Fire Dragon Tattoo Studio – 68 – Nie kryguj się tak, śliczny

Wieczorem w niedzielę, po powrocie do domu z zakupami, Ryan odkrył, że już drugi dzień nie ma Lenny’ego od czasu, kiedy wziął go sobie siłą. Wszedł więc swobodnie do kuchni, po czym zaczął wkładać zakupy do szafek i lodówki. Czyli piwo, piwo, żarcie Jaya, piwo, piwo, piwo i żarcie Jaya. Jeszcze chleb tostowy, jajka oraz mleko. Po tym poszedł do łazienki, żeby umyć ręce.
Nie chciał nawet myśleć o tamtym piątku. Miał nadzieję, że Lenny już się nie pojawi, a on będzie mógł wyrzucić to z pamięci. I kiedy wyszedł z łazienki, już o tym nie myślał. Wziął z kuchni swoją nową gazetkę o samochodach i razem z nią poszedł do sypialni. Tam położył się na łóżku obok wylegującego się kota i zaczął ją przeglądać, czasem machinalnie głaszcząc Jaya za uchem.
W domu było bardzo cicho i spokojnie. Nawet wizja poniedziałku nie mąciła spokoju… który jednak został zakłócony dobiegającym do uszu Ryana dźwiękiem zatrzaskiwanych drzwi. Chłopak aż zatrzymał dłoń na głowie kota, a wzrok na jednej linijce wywiadu z szefem Ferrari. Po chwili namysłu kontynuował, nasłuchując przy tym uważnie.
Z głębi mieszkania słyszał kroki, a chwilę później krzątanie w kuchni. Długo czekać nie musiał, kiedy w drzwiach sypialni pojawił się Lenny Tunder. Miał na sobie luźne, jeansowe spodnie, białą podkoszulkę i bluzę. Pojadał kanapkę z chleba tostowego i Nutelli.
— Siema. Chcesz? — Skinął na to, co jadł.
— Nie, dziękuję — odpowiedział Ryan, odwracając od niego wzrok i wbijając go w linijki tekstu. Na widok mężczyzny poczuł niewytłumaczalny, dziwnie przyjemny dreszcz. — I nie wchodź do mojej sypialni, proszę.
Mulat ugryzł kolejny kęs i wszedł w głąb pokoju. Usiadł na brzegu łóżka i zajrzał przez ramię gospodarza.
— Ferrari…
Ryan od razu się uniósł i odsunął, a Jay zeskoczył z łóżka i pobiegł w stronę salonu.
— Nie wiem, czy dosłyszałeś, ale coś mówiłem — zauważył z wymownym uśmiechem, unosząc się do pozycji siedzącej. Wydawała mu się bardziej bezpieczna niż leżenie na brzuchu.
Lenny oblizał swoje wąskie wargi z kremu orzechowo-czekoladowego.
— Słyszałem — mruknął i wziął gazetę bliżej siebie, żeby ją przejrzeć. — Mam nie wchodzić do twojej sypialni.
— Najlepiej też do mojego domu, ale na początek możesz spróbować z sypialnią, skoro pierwsza opcja jest zbyt ciężka do przyswojenia — odparł Ryan, zerkając przy okazji na gazetkę w rękach tego seksownego skurwysyna.
Ten pokiwał głową z kanapką w ustach.
— Mhmm… ale to jest sypialnia Rose Carter, a konkretnie teraz już Robens — zamruczał, nawet nie patrząc na chłopaka.
Imię siostry jednak wywołało u Ryana bardziej impulsywną reakcję. Dopadł do Lenny’ego, łapiąc za przód koszulki i wściekle spojrzał mu w oczy.
— Skąd ty to, kurwa, wiesz?
Mulat był całkowicie spokojny. Odłożył gazetę na bok i nim chłopak zdążył zareagować, cmoknął go szybko w usta.
— Mam swoje źródła.
Ryan wstał, ciągnąc go za sobą z łóżka. Pchnął go w stronę wyjścia.
— Nie dotykaj mnie z łaski swojej i spierdalaj stąd!
Lenny nie dał się wypchnąć z pokoju i zwinnie wyminął Ryana, aż stanął za nim.
— Bez agresji. To tylko buziak — zadrwił i ugryzł ostatni kawałek kanapki, którą uratował z przepychanki.
— No tak, pewnie powinienem się cieszyć, że tylko tyle. — Ryan spojrzał na niego groźnie. Cholernie wkurzało go to, że Lenny ignorował każde jego słowo. Chętnie zadzwoniłby po gliny, gdyby im ufał. A zamków zmieniać mu się nie opłacało, bo drań i tak by się włamał. Sytuacja była patowa.
Mulat oblizał palce ze zmarszczonymi pytająco brwiami.
— Już? Najedzony? To wyjdź, proszę — mruknął Ryan, ale Lenny pokręcił głową.
— Nie planuję. Jutro się zmyję wieczorem — wyjaśnił, po czym dopiero sam, dobrowolnie ruszył do wyjścia z sypialni. — A w ogóle, masz ochotę zrzucić się na chińskie? — zaproponował, idąc do kuchni, najpewniej po piwo.
— Lenny, kurwa, mógłbyś mnie nie ignorować?
Ryan poszedł za nim, wciskając ręce w kieszenie niebieskiej bluzy. Rozmowa z tym mężczyzną była jak mówienie do nic nierozumiejącego zwierzęcia, choć z drugiej strony miało się wrażenie, że to zwierzę jest chytre i bardzo dobrze wie, co robi.
— Nie ignoruję cię — stwierdził Lenny, podchodząc do lodówki. — Mówię tylko, że nie wyjdę.
— I jak długo zamierzasz traktować mój dom jak hotel, za który, chciałbym zauważyć, nie płacisz? — Ryan położył dłoń na drzwiach lodówki, a Lenny przewrócił oczami.
— Nie planuję tu być często. A i kupiłem Nutellę. Mam nadzieję, że lubisz — odparł i odsunął go od lodówki, żeby wziąć piwo. — I to też jest moje.
Ryan popatrzył na niego spod zmarszczonych brwi, po czym sam sobie też wyciągnął butelkę i otworzył ją o drugą.
— No tak, czego ja się w ogóle czepiam? — mruknął.
— Właśnie — podkreślił Lenny i minąwszy go, poszedł do kanapy w salonie. Miał dość pogodny nastrój i chyba wkurzanie się Ryana w ogóle go nie denerwowało.
To za to wybitnie irytowało chłopaka, jednak dopił piwo w kuchni. Myśl o Lennym i kanapie w salonie przywołała wspomnienie ostatniego razu. Sam nie wiedział, co o tym wszystkim myśleć. Potwornie nie chciał być jego cwelem, a wyczuwał, że właśnie tak mężczyzna go odbiera. Najbardziej jednak nie rozumiał samego siebie. Bo poza irytującym podejściem Lenny’ego, sam seks był… gorący. A te agresywne pieszczoty przyjemne. To przyciśnięcie do podłogi, te ostre pchnięcia… Kurwa!
Wyrzucił butelkę do kosza, już ich pełnego, po czym poszedł do sypialni po swoją gazetkę. Dopiero z nią wrócił do salonu i usiadł na fotelu, tam wracając do czytania wywiadu.
Lenny siedział na kanapie, jeszcze sącząc swoje piwo. Wyglądał na spokojnego i niezestresowanego. Jego długie dredy były rozwiązane, a mężczyzna dość tępo gapił się w sufit. Ryan zerknął na niego z boku. Nigdy by się nie spodziewał, że ten facet przyjdzie do niego, zamieszka tu i… Urwał myśl, wciąż jednak na niego patrząc. Mężczyzna był przystojny.
Lenny w końcu dopił piwo i wyprostował się.
— Masz jakiś film?
— Pewnie, przyniosłem całą kolekcję z pierdla — odparł Ryan z kpiącym uśmiechem. — Możesz zobaczyć, co jest w TV. I dalej masz ochotę na chińszczyznę, czy może piwo wystarczyło, żeby zabić twój głód? — spytał. Mógł przynajmniej zaoszczędzić, a Lenny i tak przecież stąd nie zniknie.
— Mam straszną ochotę na kaczkę, ale wołowina z sojowym starczy. — Mulat zaśmiał się, wykręcając się na kanapie i wyjmując jakiś świstek z kieszeni. Podał go Ryanowi. — Zobacz sobie, co chcesz. — Papierek okazał się ulotką z menu z chińszczyzny.
Odłożywszy gazetę na stolik, Ryan przyjął ją i rozsiadł się na fotelu. Przeczytał kartę dań, po czym sięgnął po komórkę i zadzwonił pod numer na ulotce.
— Dzień dobry… Tak, chciałbym zamówić jedzenie. O dziwo… Mhm, wołowina z sojowym raz i wołowina na słodko-kwaśno… Słodko-kwaśno, dobrze pani usłyszała, brawo — mówił do telefonu, przedstawiając dalej swoje zamówienie. Kiedy podał już adres, dodał jeszcze: — Już nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że dojdzie ciepłe… Do widzenia, miłego dnia i jak najmniej uporczywych klientów — skończył i schował telefon do kieszeni, a ulotkę rzucił na stolik. Zobaczył, że Lenny patrzy na niego z głupim uśmiechem na twarzy. — Co cię tak uszczęśliwiło? — spytał. — Jedzenia jeszcze nie ma, musimy przecierpieć dwadzieścia minut w głodzie.
— Rozbawił mnie twój sposób mówienia. — Lenny zaśmiał się, a Ryanowi przemknęło przez głowę, że w więzieniu nie widział go chyba nigdy normalnie uśmiechniętego. — Ty z każdym tak gadasz?
— Zdefiniuj, proszę, co znaczy „tak”, bo wbrew pozorom nie jest to tak precyzyjne określenie, jak może się wydawać osobie go używającej. — Ryan uśmiechnął się, a Jay nagle wskoczył mu na kolana i rozsiadł się na nich wygodnie.
Lenny prychnął pod nosem.
— Tak… uprzejmie — zakpił.
— Bardziej by mi pasowało, gdybym był grubiański?
— Nie, to ciekawe — odparł nadal z szerokim uśmiechem na ustach. — Trochę sztuczne, ale ciekawe.
— Dziękuję, a teraz może zobaczmy, czy w pudle coś leci i dla odmiany posłuchasz sobie aktorów — odparł Ryan, sięgając po pilota.
Mulat zaśmiał się pod nosem i wzruszył ramionami. W sumie mógł. Był zmęczony po całym dniu.
Przez kilka minut oglądali pogoń samochodową w filmie pełnym wybuchów, przekleństw i gliniarzy. To ostatnie Ryanowi nieszczególnie się spodobało, więc przełączył na kanał sportowy, akurat w momencie, kiedy rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi. Wstał więc bez słowa, odłożył kota na podłogę i odebrał zamówienie. Zajrzał do pudełek z jedzeniem i wróciwszy do salonu, podał jedno Lenny’emu.
— Proszę.
Ten przyjął jedzenie i powąchał z zadowoleniem.
— Taaa, tego było mi trzeba — zamruczał, odpakowując plastikowy widelczyk. Z pałeczkami nie miał zamiaru się bawić.
Ryan zajął swoje miejsce na fotelu i też zaczął jeść, wpatrując się przy tym na ekran.
— Hm… jakby nie patrzeć, nie ma porównania do tych papek, którymi raczyli nas w pierdlu i które były dość wątpliwej jakości — rzucił w trakcie.
