Fire Dragon Tattoo Studio – 72 – Postrzelony orzeł

Kate oparła się o przednie siedzenia samochodu, patrząc rozentuzjazmowanym wzrokiem na jezdnię. Była niesamowicie podniecona wyjazdem. Aż stukała sandałem nerwowo i non stop paplała.
— Mam nadzieję, że te pokoje w motelu będą spoko — jęknęła nad uchem Mike’a i Jasona, którzy siedzieli z przodu.
Za Mustangiem jechało BMW z Charliem i Rushem. Już byli blisko miejsca, w którym mieli się zatrzymać i z którego podobno było bardzo blisko do hali. Tam właśnie miał się odbywać cały zjazd.
— Też na to liczę — odparł Mike prowadzący samochód.
— I że ściany nie będą za cienkie — dodał Jason, wiedząc, że za ścianą pokoju, który dzielił z szefem, mają spać Charlie i Rush.
Kierowca skrzywił się w duchu, a Kate zachichotała.
— No, macie problem, chłopaki! — Jej pokój miał się nie stykać z pokojem gołąbków, chociaż jej to by aż tak nie przeszkadzało. Była ciekawa.
— Jeśli będą głośno, to się z tobą pokojami zamienię — burknął Mike, mając nadzieję, że jednak nie będzie nic słychać. I nie obchodziło go, czy dzięki ścianom, czy dzięki temu, że nic nie będą robić. Po prostu nie chciał słyszeć jęków i stęknięć Charliego i Rusha.
— Chciałbyyyś! — Kate wystawiła mu język. — W ogóle, która jest? Bo o dwunastej się zaczyna!
— Po dziesiątej — odparł Jason i postukał palcem wyświetlacz zegara na desce rozdzielczej. — Spoko, wyrobimy się, nie ma spiny.
Dziewczyna wciąż była podenerwowana. Zrobiony przez nią baner, który mieli rozwiesić w swoim kąciku na hali, znajdował się w bagażniku, razem z powiększonymi wzorami, którymi chcieli się pochwalić. No i bagaże na te trzy dni.
— Według nawigacji już jesteśmy prawie na miejscu — rzucił w pewnym momencie Mike.
— No i super!
Kilka minut później już taszczyli swoje bagaże do wynajętych pokoi. Okazało się, że nie były ani duże, ani specjalnie luksusowe, ale wygodne. Najpierw trzeba było wejść schodkami na coś w rodzaju długiego balkonu, na którym w równych odległościach znajdowały się drzwi z numerkami pokoi. Każdy miał taki sam układ, czyli nieduże pomieszczenie z podwójnym łóżkiem, szafkami nocnymi, komodą, stolikiem i dwoma krzesełkami, a dalej klaustrofobiczna łazienka.
Mike, kiedy zauważył, że zamiast dwóch łóżek w pokoju jego i Jasona jest jedno duże, oczywiście poszedł z zażaleniem do recepcji. Okazało się jednak, że nie ma już wolnych pokoi i w taki oto sposób został skazany na dzielenie łóżka z mężczyzną.
— Nienawidzę problemów — burknął, podchodząc do plecaka rzuconego na materac i wyciągnął z niego butelkę wody. — Jak zamawiałem pokoje, mówiłem jasno, że jeden ma mieć dwa pojedyncze! — jęknął i napił się wody.
— Widocznie się pomylili — odmruknął Jason, wyciągając ze swojej torby paczkę papierosów. — Chcesz?
— Taa, daj. — Mike wyciągnął jednego i wsadził go sobie między wargi, równocześnie zakręcając butelkę.
Jason schował papierosy i też z jednym petem między ustami skinął na Mike’a, żeby wyszli. Po chwili już obaj kopcili przed pokojem, patrząc na obszerny parking i dalej na zielone tereny zarośnięte równo przyciętymi krzewami i palmami. Pogoda, jak na koniec stycznia, dopisywała.
— Katy zaraz nas dopadnie, żeby już tam iść — rzucił Mike do tatuażysty, akurat piszącego smsa do Emmy.
Ten odmruknął, opierając się łokciami o barierkę i wysyłając wiadomość. Dopiero potem wyciągnął szluga z ust, wydmuchał dym i spojrzał na kumpla.
— Niech jej będzie. I tak trzeba się tam rozłożyć, zanim się zacznie.
— No, niby… zaraz skończymy palić i idziemy. — Mike odetchnął, zapatrując się w wydychany dym. — A Rush co? Dostał wolne od Alexa?
— Nie wiem. Nie pytałem go o moją królową — zachrypiał rozbawiony Jason.
Mike spojrzał na niego ciekawiej.
— Ty naprawdę tak do niego mówisz?
— A co? — Zachichotał, unosząc brew.
— Nie, nic, to dziwne jednak mówić do faceta per królowa.
Jason zaciągnął się mocno i zgasił peta na barierce.
— Alex się o to nie wkurza, więc chyba nie tak źle.
— Nie wtrącam się, choć dla mnie to i tak dziwne.
— Dla ciebie wszystko co homo jest dziwne, heteryku — zakpił z niego Jason i sięgnął do kieszeni po paczkę papierosów, żeby wyciągnąć drugiego, ale nie zdążył jej nawet otworzyć, bo nagle Kate wbiła się między nich na siłę.
— To co, idziemy? — Wyszczerzyła się. Była dość mrocznie umalowana i przebrana w lżejsze ciuchy, które odsłaniały jej tatuaże na ramieniu i boku.
Jason popatrzył tęsknie za papierosem. Alex pozwalał mu palić i nie robił wyrzutów, ale i tak widział, że ten nie lubi, gdy za dużo kopci. I tak, znowu myślał o tym przeklętym blondynie. Czuł, że coraz bardziej wpada.
— No, możemy. A Rush i Charlie? — spytał Mike.
