Bonus – Wycieczka pod namiot

— Charlie, nie goń tak! Zabijesz się na tych schodach! — krzyknęła Brenda, kiedy chłopak kolejny raz wpadł do kuchni, wziął jakieś reklamówki i wybiegł znowu w kierunku swojego pokoju.
Zamiast odpowiedzi usłyszała tylko trzaśnięcie drzwiami, więc westchnęła ciężko i wróciła do przygotowywania mu kanapek na podróż. W tym czasie Ethan uniósł wzrok znad gazety, siedząc przy kwadratowym stoliczku w kuchni. Spojrzał karcąco w kierunku wyjścia z kuchni, a potem na żonę.
— Czy on musi tak szaleć? Gdzie oni w ogóle jadą?
— Gdzieś na North Beach. Nie wiem dokładnie, ale cieszy się już kilka dni — kobieta odparła ciężko, ale przy tym uśmiechała się pod nosem. Przełożyła kanapkę i zaczęła robić kolejną.
— Nie wiem z czego. Co chwilę się gdzieś z Michaelem i Ryanem wybierają. — Wąsaty mężczyzna pokręcił głową i wrócił do czytania gazety.
— Może dlatego, że to na dwa dni?
Ethan tylko mruknął coś burkliwie pod nosem. Dużo spokoju jednak nie miał, bo znowu usłyszeli głośne tupanie na schodach, a po chwili do kuchni wpadł Charlie. Szeroko uśmiechnięty i węszący za kanapkami.
— Skończyłaś, mamo? — Podszedł do kobiety. Był w samej bieliźnie i miał mokre włosy, bo dopiero co wyszedł spod prysznica.
— Już, już, ostatnia. I ubierz się.
— No, zaraz. — Chłopak czekał niecierpliwie, aż kobieta skończy mu robić prowiant na drogę.
— Namiot już macie załatwiony? — spytała, kiedy zaczęła już pakować kanapki w papier.
— No, Mike pisał, że już spakowany. Przyjedzie po mnie za jakieś dwadzieścia minut.
— To dobrze. Trzymaj te kanapki i nie pognieć ich. Daj je na górę plecaka, kochanie.
— No, okej. To wracam się pakować. — Charlie z uśmiechem przyjął kanapki i wyszedł z kuchni.
— A co się mówi?! — krzyknął za nim Ethan.
Głowa Charliego szybko pojawiła się z powrotem zza futryny drzwi.
— Dzięki, mamo!
Brenda zaśmiała się, a chłopak znowu wybiegł i wpadł do swojego pokoju. Popatrzył na duży plecak leżący na łóżku i na mniejszy obok. Podszedł do tego drugiego i zapakował tam kanapki. Zanim jednak zdążył chociaż wyjąć z szafy rzeczy do ubrania, usłyszał dźwięk komórki. Nie mógł jej jednak w tym bałaganie zlokalizować. Zaklął pod nosem, ale po chwili dostrzegł ją w skołtunionej pościeli. Szybko odebrał.
— Tak?
— Cześć, mój drogi Charlie. Jak idą przygotowania? — usłyszał głos Ryana.
— No cześć! — Uśmiechnął się od razu i ruszył do szafy. — Właśnie się ubieram.
— Uuu, zrób najpierw fotkę.
Charlie aż się lekko zarumienił. Okej, chyba jeszcze nie przyzwyczaił się do tego, że wie, że Ryan jest gejem. W końcu wyszło to zaledwie tydzień temu, kiedy obaj się schlali. Całowali się… i było cudownie. Ale wciąż nie był do tego przyzwyczajony, a Ryan wydawał się totalnie wyluzowany.
— Chciałbyś — prychnął wreszcie i wyciągnął krótkie spodenki oraz czerwony podkoszulek.
— Nawet nie wiesz, jak bardzo. Ale zamiast rozmawiać o twoim słodkim ciałku, powiedz mi, czy podjedziecie po mnie z Mikeym, czy muszę jednak błagać na kolanach siostrę, żeby mnie do ciebie podwiozła? Chciałbym tego uniknąć.
— Nie, spoko, podjedziemy. Mike ma być u mnie za niedługo.
— Świetnie. To do zobaczenia.
— No, na razie! — Charlie rozłączył się i uśmiechnął do siebie. Może będzie miał okazję, żeby znowu się z Ryanem całować… Kumpel wydawał się chętny, więc wierzył w powodzenie swoich nadziei. Mogło mu to pomóc chociaż chwilowo zapomnieć o Mike’u…