— Jedynym ich plusem był fakt, że było pewne, że będą następnego dnia.
— Szkoda tylko, że desery dawali tak rzadko — dodał Ryan, wyjadając najpierw mięso. — I tak ci, którzy mieli szczęście i… no tak, znajomości… i mogli pracować w kuchni, a nie na przykład w pralni, mieli okazję podjadać reszcie szarych więźniów największe kawałki.
Lenny rzucił mu pełne rozbawienia spojrzenie. Sam pracował w kuchni, a raczej nią zarządzał.
— To jakaś „delikatna” sugestia? — zadrwił, samemu jedząc po kolei i wciągając z lubością sojowe kluski.
— Bingo. Twoi ludzie nie raz byli tak mili i zjedli moją porcję czekoladowego ciasta — odparł Ryan, odwracając na chwilę wzrok z ekranu na jego twarz. I od razu mu się to ciasto skojarzyło z jego czekoladową skórą.
Mulat zaśmiał się i wskazał na niego plastikowym widelczykiem.
— Dziwisz im się? Akurat to ciasto wysyłali nam dobre. Jakbyś mógł je zamienić na gotówkę, to też byś to robił.
— Niestety nie miałem takiej możliwości. Szczęście tylko, że naczelnik nie pozwalał klawiszom podjadać naszego jedzenia. To już byłby cios poniżej pasa.
— Naczelnik był straszną pipą. Worst był gorszy, ten to te wszystkie swoje psy trzymał na kagańcu, chociaż kilku było mniej posłusznych — dodał Lenny z lekkim uśmiechem w kąciku ust. Dla niego strażnicy nie byli taką bolączką, jak dla niektórych, ale nawet jego Worst niekiedy mocno wkurwiał.
— Uuu… no tak, przecież to tak mało dla ciebie władać rzeszą więźniów. Lepiej też mieć kilku strażników na usługach.
Lenny przewrócił oczami, pakując sobie jeszcze kawałek mięsa do ust.
— Mmm… — Przełknął. — Przecież to normalne, że trzeba być miłym dla panów klawiszy, żeby się nie przypierdalali za bardzo, kiedy nie trzeba.
— Na przykład, kiedy któryś z twoich ludzi podcina gardło innemu skurwielowi? — zironizował Ryan, ale nagle wpadło mu coś do głowy. Skoro Lenny był taki zorientowany, może by wiedział, dlaczego ktoś go pociachał. — A jak już mowa o cięciu… jest szansa, że kojarzysz pewnego nożownika, Luke’a Waltera, z którym miałem przyjemność dzielić jakiś czas celę?
Lenny zmarszczył brwi, zastanawiając się i dojadając do końca chińszczyznę. Odstawił pudełko na stolik.
— Hmm… — Psyknął między zębami i znowu usadowił się wygodniej na kanapie. — Ten taki stary, co posadzili go za taką babeczkę, co ją wyfiletował niemalże?
— Właśnie ten — przytaknął Ryan, nabijając na widelec ostatnie kawałki i zaczął je obgryzać. — Ale z twojego tonu wnioskuję, że raczej nie miałeś z nim wiele wspólnego?
— Nie, Jakub był debilem — odparł Lenny, używając pseudonimu współwięźnia Ryana. — Jedyne co umiał, to machać nożem, a i to chujowo mu wychodziło. A czemu o niego w ogóle pytasz?
— Hm… może dlatego, że zostawił mi pamiątkę tego swojego chujowego machania nożem. — Ryan uśmiechnął się krzywo i podwinął bluzę, ukazując Lenny’emu swoje dwie, brzydkie blizny na żebrach. — Dlatego myślałem, że może tajemnica, po chuj to zrobił, ujrzy światło dzienne dzięki tobie.
Lenny skrzywił się na widok blizn. Teraz je sobie przypomniał. Widział je na ciele Ryana w więzieniu, ale przez to, że wiele z tym chłopakiem tam nie rozmawiał, zapomniał o tej sprawie. To było dobre cztery lata temu.
— Współczuję, ale niestety nie mam pojęcia. Pewnie chujowi coś do łba strzeliło albo chciał coś komuś udowodnić.
Ryan westchnął i obciągnął bluzę z powrotem w dół. Odrzucił też widelczyk na stół i ponownie oparł się plecami na fotelu.
— Udało mu się tylko trafić dzięki temu do izolatki, więc niestety nie wyszło mu to na dobre.
— Zazwyczaj tak to się kończy, gdy ktoś nie ma mózgu. Ale w ogóle, zszywali ci to?
— Hm… był środek nocy, a na oddziale jeden półżywy sanitariusz, bo brutalnie pozbawiony snu i kawy… co zdążył mi wymruczeć zaspanym głosem… więc zszywanie nie wyszło mu tak pięknie, jak zrobiłby to każdy inny lekarz o ludzkiej godzinie z dobrym światłem i doświadczeniem. Ale tak, chyba można to z przymrużeniem oka nazwać zszyciem — Ryan mocno zironizował, ściszając trochę telewizor.
Lenny skrzywił się i wstał z kanapy. Podszedł do niego.
— Pokaż to to jeszcze — mruknął, kucając przy nim.
Ryan spojrzał na niego dość nieufnie, ale podwinął bluzę, ponownie ukazując wypukłe, długie blizny. Mulat zwęził oczy i dotknął opuszkami palców jego szram. Były dość nierówne, ale widać było, że są po nożu.
— Szkoda… — mruknął, jakby do siebie.
— „Szkoda” czego? — spytał Ryan, zerkając w dół na palce badające blizny. To był bardzo miły dotyk. Taki bardziej… delikatny.
Lenny wzruszył ramionami, wstając. Ryan niemalże czuł sprężystość w każdym jego ruchu.
— Szkoda tak ładnego ciała. Tym bardziej, że Jakub był zwykłym chujem — dodał, wsuwając ręce do kieszeni spodni.
— Gdyby był miłym biznesmenem posadzonym za oszustwa finansowe, to byłoby mniej szkoda? — Ryan uśmiechnął się krzywo, patrząc na niego w górę, a Lenny zmarszczył brwi.
— Nie rozumiem. Kogo mniej szkoda?
— Mojego „ładnego” ciała. Mówisz, jakby fakt, kim był ten facet, miał jakieś znaczenie.
— Bo miał, zawsze ma. Chociaż bardziej cel.
Ryan zmarszczył lekko brwi.
— Jak miło, że jednak ja nie byłem twoim celem.
— Cel, po co to zrobił — sprostował Mulat.
— No tak. Niestety najwyraźniej nie będę miał tej możliwości, żeby się dowiedzieć, jaki cel miał w tym Luke. Ale piwo na pewno pozwoli mi to zrekompensować. — Ryan uśmiechnął się i wstał, żeby pójść do kuchni.
Lenny przepuścił go i patrzył chwilę, jak idzie, po czym rzucił za nim:
— Mi też weź!
Ryan więc wrócił z dwiema butelkami i jedną podał mężczyźnie, po czym ponownie zajął swoje miejsce. Spojrzał na telewizor. Już nawet nie wiedział, jaki był przebieg meczu. Myśli o więzieniu oderwały jego myśli od sportu, a i w jakiś sposób dobrze było porozmawiać o tym temacie z kimś, kto faktycznie coś o tym wiedział.
Lenny podziękował mu i usiadł na kanapie.
— A w ogóle, jak po wyjściu? — rzucił do Ryana, też niezainteresowany telewizją.
— Sam powinieneś wiedzieć, wychodząc po, jakby nie patrzeć, dłuższej ode mnie odsiadce. Wolności nie da się porównać do tego kiszenia się w jednym budynku i spacerowania po tym samym podwórku dzień w dzień. Plaża jest znacznie przyjemniejsza — odparł Ryan, sącząc powoli swoje piwo.
Lenny uśmiechnął się, ukazując białe, odznaczające się od kolorytu skóry zęby.
— Mmm… plaża… — Rozmarzył się. — I słońce — dodał i napił się piwa.
— Hm… tego szczęśliwego dnia, kiedy się do mnie włamałeś, mówiłeś, że zobaczyłeś mnie na plaży. Byłeś tam sam?
— Mhm… Nagrzewałem się. Jak jaszczurka.
— Przyjemnie. A ja co robiłem?
— Lazłeś przy wodzie — odmruknął, już mając ochotę być na plaży. Niemalże czuł słońce na swojej skórze.
— Ciepła jest ostatnio, dobrze się pływa, choć chętnie już odzyskałbym swoją deskę… — Ryan westchnął, odchylając głowę na oparcie fotela.
— Deskę? — Lenny zainteresował się. Nawet przyjemnie mu się gadało. Tak inaczej i lepiej niż za murami więzienia.
— Tak, miałeś okazję ją zobaczyć, kiedy Charlie przyjechał wziąć ją do pomalowania. Takie długie, białe, płaskie, może kojarzysz. — Chłopak uśmiechnął się do niego bokiem ust.
Lenny zaśmiał się pod nosem.
— Kojarzę. Takie białe, pokolorowane na bokach ją zabrało. Kim on w ogóle jest?
— Moim kumplem z dzieciństwa, a obecnie tatuażystą i tylko dlatego powierzyłem w jego ręce swój skarb — wyjaśnił Ryan i kiedy upił jeszcze trochę piwa, dodał: — Hm… można nawet powiedzieć, że gdybym tym pożyczonym samochodem, za który mnie posadzili, zdążył dojechać do jego uroczego domku, to odsiadkę spędzilibyśmy razem.
— Och, urocze gołąbeczki razem w pierdlu. Ciekawe, jakby tam przetrwał wasz słodki romans. — Mulat zaśmiał się, a Ryan rzucił mu groźne spojrzenie.
— Nie byliśmy parą, Lenny. Okazjonalnie go pieprzyłem.
— To chyba się jednak cieszysz, że do niego nie dojechałeś?
— Cieszę się, bo coś mi mówi, że Charlie w pierdlu by długo w całości nie wytrzymał.
— Jeśli ty go pieprzyłeś… i nadal byś to robił… Raczej nie — potwierdził Lenny z kpiną w głosie. — Dobry był?
— Słodki i nie macał mnie, kiedy mu nie pozwoliłem — odparł Ryan z wymownym uśmiechem. Dokończył piwo i odstawił butelkę na stolik.
— Nie wiedział biedny, co traci — zamruczał Lenny z drapieżnym uśmiechem. — Ale czekaj, czyli nigdy mu nie dawałeś? — Chciał się upewnić.
— A nie było czuć, że ledwo się tam mieścisz? — odmruknął Ryan, nabierając kolorów na policzkach. Ciśnienie mu skoczyło na wspomnienie ich seksu i przez to, z jakim luzem Lenny o to pytał.
— Kilka lat w pierdlu nikomu nie dawałeś, z tego co wiem. A do tego kurewsko się zaciskałeś, to pytam — wytłumaczył z całkowitym spokojem.
— Miło z twojej strony, że się tak troszczysz. Ale nie, nie jestem pasywem — odparł chłopak i ponownie zwrócił wzrok na ekran.
Lenny mimowolnie się zaśmiał, po czym wstał. Dopił piwo i odstawił butelkę obok tej, którą odstawił Ryan. Po tym podszedł do chłopaka.
— I tylko to nie pasuje? Że chcę ci włożyć?
