Fire Dragon Tattoo Studio – 66 – Niespodzianka

Żółte mini zatrzymało się przed domem, a Chris wysiadł z niego i sięgnął po wielkie torby z zakupami z tylnego siedzenia. Uch, ciężkie. Chyba powinien bardziej przykładać się do treningów.
Długo zajęło mu zrobienie zakupów. Domyślał się, że koty już były głodne. Ale i tak dzień wydawał się udany. Dorwał przecież Ryana, dał mu jedzenie i dostał za to buziaka. Był cały w skowronkach, kiedy szedł w stronę domu, lecz jak na złość, kiedy miał w rękach wielkie reklamówki, z jego torebki rozległa się wesoła melodyjka.
— Nie teraaaz, mamo! — zajęczał, nieporadnie siłując się z drzwiami.
W końcu mu się udało i przemaszerował z reklamówkami do kuchni przy akompaniamencie piosenki Britney Spears, którą miał ustawioną jako dzwonek. Jego mama bardzo ją lubiła. On w sumie też.
Dwie kotki od razu do niego podbiegły, miaucząc przeciągle i robiąc dodatkowy szum. Komórka wciąż natarczywie dzwoniła.
Chłopak odstawił torby z zakupami, poprawił włosy za ucho i wyjął z torebki komórkę.
— No cześć, mamusiu.
— Christian! — Usłyszał kobiecy głos. — No co tak długo nie odbierasz, aniołku?
— Bo zakupy niosłem do kuchni, mamusia — jęknął przeciągle. — A ty dzwonisz i dzwonisz. Oddzwoniłbym.
— Byłam ciekawa, co z tym twoim kochasiem — odparła kobieta, zupełnie ignorując jego wypowiedź.
Chłopak podążył po aparat, który zostawił w samochodzie.
— On jeszcze nie jest moim kochasiem. I mówi się „kochankiem”. Kochaś to tak niemiło — skarcił ją.
— Oj, no, powiedz mi lepiej, czy wziął potrawkę! Skusił się? Powiedz, że tak.
Chłopak zaśmiał się radośnie. Przy telefonie pobrzękiwały kolorowe zawieszki, kiedy schylał się na tylne siedzenie swojego samochodu.
— No twojej potrawki by nie wziął? Oczywiście, że wziął. Ale lepiej słuchaj, co wyłudziłem za niego.
— Mów!
Chris zapiszczał, zabierając czarną torbę i wracając do mieszkania.
— Buziaka! — zaświergotał radośnie.
— Och! Mówiłam ci, że w końcu zacznie się łamać. Niedługo wskoczycie razem do łóżka, mówię ci. Nie będzie mógł ci się oprzeć.
Chłopak zachichotał, zsuwając buty i idąc do sypialni z torbą zabraną z samochodu.
— Nawet, mamuś, nie wiesz, jakbym chciał. W końcu miałbym takiego fajnego prawdziwego faceta… — Rozmarzył się, rzucając się na łóżko. Pościel w muffinki była cudownie mięciutka.
Koty od razu pobiegły za nim, miaucząc o uwagę i jedzenie, a kobieta odparła do telefonu:
— Wreszcie byś miał kogoś, kto by się tobą zajął. A nie tak sam siedzisz w domu. Ale opowiadaj, opowiadaj! Jest duży i silny?
Chris wyciągnął się na łóżku, biorąc jedną z kotek na brzuch i głaszcząc ją.
— Tak, wiesz, te jego ręce są takie silne i duże. No i może nie jest ode mnie wyższy, ale tak czuć od niego facetem, jak wychodzi z tej siłowni…
— To tresuj go tam tymi kanapeczkami. Zobaczysz, że w końcu się od ciebie uzależni!
— Tak myślisz, mamusia? — jęknął chłopak. — Bo wiesz… Ja tak bardzo chcę…
— Nie dziwię się, aniołku. Musisz mi pokazać jego zdjęcia. Muszę zobaczyć, czy naprawdę na ciebie zasługuje.
Chłopak zepchnął kotkę ze swojego brzucha i poderwał się do torby, którą przyniósł. Wygrzebał z niej dużą lustrzankę Canona z teleobiektywem. Włączył, aby obejrzeć zdjęcia, które dziś zrobił Ryanowi, kiedy wychodził z siłowni. Oparł sobie obiektyw o chude kolana.
— Wyślę ci, mamuś. Zobaczysz, jaki jest słodki. A i możesz mi w ogóle przelać jeszcze troszkę pieniędzy na konto? Bo muszę iść do kosmetyczki.
— Przeleję, jak potrzebujesz. I koniecznie mi te zdjęcia pokaż!
— Wyślę zaraz, mamuś, właśnie je przeglądam. Włączę laptopa, to ci prześlę. — Westchnął, oglądając kolejne, niemal identyczne jak poprzednie zdjęcie Ryana. Chłopak akurat wychodził z siłowni i szedł przez parking. Chris potwornie żałował, że nie zrobił mu więcej zdjęć, ale musiał go złapać i dać mu jedzenie od mamusi.
— No, to ja czekam niecierpliwie — odparła podekscytowana kobieta, a Chris słyszał jakieś krzątanie się. Najwyraźniej robiła coś w kuchni.
Zamruczał potakująco do telefonu, przyciskając do swoich pomalowanych ust wyświetlacz aparatu.
— Muszę go zdobyć, mamuś, naprawdę. Za wszelką cenę. — Westchnął. Aż cały drżał na myśl, co by z nim zrobił, jakby mógł. Oddałby mu się na każdy z możliwych sposobów. Ale Ryan nie chciał go po dobroci. Powoli zaczynało go to irytować, ale obiecał przecież, że będzie już grzeczny. No i nie miał pomysłu, jak miałby znowu go zwabić do siebie do mieszkania.
— Widzę, że ci bardzo zależy. Nie przesadzaj jednak, bo sobie kłopotów narobisz. Ale walcz o swoje. — Chris mógł sobie wyobrazić, jak jego mama się uśmiecha.
— Tak wiem, mamo — jęknął, odkładając aparat. — Ale ostatnio byłem grzeczny, jak mi radziłaś. I co? I wyszedł. A miałem go już u siebie w domu! — Stęknął, wstając, aby w końcu nakarmić koty. — Zresztą, nawet dziś się pytał, czy go śledzę. Oczywiście dla żartu odparłem, że tak. — Zaśmiał się swoim cieniutkim głosikiem, idąc do kuchni i oglądając zadbane paznokcie.
— Musisz być bardziej cierpliwy. Nie da się wszystkiego od razu.
— Ale, mamusiu, no, ja chcę! — Tupnął nogą, zaciskając dłoń w pięść. — Dlaczego mam być cierpliwy, jak ja chcę?!
— Christian — powiedziała kobieta poważniej. — Weź się uspokój, dziecko, bo jak ci nerwy puszczą, to twój rycerz ci ucieknie, zanim się obejrzysz.
Chris odetchnął kilka razy, ale w końcu się uspokoił.
— No, to teraz jeszcze muszę sobie maseczkę zrobić — mruknął. — Bo jeszcze zobaczy, że mi się zmarszczki przez niego robią — poskarżył się.
— Już nie marudź, jesteś młody i śliczny. W końcu to doceni. I czekam na to zdjęcie!
Chłopak wydął usta i z ciężkim sercem wyjął konserwy dla kotów.
— Tak, wiem, mamusiu. Jeśli nie doceni mojej i twojej kuchni, to zmieniamy plany i robimy po mojemu, a nie twojemu — jęknął. — I kończę, bo tak z telefonem to se tipsy połamię, otwierając te puszki dla tych kotów.
— No dobrze, dobrze. I zdawaj mi raporty, bo wiesz, jak mnie zżera ciekawość.
— Tak, mamusiu, zaraz ci wyślę zdjęcia — zapewnił i rozłączył się już bez słowa pożegnania.
Miał nadzieję, że mama prześle mu pieniądze. Miał przecież tyle wydatków, a do tego przez tę siłownię, na którą się zapisał, żeby oglądać sobie Ryana, tak okropnie się pocił i męczył. Do tego ciuchy po tym, jak raz je założył, tak koszmarnie śmierdziały, że musiał oddawać je do pralni, bo w domu nie mógł ich doprać. Ale nie mógł narzekać. Ryan musiał na niego patrzeć, kiedy wykonywał ćwiczenia.
Koty wciąż ocierały mu się o łydki, dopraszając się jedzenia, więc wreszcie zwrócił na nie uwagę i wrzucił im jedzenie do różowych miseczek. Zwierzęta zajęły się jedzeniem, a on wrócił do sypialni, aby wysłać mamie zdjęcia swojego obiektu westchnień.

