Fire Dragon Tattoo Studio – 76 – Zaczynasz się uzależniać?

Kiedy rozłożyli się na swoim stałym miejscu w wielkiej hali, w której już zbierali się pozostali tatuażyści, Charlie był bardzo podekscytowany. Na szczęście Kate, Mike i Jason nie mieli nic przeciwko, żeby urwał się na kilka godzin… albo po prostu tego nie mówili. Liczył jednak, że dadzą sobie radę we trójkę.
— Dobra, to my idziemy, bo mieliśmy być tam przed otwarciem — zwrócił się do swoich współpracowników, trzymając rękę na ramieniu kochanka. W drugiej miał narysowane wczoraj wzory tatuaży, które chcieli sobie zrobić z Rushem.
Jason skinął im głową, siorbiąc spokojnie kawę z automatu. Była paskudna, ale ciepła i liczył, że zawiera w sobie kofeinę. Mike wyglądał na bardziej wyspanego.
— Miłego bólu, Ruuush! — Kate zaśmiała się za nimi z wrednym uśmiechem.
Grey spojrzał na nią z politowaniem, ale w głębi serca poczuł się bardziej zdenerwowany. Charlie rzucił dziewczynie karcące spojrzenie i pociągnął kochanka w stronę stoiska, które wczoraj sobie upatrzył. Mijając innym tatuażystów, zerknął jeszcze na Rusha.
— Boisz się?
— Trochę… Ale jak u dentysty na razie. Na szczęście tu tak nie pachnie. — Rush zaśmiał się trochę nerwowo, a Charlie pogłaskał go po ramieniu pocieszająco.
— No i ci goście serio są w porządku. Widzisz? To to stoisko z tym lewiatanem na banerze. — Wskazał palcem na plakat kilka metrów dalej, do którego zmierzali.
Stoiska z reguły były porównywalnej wielkości, ale to pokazane przez chłopaka miało na tyle duże, kolorowe i ciekawe dekoracje, że przyciągało wzrok bardziej niż inne wokół.
Rush pokiwał głową, idąc obok kochanka z dłońmi wciśniętymi w spodnie. Był ubrany luźno, ale i tak wyróżniał się z tłumu raczej jako ten elegancki.
Doszli do stoiska, które całe było obwieszone plakatami i zdjęciami różnych tatuaży, z reguły kolorowych. Przy stoliku siedziała dwójka rosłych mężczyzn, którzy śmiali się do siebie, pijąc kawę, a jeszcze jedna z ich ekipy, dziewczyna, stała kawałek dalej i rozpakowywała sprzęt. Charlie podszedł właśnie do niej.
— Cześć. — Uśmiechnął się. — Wczoraj się umawialiśmy, pamiętasz?
Dziewczyna odłożyła dużą butlę antyseptyku na stolik i dopiero na niego spojrzała.
— Jasne. Charlie, tak? Rybki? — upewniła się.
— Tak, narysowałem je wczoraj mniej więcej. — Chłopak rozłożył kartki, które trzymał zwinięte w dłoni i pokazał dziewczynie. Na jednej była cała złota ryba koi, wyłaniająca się z fal. Druga, mniejsza, czerwono-żółta, niemal płomienna.
Dziewczyna obejrzała wzory.
— No, nie trzeba tu raczej nic zmieniać, więc możemy się zaraz brać do roboty, tak? — Spojrzała to na jednego, to na drugiego.
Charlie skinął głową i już kilka minut później siedzieli obaj z Rushem obok siebie na białych, okrągłych fotelach. Do chłopaka dosiadł się jeden z tatuażystów. Nogę Charliego oparł na niższym stołeczku i zaczął rysować wzór na jego prawej łydce, uprzednio ją wygoliwszy. Ryba miała być dość spora. Tymczasem do Rusha podeszła dziewczyna z kartką z płomienną koi. Sama miała podobną na ramieniu.
— Podwiń spodnie albo zdejmij, będzie łatwiej. Bo na udzie dziaramy, co? — zagadała.
Rush siedział chwilę, zastanawiając się, co ma ze sobą zrobić, ale w końcu pokiwał energicznie głową na zgodę.
— Tak, tak, żeby dało się schować pod krótkimi spodniami — przyznał i nim zaczął rozpinać spodnie, żeby je zdjąć, chwilę zastanowił się, jaką ma bieliznę.
— No, nie ma problemu. To rozbieraj się, kochany. I już się za ciebie zabieram. — Uśmiechnęła się niemal złośliwie, ale z sympatią.
Rush ściągnął szybko spodnie. Czuł się trochę niezręcznie, ale nie można było powiedzieć, żeby miał się czego wstydzić w białych, obcisłych bokserkach.
Tym razem Charlie aż zawiesił na nim wzrok i uśmiechnął się do siebie. Ale został zagadany przez tatuażystę, który już zabierał się do robienia konturów, więc odwrócił głowę. Tymczasem dziewczyna, która miała tatuować Rusha, pochyliła się do jego nogi, kiedy już usiadła na niskim krzesełku.
— Najpierw ci narysuję wzór, a potem będzie dziarać. Taka będzie? — spytała, przykładając dwa palce wskazujące do jego uda, żeby określić wielkość.
Rush miał ochotę zmniejszyć odległość między jej palcami, ale wiedział, że wtedy ryba wyglądałaby jak plama na udzie, a nie tatuaż. A mimo swoich wątpliwości, chciał, żeby ładnie wyszedł.
— Taka chyba powinna być najlepszym kompromisem między wielkością a szczegółowością. — Uśmiechnął się do dziewczyny swoim firmowym uśmiechem, za którym kryło się zdenerwowanie.
Ta przytaknęła i klepnęło go jeszcze w udo, a po chwili zaczęła mu rysować rybę. Spojrzała przy tym krótko to na Charliego, to na Rusha i zwróciła się do tego drugiego:
— Pierwszy tatuaż, tak?
Ten uśmiechnął się lekko.
— Nie da się ukryć, co? Innych nie chowam.
— Podenerwowany? Twój… przyjaciel jest dość wyluzowany, bierz przykład.
Nie dało się ukryć, że robione równocześnie bardzo podobne ryby mogą znaczyć coś więcej niż przyjaźń. Mężczyzna tatuujący Charliego najwyraźniej też to zauważył, bo tatuował w dość wymownym milczeniu, choć równie dobrze mógł po prostu mieć taki sposób bycia.
Rush spojrzał na kochanka i zaśmiał się w iście czarujący sposób.
— Cóż… Charlie ma… — zamyślił się nad odpowiednim słowem — w tym większe doświadczenie. Ja, mogę powiedzieć, jestem początkującym.
— A myślisz, że będzie tego więcej? — Ciemnowłosa, wyjątkowo chuda kobieta postukała go w udo, w którym miała powstać ryba.
— Na razie nie planuję.
— W porządku. To teraz maszynka w ruch, a jak będzie boleć za bardzo, to mów, przerwiemy. Ale jesteś już dużym chłopcem, więc chyba damy radę. — Uśmiechnęła się do niego i sięgnęła po pistolet do tatuażu.
— Będę mówić. To będzie na pewno ciekawe przeżycie. Mieć całą kobiecą uwagę skupioną na kawałku nogi. — Rush zaśmiał się ciepło, żeby samego siebie rozluźnić. Najbardziej frustrował go fakt, że nie miał co zrobić z dłońmi.
Dziewczyna zaśmiała się, włączając maszynkę.
— Na pewno już skupiały się na wielu częściach twojego ciała — odpowiedziała, a Charlie aż otworzył szerzej oczy. Czy oni próbują flirtować…?
Tymczasem tatuażystka zaczęła konturować rybę, a Rush zmarszczył nos, czując ukłucia i przyglądając się jej poczynaniom.
— Możliwe, ale na pewno nie w taki sposób — odparł dość odruchowo. Rozmowa odrywała jego myśli od tego, co robił. I od tego, jakie mogą być tego konsekwencje.
Charlie odchrząknął, żeby sprowadzić ich na ziemię, ale został unieruchomiony przez tatuażystę, który zwrócił na siebie uwagę.
— Nie ruszaj się, będzie krzywo — skarcił go.
Dziewczyna za to tatuowała Rusha, swobodnie kontynuując rozmowę.
— Mniej jak na płótno, bardziej jak na kąsek?
Rush zaśmiał się cicho.
— Coś w tym stylu. Chociaż mówi się, że prawdziwy artysta w gołym płótnie dostrzeże już swoje największe arcydzieło — odparł i kątem oka zerknął na Charliego. — Wiesz, sztuka przez wielkie S.
— Właśnie tak. Chodzące dzieło sztuki. — Charlie zaśmiał się, ale uśmiech mu zrzedł, kiedy dziewczyna zagwizdała pod nosem, dodając:
— I to jakie.
Rush spojrzał to na kochanka, to na tatuażystkę i nie powstrzymał czarującego uśmiechu. Siedział tu w gaciach dosłownie uziemiony i nie mógł powstrzymać uśmiechu.
— Moja noga chyba nie jest aż tak cudowna, żeby nazywać ją chodzącym dziełem sztuki. Może dopiero jak tatuaż będzie gotowy.
W końcu tatuażysta, rosły, ogolony na zero facet, nie wytrzymał i uniósł na nich wszystkich wzrok.
— No, nie żeby coś, ale czuję się delikatnie wywalony z dyskusji. — Uśmiechnął się „słodko” z wyraźną irytacją.
— Możemy pomówić o twojej rozkosznej łysince, Kenny, jeśli chcesz? — Zaśmiała się dziewczyna.
Od jakiegoś czasu po hali już zaczęli się kręcić ludzie. Byli też przedstawiciele stacji telewizyjnych i kilka nowych artystów, którzy wykupili stoisko tylko na jeden dzień. Cały czas coś się działo, a na ostatnie dwie godziny zaplanowano jakiś konkurs.
— To macie do wyboru, moja łysina albo jego noga. Ale chyba nogę już obgadaliście dość szczegółowo — prychnął mężczyzna, wracając do wypełniania kolorem łusek.
Dziewczyna śmiała się, będąc w podobnym stadium postępu. Czerwono-złote łuski ciężko się jednak kolorowało, żeby nadać im odpowiednie wrażenie ognia.
— Oj, nie marudź. Wiesz, że kocham twoją czachę. Już ci przecież obiecałam, że kiedyś się na niej podpiszę.
— Musiałabyś mnie najpierw naćpać — odmruknął mężczyzna, ale uśmiechał się pod nosem.
Charlie zrelaksował się za to, widząc, że już na dobre Rush i dziewczyna dali sobie spokój z tym głupim flirtem.
— Pomyślę nad tym — odparła tatuażystka i pogładziła nogę Rusha, jednocześnie przecierając mu tatuaż. — I jak tam? Znośnie?
Ten skinął głową, zerkając na powstającą dziarę.
— Piecze, ale nie jakoś tragicznie.
— To jedziemy dalej — zdecydowała i wróciła do nadawania rybie płomiennego koloru.
Koi na łydce Charliego również szybko powstawał. Kolor przypominał złocisty, czyli jak na razie wszystko szło zgodnie z planem.