— Mam nadzieję, że już nie chcesz, bo… choć nie wiem, czy to ma dla ciebie jakieś znaczenie… odmawiam — syknął chłopak, patrząc w te jego dzikie, zielone oczy, swoimi czarnymi jak noc. W więzieniu mężczyzna jakoś bardziej rozumiał słowo „nie”.
Lenny pochylił się do niego.
— Teraz nie chcę, ale… — złapał go za szczękę — buziaka możesz dać — zamruczał mu niskim głosem przy twarzy, a jego cienkie dredy zsunęły mu się z pleców po ramionach. Chciał sprawdzić, kiedy Ryan zacznie się rzucać.
— Facetowi, który włamał mi się do domu i który ma w głębokim poważaniu wszystko, co mówię?
— Mhm… ale jedynym w tej chwili na wyciągnięcie ręki. — Lenny zaśmiał się cicho. — Wiesz, jak ginący gatunek. Nie wybrzydza się.
— No, nie gadaj. — Ryan cofnął głowę, wyswobadzając szczękę z jego dłoni. Wiedział, że Lenny był seksowny, ale był też wkurwiającym skurczybykiem.
— No, nie gadam — prychnął rozbawiony mężczyzna. — Nie muszę w każdym razie — dodał i z zaskoczenia go pocałował, znowu łapiąc za szczękę i ściskając w policzkach, żeby nie ugryzł.
Chłopak od razu położył mu dłonie na ramionach i nacisnął na nie, żeby go odsunąć, a serce mocniej mu uderzyło w piersi. Drań pieprzony! Lenny jednak miał zaskakująco dużo siły jak na takiego cholernego knypka, którym był. Zamruczał nisko w usta chłopaka, pogłębiając pocałunek i patrząc mu twardo i pożądliwie w oczy.
Ryan aż odetchnął głębiej przez nos, zaciskając mocniej palce na jego ramionach. Poruszył lekko językiem, a Lenny zamruczał z aprobatą, otwierając usta szerzej, żeby móc umiejętnie zassać się na jego języczku. Drugą dłonią jednocześnie sięgnął do krocza chłopaka. Ten cały stężał, ale niemal od razu odpowiedział na pocałunek i żeby nie zostać w tej pasywnej pozycji, bardzo agresywnie, wsuwając mu język do ust. Lenny uśmiechnął się oczami. Tak, śliczny, daj się w to wkręcić, pomyślał.
Oddał pocałunek równie namiętnie i równocześnie niemalże wlazł na chłopaka. Jego dłoń sprawnie rozpięła mu pasek od spodni.
Ryan oderwał się od jego ust, a jego własne były wilgotne i zaczerwienione od pocałunku. Spojrzał w dół na dłoń na swoim kroczu.
— Co chcesz zrobić?
— A na co ci to wygląda? — zakpił Lenny i znowu chwycił jego usta w mocnym pocałunku. Rozpiął mu szybko guzik spodni, a następnie zamek.
Ryan czuł się przytłoczony jego zdecydowanymi ruchami, ale znowu odpowiedział na pocałunek, wyciągając do niego bardziej głowę. Lenny zamruczał mu w usta, nie przymykając nawet na chwilę oczu. Były hipnotyzujące. Jego dłoń w tym czasie wydobyła penisa z bielizny Ryana, a ten zaś położył mu dłoń na nadgarstku, żeby go zatrzymać i oderwał się od niego.
— Co chcesz zrobić? — powtórzył twardo.
Lenny przewrócił oczami, nieznacznie zirytowany.
— Sprawdzić, czy zamieni się w złoto za moim dotykiem — warknął, po czym ponownie uderzył w jego twarz swoją, wpijając mu się w usta i aż przyciskając tył jego czaszki do oparcia fotela.
Chłopak jęknął protestująco, znowu czując się zignorowanym. Nie był jednak przekonany do bycia rozbieranym przez tego faceta i w ogóle nie mógł się odnaleźć w takiej pasywnej pozycji, mimo że jego penis wskazywał zadowolenie. Zacisnął tylko mocniej dłoń na nadgarstku Lenny’ego, a ten poruszył palcami w przyjemny sposób po całej długości członka, usztywniając go bardziej. Jego usta w tym samym czasie przeniosły się z warg Ryana na szyję i po chwili też na ucho. Zassał się na płatku.
Chłopak sapnął, wędrując drugą dłonią po jego ramieniu, pod bluzę, żeby wyczuć ciepłą skórę. Poruszył przy tym trochę biodrami.
— Rozbierz mnie. — Usłyszał po chwili zdecydowane polecenie tuż przy uchu, a sekundę po nim namiętny pocałunek znów zatkał mu usta.
Jęknął, a serce mocniej uderzyło mu w piersi. Nie wiedział, czy Lenny chce rozebrania po to, żeby móc się potem dobrać do jego tyłka, czy… nie. Zsunął mu jednak bluzę, całując go przy tym agresywnie. Lenny zamruczał niskim głosem, jakby go pochwalał. Ryan kątem oka mógł zobaczyć jego silne ramiona.
Mulat, nie przerywając inwazyjnego pocałunku, odrzucił bluzę gdzieś na podłogę, zostając tylko w podkoszulce na ramiączka. Ryan więc położył dłonie na jego czekoladowych ramionach i przesunął nimi po nich. Lenny miał cudownie sprężyste, silne ciało.
Zerknął mu jednak w oczy podczas pocałunku, żeby odczytać jego intencje. Oczy patrzyły na niego wyzywająco i tak cholernie pewnie.
Lenny ugryzł go w wargę, po czym puścił i jakby nigdy nic, odsunął się. Zsunął się w dół i cmoknął czubek jego penisa. Jednocześnie złapał chłopaka mocno za biodra i ściągnął w dół na fotelu. Szybko też pozbawił go spodni.
— Do lodzika mi spodni zdejmować nie musiałeś, wiesz? — rzucił Ryan, którego penis był już mocno pobudzony.
Lenny rzucił mu tylko rozbawione spojrzenie, po czym polizał go z drapieżnym spojrzeniem po całej długości. Wyglądał prawie tak, jakby chciał go zjeść.
— Muszę — zamruczał i wziął go do ust. Jednocześnie też rozsunął mu uda i od razu położył mu dwa palce na ciasnej szparce.
Ryan od razu się poderwał. Sięgnął do jego ręki i odsunąwszy ją, zsunął nogi, zaciskając przy tym mocno uda.
— Nie dotykaj, kurwa, mojej dupy! — warknął, a serce zaczęło mu bić szybciej. Nie miał zamiaru powtarzać tamtego seksu. Był gorący, było mu wtedy irracjonalnie dobrze, ale nie mógł być jego cwelem.
Zniecierpliwiony Lenny syknął. Denerwowało go, że chłopak znowu swoje. Podniósł się z kocią zwinnością, wywinął rękę z uścisku i sam złapał Ryana za przegub.
— Robię, co chcę, a ty możesz się tym cieszyć albo przyjąć do wiadomości — mruknął mu w twarz, po czym pocałował go brutalnie. I znowu chwycił jego penisa, tym razem jednak ściskając odrobinę za mocno.
Ryan stęknął w jego usta, spinając się. Złapał go mocno za szczękę, boleśnie wbijając mu w nią palce. Oderwał od siebie jego głowę i puściwszy ją, uderzył go z łokcia w szczękę.
— Nie jestem zabawką!
Lenny syknął jak wściekły kot i chwyciwszy go za gardło, przyszpilił do oparcia fotela.
— Czy ty nie umiesz, do cholery, w ogóle się dostosować?!
— Nie będę… robił — wykrztusił Ryan, łapiąc go za trzymającą rękę i równocześnie próbując go kopnąć — tego… czego nie chcę.
Lenny przewrócił oczami. Chłopak, kiedy się zapierał, był potwornie irytujący… ale jednocześnie nakręcał go jeszcze bardziej tym, że nie był łatwy.
— To lepiej, żebyś zaczął chcieć — zamruczał mu tuż przy twarzy i polizał po rozgrzanym policzku.
Nie puszczając go, rozsunął mu nogi kolanem, a drugą dłonią sięgnął do tyłka. W odpowiedzi chłopak wierzgnął, na ile mógł w tej pozycji. Spróbował ponownie oderwać jego dłoń od swojego gardła. Dyszał przy tym urywanie, a tyłek mocno ścisnął.
— Będzie bardziej bolało, idioto! — zasyczał Lenny ostrzegawczo tuż przy jego uchu, unosząc kciuk, żeby bardziej trzymać go za szczękę, a mniej dusić.
Nie przestał jednak masować palcami zaciśniętej szparki. Ryan cholernie mu nie ułatwiał. Czuł, jak pośladki spinają się mocno, nie chcąc go tam wpuścić. Chłopak za to czuł, jak serce bije mu niemal równie szybko, jak wtedy, kiedy został złapany z kradzionym Ferrari. Adrenalina huczała mu w głowie i zarówno stawiała jego penisa, nakręcając na tę samczą przepychankę, jak i wzbudzała w nim większą agresję.
Sięgnął na ślepo w dół i udało mu się złapać rękę mężczyzny. Od razu zacisnął na niej palce.
— Puść mnie, Lenny, kurwa! Nie chcę cię tam, nie jestem od ruchania!
— Polubisz to — odparł mężczyzna i na chwilę odsunął palce od jego szparki, żeby je poślinić. Kiedy tylko to zrobił, wcisnął na siłę jeden w jego tyłek.
Ryan poruszył stopami po podłodze, opierając się nimi o nią i unosząc w górę, żeby uciec tyłkiem przed jego palcami. Ale ostatecznie tylko dał tym Lenny’emu lepszy dostęp.
— Nie rozumiesz znaczenia słowa „nie”?! — warknął przy tym. Kurwa, on chce to znowu zrobić. Ta myśl sprawiała, że panikował. Z drugiej strony robiło mu się coraz cieplej, a w podbrzuszu czuł przyjemny uścisk.
Lenny poruszył w nim palcem, wsuwając go głęboko.
— A ty nie rozumiesz, że ci się spodoba. Jesteśmy w tej samej sytuacji — zamruczał i cmoknął go w jabłko Adama.
— Nie spodoba mi się, to nie dla mnie — syknął Ryan. Drżał z nerwów, a tyłek mocno mu się zaciskał na palcu.
Mężczyzna nieznacznie odsunął od niego brzuch i spojrzał między ich ciała na penisa chłopaka, który cały czas stał sztywny. Nie zmięknął ani na chwilę podczas tej szarpaniny, która wręcz wydawała się nakręcać Ryana. Mulat uśmiechnął się wymownie.
— Nie wydaje mi się. — Zaśmiał się i poluzował uchwyt na szyi chłopaka, żeby ten sam zobaczył. Jednocześnie naparł drugim palcem na jego szparkę. Chciał go już.
Ryan zagryzł mocno wargę, cofając się przed nim tyłkiem. Nie mógł się znowu tak dać. Było mu już gorąco w bluzie, którą miał na sobie.
Spojrzał w oczy Lenny’ego wzrokiem, w którym widać było mieszkankę złości, wstydu, strachu i podniecenia. Mężczyzna aż na moment przystanął, wpatrując mu się intensywnie w oczy, po czym, nie pytając i nie prosząc, pocałował go mocno i namiętnie w te soczyste, teraz już czerwone usta.