Kiedy wreszcie Mike podjechał po Charliego, chłopak czekał już na niego przed domem, siedząc na krawężniku z mniejszym plecakiem przewieszonym przez ramię, a duży stał obok na chodniku. Mike wysiadł z samochodu i otworzył bagażnik. Rodzice pozwolili mu wziąć jeden ze swoich dwóch samochodów.
— Wrzucaj i jedziemy po tego darmozjada, tak?
— Tak, pytał nawet, czy go weźmiemy — odparł Charlie, wrzucając większy plecak do bagażnika.
— Pytał czy sugerował? — spytał Mike z lekko drwiącym uśmieszkiem, a Charlie zaśmiał się pod nosem.
— To drugie — prychnął i obaj zapakowali się na przednie siedzenia.
Jechali chwilę w milczeniu w stronę mieszkania Ryana. Od Charliego było tam dość daleko.
W końcu starszy z chłopców westchnął, skręcając w boczną uliczkę.
— Wciąż jestem w szoku — mruknął.
Charlie zamrugał i spojrzał na niego, do tej pory patrząc przez okno. Jakoś tak wolał unikać zagapiania się na kumpla. Miłość do niego mu nie służyła. Mike wydawał się czasem domyślać, a to było ostatnie, czego chłopak by chciał. Poza tym za kierownicą wyglądał tak poważnie. Jeszcze w tej pomarańczowej koszuli, ze starannie przystrzyżonymi włosami i przyjemnym dla oka profilem…
— Hm? Szoku?
— Że obaj jesteście… wiesz, homo — mruknął Mike, nie patrząc na Charliego, tylko przed siebie, na drogę.
— Też byłem w szoku — przytaknął młodszy chłopak. — Nie widać tego po Ryanie w ogóle!
— Taa… ale wiesz, ty się cieszysz, a mnie to trochę martwi. — Mike uśmiechnął się krzywo.
— Czemu…?
— Charlie, jesteś głupi czy udajesz?
Chłopak zmarszczył brwi i wydął wargi.
— No, pytam tylko.
— Moi dwaj najlepsi kumpli to geje. Jakoś tak… dziwnie, że trzymam się z wami akurat…
— Czemu dziwnie? Jesteśmy normalnymi chłopakami — burknął niepokojący się takim torem rozmowy Charlie.
— No, wiem, wiem, ale … Że trzymam się akurat z gejami… — Mike brnął w to dalej i trudno było powiedzieć, do czego zmierza. — No, Charlie, pomyśl. A jak to na zasadzie swój ciągnie do swego? — jęknął.
Charlie milczał chwilę, analizując to, co kumpel mu powiedział. Wreszcie, kiedy na jego twarzy pojawiło się olśnienie, aż się zaczerwienił.
— Znaczy, że ty też jesteś?! — wydusił z niedowierzaniem.
— Nie! — odparł od razu Mike, również czerwieniejąc. — Matko! Nie i właśnie dlatego to dziwne. Bo nie jestem jakiś spedalony.
— Jaki?! — tym razem to Charlie się oburzył, a Mike wywrócił oczami, czując już, że takie rozmowy nie będą lekkie i miał nadzieję, że będzie ich jak najmniej.
— Dobra, źle to zabrzmiało. Ale nie jestem, nie?
— No, a ja jestem? — jęknął chłopak i aż po sobie spojrzał.
Mike też na niego zerknął i pokręcił przecząco głową. Nie miał jednak najszczęśliwszego wyrazu twarzy. Widać fakt, że wybiera się na dwa dni pod namiot z dwoma gejami, jakoś go gnębił.
Zostawili ten temat w zawieszeniu i po chwili podjechali po Ryana, więc Mike przestał tak o tym myśleć. Ryan dyplomatycznie przesadził Charliego na tylne siedzenie i sam zajął miejsce obok kierowcy. Potem, kiedy z jego ust popłynął potok słów, Mike już totalnie przestał zwracać uwagę na to, że gada z kumplami gejami. To byli jego kumple. Po prostu.
Obgadali nową, zapewne chwilową dziewczynę Mike’a, z którą ten kręcił od ostatniej imprezy. Potem wysłuchali, jak to Charliemu nie chce się we wrześniu wracać do szkoły, a potem znowu wrócili do tematu Mike’a i tym razem jego rodziców. Ryan tak prowadził całą rozmowę, żeby skupiała się na kumplach, a ci nawet nie zauważyli, że przejechali całą drogą, nie wspominając słowem o tym, co się dzieje ostatnio u Ryana. Kiedy już przyjechali na miejsce i obaj to spostrzegli, jakoś się nie zdziwili.