— Już ich wołam — oznajmiła dziewczyna, po czym podeszła do drzwi z numerkiem 14 i bezceremonialnie otworzyła je na oścież. — Idziemy, gołąbki, idziemy!
Jason zaśmiał się z jej bezpośredniości. Mike’a to trochę przerażało. Co by było, jakby się tam miziali? Na szczęście, nawet jeśli, to i tak by tego nie zobaczył.
Okazało się, że Rush i Charlie też są gotowi, bo wyszli z pokoju z wielką teczką ze wzorami. Kate otworzyła szerzej usta i bez słowa wybiegła do swojego pokoju. Zapomniała baneru, który teraz taszczyła w ich stronę. Był zwinięty, ale dość szeroki.
— No, możemy iść! — Uśmiechnęła się.
Jason także zabrał swoje rzeczy. Mike ich wizytówki i ulotki razem ze sprzętem wysłał już wcześniej. Musieli teraz już tylko rozłożyć to na swoim stoisku. Ruszyli więc w stronę hali, do której, jak powiedziano im w recepcji, było zaledwie dziesięć minut spacerem z motelu. Dlatego po kilku minutach już widzieli duży budynek, przed którym na parkingu stała masa samochodów i ciężarówek z logami różnych stacji telewizyjnych.
Pierwszą godzinę tuż przed otwarciem spędzili na rozłożeniu swojego stanowiska. Potem odbyło się oficjalne otwarcie, a na halę zaczęli wchodzić odwiedzający.
Ludzi była dosłownie chmara. Głośna muzyka płynęła z rozstawionych pod ścianami głośników, co raz ktoś robił zdjęcia, a na niskim podium gdzieś na środku sali organizator zjazdu rozmawiał z dziennikarką. Na szczęście zadbano o dobre oświetlenie, pomagające w dogodnym tatuowaniu, które bardzo szybko zaczęto uskuteczniać.
Kate ze swoją otwartością, jeśli nie mówiąc nachalnością, błyskawicznie znalazła dziewczynę, która zechciała zrobić sobie tatuaż na konwencie. Razem z nią usiadł mężczyzna, który wypytywał Kate o ich studio. Charlie i Rush oglądali inne stanowiska, a Jason umówił się w międzyczasie z Emmą, że ta wpadnie ich odwiedzić. A Mike… Mike także zajmował się radosną promocją studia Fire Dragon. Pokazywał zainteresowanym wzory i zdjęcia tatuaży, które dotychczas zrobili.
Po pewnym czasie wokół ich stoiska zebrała się całkiem spora grupka ludzi. Wśród nich pojawił się mężczyzna z plakietką na kremowej koszuli, na której widniało: „Joseph Young — fotograf”. Był wysoki i dobrze zbudowany. Na szyi miał zawieszony spory, profesjonalny aparat. Na tle sięgających mu za uszy, ciemnych włosów i zarostu odznaczały się jego przejrzyście błękitne oczy. Patrzył dość apatycznie na całą scenę. Wyglądał na poważnego i zdystansowanego. Podszedł do Jasona, widząc, że ten chwilowo jest wolny.
— Witam — przywitał się. — Jestem fotografem i potrzebuję zdjęcia wszystkich zespołów do gazety. Zostaliście mi tylko wy i stoisko obok.
Jason uniósł na niego spojrzenie szarych oczu, nadal siedząc na plastikowym krzesełku. Wyciągnął do niego rękę,
— Siema, Jason Rebel — przedstawił się. — Bardzo by nam było miło, ale jeden nasz tatuażysta poszedł na zwiady. Da się to załatwić za chwilkę?
— Tak, zrobię w takim razie zdjęcie tym obok i już wracam. Joe Young — fotograf przedstawił się jeszcze, ściskając dłoń Jasona.
— Dobra, to do zobaczenia — odparł tatuażysta i dopiero wstał. Sięgnął po telefon, żeby przywołać Charliego.
Joe w tym czasie oddalił się do stoiska nieopodal i tam dłuższą chwilę rozmawiał z ekipą, spisując ich dane i robiąc zdjęcia. W tym czasie do stoiska Fire Dragon dotarł Charlie z Rushem.
— No, co jest? — Uśmiechnął się, stając obok pijącego kawę Mike’a.
— Przyszedł fotograf i chciał zdjęcie całej ekipy, więc tak dla zasady byś się tu przydał — odparł manager. Aż mu zasychało w gardle od tego ciągłego gadania z ludźmi. Nie wiedział, jak Kate może tak non stop trajkotać.
— Ach, no spoko, to jesteśmy — odparł Charlie, zerkając przy okazji na tatuaż, który tworzyła ich koleżanka ze studia.
Zanim zdążył go skomentować, przy stoisku znowu pojawił się ten młody, przystojny fotograf. Charlie aż zagapił się na niego głupio.
— Wszyscy już są? — spytał Joe Jasona.
Ten skinął głową, zakręcił Coca-Colę i odstawił ją na bok.
— Mamy jakoś radośnie się ustawić, czy coś?
Rush w tym czasie stanął z boku, robiąc sztuczny tłumek, a Kate dokończyła linię i przeprosiła dziewczynę, którą tatuowała, na moment podchodząc do reszty.
— Stańcie pod swoim banerem — zaproponował Joe, otwierając swój aparat. Najwyraźniej spodobał mu się zrobiony przez Kate plakat z nazwą studia. Płonący smok wyglądał naprawdę dobrze i ładnie przelatywał pomiędzy literkami.
Charlie i Kate ustawili się z przodu z racji tego, że byli najniżsi. Jason stanął za nimi, z managerem u boku.
Zdjęcie po dłuższej chwili zostało zrobione, a Joe podszedł do nich, wyciągając z kieszeni notesik i długopis. Ponownie zwrócił się do Jasona.
— Jason Rebel, tak? A ta trójka? — Spojrzał chłodno na dziewczynę i chłopaka.
— Michael Spencer, Charlie Anderson i Kate Milue — odparł z dłońmi w kieszeniach.