Ryan jęknął, przymykając oczy, a dłonie zacisnął na jego ramionach. Lenny poczuł, jak były gorące. Jak cały chłopak zresztą, kiedy drżał pod nim, to zaciskając, to rozluźniając nieprzyzwyczajony do penetracji tyłek.
Lenny całował go bardzo namiętnie i wykorzystywał każdą chwilę, kiedy chłopak bardziej się rozluźniał, żeby mocniej podrażnić jego wnętrze. Muskał mu prostatę palcami, samemu czując, jak penis niemalże go boli od tak długiego zwlekania. Był zdecydowanie zbyt cierpliwy dla tego przystojniaka.
— Nnnn… — Ryan jęknął w jego usta i wcisnął głowę w oparcie, już nie wiedząc, co ma zrobić, żeby tego uniknąć. Nawet nie był pewien do końca, czy chciał. Rozluźnił jednak tyłek, żeby nie bolało.
Lenny niemalże westchnął z ulgą i zadowoleniem. Spojrzał Ryanowi intensywnie w oczy i wsunął w niego trzeci palec.
— Ślicznie — wymruczał, kiedy ten wszedł w miarę gładko w porównaniu do wcześniejszych.
— Skurwysyn — sapnął Ryan, a na uczucie kolejnego palca drażniącego jego delikatne wnętrze penis aż mu drgnął, zaś na czubku pojawiła się kropelka. Jednak świadomość, że Lenny posuwał w pierdlu cweli i teraz traktuje go tak samo, sprawiała, że wrzał. Mieszało się w nim więc podniecenie tym, co się działo i obawy o to, jak był traktowany. — To twój ostatni raz.
— Mhm — zamruczał mężczyzna w taki sposób, że Ryan wręcz czuł, jak ten robi to na odczepnego. Nie miał zamiaru odmawiać sobie tak gorącego ciałka. I ten charakterek… Otarł się o udo Ryana. — Sam seks — sapnął mu ciężkim głosem przy szczęce i cmoknął go w nią.
Ryan odetchnął i odchylił głowę na oparcie fotela, patrząc w sufit szklistym wzrokiem. Wciąż mu się wydawało, że palce to za dużo, a co dopiero, jak będzie chciał wsadzić tam tego swojego chuja.
Lenny uśmiechnął się do siebie i odsunął dłoń od jego szyi. Rozpiął nią szybko swoje spodnie, jednocześnie dalej pieszczotliwie obcałowując szyję i szczękę chłopaka. Ten szybko na niego spojrzał i widząc swoją szansę, poderwał się, po czym pchnął Lenny’ego do tyłu, tak że ten wylądował na kanapie. Chłopak złapał jego ręce w nadgarstkach i przytrzasnął do oparcia, dysząc przy tym ciężko. Penis wciąż stał mu przy tym sztywno.
Lenny spojrzał na niego, jakoś niespecjalnie zaskoczony sytuacją.
— I co teraz? — spytał, rzucając przebiegłe spojrzenie na jego krocze.
— Hm… może odpuścisz sobie mój tyłek — zaproponował Ryan.
Lenny wydął wargi, zastanawiając się. Jego długie dredy były rozrzucone po bokach głowy, sprawiając, że wyglądał wręcz dziko.
— Hmm… chyba jednak nie. Za bardzo mnie kręcisz. — Zaśmiał się, unosząc nogę i zarzucając mu ją na biodro. Nim Ryan zdążył się zdziwić, Lenny spiął się i pchnął go w bok, przewalając na plecy na podłogę. — I znowu tutaj. Co za monotonia — zadrwił, siedząc mu na udach.
Ryan warknął ze złością. Czemu ten kurdupel, do cholery, jest taki zwinny i silny? Zerknął w dół na jego wyciągniętego ze spodni penisa i przełknął ciężko ślinę. Irytująco podniecał go jego widok.
— Złaź!
— Mogło być wygodnie, na foteliku, ale nieee, ty musisz się rzucać. — Lenny zaśmiał się. Nie był o to zły na Ryana. Podobało mu się to nawet.
Schylił się i ponownie go pocałował. Jego usta w sumie też mu się podobały. Dźwięki, które się z nich wydobywały również, a chłopak jak na zawołanie stęknął, już czując pot na plecach pod bluzą. Na policzkach miał dodatkowo rumieńce i z frustracją uświadomił sobie, że tyłek mu pulsuje.
Trzymając go za obojczyk, Lenny zsunął się z niego na tyle, żeby unieść mu jedną nogę w górę i zarzucić sobie na ramię. Ryan aż otworzył szerzej oczy, patrząc w dół. Był taki na niego… otwarty. Oblizał mocno zaczerwienione od pocałunku usta. Zrobiło mu się wstyd, ale tętno też mu skoczyło. Tak… przyjemnie.
— Kurwa…
Lenny spojrzał swoimi zielonymi oczami w jego czarne i aż się uśmiechnął. Splunął na dłoń, którą go nie trzymał i nawilżył swojego sztywnego i spragnionego dotyku penisa. Przesunął czubkiem po dziurce chłopaka i od razu zamruczał z zadowoleniem. Ryan za to drgnął przez to doznanie, a jego szparka zamknęła się i otworzyła. Mulat jednak widział, że nie zaciska się tak, jak ostatnio. Nie mógł zaprzeczyć, że ucieszyło go to.
Pochylił się bardziej, mocniej go zginając i zaczął się w niego wsuwać. Pocałował go przy tym delikatnie w szczękę, chcąc go uspokoić. Widział, że chłopak poddaje się temu, co z nim robi. Tak jak teraz, kiedy zmarszczył brwi, czując lekkie tarcie, po czym złapał Lenny’ego za ramię i ścisnął go. Jego klatka piersiowa poruszyła głębiej, a tyłek zacisnął kilka razy na penisie.
— Już… za głęboko! — wydyszał, w pewnym momencie cofając biodra.
Lenny odetchnął ciężko. Najchętniej już wbiłby się w niego, ale czuł, że go rozerwie. Policzył w myślach do pięciu, żeby się opanować, po czym znowu go pocałował.
— Szzzz… Jeszcze trochę — wyszeptał, obcałowując jego twarz i dając mu czas na przyzwyczajenie się do swojego rozmiaru.
Ryan zerknął na niego, lekko zaskoczony tą odpowiedzią. Spodziewał się raczej, że wejdzie w niego na siłę. Odetchnął więc głęboko przez rozchylone, zaczerwienione usta i przymknął oczy, starając się rozluźnić.
Mulat zamruczał nisko z zadowoleniem. Och, tak. Wyciągnął głowę i pocałował najpierw jedną, potem drugą powiekę chłopaka i znowu zaczął się w niego wsuwać. Przy samym końcu już nie dał rady i wbił się w niego po całości. Aż jęknął, skrajnie podniecony.
— Ooch…! Kurwa…! — wykrztusił Ryan, zginając w kolanie nogę. Uda mu drżały, a on spojrzał na Lenny’ego podnieconym wzrokiem.
Ten liznął go w usta.
— Słodki — zamruczał, badając jego twarz spojrzeniem. W takiej pozycji mógł widzieć ją dobrze i jeszcze bardziej go to nakręcało.
Poruszył biodrami, lekko się z niego wysuwając, po czym znowu wsuwając. Ryan jęknął momentalnie, czując przyjemny prąd płynący po ciele i niemal od razu zamrugał oczami, zaskoczony swoją reakcją. Podobało mu się. Wszystko przez tego skurwysyna z tym wielkim chujem. A Lenny jeszcze uniósł się, nieznacznie zmieniając kąt penetracji. Wsuwał się dzięki temu jeszcze lepiej i głębiej, trąc o najczulsze miejsca w jego wnętrzu.
— Oo…! Nn… — Chłopak poruszył biodrami i spojrzał na twarz Lenny’ego, mając gwałtowną ochotę pocałowania go. Nie był jednak w stanie się unieść.
Mulat w tym czasie wisiał nad nim, trzymając go tuż przy szyi. Na wszelki wypadek. Drugą dłonią trzymał go za nogę. Długie włosy opadały po bokach jego głowy i kołysały się w rytmie mocnych, pewnych pchnięć. Chłopakiem aż poruszało po podłodze.
W pewnym momencie sięgnął z trudem do swojego penisa i zaczął się szybko masturbować. Nie był w stanie hamować się przed głośnymi okrzykami. Gdyby słyszał się, stojąc z boku, najchętniej by się zakneblował.
Lenny pomrukiwał nad nim, wpatrując się w niego, jakby chciał go zjeść. Mimo że nie przewyższał chłopaka ani wzrostem, ani muskulaturą, panował nad sytuacją.
Niespodziewanie Ryan jęknął głośniej i spuścił się na swój brzuch, wyginając się przy tym w łuk i spazmatycznie zaciskając tyłek na penisie. Aż syknął, kiedy zabolało, ale ból pomieszał się z rozkoszą. Tak intensywnego seksu dawno nie miał.
Lenny zmarszczył nos, czując, jak gorąco i ciasnota tyłka chłopaka niemalże go zasysają.
— Oż… kurwa…! — wydyszał i mocniej się w niego wbił, jednocześnie łapiąc wargami jego usta w mocnym pocałunku. Dłoń z barku przesunął na żebra. Był rozpalony, na samej granicy.
Ryan czuł, że już nie ma sił się ruszyć, ale i tak słabo odpowiedział na pocałunek, pojękując z każdym ruchem, który czuł na dole. Wciąż nie mógł uwierzyć, że ten penis sprawił mu taką przyjemność. Nawet nie chciał teraz o tym myśleć. Lenny do tego był taki gorący i… to było irytujące.
Po chwili mężczyzna zadrżał na całym ciele i dobijając się w niego do końca, doszedł w nim głęboko.
— Mmm… — zamruczał w usta Ryana, obejmując go pod szyją jedną dłonią i całując się z nim z pasją.
Chłopak przymknął oczy, polegując pod nim, wyczerpany i rozgrzany. Bluza już lepiła mu się do ciała. Jego mokre od spermy wnętrze wciąż pulsował na powoli mięknącym penisie.
Starszy mężczyzna w końcu oderwał od niego usta i pocałował go tym razem w policzek. Przesunął palcami po jego lekko mokrych od potu włosach.
— Dobrze… — wyrzucił z siebie już leniwie. Jak najedzony kocur.
Ryan spojrzał na niego z mocnymi rumieńcami na policzkach. Sięgnął do skraju swojej bluzy, chcąc już ją z siebie zdjąć.
— Zejdź ze mnie, proszę.
— Po co? — spytał Lenny, opierając się łokciami po bokach jego głowy, polegając na nim, nadal z penisem w jego wnętrzu.
— Chcę to zdjąć, pójść się umyć i już nie mieć twojego chuja w tyłku. Mam nadzieję, że chociaż jeden z tych powodów jest dla ciebie wystarczający. — Ryan uśmiechnął się dość wymuszenie, mocno skrępowany tym, że patrzy z takiego bliska na mężczyznę, mając pełny tyłek.
Lenny cmoknął go jeszcze w usta, nim odpowiedział.