***

Jason siedział na ławce na przystanku i leniwie palił szluga. Zmrużył oczy i zerknął na jezdnię. Gdzie ten pieprzony autobus? Musiał wreszcie kupić motor, ale wciąż brakowało mu kasy.
Psyknął między zębami i zgasił peta podeszwą. Nie, żeby mu się spieszyło, ale był niemal pewien, że znowu to on będzie otwierał studio, nawet jeśli się spóźni. Charlie pewnie musiał zaliczyć jeszcze poranny numerek z Rushem.
Autobus na szczęście nie spóźnił się dużo, bo zanim tatuażysta zdążył sięgnąć po kolejnego papierosa, pojazd zatrzymał się na przystanku. Wsiadł i przeszedł w tył.
Podróż minęłaby mu tak jak zwykle, na gapieniu się przez szybę, gdyby na kolejnym przystanku do środka nie wsiadł Ryan. Miał na sobie zapinaną bluzę, bo jednak styczniowy poranek był dość chłodny. Do tego plecak przewieszony przez ramię.
Chłopak stanął przy drzwiach, ale po chwili dostrzegł Jasona i ruszył w jego stronę z lekkim uśmiechem. Tatuażysta zobaczył go, kiedy ten usiadł obok niego.
— Hej, do pracy? — zagadał Ryan. Miał mocno podkrążone oczy.
Jason skinął głową.
— Ty też?
— Niestety, chociaż dzisiaj ciężarki i inne sprzęty to ostatnie, o czym myślę. — Ryan uśmiechnął się krzywo.
Mężczyzna spojrzał na niego czujniej, wyjmując gumę do żucia z kieszeni. W autobusie czasami była koniecznością. Wyciągnął ją w stronę chłopaka, kiedy sam wziął.
— A to czemu? Nie wyglądasz na wyspanego.
— Dziękuję. — Ryan chętnie przyjął gumę, odpakował i wsadził go ust. — Hm… A nie wyglądam na wyspanego może dlatego, że nie miałem przyjemności dzisiaj zaznać snu.
Jason spojrzał na niego tylko pytająco, żując swoją gumę.
— Bezsennością to nazywają, Jay, jeśli nie rozumiesz. Ale powiedz mi, czemu jeździsz autobusem? Nie możesz przyjechać tym ślicznym Bentleyem? — Zmienił temat.
— Bentleyem…? Nie mam przecież samochodu — mruknął obronnie Jason.
— W takim razie ma go twój facet.
— Tego też nie mam — odmruknął od razu. Niby już kojarzył, do czego może dążyć Ryan, ale nie miał zamiaru się wydać. Uparcie grał głupiego. Było to co prawda straszną porażką, ale nie wiedział, co innego miał zrobić. Ale skąd on wie o Bentleyu?
Ryan patrzył na niego chwilę, po czym skinął głową.
— Rozumiem, że to tajemnica.
Jason przewrócił oczami, a jego spojrzenie stało się chłodniejsze.
— W ogóle, co cię natchnęło, żeby wypytywać mnie o faceta, z którym sypiam? I gdzie widziałeś mnie w Bentleyu? — mruknął, obiecując sobie, że zamorduje Ryana, jeśli ten nie będzie współpracował.
— Pewnej uroczej nocy, kiedy miałem okazję spać w Mustangu z kumplem twojej przyjaciółki. Powinieneś był powiedzieć kierowcy, żeby przygasił światła, jeśli miała to być potajemna schadzka. Obudziły mnie i się wydało.
Jason warknął coś po nosem i na chwilę odwrócił wzrok do widoków za oknem. Jeszcze kilka przystanków.
— Impreza u ciebie — warknął. — Że też musiałeś się pieprzyć… Właśnie, z kim się pieprzyłeś?
— Z Mattem, bardzo uroczy chłopak.
— Ta… Zapewne. Do tego Mike byłby dumny, że robiliście to w jego samochodzie — dodał, starając się choć odrobinę wyjść ze stratnej pozycji.
— Nie miał dużo argumentów, kiedy zastał nas rano w swoim samochodzie, bo sam zajął moje łóżko. — Ryan uśmiechnął się, zerkając przez okno. Musiał zaraz wysiąść. — Ale co do samochodów… Co to za szofera sobie znalazłeś?
Jason westchnął ciężko, widząc, że nie odpuści.
— Takiego, o którym lepiej, żeby nikt nie wiedział. I nie, nie pytaj innych, proszę cię.
— Służę. Chociaż chętnie zobaczyłbym choć jego zdjęcie, żeby ocenić, jaki masz gust — odparł Ryan, za bardzo zaspany, żeby bawić się w jakiejś utarczki słowne.
Jason uśmiechnął się krzywo. Nie był pewien, czy Alex naprawdę był stricte w jego guście. To samo wyszło. Do tego go zafascynował.
— Nie mam jego zdjęcia. Chociaż tu akurat nie chodziło o wygląd najbardziej.
— To zgrabna aluzja, że nie jest śliczny, czy naprawdę poleciałeś na charakter?
Jason psyknął między zębami, zastanawiając się, jak to ująć.
— Myślisz, że Charlie poleciał na wygląd?
— Księcia? W pierwszym odruchu na pewno, chociaż coś mi mówi, że ten przelukrowany uśmiech i romantyzm jak z francuskich romansów też mógł odegrać swoją rolę. — Ryan odpowiedział krzywym uśmiechem.
— W takim razie w pierwszym odruchu zgodziłem się na numerek przez wygląd, a potem już poszło zafascynowanie.
— Gratuluję, Jay. Tylko czemu się z tym kryjesz, skoro taki ciekawy z niego facet?
— Bo się ukrywa. Taki wiesz… krypto — prychnął. Widać było, że jemu też jakoś specjalnie to nie pasowało.
— Czyli pieprzenie się i spotkania w zamkniętej przestrzeni, żeby przypadkiem nikt nie zobaczył? Niezbyt ciekawa wizja. Ale każdego krypto można wyzwolić.
— Liczę na to — mruknął, zgaszony. — Ale naprawdę, nie dopytuj nikogo, bo może być nieciekawie.
— Nie będę, skoro tak ładnie prosisz. Chociaż mógłbyś mi go kiedyś pokazać — odpowiedział Ryan i kiedy autobus zatrzymał się na kolejnym przystanku, wstał, tłumiąc ziewnięcie. — Spadam do roboty, na razie.
— No, na razie. Nie uśnij na stojąco — dodał Jason już przyjaźniej.
Ryan mrugnął do niego na pożegnanie i wysiadł, a autobus ruszył dalej. Jason jeszcze popatrzył za nim i westchnął ciężko. Ryan widział samochód Alexa. Pięknie. Liczył, że dotrzyma słowa i nie będzie dociekał.
Kilka minut później wysiadł z autobusu i podążył w stronę studia. Jak się spodziewał, był pierwszy. Otworzył je więc, włączył głośniki, zrobił kawę i zdążył jeszcze z pół godziny posiedzieć za kontuarem, przeglądając notes oraz bazgrząc po nim, zanim do studia przyjechał Charlie, a kwadrans później Kate.
Przywitał się z nimi bez szczególnych czułości, czyli jak zwykle. Kate miała za chwilę klienta, więc poszła do siebie, by się przygotować. Charlie tymczasem sięgnął po segregator z ich wzorami i usiadłszy za kontuarem obok starszego tatuażysty, zaczął wstawiać tam swoje nowo stworzone szkice.
Jason spojrzał mu przez ramię.
— Widzę, że ostatnio bardzo twórczo.
— Taa, miałem dzisiaj jeszcze dorysować i dopiero przynieść, ale muszę deskę dla Ryana wreszcie ozdobić — prychnął Charlie i spojrzał na Jasona. — Ale co o nich myślisz?
Mężczyzna wyciągnął mu z dłoni kilka szkiców i obejrzał je.
— No, nieźle. Lepsze są. Ten jest niezły. — Pokazał mu koncepcję z ćmą przypalającą skrzydło nad świeczką. Nie była typowo realistyczna, ale miała swój styl.
— Zainspirowane robalem latającym po pokoju.
— Fajne — przyznał, przeglądając do końca i oddając mu wszystkie, żeby włożył do segregatora.
— Dzięki. — Chłopak uśmiechnął się. Zawsze bardzo cenił jego opinię. Już kiedy pracowali razem… Ba! Zanim jeszcze poznał Jasona, a już widział jego portfolio dzięki szefowi, był nim zafascynowany.
Powkładał wszystko do segregatora i poszedł do półki obok kanapy, gdzie czekający klienci mogli je pooglądać.
Po kilku minutach spokoju przyszedł klient Kate, a zaraz za nim do studia wpadł Mike. Przywitał się z każdym.