Postawili namiot na kilka minut przed zachodem słońca. Na szczęście, bo robienie tego po ciemku im się nie uśmiechało. Teraz siedzieli na małych, rozkładanych krzesełkach przed namiotem i zajadali się kanapkami Charliego. W otwartym bagażniku w samochodzie Mike’a stało kilka zgrzewek piwa, a z plecaka Ryana stojącego przy kole samochodu wystawały duże pudełka z kokosowymi ciasteczkami.
Okolica była bardzo spokojna. Namiot mieli rozstawiony niedaleko plaży, ale nie tuż przy niej, żeby nocą silniejszy wiatr im go nie rozwalił. Wystarczyło jednak pokonać jedno wzgórze i można było znaleźć się na plaży.
Ryan mrużył lekko oczy, bo siedział najbardziej pod wiatr. Miał na sobie niebieską, gładką koszulkę i krótkie spodnie. Jego ciemne włosy targał wiatr, a on siedział swobodnie i sprawiał wrażenie wyjątkowo wyluzowanej osoby. Do tego przystojnej. Charlie za to był z całej trójki najbardziej niepozorny. Nie był niski, ale jednak zarówno Mike, jak i Ryan go przewyższali. On za to był bardzo szczupły, o ładniej, wręcz słodkiej buźce, choć w jego oczach często błyszczała zadziorna iskierka. I był wyjątkowo szczęśliwy, że siedzi tutaj z dwójką najlepszych kumpli. To już swoją drogą, że jednego kochał, a na drugiego leciał. Miało to swoje dobre i złe strony.
— Idziemy popływać? — spytał wreszcie, patrząc po nich.
Niebo robiło się już pomarańczowe, a cienie wydłużały się. Ryan i Mike spojrzeli na Charliego, a potem po sobie i skinęli głowami. Zostawili wszystko i ruszyli w stronę plaży.
— Nie chcę nic mówić, ale się przy was nie rozbieram — zaznaczył po drodze Mike, kiedy zrobili już kilka pierwszych kroków na piasku.
— No co ty, Mikey, szkoda twoich ubrań, jak się pomoczą. Twoi nadziani staruszkowie musieli wydać na nie fortunę — odparł Ryan, ściągając po drodze koszulkę i odrzucając ją na piasek.
Charlie od razu zrobił do samo i zaczął rozpinać rozporek. Mike tymczasem prychnął pod nosem, wsadzając ręce w kieszenie swoich spodni.
— Bez przesady. Zawsze można wysuszyć — odparł z wrednym uśmieszkiem.
Ryan jednak nie zamierzał mu darować i kiedy już ściągnął do końca spodnie i bieliznę, skinął na Charliego, który już też był nagi.
— Bierzemy go.
Mike otworzył usta, ale zanim zdążył cokolwiek zrobić czy jakkolwiek zaprotestować, Ryan i Charlie dopadli go i przewrócili na piasek na plecy. Od razu zaczęli go rozbierać, a towarzyszył temu głośny śmiech. Mike burczał coś głośno, żeby go zostawili i coś, co brzmiało jak: „Kurwa mać, pedały mnie rozbierają!”. Charlie i Ryan jednak roześmiali się tylko głośniej i już chwilę później odrzucili ubrania Mike’a za siebie.
— No, już, już, precz z łapami! — burknął Mike, siedząc nago na piasku i patrząc na nich wściekłym wzrokiem. — Do wody! Bo jeszcze ktoś pomyśli, że się tu pieprzymy.
— Trzech nagich chłopców na piasku? No co ty? — Ryan uśmiechnął się do niego, wstał i podał mu rękę.
Mike prychnął pod nosem i wstał o własnych siłach. Sam ruszył w kierunku oceanu. Charlie z głupim uśmiechem zagapił się na jego tyłek i ruszył za nim. Ryan też się dołączył, a wyprzedzając Mike’a, klepnął go siarczyście w pośladek. Mike nabrał powietrza w policzki i pobiegł za nim.
— Zwariowałeś?! Co to miało być?!
Ryan tylko się roześmiał i wbiegł do wody, żeby nie zostać złapanym przez mściwego, zmacanego Mike’a. Charlie, idąc na samym końcu, tylko się śmiał, w końcu dołączając do nich i usiłując powstrzymać najstarszego kumpla przed utopieniem Ryana. Udało mu się to, ale i tak całą trójką wylądowali pod wodą.