— Ostatni argument jest chujowy, ale reszta jest nawet, nawet — zamruczał, podnosząc się i delikatnie z niego wysuwając. Kiedy tylko wstał, skopał na podłogę spodnie i bieliznę, po czym dorzucił do nich podkoszulkę. Już zupełnie nagi usiadł na kanapie.
Ryan najpierw zdjął bluzę, odrzucił ją na bok i wstał, krzywiąc się. Znowu mu się dał. Wmawiał sobie jednak, że to już ostatni raz, mimo że było mu… Nawet w myślach nie chciał tego sobie przyznawać.
— Byłbym wdzięczny, gdybyś znalazł sobie inny obiekt do ruchania — rzucił po drodze, ruszając w stronę łazienki.
Lenny zaśmiał się i zlustrował go wzrokiem. Nie miał takiego zamiaru, a już na pewno nie na tę chwilę.
W kabinie prysznicowej, gdy woda już płynęła z natrysku, Ryan oparł czoło o szklane drzwi. Miał wrażenie, jakby wciąż miał w tyłku jego kutasa. Zaklął w duchu i umył się pospiesznie. Kiedy wyszedł, napił się jeszcze mleka z lodówki i dopiero wrócił do salonu. Usiadł na fotelu i chyba cudem powstrzymał się przed głuchym „ou”.
Jego niechciany gość nadal siedział nago na kanapie.
— Byłeś naprawdę niezły — wypalił, jakby nigdy nic.
— Dziękuję, bardzo mi trzeba było pochwały po takim seksie. Cieszę się, że cię zaspokoiłem. — Ryan uśmiechnął się do niego kpiąco i spojrzał na telewizor. Wciąż miał lekkie rumieńce na policzkach.
Lenny zaśmiał się pod nosem.
— No, nie kryguj się tak, śliczny. Sam nie byłeś cichutki. I nie mówię tylko o warczeniu na mnie.
Ryan przełknął ślinę i zacisnął szczękę. Kurwa.
— Najwyraźniej inaczej nie umiem — mruknął.
— Mhm, najwidoczniej miałem rację. — Lenny uśmiechnął się szeroko. Naprawdę, w więzieniu ten skurczybyk w ogóle się tak nie uśmiechał i było to bardzo dziwną obserwacją dla Ryana.
— W czym rację? — Spojrzał na niego podejrzliwie.
— Że spodoba ci się bycie posuwanym.
Chłopak chwilowo zastygł, nie wiedząc, co odpowiedzieć. To było tak bezczelne! Wreszcie uśmiechnął się krzywo i odparł:
— Nie uważasz, że gdyby mi się podobało, to bym ci się przykładowo wystawiał? A nie wiem, czy zauważyłeś, ale ci odmawiam i staram się to robić jednak dość dosadnie.
— Bo jeszcze się krygujesz, jak mówiłem — wyjaśnił Lenny z całkowitą pewnością w głosie. — Jak młoda dziewczynka, która już by chciała, ale to tak nie wypada.
Zanim się obejrzał, Ryan wstał i złapał go mocno za szczękę, pochylając się do niego. Obaj wciąż byli nadzy, ale w oczach chłopaka Lenny nie doszukał się skrępowania tym faktem, a takiej złości, jakiej tam chyba jeszcze u niego nie widział.
— Nie jestem żadną twoją laską i nie porównuj mnie do dziewczyny! — krzyknął Ryan, miażdżąco trzymając go za szczękę. Aż w nim wrzało ze wstydu i złości. Chyba właśnie takie określenia działały na niego jak płachta na byka. I fakt, że naprawdę mu się ten seks podobał, a Lenny miał dużo racji, nie pomagał.
Lenny też zmarszczył brwi i chwycił go za rękę. Wbił mu kciuk we wnętrze nadgarstka i pociągnął go w dół.
— Nie warcz na mnie! — syknął, a uśmiech z jego twarzy momentalnie zniknął.
— To powstrzymaj język! — odparował Ryan, jeżąc się ze złości. — Odpierdol się ode mnie w końcu!
Lenny pociągnął go w swoją stronę i złapawszy go drugą ręką, rzucił go na kanapę, a Ryan plecami znalazł się na siedzisku, zaś resztą ciała na ziemi. Mulat klęknął kolanem na jego klatce piersiowej, nadal trzymając mu mocno rękę.
— Będę mówił, jak chcę i nie planuję się, jak to ładnie ująłeś, „odpierdolić”!
— Jesteś na wolności, a nie w pierdlu! Poszukaj sobie chętnego faceta, bo niestety ja nie mam zamiaru ci ułatwiać i wystawiać ci się na każde zawołanie! — krzyknął Ryan, szarpiąc się mocno, przez co mężczyzną chwiało. Gotował się z wściekłości, nie wierząc, jak ten skurwysyn mógł go do lasek porównać.
Lenny uśmiechnął się drapieżnie i liznął jego policzek.
— Nie musisz się wystawiać, sam sobie wezmę. Chyba że chcesz pobiec do kolegów albo do psów na komendę i powiedzieć, że dajesz się ruchać facetowi i żeby go od ciebie zabrali.
Ryan odetchnął i wierzgnął pod nim jak rozjuszony byk.
— Puszczaj mnie, kurwa! I wypierdalaj z mojego domu! — wrzasnął na niego, czerwieniejąc z zażenowania. Nigdy mu się nie zdarzyła tak abstrakcyjna sytuacja. Przecież to on zawsze był aktywem i jakby ktoś mu kiedyś powiedział, że jakiś facet weźmie go sobie siłą, to by oberwał w pysk.
Lenny przytrzymał go mocniej na kanapie.
— Nie wierzgaj jak poparzony. Nic ci, kurwa, teraz przecież nie robię! Uspokój się! — zażądał. Nie rozumiał, czemu chłopak się tak rzucał. Jest, cholera, jakiś przewrażliwiony czy co?
Ryan dyszał ciężko, patrząc na niego nienawistnym wzrokiem, a wrażenie potęgowała czerń w jego oczach. Zacisnął mocno dłonie w pięści i ponownie wierzgnął, aż mężczyznę podrzuciło.
— Puść mnie, draniu!
— Puszczę, ale jak mnie walniesz, to obiecuję, że nie zawaham się oddać — odpowiedział Lenny z ciężkim westchnieniem zmęczonego człowieka i odsunął się.
Ryan wstał szybko, odsuwając się od niego. Zacisnął pięści, powstrzymując się, żeby go nie rąbnąć. Wziął z podłogi wszystkie jego ciuchy. Wyszedł z nimi i zwyczajnie wyrzucił je za drzwi. Lenny za to spojrzał na niego zblazowanym spojrzeniem i nim chłopak znowu pojawił się w salonie, założył na tyłek jego bokserki i spodnie.
— Bardzo dojrzale — rzucił, kiedy Ryan wrócił.
Ten spojrzał na swoje ubrania na nim i odetchnął z irytacji.
— To moje.
— Ta… a moje za drzwiami — odparł Lenny ze wzruszeniem ramion. — Nie daj Boże, jeszcze swoje ciuchy byś za nie wyrzucił i wtedy naprawdę byłbym zaniepokojony.
Ryan spróbował się uspokoić. Ten facet był skrajnie bezczelny.
Wyszedł do sypialni, żeby znaleźć jakąś inną bieliznę. Kiedy założył na siebie czarne bokserki, położył się już na łóżku, nie mając zamiaru wracać do salonu i patrzeć na tego skurwiela. Ten w tym czasie skorzystał z okazji i poszedł po swoje ubrania. Zostawił je w salonie, poszedł jeszcze do kuchni po Nutellę i dopiero z nią zajrzał do sypialni.
— Rozumiem, że jeszcze nie podzielisz się łóżkiem swojej siostry?
— Zastąpiłbym słowo „jeszcze” słowem „nigdy” — odpowiedział Ryan z uprzejmym uśmiechem, leżąc na plecach z rękami założonymi pod głowę.
— Teraz tak mówisz. — Lenny zaśmiał się beztrosko, jakby chwilę temu nie warczał na niego, ani mu nie groził. Wszedł głębiej do pokoju, podjadając palcem czekoladowo-orzechowy krem.
Ryan tylko odprowadził go wzrokiem i przekręcił się na bok. Tyłek wciąż mu przypominał o tym skurwysynie, mimo że najchętniej wywaliłby go z domu, z pamięci i w ogóle z Miami.
Lenny aż sobie westchnął, widząc go takiego.
— Ooooch, słodki jesteś. — Położył się na brzuchu koło niego. — Chcesz Nutelli?
— Przejadłem się dzisiaj czekoladą, dziękuję — odparł Ryan wymownie, a Lenny zaśmiał się i wychyliwszy się, cmoknął go w ramię.
— Czekoladą nie da się przejeść, a już na pewno nie tą, o której myślisz… — zamruczał niskim głosem, po czym oblizał palec z ciemnego, słodkiego kremu.
Ryan zerknął krótko na jego dłoń, ale szybko zwrócił wzrok na zielone oczy.
— Nie pamiętasz może fragmentu, w którym wspominałem, żebyś nie wchodził do sypialni?
— Pamiętam, więc nie musisz powtarzać. Był dość nudny — skomentował Lenny i wyciągnął do niego szklane opakowanie kremu.
— Wydaje mi się, że wszystko, co mówię, jest dla ciebie nudne. — Ryan w końcu wsadził palec do słoika i nabrał sporo kremu.
— Nie wszystko, ale to wybitnie. Tak samo kwestia, żebym wypierdalał z twojego domu, który, już wspominałem, nawet nie jest do końca twój. — Mężczyzna też wziął kolejną porcję kremu. Słodycze po seksie, słodycze bez ograniczeń… Kochał wolność.
— Chyba jednak fakt, że w nim mieszkam, sprawia, że mogę decydować, kogo tu chcę, a kogo nie. I jak na razie Jay jest jedynym, którego chcę za lokatora — odpowiedział Ryan, oblizując do końca palec.
Lenny przewrócił oczami.
— Skąpiec — skomentował, po czym oddał słoiczek Ryanowi, sam już zasłodzony. Przekręcił się na bok, kładąc głowę na ramieniu. — Ale teraz idź spać. Jutro, z tego co wiem, poniedziałek i, z tego co wiem, pracujący. Więc sen dobrze ci zrobi.
Ryan sięgnął jeszcze palcem do słoika i oblizał. Dopiero po tym odstawił Nutellę na szafkę i spojrzał na Lenny’ego.
— A ty masz zamiar tu spać? — spytał ze zmarszczonymi brwiami.
— Jestem niski, ale kanapa jest mimo wszystko za krótka — odparł Lenny, przymykając już oczy, po czym znowu je otwierając i zerkając pytająco na Ryana. Czuć było w jego słowach, że ma mimo wszystko spory dystans do siebie. — Zgasić światło?
— Byłbym wdzięczny — skapitulował gospodarz, odwracając się do niego plecami na bok. Wpatrzył się przed siebie. Jak tu teraz zasnąć z mordercą za plecami, kurwa?
Lenny mruknął tylko potakująco i wstał. Zgasił światło, zrzucił jeszcze spodnie chłopaka z tyłka i w samych bokserkach położył się obok niego na łóżku. Przykrył się cienką kołdrą, od razu zamykając oczy.
— Dobranoc.
— Dobranoc — odparł Ryan, leżąc sztywno. Bezsenność męczyła go od czasów więzienia, ale wiedział, że Lenny raczej nie pomoże mu w pozbyciu się jej, a wręcz przeciwnie.
Odetchnął jednak i przymknął oczy, zaczynając liczyć owce.