Joe zapisał nazwiska na notatniku. Spojrzał jeszcze na baner, dopisał nazwę studia i schował wszystko do kieszeni.
— Dzięki. Już mam wszystkich.
— I co, fajrant? — spytał Jason, a Kate pospiesznie wróciła do dziewczyny, którą tatuowała.
Joe skinął głową, ale nie oddalił się. Spojrzał za to na wzory porozwieszane pod banerami. Były naprawdę dobre, nawet na tle tych wszystkich innych stoisk studiów dłużej działających na rynku.
— Szukam dobrego tatuażysty, który umie stworzyć w miarę realistyczny wzór na całych plecach — oznajmił, ponownie zwracając swoje jasne spojrzenie na Jasona.
Ten uśmiechnął się pod nosem.
— To trzeba by było dziś zacząć. A co chcesz? — spytał prosto z mostu.
Charlie w tym czasie wrócił do Rusha, uśmiechając się i mówiąc z przejęciem coś w stylu „Będziemy w gazecie!”, a potem został zaczepiony przez kobietę, która dziwnie podjaranym wzrokiem patrzyła na niego i Rusha.
— Mogę ci pokazać wzór — zaproponował Joe, sięgając do torby na aparat, a konkretnie do bocznej kieszonki, w poszukiwaniu kartki.
Jason kiwnął głową. W sumie, jakby zajął się jednym, dużym tatuażem, miałby jako taki spokój. Ciężką pracę, ale spokój.
Joe podał mu dużą, złożoną kilka razy kartkę, która przedstawiała zdjęcie orła lądującego na gałęzi wysokiego drzewa. Nogi z przodu już uczepiały się gałęzi, a skrzydła skierowane były do tyłu. Pióra ulatywały w górę, jakby orzeł był postrzelony.
Jason obejrzał zdjęcie.
— Chcesz coś przed zaczęciem zjeść, czy już zacząć?
— Pewnie to potrwa długo, co? To może najpierw jedzenie — zdecydował Joe. — I dasz radę to jakoś przerobić? Wiem, że jest duże.
— To powiedz mi, jak to sobie dokładnie wyobrażasz, a potem skoczysz po żarcie — zaproponował Jason, zadowolony z takiego dużego projektu. Lubił tatuować zwierzęta. — I w ogóle, masz już jakieś tatuaże?
— Nie, to byłby pierwszy i raczej ostatni. Chcę tego orła na pierwszym planie, żeby zwracał największą uwagę.
— A jakie dla niego tło?
Joe zamyślił się i stanął obok niego, żeby zerknąć na zdjęcie.
— Jak myślisz? — spytał wreszcie, samemu nie wiedząc. Widocznie nie znał się na tatuażach, wolał zasięgnąć opinii.
— Jeśli nie będzie dla ciebie to nie zbyt wzniosłe, to krajobraz górski w czerwieni i pomarańczy? Będzie cieplejsze. Albo może być takie burzowe niebo, ale wtedy może być za ciemne. Jak tobie się podoba i jak ci pasuje.
— Krajobraz górski — zdecydował Joe. Miał bardzo przyjemny, niski i spokojny głos. — Burza odpada, to uszkodzone skrzydła orła mają zwracać uwagę, jako ponury element.
Jason pokiwał głową.
— Mają coś symbolizować? Tylko wypadające pióra, czy mają być ze śladami krwi? Na czymś ci jeszcze zależy?
— Jak się da, to krew też może być. Orzeł symbolizuje wojskowego. Nie trzeba nic dodawać.
Tatuażysta pokiwał ponownie głową.
— Dobra, to kup sobie coś lekkiego do jedzenia i picia, a ja wszystko przygotuję. Mam nadzieję, że jesteś odporny na ból, bo to trochę potrwa.
— Wytrzymam. Wrócę niedługo.
Jason przyjął to do wiadomości i zabrał się za przygotowywania. Tak, cały ten czas na jednym tatuażu. Cudownie. Do tego coś realistycznego zawsze robiło wrażenie, więc jego praca powinna przykuć uwagę. Mike powinien się ucieszyć, Kate powinna się ucieszyć, a Charlie troszkę się powkurza. Zapowiadał się miły dzień.
Zanim Joe zdążył wrócić, Charliego zaatakował jegomość wytatuowany od stóp do głów. Tak, miał na pewno więcej tatuaży niż Jason, bo te jego obejmowały też twarz i dłonie. Był do tego w samych spodniach, więc widać było jego klatę i plecy — całe w tatuażach. Zaczął rozmawiać z Charliem na temat ich studia, siedząc na krzesełku obok. W tym czasie Kate skakała wokół ich kącika, robiąc dużo szumu i przywołując zainteresowanych.
Wreszcie do Jasona przyszedł fotograf, w jednej ręce trzymając kawę, a w drugiej pudełko z dużym rogalem namalowanym na wieczku. Jason przywitał go z oszczędnym uśmiechem.
— Na słodko. — Zaśmiał się i pokazał mu jakieś zdjęcie zachodu słońca w górach. — To by robiło za tło, ale ogólnie z braku czasu będę robił bez kalki, pasuje ci tak?
— Jeśli potrafisz, to nie ma problemu — zgodził się Joe, zdejmując torbę z zapakowanym już aparatem i odstawił ją na wolny skrawek stolika. Otworzył pudełko z rogalikami z dżemem i wyciągnął je pytająco do tatuażysty.
— Nie proponowałbym, jakbym nie potrafił. I nie, dzięki — odparł Jason odnośnie rogalików. — Zjedz i będziemy mogli zaczynać. Bo nie masz żadnych uczuleń ani problemów skórnych, ani nic takiego? — upewnił się, podając mu jeszcze kartkę z zastrzeżeniami, żeby mógł sobie w spokoju przeczytać.