*

Z plaży wracali, kiedy było już całkiem ciemno. Szukanie ubrań na piasku zajęło im długą chwilę, ale wreszcie udało im się dotrzeć w całości pod namiot. Tam owinęli się kocami i usiedli na krzesełkach. Mike zaczął osuszać włosy ręcznikiem, a potem chciał się ubrać. Przetrząsając jednak swoje rzeczy, zauważył, że nie ma w nich koszuli. Skrzywił się i zwrócił do kumpli.
— Wzięliście moją koszulę?
Charlie pokręcił przecząco głową, skulony na krzesełku.
— Ja też nie, zatroszczyłem się tylko o swoje, wybacz, Mikey — dodał Ryan, popijając piwo z puszki.
Mike zaklął pod nosem i założył tylko spodnie, po czym ruszył w stronę plaży.
— To idę poszukać, zaraz będę.
Ryan i Charlie odprowadzili go wzrokiem. Jedyne światło dawała teraz lampka z samochodu. Młodszy z chłopców spojrzał na twarz kumpla z zamyśleniem. Ten dopiero kiedy skończył pić piwo i odrzucił puszkę na bok, zauważył to.
— Co tam, Charlie? Jestem brudny, że tak się patrzysz, czy to mój nieodparty urok? — Uśmiechnął się olśniewająco na wzmocnienie efektu.
Charlie prychnął pod nosem, lekko czerwieniejąc.
— Taki wielki pająk ci po policzku wędrował, wiesz?
— Tak? Gdzie? — Ryan wychylił się do niego ze zdecydowanie sugestywnym spojrzeniem.
Charlie przełknął ślinę i wyciągnął dłoń do jego twarz. Pogłaskał go lekko po policzku, czując rosnące podekscytowanie. Ryan chyba nie spodziewał się tego, bo wpatrzył się w chłopaka uważnie. Potem jednak mruknął cicho, pocierając lekko twarzą o jego dłoń, a Charlie uśmiechnął się pewniej. Oblizał usta i wychylił się do Ryana. Od razu jego kark został pochwycony, kiedy ten ściągnął go bardziej do siebie i wcałował się w jego usta zachłannie.
— Ach! Czekaj! — Charlie cofnął się, gapiąc się na Ryana rozbieganym wzrokiem. — A Mike?
— Mikey wszystko wie, więc na pewno nie będzie zszokowany, jak zobaczy całujących się gejów. Wiesz… oni zwykle tak mają. Szczególnie ci, którzy na siebie lecą — odparł Ryan, przytrzymując go blisko siebie i widząc zawahanie w oczach młodszego kumpla, ponownie mocno go pocałował.
Charlie jęknął w jego usta i nawet nie zauważył, kiedy oddał całą kontrolę Ryanowi. Pocałunek z jego strony był definitywnie dominujący. Ale jakoś… odpowiadało mu to. Nie musiał się martwić co dalej. Ryan wydawał się wiedzieć, co robi, mimo że był w tym tak samo niedoświadczony. To musiała być kwestia charakteru.
Po dłuższej chwili, kiedy ich wargi były już mocno zaczerwienione od pocałunku, Ryan cofnął się nieco i odrzucił koc, który miał wciąż zarzucony na plecy. Pod nim nie miał nic.
— Chodź na kolana — zwrócił się do Charliego.
Ten poczerwieniał gwałtownie i jego wzrok jakoś tak automatycznie skierował się do krocza kumpla. Czyli… to miało zajść dalej? Nie był pewien. A jednak widok penisa innego chłopaka, na żywo, a nie na ekranie komputera, wywoływał w jego ciele przyjemne ciarki. Tak, zdecydowanie wolał męskie genitalia.
Ryan, widząc jego niepewność, wyciągnął dłoń do jego twarzy i pogłaskał go po niej delikatnie, tak jak chwilę temu sam został pogłaskany.
— Na razie tylko na kolana. Chodź — powtórzył, a młodszy chłopak wreszcie przytaknął i wstał, zostawiając za sobą koc.
Również był nagi i kiedy stanął przed Ryanem, czuł się co najmniej zażenowany. Pierwszy raz był w tak intymnej sytuacji. Kiedy ostatnio się całowali, byli obaj w pełni ubrani i nawet nie wsuwali dłoni pod swoje ubrania.
Starszy chłopak uśmiechnął się do przyjaciela aprobująco i złapał go za rękę, ściągając do siebie, aż Charlie wylądował okrakiem na jego kolanach.
— Jesteś słodki — zamruczał Ryan i wychylił głowę, obcałowując jego klatkę piersiową.
Charlie czuł, jak serce bije mu mocno. Aż miał wrażenie, że to słychać. Do tego zaczynało mu się robić dziwnie gorąco i wydawało mu się, że te pocałunki, które Ryan składał na jego sutkach, czuje wręcz w kroczu. Jęknął, kiedy starszy chłopak lekko ugryzł go w lewy sutek. Powędrował wtedy dłonią do jego ciemnych włosów i wsunął w nie palce.
— Nnn…
— Podoba się? — Ryan uniósł na niego wzrok i skierował dłonie do tyłka Charliego. Pomasował jego pośladki z lubością. Sam tego za bardzo nie okazywał, ale również był podenerwowany. Nigdy nie kochał się z chłopakiem, a wydawało mu się, że teraz właśnie do tego zmierzali. O tym, że Mike może w każdej chwili wrócić, totalnie zapomniał. Teraz liczyło się dla niego tylko słodkie ciało Charliego.
— Tak… Ale… Mike… — został gwałtownie sprowadzony na ziemię.
Zmarszczył lekko brwi.
— Myślisz o Mikeym, kiedy cię obmacuję? Niezbyt miłe, mój drogi — zauważył.
— Bo ja go kocham — wypalił Charlie, niewiele myśląc.
Nie spodziewał się jednak takiej reakcji, jaką zastał. Otóż Ryan zamrugał i cofnął momentalnie ręce. Stuknął go palcem we wcześniej obcałowaną przez siebie klatkę piersiową, a jego mina wskazywała na bardzo mocne rozjuszenie spotęgowane kolorem jego oczu.