46 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 68 – Nie kryguj się tak, śliczny

  1. Adela pisze:

    Uwielbiam Lennego :) Śmieszy mnie Ryan jak tak się obraża kiedy ktoś go nazwie laską :P Jakos nie widział w tym nic złego że tak mówi do Charliego. dobrze że wreszcie mu ktoś sakwę przetrzepał, bo znormalnieje trochę chłopak

  2. Shin pisze:

    Dziękuje ale ja to poprostu kocham, podziwiam Cię że masz taką zajebistą wyobraźnie, mam nadzieje że w kolejnych rozdziałach będzie jeszcze trochę gwałtu :P

  3. Katka pisze:

    M-chan, twarde spojrzenie na sprawę XD No cóż, masz swój punkt widzenia i dobrze, że mówisz, bo miło znać każdą opinię. Ciekawe tylko, czy Ryan w Twoich oczach się wyrobi, czy nie :) A Królowa i Smok jak zwykle, widzę, rządzą XD

  4. M-chan pisze:

    Jestem załamana, to Chris jest bardziej stanowczy i męski niż Ryan -_-
    Żeby jakiś morderca przychodził ci do domu, zamieszkał, jadł u ciebie i okazjonalnie (jak będzie miał ochotę) to może sobie ciebie zgwałcić. Ja rozumiem że Ryana nie ma mięśni (na tej siłowni chyba podnosi poduszki) i boi się zawiadomić policje że ktoś jest w jego domu, ale może tak trochę szacunku do siebie? Niby taki zajebisty(co było ciut irytujące) to teraz tak bardzo ciotowaty że nie mogę o tym czytać, już bardziej lubie Lenniego za to że ma swoje zdanie i jak jest bezczelny to już jest, a nie taka ciotka Ryana przy której Chris jest męskim mężczyzną. Ehh, ogółem historia taka naciągana bo nie uwierzę w to że ktoś jest u ciebie, robi rożne ciekawe rzeczy, a ty najzwyczajniej siedzisz cicho jak Ryan, ale cóż fikcja to fikcja. A jak już komentuje to napisze że kocham Lodową Królowa i Smoka :D

  5. Shivunia pisze:

    meluzyna>> Fajnie widzieć znowu twój komentarz po… dość długim czasie ;) I wiedzieć ze nadal czytasz. Co prawda Ryan mi osobiście nigdy nie kojarzył się z ciotą. Może i jest tam jakiś nieogarnięty itd… ale ciota. No ok, przyjmujemy do wiadomości chociaż nie powiem, ciekawi mnie czemu tak uważasz. Pociesza nas fakt mimo ze go nie trawisz to jakoś tam będziesz dalej czytać ;) Dla innych postaci ;)

  6. meluzyna pisze:

    Od kilku rozdziałów, kiedy myślę o Ryanie ciśnie mi się na usta jedno: ja pierdolę, ale ciota! Po prostu innego określenia na jego zachowanie nie ma. I jak z początku go polubiłam, to teraz znielubiłam go wybitnie. Nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek czytała cokolwiek, gdzie znalazłaby się chociaż w przybliżeniu tak irytująca i nie ogarnięta postać. Wnerwia mnie okrutnie, ale zdaje się, że będę musiała go znosić, bo pozostali bohaterowie FDTS są zwyczajnie zbyt zajebiści żeby ich porzucić.

  7. ania_niut pisze:

    Jak zwykle pobieżnie jedynie przejrzałam komentarze i widzę, że nie tylko ja zauważyłam brak gumki.

    Jedno jest pewne. Bezpiecznego seksu to Wy nie promujecie;p Przynajmniej nie zawsze.

    P.S. „wyłuskiwanie” penisa mnie zabiło.

  8. O. pisze:

    Katka i o to przecież w związku właśnie chodzi <3 Lepiej mieć burzliwy i czuć,że jest się z kimś a nie narzekać,że partner nam (chciałam powiedzieć,że wchodzi do dupy, ale w tym przypadku to ma za wiele znaczeń xD) słodzi i kadzi aż do bólu z mdłości..Przynajmniej ja tak myślę,że Chris by taki był..
    Życzę Wam jak najwięcej weny i pomysłów ! ;*

  9. Katka pisze:

    O. witaj! Super, że polubiłaś Lennego i Ryana :D U nich faktycznie nie istnieje coś takiego jak „nuda’ XD

  10. O. pisze:

    Boże! Uwielbiam Ryan’a i Len’a <3 Może to przez to, że bardzo szybko przypadli mi do gustu Dam z Sethem..Mimo,że widzę kilka gorących próśb o Ryanie i Chrisie proszę nie róbcie tego! Tj zrobicie jak Wam się podoba, ale..Ale.. Czy Ryan'a Chris by nie znudził po pierwszej minucie seksu? Przecież on by mu się od razu oddał a tak z Lenny'm na nudę narzekać nie może ;)

  11. Katka pisze:

    Anguska, hehe, tak, Lenny się nie ociąga. No i super, że widać, że nie jest stereotypowym bezmózgiem z paki, ale ma naprawdę rozbudowaną osobowość. Jestem pewna, że jeszcze nie raz Was zaskoczy :)

  12. anguska pisze:

    Nie spodziewałam się tak szybko kolejnego razu pomiędzy nimi.A tu szok widać,że Lenny idzie za ciosem. I dobrze Ryan szybciej oswoi się z nowymi doświadczeniami.
    W sumie Lenny to bardzo złożona postać.Niby taki gwałtowny,bezczelny,ostry a mimo wszystko w jakiś sposób czuły.I to mi się w nim bardzo podoba.Także rozmowa o czasach więzienia pokazuje jak sobie radzili i fajnie,że Ryan może z kimś o tym porozmawiać.Ale mi i tak cały czas śmierdzi to pomieszkiwanie Lennego u Ryana.No ale to i tak wyjdzie w dalszych odcinkach.
    Ogólnie rozdział jak zawsze świetny,scena seksu bardzo,bardzo ostra i gorąca.

  13. kkohaku pisze:

    miał nawilżać, nie miał … ciężki problem jak widzę xDD a ja myślę, że jak to płeć brzydka, opętani ochotą seksu nie myślą o takich ”szczegółach”. Wiadomo, że ułatwiło by to cały przebieg ale ..sytuacja była taka, że sama byłabym zdziwiona i wydawało by mi się to ”dziwne” jakby nagle Lenny, gwałtowny facet przerwał aby to szukać nawilżacza O_o sam impet całej sceny, gwałtowność, niespodziewane ruchy, budująca się atmosfera wręcz wykluczyły to nagłe :” och poczekaj kochanie, poszukam nawilżacza”. Osobiście uważam, że to mogłoby popsuć klimat a i widać po charakterze Lennego, chciał po prostu dorwać Ryana. To sie nazywa spontaniczny seks, gdzie nie planuje się mieć zawsze wszystko przy sobie. Oczywiście, że mogli by no ale jak mówię mi do tej parki i do tych relacji jakie między nimi obecnie zachodzą (brutalne, niespodziewane) to nie pasuje.
    Dziwnie się czuje rozpisując, analizując czemu to nie użył nawilżaczu xD

  14. Katka pisze:

    Tigram Ingrow, hehehe, powiem Ci, że Ryana chyba właśnie to olewactwo najbardziej denerwuje. I też mi w głowie robi „Wrrr”, jak Lenny ignoruje to, co do niego mówi XD

    Floo, tak, gdyby miał pod ręką to inna sprawa XD

  15. Floo pisze:

    Katka>> spoko rozumiem o co mu chodzi, takie zdominowanie dominatora cóż za poniżenie XD. I owszem wiem że da się bez lubrykantu, ale mógłby nosić saszetkę w kieszeni spodni, skoro i tak prędzej czy później się do Ryana dobierze, to ma dłuuugą datę ważności! I nie uwierzę że Lenny dałby zwiać Ryanowi gdyby miał nawilżenie pod ręką, a mogłoby mu się przydać do poskramiania Ryana :P

    Tak tak TAAAK!!!!!! Proszę napiszcie fika o Ryanie i Chrisie!! Udowodnijcie wszystkim że taki paring mógłby zaistnieć :D

  16. Tigram Ingrow pisze:

    Super, że na kolejny odcinek nie trzeba było czekać cały tydzień ;) … ale nieodmiennie zabijam się wzrokiem o konieć strony. Echh.. ;)
    Shinu >> „Pewnie jak już coś będzie to jakieś psychopatyczne porwanie, trzymanie Ryana w piwnicy i karmienie go” Trochę jak w „Misery” Kinga, co?

    „Co chcesz zrobić? – powtórzył twardo.
    Lenny przewrócił oczami zirytowany nieznacznie.
    – Sprawdzić, czy zamieni się w złoto za moim dotykiem” – To było mocne ;) Rozwaliło mnie. Uwielbiam ociekające ironią stwierdzenia ;D
    Ale mimo wszystko nie mogę zdzierżyć tego totalnego olewactwa Lennego. Normalnie to co Ryan do niego mówi odbija się jak groch o ścianę. Wrrr….

  17. Katka pisze:

    Floo, z tą dziewczyną to Ryan już tak ma XD On się strasznie o to obrusza, szczególnie po seksie, w którym był na dole. Wiesz, double humiliation XD Dobra, przesadzam, ale mam nadzieję, że rozumiesz, co mam na myśli. Przewrażliwiony jest. A co z tym lubrykantem… haha, no wiadomo, że bardziej boli i tak dalej, ale da się bez niego, serio. To nie jest warunek konieczny, a poza tym to wszystko było tak mega na żywioł, a że Lenny jest uparty, to nie puściłby go i nie poszedł po coś do nawilżenia, bo wie, że Ryan by mu zwiał. Więc tak źle i tak niedobrze. Zobaczymy co dalej :)

    Shinu, „Pewnie jak już coś będzie to jakieś psychopatyczne porwanie, trzymanie Ryana w piwnicy i karmienie go xDD” to było okrutne XD

  18. Shinu pisze:

    Floo >>” Może jakby Ryna też nad nim popracował to udało by mu się zrobić z Lennego kochanka który gwałci tylko za przyzwoleniem partnera.” Zabiłaś mnie tym zdaniem xDD

    Piszcie ficki z Chris/Ryan! Jestem jak najbardziej ZA, bo nie wiem czy doczekamy się czegoś normalnego z tą dwójką. Pewnie jak już coś będzie to jakieś psychopatyczne porwanie, trzymanie Ryana w piwnicy i karmienie go xDD

  19. alikos3 pisze:

    Muszę poprostu to napisać. Co czytam twój komentarz Tamiya to prawie zawsze się z Tobą zgadzam i mam podobne zapatrzenie.Jakbyśmy dzieliły mózg. Moje myśli normalnie, więc nie czuj się wyalienowana:) Jak napiszesz ficka to będe przeeeeszczęśliwa XD Twoja wizja czegokolwiek pewnie byłaby identyczna z moją( też miałam nadzieję na Chris/ Ryan). Do dzieła:p

  20. Floo pisze:

    Dobra przyznaję się nie czytałam na razie komentarzy, bo to osobne opowiadanie XD. No więc komentarz.

    Strasznie podobał mi się sex Ryana i Lennego! Ale mam trochę mieszane uczucia. No nie do końca mi się podoba ze Lenny dobiera się do Ryana siłą, bo jest to niestety siłą. A gdyby go na początku bardziej popieścił, trochę bardziej rozpalił to Ryan może by miał opóźnione reakcje na palce w swoim tyłku, jakby go zajął czymś innym to może by się tak nie opierał. Wciąż wnerwia mnie jego zachowanie „ja chce i tak ma być. Ma być już i po mojemu i nic mnie nie obchodzi czyjeś zdanie, jeśli jest inne niż moje”! Uuuuuuch nie nawadze takich rozkapryszonych bachorów!! Strasznie mnie wkurza. I widzicie! Lenny sam się przyznał że z niego gad jest!! Niech mu Jason wielka jaszczurkę na plecach wytatuuje!!! Zapunktował sobie u mnie tym że Ryanowi było dobrze. No i że mimo wszystko był delikatny i cierpliwy. Może jakby Ryna też nad nim popracował to udało by mu się zrobić z Lennego kochanka który gwałci tylko za przyzwoleniem partnera. Może byłby trochę bardziej delikatny…
    A właśnie dziewczyny, może się złożymy i kupimy mu lubrykant. Skoro już się dobiera do Ryana to niech chociaż robi to bardziej przygotowany.