— Pójdę sobie jeszcze po kawę, moment — obwieścił i zniknął na moment na zapleczu.
— No, wreszcie nas zaszczycił obecnością. — Charlie zaśmiał się. Właśnie skończył rozmowę telefoniczną z klientem, siedząc za kontuarem obok Jasona.
— Mhm — mruknął tylko manager z zaplecza i po chwili wrócił do nich do holu. — Dawno nie byłem, ale dziś chcę coś posprawdzać — dodał i kiedy napił się łyka gorącej kawy, schylił się za kontuar, by wyciągnąć segregator z dokumentami, rachunkami i całą papierową zbieraniną, nad którą sprawował pieczę. Ruszył z tym do czerwonej kanapy.
— Mm, musisz czuwać nad nami.
— Taką mam pracę — stwierdził Mike, wertując kartki. — No, ale co u was? — spytał chyba bardziej pro forma, bo wzrok miał skupiony na tym, co czytał.
— Wyprowadziliśmy się z Rushem na jego prywatną wyspę i nadzy młodzieńcy sprzątają naszą willę, gotują i nas wachlują, podczas kiedy my siedzimy przy basenie i się opalamy — odparł luźno Charlie, żeby sprawdzić, czy słucha.
— Szkoda, że nie nagie kobiety, to bym was odwiedził — mruknął Mike, nie odrywając wzroku od swojego zajęcia.
Jason zarechotał. Mike był cwańszy, niż wyglądał. Charlie za to prychnął pod nosem z rozbawieniem. W końcu rozszerzył oczy, przypominając sobie coś i rzucił głośno:
— Ej, w ogóle słuchajcie, jakie jaja!
Mike spojrzał na niego na krótko, ale dał tym znak, że słucha. Jason też udał zainteresowanie.
— Byłem w sobotę u Ryana, żeby wziąć od niego deskę i się okazało, że u niego morderca pomieszkuje.
Mike wyglądał na sceptycznego co do tego, co mówił jego kumpel. Jason za to zmrużył oczy, przypominając sobie Ryana z dzisiejszego poranka.
— Morderca?
— Taki Mulat w dredach. Ryan mówił, że jest „niechcianym gościem” — mruknął Charlie, zaczynając się automatycznie bawić breloczkiem. — Ale nie powiedział mi więcej.
— Cały Ryan — skomentował Mike. — Zadzwonię do niego dziś i się dowiem, co i jak.
— Taa, bylebyś coś z niego wyciągnął…
— To się jeszcze zobaczy. Ale pogadam z nim. A ty w ogóle pytałeś się coś? Może coś wspominał, że… trzeba zainterweniować?
Charlie zaśmiał się dość gorzko.
— Jakby mu ten facet spluwę do czoła przyłożył, to by nie powiedział. Mówiłem mu, żeby na policję zadzwonił, jakby coś się działo, to powiedział, że sobie daruje. Ale temu gościowi dobrze z oczu nie patrzyło… Ryan taki spięty siedział jakiś.
Jason słuchał ich, zastanawiając się, czy powinien jeszcze dolewać oliwy do ognia. Charlie w widoczny sposób panikował, ale w sumie po tym, jak zobaczył dziś Ryana, też trochę martwiła go jego wiadomość.
— A Ryan miał kiedyś problemy z bezsennością? — wypalił w końcu.
Mike i Charlie spojrzeli na Jasona głupio.
— Charlie? — rzucił pytająco Mike do kumpla. Jakoś nie przypominał sobie tego.
— Ee… Nie wiem, wcześniej nigdy nie miał — mruknął młodszy chłopak. — No, ale jak teraz nie wiem. A co?
— A bo spotkałem go w autobusie. Wyglądał na niewyspanego — wyjaśnił Jason.
Charlie wydął wargi, ciekaw, czy rzeczywiście była to wina tego całego Lenny’ego.
— Wypytaj go porządnie — mruknął do Mike’a, a ten pokiwał głową.
— Tak zrobię — zaznaczył, sam zaniepokojony. Nie liczył jednak na dużo informacji.
Charlie przytaknął, chowając breloczek do kieszeni. Jakoś od razu przeszło mu po głowie, że ten morderca mógłby wpakować w coś Ryana, a ten znowu poszedłby siedzieć. Nie wiedział, jakby to zniósł i Ryan, i on sam.
Dosłownie minutę później z pracowni Kate wyszedł klient, a dziewczyna podeszła do kasy, przepychając się obok Jasona, żeby schować pieniądze.
— Byliście kiedyś na jakimś konwencie tatuaży? — spytała podstępnie, patrząc na nich zmrużonymi, podkreślonymi ciemnym tuszem oczami i napiła się resztek zimnej kawy z kontuaru. Chyba Jasona.
Ten spojrzał najpierw na swoją kawę, a potem na Kate.
— Raz się zdarzyło, a co?
— Nooo… Bo jak chcemy się rozkręcić, to musimy się na takich pojawiać. Wiecie, reklama, telewizja, masa ludzi — mówiła, wyraźnie podjarana. — A tak się składa, że wyczaiłam jeden naprawdę duży konwent w Miami za dwa tygodnie.
Mike był tym wyraźnie zaciekawiony. Reklama – to do niego przemawiało. Nie był tylko pewien, czy przypadkiem „za dwa tygodnie” nie oznaczało, że było za późno na zapisy.
— To dobry pomysł. A ile takie coś trwa?
— No wiesz, całość cztery dni i organizowane jest w wielkiej hali na obrzeżach Miami. Z tego, co czytałam, zapowiedziała się już masa studiów. Jak chcemy wziąć udział, to trzeba na stronie tego konwentu się zapisać. Wiesz, żebyśmy mieli tam swój kąt. Bym baner taki super zrobiła… — rozmarzyła się.
Charlie aż się na nią zapatrzył. Nigdy nie był na takim konwencie.
— Według mnie to fajny pomysł. — Jason spojrzał na Charliego. — Zobaczyłbyś, jak naprawdę dobrzy tatuażyści to robią.
— No wiesz, ja też amatorem nie jestem — burknął chłopak, ale i tak czaił mu się na ustach uśmiech. Zobaczyć sztukę w masowym wydaniu! — To jedziemy, nie? Trzeba będzie sprzęt zabrać i wizytówki. Ale zajebiście.
Dumna z siebie Kate wyszczerzyła się. Ten entuzjazm i ją uskrzydlał.
— No, ale będzie zabawa! To nas zapisuję, tak? — upewniła się, a cała trójka przytaknęła.
— Trzeba będzie tylko salon na kilka dni zamknąć, ale nic chyba nie powinno się stać — wspomniał Mike, jak zwykle pamiętając o szczegółach.
— Ciekawe, czy od Em też jadą — zainteresował się Jason. W sumie, jakby tam już byli, mógłby w końcu jej dokopać i udowodnić, że uczeń już przerósł mistrza.
— A nie wiem, nie czytałam nazw studiów — odparła Kate. — Ale podeślę ci adres strony, to se zobaczysz.
— Zadzwonię do niej po prostu — stwierdził Jason, po czym poklepał Charliego po plecach. — Masz czas, aby dopracować swoje najlepsze wzory.
Charlie już wiedział, że musiał szybko skończyć deskę dla Ryana, żeby się nimi zająć.
— No, będzie można zabrać je wszystkie ze sobą. A ty kiedy byłeś na takim konwencie? — spytał Jasona.
— Dawno. Jak kończyłem pracować u Em.
— Fajnie — mruknął Charlie, ale zanim zdążył dodać coś jeszcze, do studia weszła nastoletnia dziewczyna w krótkiej, czarnej spódniczce i fioletowej bluzeczce ukazującej duży dekolt. Była dość mocno umalowana.
Uśmiechnęła się do Jasona, rzucając całej reszcie „cześć”. Klientka. Charliemu uśmiech trochę spłynął z twarzy. Chciał wypytać Jasona, jak było na tamtym konwencie i czy ma stamtąd jakiś tatuaż. Niedane jednak mu to było w tej chwili, bo starszy tatuażysta skinął na dziewczynę na powitanie.
— Chodź, będziemy to kończyć — rzucił do niej, kierując się do swojej części studia.
Charlie odprowadził ich wzrokiem i ponownie zwrócił się do Kate, wypytując ją o szczegóły. Mike w tym czasie zakopał się w papierach, więc zostawili go w spokoju i tylko rozentuzjazmowani zaczęli kombinować, jak mógłby wyglądać ich baner, jakie wzory jeszcze dorobić i czy fajnie by było zrobić sobie tatuaż na takim wydarzeniu.