— Już zjadłem. I nie mam uczuleń skórnych — odparł Joe, odkładając pudełko i biorąc od niego kartkę. Przeczytał ją błyskawicznie. Wszystko było w porządku. — Więc możemy zaczynać — dodał, oddając mu kartkę, a następnie rozpinając koszulę. Kiedy odrzucił ją na krzesło, okazało się, że ma ładnie umięśnione, opalone ciało. Do tego niewiele pieprzyków i zdrową skórę, więc Jason już wiedział, że ma całkiem przyjemne „płótno” do pracy.
— To jak duży ma być? — spytał, pokazując mężczyźnie lustro i biorąc pisak do ręki.
Joe spojrzał przez ramię do wysokiego lustra, w które zostało wyposażone każde stoisko. Sięgnął dłonią do swojego ramienia od tyłu.
— Od samej góry, aż do dołu pleców. Na pośladki nie wjeżdżaj, ale może być dość nisko.
Jason pokazał mu, jak to widzi, gdzie będzie się zaczynało, a gdzie kończyło. Zaznaczył na szybko dziób ptaka i nakreślił jeszcze dwie, trzy linie, żeby fotograf mógł to sobie wyobrazić.
— Tak?
— Tak, będzie okej.
— To siadaj, poprawię ten szkic jeszcze i jak zatwierdzisz, możemy zaczynać.
Joe skinął głową i usiadł na krzesełku na opak, rozkładając nogi po bokach oparcia. Obserwował przy tym swoim szklistym wzrokiem Jasona czujnie, mimo że nie wydawał się podenerwowany zrobieniem, jakby nie patrzeć, wielkiego tatuażu.
— Zdążysz to dzisiaj skończyć? — spytał w międzyczasie.
— Zobaczymy, jak będzie. Nie będę obiecywać — odparł tatuażysta, biorąc się do roboty.
— Nie spieszy się. Pytam profilaktycznie — wyjaśnił Joe, sięgając po wcześniej odstawioną kawę i napił się trochę.
Jason mruknął potakująco i szybko narysował mazakiem szkic przedstawiający, jak to będzie umieszczone na plecach fotografa. Kiedy ten zatwierdził, zaczęli tatuować.
Po dość krótkim czasie wokół Jasona i Joe zebrał się spory tłum. W tym kamerzysta, co raz robiący zbliżenie na plecy, na których powstawał tatuaż, to na tatuaże na ciele Jasona. Joe wydawał się tym wszystkim w ogóle nie przejmować. Co jakiś czas popijał kawę, siedząc nieruchomo i nic nie mówiąc. Jason też zachowywał się, jakby nikt nie patrzył mu na ręce. Na chwilę oderwał się od pracy, kiedy przez mały tłumek przecisnęła się do nich jego stara znajoma, Emma.
— Ooo…! Duży! — Zaśmiała się radośnie i kiedy jej uczeń oderwał pistolet od pleców fotografa, poklepała go po ramieniu. — Co tam?
— A „siema” gdzie? — Jason spojrzał na nią z uśmieszkiem. — Jak widzisz, idzie, chociaż zaraz mi ludziska dziurę w ubraniu wzrokiem wypalą.
— No, tak już jest, a tym bardziej, jak robisz coś tak dużego i kolorowego. — Uśmiechnęła się ciepło, po czym zwróciła do tatuowanego mężczyzny: — Emma, miło mi. Niezły pomysł. Pierwszy tatuaż?
Fotograf spojrzał na kobietę i przytaknął. Była szczupła i wydzierana. Włosy jak zwykle krótkie, postawione, choć teraz wzbogacone w zielone końcówki. Na szyi i na nadgarstkach miała pozawieszane wiele bransoletek i rzemyków, a oczy podkreślone czarną kredką. W ich kącikach widniały drobne zmarszczki.
— Joe. Tak, pierwszy.
Kobieta nie wydała się rozczarowana jego mało wylewną odpowiedzią.
— Jaki był na niego pomysł? Czy po prostu lubisz orły?
— Symbolizuje mojego bliskiego przyjaciela — odparł Joe swoim przyjemnym, mimo że dość bezosobowym głosem. Lekko zmarszczył brwi, kiedy igła najechała na bardziej wrażliwe miejsce.
Emma uśmiechnęła się jeszcze szerzej, jeśli to w ogóle możliwe. Lubiła takie tatuaże.
— Na pewno spodoba mu się tatuaż.
— Miejmy nadzieję. Zobaczymy, jak wyjdzie Jasonowi — odparł Joe, zerkając co jakiś czas do lustra, w którym widział to, co robił tatuażysta.
Kontury już powstały, więc kompozycję było dobrze widać. Naprawdę tatuaż będzie wielki, szczególnie że Joe miał szerokie plecy. Emma pokrzepiła go jeszcze, że będzie dobrze, po czym poszła pogadać z Charliem i Kate.
Mijały godziny, a wzór na plecach Joe powstawał. Tłum czasem się gromadził, potem znikał, a na jego miejsce przychodzili inni. Mike był bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy. Rozdali bardzo dużo wizytówek, a Charlie i Kate zrobili kilka mniejszych tatuaży.
— Przerwa? — zaproponował wreszcie Joe, a Jason potwierdził mruknięciem.
— Jasne. Zmęczony? — dopytał, przecierając tatuaż.
— Moje plecy na pewno. — Joe wyciągnął się do pudełka z rogalikami i wyciągnął jednego. — Chwila mi wystarczy i możemy dalej. A ty nie męczysz się tym?
Jason zaśmiał się, odchylając się na krzesełku i przeciągnął się. Aż mu kości zatrzeszczały.
— Jak już się wciągnie, to nie. Ale jeśli przeżyjesz chwilę odosobnienia, to poszedłbym na papierosa.
— Przeżyję — przytaknął Joe, wstając. Jedząc swojego rogalika, stanął tyłem do lustra i przejrzał się w nim, dając tatuażyście czas dla siebie.
Ten dał znać Mike’owi, że wychodzi i zmył się z hali. Manager zbyt zajęty, żeby się dołączyć. Właśnie rozmawiał z grupką chłopaków.