— To może mi wyjaśnij, dlaczego się ze mną całujesz?! — syknął.
Charlie otworzył i zamknął usta kilka razy, czując się gwałtownie skrępowany tym, że siedzi mu na kolanach. Wydało mu się teraz to strasznie niestosowne. Ale na upartego objął Ryana za szyję, patrząc mu w oczy niemal rozpaczliwie. Nie chciał tego przerywać!
— Ale ja nie mam na niego szans!
— Oczywiste, że nie masz na niego szans, skoro Mikey jest hetero, ale mógłbyś chociaż poczekać, aż ci miłość przejdzie i dopiero się dobierać do innego chłopaka — odwarczał Ryan, cudem powstrzymując się, żeby go nie odepchnąć. To w ogóle nie mieściło mu się w głowie! Nie chciał być zastępstwem, a ponadto miał dziwne wrażenie, że wtedy Mike byłby w jakiś pokrętny sposób oszukany. To nie miało sensu, ale i tak nic nie mógł poradzić na swoje myśli. — I zejdź ze mnie, proszę.
— Ryan, cholera — jęknął spanikowany Charlie, nie chcąc teraz zostać odrzuconym, a i nie mogąc nic zrobić ze swoim tragicznym uczuciem do drugiego kumpla. — Przecież… no, masz na mnie ochotę! — wydusił z zażenowaniem.
Odpowiedziało mu mocno niezadowolone spojrzenie czarnych oczu. Ryanowi wyjątkowo nie podobała się ta sytuacja. Nie chodziło nawet o to, żeby Charlie myślał tylko o nim, kiedy się tak miziali. Ale jakoś… wydało mu się to strasznie obrzydliwe, robić to z kimś innym, kiedy kocha się kogoś innego.
Charlie, nie widząc odpowiedzi, pochylił się do niego i pocałował lekko w szyję kilka razy. Aż drżał, nie wiedząc, co powiedzieć.
— Ryan… ja bym tego z tobą nie robił, jakbym wiedział, że mogę coś z nim… — wydusił.
— Jest hetero — mruknął Ryan, jakoś tak odruchowo kierując palce do jego tyłeczka. Pogłaskał go lekko, a Charlie odetchnął i zaczął go bardziej żarliwie całować po szyi.
— No właśnie… Więc nie mogę się powstrzymywać… jak mam okazję na… ciebie.
Ryan westchnął i złapał go jedną dłonią za podbródek, żeby spojrzeć mu w oczy.
— Głupi… W heteryku się zabujać. — Pokręcił głową.
— Wiem — burknął Charlie, odpowiadając śmiałym spojrzeniem. — Ale ty też jesteś seksowny.
Ryan aż uśmiechnął się po tym komentarzu.
— To pokaż mi jak bardzo ci się podobam — zamruczał, ściskając jego pośladek i starając się na razie nie myśleć o tym, że Charlie kocha Mike’a. Wolał to przemyśleć później.
Charlie aż pisnął i przylepił się do niego klatką piersiową. Och… Jakoś tak nawet nie miał ochoty oponować na to jawne pokazanie, jaką ma obrać rolę. Podobało mu się. To zdecydowanie i dominacja.
Zaczął ocierać się o Ryana, a jego penis sztywniał błyskawicznie. Zresztą czuł, że penis kumpla też szybko osiąga pełny wzwód. Wstał więc szybko z jego kolan i złapał go za rękę.
— Chodź do namiotu — wydyszał.
Ryan oblizał usta i również wstał. Przewyższał Charliego, więc żeby go pocałować, musiał się do niego pochylić. To więc zrobił i całował go żarliwie krótką chwilę, ale w końcu go puścił i klepnął w pośladek.
— To idź. Ja nam załatwię jakiś poślizg.
Charlie zaczerwienił się jak burak. Nie pomyślał o tym. Do tego słowa „załatwię jakiś poślizg” brzmiały w jego uszach jak „będziemy mieć seks”.
Przełknął ślinę i pokiwał głową, a potem zniknął w namiocie. Tam położył się na plecach na materacu i wpatrzył się w wejście. Naraz jednak skierował wzrok na swojego sztywnego penisa. Boże, gdyby go teraz dotknął, to chyba by się spuścił na samą myśl o tym, co będą robić z Ryanem. Przez głowę przemknęły mu te wszystkie filmy porno, które dotąd obejrzał i zastanawiał się, do którego z nich ten seks będzie najbardziej podobny.
Na rozmyślaniach nie zeszło mu dużo czasu, bo po chwili do namiotu wszedł starszy chłopak, a w ręce trzymał… balsam po opalaniu.
— Wybacz, ale nie znalazłem nic bardziej godnego twojego słodkiego tyłka. — Uśmiechnął się do Charliego i od razu pochylił do niego, prawie się na nim pokładając.
Młodszy chłopak tylko zamruczał coś. Był cały spięty. Nie przeszkodziło mu to jednak w objęciu szyi kumpla i pocałowania go.
— Ale… uważaj i ten… bądź delikatny — szepnął, czując, że jeśli powie to głośniej, to się spali ze wstydu.
Ryan uśmiechnął się do niego i cmoknął w drżące usta.
— Spokojnie, kochanie, zadbam o ciebie — zamruczał i cofnął się trochę, żeby wylać sobie na palce balsam.
Charlie powiódł za nim wzrokiem i rozłożył na boki nogi. Na widok tego Ryan uśmiechnął się i klepnął go w udo. Charlie prychnął pod nosem, czując się jakoś pewniej. Widział, jak Ryan zakręca buteleczkę i odrzuca ją gdzieś na bok, po czym kieruje dłoń między jego nogi. Do tego dołączyło wrażenie lekkiego chłodu między pośladkami, kiedy krem zetknął się z wrażliwą skórą. Ryan potarł jego maleńką, zaciśniętą szpareczkę palcami. Widząc, że penis chłopaka sztywnieje chyba jeszcze bardziej, wsunął w niego jeden palec.