***

— Noooo, ładniutkie są! — Kate cieszyła się, wychylając się z tylnego siedzenia BMW, które tym razem postanowiła zająć.
Zbliżał się wieczór, a oni jechali spokojnie za Mustangiem Mike’a. Byli zadowoleni z wypadu. Nie dość, że rozdali masę ulotek, to jeszcze mieli być w gazecie i telewizji. No i zarobili dwa tatuaże.
— I Rush, widzisz? Przeżyłeś! — Zachichotała, trącając go palcem w policzek.
Rush z racji prowadzenia nie był szczególnie zachwycony z takiego traktowania.
— Mhm, na razie tak. Zobaczymy, co będzie dalej — odparł trochę na odczepnego.
— Charlie zadba, żeby się ładnie zagoiło, co? — Kate tym razem poklepała tatuażystę po ramieniu.
— No jasne. — Chłopak cudem powstrzymał się, żeby nie pogłaskać Rusha przez spodnie. — Alex cię za to nie zabije?
Rush zerknął na kochanka krótko.
— Nie wiem, czy to było pytanie, czy stwierdzenie. Ale nawet nie planuję mu pokazywać tego tatuażu.
Kate zachichotała, a Charlie pokiwał głową.
— No, tak będzie lepiej — przyznał i zmrużył oczy, widząc, że Mustang zjeżdża na prawo, czyli w drogę niewiodącą do Mike’a. — A ci gdzie?
Kate i Rush jednocześnie wzruszyli ramionami.
— Nie mam pojęcia. Może do Marg? — spytała Kate, zapominając na moment o gnębieniu kierowcy.
— O. Może — podchwycił Charlie, patrząc, jak Mustang znika im z oczu, kiedy oni pojechali prosto.