***

— To zamkniecie? — zapytał Mike, przewieszając przez ramię torbę z papierami ze studia, które musiał zabrać ze sobą.
Jason już chował szkice, żeby wyjść z chłopakiem, a Kate musiała jeszcze posiedzieć za kontuarem, żeby ktoś pilnował, bo Charlie kończył klienta.
— Spoko, spoko, spadajcie! — Pomachała im, a Mike skinął głową i wyszedł za Jasonem w kierunku swojego pomarańczowego Mustanga stojącego na parkingu przed studiem.
Kiedy Jason już miał ruszyć w swoją stronę, Mike zatrzymał go.
— Chodź, podwiozę cię, nie spieszy mi się.
Jason chwilę się wahał, ale w końcu podszedł do samochodu kumpla od strony pasażera.
— Dzięki.
Mike zasiadł za kierownicą i ruszył, uchylając przy okazji okno.
— Do domu? — upewnił się.
Jason zapiął pasy, zauważając, że nauczył go tego Alex. Przewrócił oczami do tej myśli.
— Ta, bo niby gdzie indziej? — mruknął, odchylając się na fotelu.
Mike zerknął na niego krótko, ale przyzwyczajony był już do tego jego mrukliwego charakteru.
— Do mnie, wypełniać razem druczki? — prychnął, a Jason spojrzał na niego kątem oka.
— Mmm… zapraszasz mnie. Romantycznie — zakpił z wrednym uśmiechem.
— Jak gardzisz, to nie muszę zapraszać.
— Gardzę? Kiedy ostatnio odmówiłem?
— Hm… Nie pamiętam.
— No właśnie — odparł Jason z miną zwycięzcy. — Ale, ale. Lepiej mi powiedz, jak ci się tam układa z Marg? Bo to, że Charlie ze swoim księciem wiją szczęśliwe gniazdko, to już każdy wie.
— Chcę, żeby się do mnie wprowadziła — wyznał Mike, zerkając na niego krótko. — Wiesz, moich rodziców i tak nie ma w domu, ale też nie wiem, czy to nie za wcześnie.
Jason zamruczał nisko.
— Uroczo — przyznał. — I jak dla mnie to dobry pomysł. W końcu co wam szkodzi? A z drugiej strony, nawet jak Marg nie będzie przekonana, to zobaczy, jak bardzo poważnie o niej myślisz.
— Tak sądzisz? W sumie i tak czasem u mnie zostaje. A to jej mieszkanko to taka klitka trochę, a chcę, żeby miała wygodnie.
— Miło. I serio, zaproponuj jej. Będziecie mogli więcej ze sobą przebywać — dodał Jason, a głupia podświadomość zawarczała mu, że on z Alexem prawie w ogóle nie spędzał czasu. Chyba że od wielkiego dzwonu albo zaraz po seksie. A to wszystko zawsze w zaciszu mieszkania albo hotelowego pokoju.
Mike spojrzał na niego szybko, czując jakąś zmianę w jego głosie.
— A jak ten twój zimny facet? Nie myśli, żeby się gdzieś z tobą pokazać?
— Co wy wszyscy dziś mnie o niego pytacie? — syknął Jason. — No i oczywiście, że nie chce się nigdzie pokazać. Cud, że w ogóle daje się dotykać — jęknął, wiedząc, że i tak, jakby nie marudził na Alexa, jakoś już nie mógł się od niego uwolnić.
— Wszyscy? — Mike uniósł brwi. — To ktoś jeszcze o was wie?
— Nie, że o nas, ale Ryan widział jego Bentleya, kiedy pieprzył się w twoim samochodzie. Jak spyta Charliego, czyj to samochód, to go, kurwa, walnę.
— Trzeba było mu powiedzieć, żeby nikomu o tym nie mówił.
— Powiedziałem mu, ale skąd mam wiedzieć, czy nie wygada mimo wszystko? Do tego Alex nie może się o tym dowiedzieć, bo znowu będzie panikował. — Jason pokręcił głową z rezygnacją, a Mike przewrócił oczami.
— Wiesz, Ryan nie wyśle listu do jego ojca, że jego syn jest gejem, więc serio nie rozumiem, czego się Alex boi.
— Ja to wiem, ty to wiesz, ale on naprawdę ma zdrowo nie tak z głową. Zresztą już ja widzę, jak Charlie i Rush delikatnie by to przyjęli, jakby się dowiedzieli.
Mike milczał chwilę, jadąc zamyślony, aż w końcu, kiedy zatrzymali się na światłach, spojrzał poważnie na Jasona.
— Może powinieneś tak systematycznie z kimś go poznawać? Znaczy… zanim się odkryje przed Rushem, najpierw byście do mnie wpadli, potem znowu do kogoś i… żeby się zaczął przyzwyczajać? Nie wiem, Jason, ale tak jak macie teraz, nie polecam ci tego ciągnąć.
Tatuażysta patrzył na kumpla chwilę poważnie, po czym przeczesał palcami krótkie włosy.
— To już wiem. Tylko jak go namówić…? — spytał bardziej siebie niż managera.
Problem z Alexem był męczący, mimo że sam facet to była już inna historia. Nigdy w swoim życiu nie planował spotykać się z tak kłopotliwym facetem. Nie mógł jednak nic poradzić na to, że życie zadecydowało za niego. No i teraz wisiał nad nim Ryan. Nie, żeby mu nie ufał, ale jakoś wolał nie ryzykować.
— Może jak zobaczy, że nikt go nie osądza i jest bezpieczny, to się przekona — zasugerował Mike, wciskając pedał gazu, kiedy pojawiło się żółte światło. — Wiesz, możesz go tak wziąć z zaskoczenia… jeśli po tym nie każe ci spać na wycieraczce — zażartował.
— Mam jeszcze swój dom — zauważył Jason. — Jedyne, co może mi ograniczyć, to dostęp do swojego słodkiego ciałka.
— A to chyba cenne — prychnął Mike. — No, ale, co zrobisz z tym problemem?
Jason zastanowił się chwilę.
— Zabiorę cię teraz do niego — zdecydował po chwili. — Może nie zabije mnie przy świadku — zakpił, mimo że nie było mu do śmiechu.
Mike przytaknął, sam trochę podenerwowany, ale miał nadzieję, że taki facet jak Alex nie zrobi sceny.
— Okej, czyli jedziemy do the Tides, tak?
— Chyba tak — prychnął Jason, wyciągając komórkę z kieszeni. — Zobaczę, czy w ogóle jest. Może wyznaczy jakieś inne miejsce — mruknął cierpko, zaczynając pisać smsa.
— I tak mu się dostosowujesz?
Jason odpowiedział, kiedy wysłał wiadomość.
— A co niby mam robić? On i tak jest ciężkim we współpracy człowiekiem. Nawet nie wiesz, ile czasu go namawiałem, żeby mu loda zrobić — fuknął, jakby to wszystko tłumaczyło.
Mike skrzywił się automatycznie, aż zaciskając mocniej palce na kierownicy.
— Dobra, dobra… Spoko, rozumiem — mruknął, a swoją reakcją trochę rozbawił Jasona.
— Taa, nawet taki hetero jak ty mógłby mieć porównywalne problemy ze swoim kutasem w moich ustach, jak Alex miał. Jest słodki, ale który facet odmawia laski?
— Niby racja… Odpisał? — spytał szybko Mike, żeby zejść z tematu robienia loda przez faceta.
Jason pokręcił głową.
— Ale, właśnie… Nie miałeś do Ryana zadzwonić?
— Racja, miałem — zgodził się Mike i wskazał na schowek. — Podasz mi słuchawki? Ale nie wiem, czy Charlie tylko czegoś nie przekręcił i nie panikuje bez podstaw.
— Nie wiem. Sam się nad tym zastanawiałem, bo Ryan, jak go dziś widziałem, naprawdę nie wyglądał na szczęśliwego z życia młodzieńca — zakpił Jason i wziął od szefa jego komórkę.
— Gdzie go w ogóle widziałeś?
— Dziś rano w autobusie — wyjaśnił, podłączając słuchawkę i podając ją Mike’owi. Wybrał z kontaktów numer Ryana.
Mike wsadził słuchawkę do ucha, ale po chwili zmarszczył brwi, na chwilę odrywając wzrok od jezdni.
— Co jest? — mruknął do siebie, zwalniając i kombinując przy kabelku. — Nie działają draństwa — zaklął wreszcie, więc odłączył słuchawki i wziąwszy telefon od Jasona, włączył na głośnomówiący. Odstawił komórkę na półeczkę.
Po chwili w telefonie zatrzeszczało i usłyszeli głos Ryana:
— No hej, Mikey. Co sprawia, że odrywasz mnie od meczu?
Mike zaśmiał się.
— Już w domu, widzę. A dzwonię, żeby spytać, co tam u ciebie? — spytał, na razie nie naciskając.
— Mógłbyś mnie spytać, co u mnie, dając się wreszcie wyciągnąć na plażę. Nie, żeby nudziło mnie towarzystwo słońca, ale z nim sobie nie pogadam — odparł Ryan, już na wstępie obchodząc temat, co tylko znaczyło, że łatwa ta rozmowa nie będzie.
— No, dobra, to mogę cię zabrać na plażę i na piwo, ale na razie stoję w korku — skłamał gładko Mike. — I tak dzwonię, żeby zabić nudę.
— I to mnie spotkał zaszczyt, by ci pomóc w tych ciężkich chwilach — zakpił Ryan, a Mike i Jason mogli sobie tylko wyobrazić jego uśmiech.
— Dokładnie tak — odparł Mike, już się irytując, że ta rozmowa może trwać wieki, a i tak nic z niego nie wyciśnie. — To jak? Umilisz mi ten czas i pochwalisz się, co u ciebie?
— U mnie tak jak zawsze, poza kilkoma nowościami, które nie pomagają mi popaść w rutynę. Dzisiaj rano na przykład spotkałem Jaya w autobusie. Poza tym wciąż czekam na odzyskanie mojej deski i zastanawiam się, czy zmienić zamki.
Jason i Mike spojrzeli na telefon, wyłapując z całej wypowiedzi tylko ostatnią kwestię.
— Zmienić zamki? A to czemu?
— Może dlatego, że pewien dawny znajomy z pierdla załatwił sobie… chociaż nie jestem pewien, czy to określenie jest odpowiednie… klucze do mojego mieszkania.
— Włamał się do ciebie? — spytał domyślnie Mike. Czyli to, co mówił Charlie, okazało się prawdą. Nie przypuszczał.
— Tak, trafnie to ująłeś. Mam nadzieję, że ta wiadomość wystarczająco zabiła twoją nudę?
— Zdecydowanie — prychnął. — I jeśli Charlie mówi prawdę, to faktycznie zmień te zamki.
— Uuu… A więc jednak się pochwalił i twoja „nuda” tak naprawdę okazała się troską o kumpla? Dziękuję, Mikey, ale obawiam się, że tylko zakopanie się w bunkrze powstrzymałoby mojego gościa przed wizytą.
Mike zmarszczył brwi, nie rozumiejąc.
— A czemu tak myślisz? Wymień zamki, a jak coś, to wezwij policję, że ktoś włamuje ci się do mieszkania.
— Powtarzasz słowa Charliego. I naprawdę psy są ostatnimi, do których się odezwę. Ale nie martw się o mnie, dam sobie radę — zbył go Ryan.
— W to nie wątpię, tylko z twojego „sam” nie zawsze dobre rzeczy wychodzą. Nie dziw się nam, że martwimy się o ciebie. Do tego koleś z więzienia? Ryan, nie będę ci tu moralizatorsko truł, ale byłeś tam. Wiesz, że z tymi ludźmi nie ma żartów.
Jason tylko słuchał ich rozmowy w milczeniu, a Ryan odpowiedział:
— Nie uważasz, Mikey, że skoro przez cztery lata, nie licząc moich dwóch blizn, wyszedłem bez szwanku z miejsca, w którym znajdowało się kilkaset tego pokroju ludzi, to uchronię się przed śmiercią w miejscu, gdzie jest jeden?
— Tu nie ma strażników — zauważył celnie Mike, nie dając się tak łatwo spławić jak Charlie.
— Gratuluję spostrzegawczości, Mikey. Może powinienem wyszkolić Jaya na kota obronnego, żebyś tak nie martwił się o starego kumpla.
Mike odetchnął w myślach.
— Może powinieneś. Ryan, do cholery, nie lekceważ mnie. Ja cię tylko ostrzegam.
— Zaczynam się jednak bać tego naszego wypadu na plażę. Gotowy jesteś zaszczepić mi mimochodem podsłuch, żeby kontrolować, czy przypadkiem mój niechciany gość mnie nie ćwiartuje.
— A żebyś wiedział! — burknął. Irytowała go ta rozmowa. Jak każda poważna z Ryanem, a przynajmniej taka, która w założeniu miała być poważna.
— Nie złość się, Mikey, nie zniknę wam na kolejne cztery lata przez jednego mordercę. I jak tam korki? Dalej twój śliczny Mustang nie może rozwinąć skrzydeł?
— Nadal nie może — odmruknął. — I Ryan, serio, jakby coś się działo, to daj znać.
— Będę pamiętać.
Mike mruknął jeszcze coś, żeby się trzymał i rozłączył się. Spojrzał na Jasona.
— No i?
— No łatwo ci ta rozmowa nie poszła — zachrypiał tatuażysta.
— Weź w ogóle przestań. Ryan jest koszmarny, jeśli chodzi o wyciąganie czegoś z niego albo przekonywanie. A ty? Alex odpisał?
— Tak, jedziemy dalej do hotelu.
Mike kiwnął głową, kierując się w kierunku Miami Beach. Był ciekaw reakcji Alexa. Jason nie mniej. Już przygotował się na jego chłodniejsze niż zwykle spojrzenie. Ciekaw był, jak bardzo mu się za to dostanie.
Po dość krótkim czasie dojechali pod hotel. Bez pytania w recepcji skierowali się od razu do windy i wjechali na odpowiednie piętro. Jason spojrzał na Mike’a, jeszcze nim zadzwonił do drzwi. Chłopak odetchnął i poklepał go po ramieniu.
— Powinniśmy mieć kamizelki kuloodporne? — Uśmiechnął się trochę nerwowo, a Jason przewrócił oczami.
— Przestań, bo już naprawdę czuję się jak debil — syknął i zadzwonił do drzwi apartamentu.
Po chwili te się otworzyły i obaj ujrzeli gospodarza. Był w ciemnych, garniturowych spodniach i koszuli rozpiętej pod szyją. Kiedy zobaczył Mike’a za plecami Jasona, zwęził oczy i spojrzał na tatuażystę lodowato.
— Widzę, że nie jesteś sam.