— Och! — Charlie aż się uniósł na łokciach, patrząc rozpalonym wzrokiem na kumpla. O cholera… Kiedy ktoś inny wsadzał tam palce, a nie on sobie sam, wydawało się to jeszcze bardziej stymulujące.
— Mmm… mięciutki tam jesteś — zamruczał Ryan, kręcąc w nim palcem i równocześnie obcałowując jego udo.
Charlie opadł ponownie na plecy, dysząc ciężko i zaczynając śledzić lot pszczoły przy „suficie” namiotu. Musiał się skupić na czymś niepodniecającym, bo czuł, że zaraz się spuści! Boże, to by było dopiero poniżające.
Ryan też ignorował swojego sztywnego penisa, skupiając się na przygotowaniu chłopaka, chociaż jego widok, takiego zaczerwienionego, pojękującego, działał na niego zdecydowanie zbyt mocno.
Po chwili dołączył drugi palec, a towarzyszyło temu lekkie zaciśnięcie się szparki Charliego, która jednak szybko się rozluźniła. Poszerzał go wyjątkowo powoli i cierpliwie, więc chłopak po jakimś czasie czuł się rozluźniony i gotowy.
Spojrzał na Ryana i oblizał zaczerwienione usta.
— Chyba… już możesz — sapnął.
Ryan spojrzał mu w oczy i skinął głową. Wyciągnął palce, po czym ustawił się pomiędzy jego nogami. Pochylił się jednak najpierw do twarzy chłopaka i pocałował w usta z niskim pomrukiem. Pogłaskał go przy tym po włosach.
— Nie bój się, okej?
— Nie boję się. — Charlie zaśmiał się cicho, rozkładając szerzej nogi.
— Mmmm… to teraz będzie najlepsza część — odpowiedział Ryan i chwycił swojego penisa, przykładając czubek do lekko otwartej szparki chłopaka. Naparł na nią, rozciągając mocniej, a ona objęła główkę niemal desperacko.
Charlie jęknął cicho, a Ryan pchnął mocniej, wsuwając się dalej. Kiedy po dłuższej chwili prób i błędów wreszcie znalazł się cały we wnętrzu kumpla, miał wrażenie, że odpłynie. Uczucie ciepłego, wilgotnego i ciasnego ciała, które okalało jego złaknionego dotyku penisa, było niesamowite. Czuł, że mógłby w nim zostać na zawsze.
Spojrzał w oczy Charliego i dostrzegł w nich, jak chłopakowi było dobrze. Aż się uśmiechnął.
— Ryan… Jesteś… Wow… — wydyszał Charlie, trzymając go mocno za ramiona i nawet nie zauważył, kiedy wbił w nie paznokcie.
Ryan był zbyt rozpalony, żeby zwrócić na to uwagę. A nawet jeśli, to by mu to nie przeszkadzało. Skupił się jednak teraz na ruszaniu biodrami. I fakt, że za każdym ruchem z ust Charliego wydobywał się jęk, niemożliwie go podniecał. O tak! Już wiedział, że będzie chciał z nim to robić częściej.
To przyjemne kołysanie nie trwało długo. Byli podnieceni, nie umieli jeszcze panować nad swoim ciałem i byli w tym kompletnie niedoświadczeni. Plusem jednak było to, że dla nich obu był to pierwszy raz i żaden z nich nie czuł się skrępowany szybkim końcem. Spuścili się niemal w tym samym momencie. Charlie na swój brzuch, a Ryan głęboko w jego wnętrzu. Ten drugi opadł od razu na młodszego chłopaka.
— Dobrze… — Westchnął przy jego szyi i ostrożnie wysunął się z jego wilgotnego, wypieszczonego tyłeczka.
— Nooo — podchwycił Charlie, aż śmiejąc się na wydechu. Miał wrażenie, że serce zaraz wyskoczy mu z piersi. Na zarumienionej twarzy miał szeroki uśmiech. Cholera. Miał pierwszy seks! Już chciał więcej! Obolały tyłek jednak przypomniał mu, że warto z tym zaczekać.
Spojrzał tylko na Ryana i uśmiechnął się szerzej, a ten odpowiedział uśmiechem i pogłaskał go po miękkich, kasztanowych włosach. Potem pocałował go w rumiany, cieplutki policzek i z wysiłkiem się uniósł.
— Przyniosę piwo, okej?
— Spoko! — Charlie uśmiechnął się.
Ryan puścił mu oczko i wyszedł z namiotu. Tam jednak o mało nie wpadł na Mike’a, który stał przed namiotem niemalże na baczność, zaczerwieniony i ewidentnie zły. Aż zaciskał pięści.
— Nigdzie już z wami, szaleńcy, nie jadę! — wrzasnął.
Ryan zamrugał i na jego twarz zaczął wypływać uśmiech.
— Mikey, Mikey… Nie bulwersuj się, nie mogliśmy powstrzymać napięcia, które się między nami stworzyło, jak raczyłeś zostawić nas samych. Przyznaj, że Charlie jest słodki. Nie da się mu oprzeć — odparł Ryan, podchodząc do niego i klepiąc pocieszająco w ramię.
Mike odepchnął go od siebie i rzucił mu ręcznik.
— Ubieraj się! — syknął. — I jak ja mam teraz tam spać?! Będzie czuć gejowskim seksem!
Ryan przewiązał sobie w pasie ręcznik i podszedł do bagażnika, w którym znajdowały się puszki piwa. Podał jedną kumplowi, a drugą sobie otworzył.
— Przewietrzmy — odparł ze zniewalającym uśmiechem.
Mike zmierzył go wściekłym spojrzeniem i otworzył sobie puszkę, od razu upijając kilka głębszych łyków. Nie wyglądał na zadowolonego.
— O, znalazłeś koszulę — zauważył Ryan, wskazując na trzymany przez kumpla kawałek materiału.
— Ryan… jedna prośba. — Mike spojrzał na niego. — Zamknij się.