***

— Spoko, zawiozę cię, nie spieszy mi się. Co się będziesz autobusem tłukł? — rzucił Mike, prowadząc samochód w stronę Miami Beach.
Jason skinął głową, obracając w szczupłych palcach paczkę papierosów.
— Nie kłopotałbym cię, gdybym miał własny środek transportu, Mikey, ale sam rozumiesz. W ogóle, mogę zapalić? — spytał, już nie mogąc się powstrzymać.
— Jak mi też odpalisz. No i kiedy coś chcesz kupić? Bo nie mów, że nie przymierzasz się do jakiegoś samochodu?
Jason mruknął pod nosem na znak, żeby chwilę poczekał, po czym odpalił najpierw managerowi i podał mu do ust papierosa. Po tym i siebie obsłużył.
— Nnn. Nie planuję samochodu. Już prawie odłożyłem na motocykl i gdy będzie jakaś okazja, to się przerzucam na dwa kółka.
Mike aż uniósł brwi, zerkając na niego krótko. Zaciągnął się i wyciągnął papierosa spomiędzy warg.
— Nie mówiłeś nic, że planujesz motor.
— Nie? — Jason zdziwił się. W sumie mało komu mówił. Chyba tylko Alexowi, ale jakoś Mike zawsze wszystko wiedział. Zapomniał, że mu nie mówił.
— No nie. I co, dużo ci zostało?
— Nie. Teraz już można powiedzieć, że rozglądam się za odpowiednim modelem. Nie chcę ciotera, ale nie na wszystkich mieszczą mi się niestety nogi. — Jason westchnął ciężko.
— To chyba musisz popróbować — stwierdził Mike, znowu zaciągając się papierosem. Okno było uchylone, więc się nie dusili. — A czemu motor w ogóle? Od dawna musisz planować, jak już masz uzbierane, co?
— A czemu Mustang, a nie BMW?
Mike zaśmiał się.
— Tu mnie masz. Spoko, ciekawe tylko, kto ci pierwszy wskoczy za plecy na przejażdżkę. Charlie czy Katy.
— Obstawiam jednak, że Katy. Młody może starać się zachować jakieś pozory.
Mike pokiwał głową, wciąż z uśmiechem. Wjeżdżali już na Miami Beach, o tej porze szczególnie zaludnione. Na wieczór zawsze zbierało się więcej ludzi. Oni na szczęście skierowali się do hotelu, a nie w pobliże największego skupiska klubów.
— Pewnie tak. A dzwoniłeś w ogóle do Alexa, że będziesz?
— Napisałem do niego.
Chłopak skinął głową i chwilę później zatrzymał się przed zjawiskowo podświetlonym hotelem. Jason spojrzał na budynek i odpiął pasy.
— To ja spadam, Mike. Ale nie odjeżdżaj jeszcze z moimi bagażami — uprzedził, wysiadając, żeby otworzyć bagażnik.
Mike zaśmiał się i obserwując mężczyznę w lusterku, poczekał, aż ten sięgnie po bagaż i ze śmiechem ruszył kilka centymetrów do przodu. Jason spojrzał na niego z karcącą, ale rozbawioną miną. Pokiwał mu palcem jak niegrzecznemu dziecku, po czym w końcu zabrał swoje rzeczy i dopiero podszedł do chłopaka. Oparł się ramieniem o dach Mustanga, pochylając do okna kierowcy.
— To co, śliczny? Dobrze nam się razem spało, co? Do następnego razu. Zadzwoń. — Zaśmiał się, puszczając szefowi oczko w absolutnie przegięty sposób.
— Debil — prychnął chłopak i jeszcze pokazał mu z uśmiechem środkowy palec, dopiero ruszając z podjazdu.
Jason zaśmiał się pod nosem i ruszył w stronę hotelu. Poprawił na ramieniu torbę i przeszedł przez hol do windy. Był ubrany jak zwykle w czarne, wąskie spodnie i równie ciemną bluzkę. Ściągał spojrzenia, ale nie przejmował się tym.
Wjechał na odpowiednie piętro i zadzwonił do drzwi apartamentu swojego faceta. Czasami się zastanawiał, czy niektórzy ludzie z obsługi już go rozpoznają. Jakby nie patrzeć, wyróżniał się z tłumu. A nikt go nigdy nie zatrzymywał. Na szczęście.
Chwilę stał przed drzwiami, aż w końcu te otworzyły się przed nim, a jego oczy zastały widok ubranego jedynie w cienki szlafrok Alexa. Odruchowo się uśmiechnął i bez pytania wszedł do środka. Od razu bez słowa wsunął mu rękę pod cienki materiał, kładąc mu ją w pasie i przyciągając go siebie. Pocałował go w usta zdecydowanie.
Alex tylko pchnął drzwi, zatrzaskując je za nim. Nic nie mówiąc, położył mu ciepłą dłoń na karku i westchnął niemalże mrucząco w jego usta. Jason zaś pogłębił pocałunek, trzymając go mocno przy sobie. O tak… Piękna królowa. Może to było głupie, ale stęsknił się.
Anglik ścisnął drugą dłonią jego ramię, chwilę jeszcze pozwalając mu na takie powitanie, ale w końcu odsunął go od siebie zdecydowanie.
— A w ogóle to witaj. — Uśmiechnął się bardzo delikatnie pod nosem.
Jason zaśmiał się i liznął jeszcze jego usta.
— No hej — zamruczał. — Rzucę gdzieś torbę, okej? Jestem prosto z tego konwentu — wyjaśnił, muskając go palcami po boku.
Alex prychnął pod nosem i uwolniwszy się spod jego dotyku, poszedł w głąb apartamentu.
— Mogę nawet zaproponować ci kolację i prysznic. Nie obrażę się, jeśli skorzystasz z tego w odwrotnej kolejności — odparł, a Jason nie mógł oderwać wzroku od jego bioder i tyłka skrytych pod białym materiałem szlafroka.
Odrzucił torbę pod ścianę i zdjął buty, nim ruszył za nim.
— Tym razem chętnie na to pójdę — przyznał, czując, że musi się odświeżyć. Nie spuszczając wzroku z Alexa, zrzucił po drodze bluzkę.
— Czuj się swobodnie. Zamówić ci coś do jedzenia? — zapytał, odwracając się do niego, a Jason aż poczuł, jak jego wzrok prześlizgnął mu się po klatce piersiowej i brzuchu.
— Taa, chińszczyznę czy cokolwiek — przytaknął i jeszcze podszedł do Alexa. Cmoknął go w usta i dopiero ruszył do łazienki.
— Cokolwiek może być niezjadliwe. Reflektujesz na owoce morza? — spytał gospodarz, zachowując się, jakby pocałunku nie było. W głębi serca jednak był urzeczony takimi drobnymi gestami ze strony Jasona.
Ten obejrzał się na niego z rozbawieniem.
— Co tam chcesz, mogą być i owoce morza — odparł i wszedł do łazienki, już po drodze zdejmując spodnie.
Alex pokiwał głową, odprowadzając go wzrokiem. Przeszedł do salonu i zadzwonił do obsługi hotelowej, żeby zamówić kolację.
Nie widzieli się zaledwie sześć dni, od pamiętnej kolacji z udziałem Ryana i Mike’a, ale i tak wydawało się to dość… dawno. Według Jasona na pewno, skoro tak gwałtownie się do niego przyssał na powitanie. Chociaż w sumie po nim można się było wiele spodziewać. Alex znał go jednak już na tyle dobrze, że mógł stwierdzić, że wyraźnie się za nim stęsknił. A to, jaki dziś był, napawało go pozytywnym myśleniem. Tydzień temu nie mieli za dużo czasu na rozmowy. I w sumie pierwszy raz wtedy Jason widział Alexa niezadowolonego z faktu, że jego praca skróciła ich wspólny wieczór. Nie umiał jednak powiedzieć, jak bardzo i czy w ogóle miał mu za złe tę całą kolację.
