć…
    ale Charlie mnie zaskoczył, że się nie gapił na serfującego Ryana.
    „- A może twoje kochanie chciałoby mnie wysmarować?” chciałabym to zobaczyć (a konkretnie miny pozostałych jakby Charlie z zapałem się za to zabrał)
    awww a na koniec rozdziału wszyscy sobie ładnie gruchają

    i jeszcze znowu się przyczepię przecinka
    „- Nie… Nie dzięki, na pewno sobie poradzisz” chyba po drugim nie powinien być?

  5. Katka pisze:

    Elis, miło Cię znowu czytać :))) „Taki faktycznie kiciuś domagający się pieszczot. Ach kocham takie czułostki, sceny.” – Ryan też lubi pieszczoty, więc może nawet będzie tego więcej :D I tak, w Charliem, kiedy widzi Ryana i Lennego, kotłuje się sporo uczuć: strach przed mordercą, troska o kumpla i zazdrość o kumpla XD

  6. Elis pisze:

    Obiecałam sobie, że nigdy więcej ie zostanę na tak długo bez internetu. Kurcze jak ja się stęskniłam za Waszymi opowiadaniami. Przez weekend wszystko sobie poczytałam. :)
    I jutro ma być premiera Across The Cursed Lands. Jeeee. :))))

    Bardzo, bardzo, bardzo podobał mi się Lenny z głową na kolanach Ryana. Taki faktycznie kiciuś domagający się pieszczot. Ach kocham takie czułostki, sceny.
    Do tego Rush wziął w publicznym miejscu Charliego za rękę. Widać jaka zmiana w nim zaszła. :)
    Wydaje mi się, że młody jest trochę zazdrosny o Ryana. Martwi się z kim teraz chłopak jest, ale nitka zazdrości jest. Poza tym jego miny są bezcenne, kiedy widzi Lennygo i Rana razem. :)

  7. Katka pisze:

    Mocca, myślę, że Ci wybaczą. Przynajmniej Charlie ma świadomość, że zachowuje się głupio, ale uważa, że Lenny nie jest godzien, by czuł się z tego powodu źle XD Uprzedzony jest XD

  8. Mocca pisze:

    Mi się strasznie podobało to polegiwanie na kolankach Ryana! Pieszczoch z Lenny’ego, kurde. :D Ale to chyba jak każdy kot.
    Kocham tą dyskrecję gołąbków. Nie wiem czy mi to wybaczą, ale skojarzyli mi się z takimi… khm, podstarzałymi pierduśnicami. XD
    ” Tereska, a ty wiesz, że chłop tej z pod czwórki to w więzieniu był?”

  9. Katka pisze:

    O., może się boi, a może to tylko zboczenie wzięte z domu XD W każdym razie sama chętnie bym zobaczyła taki arcik z Lennym i Ryanem <3 Popieram!

  10. O. pisze:

    Bóg mnie kocha! Lenny mógł spokojnie leżeć na kolankach Ryana a później być słodko przez niego macany <3 Teraz to tylko czekam na 5 minut Chrisa (mam nadzieję,że prawie swych ostatnich przy Ryanie xD)
    I małe pytanko… A czy ktoś umiałby narysować Lenny'ego na kolankach Ryana? Wolę tą wizję od Chrisa xD
    A co do Charlie'go,nie tylko się opiekuje swym przyjacielem, ale jest chyba i nutkę o niego zazdrosny. A Rush się boi, że mu w boczki pójdą batoniki czekoladowe? ;p

  11. Katka pisze:

    Ania, hehe, to miło, że plażowa atmosfera się udzieliła <3 Szczególnie mimo że już wrzesień i po wakacjach :)

    Gordon, no jak widać kicia Ryana potrafi się zachować w towarzystwie, haha. Dać jej tylko czekoladę do ręki, pozwolić legnąć na kolanach i jest spokój XD

  12. Gordon pisze:

    Ja, niezle Ryan i Lenny sobie poczynaja w towarzystwie. tacy milutcy dla siebie. i gdybym mial tam aparat to na miejscu Ryana bym zrobil co najmniej kilkanascie zdjec Charliemu ;p mial taka mine z wielkim „co jest?!” jak na nich sie gapil xD Rush mnie rozwalil z tymi zbozowymi batonikami ahahahahaha. no i komentarz Lennyego „chyba nigdy takich nie jadl” xD odjaz. juz ciekawy jestem jak to sie skonczy jak Ryan wezmie swoja kicie i innym przedstawi ;p

  13. ania_niut pisze:

    Bardzo przyjemny rozdział. Fajnie uchwyciłyście (chociaż nie mam pojęcia jak;p) atmosferę plażowego rozleniwienia. Czułam się jakbym sama była na tej plaży, leżała na słoneczku przysypiając i oglądając ten rozdział (jak Rush ;D).

  14. Katka pisze:

    Floo, widzę, że Ryan i Lenny są słodszy od gołąbków XD Ale to miłe, hehehe. A Chris mam nadzieję, że jeszcze zaskoczy ;)

  15. Floo pisze:

    Buuuuu… :< Miałam nadzieje na wielkie wejście Chrisa… i wielki szok Lennego… Ale aż mi się pyszczek zacieszył jak Lenny tak się ułożył na kolanach Ryana. I jeszcze bardziej jak ten go zrzucił XD to było mimo wszystko słodkie.
    Dziwię się tylko że Lenny nie robił żadnych aluzji odnośnie tych lodów XD

  16. Katka pisze:

    Kohaku, ” i ta scenka jak złapali się za łapki mnie osobiście bardzo przejęła xD” – powinno być jeszcze zachodzące słońce i tylko oni na tej plaży XD No i „Zmiana miejsca i już inaczej sie zachowują.” – bo im obu tak dobrze na plaży XD Zrelaksowani to mniej nabuzowani.

  17. kkohaku pisze:

    było zabawnie, intrygująco i uroczo. Raczej wolę relacje Lennego i Ryana w takiej formie, bo to było na prawdę słodkie xD Zmiana miejsca i już inaczej sie zachowują. Oj będzie z nich namiętna para, gorący seks i brutalne kłótnie :P Jak jakaś szkoła przetrwania xD
    A gołąbki super, że się pojawiły ~<3 i ta scenka jak złapali się za łapki mnie osobiście bardzo przejęła xD nie wiem czemu xD to pewnie z braku czasu na wpadanie do was tutaj w ciągu tygodnia. Mrruu :3

  18. Shinu pisze:

    Moje życie legło w gruzach kiedy wyszło na to, że to jednak nie był Chris -.-
    Ale i tak było zabawnie. Charlie widzę, że sie wcielił w rolę nadopiekuńczej matki Ryana xD
    Ten fragment kiedy gołąbeczki rozmawiały o jakimś „chorobliwie zazdrosnym psychopacie, który zamknie Ryana w piwnicy” jakoś dziwnie nasuwał mi na myśl Chrisa… i tak jakby go… zapowiadał?
    Ok, oficjalnie przyznaję, że tęsknie za Chrisem, że chce żeby się znowu pojawił, coś bardzo namieszał, a potem zniknął w więzieniu, albo coś w ten deseń. Ale nich sie w końcu pojawi.
    Swoją drogą, te całe gesty Ryana i Lenny’ego… awww… na świecie chyba nie istnieje nic słodszego <333 Błagam, niech w końcu będą w prawdziwym związku, w którym Ryan odkryje i zaakceptuje uroki bycia "na dole" i nie będzie miał nic przeciwko zostania Arielką Lenny'ego <333

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s