24 thoughts on “Bonus – Wycieczka pod namiot

  1. Katka pisze:

    Basia, pozwól, że tutaj odpiszę a propos wszystkich skomentowanych teraz przez Ciebie bonusów. W ogóle fajnie, że się za nie zabierasz, bo właśnie te z FDTS chyba mocno uzupełniają przeszłość chłopaków i powinny jakoś zobrazować to, co ich spotkało. Poza „Fap Fap Away” oczywiście, haha. Fajowo, że rozśmieszył, bo takie było jego zadanie :D Normalnie głupawkę miałyśmy, pisząc to. Co do Ferrari, podpisuję się wszystkimi łapkami, że z Rogera żaden ojciec. A Mike w bonusie „Wycieczka pod namiot” to chyba taki cichy bohater XD Pozdrawiamy również ;)

  2. Basia pisze:

    Witam,
    wspaniały bonusik, taki słodki, beztroski, no i zachowanie Mike’a cudowne, taki zbulwersowany…
    Dużo weny życzę Tobie…
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Shivunia pisze:

    Another >> Oh, to życzę zdrowia. Chociaż, to i tak lepiej teraz niż jakbyś miała chorować równo za miesiąc. Nie było by fajnie.
    I dzięki bardzo za opinię. Też lubię ten bonus. I strasznie współczuje Mikowi tylu niezręcznych sytuacji. Podzielam tez twoje zdanie, że to dobrze, że Charliemu przeszło. Mike się cieszy XD
    Poprawione ;)

  4. Another69 pisze:

    Przez chorobę i wszechogarniającą nudę zaczęłam po kolei czytać wszystkie bonusy i fanfiki xD Ach, to jeden z moich ulubionych! Taki słodki, beztroski i podniecający :D I Ryan na górze xD
    Dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać jakie miny mieli Charlie i Mike gdy ten drugi wszedł wreszcie do namiotu, bo przecież musiał tam spać z nimi xD Cieszę się jednak, że w opku skończyła się już ta miłość Charliego do Mike`a. Teraz obydwoje są przynajmniej szczęśliwi :)
    I błąd znalazłam: „Ryan westchnął i złapał do jedną dłonią za podbródek, żeby spojrzeć mu w oczy.”, chyba powinno być „go” a nie „do” :P

  5. Katka pisze:

    Tigram, hehe, widzę, że na słodkości Cię wzięło :D Spoko, też myślę, że byli rozkoszni. W ogóle nastolatki, niedoświadczone i wspólnie próbujące coś tego ze sobą są urocze :) Tym bardziej, kiedy obaj nie są obeznani w takiej cielesności o mogą się wzajemnie w tym wspierać i wzajemnie to poznawać. Mrrr :)

  6. TigramIngrow pisze:

    Mimo, że już to komentowałam wciąż nie mogę wyjść z zachwytu. To jest takie słodkie, beztroskie i podniecające. Cudeńko. Mogłabym czytać taki seks całymi dniami. Chociaż… ja to mogłabym każdy seks czytać całymi dniami, ale to jest słooooodkie! Uwielbiam. I jeszcze ten bunus gdzie Ryan wziął Charliego w garażu. No czyż to nie jest urocze? :3

  7. Katka pisze:

    Tigram, spoko, jak kiedyś będzie wena na taką scenkę, to się napisze i na pewno się pochwalimy :)

  8. Shivunia pisze:

    Marta >> Niom, są. Zwykle, chociaż nie zawsze. Bo nie zawsze wszystko idzie jak po maśle. Na razie jest dobrze… a pierwsze razy. No chyba jeszcze jakieś się trafią XD

  9. Marta696 pisze:

    ojeju uwielbiam pierwsze razy, zawsze są są takie słodkie.Zgadzam się z Shinu,
    wiecej pierwszych razów poprosimy !

  10. Katka pisze:

    Enid, „Oni tak do siebie pasują…” – pasowali XD Fajnie, że zabrałaś się za bonusiki. One zawsze trochę bardziej pokazują bohaterów, bo w nich jest sporo treści z przeszłości. No ale, teraz obaj oczekują od związku czegoś innego. To działało dobrze, kiedy byli młodzi. Teraz raczej by nie mogli. No, chyba że seks XD Tutaj by się dogadali. Niemniej, już wtedy obaj wiedzieli, że w miłość wzajemną to się nie przerodzi. Mimo że dobrze im się razem sypiało, to nie umieli przekroczyć tej granicy kumpelskiej relacji. To może dziwnie brzmieć, ale Charlie lubi mieć dużo do gadania, a tak ma z Rushem – tak naprawdę Rush zawsze najpierw upewnia się, co chce Charlie, często da się przeczytać „niech Charlie zdecyduje”. Tego by młody nie miał w związku z Ryanem. Ryan by wszystko robił po swojemu, decydował i nakłaniał, a Charlie lubi mieć swoje życie pod kontrolą, jest (taaaak, mimo wszystko) chłopakiem odpowiedzialnym za siebie i ceniącym to sobie. Z kolei Ryan… on jakby nie miał kogoś, kto go w pewien sposób kontroluje, to nie wiadomo, jak by skończył XD No i Ryan lubi ostrzej, hehe. Musi mieć emocjonalny związek i nawet te spory z Lennym są dla niego w pewien sposób niezbędne. Przywyknął do życia „w ogniu”, więc raczej musi mieć takie ostrzejsze stymulacje (to w znaczeniu metaforycznym, choć nie tylko). No, się rozpisałam XD