Kiedy Jason jeszcze siedział w łazience, został przyniesiony zamówiony przez Alexa posiłek. Gdy już drzwi za pokojówką się zamknęły, tatuażysta wyłonił się z łazienki w samym ręczniku przewieszonym przez biodra. Przeczesywał swoje mokre włosy palcami.
Alex przywitał go delikatnym uśmiechem, stojąc nad przyniesionym jedzeniem i podnosząc pokrywkę znad jednego z dań. Po pokoju od razu rozniósł się przyjemny, dość słodki zapach.
Jason podszedł do niego i usiadł przy stole.
— Ty już jadłeś, czy ze mną będziesz jeść?
— A myślisz, że zjesz to wszystko sam? — spytał Alex, podnosząc kolejne dwie pokrywki i dopiero siadając naprzeciwko. Odwinął sobie sztućce z serwetki.
Jason zrobił to samo, a pod stołem przesunął wierzchem stopy po jego łydce.
— Taa, możesz mi pomóc — zamruczał i zaczął nakładać sobie jedzenie, udając, że pod stołem wcale go nie maca.
Alex prychnął pod nosem cicho.
— Dziękuję za pozwolenie — odparł, zabierając się za posiłek. Lubił różnorodność i lekkość, jaką spotkał w tutejszej kuchni. — I nie udawaj, że nic nie robisz — dodał, samemu zakładając nogę na nogę i stykając się z nim łydkami.
— Ja? — Jason zrobił iście niewinne spojrzenie, uśmiechając się jednak specyficznie. — No co ty? — zachrypiał ze śmiechem. — Mów lepiej, co robiłeś, gdy mnie było.
— Zajmowałem się tym, czym mój brat nie chciał i nie mógł z powodu wyjazdu. Byłem też w kilku miejscach, widziałem się z klientami. — Alex wzruszył ramionami, kiedy nabił krewetkę na widelec. — Nic, co mogłoby być miłym początkiem rozmowy na romantycznej kolacji. — Spojrzał na niego z wyrachowaniem, biorąc do ust kęs jedzenia.
— A ta jest romantyczna? — zamruczał Jason, pocierając nogą o jego nogę i na usta chciało jeszcze mu się wcisnąć „powinieneś zobaczyć romantyczne tatuaże, jakie sobie gołąbki zrobiły”, ale stwierdził, że taką świnią wobec Rusha nie będzie.
— Jestem w szlafroku, ty w ręczniku i jemy późną kolację… — Grey zamyślił się, lekko wydymając usta. — Ciężko powiedzieć, jednak i tak uważam, że temat mojej pracy nie jest najmilszym.
— A jaki byłby milszy? Chcesz posłuchać opowieści, jak cienkie były ściany w motelu i jak z szefuńciem zatykaliśmy uszy poduchami, żeby nie słyszeć gołąbków?
— Mieszkają razem. — Alex przewrócił oczami. — Nie mógł się opanować?
— Zapytaj braciszka.
— Nie planuję wypytywać o jego życie erotyczne. Już dość, że ostatnimi czasy w ogóle nad sobą nie panuje i jest niesamowicie beztroski.
— To dobrze, że ma mamusię, brata i szefa w jednym, co? — Jason zachichotał, popijając swoje krewetki wodą.
— Mamusię? — Alex spytał z nieukrywanym grymasem na twarzy. — Jason, proszę cię. Nie mów mi, że ty, gdybyś miał takiego brata jak Richard, nie bałbyś się, że zrobi coś wybitnie głupiego, co będzie się za nim ciągnąć.
— Zależy, co masz na myśli — stwierdził starszy mężczyzna, myśląc o jego tatuażu.
— Nie wiem, Jason. Nic mi nie przychodzi w tej chwili do głowy. Wiem jednak, że jest na ten moment tak zakochany w Charliem, że dałby się na wiele namówić. Nawet na coś głupszego niż obiad u rodziców tego chłopaka.
— Ślub i adopcję? — podsunął Jason z szatańskim uśmiechem, wyobrażając sobie, jak dzieciaki Rusha by ganiały po studiu w książęcych ciuszkach.
Alex za to wzdrygnął się.
— Po moim trupie.
Jason uśmiechnął się do niego znad talerza, dojadając swoje danie. Krewetki zdecydowanie nie były tym, co zdarzało mu się zwykle jadać, ale były smaczne.
— Byłoby szkoda — mruknął, przyglądając się swojej pięknej królowej.
— Zapewne, nie spieszy mi się na tamten świat… Jednak… chyba nie będziemy rozmawiać o Richardzie, jakkolwiek nie jest ciekawym tematem.
Jason zamruczał potakująco, wyciągając swoje długie nogi pod stołem, na co Alex nie miał zamiaru protestować.
— Mmm, Mike może ma słodkie ciałko, ale brakowało mu blond włosków i kilku innych rzeczy, żeby mi się dobrze spało.
— „Ciałko”, „włosków”. Lubisz takie zdrobnienia, co? — Alex pochylił się do niego nad stołem. — I wątpię, żebyś mówił tylko o „dobrym spaniu”.
— Fakt, seks też nie był tak dobry.
Na twarz Alexa nie zawitała żadna reakcja.
— Michael jest heteroseksualny. — Tylko jego głos wydał się odrobinę chłodniejszy niż przed chwilą.
— Pijany nie zauważył różnicy. — Jason wzruszył ramionami i dolał sobie wody do szklanki, a Alex zmierzył go lodowatym spojrzeniem, po czym oparł się wygodniej o swoje krzesło.
— Bardzo ciekawa zagrywka, Jason.
— Nie wiem, o czym mówisz.
— Wiesz — prychnął pod nosem. — Próba wywołania u mnie zazdrości. Jaki miała odnieść skutek w twoim mniemaniu?
— Hm… miałeś wskoczyć mi na kolana i zacząć mnie przekonywać, że z tobą mi będzie lepiej? — odparł Jason z głupim uśmiechem.
Alex chwilę się zastanowił, powoli kończąc swoje owoce morza.
— Z tych dwóch rzeczy możesz liczyć co najwyżej na tę pierwszą.
Jason uniósł lekko brwi, jakby zaskoczony, ale w końcu odchylił się trochę na krześle.
— No… No to chodź.
Alex patrzył na niego jeszcze dobrą chwilę bez żadnej reakcji. Wreszcie jednak skończył jeść. Wytarł usta chusteczką i wstał. Podszedł do Jasona i położywszy mu dłoń na ramieniu, usiadł mu bokiem na kolanach i pocałował go delikatnie w policzek. Tatuażysta objął go w pasie i zamruczał nisko, muskając jego usta. Alex uśmiechnął się pod nosem.
— Liczę, że jesteś chociaż częściowo zadowolony z tego połowicznego sukcesu — wyszeptał, głaszcząc go kciukiem po karku.
— Jak odkryjesz, co masz pod tym szlafrokiem, to będę jeszcze bardziej — zachrypiał Jason, zsuwając się ustami na jego szyję.
— Nie myślisz, że na razie za dużo byś chciał? — Alex odchylił nieznacznie głowę dla ust kochanka. — Chyba że już chcesz przenieść się do sypialni.
— Tu też się możesz rozebrać, królowo — odmruczał Jason, rozwiązując mu pasek od szlafroka.
Grey westchnął ciężko, ale nie zaprotestował. Czekał na rozwój sytuacji. Kiedy jego szlafrok został rozwiązany, Jason zsunął mu go z ramion i pochylił się do jego klatki piersiowej. Oblizał jasny sutek dookoła kilka razy, a dłoń wsunął mu pomiędzy uda. Alex ścisnął ją na chwilę nogami, a ręką objął go mocniej za ramię. Szlafrok nadal wisiał mu na zgięciach łokci.