— No, ale serio, nie chcielibyście praktykanta? To za friko, stary! A pomoc jakaś — nalegał jeden z nich, wytatuowany na ramionach. Na pewno młodszy niż Charlie.
— Na chwilę obecną nie, ale jak będziemy kogoś szukać, damy znać. — Manager uśmiechnął się wymijająco. Nie chciał decydować za Jasona, bo że Charlie jeszcze się nie nadawał, to wiedział, ale mężczyzna nie chciałby raczej teraz się w to bawić.
— Stary, jest was trzech. No daj spokój, w centrum Miami? Pewnie się nie wyrabiacie — odparł chłopak z kwaśną miną.
Nieopodal Charlie właśnie zabezpieczał tatuaż klienta, a Kate podniecała się z Rushem olbrzymim plakatem, który jacyś goście wieszali na ścianie hali.
Mike przewrócił oczami i znowu spojrzał na kolesia.
— Mówiłem, daj mi swoje namiary, to się jak coś do ciebie odezwiemy. Teraz nie podejmę decyzji ot tak.
— No okej, okej. — Chłopak westchnął i wyciągnął szybko z tylnej kieszeni spodni notesik. Naskrobał swoje dane i podał Mike’owi. — To daj znać. Zdolny jestem.
— Nie wątpię.
— To narka! — Natręt uśmiechnął się jeszcze i pociągnął za sobą swoją grupkę.
Kate, widząc, że Mike jest już wolny, uwiesiła mu się na ramieniu, gapiąc się za odchodzącą młodzieżą.
— No co tam, panie manager? Odwalasz swoje?
Mike spojrzał na nią nieznacznie zmęczonym spojrzeniem. Gardło naprawdę zaczynało go boleć, a skutki przyzwyczajenia do pracy za biurkiem już odczuwał w nogach.
— Ta… Można tak powiedzieć. A ty co? Obijasz się?
— No obijamy się trochę, nie Rush? — Uśmiechnęła się i pokręciła karkiem, aż strzyknęło. Jakby nie patrzeć, sporo dzisiaj kolczyków i mniejszych tatuaży zrobiła.
Rush spojrzał na nich, popijając colę z puszki.
— Obijamy? Co najwyżej ja. — Zaśmiał się, bo rzeczywiście nie miał zbytnio co tu robić poza rozdawaniem ulotek. Miło mu się jednak oglądało te wszystkie stoiska.
Charlie, który właśnie pożegnał się z klientem, spojrzał na kochanka, słysząc to. Podszedł do nich.
— Ale nie nudzisz się, co? — spytał, a Grey pokręcił głową.
— Nie no, jasne, że nie. W takim tłumie ciężko się nudzić. No i mogę was obserwować — odparł z radosnym, szczerym uśmiechem.
— Wiesz… nie musisz tylko obserwować… — zaczął Charlie na razie delikatnie.
Gdzieś z tyłu Joe objadał się rogalikami, czekając na Jasona, a Rush spojrzał na kochanka pytająco.
— A co innego niby mogę robić?
Kate i Mike patrzyli na nich z zainteresowaniem, a Charlie przemyślał błyskawicznie i objął kochanka lekko.
— Nie chciałbyś też sobie… czegoś zrobić? Fajna okazja, tak na konwencie jakiś tatuaż zdobyć — zaproponował.
Rush akurat pił colę i o mało się nią nie zakrztusił.
— Eee… — wydukał, kiedy w końcu przełknął. — Ale, że… że mam sobie zrobić tatuaż?
Kate zachichotała pod nosem, a Charlie pokiwał głową.
— Mhm… Jakiś ładny byśmy wymyślili. — Uśmiechnął się, głaszcząc go po boku.
— Nie jestem przekonany… Po co mi tatuaż?
— Bo to sztu… — zaczął Charlie, a dziewczyna uwiesiła się na drugim ramieniu Rusha, przerywając mu.
— Bo to seksoooowne jest! — Roześmiała się. — No, Rush, każdy z nas ma tatuaż. Co się będziesz odłamywał?
Anglik wciąż był mało przekonany i było to widać po jego zagubionej minie.
— To średni argument, Katy. Nie chcę być jak reszta, co najwyżej, jeśli Charlie chce, to… nie wiem. Coś takiego, co by mi się z nim kojarzyło, a nie tak mieć, by mieć.
Charlie uśmiechnął się od razu.
— A co by ci się ze mną kojarzyło?
Rush nie wiedział. Znaczy, wiedział, ale feniks Charliego był bardzo duży i nie wyobrażał sobie, żeby jego mniejsza wersja wyglądała dobrze.
— To coś ci wymyślimy, spokojna głowa. — Kate puściła go. Przeciągając się, rozejrzała się po hali. Wciąż było tłoczno i głośno, ale już za dwie godziny mieli zamykać, więc nie spodziewała się wielu klientów. Poklepała więc Rusha po ramieniu i złapała Mike’a pod ramię. — Chodź, pooglądamy inne stoiska, a ci niech pilnują.
Rush spojrzał za nimi, kiedy znikli w tłumie. Zwrócił pytający wzrok na Charliego.
— Hm? Pomyślisz o tatuażu? — spytał chłopak.
— Widzę, że byś chciał, a ja… no, jeśli nie będzie go zanadto widać… — Uśmiechnął się dość krzywo. Nie był przekonany co do tatuażu, ale… z drugiej strony. To mógł być taki fajny symbol tego, co było między nimi.
— Możesz zrobić tak, żeby spodnie ukrywały albo bielizna. Nie musi być duży.
Rush uśmiechnął się niepewnie, ale skinął głową.
— Pomyślę.
— Mm, super. — Charlie pocałował go lekko w policzek i obejrzał się na fotografa, który nie zwracał na nich najmniejszej uwagi i teraz grzebał w swoim aparacie. Czyli nie będzie z nim rozmowy.
Charlie zaciągnął Rusha na stołeczki i razem pilnowali stoiska, aż wrócił Jason i wznowił tatuowanie Joe. Ludzie z czasem zaczęli opuszczać halę, a jakiś facet przez mikrofon już tylko czytał plan jutrzejszego dnia.