    No cieszę się że Ryanowi było dobrze, i że przyznał to przynajmniej przed samym sobą. Podobało mi się jak mogli sobie pogadać tak razem, na temat o którym pewnie obaj z nikim nie rozmawiali. Podobała mi się ta leniwa atmosfera po sexie i… OCZYWIŚCIE musieli wszystko zepsuć >.<
    Ryan oczywiście wielka obraza o porównanie z dziewczyną, ale jak mam być szczera też mi się takie porównanie nasunęło na myśl. No i przecież (nie wierze że to robię ale… uch teraz będę bronić Lennego… potem lobotomia żeby zapomnieć) Lenny nie powiedział że Ryan jest dziewczyną, tylko porównał jego zachowanie "chce ale , no przecież ja nie mogę" to krygującej się panienki… Niech się cieszy że go nie nazwał "swoją dziewicą: XD. Swoją drogą Ryan i Seth by sobie mogli pogadać o tym przy herbacie XD. No Ryan naprawdę przesadził trochę z tą obrazą, zresztą co mu z tego przyszło? Tylko Tyle że Lenny znowu był górą… Ale podobało mi się jak potem przyszedł do niego z tą Nutellą i.. chociaż akurat o to w życiu bym tej szumowiny nie podejrzewała… To było takie romantyczne!!

    Po tym rozdziale chyba powoli zaczynam przechodzić do bycia neutralną dla tej poczwary… ale do polubienia lubienia jeszcze daleko!

  21. Katka pisze:

    Tamiya, fiki zawsze mile widziane ;* Leku w postaci NBTS, haha. Słodko, bo zawsze myślałam, że to FDTS jest tą przyjemniejszą, lżejszą odskocznią od tego, co mają Shane i David :) Cieszę się więc, że i oni potrafią zaspokoić :) No w każdym razie super, że Lenny i Ryan wywołują emocje, bo czy są pozytywne, czy negatywne – to plus :)

  22. Tamiya pisze:

    Przejrzałam teraz tak pobieżnie komentarze i poczułam się wyalienowana z deczka, bo mnie jakoś nie ruszył ten ich seks .___. Ale od początku.
    Od tytułu wiedziałam, że znowu będzie LennyxRyan, więc po cichu tylko czekałam, aż przeskoczycie do perypetii innej parki, ale niestety nie doczekałam się… No cóż, przyznam, chociaż niechętnie, że jak Ryan zaczął tą gadkę o bliznach i tym więzieniu, a Lenny tak z nim rozmawiał bez głupich gadek i bez takiego olewania… okej, przyznaję, poczułam nić sympatii do typa, któremu rozdział temu życzyłam natychmiastowego, dożywotniego powrotu do pierdla. Aż sama byłam zła na siebie, że zapałałam do niego odrobiną sympatii, bo ten paring LennyxRyan w ogóle mi nie leży. No ale potem (na całe szczęście) powróciłam do tryby „jak ja nienawidzę Lenny’ego”. Nie, po prostu nie mogę po przecierpieć. Najpierw tak z nim gada, potem siłą przekonuje, że Ryan tak właśnie chce. Robi wszystko, co mu się żywnie podoba i ma w głębokim poważaniu zdanie innych.
    Ale najbardziej mnie uderzyło to, że Ryan się przyznał sam przed sobą, że mu się podoba. To definitywnie zaważyło na tym, że moje marzenie odnośnie RyanxChris może się pójść kochać. Naiwna nie jestem, jestem pewna na 99%, że partnerem Ryana pozostanie Lenny. Będzie to trudna droga (chociaż w porównaniu do Alexa i Jasona to i tak nic), będzie to raczej toksyczny związek, ale cóż… Poczekam parę rozdziałów jeszcze (bo w końcu nadzieja matką głupich!), chociaż i tak nie ma na co liczyć (Ryanowi podoba się ciało Lenny’ego, mimo że niechętnie to przyznawał, to podobało mu się na dole), bo on nawet nie ścierpi patrzenia na Chrisa… Najwyżej jak już będę tak pewnapewna to napiszę fanfica dla własnego zaspokojenia.

    I na Boga, jak już Lenny koniecznie musi rżnąć Ryana to niech kupi gumki, lubrykant i tak dalej, bo jak czytam to aż mi szkoda tyłka Ryana… Do tego jak on posuwał tych wszystkich gości w więzieniu, to może mieć jakiegoś syfa, to niewykluczone przecież…

    Ale, ale… Ja nie wiem czy Chris (po tym jak okazał się małym psychopatą) teraz tak łatwo sobie odpuści, uhuhu. Mam nadzieję, że będzie miał swoje pięć minut.

    Potrzebuję leku w postaci NBTS! Tam przynajmniej nikt nie zrujnuje moich marzeń, bo ani Shane, ani David raczej nie rzucą się na żadnego ze swoich starych kumpli na tym spotkaniu klasowym, o to jestem spokojna, oni się nie będą zdradzać (nie wspominać o żabci!), a ciekawi mnie „odświeżanie” wspomnień XD

  23. Katka pisze:

    Raya, do gumek ja się odniosę, bo to w końcu sprawa Ryana XD Wiesz, kiedy Lenny brał go sobie po raz pierwszy, Ryan ostatnie o czym myślał to powiedzenie mu: „Słuchaj, ale poczekaj, zaraz zaczniesz mnie dalej unieruchamiać i przygwożdżać do podłogi. Weź gumkę najpierw, poczekam”. No więc potem już było troszkę po ptokach :)

  24. raya pisze:

    Shinu> totalnie! :)
    Shiv> może źle odczytałam te „tępe spojrzenie”:) Ale na razie i tak wydaje się, że do top inteligencji nie należy.. kojarzy mi się trochę z Adasiem z AH/IzO ^^
    Mówisz, że ich relacja „będzie gorsza” tzn.potwierdzasz, że go poznają?? :P Czy to przejęzyczenie? :)

    A możesz proszę odnieść się do tych gumek, trochę mnie to niepokoi…:(

    W każdym razie ciężko jest mi sobie wyobrazić Lenny’ego na dole, ale cóż, wszystko może się zdarzyc, więc czekam z niecierpliwością xD

  25. Shinu pisze:

    Shiv >> Byłoby bosko, jakby obaj byli tacy, że „raz na dole, raz na górze”. Umarłabym bym szczęśliwa i zaspokojona xD

  26. Shivunia pisze:

    raya>> eee…”tępe spojrzenia” ? Chodzi ci o ten fragment jak gapił się w sufit? Nie wydaje mi się to wskaźnikiem ograniczenia umysłowego XD
    Reakcja innych postaci na Lennego. Na pewno będzie gorsza niż na doskonałego pana blondiego, nie trudno akurat temu zaprzeczyć. Co do trzeciego punku. Hmmm a po czym wnioskujesz coś takiego? „A Ryan poczułby się przeciez od razu lepiej, gdyby Lenny choc raz zlądował na dole” Seks mieli… dwa razy? Wszystko jeszcze może się wydarzyć ;) Tak samo o Lennym będzie wiadomo więcej w swoim czasie :)

  27. raya pisze:

    CZY RYAN JEST TAK GŁUPI, ŻE ZAPOMNIAL O GUMKACH??? ??Kurde, Lenny przerobił tyle dup w więzieniu, że Ryan naprawdę powinien nalegać chociaż na nie!
    Ekhem… to tyle tytułem wstępu:)

    Cały wątek „opieram się, ale powoli do mnie dochodzi, że mogę też bottomować” oraz wszystkie „gwałcicielskie” zapędy Lenny’ego może i są hot, ale nie wyobrazam sobie pomiedzy nimi zdrowego związku.
    Po pierwsze, wyobraźcie sobie rekacje innych bohaterów i par z FDTS na Lenny’ego :) Po drugie, Lenny od początku ma w dupie, to, czego chce Ryan. Po trzecie, nie sądzę, żeby Lenny mu kiedyś dał, a związek polega na braniu i dawaniu (także w sensie dosłownym:P), zrozumieniu i dowartościowywaniu partnera. A Ryan poczułby się przeciez od razu lepiej, gdyby Lenny choc raz zlądował na dole –> czego, powtarzam, totalnie nie widzę.. :(

    Poza tym, Lenny jest MORDERCĄ!!!!!! Kurde, czy wszyscy juz o tym zapomnieli. Kiedy dowiemy się o nim czegoś więcej…?:)
    I z tego rozdziału znowu wynioslam wrazenie, ze Lenny jest po prostu ograniczony. Te wszystkie „tępe spojrzenia”…

  28. Katka pisze:

    Gazelka, dokładnie tak! :) Ryan strasznie się tego wstydzi, że mu się podoba – na tyle, że nawet przed samym sobą udaje, że jest odwrotnie. A co do tego, że jest homofobem… hmm… no Chrisa faktycznie traktuje nie fajnie, bo bardzo nie lubi tego typu gejów. A rola pasywa jest dla niego zła, jeśli patrzy na to przez pryzmat siebie. Wiesz, on nie uważa Charliego czy tam Matta za kogoś gorszego przez to, że są dole :) Sam po prostu nie chce, bo uważa, że nie pasuje na taką pozycję XD

  29. Gazelka pisze:

    Ten rozdział tak wiele wyjaśnił.
    Ryan to poprostu taki mały, wyłuzdany, kryptobottom XD
    On nigdy się nie pozbędzie Lennego i podświadomie od samego początku chciał żeby ten go przełożył przez kolano i porządnie wymiętosił, tylko sam wstydził się do tego przyznać.
    Bo nie uwierzę, że to do czego doszło w poprzednim rozdziale to był gwałt. Ofiary gwałtów nie zachowują się tak wobec napastników jak Ryan zachowuje się wobec Lennego. On chce ale się wstydzi i w tym caly problem. Ponadto jest na swój sposób homofobem. Widać to w jego nastawieniu do Chrisa i bycia bottomem. Zaskakujace jest, że tak łaskawie traktował swoich partnerów biorąc pod uwagę jak bardzo degradująca jest dla niego wizja bycia pasywem.
    Ale jeśli Ryan mysli, że nie jest zabaweczką to jest w dużym błędzie.
    Ryan nigdy nie pozbędzie się Lenngo, zresztą od samego nie mial takiego zamiaru bo wiedział, że Lenny da mu ‚twardą szkołę’.