Jason zacisnął palce na jego udzie, obcałowując wciąż jego klatkę piersiową, a Alex czuł przy tym wyraźnie, jak jego penis schowany pod ręcznikiem zaczyna sztywnieć. Przełknął ślinę, nie będąc pewien, czy powinien komentować, ale jednak to zrobił.
— Szybko… — wyszeptał, obserwując zarówno jego twarz, jak i tatuaże na ręce.
Jason spojrzał na niego pytająco, prostując się, kiedy już sutki Alexa były wilgotne i cudnie twarde.
— Podniecasz się — wyjaśnił Grey, przełykając ślinę.
Jason oblizał usta bezwstydnie i zamruczał potakująco.
— Bo mnie jarasz — odparł nisko. Wsunął dłoń wyżej i sięgnął palcem pod jego jądra, pomiędzy pośladki, przez co Alex drgnął. Nie zacisnął jednak ud i nie unieruchomił mu dłoni.
— To… może jednak sypialnia. I łóżko.
Jason zachichotał i cofnął rękę. Klepnął go w udo.
— To wstawaj.
Alex skinął głową, unosząc się z jego kolan. Obejrzał się jeszcze krótko na kochanka, po czym ruszył w stronę sypialni, po drodze pozwalając lekkiemu, białemu szlafrokowi opaść na podłogę. Jason zapatrzył się na jego ciało. Było doskonałe.
Wstał i zdjął ręcznik z bioder, zostawiając go na krześle, kiedy ruszył za kochankiem. Kusiła go ta królowa, tak mu się pokazując.
Nim Alex doszedł do łóżka, tatuażysta objął go w pasie od tyłu i pocałował w ramię. Anglik na chwilę stężał w jego ramionach. Odetchnął jednak, po chwili opierając się o niego i przesuwając palcami po jego przedramionach.
— Nie przypuszczałem, że będzie mi tak brakować widoku tych wzorów.
Jason uśmiechnął się w jego szyję i przemknął nosem po jasnych włosach.
— Zaczynasz się uzależniać? — zamruczał, czując przyjemne ciepło po tych słowach.
— Jeśli takie określenie ci się podoba, to jestem skłonny odpowiedzieć twierdząco. Do tego są na swój sposób ładne.
— Byłoby źle, jakby ci się nie podobały. — Jason sięgnął szczupłymi palcami do jego penisa, nie odklejając się od pleców. Były pięknie umięśnione i szerokie w porównaniu do jego.
— Ty je nosisz. To tobie mają się przede wszystkim podobać — stwierdził Alex, obserwując jego szczupłe palce. — Jednak takie tatuaże to nie tylko swoista ozdoba, ale i brzemię. Przynajmniej ja tak myślę.
— Który ci się najbardziej podoba? — spytał Jason, powoli zaczynając pieścić jego penisa.
Alex wyciągnął ręce w górę i zaplótł je nad karkiem mężczyzny.
— Ciężko jest wskazać jeden, kiedy tworzą tak dużą kompozycję.
Jason zamruczał potakująco i pocałował go w policzek.
— Odwróć się do mnie.
Jego kochanek chwilę się wahał, ale w końcu zwrócił się do niego najpierw głową, a następnie przekręcił w jego ramionach. Swoje nadal trzymał na jego karku. Podobało mu się, że Jason jest taki wysoki. Czuł jego dominację, ale nie przytłaczała go ona dzięki temu, że tatuażysta, jakby nie patrzeć, był naprawdę chudy. Teraz jego szczupłe dłonie powędrowały na plecy Alexa, zsuwając się powoli niżej, aż spoczęły na pośladkach. Jason ścisnął je i pocałował mężczyznę mocno, drażniąc jego wargi kolczykami w języku. Alex aż wygiął się do tyłu, żeby się odsunąć. Trzymał się mocno mężczyzny, nie chcąc stracić równowagi.
— Nmm…
Jason uśmiechnął się pewnie. Wiedział, że na Alexa najbardziej działał dotyk właśnie na tyłeczku. Mimo to zsunął się pocałunkami niżej, po chwili klękając przed nim. Grey od razu otworzył szerzej oczy i pochylił się, odsuwając go za ramiona.
— Jason… — wykrztusił z zaskoczeniem i niepewnością.
— Chodź tu, szparkę też ci popieszczę — zamruczał, wciąż trzymając go za tyłek. Pomasował go z wyczuciem.
Alex skrzywił się nieznacznie, patrząc na niego chłodno.
— Co za… — Uciął, nie mogąc znaleźć określenia, jakie by mu pasowało na tego typu teksty. — Nieważne. I… nie lepiej w takim razie na łóżku?
— Nie, stój grzecznie.
Tatuażysta trzymał go pewnie za tyłek. Jednym palcem sięgnął pomiędzy jego połóweczki i pomasował dziurkę z zewnątrz. Równocześnie pochylił się do penisa i polizał po całej długości. Alex jęknął krótko, patrząc na niego z góry. Nie rozumiał, po co Jason chciał mu obciągać.
Po chwili jedna dłoń mężczyzny opuściła jego tyłek, żeby mógł sobie przytrzymać członek, który chwilę później wsunął sobie do ust i zaczął mocno ssać. Poczuł przez chwilę, jak Alex jeszcze próbuje mu uciec, ale w końcu rezygnuje. Wsunął więc jeden palec głęboko w jego dziurkę i wyszukał nim prostatę. Pomasował ją, zaczynając ruszać głową, czasem przy tym pomrukując.
Alex stał przed nim, klęczącym, z jedną dłonią przy ustach, a drugą na jego ramieniu i za każdym razem, gdy palec Jasona przesuwał się po jego najczulszych miejscach, a język dotykał jego główki, czuł, że nogi coraz bardziej mu drżą.
Jason spojrzał na niego w górę, wysuwając jego penisa. Zsunął się ustami na jądra, które pocałował kilka razy i dopiero wziął je do ust. Zamruczał nisko, cały czas przy tym pieszcząc jego tyłeczek. Alex aż na moment przymknął oczy. Było dobrze. Szczególnie z tyłu.
Jason w końcu cofnął się od jego krocza i liznął jeszcze penisa na do widzenia.
— Albo tak kiepsko ciągnę, albo cię to nudzi, ale raczej stawiam na drugie. — Zaśmiał się i zrobił kółeczko palcem w jego tyłku.
Alex już miał odpowiedzieć, ale jęknął cicho zza dłoni, kiedy to poczuł. Kiedy jako tako uspokoił oddech, spojrzał na niego swoimi szarymi oczami. Był przyjemnie zaróżowiony.
— Nie powiem, że nie chciałbym, żebyś mnie już wziął — odparł najspokojniej, jak umiał. Chciał go już w sobie poczuć.
Jason uniósł się i pocałował go, wyciągając z niego palec.
— To chodź na łóżko, królowo — zamruczał.
Alex jeszcze położył mu dłoń na policzku i delikatnie cmoknął w usta.
— Chwila — poprosił i wyślizgnął się z jego objęć, żeby pójść do szafki nocnej po swoje białe rękawiczki.
Jason spojrzał za nim sceptycznie, ale już przyzwyczaił się do tego „dodatku”, więc tylko usiadł na łóżku, obserwując cudowne ciało swojego faceta. Jego własny penis już był w pełnym wzwodzie.
Alex pochylił się do szafki i po chwili wyprostował się, stając przed nim i z pietyzmem nasuwając na dłonie białe rękawiczki. Uśmiechnął się w duchu do siebie, kiedy spojrzał na swoje ręce. Musiał wyglądać jak nawiedzony fetyszysta.
Rozbawiony Jason pokręcił głową.