56 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 66 – Niespodzianka

  1. vvicious pisze:

    jezu, ale z Chrisa jest upiorny creep! jest naprawdę straszny i jeszcze to tupanie nóżkami, mamusiu daj na kosmetyczkę, nic nie poradzę ale mi się nóż w kieszeni otwiera jak o nim czytam. jeśli się jakimś cudem zejdzie z Ryanem to przywdzieję żałobę ;c jakoś już morderca Lenny napawa mnie dużo cieplejszymi uczuciami. na pewno jest irytujący dla Ryana, ale ja go lubię, nawet bardzo i coś czuję, że będzie z nim baardzo ciekawie ^^ Matt jest póki co taki trochę bezpłciowy, ni mnie on ziębi, ni mniej parzy, ale zobaczy co z niego będzie.
    No i pędzę sprawdzić reakcję Alexa, mam nadzieję, że nikt nie zginie.

  2. Katka pisze:

    Kan, auć, kolokwium… To ja trzymam kciuki, by jednak FDTS nie sprawiło, że pójdzie źle. Znajdź chwilę czasu na zakucie ;) A Chrisa należy się bać! Zdecydowanie!

  3. kan pisze:

    Co prawda mam na muszę uczyć się na kolokwium ale co tam, tak mnie wciągnęło, że nie mogę się oderwać. Już się boję jeżeli chodzi o Chrisa ;d

  4. Katka pisze:

    Kan, yey, fajnie, że czytasz! I nieźle Ci idzie, już półmetek, hehe. A Chris to Chris, ciekawa jestem, jakie będzie później Twoje zdanie o nim, hehe. No i miłego czytania, delektuj się i mamy nadzieję, że FDTS sprawdzi się i uprzyjemni czas wolny :)

  5. kan pisze:

    O matko Chris. Jeżeli Ryan coś zrobi z nim/nią to przestanę go lubić, a to strasznie fajna postać ;d I w ogóle już dawno chciałem napisać ale nadrabiam, więc ograniczam się z komentowaniem, bardzo podoba mi się ta ich przyjaźń taka prawdziwa jest i Mike pomimo tego, że hetero wydaje się jakby był swój ;d Wracam do czytania xd

  6. Katka pisze:

    Tess, uuu, widzę, że doszłaś do Chrisa XD Och, jak sobie przypomnę te początkowe z nim rozdziały… Strasznie XD Jakkolwiek przegięty ciotek umiejący wzbudzić wewnętrzne „brrrr” jest dziwny, tak Chris naprawdę jest w tym niezły XD Choć, hahaha, jako prawdziwego samca alfa nie umiem go sobie wyobrazić XD

  7. Tess pisze:

    Haha, jak ja lubię Chrisa. Ubóstwiam ten jego przegięty charakterek xD To słodkie, a że ja słodkości lubię, właściwie w każdej postaci, tak więc jak jego mogłabym nie obdarzyć sympatią?
    A kto wie? Może w przyszłości wyrośnie z niego prawdziwy samiec alfa… xD
    Taa…
    I ta jego mamusia, jak fajnie ;_;
    No i Jason zaczął działać! Godne podziwu, ja bym się bała.