27 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 72 – Postrzelony orzeł

  1. Floo pisze:

    A tak na marginesie co do Ryana i Lennego… to co się stało z Chrisem XD? Już dawno nie przypuścił ataku na Ryana. No chyba nie powiecie mi że zrezygnował XD???

  2. Floo pisze:

    kkohaku>> no niby tak ale musiałby go pilnować, a bądźmy szczere wtedy by byli zbyt sobą zajęci żeby Jason miał żałować … chociaż… byłoby mi go żal XD Jakby mu Królowa nie dała ani razu zapalić… to potem by mu zeszła paczka na dzień XD

  3. Floo pisze:

    Bo co innego mógłby zrobić Alex? Przecież nie nałoży na Jasona celibatu XD bo by siebie ukarał :P

  4. Katka pisze:

    Floo, na seks Alexa i Jasona przyjdzie czas :) Poza tym, skąd pomysł, że „kara” Alexa dla Jasona musiałaby być związana z seksem? XD

  5. Floo pisze:

    Hmm… no i nie wiem co napisać…
    O wiem powiem tak (mimo że wyjdę na nimfomankę) mało sexu było.. znaczy nie było go wcale =.=
    Ja nie wiem dziewczyny wy się obijacie już tak dawno nie było sexu Alexa i Jasona… a ja byłam ciekawa jaką kare Alex dla niego wymyśli za tą kolacje z Ryanem XD…
    Ten odcinek, brońcie bogowie nie był zły żeby nie było… ale był… hmm… o wiem leniwy, był!
    Nic się w sumie nie działo

  6. Shinu pisze:

    Alex na różowo? Boże, samo wyobrażenie mnie odstrasza xDD

    A Mike i Jason razem – to byłoby złe. Na początku może fajnie i bym się tym pewnie jarała, ale teraz Jason pasuje tlko i wyłącznie do Alexa ;D

  7. Katka pisze:

    Mocca, Mike raczej nie chrapie XD A Alex na różowo sfarbowany to co najmniej abstrakcja, jeśli to nie zbyt delikatne słowo XD Tatuaż przynajmniej można zrobić w miejscu, którego nie widać, natomiast różowe włosy… Musiałby nosić kapelusz cały czas… W ogóle czemu my to rozważamy? XD

  8. Mocca pisze:

    Jedno łóżko… Już widzę minę Jasona, zepchniętego w nocy na zimną podłogę i skatowanego chrapaniem Mike’a XD (Mike chrapie?)
    Jeszcze trochę i Rush naprawdę zrobi sobie tatuaż.
    Nie jestem przekonana. To tak jakby Alex farbnął się na różowo. (Tak w ogóle to chciałabym to zobaczyć XD) Ale z drugiej strony takie małe „C+R” albo korona z boku dłoni byłyby słodkie. ^^

  9. Katka pisze:

    Kohaku, no to byłoby od samego początku niezgodne z charakterami, jakby wtedy Mike odpowiadał na Jasona zagrywki :) A Mike’a zawsze można trochę podenerwować XD

    LordKurak, matko, ogarnęła mnie GROZA XD Nawet nie mów takich strasznych rzeczy, hahaha. Chociaż to miłe, że takie tragedie by Cię nie odrzuciły XD