— To dawaj jeszcze poślizg i gumkę i chodź do mnie — rzucił, poruszając dłonią po swoim penisie.
Alex wyjął to, o co prosił, po czym podał mu wszystko.
— Jak chcesz?
Jason przyjrzał mu się uważniej. Jeszcze o to nigdy nie pytał. Wsunął się głębiej na łóżko i poklepał materac obok.
— Połóż się — odparł i otworzył opakowanie z kondomem.
Alex spojrzał na niego sceptycznie, ale usiadł na łóżku. Był podniecony i pragnął go. To jednak nie zmieniało pewnych kluczowych założeń.
— Ale nie na plecach?
— Czemu nie? — Jason spojrzał na niego, nakładając gumkę. — Pytałeś, jak chcę.
— Tak, tylko… Myślałem, że wiesz, że nie lubię takiej… konfiguracji.
— Nie próbowaliśmy takiej konfiguracji, Alex — mruknął Jason.
— Ale wiem, że jej nie lubię… Wiem, że nie będę się czuł w niej… komfortowo.
Tatuażysta spojrzał na niego zblazowanym wzrokiem i otworzył żel. W końcu jednak westchnął i nasmarował swojego penisa. Przerabiali już to, nie chciał znowu gadać o tym, mając sztywnego kutasa.
— Chodź tu, nawilżę ci tę dupcię. — Uśmiechnął się do niego.
Alex oblizał usta i przysunął się. Objął kochanka za szyję ramionami i klęknął okrakiem nad jego udami, jednocześnie całując go namiętnie w usta. Za każdym razem, kiedy to robił, podobało mu się to coraz bardziej. Chociaż te wszystkie kolczyki były dość specyficzne.
Jason wsunął mu palce we włosy z tyłu głowy, pogłębiając pocałunek, a równocześnie śliskimi palcami przesunął po jego rowku. Czuł, jak ciało Anglika spina się na chwilę, po czym ponownie rozluźnia w jego ramionach. Do tego tak chętnie nadstawiało się do dotyku. Podobała mu się zmiana, jaka zaszła w nim od początku ich znajomości. Wierzył, że w takim razie przekona go z czasem do czegoś więcej. Na razie jednak skupił się na nawilżaniu wnętrza.
Nieświadom jego myśli Alex naparł pośladkami na jego rękę. Objął go przy tym ciaśniej i przytulił twarz do jego szyi.
— Jason… — wyszeptał, dosłownie muskając wargami jego skórę.
— Mm…? Już? — mruknął tatuażysta, głaszcząc wolną dłonią jego tyłeczek.
— Tak… chcę już ciebie — szepnął do jego ucha, kładąc, nawet niespecjalnie, nacisk na ostatnie słowo.
Jason położył mu dłoń na policzku i odwrócił jego twarz do siebie. Uśmiechnął się, widząc, jaka jest zaczerwieniona.
— Nabij się — polecił, patrząc mu w oczy.
Alex oblizał szybko zaczerwienione usta i skinął głową. Odsunął się lekko i zsunął dłoń pomiędzy ich ciała. Nie spuszczając wzroku z oczu Jasona, chwycił jego penisa u nasady, po czym otarł się swoją wilgotną dziurką o jego czubek. Tatuażysta w tym czasie położył mu dłonie na biodrach, czekając. Spojrzał na sztywnego, mokrego od jego śliny penisa i uśmiechnął się. Podniecało go to, że na Alexa tak działa pieszczenie tyłka. Chociaż z drugiej strony, zastanawiało go, jaki by był w odwrotnej konfiguracji i czy w ogóle zdecydowałby się na nią.
W tej chwili był coraz bardziej obejmowany przez krąg ciasnych mięśni mężczyzny, który nasuwał się na niego spokojnie, aż do końca.
— Tak… — zamruczał i pogłaskał go po boku. — Dobrze ci?
Alex, nie spuszczając spojrzenia, skinął głową. Siedząc już na nim całkowicie, poruszył biodrami.
— Tak… bardzo — przyznał, ponownie oblizując usta. Oddychał ciężko.
— Lubisz to. — Jason uśmiechnął się pewnie i sam się poruszył, na ile mógł.
Alex pocałował go w policzek.
— Tak — potwierdził, mimo że nie było to pytanie. Po tym chwycił kochanka za ramiona i zaczął się unosić i opadać na jego członku.
Jason objął go swoim chudym ramieniem za szyję i wcałował się mocno w jego usta, pomrukując nisko. Podobało mu się takie tempo. Alex miał dobrą kondycję, dużo lepszą niż on sam. Ale teraz nie była pora, żeby się nad tym zastanawiać.
Anglik nabijał się na niego, jednocześnie obejmując go za szyję i całując. Ich ciała ocierały się o siebie, a Jason czuł na brzuchu jego penisa.
— Mm… dobrze ci? Szybciej? Wolniej? — wydyszał młodszy mężczyzna, kiedy na chwilę przerwali pocałunek.
— „Szybciej”? I padniesz mi w połowie? — zachrypiał rozbawiony Jason. — Już mu dobrze robisz… — dodał, zsuwając palce w dół i dotykając opuszkami okalającej jego penisa szparki.
Alex odetchnął głębiej, przymykając powieki.
— Mmmm… Nie, nie padnę. Nie musisz się tym martwić — odparł i zakręcił biodrami, żeby lepiej się do niego dopasować. — Chcę, żeby ci… ach… było tak dobrze jak mi — wymamrotał, cały rozpalony.
— Żeby mi było… dokładnie tak samo jak tobie, to chyba nie ta konfiguracja. — Zaśmiał się Jason na wydechu. — Dobrze mi. Masz słodką dziurkę, królowo.
Alex jęknął nisko, czerwieniejąc jeszcze bardziej, ale już nic nie dodał, tylko oparł czoło o jego ramię, skupiając się na poruszaniu. Starał się nie myśleć o kropelkach potu, które spływały mu po skórze. Czuł przy tym szczupłe palce kochanka na swoim ciele i to, jak jego długi penis drażni najczulsze miejsca w jego wnętrzu, aż w końcu Jason doszedł z głośniejszym pomrukiem, marszcząc przy tym nos. Anglikowi udało się uchwycić jego wyraz twarzy. Odetchnął ciężko, jeszcze wykorzystując jego penisa i poruszając się na nim.
Szczupła klatka piersiowa starszego mężczyzny unosiła się w głębokich oddechach. Jason przyglądał się Alexowi, sam już zaspokojony. Po niedługiej chwili poczuł, jak mężczyzna się na nim zaciska i kończy na jego brzuch. Alex objął go też ciaśniej, wtulając twarz w jego szyję i stękając głośno.
Jason pocałował go w ramię, głaszcząc po plecach spokojnie.
— Jak tam, królowo? Stęskniłeś się za tym, mm?
Odpowiedziało mu tylko krótkie, potakujące mruczenie tuż przy uchu, a następnie Alex uniósł się z niego i pocałował w usta szybko.
— Idę się umyć.
— Spoko, ja zapalę — odmruknął Jason, zdejmując gumkę ze swojego penisa.
Grey skinął głową i pospiesznie zsunął się z łóżka, żeby wyjść do łazienki. Po drodze zdjął jeszcze rękawiczki. Jason więc swoim zwyczajem musiał na niego zaczekać. I wiedział, że trochę to potrwa, więc niespiesznie wstał i wyrzucił kondoma. Potem wyszedł z sypialni i podszedł do leżącej pod ścianą w salonie torby. Wygrzebał z niej paczkę papierosów i zaklął, widząc, że zostały tylko cztery szlugi. Trudno, rano trzeba będzie kupić.