  30. Katka pisze:

    Rraarch, „trzeci raz dzisiaj przeczytałam… :D” – to cieszy XD A Lenny jest baaaaaardzo cierpliwy, bo kto inny by wytrzymał tą straszną upartość Ryana… :)

  31. rraarch pisze:

    Oh to było takie seksowne, jak bluznilam na Lenniego po ostatnim rozdziale to teraz……… strasznie się jaram ;) trzeci raz dzisiaj przeczytałam… :D jedyne co mnie razi to brak poślizgu ;P ale gdy zapominam o tym małym szczególe to WOW. hah Zapomniałam już o poprzednim gwałcie na Ryanie :P ta scena podobała mi się o wiele bardziej, tak jak i reakcje Ryana :P :)) mam nadzieje, ze Lenny dalej będzie tak dobrze radził sobie ze swoim współlokatorem :D potrafi go podejsc…. no może przy użyciu małej ilości siły, ale jednak ! :D nie bede się rozwodziła nad tym co wydaje mi się sądzi o tym wszystkim Ryan lub Lenny bo…. :D ta scena była tak gorąca, że to nie pora i miejsce do zastanawiania się nad ich życiem :D

    Strasznie mi się podoba, że Lenny sobie go bierze kiedy chce :)) ;D

  32. Katka pisze:

    Kohaku, „Ale ich rozmowy są zwiastunem jakiegoś lepszego początku i zdrowszych relacji, chociaż czy takie słowo pasuje??” – wszystko się okaże w swoim czasie, hehe :)))

    Shinu, co do Charliego… przyznam, że będzie ciekawie XD

  33. Shinu pisze:

    Haha, zastanawiam się w ogóle jak Charlie zareaguje na to, że Ryan pozwolił się dotknąć po tyłku(i nawet więcej) jakiemuś mordercy, a nie jemu xD Oczywiście w dużo dalekiej przyszłości, kiedy Ryan i Lenny będą szczęśliwą i raczej dziwną parką xD On chyba dostanie zawału xDD O ile w ogóle się dowie xD

  34. kkohaku pisze:

    ha ha bawi mnie ten kontrast w Lennym, taki brutalny i taki czuły w tych pocałunkach, jakby próbował poskromić małego kociaka xD o tak przyłączam się do komentarzy, że było gorąco. Jednak mam nadzieje, że z czasem Rayan się przekona do seksu z Lennym, bo może lubię dręczenie bohaterów ale ..bez przesady ;D w końcu może to Ryanowi na psychikę wleźć xD Ale ich rozmowy są zwiastunem jakiegoś lepszego początku i zdrowszych relacji, chociaż czy takie słowo pasuje?? xD chyba nie, a raczej zdrowych inaczej ;)

  35. Katka pisze:

    Floo, hahaha, jak jesteś w pracy to kontroluj się XD Super, że tak Ci się spodobał seks! Widzę, że Alex i Jason mają konkurencję XD

    Elis, tak, bardzo dobrze odbierasz Ryana :) Za Lennego nie mogę nic powiedzieć, bo nie jest mój XD No i wszystko wyjdzie w praniu. Ale to „siedzi mu jeszcze w głowie, że bycie pasywem to coś gorszego i on taki nie jest.” – to jest główny problem Ryana, dlatego tak walczy.

    Fanta, czyli rozumiem, że się podobało XD

  36. Elis pisze:

    Próbuję ochłonąć. To było hot. Ja wiem, że Lenny znów zaczął wszystko na siłę, ale treser z niego dobry. Tylko niech pomyśli o nawilżeniu. :)
    Ryan najpierw „nie” a później już „tak, tak, tak” tylko, że siedzi mu jeszcze w głowie, że bycie pasywem to coś gorszego i on taki nie jest. Ale podoba mu się. Mam wrażenie, że on gdzieś podświadomie sam się poddaje. Niby walczy, ale jego ciało i tak ulega, bo chce tego.
    Podobała mi się ta ich walka. Obaj są gorącymi facetami i w przyszłości, jak wszystko będzie dobrowolnie to będzie jeszcze bardziej gorąco. Już ich sobie wyobrażam. I mam nadzieję, że Lenny też wyląduje pod Ryan’em.
    Lenny jest mimo tej całej otoczki bardzo wyrozumiały i byłby delikatny dla czarnowłosego. Zastanawia mnie on i to bardzo, a szczególnie to czego chce od Ryana, tylko go pieprzyć? Przecież z początku nie wiedział, że chłopak jest gejem. Co się kryje za tym wszystkim? Czy w grę wchodzą uczucia? Mam masę pytań co do niego, ale z czasem z pewnością będę poznawać odpowiedzi.
    Wiem tylko jedno, że na ich seks mówię wielkie TAK.
    Ich rozmowa też mi się bardzo podobała, a później poszli razem spać. Mrrrrr.

    Shinu napisała: „Swoją drogą, uwielbiam kiedy aktyw zmienia się na pasywa, to taaakie słodkie <3'" Zgadzam się z tym. :)

  37. Floo pisze:

    IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII!! Kocham was za ten odcinek FDTS :**!!! No na gacie Zeusa to było po prostu… booooooooskie!! Nie stałam się fanką Lennego ale mimo wszystko chłopak zarobił u mnie plusa. Poważniej skomentuje później bo na razie jaram się ich sexem i…. nie wiem czy podoba mi się że był, genialniejszy od sexu moich ulubieńców pod prysznicem… poważna sprawa muszę to przemyśleć!

    Ach, och muszę się uspokoić ochłonąć… i pamiętać że jestem w pracy XD. Jeszcze skomentuje… pewnie z kilka razy po kawałku ale na pewno skomentuję xD

  38. Shivunia pisze:

    alikos3>> hihihi ciesze się że już jest troszkę lepiej :) A gumki? hahaha, przepraszam ale przemknęła mi przez głowę mega głupia myśl, ze gumek nie było bo kasa na piwo poszła ;p
    Yuriko>>”Czy Len nie moze nosic zelu w kieszeni skoro wie jak bedzie?” Czy wie że tak będzie? Hmmm nie zapisuje sobie w kalendarzyku że „dziś przelece Ryana o 20:45”. Nie planuje tego. A poza tym Ryan nie dałby mu czasu za dużo na otwarcie takowego. A w ogóle to awwww suuuper że tak ich odbierasz. Kilka rzeczy się bardzo zgadza, a kilka… w ogóle XD Ale genialnie się mi czytało twój komentarz. Z MEGA wielkim uśmiechem. „w ogole Len wydaje sie strasznie Ryanem jarac > hahahaha LOL jakie porównanie kurcze. Chyba mogę podziękować ;p
    Shinu >> Co do pierwszego pytania -> Może. ” Nie zdziwiła bym sie gdyby pochodził z jakiegoś dobrego domu, w którym był rozpieszczany” jak Chris? I nie wiem czy jest dziecinny. Może. Nigdy nie wpadłam na to. Może po prostu nie chce być za dorosły. Hipokryta? TAK! A do tego bezczelny. „a Lenny zamiast spokojnie i wyrozumiale mu to wyperswadować” Hahahahaha. Wybacz. Oni i tak za dużo gadają a… wyperswadowanie Ryanowi czegoś na spokojnie kiedy ten się uprze…. hmmmm To było by… ciekawe XD
    Miyak>> Nutella omg czekoladowe oczko XDDDDD nie, teraz będę miała złe skojarzenia z nutellą i odbytem XD I ciekawe skąd by miał szampon w salonie? „Chociaż może to i lepiej?” Mooooże ;>

    Dzięki za komentarze :*

  39. Yuriko-chan pisze:

    Jezu na szamponie albo mydle? probowalas kiedys takie rzeczy sobie w tylek zaaplikowac? to boli!!

  40. Miyak pisze:

    Niech Lenny kupi sobie żel skoro chce sie dobierać do tyłka Ryana :)

    Albo niech to zrobią na masełku. Albo nutelli. Albo szamponie, kremie, czymkolwiek. Biedny Ryan chyba zostaje zmuszony do odkrycia swojego drugiego ja. Chociaż może to i lepiej?

  41. Shinu pisze:

    Przez cały czas kiedy zbliżało się już do seksu i podczas seksu zastanawiało mnie tylko jedno: Czy oni kiedykolwiek użyją lubrykantu? xD

    Po za tym, nie mam zbyt wiele do dodania. Uważam, że Lenny to doskonały poskramiacz dziki bestii albo inaczej – idealny treser. Ot co, nie minęło wiele czasu, a Ryan już mu daje bez żadnych ale(dobra, „ale” było dużo, ale Ryan coś tak strasznie szybko się poddawał jakoś), bądź dopiero, w krótkim czasie, będzie mu dawał.
    Co nie zmienia faktu, że metody Lenny’ego są dość… mało delikatne. On jest strasznie, ale to strasznie dziecinny! Cały czas powtarza „jak ja chce to tak ma być, a jesli się nie zgadzasz, to będzie na siłę”. Nie zdziwiła bym sie gdyby pochodził z jakiegoś dobrego domu, w którym był rozpieszczany(choć wątpię). Straszny tez z niego hipokryta – najpierw mówi do Ryana, zeby ten się jakoś dostosował, czyli, że ma być na dole, bo Lenny tak chce, a on sam co? Nie może iść na jakiś kompromis? Jak na samym początku rozdziału tak nawet fajnie ze sobą gadali to aż miło się zrobiło… Ryan jasno i wyraźnie powiedział, że nie chce być na dole, a Lenny zamiast spokojnie i wyrozumiale mu to wyperswadować, to go po prostu bierze jak se chce. Aaaj, nie mogę z nim. Miałby Ryana całego dla siebie gdyby trochę bardziej pomyslał, ale cóż… nie da sie na to nic poradzić.

    Swoją drogą, uwielbiam kiedy aktyw zmienia sie na pasywa, to taaakie słodkie <3

    I ja się pytam, gdzie jest Chris?! xD

  42. fanta pisze:

    o boże… brak słów… zaraz się posikam w podekscytowania w majty jak fanka tłajlajtu na widok edłorda kólena : D

  43. Yuriko-chan pisze:

    FUCK FUUUUUCK THAT WAS SO FUCKIN’ HOOOT! THE HOTTEST!!

    To bylo goretsze niz seks Alexa i Jasona pod prysznicem!!! ;D Ta walka o dominacje, te wulgaryzmy, to zaprzeczenie! te dwa ciasteczka! ahh ahh ale sie zajarałam! Tylko dalej nie moge ogarnac braku nawilzenia. Czy Len nie moze nosic zelu w kieszeni skoro wie jak bedzie? Jeez. ja naprawde sobie tego nie wyobrazam w realu bez poslizgu…

    Ale wracajac do lepszej cześci ;D podobalo mi sie, ze sobie rozmawiali i doszlam do wniosku ze Ryan o pierdlu z nikim nie chcial i nie rozmawial. Z nim mogl… wydaja sie przez to blizej. Sam Lenny mimo swojej upartosci wydaje sie naprawde cierppliwy i wyrozumialy, podoba mi sie to. Szczegolnie urzeklo mnie calowanie w powieki…… awwww <3 podobalo mi sie tez ze zostal z nim mimo wszystko. Jest bezczelny i go nie slucha ale mimo wszystko mam wrazenie ze inwestuje w niego jak w przyszlego stalego kochanka, jakby moze bierze go na serio?

    Mam w glowie jaki Ryan jest przytulasny i ze Lenny do tej pory nie bardzo mu to zapewnil:PP mysle sobie o Lennym na dole, ta scena tez bylaby hot ;D ta scena w ogole byla jakas taka cieplejsza od poprzedniej, mimo aresji bylo mnostwo calowania ;D lenny jest tak samo goracy jak Ryan. Nie moge sie doczekac az Charlie sie dowie ze Ryan stracil analna cnote xDDDDDD hahahaha i tylko taki wyrzut: mnie nie dales!!!!! xDDD slodkie bylo wspolne jedzenie nutelli i to ze poszli spac razem :) w ogole Len wydaje sie strasznie Ryanem jarac <333 on po prostu za nim szaleje ;P jeszcze tylko sam nie wie jak bardzo :D

    Nie chce mi sie czekac do soboty na nowy rozdzial xD ten byl super ;D

  44. alikos3 pisze:

    Nie wiem jak mam skomentować. Pierwsza myśl to: a gdzie miał gumke? Co jak go jakimś syfilisem zarazi? Było hot, muszę to uczciwie przyznać( jednak bez doki doki)Ten paring do mnie nie przemawia jakoś, może się to zmieni jak się jakieś uczucia pojawią, a nie tylko takie ostre bzykanie.( o którym się miło czyta , ale to tylko ruchanie). Czekam na rozwój sytuacji:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s