  10. LordKurak pisze:

    Mi za to, to czy Mike będzie z Jayem było całkowicie obojętne :D (już bardziej liczyłam, że Mike zacznie coś z Charliem).
    Kiedyś czytając książki liczyłam, że wybrani bohaterowie ze sobą będą, co często prowadziło do rozczarowań i psuło radość czytania. Teraz wystarczy mi, że bohater którego losy śledzę (czyli najczęściej główny… ale niestety czasami przypada mi do gustu jakiś poboczny i liczę na to, że nie zostanie usunięty w trakcie trwania opowieści :P) po prostu żyje i występuje w fabule.
    Dzięki temu nawet jeżeli pewnego dnia samolot braci wpadnie do oceanu, Ryan zarazi się aids od Lennego, który wróci do więzienia, Chris popełni samobójstwo z żalu i rozpaczy, a Jason odkryje, że jest jednak hetero… nie zepsuje mi to frajdy dalszego czytania XD

  11. kkohaku pisze:

    Kat bo to było by świetne xD Alex widzi takiego przystojniaka jak Joe i powieka mu drży, a potok myśli zalewa go czy przypadkiem między nim a Jasonem do czegoś doszło xD chociaż z drugiej strony nie wiem czy Alex jest taki zazdrośniacki, na pewno coś by go tam ukuło ale czy przed Jasonem by się zdradził? hmm.. ciekawe było by odkrycie Królowej z tej strony.
    I było by super jakbyście odkryły nieco ”przeszłości” Joe tutaj, zanim zetknął się z Hiszpańską krwią ;D no ale nawet jeśli nie planujecie to mogę sobie pomarzyć ;)

    co do Jasona i Mikie’go to ja miałam parcie na coś między nimi jak wtedy Jason go podrywał, a teraz .. nie wiem jak pisałam wcześniej było by to nie na miejscu. Jakby obaj panowie nagle się zmienili i im po prostu odwaliło. Nie, nie jest dobrze teraz :) a wspólne łóżko? dobry powód aby podenerwować Mikie’go :D ja myślę, że to tylko wzmocni ich znajomość ;)

  12. Katka pisze:

    Na seksik w sumie bardzo niedługo przyjdzie czas… :) Więc mam nadzieję, że Was zaspokoimy, haha. Dla każdego coś dobrego :D

    Kohaku, w ogóle super teorie spiskowe XD To co tygryski lubią najbardziej, hehe.

    Elis, no właśnie ja się swego czasu nawet zastanawiałam, co Wy wszyscy na to, że jednak Jason i Mike nie ma szans się zdarzyć. Bo coś mi mówi, że sporo osób o tym marzyło XD No ale Alex… XD

  13. kkohaku pisze:

    Elis no właśnie trochę romantyzmu by się przydało , zwłaszcza po tak ostrej dawce seksu w wykonaniu panów więźniów xD ja myślę, że delikatny seks na plaży przy zachodzie słońca, na desce Ryana będzie w sam raz ;P ha ha xD!

  14. Elis pisze:

    kkohaku no wiadomo, że jak jest za dużo seksu, to traci on smaczek, staje się nudny, ale z tymi parami mógłby by być co drugi rozdział. Chociaż ja chyba najbardziej tęsknię za przytulankami, pocałunkami przed i po. Zwłaszcza, że Alexik daje się bardziej dotykać. :)

  15. kkohaku pisze:

    trochę bez przesady z tym seksem ;) jakby tak był w każdym rozdziale to tylko zaczął by w swej ilości przeszkadzać ;) co za dużo to nie zdrowo, więc dobrze, że serwujecie go z głową :)
    Co do Mike’go i Jasona, nie no tak się śmieje w końcu jakby doszło między nimi do czegoś to raczej wręcz na siłę, a wbrew charakterom i panującymi między nimi relacjami ;) po prostu było by to nie na miejscu. To taki mój ukryty niedosyt, że wtedy do niczego nie doszło jak Jason go podrywał. Ale z drugiej strony jakby się coś stało.. to znowu taka myśl mogłaby człowieka nawiedzić, że wszystkich gejicie ;)
    Joe i Jasona nie wyobrażam sobie razem i nawet seksu nie umiem. To chyba była by wielka pokaz dominacji i nie wiem kto by wygrał. Ale było by uroczo jakby zostali kumplami *_* nie wiem jakoś pasują mi na kumpli he he. Może to zbyt śmiała myśl ale Joe mógłby być dobrym powodem wzbudzenia w Alexe zazdrości! Mimo że nie uzasadnionej :D i wtedy Królowa poczuła by, że bardziej zależy jej na Jasonie xD uch szatańskie pomysły zaczynają się we mnie budzić. O oo a potem Jason jako obiekt zazdrości Chorda ha ha xDDDD
    wybaczcie ale to przez was drogie panie xD pojawienie się Joe mnie ożywiło xD :D

  16. Elis pisze:

    Wyjechali i to znaczy, że nie będzie Alexa i Jasona. Bardzo mi ich brakuje. Lennyego i Ryana też. Ogólnie tego, jak są razem i seksu obu tych par. :) Seksu Charliego i Rusha też, brak. :)

    Fotograf jest ciekawy, ale w głowie tylko miałam, żeby Jason myślał o swojej Królowej i nie zawieszał oka na Joe. :) Nie wiem czemu krążyło mi w głowie, że oni dwaj mogą coś ten tego.
    Dawniej dla mnie słowa: jedno łóżko, Mike, Jason były by wstępem do połączenia tych dwóch. Na szczęście dawno mi to przeszło. Właściwie od chwili, kiedy pojawił się Alex. :)