Usiadł z paczką na parapecie i zaczął leniwie palić w oczekiwaniu na kochanka. Pomijając fakt, że znowu robili to tak, jak chciał Alex, było dobrze. Miał jednak nadzieję, że kiedyś uda mu się go namówić do zrobienia tego na plecach. Nie, żeby jakoś strasznie mu na tym zależało, bo seks i tak był genialny. Z nikim tak dobrze mu się nie pieprzyło. Ale nie narzekałby na trochę więcej możliwości. No i na swój sposób budowało go, że prawie we wszystkim był tym pierwszym Alexa.
Zgasił papierosa i spojrzał na drzwi do łazienki. Potem zerknął do paczki z trzema szlugami i zmarszczył brwi, zastanawiając się. Kusiły go. W końcu prychnął pod nosem i wyciągnął jeszcze jednego. Nudziło mu się.
Kiedy był w połowie, Alex w końcu, niemalże w kłębach pary, wyszedł z łazienki. Był jak zwykle w szlafroku. Tym razem ręcznikowym. Ten cienki, w którym zastał go wcześniej, był już sprzątnięty.
— Kolejny? — zapytał domyślnie, widząc Jasona na parapecie z papierosem.
Tatuażysta przytaknął i wypuścił dym z ust.
— Bo długo się pluskałeś.
— Wybacz — odparł Alex z nieistniejącym przejęciem. — Zostajesz do rana?
— Taa, chyba tak. Jak chcesz mnie tu — zachrypiał Jason, a Alex uśmiechnął się lekko kącikiem ust.
— Ciężko nawet byłoby cię wyprosić.
Jason zgasił papierosa i podszedł do niego, wciąż nago. Objął go w pasie i spojrzał mu w oczy z góry.
— Wykręcasz się z odpowiedzi.
— Nie wydaje mi się, żebyś potrzebował mojej namowy, żeby tu zostać, tym bardziej po tym, jak sam zaproponowałem — stwierdził starszy Grey, stojąc grzecznie i przesuwając palcem po jego klatce piersiowej. — Nie chcesz się umyć?
— Myłem się, jak przyszedłem. Jeden prysznic na dwie godziny mi wystarczy — zakpił mężczyzna, obserwując jego dłoń.
Alex skrzywił lekko usta, ale ustąpił.
— Nie boisz się, że ktoś zacznie się zastanawiać, co taki jeden wielki kogut robi tu tak często? — zapytał Jason, zerkając na niego badawczo.
Podszedł do barku, żeby sprawdzić jego zawartość, a gospodarz usiadł na fotelu. Założył nogę na nogę.
— Staram się o tym nie myśleć, jeśli mam być szczerzy. Ufam też, może naiwnie, w dyskrecję personelu hotelowego. Z drugiej strony, odpowiednie napiwki i fakt, że mogą stracić pracę, dość skutecznie ucisza, nawet jeśli nie mają komu powiedzieć o swoich domniemaniach.
Jason wyciągnął butelkę koniaku i zerknął na kochanka.
— Taa, kasa to mocny argument. Ale przyznaj, że po tamtej kolacji z szefuńciem i Ryanem wieści do Anglii nie dotarły. Nie czujesz się bezpieczniej?
— Też mi nalej, jeśli możesz — poprosił Alex. — I to nie kwestia czucia się bezpieczniej czy też nie. Nie chcę niepotrzebnie się narażać. Zresztą, najpierw powinienem załatwić tę sprawę z Richardem, obojętnie do czego byś nie zmierzał, nawiązując do tej kolacji.
— A masz zamiar załatwić tę sprawę z… Richardem? — Zachichotał, wyciągając dwie szklanki i otwierając butelkę.
Alex potarł nasadę nosa, opierając łokieć o podłokietnik fotela.
— Przyznam szczerze, że wcale nie chcę. Jednak domyślam się, że w pewnym stopniu oczekujesz tego po mnie.
— Byłoby ci łatwiej — odparł tylko Jason i podszedł do niego. Wyciągnął do niego jedną szklankę z koniakiem, a mężczyzna przyjął ją z ciężkim westchnieniem.
— Tak. Zapewne tak. Pełna otwartość, spotkania z twoimi znajomymi i cała ta niewygodna dla ciebie część z ukrywaniem… tego, z kim się spotykasz. — Upił łyk.
— Nie powiem, że nie jest to niewygodne — mruknął Jason, siadając na oparciu jego fotela i skosztował swojego alkoholu. — Dla ciebie też, nie udawaj.
Alex spojrzał na niego swoim typowym, chłodnym spojrzeniem.
— W którym momencie? — zapytał, a gdy Jason rzucił mu pytające spojrzenie znad szklanki, rozwinął myśl: — W którym momencie uważasz, że jest to dla mnie niewygodne.
— Nie mów, że nie wkurwia cię okłamywanie wszystkich wokół i udawanie, że masz ochotę się hajtnąć — odparł Jason sceptycznie.
— Może nie myślę o tym jako o czymś irytującym. A poza tym, jeśli chodzi o ostatnią kwestię, dużo by się nie zmieniło, gdyby mój brat o… tym wiedział.
— Nie, żebym coś o tym wiedział, ale podobno wsparcie rodziny się liczy.
Alex spojrzał na niego poważniej, po czym prychnął pod nosem z rozbawieniem.
— Przypuszczasz, że Richard by mnie wspierał? A nie wykpił za moją wieloletnią hipokryzję?
Jason wzruszył ramionami.
— Nie wiem, ale nawet jeśli, to by mu przeszło.
— Tak, albo uznałby to za doskonałą okazję, żeby w końcu odciąć się od rodziców i spełnić wielkie marzenie tego całego Charliego — mruknął Alex i napił się swojego alkoholu, ukrywając podenerwowanie.
— Mógłbyś zrobić to samo.
Alex szybko spojrzał na niego, nie kryjąc zaskoczenia jego słowami.
— Masz na myśli powiedzieć rodzicom o sobie?
Jason wywrócił oczami i dopił swój alkohol.
— Przejąć kontrolę nad swoim życiem — burknął.
Anglik chwilę jeszcze na niego patrzył, po czym w końcu odwrócił wzrok. Nie miał kontrargumentu, a głupi nie był, żeby zaprzeczać.
— Dolać ci? I co chcemy robić cały wieczór? — spytał Jason po dłuższej chwili milczenia.
Alex skinął głową, podając mu swoją szklankę.
— Nie wiem. Możemy porozmawiać, obejrzeć coś… Co chcesz.
— A co lubisz oglądać? — dopytywał mężczyzna, ruszając ze szklankami do barku.
— Jestem w stanie się dostosować, ale najchętniej oglądam albo kostiumowe filmy historyczne, albo takie oparte na faktach.
Jason obejrzał się na niego z uśmieszkiem.
— Kostiumowe historyczne? Oglądasz filmy o angielskich królach?
— Czy jest coś w tym zabawnego, z czego nie zdaję sobie sprawy?
Jason zachichotał i pokręcił głową. Odpowiedział, dopiero kiedy wrócił do niego z dwiema szklankami z alkoholem.
— Wiesz, trochę fikcji też jest spoko.
Alex przyjął od niego szklaneczkę i upił małego łyka.
— Nie mówię, że muszą być oparte na prawdziwych wydarzeniach. Jednak takie filmy są ciekawe. Nie przepadam za światami, gdzie głównego bohatera może pożreć jakiś potwór.
— Hm… a James Bond? — rzucił zaciekawiony Jason.
— W służbie jej królewskiej mości? — spytał Alex z lekką kpiną w głosie. — Nie są to złe filmy. Jednak wolę starsze tytuły z tej serii.
— To postanowione. — Jason klepnął go w udo i napił się koniaku. Gdy Alex spojrzał na niego pytająco, dodał: — Oglądamy Bonda. Może być z Connerym, jak ci się ten nowy blond fagas nie podoba.
Alex skinął głową, zgadzając się. Na to mógł pójść.