  11. Enid Partenopajos pisze:

    Czytając FDTS po raz pierwszy, omijałam bonusy z Ryanem i Charlim, ponieważ wiedziałam, że kiedy jakiś przeczytam…przestaną mi się podobać w teraźniejszej konfiguracji, a zaczną w tej. I miałam rację! Jeezu, teraz dla mnie Rush i Charlie to…to…no to nie jest taki zajebisty związek jak Charlie i Ryan. Oni tak do siebie pasują…jedynie Lenniak jeszcze ratuje tutaj mój przychylny pogląd na rozbicie tego związku, no ale…! Ale! Jakie to było…noo…Ryan jest zajebistym seme. Całkiem innym jak uke i po prostu dla mnie to Ryanów powinno być dwóch, jeden z Charlim, a drugi z Lennym, o. A będąc już przy Lenniaczku…to chyba postać o której najmniej wiemy :< Mam nadzieję, że w końcu Ryan się czegoś więęcej o nim dowie. No i oczywiście, znowu zagrzewam do pisania o nich :D Do czasu kolejnego rozdziału będę musiała się zadowolić czytaniem po raz…piąty?…tych rozdziałów, gdzie zaczynał się ich epicki związek :D A pomyśleć, że na początku nienawidziłam Lenniaka XDD

  12. Katka pisze:

    LordKurak, miał 15 lat, w głowie mu był tylko seks. Jakoś nie przyszło mu do głowy to, że mogłoby się między nimi coś… spieprzyć. A co do niewinności… no cóż, teraz jest zdecydowanie bardziej… zadziorny, że tak powiem XD

  13. LordKurak pisze:

    Dziwie się Mikeowi, że stał pod tym namiotem słuchając zamiast przejść się jeszcze na plażę i oszczędzić sobie „traumatycznych” przeżyć :D
    Czy ja wiem czy Charlie był niewinny :P jak dla mnie niewinny nie był, tylko trochę niedoświadczony XD
    Dziwi mnie, że Charlie się nie zastanawiał, czy sex z najlepszym przyjacielem nie popsuje ich relacji ;p

  14. Katka pisze:

    Floo, bo jeszcze nas posadzą za współudział w podpaleniu. No i cudnie, że byli słodcy, mieli tacy wyjść :D 15-latek i 16-latek, hehe. Słodziaki.

  15. Floo pisze:

    ahahahaaaa biedny Mike!! Rany ale Ryan i Charli byli słodcy… Jak mam być szczera jakoś o wiele lepiej czy ta mi sie sex Charliego i Ryana niż Charliego i Rusha XD.

    No ale teraz muszę postawić dodatkową świeczkę przy waszym ołtarzyku. I patrzeć czy mi się szafa nie sfajczy XD.
    Normalnie ws kocham i uwielbiam za takie bonusiki :*

  16. Elis pisze:

    Z Mike’a się uśmiałam. Biedak. Chciałabym być na jego miejscu.
    Pierwszy raz Ryana i Charliego, dziewczyny jestem w niebie. Też chcę więcej pierwszych razów, tak jak Shinu. :)

  17. Katka pisze:

    Hahaha, to cudownie, że tak się spodobało! :D

    Wadera, tak jest, w sobotę następny rozdział :) Hehe, i bez Mike’a to nie byłoby to samo XD

    Shinu, pierwszy raz w namiocie, blisko plaży… (z Mikiem za „ścianą”), tak, to było chyba romantyczne XD I strasznie podoba mi się określenie „trzej muszkieterowie” <3

    Kohaku, haha, tak, wtedy Charlie jeszcze był niewinny XD

    W., mogłaś wspominać XD Cieszymy się, hehe <3

  18. kkohaku pisze:

    to było boskie! xD Charli taki słodki :3 niewinny :3 ach poczułam ochotę na kolejny odcinek xD biedny Mike xD ale jego mina musiała być nieziemska kiedy słyszał poczynania kumpli.
    więcej, więcej! xD

  19. Shinu pisze:

    Nie wiem czy to było tylko moje odczucie czy po prostu jest dziwna, ale ten bonus był tak szalenie słodki, że czytając go cały czas się uśmiechałam, co najmniej tak jakbym zobaczyła masę malutkich szczeniątek i kociaków.
    Czytanie o młodych trzech muszkieterach(jakoś ich tak nazywam ostatnio w myślach) i pierwszy razie Charliego i Ryana to chyba najlepsza bajka na dobranoc jaką mogę sobie zażyczyć.
    Współczuję Mike’owi, ale naprawdę, naprawdę chciałabym być na jego miejscu xD
    To było taaaaaaaakie romantyczne.(bo było, prawda? czy to tylko mój pokręcony romantyzm? o_O)
    Chcę więcej pierwszych razów!
    Pierwszy raz Jasona, Lenny’ego, Rusha(z chłopakiem) i Chrisa <3

  20. Wadera pisze:

    Reakcje Mike’a są poprostu świetnie :D
    ten jego bulwers jest niesamowity XD choć szczerze mówiąc mu się nie dziwię.
    aż mi ten bonusik narobił smaczku na następne FDTS :D jak zawsze w sobotę tak? ;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s