  17. Katka pisze:

    Shinu, „dajdzie mi, czego chcę” XD Jakie żądanie, haha. Ale w następnym rozdziale możesz spodziewać się czegoś o Lennym i Ryanie :)

    O., pierwsze mnie tknęło współczucie: „BOŻE! Bez neta tyle czasu?”. Hehehe, to dużo będziesz miała do czytania, jak wrócisz do świata żywych :)

  18. O. pisze:

    Popieram Miyako, brak Lennego i Ryana jest bolesny T.T tym bardziej,że wyjeżdżam i najprawdopodobniej do 25 będę bez internetu..Choć może to i lepiej? Będę miała co pochłaniać od Was jednym tchem <3

  19. Shinu pisze:

    Aaaa!!! Czemu takie krótkieeeee?
    I nie było seksu T_T

    Jakoś tak nie spasował mi ten cały fotograf. Miejmy nadzieję, że nie zostanie na dłużej czy coś, ale ważne, że dzięki niemu Jason przyciągnął uwagę ;D
    Tak jak w tej notce nie było nawet wzmianki o Ryanie i Lennym, tak zauważyłam jak bardzo mi ich brakuje. I ich seksu.
    Dajcie mi to, czego chcę! xD

    Hmm… to słodkie, że Rush pewnie da się namówić na tatuaż, który symbolizowałby Charli’ego, ale jestem przeciwna robieniu sobie tatuaży, bez wcześniejszego przemyślenia i kiedy nie jest się do końca przekonanym.

    No nic, pozostaje mi czekać na NBTS. Byle do środy ;3

  20. Shivunia pisze:

    (żeby nie było ja teoretycznie też żyje… tzn funkcje życiowe zachowałam nie wiem co z resztą)
    LordKurak>> „Bo to SZTU…” hahaha zawsze mnie to bawi. A Rush, na coraz więcej sie decyduje dla Charliego. Chociaż tatuaż wg mnie jako symbol wiecznej miłości jest dość głupim pomysłem. A Jay? Jay wierzy w swoje szczęście i grubość drzwi najwidoczniej XD
    Miyak >> Hahaha uwierz że moja przemęczona twarz rozjaśniła się czytając twe słowa niczym… dobra. Zostanę przy rozjaśniła się ok? ;)
    Kohaku >> Na zdrówko ;* Ciesze się z twojego bólu policzków hehehe ( to miał być wredny śmiech XD) Jason&Mike hmmm… chyba teraz już tylko w sennych koszmarach Mike’a. A rogalika sama bym teraz zjadła, takiego francuskiego najchętniej mmm

  21. kkohaku pisze:

    *_* KOCHAM WAS!! piękna niespodzianka :D! Joe <3 aż poczułam zazdrość, że bardziej rozgadał się przy Jasonie niż Chordzie :P mmmmmmmmmmmrrrrrrrrrr aż mnie twarz boli od uśmiechu xD mam rozumieć,że pan obojętny fotograf pojawi się w kolejnym odcinku?? ależ narobiłyście mi smaka xP
    btw na początku myślałam, że chcecie zrealizować moje pragnienie Jason&Mike w związku z tą pomyłką łóżek ;p ha ha ale cieszę się, że wyszło i tak :D
    Joe i rogaliki <3<3
    w obecnej chwili nie jestem w stanie nic sensowniejszego napisać xP
    kocham was :*:*

  22. Miyak pisze:

    A gdzie Lenny T.T
    ja tu liczyłam na kolejna dawkę „biorę co chcę (w domyśle Ryana) – reszta niech sobie w piz…

    idzie sobie gdzieś”

  23. LordKurak pisze:

    Miło że Mike jest już spokojny i nie boi się spać razem z Jasonem.
    Kiedy tylko przeczytałam: „stała masa samochodów i ciężarówek z logami różnych stacji telewizyjnych.” i „co raz ktoś robił zdjęcia „ zaczęłam podejrzewać (a pojawienie się fotografa tylko te podejrzenia pogłębiło), że ktoś zrobi zdjęcie Rushowi i jakimś dziwnym trafem jego rodzina je zobaczy… a potem zacznie się horror :D
    „Nie chciałbyś też sobie… czegoś zrobić?” wiedziałam, że to (męczenie o tatuaż) prędzej czy później nastąpi, ale nie myślałam, że faktycznie Rush się na niego zdecyduje ;p
    „- Nie jestem przekonany. Po co mi tatuaż?
    – Bo to sztu…” haha poświęć się dla sztuki Rush XD
    Zapomniałam napisać pod poprzednim rozdziałem, że pierwszy raz miałam wrażenie, że Rush naprawdę byłby w stanie się sprzeciwić rodzicom (kiedy rozmawiali o partnerze na życie) gdyby kazali mu nagle wracać, albo dowiedzieli się o Charliem. To że chce (powiedzmy, że chce :P) tatuaż tylko mnie w tym utwierdza :D
    Jak się Alex o tym dowie będzie bardzo „dumny” XD
    Jason stał się lekkomyślny! Rozmawia sowie o swojej królowej (a każdy wie, że lodowa królowa to określenie Alexa), używa w rozmowie nawet imienia kochanka, a stoi tuż obok pokoju gołąbków?! Na dodatek nie wie czy są one czymś zajęte, czy nie (w końcu weszli do hotelu tylko żeby zanieść walizki…). Nie chciałabym być w skórze Jaya gdyby prawda wyszła w taki sposób…

    P.S. „Ruszyli więc w stronę w hali, do której, jak powiedziano im w recepcji…” ← o jedno „w” za dużo :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s