20 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 76 – Zaczynasz się uzależniać?

  1. Katka pisze:

    Floo, „Może najpierw niech się niby przez sen tak przytuli żeby być bardziej na nim żeby się Alex oswajał z taką pozycją.” – cwane :D Choć nie wiem, czy by podziałało XD

  2. Floo pisze:

    KOCHAM ICH!! Znaczy kocham Jasona a Alexa kocham jak jest z Jasonem XD…. dobra komplikuje ale tak jest. Uwielbiam ich, tak strasznie się za nimi stęskniłam.
    Uśmiałam się jak Jason wkręcał Alexa że niby spał z Mikem, i jak Alex starał się nie pokazać po sobie emocji ale zdradził go głos. Aż mi się pyszczek cieszył i czytałam z wielkim bananem na twarzy. Uwielbiam gdy Lodowa królowa topnieje, to jest takie urocze w jego wykonaniu.
    Za to mało nie walłam czołem w biurko gdy wróciły rękawiczki. miałam nadzieje ze jak ostatnio zapomniał to już sobie daruje… No i wierze że Jasonowi uda się go przekonać do sexu na plecach. Może najpierw niech się niby przez sen tak przytuli żeby być bardziej na nim żeby się Alex oswajał z taką pozycją.
    Ach pomysł Jasona o odwrotnej konfiguracji bardzo mnie zaciekawił, mam nadzieje że jak najszybciej coś drgnie w tym kierunku, może chociaż Jason o tym na pomknie, porozmawiają, strasznie jestem ciekawa Alexa na górze. może to tez przekonało by go do tej pozycji, no i jestem ciekawa czy by się denerwował i stresował przed swoim pierwszym top razem XD.

    AAAAAAAAA ja już chce kolejny rodziaaał >:D

  3. Katka pisze:

    Gordon, „szkoda ze nie zrobili tego na krzesle” – cóż, widać Alex woli tradycyjnie w sypialni XD Choć kto wie, może by na to poszedł… :)

    Mocca, „Jason, Alex i Connery. Boże, umarłam i jestem w niebie XD” – po tym wyobraziłam sobie ich trzech w łóżku… ale z Connerym już siwym i brodatym, nie bondowym. Dziwnie to wygląda w mojej głowie XD

  4. Mocca pisze:

    Jason, Alex i Connery. Boże, umarłam i jestem w niebie XD
    Alexik pakujący się na kolanka Jasona to po prostu cudo. No i Królowa
    zaczyna myśleć o ujawnieniu się przed Rushem, a to się ceni.
    Nic więcej nie sklecę, jestem zbyt zajęta rozpływaniem się. Łaaaa <3

  5. Gordon pisze:

    podobalo mi sie jak Jason wkrecal Alexa ze spal z Mikiem xD zajebista wymiana zdan. zwienczona krolowa na kolanach. odjazd. szkoda ze nie zrobili tego na krzesle ;p ale i tak zajebisty seks, jak zawsze w ich wydaniu. „Albo tak kiepsko ciągnę, albo cię to nudzi, ale raczej stawiam na drugie” a Jason mnie powala. pewny siebie gosc xD A te tatuaze Rusha i mlodego nawet zmyslne i ciekawe czy Alex sie dowie ;p „Nie mów mi, że ty, jakbyś miał takiego brata jak Richard, nie bałbyś się, że zrobi coś wybitnie głupiego, co będzie się za nim ciągnąć.” po tym widac ze nie bylby zadowolony xD

  6. Katka pisze:

    Shinu, „Teraz tylko czekam na Ryana i Czarną Panterę <3" – czas na kolejny stopień zaspakajania czytelnika XD A Jason w łóżku to seksiak :D

    Kohaku, och, rysunek! O tak, nie możemy się doczekać :DDD

  7. kkohaku pisze:

    hmm. słodko :D widać zmianę w zachowaniu Alexa i to jak przekonał się do Jasona ^^ no i medal dla tatuażysty za cierpliwość i , że udało mu się dotrwać do tego. Chociaż jestem ciekawa jak to będzie, gdy rodzinka Alexa się dowie. Ciężka sprawa, ale mam nadzieje, że jej finał będzie w miarę pozytywny.
    W mej głowie już się tworzy rysuneczek Jason i Mike xD kumpelska para, która przetrwa wszystko. Ja tutaj wróże , że na końcu FDTS panowie skończą razem ;D ha ha było by zabawnie, ale z całą miłością do nich odsuńmy podobne scenariusze rodem z telenowel xD

  8. Shinu pisze:

    Nareszcie był Jalex! xD
    Oni są prze cudowni, najlepsza parka w całym FDTS.
    I muszę powiedzieć, że bardzo cieszy mnie fakt, że Alex chociażby rozważa powiedzenie bratu prawdy. To mu tylko na dobre wyjdzie.
    I niech się w końcu na plecach położy!
    Tak w ogóle to kocham tą wulgarność Jasona podczas seksu ;]

    Teraz tylko czekam na Ryana i Czarną Panterę <3

  9. Katka pisze:

    Sdie, haha, już się boję XD Żeby się uchronić przed Twoimi rękami, rzucę Ci jakiś seks Jasona i Alexa i będę miała czas na ucieczkę XD

    Ania, spoko, to poprawię :)

    Elis, „To było by ciekawe. :)” Oj, byłoby… XD

  10. Elis pisze:

    Awwwwwwwwww. Po raz kolejny jestem w niebie. Nie wiem dlaczego Jason i Alex tak na mnie działają. I to nie tylko chodzi o seks. W ogóle uwielbiam, jak są razem, jak rozmawiają. Kocham, kocham, kocham. :)
    Królowa na kolanach swojego smoka była boska. Mrrr.
    Przyznam, że zastanawiałam się nad tym, czy Alex miałby ochotę w przyszłości wziąć Jasona. Zawsze sądziłam, że Jay, to wyłączne Top, a tu: „Chociaż z drugiej strony, zastanawiało go, jaki by był i czy w ogóle zdecydowałby się na odwrotną konfigurację.” To było by ciekawe. :)

    Z utęsknieniem będę wyczekiwać szczerej rozmowy Alexa i Rusha. :)

  11. ania_niut pisze:

    oj, tak czułam, że Sdie będzie pierwsza;p w końcu się moje małe biedactwo doczekało;) Ogólnie wszystko super (chociaż myślałam, że Alex już nie zakłada rękawiczek), ale – tak, wiem… czepiam się – „fakt autentyczny” to paskudny pleonazm. Mogłabym uznać, że w wypowiedzi bohatera to celowy zabieg stylistyczny, ale chyba nie u Alexa:)

  12. Sdie pisze:

    Jesssssssu…oni sprawiają mi przyjemność graniczącą z ekstazą i nawet o tym nie wiedzą..Katkacz! Przysięgam ze jak tylko Cie znowu spotkam to ukatrupie gołymi rękoma… ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s