  8. ania_niut pisze:

    WWWWEEEEEE! Teraz naprawdę się cieszę, że nadrabiam. Po pierwsze, przypomniałam sobie jak zajebiste jest to Wasze opowiadanie, po drugie, nie muszę czekać na dalszy ciąg! Także ograniczę się do napisania, iż uwielbiam relacje Mike’a i Jasona. Oni są świetnym duetem. Ryan jak zwykle zajebisty. Brak Lenny’ego na plus. Chociaż będę musiała się przyzwyczaić, wiem. Jednakże, czym później tym lepiej.
    Ehhh, nie mogę więcej napisać w tej chwili. Zżera mnie ciekawość. Aleksik <3

  9. Shivunia pisze:

    rraarch >> woooow Masz mój pełen podziw za takie tępo ;) No i oczywiście cieszymy się że się podobało ;) A co do Ryana… hmm mam za dużą do niego słabość więc AŻ tak źle nie skończy XD „Jason mój prywatny superbohater ( <3 )" Oooooch to było słodkie. Był okres że nawet nie śmiałam podejrzewać że ktoś go polubi tak bardzo.
    A książęca para… pożyjemy zobaczymy jak to mówią ;) Starszy Greyów… liczę że was nie rozczarujemy ;)

  10. rraarch pisze:

    w 1,5 dnia 66 rozdziałów…;D i jak najbardziej było warto. :))) sytuacja Ryana mnie martwi… taki fajny chłopak a może się to dla niego źle skonczyc…licze na to, że Jason mój prywatny superbohater ( <3 ) jakoś rozwiąze tą sprawe… bo na Charliego i Księciunia nie ma co liczyc raczej. Żyją sobie w swoim świecie białych obłoczków, cwierkających ptaszków i słodkich spojrzeń. pff. Jestem pewna, że niedługo będą miec poważny kryzys w związku ( se se se) …. który zapewne skończy się powrotem do wicia swojego gniazdka przez parę książęcą :P:P.

    ciekawa jestem co się stanie jak kochany ojczulek Alexa i księciunia wyda rozkaz powrotu do domu. o ile Alex zmieniłby do tego czasu status z 'krypto' na ' I'm happy, proud gay' wszystko byłoby ok… ale na to się nie zapowiada…wiec oczekuję scen rodem z antycznych dramatów…z tym, że z wielkim happy endem na koniec. bo o ile ledwo znosze mdłosci od amorków pary książęcej to nie zniosłabym ich rozstania, a już na pewno nie złamanego serca Jasona :(

  11. fanta pisze:

    lubiłam go, i dalej lubię, ale nie lubię, jak mnie ktoś nim nazywa, bo cała nazwa mojego nicka jest dla mnie taka… oficjalna. wolę jak się mnie nazywa ”fanta” XD

  12. fanta pisze:

    jezu, wprowadziłam was w błąd, pomyłka zaszła xD
    to nie to, że ktoś się pode mnie podszył, tylko mi pewnie koleżanka złośliwie wpisała cały, jak u mnie była, bo wie, że tego nie lubię xDD

  13. fanta pisze:

    pełny, ale fanta brzmi fajniej xD nie lubię jak ktoś mówi do mnie tak oficjalnie: fantastka55

    to takie

    dziwnee o.O

    wolę fantę! XD

  14. InnerVision pisze:

    Przecież to może zwykły zbieg okoliczności, nikt nie musiał się na nikim od razu wzorować ;) Do tego to tylko nick, więc spokojnie ;)

  15. Tigram Ingrow pisze:

    po reakcji widać, że niekoniecznie…. Fuck, że też ktoś nie ma własnego pomysłu tylko wzoruje się na innych… fanta – nie martw się – jesteś nie do podrobienia ;)

  16. Katka pisze:

    Wadera, haha, słodki komentarz. Czy Jason mógł to zrobić delikatniej…? Zapewne mógł, tak jak mówisz zresztą, ale istniała możliwość, że nawet jakby powiedział, że Mike się domyśla, to by Alex nie chciał się spotkać albo jeszcze gorzej – już wtedy by się zdenerwował. No i trzeba przyznać, że Jasona już wkurzało to ukrywanie się. Poza tym to taka decyzja pod wpływem chwili XD Może jakby się dłużej zastanowił, to by zmienił zdanie XD
    Hehe, tak, rozdział w sobotę :)

  17. Wadera pisze:

    Nie czytałam jeszcze komentarzy, więc mogę się powtarzać, ale co tam:

    Chris to psychopata! naprawdę. Już wcześniej uważałam, że jest jakiś podejrzany, ale coś takiego? od razu mam wizję związanego Rayana (potraktowanego narkotykiem z gulaszu ;) co to się ruszyś nie może. Koszmar!

    Jason jest debilem! Przecież Alex ma strasznie kruchą psychike! nie wiem jak Wy to zrobicie Dziewczyny, że zostaną razem (muszą zostać XD ), bo coś czuje, że Alex będzie chciał zerwać. No naprawde, czy Jay nie mógł zrobić tego delikatniej? Pójść samemu do Alexa powiedzieć, że Mike się domyśla, na następnym spotkaniu, że już nie warto zaprzeczać, bo Mike wie, a na następnym czy mogli by się we trójke spotkać, bo Mike to jego dobry kumpel i mu zależy. A tu ni z grószki ni z pietruszki stawia Alexa przed faktem dokonanym. Jeszcze się biedny Alexik następnej traumy nabawi. :(

    Mike wije sobie gniazdko! I dobrze. Jedna hetero szczęśliwa para w opowiadaniu jest ok! A dwie jeszcze lepiej – dajcie kogoś Katy! :D

    Konwent? Będzie się działo!!!!!!!

    P.S.: Jesteście genialne! Kiedy następny rozdział? (wiem, że w sobotę, ale nie mogłam się powstrzymać ;)

  18. Tigram Ingrow pisze:

    Bardziej emocjonujący? Szlag, połowa czytelników Wam padnie… ;) Och tak, uwielbiam Waszą twórczość ;)

  19. Katka pisze:

    Tigram Ingrow, hehehe, następny rozdział raczej normalnej długości, ale za to bardzo emocjonujący :D I tak, Chris powinien wzbudzać konsternację XD

  20. Tigram Ingrow pisze:

    Hmmm…. Faktycznie po tej rozmowie z mamusią patrzę na Chrisa z zupełnie innej strony. Nie dość że z pode łba to jeszcze podejrzliwie. ;) Nie darzę zbytnio sympatią Ryana przez to „kochaniowanie” do Charliego przy Rushu, ale teraz zaczynam się o niego niepokoić. Tu niestabilny emocjonalnie Chris, tam niewyżyty i niebezpieczny Lenny. Fuck…Ale Jason? Retyyyyy, czemu urwałyście w tym momencie? Tak nie wolno!!! Ale bez kitu jestem ciekawa jak zareaguje Alex…. Kurczę, trochę go szkoda w tym momencie. Każdy ma swoje fobie i lęki i nie ma co tak z zaskoczenia próbować z nimi walczyć…. Pożyjemy, zobaczymy. Uch, cały tydzień przede mną. Tylko please – niech następny rozdział będzie dłuższyyyyy

  21. fantastka55 pisze:

    „Ryan pozostanie w objęciach słodkiego, bezpiecznego i lubiącego ekstremalny seks Matta.” co za radość z ekstremalnego seksu, jak związek nudny i monotonny? :D a poza tym ktoś musi nauczyć Ryana kochać inną stroną swojego jestestwa (i mean – tyłkiem) :D

  22. Cath pisze:

    Katka, po chwili racjonalnego(???;) myślenia dochodzę do wniosku że, zawsze byłam po jego stronie to nie powinien mnie straszyć po nocy, nie? ;) dobranoc :*

  23. Cath pisze:

    Katka, jak dzisiaj będę mieć koszmary z Chrisem w roli głównej to obarczam Cię winą za nie ;P tak nie wolno no… On miał być słodki i uroczy i w ogóle xD a takie słodkie i urocze co kryją mroczna stronę duszy są mega przerażajace… i teraz się go boję :( lubienie i banie (bacie? bycie przestraszonym?;) kogoś nie jest zdrowe dla mojej psychiki… (dzisiaj dodatkowo zrytej koncówką zaliczeń itp.)

  24. Katka pisze:

    Cath, co do łamania prawa, nie możemy niczego obiecać XD No w końcu widać, jaki Chris jest naprawdę, więc no… haha. Nigdy nic nie wiadomo. I „on może być jakimś psychopatycznym mordercą kanibalem” – XD

  25. Cath pisze:

    o bosch! Zaczęłąm czytanie od pisku łiiii Chriiisss! potem hahaha bo te dialogi z mamunią były genialne, świetnie pasują do Chrisa :D ale kończyłam czytać ten fragment z dużą dozą…hmm… złego przeczucia. Bo… kurde! dalej go lubię ale przez chwilę sobie pomyslałam że… on może być jakimś psychopatycznym mordercą kanibalem… i to że robił foty Ryanowi i ze go śledził i ten ‚ton’ rozmowy z mamą u nawet to podejście do kotów. Brrrr…. przestraszyłam się Chrisa, naprawdę. Proszę, powiedzcie mi że jedyne prawo jakie złamie Chris to to dotyczące stalkingu (i prędkości na drodze), please, bo nie będę mogła spać.

    I strasznie ciekawa jestem reakcji Alexa na towarzystwo :) zawsze kończycie w takich ciekawych momentach!!!

  26. kkohaku pisze:

    Shiv>> ”Zawsze miał co chciał wiec jak teraz ma NIE mieć?” i właśnie dlatego jakoś nie pałam sympatią do takich osób. Nie znają słowa ”NIE” i przepraszam ale uważam je za ..głupie. Wiem, że to wina matki, bo tak go wychowała a niewiedza rodzi głupotę , a potem takie chore wymagania. Czyli owa troska o Ryana jest tylko wywołana egoizmem Chrisa. I nie można tego porównać do uwielbiania idola, platoniczna miłość. Tutaj mamy żywy obiekt, rzeczywisty, który on spotyka w siłownie. I przez to te jego chore wymysły tają się realne. Ech.. jakoś Chris jest pierwszą postacią, która wzbudza we mnie tak nie przyjemne uczucia. :( no ale też dobrze , że jest bo w końcu plejada samych cudownych postaci nie może być xD

  27. Shivunia pisze:

    ibbera >> Masz ciekawą rodzinkę nie powiem. Że dopingowała cie w czymś takim fiu fiu. „ale Jason bez swojej Królowej to nie to samo” – hehehe biedaczki, są już widzę „skazani” na siebie ;) No a Mike, to zawsze był ten rozsądny, tak mu już zostało

    Kohaku >> Mike wrócił jako ostoja rozsądku i stabilizacji ;) Mike powiernik hahaha. A Chris, cóż, jest rozpuszczony przez matkę jak dziadowski bicz. Zawsze miał co chciał wiec jak teraz ma NIE mieć?

  28. kkohaku pisze:

    ha ha mogą mnie kołem łamać i przypalać na rożnie, ale Chrisa nigdy nie polubię xDDD może kiedyś wierzyłam w jakieś pojednanie ale po tym wstępie mówię różowemu dziwadłu : do widzenia! Aż się wkurzyłam, bo takie rozpieszczone osoby, które to żyją na rachunek mamusi są OKROPNE. I gadał jak małe dziecko: chce to i tamto! Ja już go skreślam i mam nadzieje, że się nie pojawi więcej. Bo takie postacie na żywo to nie da się lubić i tolerować. Zawsze uważałam, że trzeba kogoś poznać po charakterze, bo to to najwięcej kryje dobrych cech. Ale…on jest straszny.

    Hmm ..szybka terapia wstrząsowa dla Alexa xD no jestem ciekawa jak to wyjdzie i trzymam kciuki aby Jason nie został przez niego odsunięty. Jakby zamknął się znowu w sobie to nie było by fajnie :/ Muszę przyznać , że brakowało mi Mikiego. I tych pogawędek z Jasonem :(

  29. ibbera pisze:

    Pewnie powninnam znielubić Chrisa, albo uznać go za psyhopate. Ale sama miałam w młodości podobne jazdy ze śledzeniem mej platonicznej milości i nie tylko mama , ale cała rodzina mi dopingowała:-)(nawet brat-facepalm) Bynajmniej nie czuję się wariatką XD. Namolne wgapianie się w faceta to nawet jedna z metod podrywu mojego kolegi(jeśli facet jest hetero i go to wkurza, to asekuruje się mowiąc, że z kims go pomylił- geje sa sprytni^^). Zabawna była ta scenka z przebiegłym planem i nawet całkiem prawdopodobna. W rozdziale zabrakło mi tylko kochanego Aleksa.Tak malutko go było.Dużo Jasona, ale Jason bez swojej Królowej to nie to samo. I seksu nie było. ( nie żebym była jakąs maniaczką, ale ich zbliżenia sa takie ..awww, serducho bije). Pokonywanie wewnętrznych barier Aleksa to miód na moje serce. Ryanowi współczuje, ze się nie mógł wyspać we własnym domu, no ale jak zgrywa twardziela to niech się męczy. Mike w tym rozdziale był niczym przykładna głowa rodziny. Dzwoni i poucza niegrzeczne dziecko, z kolei Charlie skojarzył mi się z rozhisterowaną żoną XD To słodkie , że się tak wszyscy o Ryana troszczą.

  30. Elis pisze:

    Yuriko-chan, niestety mój telefon to staruszek, ale w idealnym stanie. Neta u niego nie będzie. Nadaje się tylko do esów i dzwonienia. :/

  31. Katka pisze:

    Floo, „tak go z zaskoczenia capnęli a on bez krawata” – rządzi XD Katastrofa, hahaha. No i fajnie, że Chris rozbawił XD No a Ryan i jego bezsenność… no tak ma niestety :(

    Yuriko, hahaha, świr. No troszeczkę XD Zapewne w dużej części za sprawą mamusi. A Mike to faktycznie taki powiernik <3 Co oni by wszyscy bez niego zrobili?! XD

  32. Yuriko-chan pisze:

    Elis skonfiguruj sobie neta w komorce, jak nie masz przedpotopowego telefonu to z pewnoscia jest to mozliwe, a w kazdej sieci sa pakiety. a jak nie to zaplacisz 40-60gr i masz rozdzial :PP

  33. Yuriko-chan pisze:

    Chris to OFICJALNIE ŚWIR tego opowiadania. Kurwa… ile on ma lat, jak mozna sie tak zachowywac… nie podoba mi sie ze traktuje Ryana jak zabaweczke którą CHCE! Ja nie ogarniam co za maminsynek na utrzymaniu mamusi xD no jaaaaa porazka. Ryan uciekaj, to swir…

    NIE moge uwierzyć, ze Jay wziął Mike’a do Alexa O.o!!!!! nie wiem o czym bedą sobie w trojkę plotkowac, doprawdy…….. hhahahaa!!! w sumie bardzo zabawne, ze Mike jest takim powiernikiem wszelkich tajemnic xD awww :D tyle dobrego, ze Mike jest lubiany jako tako przez Alexa ;P powoli go zasymiluja w paczke, wierze ;D Ale w zajebistym momencie urwane. Nie chce czekac tyle czasu! *skarzy sie chrisowym przegietym glosikiem*

  34. Floo pisze:

    Ahahahahahahahahahahahaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!! O Jezuuu ale się uśmiałam XD Chris mnie zabił ta rozmową. Ale przynajmniej wiadomo czemu jest taki przegięty, mamusia chciała córeczkę XD. Ja widzę oczami wyobraźni Chrisa w takiej różowej sukni jak dla księżniczki tupiącego nóżką z okrzykiem „Ale ja chcę”

    ech dalej martwię się o Ryana :< zwłaszcza że nie wygląda na to żeby jego niewyspanie było spowodowane szalonym sexem z Mattem całą noc bo byłby bardziej zadowolony. Lenny zajął jego łóżko? Trzeba było go skopać na podłogę… chociaż nie nie powinien się kłaść do łóżka w którym leży Lenny. Biedny Ryan :<

    Biedny Alex XD tak go z zaskoczenia capnęli a on bez krawata :D Ale mam nadzieję że nie zamorduje Jasona za to że chciał dla niego dobrze albo że nie nałoży na niego celibatu bo tego to ja nie przeżyję @_@

  35. Elis pisze:

    Katka, „ale sama chyba bym wolała wiedzieć, że facet mi zagraża, niż obcować z takim, którego uważam za niewinnego, a tak naprawdę ma zamiar coś złego mi zrobić XD ” Ja też bym wolała wiedzieć, że facet mi zagraża. Zawsze można się przygotować do czegoś złego, a w przypadku Chrisa… cóż jeszcze się okaże prawdziwym psychopatą. :)
    Tak, jestem w rozjazdach, ale najpierw wizyta u rodzinki teraz z facetem wyjeżdżam do jego rodzinki, a później to już będzie spokój, będę siedzieć w domku i czytać. :)

  36. Katka pisze:

    Elis, cały czas w rozjazdach :) A faktycznie, zarówno Chris jak i Lenny są dość nieprzewidywalni, ale sama chyba bym wolała wiedzieć, że facet mi zagraża, niż obcować z takim, którego uważam za niewinnego, a tak naprawdę ma zamiar coś złego mi zrobić XD Cóż, mimo wszystko jest się bardziej czujnym, jak się wie, czego się można spodziewać.

  37. Elis pisze:

    A ja ponownie wyjeżdżam w czwartek i nie przeczytam następnego rozdziału za tydzień. :((( Będę płakać, bo skończyłyście w naprawdę „świetnym” momencie. :)

    Mam nadzieję, że ta niespodzianka wyjdzie na zdrowie Alexowi. Pewnie będzie wściekły na Jasona, obrażony i nie pozwoli się dotknąć, ale przyszłości mu podziękuje. Muszą w końcu zacząć wychodzić do ludzi. :)

    Czyżby Chris nie był aniołkiem? Podstępna z niego żmijka. Nie wiem, czy mam się bać, czy nie. Po Lennym przynajmniej co nieco można się spodziewać, a po Chrisie. W końcu on może się okazać gorszy od Lenny’ego.
    Jego mama, widać, że jest bardzo otwarta i nawet potrafi mówić o tym, żeby jej syn zaciągnął Ryana do łóżka. :)

    Bardzo podobał mi się rozdział i chcę jeszcze. :))

  38. Katka pisze:

    Shinu, nie żartujemy; trochę napięcia i oczekiwania jest potrzebne XD I tak, Jason też chce, żeby wyszło to Alexowi na dobre :) Taki przynajmniej jest plan, a co z tego będzie… XD

  39. Shinu pisze:

    Okeeeej, po Chrisie nie spodziewałam się tego, że prawdopodobnie jest takim samym psychopatą jak Lenny xD Co nie zmienia faktu, że i tak wolę jego… ale wszystko się może zmienić, w zależności od tego jak Chris będzie zdobywał Ryana „po swojemu”. Brrr… zaczynam się bać xD

    Zastanawiam się czy Ryan już został zgwałcony czy może tylko molestowany jak na razie… Lenny jednak mógłby się pojawić, żeby nie było niejasności.

    Nie umiem znaleźć odpowiednich słów do opisania moich uczuć w związku z tą całą niespodzianką, więc powiem tylko tyle, że mam nadzieję, że Alex się bardziej otworzy. Wiadomo, przy Mike’u bd zimny i tak dalej(boję się tego, co właściwie zrobi), potem strzeli focha na Jasona, ale… ale… błagam, żeby jednak mu to wyszło na dobre.

    Jak zwykle kończycie w złym momencie. I ja mam cały tydzień teraz czekać na reakcję Alexa?! Żartujecie sobie ze mnie, prawda?!

  40. Katka pisze:

    Tamiya, cieszę się, że nas kochasz XD My Was, czytelników, również. A w tej rozmowie w autobusie Ryan akurat nie był perfidnie złośliwy – choć Shiv mi kiedyś rzekła, że ma taką składnię, że jakkolwiek dobrych intencji by nie miał, wszystko w jego ustach brzmi jak docinka XD Zabawne na swój sposób. I uwielbiam Twoje teorie spiskowe XD

    Fanta, haha, Jason też się stara… ale po swojemu XD

    LordKurak, „Mam nadzieję, że Ryan będzie z Chrisem bo… chcę zobaczyć jak się męczy w tym związku XD” – hahaha, okrutne XD I to „„Muszę go zdobyć, mamuś, naprawdę. Za wszelką cenę” taaaaak tylko pamiętaj wyciszyć najpierw piwnicę XD” – aż się bardziej boję Chrisa XD

    Camelia, haha, to czekamy :D

    W., i kolejna teoria spiskowa na korzyść Ryana tym razem XD Przynajmniej na ten moment. Och, jak cudnie takie rzeczy czytać XD

  41. W. pisze:

    Matko, jak mnie ten Chris wkurza!!!!!!!!!!! Niech włamie się do Ryana, tam Lenny go zabije i pójdzie siedzieć, a Ryan pozostanie w objęciach słodkiego, bezpiecznego i lubiącego ekstremalny seks Matta.

    I tak ma być!!! :):):)

  42. Camelia pisze:

    Zmieniam zdanie. Chris zdecydowanie nie wydaję się być nieszkodliwy. I… I biedny Alex!

    Rozwinięcie Komentarza Nastąpi Później

  43. LordKurak pisze:

    Buahahaha widać po kim Chris odziedziczył charakterek, Ryan na pewno by pokochał taką teściową równie mocno jak Chrisa XD
    Mam nadzieję, że Ryan będzie z Chrisem bo… chcę zobaczyć jak się męczy w tym związku XD Chłopak się rozkręca ze swoim prześladowaniem (czekam jak zacznie go śledzić jak serfuje na plaży, to chyba tylko kwestia czasu). Dopiero co skończyłam oglądać fajny thriller i teraz czytając mam wizję jak psychopatyczny Chris zaczyna swoją zemstę, bo jego miłości się przecież nie odrzuca XD Krew, łzy i cierpienie… to też fajne zakończenie (jeżeli nie będzie z nim po dobroci) :P
    „Musisz mi pokazać jego zdjęcia.” hahaha to pasuje do mojej wizji… poobkleja sobie zdjęciami wszystkie ściany w jakimś pokoju i będzie planować porwanie/morderstwo.
    „Muszę go zdobyć, mamuś, naprawdę. Za wszelką cenę” taaaaak tylko pamiętaj wyciszyć najpierw piwnicę XD
    Teraz Chris jest w moich oczach większym psychopatą niż Shane, a to nie lada wyczyn bo Shane jest zdrowo popieprzony :P
    „Gotowy jesteś zaszczepić mi mimochodem posłuch, żeby kontrolować, czy przypadkiem mój niechciany gość mnie nie ćwiartuje.” Chris kochanie, a czemu ty jeszcze na to nie wpadłeś?
    Mam doskonały plan jak Ryan może pozbyć się Lennego, wystarczy, że powie o nim Chrisowi, a ten psychopata się już wszystkim zajmie XD
    Brawa dla Jasona, denerwuje mnie strasznie jego miauczenie jaki jego związek, nie związek jest chory. Nareszcie zaczął działać. To że w następnym rozdziale może zostać uduszony to już mniejszy problem :P

  44. fanta pisze:

    uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    Jason, kolego, masz przeeeeeeechlaaaaaaaaaaaaaapaneeeee xD
    a Alex się tak dla ciebie stara, ty niewdzięczniku jeden ty T.T

  45. Tamiya pisze:

    O ja cię, Chris jest stalkerem xD Czemu mnie to nie dziwi? Myślałam, że się uduszę ze śmiechu, czytając fragment o nim XD Mamuś, robienie zdjęć z ukrycia, zaciskanie rączki w piąstkę, kosmetyczka i jak on chce Ryana XDD Nie no padłam. Ale wiecie co? W każdym innym przypadku miałabym tiki nerwowe i klęła na czym świat stoi i mruczała pod nosem coś o oczyszczaniu świata z idiotów, ale Chrisa za bardzo lubię XD Nie mogę się do niego zrazić, serio! Niech tylko nie powiększa swojej obsesji, bo jeden psychol (Shane) chyba wystarczy :3 Dalej chcę go z Ryanem.

    Ha! W końcu Ryan pochwalił się swoimi umiejętnościami szpiegowskimi (nabytymi dzięki zbiegowi okoliczności i temu, że Mike zajął jego łóżko) i oznajmił Jasonowi, że widział bentleya. Złość Jaya była świetna XD Wyobrażam sobie takie kpiącego, wesołego Ryana z tym jego uśmieszkiem i nutką złośliwości w głosie i Jasona, który powstrzymuje się, żeby go nie zabić.
    Ciekawa wizja, nie powiem xD

    Konwent tatuażyyy. Ach, nie mogę się doczekać, co oni tam zmajstrują! Może wezmą Ryana… i dowie się Chris (tak, obsesja coming back) i się spotkają iiiiii… porozmawiają tak od serca (tak, tak, Ryan, dzisiaj też się oszczędzę z moich spaczonych wizji, bo mnie ten rozdział rozbawił xD). I Ryan się do niego przekona i… zostaną przyjaciółmi (na razie).

    Ryan dosyć zręcznie wymija temat i nie lubi dzielić się swoimi problemami. To denerwujące z punktu widzenia np. Mike’a czy Charliego, ale ja bym chciała tak umieeeć. Ze mnie zwykle sporo rzeczy się za łatwo wyciąga… Ciekawe czy w końcu Lenny się wyniesie/Ryan go wykopie/zamorduje kogoś (byle nie kogoś ze studia, ani Chrisa, ani Ryana ani Alexa!) i trafi do paki na… dożywocie powiedzmy? (należy mu się, należyyy)

    Jak mogłyście przerwać?! I tak cały tydzień będę rozmyślać, czy Alex nie dostanie napadu, jak zareaguje, co z jego związkiem z Jasonem, co z Mikiem (czy przeżyje starcie, czy może Alex pójdzie w myśl oklepanego „Za dużo wiesz – muszę cię zabić” XD – mało prawdopodobne, ale cicho!). No i czy Jason będzie spał na wycieraczce (mimo że ma własne mieszkanie), Alex zabroni mu dotykania, a może w ogóle za karę zabierze swój tyłeczek na jakiś czas (tylko czy on sam wytrzyma XD)? XD

    Podłe sadystki z was ;___; Ale i tak was kocham XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s